
Dziesięć słów, które złamały serce.
Julia miała wszystko – miłość, zaufanie i pewność, że jej życie właśnie zaczyna się jak w bajce. A jednak w chwili, gdy miała wypowiedzieć sakramentalne „tak”, dostała tylko kartkę. Krótkie zdanie, które zburzyło cały świat. Mija dziesięć lat. Michał wraca. Chce wyjaśnić, przeprosić, odsłonić prawdę, której Julia nigdy nie poznała. Ale czy można zaufać komuś, kto raz już odebrał wszystko? Czy miłość, która przetrwała w cieniu rozczarowania, ma szansę narodzić się na nowo? To poruszająca opowieść o zdradzonych marzeniach, o sile kobiety, która musi zmierzyć się z przeszłością, i o tym, że prawda potrafi zmienić wszystko – nawet to, co wydawało się dawno stracone.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Filia Sp. z o.o., Kleeberga 2, 61-615 Poznań (PL), adres e-mail: kontakt@wydawnictwofilia.pl
| Autor | Rafał Wicijowski |
| Wydawnictwo | Filia |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 336 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8441-025-7 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788384410257 |
| Wymiary | 135 x 205 mm |
| Data premiery | 2026.02.06 |
| Data pojawienia się | 2026.01.20 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 269 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 13 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | 3 szt. na miejscu |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | 1 szt. na miejscu |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | 3 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | 2 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | 3 szt. na miejscu |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Stawki 8 (450 m od CH Arkadia) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | 3 szt. na miejscu |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Czy pierwsza miłość naprawdę mija? Czy da się ją zamknąć w szufladzie z napisem „kiedyś”, skoro wciąż wraca w snach, we wspomnieniach, w jednym zapachu, jednym zdaniu? I co byś zrobiła, gdyby po dziesięciu latach stanął przed Tobą ktoś, kto złamał Ci serce w najważniejszym dniu Twojego życia?
Po "Ostatni taniec" sięgnęłam z ciekawości. Wiedziałam, że jej autorem jest Rafał Wicijowski – pisarz, który ma już na swoim koncie dwanaście książek. Dla mnie to było pierwsze spotkanie z jego twórczością. I wiecie co? Cieszę się ogromnie, że właśnie od tej historii zaczęłam. Spędziłam z nią cudowny czas i mam poczucie, że poznałam autora, który potrafi pisać o uczuciach w sposób dojrzały, szczery i niesamowicie prawdziwy.
Przyciągnął mnie już sam tytuł. „Ostatni taniec”, który brzmi jak coś ostatecznego, jak zamknięcie pewnego etapu, jak moment, w którym albo wszystko się kończy, albo zaczyna od nowa. Dopiero poznając historię, zrozumiałam, jak bardzo jest on wymowny. Do tego okładka, subtelna, przyciągająca wzrok, niosąca w sobie obietnicę emocji. Wiedziałam, że to nie będzie lekka opowiastka.
Julia miała wszystko. Miłość, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa. Stała na ślubnym kobiercu, gotowa powiedzieć „tak” mężczyźnie, z którym planowała całe życie. I wtedy dostaje kartkę. Dziesięć słów, które łamią serce. Michał rezygnuje. Bez wyjaśnień. Bez rozmowy. Bez odwagi, by spojrzeć jej w oczy.
To jeden z najmocniejszych momentów książki. Ten ślub, który się nie odbył. Ta cisza pośród gości. To uczucie upokorzenia i totalnego rozpadu świata. Autor tak plastycznie opisuje emocje Julii, że czułam jej wstyd, ból i niedowierzanie. A potem… mija dziesięć lat.
Michał wraca. Chce wyjaśnić. Przeprosić. Odsłonić prawdę, której Julia nigdy nie poznała.
I tutaj zaczyna się prawdziwa burza emocji. Czy można zaufać komuś, kto raz już odebrał wszystko? Czy da się odbudować coś, co zostało brutalnie zniszczone? Czy pierwsza miłość rzeczywiście nie rdzewieje, czy może tylko idealizujemy ją w swojej pamięci?
Najciekawsze dla mnie były rozmowy między Julią a Michałem, pełne napięcia, niedopowiedzeń, żalu i tęsknoty. To, jak autor pokazuje męską perspektywę, było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się, że mężczyzna potrafi tak głęboko wejść w emocje, tak szczerze opisać strach, poczucie winy, wahanie. W tej książce nie ma czarno-białych postaci. Są ludzie z krwi i kości. Z błędami. Z przeszłością, która nie daje o sobie zapomnieć.
Podczas czytania towarzyszyły mi skrajne emocje – złość, wzruszenie, niedowierzanie, nadzieja. Były momenty, kiedy chciałam krzyczeć na bohaterów. Były też takie, gdy ściskało mnie w gardle. To nie jest tylko romans. To dramat o wyborach, konsekwencjach i o tym, czy serce potrafi wybaczyć to, czego rozum nie akceptuje.
Najbardziej podobała mi się autentyczność tej historii. To, że nic nie było tu przesłodzone. Że miłość nie została pokazana jako bajka, ale jako uczucie, które bywa trudne, bolesne, wymagające odwagi. I to, że autor nie bał się pokazać słabości, tej zarówno kobiecej, jak i męskiej.
„Ostatni taniec” przeczytałam w jeden dzień. Nie potrafiłam się oderwać. Chciałam wiedzieć, czy to będzie koniec, czy początek. Czy ostatni taniec okaże się pożegnaniem, czy nowym początkiem.
Jeśli lubicie historie o pierwszej miłości, która wraca po latach. Jeśli wierzycie, że uczucia potrafią przetrwać próbę czasu. Jeśli chcecie książki, która rozedrze serce, ale też da nadzieję, to sięgnijcie po tę powieść.
Ja wiem jedno. To było moje pierwsze spotkanie z Rafałem Wicijowskim. I na pewno nie ostatnie.
„Ostatni taniec” Rafała Wicijowskiego to opowieść o miłości, która została przerwana w najważniejszym momencie. Julia była o krok od nowego etapu życia, gotowa powiedzieć „tak”, przekonana o swojej przyszłości, spokojna o jutro. I wtedy wszystko rozsypało się w jednej chwili. Zamiast obietnicy wspólnej drogi pojawiły się słowa, które przekreśliły marzenia. Jedno wydarzenie zmieniło wszystko, zostawiając po sobie ciszę, niedopowiedzenia i pytania bez odpowiedzi.
Mija dekada. Czas, który teoretycznie powinien zagoić rany. A jednak powrót Michała sprawia, że przeszłość odżywa z całą swoją siłą. Chce wytłumaczyć, odkryć to, co wtedy pozostało ukryte, zawalczyć o coś, co nigdy tak naprawdę w nim nie wygasło. Tylko czy da się odbudować zaufanie, które runęło w jednej sekundzie? Czy serce, raz złamane, potrafi jeszcze raz zaryzykować?
To historia pełna emocji - tęsknoty, żalu, nadziei i wewnętrznej walki. Autor pokazuje, że czas nie zawsze wymazuje uczucia, a niedopowiedziane historie potrafią ciążyć latami. Bardzo podobał mi się motyw konfrontacji z przeszłością i to, jak bohaterowie dojrzeli przez te dziesięć lat. Ich rozmowy są pełne napięcia, ale też autentyczności. Czuć w nich ból, ale i tlącą się gdzieś pod powierzchnią czułość.
„Ostatni taniec” to książka o tym, że życie rzadko układa się według planu. O wyborach, które mają konsekwencje. O tym, że czasem największej odwagi wymaga nie odejście, lecz powrót. To poruszająca opowieść o miłości wystawionej na próbę i o tym, czy można zatańczyć jeszcze raz, gdy muzyka dawno ucichła.
Jeśli obserwujecie profil @oczami_mezczyzny_pl, to wiecie, że Rafał Wicijowski potrafi uderzyć w najczulsze struny kobiecej duszy i pisać o uczuciach z ogromną wrażliwością. Czy jest on wyjątkiem potwierdzającym stereotyp, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus? A może jego całkowitym zaprzeczeniem?
Jakkolwiek by było, jego najnowsza powieść „Ostatni taniec” to olbrzymia dawka emocji, które zostają w sercu na długo po zamknięciu książki. Emocji, ale i trudnych pytań. Przyznam, że nadal nie potrafię odpowiedzieć, jak sama zachowałabym się na miejscu Julii. Czy umiałabym wybaczyć nie tylko upokorzenie, ale też lata bólu i pustki? Trzeba by znaleźć się w jej sytuacji, by w pełni zrozumieć te emocje i powstrzymać się od ocen. A tego nikomu nie życzę.
Julia doświadczyła największego koszmaru panny młodej - została porzucona przed ołtarzem bez słowa wyjaśnienia. To było jak zepchnięcie w przepaść przez osobę, którą kochała całym sercem. Po czymś takim niełatwo powstać ze zgliszcz i posklejać roztrzaskane na kawałki życie. Co musiałoby się zdarzyć, żeby wybaczyć, nawet po latach, tak nikczemny i tchórzliwy czyn?
Autor pokazuje, że życie rzadko jest czarno-białe, a wybory dyktowane rozumem często kłócą się z tym, co podpowiada serce. Operując dwiema płaszczyznami czasowymi, pozwala nam wrócić do początków pięknego i intensywnego uczucia łączącego Julię i Michała - pierwszego pocałunku czy tańca na ulicy do walca granego przez ulicznego grajka. Jednocześnie zaglądamy do obecnego życia Julii, która próbuje budować nową relację, do czasu, gdy ponownie wkracza w nie Michał.
To powieść, którą czyta się ze ściśniętym gardłem i nadzieją, że los nigdy nas tak nie doświadczy. To historia o drugich szansach, które nie zawsze wyglądają tak, jak byśmy tego oczekiwali. I lekcja wybaczenia, które czasem bardziej potrzebne jest nam niż tym, którzy nas zranili. Bo gdy ból pulsuje pod cienką warstwą codzienności, potrzeba domknięcia, by móc się od niego uwolnić, odetchnąć i ruszyć dalej.
W książce znalazłam wiele myśli, które miałam ochotę zapisać, ale ta jedna szczególnie utkwiła mi w głowie: „Prawdziwej miłości nie liczy się latami, ale intensywnością chwil, które potrafi stworzyć”. Twórzmy więc w naszych związkach takie chwile, które pozostaną w sercu na zawsze.
Czy pierwsza miłość naprawdę mija? Czy da się ją zamknąć w szufladzie z napisem „kiedyś”, skoro wciąż wraca w snach, we wspomnieniach, w jednym zapachu, jednym zdaniu? I co byś zrobiła, gdyby po dziesięciu latach stanął przed Tobą ktoś, kto złamał Ci serce w najważniejszym dniu Twojego życia?
Po "Ostatni taniec" sięgnęłam z ciekawości. Wiedziałam, że jej autorem jest Rafał Wicijowski – pisarz, który ma już na swoim koncie dwanaście książek. Dla mnie to było pierwsze spotkanie z jego twórczością. I wiecie co? Cieszę się ogromnie, że właśnie od tej historii zaczęłam. Spędziłam z nią cudowny czas i mam poczucie, że poznałam autora, który potrafi pisać o uczuciach w sposób dojrzały, szczery i niesamowicie prawdziwy.
Przyciągnął mnie już sam tytuł. „Ostatni taniec”, który brzmi jak coś ostatecznego, jak zamknięcie pewnego etapu, jak moment, w którym albo wszystko się kończy, albo zaczyna od nowa. Dopiero poznając historię, zrozumiałam, jak bardzo jest on wymowny. Do tego okładka, subtelna, przyciągająca wzrok, niosąca w sobie obietnicę emocji. Wiedziałam, że to nie będzie lekka opowiastka.
Julia miała wszystko. Miłość, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa. Stała na ślubnym kobiercu, gotowa powiedzieć „tak” mężczyźnie, z którym planowała całe życie. I wtedy dostaje kartkę. Dziesięć słów, które łamią serce. Michał rezygnuje. Bez wyjaśnień. Bez rozmowy. Bez odwagi, by spojrzeć jej w oczy.
To jeden z najmocniejszych momentów książki. Ten ślub, który się nie odbył. Ta cisza pośród gości. To uczucie upokorzenia i totalnego rozpadu świata. Autor tak plastycznie opisuje emocje Julii, że czułam jej wstyd, ból i niedowierzanie. A potem… mija dziesięć lat.
Michał wraca. Chce wyjaśnić. Przeprosić. Odsłonić prawdę, której Julia nigdy nie poznała.
I tutaj zaczyna się prawdziwa burza emocji. Czy można zaufać komuś, kto raz już odebrał wszystko? Czy da się odbudować coś, co zostało brutalnie zniszczone? Czy pierwsza miłość rzeczywiście nie rdzewieje, czy może tylko idealizujemy ją w swojej pamięci?
Najciekawsze dla mnie były rozmowy między Julią a Michałem, pełne napięcia, niedopowiedzeń, żalu i tęsknoty. To, jak autor pokazuje męską perspektywę, było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się, że mężczyzna potrafi tak głęboko wejść w emocje, tak szczerze opisać strach, poczucie winy, wahanie. W tej książce nie ma czarno-białych postaci. Są ludzie z krwi i kości. Z błędami. Z przeszłością, która nie daje o sobie zapomnieć.
Podczas czytania towarzyszyły mi skrajne emocje – złość, wzruszenie, niedowierzanie, nadzieja. Były momenty, kiedy chciałam krzyczeć na bohaterów. Były też takie, gdy ściskało mnie w gardle. To nie jest tylko romans. To dramat o wyborach, konsekwencjach i o tym, czy serce potrafi wybaczyć to, czego rozum nie akceptuje.
Najbardziej podobała mi się autentyczność tej historii. To, że nic nie było tu przesłodzone. Że miłość nie została pokazana jako bajka, ale jako uczucie, które bywa trudne, bolesne, wymagające odwagi. I to, że autor nie bał się pokazać słabości, tej zarówno kobiecej, jak i męskiej.
„Ostatni taniec” przeczytałam w jeden dzień. Nie potrafiłam się oderwać. Chciałam wiedzieć, czy to będzie koniec, czy początek. Czy ostatni taniec okaże się pożegnaniem, czy nowym początkiem.
Jeśli lubicie historie o pierwszej miłości, która wraca po latach. Jeśli wierzycie, że uczucia potrafią przetrwać próbę czasu. Jeśli chcecie książki, która rozedrze serce, ale też da nadzieję, to sięgnijcie po tę powieść.
Ja wiem jedno. To było moje pierwsze spotkanie z Rafałem Wicijowskim. I na pewno nie ostatnie.
Julia w chwili, gdy miała wypowiedzieć sakramentalne „tak”, dostała tylko kartkę. Krótkie zdanie, które zburzyło cały świat. Mija dziesięć lat. Wraca niedoszły mąż Michał. Chce wyjaśnić, dlaczego nie pojawił się przed ołtarzem i przeprosić.
Ależ mnie ta książka zaskoczyła. W takim mega pozytywnym wymiarze. Zawsze powtarzam, że obyczaj to mój ulubiony gatunek oraz że brak mi powieści napisanej przez męskie grono pisarzy. Rafał Wicijowski pokazał zarówno męskie, jak i kobiece uczucia i emocje. To była jedna z tych książek, którą od pierwszej strony czytałam powoli, delektując się każdym zdaniem i słowem. Mimo iż to fikcja wszystko wypadło bardzo realistycznie. Autor pisze o rzeczach prostych, codziennych, jednocześnie ukazując je jako ważne dla każdego człowieka.
W trakcie lektury nasuwa się pytanie o to, czy można ponownie zaufać komuś, kto tak boleśnie nas rozczarował? I czy sercu można powiedzieć, żeby przestało kochać mimo zranienia? Czy straconą miłość można rozpatrywać w kategoriach żałoby? Czasem nurzamy się we wspomnieniach, wciąż na nowo rozdrapując rany, nie mogąc pogodzić się z tym, co było. Nawet wtedy, gdy chcemy iść dalej. To także pytania o wybory i ich konsekwencje oraz to jak przeszłość potrafi wpływać na teraźniejszość. Tu nie na łatwych odpowiedzi. Do wszystkiego dochodzimy w odpowiednim czasie i rytmie.
To historia o relacjach, straconych marzeniach, upływającym czasie, poświęceniu, cierpieniu i drugich szansach. To również książka o roli przeznaczenia w naszym życiu. Widzimy, że nie sposób przed nim uciec. I wreszcie to powieść o prawdzie, która zmienia wszystko. Pełno w niej napięcia i niedopowiedzeń. Przygotujcie się na płacz, śmiech, frustrację i refleksję nad własnym życiem.
"Ostatni taniec" to piękna, prawdziwa i niezwykle bolesna historia miłosna. To powieść popychająca do tego, by przeżywać życie w pełni, mimo jego kruchości. Moje serce wyrywało się do świata, jaki skrywają karty tej poruszającej książki. Chętnie zatańczyłabym jeszcze niejeden taniec z twórczością pana Rafała!