Bonito - Bo liczą się dobre chwile
Bonito - Bo liczą się dobre chwile
Google PlayHuawei AppGallery
Aplikację zainstalowało już 124 285 osób!
Pobierz aplikację Bonito!
Google PlayHuawei AppGallery
Aplikację zainstalowało już 124 285 osób!
Tniemy ceny! Wybrane książki wydawnictwa Muza za 19,99!

Jest krew...

Miniaturka
Nasza cena:
30,10 zł (zawiera rabat 30 %)
Cena rynkowa: 43,00 zł (oszczędzasz 12,90 zł)
Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Prószyński
Rok wydania:2020
Oprawa:miękka
Liczba stron:512
Format:14.2 x 20.2 cm
Numer ISBN:978-83-8169-293-9
Kod paskowy (EAN):9788381692939
Waga:466 g
Dostępność: tak (212 egz.)
Wysyłka (za darmo już od 100 zł)
PocztaPoczta Polska 8,99 zł
wysyłka w dniu 2021.09.27 (7 egz. w magazynie)
OrlenORLEN Paczka 8,99 zł
wysyłka już jutro (7 egz. w magazynie)
KurierKurier 10,99 zł
wysyłka już jutro (7 egz. w magazynie)
PaczkomatyPaczkomaty 10,99 zł
wysyłka w dniu 2021.09.27 (7 egz. w magazynie)
Bezpłatny odbiór osobisty w punkcie:
Bielsko-Biała
ul. 11 Listopada 60 przy Placu Wolności
odbiór w dniu 2021.09.28
Chorzów
ul. Jagiellońska 4 przecznica ul. Wolności
odbiór w dniu 2021.09.28
Czeladź
ul. Będzińska 80 wyspa w centrum handlowym M1
odbiór w dniu 2021.09.28
Gdańsk
ul. Dmowskiego 12 obok stacji Gdańsk Wrzeszcz
odbiór w dniu 2021.09.28
ul. Kartuska 149 dzielnica Siedlce
odbiór w dniu 2021.09.28
Gdynia
ul. Świętojańska 14 przy skwerze Kościuszki
odbiór w dniu 2021.09.28
Gliwice
ul. Zwycięstwa 32 250 m od DTŚ
odbiór w dniu 2021.09.28
Katowice
al. Korfantego 51 blisko Spodka
odbiór w dniu 2021.09.28
ul. Staromiejska 6 50 m od Rynku
odbiór w dniu 2021.09.28
Kraków
al. Daszyńskiego 8 blisko Hali Targowej
odbiór w dniu 2021.09.27
al. Pokoju 67 wyspa w centrum handlowym M1
odbiór w dniu 2021.09.27
ul. Batorego 15B przecznica od ul. Karmelickiej
odbiór w dniu 2021.09.27
ul. Dobrego Pasterza 122 Prądnik Czerwony
odbiór w dniu 2021.09.27
ul. Josepha Conrada 79 obok stacji BP
odbiór w dniu 2021.09.27
ul. Kalwaryjska 67 250 m od ronda Matecznego
odbiór w dniu 2021.09.27
ul. Kluczborska 17 przy pętli "Krowodrza Górka"
odbiór w dniu 2021.09.27
ul. Kobierzyńska 93 osiedle Ruczaj-Zaborze
odbiór w dniu 2021.09.27
ul. M. Dąbrowskiej 17A 50 m od CH Czyżyny
odbiór w dniu 2021.09.27
ul. Pawia 34 naprzeciwko Galerii Krakowskiej
odbiór w dniu 2021.09.27
ul. Pilotów 2E 300 m od ronda Młyńskiego
odbiór w dniu 2021.09.27
ul. Świętokrzyska 5 skrzyżowanie Świętokrzyskiej z Wrocławską
odbiór w dniu 2021.09.27
ul. Wielicka 28 200 m od Cmentarza Podgórskiego
odbiór w dniu 2021.09.27 (1 egz. na miejscu)
ul. Wysłouchów 3 Kurdwanów
odbiór w dniu 2021.09.27
ul. Zakopiańska 62 Park Handlowy Zakopianka
odbiór w dniu 2021.09.27
Lublin
ul. Narutowicza 11 przy przystanku Plac Wolności 01
odbiór w dniu 2021.09.28
Łódź
ul. Piotrkowska 193 200 m od Politechniki Łódzkiej
odbiór w dniu 2021.09.28
ul. Pojezierska 1A skrzyżowanie z ul. Zgierską
odbiór w dniu 2021.09.28
ul. Strażacka 5 w parku handlowym
odbiór w dniu 2021.09.28
Poznań
ul. Święty Marcin 47 250 m od Zamku Cesarskiego
odbiór w dniu 2021.09.28
Rzeszów
ul. Jana III Sobieskiego 2D/2 300 m od Galerii Rzeszów
odbiór w dniu 2021.09.28
Warszawa
al. KEN 51 skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej
odbiór w dniu 2021.09.28
al. KEN 88 Ursynów - metro Stokłosy
odbiór w dniu 2021.09.28
al. Niepodległości 54 przy stacji metro Wierzbno
odbiór w dniu 2021.09.28
ul. Chmielna 4 50 metrów od ul. Nowy Świat
odbiór w dniu 2021.09.28
ul. Czapelska 48 200 m od ronda Wiatraczna
odbiór w dniu 2021.09.28
ul. Kondratowicza 37 blisko Szpitala Bródnowskiego
odbiór w dniu 2021.09.28
ul. Pańska 96 300 m od ronda Daszyńskiego
odbiór w dniu 2021.09.28
ul. Powstańców Śląskich 3 obok restauracji McDonald's
odbiór w dniu 2021.09.28
ul. Stawki 8 450 m od CH Arkadia
odbiór w dniu 2021.09.28
ul. Wspólna 27 przecznica Marszałkowskiej
odbiór w dniu 2021.09.28
ul. Żeromskiego 1 przy stacji metra Słodowiec
odbiór w dniu 2021.09.28
Wrocław
al. Armii Krajowej 12 Budynek Centrum AB
odbiór w dniu 2021.09.28
ul. Jedności Narodowej 122 blisko Parku Słowiańskiego
odbiór w dniu 2021.09.28
ul. ks. Piotra Skargi 22 200 m od Galerii Dominikańskiej
odbiór w dniu 2021.09.28
ul. Plac Grunwaldzki 25 w budynku Grunwaldzki Center
odbiór w dniu 2021.09.28
ul. Ruska 2 przy Placu Solnym
odbiór w dniu 2021.09.28
Zabrze
ul. Plutonowego Ryszarda Szkubacza 1 wyspa w centrum handlowym M1
odbiór w dniu 2021.09.28

Jest krew... – opis wydawcy

Czytelnicy kochają powieści Stephena Kinga, ale i jego opowiadania – zawsze mocne i zapadające w pamięć – są prawdziwą mroczną ucztą dla zmysłów

Jest krew… to cztery nowe, znakomite opowieści, które z pewnością staną się równie sławne jak Skazani na Shawshank. King po raz kolejny pokazuje pełnię swojego kunsztu. W tytułowej noweli Holly Gibney, ulubiona bohaterka czytelników (znana z trylogii o Billu Hodgesie i z Outsidera), musi stawić czoło swoim lękom i być może kolejnemu outsiderowi – tym razem w pojedynkę. Telefon pana Harrigana opisuje międzypokoleniową przyjaźń, która trwa po grób… a nawet dłużej. Życie Chuck ilustruje ideę, że każdy z nas posiada wiele osobowości. A w Szczurze niespełniony pisarz boryka się z ciemną stroną swojej ambicji.

Opowieści te nie tylko prezentują w całej okazałości maestrię autora, ale również pokazują, że pewne tematy są nieprzemijające. Jednym z motywów przewodnich utworów Kinga jest zło, które występuje także w Jest krew…, przedstawione w tytułowej noweli jako duży, uszargany, lodowatoszary ptak. Stale obecne jest jednak też przeciwieństwo zła, w twórczości Kinga przybierające często postać przyjaźni. King przypomina nam, że codzienne przyjemności, choć ulotne, właśnie dzięki tej ulotności są piękne – czy jest to niespotykanie piękny, pogodny dzień po długich tygodniach szarugi, czy frajda z tańca, w którym idealnie wychodzi każdy krok, czy też nieoczekiwane miłe spotkanie. W takich momentach przekonujemy się, że Stephen King potrafi nie tylko przyprawić o dreszcz przerażenia, ale i perfekcyjnie opisać radość w jej najczystszym wydaniu.

W styczniu 2021 roku mała wyściełana koperta zaadresowana do detektywa Ralpha Andersona doręczona zostaje jego sąsiadom, państwu Conradom. Rodzina Andersonów jest na długich wakacjach na Bahamach, skąd mają wrócić trzeciego lutego, i Conradowie zgodzili się do tego czasu odbierać ich pocztę. Kiedy Ralph otwiera przesyłkę, w środku znajduje pendrive’a nazwanego Jest krew, co prawdopodobnie nawiązuje do starego dziennikarskiego powiedzenia Jest krew, są czołówki. Pendrive zawiera dwie rzeczy. Jedna to katalog ze zdjęciami i spektrogramami dźwięku.

Drugą jest rodzaj raportu, czy może raczej pamiętnik mówiony sporządzony przez Holly Gibney, z którą detektyw prowadził śledztwo rozpoczęte w Oklahomie, a zakończone w teksaskiej jaskini.

Sprawa ta nieodwracalnie zmieniła sposób, w jaki Ralph Anderson postrzega rzeczywistość. Ostatnie słowa swojego raportu Holly nagrała 19 grudnia 2020. Mówi zdyszanym głosem:

„Zrobiłam, co w mojej mocy, Ralph, ale nie wiem, czy to wystarczy. Pomimo wszystkich moich przygotowań istnieje możliwość, że nie wyjdę z tego żywa. Gdybyśmy mieli nigdy więcej się nie zobaczyć, chcę, żebyś wiedział, jak wiele twoja przyjaźń dla mnie znaczyła. Jeśli mimo wszystko zginę, a ty postanowisz dokończyć to, co zaczęłam, proszę, bądź ostrożny. Pamiętaj, że masz żonę i syna”.

Fragment książki


Stephen King jest autorem ponad 60 światowych bestsellerów. Ostatnio ukazały się m.in. Instytut, Outsider, Śpiące królewny (napisana wspólnie z synem, Owenem Kingiem) oraz Trylogia o Billu Hodgesie – Pan Mercedes (nagrodzona Edgar Award dla najlepszej powieści), Znalezione nie kradzione i Koniec warty.

Za zasługi dla literatury amerykańskiej w 2018 roku otrzymał nagrodę PEN America Literary Service Award, a w 2014 roku państwowe odznaczenie National Medal of Arts. Mieszka w Bangor w stanie Maine ze swoją żoną, pisarką Tabithą King.

Opinie czytelników o „Jest krew...”
Średnia ocena: 4,2 na bazie 10 ocen z 10 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor:
Data: 20.09.2020 11:07
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Nie wszystko jest takie, jakim się wydaje

O autorze zapewne pisać nie trzeba, bo każdy Stephena Kinga zna. Warto jednak wspomnieć parę słów o jego najnowszej antologii opowiadań, które ukazały się w kwietniu nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. "Jest krew" składa się z czterech opowiadań (trzech krótszych, około stustronicowych, i jednego długiego). Każde z nich tyczy się innego tematu, a jedno bezpośrednio nawiązuje do wydanej niegdyś powieści "Outsider".

Ale po kolei.

"Telefon Pana Harrigana" (pierwsze) opowiada o losach Craiga, nastolatka mieszkającego w niewielkim miasteczku, którego postanawia zatrudnić emerytowany pan Harrigan w roli osobistego lektora (oczy już nie te, a starzec lubuje się w czytaniu powieści). Motywem przewodnim historii okazuje się stary iPhone, czyli w tamtych czasach nowinka technologiczna, oraz jego magiczne właściwości.

"Życie Chucka" (drugie) jest historią niesamowicie wymowną, nieco surrealistyczną, ale skłaniającą do refleksji. Wszystko kręci się wokół billboardu, na którym widać zdjęcie księgowego oraz napis: Charles Krantz. 39 wspaniałych lat. Dzięki, Chuck!

Trzecie, czyli "Jest krew, są czołówki", podobało mi się najmocniej. Przewijała się tutaj Holly, znana z innych powieści Kinga, czyli np. Pan Mercedes albo właśnie wspomniany wcześniej Outsider (znajomość wymienionych powieści nie jest niezbędna, by zrozumieć treści). W opowiadaniu dochodzi do zamachu bombowego na szkołę, przez co ginie masa osób, młodych i starych. Holly jako detektyw przypadkiem trafia na ślad, z jakim ostatnio miała do czynienia w Teksasie. Bojąc się odkryć prawdę, kobieta brnie głębiej w śledztwo, a wysnute wnioski nie pozwolą jej spać po nocach.

"Szczur" jest opowiadaniem zwieńczającym książkę. Autor mierzący się z lękami spowodowanymi wydarzeniami z przeszłości próbuje ponownie napisać powieść. Zaszywa się więc w starym domu świętej pamięci ojca pośrodku lasu i tam poza chorobą i wichurą ma do czynienia z jeszcze jednym, niemal nierealistycznym, zjawiskiem.

Jeśli po przeczytaniu powyższych, skróconych opisów historii, nadal wahacie się nad sięgnięciem po "Jest krew", nie róbcie tego. Nie wahajcie się. Wpadłam w książkę po uszy, a każda historia nie dość, że skłaniała do głębszych refleksji (pierwszy raz od dłuższego czasu musiałam odczekać dłuższą chwilę, nim zdecydowałam się czytać dalej - należało przemyśleć to i owo), to jeszcze wręcz porywała oryginalnością i świeżym spojrzeniem na konkretne zagadnienie.

"Jest krew" po raz kolejny udowadnia, z jaką wprawą pisze Stephen King, i jak ogromne umiejętności operowania słowem posiada. Sposób wprowadzenia czytelnika w świat fabularny można skwitować jako doskonały, ponieważ zanim dojdzie do konkretnych wydarzeń, trzeba dokładnie poznać wartości oraz indywidualne charaktery bohaterów. Zabieg pozwala na kompletne wsiąknięcie w czytane treści, a także sprawia, że niecierpliwość przed dalszymi losami sięga zenitu.

Zdradzę wam, że strasznie odwlekałam zakończenie książki. Starałam się ją dawkować, czytać mniejszymi fragmentami, ponieważ nie chciałam się z nią zbyt szybko rozstawać.

Niesamowite wrażenie wywołały na mnie również niespodziewane zwroty akcji oraz nieprzewidywalne zakończenia (czasami otwarte, co jeszcze mocniej motywowało szare komórki do ruchu). Ponadto natknąć się można na wiele emocjonalnych momentów, co wzbogaca doznania podczas lektury.

"Jest krew" to książka, którą polecę z czystym sercem, szczególnie jeśli zamierzacie sięgnąć po coś nieoczywistego. Antologia czyta się tak naprawdę sama, a każde pochłaniane słowo urzeka swoim idealnym doborem. "Jest krew" jest doskonałym wyborem na jesienne, długie i deszczowe noce, co z kolei pozwoli wpaść w nieco mocniejszy (chwilami mroczniejszy) klimat. Niedługo zamierzam do książki wrócić, co niech będzie dla was największym poleceniem.
Autor:
Data: 14.09.2020 11:28
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

"Jest krew"

Stephen King należy do grona autorów, których nie trzeba nikomu przedstawiać. Mnie zawsze dobrze czyta się jego książki. Tak było również w przypadku "Jest krew". Jest ona zestawieniem czterech różnorodnych opowiadań. Pierwsze z nich "Telefon Pana Harrigana", przedstawia czytelnikom historię dziewięcioletniego Craiga i pana Harrigana - niegdyś znanego właściciela kin, obecnie emerytowanego milionera. Chłopiec dostaje od niego propozycję pracy, w której jego głównym zadaniem jest czytanie książek starszemu sąsiadowi. W geście wdzięczności Craig podarowuje mu iPhone'a i uczy, jak z niego korzystać. Od momentu, w którym następuje niespodziewana śmierć pana Harrigana, zaczynają dziać się dziwne wydarzenia. Stopniowo narastające napięcie, oplata atmosfera ciemności oraz nuta mroczności.

Kolejne opowiadanie "Życie Chucka" zostaje przedstawione od końca. Sam zamysł jest bardzo ciekawy i raczej nie często spotkać możemy się z podobnym. Niemniej jednak w moim odczuciu było to najsłabsze opowiadanie z całej antologii. Zawiera refleksję o przemijającym czasie, widzianą przez umierającego człowieka.

Tytułowe "Jest krew..." stanowi w pewnym stopniu kontynuację powieści "Outsider" oraz nawiązuje do trylogii "Pan Mercedes". Dlatego osobom, które nie czytały jeszcze powyższych książek polecam zostawienie tego opowiadania na późniejszy czas, bo spojler goni tutaj spojler. Widzimy jak bardzo zmieniła się Holly Gibney po ostatnich burzliwych wydarzeniach. Tymczasem przeszłość ponownie daje o sobie znać. Detektyw Ralph Anderson otrzymuje przesyłkę z tajemniczym pendrive'em z napisem "Jest krew", nawiązującego do starego dziennikarskiego powiedzenia "Jest krew, są czołówki". Pendrive zawiera dwie rzeczy. Pierwszą jest katalog ze zdjęciami i spektogramami dzwięku. Drugą rodzaj raportu, sporządzony przez Holly, z którą detektyw prowadził śledztwo rozpoczęte w Oklahomie, a zakończone w teksańskiej jaskini.

Ostatnie opowiadanie "Szczur" opowiada o losach Drew - pisarza, który przez brak motywacji i weny twórczej postanawia wyjechać do domu znajdującego się na odludziu, odziedziczonym po jego zmarłym ojcu. Postanawia on zawrzeć pakt ze szczurem, aby przełamać swą złą passę i napisać wreszcie upragnioną książkę. Mamy tutaj świetne połączenie elementów horroru oraz fantasy.
.
"Myślę, że kiedy znajdujesz swoje miejsce na świecie, słyszysz takie charakterystyczne "pyk", nie w głowie, lecz w duszy. Jeśli chcesz, możesz je zignorować, tylko po co?"
Autor:
Data: 13.07.2020 13:35
Ocena: 3,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

'Jest krew...'

Nie jestem fanką opowiadań, ale od czasu do czasu po nie sięgam, ponieważ zawsze trafi się jakieś warte uwagi. Przygodę z autorem dopiero zaczynam (czytałam wcześniej tylko jedną jego książkę), więc liczyłam na stosunkowo dobry start. Czy tak się stało?

'Może jednak tak to jest zawsze. Sądzę, że przeważnie żyjemy samotnie. Z wyboru, jak on, albo po prostu dlatego, że tak ten świat jest urządzony.'

Autor przekazał czytelnikom cztery opowiadania. Tytułowe okazało się najbardziej obszerne i mnie wciągnęło najbardziej. Zaletą prawdopodobnie było właśnie to, że okazało się stosunkowo długie. Lubię, jak podczas lektury mogę niejako zżyć się z bohaterami, a wiadomo, że im historia jest obszerniejza tym jest to łatwiejsze.

Nie znam poprzednich historii Kinga, jednak z opisu od wydawcy wynika, że niektórzy bohaterowie opowiadań mogą być znani z innych jego powieści. Ja podeszłam do całości na świeżo, nie znając postaci. Nie wiem, czy to zaleta czy wada, ale fani autora z pewnością czekają na swego rodzaju nowości z życia bohaterów, których już spotkali.

Motywem przewodnim wszystkich opowiadań było zło i niejako śmierć. Równocześnie można doszukać się też czegoś całkiem przeciwnego, czym jest przyjaźń. W jednym z opowiadań o tytule 'Telefon pana Harrigana' jest ona szczególnie widoczna. Można się więc zastanowić, co jest silniejsze? Zło w różnej, często niewidocznej postaci czy przyjaźń, która nie zna granic? Pośrednio znajdziemy odpowiedź na to pytanie w każdym z opowiadań.

'Świat stacza się na dno, a my potrafimy tylko powiedzieć 'To kiepsko'. Może więc też staczamy się na dno.'

Nie ukrywam, opowiadania momentami mi się dłużyły i miałam problem z tym, aby wciągnąć się w historie. Liczyłam także na sporą dawkę grozy, a niestety tego nie otrzymałam. Sam fenomen autora jest jeszcze dla mnie niejasny, będę próbować dalej.

'Ja też potrzebuję teraz odwagi, myśli. Bo do domu zostały już tylko trzy kilometry, a dom twój jest tam, gdzie krwawi serce twoje.'
Autor:
Data: 29.06.2020 18:18
Ocena: 4,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

"Gdy umiera starzec, płonie cała biblioteka."

"Telefon pana Harrigana" to świetnie rozpisane opowiadanie, nie ma szkarłatu, jest natomiast stopniowo narastające napięcie, atmosfera ciemności, delikatna iskra mroczności. Takiego Kinga bardzo lubię. Ciekawie splatają się elementy realności i nierzeczywistości, czegoś wytłumaczalnego z czymś wymykającym się pojmowaniu rozumu, świata czystego światła, uosabianego przez dziecko, i mrocznej przestrzeni, do której wgląd ma starsza osoba. Doskonałe ujęcie zagrożeń czyhających na cywilizację z powodu gwałtownego wzrostu nowych kanałów komunikacji. Impuls wygody i bezpośredniości szybko staje się czynnikiem ograniczającym zdolność i swobodę samodzielnego myślenia. Nastała era social mediów, niewiele jesteśmy w stanie zrobić, by zawrócić z kierunku nadmiaru miałkiej informacji, z wyjątkiem indywidualnej walki, choć wydaje się ona z góry skazana na porażkę.

"Życie jest tajemnicą. Śmierć też."
Jedno życie, "Życie Chucka", pozornie nic nie znaczy, a jednak pozostawia ślad w umysłach ludzi, rys zdolny za pośrednictwem drobnych przekazów naznaczyć ostateczny koniec. Ziemia targana licznymi klęskami, trzęsieniami, pożarami, powodziami, śmiercią internetu, upadkiem biznesu, skazuje cywilizacje na zagładę. W ostatnim świadomym spostrzeżeniu wszystkich jednoczy imię Chuck. Patrzymy na cofający się biologiczny zegar, z perspektywy umierającego człowieka, spełnionego mężczyzny, niewinnego chłopca. Szerokie ujęcie kondycji ludzkości skonfrontowanej z marzeniami i pragnieniami. Refleksyjne opowiadanie, frapująco brzmiące, podgrzewa emocje w szczególny sposób, uwzględniając życiową mądrość i lata doświadczeń.

"Kłamstwa to równia pochyła, jedno zwykle pociąga za sobą dwa następne."
"Jest krew, są czołówki" obrazuje jak bardzo zło może ukrywać się pod postacią dobra, a przy tym funkcjonować w zupełnej samowolności i bezkarności. Natychmiast wrzucani jesteśmy w wir tragicznych zdarzeń, utwierdzania amerykańskiego społeczeństwa o nieustannym zagrożeniu, podgrzewania atmosfery okrutnej przemocy. Wybuch bomby w gimnazjum zbiera obfite żniwo. Wszyscy koncentrują się na masakrze, natomiast Holly Gibney, prywatna detektyw, jako jedyna dostrzega głębszą warstwę zła. Kobietę ogarnia intensywny strach i złowróżbna konieczność zajrzenia w mroczną przeszłość. Aby w pełni zrozumieć przesłanie opowiadania, warto odwołać się do wcześniejszej powieści Kinga "Outsider", prezentowałam ją na Bookendorfinie.

"...ludzie nacinają się na magicznych życzeniach..."
W "Szczurze" główny bohater, twórca opowiadań, nareszcie odczuwa niezbędny impuls i moc do napisania powieści. Udaje się na odosobnioną leśną działkę, aby w spokoju popracować nad pojawiającymi się w głowie pomysłami i obrazami. Jednak izolacja nie okazuje się szczęśliwą decyzją, coś zakłóca spokój, niepokojąco drażni, sprawia, że padają nieodwołalne deklaracje diametralnie zmieniające bieg zdarzeń. Osoba z bujną wyobraźnią szybko wpada w pułapkę wygórowanych ambicji, frustracji niemocy, pochopnie zawiązywanych układów, skazanych na zawirowania moralne. Mam kłopot w ostatecznej interpretacji opowiadania, nie do końca uchwyciłam zamysł autora, zastanawiam się, co jeszcze kryje się za głównym przesłaniem.

Propozycji czytelniczej z pewnością nie pominą miłośnicy twórczości mistrza horroru, choć tym razem ukazała się w nieco lżejszej formie gatunkowej, jako thriller zgrabnie drażniący wyobraźnię, to i tak przeżywa się ją z inspirującym dreszczykiem. Cztery opowiadania wciągają w refleksyjne nuty. Odpowiada mi to, co dzieje się w głowie pisarza, frapujące kalki rzeczywistości, pozornie zwyczajnej, lecz wypaczonej mrokiem, fantastyczny styl narracji, niby spokojny, a zdecydowanie z intrygującym pazurem, oraz iluzorycznie zwykli bohaterowie, z pakietem wad i zalet właściwym każdemu z nas.

Bookendorfina.pl
Autor:
Data: 26.06.2020 13:24
Ocena: 4,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Opinia Jest krew

Czekając na kolejną książkę Stephena Kinga, zawsze się zastanawiam czym tym razem autor nas zaskoczy.
Jego najnowsze dzieło, czyli "Jest krew" zawiera cztery opowiadania, z czego jedno z nich można uznać za mini powieść.
Pierwsze opowiadanie to "Telefon Pana Harrigana"
To bardzo ciekawa historia przedstawiająca przyjaźń między bogatym starcem, a chłopcem, którego marzeniem jest posiadanie nowego iPhon'a. Mężczyzna pomaga Craigowi zarobić dodatkowe pieniądze w zamian za czytanie mu książek.
To z początku niepozorne opowiadanie z każdą stroną napawa coraz większą grozą.
Bo jak się okazuje nawet śmierć nie musi być końcem wszystkiego, a prawdziwa przyjaźń może przetrwać naprawdę wiele.
To co zdecydowanie wychodzi Kingowi, to pisanie o dojrzewaniu i tak też jest tym razem.
A co do tego ma starzec i telefon?
O tym musicie przekonać się sami.

Kolejne opowiadanie to "Życie Chucka"
Tym razem jest trochę nietypowo, bo historia jest opowiedziana... od końca.
Początek zdecydowanie postapokaliptyczny małymi krokami zmierza ku zakończeniu z zupełnie innego gatunku.
Jest nostalgicznie, refleksyjne i dość interesująco.

Następna w kolejce jest mini powieść "Jest krew"
Jest krew - i jest klapa.
Wiązałam z nią duże nadzieje i niestety bardzo się zawiodłam.
Może dlatego, że liczyłam na coś więcej, niż powtórkę z rozrywki, a mam tu na myśli "Outsaidera"
Bo wspomnieć trzeba, że kto nie czytał wyżej wspomnianej książki absolutnie nie powinien czytać tej powieści, bo znajdziecie tu spoiler za spojlerem.
No i na koniec "Szczur"
Opowieść o pisarzu, któremu kiepsko idzie tworzenie powieści, więc postanawia udać się na odludzie, aby w spokoju móc dokończyć swoje dzieło.
Brzmi znajomo?
Mi od razu przyszło na myśl "Lśnienie".
I mimo, że to zupełnie inne historie to jednak daje się wyczuć podobieństwo.
Podsumowujac: Niestety niczym mnie ten zbiór opowiadań nie zaskoczył, odnoszę wrażenie jakby Kingowi zabrakło trochę pomysłu na coś nowego, świeżego, bo czytając "Jest krew" miałam wrażenie jakbym gdzieś już miała z tym wszystkim do czynienia.
Zdecydowanie wolę pełnowymiarowe powieści autora.
Autor:
Data: 23.06.2020 16:00
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Z książką na kanapie

Zło. Tego mrocznego pierwiastka u autora nigdy nie brakowało, choć najczęściej w zestawieniu z nazwiskiem kojarzyło się z krwawą historią, po której przez tydzień nie można było zasnąć. W najnowszej książce jest ono bardziej nieuchwytne, pojawia się pod różnymi postaciami, przybiera kształty, ale najlepiej widoczne jest wtedy, kiedy dostrzegamy, to co dobre, to co stoi w sprzeczności ze złem. King opowiada o człowieku, o jego naturze, postępowaniu i właśnie to jest w niej podobne do „Skazanych na Shawshank”. Pokazuje, żeby w codziennym pędzie skupić się na drobnych przyjemnościach, na chwilach, które przemijają, bo to one pozwalają człowiekowi być szczęśliwym i zapomnieć o bólu. Brzmi obyczajowo? Nie jest. Zdecydowanie klimat, elementy nadprzyrodzone, tajemnice tworzą to, co dla Kinga charakterystyczne, to co akurat tutaj nie wywołuje nerwowego oglądanie się przez ramię, ale dreszcz silnych emocji już tak.

Styl Kinga niezmienne od lat sprawia, że jego książki — niezależnie od opinii o samej fabule — czyta się błyskawicznie i z wielką przyjemnością. Czy w „Jest krew” jest za mało krwi? Sami osądźcie, jak dla mnie jest dobrze!
Autor:
Data: 02.06.2020 16:42
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Opinia o "Jest krew..."

Tradycyjnie chciałbym zacząć od tego że tego pisarza nikomu nie trzeba przedstawiać. Nawet jeśli nie wymienię go z imienia i nazwiska, to wystarczy wspomnieć o którymś jego dziele, jak choćby „Lśnienie”, czy „To!”, a wszyscy wiedzą o kogo chodzi. Całkiem niedawno trafiłem na jego nowy zbiór opowiadań, a raczej mikro powieści. A zbiór ów nosi tytuł „Jest krew...”

King po raz kolejny pokazuje pełnię swojego kunsztu. W tytułowej noweli Holly Gibney, ulubiona bohaterka czytelników (znana z trylogii o Billu Hodgesie i z "Outsidera"), musi stawić czoło swoim lękom i być może kolejnemu outsiderowi - tym razem w pojedynkę. "Telefon pana Harrigana" opisuje międzypokoleniową przyjaźń, która trwa po grób… a nawet dłużej. "Życie Chucka" ilustruje ideę, że każdy z nas posiada wiele osobowości. A w "Szczurze" niespełniony pisarz boryka się z ciemną stroną swojej ambicji.

King po ostatnich bardziej obyczajowych zbiorach wraca tu do fantastyki, zachowując jednocześnie obyczajowy charakter. Jest jednocześnie jeden z nielicznych pisarzy, którzy potrafią mnie od razu wciągnąć w swój świat. Uważam bohaterów za swoich znajomych niemalże, martwię się o nich a jednocześnie kibicuję im w starciach z coraz bardziej pokręconymi wrogami. To pewnie ta warstwa obyczajowa sprawia, że poznajemy głębiej postać i wiemy od razu czy warto jej kibicować, czy może jednak zasłużyła na swój los. A same opowiadania są całkiem ciekawe. Spotykamy starych znajomych, poznajemy nowych i mamy do czynienia z sytuacjami, które każdego doprowadziłyby do obłędu prawie, a tutaj postacie przechodzą nad tym do porządku dziennego. Twórca ich przyzwyczaił, można by rzec. A czytając „Życie Chucka” miałem wrażenie że gdzieś już to czytałem. Nie mogę się pozbyć tego uczucia, chyba że sam doświadczam tego samego, kto wie. Tylko pisarz opisujący musi być marny, nie ma innego wytłumaczenia. A wracając do książki – jak zwykle przy Kingu nie mam praktycznie żadnych zastrzeżeń. Ciekawe, wciągające – nie można chcieć więcej.
Autor:
Data: 22.05.2020 23:17
Ocena: 4,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Czy King jest „zawodowym koszykarzem myśli”?

Książki autorstwa Kinga często wzbudzają moje zainteresowanie. Rzadko bywam nimi zawiedziona, choć zdarzyło mi się sięgnąć po kilka tytułów, które podobały mi się mniej. Przeważnie znajduję w nich jednak to coś, czego brakuje mi u innych autorów. Czy „Jest krew…” okazała się jedną z perełek?

„Jest krew…” to zbiór czterech opowiadań. Każde z nich opowiada osobną historię i dotyczy innych bohaterów. Postaram się krótko opisać każde z nich, wymienić odczucia, jakie towarzyszyły mi podczas ich czytania oraz co o nich uważam. Na wstępie pragnę jednak uprzedzić, że choć książka oznaczona jest w wielu miejscach jako horror, to nie uświadczycie w niej litrów rozchlapującej się na boki posoki, odciętych kończyn i wypruwanych flaków. Opowiadania zawarte w tym zbiorze trzymają w napięciu, mogą wywoływać dreszczyk emocji. Jeżeli jednak oczekujecie od horroru klimatu gore to tutaj go nie znajdziecie.

„Telefon pana Harrigana” to pierwsze opowiadanie, które znajduje się w zbiorze. Jest to opowieść o międzypokoleniowej przyjaźni, która przybiera ciekawą, choć nieco niepokojącą, ponadczasową formę. Akcja dzieje się w czasach, gdy pierwsze iPhone’y były nowością i mogło zdawać się, że już wtedy oferowały nieskończoną ilość możliwości. Okazało się jednak, że potrafią więcej, niż deklarowali to ich producenci. W wyniku dziwacznej usterki Craig, główny bohater opowiadania, może połączyć się z zaświatami. Nie ukrywam, że to opowiadanie podobało mi się najbardziej. Myślę, że choć dałoby się z tej historii wyciągnąć więcej i stworzyć na wspomnianym motywie pełnowymiarową książkę, to nie byłaby ona tak dobra. Cieszę się więc, że King w przypadku „Telefonu pana Harrigana” pozostał przy formie opowiadania. Jako powieść życiowe perypetie Craigstera mogłyby zostać niepotrzebnie rozwleczone i przegadane. Wartka akcja w przypadku tego opowiadania jest jego zdecydowanym plusem. Według mnie zakończyło się w idealnym momencie i uważam, że to opowiadanie było najlepsze w całym zbiorze.

„Życie Chucka” to trzy akty przedstawione w odwróconej chronologii. Wizja świata pozbawionego dostępu do internetu, dotkniętego licznymi klęskami, gdzie na każdym kroku pojawia się tajemniczy komunikat dotyczący tytułowego Chucka Kratza, była ciekawa. Podobała mi się mieszanka przeplatających emocji – od radości, przez smutek i niepewność, a także kontrasty, o które pokusił się King. Mam odnośnie „Życia Chucka” tylko jedno małe ale. Zabrakło mi jedynie drobnego słowa wyjaśnienia, które upewniłoby mnie co do słuszności domysłów. Jestem jednym z tych czytelników, którzy lubią zamknięte zakończenia, szczególnie, jeśli chodzi o teksty, które nie będą kontynuowane. Tutaj pozostał ono niedopowiedziane.

„Jest krew, są czołówki” to nawiązanie do starego dziennikarskiego powiedzenia i oczywiście tytułu najnowszego zbioru opowiadań Kinga. Główną bohaterką jest Holly Gibney, którą część z was może kojarzyć z „Pana Mercedesa” (ja od razu przyznaję się, że nie czytałam trylogii o Billu Hodgesie, ale nie czułam, by coś mnie omijało z tego powodu). Kobieta zaczyna prowadzić prywatne śledztwo, które przypomina jej o tajemniczej sprawie prowadzonej z detektywem Ralphem Andersonem. W obawie o to, że może przydarzyć jej się coś złego, postanawia nagrać raport, który następnie wysyła do starego znajomego wraz z dowodami w postaci zdjęć oraz spektrogramami dźwięku. Sam King w dopisku odautorskim przyznał, że kocha postać Holly i momentami odnosiłam wrażenie, że przez to aż nazbyt zasypywał czytelników zbędnymi szczegółami dotyczącymi jej zachowań (na przykład wybór posiłków i postoje zaplanowane na załatwienie potrzeb fizjologicznych, które nie miały żadnego znaczenia ani wpływu na akcję). Bardzo podobał mi się natomiast motyw antagonisty, za którym ruszyła w pościg Holly.

„Szczur” to opowiadanie, które z całego zbioru zrobiło na mnie najmniejsze wrażenie. Drew Larson pod wpływem weny postanawia się wybrać do domku leżącego na odludziu, by tam rozpocząć pisanie westernu, który może okazać się kluczem do kariery lub bolesną porażką. Z jednej strony podobało mi się obserwowanie zmagań pisarza, z drugiej zaś kolejne wydarzenia wydały mi się monotonne i przewidywalne. Po „Szczurze” spodziewałam się innego zakończenia, ponieważ wydało mi się ono zbyt zachowawcze.

Moje ogólne wrażenia odnośnie tej książki są pozytywne. Lektura pochłonęła mnie na kilka godzin i trudno mi się było od niej oderwać. Pomysły Kinga na kolejne opowiadania w przeważającej większości okazały się intrygujące i nietuzinkowe. Myślę, że książka spodoba się wielu osobom lubiącym styl Kinga, tajemnice oraz nadprzyrodzone zjawiska.
Autor:
Data: 16.05.2020 10:25
Ocena: 3,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Opinia

Tym razem mistrz grozy prezentuje nam cztery opowiadania, które... mam wrażenie że średnio przypadły mi do gustu.

Pierwsze opowiadanie nosi tytuł "Telefon do pana Harrigana". To historia mężczyzny, który powraca do czasów dzieniśtwa. Tytułowy pan Harrigan to starzec, który pewnego dnia staje na drodze głównego bohatera i od tamtego dnia wszystko się zmienia.
Ta pierwsza opowieść nawet przypadła mi do gustu. Ciekawa ze specyficznym klimatem, który jest dla mnie nowością. Całościowo jestem z niego naprawdę zadowolona.

Druga opowieść nosi tytuł "Życie Chucka" i tak jak pierwsza mi się podobała, tak tutaj była dla mnie kompletna klapa. Opowiadanie zupełnie bez sensu, które pozostawiło tylko w mojej głowie wiele pytań bez odpowiedzi i jeśli mam być szczera, to w tym momencie bardzo zniechęciłam się do dalszego cyztania.

Do trzeciej opowieści podeszłam z ogromnym dystansem z góry zakładając, że będzie to kolejna klapa. "Jest krew, są czołówki" sprawiło, że czytałam to opowiadanie z ogromnym zapałem. Tutaj było to, czego oczekiwałam - akcja, krew, panika. .. Przyznaję, że autor tą częścią mnie w stu procentach kupił, ale wtedy nadeszło ostatnie opowiadanie..

"Szczur" to czwarte opowiadanie, które... Znów było złe. I wiecie co? Ogarnęła mnie ogromna irytacja, bo.. tak właściwie ciężko było mi ocenić tę książkę jako całość.
Jedno opowiadanie świetne, drugie nie, trzecie znów cudowne, czwarte nie i ... wierzcie mi albo nie, ale to może nieźle wkurzyć - a przynajmniej bardzo zdenerowało mnie.

Patrząc na całokształt tej książki to mam mieszane uczucia. 6/10 to ocen baaardzo naciągana moim zdaniem. Chciałam dać cztery, ale poszłam dwie gwiazdki wyżej, ponieważ "Jest krew, są czołówki" uratowało tutaj wszystko i zasługuje na przeczytanie. Całą resztę można pominąć.
Autor:
Data: 05.05.2020 06:46
Ocena: 4,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

JEST DOBRZE… NAWET BARDZO

Minęło już pięć lat odkąd Stephen King zaserwował nam swój poprzedni zbiór krótkich form, „Bazar złych snów” i dokładnie dziesięć od momentu publikacji „Czarnej bezgwiezdnej nocy”, poprzedniej antologii, w której znalazły się cztery minipowieści. Teraz autor wraca z kolejnymi czterema nowelami w książce „Jest krew…”, gdzie horror i thriller spotykają się z postapokaliptyczną fantastyką i świetnie zbudowanym zapleczem obyczajowym. A wszystko to podane w znakomitym, lekkim i jakże nastrojowym stylu, który nie pozwala oderwać się od całości przed odłożeniem jej na półkę.

Cztery opowieści. Cztery niezwykłe wydarzenia. I ludzie w nie wplątani.
Nastolatek zaprzyjaźnia się z emerytem, dla którego pracuje. Kiedy mężczyzna ów, pan Harrigan, odchodzi z tego świata, chłopak nie mogąc pogodzić się z jego śmiercią, nagrywa wiadomość głosową na telefonie, z którym staruszek został pochowany. Nie spodziewa się odpowiedzi, ale wkrótce ją dostaje. Co to właściwie oznacza? I co oznaczać będzie dla nastolatka?
Kiedy kończy się świat, my cofamy się w czasie, by zamiast patrzeć na koniec życia Chucka, odkryć jak ono wyglądało wcześniej i co właściwie się stało.
W tytułowym tekście Holly Gibney wraca z nowym śledztwem. Zamach w szkole, dziwne rozkojarzenie telewizyjnego reportera… Niby nic niezwykłego w świecie, gdzie ludzie znieczulili się na przemoc, ale wydarzenia te doprowadzą Holly do sytuacji, z której może wcale nie ujść z życiem…
Na koniec czeka nas opowieść o pisarzu, który dotąd – i to z trudem – radził sobie jedynie z pisaniem opowiadań. Przynajmniej do dnia, kiedy nagle w jego głowie pojawił się od razu cały pomysł na powieść. Czy może być coś piękniejszego? A co jeśli kryje się w tym jakieś „ale”? I czym może ono być?

Kiedy w 1982 roku na rynku pojawił się pierwszy zbiór czterech nowel Kinga „Cztery pory roku”, nikt nie spodziewał się, jakim sukcesem wydawniczym się okaże. Tym bardziej, że tym razem autor porzucił horror na rzecz życiowych, choć wcale nie mniej przerażających fabuł. Kolejne tego typu publikacje stały się więc tradycją. W roku 1990 pojawiła się antologia „4 po północy” (przereklamowana, z przewidywalnymi opowiadaniami, ale wciąż wciągająca, jak diabli), a w 2010 wspomniana „Czarna bezgwiezdna noc” (lepsza, jeśli chodzi psychologię i klimat, ale też nie zaskakująca, bo King serwował nam doskonale wszystkim znane schematy). „Jest krew” też szczególnie nie zaskakuje, bo Król wszystkie swoje zagrywki, wszystkie karty, jakie miał w talii, pokazał nam przez niemal pół wieku literackiej kariery i w rękawie nic już nie kryje, ale jest dobrze. I to bardzo. Bo wcale nie trzeba nic szczególnie nowego, by urzec odbiorcę – wystarczy po prostu dobrze odtworzyć to, co już ten kocha i obudzić w nim emocje.

I to właśnie Kingowi się udaje. Stephen zresztą jest, jak stary sztukmistrz. Niby już wszystko nam pokazał, ale nadal robi to tak sprawnie, że nie tylko patrzymy, jak urzeczeni, ale nagle odkrywamy, że znów czujemy się jak dzieciaki, które po raz pierwszy oglądały te sztuczki. „Jest krew…” to bowiem taki właśnie sentymentalny powrót do tego, za co kochamy tego pisarza. „Telefon pana Harrigana” przypomina takie teksty, jak „Przepraszam, to nie pomyłka”. „Życie Chucka” to powrót do poastapo, a chociaż sam King nie wie za bardzo skąd wzięła się ta opowieść, mi z miejsca skojarzyło się z „Rozbitkiem” Chucka Palahniuka – powieścią podobnie, jak ten tekst, opowiedzianą od tyłu. W „Jest krew…” King powraca do postaci Holly, znanej z trylogii „Pan Mercedes” i powieści „Outsider” bohaterki, jednej z najlepszych kobiecych, jakie autor kiedykolwiek stworzył, choć zawsze był mistrzem w kreowaniu żeńskich postaci – i dzieł ocierających się o klimaty serialu „Z archiwum X” (przed laty Stephen współtworzył zresztą odcinek „Chinga”), których nie brak w jego bibliografii. A „Szczur” to klasyczne wręcz odtworzenie motywu bohatera-pisarza, najczęściej pojawiającego się typu postaci w prozie Króla.

Wszystko to King serwuje nam stylem lekkim, prostym i przyjemnym. Stylem niespiesznie snutej gawędy, pełnej zbaczania w różne nieistotne rejony, które tak pięknie ubarwiają jego prozę. Stylem wciągającym i fascynującym, chociaż nie ma tu smakowania słów ani wielkiej literackiej głębi. Większej głębi i przesłania w całości też nie znajdziecie, czeka Was za to dużo świetne skrojonych postaci, klimat małych miasteczek, grozę, tajemnice, akcję, spokojne, wręcz sielankowe chwile. Przede wszystkim jednak King gwarantuje czytelnikom jedno: znakomitą zabawę na wysokim poziomie. Rozrywkę potwierdzającą jego status jednego z najważniejszych żyjących pisarzy amerykańskich i mistrzów horroru. Horroru, który nie straszy (przynajmniej mnie, bo mnie w literaturze nie starszy niestety nic), ale jest klimatyczny i fascynujący. Urzekający. I jakże prawdziwy, bliski ludziom i każdemu z nas. Za to pokochałem prozę autora i kocham ją nadal, i to właśnie dostałem w „Jest krew…”. Oby jeszcze niejeden tak dobry zbiór dotaszczył nam King.
Stephen King - pozostałe pozycje w naszej księgarni:
Cujo Stephen King
Cujo
Stephen King, 29,26
It Stephen King
It
Stephen King, 36,10
Pobierz naszą aplikację!
Aplikacja Bonito w Google Play Aplikacja Bonito w App Store Aplikacja Bonito w AppGallery
Jesteśmy tanią księgarnią internetową. Oferujemy tanie książki i komiksy, muzykę na płytach CD, filmy DVD i Blu-ray, zabawki dla dzieci, puzzle i gry planszowe. Koniecznie sprawdź nasze Bestsellery!