
Cud Bożego Narodzenia może się wydarzyć wszędzie, nawet za drutami obozów koncentracyjnych
„W domu pachnie grzybami i makiem, a w pokoju stoi choinka rozświetlona świeczkami, udekorowana aniołami z papieru…” – to obraz najpiękniejszych świąt w roku, najbardziej rodzinnych. Był czas, gdy musiały wystarczyć wspomnienia, bo Wigilię trzeba było spędzić w Auschwitz-Birkenau, w obozie Gross-Rosen, w Ravensbrück czy na obczyźnie. Każdy starał się jak mógł, aby choć na chwilę doświadczyć cudu świąt, by nie zabrakło ciepła i nadziei.
Sylwia Winnik przytacza świąteczne historie – wzruszające, prawdziwe, bolesne, ale też dające siłę. Wigilia rozgrzewa serca w cichym kolędowaniu, w okruszku czarnego chleba służącego za opłatek. Święta w tych najciemniejszych miejscach świata stawały się niewyczerpanym źródłem nadziei na powrót do normalności.
„Nastała noc. Jak każda inna obozowa noc. Zaczął prószyć śnieg, opadał na zbroczone ludzką krwią grudy ziemi. Na dachy baraków i krematoriów. Biały, czysty i piękny. Nieskalany.
Bóg się rodził, choć nam było bardzo źle. Wtedy ostatni raz przyszedł na świat w okupowanej przez Niemców Polsce. Nasza nadzieja, że przyjdzie nowe, lepsze życie, ziściła się. Doczekałyśmy wolności”.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo WAM, Kopernika 26, 31-501 Kraków (PL), adres e-mail: handlowy@wydawnictwowam.pl
| Autor | Sylwia Winnik |
| Wydawnictwo | Mando |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 264 |
| Numer ISBN | 978-83-277-4645-0 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788327746450 |
| Data premiery | 2025.10.24 |
| Data pojawienia się | 2025.10.24 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 165 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 2 szt. (realizacja już jutro) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
To literatura z tych „okolicznościowych”, pisanych z okazji rocznic czy jubileuszy, albo świąt. Sylwia Winnik to autorka, która z niezwykłą wrażliwością oddaje głos świadkom historii, skupiając się na kruchych, ludzkich losach. W swoich publikacjach z nurtu literatury dotykającej tematyki niemieckich obozów koncentracyjnych rzetelny research łączy z głęboką empatią. Jej twórczość charakteryzuje szacunek do prawdy historycznej i narracja, która pozwala zrozumieć osobisty wymiar wojennej traumy.
Taką książką jest „Moc truchleje. Święta w cieniu wojny”. Sięgnąłem po nią nieco później – nie byłem w stanie przeżywać wigilii z bohaterkami Sylwii Winnik w tym samym czasie, co własnej. Musiałem złapać dystans po rodzinnym świętowaniu.
„Moc truchleje” to wstrząsające opowieści z okupowanej Polski, obozów i Syberii. Pokazują losy Polaków, którzy musieli zapomnieć o świętach znanych z czasów pokoju, mierząc się z głodem i ukrywaniem przed oprawcami – nie tylko Niemcami, ale i Rosjanami czy Ukraińcami, o czym mówi się coraz głośniej.
Każda historia przesiąknięta jest cierpieniem i tęsknotą za Polską oraz wolnością. Jednak najbardziej niesamowite jest to, że w mroku dziejów „Cud Bożego Narodzenia mógł się wydarzyć nawet za drutami obozów”. Z tej książki płynie wiele nauki. Mnie zapadły w pamięć słowa pani Bronisławy: „Marnowanie chleba, wyrzucanie go do śmieci spędza mi sen z powiek. Proszę, drodzy czytelnicy, nie róbcie tego. Zawsze zjadam chleb do ostatniej kromki. Wiem, co to znaczy go nie mieć. Pamiętam, co to znaczy umierać z głodu i pragnąć choćby okruchów. Dzisiaj mam niemal wszystko. Za rzadko to doceniamy”.
Te słowa są mi bliskie. Moja Babcia, która była na robotach w Niemczech w fabryce amunicji, i moja Mama, zawsze mówiły mi to samo. Nauczyły mnie znaczyć bochenek znakiem krzyża przed rozkrojeniem. Zostało mi to do dzisiaj, chociaż do Kościoła mi daleko. Kiedy chleb spadnie na ziemię, myślę słowami Norwida: „Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba / Podnoszą z ziemi przez uszanowanie / Dla darów Nieba… / Tęskno mi, Panie…”
To lektura, która pozostawia ślad na zawsze. W tych niepewnych czasach uczy nas, że wolność nie jest nikomu dana raz na zawsze.
Już tylko pięć dni zostało do Wigilii - to jakby nic, bo zanim się obejrzymy… będzie już i po świętach. Czy umiemy docenić ten wyjątkowy czas w roku? Dobrze go przeżyć - duchowo, ale też celebrować wspólny czas spędzony z najbliższymi? .Bohaterzy książki autorstwa Sylwii Winnik „Moc truchleje. Święta w cieniu wojny” nie mieli takich możliwości. Większość z nich przynajmniej jedne ze świąt spędzała w obozowym baraku - bez całej tej magii, rodziny, bez dwunastu tradycyjnych potraw… Ale jednak „Boże Narodzenie stanowiło bowiem symbol wspólnoty, a zachowanie tradycji dawało nadzieję.” .To opowieść o ludziach, którzy mimo otaczającej ich wojny, braku środków - bo przecież nie było wtedy co jeść, z niczego stworzyli „coś”! I to dosłownie, jak i w przenośni! Warto, by o nich, o tamtych czasach pamiętać! Pamiętać i doceniać własne tu i teraz, to, że mamy ogromne możliwości, wystarczy je odpowiednio wykorzystać! .„Moc truchleje. Święta w cieniu wojny” to przejmujące, prawdziwe - niekiedy do bólu, opowieści o ludziach. O ich wierze w lepsze jutro - pomimo beznadziejności sytuacji, w których się wtedy znaleźli. O tej nadziei na to, że następne święta będą lepsze!
„Moc truchleje”, to nie jest typowa lekka książka, po którą często sięgamy w okresie zimowym. To trudna, przerażająca i prawdziwa historia osób, które przeżyły wojnę. Niewyobrażalny ból, cierpienie oraz strach. Polskie kolędy śpiewane po cichu, by wróg nie usłyszał, spędzanie świąt w obozie koncentracyjnym, głodowanie, tęsknota za bliskimi, śmierć. Niby to wszystko wiem, niby znam historię, a jednak czytając o tym, do oczu napływają mi łzy smutku, złości i niezrozumienia. To przecież opowieść o moich przodkach.
Przed wojną była choinka udekorowana papierowymi łańcuchami, bogato zastawiony stół, odświętne stroje, drobne upominki, świętowanie z bliskimi oraz sąsiadami, a potem przyszła wojna i zamiast oczekiwania na narodziny Jezusa, jest oczekiwanie na kolejny dzień. Czy trzeba będzie uciekać? Czy nikt nie napadnie? Czy ojciec wróci do domu? Ci, którzy przeżyli, nigdy później nie byli już tacy sami. Nie da się wymazać z pamięci tego, co widzieli.
Nachodzi mnie refleksja. W dzisiejszych czasach ludzie biją się o karpia z marketu, wyrzucają nadmiar jedzenia, nie wpuściliby do domu zbłąkanego wędrowca, emanują przepychem na pokaz, nie doceniają istoty Bożego Narodzenia, już nawet życzenia na kartkach, zmieniły się w powielany wierszyk na messengerze, a dawniej ludzie mieli mało, a jednak potrafili się dzielić, nie marnowali jedzenia, wspierali bezdomnych, celebrowali święta, modlili się…
Mamy szczęście, że żyjemy w tych czasach, a nie w tamtych. Tak często tego nie doceniamy. Nieraz gdy mam gorszy dzień, myślę sobie: jestem zdrowa, mam rodzinę, mam wykształcenie, mam dach nad głową, śpię w ciepłym łóżku i mam co jeść. Dziś do tego zestawu dołączę jeszcze myśl: nie boję się, że ktoś zaraz wyważy drzwi i będzie celował do mnie z karabinu, a moje dziecko jest bezpieczne. Mam tak wiele.
Autorka zebrała w tej pozycji wspomnienia osób, które przeżyły II wojnę światową. Pamiętają, jak wyglądały święta przed, w trakcie i po wojnie. Choć lubię czytać krwawe thrillery i horrory, to w tej książce znalazłam największą grozę. Książka zmusiła mnie do refleksji i sprawiła, że nie mogę przestać o niej myśleć. O niej i o moich rodakach w bestialski sposób zamordowanych bez powodu. To nie jest fikcja literacka, to jest prawdziwe życie naznaczone krwią i cierpieniem.
To książka, którą powinno się przeczytać choć raz w życiu - nie dla przyjemności, ale dla pamięci. Dla tych wszystkich głosów, które wreszcie mogą wybrzmieć. „Moc truchleje” porusza do głębi, zostawia ślad i uczy pokory. I choć boli, to właśnie dlatego jest tak ważna.
Boże Narodzenie jest jednym z piękniejszych świąt, jakie obchodzimy. To czas, kiedy stoły są pełne, rodziny się spotykają, jest radość, śmiech, pięknie ozdobione domy, kolędy. Teraz to magiczny czas, a jak było kiedyś?
W książce przenosimy się w czasie, udajemy się do lat 1939–1945, do okresu, kiedy była wojna. Poznajemy wspomnienia osób, które wtedy żyły, dowiadujemy się jak, wtedy wyglądały Święta Bożego Narodzenia.
Historii w książce jest sporo, a łączy je jedno – czas, w którym wszystko się działo. Te wspomnienia nie są łatwe, wywołują w czytelniku wiele emocji. To obraz głodu, wojny, niesprawiedliwości, bólu, a jednocześnie marzeń, nadziei, pragnienia, aby kiedyś jeszcze przeżyć wspaniałe magiczne święta.
Książkę czytało się szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji. Niektóre z nich pozostały ze mną jeszcze na długo po skończeniu czytania.
„Moc truchleje. Święta w cieniu wojny” to książka, w której znajdziemy wspomnienia ze Świąt Bożego Narodzenia z czasów wojny. Moim zdaniem jest pełna emocji i warto po nią sięgnąć. Polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - Mama, żona - KOBIETA
Jest to wydanie książki już istniejącej z 2020 roku, gdzie treść rozpoczynamy rokiem 1945 w którym to poznajemy przygotowywania się do wigilii oraz czasu tuż po niej. Są to wydarzenia, jakby przesądy, gdyby określić miała to moja babcia, w które mieszkańcy wierzyli, że przynoszą im obfitość. A jak wiadomo w co się wierzy, to się ukazuje:-)
To nie jest opowieść w której szczęście i radość będzie biło z każdej strony. Tutaj ukazany mamy smutek i żal po stracie rodziny. Opisuje nam go kobieta cudownym i delikatnym stylem, jakby głęboko zamyślonym, by utworzyć ze wspomnień coś, co pokolenia pod nią zapamiętają w całej okazałości. Znajdziemy w niej bardzo dużo starych fotografii, które hipnotyzują swoją prostotą, oraz poruszają dogłębnie, gdyż przypominają nam nasze dzieciństwo, wspólne spotkania przy stole, niekiedy nawet i ubóstwo, ale skąpane w uśmiechach, albo w głębokim zamyśleniu. To też zdjęcia dawnych zapisków, których nie potrafiłam rozszyfrować. Każdy rozdział to opowieść świąteczna innej osoby. Tyczą się czasów wojennych, wpierw wspomnień jak pięknie im było zanim doszło do tragedii i czasu już kiedy nie było co ze wspomnień zbierać. Bije tutaj prostota, słowa zwykłych osób, gdzie w obliczu tragedii pozostawał jedynie czar wspomnień. Zdziwiło mnie, że przed samym końcem znalazłam przepisy na potrawy wigilijne. Nie wiem tylko dlaczego, ale mam wrażenie, że tamtejsze składniki w niczym nie przypominają tych naszych, nafaszerowanych chemią i opryskami. Kiedyś bowiem nawozem było konie i krowie łajno, gdzie wszystko rosło jak na drożdżach. Teraz się tego nie używa, że niby szkodzi. Ale opryski i proszkowane nawozy, to już nie szkodzą... Jestem przekonana, że ta książka nawet pomimo tego, że część z nas jest na tyle młodych, że nie kojarzy czasów z trzydzieści lat do tyłu i dalszych, to jednak wywoła w nas taki wszechogarniający smutek. To będzie jak zajrzenie do obcych osób, ale odczuwalnych jakoby najbliższa rodzina. To tutaj ujrzycie jak krzywdząca dla wielu osób była kolęda ,,Cicha noc". Odczuje to zwłaszcza pokolenie żydowskie. Polecam zajrzeć do książki, bo tego czasu i tych wiadomości nie znajdziecie wśród telewizji.