

A co, jeśli każdy z nas ma więcej niż jednego anioła stróża?
Janek prowadzi małą restaurację, w której od dawna brakuje gości. Pewnego dnia pojawia się w niej Helena, starsza kobieta z nietypowym pomysłem na odwrócenie złej passy. Namawia właściciela, aby ten zatrudnił grupę energicznych pań i oddał im prowadzenie kuchni. Pomysł okazuje się strzałem w dziesiątkę. Lokal szybko zyskuje popularność, a serwowane dania podbijają serca i podniebienia gości.
Nagły sukces restauracji przyciąga uwagę młodej reporterki, która interesuje się fenomenem lokalu, ale przede wszystkim historiami kucharek, które mają nie tylko sekretne przepisy, lecz także… osobiste, ponure tajemnice, których ujawnienie może zmienić wszystko.
Janek staję przed trudną decyzją: może chronić kobiety lub przyzwolić na brutalne rozliczenie z ich przeszłością. Przy okazji odkrywa coś o sobie, co zmusza go do przewartościowania swojego życia.
Natasza Socha wraca z nową świąteczną opowieścią pełną ciepła i nadziei. Przywołuje smaki i zapachy dzieciństwa, rozgrzewając serce niczym gorące kakao z piankami.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., ul. Długa 1, 31-147 Kraków (PL), adres e-mail: sekretariat@wydawnictwoliterackie.pl
| Autor | Natasza Socha |
| Wydawnictwo | Wydawnictwo Literackie |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 320 |
| Format | 13.0 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-08-08699-5 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788308086995 |
| Data premiery | 2025.11.18 |
| Data pojawienia się | 2025.10.13 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 28 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 14 szt. (realizacja już jutro) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Natasza Socha to jedna z tych autorek, których twórczość zachwyciła mnie w konkretnym momencie i od tamtej pory nie potrafię przejść obok jej książek obojętnie. Pamiętam, jak przy ?????? ?????ń płakałam jak bóbr, a czerwone baloniki i Drużyna Szpiku na zawsze pozostaną w mojej pamięci. Od tamtej pory sięgam po każdą nową powieść autorki, jeśli tylko mam taką możliwość. Kiedy udaje mi się zanurzyć w kolejnej historii, robię to z ogromną przyjemnością, bo Natasza Socha zawsze ma coś niebanalnego do przekazania. „Zanim odlecą anioły”, to dająca nadzieję, pełna ciepła i wiary w drugiego człowieka opowieść. Wzruszająca, świąteczna historia o wybaczaniu i sile miłości, ukrytej w codziennych, prostych gestach. Powieść pachnąca domowym jedzeniem, które wielu z nas pamięta jeszcze z kuchni naszych babć i mam, i które w subtelny sposób łączy przeszłość z tym, co jest dla nas najważniejsze dziś. Historia opowiedziana w „Zanim odlecą anioły” wciąga od pierwszych stron, a jej bohaterowie stają się bliscy jak znajomi. Każda ich radość, smutek i drobny gest wywoływały we mnie prawdziwe emocje, bo autorka potrafi pisać o codzienności w sposób niezwykle ludzki i autentyczny. To opowieść, która nie szuka wielkich dramatów ani spektakularnych zwrotów akcji, a mimo to wciąga bez reszty, bo siła tej książki tkwi w drobnych momentach, w gestach pełnych miłości.
„Zanim odlecą anioły” to książka, która na długo pozostaje w sercu, nawet po odłożeniu na półkę. To opowieść pełna ciepła, nadziei i wiary w drugiego człowieka, która przypomina, że miłość i dobro kryją się w codziennych, prostych gestach. Ta powieść jest dowodem na to, że czasami wystarczy zatrzymać się na chwilę i dostrzec dobro wokół siebie, by poczuć prawdziwą magię świąt i życia.
To jedna z piękniejszych świątecznych historii jakie przeczytałam. Niebanalna, nostalgiczna, słodko-gorzka opowieść, która zajęła specjalne miejsce w moim sercu.Janek prowadzi niewielką restaurację, a jego ideą jest serwowanie potraw z duszą. Odgrzewa stare, zapomniane przepisy ukochanej babci i marzy o tym, żeby jego tradycyjne dania zyskały amatorów. Nie idzie mu jednak najlepiej. W zasadzie to restauracja stoi na skraju bankructwa.I wtedy, w krytycznym dla biznesu momencie, w lokalu zjawia się tajemnicza Helena. Starsza pani namawia Janka na zdecydowany ruch i oddanie restauracji we władanie kilku energicznym kobietom, których kulinarne talenty mogą uratować gasnący biznes. Irena, Zofia, Bożena, Stasia i Jadwiga zakasują więc rękawy i już wkrótce widać pierwsze efekty. Nowi klienci pojawiają się jak grzyby po deszczu, a wieść o pysznych domowych obiadach rozchodzi się lotem błyskawicy.Dociera ona także do Moniki, dziennikarki, której prywatne problemy przesłaniają obiektywny osąd sytuacji. Jej niezdrowe zainteresowanie fenomenem kucharek przeradza się w serię artykułów, które bezpośrednio w nie uderzają, obnażając ich przeszłość i życiowe dramaty.Kiedy tajemnice wychodzą na jaw, Janek musi zdecydować co dalej. Czy stanie w obronie swoich pracownic? A może powrócą do niego traumatyczne przeżycia z dzieciństwa?Zbliża się Boże Narodzenie.. Czy to zmiękczy zatwardziałe serce dziennikarki? Czy Janek wreszcie będzie potrafił rozliczyć się z przeszłością?Autorka poruszyła niezwykle trudne i ważne zagadnienia, budzące mnóstwo emocji. Czasem jeden głupi błąd, jeden nieprzemyślany krok, może zburzyć spokój całej rodziny. Czasem jest to bezmyślne działanie, może pod wpływem innej osoby. Niekiedy impuls, który prowadzi do dramatu. Czy żal i skrucha sprawiają, że każdy zasługuje na drugą szansę?Piękna, refleksyjna, oddająca cały wachlarz emocji historia, która porusza i daje do myślenia. Charakterne i zadziorne bohaterki doskonale kontrastują ze spokojnym i zrównoważonym Jankiem, dialogi zaś pełne humoru, często dosyć ironicznego, znakomicie wpasowują się w narrację."Zanim odlecą anioły" to cudowna, nieszablonowa, nieco melancholijna i intrygująca powieść, która z pewnością niejednego czytelnika zafascynuje i poruszy. Pozostaje mi gorąco zachęcić Was do lektury. A wierzcie, że nie pożałujecie.
Jedna z tych historii, które otulają czytelnika niczym miękki koc w chłodny wieczór. Janek, właściciel zapomnianej przez świat restauracji ma wrażenie, że jego marzenie wymyka się z rąk. Wszystko zmienia się w chwili, gdy pojawia się Helena. Starsza kobieta o dobrym sercu, sprytnym spojrzeniu i pomyśle, który pachnie nie tylko odwagą, ale i domowym jedzeniem.
Autorka tworzy przestrzeń, która rośnie w sercu czytelnika z każdym kolejnym rozdziałem. Restauracja wypełnia się śmiechem, ciepłymi słowami i zapachami, które wielu z nas pamięta z dzieciństwa. Każda z kobiet wnosi do kuchni nie tylko swój talent, ale i historię. Czasem pogodną, czasem bolesną, czasem od lat skrywaną. Właśnie te sekrety sprawiają, że powieść nabiera głębi, a bohaterowie stają się nam bliscy.
Janek, obserwując swoje kucharki, zaczyna powoli odkrywać również siebie. Ich odwaga, gotowość do naprawiania błędów i cicha mądrość sprawiają, że sam przestaje uciekać przed przeszłością. W tej powieści nikt nie jest pozbawiony winy, ale każdy ma w sobie ogromne pokłady dobra. To historia, która przypomina, że czasem najbardziej niezwykłe cuda rodzą się z prostych rzeczy.
Opowieść pełna empatii, ciepła i wiary w ludzi. Nawet tych z pozoru zagubionych. Autorka z niezwykłą wrażliwością pokazuje, że aniołowie nie zawsze mają skrzydła. Często noszą fartuszek, pachną mąką i mówią, co myślą bez owijania w bawełnę. Książka porusza, koi i przypomina, że dobro naprawdę potrafi się rozprzestrzeniać, jeśli tylko damy mu szansę.
Lubicie smacznie i dobrze zjeść? Bo ja tak. Sama gotuję z ogromną przyjemnością dla moich bliskich i na szczęście nie narzekają. Lubię też, od czasu do czasu, odwiedzić jakąś dobrą knajpkę. Ale musi mieć swój klimat i naprawdę pyszne jedzenie.
W "Zanim odlecą anioły" zajrzymy do podupadajacej restauracji, bez nazwy, bez klientów, bez ikry po prostu...
Janek-właściciel, zamiłowanie do gotowania odziedziczył po swojej babci, która wzięła go pod swoją opiekę na wychowanie. Babcia mężczyzny kochała go miłością rodzicielską i cierpliwą. Po jej śmierci Janek postanowił otworzyć restaurację i odtworzyć w niej smaki babcinej kuchni. Niestety z marnym skutkiem...
Z dnia na dzień klientów ubywa i Jan rozważa zamknięcie lokalu. Pewnego dnia, nieoczekiwanie, w skromne progi jego restauracji zawitała starsza pani, Helena i proponuje mu pewien układ. Jan w ciemno się zgadza. Do akcji ratowania knajpki wkraczają znajome Heleny ze swoim ciekawym pomysłem. Każda z nich świetnie gotuje, można by rzec, że zna się na rzeczy. Ich dania robią furorę. Restauracja pomału staje się bardzo popularnym miejscem. Gości przybywa, zamówień też. Do momentu pojawienia się dziennikarki, Moniki, która ujawnia pewne niewygodne fakty o pracownicach. Janek ponownie musi zmierzyć się z okrutną prawdą. Czuję się zawiedziony, rozżalony i zrezygnowany. Ale kucharki nie zamierzają tak łatwo odpuścić i więcej przepraszać za swoją przeszłość. Karę już poniosły. Kiedy więc wszystko wyszło na jaw i zaczęło się walić, one wpadają na szalony pomysł, by odzyskać dobrą reputację, zdobyć życzliwość i być może dobre imię? Jaki będzie finał? Czy wszystko skończy się tak, jak powinno? Czy Monice uda się zrehabilitować w oczach Jana? Zapraszam do lektury.
Jejku! Ależ to była znakomita historia. Jak wykwintne danie. Każda potrawa przyrządzana w tej restauracji była przesiąknięta nie tylko wspaniałym aromatem i wyśmienitym smakiem, ale też skrywała pewną opowieść lub anegdotkę na jej temat. Może te wspominki znad garnka sprawiły, że restauracja przyciągała rzesze klientów, którzy nie tylko byli złaknieni dobrego smaku, ale też pewnej nostalgii do czasów swojego dzieciństwa i do swoich wspomnień, tych dobrych i tych mniej przyjemnych.
"-Myślę, że każdy nosi w sobie jakąś nostalgiczną nutę. Coś, co mu się dobrze kojarzy. I najczęściej jest to jedzenie. Nie chodzi o smak, tylko poczucie, że coś jest znajome, bezpieczne. Domowe, ale nie w sensie wystroju. To coś, co przenosi nas w dobre czasy. Takie, kiedy wszystko było łatwiejsze, lepsze, prostsze. "
Okazuje się, że ludzie nie szukają wymyślnych dań. Łakną normalności i prostoty. Te" kobiety z bliznami " ją pokazały, choć same próbują na nowo odbudować zaufanie, które w wyniku ich własnych błędów i potknięc, zostało nadszarpniete." .... nowe przyjaźnie buduje się nie wtedy, gdy wszystko się układa, tylko, gdy człowiek upada-i znajduje obok siebie kogoś, kto poda mu pomocną dłoń. Bez zbędnych pytań."
Bohaterom tej powieści zdarzyło się pobłądzić, dokonać złych wyborów, które poważnie wpłynęły na ich późniejsze życie. Drogi, którymi przyszło im podążać, okazały się kręte, wyboiste i skomplikowane. Mimo niedogodności, pustki, osamotnienia i dławionego żalu nie poddają się. Zmagają z trudnościami usiłujac wyjść na prostą i normalnie żyć.
W restauracji Janka, za sprawą jego kucharek, każdy gość czuł się otulonym. Klimat panujący w lokalu kojarzył się im z ciepłem, bezpieczeństwem, dobrem i ukojeniem.
"Zanim odlecą anioły" to historia o wzajemnym wsparciu, o kiełkujacej przyjaźni, pełna zapachów i smaków. Niezwykle klimatyczna, wnosząca troszkę smutku, wiele wzruszeń, a także radości i humoru. Mimo cudownego aromatu i tej świątecznej otoczki, ta powieść nie jest cukierkowa. Jest również o uprzedzeniach oraz jak łatwo wydać osąd, nie będąc w czyjejś skórze.W tej książce pod pozorem normalnej fabuły jest jakaś magia. Wszystko wymieszane z normalnością lub też gorzką prawdą. Słodycz i gorycz tutaj zawarte sprawiają, że nie ma mowy o nudzie. Kobiecość, wsparcie, nadzieja, radość i smutek, wszystko ściera się tu ze sobą, okraszone cudownym, świątecznym klimatem, subtelnym humorem bohaterów i poezją smaków. Uwielbiam twórczość @natasza.socha.pisarka. Autorka stworzyła wyraziste postacie, które nie boją się stawić czoła przeciwnościom. Sytuacje, z którymi musiały się mierzyć sprawiły, że są silniejsze. Błędy i grzechy przeszłości nie powinny określać wartości człowieka, zwłaszcza kiedy były odkupione. Takich ludzi nie powinno się wykluczać, a wspomóc i dać drugą szansę. Czytajcie
Okres świąt Bożego Narodzenia jest otoczony magiczną aurą. W dużej mierze opieramy się na wspomnieniach z lat dzieciństwa, kiedy to ekscytacja i oczekiwanie mieszały się z zapachem choinki, pierników i pomarańczy. W tym okresie chętniej czynimy drobne gesty uprzejmości, nasze serca są jakby bardziej skore do wybaczenia i pojednania. Dlatego też świąteczne powieści powinny otulać nas, dawać poczucie wyjątkowości tego okresu. Powieść Pani Nataszy Sochy „Zanim odlecą anioły” to właśnie taka książka. Ukazująca dobro w człowieku, dająca drugą szansę, nie oceniająca przeszłości, a akceptująca teraźniejszość. Do tego cała masa zapachów i aromatów, smaków prostej, domowej kuchni… przywołująca najlepsze wspomnienia, wywołująca nostalgię za minionymi czasami. Zjadłabym wszystko przygotowane przez te urocze babcie w restauracji Jana
„Zanim odlecą anioły” to moja tegoroczna pierwsza powieść świąteczna. I choć często te powieści są przesłodzone, naiwne i przewidywalne to ta powieść zdecydowanie od nich się różni i będą ją polecać na świąteczne prezenty
Słabo prosperująca restauracja przynosi tylko rozczarowanie jej właścicielowi. Kiedy w progu staje starsza pani z propozycją przejęcia przez jej koleżanki kuchni, chłopak nie ma już nic do stracenia. Okazuje się, że smaczna, domowa kuchnia przyciąga klientów. Jednak zatrudnione babcie skrywają swoje tajemnice co nie wszystkim się podoba…
Historia pachnąca sernikiem i bigosem, a jednocześnie pełna refleksji o błędach, winie i przebaczeniu. Poznajcie ciepłą, świąteczną opowieść o miejscu, w którym dobre jedzenie leczy rany i o potrzebie bycia z drugim człowiekiem.
Natasza Socha z charakterystyczną dla siebie delikatnością ukazuje ludzkie dramaty, zestawiając je z potrzebą bliskości i miłości, która jeszcze bardziej wybrzmiewa w okolicy świąt. Jednocześnie nie zabrakło tu lekkości, a nawet humoru, którego najwięcej wprowadza starsza sąsiadka Janka i jej pięć kotów.
Jestem pod wrażeniem walki o szczęście i restaurację, wiary w moc pysznego jedzenia i ukazania tematu kobiet po wyrokach. To książka, która zachęca do refleksji i pokazuje, że nie wszystko jest czarne albo białe.
To kojąca, mądra historia na wieczór, gdy potrzeba nadziei i odrobiny kuchennej magii, którą bardzo polecam.
„Zanim odlecą anioły” Nataszy Sochy to historia, która pachnie cynamonem, piernikami i wspomnieniami. To opowieść o cudach, które zdarzają się wtedy, gdy przestajemy w nie wierzyć i o ludziach, którzy sami stają się aniołami dla innych.
W małej restauracji Janka czas jakby się zatrzymał. Puste stoliki, zapomniane menu, coraz większe zniechęcenie… aż pewnego dnia pojawia się Helena - starsza kobieta z błyskiem w oku i pomysłem tak szalonym, że może się udać. Namawia Janka, by oddał kuchnie w ręce kilku niezwykłych kobiet. Kobiet, które mają w sobie coś tajemniczego - może talent do gotowania, może wewnętrzne światło, a może blizny, które próbują ukryć za uśmiechem.
Z dnia na dzień lokal odżywa. Zapach świetnych bułeczek, barszczu i makowca przyciąga ludzi jak magnes, a przy każdym stole zaczynają się dziać małe cuda. Reporterka, która trafia do restauracji, szuka sensacji - ale zamiast skandali, odkrywa historie o winie, przebaczeniu i drugich szansach.
To nie jest tylko powieść o kuchni i świętach. To książka o odkrywaniu dobra w ludziach, o tym, jak często nasze anioły przychodzą w ludzkiej postaci - czasem w fartuchu, z łyżką w ręku i dobrym słowem na pocieszenie.
„Zanim odlecą anioły” to ciepła, pachnąca świętami historia, która rozlewa się po sercu jak gorące kakao z pankami. Idealna na grudniowe wieczory, ale ale potrzebna i każdej porze roku - gdy brakuje nam wiary, że dobro naprawdę istnieje.
Jeśli lubicie książki z duszą, w których magia codzienności miesza się z ludzka kruchością - sięgnijcie po tę historię. Może i Wy odkryjecie swoich aniołów, zanim odlecą….
Choć "Zanim odlecą anioły" jest książką stricte świąteczną, otulającą nadzieją, to jednak święta są tu jedynie tłem do dużo poważniejszych tematów. Odnajdziemy w niej nieco smutku, melancholii, goryczy. Bohaterowie mają za sobą trudną przeszłość. Pragną miłości, chcą być potrzebni, zrealizować marzenia, jednak czy powracająca w najmniej odpowiednim momencie przeszłość, nie pokrzyżuje im tych planów?
Natasza Socha stworzyła postaci po przejściach, z ranami na duszy. Janek, właściciel podupadającej restauracji, czuje się zagubiony w otaczającej go rzeczywistości. To mężczyzna, który jakby nie odnajdywał się w dzisiejszym świecie, w którym ciagle coś się zmienia. Prowadzenie restauracji to nie tylko gotowanie, ale i dobrze przemyślany marketing. Decyzje, jakie podejmował, nie zawsze były dla mnie zrozumiałe, ale po głębszej analizie, dochodziłam do wniosku, że nie wolno mi, jak i bohaterom nikogo oceniać, skreślać go. Zanim kogoś osadzimy, wypadałoby poznać jego historię. Trzeba wykazać się zrozumieniem i życzliwością, dając drugą szansę nie tylko innym, ale i sobie.
Każdemu z nas zdarza się popełniać błędy, prawda? Nie ma ludzi idealnych. Ale ważne jest, aby spróbować je naprawić. Z drugiej strony każdy zasługuje na drugą szansę. A przebaczenie? Sobie wybaczyć najtrudniej.
Takim niejako drugim (równie istotnym) bohaterem są potrawy, których aromaty i smaki wręcz wyzierały z kart powieści. Mówię Wam, w trakcie lektury co jakiś czas krążyłam między kuchnią a pokojem, by coś przegryźć. A kto temu winien? To Helena i jej koleżanki. To starsze panie, świetne kucharki hołdujące babcinym tradycyjnym przepisom, niesamowite kobiety. Każda z nich skrywa jakiś sekret, który wychodzi na jaw, gdy pojawia się reporterka, próbująca odkryć tajemnicę sukcesu restauracji. Wybucha afera medialna... I jest jeszcze szalona, barwna sąsiadka i jej niesforne koty!
"Zanim odlecą anioły" to pełna ciepła, nadziei i mądrości powieść o błędach z ich konsekwencjami, stawianiu czoła przeszłości, podnoszeniu się po upadkach, wybaczeniu, drugich szansach, samotności, przemijaniu, uważności. To historia napełniająca wiarą, że nigdy nie jest za późno, by zmienić swoje życie. Anioły są wśród nas. Nigdy nie mamy pewności kiedy odlecą... Pamiętajmy, że życie jest kruche i liczy się drugi człowiek.
Jedyny minus tej książki to taki, że podczas czytania zrobicie się strasznie głodni:-) Jajecznica, zapach boczku, bigos, pierogi... Normalnie w trakcie lektury dwa razy musiałam sobie zrobić kanapkę:-) To nie do wiary jak bardzo kusząca na smaki jest ta książka. Nawet jeśli był opisywany czyjś temperament, czy też sposób poruszania się, to też każde porównanie było zawsze ukierunkowane w stronę jedzenia:-) Treść o dziwo nie zawsze pokazywała nam dobre momenty, gdyż szliśmy tropem dwóch osobnych osób, którym życie weszło na głowę. To wszystko z pragnienia miłości i chęci poczucia się potrzebnym, nasza kobieca postać, po dawniejszym kwiecie wieku, gdzie skóra bardziej przypomina klapniętego biszkopta, dała się omotać komuś, kto rozbudził w niej nadzieję na szczęście. Być może, że to był przypadek jakich wiele, że spotkała na swojej drodze mężczyznę, który miał trudności z utrzymaniem pozycji swojego lokalu. Próbował za pomocą burzy mózgów poderwać swoją knajpkę do góry, ale ona stała w miejscu niczym zakalec pachnący jeszcze wyjęciem z pieca. Niby jeszcze coś się tliło, ale upadało coraz niżej. Początkowo te dwie osoby są ukazane od strony ich myśli i niewiary w to, że wszystko, czego pragnęli zwyczajnie odeszło. Być może to właśnie ta podobna energia kazała im się spotkać, by ona poczuła nowy cel w życiu i zapomniała o śliskiej przeszłości, a on, by odnowił i wzniósł swoje marzenie niczym pączuszki w skwierczącym oleju:-) Jednak jak wiadomo, niektóre jedzenia mają swoje późniejsze konsekwencje, tak jak i przeszłość, która w najmniej oczekiwanym momencie, wychodzi niczym robak z jabłka tuż przed kęsem. Wiadomo, tam gdzie najlepszy smak na świecie, najlepsza obsługa, to i słowo wypadałoby aby było najsmaczniejsze. W ten oto sposób pojawia się kolejna postać, która poszukuje w życiu poklasku i najświeższych babeczek, więc nie mogła sobie odmówić pogrzebania w sekretach niczym w bigosie celem oceny ilości wysmażonego boczku. I tak natrafiła na muchę z przeszłości kobieciny. W tym świątecznym czasie, gdzie barszczyk zaczynał przybierać najwspanialszy z zapachów, jeden z prezentów nie spodobał się nikomu. Sekret, który ukryty pod stołem zaczął oddawać woń dorsza. Czy zatem uda się jeszcze uratować siebie? Czy dawny wzrok wciąż przypomina ten sprzed niedawna, gdzie widać było w nim bułkę z masłem?
Niesamowita, wręcz genialna książka dla każdego, kto ma problem z jedzeniem. Jesteś niejadkiem? Spróbuj ją przeczytać bez kęsa jedzenia w ustach:-) Wciąga niczym widok kotka bawiącego się w pościeli. Niemal pachnie jak pierożki z grzybami i czar jej trwa tak długo, póki wasz wzrok wodzi po słowach, wywołujących burczenie w brzuchu. Prześliczna, apetyczna i dająca nadzieję na odratowanie klapniętego drożdżowca, gdzie środek zawsze można wykroić i przesmarować dżemem:-) Bardzo, ale to bardzo ją polecam!
Natasza Socha udowadnia, że absolutnie każdy zasługuje na drugą szansę. Że życie bywa skomplikowane, popełniamy błędy, ale najważniejsze to nauczyć się żyć dalej - z otwartym sercem.
Poznajcie Janka - samotnego właściciela restauracji o pięknej duszy. Miłość do gotowania zaszczepiła w nim babcia, ale po jej śmierci i braku powodzenia w biznesie, ciężko mu się podnieść. Ma świetne jedzenie, ale brakuje mu "tego czegoś". I tu na scenę wkracza Helena! Zjawia się w najtrudniejszym momencie i proponuje genialne rozwiązanie: zaangażowanie pięciu seniorskich ekspertek kulinarnych. Mamy tu królową bigosu, mistrzynię pierogów, koneserkę ryb, specjalistkę od ciast... Ich kuchnia to cudowny ukłon w stronę tradycji i tego, co kiedyś sprawiało ludziom największą radość.
Niestety, sielanka nie trwa wiecznie, a fortuna lubi się odwracać. Musicie sami sprawdzić, co poszło nie tak! Komu przeszkadzał sukces Janka...
Ta książka to piękna i mądra przestroga. Uczy, żeby nie oceniać pochopnie, z góry, bez poznania kontekstu i prawdziwych motywacji. Życie nie jest czarno-białe, a prawdziwe historie są zawsze zawiłe. Każdy niesie w sobie jakieś smutki, tajemnice, niedokończone sprawy i jakąś przeszłość.
Przez strony przelewa się ogromna miłość Autorki do gotowania! Jest tak sensualnie, że czułam zapachy, "słyszałam" krojenie warzyw i miałam wrażenie, że mam mąkę na rękach! Ciągle byłam głodna! A samo ciepło i serdeczność, z jaką Autorka podchodzi do ludzkiej natury, jest rozbrajające. Przyznaję się: było wzruszająco.
"Ludzie uwielbiają oceniać. Nawet nie znając drugiego człowieka, nie rozumiejąc co nim kierowało, nie widząc kontekstu ani bólu, który doprowadził go do pewnych rzeczy. Wystarczy skrawek informacji, pół zdania, cię przeszłości - i już zapada wyrok. To nie wymaga wysiłku."
Są takie historie, które łamią serce
Są takie historie, które przynoszą ukojenie
Są takie historie, które zapadają w pamięć, i przy których łezka kręci się w oku
Ilu ludzi - tyle historii
Czasami radosnych i pełnych śmiechu, innym razem smutnych i przepełnionych bólem.
Bo każdy z nas niesie na swoich barkach bagaż doświadczeń.
Każdy z nas dźwiga konsekwencje podjętych decyzji.
Każdy ma za sobą historie, z których jest dumny, ale też takie, których się wstydzi.
Nikt nie jest idealny.
Każdemu z nas kiedyś powinęła się noga.
Każdy z nas czegoś żałuje.
I każdy z nas nie potrafi o tym zapomnieć.
A kiedy, chociaż na chwilę, udaje nam się z tym uporać, kiedy chociaż na chwilę przestajemy o tym myśleć - przeszłość dopada w najmniej spodziewanym momencie.
Patrzy nam w oczy i śmieje się w twarz.
Wywleka na powierzchnię wszystkie nasze niedoskonałości, zapominając, że oprócz tych złych stron, mamy przecież także te dobre.
Dlaczego więc tak łatwo przychodzi nam osądzanie innych?
Dlaczego tak łatwo przychodzi nam krytyka?
Dlaczego te złe rzeczy pamięta się bardziej niż te dobre?
Nikt nigdy nie wejdzie w czyjeś buty i nie przeżyje tego, co przeżył dany człowiek, a mimo to z łatwością oceniamy...
"Zanim odlecą anioły" Nataszy Sochy to historia pewnej restauracji, która ostatnimi czasy, nie szczyci się dużym zainteresowaniem. Jej właściciel - Janek - jest tym faktem podminowany. Wiązał z nią naprawdę duże nadzieje. Tymczasem biznes nie idzie najlepiej.
Do czasu, kiedy to w progi restauracji wkraczają urocze seniorki, które otulają jej wnętrze zapachem domowego jedzenia, przywołującym wspomnienia z dzieciństwa.
Ich zaangażowanie w prowadzenie lokalu i serca, które mają na dłoni sprawiają, że gości z każdym dniem przybywa.
Kiedy jednak wychodzą na jaw skrywane przez kobiety mroczne tajemnice, Janek nie wie, co ma z tym faktem zrobić.
Nie wie, czy naprawdę może im ufać.
Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, a to czas wzajemnego wybaczenia i zrozumienia.
Czy jednak Janek będzie w stanie to uczynić?
Czy będzie w stanie ochronić swoje pracownice?
"Zanim odlecą anioły" to powieść o drugiej szansie i wybaczeniu. To powieść, która potrafi przywrócić wiarę w ludzi i ich dobre, czyste serca.
Bo nikt z nas nie jest idealny.
Każdy ma jakieś mniejsze bądź większe grzeszki na sumieniu.
Lecz mimo to, każdy chce zapomnieć o tym, co złe i iść dalej z podniesioną głową. Bo w każdym z nas kryje się dobro.
Jedyny minus tej książki to taki, że podczas czytania zrobicie się strasznie głodni:-) Jajecznica, zapach boczku, bigos, pierogi... Normalnie w trakcie lektury dwa razy musiałam sobie zrobić kanapkę:-) To nie do wiary jak bardzo kusząca na smaki jest ta książka. Nawet jeśli był opisywany czyjś temperament, czy też sposób poruszania się, to też każde porównanie było zawsze ukierunkowane w stronę jedzenia:-) Treść o dziwo nie zawsze pokazywała nam dobre momenty, gdyż szliśmy tropem dwóch osobnych osób, którym życie weszło na głowę. To wszystko z pragnienia miłości i chęci poczucia się potrzebnym, nasza kobieca postać, po dawniejszym kwiecie wieku, gdzie skóra bardziej przypomina klapniętego biszkopta, dała się omotać komuś, kto rozbudził w niej nadzieję na szczęście. Być może, że to był przypadek jakich wiele, że spotkała na swojej drodze mężczyznę, który miał trudności z utrzymaniem pozycji swojego lokalu. Próbował za pomocą burzy mózgów poderwać swoją knajpkę do góry, ale ona stała w miejscu niczym zakalec pachnący jeszcze wyjęciem z pieca. Niby jeszcze coś się tliło, ale upadało coraz niżej. Początkowo te dwie osoby są ukazane od strony ich myśli i niewiary w to, że wszystko, czego pragnęli zwyczajnie odeszło. Być może to właśnie ta podobna energia kazała im się spotkać, by ona poczuła nowy cel w życiu i zapomniała o śliskiej przeszłości, a on, by odnowił i wzniósł swoje marzenie niczym pączuszki w skwierczącym oleju:-) Jednak jak wiadomo, niektóre jedzenia mają swoje późniejsze konsekwencje, tak jak i przeszłość, która w najmniej oczekiwanym momencie, wychodzi niczym robak z jabłka tuż przed kęsem. Wiadomo, tam gdzie najlepszy smak na świecie, najlepsza obsługa, to i słowo wypadałoby aby było najsmaczniejsze. W ten oto sposób pojawia się kolejna postać, która poszukuje w życiu poklasku i najświeższych babeczek, więc nie mogła sobie odmówić pogrzebania w sekretach niczym w bigosie celem oceny ilości wysmażonego boczku. I tak natrafiła na muchę z przeszłości kobieciny. W tym świątecznym czasie, gdzie barszczyk zaczynał przybierać najwspanialszy z zapachów, jeden z prezentów nie spodobał się nikomu. Sekret, który ukryty pod stołem zaczął oddawać woń dorsza. Czy zatem uda się jeszcze uratować siebie? Czy dawny wzrok wciąż przypomina ten sprzed niedawna, gdzie widać było w nim bułkę z masłem?
Niesamowita, wręcz genialna książka dla każdego, kto ma problem z jedzeniem. Jesteś niejadkiem? Spróbuj ją przeczytać bez kęsa jedzenia w ustach:-) Wciąga niczym widok kotka bawiącego się w pościeli. Niemal pachnie jak pierożki z grzybami i czar jej trwa tak długo, póki wasz wzrok wodzi po słowach, wywołujących burczenie w brzuchu. Prześliczna, apetyczna i dająca nadzieję na odratowanie klapniętego drożdżowca, gdzie środek zawsze można wykroić i przesmarować dżemem:-) Bardzo, ale to bardzo ją polecam!