
Grudzień 1976 roku. Porucznik Ugne Galant trafia na terapię antyalkoholową do zakładu psychiatrycznego kierowanego przez cenionego profesora Szafira. Dość szybko okazuje się, że leczenie osób uzależnionych od alkoholu i z zaburzeniami psychicznymi nie jest jedynym obszarem działalności ordynatora i jego zespołu. Ugne odkrywa, że jedno ze skrzydeł szpitala, nazywane przez jego małych pacjentów „Kurortem”, kryje tajemnicę, szczególnie chronioną przez Służby Bezpieczeństwa i władze PRL.
Za drzwiami szpitala Galant staje do walki nie tylko z własnym nałogiem i upiorami przeszłości, ale i z ludźmi, którzy dla władzy i sławy są gotowi na wszystko. W świecie obłędu i przemocy spotka tych, którzy – tak jak on – nie mają już nic do stracenia.
Czy zdoła ocalić niewinnych? Jaką cenę zapłaci, by uratować to, co najcenniejsze?
Powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami z lat siedemdziesiątych, które miały miejsce w Krychnowicach pod Radomiem.
Czy krocząc mroczną doliną, śledczy zdoła uwolnić się od upiorów przeszłości i zmierzyć z demonami żywiącymi się żądzą władzy, pieniędzy i sławy?
Czy uda mu się uratować niewinnych?
Jaką cenę przyjdzie zapłacić jemu i jego najbliższym by uratować to co najcenniejsze?
Powieść została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami, które miały miejsce w latach 70 w Krychnowicach pod Radomiem.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Filia Sp. z o.o., Kleeberga 2, 61-615 Poznań (PL), adres e-mail: kontakt@wydawnictwofilia.pl
| Autor | Przemysław Kowalewski |
| Wydawnictwo | Filia |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 368 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8402-684-7 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788384026847 |
| Wymiary | 135 x 205 mm |
| Data premiery | 2025.09.24 |
| Data pojawienia się | 2025.09.01 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 94 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 21 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Stawki 8 (450 m od CH Arkadia) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Nie ukrywam, że z niecierpliwością czekałam na kolejne spotkanie z Ugne Galantem. To milicjant, który potrafi analizować fakty z precyzją szachisty, a jednocześnie nosi w sobie ciężar dawnych błędów i słabości. Zawsze mnie intryguje. Przez ostatnie dziesięć lat jego życie przypominało błądzenie we mgle, w której alkohol był i ucieczką, i przekleństwem. Właśnie ten nałóg zaprowadził go na odwyk, do zakładu psychiatrycznego prowadzonego przez profesora Szafira. Wkrótce okazuje się, że jedno ze skrzydeł szpitala, nazywane przez dzieci „Kurortem”, skrywa tajemnicę pilnie strzeżoną przez władze PRL i Służbę Bezpieczeństwa. Za murami tej instytucji Galant musi zmierzyć się nie tylko z własnymi słabościami, ale też z ludźmi gotowymi zrobić wszystko dla władzy i wpływów. Od pierwszego tomu serii czułam, że znam Ugne niemal jak kogoś bliskiego. Choć jego życie pełne było upadków i walki z nałogiem, trudno go nie lubić i nie rozumieć. To człowiek zniszczony przez własne błędy, który w alkoholu szukał nie tyle zapomnienia, ile sposobu na przetrwanie. Bez niego wciąż trudno mu odnaleźć równowagę, ale gdy sytuacja tego wymaga, odzyskuje dawną siłę i jasność umysłu. Wtedy staje się bezkompromisowy wobec wrogów, wierny przyjaciołom i gotów ryzykować wszystko, by chronić tych, którzy nie potrafią się obronić. Tym razem to właśnie dzieci stają się ofiarami zła, a Ugne, mimo własnych ograniczeń, nie cofa się przed walką, nawet jeśli miałoby go to kosztować życie.
Ugne w tej powieści stał się symbolem zwykłego człowieka, który próbował w pojedynkę sprzeciwić się potężnemu systemowi i jego sługom, gotowym w imię idei, sławy i żądzy władzy odebrać innym wszystko.
Właśnie skończyłam czytać "Kurort" Przemysława Kowalewskiego i nie mogę się otrząsnąć. To nie jest lekka lektura. To thriller psychologiczny inspirowany... prawdziwymi, szokującymi wydarzeniami z lat 70-tych, mającymi miejsce w szpitalu psychiatrycznym w Krychnowicach. Tak, dobrze czytacie.
Już po pierwszym rozdziale wiedziałam, że to będzie mocna powieść.
Milicjant Ugne Galant trafia na leczenie w celu przywrócenia „obywatela” społeczeństwu. Inteligentny, z docenionym dorobkiem, ale aktualnie – na samym dnie. W Oddziale Terapii Uzależnień wraz z rezydentką Bogną zaczyna dostrzegać niepokojące sygnały.
Ordynator Szafir prowadzi badania, znikają dzieci, a plotki o ukrytym skrzydle, zwanym „Kurortem”, mrożą krew w żyłach. Okazuje się, że sytuacja ma związek z bezpieką i kapitanem Duklą. Kim jest ten bezwzględny, okrutny człowiek i dlaczego tak bardzo nienawidzi Galanta? Szybko uświadamiamy sobie, że w czasach, gdy partia nadzorowała każdy aspekt życia, niektórzy byli gotowi na wszystko dla władzy i prestiżu... Dla innych natomiast liczył się inny cel -zemsta!
Autor mistrzowsko oddaje klimat PRL-u i mechanizmy działania systemu.
Powieść jest trudna, niepokojąca i trzyma w napięciu do ostatniej strony. Opowiada o krzywdzie i przemocy - to ważny głos w walce z milczeniem i idealne narzędzie do uwrażliwienia na problem. To dobrze, że ktoś opowiedział o zapomnianych ofiarach komunistycznej psychiatrii.
Jeśli szukasz emocjonującej i mrocznej historii, która eksploruje ciemne strony ludzkiej psychiki i zbrodni, a do tego zmusza do myślenia – to jest to. Nikt po tej lekturze nie pozostanie obojętny!
Mielibyście odwagę zajrzeć do miejsca, które z pozoru ma leczyć, a w rzeczywistości staje się koszmarem?
„Kurort” Przemysława Kowalewskiego to kolejna mocna odsłona serii, w której autor po mistrzowsku łączy fikcję z faktami i odkrywa przed nami te niechlubne sekrety PRL-u, które kiedyś zamiatano pod dywan. Uwielbiam to, jak Kowalewski wyciąga „smaczki” z przeszłości i wplata je w fabułę, sprawiając, że kryminał staje się jednocześnie lekcją historii.
Tytułowy kurort to zakład psychiatryczny, do którego Ugne trafia na terapię antyalkoholową. Ale już po chwili orientujemy się, że za murami tego miejsca kryje się coś znacznie bardziej mrocznego. W tajnym skrzydle służba bezpieczeństwa prowadzi eksperymenty na dzieciach – i to właśnie z tym koszmarem musi się zmierzyć nasz bohater.
A Ugne? Jak zawsze skradł moje serce. Jego determinacja, wrażliwość i ogromne serce sprawiają, że mogłabym czytać o nim bez końca. To bohater, który potrafi być twardy, a jednocześnie niesamowicie ludzki – i właśnie to jest w nim najpiękniejsze.
Zakończenie? Wreszcie takie, które pozwala odetchnąć i zostawia w sercu trochę światła. Po całej brutalnej prawdzie to była naprawdę cenna chwila ulgi.
„Kurort” to kawał genialnego retro kryminału – duszny klimat lat 70., świetnie poprowadzona intryga i emocje, które zostają na długo.
1976 rok, Szczecin, Ugne trafia na odwyk do zakładu zamkniętego na terapię antyalkoholową. Jak się okazuje w Zakładzie Zdrowia Psychicznego pod kierownictwem profesora Szafira nie przebywają jedynie dorośli. Gdzieś, w innym skrzydle szpitala znajdują się dzieci, a ich krzyki budzą niepokój w poruczniku. Nikt nie powinien i nie może zostać obojętny na krzywdę bezbronnych...tylko czy może o nich walczyć za wszelką cenę, nawet występując przeciwko władzy?
Czytałam pierwszą z serii, a zarazem debiut autora Kozioł i tak jak tam, tak i tutaj zostajemy przeniesieni w czasie, o którym jeszcze mało kto pisze. Autor korzystając z prawdziwych wydarzeń stworzył fikcję literacką, osadzając oczywiście naszego głównego bohatera jako tego walczącego ze złem systemu. A jak widać i po przeszłości i tym co dzisiaj, zło ma się bardzo dobrze. Na widoku, pod przykryciem, tajne łamane przez poufne, tylko to i tak kiedyś wyjdzie...
Wracając do książki. Mrok aż wylewa się z jej kartek. Postać Ugne, bohatera uzależnionego i ułomnego ponownie stawiającego dobro innych nad swoje. Zwłaszcza,że jest to dobro dzieci, o których nikt inny wtyk przypadku nie zawalczy. Autor w sposób bardzo obrazowy, ale i nie przesadzony przedstawił realia ówczesnego życia i władzy Polski Ludowej. Stworzył historię oblepiającą złem jakie jest udziałem człowieka. Nie zdążycie się zorientować, a już będziecie na finiszu powieści. Pozostanie tylko bezradność wobec okrucieństwa i nadzieja na chodźby jeden dotyk dobroci. Książka nie jest dla wszystkich, bo nie dla każdego krzywda dzieci jest do przejścia. Ja polecam. Muszę też wrócić do poprzednich części z Ugne, o których autor nieco pisze i tutaj.
Dużo lepiej jest napisać powieść osadzoną w rejonie jaki się zna niż kombinować z nieznanym. Ja wybieram postać Ugne Galanta...jakoś lepiej się mi "go" czyta.