
Lena po śmierci matki znajduje na jej komputerze plik z notatkami. Okazują się one tropem prowadzącym do wyjaśnienia tajemniczej sprawy, w którą przed laty zaangażowała się policja trzech krajów. Chodziło o przyjaciółkę matki, Joannę Malicką. Malicka pewnego razu pojechała do Włoch po chorego syna. To miała być podróż tam i z powrotem, ale tego planu nie udało się zrealizować.
Rodzina od lat żyje w niepewności, co się wtedy tak naprawdę stało. Ona sama tkwiła wówczas w nieświadomości, że jej życie osiągnęło punkt krytyczny i prawda o niej, jej mężu i dzieciach uderzy w nią nagle z całą siłą. Czy trop odkryty przez Lenę pozwoli rozwiązać zagadkę, która kiedyś postawiła wszystkich na nogi?
Krystyna Januszewska – autorka ośmiu powieści – Przytulać kamienie – książki wyróżnionej w konkursie na najlepszą polską powieść, Niebo ma kolor zielony, „Rozbitek@brzeg.pl” – pozycja nominowana do Nagrody Mediów Publicznych „Cogito” (2007), Ostatnia kwadra księżyca – powieść o kryzysie przyjaźni, dylogia – Dziedzictwo (2015r.) i Kołysanka (2018r) – to napisana z epickim rozmachem historia dwóch rodzin. Dla młodszych czytelników napisała Dolinę motyli – książka weszła do kanonu lektur w gimnazjach, oraz Trzy Światy – czyli Maryśka, Anioł i szalona Muneguita (2005r) – wyróżniona w konkursie Uwierz w siłę wyobraźni. Jest autorką opowiadań w antologiach Nasze polskie wigilie, oraz Historie prawdziwe. Od 2010 roku jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Prószyński Media Sp. z o.o., Rzymowskiego 28, 02-697 Warszawa (PL), adres e-mail: kontakt@proszynskimedia.pl
| Autor | Krystyna Januszewska |
| Wydawnictwo | Prószyński |
| Rok wydania | 2023 |
| Liczba stron | 496 |
| Format | 13.5 x 21.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8352-053-7 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788383520537 |
| Data premiery | 2023.08.24 |
| Data pojawienia się | 2023.06.28 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 8 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 1 szt. (realizacja już jutro) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.05.22 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.05.22 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Powieść "Zniknij z moich oczu " to rzeczowe studium przypadku rodziny , z całym bagażem doświadczeń , sprzeczności i niespiesznie odkrywanych tajemnic . Cały wachlarz relacji międzyludzkich , których poznawanie zachęca Czytelnika do zastanowienia się na swoją pozycją i rolą w rodzinie.
Poznajemy szczegółowo opisany syndrom gotującej się żaby, jakże charakterystyczny dla obrazu współczesnego świata, pełnego napięć i zależności , który czasem skłania ludzi do ucieczki lub izolacji.
Taką właśnie próbę podjęła Joanna .
Czy była to właściwa decyzja?
Jak jej skutki odbiły się na członkach rodziny?
Czy było warto?
To będzie zapewne subiektywna opinia Czytelnika. Zapraszam do lektury interesującej książki .
„Zniknij z moich oczu” to historia kobiety, która zniknęła w tajemniczy sposób, opowiedziana z punktu widzenia członków jej rodziny. Ślad się po niej urywa po ostatniej rozmowie telefonicznej z mężem. Co wtedy do niej powiedział? Czy to, co usłyszała kobieta, spowodowało, że postanowiła nie wracać? Czy stało się jej coś złego? Z tymi i wieloma innymi pytaniami rodzina kobiety boryka się latami. Trwają w zawieszeniu, trwają w niewiedzy, trwają w żałobie, która nigdy się nie kończy.
Wydaje się, że Joanna jest osobą, która ma poukładane życie, ale w miarę rozwoju fabuły łatwo dostrzec, że za rogu tego poukładanego życia wyglądają problemy, z którymi kobieta musiała zmagać się przez całe życie. Obraz rodziny Joanny w powieści jest przedstawiony z różnych punktów widzenia i wcale nie jest tak idealny, jakby z początku mogłoby się wydawać. Konsekwencje toksycznych relacji pomiędzy nią a Andrzejem odbiły się na życiu ich dzieci, które, pomimo że są dorosłe, nie potrafią poukładać sobie życia.
Joanna studiowała psychologię i miała szansę na karierę w Polsce, ale Andrzej postanowił wyjechać do Essen, gdzie zaproponowano mu stanowisko, nie licząc się zupełnie ze zdaniem Joanny. Nie interesuje go, czego oczekuje Joanna i nie bierze tego pod uwagę, że kobieta z jej wykształceniem może nie znaleźć w Niemczech zatrudnienia w swoim zawodzie. Kiedy po latach udaje się jej zaaklimatyzować, Andrzej urażony brakiem awansu, postanawia kolejny raz wywrócić ich życie do góry nogami i wrócić do kraju. Jednak zanim uda im się wrócić do kraju, Joanna otrzymuje rozpaczliwy telefon od syna, który prosi ją o pomoc w powrocie do domu. Joanna rusza do obcego kraju zdezelowanym samochodem, na ratunek swemu dziecku. Po drodze informuje Andrzeja, gdzie jest i po co pojechała, jednak jego reakcja jest taka, jak zawsze. Mężczyzna wykazuje skrajne niezadowolenie i zamiast okazać jej zrozumienie, kolejny raz wyładowuje na niej swoje frustracje. Andrzej znów przekroczył kolejne granice w odpowiedzi usłyszała kilka chamskich i okrutnych słów. Potem kontakt się urywa.
Od tego momentu nikt nie wie, co dzieje się z Joanną, rodzina żyje w niepewności i bezskutecznie próbuje ustalić, co się stało. Niestety nawet policji trzech państw nie udaje się natrafić na ślad zaginionej. Każde z członków rodziny próbuje żyć w cieniu tragedii, jaka ich spotkała. Z upływem czasu są coraz bardziej przekonani, że Joanna nie żyje. Wydaje się im bowiem, nie możliwe, żeby kobieta dobrowolnie nie szukała kontaktu z najbliższymi. Dopiero po zaginięciu Joanny stopniowo na jaw wychodzą relacje łączące rodzinę i tajemnice z przeszłości. Mąż psycholog, który całkowicie podporządkował sobie dzieci i żonę. Teraz po jej zaginięciu zupełnie sobie nie radzi, bo okazało się, że to ona dbała o wszystko, a on tylko z tego korzystał.
I pomimo tego, co się stało, to on nadal jest ofiarą, bo żona nie miała prawa tak sobie zniknąć. Nie poczuwał się do winy, że być może to on doprowadził do tego, że jest teraz sam i sobie nie radzi.
Autorka zastosowała zabieg napisania książki w książce. Lena po śmierci matki znajduje na jej komputerze plik z notatkami, będącymi tropem do wyjaśnienia tajemniczej sprawy, którą przed laty zaangażowana była policja trzech krajów. Trop odkryty przez Lenę inspiruje ją do napisania powieści na ten temat. Lena rzetelnie krok po kroku opowiada o rodzinie Joanny, podpierając się relacjami jej dzieci. W tej powieści urzekł mnie styl pisania autorki i przepiękny język literacki. Krystyna Januszewska dokonała rewelacyjnej analizy relacji rodzinnych, które jak się okazuje, są mocno zaburzone. „Zniknij z moich oczu” to dobrze opowiedziana historia, ale jej czytanie mnie nużyło, bo momentami opisy perypetii członków rodziny wydawały mi się przydługie i traciłam zainteresowanie nimi. Zwłaszcza że każdej postaci, ich przeżyciom, rozterkom Krystyna Januszewska poświęca sporo czasu w swojej powieści. Ze szczegółami przedstawia ich wybory i ścieżki życiowe, próbując w ten sposób pokazać, jak naprawdę wyglądały relacje w rodzinie Joanny. Losy każdej z postaci wystarczyłyby do napisania odrębnej książki. Teraz z perspektywy lektury całości, wiem, że to miało swój sens i to rozumiem. Autorka opowiada, jak zaginięcie Joanny sprawiło, że rodzina straciła poczucie bezpieczeństwa i życiowy komfort. Wcześniej dzieci nie interesowały się, z czym zmagała się ich matka i nie zdawali sobie sprawy, jak bardzo miało to wpływ na ich życie. Wiedzieli o niej tylko tyle, ile sama zechciała im zdradzić. Znali taki obraz swojej rodziny, jaki sami stworzyli, dopiero zaginięcie Joanny uświadomiło im, że ich matka nie żyła, jak chciała, tylko zgodnie z oczekiwaniami innych i zapłaciła za to cenę najwyższą z nich wszystkich.
Pióro Krystyny Januszewskiej to dla mnie coś absolutnie nowego. Obok najnowszej powieści, czyli „Zniknij z moich oczu” autorka może pochwalić się dziewięcioma tekstami, w tym przeznaczonymi dla młodszej grupy odbiorców. Książki Krystyny Januszewskiej mogą być przykładem na to, jak bogata jest polska oferta wydawnicza. Choć bardzo byśmy chcieli, nigdy nie poznamy wszystkich pisarzy i ich tekstów. Opcji rozciągania czasu jeszcze nikt nie wymyślił…
Uważam, że okładka nowej książki autorki może nas nieco zmylić. Wydaje się, że będziemy czytać coś, co wydarzyło się dawno temu, ale to nieprawda. Pisarka swoją historię osadziła w czasach dwutysięcznych, a zatem nie jest to jakaś daleka podróż w przeszłość. Udowodniła też, jak zapiski, nie tylko papierowe, ale te zamieszczone w pamięci laptopa, mogą mocno wpłynąć na życie bohaterów. Jeśli o mnie chodzi- moją ciekawość wzbudziła nie tylko tajemnica, która dotyczy szczególnie jednej bohaterki, ale też charakterystyczny pomysł autorski. Krystyna Januszewska zdecydowała się bowiem na zagadkowo zatytułowane rozdziały. Uwielbiam taką formę zapisu, gdyż od razu zastanawiam się, co może kryć się za użytymi zwrotami. Zielony kamyk, poskromienie złośnicy czy zapach luksusu to tylko przykłady tego, co znajduje się w omawianej powieści. Czy sama fabuła była równie interesująca? Cóż, według mnie zawsze trzeba trzymać się zasady, że ilość to nie synonim jakości. Cała opowieść wymyślona przez pisarkę równe dobrze mogłaby zmieścić się na 300-320 stronach. Wiele informacji powtarza się, co może nie spodobać się wielu odbiorcom. Ale do rzeczy.
Główną bohaterką jest Joanna Malicka. Kobieta jest z wykształcenia psychologiem, ma męża, także psychologa, a także trójkę dzieci: Martę, Ewę i Filipa. Wszystko zmienia się w chwili, gdy kobieta nieco pod presją zmuszona jest udać się do Włoch i pomóc Filipowi. Na czym owa pomoc miała polegać, tego nie zdradzę, ale najgorsze jest to, że Joanna nie czuje się dobrze za kierownicą starego grata. Jej droga będzie bardzo wyboista, a sprawa z pomocą Filipa zacznie się mocno komplikować. Dlaczego syn nie pojawia się w umówionym miejscu? Kim jest Marek- mężczyzna, którego Joanna początkowo nie poznaje, ale w późniejszym czasie wszystko się zmienia? No i najważniejsze pytanie: dlaczego bohaterka nie wraca z synem do Niemiec, gdzie obecnie mieszka i prowadzi swoją kwiaciarnię? Mija dzień, dwa, tydzień, miesiąc, a w końcu rok, a Joanny jak nie było, tak nie ma. Trwają gorączkowe poszukiwania. Mąż Joanny, Andrzej, notorycznie dostaje nowe wiadomości, jeździ na identyfikację zwłok. Dzieci pary także żyją w cieniu koszmaru. Czy kobieta w końcu się odnajdzie? Czy jej bliscy będą umieli dalej funkcjonować? O tym trzeba samemu się dowiedzieć.
Sprawa zaginięcia Joanny uchodzi tutaj oczywiście za priorytetową, ale dla mnie ciekawe okazały się też opowieści o dzieciach państwa Malickich. Autorka udowodniła, że rodzeństwo niemal nigdy siebie nie naśladuje, możemy być wobec siebie jak ogień i woda, jak czerń i biel. Marta to kobieta wygadana, energiczna, czasem nawet za bardzo wybuchowa, ale potrafi myśleć racjonalnie i samodzielnie wychowywać synka. Ewa to znowu dusza artystki. Kobieta jest malarką i zarazem totalną odwrotnością Marty. Córka Joanny i Andrzeja zaszyła się w Bieszczadach, jest nieprzystosowana do rozmów politycznych czy nowinek elektronicznych. Czy jednak jest szczęśliwa u boku człowieka, dla którego najważniejsza jest praca? Na koniec zostawiłam sobie Filipa, ponieważ jego postawa początkowo może doprowadzić czytelników do wrzenia. lekkoduch, Piotruś Pan, mały chłopiec w skórze dorosłego faceta, który wiecznie pakuje się w problemy i przy tym denerwuje rodziców. Czy takie osoby mogą zmienić swoje dotychczasowe podejście do życia? Warto się o tym przekonać.
Refleksja odnośnie do fabuły tej książki nasuwa się sama, a mnie bardzo pasuje tutaj jeden frazeologizm. Szewc bez butów chodzi to nie byle jaki zlepek słów, a szczera prawda. Państwo Maliccy, jako wykształceni psychologie, powinni doskonale znać potrzeby zarówno swoje, jak i swoich bliskich. Niestety, autorka dowodzi, że nie tylko młodzi mają kłopoty w związkach. Długoletni staż małżeński wcale nie musi być szczęśliwy. Często zaczynamy się nudzić, być dla siebie obojętnym, a miłość przeradza się w nienawiść. Dlaczego o tym piszę? Czym charakteryzuje się SYNDROM GOTOWANEJ ŻABY w związku i którego z bohaterów dotyczy? Gdy czytelnicy poznają szczegóły życia Joanny i Andrzeja, z całą pewnością najdzie ich refleksja. To samo dotyczy dzieci pary i ich trudnych, czasem nieodpowiedzialnych, zmagań życiowych.
Celowo nie wspominam o Zofii i Lenie- bohaterkach, które były bardzo ważne dla Joanny. Chciałabym, aby ich działania były stuprocentowo samodzielnie odkrywane przez czytelników. Jeśli o mnie chodzi- historię Leny uznałam za ciekawą, natomiast sama osoba Zofii nie za bardzo się tu przydała. Miałam wrażenie, że została ona dodana do powieści dla jej rozbudowania. Jak już wspominałam, książka nie musi być obszerna, aby się nam spodobała.
Całej powieści nie oceniam źle, ale z całą pewnością, nie stwierdzę, że jest wybitna czy rewelacyjna. Momentami fabuła bardzo się przeciągała, a autorce najlepiej udało się zakończenie. Ogromne zmiany pod koniec fabuły na pewno zaskoczą czytelników. Czy na plus? O tym już trzeba samemu się przekonać. Końcowa konkluzja może odnosić się do pór roku- człowiek to nie natura, gdzie wszystko jest uporządkowane właśnie według pór roku. Zawsze wiemy, że po zimie kwiaty zaczną kwitnąć we wiosennej aurze, a zielone liście znowu ozdobią drzewa i krzewy. My, jako ludzie zmienni, zaskakujemy często bliskich, ale też samych siebie. Perturbacje życiowe nie mają też nic wspólnego z wiekiem- zawsze jest czas na to, by coś zmienić. Oby tylko na lepsze. Wpadanie z deszczu pod rynnę jeszcze nikomu nie przyniosło niczego dobrego.