
Ta książka to lekcja człowieczeństwa i niezapomniana podróż przez ciemność ku światłu. Nowa, od lat wyczekiwana książka autorki bestsellerowego Światła między oceanami.
Zapierająca dech w piersiach epicka powieść o rodzinnych tajemnicach i nieprzemijającej sile miłości, a także o tragedii, której skutki będą trwać przez wiele lat.
Australia Zachodnia, rok 1958
MacBride'owie od pokoleń mieszkają na rozległej farmie Meredith Downs, na której hodują owce. Pewnego dnia na pustej drodze głowa rodziny, Phil MacBride, skręca gwałtownie, żeby ominąć kangura. W ułamku sekundy dochodzi do tragicznego wypadku, który rujnuje życie wszystkich jego bliskich. I zły los najwyraźniej nie chce zostawić MacBride'ów w spokoju – już wkrótce na skutek splotu okoliczności jedno z rodzeństwa traci życie, a drugie musi zrezygnować ze wszystkiego dla dobra niewinnego dziecka. Matt, najmłodszy z MacBride'ów, wyruszy w podróż w nieznane, bez mapy i przewodnika, i w jej trakcie będzie musiał dokonać dramatycznych wyborów – między miłością a obowiązkiem oraz poświęceniem a szczęściem.
M.L. Stedman z niezwykłą wrażliwością opowiada o jednej rodzinie, w której losach jak w soczewce skupiają się problemy całej społeczności. Tworzy uniwersalną, a jednocześnie głęboko zakorzenioną w miejscu i czasie opowieść o tym, jak wiele krzywdy potrafimy sobie nawzajem wyrządzić i jak mimo wszystko próbujemy iść dalej, gdy zła nie można już naprawić. W olśniewającej lekkością prozie, z wyczuciem i subtelnym humorem, szkicuje pełną nadziei historię o upływie czasu, ludzkiej wytrwałości i o tym, do czego jesteśmy zdolni, by chronić to, co kochamy.
„Wzruszająca i pięknie napisana powieść o rodzinie, społeczności, miłości oraz tym, jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć, by to wszystko ocalić”.
– Rachel Joyce, autorka książki Marzenie panny Benson
„Wielka, odważna opowieść o tragedii i odporności. Całkowicie mnie porwała”.
– Bonnie Garmus, autorka książki Lekcje chemii
„Jedna z tych rzadkich książek, które wypełniają duszę”.
– Donal Ryan, autor książki Dwadzieścia jeden uderzeń serca
„Epicka, znakomita, intymna i bolesna. Bardzo mi się podobała”.
– Miranda Cowley Heller, autorka książki Papierowy pałac
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Hlonda 2a/25, 02-972 Warszawa (PL), adres e-mail: kontakt@wydawnictwoalbatros.com
| Autor | M.L. Stedman |
| Wydawnictwo | Albatros |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | twarda |
| Liczba stron | 480 |
| Format | 15.5 x 23.5 cm |
| Numer ISBN | 9788384390405 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788384390405 |
| Waga | 708 g |
| Data premiery | 2026.04.07 |
| Data pojawienia się | 2026.04.07 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Trudno jest wybaczyć innym, ale jeszcze trudniej samemu sobie.
Tymi słowami zacznę swoją opinię o powieści wyjątkowej, która z pewnością trafi na półkę moich najlepszych książek tego roku. Ta opowieść uderza w nas najmocniej nie surowym i wymagającym klimatem Zachodniej Australii, ale łamiącymi serce ludzkimi dramatami. Po poruszającym „Świetle między oceanami”, które przed trzema laty odcisnęło na mnie trwały ślad, nie miałam najmniejszych wątpliwości, że i najnowsza powieść M.L. Stedman będzie nie tylko literacką perełką, ale przede wszystkim historią zapadającą głęboko w serce.
Od pierwszych stron autorka otwiera przed nami bezkresne przestrzenie spieczonej słońcem, czerwonej ziemi. Ale zanim poczujemy w ustach niesiony wiatrem kurz, nim dostrzeżemy siedzącą na kamieniu jaszczurkę, autorka ucina te niespieszne oględziny miejsca akcji niczym nożem. Podobnie jak jedna tragedia ucina plany i marzenia rodziny MacBridów, a jej konsekwencje wybrzmiewać będą przez dziesięciolecia.
Natura bywa piękna i nieprzewidywalna. Potrafi tworzyć sprzyjające warunki do życia, ale i je odbierać. Życie na owczej stacji liczącej setki tysięcy hektarów to codzienna walka o przetrwanie, która hartuje ludzi, ale daje też rutynę tak potrzebną, by unieść ciężar traum z przeszłości, bolesnych błędów młodości i wyrzutów sumienia, które niszczą od środka.
Autorka jest równie surowa dla swoich bohaterów jak australijski klimat. Tu czas nie leczy ran, a wręcz rozdrapuje ciągle niezagojone blizny. Tu wybaczenie samemu sobie okazuje się najtrudniejszą walką, a izolacja, również ta psychiczna, staje się więzieniem. Ale nawet na najbardziej jałowej ziemi, po wielu latach suszy, może w końcu spaść deszcz i przynieść ukojenie.
Znalazłam w tej powieści naturę, która jest równie ważna jak człowiek. Znalazłam siłę kobiet, które w tym surowym świecie musiały być twarde jak skała, i mężczyzn skrywających pod maską milczenia ogromne pokłady wrażliwości. Znalazłam przejmujący obraz „inności”, który w tamtych czasach mógł tkwić w ukryciu lub narazić się na atak. W końcu w głębi lądu, na terenach niemal pustynnych, znalazłam łódź do połowu pereł, która stała się symbolem marzenia niemal niemożliwego do spełnienia. Niemal…
Wstrząsnęła mną ta opowieść. Przywiodła na bezkresne przestrzenie smutku i wzruszeń. W końcu pozostawiła z bólem w sercu i zachwytem jednocześnie. Ale też z uśmiechem, który, mimo że nieśmiały, skutecznie utorował sobie drogę przez łzy. Polecam i Wam tę porywającą podróż przez emocje. Z całego serca.
„Odległe życie” to opowieść o rodzinnych relacjach i tajemnicach, która zostaje z nami na dłużej.
Opowiada ona historię pewnej rodziny, która w parę sekund rozpada się. W nieszczęśliwym wypadku ginie głowa tej rodziny i starszy syn. Młodszy zostaje ciężko ranny. I to nie jest koniec smutnych wydarzeń jakie spotkały tę rodzinę.
Historia ta osadzona w surowym klimacie Australii. Klimat ten potęguje dodatkowo emocje jakie przeżywa rodzina. Są to przede wszystkim wyrzuty sumienia i poczucie winy, które rzuca cień na całe życie. Jest to opowieść bardzo smutna, ale również refleksyjna.
Tempo akcji tej opowieści jest raczej wolniejsze. Nie znajdziemy tutaj sensacyjnych wydarzeń. Autorka raczej skupia się na emocjach i psychologii postaci. Na relacjach międzyludzkich, które nie są łatwe. I na decyzjach, które podejmują bohaterowie i ich konsekwencjach, z którymi przyjdzie zmierzyć się bohaterom.
Książkę, chociaż nie należy ani do cienkich, ani do łatwych czyta się bardzo przyjemnie. Myślę, że zależy to w głównej mierze od stylu w jakim została napisana i od ładunku emocjonalnego, który ze sobą niesie.
„Odległe życie” to opowieść o tym jak bardzo wyrzuty sumienia nas niszczą. Jak trudno wybaczyć jest innym i samemu sobie.
Jest to opowieść, która będę polecać każdemu, kto ceni sobie emocje ponad akcje. Temu, kto lubi literaturę piękną. I temu, kto szuka głębszych opowieści.
Kiedy życie, które było tuż na wyciągnięcie ręki, które wydawało się oczywistością, nagle, w wyniku jednej sekundy staje się tak odległe, że wręcz do dosięgnięcia niemożliwe… To druga, najnowsza powieść M.L. Stedman pt. “Odległe życie”. Jego historia rozgrywa się na ogromnych połaciach przestrzeni Australii Zachodniej, gdzie tysiące hektarów to ziemie przeznaczone na pastwiska dla owiec McBride’ów. Ich losy, mimo że zakrzywione przez zdarzenia zewnętrzne dyktowane światową polityką, toczą się stałym rytmem od wieków. Przychodzi jednak moment, który ten rytm może nie tyle zakłócić, co załamać - jedna chwila staje się początkiem pasma nieszczęść, z którymi nagle radzić muszą sobie tylko w trójkę pozostałą z pięcioosobowej rodziny. Jak budować życie na nowo, gdy nadzieja wydaje się zwyczajnym mitem? Jak budować życie, kiedy dla akceptacji otoczenia, trzeba obudować się murem złożonym z sekretów tak ciężkich, że wydaje się niemożliwym uniesienie się z powrotem na powierzchnię? Autorka zabiera nas w podróż, w której dylematy moralne są tak rozbudowane, tak trudne, że nie sposób znaleźć z nich jednego dobrego wyjścia. W której żal i smutek wysączają się z każdej strony, a szczęście jest tak odległe, że niektórzy nie są w stanie dostrzec żadnych jego przebłysków. Tu jednak nie tylko człowiek, ale też miejsce i czas mają znaczenie - miejsce surowe, ale stałe w swoim zmiennym rytmie, w którym czas wyznacza kolejne punkty, jakie ciężką pracą, a czasami po prostu czekaniem można pokonać. To miejsce, które po deszczu rozkwita kolorami i dźwiękami, piękne w swojej prostocie, surowości, ciszy i samotności. Tylko czy wszystkie postacie są w stanie to dostrzec? Naładowana emocjami proza, która zmusza do stawiania pytań, na które czasami po prostu nie da się znaleźć odpowiedzi.
M.L. Stedman, autorka bestselleru „Światło między oceanami”, sprzedanego w prawie 5 milionach egzemplarzy, powraca z powieścią „Odległe życie”. Australijska pisarka w swojej nowej książce opisuje losy rodziny MacBride’ów, hodowców owiec w Australii Zachodniej. Pod koniec lat 50. w tragicznym wypadku ginie ojciec i najstarszy syn, a młodszy zostaje poważnie ranny. To dopiero początek nieszczęść, które spadają na tę rodzinę.
Czy można żyć z wielkim poczuciem winy? Czy wszystkie sekrety można wyjawić? Czy każdy zasługuje na szczęście? Książka, choć sporych rozmiarów, pochłania się bardzo szybko. Oprócz samych bohaterów i ich zagmatwanych losów poznajemy także życie w trudnych warunkach – upał, suszę, niebezpieczne zwierzęta w Australii, prowadzenie stacji i hodowlę tysięcy owiec na ogromnych połaciach ziemi.
Książkę przeczytałam w dwa dni – tak bardzo zaciekawiły mnie losy rodziny MacBride’ów: Matta, Lorny, Rose i Andiego. Autorka w niezwykle realistyczny sposób pokazuje emocje bohaterów i ciężar podejmowanych przez nich decyzji. Dzięki temu czytelnik może łatwo wczuć się w ich sytuację i przeżywać razem z nimi każdy dramat. Powieść skłania do refleksji nad tym, jak przeszłość wpływa na nasze życie i jak trudno czasem wybaczyć – zarówno innym, jak i samemu sobie.
Polecam tę książkę miłośnikom ciekawych i niebanalnych historii.
M.J.
Szkolny Klub Recenzenta
„Odległe życie” to powieść o tym, jak przeszłość potrafi kształtować przyszłość, nawet jeśli próbujemy przed nią uciec. O tym, że prawda jest jedynym fundamentem na którym można coś zbudować. I w końcu o tym, że miłość, nawet ta najbardziej poraniona, nigdy nie przestaje istnieć…
To opowieść rozpięta miedzy bezkresem Australii Zachodniej, a równie rozległym krajobrazem ludzkich emocji. Historia rodziny McBride’ów rozpoczyna się od tragedii, która rozdziera ich życie na „przed” i „po”. Od tego ułamka sekundy, który zmienia wszystko. I choć początkowo wydawało mi się, że owy dramat stanowi centrum powieści, z czasem odkryłam, ze prawdziwy ciężar tej historii tkwi w tym, co niewypowiedziane: w poczuciu winy, w przemilczanych sekretach, w miłości, która nie zawsze potrafi znaleźć właściwą drogę…
Dzisiaj, po lekturze tej historii mogę stwierdzić, że na nią czekałam. Czekałam od momentu przeczytania poprzedniej książki autorki. Od premiery „Światła miedzy oceanami”.
Kolejny raz autorka prowadziła mnie przez losy bohaterów z niezwykłą czułością i wyczuciem. Jej język jest delikatny i jednocześnie przenikliwy, tak jakby każde zdanie utkane było z emocji, które trudno nazwać, a łatwo poczuć.
Matt, zagubiony między prawdą, a tym, w co kazano mu wierzyć, staje się symbolem człowieka szukającego swojego miejsca w świecie. Jego życiowa droga pełna jest wyborów, które nie dość, że nie dają łatwych rozwiązań niosą za sobą ogromne konsekwencje. Nieustannie rozdarty miedzy miłością a obowiązkiem, między lojalnością a pragnieniem szczęścia, ponosi koszty większe niż gotów był przyznać.
„Odległe życie” porusza serce. Nie etapuje dramatem, buduje napięcie powoli, niemal niezauważalnie, aż w końcu uderza z pełną siłą emocji. To historia w której każdy czytelnik odnajdzie cząstkę siebie, w lękach bohaterów, ich nadziejach i pragnieniu, by naprawić to, co wydaje się być nieodwracalne…