
Najsłynniejszy komiksowy kowboj znowu w akcji! Tym razem nasz bohater musi zapobiec ucieczce braci Daltonów z więzienia. Joe Dalton podsłuchał, że nikt nie może być karany za czyny, których nawet nie pamięta. Najstarszy z braci, a jednocześnie przywódca postanawia wprowadzić te działania w życie. Namawia swoich braci do udawania amnezji... Dowiedz się czy ucieczka braci z więzienia stała się faktem...
Seria Lucky Luke została stworzona przez dwie legendy frankofońskiego rynku komiksowego: pisarza René Goscinnego (1926–1977) oraz rysownika Morrisa (własc. Maurice de Bevere, 1923–2001).
Po śmierci Goscinnego scenariusze kolejnych odcinków serii były tworzone przez kontynuatorów takich jak duet autorski Xavier Fauche i Jean Léturgie (Bzik, Percevan).
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Story House Egmont Sp. z o.o., ul. Inflancka 4c, 00-189 Warszawa (PL), adres e-mail: ksk@egmont.pl
| Autor | Xavier Fauche, Jean Léturgie, Morris |
| Wydawnictwo | Egmont - komiksy |
| Rok wydania | 2018 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 48 |
| Format | 21.5 x 28.5 cm |
| Numer ISBN | 9788328135062 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788328135062 |
| Waga | 206 g |
| Wymiary | 285 x 216 x 5 mm |
| Data premiery | 2018.04.11 |
| Data pojawienia się | 2018.02.23 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Mała amnezja? ;)
Sześćdziesiąty już tom przygód Lucky Luke'a to okazja do spotkania ze starymi dobrymi znjaomymi - Daltonami ;) Tym razem braciszkowie postanawiają przestać być więziennymi ptaszkami... W jaki sposób? Dzięki luce prawnej, która nie pozwala więzić tych, którzy nie pamiętają popełnionych przez siebie czynów. Braciszkowie udają więc amnezję ;)
Plan tak łatwo się jednak Daltonom nie powiedzie, wymiar sprawiedliwości wynajmuje bowiem Lucky Luke'a po to, ażeby pomógł Daltonom w przypomnieniu sobie pewnych faktów... względnie w wykazaniu, że udają ;) Już sama ta koncepcja to zapowiedź świetnej zabawy na kolejnych stronach :)
Seria, jak zwykle, nie rozczarowuje :) To może przewidywalne, ale kolejny zeszyt... po prostu wywołuje uśmiech :) Taką przewidywalność jestem w stanie zaakceptować ;)
Polecam.
Drugi z wydanych w kwietniu tego roku albumów "Lukcy Luke'a" skupia się na postaciach największych wrogów tytułowego bohatera, braciach Daltonach. Oczywiście o czym by nie opowiadał, każdy komiks z tej serii dostarcza zawsze dobrej, lekkiej i pełnej humoru rozrywki i nie inaczej jest także tym razem. I choć nie należy on do najbardziej oryginalnych opowieści o najszybszym kowboju świata, trzyma poziom, do jakiego przyzwyczaili nas kontynuatorzy serii.
Bracia Daltonowie to zakały Dzikiego Zachodu i najwięksi wrogowie Lucky Luke'a, z którymi nasz dzielny bohater od dawna bawi się w kotka i myszkę. On ich łapie, oni trafiają do więzienia, znajdują sposób by z niego uciec, przy okazji mają genialny plan na kolejny skok, a potem kowboj znów ich chwyta, zanim uda im się cokolwiek osiągnąć i tak w kółko. Co tym razem przyszło im do głowy? Kiedy więzień zajmujący jedną z sąsiednich cel zostaje wypuszczony na wolność ze względu na amnezję, przestępcy postanawiają zacząć udawać chorobę. Luka prawna zabraniająca karania kogoś, kto nawet nie pamięta swoich czynów staje się ich nową szansą na przechytrzenie wymiaru sprawiedliwości. Nic prostszego? Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić! Sąd nie jest skłonny ani tak łatwo im uwierzyć, ani tym bardziej odpuścić. Dlatego też wynajęty zostaje nie kto inny, tylko Lucky Luke, który ma pomóc braciom przypomnieć sobie fakty z ich przeszłości...
Przyznam, że nie spodziewałem się, iż ten tom będzie tak udany. Jego fabuła opiera się w końcu na pomyśle, który - co tu dużo mówić - wydaje się być zrodzony z desperacji. A jednak scenarzyści tego album Jean Leturgie i Xavier Fauche zdołali nie tylko przekuć go w coś udanego, ale przede wszystkim wykorzystali cały pomysł w najlepszy możliwy sposób. W konsekwencji powstała fabuła, którą czyta się jednym tchem, pełna żartów, przygód i nieśmiertelnego klimatu charakterystycznego dla Lucky Luke'a.
Szata graficzna także nie zwodzi. Odpowiedzialny za nią Morris, ojciec całej serii i twórca postaci najszybszego kowboja na Dzikim Zachodzie, jak zwykle pokazał się od znakomitej strony. Czysta, klasyczna, cartoonowa kreska plus prosty, ale świetnie do niej pasujący kolor nieodmiennie robią wrażenie od kilkudziesięciu lat. I nie przestaną, bo takie rzeczy się nie starzeją.
W skrócie, jeśli szukacie dobrego komiksu humorystycznego, zainteresujcie się "Lucky Luke'iem". Możecie nie lubić westernów, ale ta seria i tak się Wam spodoba. Polecam.