
Kolejna pełna przygód opowieść o Smerfach, wesołych niebieskich istotach z zaczarowanego lasu.
Nadeszła wiosna. Smerfy od setek lat obchodzą wtedy święto odradzania się przyrody. Niestety tym razem dochodzi do wypadku, który wywraca cały porządek ich świata. Będą musiały wyruszyć w daleką podróż i bardzo się natrudzić, aby pokonać swojego pecha! Czy moc wierzeń w zabobony okaże się silniejsza od pragnienia, aby znów żyć w beztroskiej radości?
Smerfy wymyślił belgijski scenarzysta i grafik Pierre Culliford (1928–1992) używający pseudonimu Peyo. Obecnie autorami serii są następcy Peyo, w tym jego syn Thierry.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Story House Egmont Sp. z o.o., ul. Inflancka 4c, 00-189 Warszawa (PL), adres e-mail: ksk@egmont.pl
| Autor | Alain Jost, Thierry Culliford, Pascal Garray |
| Wydawnictwo | Egmont - komiksy |
| Rok wydania | 2023 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 48 |
| Format | 21.5 x 28.5 cm |
| Numer ISBN | 9788328157897 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788328157897 |
| Data premiery | 2023.05.15 |
| Data pojawienia się | 2023.03.15 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Zakłócone święto.
Smerfy, tak jak i my, oprócz swojej wesołej codzienności mają także swoje święta. Jednym z najważniejszych z nich jest coroczne święto dedykowane odradzającej się przyrodzie. Niestety tym razem zostaje ono zakłócone przez pewien wypadek i pojawia się pytanie... co dalej? Tego dowiemy się z komiksu pt. "Smerfy i Złote Drzewo".
Przed nami kolejna pełna przygód opowieść o Smerfach - wesołych niebieskich istotach z zaczarowanego lasu. Nadeszła wiosna. Smerfy od setek lat obchodzą wtedy święto odradzania się przyrody. Niestety tym razem dochodzi do wypadku, który wywraca cały porządek ich świata do góry nogami. Smerfy będą musiały wyruszyć w daleką podróż i bardzo się natrudzić, aby pokonać swojego pecha! Czy moc wierzeń w zabobony okaże się silniejsza od pragnienia, aby znów żyć w beztroskiej radości?
Życie w wiosce Smerfów toczyło się z pozoru niezmiennie i w pełnej harmonii. Jednak nie wszystko zawsze jest idealnie. Problemy dopadły tym razem całą smerfną społeczność - w końcu coroczne, ważne święto, to nie byle co! I to zwłaszcza, jeśli zostaje ono zakłócone... Czy naszym niebieskim przyjaciołom i tym razem uda się wyjść obronną ręką z zaistniałej sytuacji?
Świetna zabawa, znakomity humor, dobry pomysł na fabułę, cały czas ten sam wysoki poziom rozrywki - wszystko w smerfowej serii jest w dalszym ciągu na swoim miejscu :) To niezmiernie cieszy, wszak Smerfy to jedna z moich ulubionych bajek z dzieciństwa, z której... chyba nigdy tak do końca nie wyrosłem ;) A teraz to już nie tylko moja ulubiona bajka - mogę śmiało powiedzieć, że moja córka już dawno temu połknęła smerfnego bakcyla :)
Cóż można rzec prócz rzeczy oczywistej - mamy do czynienia z absolutną klasyką komiksu. Kreska świetna, Smerfy przyjemnie znajome, perypetie za perypetiami, znakomity humor pełen gagów; jest tutaj wszystko to, za co kolejne pokolenia kochają tę historię :)
Historie ze Smerfami się nie starzeją. I prawdopodobnie nie zestarzeją się nigdy, co jest dobrą wiadomością - miło jest patrzeć jak młode pokolenie poznaje coś, co samemu bardzo się lubiło będąc dzieckiem :)
https://cosnapolce.blogspot.com/2023/06/smerfy-i-zote-drzewo-alain-jost-thierry.html
Smerfy wracają z nowym tomem. I, jak zawsze, cieszę się, bo ja to zawsze lubię i zawsze dobrze się bawię. Przy klasyce lepiej, ale zdecydowana większość albumów od kontynuatorów jak dotąd trzymała bardzo dobry poziom i zawodu nie miała. I teraz też jest dobrze, jak zawsze przyjemnie i w dobrym stylu… Co tu dużo mówić, „Smerfy” to klasyka i klasa sama w sobie, poniżej pewnego poziomu nigdy nie schodzi i niezawodnie dostarcza dobrej, pouczającej zabawy czytelnikom w różnym wieku.
Zaczyna się wiosna. A skoro wiosna to smerfne obchody święta odrodzenia się przyrody. Dotąd wszystko przebiegało, jak należy, teraz jednak wszystko sypie się i to do tego stopnia, że zmienia się dla nich wszystko. i co teraz? Właściwie jedno – kolejna wielka przygoda. I walka z przesądami, które opanowują wszystkich. Ale co wygra – logika czy wiara w zabobony?
Każdy tom Smerfów to w zasadzie ten sam schemat. Pojawiamy się w wiosce, śledzimy losy Smerfów, niby nic nie powinno się wydarzyć, ale coś dzieje i już chwilę później rzucamy się z bohaterami w wir przygód i akcji, prowadzących nas do szczęśliwego zakończenia, rozwiązania problemów i triumfu naszych bohaterów. A co za tym idzie także i lekcji, jaką wciągnąć możemy z tego, co przeżyliśmy. I tak za każdym razem, od nowa, ale nie do znudzenia. To jeden ze schematów fabularnych, który można adaptować do woli i zawsze coś z niego wyciskać. I wyciskają też twórcy tej serii, chociaż mają utrudnione zadanie pozostawania w jasno wytyczonych ramach, jakie ten cykl musi mieć.
Efekt? Jest taki, że jest zabawnie, czasem dramatycznie, sporo tu akcji, ale treści też sporo i chociaż wszystko to jest proste, bo proste być musi, skoro kierowane jest do najmłodszych, nie jest naiwne ani infantylne. A to wszystko sprawia, że dorośli, którzy po opowieść sięgną, nie zawiodą się. No ja swoje lata mam, na „Smerfach” się wychowałem – jak i na wielu innych rzeczach, ale to już inna sprawa – i nadal je cenię. Ale jednocześnie doceniam też, że nie tylko najmłodsi mogą coś tu dla siebie znaleźć i dobrze się bawić.
I doceniam, że chociaż czasy i oczekiwania się zmieniają, twórcy odpowiedzialni za szatę graficzną pozostają wierni oryginałowi. Prosta, wyśmienita cartoonowa robota, równie nieskomplikowany, ale wyrazisty i nastrojowy kolor i trzymanie się pierwowzoru sprawia, że niezmiennie ogląda się to z wielką przyjemnością.
No to, jak wiadomo, polecam. Bo mimo upływu lat, „Smerfy” nie tracą siły i jakości. I nadal mają w sobie „to coś”.