
W uporządkowane życie Tessy i Mariusza wkrada się chaos, gdy ich pięcioletnia córka zostaje porwana, a następnie brutalnie zamordowana przez nieznanego sprawcę. W trakcie żmudnego policyjnego śledztwa wspierają ich najlepsi przyjaciele – Julita i Ben.
Julita wierzy, że ma wszystko, czego potrzeba jej do szczęścia: kochającego męża, satysfakcjonującą pracę i upragnionego synka. Pewnego dnia wraca do pustego domu i znajduje na stole kartkę, na której widnieje jedno słowo: „PRZEPRASZAM”. Początkowo bagatelizuje wiadomość. Wkrótce jednak nachodzi ją nieznajomy, który wyjawia jej szokujące fakty na temat Bena.
W jednej chwili spokojne, przewidywalne życie Julity wywraca się do góry nogami. Zdesperowana kobieta, w tajemnicy przed policją, rozpoczyna poszukiwania męża i próbuje zdobyć odpowiedzi na dręczące ją pytania. W tym celu zanurza się w mroczną, krwawą przeszłość Bena…
KIM TAK NAPRAWDĘ JEST CZŁOWIEK, KTÓREMU JULITA BEZGRANICZNIE UFAŁA?
DLACZEGO ZNIKNŁ?
I JAKIE MA TO POWIZANIE Z BRUTALNYM MORDERSTWEM TROJGA DZIECI SPRZED 22 LAT?
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Filia Sp. z o.o., Kleeberga 2, 61-615 Poznań (PL), adres e-mail: kontakt@wydawnictwofilia.pl
| Autor | Marcel Moss |
| Wydawnictwo | Filia |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 320 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8402-069-2 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788384020692 |
| Wymiary | 135 x 205 mm |
| Data premiery | 2025.03.07 |
| Data pojawienia się | 2025.02.24 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 445 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 7 szt. (realizacja już jutro) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.05.12 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.05.12 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.05.12 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.05.12 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.05.12 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.05.12 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.05.12 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.05.12 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.05.12 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.05.12 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Słowo tytułowe ''Przepraszam" wypowiada, się nie często od osób, które zraniły, gdyż łatwiej jest, popełnić czyn krzywdy zamierzonej niż wykonany ten będący najczęściej bez zastanowienia nie uwzględniając analizy tego, czy pozostanie, ślad w psychice do końca życia temu, kto został niewinnie skrzywdzony kosztem za popełnione czyny rodziny, sąsiadów z przeszłości.
Twórczości Pana Marcela Mossa nie miałam okazji dotychczas poznać. Zdecydowałam, że ze względu na opisaną wnikliwie treść książki, osadzoną w niej toczącą się nieprzewidywalnie akcje, co z niej wynika, czym się ona zakończy, czy to, co się będzie, w niej dziać ma sens, czy jednak nie, a może będzie w niej coś wyjątkowego, na co zwrócę szczególną uwagę i z czego to wynika, a przede wszystkim chęć zobaczenia, jak zachowują się głowni bohaterowie w sytuacji, kiedy nie ma czasu na powolne myślenie, lecz szybkie działanie rozpocznę wraz na czele z nim w książce należącej do gatunku literackiego kryminał pt.'' Przepraszam''.
Nie umknął mojej uwadze na samym początku prolog i czy można jego podstawie wyciągnąć, jakiekolwiek wnioski bądź one nie stanowią punktu wyjścia z sytuacji, która jest dopiero przed bohaterami.
Nie jestem w stanie wyobrazić tego, co czują na obecną chwilę Tess i jej małżonek Mariusz, kiedy następują niespodziewane u nich zmiany. Ich pięcioletnia córka Basia traci w brutalny sposób życie. Przeżywają ciężkie momenty. Jest potrzebne wsparcie od osób bliskich. Oni muszą wspierać się nawzajem, aby ich miłość niewygasła pomimo tego, co ich spotkało.
Jesteśmy świadkami, kiedy to miłość, przyjaźń królują, ale czy one są prawdziwe, czy jednak jest w nich coś ukryte, o czym nikt nic nie wie, a nawet się nie domyśla, czy jest nie tak, nie przypuszcza nawet, że coś nie gra, a być może wie o tym, jedynie, ktoś, komu się bezgranicznie ufa.
Książki tej nie czyta się szybko.
Autor uświadamia, że należy być czujnym na problemy, z którymi młodzi ludzie nie radzą sobie i potrzebują, kogoś z kim mogą bez stresu o nich porozmawiać.
Czy jedno słowo ''Przepraszam" będzie stanowiło główny klucz do rozwiązania zagadki, kto odpowiada za porwanie i mord pięcioletniej Basi, a może posłuży do tego, aby dowiedzieć się prawdy o osobie, którą znamy przez całe życie, a w ostateczności odkryć, kim ona jest naprawdę o tym warto się przekonać czytając ten kryminał.
Naprawdę świetny thriller. Trzymający w napięciu do końca. Bardzo lubię książki Marcella Mosa i tym razem się nie zawiodłam. Książka stawia przed nami pytanie: Co naprawdę wiemy o swoim mężu/żonie? Jakie tajemnice przed nami skrywa. Myślę, że nawet po wielu latach razem można się dowiedzieć czasem szokujących rzeczy o swojej drugiej połówce. Czego dowiedziała się Julita? Najlepiej przekonajcie się sami.
Jeśli szukacie zagmatwanej historii z kłamcami, sekretami, historią z przeszłości, którą nie tak szybko da się rozgryźć, to koniecznie powinniście przeczytać tą książkę! Opowieść jest napisana z perspektywy kilku postaci, które tworzą jedną wspólną całość, ale i sami z osobna borykają się z własnymi traumami również połączonymi z innymi postaciami. Ja wyobrażałam sobie ich problemy jako gałązki choinki od dołu zaczynając, gdzie każdy coś przeżywa, kogoś stracił i im wyżej, tym mniej bywało podejrzanych, by na samym czubku okazało się, że nie ma jednego, a dwa! Historię zaczynamy bardzo dramatycznie, by jak zwykle zasiała w nas ziarno ciekawości. To tam ktoś zaczyna się bawić w pana życia i śmierci. Następnie poznajemy szczęśliwą rodzinę, której mąż nagle znika. Wiąże się to z wydarzeniami w których u innej rodziny ginie mała dziewczynka. Każde z rodziców przeżywa swoją tragedię na swój sposób, choć zemsta bardzo często krąży wokół jednego z nich. W tym momencie jedni członkowie z osobnych rodzin zespalają swoje siły by odnaleźć zaginionego męża. Pada wiele oskarżeń pod jego osobą, dlatego przeskakujemy do przeszłości by zobaczyć, czy ktokolwiek wie co mogło się z nim stać. W ten sposób dowiadujemy się coraz bardziej szokujących wiadomości, które nie zostają odkryte do końca. Wychodzi na jaw sprawa morderstwa z przeszłości zaginionego i każdy go osądza z wyjątkiem żony, która nadal oczekuje jasnych odpowiedzi. Ona jako jedyna nie dała się zwariować całości, pomimo tego, że niektórzy nawet wkładają nie jej słowa w jej usta. Tam było takie prostolinijne zachowanie, gdzie połączyli nawet niejasne kropki, byleby tylko móc kogoś osądzić. Jak sami zobaczycie tutaj wszystko ma drugie dno. Zostało też podkreślone, że zło drzemie w każdym z nas. Podobne zagadnienie zostało tłumaczone w jednej z książek od Wydawnictwa Filia na Faktach. Myślę, że to świetna lektura, która ujawniła w jaki sposób powstaje zło. Nie na darmo się mówi, że z kim przestajesz, taki się stajesz. Jednak w innej sprawie duży wpływ na niektórych miało tu ich dzieciństwo, albo raczej jego brak. Jedni trzymali się za brzuchy z głodu, inni z powodu siniaków. Ktoś tutaj bardzo chciał zmienić swoje życie i złą przeszłość, ale nie każdemu się to udało. Inny ktoś tak bardzo chciał być kochany, że kochał tych, którzy sprawiali mu ból. W kolejnym przypadku złość kiełkowała latami, by wybrzmieć w momencie, kiedy ten inny ktoś stracił nadzieję na życie. Podobno leżącego się nie kopie, jednak wyobraźnia czasami sięga poza jakiekolwiek człowieczeństwo. Za własne głupoty mszczą się na tych, którzy powstali z dna. Idealnie do całej treści odnosi się powiedzenie ,,patrzysz, ale mnie nie słuchasz, słyszysz, ale nie widzisz". Pomimo tego, że na końcu ostatniej strony wybrzmiały słowa KONIEC, to jednak ja tam końca nie widziałam. Zatem autorze, czekam na drugi koniec, który wyjaśni kim był przyjaciel Mutiego? Czy Julita odnajdzie Bena? Co dalej z wydarzeniami u siostry Bena? Czy ktokolwiek będzie tutaj osądzony? Co z rodzinami zabitych chłopców? Czy dowiedzą się prawdy? Jest jeszcze tyle rzeczy, które mnie tutaj zaciekawiły, ale uważając, że zainteresują i was, nie chcę ich zdradzać. Bądźcie jednak pewni, że lektura jest wciągająca, postacie manipulują innymi, wrażliwi mogą się rozpłakać i każdy z czytelników może być zahipnotyzowany różnymi postaciami, w zależności jakie kto wyznaje wartości.
Mega mnie pochłonęła, dlatego ją wam polecam!
„Przepraszam” to nowa książka Marcela Mossa, która pojawiła się i zaintrygowała mnie swoją fabuła. Niby takie słowo, które powinniśmy znać i nie bać się go używać zwłaszcza, kiedy nie zrobimy czegoś, co powinniśmy, albo sprawimy komuś przykrość. Tym razem zaczynamy od wydarzeń, na, które nie można się przygotować, bo jak można przetrwać poranie i morderstwo małego dziecka? To katastrofa i ogromna tragedia dla rodziców i całej rodziny. Czasami niezwykle trudno jest pogodzić się z takim przebiegiem wydarzeń i przejściem żałoby. Czy warto wtedy sięgnąć po terapię i czerpać wsparcie od przyjaciół? Czy to wystarczy? Jak bardzo można wierzyć w to, że znamy człowieka, który jest obok nas? Zna nasze sekrety, wszystkie wady, docenia zalety i nagle to wszystko okazuje się kłamstwem, runie jak domek z kart.
„Przepraszam” Marcela Mossa przedstawia historię dwóch rodzin, które wzajemnie się przyjaźnią. Tersa i Mariusz mieli córeczkę Basię, która została brutalnie zamordowana, życie tej pary zaczyna się rozpadać. Całe szczęście, że nie zostają z tragedią sami i mogą liczyć na pomoc oddanych przyjaciół. Julita i Ben są przykładnym małżeństwem, mają syna Rafałka, nie mogą na nic narzekać. Julita spełnia się w roli matki, jak i przyjaciółki, czy życie może być tak idealne? Szybko okazuje się, że nie jest tak, nie wszystko jest tak przejrzyste. Pewnego dnia Ben, mąż i ojciec znika, a jedyne co po nim pozostało to wiadomość z jednym słowem o wielu znaczeniach: „przepraszam”. Czy Julicie uda się odnaleźć męża? Ile tajemnic uda jej się odkryć? Ben okazuje się kimś zupełnie innym, tyle mroku, fakty, na które nie była przygotowana. Dlaczego Ben postanowił uciec? Co go dręczyło tak bardzo?
„Przepraszam” to powieść, która potrafiła namieszać w mojej głowie, pewnie tak samo, jak w głowie Julity, której życie nagle bardzo się skomplikowało. Marcel Moss postawił na mroczną, przepełnioną tajemnicami historię, w której wskazuje, jak wiele w życiu człowieka znaczy dzieciństwo. Niektóre doświadczenia pozostają z nami od samego początku, powracają, kiedy najmniej się tego spodziewamy. Czasami nie można inaczej sobie poradzić, kiedy w głowie jest tak wiele niespokojnych myśli. Autor jest niesamowitym manipulatorem, potrafi wedrzeć się w umysł czytelnika, postawić wiele hipotez, by je za chwile obalić i zaskoczyć. Natura człowieka jest dziwna, czasami dochodzą mroczne rządze, którym niełatwo się jest oprzeć. Każda kolejna strona książki potrafi szokować. Warto zastanowić się nad sobą i nad tym, czy przepracowaliśmy wszystko, co powinniśmy w naszym życiu. Trauma potrafi dopaść nawet w najbardziej dziwnej i niecodziennej chwili. „Przepraszam” to opowieść, która podkreśla także to, że tak naprawdę nigdy do samego końca nie da się poznać człowieka. Moss buduje napięcie po mistrzowsku, w sposób niezwykle realistyczny ukazuje ból i cierpienie, chęć poznania prawdy. Kim okaże się Ben? Odczuwałam tak wiele emocji, zwłaszcza, kiedy niebezpieczeństwo stawało się coraz bardziej realne.
„Przepraszam” Marcela Mossa to kolejna jednotomowa historia autora. Ledwo nadążam czytać to, co pisarz wydaje, bo średnio co kwartał wpada jakaś nowość. Ale oczywiście ja się w ogóle nie skarżę.
Największa tragedia to wtedy gdy giną dzieci. Przekonała się o tym niestety Tessa i Mariusz. Ich córeczka została porwana, a później zamordowana. Julita która jest przyjaciółką tej rodziny od życia nie wymaga wiele. Wystarczy jej kochający mąż i zdrowy syn. Lecz gdy pewnego dnia zamiast ukochanego znajduje w domu kartkę ze słowem „Przepraszam” ma bardzo złe przeczucia, że te dwie sprawy się ze sobą łączą. I nie myli się. Julita zaczyna drążyć, a to co odkrywa jest przerażające…
Za każdym razem gdy biorę książkę autora do ręki to wiem, że opisy jakie w niej zastanę będą dla mnie źródłem skrajnych emocji. Ale z drugiej strony człowiek nie może się powstrzymać i zawsze z dreszczykiem ekscytacji sięga po powieści pana Mossa. To jest wręcz uzależniające. Co prawda autor w tych swoich historiach w ogóle nas nie rozpieszcza. Wręcz przeciwnie. Czasami mamy ochotę rzucić tą książkę na drugą stronę pokoju. Ale to tylko świadczy o tym, że za każdym razem wywołuje u nas ekstremalne emocje na różne tematy, które mocno poruszają. Tak było i tym razem. Poznajemy tę historię z różnych perspektyw oraz ram czasowych. Daje nam to pełny obraz sytuacji, a i tak jeden zwrot akcji i nasze przypuszczenia rozpadają się w pył. Może to dziwnie zabrzmi, ale lubię jak autor wpuszcza mnie w maliny i okazuje się, że jest zupełnie inaczej niż mi się wydawało. To jest naprawdę bardzo dobra książka. Śmiało mogę ocenić, że z każdą kolejną pozycją warsztatowo jest u autora coraz lepiej. Nie to że wcześniej było jakoś bardzo źle, ale doceniam te dopracowane szczegóły i płynność z jaką się czyta tę książkę. Za chwilę wychodzi kolejna powieść autora na którą niezmiennie z niecierpliwością czekam.
Dlaczego życie jest tak okrutne? W jednej chwili wydaje ci się, że masz wszystko, a w drugiej patrzysz, jak twoje plany i marzenia odlatują na wietrze niczym nasiona mlecza.
Życie Julity Szwed wydaje się bajkowe. Jej mąż Beniamin prowadzi świetnie prosperującą firmę cateringową.
Para doczekała się synka, Rafałka, który sprawił, że świat rodziców nabrał kolorów. Niestety nie wszystkie rodziny miały tyle szczęścia.
Przyjaciele państwa Szwedów, Mariusz i Tessa przeżywają ogromną tragedię związaną z zaginięciem ich pięcioletniej córeczki, Basi, a wkrótce potem policja odnajduje zwłoki dziewczynki.
Jakby tego było mało pewnego dnia po powrocie do domu Julita nie zastaje ukochanego w domu, a gdy próbuje się z nim skontaktować okazuje się, że mężczyzna ma wyłączony telefon i nie daje znaku życia.
Zrozpaczona żona nie potrafiąc zrozumieć sytuacji desperacko szuka odpowiedzi , a gdy wreszcie jeden z kolegów zaginionego zaczyna mówić jej świat całkowicie się zawala.
Jednocześnie Mariusz wyjawia przyjaciółce, że miał romans i prosi ją o pomoc w wymierzeniu sprawiedliwości za śmierć córki.
Julita zgadza się choć robi to niechętnie. Pokusa odkrycia prawdy o mężczyźnie którego pokochała okazuje się silniejsza.
Tkwiąca w przeszłości prawda okaże się jednak szokująca.
Nigdy nie sądziłam ,że jakakolwiek książka tak mnie zaskoczy ,lecz Marcel udowodnił, że potrafi zaskakiwać jak nikt inny, a bohaterowie ukrywają w rękawie niejednego asa.
Zemsta , lęk i miłość budzą pierwotne instynkty, a przeszłość nigdy nie daje o siebie zapomnieć.
Wciąga bez reszty , a zakończenie wbija w fotel.
"– Minus plus minus równa się plus. Podwójny pech przynosi szczęście(...)."
Życie Tessy i Mariusza staje na głowie gdy ich pięcioletnia córka zostaje uznana za zaginioną a następnie odkryto jej ciało... Mogą jednak liczyć na wsparcie swoich przyjaciół Julity i Bena. Gdy pewnego ranka Julita znajduje kartkę z jednym słowem napisanym ręką Bena "Przepraszam" to świat staje na głowie. Czy Julita wraz z kroczącym obok Mariuszem będzie w stanie odkryć co wydarzyło się z pięciolatką? A może na wierzch wyjdą całkiem inne fakty?
Nie muszę ukrywać, że Marcel Moss jest moim jednym z ulubionych Autorów. Jego książki biorę w ciemno. Jedne podobają mi się bardziej, a niektóre mniej. Niewątpliwie "Przepraszam" wybija się do pierwszej piątki. Mimo, że książka od samego początku uderza mnie niewyjaśniona śmiercią małej dziewczynki, to potem, jak Julita z Mariuszem przeszukują zakamarki przeszłości Bena, jak wszystko jest skrupulatnie opisane, jak otrzymujemy kolejne zagadki, a jeszcze mniej rozwiązań, to wszystko powoduje że nie możemy przestać czytać.
Jednocześnie, jak zwykle, zakończenie jest niesamowicie mocne, chociaż mnie osobiście trochę rozczarowało, miałam nadzieję na inne, może gorsze. Jednak to nie szkodzi całej opowieści, wręcz przeciwnie, pokazuje jak inaczej myślimy.
Naprawdę, serdecznie Wam polecam tę książkę! Nie zawiedziecie się.
Marcel Moss po raz kolejny udowadnia, że potrafi budować napięcie i wciągnąć czytelnika w mroczne zakamarki ludzkiej psychiki. W książce „Przepraszam” autor łączy thriller psychologiczny z dramatem rodzinnym, tworząc emocjonalnie intensywną opowieść o bólu, zdradzie i poszukiwaniu prawdy.
Historia rozpoczyna się dramatycznie – porwaniem i zamordowaniem pięcioletniej córki Tessy i Mariusza. Tragedia ta staje się początkiem serii wydarzeń, które stopniowo rozbijają życie nie tylko rodziców dziewczynki, ale i ich najbliższych przyjaciół – Julity i Bena. Gdy z pozoru idealny świat Julity zaczyna się rozpadać po tajemniczym zniknięciu męża, kobieta zostaje zmuszona do skonfrontowania się z przeszłością, której istnienia nawet nie podejrzewała.
Moss umiejętnie prowadzi narrację, budując klimat niepewności i paranoi. Każdy rozdział odkrywa kolejne warstwy tajemnic, prowadząc do szokującego powiązania obecnych wydarzeń z brutalnym morderstwem sprzed 22 lat.
„Przepraszam” to książka, która zadaje trudne pytania: Jak dobrze znamy tych, których kochamy? Jakie sekrety mogą kryć się pod fasadą codzienności? I jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć, by odkryć prawdę?
Autor serwuje czytelnikowi historię pełną zwrotów akcji, w której emocje grają pierwsze skrzypce. To opowieść, która trzyma w napięciu do ostatnich stron i zmusza do refleksji długo po zakończeniu lektury.
Fabuła „Przepraszam” koncentruje się wokół tragedii, która dotyka Tessę i Mariusza. Porwanie, a następnie brutalne morderstwo ich pięcioletniej córeczki wstrząsa nie tylko ich życiem, ale również życiem Julity – najlepszej przyjaciółki, która stara się ich wspierać po stracie. Jej dotychczas szczęśliwe, ułożone życie wali się jak domek z kart, gdy ukochany mąż Ben znika pewnego dnia bez śladu, pozostawiając po sobie wyłącznie karteczkę ze słowem „przepraszam”. W miarę postępu toczącego się śledztwa w sprawie śmierci dziecka na jaw wychodzą skrywane tajemnice, które komplikują relacje między bohaterami.
Moje odczucia po lekturze są umiarkowanie pozytywne. Styl autora bardzo mi odpowiada i sprawia, że każdą książkę czyta się przyjemnie, płynnie, a fabuła wciąga, jednak w porównaniu z doskonałą „Grotą”, „Przepraszam” jest mniej intensywne i zabrakło mi jakiegoś magnetyzmu. Autor znowu porusza trudne, bolesne tematy i skupia się na analizie psychologicznej postaci, co dla mnie jest dużym atutem. Mam jednak dwie uwagi, dotyczące tego, co mi nie pasowało. Pierwszą z nich jest odczucie, że Julitę na siłę wtłoczono w rolę matki, jakby posiadanie przez nią dziecka wpływało na lepsze rozumienie bólu Tess, podczas gdy Julita kompletnie nie zachowuje się jak matka, a jej syn jest jak dodatek lub zabawka podrzucana pod opiekę innych. Drugą jest zakończenie, po którym czuję duży niedosyt.
Mimo tych dwóch zastrzeżeń „Przepraszam” czytało mi się bardzo dobrze i uważam, że to solidny thriller, po który warto sięgnąć.
"Byłam jednak taka szczęśliwa… Czułam, że mam przy sobie idealnego mężczyznę. Dziś wiem, że żyłam iluzją. Ideały nie istnieją. I pod żadnym pozorem nie można ufać ludziom, którzy się na nie kreują."
Pewnego dnia zostaje porwana pięcioletnia córka Tessy i Mariusza, która zostaje brutalnie z@mordowana... W tym trudnym czasie wspiera ich Julita i Ben, para, która jak do tej pory myślała kobieta ma wszystko- dziecko, upragnionego synka, dobrą pracę. Do momentu, aż pewnego dnia w domu zastaje tylko kartkę z jednym słowem… „przepraszam”. Julita w tajemnicy przed policją postanawia rozpocząć poszukiwania na własną rękę. Właśnie wtedy na jaw wychodzą niewygodne fakty. Kim jesteś, skoro nie tym za kogo się podajesz…?
Przepiękna okładka, intrygujący opis, czy może być lepiej?
Całość pisana lekkim piórem, szybko się czyta, a krótkie rozdziały sprawiają, że nie da się skończyć na jednym, nim się obejrzycie będziecie już w połowie. Akcja rozkręca się powoli, powoli nabiera tempa, gdzieś pod koniec lekko zwolniła, ale za to końcówka to istna bomba.
Ja należę do grupy tych osób, które “tęsknią” za historiami takimi jak te pierwsze wydane przez autora. Było tam mnóstwo tajemnic, krwi, intryg i moooooooorze brutalności. Sięgając po jego książkę wiedziałaś z góry, że to będzie rollercoaster, i ta książka cię po prostu zniszczy. Czym dalej tym mam wrażenie jest łagodniej.
Plus za końcówkę. Nie spodziewałam się zupełnie takiego obrotu spraw, miłe zaskoczenie. Całość fajna, ale zabrakło mi większego dreszczyku emocji. Miło spędziłam z nią czas.
*To jest moja prywatna opinia. Zachęcam do przeczytania i wyrobienia sobie własnego zdania.
Kiedy tylko sięgam po książki Marcela Mossa, za każdym razem zadaję sobie pytanie, czy jest coś, czym jeszcze może zaskoczyć mnie Autor. A On za każdym razem zaskakuje mnie coraz bardziej i bardziej. "Przepraszam" to kolejna książka Marcela Mossa, która wzbudziła mnie ogromne emocje.
Uporządkowane życie Tessy i Mariusza burzy informacja o śmierci ich córeczki. Dziewczynka została porwana i brutalnie zamordowana. Wsparcie okazują im ich najbliżsi przyjaciele, Julita i Ben. Okazuje się, że śmierć dziewczynki to tylko początek ich kłopotów. Jakiś czas później znika Ben, który zostawia w domu kartkę z tylko jednym słowem, przepraszam...Co stało się z mężczyzną? Czy porwała go ta sama osoba, która jest odpowiedzialna za śmierć Basi? I jakie sekrety ujrzą światło dzienne?
Jak zawsze Autor zaserwował mi całą paletę emocji. W jednej chwili miałam ochotę krzyczeć ze złości i bezsilności, z drugiej były momenty, kiedy chciało mi się płakać. Bardzo przeżywam książki, które dotyczą krzywdy dzieci, tym bardziej takie, w których dziecko zostaje brutalnie zamordowane. Historia jest bardzo szokująca, napięcie rośnie z każdą kolejną stroną, a czytelnik w zasadzie na każdym kroku jest czymś zaskakiwany. Autor umiejętnie wodzi nas za nos, co i rusz podsuwając mylne tropy. Tutaj każdy szczegół jest dopracowany do perfekcji i ma ogromne znaczenie, a całość prowadzi do szokującego zakończenia. Choć muszę przyznać, że pomimo, że ponownie byłam w szoku czytając ostatnie strony "Przepraszam", to obrót spraw nie do końca mnie jednak przekonał. Przede wszystkim nie potrafię zrozumieć argumentów i decyzji podjętych przez jedną z postaci. Nie chcę absolutnie za dużo powiedzieć. Po prostu tym razem taki finał i wyjaśnienie wszystkiego był dla mnie niezrozumiały. Jednak nie zmienia to faktu, że to historia wywołująca ogromne emocje, która pokazuje, jak decyzje z przeszłości rzutują na nasze obecne życie. Poruszane są tu jak zawsze trudne tematy, takie jak problemy psychiczne, bolesna przeszłość czy skomplikowane relacje miedzyludzkie. Zwraca także uwagę, jak często możemy się mylić co do osoby, którą wydaje nam się, że znamy całe życie, a, jak się często okazuje, nic o niej nie wiemy...
Zagmatwana, szokująca, wciągająca - tak bym ją określiła w kilku słowach. Może niekoniecznie znajdzie się w gronie moich ulubieńców, ale zdecydowanie jest warta przeczytania. Jeśli szukacie thrillera, który Was zaskoczy, wywoła olbrzymie emocje i skłoni do przemyśleń, zachęcam do lektury "Przepraszam".
W najnowszym thrillerze Marcela Mossa poznajemy Julitę, która wspiera swoich przyjaciół Tessę i Mariusza Warchołów po tym jak ich pięcioletnia córeczka zostaje porwana i zamordowana. Julita ma kochającego męża, satysfakcjonującą pracę i synka. Pewnego dnia wraca do domu i nikogo tam nie zastaje, a na stole znajduje kartkę ze słowem "PRZEPRASZAM". Okazuje się, że jej mąż Ben zniknął i nie odbiera telefonu. Wkrótce Julita odkrywa przerażające fakty z przeszłości swojego idealnego męża. Okazuje się, że jej spokojne życie rozsypuje się jak domek z kart.
Czy Julita mieszkała pod jednym dachem z mordercą?
Czy to on po po 22 latach znów zaatakował i zabił córeczkę Tessy i Mariusza?
Czego dowie się Julita grzebiąc w przeszłości ukochanego męża?
"Przepraszam" autorstwa Marcela Mossa to thriller, który porusza głębokie tematy związane z miłością, przebaczeniem i poszukiwaniem sensu w trudnych okolicznościach. Autor znany ze swojego wnikliwego stylu pisarskiego, tworzy świat pełen emocji i skomplikowanych relacji międzyludzkich. Fabuła koncentruje się na głównym bohaterce, która zmaga się z przeszłymi wyborami i ich konsekwencjami. Autor porusza tutaj trudne tematy dotyczące śmierci dziecka, a także zmierzenia się z demonami przeszłości. Z kart powieści wylewają się kłamstwa, intrygi, wychodzą na wierzch tajemnice bohaterów, a w tle rozgrywa się misternie utkany plan zemsty. Autor w mistrzowski sposób przedstawia wewnętrzne zmagania postaci, co czyni je niezwykle autentycznymi. Czytelnik ma okazję towarzyszyć bohaterom w ich podróży do samopoznania i zrozumienia, co czyni tę książkę nie tylko opowieścią o osobistych zmaganiach, ale także uniwersalnym przesłaniem o ludzkiej naturze. Styl pisania Marcela Mossa jest płynny, a jego opisy są pełne szczegółów, co pozwala czytelnikowi zanurzyć się w przedstawionym świecie. Dialogi są naturalne i realistyczne, co dodatkowo wzmacnia wrażenie bliskości z postaciami. "Przepraszam" to nie tylko historia o przeprosinach, ale także o odnajdywaniu siebie i budowaniu relacji w obliczu przeciwności losu. Autor skłania do refleksji nad tym, jak nasze decyzje kształtują nasze życie i jak ważne jest wybaczanie, zarówno innym, jak i sobie. Marcel Moss w "Przepraszam" dostarcza czytelnikom poruszającą i inspirującą opowieść, która na długo pozostaje w pamięci. To lektura, która z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom literatury współczesnej, poszukującym głębszych refleksji nad ludzkimi emocjami i relacjami. Książkę pochłonęłam w błyskawicznym tempie, autor totalnie mnie zaskoczył, a zakończenie wbiło w fotel. Kompletnie tego nie spodziewałam się.
Czytajcie!
Gorąco polecam!
BRUNETTE BOOKS
W przypadku twórczości Marcela Mossa już od lat mam w głowie pewne sprawdzone i logiczne równanie. Mrok plus szokujący problem społeczny plus niespodziewane zakończenie równa się Marcel Moss. Przeczytałam naprawdę wiele książek autora, a doświadczenie czytelnicze nauczyło mnie jednego- niczego nie oceniać i nie dzielić symbolicznej skóry na niedźwiedziu, póki nie przeczyta się ostatniego wyrazu. Lepiej, aby konsekwentnie obserwować każdą wykreowaną postać, gdyż, zgodnie ze znanym hitem śpiewanym przez Anitę Lipnicką, wszystko się może zdarzyć…
W moim czytelniczym gronie nie ma już osoby, która nie zetknęłaby się choćby z jedną powieścią autora. Zdaję sobie jednak sprawę, jak ogromny jest świat miłośników słowa pisanego. Nowi czytelnicy, a wkrótce zagorzali fani, powinni przed wyborem książki zerknąć na fejsbukowy profil autora. Wówczas wszystko stanie się jasne, a dba o to sam Marcel Moss. Z niemal zegarmistrzowską precyzją podaje nam coś w rodzaju mapy swojej twórczości. Dowiadujemy się, od jakiego tytułu najlepiej zacząć, a dzięki takim radom czytelnicy nie odczuwają chaosu czy zniechęcenia.
„Przepraszam” to kolejny jednotomowy thriller psychologiczny- historia w nim zawarta jest jak zwykle przeznaczona dla ludzi o mocnych nerwach. Mówi się, że proszę, dziękuję i przepraszam to najważniejsze i zarazem najpiękniejsze słowa w naszej kulturze. Czy jest tak i tym razem, gdy zapoznajemy się z najnowszą powieścią Marcela Mossa? Jestem świeżo po lekturze i stwierdzam, że pisarz potrafi zmienić nasze myślenie odnośnie do wielu problemów, ale trzeba być mistrzem, by słowo przepraszam nabrało zupełnie innego, dramatycznego znaczenia. Jeszcze do niedawna śmiałabym się z takich wniosków, ale teraz zabawa się skończyła, a zaczęło trzeźwe myślenie. Jestem przekonana, że autor zaskoczy wielu odbiorców. O to mu przecież chodziło, w moim przypadku znowu po mistrzowsku zdobył swój cel. Brawo. Nie przepraszajmy jednak za to, że czytamy wstrząsające opowieści, w których nie ma miejsca na bajkowe życie- róbmy to, jeżeli takie mamy upodobania.
Na ogromną uwagę zasługuje też okładka- niemal od razu przypomniała mi się inna fantastyczna powieść pisarza, a konkretnie chodzi o „Mordercze instynkty”. Po raz kolejny na pierwszym planie zauważalna jest nie tylko krew, ale i obrączka. To chyba niezbyt bajkowy obraz dla zakochanych par… Okładka książki pt. „Przepraszam” jest jednak dodatkowo tajemnicza- może i standardowe koperty są już archaiczne, ale każdy chce poskromić ciekawość i wiedzieć, co znajduje się w środku. Nic prostszego- trzeba tylko zapoznać się z najświeższą propozycją czytelniczą, nie grozi nam przy tym strata czasu.
Marcel Moss nie byłby sobą, gdyby nowej historii nie rozpoczął z przytupem i wielką dawką strachu. Czytelnicy skupią się na historii dwóch par: Tessy i Mariusza oraz Julity i Bena. Pierwsza z nich doznaje szoku, załamania, gdyż Basia, ich przesłodka córeczka zostaje porwana. Czy się odnajdzie- tego nie zdradzę, ale nie wyobrażam sobie osobiście zetknąć się z takim koszmarem. Przyjaciółka Tessy, Julita, staje niemal na rzęsach, by wesprzeć załamaną kobietę. Sam opis jest bardzo dosłowny i podczas czytania musiałam sięgnąć po garść chusteczek. Jestem pewna, że nie okażę się jedyną czytelniczką, która uroniła łzy. Jakby tego było mało, idealne jak dotąd małżeństwo Julity i Bena sypie się jak przysłowiowy domek z kart. Dlaczego kochający mąż, ojciec małego Rafałka, znika bez śladu, a jedyna forma wytłumaczenia się to słowo przepraszam napisane na kartce? Jego postawa początkowo jest dziwna, nielogiczna, ale zapewniam, że w miarę zapoznawania się z dalszymi partiami tekstu wszystko stanie się jasne. Sama nie wyjawię szczegółów- warto osobiście zmierzyć się z najnowszą opowieścią.
Powyższe historie dwóch par są mroczne, zagadkowe, a do tego przeniesieni zostajemy do początków lat 2000. Czemu to ma służyć, jeśli dosłownie po chwili wracamy do tu i teraz? Nie jest to żadna przesadza czy błąd w druku- dzięki retrospekcjom łatwiej ułożyć wszystkie elementy układanki w sensowną całość. Jak ona konkretnie brzmi? Zapraszam do lektury.
Po raz kolejny po lekturze książki Marcela Mossa zastanowiłam się nad ważną kwestią życiową. Czy aby na pewno znamy dobrze swoich bliskich? Czy wiemy, z kim jadamy śniadanie, oglądamy film, kochamy się w sypialni? Czy wiemy też wszystko o przeszłości swojej drugiej połówki? Czy bohaterowie „Przepraszam” mieli wiele tajemnic? A jeśli tak, to dlaczego się ukrywali? Co ich do tego zmuszało? Zachęcam, by się tego dowiedzieć i tym samym prawidłowo ocenić wszystkich bohaterów. Według mnie, autor napisał tym razem coś w rodzaju apelu. Jak sam stwierdza, trzeba mieć nieustannie oczy wokół głowy, nie ufać zbyt szybko i tępić wszelkie zło. Zgadzam się z tymi słowami w stu procentach.
Celowo nie podaję wszystkich wątków, a także imion bohaterów. Fabuła zwarta w książce jest dobrze skonstruowana, a my, jako odbiorcy, dowiadujemy się o wszystkim po kolei- potrzebny jest nam tylko czas poświęcony lekturze.
Polecam.