
Całe życie poświęciła innym… Teraz przyszedł czas, aby pomyśleć o sobie.
Czy warto przekreślić przeszłość i zacząć wszystko od nowa?
Lidia zbliża się do pięćdziesiątki. Córka mieszka w Londynie, mąż Maciej żyje głównie pracą, a ona coraz częściej czuje się samotna. Kiedy Maciej w ostatniej chwili odwołuje ich wspólne wyjście, na które tak długo czekała, coś w niej pęka. Po latach poświęceń postanawia w końcu zrobić coś dla siebie. Wyjeżdża na wieś i wprowadza się do Bogumiły, emerytowanej pianistki, która szuka towarzystwa. Nie wie jeszcze, że ta decyzja odmieni jej życie.
Witold ma dwoje małych dzieci, pracę, która go wypala i poczucie, że ciągle musi być dla kogoś dostępny. Zmęczony życiem, w którym próbuje pogodzić obowiązki zawodowe, rodzinne i narastający stres, coraz częściej odwiedza ciotkę Bogumiłę. To właśnie w jej domu znajduje upragniony spokój. Tam też poznaje Lidię.
Witold i Lidia zaczynają się zastanawiać, czego tak naprawdę chcą od życia. Ich relacja rodzi się z prostych rozmów, ale prowadzi do pytań, które zbyt długo odkładali. Czy to początek nowego rozdziału, czy tylko chwilowe zauroczenie?
Smak dojrzałych jabłek to historia o relacjach i uczuciach zarówno tych wygasłych, jak i tych, które dopiero się rodzą. O niełatwych, ale koniecznych decyzjach oraz o dojrzewaniu do wyboru odmieniającego wszystko.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., ul. Długa 1, 31-147 Kraków (PL), adres e-mail: sekretariat@wydawnictwoliterackie.pl
| Autor | Karolina Wilczyńska |
| Wydawnictwo | Wydawnictwo Literackie |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 368 |
| Format | 13.0 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-08-08674-2 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788308086742 |
| Data premiery | 2025.10.09 |
| Data pojawienia się | 2025.08.13 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 56 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 38 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | 1 szt. na miejscu |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | 3 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Stawki 8 (450 m od CH Arkadia) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Karolina Wilczyńska należy do tych autorek, których prozę rozpoznaje się już po kilku zdaniach. Czytałam wcześniej kilka powieści autorki i zawsze zachwyca mnie to, jak naturalnie potrafi opowiadać o emocjach bliskich każdemu z nas. W "Smaku dojrzałych jabłek" bohaterowie książki żyją w świecie tak zwyczajnym, że bez trudu można odnaleźć w nim cząstkę własnych doświadczeń. Nie są idealni, nie uciekają od trudnych pytań, a jednak im dłużej im towarzyszyłam, tym bardziej miałam wrażenie, że siedzą obok i dzielą się swoją prawdą. W tej powieści Lidia i Witold stają przed pytaniami, które potrafią dojrzewać w człowieku przez lata. Czy żyję tak, jak naprawdę chcę. Czy wolno mi sięgnąć po szczęście, nawet jeśli wymaga to zmiany wszystkiego, co do tej pory uważałam za pewne? Karolina Wilczyńska prowadziła mnie przez te ciche, a równocześnie przełomowe chwile z wyjątkową czułością i wyczuciem. Właśnie w tych drobnych emocjach i codziennych decyzjach kryje się siła tej opowieści, bo to one najczęściej odmieniają życie. Tytuł książki "Smak dojrzałych jabłek" budzi właściwe skojarzenia, bo to opowieść o jesieni życia, o dylematach, które pojawiają się wraz z jej nadejściem, o rodzącej się samotności i cichych rozterkach dręczących bohaterów. To historia o tym, czy warto zostawić za sobą przeszłość i spróbować zacząć jeszcze raz, nawet jeśli wydaje się, że na głębokie zmiany jest już za późno. Ta piękna opowieść wzrusza, skłania do refleksji i prowokuje do pytania co ja sama zrobiłabym na ich miejscu.
"Smak dojrzałych jabłek" to w efekcie wspaniała historia, która porusza najdelikatniejsze struny ludzkich emocji i przypomina, jak łatwo zagubić to, co najważniejsze, jeśli przestajemy o siebie nawzajem dbać. Zakończenie jest piękne, chwytające za serce i muszę przyznać, że Karolina Wilczyńska wspaniale wybrnęła, a finał choć był zaskakujący, okazał się dla mnie w pełni satysfakcjonujący, a całość smakowita niczym dojrzałe jabłko.
Jeśli szukacie idealnej książki na coraz dłuższe i chłodniejsze wieczory, to zachęcam Was do lektury wyjątkowej, melancholijnej powieści w typowo jesiennym klimacie - "Smak dojrzałych jabłek " Karoliny Wilczyńskiej.Autorka poruszyła tutaj istotne problemy z jakimi zmaga się zapewne niejedna kobieta i niejeden mężczyzna. Wszak wszystkich z nas dopada zwątpienie, spada poczucie wartości, a natłok myśli przyprawia o ból głowy. Zagubienie, samotność i niezrozumienie w związku, brak ciepła, dotyku czy zwyczajnej codziennej rozmowy. Nadwątlone relacje i zaufanie trudno odbudować, ale może czasem warto..Lidia czuje się osamotniona, bezbarwna i zupełnie niewidoczna dla męża, wziętego lekarza. Od miesięcy mijają się tylko w swoim pustym domu, zwłaszcza odkąd ich dorosła córka wyjechała za granicę. Tęskni za czułością i uwagą ze strony Macieja, on jednak wciąż nie ma dla niej czasu. Któregoś dnia puszczają jej nerwy i podejmuje spontaniczną decyzję o wyprowadzce. Marzy, by wyrwać się z rutyny i zrobić wreszcie coś dla siebie.Z kolei Witold ma młodą żonę i dwoje małych dzieci. Czuje się przytłoczony nadmiarem obowiązków, zwłaszcza gdy po pracy pragnie odpocząć, a domowe sprawy nie dają o sobie zapomnieć. Coraz częściej odwiedza samotną ciocię Bogusię mieszkającą na wsi, bo tam wreszcie ma chwilę oddechu. W domu ciotki, emerytowanej pianistki, poznaje Lidię, piękną ale smutną kobietę.Wspólnie spędzony czas, długie rozmowy i beztroski śmiech zbliżają ich do siebie. Czy odważą się na kolejny krok? Czy postawią na szali swoje rodziny i wszystko, co przecież tak naprawdę daje im szczęście?Nostalgiczna, pełna zadumy, emocji i skłaniająca do przemyśleń opowieść, w której pierwsze skrzypce grają uczucia. Autorka doskonale zobrazowała kotłujące się w bohaterach wątpliwości i emocje, z którymi nie potrafią sobie poradzić. Wiele z nas, czytelniczek, niestety przeżywa podobne rozterki, gdy po wielu latach w związku coś już wygasło, namiętność została zastąpiona przyzwyczajeniem, a codzienne domowe czynności nie zasługują na uznanie.Każda kobieta po 40. powinna przeczytać "Smak dojrzałych jabłek", bo to wyjątkowa, niezwykle prawdziwa i uderzająca w czułe struny w sercu historia, która z pewnością przyniesie refleksję i ukojenie. Polecam!
"Smak dojrzałych jabłek" to realistyczna powieść o ludziach niezrozumianych, mających rodziny, lecz samotnych.
Lidia Wrzesińska całymi dniami siedzi w domu. Mąż Maciej, zapracowany lekarz, swój codzienny czas poświęca wyłącznie pacjentom. Córka mieszka w Londynie, a ona stęskniona, potrzebuje jedynie odrobiny czułości, rozmowy i zauważenia. Kiedy więc nadarza się okazja pracy jako dama do towarzystwa starszej pani Bogumiły, pakuje walizki i wyjeżdża na wieś.
Witold ma piękną, młodą żonę i wspaniałe dzieci w wieku przedszkolnym, lecz brakuje mu spokoju, chwili odpoczynku, by zebrać myśli. Odwiedziny u ciotki Bogusi są świetną okazją do odpoczynku, relaksu i wyciszenia, przy kubku dobrej herbaty. Tam poznaje Lidię. Oboje, spragnieni uwagi, wysłuchania, zbliżają się ku sobie. Czy coś wyniknie z tej relacji?
Tytuł to piękna metafora do doświadczonych życiem ludzi. Niedocenianych, zmęczonych, ale dojrzałych pięćdziesięciolatków z "bagażem". Te osoby są jak soczyste, słodkie, chrupiące, duże jabłka, z czubka drzewa, gdzie dociera najwięcej promieni słonecznych, lecz często są niezauważane lub nie możemy ich zerwać. Trochę zapomniane, gnijące wśród gałęzi bądź obite na ziemi.
Te fantastyczne porównania, wspaniałe, sielskie, pachnące smacznym, chrupiącym chlebem, drewnianym paleniskiem i dojrzałymi jabłkami opisy połączone z postacią Bogumiły, wprowadzają atmosferę "ciepłego" domu.
To powieść o odnajdywaniu siebie. Niektóre sytuacje, jak jabłka, wodzą na pokuszenie. Czy Witek da się skusić, jak Adam w raju? Czy Lidia da się zwabić, jak Królewna Śnieżka? Przekonaj się! Warto poznać mądrość tej powieści.
,, Jesień... - zadumała się. Jakaś ty piękna i smutna jednocześnie. Jak kobieta, która wie, że nie będzie młodsza, ale jeszcze wkłada najładniejszą sukienkę. I idzie w niej przez park, choć nikt już nie patrzy."
Ja nie wiem jaki dar posiada Wydawnictwo Literackie, ale każda ich książka trafia do serca. Autorka napisała niesamowitą opowieść, która w dużej mierze wiąże się z przemijaniem każdego tematu, który może dotyczyć człowieka. W pierwszej kolejności mamy zaznaczone jak postać zdaje sobie sprawę z tego, że czas przemija. Zauważa go po pierwszych siwych włosach, gorszym stanie ciała i myślach, że czas, kiedy była atrakcyjna już minął. Niby cieszy się życiem jakie wiedzie, bo ma rodzinę, ale każde z nich jest na tyle zajęte sobą, że czuje się samotna. Dla męża najważniejsi są pacjenci i ona to doskonałe rozumie i wspiera, tylko nic nie poradzi na to, że brakuje jej rozmowy. Idąc na spacer widzi jak młodzi ludzie nie przejmują się nieodpowiednim ubiorem, nieadekwatnym do pogody, jak z lekkością biegną przez życie nie myśląc o tym, że na wiele rzeczy trzeba uważać. Ona teraz to wie, bo młodość jest listem, którego nigdy nie dostanie, a swój nieuchronnie zgubiła. Wie, że ma wszystko o czym marzą inni, a pomimo tego gdzieś wewnątrz czuje się pusta.
W tej historii poznamy też inną rodzinę, gdzie sprawa będzie dotyczyła mężczyzny imieniem Witold. Też niby ma wspaniałą rodzinę, jednak to on zawsze ratuje małżonkę z opresji, kiedy nie ma kto zająć się dziećmi. Niby oboje mają dobrą pracę, jednak to on zawsze musi ulec. To są momenty, kiedy bardzo się denerwuje, bo czuje się jakby pominięty. Żeby odegnać od siebie cały hałas, który nie pozwala mu się skupić, jeździ w jedno miejsce zawsze, kiedy tylko może. To tam tak naprawdę może oddychać. I kiedy już całkowicie się rozluźnił, na jego drodze pojawiła się ona. Kobieta dużo starsza, ze spokojnym usposobieniem, jakby zalepiająca wszystkie ubytki, które czuł, że posiada. Ale co dalej? Czy dalsza droga już jest prosta?
Szczerze wam ją polecam. A dlaczego? To w niej już sami znajdziecie w niej odpowiedź:-)
„Smak dojrzałych jabłek” Karoliny Wilczyńskiej to powieść, która w subtelny, ale bardzo prawdziwy sposób opowiada o tym, że na zmiany w życiu nigdy nie jest za późno. To historia o odwadze, dojrzewaniu do decyzji i o tym, że czasem, by odnaleźć siebie, trzeba pozwolić sobie na odcięcie od tego, co znane, choć nie zawsze daje szczęście.
Główna bohaterka, Lidia, zbliżająca się do pięćdziesiątki, od lat żyje w cieniu innych – rodziny, obowiązków, codziennych schematów. Jej małżeństwo wydaje się puste, córka mieszka daleko, a ona sama coraz wyraźniej dostrzega, że nikt nie pyta jej o marzenia czy potrzeby. Decyzja o wyjeździe na wieś do Bogumiły – starszej kobiety, emerytowanej pianistki – staje się przełomem. To właśnie tam Lidia spotyka Witolda, mężczyznę, który podobnie jak ona próbuje odnaleźć spokój i odpowiedzieć sobie na pytanie, czego właściwie oczekuje od życia.
Autorka bardzo sprawnie łączy wątki dwóch osób w różnych etapach życia, pokazując, że zarówno kobieta, jak i mężczyzna mogą stanąć w obliczu podobnych dylematów: zmęczenia, niespełnienia, poczucia, że gdzieś po drodze zatracili samych siebie. Ich spotkanie nie jest gwałtowne ani dramatyczne – rodzi się z rozmów, wspólnych chwil, prostych gestów. To właśnie prostota i codzienność czynią tę historię tak prawdziwą i bliską czytelnikowi.
„Smak dojrzałych jabłek” nie jest typowym romansem, choć znajdziemy w nim wątek uczucia. To raczej opowieść o dojrzewaniu do zmiany, o potrzebie troski o własne życie emocjonalne, o odzyskiwaniu siebie w świecie, który przez lata każe nam grać cudze role.
Jeśli ktoś szuka historii, która nie tylko dostarczy emocji, ale także skłoni do zatrzymania się i zastanowienia nad własnym życiem – „Smak dojrzałych jabłek” zdecydowanie jest lekturą wartą uwagi.
Karolina Wilczyńska w swojej najnowszej powieści zabiera nas na spokojną wieś, zachwycającą barwną jesienią (swoją drogą moją ulubioną porą roku), pachnącą dojrzałymi owocami, a pomiędzy nimi rodzącymi się uczuciami... Tak jak dojrzewają owoce, tak i Lidia i Witold będą dojrzewać do tego, by coś zmienić. Jak im poszło? Zapewniam, że finał Was zaskoczy. Ale od początku...
Czy zbiżająca się pięćdziesiątka to dobry czas, by rozpocząć nowy rozdział w życiu? Często myślimy, że w tym wieku minął czas na amory. Tymczasem choć wydaje się, że wszystko już za nami, ta historia pokazuje, że zawsze jest czas na miłość i bliskość. A co z przeszłością? Czy warto ją przekreślać? Lidia całe życie poświęciła innym. Ma córkę mieszkającą w Londynie i męża Macieja, który poświęca się głównie pracy. W związku z tym kobieta czuje się samotna, niepotrzebna i niewidzialna dla bliskich. Lidia wyjeżdża na wieś.
Z kolei Witold ma młodą żonę i dwoje małych dzieci, walczy z wypaleniem zawodowym i czuje, że wszyscy czegoś od niego chcą. Zmęczony życiem, w którym próbuje pogodzić obowiązki zawodowe, rodzinne i narastający stres postanawia odwiedzić ciotkę Bogumiłę, u której znajduje upragniony spokój. Urzekła mnie relacja między nimi. Mężczyzna poznaje tam Lidię...
Miejsce to obojgu stwarza warunki do odpoczynku, zastanowienia się nad tym, czego pragną od życia. Podobała mi się rozwijająca się między nimi niespieszna relacja oparta na prostych rozmowach. Jednak nie zabrakło w niej ważnych pytań. Czy uczucie to okaże się początkiem czegoś więcej, czy tylko chwilowym zauroczeniem?
Autorka wskazuję, jak ważne są uważność, obecność drugiego człowieka, troska. To nie ma ceny. Życie nie zawsze jest kolorowe, często przynosi straty, ból, cierpienie. We dwoje te trudy dużo lepiej się znosi, a samotność nie doskwiera tak bardzo. Tu samotność wybrzmiewa, gdy dorosłe już dzieci pójdą swoją drogą oraz ta w małżeństwie. Rozmijamy się w gonitwie codzienności, obowiązkach, zmęczeniu, niedopowiedzeniach i pretensjach. Nie potrafimy ze sobą rozmawiać, spróbować naprawić relację.
Znajdziemy tu również odniesienie do przemijania, które równie dobrze można porównać do jesieni, która została ukazana w niezwykle malowniczy i przepiękny sposób.
"Smak dojrzałych jabłek" to pełna ciepła, spokoju, wzruszenia, wyjątkowego klimatu, życiowej mądrości i tak potrzebnego zrozumienia powieść o trudnych wyborach, o odwadze, by spróbować odzyskać siebie, drugiej szansie, przemijaniu. Co stanie się, gdy bohaterowie staną oko w oko ze swoimi potrzebami, pragnieniami i lękami? Czy mąż Lidii dostrzeże w niej kobietę? A może to Witold to zrobi...? Sprawdźcie! Koniecznie przy filiżance aromatycznej herbaty.
W codziennej gonitwie spraw do załatwienia niejednokrotnie marzymy o chwili samotności. O tym aby pobyć w ciszy, spokoju i porządku pragniemy choćby chwili. No właśnie… jednak prawdziwa samotność bywa dojmująca, przygniatająca. Najczęściej dotyka osób starszych, gdy najbliższych nie ma na codzień, a ich życie zwolniło. Bywa jednak, że samotni czujemy się także wśród bliskich, na gwarnej ulicy, w pracy, domu. Niezrozumiani, może odtrąceni, bez głębszych relacji, więzi…
„Smak dojrzałych jabłek” to nostalgiczna historia trójki bohaterów, którzy czują, że w swoim życiu dobrnęli do momentu, w którym już nic dobrego ich nie czeka. Ich losy splatają się w urokliwym, ciepłym domku Pani Bogumiły - osoby z życiową mądrością i doświadczeniem.
Książka Pani Karoliny Wilczyńskiej to historia o tym, że brak uważności, obecności i zainteresowania drugim człowiekiem prowadzi do rozpadu więzi. Główni bohaterowie czują się samotni choć z pozoru wiodą spełnione życie. Ich potrzeby nigdy nie są brane pod uwagę, a poświecenie przyjmowane jest za pewnik… Brakuje wspólnie spędzonego czasu, rozmowy, wyrozumiałości.
Obojętność jest największym wrogiem relacji, a życie nie znosi próżni… pamiętajmy o tym, aby dbać o swoich bliskich, słuchać i być. Po prostu. Być obecnym w ich życiu.
Karolina Wilczyńska ponownie zachwyciła mnie swoją najnowszą powieścią! "Smak dojrzałych jabłek" to przejmująca i ciepła historia o życiowych przemianach, samotności i potrzebie bliskości.
Główna bohaterka, Lidia (blisko pięćdziesiątki), czuje się zaniedbana przez męża żyjącego pracą i samotna po wyjeździe córki do Londynu. Kiedy jej mąż po raz kolejny zawodzi, postanawia odmienić swoje życie i wyjeżdża na wieś, by zamieszkać z emerytowaną pianistką, Bogumiłą. Tam poznaje Witolda, zmęczonego ojca i profesjonalisty, który także szuka wytchnienia. Ich spotkanie staje się początkiem głębokich rozmów i refleksji nad tym, czego naprawdę chcą od życia ???
Autorka porusza ważne tematy, takie jak samotność w związku i rodzinie, potrzeba zmian i odwaga do ich wprowadzenia, różne perspektywy życiowe (Bogumiła, Lidia, Witold), znaczenie autorefleksji i rozmowy w poszukiwaniu szczęścia.
Karolina Wilczyńska pisze z ogromną wrażliwością i empatią. Jej język jest przystępny, chwilami nostalgiczny, ale pełny nadziei. Dzięki autentycznym bohaterom i ich wewnętrznym zmaganiom, czytelnik łatwo utożsamia się z ich emocjami. Ta powieść to idealna propozycja na jesienne wieczory – otula ciepłem i skłania do przemyśleń ??
Polecam każdemu, kto szuka mądrej i poruszającej opowieści o życiu, miłości i trudnych wyborach. "Smak dojrzałych jabłek" to jedna z tych książek, które zostają w sercu na długo! ?? Uwielbiam pióro tej autorki i z niecierpliwością będę wypatrywała kolejnych powieści.
Moja ocena: 10/10
BRUNETTE BOOKS
"Smak dojrzałych jabłek' to poruszająca opowieść o samotności, tęsknocie i potrzebie zmian. O codzienności naznaczonej obowiązkami, niespełnionymi oczekiwaniami i w końcu poczuciem, że życie zaczyna przeciekać przez palce. To historia o wyborach, które wymagają odwagi, o trudnej sztuce stawiania granic i o tym, że czasem trzeba coś stracić, by odzyskać siebie.
Lidia zbliża się do pięćdziesiątki. Córka mieszka w Londynie, maż żyje pracą, a ona coraz częściej czuje się samotna. Gdy Maciej odwołuje ich wspólne wyjście, Lidia postanawia skupić się na sobie. Wyjeżdża na wieś i zamieszkuje u Bogumiły, emerytowanej pianistki.
W tym samym domu szuka wytchnienia Witold - ojciec dwójki dzieci, zmęczony pracą i codziennością. Spotkanie Lidii i Witolda staje się początkiem rozmów, które każą im na nowo zadać pytanie: czy mają odwagę zacząć wszystko od nowa?
"Smak dojrzałych jabłek" to powieść o dojrzewaniu do zmian, o potrzebie bliskości i o tym, że nigdy nie jest za późno, by zacząć żyć inaczej.
To książka idealna na jesienne wieczory - pełna ciepła, refleksji i emocji, które otulają niczym koc w chłodny dzień. Taka, która skłania do zatrzymania się, spojrzenia w głąb siebie i zadania pytania o to, czego naprawdę pragniemy. Niezwykle nastrojowa, mądra i bliska codzienności - sprawi, że każda filiżanka herbaty będzie smakowała jeszcze pełniej.
Polecam całym swoim czytelniczym sercem!
Chwile spędzone z tą powieścią sprawiły, że zrobiło mi się ciepło na sercu, inaczej spojrzałam na jesień, upływający czas. Pomyślałam sobie, że osób będących na życiowym zakręcie jest więcej, że wszyscy mamy podobne potrzeby, że zawsze jest nadzieja na odmianę losu i przewartościowania zamierzeń. Zrozumiałam, że każdy ma swoją samotność, a ta nawet oswojona, boli.
Lidia spełnia się zawodowo, ale czuje się opuszczona w pustym domu. Córka się usamodzielniła, mąż nieustannie pracuje. Powoli dojrzewa do zmian, czuje, że jeżeli czegoś nie zrobi, to nabrzmiewające w niej poczucie frustracji wybuchnie. Chce, by życie znowu miało sens, chce być potrzebna.
Bogumiła cieszy się każdą chwilą, jest pogodzona z czasem. Z godnością zaakceptowała powykrzywiane stawy i rzednące włosy, jednak pragnie odmiany, przede wszystkim rozmów, towarzystwa drugiej osoby.
Witold opiekuje się mieszkającą samotnie ciotką. Relacja między nim a uroczą, starszą damą jest wzruszająca. Siostrzeniec kocha przenikliwy umysł, czułe serce, wyrozumiałość staruszki, jednak ma swoje zobowiązania. Jej dom jest dla niego nieustającą oazą – ciszy, prostoty, ukojenia.
Co łączy tę trójkę? Poczucie pustki, zagubienia, potrzeba bycia ważnym dla kogoś. Bohaterowie mają swoje światy, inne rzeczywistości, ale tej jesieni coś w nich pęka, następuje przełom, zaczyna dominować pragnienie bliskości, dostrzeżenia, wysłuchania. Los postanowił im pomóc, poprowadził ich ścieżki równolegle i postawił obok siebie.
Autorka tak pięknie, czule pisze o jesieni, że nawet zakochani w innych porach roku, zmienią o niej zdanie. Dla niej jesień pachnie dymem i przemijaniem, lśni łagodnym, bursztynowym światłem, kołysze się wraz ze źdźbłami traw, a przebarwiające się liście drżą na gąłązkach w delikatnym półśnie.
Ta powieść jest piękna, empatyczna, ma w sobie niesamowity urok i intymność! Daje zrozumienie, siłę i wsparcie…