
Czy na dzieciach spoczywa obowiązek opieki nad rodzicami?
Ryszarda w trzecią rocznicę śmierci żony odwiedzają dzieci, by razem z nim powspominać swoją matkę. W malutkim wrocławskim mieszkaniu pojawiają się: Mateusz z partnerem, Ania z mężem i synem oraz najstarsza córka Renata. Kolacja, mającą być okazją do ciepłego rodzinnego spotkania, zamienia się w bardzo nieprzyjemną rozmowę, której korzenie sięgają wspólnych dziecięcych lat.
Jak daleko w dyskusji dotyczącej opieki nad starym samotnym ojcem posuną się Mateusz, Ania i Renata? Jak w tym wszystkim odnajdzie się Ryszard? I jak bardzo można tęsknić?
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: WYDAWNICTWO MIĘTA Sp. z o.o., ul. Borowskiego Tadeusza 2/210, 03-475 Warszawa (PL), adres e-mail: redakcja@wydawnictwomieta.pl
| Autor | Jakub Bączykowski |
| Wydawnictwo | Wydawnictwo Mięta |
| Rok wydania | 2024 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 272 |
| Format | 13.5 x 20.2 cm |
| Numer ISBN | 978-83-68005-75-2 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788368005752 |
| Wymiary | 135 x 202 mm |
| Data premiery | 2025.02.28 |
| Data pojawienia się | 2024.10.25 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 283 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 35 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | 1 szt. na miejscu |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | 3 szt. na miejscu |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | 1 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | 3 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | 1 szt. na miejscu |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Stawki 8 (450 m od CH Arkadia) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | 2 szt. na miejscu |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Jeszcze żadna historia nie wywołała we mnie takich emocji od pierwszej strony. Żadna. Ona już od pierwszych słów świdruje dziurę w sercu, robi pewnego rodzaju wyrzuty sumienia i choć nie dotyczy bezpośrednio mojej osoby, to jakiś fragment mnie wzrusza się mocno i ronię łzy. Autor w prosty sposób bez żadnych ubarwień, wybuchu emocji, szalonych zwrotów akcji rozczula serce, pisząc bezpośrednio o życiu.
Jeszcze przed czytaniem, gdy tylko spojrzałam na okładkę, tytuł, opis, wiedziałam, że to będzie wyjątkowa lektura. Inna niż wszystkie. Prawdziwa, o tematyce, której nie porusza się w książkach, a jak już to mamy jej malutki fragment. Tymczasem Jakub Bączykowski pisze tak po prostu, z łatwością o przemijaniu, o starości, samotności, o śmierci, o opiece nad osobami starszymi nasuwając nam wiele przemyśleń. Czy jesteśmy wdzięczni za życie, które otrzymaliśmy? Czy potrafimy docenić po latach każdą łzę rodzica, każde jego staranie, by wychować nas jak najlepiej, każdą ich nieprzespaną noc? Czy potrafimy oddać im tę miłość? Namiastkę czasu, który poświęcili dla nas?
Starość jest trudna. My myślimy, że mamy czas, że rodzice będą żyć wiecznie, że zawsze będą mieli siłę na wszystko, a niestety tak nie jest. Czy nie zapominamy o nich? Czy dzwonimy, przyjeżdżamy, interesujemy się nimi? Każdy ma swoje życie, wiadomo, pracę, dom, dzieci, ale czy oni nie mieli także marzeń, pracy, i innych rzeczy na głowie? A mimo wszystko znajdowali czas dla nas, swoich dzieci. A my czy nie traktujemy ich na starość jako zadanie do wykonania i to jeszcze w ekspresowym tempie?
Historia smutna, ale bardzo prawdziwa. Ukazuje tęsknotę, dziurę w sercu, której nie można załatać, po śmierci drugiej osoby. Ryszard to postać, która wywoływała u mnie co rusz łzy pod powiekami. Mądry, stary człowiek, który widzi wszystko. Jego rodzina, cóż, idealny obraz przeciętnej polskiej rodziny, który mocno wchodzi pod skórę i daje do myślenia. Jednak właśnie oni ukazują nam dwie strony medalu.
Historia, jakich mało, w której nie zawsze to, co widać na pierwszy rzut oka, jest tym, co rzeczywiście jest. Zastanawiam się, czy autor, pisząc historię, płakał, bo ja nie dałabym rady pisać o czymś tak wzruszającym, nie roniąc żadnej łzy. Jakub w przepiękny sposób ukazał wyrozumiałość i mądrość rodzica w stosunku do dziecka, które odkrywa się przed nim i mówi, że jest gejem. Nie krzyczy, nie robi wyrzutów, lecz wspiera, mówiąc, że musi mu w takim razie okazywać jeszcze więcej miłości i zrozumienia, bo będzie mu potrzebna w tym czasie. Akceptuję i doradza, to jest piękne po prostu. Innym razem ukazuje uczucia starszej osoby, gdy ona widzi, jakim staje się problemem dla swoich dzieci. Widzimy też ten obraz zupełnie inny oczami każdego dziecka.
Jest tutaj jeszcze więcej, ale myślę, że moje słowa wystarczą, by Was do niej przekonać.
,,Zadzwoń, jak dojedziesz" to samo życie, opisane melancholijnie, konkretnie, bez wytykania palcem, a jednak poruszające najczulsze struny serca. Bez chusteczek nawet nie zaczynajcie czytać, chyba że jesteście mniej wrażliwi niż ja a ja jestem bardzo wrażliwa. Książka przepiękna, choć bolesna, ale takie są potrzebne. Może być ratunkiem dla niektórych w ostatniej chwili, przebudzeniem, gdy czasu jeszcze zostało, albo wyrzutem, gdy tego czasu już zabrakło. Przede wszystkim jest chwilą zadumy.
Bohaterowie: Wandzia (zmarła),Ryszard (mieszkający samotnie ojciec i mąż zmarłej) oraz ich dzieci: Mateusz i jego partner Tomek, Renata z mężem Stefanem, Anka z mężem Krzysztofem i synem Adasiem, Wioletta (sąsiadka).
Miejsce akcji: Wrocław
Temat: tęsknota, wyrzuty sumienia, upływający czas, przemijanie, odwrócenie roli rodzic-dziecko, nostalgia, bliskość, obecność.
Książka opisuje tak naprawdę jedno wydarzenie: wizytę rodzeństwa u ojca w dniu rocznicy śmierci matki. Oczywiście nie brakuje z niej nawiązać i powrotów do przeszłości.
Widzimy perspektywę żałoby wg małżonka i perspektywę żałoby wg rodzeństwa, które straciło matkę i musi zająć się ojcem. Autor na chwile wplata również krótki wątek Wioletty, młodej sąsiadki Ryszarda, która pomaga mu w codziennym funkcjonowaniu, odwiedza go i z nim rozmawia.
Ryszard nie radzi sobie po śmierci żony. Dzieci coraz rzadziej mają dla niego czas, zajmują się swoimi sprawami. Aby nie czuć się tak samotnie pisze listy do zmarłej.
Książka pełna jest wspólnych wspomnień rodzinnych, beztroskiego czasu dzieciństwa, wspólnych lat w małżeństwie. Jak w każdej rodzinie nie brakuje tu również trudnych momentów, przepracowania, poczucia, że poświęcamy sobie za mało czasu, tematu posiadania potomstwa, tajemnic, zazdrości, rywalizacji.
Patrzymy na retrospekcje wydarzeń z dzieciństwa bohaterów. Śledzimy ich krzątaninę myśli, często trudnych, bolesnych. Widzimy jak z pozoru błahe, nieznaczące momenty wpłynęły na ich dalsze życie, na to jakimi dorosłymi się stali.
Widzimy znaczne różnice między rodzeństwem: Mateusz - spokojny, odpowiedzialny, wrażliwy, godny zaufania; Renata - wybuchowa, bezpośrednia, zapracowana, dąży do wyznaczonych celów; Ania - łagodna, cierpliwa, współczująca, troskliwa.
Z biegiem lat między nimi miłość, szczerość i ciepło zastąpiła złość, żal i pretensje. Bardzo przykro czytało mi się te fragmenty w szczególności, że sama posiadam 4 rodzeństwa i nie wyobrażam sobie nas w podobnej sytuacji.
Autor poprzez małe, czasem może wydawać się nic nieznaczące fakty, jak schowane obuwie do szafy w którym kiedyś wychodziło się z domu, utrata wagi, obojętność czy pusty wzrok, pokazuje jak człowiek może przeżywać stratę, jak odbija się to na jego codzienności. Jak otoczenie, najbliżsi powinni być wyczuleni na nawet najdrobniejszą zmianę w zachowaniu.
Powieść bardzo życiowo napisana, widać w niej dużo emocji. Autor dogłębnie, szczegółowo rysuje bohaterów. Lektura zdecydowanie skłania do refleksji nad własnym życiem, pochylenia się nad własnym postępowaniem, własnymi wyborami. Książka bardzo mnie poruszyła.
"Największym darem, jaki można komuś dać, jest obecność"
Jeśli pozostanie sam? Dzieci coraz rzadziej go odwiedzają, może coraz rzadziej dzwonią, bo psuje ich poukładane życie, zwyczajnie wciąż żyjąc?
A ile razy się słyszy, kiedy taki samotny ojciec znajdzie drugą połówkę i postanowi się z nią ożenić, wtedy dzieci rzucają się z pretensjami: „jak on mógł, ona zabierze nasz przyszły majątek po nim”.
Dzisiaj zapraszam was na opinie książki którą chciałam bardzo przeczytać i nie mogło zabraknąć jej w mojej biblioteczce a mowa o książce "Zadzwoń jak dojedziesz " autorstwa -Jakub Bączykowski
Od pierwszych stron książka wciąga czytelnika w świat Ryszarda i jego rodziny. Poznajemy żonę Wandę i jego dzieci Renatę,Anię i Mateusza,ich dzieciństwo a później dorosłe życie.
"....NAJWIEKSZYM DAREM ,JAKI MOZNA KOMUŚ DAĆ,JEST OBECNOŚĆ.... " (cytat z książki)
Ryszard po śmierci żony, nie potrafi pogodzić się ze stratą. Wspomina wspólne życie ale tęsknota zżera go od środka przynosząc ból I cierpienie. Samotność nie daje mu wytchnienia a udawana cierpliwość,pośpiech i "dyżury" odwiedzin dzieci denerwują go.
Rodzinna kolacja w rocznicę śmierci Wandy ,jest okazją do rodzinnego spotkania całej czwórki. Mateusz zauważa że ojciec nie najlepiej wygląda, milczy jakby był nieobecny. Rozmawia o tym z siostrami. Zajęci swoim życiem rzadko go odwiedzają. Mają dylemat jak zapewnić ojcu najlepszą opiekę kiedy żadne z nich nie może się jej podjąć.Najgorsze w tym wszystkim jest to ,że nikt nie pyta Ryszarda o zdanie.
Autor w niezwykły sposób porusza trudny temat starszych osób. Historia Ryszarda wywołuje smutek i wzruszenie. Pokazuje jak trudno jest się pogodzić ze stratą ukochanej osoby ,jak w samotności przeżywamy tęsknotę. Zatracamy się we wspomnieniach .
Ta historia daje do myślenia...skłania do refleksji...
Zakończenie poruszyło mnie do żywego,myślałam że los samotnego ojca będzie ważniejszy dla dzieci ,stało się inaczej ....
Obok tej historii nie da się przejść obojętnie... porusza najdelikatniejsze struny serca....
Jest to pierwsze moje spotkanie z twórczością autora i zapewniam nie ostatnie. Jeżeli wszystkie książki są przepełnione takimi emocjami to każdą następną książkę biorę w ciemno.
Polecam całym sercem, wzruszeń wam nie zabraknie!!!
Stół ma łączyć, a nie dzielić. Taka jest teoria, a praktyka często bywa zupełnie inna tak jak w opowieści Jakuba Bączykowskiego. Wspólny rodzinny posiłek kończy się katastrofą.
Kameralna opowieść o rodzinie z wieloma tajemnicami. Po latach wychodzą na jaw traumy, żele, pretensje, uczucia, które do tej pory były tłumione, sprawy zamiatane pod dywan. Wszystko wraca z ogromną mocą podczas wydawałoby się spokojnej kolacji. Rodzina spotyka się, by powspominać zmarłą matkę. Niewielkie mieszkanie potęguje wrażenie narastającego konfliktu, złych wspomnień z dziecięcych lat.
Autor porusza bardzo ważny temat opieki dzieci nad rodzicami. Nic tutaj nie jest czarno-białe. Dorosłe dzieci muszą sobie poradzić z przeszłością. A jak to wszystko zniesie ojciec rodziny?
To książka, która skłania do myślenia i zastanawiania się nad obowiązkami dzieci i rodziców, a także nad tym, czy warto dusić w sobie dawne urazy? Może zacząć je wyjaśniać od razu, żeby nie wróciły po latach?
Świetnie sportretowani bohaterowie, każdy z innym charakterem, z innym podejściem do życia. Wielu odnajdzie w nich trochę siebie, albo kogoś bliskiego. Mają słabości, ale też mocne strony. Tłem dla konfliktu młodych jest postawa Ryszarda, ojca. Jest samotny, żyjący wspomnieniami o żonie, wycofany.
Poruszający obraz rodziny, ale też przemijania człowieka i starości, która staje się uciążliwa, a opieka niechcianym obowiązkiem. Co dzieje się z nami, kiedy nagle po latach wspólnego życia, zabraknie tej drugiej osoby? Czy jesteśmy się w stanie z tego podnieść? Pytań jest bardzo wiele i tak naprawdę to historia o każdej rodzinie w przeszłości, teraz albo już za kilka lat.
Bardzo szczera, poważna i prawdziwa opowieść. Na długo pozostaje w głowie i cały czas powraca…
"Szkoda, że kiedy się rodzimy, nikt nie daje nam mapy, żebyśmy wiedzieli, jak iść właściwą drogą i je wyznaczać"
Przepiękna opowieść o rodzinie. O bliskości i potrzebie wsparcia w trudnych chwilach. Podczas lektury, wielokrotnie potrzebowałam chusteczek. W wielu momentach zadawałam sobie to, jakże trudne pytanie: Jak jak zareagowałabym w takiej, patowej sytuacji?"
Czytając " Zadzwoń, jak dojedziesz" wspominałam, ile to razy od moich rodziców słyszałam tę tytułową prośbę... Nieustannie. Czasami mnie to denerwowało i przerastało. Wybijało z rytmu dorosłości i zmuszało do działań wbrew sobie.
Podziwiam styl Jakuba Bączykowskiego. Trochę, jakbym oglądała film o znajomych z sąsiedztwa. Myślę, że czytelnik sięgając po ten tytuł wzruszy się i będzie mu trudno oderwać się od wspomnień. Bo one, na pewno, pojawią się w momentach pełnych emocji i strachu i przyniosą
bolesne pytania: "Co będzie z moimi starzejącymi się rodzicami i opieką nad nimi? Czy stanę przed podobnymi dylematami, jak bohaterowie książki? Czy będę umiał zaopiekować się troskliwie starzejącymi się rodzicami? Jak rozwiążę wszystkie nawarstwiające się problemy?
Dziękuję autorowi za wzruszenie i tęsknotę. Za poruszenie wielu nut w sercu, które dawno nie odczuło takich ogromnych emocji przy czytaniu.
Chwile spędzone z rodziną pana Ryszarda i jego żony Wandy oraz trójki ich dzieci, to morze smutku, który przeżywałam czytając o próbach pogodzenia przez dzieci swojego życia z opieką nad samotnym po śmierci żony - tatą.
Przypomniał sobie podsłuchana przed laty rozmowę Wandy i Ryszarda i słowa taty, że "nigdy nie chciałby być zdany na łaskę dzieci"
Była też nadzieja i radość z odnalezienia się rodzeństwa zagubionego na życiowych szlakach.
Pojawiła się zaduma, gdy padły bardzo bolesne, okrutnie oceniające postawę rodzeństwa, słowa sąsiadki Wioletty. Autor w postscriptum zadał wiele pytań, m.in. dotyczących prawa do oceniania postaw innych ludzi i granic swojego życia, które zazwyczaj są subiektywne i doprawione emocjami.
Takie mocne zakończenie książki spowodowało, że na pewno będę do niej wracać, aby skonfrontować się z wymagającymi i skomplikowanymi pytaniami.
Na koniec przytoczę fragment z pamiętnika Ryszarda;
"...najbardziej to nie chcę być ciężarem.
Nie chcę żadnemu z naszych dzieci psuć życia ani demolować planów swoją starością i swoim żalem."
Rekomenduję tę książkę! Nie dacie rady odłożyć jej na półkę i ... zapomnieć.
Ryszard stracił żonę, a jego dzieci matkę - po kilku latach od tego zdarzenia silnie zszyta wcześniej rodzina zaczyna się rozpruwać. Dzieci wyjeżdżają z miasta albo chcą rozpocząć nowe życie - ojciec zostaje sam. Tylko kto się nim zajmie i czy dzieci muszą to robić? Te pytanie to clou całej historii i rodzinnego konfliktu, który przysporzy wielu problemów. Jakub Bączykowski w swoim pisarstwie przedstawia problemy, o których na codzień nie myślimy, aż w końcu uderzają w nas ze zdwojoną siłą. Tematyka "Zadzwoń jak dojedziesz" jest niezwykle ważna, szczególnie w starzejacym się polskim społeczeństwie. Wiele w tej książce nauki, którą warto wziąć sobie do serca.
Uwielbiam wszystko co związane z jesiennią a tutaj okladka totalnie przypasowała pod mój gust. Na szczęście środek równie wspaniały, melanholijny i refleksyjny. Kolejna bardzo udana książka od tego autora. Polecam gorąco, idealnie się czyta z ciepłym kakałkiem ;)
Książkę otrzymałam na mikołajki w prezencie. Idealna na szarobury klimat za oknem kiedy dużo rozmyślamy i zaraz spotkamy się z rodziną na święta. W "Zadzwoń jak dojadę" temat rodziny jest najważniejszy. Autor poprzez swoją opowieść zadaje ważne pytania: czym jest dla nas rodzina, ile dla nas znaczą jej członkowie i jak łatwo popełniać błędy, które później ciężko naprawić. Ogromnie polecam, bo wydaje mi się, że to bardzo ważna książka, która trafi do każdego.
Czy o trudnych tematach można rozmawiać w prosty sposób? Zdecydowanie tak! Właśnie taką książkę zaprezentował nam Bączykowski, który o śmierci, stracie, poczuciu obowiązku, rodzinie pisze w przyjazny i lekki sposób. Pozwala to całkowicie oddać się lekturze i myśli przewodniej całej książki. Rodzina Ryszarda jeszcze na długo po lekturze gościła w mojej głowie kiedy ciągle zastanawiałam się - czy można było inaczej?
Książka, w której rodzina kłóci się o zajęcie się samotnym ojcem nie bedzie emocjonalnie łatwą książką do przeczytania. Na szczęście pióro Bączykowskiego pozwala mocno wciągnąć się w całą historię, szybko zwiazać się z bohaterami i oczekiwać ciekawego rozwiazania: tylko jakie przyniesie taki trudny temat? Warto się dowiedzieć samemu ;)
Twórczość Pana Jakuba Bączykowskiego poznałam, czytając książkę pt. ''Stanie się coś złego'' należącą do gatunku literatury kryminalnej. Postanowiłam sprawdzić, czy autor będzie umiał odnaleźć się w powieści, która z opisu treści zapowiada się interesująco.
W nadanym książce tajemniczo brzmiącym tytule ''Zadzwoń, jak dojedziesz'' zastanawiałam się, który z występujących bohaterów jest twardy, wrażliwy, cierpliwy. Być może niepokojące zachowanie stanowi tutaj kluczowe rozwiązanie w całościowym odbiorze.
Wzruszenie wywołało u mnie na samym początku słowa Ryszarda ojca trójki dzieci: Ani, Mateusza i Renaty skierowane do żony Wandy i to, co czuje po jej utracie. Czytając, te słowa odnosiłam cały czas wrażenie, że Ryszard wciąż tęskni za żoną i darzył ją miłością, o której nie wstydzi się otwarcie mówić. Podobało mi się to, że główny bohater jest osobą skromną. Nie ma zbyt wielu wymagań wobec dzieci. Potrafi z nimi mieć doskonałe relacje i rozmawiać z nimi o problemach, które ich bezpośrednio dotyczyły.
Spotkanie ze wszystkimi bohaterami powinno uświadomić nam, że w życiu cenne są chwile spędzone z rodziną, cieszyć się tym, co się ma, a nie być tylko obserwatorem patrzącym z bliska na sytuacje, które można zmienić, aby potoczyły się nieco lepiej niż obecnie.
W sumie jest to tak, że każdy z nas po jakimś czasie analizuje, jakie były relacje z osobą bliską i uświadamiamy sobie, za co najbardziej ją lubiliśmy, a jakie cechy charakteru lub osobowości pozytywne, lub negatywne przeszkadzały nam w niej, czy w miarę możliwości potrafiliśmy, powiedzieć jej co czujemy do niej i czy zapamiętaliśmy sposób przekazania wypowiadanych jej słów do nas.
Miło jest, kiedy wyciąga się z miłością pomocną dłoń do osób samotnych. Można wówczas z nimi porozmawiać, udzielić im cennych wskazówek stanowiących wiele odpowiedzi na nurtujące nas pytania, jak potoczyło się ich życie, gdy otoczeni byli bliskością rodziny.
Pan Jakub Bączykowski potrafi doskonale wychwycić i zrelacjonować język wypowiedzi występujący na co dzień w rodzinie.
Powieść ''Zadzwoń, jak dojedziesz'' skierowana jest, do nas wszystkich, abyśmy w natłoku codziennych obowiązków nie zapomnieli o rodzicach, którzy niezależnie od tego, jak przebiega, nasze życie po opuszczeniu domu rodzinnego mieli z nimi kontakt, chcą usłyszeć w rozmowie telefonicznej nasz głos.
Warto przeczytać tę książkę.
"Zadzwoń, jak dojedziesz" Jakuba Bączykowskiego to przejmująca analiza rodzinnych relacji Książka stawia trudne pytania o odpowiedzialność, pamięć i miłość w obliczu starzenia się i samotności. Ogromnie polecam, bo mało jest takiej literatury środka.
Bardzo "realistyczna" historia. Każdy z nas kogoś stracił, Bączykowski przedstawia ciekawy wariant opowieści o rodzinie, która straciła swój filar: matkę i żonę. W dogłębny sposób przedstawia radzenie sobie ze stratą oraz pogubienie się rodziny. Dodatkowo zadaje ciekawe pytanie: co z ojcem, czy na dzieciach spada obowiązek opieki? Dobrze napisane dialogi i niezwykli bohaterowie. Nie mogłam się oderwać, tak dobrze całość została napisana.
„Zadzwoń, jak dojedziesz” Jakuba Bączykowskiego to przenikliwy portret rodziny, w której wspomnienia i niewypowiedziane żale mieszają się z teraźniejszymi dylematami o odpowiedzialność i bliskość. Książka idealna dla tych, którzy nie boją się spojrzeć w emocjonalne lustro rodzinnych relacji.
Najbardziej refleksyjna i po prostu najlepsza książka autora. Rodzina Ryszarda opisana w bardzo ludzki sposób - od początku czuć, że to postaci z krwi i kości.
Bardzo lubię takie emocjonalne i wyciągnięte z życia historie. Łatwiej się przy nich skupić, postawić na miejscu bohaterów i zastanowić się nad przemyśleniami, które autor próbuje przekazać. Idealna lektura na deszczowe jesienne wieczory.
Zdecydowanie jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam w tym roku. Świetnie napisane dialogi i postacie które poznajemy bardzo powoli, zmieniamy strony "konfliktu" i po prostu czujemy jakby siedziały obok nas, a nie były bohaterami fikcyjnej powieści.
Może nam się wydawać, że po prostu otwieramy książkę, a tak naprawdę w tym momencie zasiadamy do stołu i stajemy się uczestnikami rodzinnego spotkania. Trójka dorosłych dzieci przyjechała odwiedzić swojego ojca. Niby nic specjalnego, a jednak jakby czas się dla nas zatrzymał - jesteśmy niewidzialni, siedzimy i dokładnie obserwujemy przebieg wydarzeń.
Bardzo podobała mi się konstrukcja tej powieści, zbliżenie na to jedno wydarzenie, w które wplatane są wspomnienia z przeszłości bohaterów. Jesteśmy wnikliwymi "detektywami moralności", słuchamy myśli bohaterów, wczuwamy się w ich uczucia, przyjmujemy usprawiedliwienia. W czym tkwi problem? W ojcu, w starym rodzicu, w tej jednej osobie, która tak niefortunnie psuje poukładane życie swoich dorosłych dzieci zwyczajnie wciąż żyjąc. Przecież trzeba się nim zajmować, o nim myśleć, przyjeżdżać do niego. Prawda, że trzeba?
To nie będzie miła i przyjemna lektura, to nie będzie łatwa wizyta. Momentami miałam wrażenie, że chodzę po rozżarzonych węglach albo się duszę, tak gęsta była atmosfera. Autorowi udaje się wstrząsnąć czytelnikiem, dać do myślenia. Ile tych samych myśli, które mają bohaterowie, pojawiło się w naszych głowach? Przecież my też jesteśmy na co dzień czyimś rodzicem lub dzieckiem.
"Zadzwoń..." porusza i wzrusza, rozwija empatię, sprawia, że zaczynamy sobie zadawać bardzo trudne pytania. Jednocześnie jest to ciekawa historia z bohaterami pełnymi życia. Wyobrażam sobie, jak świetnie ten tytuł poradziłby sobie na teatralnej scenie. Polecam.
Od razu ostrzegam, że lektura "Zadzwoń jak dojedziesz" nie będzie lekka. Wiele razy musiałam zatrzymywać się przy czytaniu przez nadmiar emocji, wiele razy miałam łzy w oczach i kupę rozmyślań w trakcie i po lekturze. Dawno żadna książka nie wywołała we mnie tyle emocji i uczuć. Pozytywne zaskoczenie, bo nie spodziewałam się tego.
Przychodzi do Nas niezapowiedziana. Często pojawia się po stracie bliskiej Nam osoby. Sprawia, że Nasze życie powoli traci sens i zmierza do nieuchronnego końca. Tak bolesna jest tęsknota, którą odczuwamy każdym fragmentem Naszego ciała. Tego obezwładniającego uczucia doświadczył owdowiały po śmierci swojej ukochanej żony Wandy, Ryszard - senior rodu i bohater powieści autorstwa Jakuba Bączykowskiego pt. „Zadzwoń, jak dojedziesz”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Mięta.
Fabuła tej historii wydaje się być banalna. Troje dzieci Ryszarda postanawia odwiedzić ojca, by spędzić z nim trzecią rocznicę śmierci ich matki. Rodzeństwo coraz rzadziej bywa u Ryszarda, ograniczając kontakty z ojcem do organizowania mu najpotrzebniejszych zakupów. Każde z nich prowadzi własne życie i mierzy się z problemami codzienności. Tego popołudnia w rodzinnym domu atmosfera gęstnieje z minuty na minutę. Renata, Ania i Mateusz mają swoje sekrety, którymi mimowolnie dzielą się z obecnym u ojca towarzystwem. Tylko gdzie w tym wszystkim miejsce dla Ryszarda? Czy któreś z dzieci uwzględniło opiekę nad ojcem w swoich życiowych planach? Tego dowiecie się w trakcie lektury tej wyjątkowo wzruszającej historii.
Nie spodziewałam się takiego ładunku emocjonalnego po tej pozornie spokojnej, utrzymanej w jesiennym klimacie lekturze. „Zadzwoń, jak dojedziesz” wbrew chłodnym powiewom wiatru, które wkradają się do mieszkania Ryszarda przez balkon, niesie ze sobą wiele rodzinnego ciepła, pięknych wspomnień i przejmujących chwil z udziałem domowników, od których nie sposób się oderwać. Nasi bohaterowie przeżywają wzloty i upadki, momentami gubiąc się w skomplikowanych relacjach rodzinnych, ale są przy tym tak autentyczni, że mocno trzymamy kciuki za ich decyzje, wierząc, że i oni odkryją, jak ważna w życiu człowieka jest rodzina.
Jeśli nadal słyszycie od swoich rodziców słowa „Zadzwoń, jak dojedziesz”, stanowiące tytuł tej książki to znaczy, że jeszcze nie jest za późno, by powiedzieć swoim bliskim, jak bardzo ich kochamy. Do tego właśnie zachęca Nas ta wspaniała powieść, którą serdecznie Wam polecam.
Świetnie użyty sposób na przedstawienie rodziny w szerszym społecznym kontekście. Rodzina Ryszarda jest tutaj jakby zwierciadłem naszych społecznych zachowań i problemów. Dobrze dobrany i ważny główny temat - opieki nad starszymi osobami w rodzinie. Warto i trzeba przeczytać!
Z ciekawości sięgnąłem po nowego autora, przyciągnęła mnie jesienna okładka - miałem ochotę na trochę smutny klimat. "Zadzwon jak dojedziesz" sprawdziło się w tym aspekcie wyśmienicie. Poważny temat, świetnie rozpisani bohaterowie - książka czyta sie sama. Gorąco polecam!
Dziś recenzja książki, która dla mnie okazała się absolutną PETARDĄ. Pochłonęłam ją w jeden wieczór (no dobra, zarwałam też trochę nocy). To najnowsza powieść Jakuba Bączykowskiego "Zadzwoń, jak dojedziesz". Powiedzieć o niej, że jest dobra, to jakby nic nie powiedzieć...
Gdzieś we Wrocławiu, w malutkim mieszkanku, przy wspólnym stole, spotykają się Ryszard - senior rodu i jego dzieci: Anna, Renata i Mateusz. Chcą spędzić ze sobą trochę czasu i powspominać niedawno zmarłą Wandę - żonę Ryszarda i matkę całej trójki.
Rodzinne spotkanie, wbrew oczekiwaniom, przybiera jednak niespodziewany obrót. Z minuty na minutę atmosfera gęstnieje, robi się duszno od wzajemnych pretensji, animozji i niedopowiedzeń. Pojawia się tęsknota za tym, co dawało szczęście, ale bezpowrotnie minęło i teraz już tylko sprawia ból (saudade - kto czytał, ten wie ?).
Wspomnienia z lat dziecinnych i z czasów, kiedy była wśród nich Wanda, przeplatają się z obecnym życiem całej rodziny, ich codziennymi problemami i zmartwieniami...
Czy przy wspólnym stole, rodzina będzie w stanie się porozumieć? Czy w ferworze swoich codziennych obowiązków i spraw dostrzegą siebie nawzajem, swoje potrzeby i oczekiwania?
Książka "Zadzwoń, jak dojedziesz" Jakuba Bączykowskiego to powieść o samotności, starości, poruszająca kwestię przemijania i opieki dzieci nad starszymi rodzicami, skłaniająca do refleksji na temat tego, jak bardzo można/należy poświęcić się dla naszych najbliższych. Czy trzeba rezygnować ze swoich własnych planów i ambicji tylko dlatego, by w razie konieczności móc się nimi zaopiekować i przy nich być?
Co to znaczy być dobrym dzieckiem?
Autor zadaje pytanie o to, gdzie zaczyna i kończy się odpowiedzialność za drugiego człowieka, mówi o wyrzutach sumienia i potrzebie rozgrzeszenia za dokonane wybory i podjęte decyzje.
Powieść porusza też zagadnienie relacji między rodzeństwem po śmierci Tej, która dała im życie. Skłania do refleksji na temat tego, czy da się zbudować trwałe wzajemne porozumienie między dorosłymi już dziećmi, jeśli zabraknie matki, będącej spoiwem łączącym całą rodzinę?
Jakub Bączykowski przepięknie nakreślił pełne miłości, i czułości relacje pomiędzy Wandą a Ryszardem. Z łezką w oku czytałam, jak się wzajemnie wspierali i w jaki sposób się do siebie zwracali. To, jak Ryszard mówił o swojej żonie bardzo mnie rozczulało, a dialogi między małżonkami, obecne w jego wspomnieniach, głeboko zapadły mi w pamięć.
I muszę Wam powiedzieć, że ta książka wywołała też u mnie falę wspomnień dotyczącą mojego dzieciństwa. Z nutką nostalgii czytałam np. o szklance w srebrnym koszyczku, w której Ryszard pił swoją herbatę - pamiętam taką z czasów, gdy sama byłam kilkuletnim dzieckiem...
Książka "Zadzwoń, jak dojedziesz" jest o mnie i o Tobie, bo zawarte w niej treści prędzej czy później dotyczą każdego z nas ♥.
Cudowna, życiowa i pełna mądrości!
Musicie przeczytać.
Książki Jakuba Bączykowskiego to było moje zeszłoroczne, przypadkowe odkrycie. Byłem bardzo z nich zadowolony, bo każda z jego książek miała w sobie coś wyjątkowego i po prostu przyciągającego. Jak tylko dowiedziałem się, że będzie kolejna powieść musiałem ją przeczytać.
I znów dałem się zaskoczyć. Ponownie powieść tego autora łapie za serce, ponownie zawiera charakterystyczne, zapadające w pamięć postaci jak Ryszard i Mateusz i ponownie po prostu wciąga fabułą. "Zadzwoń jak dojedziesz" jest proste w odbiorze, ale zmusza natychmiastowo do refleksji i głębszych przemyśleń na temat naszego miejsca na ziemi, rodziny i dzieci.
"Zadzwoń, jak dojedziesz" to prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Do lektury warto uzbroić się w tonę chusteczek do wycierania łez wzruszenia i smutku. Książka idealnie nadaje się na ekranizację, a ja sama nie mogę doczekać się kolejnych książek od Jakuba Bączykowskiego!
Autor nie osiada na laurach i serwuje nam swoją najlepszą ksiażkę. Najbardziej dojrzałą, rozbudowaną. To nie jest łatwa lektura, bo wielokrotnie musiałam sie zatrzymać i ocierać łzy, tak zżyłam sie z bohaterami. Po jej przeczytaniu przychodzi swoiste katharsis. Po takie książki uwielbiam sięgać!
Jak zwykle z tym autorem miałam genialną i interesującą lekturę. Pan Jakub lekkim piórem pisze o poważnych sprawach. Najważniejsi są u niego bohaterowie i to widać w każdej książce.
Tym razem autor uderzył w zupełnie inne nuty, bardziej obyczajowe, chwytające za serce, melancholijne a przede wszystkim zmuszające czytelnika do głębszej refleksji. Idealna na jesienne wieczory!
Moje pierwsze spotkanie z autorem. Bączykowski w dobry sposób przedstawił ważny temat, który tylko będzie się w naszym społeczeństwie pogłębiał. Powolna jesienna narracja, ważne poruszane tematy, w lekki sposób. Po prostu nie sposób sie oderwać!