
Rok 1940.
Siedemnastoletnia Anastazja Zielińska wraz z matką i rodzeństwem zostaje zesłana w głąb Związku Sowieckiego. W tym samym wagonie jedzie Leon Białowąs – syn ludzi, którzy donieśli na jej rodzinę. Na kazachskich stepach Anastazja prowadzi zeszyt, zapisując codzienność zesłańców i uczucia, które niespodziewanie się w niej budzą.
Rok 1990.
Anastazja doznaje rozległego udaru i niemal całkowicie traci pamięć. Po powrocie ze szpitala potrzebuje stałej opieki, a jedyną osobą, która oferuje jej wsparcie, jest jej sąsiad – Leon Białowąs. To on każdego dnia czyta kobiecie pożółkłe zapiski z Kazachstanu, przywracając wspomnienia, które mogą okazać się dla niej błogosławieństwem… lub przekleństwem.
„Przez trudy do gwiazd” – słowa, które dla Anastazji i Leona nabierają prawdziwego znaczenia. Bo tylko ci, którzy przeszli przez piekło, potrafią naprawdę sięgnąć nieba.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Filia Sp. z o.o., Kleeberga 2, 61-615 Poznań (PL), adres e-mail: kontakt@wydawnictwofilia.pl
| Autor | Anna Rybakiewicz |
| Wydawnictwo | Filia |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 416 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8402-961-9 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788384029619 |
| Wymiary | 135 x 205 mm |
| Data premiery | 2026.01.23 |
| Data pojawienia się | 2026.01.12 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 1319 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 42 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | 1 szt. na miejscu |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | 2 szt. na miejscu |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | 2 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | 1 szt. na miejscu |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | 4 szt. na miejscu |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | 3 szt. na miejscu |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Anna Rybakiewicz pisze bardzo emocjonalne książki obyczajowo-historyczne, w których głównymi postaciami są kobiety. Tłem fabuły są często wydarzenia z okresu II wojny światowej, a fakty historyczne łączą się w nich z fikcją literacką. Do jej książek przyciąga mnie ich silne nacechowanie fabuły emocjami i kobieca postać bohaterki, z którą łatwo można nawiązać więź emocjonalną. Jej ostatnia powieść „Przez trudny do gwiazd” nie odbiega od tego schematu. Jest to książka, w której historia pięknie splata się z teraźniejszością, a dwie linie czasowe połączone są postaciami dwójki głównych bohaterów Anastazji Zielińskiej i Leona Białowąsa.
W roku 1991 68-letnia Anastazja ma ciężki udar, którego skutkiem jest między innymi utrata pamięci i umiejętności czytania. Strzępki jej wspomnień obejmują ludzi z czasu kiedy była nastolatką, jeszcze przed II wojną. Kobieta upiera się przy powrocie do rodzinnego domu, który pamięta. Zdumiona odkrywa, że jedyną osobą, która deklaruje jej pomoc i opiekę jest Leon Białowąs. Ten człowiek wywołuje w niej bardzo negatywne uczucia, choć nie pamięta dlaczego. Zmuszona okolicznościami zgadza się na jego pomoc. Leon pomaga jej w przywróceniu pamięci czytając pisany przez nią od 1939 roku pamiętnik. Pamiętnik ten jest opisem wojennych wydarzeń, w tym zesłania Zielińskich i Białowąsa w 1940 roku do Kazachstanu i stanowi drugą płaszczyznę wydarzeń w powieści. Czy jego lektura przywracając bolesne wspomnienia pozwoli Anastazji odzyskać pamięć?
Jakiś czas temu czytałam reportaż historyczny „Dzieci Sybiru. Tragiczne losy polskich dzieci na Wschodzie” Agnieszki Lewandowskiej-Kąkol, w której opisane zostało życie zesłańców z okresu II wojny w różnych miejscach Rosji. Czytając pamiętnik Anastazji i opisy życia jej rodziny na zesłaniu przypomniały mi się tamte historie. Ten wątek został przedstawiony bardzo wiarygodnie i realistycznie budząc wiele emocji, ale także dostarczając wiedzy na ten temat. Pokazuje przykłady różnych zachowań mieszkańców tamtych obszarów wobec Polaków i z czym przyszło się mierzyć naszym rodakom, którym przyszło tam żyć.
Znakomicie poprowadzony jest także wątek współczesnych wydarzeń. Pisarka bardzo realistycznie przedstawia przeżycia kobiety po udarze, która traci pamięć, ogromną cierpliwość osób z jej otoczenia i ich wiarę w powrót pamięci Anastazji. Z podziwem śledziłam postępowanie Leona, który stopniowo i mądrze przywołuje obrazy z przeszłości i towarzyszące im emocje, z empatią i zrozumieniem koi ból tragicznych wspomnień i jednocześnie otacza ją opieką i pomocą poruszając się w wyznaczonych przez Anastazję granicach.
Dzięki naturalnym i złożonym postaciom bohaterów ta powieść ożywa. Ich losy głęboko poruszają, nawet jeśli ich zachowania budzą nasz sprzeciw czy czasami wydają się zbyt naiwne czy schematyczne. Narratorką obu historii jest Anastazja, więc naturalne jest, że wszystkie wydarzenia przedstawiane są z jej perspektywy i przez pryzmat jej odczuć, przeżyć i ocen. Ta perspektywa sprawia, że jej przekaz jest bardzo emocjonalny i te emocje udzielają się nam – czytelnikom, ale także zniekształcony jej subiektywizmem. Najpierw poznajemy zagubioną w swoim umyśle kobietę, która nikogo i niczego nie poznaje oraz wymaga pomocy w codziennym funkcjonowaniu. Kobietę, która świat odbiera poprzez stosunek emocjonalny innych ludzi wobec niej. Jej ograniczenia wywołują w niej bezsilność i złość. Kiedy z kolei wkraczamy w świat młodej Nastki spotykamy trochę naiwną dziewczynę wychowaną w inteligenckiej rodzinie, w dostatku, która czuje się lepsza od innych. Wojenne wydarzenia zmieniają świat wokół Anastazji i zmieniają ją samą. Obserwowanie tej przemiany i przyspieszonego dorastania jest poruszające. W przypadku Leona dość długo mamy pewien dysonans poznawczy pomiędzy jego zachowaniem, a obrazem przedstawianym przez Anastazję. Zagłębiając się w wydarzenia z udziałem tej pary na zesłaniu poznajemy kolejne wcielenie Leona i na koniec rola sąsiada jaką przyjmuje wobec Zielińskiej. Poznanie całości historii rzuca na jego postać nowe, choć nie zaskakujące, światło. Postacie drugoplanowe takie jak na przykład brat Leona Gienek nie są tylko tłem, ale postacią wpływająca na rozwój fabuły.
Konstrukcja powieści, w której przeplatają się wydarzenia z dwóch polszczyzn czasowych, jest przemyślana i uzasadniona. Dwie płaszczyzny są dobrze zharmonizowane, a zakończenie wyjaśnia wszystko i domyka pięknie oba główne wątki powieści. Całość utrzymana jest w melancholijno-nostalgicznym klimacie. Bardziej dynamiczna akcja w wątku historycznym równoważy spokojniejszy jej przebieg w wątku współczesnym. Konieczność oczekiwania na kolejny fragment pamiętnika utrzymuje stały poziom napięcia towarzyszący czytaniu powieści. Styl Anny Rybakiewicz jest zrozumiały, płynny, pozbawiony zbędnego patosu i niezmiernie emocjonalny. Autorka pięknie pokazuje relacje międzyludzkie – szacunek, miłość, odpowiedzialność. Bardzo podobał mi się fragment, kiedy Leon czyta kartki z pozdrowieniami i słowami wsparcia dla Anastazji od jej uczniów.
„Przez trudy do gwiazd” może być przez niektórych czytelników odbierana jako naiwna i stereotypowa historia. I po części taka jest. Ale nie można jej odmówić walorów edukacyjnych. Pokazuje pewien fragment polskiej historii, który powinniśmy znać i pamiętać. Mnie urzekło także pokazanie sposobu traktowania osoby po udarze z utratą pamięci, ten takt i cierpliwość osób z jej otoczenia i wiara, że powrót pamięci jest możliwy. Ta książka przynosi nadzieję i wiarę w dobre zakończenia i w miłość, w siłę ludzkich więzi, które pomagają przetrwać najtrudniejsze chwile. W naszym życiu są one bardzo ważne. Osobiście lubię takie historie, pokazujące ludzkie życie przez pryzmat emocjonalnych przeżyć. Jeśli też chętnie czytacie takie powieści to „Przez trudy do gwiazd” na pewno Was nie zawiedzie.
Po tę książkę sięgnęłam zupełnie naturalnie, bez wahania. Uwielbiam historie, w których to właśnie przeszłość jest sercem opowieści, a losy bohaterów splatają się z prawdziwymi wydarzeniami. Lubię, gdy akcja nie goni na oślep, lecz pozwala mi zanurzyć się w emocjach, w realiach dawnych lat, w ludzkich wyborach podejmowanych w czasach granicznych. A jeśli do tego dochodzą dwie płaszczyzny czasowe, wiem, że taka historia ma szansę wybrzmieć pełniej, da się poznać „od podszewki”, zobaczyć przyczynę i skutek, młodość i dojrzałość, nadzieję i jej konsekwencje.
Nie bez znaczenia jest też sama autorka. Anna Rybakiewicz to pisarka, po której książki sięgam w ciemno. Jest znana z powieści, w których historia nigdy nie jest tylko tłem, ale żywym organizmem, który wpływa na bohaterów, kształtuje ich, łamie i jednocześnie daje siłę. Jej książki są emocjonalne, pełne czułości, bólu i prawdy, a jednocześnie pisane z ogromną wrażliwością. Wiem, że oddając się jej historii, czeka mnie coś więcej niż tylko dobra lektura... czeka mnie przeżycie.
„Przez trudy do gwiazd” to opowieść rozpięta między dwoma czasami, które zderzają się ze sobą w sposób niezwykle poruszający. Z jednej strony mamy rok 1940 — czas zesłania, strachu, odebranej godności i walki o przetrwanie. Siedemnastoletnia Anastazja, wywieziona wraz z rodziną w głąb Związku Sowieckiego, zapisuje swoją codzienność w zeszycie. Te zapiski są nie tylko świadectwem tamtych okrutnych realiów, ale też zapisem rodzących się uczuć — trudnych, nieoczywistych, bo skierowanych ku Leonowi, synowi ludzi odpowiedzialnych za jej tragedię. Jak pokochać kogoś, kto jest symbolem krzywdy? Jak oddzielić człowieka od win jego rodziny?
Drugi czas to rok 1990 — Anastazja po udarze, pozbawiona pamięci, zagubiona we własnym życiu. I znów pojawia się Leon. To on czyta jej pożółkłe kartki z przeszłości, dzień po dniu, przywracając jej wspomnienia. Ale czy każda prawda powinna zostać odkryta? Czy pamięć zawsze jest darem, czy czasem bywa przekleństwem?
Najciekawsze w tej historii są właśnie te momenty, gdy przeszłość zaczyna doganiać teraźniejszość. Gdy jedno zdanie z pamiętnika potrafi wywołać lawinę emocji. Czy można zbudować przyszłość na fundamencie tak bolesnej przeszłości?
Podczas lektury towarzyszył mi cały wachlarz emocji. Czułam ból, wzruszenie, gniew, bezsilność, ale też ciepło i nadzieja. Autorka nie oszczędza czytelnika, pokazuje głód, chłód, strach i upokorzenie zesłańców, ale równocześnie daje coś bezcennego. Daje miłość, która nie jest cukierkowa ani łatwa. To miłość, która przetrwała wojnę, zesłanie, ból i chorobę. Miłość, która nie znika wraz z utratą pamięci, bo jej ślad zapisany jest głębiej niż wspomnienia.
Najbardziej urzekło mnie właśnie to jak pięknie i prawdziwie pokazana jest siła uczucia. Że miłość potrafi być cicha, cierpliwa, obecna nawet wtedy, gdy druga osoba nie pamięta, kim dla niej jesteśmy. Że potrafi trwać mimo wszystkiego. Ta książka zostawiła mnie z myślą, że nawet w największej ciemności można odnaleźć światło, jeśli obok jest ktoś, kto nie odchodzi.
Z całego serca polecam „Przez trudy do gwiazd” każdemu, kto kocha powieści z historią w tle, głębokie emocje i bohaterów z krwi i kości. To książka, która boli, ale i koi. Która zostaje w sercu na długo po przeczytaniu ostatniej strony. I która przypomina, że przez największe trudy naprawdę można sięgnąć gwiazd.
„Przez trudy do gwiazd” Anny Rybakiewicz to książka absolutnie wyśmienita. Od pierwszych stron wciąga bez reszty i nie pozwala się odłożyć ani na moment. Czytałam ją jednym tchem, a każdą kolejną stronę przeżywałam razem z bohaterami - ich strach, nadzieję, ból i cichą odwagę. Autorka ma niezwykłą umiejętność prowadzenia emocji czytelnika tak, że nie da się pozostać obojętnym.
Historia rozpięta między dwoma czasami - wojenną rzeczywistością zesłania i współczesnością naznaczoną chorobą oraz utratą pamięci - porusza do głębi. Los Anastazji to zapis dramatycznych doświadczeń, ale też dowód na to, że nawet w najbardziej nieludzkich warunkach rodzą się uczucia, które potrafią przetrwać wszystko. A relacja z Leonem… pełna sprzeczności, bólu przeszłości i nieoczywistej bliskości, zostaje w sercu na długo.
Nie sposób nie zachwycić się piórem Anny Rybakiewicz. Jest piękne, dojrzałe, przejmujące, a jednocześnie niezwykle subtelne. Autorka z ogromnym wyczuciem splata historię miłosną z tłem historycznym, oddając głos tym, których los próbował uciszyć. Każde zdanie ma tu znaczenie, a emocje są autentyczne i głęboko prawdziwe.
To opowieść o pamięci - tej utraconej i tej, która wraca - o winie, przebaczeniu i o tym, że czasem przez największe cierpienie naprawdę można sięgnąć gwiazd.
Po tę książkę sięgnęłam zupełnie naturalnie, bez wahania. Uwielbiam historie, w których to właśnie przeszłość jest sercem opowieści, a losy bohaterów splatają się z prawdziwymi wydarzeniami. Lubię, gdy akcja nie goni na oślep, lecz pozwala mi zanurzyć się w emocjach, w realiach dawnych lat, w ludzkich wyborach podejmowanych w czasach granicznych. A jeśli do tego dochodzą dwie płaszczyzny czasowe, wiem, że taka historia ma szansę wybrzmieć pełniej, da się poznać „od podszewki”, zobaczyć przyczynę i skutek, młodość i dojrzałość, nadzieję i jej konsekwencje.
Nie bez znaczenia jest też sama autorka. Anna Rybakiewicz to pisarka, po której książki sięgam w ciemno. Jest znana z powieści, w których historia nigdy nie jest tylko tłem, ale żywym organizmem, który wpływa na bohaterów, kształtuje ich, łamie i jednocześnie daje siłę. Jej książki są emocjonalne, pełne czułości, bólu i prawdy, a jednocześnie pisane z ogromną wrażliwością. Wiem, że oddając się jej historii, czeka mnie coś więcej niż tylko dobra lektura... czeka mnie przeżycie.
„Przez trudy do gwiazd” to opowieść rozpięta między dwoma czasami, które zderzają się ze sobą w sposób niezwykle poruszający. Z jednej strony mamy rok 1940 — czas zesłania, strachu, odebranej godności i walki o przetrwanie. Siedemnastoletnia Anastazja, wywieziona wraz z rodziną w głąb Związku Sowieckiego, zapisuje swoją codzienność w zeszycie. Te zapiski są nie tylko świadectwem tamtych okrutnych realiów, ale też zapisem rodzących się uczuć — trudnych, nieoczywistych, bo skierowanych ku Leonowi, synowi ludzi odpowiedzialnych za jej tragedię. Jak pokochać kogoś, kto jest symbolem krzywdy? Jak oddzielić człowieka od win jego rodziny?
Drugi czas to rok 1990 — Anastazja po udarze, pozbawiona pamięci, zagubiona we własnym życiu. I znów pojawia się Leon. To on czyta jej pożółkłe kartki z przeszłości, dzień po dniu, przywracając jej wspomnienia. Ale czy każda prawda powinna zostać odkryta? Czy pamięć zawsze jest darem, czy czasem bywa przekleństwem?
Najciekawsze w tej historii są właśnie te momenty, gdy przeszłość zaczyna doganiać teraźniejszość. Gdy jedno zdanie z pamiętnika potrafi wywołać lawinę emocji. Czy można zbudować przyszłość na fundamencie tak bolesnej przeszłości?
Podczas lektury towarzyszył mi cały wachlarz emocji. Czułam ból, wzruszenie, gniew, bezsilność, ale też ciepło i nadzieja. Autorka nie oszczędza czytelnika, pokazuje głód, chłód, strach i upokorzenie zesłańców, ale równocześnie daje coś bezcennego. Daje miłość, która nie jest cukierkowa ani łatwa. To miłość, która przetrwała wojnę, zesłanie, ból i chorobę. Miłość, która nie znika wraz z utratą pamięci, bo jej ślad zapisany jest głębiej niż wspomnienia.
Najbardziej urzekło mnie właśnie to jak pięknie i prawdziwie pokazana jest siła uczucia. Że miłość potrafi być cicha, cierpliwa, obecna nawet wtedy, gdy druga osoba nie pamięta, kim dla niej jesteśmy. Że potrafi trwać mimo wszystkiego. Ta książka zostawiła mnie z myślą, że nawet w największej ciemności można odnaleźć światło, jeśli obok jest ktoś, kto nie odchodzi.
Z całego serca polecam „Przez trudy do gwiazd” każdemu, kto kocha powieści z historią w tle, głębokie emocje i bohaterów z krwi i kości. To książka, która boli, ale i koi. Która zostaje w sercu na długo po przeczytaniu ostatniej strony. I która przypomina, że przez największe trudy naprawdę można sięgnąć gwiazd.
„Przez trud do gwiazd” to już 10 książka tej autorki. I jak poprzednie i ta mnie oczarowała i dostarczyła wiele emocji. Opisana tutaj historia potrafi wzruszyć, czasami wywołać uśmiech na twarzy i sprawić, że na sercu zrobi się cieplej. Ale są też tutaj opisane trudne momenty w życiu głównych bohaterów. Wojna i utrata najbliższych.
Anastazja to starsza pani, która miała udar w wyniku którego straciła pamięć. Wraca do domu, a odzyskać pamięć pomaga jej Leon. Kobieta pamięta mężczyznę z szkolnych lat. I wie, że nie przepadała za nim. Z kolejnych lat swojego życia nie pamięta już. Nie wie co stało się z jej rodzicami, siostrą. Nie wie kim dzisiaj dla niej jest Leon, Gosia i Łukasz.
Akcja książki dzieje się na dwóch płaszczyznach czasowych. Jedną są lata 90 ubiegłego wielu, a druga do czasy II Wojny Światowej, kiedy to Anastazja z rodziną została wywieziona na wschód. Warunki w jakich żyła i z czym się tam zmagała wywołują wiele emocji. Ale nie przytłaczają. Pani Ania oszczędza czytelnika przed tym, z czym z dnia na dzień przyszło żyć ludziom. Skupia się natomiast na ich emocjach wobec najbliższych.
Wydarzenia tutaj opisane są z perspektywy Anastazji. Bardzo lubię taką narracją, która pozwala bardziej poznać bohaterów.
Jeśli również lubi książki, których akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach czasowych to bardzo polecam „Przez trud do gwiazd”.
Losy Zesłańców szczególnie mocno mnie poruszają. Wyrwani z bezpiecznych domów, wywiezieni wbrew sobie, w nieznane, gdzie ich przeciwnikiem stał się nie tylko Stalin, ale także żywioł… Wielu nie udało się wrócić do swojej ojczyzny; pokonani przez choroby, głód i ciężką pracę. Ci którzy wrócili ronili łzy nad losem swoim i swoich bliskich - jednak byli już bezpieczni.
Książki Anny Rybakiewicz wywołują w nas tsunami emocji. Wiążemy się z emocjonalnie z bohaterami, a ich losy i decyzje odbieramy bardzo mocno, prawie że osobiście ;) kolejny raz Pani Anna zabiera nas w podróż do przeszłości, w sam środek wojennej zawieruchy, abyśmy wraz z Anastazją Zielińską poznali losy Sybiraków.
W powieści „Przez trudy do gwiazd” wraz z wracająca do zdrowia, po rozległym udarze, Anastazją Zielińską, czytamy jej pamiętnik z najtrudniejszego okresu w jej życiu. Cofamy się do wspomnień kiedy to, razem z mamą i rodzeństwem, zostaje zapakowana do wagonów wiozących ich na wschód. W jednej chwili traci dom, dzieciństwo i niewinność. Mogłaby się poddać jednak jej upór, butność i czasami także gniew na Leona Białowąsa, sąsiada z rodzinnych Boguszyc, nakazują jej walczyć.
„Przez trudy do gwiazd” to trudna, ale zarazem piękna historia, która daje nam nadzieję na dobre zakończenia.