
Internet już dawno zamienił się w arenę nienawiści. Przestały obowiązywać jakiekolwiek reguły. Nie ma świętości, nie ma tematów tabu, pojęcie przyzwoitości odeszło w niepamięć. Aż pojawia się ktoś, kto postanawia wymierzyć sprawiedliwość po swojemu. Nazywa się Trollkiller – i nie zna granic między ideą a obsesją.
Prokurator Artur Cieniowski i adwokat Zofia Bojarska muszą współpracować, choć łączy ich (a może raczej dzieli?) przeszłość, o której oboje chcieliby zapomnieć. Są skazani na współdziałanie, ponieważ – całkiem dosłownie – mogą liczyć tylko na siebie. Odizolowani od świata, pozbawieni kontaktu z innymi ludźmi, muszą realizować kolejne zadania, których cel pozostaje dla nich tajemnicą. Tak samo jak tożsamości tego, kto im je wyznacza. Jedno nie ulega wątpliwości: Im bardziej zbliżają się do prawdy, tym głębiej wchodzą w mrok, własny i cudzy.
Umbra to najbardziej mroczna część cienia. To symbol granicy, za którą kończy się prawo, a zaczyna człowieczeństwo wystawione na ostateczną próbę.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Muza SA, ul. Sienna 73, 00-833 Warszawa (PL), numer telefonu: +48226211775, adres e-mail: muza@muza.com.pl
| Autor | Paulina Świst |
| Wydawnictwo | Muza |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 320 |
| Format | 13.0 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-287-3562-0 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788328735620 |
| Wymiary | 130 x 205 mm |
| Data premiery | 2025.11.21 |
| Data pojawienia się | 2025.11.12 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 1365 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 156 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | 4 szt. na miejscu |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | 4 szt. na miejscu |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | 3 szt. na miejscu |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | 5 szt. na miejscu |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | 3 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | 3 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | 4 szt. na miejscu |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | 4 szt. na miejscu |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Główni bohaterowie to adwokat Zofia Bojarska i prokurator Artur Cieniowski. Choć mają ze sobą pracować, ich temperamenty nie pozwalają na spokojną pracę. Oboje mają tak odmienne zdanie i charaktery, ze odpychają się jednocześnie. Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że już wcześniej się spotkali, ale oboje nie chcą tego pamiętać. Oboje znają swoje cienie, dawne błędy i to, jak łatwo wpaść w wir namiętności, której nie da się później zapomnieć. Oboje zostają uwięzieni w kontenerze i dostają kolejne zadania do wykonania. Zaczyna się wtedy gra bez zasad, gdzie każde rozwiązane zadanie prowadzi głębiej w niepewność, strach i konsekwencje internetowego hejtu.
Hejt w internecie jest zjawiskiem, które przeraża. Ta agresja wypływa z komentarzy, podsyca kolejne fale nienawiści i wtedy pojawia się mściciel, który chce rozprawić się z hejterami. Niczym moderator będzie usuwał wszystkich, którzy szerzą nienawiść w sieci i on będzie to robił w rzeczywistości. Hejt staje się motorem napędowym zbrodni. Nowy psychopata nie ma litości ani cierpliwości. On karze.
Autorka porusza w książce ważny temat – hejt w internecie. Świat wirtualny kontra realny. Siła hejtu, mroku i para bohaterów, którzy zdani są tylko na siebie.
To thriller, w którym zostały zadane pytania o granice prawa, o etykę, ale jest też humor i cięte riposty bohaterów. Książka jest o zabójstwie i śledztwie, ale potrafi rozbawić. Najmocniejszą jej stroną jest atmosfera gęsta, niepokojąca, budująca poczucie, że za każdym rogiem czai się coś, co może odmienić bieg wydarzeń. Historia napisana jest z perspektywy dwóch osób – Zofii i Artura, co pozwala bardziej poznać ich myśli i działania.
Jest to mieszanka kryminału z romansem. Jest mrocznie, nieprzewidywalnie, gorąco i dużo się dzieje. To książka wciągająca od pierwszych stron, którą pochłania się szybko.
„Nikt nie rodzi się zabójcą. Natomiast każdy decyduje czy nim zostanie, czy nie”.
Prokurator Artur Cieniowski i adwokat Zofia Bojarska zostają porwani i uwięzieni w kontenerze. Zostają odizolowani od świata i muszą podjąć grę wymyśloną przez porywacza. Osobą, która ich więzi jest prawdopodobnie Trollkiller – osoba walcząca z hejtem w Internecie, która sama postanawia wymierzyć sprawiedliwość. Chociaż Artura i Zośkę łączy wspólna przeszłość to nie przepadają za sobą. Jednak, aby się uwolnić muszą współpracować i wykonywać kolejne zadania…
Czy Arturowi i Zofii uda się uwolnić?
Jakie są zasady gry prowadzonej przez porywacza?
Czy uda im się dowiedzieć, kto jest Trollkillerem i go dorwać zanim zginą kolejne osoby?
Można powiedzieć, że „Umbra” to połączenie thrillera psychologicznego i romansu. Mamy tutaj intrygę kryminalną, którą próbują rozwiązać Artur i Zośka. Dwie osoby, które się nienawidzą, lecz zostały zmuszone do współpracy. Muszą się oni skonfrontować nie tylko z porywaczem, ale także z własnymi emocjami. Dialogi głównych bohaterów zostały napisane z humorem, sarkazmem, pełne są ciętych ripost. Autorka porusza bardzo ważny i aktualny temat, jakim jest hejt w Internecie. Paulina Świst stworzyła wciągającą historię, którą czyta się naprawdę szybko. Rozdziały są krótkie i zostały napisane naprzemiennie, raz z perspektywy Artura, raz Zosi. Autorka potrafi budować napięcie, a zakończenie zaskakuje i sugeruje, że to jeszcze nie koniec tej historii. „Umbra” to wciągająca, pełna emocji lektura, idealna do przeczytania w jeden wieczór.
Kiedy sięgamy po nazwisko, które na polskim rynku kryminału i thrillera prawniczego stało się marką samą w sobie, mamy konkretne oczekiwania. Paulina Świst przyzwyczaiła nas do ostrego tempa, bohaterów z mocnym charakterem i fabuły, która nie bierze jeńców. Jej najnowsza propozycja, „Umbra”, zapowiadała jednak coś innego – zejście w głębsze, bardziej duszne rejony ludzkiej psychiki. Czy ten eksperyment z „najciemniejszą częścią cienia” okazał się sukcesem?
W pułapce przeszłości Punkt wyjścia jest klasyczny dla thrillerów typu closed-room. Mamy dwójkę bohaterów z bagażem doświadczeń: prokuratora Artura Cieniowskiego i adwokat Zofię Bojarską. Los (a raczej tajemniczy mocodawca) rzuca ich w miejsce odizolowane od cywilizacji, gdzie jedyną drogą do wolności jest posłuszne wykonywanie kolejnych zadań. To sytuacja, w której prawnicze paragrafy ustępują miejsca instynktowi przetrwania.
Najciekawszym elementem „Umbry” jest dynamika między głównymi postaciami. Artur i Zofia mają wspólną przeszłość, o której woleliby zapomnieć, a teraz zostają skazani na absolutną współpracę. Autorka próbuje tu nakreślić obraz ludzi postawionych pod ścianą, gdzie mrok zewnętrzny (tajemnica ich uwięzienia) miesza się z mrokiem wewnętrznym (wspomnienia i wzajemne żale).
Klimat vs Tempo Tytułowa „Umbra” to symbol granicy, za którą kończy się cywilizacja, a zaczyna walka o człowieczeństwo. I o ile sama koncepcja jest intrygująca, o tyle realizacja może zostawić czytelnika z pewnym niedosytem. Paulina Świst, znana z literackiego „pazura”, tym razem wydaje się grać na nieco niższych tonach. Akcja nie rozwija się tak dynamicznie, jak w jej poprzednich seriach, a momenty izolacji, które powinny budować gęstą, niemal klaustrofobiczną atmosferę, momentami tracą swój impet.
Można odnieść wrażenie, że „Umbra” powstała jako pewnego rodzaju literackie ćwiczenie lub chwila wytchnienia od większych projektów. Fabuła jest poprawna i konsekwentna, ale brakuje w niej tego charakterystycznego dla autorki „elektryzowania” czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. To raczej spokojniejszy thriller, który skupia się na relacji dwójki ludzi w nietypowej sytuacji, niż na wielopiętrowej zagadce kryminalnej.
Dla kogo jest ta historia? Czytelnicy poszukujący wciągającej lektury na jeden wieczór prawdopodobnie będą usatysfakcjonowani. Świst pisze z lekkością, dzięki czemu przez kolejne rozdziały przechodzi się bardzo sprawnie. Dialogi są naturalne, a chemia między Arturem i Zofią – choć stonowana – wyczuwalna. Niemniej, osoby przyzwyczajone do spektakularnych zwrotów akcji i prawniczego tła, które zazwyczaj jest mocną stroną autorki, mogą poczuć, że historia ta nieco zbyt szybko zmierza do brzegu, nie wykorzystując w pełni potencjału „najciemniejszego cienia”.
„Umbra” to książka, która w bibliografii autorki plasuje się w bezpiecznym środku. Nie jest to pozycja, która wywróci Wasz czytelniczy świat do góry nogami, ale stanowi solidny przykład literatury gatunkowej na tzw. „przeczekanie”. To opowieść o tym, co dzieje się z nami, gdy zostajemy odarci z codziennych ról i zmuszeni do spojrzenia w oczy osobie, którą najchętniej wymazalibyśmy z pamięci.
Podsumowując: „Umbra” to pozycja dla cierpliwych fanów autorki, którzy chcą poznać jej nieco inne, bardziej kameralne oblicze. To książka poprawna, rzetelna, ale bez fajerwerków, do których Paulina Świst zdążyła nas przyzwyczaić. Idealna jako lekkie czytadło do kawy, które nie obciąży zbytnio głowy, ale też nie zostanie w niej na długo po odłożeniu na półkę.
Kiedy sięgamy po nazwisko, które na polskim rynku kryminału i thrillera prawniczego stało się marką samą w sobie, mamy konkretne oczekiwania. Paulina Świst przyzwyczaiła nas do ostrego tempa, bohaterów z mocnym charakterem i fabuły, która nie bierze jeńców. Jej najnowsza propozycja, „Umbra”, zapowiadała jednak coś innego – zejście w głębsze, bardziej duszne rejony ludzkiej psychiki. Czy ten eksperyment z „najciemniejszą częścią cienia” okazał się sukcesem?
W pułapce przeszłości Punkt wyjścia jest klasyczny dla thrillerów typu closed-room. Mamy dwójkę bohaterów z bagażem doświadczeń: prokuratora Artura Cieniowskiego i adwokat Zofię Bojarską. Los (a raczej tajemniczy mocodawca) rzuca ich w miejsce odizolowane od cywilizacji, gdzie jedyną drogą do wolności jest posłuszne wykonywanie kolejnych zadań. To sytuacja, w której prawnicze paragrafy ustępują miejsca instynktowi przetrwania.
Najciekawszym elementem „Umbry” jest dynamika między głównymi postaciami. Artur i Zofia mają wspólną przeszłość, o której woleliby zapomnieć, a teraz zostają skazani na absolutną współpracę. Autorka próbuje tu nakreślić obraz ludzi postawionych pod ścianą, gdzie mrok zewnętrzny (tajemnica ich uwięzienia) miesza się z mrokiem wewnętrznym (wspomnienia i wzajemne żale).
Klimat vs Tempo Tytułowa „Umbra” to symbol granicy, za którą kończy się cywilizacja, a zaczyna walka o człowieczeństwo. I o ile sama koncepcja jest intrygująca, o tyle realizacja może zostawić czytelnika z pewnym niedosytem. Paulina Świst, znana z literackiego „pazura”, tym razem wydaje się grać na nieco niższych tonach. Akcja nie rozwija się tak dynamicznie, jak w jej poprzednich seriach, a momenty izolacji, które powinny budować gęstą, niemal klaustrofobiczną atmosferę, momentami tracą swój impet.
Można odnieść wrażenie, że „Umbra” powstała jako pewnego rodzaju literackie ćwiczenie lub chwila wytchnienia od większych projektów. Fabuła jest poprawna i konsekwentna, ale brakuje w niej tego charakterystycznego dla autorki „elektryzowania” czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. To raczej spokojniejszy thriller, który skupia się na relacji dwójki ludzi w nietypowej sytuacji, niż na wielopiętrowej zagadce kryminalnej.
Dla kogo jest ta historia? Czytelnicy poszukujący wciągającej lektury na jeden wieczór prawdopodobnie będą usatysfakcjonowani. Świst pisze z lekkością, dzięki czemu przez kolejne rozdziały przechodzi się bardzo sprawnie. Dialogi są naturalne, a chemia między Arturem i Zofią – choć stonowana – wyczuwalna. Niemniej, osoby przyzwyczajone do spektakularnych zwrotów akcji i prawniczego tła, które zazwyczaj jest mocną stroną autorki, mogą poczuć, że historia ta nieco zbyt szybko zmierza do brzegu, nie wykorzystując w pełni potencjału „najciemniejszego cienia”.
„Umbra” to książka, która w bibliografii autorki plasuje się w bezpiecznym środku. Nie jest to pozycja, która wywróci Wasz czytelniczy świat do góry nogami, ale stanowi solidny przykład literatury gatunkowej na tzw. „przeczekanie”. To opowieść o tym, co dzieje się z nami, gdy zostajemy odarci z codziennych ról i zmuszeni do spojrzenia w oczy osobie, którą najchętniej wymazalibyśmy z pamięci.
Podsumowując: „Umbra” to pozycja dla cierpliwych fanów autorki, którzy chcą poznać jej nieco inne, bardziej kameralne oblicze. To książka poprawna, rzetelna, ale bez fajerwerków, do których Paulina Świst zdążyła nas przyzwyczaić. Idealna jako lekkie czytadło do kawy, które nie obciąży zbytnio głowy, ale też nie zostanie w niej na długo po odłożeniu na półkę.
Nie miałam jeszcze okazji, by zapoznać się ze stylem i historiami stworzonymi przez Paulinę Świst. Znalazłam mnóstwo przeróżnych opinii na temat jej twórczości: od zachwytów po zdegustowane głosy i niskie noty. Nie pozostało mi więc nic innego, jak tylko zapoznać się z jej książką, by wyrobić swoje o niej zdanie. Nie ma to, jak przekonać się o czymś na własnej skórze, szczególnie że opis jej najnowszego kryminału brzmiał tak, że miał sporą szansę wpasować się w mój czytelniczy gust.
On – prokurator – stara się wyplenić z ulic wszelkie zło w ludzkiej postaci. Ona – adwokat – żyje z tego, by ludzi uwalniać od zarzutów. Znają się, ale za sobą nie przepadają. Nagle budzą się razem w zamkniętym kontenerze i tylko od ich wzajemnej relacji zależy czy im będzie ciepło, czy będą mieli co jeść i pić i czy w ogóle ujdą z życiem. Ktoś bardzo dużo o nich wie i zmusił ich do gry w Umbrę. By wygrać, muszą być „tylko” szczerzy do bólu i mimo różnic i awersji współpracować. Kto zaplanował im tak dziwaczną i niebezpieczną grę? Czy ma to coś wspólnego z falą zabójstw internetowych trolli, a może to wróg któregoś z nich? Do czego doprowadzi wspólne działanie, o ile w ogóle będą do niego zdolni?
Myślę, że w obecnych czasach, każdy, kto publikuje posty na portalach społecznościowych czy w blogosferze spotkał się z jakimś nieprzyjemnym, chamskim czy wulgarnym i obraźliwym komentarzem. Hejt staje się wszechobecny i jest jedną ze współczesnych plag naszej cywilizacji. To przykre zjawisko destrukcyjnie działa na międzyludzkie relacje, przyczynia się do spadku zaufania, do ukrywania swoich myśli i problemów, a także w ekstremalnych przypadkach prowadzi do samobójstw. Bardzo się cieszę, że Autorka wzięła na tapet ten właśnie dotkliwy i ważny problem tworząc postać Trollkillera. Podobała mi się gra, w którą wciągnął głównych bohaterów i doprowadził ich do tego, że musieli wybierać między paragrafem a sumieniem, kodeksem a strachem. Tytuł idealnie odzwierciedla, że możemy się spodziewać historii o mrocznej stronie życia, bo umbra oznacza najciemniejszą część cienia…
Książka jest napisana, w sposób, który sprawia, że dobrze się ją odbiera. Charakteryzuje się szybką akcją, ciętymi i sarkastycznymi dialogami, ciekawą i wciągającą kryminalną intrygą, stopniowaniem napięcia, czarnym humorem pomieszanym z cynizmem i celnymi obserwacjami dotyczącymi kondycji społeczeństwa. Jedyny minus, który mi przychodzi na myśl to zbyt duża ilość wulgaryzmów i pewnych słów. Momentami już chciałam liczyć, ile to razy Autorka użyła określenia „wyzłośliwiać się”. Wulgaryzmy zaś do niektórych scen i sytuacji pasowały wręcz idealnie. Podkreślały dynamizm wydarzeń, rozpalone do czerwoności skrajne emocje bohaterów, ale czasem było ich po prostu zbyt wiele. Niemniej jak na mój pierwszy kontakt z Autorką to nie mam się za bardzo, do czego się przyczepić. Podobało mi się to spotkanie i z pewnością sięgnę po kolejne jej książki.
„Umbra” autorstwa Paulina Świst to powieść wyraźnie inna od tego, do czego autorka przyzwyczaiła swoich czytelników. To mroczny thriller psychologiczny z elementami kryminału i dramatu, w którym prawo przestaje być główną osią wydarzeń, a na pierwszy plan wysuwa się człowiek – jego lęki, słabości i granice moralne. Fabuła skupia się na prokuratorze Arturze Cieniowskim i adwokat Zofii Bojarskiej, którzy zostają zmuszeni do współpracy mimo trudnej, niewyjaśnionej przeszłości. Oboje trafiają w sytuację skrajnej izolacji: pozbawieni kontaktu ze światem, zdani wyłącznie na siebie, realizują kolejne zadania narzucane przez tajemniczego inicjatora. Nie znają ani jego tożsamości, ani prawdziwego celu tej gry, a każde następne działanie prowadzi ich coraz głębiej w psychologiczny mrok. Im bliżej są prawdy, tym wyraźniej widać, że stawką nie jest tylko rozwiązanie zagadki, ale także ich własne człowieczeństwo.
Autorka buduje historię na silnych, często niewygodnych emocjach. W „Umbrze” dominuje napięcie, poczucie zagrożenia, strach przed utratą kontroli i konfrontacją z przeszłością, a także wina i gniew, które stopniowo wychodzą na powierzchnię. Tytułowa umbra – najciemniejsza część cienia – staje się symbolem granicy, za którą prawo traci znaczenie, a decyzje podejmowane są w oparciu o instynkt przetrwania. Te emocje bardzo silnie udzielają się czytelnikowi. Podczas lektury towarzyszy mu narastający niepokój, klaustrofobiczne poczucie osaczenia i ciągłe napięcie wynikające z braku odpowiedzi. Jednocześnie pojawia się empatia wobec bohaterów, nawet wtedy, gdy ich wybory budzą moralny sprzeciw. To książka, która nie daje wytchnienia i zmusza do refleksji nad tym, jak łatwo człowiek może przekroczyć granice, które wcześniej wydawały się nieprzekraczalne.
„Umbra” jest propozycją dla czytelników szukających literatury intensywnej, psychologicznie pogłębionej i mrocznej. Spodoba się osobom ceniącym thrillery, w których ważniejsze od samej akcji są emocje, relacje między bohaterami i moralne dylematy. To także dobry wybór dla fanów Pauliny Świst, którzy są gotowi na jej bardziej dojrzałe, cięższe oblicze. Powieść porusza tematy odpowiedzialności za własne decyzje, traumy, manipulacji, władzy nad drugim człowiekiem, samotności oraz cienkiej granicy między sprawiedliwością a bezprawiem. „Umbra” zostaje w głowie na długo po zakończeniu lektury – niepokoi, prowokuje do myślenia i pokazuje, że czasem największym zagrożeniem nie jest zewnętrzny wróg, lecz cień, który każdy nosi w sobie. To książka wymagająca, ale jednocześnie niezwykle wciągająca i zdecydowanie warta polecenia.
Prokurator Artur Cieniowski to człowiek, którego lepiej nie denerwować. Wszyscy znają jego charakterek. O mecenas Zofii Bojarskiej mówi się, że jest obrończynią ulicy i bandziorów, ale też profesjonalistką. Tych dwoje przyciąga się i irytuje jednocześnie. Po prostu iskrzy między nimi!
18 października 2025 roku oboje budzą się uwięzieni w kontenerze. Ktoś ich odurzył, przetransportował i zapiął na nogach obroże. Próbując zrozumieć sytuację, analizują dane i dochodzą do wniosku, że łączy ich tylko jedna dziwna sprawa – mężczyzny, który zamordował internetową hejterkę… Tylko, jaki cel miałby Trollkiler w prowadzeniu z tymi prawnikami psychologicznej rozgrywki?
Na bieżąco śledzimy wydarzenia w kontenerze i dziwną grę, jaka toczy się między uwięzionymi a porywaczem. Ta część akcji zapisana została na jasnych stronach powieści. To, co wydarzyło się wcześniej, i dzięki czemu poznajemy w końcu przyczyny i motywację przetrzymywania tej energetycznej dwójki, zostało graficznie zaznaczone szarymi kartkami. Bardzo ciekawy zabieg…
Dopowiem jeszcze, że sprawa krąży wokół tematu hejtu. Mechanizm mowy nienawiści dotyczy osób ze wszystkich grup społecznych i zawodów. Zawsze znajdą się jednostki, które w tak parszywy sposób będą rozładowywać napięcie, czując się za ekranem monitora bezpiecznie i bezkarnie. W tej powieści pojawia się jednak mściciel, marzący o zrobieniu porządku w Internecie i wymierzeniu sprawiedliwości tym, którzy krzywdzą słabszych.
Bardzo podoba mi się sposób prowadzenie relacji między Zośką i Cieniem. Te cięte dialogi, sarkastyczny humor, błyskawiczne riposty niejednokrotnie wywołały uśmiech przy czytaniu. Lubię inteligentnych, charakternych bohaterów. Dzięki nim akcja toczy się błyskawicznie i muszę przyznać, że podoba mi się specyficzny styl wypracowany przez Autorkę. Połączenie świata przestępczego z gorącym romansem i sporą dawką energii, zapewniają cudowną rozrywkę! Myślę, że Autorka to ostra, bezkompromisowa babka, a jednocześnie romantyczka, wierząca w prawdziwą miłość…
Jaka jest Wasza ulubiona książka Pauliny Świst?
Umbra jakie zakamarki duszy odsłoni? Prokurator i mecenas gangusów. Stoją po dwóch stronach barykady ale za sprawą jednego psychologa musza połączyć siły i działać rączka w rączkę. Także w kupie siła i jedziemy ze sprawą.
Sprawa trollkillera. Otóż mamy kolejnego poj**ba. Gościu myśli, że jest zesłańcem internetów i zbawi cyberprzestrzeń od hejterów. Dokonuje chorych mordów, wysyła eseje w przestrzeń "ostrzegając" przed swoją misją. I tu pojawia się pan, który twierdzi że stoi za tymi cudami. Andrzejewski staje się klientem Zośki a przed prokuratorem przyznaje się do morderstwa. No taki klient to "skarb' wystawia się na tacy i prosi mecenas Zośkę, żeby mu nie przeszkadzała.
"Nie wierz nikomu, kto powie, że to przypadek. Przypadki są dla ludzi bez planu, a ja miałam plan."
Żeby poj*b był z definicji nienormalny w jego głowie powstał chory plan. Otóż Andrzejewski urządził sobie escape room w kontenerze. Zamknął w nich Cienia i Zośkę. Aby się wydostać muszą grać w tę grę. Ta dwójka ma za sobą przyjaciół, im też w mózgach stado Chińczyków siecze kapustę. Stąd takie porozumienie dusz. Jednak w tych igrzyskach śmierci muszą działać w duecie a przyjaciele to skuteczni statyści, którzy w odpowiednich momentach wchodzą z buta niosąc pomoc.
Charakterni bohaterowie, cięty język, wartka akcja czegoś chcieć więcej? Paulina Świst nie trafi formy. Ostre dialogi to perełka każdej książki jej autorstwa. Bohaterowie, którzy są zawodowcami w swoim fachu w pakiecie mają zryte banie. Mistrzostwo. Nie są jednak zafiksowani jedynie na pracy, korzystają z życia o czym świadczy ściana podbojów prokuratora. Jak ta dwójka dała radę połączyć siły i piekło nie zamarzło to znaczy że rozwiążą sprawę. Smaczku dodaje fakt, że awersja przeradza się w wybuchy namiętności. Dzieje się
Jeżeli zapytacie sztuczną inteligencję co to jest umba posypią się takie odpowiedzi: najciemniejsza, centralna część cienia – znaczenie używane w astronomii (np. podczas zaćmienia), naturalny pigment (brązowa ziemia) - w malarstwie, a także nazwa marki przedmiotów do wystroju wnętrz, ryby, czy nawet postaci w fantastyce. A ponieważ autorce zdecydowanie nie chodzi o ryby, tudzież o urządzanie mieszkania, że już o powieściach fantastycznych nie wspomnę, pozostają do wyboru dwa pierwsze odwołania. Dwie podpowiedzi: główny bohater ma na nazwisko Cieniowski i stara się doprowadzić do skazania mordercy o osobowości psychotycznej. Tak, zgadliście, czytelnik będzie miał możliwość zanurzyć się we wszystkich, nomen omen, odcieniach cienia. I chociaż tematyka ponura, a przestępstwa poważne, to od lektury naprawdę trudno się oderwać. Pisarka lubi sobie pożartować, zatem stworzyła dwójkę bohaterów, którzy ciętą ripostę wykształcili u siebie na poziomie mistrzowskim. Schemat wygląda tak – oni sobie dopiekają, a czytelnik się raduje. Postronni obserwatorzy również. Należy zaopatrzyć się w popcorn i kajecik, aby sumiennie móc odnotować, kto aktualnie uzyskał przewagę. W przyjemności czytania nie przeszkadzają nawet bluzgi wyfruwające całymi chmarami z ust interlokutorów. Potrzebujecie solidnej porcji wieczornej rozrywki? Ta książka to dobry wybór.
Paulina Świst to autorka, której książki biorę w ciemno, lubię jej styl i chociaż pewnie niektórzy się ze mną nie zgodzą, to jednak uważam, że to jedna z lepszych rodzimych pisarek.
Jej powieści nie są specjalnie wydłużane o zbędne opisy, szybka akcja oraz dosadne i naturalne dialogi sprawiają, że czyta się szybko i trudno oderwać się od lektury. Humor wpleciony w fabułę sprawia dodatkowo, że mimo trudnych tematów, jej książki jednocześnie bawią.
„Umbra” to kolejna książka, w której pojawiają się znani bohaterzy z poprzednich części. Dlatego zdecydowanie łatwiej czytać, gdy zna się te poprzednie, bo chociaż autorka nawiązuje do niektórych wątków, to trudno byłoby przypominać o wszystkim. Choć można również potraktować książkę jako odrębną całość, lecz to nie to samo.
Internet i możliwość zaistnienia we wszelkich mediach społecznościowych to świetny wynalazek, lecz tylko wtedy, gdy korzysta się z tego w sposób właściwy. Dla wielu osób anonimowość w sieci stała się sposobem na krzywdzenie i szkalowanie innych. Hejt znany jest od dawna, pamiętam to z czasów szkolnych, lecz kiedyś kończyło się to po powrocie do domu, w swoje środowisko. Teraz, gdy każdy ma telefon z dostępem do sieci, wszędzie i o każdej porze może otrzymać obraźliwe treści na swój temat. To nie zawsze kończy się dobrze, bo często przeciw jednej osobie hejtuje ogromna grupa ludzi, nawet najbliższych. Hejterzy czują się bezkarni, ukryci w tłumie anonimowych (niby) osób, lecz zupełnie nie zdają sobie sprawy z tego, że słowa mogą ranić o wiele bardziej niż czyny. Wiele osób może się załamać...
Adwokat Zofia Bojarska i prokurator Artur Cieniowski to tak różne charaktery, że wbrew sobie, podobnie jak magnesy, raz się przyciągają, lecz zazwyczaj odpychają jednocześnie. Trudno jest im zdecydować, czy się lubię, czy wręcz nienawidzą. Między nimi tak iskrzy, że łatwo o wybuch...
"Powiedzenie, że za nią nie przepadam, byłoby takim samym niedomówieniem jak stwierdzenie, że Donald i Jarek nie pałają do siebie miłością. Natomiast w przeciwieństwie do polityków zarządzających zwaśnionymi plemionami tego kraju ja miałem dodatkowe utrudnienie."
"Moje stosunki z Arturem Cieniowskim można było określić jako skomplikowane, jeśli ktoś był delikatny."
W gabinecie prokuratora Cienia Zofia przedstawia klienta, który ma ważne informacje w sprawie zabójstwa prowadzonego przez Artura. Andrzejski przyznaje się od razu, że to on zabił kobietę za to, że hejtowała innych. Dodał też, że to jeszcze nie koniec...
Dlaczego świadek, który miał coś wnieść do śledztwa, od razu przyznaje się do zabójstwa? Czy to jakaś gra? A może kogoś kryje?
Gdy pewnego dnia Zofia i Artur budzą się razem w zamkniętym kontenerze, żeby ocalić siebie, zmuszeni są się dogadać a nawet współpracować. Nie mają pojęcia, kto i dlaczego ich tu zamknął i jak długo mają pozostać w tym kontenerze. Odizolowanie nie tylko od świata zewnętrznego, ale też pozbawieni swobodnego poruszania się po tej "celi", nie maja nic do jedzenia ani picia. W dodatku robi się coraz zimniej...
"Może to jakaś prowokacja organów ścigania? Cholera ich wie, choć wątpię, by mieli na to środki i by ktokolwiek przy zdrowych zmysłach im to klepnął. Choć wystrojem kontener pasował do prokuratury, która też była obleśna jak Dom Partii w Irkucku."
Znakomicie autorka łączy bohaterów i wątki z poprzednich powieści a zagadka oraz humor i poruszenie trudnego i na czasie tematu sprawia, że to ciekawa i ważna książka.
Atmosfera często jest gęsta i niepokojąca, wyzwalająca wiele emocji, wydaje się też, że ciągle gdzieś coś (lub ktoś) się czai i zagraża postaciom. Chociaż czasem ich motywacje nie są zbyt oczywiste, to jednak wydają się dlatego bardziej rzeczywiste.
„Umbra” to thriller , który trzyma ciągle w napięciu i jego fabuła zostaje na długo w pamięci.
Czekam na ciąg dalszy, bo to jeszcze nie koniec tej historii...
Książkę przeczytałam w ramach Akcji Recenzenckiej Lubimy Czytać i Wydawnictwa MUZA.
Testosteron vs. Estrogen. Tak w skrócie można opisać tę powieść.
Umbra – najmroczniejsza część cienia. I brzmi jak kolejna odsłona cyklu z Jamesem Bondem. Tutaj w roli Jamesa śląski prokurator Artur Cieniowski, zwany Cieniem. W rolę dziewczyny Bonda wcieliła się niezrównana, kąśliwa i piękna jak marzenie gazela – mecenas Zofia Bojarska. Kto czytał cykl Incognito, temu tego duetu przedstawiać nie trzeba. Zresztą Umbra częściowo nawiązuje do wydarzeń ze wspomnianej trylogii i pośrednio jest jej kontynuacją.
Ktoś zabił internetową hejterkę. Niby wiadomo, kto, ale sprawa nie jest tak prosta, jak się wydaje. Trollkiller – mroczny mściciel – publicznie przedstawia swój obsesyjny manifest przeciwko hejtowi i bezkarności w sieci. Śmierć hejterom! Podstępnie wciąga do gry prokuratora Cieniowskiego i mecenas Bojarską, których więcej dzieli niż łączy. By odkryć prawdę, muszą zewrzeć szyki, współpracować, wykazać się szczerością i lojalnością. Czeka ich podróż do piekła.
We właściwym sobie stylu Paulina Świst zafundowała nam prowokacyjny i brawurowy kryminał ze społecznym przesłaniem. Fabułę kryminalną oparła o tematykę związaną z szerzeniem nienawiści w internecie. W pewnym sensie jest to manifest przeciwko hejtowi, cyberprzemocy i wszelkim formom agresji i poniżania w sieci. Chociaż sprzeciwiam się (i bohaterowie również, żeby była jasność…) metodom, jakie Trollkiller wybrał do walki z tym zjawiskiem, to doceniam fakt, że autorka podjęła ten ważny i bardzo aktualny obecnie wątek społeczny. Wszyscy przecież wiemy, że hejt zalewa internet, jest przyczyną wielu nieszczęść i często zbiera śmiertelne żniwo. Tak, wiem, że to literatura skrajnie rozrywkowa, i taki też jest jej wydźwięk, jednak temat główny brzmi tu bardzo wyraźnie, jest potraktowany serio, i pomimo sporej dawki humoru i skręcania w kierunki typowe dla twórczości Pauliny, nie sposób zaprzeczyć, że książka jest właśnie o tym – o przemocy w internecie i negatywnych skutkach jej stosowania. I to mi się podoba. Dramatyczną historią jednego z bohaterów pokazała też, jak niewiele dzieli człowieka od tego, by stał się zabójcą.
Ja zawsze byłam „team Artur”, więc cieszę się, że „mój” bohater powrócił i ten cykl będzie jemu poświęcony. Zośkę jakoś przeżyję :) Mimo rozlicznych wad Cieniowskiego, diabelskiej natury i parszywego charakteru jest w nim pokaźny ładunek przyzwoitości, poprawności i prawilności i to mnie chyba ujmuje w nim najbardziej…
Umbra dowodzi, że Paulina Świst wciąż jest w doskonałej formie pisarskiej, a to oznacza, że czeka mnie wiele grzesznych momentów na mojej czytelniczej drodze…
Na koniec mam dla Was radę: jeśli korzystacie ze środków transportu publicznego, to nie czytajcie Umbry w czasie podróży np. tramwajem… Dziwne reakcje i niekontrolowane wybuchy śmiechu są nieuniknione :) ktoś to zobaczy, opacznie zinterpretuje i zafunduje Wam turnus w Toszku. Ja tam byłam :) wprawdzie jak na razie tylko w tamtejszym zameczku, ale kto wie, co mnie jeszcze w życiu czeka… :)
I jeszcze przestroga: jeśli ktoś nie czytał cyklu Incognioto, może go prześladować efekt FOMO…
Czytanie kryminałów sprawia mi najczęściej mieszane uczucia pomimo tego, że dzieje się wokół nich wiele zbrodni. Są takie momenty, kiedy nie potrafię zrozumieć znaczeń nadanych tytułów książek oraz głównych ich treści i co autor miał, na myśli tworząc je. Lubię, kiedy w trakcie czytania emocjonalnie mogę wyrazić to, co czuje i stwierdzić od razu, czy opisywana akcja wciągnie mnie na tyle, że chcę, być nadal czytelniczką pragnącą poznawać co będzie dalej, czy jednak nie.
W gruncie nie jest to łatwa czytelnicza misja, ale to dla mnie dużo znaczy niezależnie od tego, jaki czytam w danej chwili literacki gatunek.
Co tym razem przygotowała, autorka Paulina świst ciekawiło mnie niezmiernie, gdyż czytałam jej jedną książkę pt. ''Bestseller'' i zapamiętałam, co było jej główną treścią.
Było to dla mnie nie tylko czytelnicze ciekawe doświadczenie, ale wiem jedno, że zawsze istnieje szansa na pogłębienie wiedzy o autorze o poznaniu go na nowo w wykreowanych historiach wciągających w większy bądź mniejszy wir przygód kryminalnych w poszukiwaniu tego, co wyrządza krzywdy psychiczne, cielesne i wciąż przypomina, o sobie nie dając zapomnieć we współczesnym świecie internetowym niebezpiecznej gry. Być może lubi ten stan obsesji lub zależy mu na tym, aby zobaczyć z bliska krew i ludzkie cierpienie.
Czy pojawi się ktoś, kto pomoże rozwiązać kryminalną zagadkę z udziałem Trollkillera i stoczy z nim pojedynek, aby już dał sobie spokój z ranieniem niewinnych osób, o tym chciałam, się przekonać czytając książkę pt.''Umbra'' autorstwa Pani Pauliny Świst.
Ucieszyłam się, że mam przyjemność poznać prokuratora Artura Cieniowskiego i adwokat Zofię Bojarską, gdyż połączenie zawodowe może stanowić dla nich szansę do zobaczenia, jak działają w pojedynkę lub wspólnie. Może przy okazji wyjaśnią, co im przeszkadza, a za co lubią siebie. Czy znajdą bez problemu wyjście z sytuacji, w której się znaleźli, czy jednak nie, a może ten ktoś, co wystawia, ich na próbę chce tego, aby im kibicować, aby wyszli z tego cało, czy zależy im, aby pokonać własne słabości zawodowe, jak i te prywatne?
Które z nich okaże się bardziej wytrzymałe uczuciowo, a kto potrafi wyrazić, jaki jest naprawdę i chowa się sprytnie za zasłoną własnego i niewidzialnego kątem dla innych osób cienia nieporadzenia sobie, kiedy należy dzielnie przejść przez niełatwą drogę do odkrywania tego, co uwielbia, psychiczne dręczenie nie patrząc na to, że sprawia mu radość i dobrą zabawę.
Podoba mi się to, że Pani Paulina Świst tworzy klimat bardzo różnej panującej atmosfery u wszystkich bohaterów, ale nie zapomina nadać im dreszczyku emocji, mocnego poczucia humoru, ale pojawiają się dylematy, czy wygra walka z czasem, czy jednak zwycięży miłość do wykonywanego zawodu, a być może rezygnacja z niego o tym warto, się przekonać czytając ten kryminał.
"Umbra" Pauliny Świst zmusza do zastanowienia się nad granicami wolności słowa i odpowiedzialnością, jaka za nią idzie.
Wiem, że w książkach autorki nie każdy czytelnik się odnajdzie. Jej styl jest tak charakterystyczny, że jeśli ktoś raz wejdzie w ten świat, od razu wie, z czym ma do czynienia. Seksualne napięcie to nieodzowny elementem historii, język bywa ostry, wulgarny, dialogi są cięte, a bohaterowie… cóż, zdecydowanie nie należą do grzecznych ani potulnych. Ale ja, kiedy już przyzwyczaiłam się do tej stylistyki, naprawdę ją polubiłam. Ten klimat — intensywny, zadziorny, bezpruderyjny — po prostu do mnie trafia. I wiem też, że po książki Świst trzeba sięgać świadomie, wiedząc co można w nich znaleźć.
Nie inaczej było i tym razem. "Umbra" zabiera nas ponownie do świata prawniczego, który autorka zna jak własną kieszeń. Jej doświadczenie zawodowe czuć w każdym „smaczku”, w każdej scenie balansującej na cienkiej granicy prawa. To sprawia, że fabuła jest nie tylko dynamiczna, ale też wiarygodna.
Miłośnicy motywu enemies to lovers powinni być szczególnie zadowoleni — zwłaszcza ci, którzy lubią go w gorącym wydaniu. ? Potyczki słowne bohaterów są pełne sarkazmu, napięcie między nimi rośnie z każdym rozdziałem, a ich relacja pokazuje, że chemia to nie tylko wzory i pierwiastki — tu reakcje zachodzą same, bez żadnego katalizatora. ?
Jeśli więc kusi Was połączenie zadziornych, pewnych siebie postaci, dialogów ociekających ironią, prawniczego światka pełnego intryg oraz solidnej dawki erotyzmu — "Umbra" powinna przypaść Wam do gustu. To lektura szybka, pikantna i prowokująca, dokładnie taka, jakiej można oczekiwać od Pauliny Świst. Polecam, o ile świadomie wchodzicie w ten ognisty klimat.