
Czy da się uciec od swojej przeszłości? I jak długo można nadstawiać drugi policzek?
Aurelie kłamstwa gładko przechodzą przez gardło. Rozchwytywana autorka bestsellerowych kryminałów, od lat ukrywa się pod pseudonimem Autumn Jack. Żadna gazeta, portal plotkarski, a nawet żądni sławy youtuberzy nigdy nie odkryli jej tożsamości. A Aurelie ma ważny powód, by schować się przed światem.
Tylko że za życie pomiędzy zgrabnie uformowanymi kłamstwami w końcu płaci się wysoką cenę.
Od kilku tygodni Aurelie znajduje w różnych miejscach dziwne liściki spisane na pomarańczowych karteczkach. Szyba jej samochodu, stacja metra, ulubiona kawiarnia, gdzie pisze kolejne powieści. Ktoś ją śledzi, a intencje prześladowcy zaczynają przerażać dziewczynę. Policja lekceważy jej obawy, a coraz bardziej niebezpieczny stalker jest nieuchwytny jak cień.
Kim jest tajemniczy mężczyzna? Aurelie, by się tego dowiedzieć, postanawia cofnąć się po własnych śladach do przeszłości i... miejsc, gdzie wszystko się zaczęło.
Komu uwikłana w trójkąt miłosny dziewczyna będzie mogła zaufać? Mierzenie się ze śmiertelnym zagrożeniem, to zdecydowanie nie najlepszy moment na rzucanie się w wir uczuć… Zwłaszcza że granica między miłością a fatalnym zauroczeniem potrafi być bardzo cienka…
Melka Kowal (@s0ymel) wraca w porywającym stylu z nową powieścią, z cyklu „Maski” – historią emocjonującą niczym true crime, ale też wzruszającą jak prawdziwy romans – bo najpiękniejsze chwile w życiu następują, gdy możemy bezpiecznie powiedzieć „kocham cię”.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., ul. Długa 1, 31-147 Kraków (PL), adres e-mail: sekretariat@wydawnictwoliterackie.pl
| Autor | Melka Kowal |
| Wydawnictwo | Wydawnictwo Literackie |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 616 |
| Format | 13.0 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 9788308086933 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788308086933 |
| Data premiery | 2025.10.24 |
| Data pojawienia się | 2025.10.06 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
"...pewne historie powinny zostać w przeszłości i nigdy nie ujrzeć światła dziennego".
"...nie byłam gotowa, by stanąć oko w oko z przeszłością. Wolałam żyć tak, jakby jej nie było, nawet jeśli oznaczało to życie bez kawałka serca..."
Przede wszystkim wyrazy uznania dla samej autorki za powieść, która jest pełna plot twistów, napięcia oraz tajemnic. Gatunkowo powiedziałabym, że jest to sensacja połączona z kryminałem i romansem a nawet lekko thrillerem. Ogromne znaczenie ma w niej psychologia i granie na emocjach.
Główna bohaterka jaką jest Aurelie to rozchwytywana autorka bestsellerowych kryminałów, która od lat ukrywa się pod pseudonimem Autumn Jack i która nie ma problemu z unikaniem prawdy. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że od kilku tygodni ktoś ją śledzi, a intencje prześladowcy zaczynają przerażać... Komu Aurelie będzie mogła tak naprawdę zaufać? I kim okaże się tajemniczy stalker? by się tego dowiedzieć, trzeba będzie cofnąć się do przeszłości i... miejsc, gdzie wszystko się zaczęło...
Zdecydowanie "Półprawdy" to pierwsza ale nie ostatnia książka Melki Kowal, po jaką sięgnęłam - historia jest z pewnością intrygująca i bywa nieprzewidywalna, a na pewno jest nieoklepana. Nie należy do najcieńszych (610 stron) jednak, jeżeli lubicie historie dość realistyczne z nieprzerysowanymi bohaterami oraz zmuszające do myślenia i analizowania, ponieważ zagłębiając się w historię coraz bardziej pragniecie odkryć kto jest czarnym charakterem? To zdecydowanie będzie to książka dla Was
Czy da się zbudować życie na kłamstwach?
Oto pytanie, które towarzyszyło mi przez całą lekturę „Półprawd” Melki Kowal, i które zostaje w głowie na długo po zamknięciu tej ponad 600-stronnicowej powieści. To nie jest zwykła historia – to emocjonalny rollercoaster, który łączy w sobie dreszcz thrillera, ciepło romansu i głębię dramatu obyczajowego.
? O czym jest ta historia?
Poznajcie Aurelie – bestsellerową autorkę kryminałów, która od lat ukrywa się pod pseudonimem Autumn Jack. Jej perfekcyjnie zaplanowane życie w cieniu zaczyna się walić, gdy tajemniczy stalker zaczyna zostawiać dla niej niepokojące liściki na pomarańczowych karteczkach. Policja jej nie pomaga, a każdy nowy liścik zaciska pętlę strachu. Aby odkryć, kto ją prześladuje, Aurelie musi wrócić do przeszłości, której tak bardzo starała się uciec.
Dlaczego warto przeczytać?
Miks gatunków, który działa idealnie! To nie jest ani typowy thriller, ani cukierkowy romans. Melka Kowal połączyła te elementy w taki sposób, że napięcie miesza się z wzruszeniem, a strach z nadzieją. Nie nudzisz się ani przez chwilę!
Bohaterka, z którą się utożsamiasz. Aurelie jest silna, ale i krucha, inteligentna, ale zagubiona w swoich kłamstwach. Jej walka z przeszłością i lękiem jest niezwykle autentyczna. Napięcie, które nie opada - Momentami czułam fizyczny niepokój, śledząc jej losy! Autorka mistrzowsko buduje atmosferę zagrożenia. Romans, który nie przytłacza - Wątek miłosny z Silasem (ochroniarzem Aurelie) dodaje historii ciepła i nadziei, ale nie dominuje nad głównym, mrocznym wątkiem. To dojrzała relacja, oparta na zaufaniu rodzącym się w cieniu strachu.
Moja ocena: 9/10
„Półprawdy” to dla mnie hit jesieni 2025! To książka, którą pochłania się w ekspresowym tempie (nawet te 600+ stron!), a która zmusza do refleksji nad prawdą, zaufaniem i ceną, jaką płacimy za ucieczkę od siebie samych. Polecam każdemu, kto szuka historii, która wciąga bez reszty i zostawia ślad w sercu.
Dla kogo jest ta książka?
Dla miłośniczek thrillerów psychologicznych, które nie boją się emocji. Dla fanek romansów, ale takich bez przesady. Dla każdego, kto ma ochotę na inteligentną, wielowątkową i pięknie napisaną opowieść.
BRUNETTE BOOKS
Książka, która zaskoczyła mnie dojrzałością emocjonalną i umiejętnym łączeniem gatunków. Historia, która z jednej strony budzi deszcz niepokoju, a z drugiej potrafi wzruszyć i dać przestrzeń na refleksje. Autorka prowadzi czytelnika przez świat pełen sekretów, półszeptów i niedomówień, budując napięcie w sposób nienachalny, ale konsekwentny.
Bohaterka to postać złożona, niejednoznaczna, momentami zagubiona, a jednocześnie niezwykle silna. Jej przeszłość stopniowo wydobywa się na światło dzienne, tworząc spójną, choć niepokojącą układankę. Wątek stalkera został poprowadzony bardzo sugestywnie. Bez taniej sensacji, za to z wyczuciem psychologii strachu i narastającej paranoi.
Na tle tej mrocznej historii subtelnie rozwija się relacja uczuciowa, która nie dominuje fabuły, lecz nadaje jej głębi i kontrastu. To romans oparty bardziej na napięciu emocjonalnym, wzajemnych tajemnicach i ostrożnym zbliżaniu się do siebie, niż na dosłowności. Bardzo podobało mi się to, że uczucie nie jest tu ucieczką od problemów, ale raczej kolejnym wyzwaniem dla bohaterów, którzy muszą zmierzyć się nie tylko z zagrożeniem z zewnątrz, ale i własnymi lękami.
Zamknięcie historii jest przemyślane i satysfakcjonujące, a jednocześnie pozostawia w głowie sporo emocji jeszcze długo po odłożeniu książki. „Półprawdy” to powieść, którą czyta się szybko, ale czuje długo. To propozycja dla tych, którzy lubią, gdy kryminał miesza się z psychologią, a napięcie idzie w parze z emocjonalną głębią.
Aurelie jest pisarką. Jej tajemniczy adorator niepostrzeżenie zmienia się w stalkera. Jak to często bywa zgłoszenie na policję nie pomaga, a rozjusza mężczyznę, który zatacza wokół Aurelie coraz ciaśniejsze kręgi i ją przeraża. Chłopak Auerlie i jej przyjaciółki i dają jej wsparcie, ale nie mogą pomóc uwolnić się od stalkera. W końcu jedna z nich poleca jej kurs samoobrony, na którym poznaje instruktora Silasa. Niestety poznane chwyty nie dają sie zastosować, kiedy Aurelie paraliżuje strach – podczas randki na kolacji w ciemnościach niechciany adorator zakrada się do pary i dochodzi do dramatycznych scen. W konsekwencji wydawca Aureli najmuje ochroniarza, który ma pilnować dziewczyny 24 godziny na dobę. Ochroniarzem jest ... Silas.
I tak Aurelie i Silas są skazani na siebie całymi dniami. Oboje mają za sobą trudną przeszłość, której piętno nie pozwala im w pełni otworzyć się na innych. Melka Kowal opisuje ich relację początkowo czysto zawodową, ale z czasem coraz bardziej przyjacielską. Przeszkadza w tym nieufność Aurelie, która kryje się za przemilczeniami i półprawdami. Razem z Silasem próbuje odgadnąć, kim jest stalker, żeby się przed nim bronić i go zdemaskować. Aurelie dodatkowo musi uporządkować sprawy z przeszłości, którą autorka odsłania przed czytelnikami bardzo powoli.
Jakie tajemnice kryje przeszłość Aurelie? Kto jest stalkerem? Czy uda sie go złapać zanim zamieni życie dziewczyny w kompletny chaos?
Melka Kowal porusza w ,,Półprawdach” trudne i aktualne tematy – stalking i przemoc. Pokazuje bohaterów w różnych sytuacjach życiowych i pozwala ocenić je czytelnikowi, sama nie osądzając. Sugestywnie opisuje emocje i więzi. Cztery przyjaciółki wspierają się, mimo że dzieli je wiele kilometrów. I na tym rozbudowanym tle obyczajowym pojawia się wątek kryminalny. Świetnie poprowadzony i trzymający w napięciu, wiodący do zaskakującego zakończenia, które bardzo mi się spodobało.
Jedyny zarzut, który mam wobec ,,Półprawd”, to miejsce akcji. Nie przepadam, kiedy polscy autorzy umieszczają akcję za granicą. Nie wiem, czemu miał służyć ten zabieg. Moim zdaniem nie był potrzebny. Co nie znaczy, że w powieści znalazłam jakieś błędy. Być może ktoś mieszkający w Londynie mógłby je wytknąć.
Cieszę się jednak, że wpadłam na Melkę Kowal dopiero teraz. Czeka na mnie kilka powieści, które ma na koncie autorka i z ogromną ciekawością po nie sięgnę, bo w ,,Półprawdach” znalazłam wszystko, co lubię: pogłębione postaci, ciekawą tematykę społeczną i zgrabny wątek kryminalny z nieoczekiwanym zakończeniem. Polecam!
Dojrzalsza, zupełnie nowa odsłona twórczości autorki. Dojmująco jesienna, mroczna i, owszem, nadal urokliwie romantyczna, podszyta jednak sporą dozą lęku i wrażeniem osaczenia.
Bowiem wątkiem przewodnim „Półprawd” jest… stalking.
Oto Aurelie Jesper, bestsellerowa pisarka thrillerów, kryminałów, ukrywająca się za pseudonimem Autumn Jack. Ukrywająca nie bez przyczyny… Nikt nie ma pojęcia, kim naprawdę jest autorka - jak wygląda, gdzie się pojawia. To kobieta enigma. Kiedy więc zaczyna otrzymywać pomarańczowe karteczki z cytatami ze swoich książek - na pierwszy rzut oka mogące zostać wzięte za wyznania miłosne - wie, że dzieje się coś niepokojącego i daleko tym praktykom do romantycznych.
Kiedy policja lekceważy obawy dziewczyny, kiedy Ree na własnej skórze przekonuje się, że stalker jest tuż obok, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i odnaleźć chorego psychopatę. Zaczyna od powrotu… do przeszłości.
***
Niesamowita powieść.
Przy całym szacunku dla jej objętości i ogromnie pracy autorki - książka liczy bowiem ponad 600 stron - łyknęłam ją praktycznie w 24 godziny - przysięgam Wam, jak tu stoję i piszę tę opinię.
Ileż tu się działo! Ileż wątków zgrabnie spiętych w sensowną (!) całość! I jak świetnie napisana, z jakim polotem i z tym Melkowym humorem pełnym ciętych ripost.
Jest jednak coś, co sprawiło, że „Półprawdy” naprawdę pokochałam, a czołobitne uwielbienie spływać teraz będzie z każdego zdania.
Nigdy w życiu nie przeczytałam tak doskonale urasowionej, charakternej powieści obyczajowej, romantycznej. Ten wątek w stylu thrillera, który Melka zręcznie wprowadziła do „Półprawd”, sprawdził się po prostu wyśmienicie! Nie tylko rozwinął powieść w jej warstwie psychologicznej, świetnie obrazując tę cieniutką granicę pomiędzy miłością a obsesją, ale także najnormalniej w świecie wywołał u mnie ciągłe cierpnięcie skóry na tyłku! To nie jest uroczy romans, to nie jest lekka powieść obyczajowa w tym rozgrzewającym jesiennym klimacie. To miejscami cholerny, duszny thriller! Historia, po lekturze której na spacerze z psem dziesięć razy, człowieku, obejrzysz się za siebie, mając wrażenie, że ktoś się za Tobą skrada.
Tak się to robi! Tak się pisze pochłaniające czytelnika książki! Melka, jesteś kocurem! Narób tą powieścią rabanu!
Czytajcie!
Polecam o g r o m n i e !
„Półprawdy” to trzecia część cyklu Maski autorstwa Melki Kowal i choć tworzy spójną serię, każdą z tych historii można czytać zupełnie niezależnie. To ogromny plus, bo autorka daje nam pełną swobodę i możemy sięgnąć po dowolny tom bez obawy, że coś nas ominie.
Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ cenię styl Melki Kowal i wiem, że potrafi budować emocje w sposób, który trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Jej historie nigdy nie są przewidywalne, zawsze mają w sobie coś nieoczywistego, coś, co każe się zatrzymać, pomyśleć, a czasem nawet zadać sobie pytanie o własne wybory. Cały cykl Maski to zresztą literacka gra z ludzkimi emocjami, pozorami i kłamstwami i ta część wyjątkowo mocno to podkreśla. Temu ją szczególnie polecam.
Historia Aurelii, głównej bohaterki, znanej autorki kryminałów ukrywającej się pod pseudonimem Autumn Jack, od razu przykuwa uwagę. Kobieta od lat żyje w cieniu własnych sekretów. Jej codzienność to starannie utkany świat z półprawd i przemilczeń. Jednak gdy zaczyna dostawać dziwne pomarańczowe karteczki z pozoru niewinne, ale coraz bardziej niepokojące. Od tego czasu jej życie zmienia się w koszmar. Ktoś ją śledzi, ktoś wie o niej zbyt dużo, a każde nowe miejsce, w którym znajduje liścik, przynosi dreszcz strachu.
Jednym z najciekawszych momentów tej historii jest właśnie narastające napięcie. To, jak Melka Kowal stopniowo zaciska pętlę wokół Aurelii, jak każe nam czuć jej lęk, niepewność i narastającą paranoję.
Kto stoi za tajemniczymi wiadomościami? Czy to ktoś z jej przeszłości? A może ktoś, komu zaufała? Autorka prowadzi nas przez meandry emocji i niedopowiedzeń tak, że trudno odłożyć książkę, nie poznawszy prawdy.
Kiedy w życiu Aurelii pojawia się Silas, jej osobisty ochroniarz, napięcie miesza się z uczuciem. Ich relacja jest nieoczywista, zbudowana na zaufaniu, które rodzi się w cieniu strachu. Czy można zakochać się, gdy nie ma się pewności, czy przeżyje się kolejny dzień? Czy miłość jest wybawieniem, czy kolejnym błędem, który może kosztować życie?
W „Półprawdach” nie brakuje emocji, takich jak strachu, niepewności, ale też nadziei i czułości. Melka Kowal serwuje czytelnikowi emocjonalny rollercoaster od mrocznej atmosfery thrillera, przez subtelny romans, aż po refleksję nad tym, jak cienka bywa granica między prawdą a kłamstwem, między miłością a zauroczeniem, między wolnością a ucieczką od samej siebie.
To, co najbardziej mi się spodobało, to połączenie gatunków obyczaju, romansu i thrillera psychologicznego. Każdy z nich został dopracowany i nic nie dominuje nad resztą. Widać ogromną świadomość autorki, która doskonale wie, jak grać na emocjach czytelnika. Dodatkowo humor, który momentami przebija przez mrok, nadaje historii ludzkiego wymiaru i pozwala odetchnąć w odpowiednich momentach.
„Półprawdy” to książka, która wciąga bez reszty. To opowieść o ucieczce przed przeszłością, o sile lęku, ale też o tym, że czasami najtrudniejszą prawdą jest ta, którą skrywamy przed samymi sobą. Polecam ją każdemu, kto lubi historie pełne napięcia, emocji i psychologicznej głębi takie, które na długo zostają w pamięci i sercu.
Melka Kowal po raz kolejny udowodniła, że potrafi pisać tak, byśmy czuli, widzieli i przeżywali razem z bohaterami. Polecam.
„Półprawdy” to trzecia część cyklu Maski autorstwa Melki Kowal i choć tworzy spójną serię, każdą z tych historii można czytać zupełnie niezależnie. To ogromny plus, bo autorka daje nam pełną swobodę i możemy sięgnąć po dowolny tom bez obawy, że coś nas ominie.
Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ cenię styl Melki Kowal i wiem, że potrafi budować emocje w sposób, który trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Jej historie nigdy nie są przewidywalne, zawsze mają w sobie coś nieoczywistego, coś, co każe się zatrzymać, pomyśleć, a czasem nawet zadać sobie pytanie o własne wybory. Cały cykl Maski to zresztą literacka gra z ludzkimi emocjami, pozorami i kłamstwami i ta część wyjątkowo mocno to podkreśla. Temu ją szczególnie polecam.
Historia Aurelii, głównej bohaterki, znanej autorki kryminałów ukrywającej się pod pseudonimem Autumn Jack, od razu przykuwa uwagę. Kobieta od lat żyje w cieniu własnych sekretów. Jej codzienność to starannie utkany świat z półprawd i przemilczeń. Jednak gdy zaczyna dostawać dziwne pomarańczowe karteczki z pozoru niewinne, ale coraz bardziej niepokojące. Od tego czasu jej życie zmienia się w koszmar. Ktoś ją śledzi, ktoś wie o niej zbyt dużo, a każde nowe miejsce, w którym znajduje liścik, przynosi dreszcz strachu.
Jednym z najciekawszych momentów tej historii jest właśnie narastające napięcie. To, jak Melka Kowal stopniowo zaciska pętlę wokół Aurelii, jak każe nam czuć jej lęk, niepewność i narastającą paranoję.
Kto stoi za tajemniczymi wiadomościami? Czy to ktoś z jej przeszłości? A może ktoś, komu zaufała? Autorka prowadzi nas przez meandry emocji i niedopowiedzeń tak, że trudno odłożyć książkę, nie poznawszy prawdy.
Kiedy w życiu Aurelii pojawia się Silas, jej osobisty ochroniarz, napięcie miesza się z uczuciem. Ich relacja jest nieoczywista, zbudowana na zaufaniu, które rodzi się w cieniu strachu. Czy można zakochać się, gdy nie ma się pewności, czy przeżyje się kolejny dzień? Czy miłość jest wybawieniem, czy kolejnym błędem, który może kosztować życie?
W „Półprawdach” nie brakuje emocji, takich jak strachu, niepewności, ale też nadziei i czułości. Melka Kowal serwuje czytelnikowi emocjonalny rollercoaster od mrocznej atmosfery thrillera, przez subtelny romans, aż po refleksję nad tym, jak cienka bywa granica między prawdą a kłamstwem, między miłością a zauroczeniem, między wolnością a ucieczką od samej siebie.
To, co najbardziej mi się spodobało, to połączenie gatunków obyczaju, romansu i thrillera psychologicznego. Każdy z nich został dopracowany i nic nie dominuje nad resztą. Widać ogromną świadomość autorki, która doskonale wie, jak grać na emocjach czytelnika. Dodatkowo humor, który momentami przebija przez mrok, nadaje historii ludzkiego wymiaru i pozwala odetchnąć w odpowiednich momentach.
„Półprawdy” to książka, która wciąga bez reszty. To opowieść o ucieczce przed przeszłością, o sile lęku, ale też o tym, że czasami najtrudniejszą prawdą jest ta, którą skrywamy przed samymi sobą. Polecam ją każdemu, kto lubi historie pełne napięcia, emocji i psychologicznej głębi takie, które na długo zostają w pamięci i sercu.
Melka Kowal po raz kolejny udowodniła, że potrafi pisać tak, byśmy czuli, widzieli i przeżywali razem z bohaterami. Polecam.
„Półprawdy” to trzeci tom „Maski”. Każdy z tych tomów można czytacie niezależnie od znajomości poprzedniego i dlatego bardzo Wam polecam właśnie ten. Dlaczego?
Ponieważ książka potrafi dostarczyć nie małych emocji. Jest połączeniem emocjonującego true crime z wzruszającym romansem. Czy takie połączenie w ogóle może sprawić, że od książki nie oderwiecie się? Oczywiście.
Bohaterka aby dowiedzieć się kim jest osoba, która zostawia jej tajemnicze karteczki musi cofnąć się do przeszłości. Sama jest dość tajemniczą osobą, która skrywa przed całym światem swoją prawdziwą tożsamość. Sprawy komplikują się gdy rzuci się w wir uczuć i uwikła się w trójkąt miłosny. Ale czy to na pewno miłość czy może fatalne zauroczenie? Komu będzie mogła zaufać, a komu nie? Przekonacie się sami.
Chociaż książka ma około 600 stron to w ogóle tego nie czuć. Czyta się ją zapartym tchem i nie można się od niej oderwać nawet na chwilkę. Zarówno watek kryminalne jak również ten romantyczny dostarcza wielu emocji. Do tego książka napisana jest lekkim stylem, dzięki czemu naprawdę jest przyjemną lekturą.
Bardzo polecam ten tytuł jeśli lubicie czuć napięcie od pierwszych stron.