
Dystopijna przyszłość, świat po mutacji, niespodziewane zwroty akcji, nieustające napięcie i główna bohaterka, która ma coś z Katniss Everdeen, romans, słowem: nieodkładalny początek trylogii fantasy na światowym poziomie!
Moment, na który Elaine czekała całe życie, właśnie nadszedł. W Nowym Londynie ma miejsce spektakularny wyścig vortexami, a ona jest jedną z wybranych, która może spróbować swoich sił. Setki młodych ludzi z całego świata ruszają po zwycięstwo za pomocą tuneli energii podobnych do tych, które kilkadziesiąt lat wcześniej niemal zniszczyły nasz świat. Przeskok vortexem jest śmiertelnie niebezpieczny, ale dla łowców to codzienność. Niczym magiczny portal przenosi ich z miejsca na miejsce w ciągu zaledwie paru sekund. Elaine za wszelką cenę pragnie wygrać. Jednak podczas wyścigu budzi się w niej ukryta moc; moc, która znów może zatrząść światem w posadach. A jedynym sprzymierzeńcem dziewczyny ma być chłopak, który nie chce mieć z nią nic wspólnego…
Trylogia „Vortex” to niesamowita podróż przez całkowicie nowe uniwersum, trzymająca w napięciu, zabawna, zaskakująca i zmuszająca do refleksji. To kalejdoskop wyjątkowych pomysłów i silna bohaterka, którą pokochacie.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Media Rodzina Sp. z o.o., Pasieka 24, 61-657 Poznań (PL), numer telefonu: +48 61 8270850, adres e-mail: wydawnictwo@mediarodzina.pl
| Autor | Anna Benning |
| Wydawnictwo | Media Rodzina |
| Seria wydawnicza | Vortex |
| Rok wydania | 2021 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 512 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8008-940-2 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788380089402 |
| Data premiery | 2021.06.30 |
| Data pojawienia się | 2021.04.27 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
„Vortex. Dzień, w którym rozpadł się świat” to literacki debiut Anny Benning. Autorka od 2013 roku pracuje w wydawnictwie, zaś wcześniej była recenzentką i księgarką. Myślę, że jest to jeden z ciekawszych i lepiej napisanych debiutów, jakie miałam okazję czytać. Dla mnie była nieodkładalna, dosyć szybko się w nią wciągnęłam i koniecznie chciałam wiedzieć, co będzie dalej. Styl Benning sprawił, że powieść czytało się w ekspresowym tempie, nawet nie wiedziałam, kiedy przewracałam kolejne strony.
Świat wykreowany przez autorkę jest jednocześnie straszny, jak i piękny. Przenosimy się kilkadziesiąt lat do przodu, aby zobaczyć dystopijną przyszłość, w której bohaterowie wciąż mierzą się z zagrożeniem. Ludzie boją się agresywnych mutantów, którzy zdobywają kolejne terytoria. Mimo ponurej wizji, Benning udało się pokazać również pełne uroku miejsca, w których natura może swobodnie rozpościerać skrzydła, nie jest niszczona przez społeczeństwo i rozrastające się miasta. Oczami wyobraźni widziałam przedstawiane krajobrazy i aż zazdrościłam tych widoków głównej bohaterce.
Vortexy, czyli wiry, którymi łowcy przenoszą się z miejsca na miejsce, to ciekawy pomysł. Oczywiście wszelkie tunele, którymi można podróżować, to nic nowego, ale autorka opisała je dosyć dokładnie i starannie stworzyła ich historię, dlatego jestem bardzo zadowolona z tego wątku. Szybko udało mi się odnaleźć w opisywanych wydarzeniach i wyobrazić sobie wiry oraz podróżowanie nimi. Aż kręci mi się od tego w głowie.
Główna bohaterka, Elaine, to młoda dziewczyna, która bardzo wiele straciła w życiu. Mimo to nie poddała się i ciągle dążyła do przodu, nawet jeśli inni podkładali jej kłody pod nogi. Nie dała sobie wmówić, że się do czegoś nie nadaje, wiedziała jaki jest jej cel i kim chce zostać w przyszłości. Jest to silna, mądra i dobra osoba. Chociaż opis wydawcy porównuje ją do Katniss Everdeen z „Igrzysk Śmierci”, to według mnie jest znacznie ciekawszą postacią, chociaż równie waleczną. Benning wykreowała wiele ciekawych charakterów, do których zapałałam sympatią i mam nadzieję, że spotkam je w kolejnych tomach.
„Vortex. Dzień, w którym rozpadł się świat” to książka o podziałach, o marginalizowaniu grup społecznych, o traktowaniu innych gorzej, ślepym wierzeniu w stereotypy, uprzedzenia. Jest to powieść ukazująca jak wielką władzę mają rządzący, jak kreują świat i przedstawiają historię. Anna Benning pokazuje walkę dobra ze złem na wielu płaszczyznach, nie zawsze tych oczywistych.
Anna Benning stworzyła jeden z najlepszych debiutów, jakie miałam przyjemność czytać. Umiejętnie zbilansowała wątek romantyczny z akcją, wykreowała nowy, ciekawy świat i barwnych bohaterów. Widzę w autorce spory potencjał i nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po kontynuację tej historii.
Jestem przekonana, że po przejściu się na dział fantastyki młodzieżowej, po chwili zastanowienia, byłabym w stanie znaleźć kilkanaście książek podobnych strukturą do Vortexu. Anna Benning stworzyła fabułę swojej powieści na znanych i lubianych schematach, jednak według mnie zrobiła to niezwykle dobrze. Bo nawet jeśli Vortex na początku był nieco przewidywalny i rozwiązania paru wątków były dla mnie oczywiste już od pierwszych rozdziałów, to i tak wkręciłam się w akcje. Ostatecznie stałam się fanką świata po pojawieniu się Pravortexu, gdzie łowcy codziennie przebywają setki kilometrów tunelami przestrzennymi, by pojmać i unieszkodliwić ludzi dotkniętych Wielką Mutacją. Z przyjemnością śledziłam kolejne losy Elaine, która od zawsze czekała na moment, w którym w końcu będzie mogła wziąć udział w wyścigu vortexami. Jednakże ten świat nie jest dla wszystkich, bo choć jest naprawdę dobrze skonstruowany, to pojawia się parę takich schematów, które niektórych mogą zrazić do tej pozycji. Początek książki, przypomina pierwsze rozdziały innych młodzieżówek, a kreacje wybranych bohaterów nie są niczym nowym i ciekawym. Taką postacią jest na przykład Mia, której sobowtóra można by odnaleźć w praktycznie każdej powieści z nastolatkami w rolach głównych. Jednakże mankamenty te wynagradza styl autorki oraz tempo książki. Akcja pędzi do przodu, wciągając czytelnika w fabułę, a nawet jeśli zwalnia to dzieje się to w odpowiednich momentach. Vortex na pewno mnie zaskoczył i zapewnił mi świetną rozrywkę na dwa wieczory. Ta książka pochłonęła mnie jak tytułowy wir. Jestem ciekawa, co przyniosą kolejne tomy. Autorka może rozwinąć tę historię w kilku kierunkach i już nie mogę się doczekać, w którą drogę wybierze ostatecznie.
Niestety, nasz świat jest jaki jest i nie za bardzo mamy taką możliwości, żeby w salonie otworzyć sobie taki vortex i przenieść się do innego miejsca. Ale chociaż możemy o tym poczytać 😁
„Vortex” Anny Benning to jedna z tych książek fantasy i science fiction przy której czytelnik dobrze się bawi. Gdybym miała wrzucić tę historie do jakiegoś worka z książkami, to pewnie znalazłoby się obok Niezgodnej i Tuszu.
Świetnie wykreowany świat i przyjemny styl pisania sprawiają, że czyta się to niesamowicie szybko.
Tylko… mam jedno ale. Głowna bohaterka jest tak irytująca, że ma się ochotę często nią potrząsnąć. To jedna z tych osób, które chcąc zbawić cały świat, zachowują się niezwykle egoistycznie i po prostu głupio.
Jednak czuje, że ta książka to dopiero wierzchołek góry lodowej, zaledwie początek tego, co będzie się działo dalej.
Autorka trochę nam poskąpiła informacji o bohaterkach, o każdym dostaliśmy zaledwie garstkę informacji, przez co jestem bardzo ciekawa czy bardziej rozwinie ich w następnych tomach.
I przyznam, bardzo lubię historie, w której jest poruszana kwestia manipulacji informacjami.
Moim zdaniem jest to bardzo ważne, żebyśmy nauczyli się myśleć samodzielnie i nie brać wszystko co mówią za pewnik, a Anna Benning świetnie to pokazała w swojej debiutanckiej książce.
Kiedy na Ziemi pojawia się Pravortex, który jedną połowę doszczętnie niszy, a drugą mutuje, należy grubą, czerwoną linią oznaczyć definitywny koniec pewnej epoki. Zwłaszcza że garstka pozostałych ludzi musi na nowo odnaleźć się w tym na pozór znanym świecie i żyć. A to wcale nie jest łatwe, szczególnie dla osób, których dotknęła energia vortexu - poza zmianą wyglądu, otrzymały one dodatkowe, niemal magiczne umiejętności. Stały się mutantami potrafiącymi oddychać w wodzie (pływańcy), wzniecać pożary (zarzewcy), kontrolować powietrze (wirblerzy) albo wpływać na rozwój roślin (grunterzy).
Od zniszczenia Pravortexu mija kilkadziesiąt lat, a ludzie nadal robią wszystko, by poczuć choć namiastkę bezpieczeństwa. Wszystkich mutantów (nazywanych aktualnie splitami) przeniesiono do stref bezpieczeństwa, przez co ich życie jest ściśle kontrolowane przez dziesięć Instytutów rozpierzchłych po całym świecie i wchodzących w skład Kuratorium - globalnego organu nadzorująco-obrończego, odpowiadającego za kształcenie łowców.
I w tych właśnie czasach żyje główna bohaterka debiutu literackiego Anny Benning, będącego jednocześnie pierwszym tomem dystopijnej trylogii dla młodzieży. "Vortex. Dzień, w którym rozpadł się świat" opowiada historię Elaine i rozpoczyna się idealnie dniem sprawdzianu - to może być chwila największego triumfu lub najbardziej druzgocącej porażki, chwila, od jakiej zależy cała przyszłość dziewczyny. Elaine od dziecka marzy o karierze łowczyni, by móc bronić ludzi przed niebezpiecznymi mutantami i szybko rozrastającym się ruchem rewolucjonistów, Czerwoną Burzą, pragnącą obalić aktualną władzę, paląc wszystko i wszystkich na swej drodze.
Dzień sprawdzianu okazuje się zarówno początkiem jak i końcem, ponieważ Elaine podczas przeskoków vortexami odrywa u siebie dziwną umiejętność. I od tej chwili cały znany świat rozpada się cegiełka po cegiełce, a przeszłość zaczyna splatać się z... przyszłością?
"Vortex. Dzień, w którym rozpadł się świat" to książka, którą czyta się jednym tchem i gdzie w większości schematyczne motywy zostały przekształcone i opowiedziane na nowo. Styl, choć prosty, idealnie pasuje do z założenia lekkiej, pełnej przygód powieści dla młodzieży. Historię czyta się naprawdę szybko, co zawdzięczamy wielu zwrotom akcji oraz faktowi, że w książce cały czas coś się dzieje: zmieniają się relacje między bohaterami, nieustannie odwiedzamy nowe miejsca podczas podróży vortexami, a dodatkowo wątki rozwijają się w idealnym dla siebie tempie, sprawiając, że cała przeprawa jest jeszcze bardziej interesująca i wciągająca.
Koniecznie muszę wspomnieć o wewnętrznej przemianie głównej bohaterki. Z początku Elaine mocno mnie irytowała, bo jak głupia wierzyła w wyznawane, szerzone na cały świat nieco rasistowskie poglądy władzy. Podążała ślepo za Kuratorium, nie mogąc otworzyć się na prawdę. Na szczęście wraz z upływem fabuły, Elaine ewidentnie dojrzewała i wyrabiała sobie własne opinie na konkretne tematy. Motyw ten był bardzo podbudowujący i sprawiał, że czytelnik coraz mocniej zżywał się z bohaterką. Zaczynał ją lepiej rozumieć, a co za tym idzie - kibicował w dokonywaniu mądrych wyborów i przeżywał, gdy dochodziło do trudnych sytuacji bez wyjścia.
W "Vortexie..." znalazło się, oczywiście, kilka wątków typowych dystopijnym wizjom świata w fantasy oraz w sposobie poprowadzenia relacji między głównymi bohaterami, co jednak nijak nie przeszkadzało w ostatecznym odbiorze powieści. Zakończenie trafiło w dziesiątkę; napięcie osiągnęło niemal apogeum.
Podczas lektury odniosłam też dzikie wrażenie, że główna fabuła to zlepki znanych na cały świat, prawie kultowych książek. W Elaine przykładowo odnalazłam zalążki Katniss Everdeen z "Igrzysk Śmierci" oraz Beatrice Prior z "Niezgodnej". Osobiście bardzo lubię wspomniane serie, więc nie miałam z tym podobieństwem żadnego problemu. Jeśli Anna Benning dobrze rozegra historię w drugim i trzecim tomie, myślę, że Elaine stanie się kolejną silną bohaterką, dołączając do Katniss, Beatrice czy nawet Clare z "Darów Anioła".
"Vortex. Dzień, w którym rozpadł się świat" to książka, którą polecam bez wahania i nie tylko młodzieży. Fabuła wciąga i trzyma w napięciu, bohaterowie zachwycają i wzbudzają tony emocji. Anna Benning zaprezentowała światu świetny, przemyślany do ostatniej kropki debiut, który z pewnością znajdzie ogromną rzeszę zwolenników. Nie zwlekajcie i serio sięgnijcie po książkę. Zanurzcie się w wirze różnorodności, poczujcie klimat dystopijnego świata i dajcie się ponieść vortexowi jak najdalej.
"Wszystko się porusza, wszystko dokądś zmierza i ma swój cel".
*
Wyścig Vortex'ów to wyjątkowy dzień, na który czeka każdy kandydat na łowcę — w tym Elaine. Dziewczyna jest utalentowana, ambitna i pewna, że znajdzie się wśród dziesięciu wybrańców, którzy zostaną łowcami i będą ścigać zagrażających ludziom mutantów. Problem w tym, że najpierw musi w ogóle dotrzeć na linię startu, odbyć serię podróży vortexami, wyprzedzić pozostałych uczestników i przy okazji przeżyć. A to dopiero początek serii niezwykłych zdarzeń, które bezpowrotnie mają odmienić losy świata oraz życie Elaine.
*
"VORTEX. Dzień, w którym rozpadł się świat" to jak dla mnie świetna historia z fajnie wykreowanym światem i bohaterami, których naprawdę polubiłam.
*
Recenzję zacznę od "ale", ponieważ nawet jeśli bardzo bym chciała, to książka nie była idealna. Pomimo rozlicznych zwrotów akcji, niektóre fragmenty wydały mi się zbyt przewidywalne. Co więcej autorka nie raz rzucała tak oczywistymi wskazówkami, że zwyczajnie sama eliminowała efekt "WOW". Dodatkowo nie byłabym sobą, gdybym nie narzekała na romans, który moim zdaniem za szybko się rozwinął.
*
Jeśli chodzi o plus historii, to jest ich zdecydowanie więcej:
- Świetnie wykreowany dystopijny świat oraz jego mieszkańcy. Szczególnie wyróżniały się przemyślane typy mutacji.
- Bohaterowie, których naprawdę polubiłam. Oczywiście nie wszyscy przypadli mi do gustu, ale główne postacie oraz większość pobocznych w tym pewien kudłato-liścisty pies z pewnością.
- Pomimo, że romans dział się, jak dla mnie za szybko, to ogólnie relacje pomiędzy poszczególnymi bohaterami bardzo mi się podobały.
- Pomysł na vortexy i podróże nimi zdecydowanie przypadł mi do gustu.
- Dużo zwrotów akcji i brak długich nużących opisów.
*
W tym wszystkim chciałabym wyróżnić autorkę za przyjemny styl i dopracowany sposób prowadzenia fabuły. Od książki naprawdę trudno było mi się dzięki temu oderwać.
*
Historię oceniam na 9/10 i myślę, że bez dwóch zdań zasługuje na to, aby zwrócić na nią uwagę! Niecierpliwie czekam na kolejny tom, a was mocno zachęcam do sięgnięcia po "Dzień, w którym skończył się świat". Coś czuję, że nie będziecie żałować.
Mamy tutaj Elaine, dziewczynę która bierze udział w wielkim wyścigu vortexami, które są swego rodzaju portalami. Nie jest ona jednak jedyna, gdyż setki podobnych do niej ludzi, wyrusza właśnie przez te tunele energii, by zwyciężyć. Vortexy te, nie należą jednak do bezpiecznych tuneli, bowiem kilkadziesiąt lat wcześniej jeden z takich portali, niemalże zniszczył świat i przyczynił się do powstania Mega Mutacji. Jak się pewnie domyślacie, podczas tego wyścigu, nie wszystko idzie zgodnie z planem i w Elaine budzi się potężna siła, która może narazić świat na olbrzymie niebezpieczeństwo. Jak się potoczy wyścig i kto pomoże Elaine okiełznać te moce?
.
Mega się cieszę, że książka trafiła na nasz polski rynek czytelniczy, bo uważam ją za bardzo solidną młodzieżówkę, która nieco różni się od pozostałych. Mi osobiście czytało ją się genialnie, a to zapewne za sprawą wartkiej akcji. Tak naprawdę, to już na wstępie zostajemy wciągnięci w wir wydarzeń, które są tak dopracowane, że nie udało mi się doszukać żadnych luk czy nielogiczności. Ponadto, bohaterowie są tak różnorodni i tak przemyślani, że już dla tych samych postaci warto dać szansę tej książce. Anna Benning, tworzyła je w sposób bardzo konsekwentny, więc nie ma mowy tutaj o płaskich i nijakich bohaterach. Styl również mi przypadł do gustu, gdyż jest lekki i zabawny. Wiadomo, dzięki takiemu warsztatowi, książkę czyta się przyjemnie i płynnie - a ja to bardzo lubię. Autorka również świetnie poradziła sobie z tymi podróżami w czasie. Bardzo logicznie i przejrzyście to przedstawiła, więc łatwo i szybko idzie się połapać o co tutaj chodzi.
.
Jak dla mnie "Vortex. Dzień w których rozpadł się świat" to świetny debiut, który jest solidnym wprowadzeniem do trylogii. Nie zabraknie wam tutaj ciekawych relacji, cudnego humoru czy oryginalnych bohaterów.
Zatem czego chcieć więcej?
WOW!
W pierwszej chwili po skończeniu tej książki nie byłam w stanie wydusić z siebie nic więcej. Po prostu mnie zatkało. Z jednej strony byłam przeszczęśliwa, że miałam okazję przeczytać - w dodatku przedpremierowo! - tak niesamowitą książkę. Z drugiej było mi po prostu źle, że już ją skończyłam, a na drugi tom przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać.
"Vortex. Dzień, w którym rozpadł się świat" to książka absolutnie fenomenalna. Już od pierwszych stron poczułam, że ta historia ma w sobie wszystko to, co lubię. A z każdym kolejnym rozdziałem było tylko lepiej! Ale żeby nie opowiadać ogólnikami, już przechodzę do konkretów. Co mi się w niej podobało?
Po pierwsze – akcja. Uwielbiam książki, w których ciągle coś się dzieje, tempo nie zwalnia i nie ma miejsca na nudę. „Vortex” to pod tym względem majstersztyk – nie wiem, kiedy ostatnio czytałam książkę tak pełną akcji. W dodatku akcji niewymuszonej, naturalnej i niesamowicie wciągającej.
Po drugie – fabuła. Jestem pod wrażeniem wykreowanego przez autorkę świata, który jest nie tylko niesamowicie rozbudowany, ale przy tym bardzo ciekawy. Portale umożliwiające przenoszenie się w przestrzeni, zmutowane istoty, Instytuty szkolące Łowców… Uwierzcie, tego jeszcze nie było, a Anna Benning wniosła fantastykę młodzieżową na zupełnie nowy poziom!
Po trzecie – bohaterowie. Uwielbiam absolutnie każdą stworzoną przez autorkę postać za to, jak bardzo jest autentyczna i unikalna. Nie mamy tutaj papierowych bohaterów, którzy robią za nic niewnoszące tło. Nawet drugo czy trzecioplanowe postacie są tu wyjątkowe i mają do odegrania mniej lub bardziej istotną rolę.
To niestety kolejna z tych książek, które kocham tak mocno, że zwyczajnie boję się opublikować tę recenzję. Boję się, że nie potrafię oddać tych wszystkich emocji tak, by zachęcić was do sięgnięcia po "Vortex". Musicie mi zaufać - ta książka was nie rozczaruje. Mnie zachwyciła i sprawiła, że z niecierpliwością odliczam dni do premiery drugiej części - to nic, że nawet nie jest jeszcze zapowiedziana!
Na koniec moja polecajka. Dwa zdania, które napisałam zaraz po przeczytaniu i które (ku mojej ogromnej radości) znalazły się w książce. "Dawno nie czytałam tak pełnej akcji książki, w dodatku ze świetnie wykreowanymi bohaterami, niesamowicie rozbudowanym światem i – przede wszystkim – bardzo ciekawą fabułą. Uważajcie, bo Vortex naprawdę wciąga – dosłownie i w przenośni!"
Jeśli istnieje możliwość natychmiastowego teleportowania się do drugiej tomu, to ja z chęcią z niej teraz skorzystam!
Moi Kochani, cóż to była za fantastyczna książka! I już na wstępie chciałam Wam powiedzieć, że zdecydowanie warto wzbogacić swoją biblioteczkę o ten tytuł.
Kocham silne kobiece bohaterki. I taka właśnie jest Elaine. Zdeterminowana by odnieść sukces, przypadkowo odkrywa w sobie siłę, która może zmienić świat. Czyżbym opisała oklepany schemat? Nic bardziej mylnego. Z każdą przeczytaną stroną autorka zaskakuje, trzyma w napięciu i sprawia, że od tej lektury nie można się oderwać. Choć świat w tej książce jest dystopijny, to dzięki opisom zakochacie się w jego zakątkach. Bohaterowie ujmą Was swoim charakterem, determinacją i oryginalnością. Vortexy zagwarantują Wam skok w niejedno niezwykłe miejsce. Będzie tu mnóstwo akcji, która wciąga, ale nie przytłacza. Znajdzie się miejsce na przemyślenia, ale także na nutkę romantyzmu, która zdecydowanie Was rozkocha.
Ta książka to wszystko, a nawet i więcej tego, co powinna mieć dobra fantastyka. Tu nie ma co się zastanawiać. Trzeba dać się porwać tej fantastycznej historii. Wraz z Elaine spojrzeć na nowo na świat, wyrwać się z ram i przewartościować swoje poglądy.
Kosmicznie polecam, bo nie umiałabym inaczej. Dajcie się zachwycić i razem ze mną z niecierpliwością oczekujcie na pojawienie się kolejnego vortexu z drugim tomem!
„Vortex. Dzień, w którym rozpadł się świat” to emocjonująca powieść przedstawiająca dystopijną wizję świata. Tylko tu ten świat zawiera wiele zaskakujących elementów.
Ta książka ma w sobie to coś, co sprawia, że chce się więcej i więcej. Książkę czyta się szybko i z dużym zainteresowaniem. Od początku autorka umiejętnie wciąga w wir wydarzeń. Opisy konieczne do zrozumienia fabuły są zwięzłe i na temat, bez niepotrzebnego rozwlekania. Akcja mknie w takim tempie, w jakim bohaterowie przemieszczają się w vortexach (czyli szybko ;)).Jeśli chodzi o samych bohaterów, to są świetnie przedstawieni. Każdy jest „jakiś”, ma swoje cechy charakterystyczne i od razu budzi sympatię lub jej brak. Pomysł na fabułę jest nietuzinkowy, ciekawy, barwny i niejednokrotnie zaskakujący. Anna Benning wykreowała wszystko w bardzo przemyślany sposób. I o ile przyjemniej czytało mi się książkę z tego gatunku, w której pojawiający się wątek miłosny był nienachalny i wysmakowany.
Nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła uwagi na okładkę, która urzekła mnie swoimi kolorami.
Całość składa się na ciekawą powieść, pełną napięcia, zwrotów i emocji. Z niecierpliwością czekam na więcej.
Dawno nie czytałam tak dobrej powieści dla młodzieży! Naprawdę warto czekać na premierę, a ta już pod koniec czerwca! W tej książce znajdziemy wszystko, co potrzebne jest do stworzenia zapadającej w pamięci i budzącej emocje historii, która przy okazji skłania do refleksji.
Nie znalazłam w tej powieści słabych stron. Bardzo podobał mi się wykreowany przez autorkę świat pełen vortexów, czyli tuneli, dzięki którym można podróżować w przestrzeni. Takich podróży podejmują się tylko łowcy, których zadaniem jest pomóc Kuratorium w wyłapaniu i dostarczeniu do bezpiecznych stref splitów, czyli zmutowanych ludzi. Zdaniem Kuratorium, zmutowane istoty nie mogą żyć wśród innych ludzi, bo stanowią dla nich śmiertelne zagrożenie. Tworzone więc są specjalne miejsca, w których żyją cztery rodzaje splitów: grunterzy, zarzewcy, wirblerzy oraz pływańcy. Każda rasa charakteryzuje się innymi cechami, które mają związek z żywiołami: ziemią, ogniem, powietrzem i wodą. Te podziały przypomniały mi książkę „Tusz” Alice Broadway, gdzie mieliśmy naznaczonych i nienaznaczonych. Te dwie książki łączy jeszcze jeden ważny element, obie bohaterki znajdą się w sytuacji, która będzie od nich wymagać całkowitej zmiany nastawienia.
Główna bohaterka Elaine, pragnie wstąpić w szeregi łowców i pomóc Kuratorium pilnować granic. Jest to osoba bardzo charyzmatyczna, nastawiona na cel, a przy tym nie jest skoncentrowana tylko na sobie. Nie da się jej nie lubić, choć czasem jej upartość może denerwować. Widać, że jest wierna zasadom jakie wpajano jej w czasie edukacji. Przyjdzie jej się jednak zmierzyć z prawdą, która jest trudna do pojęcia, a która wywróci jej życie do góry nogami.
Nie tylko Elaine jest bardzo dobrze wykreowaną postacią. Wszyscy bohaterowie powieści mają swój charakter, nawet postacie drugoplanowe wzbudzają w nas różne emocje.
Historia stworzona przez autorkę jest jedną z tych, o których można by mówić i mówić. Jednak najlepiej będzie ją po prostu przeczytać. Naprawdę warto zagłębić się w lekturę tej książki, bo oprócz ważnych tematów takich jak rasizm czy segregacja rasowa, znajdziemy tutaj również pełną zwrotów akcji historię wciągającą tak mocno, jak siła vortexów. Również język jakim powieść została napisana sprawia, że przez karty książki się po prostu płynie. I aż chce się więcej! Cieszę się zatem, że jest to część pierwsza trylogii, bo jeszcze tyle przed nami!
Więc nie zastanawiajcie się długo i wskakujcie do najbliższego vortexu!
„Vortex” jest powieścią autorstwa Anny Benning, zaintrygował mnie nie tylko tytułem, niesamowitą okładką, ale także opisem, który zapowiadał wyjątkową historię, od której trudno będzie się oderwać. Powieść ta jest czymś nowym, co łączy ze sobą elementy dystopijne, chciałam jak najszybciej poznać wszystkie jej blaski i cienie. Nowy świat, który wykreowała autorka tak różni się od naszego, jesteście ciekawi, o czym opowiada książka? Czego możemy się po niej spodziewać?
„Vortex” opowiada historię nowego świata, który przeobraził się za sprawą tytułowego zjawiska, które zmieniło wszystko. Dla głównej bohaterki znajdującej się w Nowym Londynie nadszedł najważniejszy dzień. Wyścig vortexami, a Elaine jest jedną z wybranych, wielu młodych ludzi wskakuje w wir energii, który prawie zniszczył świat, co zagraża życiu, nie zawsze się uda, jednak jeśli się powiedzie przeniesie jego użytkownika w zupełnie inne miejsce bardzo szybko. Dla Eleaine jest to bardzo ważne, chce wygrać wyścig za wszelka cenę, jednak nie wszystko idzie tak, jak myślała. Wewnątrz vortexu dzieje się z nią coś dziwnego, budzi się w niej coś, jakaś moc, która może być bardzo niebezpieczna. Czy Elaine poradzi sobie sama, a może będzie jej potrzebny sprzymierzeniec i to taki, dla którego ostatnią rzeczą, o której myśli jest bratanie się z Elaine?
Anna Benning od pierwszej chwili urzekła mnie swoim pomysłem. Jest oryginalny, inny i zdecydowanie uzależniający. Już w pierwszych rozdziałach autorka stawiła poziom wysoko i mogę powiedzieć, że utrzymywała go przez cały czas. Im głębiej wsiąkałam w powieść, tym więcej chciałem wiedzieć o wirach i ich powstawaniu. Fabuła jest szybka, ekscytująca i wie, jak do siebie przekonać nieoczekiwanymi zwrotami akcji i niespodziankami. Niektóre pytania wciąż pozostają otwarte i wymagają odpowiedzi, jestem tak strasznie ciekawa, co będzie dalej. Czytając „Vortex” miałam wrażenie, że Anna Benning musi już być autorką odnoszącą sukcesy, sposób w jaki pisze, ubiera myśli w słowa sprawiał, że byłam w stanie ledwo złapać oddech brnąć w opowieść coraz bardziej.
„Vortex” to świat, który w przeciwieństwie do większości dystopii był pełen życia, pełen kolorów i dynamizmu.
Ta książka urzeka również naprawdę realistycznymi postaciami i ich zrozumiałymi, logicznymi działaniami. Jeśli miałabym wymienić tylko dwie osoby, które były w stanie mnie zainspirować to byłoby to Elaine i Bale. Z początku bardzo naiwna i łatwowierna, niemal idealna marionetka, zmienia się w silną, niezależną, lojalną młodą kobietę, która może podążać we własnym świecie zgodnie ze swoimi przekonaniami moralnymi. Z drugiej strony Bale jest nieco szorstki na swój sposób, ale wydaje się być bardzo interesującą postacią. Po przeczytaniu tej książki muszę powiedzieć, że nie mogę się doczekać wydania drugiego tomu.