




Czy tydzień wystarczy, żeby przeżyć całe życie?
Według koreańskiej legendy Śmierć przychodzi po nas pod postacią ukochanej osoby, którą straciliśmy.
Hee-wan nie sądziła, że jeszcze kiedyś zobaczy Nam-u. Przecież sześć lat temu zginął w wypadku. Kochała go, a on odszedł, zanim zdążyła mu to wyznać.
Gdy chłopak pewnego dnia woła ją na ulicy, Hee-wan nie dowierza własnym oczom.
Ale jeśli to naprawdę on, to właśnie nadszedł jej koniec.
Zostało jej siedem dni życia. Tylko siedem dni, by nadrobić stracony czas. Aż siedem dni, które będą mogli spędzić razem.
Pójść wspólnie do kina, pojechać nad morze, spędzić noc pod rozgwieżdżonym niebem…
• Czy zdążą ze wszystkim?
• Czy ich los jest przesądzony?
• Czy i tym razem śmierć wygra z miłością?
Tydzień, zanim umrę to przetłumaczona na 10 języków wzruszająca opowieść o stracie, miłości i drugiej szansie. To historia, która rozdziera serce, daje nadzieję na pogodzenie się z utratą bliskiej osoby i pokazuje, że nigdy nie jesteś tak samotny, jak myślisz.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o., ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków (PL), numer telefonu: 126199500, adres e-mail: sekretariat@znak.com.pl
| Autor | Eun-chae Seo |
| Wydawnictwo | Znak |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 256 |
| Format | 13.2 x 18.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8367-468-1 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788383674681 |
| Wymiary | 132 x 185 mm |
| Data premiery | 2026.02.09 |
| Data pojawienia się | 2025.12.17 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 1742 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 22 szt. (realizacja 2026.05.17) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.05.18 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Co byście zrobili, wiedząc, że został wam tylko tydzień życia?
" [...] Mówi się, że Śmierć przychodzi po nas pod postacią kogoś, kogo bardzo kochamy.
Staje przed nami jako ktoś, za kim bardzo tęsknimy.
Wypowiada nasze imię głosem, który pragniemy jeszcze raz usłyszeć. [...]"
Czy lubicie czytać debiutanckie powieści koreańskich autorów? Tak, to świetnie trafiliście. Przychodzę do was z wyjątkową książką "Tydzień, zanim umrę" autorstwa Koreanki Seo Eun-chae. Jak się domyślacie, jest to jej literacki debiut. Uważam, że bardzo udany. Krótka historia z wielkim przekazem. Wzruszy niejednego czytelnika. Zmusza czytelnika do zatrzymania się i głębokiej refleksji nad własnym życiem, śmiercią i tym, co będzie po niej. Czy zmierzamy we właściwym kierunku? Czy to, co robimy, sprawia, że jesteśmy szczęśliwi? Czy raczej pędzimy tylko po to, żeby mieć więcej i więcej?
Czy śmierć może przyjść po nas pod postacią ukochanej zmarłej osoby? Główna bohaterka Jeong Hee-wan na własnej skórze się o tym przekona, gdy pewnego razu zobaczy swojego ukochanego chłopaka, który już od kilku lat nie żyje. Wie, że od teraz został jej dokładnie tydzień, zanim umrze. Skąd to wie? Tego oczywiście wam nie powiem.
Fabuła jest gęsta i bardzo emocjonująca. Narracja jest pierwszoosobowa. Pisana z punktu widzenia Jeong Hee-wan. Przeżywamy historię jej i jej ukochanego. Jest tu mnóstwo niedopowiedzeń. Autorka pokazuje nam śmierć i stratę po niej z zupełnie innej strony. Tutaj realizm w idealny sposób miesza się z metafizyką. W ostatnim tygodniu życia Jeong Hee-wan widzi swojego zmarłego chłopaka, rozmawia z nim i cofa się w czasie, w którym byli razem. Wspomina również swoje dzieciństwo.
Nie brakuje tutaj również innych postaci, które poznacie podczas czytania. Jedna z nich opowie wam swoją smutną historię widzianą z jej perspektywy. Ona głęboko mnie wzruszyła i również doprowadziła do płaczu.
Do powieści "Tydzień, zanim umrę" idealnie pasuje kocyk, herbatka, spokojna koreańska muzyka i oczywiście chusteczki.
Ta autorka ma duży potencjał. Jestem ciekawa jej kolejnej książki.
4,5/5
Podobał mi się pomysł fabularny - romantyczny, ale jednocześnie melancholijny i skłaniający do refleksji nad przemijaniem oraz niewypowiedzianymi uczuciami. Choć temat śmierci dominuje w fabule, nie jest on przedstawiony jako mroczny koniec, lecz jako okazja do zrozumienia siebie i wybaczenia. Łatwo utożsamić się z bohaterami, ponieważ ich lęki i żale są bardzo ludzkie i uniwersalne.
Książka potrafi doprowadzić do łez, ale robi to w sposób naturalny. Czytelnik płacze nie nad śmiercią, ale nad pięknem relacji, która łączy bohaterów, a także nad mozaiką poruszajacych historii postaci drugoplanowych. Te poboczne wątki są kluczowe dla fabuły, ponieważ pokazują, że miłość, obecność innych w naszym życiu i wybaczenie w relacjach z rodzicami czy przyjaciółmi są równie istotne dla osiągnięcia spokoju, co domknięcie romantycznej historii z przeszłości.
Seo Eun-chae nie potrzebuje setek stron opisów. Krótkie rozdziały i konkretne sceny uderzają w punkt, zostawiając czytelnika z mnóstwem refleksji nad własnym życiem, równocześnie sprawiając, że książkę czyta się błyskawicznie.
To książka dla każdego, kto czuje się przytłoczony codziennością i potrzebuje literackiego „plastra na duszę”. To idealna lektura dla fanów realizmu magicznego oraz osób, które cenią sobie azjatycką estetykę spokoju i uważności.
Koreańska literatura dla mnie jest wyjątkowa, zupełnie jak azjatycka w ogóle. Autorzy choćby z Korei czy Japonii potrafią stworzyć coś, co wyrywa nasze serca i obdarza je wieloma różnymi emocjami. Tak było i w tym przypadku, Seo Eunchae przekazała w nasze dłonie historię skłaniającą do refleksji i wyciskającą choćby łzę.
To właśnie ten typ literatury (przynajmniej biorąc pod uwagę książki, jakie przeczytałam) jest prosty, ale nie banalny. Udowadnia, że z tematów przyziemnych można stworzyć coś niesamowitego, co zostanie z czytelnikiem na dłużej. Coś, co nie tylko wzrusza, ale też sprawia, że chcemy w pełni skorzystać z życia.
Tytuł „Tydzień, zanim umrę” nie jest tu bez powodu. Książka opowiada o Heewan, która musi wykorzystać ostatnie dni życia, gdyż odwiedza ją Śmierć pod postacią zmarłego Namu, który zginął w wypadku sześć lat wcześniej.
„Mówi się, że Śmierć przychodzi po nas pod postacią kogoś, kogo bardzo kochamy”
Cytat ze strony 7
Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę, był nietypowy zabieg dotyczący rozdziałów, o ile mogę je tak nazwać. Zaczynamy nie od jedynki czy prologu jak zazwyczaj, a od zera. Przyznam, że spodobało mi się to unikatowe podejście do podzielenia historii. Oprócz tego połączenie narracji pierwszoosobowej i drugoosobowej było dla mnie niemałym zaskoczeniem. Spotkałam się z tym lata temu, gdy zaczynałam zaczytywać się w fanfiction i opowiadania.
Dlatego gdy Heewan zwracała się per „ty”, poczułam nostalgię. Daje to wrażenie, że jesteśmy w głowie bohaterki, oglądamy film ze wspomnień i odczuwamy intensywniej emocje. Choć jestem zwolenniczką narracji trzecioosobowej, tutaj od pierwszej strony poczułam ciepło na dnie brzucha. Podobało mi się.
„Czym byłeś? Jeśli Śmiercią w ludzkiej postaci, to dlaczego stałeś przede mną jako dorosły mężczyzna, a nie osiemnastolatek, którym wtedy byłeś? Zupełnie jakbyś nadal żył i starzał się wraz z upływem czasu”
Cytat ze strony 10
29 rozdział zawierał tylko jedno, bardzo krótkie zdanie, które wyraziło więcej niż tysiąc słów. To niesamowite, jak taki zabieg potrafi wywołać tyle różnych emocji. Tuż po nim spotykamy kolejną część brzmiącą „Reszta opowieści: Jeong Hee-wan”, co nie będzie jedynym takim przypadkiem. Znajdziemy tam również Namu. W chwili, gdy nadchodzi moment Inju, następuje zmiana narracji na trzecioosobową, oczywiście nie ostatni raz
Ciężko mi to wytłumaczyć bez wprowadzania zamieszania, dlatego polecałabym po prostu mieć na uwadze, że Seo Eunchae wykreowała fantastyczną książkę z różnymi narracjami i perspektywami. Jednak mają one sens, nie pojawiają się bez powodu.
„In-ju od początku darzyła ją sympatią. Dziewczynka była naprawdę ładna. Niektórzy dorośli unikali małej, twierdząc, że jest pozbawiona wyrazu i dziwna – In-ju tego nie rozumiała. Dla niej była po prostu śliczna”
Cytat ze strony 103
Jeśli więc lubicie literaturę koreańską z trudnymi motywami, a zarazem przepiękną i kreatywną w sposobie napisania, jest to lektura dla was. Jeśli ktoś wcześniej nie miał kontaktu z tego typu literaturą, warto zacząć od tej książki.
Pojawił się niespodziewanie, nagle chociaż wcale nie powinno go tu być. Przecież właśnie dlatego, że tak szybko zginął ona znalazła się w tym miejscu z tym konkretnym postanowieniem. Powoli, niepostrzeżenie znikała, niby była, a jednak nie czuła,że żyje. Powiedział, że ma tylko tydzień, gdy minie, umrze. Rozjedzie ją samochód, nie będzie to śmierć bezbolesna. Ale... Jeśli trzy razy wymówi jego imię może odejść już, teraz, bez bólu. Jednak może jeszcze skorzysta z tego podarowanego tygodnia i zrobi coś co zawsze chciała zrobić, może wykorzysta dany jej czas...jeśli tylko zechce, on będzie przy niej.
Ogromnie i z wielką przyjemnością korzystam z możliwości czytania książek azjatyckich. Tym razem jest to debiutancka powieść spod pióra koreańskiej autorki, która dotyka wrażliwych strun duszy. Nie oczekujcie jakiś zawrotnych scen akcji. Tutaj nie ma pośpiechu, jest za to dużo czasu na refleksje.
Tydzień, mogłoby się wydawać,że to długo ale jeśli właśnie tyle zostało nam życia to już zmienia postać rzeczy.
Powieść opowiada o stracie, o utraconych szansach, o niewypowiedzianych słowach, o losie z którym ciężko wygrać i poświęceniu dla drugiej osoby. Dostać drugą szansę...cudowne uczucie i wielka odpowiedzialność.
Historia toczy się nieco dziwacznie, najpierw mamy spotkanie dwójki przyjaciół i tydzień spędzony razem, a potem...potem właściwie każdy z bohaterów ma swój czas na pokazanie własnego punktu widzenia. Za każdym razem i nowym większym rozdziałem cofamy się w czasie i poznajemy historię danej osoby. Ja trochę się gubiłam przy tych imionach, bo nie wiem czy wiecie ale w Korei imiona składają się z dwóch sylab, natomiast nazwisko z jednej np. Jeong Hee-wan oraz Kim Na-mu - główni bohaterowie, ale zawsze można wrócić i sobie przypomnieć. Taka niedogodność to żadna niedogodność patrząc na całokształt.
Wiadomo nie każdy się tutaj odnajdzie, to raczej dla tych którzy lubią specyficzną literaturę azjatycką. Ja polecam.
"Tydzień, zanim umrę" to debiut koreańskiej autorki, który już samym tytułem budzi ciekawość i zaintrygowanie. Dla mnie okazała się piękną opowieścią, która zostanie we mnie na dłużej.
Jest to historia młodej kobiety, nie mogącej poradzić sobie ze stratą i żałobą po bracie, który zginął w wypadku w młodym wieku. Pewnego dnia, gdy nie jest w stanie już dłużej tego znieść, jej brat odwiedza ją i postanawia pomóc jej przejść przez ostatni tydzień jej życia.
Brzmi to może dziwacznie i początek faktycznie jest taki, że nieco trudno się w tym wszystkim połapać. Warto jednak przetrwać ten moment dezorientacji, bo im dalej, tym jest tylko lepiej!
Poznajemy też kilka innych perspektyw osób, które znały główną bohaterkę lub jej brata, a historię jego samego na samym końcu. I jest to idealnie zwieńczenie tej powieści, które daje wszystkie odpowiedzi, niesie z sobą satysfakcję, a także sporo emocji.
W książce występuje wątek fantastyczny związany z obcowaniem dusz, tego co się dzieje po śmierci oraz z wysłannikami samej Śmierci. Zostało to ciekawie przedstawione, bardzo przypadło mi do gustu.
Warto dać tej książce szansę, nawet jeśli rzadko sięga się po tego typu powieści, ponieważ moim zdaniem każdy jest w stanie zaczerpnąć z niej coś wartościowego dla siebie. Choć początek jest chaotyczny i czytelnikowi brakuje informacji, to później poszczególne elementy wskakują na swoje miejsce, tworząc pełną i poruszającą opowieść o miłości i żałobie, życiu i śmierci. Wszystko zaś zostało zbudowane w niezwykłym nastroju, który udziela się czytelnikowi. Autorka zawarła w swojej historii świetny przekaz, o którym warto pamiętać na co dzień. Gorąco polecam.
„Tydzień to było za mało, żeby zrobić razem wszystko, o czym marzyłem.” .A Wam? Wystarczyłby tydzień, aby skreślić wszystkie rzeczy z tzw. listy do zrobienia przed śmiercią? Mi z pewnością nie, podobnie jak i bohaterom książki Seo Eun-chae „Tydzień, zanim umrę” .Hee-wan nie dowierzała, gdy ujrzała przed sobą Nam-u, swojego przyjaciela, który zmarł przed kilkoma laty. Był dla niej kimś ważnym i to bardzo… i najgorsze w tym wszystkim jest to, że wtedy nie zdążyła mu o tym powiedzieć. Gdy Śmierć ponownie wita do jej życia, ukazuje się jej właśnie Nam-u - czyżby to właśnie on, jako ukochana osoba, przyszedł właśnie teraz po nią? Dziewczyna dostaje siedem dni życia. Siedem dni, by móc nadrobić stracony czas, zrobić wszystko to, o czym zawsze marzyła, a towarzyszyć jej w tym ma właśnie Nam-u. Tylko czy tydzień wystarczy? Czy to nie za mało? Czy w siedem dni da się przeżyć całe życie? A co z miłością? Czy i tym razem to Śmierć będzie triumfować?… .„Tydzień, zanim umrę” to była piękna i niezwykle smutna historia. Zupełnie inna, niż te, które czytałam dotychczas. Tematyka właśnie śmierci, straty była omówiona w niekonwencjonalny sposób - ciekawie, inaczej. Jako instytucji mającej pełne ręce roboty, ale też i „kogoś”, komu ludzki los nie jest całkowicie obojętny, kto daje najważniejszą wartość - czas, by móc jeszcze odmienić przeznaczenie. .Niosła ze sobą cały wachlarz uczuć i wartości - od smutku, rozpaczy, przez żal za utraconym, ale także nadzieję, poczucie spełnienia, pogodzenia się ze stratą, miłość i przyjaźń. Pokazała, co tak naprawdę w życiu jest ważne i że nie zawsze są sytuacje bez wyjścia. .Powieść czytało mi się bardzo dobrze. Zaciekawiła mnie już od pierwszej strony. Urzekła klimatem i mimo smutku, jaki ze sobą niosła, sprawiła, że pozostanie ze mną na dłużej.
„Tydzień, zanim umrę” Seo Eun-chae to historia, która od pierwszych stron otula melancholią i delikatnym smutkiem. Autorka sięga po motyw znany z koreańskich wierzeń, nadając mu niezwykle emocjonalny wymiar. Spotkanie po latach z ukochaną osobą, która dawno odeszła, nie jest tu cudem - jest zapowiedzią końca. I właśnie ta świadomość sprawia, że każda wspólna chwila boli podwójnie.
Relacja Hee-wan i Nam-u została przedstawiona z ogromną czułością. To opowieść o niewypowiedzianych słowach, o miłości, która nie zdążyła wybrzmieć, i o tęsknocie, która nie zna granic czasu. Ich siedem dni razem wypełniają drobne gesty, zwyczajne marzenia i momenty, które nagle stają się całym światem - kino, morze, nocne rozmowy pod gwiazdami.
Ta książka nie epatuje dramatem, ale powoli, konsekwentnie kruszy serce czytelnika. Pokazuje, jak bardzo boimy się pożegnań i jak często odkładamy życie „na później”. Jest w niej dużo bólu, ale też ciepła, ukojenia i subtelnej nadziei, że nawet strata może czegoś nauczyć.
„Tydzień, zanim umrę” to poruszająca, refleksyjna lektura, która zostaje w głowie na długo po przewróceniu ostatniej strony.