
Samochód Konrada Barskiego przecina noc i ścianę deszczu. Nagle w świetle reflektorów pojawia się postać – nieruchoma, wyrwana z koszmaru. Barski zatrzymuje auto i rusza za nieznajomym w głąb lasu. Nigdy nie wraca.
W samochodzie zostaje Miłosz Konarski – półprzytomny, zamroczony. Ostatnie, co widzi, to światła rozpędzonej ciężarówki tuż przed nim. W wyniku wypadku zapada w śpiączkę. Gdy budzi się po sześciu miesiącach, pamięta tylko jedno: feralną noc i człowieka, który prowadził samochód.
Chce go odnaleźć, ale wszyscy wokół twierdzą, że ktoś taki nigdy nie istniał…
Na styku jawy i snu Miłosz zaczyna tracić grunt pod nogami. Co było prawdą? Co wytworem chorego umysłu?
Są tajemnice, które nie umierają w ciemności. One czekają.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Agencja Wydawniczo-Reklamowa Skarpa Warszawska Sp. z o.o., ul. Tadeusza Borowskiego 2/24, 03-475 Warszawa (PL), numer telefonu: 22 416 15 81, adres e-mail: redakcja@skarpawarszawska.pl
| Autor | Agata Kunderman |
| Wydawnictwo | Skarpa Warszawska |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 336 |
| Format | 13.5 x 21.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8430-225-5 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788384302255 |
| Wymiary | 135 x 210 mm |
| Data premiery | 2026.04.06 |
| Data pojawienia się | 2026.03.26 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 332 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 28 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | 5 szt. na miejscu |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | 3 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | 2 szt. na miejscu |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Wyobraź sobie, że budzisz się z półrocznego niebytu, a Twoja jedyna kotwica prawdy zostaje przez wszystkich uznana za urojenie. Agata Kunderman w swojej powieści „Strzępy” serwuje nam thriller, który nie tylko mrozi krew w żyłach sceną otwierającą, ale przede wszystkim zadaje bolesne pytanie o granice zaufania do własnych zmysłów. To historia o tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy fundament jego tożsamości – pamięć – zaczyna przypominać potłuczone lustro.
Autorka nie traci czasu na zbędne wstępy. Od pierwszej strony zostajemy wrzuceni w środek nocnego koszmaru: ściana deszczu, nieruchoma postać w świetle reflektorów i irracjonalna decyzja Konrada Barskiego, by ruszyć w głąb ciemnego lasu. To, co dzieje się później – wypadek Miłosza Konarskiego i jego przebudzenie po sześciu miesiącach śpiączki – stanowi doskonały punkt wyjścia dla rasowego thrillera psychologicznego.
Największym atutem tej opowieści jest właśnie motyw utraty pamięci. To temat, który daje ogromne pole do manewru, a Kunderman nie traktuje go jako taniego chwytu fabularnego. To oś, wokół której obraca się cała gra z percepcją czytelnika. Razem z Miłoszem czujemy narastającą frustrację i dezorientację, gdy otoczenie próbuje nam wmówić, że człowiek, za którym tęsknimy, nigdy nie istniał. Czy to zbiorowy spisek, czy może genialnie skonstruowana iluzja chorego umysłu? Ta niepewność trzyma nas w napięciu przez znaczną część lektury.
„Strzępy” to fascynujące studium ludzkiej psychiki. Autorka z dużą precyzją pokazuje, jak pamięć potrafi nas oszukiwać, blokując traumatyczne wspomnienia, by po chwili zaskoczyć nas ich nagłym, bolesnym błyskiem. Jednak to nie tylko opowieść o słabości, ale przede wszystkim o niewiarygodnym samozaparciu. Miłosz, mimo że traci grunt pod nogami, wykazuje się nieustępliwością w dążeniu do prawdy. To postać wielowymiarowa, niejednoznaczna, która musi zmierzyć się z faktem, że odkrycie prawdy może wywołać lawinę konsekwencji, na które nikt nie jest przygotowany. Kunderman ma dar do kreowania właśnie takich bohaterów – ludzi z krwi i kości, uwikłanych w misternie skonstruowane intrygi, których warstwy opadają bardzo powoli.
Niestety, nawet najlepiej zapowiadająca się maszyna czasem łapie zadyszkę. O ile początek powieści to prawdziwy pokaz literackiej siły i napięcia, o tyle środek książki przynosi wyraźne spowolnienie. Autorka w pewnym momencie zbyt mocno skupia się na rozbudowywaniu tła psychologicznego, co – choć wartościowe dla charakterystyki postaci – momentami wybija z rytmu. Akcja, która wcześniej pędziła niczym ciężarówka z feralnej nocy, zaczyna grzęznąć w rozwleczonych fragmentach i scenach, które niewiele wnoszą do głównego wątku. Czytelnik, przyzwyczajony do intensywności pierwszych rozdziałów, może w połowie poczuć lekkie znużenie, czekając na kolejny konkretny krok naprzód.
Zakończenie „Strzępów” wzbudza najbardziej mieszane uczucia. Z jednej strony jest spójne z klimatem całości – niejednoznaczne, mgliste, zostawiające spore pole do własnych interpretacji. Z drugiej jednak strony, po tak misternie budowanym napięciu, finał wydaje się nieco banalny. Cała fabuła zdawała się prowadzić do znacznie mocniejszego uderzenia, prawdziwej kulminacji, która rzuciłaby czytelnika na kolana. Zabrakło tej ostatecznej kropki nad „i”, która sprawiłaby, że historia domknęłaby się z siłą równą jej obiecującemu startowi.
"Chciałby planować jutrzejszy obiad, wyjście na spacer, film, który obejrzą wieczorem. Tymczasem dryfował w oceanie samotności. Bez swojej przeszłości i bez jakiejkolwiek przystani, do której mógłby przybić. Jedyne, co mu zostało, to zemsta."
„Strzępy” to historia, która od pierwszych stron wciągnęła mnie w swój gęsty, duszny klimat, nie dając ani chwili wytchnienia. Agata Kunderman stworzyła opowieść, w której granica między rzeczywistością a sennym koszmarem zaciera się tak mocno, że sama w pewnym momencie zaczęłam kwestionować to, co podpowiadała mi intuicja. Ta niepewność towarzyszyła mi przez całą lekturę, sprawiając, że każda kolejna strona była obietnicą wyjaśnienia zagadki, która wydawała się niemożliwa do rozwikłania.
Początek książki uderza w czytelnika z ogromną siłą, serwując nam scenę wyjętą niemal z klasycznego thrillera noir. Samochód przecinający ścianę deszczu, tajemnicza postać na drodze i nagłe zniknięcie Konrada Barskiego to fundamenty, na których autorka buduje misterną konstrukcję pełną niedomówień. Śledziłam losy Miłosza Konarskiego z zapartym tchem, współczując mu zagubienia, gdy po sześciu miesiącach śpiączki obudził się w świecie, który negował jego jedyne, wyraźne wspomnienie.
To, co najbardziej uderzyło mnie w tej powieści, to sposób, w jaki Agata Kunderman prowadzi fabułę przez meandry ludzkiej psychiki. Miłosz, próbując odnaleźć człowieka, o którym wszyscy mówią, że nie istnieje, staje się postacią tragiczną, zawieszoną między własną pamięcią a opiniami lekarzy i bliskich. Czułam jego frustrację i narastający lęk, gdy grunt pod jego nogami stawał się coraz bardziej niepewny, a każde kolejne odkrycie zamiast przynosić odpowiedzi, mnożyło tylko nowe pytania.
Muszę przyznać, że autorka wykazała się niezwykłą sprawnością w konstruowaniu tak skomplikowanej intrygi, która mimo wielu wątków pozostaje spójna i logiczna. W książce dzieje się naprawdę dużo, a dynamika zdarzeń nie pozwala na nudę, co jest ogromnym atutem w gatunku, jakim jest thriller psychologiczny. Każdy element tej układanki wydaje się mieć swoje miejsce, nawet jeśli przez większość czasu miałam wrażenie, że błądzę po omacku razem z głównym bohaterem.
Styl pisania Kunderman jest bardzo sugestywny, co sprawiało, że niemal czułam wilgoć lasu i chłód nocnego powietrza, towarzyszące bohaterom w kluczowych momentach. Opisy są plastyczne, ale nie nużące, idealnie oddają atmosferę tajemnicy, która czai się w ciemnościach i czeka na odpowiedni moment, by wyjść na światło dzienne. Jako doświadczona czytelniczka doceniam, gdy autor potrafi tak umiejętnie grać na emocjach, budując napięcie powoli, ale nieubłaganie.
Niestety, choć cała droga przez tę historię była fascynująca, muszę wspomnieć o drobnym rozczarowaniu, jakie spotkało mnie na samym końcu. Zakończenie, choć domykające wszystkie wątki, nie uderzyło we mnie tak mocno, jak się tego spodziewałam po tak rewelacyjnie poprowadzonej akcji. Miałam nadzieję na nieco inny finał, który zostawiłby mnie z jeszcze większym mętlikiem w głowie, jednak rozumiem wizję autorki i szanuję sposób, w jaki postanowiła pożegnać się z tą historią.
Mimo moich drobnych uwag co do finału, uważam, że „Strzępy” to pozycja obowiązkowa dla fanów gatunku, którzy szukają w literaturze czegoś więcej niż tylko prostej zagadki kryminalnej. To głębokie studium nad tym, jak łatwo można manipulować ludzką pamięcią i jak krucha jest nasza percepcja rzeczywistości. Spędziłam z tą książką kilka bardzo intensywnych wieczorów i jestem pewna, że na długo pozostanie ona w mojej głowie jako przykład solidnie napisanego thrillera.
Podsumowując, Agata Kunderman udowodniła, że potrafi trzymać czytelnika w szachu i serwować emocje najwyższej próby. Jeśli szukacie lektury, która sprawi, że zaczniecie się oglądać za siebie i zastanawiać, co tak naprawdę jest prawdą, a co tylko wytworem umysłu, koniecznie sięgnijcie po ten tytuł. Generalnie bardzo polecam tę podróż w głąb ciemności, bo choć finał mógł być nieco mocniejszy, to całość prezentuje się naprawdę imponująco.
Kiedy tylko zobaczyłam ten tytuł, poczułam, że będzie to historia z dreszczykiem. „Strzępy” to książka, która rozkłada na części pierwsze to, co chcielibyśmy schować głęboko w pamięci. I robi to w sposób, od którego nie sposób się uwolnić.
Fabuła? Opowiem tyle, ile sama usłyszałam na początku: to opowieść o mężczyźnie, któremu życie rozpada się na kawałki – dosłownie i w przenośni. Autorka mistrzowsko żongluje przeszłością i teraźniejszością, a Ty z każdym rozdziałem czujesz, że zaraz wyjdzie na jaw coś, co zmieni wszystko.
Bohaterowie są prawdziwi do bólu. Główna postać chodzi za mną jeszcze długo po ostatniej stronie. Jej lęk, zagubienie, ale i momenty buntu – wszystko wywołuje ciary. Przyznaję: zdarzyło mi się kilka razy odłożyć książkę, żeby złapać oddech. Uwielbiam, gdy bohaterowie zostają ze mną na dłużej. „Strzępy” to właśnie taka historia – portret psychologiczny, który porusza do głębi. A wszystko za sprawą kilku wyrazistych postaci.
Miłosz Konarski – nasz główny bohater, jest tu absolutnym centrum opowieści. Jego trauma jest przedstawiona w sposób tak namacalny, że trudno się od niej uwolnić. Gdy wybudza się z półrocznej śpiączki, jest zupełnie zagubiony. Pamięta tylko, że nazywa się Miłosz i że w chwili wypadku ktoś z nim był. Nie wie, jaki ma zawód, gdzie mieszka, a co najgorsze nikt go nie szukał. To budzi ogromny smutek i poczucie zagubienia.
Autorce genialnie udało się oddać jego stan psychiczny – balansowanie między jawą a snem, bolesne bóle głowy i okruchy wspomnień, które próbuje poskładać. Jednocześnie podziwiam jego upór – choć wszyscy wokół mówią mu, że to, co pamięta, nie istnieje, on nie poddaje się i próbuje odkryć prawdę o sobie.Konrad Barski – tajemniczy kierowca, który w deszczową noc prowadził samochód, a później zniknął w lesie. Jest tym, kogo Miłosz szuka. Synonimem nierozwiązanej zagadki, która nie daje spokoju i stanowi motor napędowy całej tej mrocznej historii. Władze, bliscy, policja – wszyscy zgodnie twierdzą, że Konrad Barski nigdy nie istniał. To sprawia, że nasz główny bohater musi zmierzyć się nie tylko z fizyczną traumą, ale i z podważaniem własnej pamięci, co jest jednym z najmocniejszych psychologicznych punktów tej książki. Pytanie brzmi: Czy był wytworem chorego umysłu, czy też ofiarą perfidnej intrygi? Poza nimi poznajemy też inne postacie, które dopełniają tę historię. Jest tajemnicza Rita, która dodaje fabule pazura, oraz wspomniana życzliwa sąsiadka – niosąca mały promyk światła w świecie pełnym mroku.
To właśnie dzięki różnorodności i psychologicznej głębi bohaterów ta powieść jest tak angażująca. A Wy macie wrażenie, że w thrillerze to postacie są najważniejsze, czy to one są tylko pretekstem do wartkiej akcji? Dajcie znać, co o tym myślicie?
Tempo – wolniej na początku, by stopniowo nabierać prędkości jak emocje na karuzeli. Styl pisania Agaty Kunderman jest wciągający, oszczędny, a jednocześnie taki… drażniąco prawdziwy. Każde zdanie ma swój ciężar.
Dla kogo? Dla tych, którzy lubią literaturę obyczajową z psychologicznym sznytem. Dla fanów nastrojowych historii o traumie, pamięci i próbie poskładania siebie na nowo. Nie dla kogoś, kto szuka lekkiego romansu.
BRUNETTE BOOKS
Miłosz, główny bohater, budzi się po półrocznej śpiączce. Wypadek sprawił, że stracił pamięć z kilku ostatnich lat. Ostatnie, co pamięta, to ukończenie studiów. Problem w tym, że nikt go nie szukał. Nie miał znajomych, współpracowników, nikogo, kto zgłosiłby jego zaginięcie. Jedyną osobą, która w ogóle zwróciła uwagę na jego zniknięcie, była sąsiadka.
Po powrocie do domu sytuacja staje niepokojąca. Mieszkanie jest gustowne, urządzone ze smakiem, ale… kompletnie obce. Brak zdjęć, brak pamiątek, brak dokumentów. Tak samo wygląda jego biuro miejsce. Stan konta sugeruje, że Miłosz dobrze zarabiał, tylko że nie wiadomo: na czym? dla kogo? i dlaczego?
Miłosz staje się człowiekiem-widmem, a im bardziej próbuje dociec prawdy, tym więcej pojawia się ostrzeżeń: „odpuść, zostaw to, nie szukaj”.
Do tego dochodzą dziwne zdarzenia, ataki i sytuacje, których nie potrafi wyjaśnić nawet policja. Bohater zaczyna mieć przebłyski wspomnień twarze mężczyzny i kobiety, urywki imion, obrazy, które znikają zanim zdąży je zrozumieć.
Ciekawym elementem jest otrzymanie tajemniczego SMS zawierające jedynie współrzędne geograficzne… Miłosz zaczyna podążać za wskazówkami, a w wyznaczonym miejscu znajduje jedynie strach i kopertę ze zdjęciami, które wyglądają jak fragmenty życia…
W pewnym momencie do śledztwa dołącza blogerka zajmująca się tematyką zaginięć.
Autorka świetnie odnajduje się w ciężkim, dusznym klimacie i tutaj również to czuć. Jest mrok, jest napięcie, jest poczucie zagubienia i osaczenia. Miłosz nie jest typowym bohaterem „do polubienia”bardziej przypomina człowieka, który sam zaczyna się bać tego, kim może być. Pojawia się wyraźne pytanie: czy ja jestem ofiarą, czy może potworem?
Niestety, mimo ciekawego punktu wyjścia i dobrze zarysowanego psychologicznego zagubienia bohatera, sama historia nie do końca mnie przekonała. Momentami miałam wrażenie, że fabuła jest poszatkowana. W moim odczuciu nie jest to najmocniejsza powieść pani Agaty, a kilka ich już poznałam.
Strzępy to druga powieść pani Agaty Kunderman, po Dźwiękach, którą miałem przyjemność przeczytać. I tak jak pierwsza, tak i druga lektura była dla mnie bardzo dobrą ucztą, trzymającą w napięciu od samego początku aż po ostatnie strony powieści.
Autorka ukończyła studia na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Jest specjalistką do spraw marketingu, a także silnie związana z branżą motoryzacyjną. Debiutowała na rynku wydawniczym w 2023 roku powieścią Wróżda. Ja zaś nie mogę doczekać się przeczytania książki Kotlina. A jak kotlina, to Ziemia Kłodzka – moja ukochana, wiecie o tym. Pani Agata osadza swoje powieści na Dolnym Śląsku, więc… zyskała nowego fana swojej twórczości. Jest fanką dobrej, zielonej herbaty, matką dwójki dzieci. Kocha psy oraz… śpiewanie na głos we własnym aucie. Ma słabość do słodkości, a na pierwszym miejscu stawia torty bezowe, bez których nie wyobraża sobie życia.
Dominującym elementem na okładce jest profil mężczyzny, ukazany z boku, w chłodnej, przygaszonej kolorystyce (szarości, zieleni, lekkich niebieskawych tonów). Jego twarz jest częściowo pogrążona w cieniu, co nadaje jej tajemniczości i sugeruje wewnętrzne napięcie albo ukryte emocje. Najbardziej charakterystycznym motywem są tutaj czerwone rozdarcia, które przecinają okładkę niczym cięcia nożem. Ten kontrast między zimnym tłem a jaskrawą czerwienią natychmiast przyciąga uwagę i budzi skojarzenia z przemocą, raną albo pęknięciem rzeczywistości. To wszystko powoduje, że już po spojrzeniu na okładkę czujemy niepokój i wewnętrzny lęk.
Głównym bohaterem powieści jest Miłosz Konarski. Człowiek ten budzi się ze śpiączki, w której trwał pół roku, po tym, jak był uczestnikiem wypadku samochodowego. Budzi się niespodziewanie i tak naprawdę niewiele pamięta. Strzępy, jakie siedzą w jego głowie, coś podpowiadają, ale nie jest w stanie tego poskładać w całość. Pamięta niewiele, ale jest coś, co nie daje mu spokoju od chwili wybudzenia. Wydawać się może, że najgorsze ma już za sobą. Wybudzenie pozwoli mu, po rekonwalescencji, powrócić do swojego życia. No właśnie… jakie było to jego życie przed wypadkiem? Co w jego głowie jest prawdą, a co urojeniem? Najpierw jednak musi poznać prawdę, chyba że…
Dosyć mroczny thriller, który nie pozwala na chwilę oderwać się od lektury. Fani tego typu literatury będą zachwyceni. Polecam.
Co czuje człowiek dotknięty amnezją? Czy można zacząć życie zupełnie od nowa, bez pamięci, bez korzeni?
Ciemna noc i ulewa, która nie pozwala widzieć dalej niż kilka metrów są świadkiem dziwnych wydarzeń. Miłosz zostaje potrącony przez ciężarówkę. Po wybudzeniu z wielomiesięcznej śpiączki twierdzi, że na drodze był ktoś jeszcze, kierowca jego samochodu. Flesze dawnego życia niepokoją Miłosza. Ktoś zaczyna go śledzić, coś z przeszłości nie chce być odkryte.
Duszna, pełna niepokoju atmosfera pojawia się już na pierwszych stronach. Powoli kiełkujące napięcie rozwija się delikatnie i niepostrzeżenie rozprzestrzenia się po ciele. Umysł, który stracił przeszłość, który wyczyścił się prawie do zera, przeraża i intryguje. Zło nigdy jednak nie śpi i w pewnym momencie zaczyna dobijać się do bram niepamięci. Jawa to czy sen, prawda czy mrzonki chorego umysłu?
Ktoś coś skrywa, ktoś bardzo nie chce, żeby Miłosz przypomniał sobie przeszłość. Im bliżej jest on swego dawnego życia tym zagrożenie wzrasta. Dotyka ono nie tylko jego, ale też pomagającą mu Biankę.
Akcja tej powieści jest nieśpieszna, czasami wręcz opieszała jak budzący się do życia umysł Miłosza. Znaczna jej część okręcona jest wokół emocji człowieka pozbawionego przeszłości, wyrwanego z historii, postawionego na niepewnym stracie, zagubionego w świecie, który nie zatrzymał się tak jak on. Miłosz czuje, że coś się nie zgadza, że w jego życiu doszło do jakieś zbrodni lub tragedii, że osoby go otaczające nie mówią mu prawdy. Trudno jest mu się bronić przed zagrożeniem, którego nie zna.
„Strzępy” to powieść, która intryguje, która nasuwa refleksje, która przyciąga lepkim klimatem, ale to też historia, która wymaga uwagi i cierpliwości, bez których można się w niej pogubić a nawet nieco nią znużyć.