
Kiedy już wejdą, nigdy nie wyjdą...
Eve i jej dziewczyna Charlie zamieszkały w starym domu, na malowniczym wzgórzu otoczonym lasem. Pewnego zimowego dnia ich spokój zakłóca pukanie do drzwi. Na progu stoi mężczyzna z rodziną – Thomas Faust twierdzi, że kiedyś tu mieszkał i chciałby pokazać dzieciom miejsce, w którym się wychował. Eve wpuszcza nieznajomych do środka, choć w jej głowie rozbrzmiewa sygnał alarmowy.
Szalejąca śnieżyca odcina gościom jedyną drogę wyjazdową. Eve i Charlie są zmuszone przenocować obcych. Atmosfera staje się coraz bardziej napięta. Gdy rano znika Charlie, Eve postanawia za wszelką cenę pozbyć się niechcianych przybyszów.
Nie powinnaś była ich wpuszczać. Musisz się ukryć. Musisz...
Paranoja, wyrachowana manipulacja, pierwotne zło... Co naprawdę dzieje się w domu na wzgórzu?
To był nasz dom to przerażająca powieść, w której Marcus Kliewer umiejętnie łączy napięcie rodem z „Uciekaj” Jordana Peele’a i mroczny klimat najstraszniejszych historii Stephena Kinga.
Marcus Kliewer jest pisarzem i animatorem poklatkowym. Jego debiutancka powieść To był nasz dom pierwotnie ukazała się jako opowiadanie w odcinkach na Reddicie, gdzie użytkownicy forum NoSleep uznali je za najstraszniejszą historię w 2021 roku.
Tłumacz: Aleksandra Żak
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Otwarte Sp. z o.o., ul. Smolki 5 lok. 302, 30-513 Kraków (PL), numer telefonu: 12 427 12 00, adres e-mail: otwarte@otwarte.eu
| Autor | Marcus Kliewer |
| Wydawnictwo | Otwarte |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 352 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8135-454-7 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788381354547 |
| Wymiary | 135 x 205 mm |
| Data premiery | 2025.03.26 |
| Data pojawienia się | 2024.12.23 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 801 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 3 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Stawki 8 (450 m od CH Arkadia) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Dawno już poza książkami Stephena Kinga, nie czytałam tak mocno trzymającej w napięciu książki!
Książka mnie mocno zaskoczyła i zszokowała, a samo zakończenie pozostawiło mnie w ogromnym niedowierzaniu, wręcz osłupieniu. Nie dziwię się też, że Netflix wykupił prawa do ekranizacji, bo ta książka to gotowy materiał na mrożący krew w żyłach film lub serial.
Wyobraźcie sobie, że razem z kimś kupujecie dom na odludziu i po niedługim czasie u progu drzwi pojawia się rodzina, która kiedyś mieszkała w tym domu i chce na chwilę wejść do niego i powspominać. Chwila zmienia się w długie godziny, a może nawet i dni, a goście przez cały czas nie chcą z jakiegoś powodu opuścić domu.
W domu czuć niepokój. Z minuty na minutę niepokój przeradza się w strach, który powoduje, że będziecie bać się głęboko oddychać. Z każdą przeczytaną stroną napięcie będzie wzrastać. Będziecie odczuwać strach przed tym, co za chwilę nastąpi, ale ciekawość nie pozwoli wam odłożyć książki choćby na chwile
,,To był Nasz Dom” to genialny thriller psychologiczny, który przeczytałam jednym tchem. Autor stworzył fabułę w taki sposób, że w pewnym momencie nie będziecie wiedzieć co jest prawdą, a co nie. Książka wywarła we mnie ogrom emocji, dzięki którym nie zapomnę o książce na długo.
Jest to jedna z lepszych książek, które czytałam w ostatnim czasie i szczerze wam ją polecam.
Nie zawiedziecie się.
Chcielibyście mieszkać na odludziu?
Eve i jej dziewczyna Charlie zamieszkały w starym domu, na malowniczym wzgórzu otoczonym lasem. Pewnego zimowego dnia ich spokój zakłóca pukanie do drzwi. Na progu stoi mężczyzna z rodziną – Thomas Faust twierdzi, że kiedyś tu mieszkał i chciałby pokazać dzieciom miejsce, w którym się wychował. Szalejąca śnieżyca odcina gościom jedyną drogę wyjazdową. Eve i Charlie są zmuszone przenocować obcych. Atmosfera staje się coraz bardziej napięta. Gdy rano znika Charlie, Eve postanawia za wszelką cenę pozbyć się niechcianych przybyszów.
Dom stał samotnie na wzgórzu, z dala od miasta i ludzkich głosów. Otoczony dziką roślinnością, z wybitymi oknami i cichym skrzypieniem starych desek, wyglądał jakby od dawna czekał – nie na lokatorów, ale na ofiary. W ciągu dnia wydawał się opuszczony, zapomniany przez czas. Ale nocą… nocą ożywał.
Okładka, która przyciąga jak zaklęcie. Zapowiada coś mrocznego, coś co skrada się powoli, aż w końcu pochłania w całości. Bez reszty. Wiedziałam, że nie będzie to zwykła historia. Od pierwszych stron wyczuwa się niepokój. Subtelny, ale przenikliwy jak zimny dym. Autor z chirurgiczną precyzją buduje napięcie, które wzrasta z każdą stroną. Dom, zamiast być bezpiecznym miejscem, staje się klaustrofobicznym labiryntem. Nie potrzebujemy rozlewu krwi, aby czuć strach. Groza zaczai się w niedopowiedzeniach.
Autor balansuje na granicy paranoi, a my razem z nim. Książka to thriller psychologiczny w najczystszej formie. Autor bezlitośnie gra naszymi emocjami, budując atmosferę duszną, oblepiającą czytelnika jak błoto. Historia nie daje wytchnienia. Czytałam ją jednym tchem, bo nie byłam w stanie się od niej oderwać. Zakończenie, które zostawiłam mnie z niedosytem. Opowieść o zaufaniu i manipulacji, o cienkiej granicy między rzeczywistością a złudzeniem.
Marcus Kliewer w swoim debiutanckim thrillerze psychologicznym „To był nasz dom” tworzy gęstą, klaustrofobiczną atmosferę pełną niepokoju i tajemnic. Od pierwszych stron wciąga czytelnika w historię, w której nic nie jest oczywiste, a poczucie zagrożenia rośnie z każdą chwilą.
Główne bohaterki, Eve i Charlie, kupują odosobniony dom, planując jego renowację i późniejszą sprzedaż. Ich spokój zakłóca nieoczekiwane pojawienie się Thomasa Fausta i jego rodziny, którzy twierdzą, że niegdyś tu mieszkali. Choć Eve ma wątpliwości, zgadza się ich wpuścić, co okazuje się początkiem serii niepokojących wydarzeń. Z każdą chwilą atmosfera staje się coraz bardziej napięta, a czytelnik wraz z bohaterką zaczyna zastanawiać się, co jest rzeczywistością, a co jedynie złudzeniem.
Kliewer świetnie kreuje bohaterów i stopniowo zaciera granicę między prawdą a urojeniem. Wprowadzone wątki dokumentalne, takie jak artykuły i zapiski na temat tajemniczych zdarzeń w okolicy, potęgują wrażenie zagrożenia.
„To był nasz dom” to historia o zaufaniu, manipulacji i ludzkiej psychice w obliczu strachu. Nic dziwnego, że Netflix już wykupił prawa do ekranizacji – to thriller, który na długo zostaje w pamięci i zachwyci fanów gatunku
Eve wraz z Charlie kupują stary dom na wzgórzu, dookoła otoczony przez las, gdzie do najbliższych sąsiadów jest dość daleka odległość. Pewnego dnia, gdy Eve jest sama, do drzwi puka dziwna rodzina z trójką dzieci, która chce tylko szybko rzucić okiem na wnętrze, gdyż Thomas – głowa rodziny, kiedyś mieszkał w tym domu. Bohaterka nie jest chętna, ale nie potrafi odmówić, jednak wizyta się przedłuża, a ona czuje się coraz bardziej zniecierpliwiona i czuje się nieswojo, będąc z nimi sam na sam. W międzyczasie śnieżyca odcina ich od świata, więc nie szybko pozbędzie się swoich gości, a wokół zaczynają się dziać dziwne rzeczy.
Cóż mogę powiedzieć, to jest mój ulubiony klimat: stary dom na odludziu, mała grupa bohaterów, dziwne zachowania i sytuacje oraz warunki atmosferyczne zamykające ich w jednej lokalizacji. Przyznam się, że czułam się nieswojo, czytając tę powieść po zachodzie słońca i o to właśnie chodzi! Jestem fanką dreszczowców i uwielbiam, gdy książki sprawiają, że się boję. Najlepsze jest to, że Netflix wykupił prawa do ekranizacji tej historii, więc z niecierpliwością czekam, aż będę mogła obejrzeć film.
Co myślę o zakończeniu? W pewnym sensie czegoś się domyśliłam, ale biorąc pod uwagę wszystko, co zafundował nam Marcus Kliewer, jest to wyłącznie kropla w morzu. Od skończenia lektury minęło kilka godzin, a ja wciąż o tym myślę i w takich sytuacjach żałuję, że nie mogę na ten temat podyskutować, wtrącić moich przemyśleń, gdyż zdradziłabym zbyt wiele. Mam kilka pytań, które zostaną bez odpowiedzi, gdyż autor poprowadził fabułę tak, że my, jako czytelnicy sami możemy zadecydować, jak się ta powieść skończyła. Zakończenie jest otwarte, aczkolwiek bardzo intrygujące.
Bohaterowie zostali wykreowani w ten sposób, że wzbudzali we mnie skrajne emocje, od współczucia aż po niepokój. Kliewer świetnie oddaje psychologię postaci, stopniowo ujawniając ich motywacje i ukryte lęki. W pewnym momencie dostajemy taki plot twist, że można jedynie powiedzieć: wow.
Początkowo może się wydawać, że jest to po prostu thriller psychologiczny, ale musicie pamiętać, że jest to horror i dzieją się tu rzeczy nadprzyrodzone. Ja w tej kwestii nie jestem delikatna, ale dla ludzi o słabszych nerwach polecam sięgać po lżejszą lekturę.
„To był nasz dom” posiada wszystko, co tego typu powieść powinna posiadać: niepokojący klimat, zwroty akcji, idealnie wyważone napięcie, ciekawie wykreowanych bohaterów, szybkie tempo. Czego można chcieć więcej? Jestem zachwycona i na pewno tytuł ten wyląduje wśród najlepszych książek, przeczytanych przeze mnie w 2025 roku.
Tytuł: To Był Nasz Dom
Autor: Marcus Kliewer
Wydawnictwo Otwarte
Data premiery: 26.03.2025r.
"Kiedy już wejdą, nigdy nie wyjdą."
Thriller psychologiczny, który od samego początku trzyma w napięciu, by z każdą kolejną stroną poczuć niepokój i atmosferę grozy.
Autor stopniowo buduje napięcie, a zakończenie nie tylko szokuje lecz sprawia, że czytelnik na nowo zastanawia się co faktycznie było prawdą a co nie.
Pióro autora jest proste i lekkie, aż ciężko uwierzyć, że jest to debiut. Fabuła jest wciągająca i przemyślana.
Dobrze wykreowani bohaterowie, oraz wątki, gdzie ścierają się granice między jawą a urojeniem zwiększają uczucie grozy.
Dla fanów horrorów i mrocznych thrillerów psychologicznych - to pozycja obowiązkowa.
PS: Netflix wykupił prawa do ekranizacji tej powieści, także czekam na efekty. ?
Gorąco polecam.
Powiem wam, że takiego skonstruowania książki to jeszcze nie czytałam. Z pewnością jest to wciągająca opowieść, ale im byłam dalej, tym częściej miałam ochotę się roześmiać. Tylko nie w formie rozbawienia sytuacją, a jednie nerwowym śmiechem, który wyrażałby wszystko, po za czymś ciepłym i miłym;-) Jest to spowodowane wieloma niecodziennymi sytuacjami. Mam ochotę nazwać ten thriller paranormalnym, gdyż po pierwsze, rodzina, która odwiedziła dom zamieszkały przez dwie kobiety, była co najmniej dziwna. Oni, gdy się od siebie nawzajem oddalali, to zachowywali się jak roboty, albo złe siły, które są stworzone do krzywdzenia innych. Po drugie, kiedy odwiedzali zakamarki domu w którym kiedyś mieszkali, odkrywali miejsca, które przez kogoś pozostały zakryte, albo zamaskowane. Większość z tych miejsc tłumaczyła nam sama zamieszkana, kiedy jej głos z głowy tłumaczył nam znaczenie tych znaków.
A swoją drogą, to w jakimś stopniu ta historia wydała mi się terapeutyczna, gdyż mamy sytuację, kiedy nasz wewnętrzny głos, który często z nas szydzi, ktoś nazwał imieniem z wyobrażeniem sobie jak może wyglądać. W ten sposób, kiedy on dochodził do słuchu, można było go ignorować insynuując, że wcale nie chce dla nas dobrze, więc nie mamy prawa go słuchać. A wpajając mu nasze zdanie, już w lepszej wersji, zmienialiśmy ten głos w coś miłego, co nie negowało naszego dalszego postępowania. Nigdy nie pomyślałam, że w ten sposób mogę sama wyleczyć swoje negatywne myśli;-)
Powracając do lektury, jedna z osób, cokolwiek się nie działo, a dokładniej, kiedy zostawały wypowiadane pewne słowa, ona natychmiast je notowała. Zupełnie jakby odtwarzała pewien rytuał... W późniejszych wydarzeniach, jedna z kobiet znika. Rozpoczynają się poszukiwania i to wtedy zaczynamy odkrywać rzeczy, które były ukrywane, nie dodam przez kogo. Ewidentnie nie grało tutaj wszystko, a niepokój czytelnika wzrasta, gdyż zanim poznamy jakiekolwiek odpowiedzi, odnajdziemy setki tysięcy niewiadomych, które nijak się będą miały do siebie. Dopiero pod sam koniec włos zjeży się wam na głowie, a po plecach poczujecie jak jakaś dłoń dotyka pewnych miejsc. Oczywiście zawsze można to zegnać na nerwowe ruchy unerwień naszego ciała:-) Jeśli więc macie ochotę na całkiem dobry dreszczowiec, to historię wam polecam. W końcu nie ma to jak opowieść o domu w którym ktoś przed nami mieszkał:-)
Lubicie historie z dreszczykiem emocji?
Tajemniczy dom na wzgórzu otoczony lasem zapewni Wam strach i niepokój.
Pewnego zimowego dnia w progu domu Eve i Charlie staje rodzina Faustów, która twierdzi, że kiedyś tu mieszkała. Thomas Faust chciałby pokazać swojej rodzinie dom, w którym dorastał. Wkrótce szalejąca śnieżyca odcina Faustom jedyną drogę wyjazdową. Eve i Charlie zmuszone są przenocować obcych. Atmosfera robi się coraz bardziej napięta, a gdy rano znika Charlie, Eve za wszelką cenę chce pozbyć się obcych z domu.
Jesteście ciekawi, co takiego wydarzy się w domu na wzgórzu?
"To był nasz dom” autorstwa Marcusa Kliewera to poruszająca powieść, która przenosi czytelnika w świat emocji, pamięci i utraty. Książka opowiada historię rodziny, której życie zostaje wywrócone do góry nogami przez nieoczekiwane wydarzenia. Autor w mistrzowski sposób buduje atmosferę, ukazując zarówno radość, jak i smutek, które towarzyszą bohaterom w ich codziennym życiu. Podczas czytania czuć atmosferę grozy i niepokój.
Styl pisania autora jest bardzo przystępny, a jednocześnie pełen głębi. Autor umiejętnie wplata opisy otoczenia i emocji, co sprawia, że czytelnik może poczuć się częścią opowieści. Postacie są dobrze zarysowane, a ich wewnętrzne zmagania są przekonywujące i autentyczne. Autor zmusza nas do refleksji nad tym, co naprawdę oznacza słowo „dom” i jak różne mogą być nasze wspomnienia związane z miejscem, w którym dorastaliśmy. Książka porusza również ważne tematy, takie jak rodzinna więź, tożsamość oraz znaczenie przeszłości w kształtowaniu przyszłości. Marcus Kliewer nie boi się stawiać trudnych pytań, co sprawia, że lektura staje się nie tylko przyjemnością, ale i intelektualnym wyzwaniem.
"To był nasz dom” to powieść, która z pewnością zostanie w mojej pamięci na długo po jej przeczytaniu. Zdecydowanie polecam tę książkę każdemu, kto szuka lektury z dużą dawką grozy i emocji.
Czytajcie! Polecam!
BRUNETTE BOOKS
Tytuł: To Był Nasz Dom
Autor: Marcus Kliewer
Wydawnictwo Otwarte
Data premiery: 26.03.2025r.
"Kiedy już wejdą, nigdy nie wyjdą."
Thriller psychologiczny, który od samego początku trzyma w napięciu, by z każdą kolejną stroną poczuć niepokój i atmosferę grozy.
Autor stopniowo buduje napięcie, a zakończenie nie tylko szokuje lecz sprawia, że czytelnik na nowo zastanawia się co faktycznie było prawdą a co nie.
Pióro autora jest proste i lekkie, aż ciężko uwierzyć, że jest to debiut. Fabuła jest wciągająca i przemyślana.
Dobrze wykreowani bohaterowie, oraz wątki, gdzie ścierają się granice między jawą a urojeniem zwiększają uczucie grozy.
Dla fanów horrorów i mrocznych thrillerów psychologicznych - to pozycja obowiązkowa.
PS: Netflix wykupił prawa do ekranizacji tej powieści, także czekam na efekty. ?
Gorąco polecam.
Jeśli lubisz poczuć na karku dreszczyk emocji, a oglądanie horrorów to twoja pasja ta książka z pewnością przypadnie ci do gustu.
Chyba pierwszy raz tak miałam, że obudziłam się w nocy i się zastanawiałam czy otworzyć oczy i czy przypadkiem nie zobaczę jakiejś zjawy (efekt czytania tej książki przed snem :)
Zaczyna się niewinnie, pewna rodzina staje na progu i pyta czy może go zobaczyć, ojciec ponoć się w nim wychował, nasza bohaterka Eve jest osobą dość lękową, neurotyczną a przy tym zupełnie nie asertywną więc się zgadza. Niby wszystko jest w porządku, jednak rodzina zdecydowanie za długo korzysta z gościnności Eve. Kiedy śnieżyca sprawia że muszą przenocować Eve zaczyna czuć się osaczona, a gdy rano znika jej partnerka wpada wręcz w panikę.
Książka ta jest napisana w taki sposób, ze na początku nie sposób stwierdzić czy to Eve popada w paranoję, czy też coś faktycznie jest na rzeczy.
To książka pełna skrzypnięć na strychu, stupotu bosych stóp, dziwnych niekończących się korytarzy w piwnicach, gry świateł, dociekania do odkrycia prawdy pomimo lęku.
Muszę przyznać, że dokumenty, które przedzielają poszczególne rozdziały dodają tej książce klimatu, dzięki któremu robi się naprawdę strasznie.
Czy Eve uda się odkryć tajemnice domu? Kim jest Thomas? Jakie znaczenie ma w tym wszystkim jedyne znane zdjęcie Eve Palmer? Nie zdradzę więcej ten mroczny klimat trzeba poczuć samemu. Uważaj jednak kogo wpuszczasz do swego domu, bo "jak wejdą, nigdy już nie wyjdą".
„To był nasz dom” jest historią hybrydową, ponieważ to mieszanina horroru psychologicznego z thrillerem, a do swojego świata autor wprowadził mnie stopniowo, a warto nadmienić, że świat ten ma zatarte granice między bezpieczeństwem a wszechobecnym zagrożeniem.
Historia zaczyna się dość niepozornie, żeby nie powiedzieć niewinnie, bowiem Eve i Charlie prowadza spokojne życie w starym domu wśród pięknej górsko leśnej scenerii. Wszystko się zmienia, gdy niespodziewany przybysz z towarzyszami zakłócają spokojny byt. Atmosfera zagęszcza się wraz z pogarszającą się za oknem pogodą, gdzie szalejąca śnieżyca dodatkowo wywoływała u mnie niepokój i klaustrofobię psychiczną.
Autor bardzo zmyśle wplatał w historię retrospekcje, które oprócz ubogacenia fabularnego zdecydowanie nadawały emocjonalnego wydźwięku historii. Napięcie jest budowane stopniowo i niby wszystko wydaje się jasne i nieuniknione to jednak Kliwer tak umiejętnie mnie przez historię prowadził, że czułam zaskoczenie wraz z rozwojem fabuły. Ta historia porusza także dość aktualne życiowo tematy jak zaufanie, manipulacja, czy zwyczajne zło. Ta cała tematyczna gama podkreślają psychologiczne rozterki bohaterów i ukazuje bardzo obrazowo, z czym musieli się zmagać.
W powieści ciekawie ukazana jest ewolucja Eve, która początkowo bardzo opiekuńcza i pragmatyczna z czasem zmuszona jest do podejmowania nieoczywistych decyzji w związku z narastającym zagrożeniem. Ciekawą postacią jest tajemniczy przybysz - Thomas Faust, który przez swoją enigmatyczność budzi zainteresowanie.
Mnie ta historia od samego początku wciągnęła, a bardzo dobra konstrukcja historii ciągle podsycała moja ciekawość. Trudno mi tez nie docenić faktu, że ta powieść jest bardzo inteligentna, chociaż momentami zbyt mocno naznaczona dramatyzmem.
Warto sprawdzić.
„Kiedy już wejdą, nigdy nie wyjdą…”
Eve wraz ze swoją dziewczyną Charlie niedawno kupiły dom. Stary, zaniedbany, położony „niemal na końcu świata”, ale z potencjałem..
W pewien zimowy wieczór u progu domu młodych kobiet pojawiają się obcy ludzie. Pięcioosobowa rodzina z klasy średniej wyglądająca zupełnie nieszkodliwie i niewinnie, uprzejmie zapytuje, czy mogliby rozejrzeć się po domu. Mężczyzna – głowa rodziny twierdzi, że kiedyś tu mieszkał i chciałby pokazać swoim dzieciom i żonie miejsce, w którym się wychował. Będąca sama w domu Eve, niechętnie, ale jednak wpuszcza nieznajomych do środka.. Kobieta podskórnie czuje, że nie powinna tego robić. Jej „wadliwy pajęczy umysł”, „nadaktywna wyobraźnia” i wrodzona tendencja do wyolbrzymiania różnych spraw – dają wyraźne sygnały ostrzegawcze, jednak uginają się pod naporem „autodestrukcyjnej skłonności do zadawalania inny”.. Niewinna wizyta obcych zmienia się w ciąg niekontrolowanych zdarzeń zniekształcających rzeczywistość i zakrzywiających perspektywę. W umyśle kobiety nagle otwiera się szafa, w której chowała najgorsze lęki, obawy.. paranoje.. które teraz wychodzą na światło dzienne i jak mrówki obłażą całe jej otoczenie i oblepiają myśli manipulując „światłoczułą” wyobraźnią..
Jak się skończy wizyta „obcych” w „swoim” domu?
„To był nasz dom” to thriller psychologiczny z elementami horroru. Fabuła wciąga od pierwszej strony i trzyma w napięciu do ostatniej. Nieoczekiwane zwroty akcji, ciekawe „wstawki” nie pozwalają odłożyć książki nie poznawszy finału tej historii. Klimat mrozi krew w żyłach. Wyobraźnia szaleje. Myśli podsuwają mroczne scenariusze.
Jako wielbicielka thrillerów, muszę przyznać, że świetnie się tu bawiłam.
Polecam.