

Historię piszą zwycięscy, ale czemu zawsze przegrywają kobiety?
Maria zaginęła na 3 dni. To było 20 lat temu, kiedy spędzała ostatnie lato u babci w Górach Sowich. Ani ona, ani nikt inny nie wie, co wtedy się z nią działo. Teraz, gdy wraca w tamto miejsce, nie przypuszcza, że będzie musiała zmierzyć się nie tylko ze swoją traumą, ale i z tym, co zdarzyło się na tych terenach pod koniec wojny. Stare poniemieckie domy w spowitej mgłą dolinie szepczą mroczne tajemnice.
Maria, Mereike, Marianna – wszystkie musiały coś ukryć i wszystkie musiały milczeć.
Zbyt długo skrywane tajemnice teraz okazują się zbyt trudne do wypowiedzenia. Czy Marię budzi w nocy krzyk saren, a może to głosy kobiet z przeszłości?
Katarzyna Zyskowska – jest specjalistką od opowieści wyciągniętych z zapomnianych kart historii. W najnowszej książce splata losy 3 pokoleń kobiet naznaczonych tą samą traumą. Historie przesiedlonych Polek łączą się z losami Niemek uciekających z Dolnego Śląska przed bestialstwem sowieckiej armii.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o., ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków (PL), numer telefonu: 126199500, adres e-mail: sekretariat@znak.com.pl
„Nocami krzyczą sarny” Katarzyny Zyskowskiej to poruszająca historia trzech pokoleń kobiet naznaczonych tą samą traumą. W książce „Nocami krzyczą sarny” Katarzyna Zyskowska, autorka bestsellerowych powieści, splata losy przesiedlonych Polek z historią Niemek zmuszonych do ucieczki z ziem Dolnego Śląska przed armią sowiecką. Autorka w brawurowy, pełen napięcia sposób portretuje obrazy kobiet – odmalowuje towarzyszące troski, traumy, lęki, ale i długo skrywane tajemnice, które teraz wychodzą na światło dzienne.
| Autor | Katarzyna Zyskowska |
| Wydawnictwo | Znak |
| Rok wydania | 2023 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 400 |
| Format | 14.0 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-240-9584-1 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788324095841 |
| Wymiary | 140 x 205 mm |
| Data premiery | 2023.06.13 |
| Data pojawienia się | 2023.04.13 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 10 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 7 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | 1 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Książka przejmująca, wciągająca. Tragizm wojny pokazany wprost, zmusza do refleksji. Szczególnie w sytuacji gdy za płotem wojna, należy docenić pokój i utrzymać go za wszelką cenę.
Powieść Katarzyny Zyskowskiej pt. „Nocami krzyczą sarny” przypisana jest do literatury pięknej, ale zawiera w sumie kombinację różnych gatunków – prócz pięknego stylu, mam tu sporo z powieści historycznej, psychologicznej, a nawet kryminalnej... Historia podzielona jest na trzy: trzy czasy, trzy bohaterki. Łączy je miejsce i historia, która odmieniana przez różne przypadki jest historią ciągle się powtarzająca... Miejsce to mała miejscowość w Górach Sowich, historia to opowieść o krzywdach, traumach, tajemnicach, niepamięci... Mamy czasy II wojny światowej przedstawione oczami Niemki, która wychowana w nurcie nazizmu jednak dosyć szybko zdaje sobie sprawę, że chyba nie całkiem powinna wierzyć we wszystko co jej mówią – w końcu słowa, to tylko słowa, prawda? Mamy lata 90te, nastolatkę, bunt, Nirvanę, Miasteczko Twin Peaks i młodzieńcze szaleństwa, ale gdzieś głęboko też niedogadanie międzypokoleniowe, brak znajomości historii przodków, co prowadzi do niemożności określenia własnego jestestwa. No i lata współczesne, bohaterkę-pisarkę, która poprzez książkę chce poradzić sobie z traumą z przeszłości, zamknąć tamten etap i zacząć normalnie żyć. Wszystko to pisane jest prostym, acz momentami delikatnie lirycznym stylem, jest pełne emocji i napięcia wynikającego z unoszącej się nad wszystkim zagadki. Proza mocna, wciągająca i ważna, bo podkreślająca człowieczeństwo i wagę historii w historii jednostki. Zdecydowanie warto przeczytać!
Znowu to zrobiła. Zachwyciła.
Katarzyna Zyskowska utkała z precyzją obraz, który zostawia ślad, nie da o sobie zapomnieć.
Maria wraca do miejsca, które na zawsze naznaczyło ją cierpieniem. To tam, w Sowich Górach, podczas wakacji u babci, wydarzyło się coś, co sprawiło, że życie Marii nigdy nie będzie już takie samo. Pobyt w miejscu w którym świat się zatrzymał, obudzi wszystkie demony. Czy kobiecie uda się uwolnić od traumy i pogodzić z historią, która dotyczy jej rodziny? Musicie to sprawdzić.
Po prostu musicie.
Choć książka zaczyna się niepozornie, to gwarantuję, to nie jest zwyczajna powieść obok której można przejść obojętnie.
Trzy linie czasowe, trzy kobiety i wspólna nić łącząca je.
Siła kobiet wybrzmiewa bardzo głośno w tej książce, ale bardzo mocno przebija się również tło historyczne, zdarzenia z II wojny światowej.
Tajemnice i rodzinne relacje tworzą podłoże tej powieści.
I kiedy to wszystko zostaje zebrane w całość, powstaje historia, która chwyta za serce, zaskakuje. Niezwykle poruszająca jest to książka, która pokazuje dramat ludzi podczas wojny. Tu mamy obraz Dolnego Śląska i wstrząsający los przesiedlonych Polek i uciekających Niemek. Bestialstwo wojny i jej konsekwencje dotykają zawsze dwie strony, na zawsze zmieniając życie ludzi.
Duchy przeszłości są częścią ziemi dotkniętej tragedią wojny i nie dają o sobie zapomnieć.
Jakże zachwycający jest styl autorki. Zawsze urzeka mnie sposób
w jaki prowadzona jest narracja. Uwielbiam to, jak wiele emocji kryje się na kartach każdej powieści Katarzyny Zyskowskiej. "Nocami krzyczą sarny " aż kipi od chwytających za serce scen. Nie zabraknie tu też tajemnic, których stopniowe odkrywanie jest czytelniczą ucztą. I punkt kulminacyjny, rozwiązanie zagadki, zaskakujące zakończenie, które nie zostawia nas niewzruszonym.
To jest moja książka roku.
Wyjątkowa, zapewniająca niezwykłe doznania czytelnicze i estetyczne.
Nie omijajcie tej książki. Proszę, to perełka, która powinna trafić do jak najszerszego grona czytelników.
Byłam o włos od wysłania wiadomości do Wydawnictwa Znak, o włos od rezygnacji z recenzowania „Nocami krzyczą sarny”. I zaraz wytłumaczę Wam, dlaczego chciałam tak postąpić.
***
W ubiegłym roku, kiedy przeczytałam „Szklane ptaki”, dużo o tej powieści opowiadałam. Nagrywałam relacje, nawet tik toki. Ot, zlepki nieuporządkowanych myśli. Nigdy jednak nie powstała recenzja tej książki, ani nawet post na Instagramie.
Zamknęłam tę historię w sobie.
Nie umiałam i nie chciałam dzielić się z nikim ogromnym przeżyciem, jakim była lektura zbeletryzowanej biografii Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i jego żony, Basi. Pragnęłam ją w sobie schować, ukryć głęboko w sercu, w duszy, w pamięci. Pragnęłam, by te emocje były tylko moje.
Minął rok, a ja ponownie przeżywam tamtą sytuację…
Od dwóch miesięcy mam za sobą lekturę „Nocami krzyczą sarny”, najnowszej książki niesamowitej Katarzyny Zyskowskiej. Wydawnictwo poprosiło mnie o napisanie dla niej blurba. Oszalałam. Większej radości chyba jeszcze nie przeżyłam, od kiedy opowiadam o książkach, ponieważ nad życie kocham twórczość autorki. Przeczytałam więc historię trzech pokoleń kobiet z Dolnego Śląska.
I umarłam.
Napisałam blurb, wywiązałam się z obietnicy, ale postanowiłam wysłać do wydawnictwa wiadomość, że nie jestem w stanie pisać o tej powieści. Nie jestem w stanie przekazać tych emocji, bezbrzeżnego bólu złamanego serca, obłędnego, nieposkromionego wręcz zachwytu nad stylem, nad jakością książki, wreszcie nad niezwykłą umiejętnością utkania tak niesamowitej i niezwykle ważnej historii.
To wszystko za mało! Za mało! ZA MAŁO!
Kiedy jednak finalny egzemplarz powieści trafił w moje ręce, a ja zobaczyłam w nim mój blurb i osobistą dedykację od autorki, coś we mnie pękło. Nie mogłam tylko jej zaprezentować na relacji i polecić. Nawet najgoręcej. Musiałam napisać, musiałam chociaż spróbować przekazać Wam, jak wielkie ma ona dla mnie znaczenie. Jak niezwykła, niesamowita, niesłychanie wspaniała jest ta historia. I jak okrutnie bolesna, a mimo wszystko tak piękna. Piękny ból - cóż za brutalny oksymoron.
Ta książka pulsuje mi pod skórą.
Krąży w żyłach.
Zagnieździła się głęboko w sercu.
A w lipcu wyruszam do Wałbrzycha. Potrzebuję na nowo „poczuć” Dolny Śląsk.
ARCYDZIEŁO.
10/10
I nic już więcej nie napiszę. Niemożliwością jest, bym ten ucisk w klatce piersiowej, towarzyszący mi od dwóch miesięcy, mogła ubrać w odpowiednie słowa. Przepraszam.
Kiedy przeczytacie - zrozumiecie. I poczujecie.
***
Emocjonalna, poruszająca do głębi, przeszywająca na wskroś.
Maria zaginęła na 3 dni, 20 lat temu. Spędzała wtedy wakacje u babci w Górach Sowich. Ani ona, ani nikt inny nie wie, co wtedy się z nią działo. Teraz, gdy wraca w tamto miejsce, nie przypuszcza, że będzie musiała zmierzyć się nie tylko ze swoją traumą, ale i z tym, co zdarzyło się na tych terenach pod koniec wojny. Okazuje się, że zbyt długo skrywane tajemnice teraz okazują się zbyt trudne do wypowiedzenia.
Książka opowiada o tym, co przemilczane, istotne, bolesne. To pozycja o kobiecej sile, o męskich słabościach, o determinacji, o solidarności, o próbie zrozumienia drugiej osoby. „Nocami krzyczą sarny” na długo pozostanie w moim sercu. Nie zapomnę emocji, żalu i współczucia, które odczuwałam podczas czytania, i jej wielowątkowości.
Znalazłam tu wszystko czego szukałam. Piękny język, malownicze opisy przyrody, które stawały mi żywe przed oczami (nie tylko w wyobraźni, krajobrazy Gór Sowich nie są mi obce), świetnie scharakteryzowani bohaterowie. Mogłam pokrzyczeć i popłakać z Marią, Mereike i Marianną nad życiową niesprawiedliwością, nad ofiarami nieludzkich państwowych systemów, a ponad wszystko nad poranionymi kobietami skrywającymi swoje bóle.
Wielkim plusem jest fantastyczny styl, niesamowicie plastyczny język, oddziałujący na zmysły odbiorcy. Jest w tej książce tak wiele wspaniałych fragmentów, że aż chce się do nich wracać. Z wielkim żalem odłożyłam książkę na półkę. Wiem jednak, że jeszcze nieraz do niej wrócę z przyjemnością. Pozycję polecam Wam z całego serca. Mam nadzieję, że kiedyś sięgnięcie po nią i zachwycie się fabułą równie mocno jak ja!
Gdy sięgnęłam po najnowszą powieść Katarzyny Zyskowskiej byłam naprawdę zaintrygowana.
Miałam bowiem otrzymać na jej kartach historię niezwykłą , wstrząsającą i na wskroś tajemniczą.
I dokładnie tak się stało, powiem więcej tej książki nie dało się odłożyć nie odrywając wszystkich wyjątkowo trudnych i boleśnych tajemnic, trzech kobiet , które autorka uczyniła narratorkami tej hipnotyzującej , spowitej magii historii , która naprawdę poruszyła moje serce i duszę.
A wszystko to osadzone wśród dolin mistycznych Gór Sowich..
Maria jest poczytną pisarką , która ukończyła właśnie swą najnowszą książkę zatytułowaną " Noc Mokosz".
Kobieta skrywa jednak wiele sekretów, które pogrzebała głęboko w mrokach pamięci.
Teraz zarówno promocja literatury jak i chęć rozliczenia się z przeszłością sprawiają ,że Marysia wraca w rodzinne strony.
Czy jest gotowa na przywołanie wspomnień?
Obok wątku osadzonego w czasach współczesnych pani Katarzyna snuje na wskroś przepełnioną bólem opowieść o Mareike- młodej Niemce żyjącej w czasach II wojny światowej, a ktotej życie diametralnie zmienia się z chwilą wkroczenia Armii Czerwonej oraz polskich przesiedleńców na ziemię Dolnego Śląska.
Od tamtej chwili Mareike i Marianna -nowa mieszkanka wsi a także domu dziewczyny i jej ojca zmuszone są wspólnie zmagać się z trudami codzienności.
Jak potoczą się losy kobiet?
Jakie prawdy kryją się w górach, w miejscu , gdzie nocami krzyczą sarny?
Ta książka jest.. naprawdę niesamowita. Trudno ją opisać tak by oddać klimat stworzony przez autorkę
Gdy rozpoczęłam lekturę bardzo szybko wniknęłam w opisywane wydarzenia patrząc na wszystko oczami ich uczestniczek.
Co więcej im więcej faktów zaczynało się ze sobą łączyć dostrzegałam misternie utkaną przepięknie napisaną książkę, która zostanie we mnie na dłużej.
Polecam tym, którzy szukają niezwykłych wrażeń
,,Praca jest w życiu najważniejsza. Człowiek mierzy się jej wartością. Jest tym, co wytworzy, albowiem tylko tyle po nim pozostaje ".
To bardzo mądra książka. Przenosi nas do czasów dawniejszych i obecnych, przy czym nie zawiera twardej gwary starszych osób. Niekiedy mamy użyte dawniejsze sformułowanie, ale reszta rzeczy jest opisana nie tyle współcześnie, co prosto i zwyczajnie. Dopiero wszelkie opisy przyrody, wiejskich miejsc, czy rzeczy, gdy są wspominane, służą jako najwyższa poezja. Czytając ją wielokrotnie się wzruszyłam, gdyż oczami wyobraźni widziałam swoich dziadków i wujków, których dawno już nie ma. Nasza postać przeżywa jazdę polonezem caro, wychwala jaki jest nowoczesny, jakie ma piękne siedzenia i od razu przypomniałam sobie ten samochód, kiedy raz wujek zabrał nas nim do sklepu. Tyle wspomnień do mnie wróciło i wydawało mi się nawet, że historia opowiada po części moje życie. Starsza kobieta zaznacza tutaj, że gdzie się urodziła, tam chce umrzeć. Dodali tu przysłowie o starym drzewie, by go nie przesadzać, ale ja tu widzę coś innego. Chodzi o to, że skoro człowiek wiele lat mieszka w jednym miejscu, to po pierwsze, czuje się tam bezpiecznie. Często też wspomina osoby, które się tam wychowały, oczyma wyobraźni widzi zabawne momenty, pamięta pierwsze zauroczenia. I teraz starając się tą osobę umieścić gdzie indziej, tak naprawdę odbiera mu się wszystko, co kiedykolwiek sprawiało mu radość. Odbiera się mu wspomnienia, czyli całą jego przeszłość. Dlatego zawsze spowija ich później smutek, bo nie mają już nic. Ta pozycja w każdym człowieku wywoła wiele refleksji. Przekona do tego, że życie w zgodzie z naturą sprawia, iż nam się odwdzięcza obfitymi plonami. Pokazuje, że niektórzy gonią za modą, za większymi celami, za nową bliskością, a później pozostają sami. Nasza postać jest bardzo urodziwa, skrada wiele serc, przeskakuje z ramion do ramion, ale nie ma nikogo, kto by ją kochał za wnętrze. Starsza kobieta zauważa tu, że tym zachowaniem wiele się traci. Czasem nie kończy wątków, pozostawiając nas z własnymi myślami.
Jedni tu drugich oceniają po pozorach, bywają też tajemnice do których nie chce się wracać nawet myślami. Wiedzą, że zaspokojenie ciekawości nie może się równać z opowieścią tego, przez co przeszli. Wolą nic nie mówić, bo tak jest im łatwiej.
To przejmująca książka, która rozpoczyna się dramatyczną sceną, a później następuje przeskok do czasów zanim się to wydarzyło, aż do momentu grozy, i opowieści, która się rozgrywa po dwudziestu latach, czyli tej obecnej. Największą krzywdę może zawierać sumienie i to taką opowieść tutaj widziałam. Wydarzenia z głębi nas, które trawią tu kilka osób, którego bólu nie można wymazać, bo nikt go nie zna. I one nie chcą, by ktoś go poznał. Dramaty i rozterki przechodzą na czytelnika niczym komary przed deszczem wpijają się w nasze ciało. Czułam jakby cała książka miała być rozgrzeszeniem. Naprawdę przepiękna i trzymająca w napięciu. Z całego serca wam polecam!
W zeszłym roku pokochałam "Szklane ptaki", opowieść o Krzysztofie Kamilu Baczyńskim, i mówiąc szczerze nie sądziłam, że nowa książka Katarzyny Zyskowskiej może zachwycić mnie bardziej – a jednak. "Nocami krzyczą sarny" ma w sobie wszystko to, co tak uwielbiam w twórczości autorki – piękną, liryczną prozę, działającą na wyobraźnię scenerię, dopracowaną fabułę i emocje w przeróżnych odcieniach. I choć każdy z tych elementów w nowej książce Katarzyny Zyskowskiej błyszczy równie mocno, jest coś, co wyróżnia się na tle pozostałych. Na długo zapamiętam klimat powieści – duszny, niepokojący, jednocześnie piękny i straszny. "Nocami krzyczą sarny" ma w sobie zapach lnu, ziemi i przeszłości. Podszyta jest tajemnicą i tragedią – mrocznym vibem oraz symboliką dawnych wierzeń i przyrody. Katarzyna Zyskowska opowiada o kobietach doświadczonych przez los i niespokojne czasy, w których przyszło im żyć. Podejmuje tematykę winy, krzywdy i odkupienia, pokoleniowej traumy, sprawiedliwości.
Wspaniała powieść! Gorąco polecam.
„Nocami krzyczą sarny” to historia, która od pierwszych stron opasa czytelnika swoimi mackami. Pochłania i więzi, zaskakuje i absorbuje, uwypuklając to, co dla większości nie jest oczywiste…
Mareike, Marianka, Maria. Trzy kobiety. Trzy linie czasowe. Trzy historie połączone ze sobą nicią fabularnych wydarzeń. W końcu trzy życiorysy – bolesne, poranione i przez lata niezabliźnione.
Katarzyna Zyskowska podwalinami tej opowieści uczyniła wydarzenia historyczne Dolnego Śląska. Wydarzenia, których bohaterki rożnych narodowości próbują przetrwać w swoich czasach. Dobitnie doświadczone przez los, nieustannie meandrujące między dniem wczorajszym a jutrzejszym, żyjące obawą i ciągłą nostalgią. Fabuła szczelnie zakotwicza się umyśle czytelnika. Sprawia, ze opisywane wydarzenia pulsują głęboko pod skórą, precyzyjnie przenikając wnętrze. Odciskają ślad, zwracając uwagę na uczucia towarzyszące bohaterkom różnych narodowości. Mimo odmiennej przynależności państwowej wszystkie trzy tak samo czują, tak samo się obawiają i w końcu tak samo reagują w obliczu przesiedlenia.
Autorka barwnie nakreśliła nam zderzenie różnorakich kultur, obyczajowość każdej linii czasowej i wydarzenia z przeszłości, dzięki którym odkryte zostają tajemnice rodzinne. Porywa nas w wir tajemniczych wydarzeń, podsuwając po drodze zapach lnu, wilgoci lasu i wszechobecnej śmierci. A nade wszystko zabiera nas w podróż ku poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi…
Ja gwarantuję literackie zauroczenie. „Nocami krzyczą sarny” to lektura wymagająca, ale zdecydowanie warta poznania i bezgranicznego zaangażowania.