
Świat należy nie do młodych, ale do tych, którzy mają odwagę po niego sięgnąć. Nigdy nie jest za późno na małą przygodę oraz na miłość, o czym przekonuje się czworo przyjaciół po sześćdziesiątce.
Lula, pełna fobii debiutująca pisarka, jej partner Gabryś, były alpinista zawsze gotowy na nową przygodę, Ada, empatyczna psycholożka, oraz Kris, roztargniony informatyk, chcą udowodnić, że rodzina niemieckiego naukowca Dagoberta Troya nadal ma związaną z templariuszami średniowieczną antabę z głową lwa. Ich przodek podczas wojny ukradł ten cenny przedmiot z bazyliki w Czerwińsku. Niewinne śledztwo dziwnym przypadkiem zmienia się w nieplanowaną kradzież kołatki. Czworo przyjaciół po sześćdziesiątce musi uciec przed ścigającymi ich niemieckimi kibolami i równocześnie rozwiązać kryjącą się za kołatką zagadkę historyczną. A po drodze sami przeżyją wiele uczuciowych rozterek. Bo czy można spotkać miłość po sześćdziesiątce?
Alicja Czarnecka-Suls z niesamowitym humorem opisuje, co by się stało, gdyby członkowie Czwartkowego Klubu Zbrodni Richarda Osmana spotkali w klasztornej bibliotece Dana Browna i Umberta Eco.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: WYDAWNICTWO MIĘTA Sp. z o.o., ul. Borowskiego Tadeusza 2/210, 03-475 Warszawa (PL), adres e-mail: redakcja@wydawnictwomieta.pl
| Autor | Alicja Czarnecka-Suls |
| Wydawnictwo | Wydawnictwo Mięta |
| Rok wydania | 2024 |
| Liczba stron | 368 |
| Format | 1.4 x 2.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-67690-88-1 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788367690881 |
| Wymiary | 13 x 20 mm |
| Data premiery | 2024.02.13 |
| Data pojawienia się | 2024.02.13 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 80 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 3 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.09.21 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.09.21 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.09.21 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.09.21 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.09.21 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Czwórka przyjaciół po sześćdziesiątce przyjeżdża do Czerwińska na zaproszenie brata Petrusa. Powód jest wyjątkowy ponieważ mija sto lat, odkąd zakon wprowadził się do Czerwińska, a brat Petrus chce nakręcić o tym film dokumentalny.
Niestety, opowieść zaczyna się od wypadku brata Petrusa. Policja próbuje ustalić, co tak naprawdę się wydarzyło, a nasi bohaterowie⌠zaczynają prowadzić własne, z pozoru całkiem niewinne śledztwo. Wszystko za sprawą informacji, że pewien cenny średniowieczny artefakt związany z templariuszami, skradziony podczas II wojny światowej i do dziś nie został odnaleziony.
Trop prowadzi ich aż do Stuttgartu, gdzie robi się naprawdę ciekawie. Pojawiają się kolejni bohaterowie, niemiecka grupa, tajemnice z przeszłości i coraz więcej pytań, a nasi sześćdziesięciolatkowie oczywiście pakują się w nie lada tarapaty.
To trochę komedia kryminalno-obyczajowa, trochę historia, trochę zagadka, a przede wszystkim świetna przygoda. Czytając, miałam przed oczami swoją mamę i jej paczkę przyjaciół, rozwiązujących zagadki, uśmiech sam pojawiał się na twarzy.
Co można robić będąc po sześćdziesiątce?
Siedzieć tudzież stać przy parapecie obserwując bliższe i dalsze otoczenie - bezpłatny monitoring (prawie) całodobowy.
Przeskakiwać, odpowiednio przygłaśniając lub przyciszając z kanału na kanał wpatrując się bezmyślnie w pudło - zombie fotelowe.
Wypoczywać jeżdżąc od sanatorium do sanatorium nawiązując coraz to nowsze znajomości - sanatoryjny obieżyświat.
Można też biorąc przykład z bohaterów powieści przypadkiem lub nie całkiem przypadkiem wziąć udział w przygodzie życia uruchamiając szare komórki coby się nie zastały i zwiedzać ciekawe zakątki poznając ich historie.
Z tą czwórką bohaterów nie ma czasu na nudę, to co miało być zwyczajnym śledztwem dla rozrywki zamienia się w przygodę przy której nie sposób się nie uśmiechnąć czy trzymać mocno kciuków za powodzenie pewnych akcji.
Nieplanowana kradzież, tajemnice z przeszłości, poszukiwanie zaginionych przedmiotów, majstrowanie przy dokumentach, układy z kibolami, pojawiający się raz za razem Templariusze i liczby na pozór nic nie znaczące, a tak naprawdę najważniejsze.
Autorka nie dość, że stworzyła ciekawą, miejscami zabawną i angażującą czytelnika fabułę to jeszcze przemyciła wiele historycznych smaczków, o których nie przeczytacie w szkolnych podręcznikach, a nie oszukujmy się. Często to właśnie tam nasz głód wiedzy się zaczyna i kończy.
Lule, Gabrysia, Adę i Krisa nie da się nie lubić. Każde z nich jest inne i to pokazuje, że ta inność łączy ludzi świetnie ich dopełniając. Polecam, nieco lżejsza lektura ale zdecydowanie warta uwagi zwłaszcza, że to bardzo udany debiut autorki.
Muszę przyznać, że najbardziej spodobał mi się sam pomysł na tę historię. Czwórka starszych przyjaciół Lula, Gabryś, Ada i Kris – wyrusza do Stuttgartu, aby odnaleźć cenne kołatki związane z zakonem templariuszy. Taka nietypowa grupa prowadząca własne śledztwo zapowiadała się naprawdę świetnie i właśnie to najbardziej zachęciło mnie do sięgnięcia po tę książkę.
Niestety, wykonanie nie do końca trafiło w mój gust. Bardzo często gubiłam się w fabule, ponieważ pojawiało się wiele dygresji i przeskoków między wątkami. Do tego dochodziła spora liczba bohaterów, przez co momentami trudno było mi się odnaleźć.
Widać, że autorka ma ogromną wiedzę z wielu dziedzin i przemyciła do książki mnóstwo historycznych ciekawostek. Dla mnie było ich jednak zdecydowanie za dużo. Zamiast skupić się na samym śledztwie i rozwijaniu akcji, często zatrzymywaliśmy się przy różnych informacjach historycznych. Chwilami miałam wrażenie, że bardziej czytam zbiór ciekawostek niż komedię kryminalną.
Szkoda, bo potencjał tej historii był naprawdę duży. Gdyby fabuła była bardziej uporządkowana i większy nacisk położono na zagadkę kryminalną oraz relacje tej nietypowej czwórki bohaterów, myślę, że książka spodobałaby mi się znacznie bardziej.
Wiem też, że jest to debiut literacki i bardzo doceniam oryginalny pomysł oraz ogrom pracy włożonej w przygotowanie tej historii. Tym razem jednak nie był to styl, który do mnie przemówił.
Zanim sięgniesz po tę książkę, chcę, abyś wiedział, że to nie jest zwyczajna historia, która dosadnie zawładnie twoim umysłem. Urokiem twórczym autorki jest bowiem opisywanie wydarzeń na granicy realizmu z tym, że opisanie, jak kto wygląda, gdzie kto zmierza, co obserwuje i jak na to reaguje, jest większością treści. Powoduje to nieco mniejsze skupienie, ale jednocześnie budzi podziw dla tak obrazowych schematów. Ja tak bardzo wczytywałam się w same ruchy postaci i w to, na czym skupiała swoją uwagę, że później mniej byłam rozeznana w tym, co tak naprawdę się tutaj wydarzyło:-) To niewątpliwie uroda twórcza, jednak nie każdy się w tym odnajdzie. Ja sama to podziwiałam, tak samo jak momenty zabawne, gdzie uśmiech często gościł na mojej twarzy. Czułam, jakbym spotkała swoją dobrą koleżankę, która relacjonowała mi cały opis wydarzeń, łącznie ze swoją fascynacją, że sama treść, konkretne zajście, było dla mnie mniej widoczne. Pod względem emocji jest idealna, bo wyobraźnia szaleje na wysokim poziomie, ale zabrakło mi takich konkretów.
Postaci jest tutaj sporo, ale są ładnie opisane na samym początku, więc kiedy pojawia się o nich wzmianka, od razu kojarzymy ich zainteresowania oraz relacje, jakie kogoś ze sobą łączyły bądź dzieliły. Każdy rozdział jest pięknie zdobiony, jakbym przeglądała księgę królewską z ogromem sekretów, które zdobią tę pozycję. Ja widziałam tutaj taką zazdrość bohaterów, bo wychodziło na to, że ktoś tutaj posiadał rzecz, która w ogóle nie powinna do niego należeć, gdyż była owocem dawnego rabunku. Sceneria zabawnie wciąga nas w sieć intryg, oskarżeń i postępowania, które rzekomo oni sami potępiali. Nie ma to jak osądzać o rabunek, a przy tym samemu zrabować:-) A żeby jeszcze bardziej urozmaicić nam doznania dobrego humoru, zobaczymy, jak staruszkowie będą uciekali przed niemieckimi kibolami:-) Oczywiście, jak na dumnych ludzi przystało, sprawa do rozwiązania nie zeszła na dalszy plan, tylko nieco wolniej się do niej dobierali:-) Jak to mówią, małymi kroczkami, a zawsze do celu:-) Jeśli więc jesteś fanem obszerniejszych opisów, to nie zastanawiaj się, tylko sięgnij po tę książkę, bo to opowieść z humorem, więc jest godna polecenia:-)
Powieść została mi zarekomendowana jako komedia kryminalna. Spodziewałam się zatem książki, która mogłaby wyjść spod pióra p. Joanny Chmielewskiej, a może p. Iwony Banach. Czyli zawiła intryga, absurdalne zbiegi okoliczności a przede wszystkim cięte riposty i celne spostrzeżenia. Tymczasem to nie tędy droga. Żart jest. Lecz zdarza się rzadko, rzec by można sporadycznie. Za to wiedzy historycznej, zdecydowanie sprytnie przekazanej czytelnikowi, znajdziemy tu co niemiara. Dowiemy się sporo o historii średniowiecznej Europy, zakusach Filipa Pięknego na majątek templariuszy (po tym jak już zagarnął ten należący do Żydów, którzy osiedlili się we Francji), architekturze gotyckiej, a przede wszystkim o bazylice w Czerwińsku. Nie zapominajmy o antabach, potocznie zwanych kołatkami. Informacje wprost z kronik są elegancko przemieszane z fikcją literacką, a czytelnik może, ale nie musi, postarać odsiać fakty od fantazji autorki. Podsumowując – całkiem udany debiut. Nawet pomimo moich podejrzeń, że główna bohaterka to alter ego pisarki, co wcale nie musi oznaczać, że kolejne kobiece postaci będą podobne. Fabuła jest wciągająca, następujące po sobie wydarzenia zaskakują, a bohaterowie przekonują, że sześćdziesiąt lat to wiek, kiedy doświadczenie i wiedza pozwalają niejedno osiągnąć. Styl sprawia, że powieść czyta się sama, a Krisopedia, to miód na serce czytelnika, który lubi, gdy jego ciekawość jest zaspokajana od razu. Polecam.
„Dziewięć kołatek Troya”, zachwyca opowiedzianą historią, językiem, jakim powieść została napisana. Jestem pod ogromnym wrażeniem wiedzy autorki. Gdybym nie wiedziała, że Alicja Czarnecka Suls nie napisała wcześniej żadnej książki, to byłabym przekonana, że jest to dzieło doświadczonego pisarza, co oznacza tylko jedno, że autorka ma talent i potrafi pisać.
„Dziewięć kołatek Troya” to powieść przygodowa z elementami cosy mistery crime i zagadkami historycznymi, gratka dla wszystkich, którzy interesują się historią i nie tylko.
Czwórka bohaterów powieści Dziewięć kołatek Troya to niezwykłe grono przyjaciół. Lula pełna fobii, debiutująca autorka, która nie napisała nawet wstępu do swojej książki. Gabryś to jej życiowy partner, były alpinista uwielbiający przygody. Ada empatyczna i pełna optymizmu mimo doświadczeń życiowych psycholog oraz jej partner Kris, roztargniony informatyk, który nawet na prostej drodze potrafi się zgubić.
Całą ekipą, seniorzy udają się do bazyliki w Czerwińsku na rozmowę z bratem Petrusem, pasjonatem historii zakonu templariuszy, który ma im coś ważnego do przekazania. Okazuje się, że podczas II wojny światowej niemiecki naukowiec Dagobert Troy przywłaszczył sobie cenną średniowieczną antabę związaną z Templariuszami, która od wieków znajdowała się w bazylice. Marzeniem księdza dyrektora jest odzyskanie antaby, zwłaszcza że zbliża się setna rocznica, obecności zakonu salezjanów w Czerwińsku.
„Dziewięć kołatek Troya” to niezwykle lekko napisana z niesamowitym poczuciem humoru pełna smaczków historycznych powieść. Urzeka pięknym językiem i ogromną wiedzą historyczną autorki. Czworo przyjaciół przyjeżdża do bazyliki i od razu wpada w tarapaty. Brat Petrus cieszy się bardzo z ich wizyty, chce bowiem podzielić się z nimi swoją wiedzą na temat bazyliki. Niestety wszystko idzie na opak. Najpierw zatrzaskują się za nimi drzwi do podziemi, z których tylko cudem udaje im się wyjść, a potem … nic się już nie dowiedzieli, bo zakonnik spadł z rusztowania i zapadł w śpiączkę. Gabriel znajduje w ręku nieprzytomnego zakonnika tajemniczy klucz, który zabiera ze sobą. Od tej chwili akcja powieści toczy się dynamicznie jak w sensacyjnym filmie. Czwórka przyjaciół wplątuje się w historię związaną z klasztorem salezjanów w Czerwińsku, która korzenie ma w II wojnie światowej. Po upadku brata Petrusa z rusztowania zaprzyjaźnieni emeryci postanawiają udać się do Niemiec, by udowodnić, że skradziony artefakt jest w dalszym ciągu w posiadaniu rodziny Dagoberta.
Powieść z założenia miała być pozycją rozrywkową, w której prym wiedzie grono bystrych i rześkich seniorów. Niestety chwilami nadmiar faktów historycznych przytłaczał fabułę i spowalniał akcję, ale w ogólnym rozrachunku jest to bardzo ciekawa i dobrze skonstruowana powieść. Na uwagę zasługuje grono nietypowych bohaterów, którzy nie chcą wypaść z obiegu i zniknąć bez śladu.
Chcą udowodnić, że nadal mają siłę sprawczą i o czymś decydują. Postanawiają nic nie odkładać do jutra, działać tu i teraz. Nie chcą dać się odstawić na boczne tory, chcą działać i są tak zdeterminowani, że ruszają tropem człowieka, który zawłaszczył sobie podczas wojny cenny artefakt z bazyliki. Chcą udowodnić, że rodzina niemieckiego naukowca Dagoberta Troya nadal ma cenną średniowieczną antabę, związaną z templariuszami, który ich przodek ukradł podczas wojny z bazyliki w Czerwińsku. Grono przyjaciół niespodziewanie pakuje się w kłopoty, gdyż sprawy wymykają się spod kontroli i będą zmuszeni uciekać przed ścigającymi ich niemieckimi kibolami.
„Dziewięć kołatek Troya”to świetna komedia kryminalna, której głównym motywem jest zagadka historyczna z uroczymi i ekscentrycznymi bohaterami w roli głównej. Ciepła, zabawna i pełna humoru opowieść, którą czytałam z ogromną przyjemnością. Z zapartym tchem śledziłam przygody bohaterów. Okazuje się, że wiek nie jest ograniczeniem, jak się chce można wszystko, a doświadczenie i wiedza w niektórych przypadkach są bardzo pomocne.
„Dziewięć kołatek Troya”to zaskakująco dobra powieść sensacyjno przygodowa z ogromną dawką wiedzy historycznej napisana z niezwykłym poczuciem humoru. Na pochwałę zasługuje wydanie książki, jej oprawa i znajdujące się grafiki kołatki na początku każdego rozdziału, a także cytaty wyszukane przez autorkę, dotyczące treści. Alicja Czarnecka Suls wspomina w posłowiu, że występujące w powieści postaci, choć są inspirowane prawdziwymi, są jednak przez nią wymyślone, a oryginalna antaba, wywieziona przez Dagoberta Freya na początku drugiej wojny światowej nigdy nie wróciła na swoje miejsce, chociaż znajdowała się tutaj przez prawie tysiąc lat.
Nigdy nie jest za późno na szaloną przygodę! Przekonuje się o tym Lula, początkująca pisarka, jej partner Gabryś będący w przeszłości alpinistą, psycholożka Ada, matka dwóch dorosłych córek oraz Kris, roztargniony informatyk będący prawdziwą skarbnicą wiedzy.
Kiedy czwórka ponad sześćdziesięcioletnich przyjaciół bierze się za udowodnienie, że rodzina niemieckiego naukowca Dagoberta Troya posiada średniowieczną antabę z głową lwa nie spodziewa się przygody, która pozwoli im odgadnąć historyczną zagadkę mającą związek z zakonem templariuszy.
Gdybym na Internecie nie przeczytała, że ta książka to debiut literacki nigdy bym w to nie uwierzyła. Wszak czytając ją miałam wrażenie jakby napisała ją autorka z długim stażem. W moim przekonaniu książka Dziewięć kołatek Troya jest dopracowana w każdym calu. Podobało mi się, że idealnie łączyła w sobie elementy kryminału, sensacji i komedii a za jeden z jej walorów uznałam dopracowaną w każdym aspekcie zagadkę, której historia sięgała kilku wieków. Bez problemu polubiłam, Lulę, Gabrysia, Krisa i Adę. Każde z nich było inne, ale razem stanowili niezastąpiony zespół potrafiący rozwiązać każdą zagadkę. Nawet taką, która sięgała czasów templariuszy. Nie straszni im byli kibole ani inne podejrzane persony.
Dziewięć kołatek Troya to rozrywka na najwyższym poziomie. To wciągająca lektura, którą czyta się z wielką przyjemnością. Mam nadzieję, że autorka zdecyduje się na kontynuację przygód Luli, Gabrysia, Ady i Krisa.
Wspaniała i zabawna książka, w której główny prym wiodą wciągająca fabuła, czwórka ekscentrycznych głównych bohaterów po 60tce i duża ilość historycznych ciekawostek, które pokazują ogrom wiedzy autorki. Idealna lektura na wiosenny weekend czy kilka wieczorów.
Zajmująca i lekka powieść przygodowa z grupą intrygujących i zabawnych głównych bohaterów. Pozycja idealna na kilka wieczorów :)
Bardzo dobra powieść przygodowa z mnóstwem interesujących bohaterów i wciągającym wątkiem historycznym. Jest w książce sporo wątków, ale bardziej napędzają one fabułę niż przeszkadzają w czytaniu. Jak na debiut pozycja wypadła naprawdę dobrze. Kilka udanych wieczorów z tą książką na pewno będzie zapewnionych.
W trakcie czytania "Dziewięć kołatek Troya" miałam spore skojrzenia historii czwórki 60letnich bohaterów z książkami o Lesiu autorstwa Joanny Chmielewskiej. Podobny poziom humoru, lekkie zacięcie kryminalne tylko w przypadku książki Alicji Czarneckiej-Suls, zabarwiona jest interesującą i pełną szczegółów historią templariuszy. Podobnie do prozy królowej kryminału widać u debiutantki w tym, że to po prostu dobra książka, która "czyta się sama".
Genialne połączenie humoru, przygody i wątków kryminalnych w starym stylu. Autorka jak na debiutantkę bardzo umiejętnie kreuje interesujących bohaterów i wplata ich w wartką fabułę i ciekawe tło historyczne.
"Dziewięć kołatek Troya" to książkowa kwintesencja ciekawej przygody pełnej humoru i tajemnic. Bardzo podoba mi się duża ilość informacji historycznych, które w książce przedstawia autorka. Czuć, że to jej konik, który w przyszłości może narodzić ciekawe historyczne książki. Jedyne co mi nie przypasowało, w tej książce co skupienie się na charakterach głównych bohaterach postaci. Jest tego trochę za mało, a jak już są to dosyć absurdalne. Nie przeszkadza to za dużo, a czasami wręcz zwiększa śmieszność scen (nie wiem czy to zamierzenie). Ogólnie bawiłem się świetnie i bardzo polecam!
"Dziewięć kołatek Troya" to pasjonująca mieszanka szalonych przygód i nieoczekiwanego humoru. Alicja Czarnecka-Suls w mistrzowski sposób splata wątki templariuszy, seniorów i kiboli, tworząc opowieść, która wciąga od pierwszych stron.
Czasami w natłoku trudności życia myślimy o podróży i przygodzie, dzięki którym nie będziemy przez jakiś czas o nich myśleć. Niestety normalna codzienność nie pozwala na podróże z dnia na dzień - wtedy uciekamy w takie książki jak "Dziewięć kołatek Troya". Alicja Czarnecka-Suls pisze o czwórce 60 latków, przeżywających przygody jakie my chcielibyśmy przeżyć z przyjaciółmi - pełne niebezpieczeństw, średniowiecznych artefaktów, tajemnic, ale również z ogromem humoru i po prostu dobrej zabawy. Bardzo polecam jeżeli szukacie książki-ucieczki.
Bardzo przyjemna historia pełna ciekawych przygód i pozytywnego humoru. Zaskakujące zwroty akcji, interesujące postaci z charakterami (a nie płaskie jak kartki papieru) oraz fabuła, która nie tylko bawi, ale i uczy. Widać, że autorka zrobiła dobry reaserch i jest to tematyka, która ją interesuje.
"Dziewięć kołatek Troya" to fascynująca mieszanka historii, przygody i humoru. Alicja Czarnecka-Suls mistrzowsko łączy elementy średniowiecznego artefaktu, templariuszy i niebezpiecznych sytuacji z niezwykle barwnymi postaciami głównymi. Opowieść o grupie przyjaciół po sześćdziesiątce, którzy wplątują się w nieoczekiwane kłopoty, jest nie tylko pełna napięcia, ale i pełna humoru. Autorka zgrabnie rysuje charaktery bohaterów, tworząc sympatycznych i autentycznych protagonistów. "Dziewięć kołatek Troya" to książka, która bawi, wciąga, uczy i pozostawia czytelnika z uśmiechem na twarzy.
Super książka pełna niespodziewanych przygód, gdzie na tych prawie 400 stronach mieszają się tajemnice średniowiecznych templariuszy, artefakty i piłkarscy kibole. Niesamowita i zabawna fabuła oraz charyzmatyczni bohaterowie! Polecam!
Sięgając po debiut zawsze jestem ciekawa jak wypadnie nowy pisarz, co ciekawego wniesie do gatunku i jak stoi literacko. W przypadku debiutu Alicji Czarneckiej-Suls byłem naprawdę pozytywnie zaskoczony. "Dziewięć kołatek Troya" okazało się zabawną, pełną przygód książką. Brakuje mi w literaturze osób piszących o bohaterach starszych - zawsze mamy młodych i pięknych bohaterów. Tutaj mamy pięknych, ale starszych, a każdy z nich opisany w inny sposób, pełny charakteru i werwy. Literacko autorka jest poprawna - z kilku żartów zaśmiałem się głośniej, całość ma bardzo pozytywny klimat. Język jest prosty, ale przez to też nie wybija z rytmu opowieści. Z miłą chęcią czekam na kolejne powieści tej autorki.
"Dziewięć kołatek Troya" to zabawna i pełna przygód historia grupki starszych, cieszących się z życia osób, które zamieszane zostają w średniowieczną intrygę związaną z templariuszami. Bardzo podoba mi się wakacyjna i lekka natura tej powieści. Bohaterowie żyją cudownym życiem, przeżywają zabawne i ciekawe przygody, mają mało zmartwień - to po prostu książka czysto rozrywkowa, z którą świetnie spędza się czas. Pióro autorki jest również bardzo płynne i książka sama się czyta.
Przezabawna książka, w której czuć, że autorka świetnie się bawiła pisząc ją. Poskutkowało to tym, że i ja świetnie się bawiłam czytając "Dziewięć kołatek Troya". Czyta się szybko, autorka ma dobre pióro i dużo ciekawych pomysłów.
Pierwsze skojarzenie z prozą Alicji Czarneckiej-Suls to Chmielewska i jej książki o Lesiu. Podobnie absurdalny humor oraz fabuła pełna dziwnych przygód i pomysłów. Tylko w "Dziewięciu kołatkach Troya" w roli głównej grupka seniorów. Ubawiłam się mocno, idealna pozycja na kilka wieczorów.
Uwielbiam kiedy autorzy mają szalone pomysły, przelewają je w cudowny sposób na papier i wszystko w książce działa. Taka właśnie jest debiutancka powieść Czarneckiej-Suls "Dziewięć kołatek Troya". To pełna przygód historia grupy przyjaciół po 60tce, którzy przypadkowo zostają zamieszani w międzynarodową intrygę.
Książka ma świetną intrygę, lekki klimat książek przygodowych. Głównie napędza ją mnóstwo ciekawych postaci i zabawnych sytuacji. Powieść podobała mi się na tyle, że na pewno sięgnę też po kolejną tej autorki. Mam nadzieję, że z tymi samymi bohaterami :)