
Nic tak nie łączy jak… wielki spadek
W wieku 90 lat umiera Alojzy Stawicki, multimilioner, przedsiębiorca, dobroczyńca, a także - choć nigdy mu tego nie udowodniono - jeden z największych w historii złodziej dzieł sztuki. Według niektórych to właśnie on dokonał kradzieży trzech najcenniejszych obrazów polskich malarzy, nazywanych "Wielką Trójką Stawickiego".
Spadkobiercami fortuny Stawickiego zostają jego dwaj wnukowie, obecnie skłóceni i śmiertelnie na siebie obrażeni. Alojzy nie byłby jednak sobą, gdyby nie przygotował dla braci nieprzyjemnej niespodzianki. Żeby otrzymać spadek, bracia muszą wspólnie rozwiązać zagadkę Wielkiej Trójki Stawickiego. Na domiar złego czas nie jest ich sprzymierzeńcem, a przeszkody zaczynają się mnożyć. Chętnych na obrazy Stawickiego jest bowiem wielu, a wśród nich: policja, Kościół, a nawet… mafia. Szczególnie zdeterminowana wydaje się zaś komisarz Iga Mauer. A wszystko to obserwują wścibskie media.
Czy w tym chaosie cokolwiek można zachować w tajemnicy? I co było prawdziwym celem Alojzego Stawickiego?
Spadek po mojemu to przewrotna, pełna akcji i błyskotliwych dialogów komedia kryminalna, w której to, co nie powinno się wydarzyć, wydarzy się na pewno.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Agencja Wydawniczo-Reklamowa Skarpa Warszawska Sp. z o.o., ul. Tadeusza Borowskiego 2/24, 03-475 Warszawa (PL), numer telefonu: 22 416 15 81, adres e-mail: redakcja@skarpawarszawska.pl
| Autor | Mieczysław Gorzka |
| Wydawnictwo | Skarpa Warszawska |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 512 |
| Format | 13.5 x 21.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8430-224-8 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788384302248 |
| Wymiary | 135 x 210 mm |
| Data premiery | 2026.04.16 |
| Data pojawienia się | 2026.03.23 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 808 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 201 szt. (realizacja już jutro) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | 3 szt. na miejscu |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | 3 szt. na miejscu |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | 5 szt. na miejscu |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | 2 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | 1 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | 2 szt. na miejscu |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | 3 szt. na miejscu |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Był sobie złodziej ... Nie byle jaki, o nie! Alojzy Stawicki kradł głównie obrazy, te najlepsze, i wg policji ukradł ich około stu, choć - nigdy niczego mu nie udowodniono.
Swoje przeżył i w czasie wojny, i w PRL-u, a gdy stracił w wypadku córkę i zięcia, zaopiekował się ich synami. Chłopakom nie brakowało ptasiego mleka, mieli bardzo konkretne "kieszonkowe" i robili co chcieli. Kiedy dziadek zmarł, jako 90-letni, bajecznie bogaty i bardzo szanowany obywatel, szczerze go żałowali, bo Alojzy to był równy gość i naprawdę go kochali. Wiedzieli też, że miał pieniędzy jak Eskimosi lodu i zostawi olbrzymi spadek. Ale - o ile za życia dziadek dawał im praktycznie wszystko, tak teraz uznał, że "spadek musi być po mojemu" i postawił nieoczekiwane, a zadziwiające warunki. Oczywiście mieli wybór: albo je spełnią i odziedziczą jego niewyobrażalnie duży majątek, albo dostaną tylko "nagrodę pocieszenia", jeśli otrzymanych zadań nie zechcą lub nie zdołają wypełnić ...
Mieczysław Gorzka to znany i uwielbiany autor znakomitych kryminałów, dość mrocznych, ale w których pojawiają się ironia i czarny humor.
28 stycznia 2022 umieścił na FB post, w którym napisał:
"... W ostatnich dniach męczą mnie rozterki autorskie. Nie wiem, co mam pisać… Może Wy mi pomożecie? Napiszcie, co mojego chcielibyście przeczytać ... "
Moją propozycją był, rzecz jasna, mój ulubiony gatunek - komedia kryminalna.
Uwielbiam je za humor, zagadkę do rozwiązania, cała gamę emocji, z reguły pięknie napisany tekst i pozytywne zakończenie.
Inna sprawa, że właśnie ten gatunek jest najtrudniejszy dla pisarzy - bo łatwiej czytelnika wzruszyć lub przestraszyć niż rozśmieszyć.
Dla wielu zestawienie słów "Mieczysław Gorzka" i "komedia kryminalna" wydaje się niewiarygodne i bezsensowne, ale życie jest pełne niespodzianek ...
Bo oto trzymam w ręku komedię kryminalną "Spadek po mojemu" autorstwa Mieczysława Gorzki.
Niewiarygodne!
A jednak - ten właśnie autor napisał komedię kryminalną; "po swojemu", ale prawdziwą i znakomitą!
Ku mej wielkiej radości i zachwytowi bez granic!
W książkach szukam głównie odpoczynku od codzienności. Czytając chcę się chociaż pouśmiechać jeśli nie pośmiać, chcę się wzruszyć, nawet popłakać czy zamyślić i poćwiczyć umysł.
I właśnie to dostałam. Czytanie było czystą przyjemnością! Okazji do śmiechu - co nie miara, język i styl bez zarzutu, niebanalny pomysł, mistrzowsko wykreowane występujące tu postacie - wszystkie! Od sąsiadki, przez Alojzego, Grubego, Jacka czy żonę Skrzyńskiego, po obu braci.
Wzruszyła mnie rozmowa dziewczynki ze "świętym Mikołajem" i łezka w oku się zakręciła, gdy przeczytałam "Utykał jak dobrze wytresowany Karino z serialu o koniu". A zestawienie "Damy z łasiczką" Leonarda z "Upadłą Madonną z wielkim cycem" Van Klompa i Wyspiańskim w tle - absolutne mistrzostwo!
Jest i o czym porozmyślać, choćby o wpływie pieniędzy na ludzi czy w ogóle układach międzyludzkich ...
Wyjaśnienie wszystkich zawiłości - zadowalające.
Równowaga między dobrem a złem - zachowana.
W ogóle wszystko tu jest wyważone, niczego za dużo czy za mało.
Nawet Zakrzewski się pojawił! Czekających na książkę z nadkomisarzem taki króciutki epizod z pewnością nie zadowoli; ale może to taka przymiarka i "wujek" Igi pojawi się, razem z nią, w kolejnej komedii kryminalnej, jako jeden z głównych bohaterów? ...
J-jasne ... Ale pomarzyć można, przecież to nic nie kosztuje ...
No i zakończenie - nie tylko pozytywne, ale i sugerujące, że może kiedyś pojawi się ciąg dalszy.
Czego bardzo bym sobie życzyła! Bom okrutnie ciekawa: co jeszcze wymyślił Alojzy, jakie zadanie zostawił swoim wnukom i JAK autor to opisze ...
„Niech to wszyscy diabli…” - ale to było dobre.
Dwaj bracia, utracjusze, Bartek i Szymon mają odziedziczyć ogromny majątek dziadka. Nie tak szybko jednak, bowiem Alojzy Stawicki, obłożył go kilkoma klauzulami. Były, znany złodziej dzieł sztuki, powierzył wnukom zwrot skradzionych obrazów ich prawowitym właścicielom. Sprawa nie jest taka prosta, bo na Wielką Trójkę Stawickiego (trzy najcenniejsze obrazy) mają chrapkę gangsterzy, kościół oraz policja.
Według mnie napisać dobrą komedię nie jest prosto. Jak to zrobić, żeby było śmiesznie, ale bez przerysowania, jak nie zamęczyć czytelnika nawałem zdarzeń, nie zanudzić go dialogami, nie zniechęcić mało realnymi bohaterami? Jak utrzymać napięcie i stworzyć historię, która staje się głównym punktem dnia? Otóż Panu Mieczysławowi Gorzka udało się to wybitnie. Jest to dla mnie tym bardziej zaskakujące, że znam tego autora z bardzo mrocznych thrillerów i nie podejrzewałam go o takie poczucie humoru.
„Spadek po mojemu” czytało mi się rewelacyjnie. Mocno zaprzyjaźniłam się z jego bohaterami i trudno byłoby mi wybrać tego najlepszego. Szymon w 3/4 wikary to mistrzostwo samo w sobie. Nie zaistniałby on jednak tak mocno gdyby nie jego brat Bartek, ateista i momentami jedyny wybawiciel. Siostrę Gabrielę, trzeba koniecznie poznać. Parę słów nie jest w stanie oddać całego jej temperamentu. Iga, policjantka – tej lepiej pod rękę nie podchodzić. I na koniec, wisienka na torcie, postać drugoplanowa, ale na 100% oscarowa, ministrant Jacuś.
Czego można się jeszcze spodziewać po tej powieści? Na pewno zarwanej nocy, bo nie da się jej odłożyć. Bólu mięśni brzucha, bo jest tutaj bardzo śmiesznie i jest to bardzo inteligentny i sarkastyczny humor. Głębszej refleksji nad tym co w życiu najważniejsze. Spadek dziadka miał podwójny sens i zmienił życie wielu osób.
Mam wielką, szczerą nadzieję, że książka ta znajdzie swoją kontynuację. Chyba będę „krzyżem leżeć”, żeby tak się stało.
Książka dość nietypowa jak na dotychczasowy dorobek autora. Od pierwszych stron daje się wyczuć, że będzie dziko i nieprzewidywalnie, a ten nieprzewidywalny chaos ma swój urok.
Starter powiesi niby jak z klasycznego kryminału, ponieważ śmierć Alojzego Stawickiego człowieka legendy uruchamia lawinę zdarzeń, która nie jest ani do powstrzymania, ani do okiełznania po prostu się dzieje i trzeba się temu poddać. Wesoło robi się wtedy, gdy wymagana jest współpraca z ludźmi, z którymi jest człowiekowi delikatnie mówiąc nie po drodze. Wnuki zmuszone do współpracy to trochę duet z komedii o dwóch zgryźliwych tetrykach, ponieważ pełno jest napięć, złośliwości i niedopowiedzeń co zdecydowanie nadają powieści wesołych barw.
„Wielka Trójka Stawickiego” okazuje się być kluczowa, bo nie dość, że napędza akcje, to za jej sprawą poznajemy kolejne aspekty historii. Każdy absolutnie każdy od policji, przez media, kościół, a nawet mafię chcę uszczknąć kawałek „tortu”.
Jako że jest to komedia to nie brakuje humoru jednak nie takiego nachalnego, a w nieco bardziej subtelnym wydaniu, sytuacyjny i przesiąknięty ironią. Powieść jest dynamiczna i ma w sobie filmowe zacięcie i wszystko toczy się zgodnie z filmowym rytmem. Gorzka sprawie operuje iluzjami rozwiązania zagadki, co rusz wyprowadzając mnie w pole. Doceniam jak autor sprytnie, to wszystko skonstruował sprawiając, że ma się wrażenie iż Alojzy nawet po śmierci ma wszystko pod kontrolą i pociąga za sznurki, co sprawia wrażenie, że nawet będąc po drugiej stronie, nie traci kontroli nad światem.
Przyjemna lektura, która zdołała mnie swoja historią zaabsorbować, humor dla mnie zdecydowanie trafiony. „Spadek po mojemu” bawi, ciekawi, a momentami nawet uczy.
Myślałam, że to będzie kolejna kryminalna historia, ale nie ukrywam, że lektor spowodował, że sięgnęłam po wersję audio dostępną m.in. w aplikacji Legimi. Autor Mieczysław Gorzka w „Spadku po mojemu” zrobił coś, czego wielu (w tym ja) chyba się po nim nie spodziewało. Jeśli kojarzycie go właśnie z tych mrocznych kryminałów o komisarzu Zakrzewskim, to tutaj przygotujcie się na solidny zwrot akcji, bo to rasowa komedia kryminalna, ale taka, że nieraz będziecie mieli ubaw.
A wiecie, dlaczego o co cały ten szum? Całe zamieszanie kręci się wokół Alojzego Stawickiego. Starszy pan zmarł, ale zrobił to w swoim stylu, zostawiając po sobie nie tylko majątek, ale i niezły pasztet. (to nie spojler tylko początek historii). Zamiast spokojnego podziału kasy mamy dwóch skłóconych braci, którzy najchętniej widzieliby się nawzajem na innym kontynencie (albo i planecie). Głównymi bohaterami są właśnie oni: skłóceni wnukowie Alojzego. Dziadek, będąc człowiekiem przewrotnym, postawił im warunek, żeby powąchać miliony, muszą rozwiązać zagadkę tzw. Wielkiej Trójkę Stawickiego, czyli trzy zaginione obrazy, które, delikatnie mówiąc, dziadek mógł kiedyś „pożyczyć” w nie do końca legalny sposób. Co oni muszą przejść? (Czyli jazda bez trzymanki) To nie jest spacer po galerii sztuki. Bracia zostają wciągnięci w wir wydarzeń, w których biorą udział. Te teksty, sytuacje, które bracia mają do pokonania, naprawdę dały mi niezły ubaw.
Komisarz Iga Mauer to ostra babka, która depcze im po piętach i nie kupuje ich wersji wydarzeń. Mafia, Kościół i wścibskie media jak, wszyscy nagle nabrali ochoty na sztukę, a bracia muszą lawirować między tymi wszystkimi grupami interesu. Wzajemna współpraca, i to jest dla nich największa kara. Muszą zacząć ze sobą rozmawiać i działać ręka w rękę, co rodzi mnóstwo komicznych, a czasem absurdalnych sytuacji.
Autor genialnie pokazuje, jak zdesperowani ludzie potrafią się zachowywać, gdy na horyzoncie majaczy wielka kasa, a czas ucieka. Dlaczego warto to „wziąć na uszy”? Jeżeli macie okazję odpalić audiobooka, zróbcie to bez wahania. Ta książka to przede wszystkim błyskotliwe, szybkie dialogi i mnóstwo ironii. Lektor, czyli Filip Kosior, swoim głosem wciągnie was wi to, co najlepsze. Ten specyficzny, słowny ping-pong między bratem a bratem brzmi w wersji audio jak najlepszy skecz, tyle że z obrazami i wielką tajemnicą w tle. To idealna odtrutka na trudne thrillery. Macie niezłe tempo, jest humor, są świetnie nakreślone postacie (Iga Mauer to moja faworytka! Ale i pewna zakonnica jest… tego już wam nie zdradzę :D) i ta ciągła ciekawość: co jeszcze ten stary Alojzy wymyślił zza grobu? To dowód na to, że autor ma niesamowity dystans i potrafi pisać lekko, nie tracąc przy tym smykałki do tworzenia wciągających intryg. Idealna lektura do auta trasa zleci Wam nie wiadomo kiedy, a parsknięcia śmiechem macie w pakiecie.