





Najnowszy, pełen zapierających dech w piersiach zwrotów akcji thriller psychologiczny brytyjskiej gwiazdy gatunku.
Nie była tą pierwszą. Ale będzie tą ostatnią.
Luke Whitney został zamordowany. Wielokrotnie dźgnięto go nożem. Do popełnienia zbrodni przyznała się jego żona Anna, znaleziona na miejscu zdarzenia. Ale skoro jest winna, dlaczego nie potrafi potwierdzić żadnych szczegółów?
W miarę jak policja bada okoliczności zabójstwa, wychodzi na jaw, że ofiara była kłamcą i oszustem o osobowości narcystycznej i bogatym życiu uczuciowym. Z pewnością więcej niż jedna osoba miała powód, by chcieć jego śmierci: wzgardzona eks, zaniedbana kochanka i Anna – która dobrze wie, co działo się z kolejnymi paniami Whitney, gdy Luke się nimi nudził.
Luke Whitney sam się o to prosił. Ale kto skutecznie zadbał o to, by dostał dokładnie to, na co zasłużył?
Powieść dla wielbicielek talentu Adele Parks, Claire Douglas i Shari Lapeny.
„Seksowna i nieoczywista. Jenny Blackhurst wie, jak opowiadać historie – ta powieść to potwierdza”.
– „Daily Mail”
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Hlonda 2a/25, 02-972 Warszawa (PL), numer telefonu: 48222512272, adres e-mail: kontakt@wydawnictwoalbatros.com
| Autor | Jenny Blackhurst |
| Wydawnictwo | Albatros |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 320 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8361-676-6 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788383616766 |
| Waga | 329 g |
| Data premiery | 2026.05.05 |
| Data pojawienia się | 2026.05.05 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 796 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 29 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | 3 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | 3 szt. na miejscu |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
"Ostatnia żona" to lekki, nie wymagający thriller przy którym czytelnik miło spędzi czas. To też thriller w którym emocje grają pierwsze skrzypce i to one wpływają na ostateczny odbiór powieści.
W całej, szeroko pojętej literaturze kryminalnej, gatunkiem najbardziej rozrywkowym są dla mnie thrillery psychologiczne pisane w nurcie domestic noir. To po nie sięgam, kiedy potrzebuję lżejszej lektury, czegoś, co pozwoli mi zwyczajnie odpocząć. Doskonale w ten gatunek wpisuje się „Ostatnia żona” Jenny Blackhurst łącząca go z thrillerem kryminalnym. Bo cała opowieść kręci się wokół zagadki śmierci Luke’a, mężczyzny, wokół którego zbiera się grono bohaterek kobiecych. Do morderstwa przyznała się aktualna żona, jednak od początku detektywka zajmująca się tą sprawą czuje, że gdzieś w relację kobiety wkradło się kłamstwo. I to baza, która pobudza ciekawość od pierwszej do ostatnich stron, która utrzymuje historię w torach kryminalnych, mimo że większa część narracji żony aktualnej i byłej Luke’a kręcą się wokół historii ich znajomości. To one nadają powieści rysów obyczajowych i romansowych, w których wyraźnie silna, acz toksyczna osobowość, podporządkowuje sobie innych. Tu granica pomiędzy miłością, pożądaniem a obsesją jest bardzo cienka, a zasady moralne dziwnie łatwo przesuwają się, by codzienność tak lubiana przez bohaterki nie musiała się zmieniać. Autorka solidnie kreuje swoje postacie, odsłania mechanizmy toksycznych relacji, które w teorii mogą wydawać się naiwne, w praktyce jednak są przeraźliwie prawdziwe. Spokojnie prowadzona akcja jest odpowiednio wyważona, by czytelnik ani przez chwilę nie czuł się znudzony, a od finału oczekiwał dobrego zaskoczenia, które oczywiście dostaje. Jenny Blackhurst dobrze wie, jak zabawić czytelnika, a równocześnie nie rozminąć się psychologicznie z tym, co zwyczajnie prawdziwe. Przyjemna i lekka lekturka na weekend czy wakacje pod palemką.
Anna przyznaje się do zabicia męża. Sprawa wydaje się rozwiązana, jest ofiara, jest morderca, jest miejsce zbrodni i ślady, ale coś tu nie pasuje. Kogo kryje bohaterka? Dlaczego wytarła odciski palców, skoro nie uciekła, tylko wezwała odpowiednie służby? Dlaczego skłamała co do użytej butelki? Detektyw Rebbeca Dance jako jedyna dostrzega nieścisłości i mimo sceptycznego nastawienia kolegów z zespołu, postanawia rozwikłać tę zagadkę.
Uwielbiam książki Jenny Blackhurst, uważam, że jest jedną z najlepszych autorek thrillerów, ale tym razem coś w moim odczuciu poszło nie tak. Miałam wrażenie, że „Ostatnią żonę” napisał ktoś inny. Zupełnie nie dostrzegałam tu jej stylu, a na domiar złego bardzo się zmęczyłam podczas lektury. Dla mnie było za mało akcji, a za dużo niedorzeczności. Nawet zakończenie nie dało rady podciągnąć jakości całości.
Bohaterowie są przerysowani do granic możliwości. Luke jest doskonałym chirurgiem plastycznym. Ma wygląd i oczywiście pieniądze, przez co staje się atrakcyjny dla kobiet, które lgną do niego, jak muchy do miodu. On chce zaspakajać swoje żądze, one chcą pławić się w luksusie. Pierwsza żona nie potrafiła dobrze rozgryźć gry, w którą grał, ale druga nie odpuści, nawet jeśli dojście do celu oznaczałoby ofiary. Wyrwała się z życia, w którym liczył się każdy grosz i nie zamierzała do niego wracać.
Za mało się w tej powieści dzieje. Anna siedzi w areszcie, prowadzone jest dochodzenie, przeszłość delikatnie przeplata się z teraźniejszością. Poznajemy szczegóły z życia głównych bohaterów i to tyle. Dopiero zakończenie nabiera tempa, ale nie wbija w fotel. Mam wrażenie, że jest niedopracowane i dopisane na siłę. Wręcz pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że nie trzyma się kupy.
Mimo wszystko nie mogę powiedzieć, że był to thriller całkowicie pozbawiony potencjału, sam pomysł na fabułę naprawdę intryguje, a motyw pozornie oczywistej zbrodni, za którą kryje się coś więcej, zapowiadał się świetnie. Szkoda tylko, że wykonanie nie dorównało pomysłowi. Zabrakło mi napięcia, emocji i tego charakterystycznego dla Blackhurst klimatu, który zwykle sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Tym razem zamiast dreszczyku emocji towarzyszyło mi głównie poczucie niedosytu. Mam nadzieję, że to jedynie chwilowy spadek formy autorki, bo po jej kolejne książki i tak sięgnę.
„Ostatnia żona” to thriller, który posiada wszystkie cechy charakterystyczne dla tego gatunku. Wciąga od pierwszych stron, trzyma w napięciu, które rośnie w trakcie czytania. Posiada on gęstą atmosferę, która pokazuje już w pierwszych rozdziałach, że coś tu nie gra. Bohaterowie mają tajemnice, które nie od razu wychodzą na światło dzienne. A do tego jest to gra na emocjach, a nie tylko sama akcja, która tutaj jest raczej powolna, a mimo to książka jest wspaniałą rozrywką.
„Ostatnia żona” to opowieść o Anne Whitney, która była drugą żoną Luka. Kobieta nie chciała popełnić błędów jakie popełniała poprzednia żona i dlatego była zdolna zrobić wszystko. Po z*biciu Luka, sama dzwoni na policję i przyznaje się do tego co zrobiła. Detektyw Rebecca Dance jednak wie, że coś tutaj nie pasuje. Czy ta sprawa będzie miała drugie dno? Przekonacie się sami.
Książkę czytało mi się bardzo dobrze. Od początku wciągnęła mnie i od początku czułam, że nie można do końca wierzyć przedstawionym faktom. I właśnie to, nie pozwoliło mi odłożyć tej książki ani na chwilkę.
Narracja tutaj prowadzona jest z perspektywy kilku bohaterów. Osobiście uwielbiam taki zabieg. Mogę wtedy poznać lepiej poszczególne postacie i ich myśli oraz działania.
W książce tej znajdziemy również zaskakujące zwroty akcji, które nie jeden raz sprawiły, ze moje oczy zrobiły się duże. Czytając tę książkę co chwilkę zastanowiłam się komu można tutaj ufać a komu nie. Autorka zostawiała mi drobne wskazówki, które nabrały znaczenia dopiero pod koniec.
Jenny Blackhurst posiada lekki styl pisania. Rozdziały tutaj są krótkie, a dialogi ciekawe. Wszystko to sprawia, ze czas spędzony z tą książką jest miło spędzonym czasem. Bardzo polecam ten tytuł.
„Ostatnia żona” to historia o manipulacji, sekretach i o tym jak łatwo można zatracić siebie w relacji z niewłaściwą osobą. To powieść o obsesji, zazdrości, toksycznych relacjach i emocjach, które potrafią doprowadzić człowieka do granic wytrzymałości. W końcu to książka, która pokazuje, że pozornie idealne życie często skrywa mrok, którego inni nie dostrzegają.
Lucke Whitney zostaje brutalnie zamordowany, a jego żona Anna przyznaje się do zbrodni. Problem w tym, że nic nie wskazuje na to, żeby ona była mordercą… I od tego momentu rozpoczyna się prawdziwa gra pozorów, niedomówień i sekretów…
Rose, Anna, Philippa i Laura. Każda z tych kobiet miała powód, by znienawidzić Lucke’a Whitneya.
Charyzmatyczny chirurg plastyczny bez trudu zdobywał kobiece serca, ale równie łatwo je łamał. Porzucił swoją pierwsza żonę Rose dla Anny, która była przekonana, że zrobi wszystko, by utrzymać u boku idealnego męża i życie, o które tak długo walczyła. Problem pojawia się wtedy, gdy w życiu Lucke’a pojawia się kolejna kobieta, Philippa. A ona też nie ma zamiaru zrezygnować z życia u boku lekarza.
Autorka świetnie prowadzi narrację, stopniowo odsłaniając kolejne warstwy tej historii. Na początku miałam wrażenie, że to opowieść o toksycznym małżeństwie, ale z każdą kolejną stroną okazywało się, że ta sprawa jest bardziej skomplikowana. Lucke był człowiekiem, którego trudno polubić, manipulant, narcyz, kłamca, człowiek niszczący ludzi wokół siebie. Z kolei Anna to bohaterka, której momentami współczuje się całym sercem, a chwilę później zaczyna podejrzewać o najgorsze. Ta mieszanka sprawia, że trudno oderwać wzrok od tej historii…
Najbardziej zaskakuje jednak psychologiczne tło. To nie jest tylko thriller oparty jedynie na zbrodni. Tutaj ogromną rolę odgrywają emocje, toksyczne relacje, manipulacja i narastające napięcie. Finał nie tylko zaskakuje ale zostawia czytelnika z poczuciem niepokoju i pytaniem: ile człowiek jest w stanie znieść, zanim wszystko wymknie się spod kontroli?
Tak jak poprzednie książki autorki również tę przeczytałam niemal jednym tchem. Każdy kolejny rozdział odkrywał nowe sekrety i prezentował niespodziewane zwroty akcji, dzięki czemu napięcie nie opadało, a ciekawość rosła. „Ostatnia żona” to jedna z tych historii, przy których ciągle powtarza się „jeszcze tylko jeden rozdział”, aż nagle okazuje się, że dotarło się do końca…
Bohaterki „Ostatniej żony” Jenny Blackhurst z pewnością nie były idealne według Luke'a, uznanego chirurga plastycznego, skoro ciągle szukał nowej przygody. Ale „gra skończona”, mężczyzna nie żyje, a na policję zgłasza się jego żona, Anna, przyznając się do winy…
Sprawa wydaje się oczywista? Nie dla prowadzącej śledztwo Rebekki Dance. Z każdą kolejną stroną staje się coraz bardziej zawiła również dla czytelnika, a poznając różne perspektywy i sięgając w przeszłość bohaterów, wchodzimy coraz głębiej w ich toksyczne relacje. I coraz mniej żałujemy narcystycznej ofiary, która korzystała ze swojego uroku i pozycji, nie zważając na podjęte zobowiązania i krzywdę innych.
Czy jako kobieta nieobiektywnie stanęłam po stronie swojej płci? Możliwe. Bo oczywiście żaden z bohaterów nie jest ideałem, a gierki damsko-męskie oscylują wokół namiętności, manipulacji, zdrady, a nawet szantażu. W historii pojawia się kilka kobiet z życia Luke'a, z których losów możemy wnioskować, do czego są w stanie posunąć się kobiety, by zatrzymać przy sobie mężczyznę, i jak zapiekła może być ich chęć zemsty, gdy zostaną skrzywdzone. Najciekawsza jest dla mnie jednak postać Anny, która, chcąc uniknąć powielania schematów z rodzinnego domu, niezamierzenie się w nie wikła.
Autorka podsuwa wiele tropów i motywów, ale okazuje się, że nic tu nie jest do końca takie, jak się wydaje. Zmieniałam hipotezy wraz z pojawianiem się kolejnych elementów tej układanki, ale i tak zostałam przechytrzona. A zakończenie odkryło kolejne, zupełnie niespodziewane dno tej historii.
Podobnie jak wcześniejsze, tak i tę powieść autorki pochłonęłam w mgnieniu oka, bo zaskakujące zwroty akcji i wypływające na powierzchnię tajemnice skutecznie podtrzymywały napięcie i podsycały moją ciekawość. Oczywiście zadałam sobie pytanie, co ja zrobiłabym, będąc żoną Luke'a, i odpowiedź była prosta - z pewnością bym się rozwiodła, ale wtedy nie powstałaby ta wciągająca historia, odsłaniająca skomplikowaną naturę człowieka. A trzeba przyznać, że Jenny Blackhurst pisze o niej jak mało kto i możecie mi wierzyć na słowo, w końcu przeczytałam wszystkie jej dotychczasowe książki!