
Przed sądem staje młody chłopak oskarżony o morderstwo.
Tuż przed zakończeniem procesu zwalnia adwokata i postanawia sam wygłosić mowę końcową we własnej obronie. Twierdzi, że prawnik radził mu przemilczeć pewne sprawy we wcześniejszych zeznaniach. Czasami może być zbyt trudno wytłumaczyć prawdę tak, by inni w nią uwierzyli. Ale jeśli chłopak ma spędzić resztę życia za kratkami, to chce przynajmniej trafić do więzienia za to, co naprawdę zrobił. Kiedy omawia kolejne elementy materiału dowodowego, składa swoje życie w nasze ręce. My, czytelnicy – członkowie ławy przysięgłych – musimy powstrzymać się od osądów, dopóki nie usłyszymy jego historii w całości. Przyjęta przez niego linia obrony budzi wiele wątpliwości… Ale tak naprawdę liczy się odpowiedź na jedno pytanie: zrobił to czy nie?
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Czarna Owca, Wspólna 35/5, 00-519 Warszawa (PL), numer telefonu: +48 22 616 29 36, adres elektroniczny: https://www.czarnaowca.pl/kontakt
| Autor | Imran Mahmood |
| Wydawnictwo | Czarna Owca |
| Rok wydania | 2018 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 376 |
| Format | 13.5 x 21.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8015-760-6 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788380157613 |
| Waga | 392 g |
| Wymiary | 135 x 210 x 28 mm |
| Data premiery | 2018.04.18 |
| Data pojawienia się | 2018.03.09 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Winny czy niewinny?
Wydawać by się mogło - książka jakich wiele... Młody chłopak postawiony w stan oskarżenia, proces sądowy... biurokracyjna machina, wiodąca nieuchronnie do finału w postaci wyroku sądowego. I nagle autor czyni w tej książce coś, co rozbudza ciekawość, przyciąga na nowo uwagę i trzyma ją przy kolejnych stronach aż do samego końca - otóż chłopak zwalnia obrońcę, broni się sam, a werdykt w sprawie autor pozostawia... nam, czytelnikom... oooo, to już wygląda naprawdę ciekawie.
Powyższy zabieg fabularny... dosyć niespotykane, prawda? A przez to ciekawe ;) , i tchnące taką fajną świeżością jeśli chodzi i o sam pomysł i o całość gatunku jakim jest kryminał i sensacja - może będzie to jakiś nowy trend gatunkowy? Nie obraziłbym się, bo to wygląda naprawdę dobrze. Samemu wykonaniu można co prawda kilka rzeczy zarzucić - na przykład niedociągnięcia narracyjne - no ale całość jest na tyle ok, żeby wystawić książce tylko i wyłącznie pozytywną laurkę.
Nowości fabularne nowościami, ale prawdziwą siłą tej pozycji jest coś innego - sama treść! :) Konwencja procesu jest ciekawa, lecz dużo ciekawszy jest intrygujący efekt osiągnięty przez autora - do samego końca nie wiemy, czy trzymać stronę oskarżonego i dać mu wiarę, czy pozwolić mu wypowiedzieć się do końca, czy też ufać zebranemu materiałowi i osądzić chłopaka na długo przed wygłoszeniem przez wszystkich zainteresowanych mów końcowych... Interesujący rozdźwięk ;) Osobiście polecam poczekać z wydaniem osądu do samego końca ;)
Książka nad wyraz ciekawa, świeża. Kto wie? - być może pozycja, która zapoczątkuje pewien nowy trend w literaturze sensacyjnej i kryminalnej. Pożyjemy - zobaczymy ;)
Polecam.
Recenzja znajduje się także na moim blogu:
https://cosnapolce.blogspot.com/2018/07/nic-o-mnie-nie-wiecie-imran-mahmood.html
O morderstwo zostaje oskarżony młody chłopak. Tuż przed zakończeniem procesu decydującego o jego losie, postanawia zwolnić swojego obrońcę i samemu wygłosić mowę końcową. Przemówienie, które miałoby nawiązywać do każdego przedstawionego przez prokuraturę dowodu. Pragnie wyznać wszystko, bez pomijania żadnych szczegółów, jak uprzednio radził mu adwokat.
Szczerze mówiąc nie tego się spodziewałam. Opis niesamowicie mnie zaciekawił i nie mogłam się doczekać aż wezmę się za lekturę. Jak do tej pory czytałam jedynie jedną książkę, której fabuła opierałaby się na zeznaniach głównego bohatera i praktycznie niczym więcej. Poprzednia nawet mi się podobała, ale nie do końca spełniła moje oczekiwania, więc tym bardziej liczyłam na tę. Niestety, przeliczyłam się. Autor operuje lekkim i przystępnym piórem, ale nie potrafi zaciekawić czytelnika. Bardzo ciężko było mi się wciągnąć w lekturę, a jak już, to trwało to tylko przez chwilę. Wiele razy miałam ochotę porzucić tę książkę, ale jakoś udało mi się dotrwać do końca. W treści przewinęło się kilka interesujących intrygujących, jednak ich przedstawienie nie wypadło już tak absorbująco. Fajnie było się zabawić w członka rady przysięgłych, ale myślałam, że towarzyszyć temu będzie większe napięcie. Myślę, że moja ocena na jej temat wypadałaby o wiele lepiej, gdybym się nie nastawiła na nie wiadomo co. Reasumując nie jest to jedna z tych elektryzujących lektur, ale idealnie nadaje się na leniwy wieczór.
"Nic o mnie nie wiecie", to kryminał, który od samego początku niezwykle mnie ciekawił. Gdy tylko robiłam zapowiedzi i zobaczyłam ją, wiedziałam, że dorwę i przeczytam tę książkę. Nadzieje miałam bardzo duże a apetytu zaostrzyła mi jeszcze notka o autorze, który podobno jest obrońcą z urzędu w sprawach karnych, więc wniosek sam tutaj sie nasunął, że to musi być dobre!
Pomysł na książkę jest moim zdaniem ciekawy, rzadko możemy spotkać się z taką narracją jaka występuje w tej książce. Powieść była opisana jako jedna mowa końcowa młodego chłopaka, który jest oskarżony o morderstwo, jednocześnie bardzo proste, ale i bardzo pomysłowe, bo nie mamy za bardzo takich książek na rynku. Styl autora przez to był lekki i dobrze wpasował się w całość historii, którą Autor chciał nam przekazać Za to, my jako czytelnicy tutaj odgrywaliśmy największą rolę, ponieważ to od nas zależało czy chłopaka uniewinnimy czy też skażemy na dożywocie. Było to dla mnie, jako czytelnika - trudną decyzją bo w książce coraz to nowe wychodziły fakty, przez co w pewnym momencie mocno się pogubiłam i nie wiedziałam co o tej sprawie myśleć. I wiecie co Wam powiem? Byłabym beznadziejnym sędzią, patrząc na to, co bym wybrała.
Jedyne co bardzo przeszkadzało mi w czytaniu to były błędy typu: "włanczam", "wyłanczam". Które pojawiały się na każdym kroku i tutaj jestem troche podminowana, ponieważ nie wiem co o tym myśleć. Czy w kategorii tego, że korekta troche nie wyszła, czy też tego, że osoba, która tłumaczyła tę książkę a potem koretka, chcieli podkreślić status społeczny, oskarżonego głównego bohatera. Mi osobiście i w jednej i w drugiej wersji tych teorii, się nie podoba taki zabieg. Czytało się takie fragmenty źle i za każdym razem przeszywał mnie piorun irytacji.
Czy polecam? Polecam książkę, ponieważ dobrze sie przy niej bawiłam a lektura dostarczyła mi sporo wrażeń, jednocześnie moja ocena będzie bardzo zaniżona właśnie przez te błędy, które były nagminne i nawet jeśli były robione specjalnie - to ja tego nie kupiłam. Wydaje mi się, że można inaczej podkreślić status społeczny głównego bohatera.