
Zatopione miasto. Poszukiwania pełne magii i tajemnic. Arogancki anioł.
Nazywam się Nefertari de Vesci, mam dwadzieścia cztery lata, zajmuję się odzyskiwaniem skradzionych obiektów sztuki i jestem w tym cholernie dobra. Ale pracuję tylko z Malachim, moim bratem, hrabią de Mandeville. Razem decydujemy, które zlecenie przyjąć. W każdym razie tak było, póki nie zjawił się Azrael.
Arogancki anioł żąda, żebym znalazła berło światła – insygnium mocy, ocalone przez nieśmiertelnych, zanim niemal dwanaście tysięcy lat temu Atlantyda zniknęła w morskich odmętach. Odmówiłabym, ale anioł mnie szantażuje życiem mojego śmiertelnie chorego brata. Jeżeli jednak zdążę odnaleźć berło, Azrael nie zabierze jego duszy do królestwa umarłych.
Wie, że dla Malachiego zrobię wszystko. Nie docenia mnie jednak. Bo nie ma przedmiotu, którego nie umiem odnaleźć.
Zaginione skarby, anielskie skrzydła i niezwykły sojusz, który obie strony przyprawi o zawrót głowy.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Jaguar Sp. z o.o., Mierosławskiego 11 a, 01-527 Warszawa (PL), adres e-mail: sklep@wydawnictwo-jaguar.pl
| Autor | Marah Woolf |
| Wydawnictwo | Jaguar |
| Seria wydawnicza | Kroniki Atlantydy |
| Rok wydania | 2022 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 600 |
| Format | 14.5 x 21.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8266-116-3 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788382661163 |
| Data premiery | 2022.05.17 |
| Data pojawienia się | 2022.05.02 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 103 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 1 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Stawki 8 (450 m od CH Arkadia) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Twórczość Mary Woolf pokochałam przy okazji lektury serii Trzy czarownice. Tamta historia miała swoje wzloty i upadki, ale jednak pozostała w mojej pamięci i ogólnie oceniam ją naprawdę pozytywnie. Kroniki Atlantydy, czyli kolejny cykl spod pióra autorki musiał chwilę poczekać na swoją kolej, co przyznaję ze wstydem. Jednak Czy Berło światła zachwyciło mnie na tyle, bym mogła powiedzieć, że było to udane ponowne spotkanie? O tym w tej właśnie recenzji.
Nefertari to młoda kobieta, której wszelkie troski obecnie krążą dookoła jej brata - śmiertelnie chorego Malachiego. Nefertari próbuje wierzyć w to, że jeszcze wszystko wróci do normy, tylko że... na jej drodze pewnego dnia staje anioł Azrael, arogancki i raczej niewychowany gbur, który nie prosi, lecz żąda, by kobieta pomogła mu odnaleźć zaginione berło światła - insygnium ocalone tuż przed zagładą Atlantydy. Anioł jest na tyle bezczelny, by ją szantażować: jeśli ona zgodzi się mu pomóc i odnajdą zaginione berło, on w zamian nie zabierze duszy jej brata do krainy umarłych. Czy ta sytuacja ma w ogóle jakieś wyjście? Czy Nefertari uda się namierzyć insygnium i tym samym uratować brata?
Nasłuchałam się na temat tej serii dość sporo, jednak prawdę powiedziawszy, nie przywiązywałam do tego zbyt dużej wagi. Zdecydowanie wolałam sprawdzić samej, czy Kroniki Atlantydy okażą się dla mnie interesujące. Jak się okazało, już po pierwszych rozdziałach poczułam się wciągnięta w wykreowany przez autorkę świat, a Nefertari i anioł Azrael na długie godziny zagościli w moich myślach.
Główna bohaterka zdecydowanie przypadła mi do gustu. Młoda kobieta jest dość pewna siebie, opiekuńcza i zrobiłaby wszystko dla swojego ukochanego brata. Jej kreację uważam za udaną, a sam charakter tej bohaterki sprawił, że poczułam się tak, jakbym czytała o kimś, z kim zdecydowanie mogłabym się zaprzyjaźnić. Może brzmieć to górnolotnie, wybaczcie, ale Nefertari to zdecydowanie postać, która wzbudziła moją sympatię - nawet w momentach, gdy bywała naprawdę nieufna, a czasami i dość... denerwująca.
O aniele Azraelu nie powiem za wiele, ponieważ ten bohater zdecydowanie nie wzbudził mojego zaufania, ani sympatii. Od samego początku było w nim coś, co sprawiało, że miałam co do niego wiele, wiele podejrzeń. Jego zachowanie również pozostawiało wiele do życzenia. To, jak nieuprzejmie (niedopowiedzenie dnia) odnosił się do głównej bohaterki przeszło moje wszelkie wyobrażenia. Zdecydowanie nie polubiłam się z tym bohaterem, ale chcąc nie chcąc, ciekawa jestem jego występków w kolejnym tomie.
Marah Woolf ma bardzo dobre pióro, dzięki któremu pochłanianie tej historii upłynęło mi w ekspresowym tempie i naprawdę przyjemnie. Każdy kolejny rozdział niósł za sobą wiele zwrotów akcji i ciekawych scen, które po kolei przyczyniały się do powstawania w mojej głowie wielu scenariuszy tego, co może się jeszcze wydarzyć. Zakończenie okazało się dość zaskakujące, choć gdzieś podświadomie mogłam się go jednak spodziewać - to coś na zasadzie, że niby człowiek wiedział, ale jeszcze się łudził.
Berło światła to świetny początek cyklu, który nie tylko wciąga bez reszty, ale i daje nadzieje na dalszy rozwój wydarzeń. Co jeszcze będzie musiała przeżyć Nefertari? Czy Azrael wciąż będzie takim irytującym bubkiem? Tego planuję dowiedzieć się w najbliższej przyszłości. Jeśli szukacie ciekawej fantastyki, to zdecydowanie polecam Wam ten tytuł.
Znacie pisarkę Marah Woolf? Ja poznałam jej twórczość przy książce” Siostra gwiazd”, pióro miała przyjemne, lecz nie miałam jeszcze czasu na dokończenie tamtej serii. Obecnie w rękach mam drugi tom Kronik Atlantydy “Pierścień ognia”, a dziś chciałabym wam co nieco opowiedzieć o pierwszym tomie Kronik “Berle światła”. Uwielbiam książki, w których są poruszane tematy innych wierzeń niż mitologia nordycka czy grecka. Ten cykl cechuje się zagadkami, różnymi wierzeniami i magią, czyli ma wszystko, co lubię. Książka jest przepełniona wierzeniami egipskimi, z którymi rzadko się spotykam w książkach. Jednocześnie widzę, że coraz częściej się pojawiają w coraz to nowszych historiach. Obok bogów egipskich, spotkamy Odyna, dżiny i demony, jest w tej książce duża różnorodność fantastycznych postaci, ale również wiele zagadek i mitów, znanych nam.
“To anioł śmierci. Oddziela duszę od ciała. Wykreśla imiona z Księgi Żywych i tym samym przynosi ostateczną śmierć, chociaż w tym celu nie musi nawet nikogo dotknąć”.
Atlantyda, zatopione miasto, dom wielu nieśmiertelnych, teraz zaginione. Do dwudziestoczteroletniej Nefertati de Vesci, znanej poszukiwaczki skradzionych artefaktów, przychodzi Anioł Śmierci- Azrael. Nefretati jest bardzo dobra w tym co robi, od lat zajmuje się odszukiwaniem skradzionych dzieł sztuki, pomaga jej w tym jej brat, Malachi. Malachi jest na granicy swojego życia, choroba wykańcza go powoli, a jedynym czego pragnie jego siostra to, by żył dalej. Z chwilą, gdy Azrael pojawia się w ich domu i proponuje jej nową misję, Nefretati odczuwa wiele sprzecznych pragnień, chce być z bratem i chce odnaleźć berło. Azrael ma jednak plan, który zmusi ją do pójścia z nim. Czy uda im się uratować Malachiego? Czy berło zostanie odnalezione?
Znacie Indianę Jonesa? A może bardziej znana jest wam Lara Croft? Właśnie z tymi filmami kojarzy mi się ta książka. “Berło światła” to barwna i pełna zagadek historia poszukiwaczki zaginionych lub skradzionych artefaktów. Muszę przyznać, że liczyłam na więcej akcji, ale po lekturze tej książki dochodzę do wniosku, że wszystko było idealnie zbalansowane. Oczywiście nie obyło się bez romansu, powiedzmy sobie szczerze, że ostatnio ciężko znaleźć książkę fantastyczną, w której brak romansu. Nie był ona jakoś bardzo nachalny, fabuła się całkowicie na nim nie opierała, więc udało mi się przez niego jakoś przebrnąć.
Zaletą tej książki są wszystkie zagadki pozostawione na drodze głównej bohaterki. Poszukiwania w piramidach, rozmowy o starożytnych artefaktach czy postaciach, które od wieków nie żyją, a już na pewno wzmianki o Atlantydzie są tym, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że jest to bardzo dobra książka. Dodajmy do tego sprawne pióro autorki, która w bardzo barwny sposób opowiada nam o wszystkim, przedstawia nam poszczególnych bohaterów, którzy są tak bardzo zróżnicowani.
Książka jest świetnym wprowadzeniem do tej historii, drugi tom już w moich rękach, z czego bardzo się cieszę, ponieważ zakończenie zostawiło mnie w małej rozsypce. Liczę, że niedługo wydawnictwo ogłosi datę premiery trzeciego tomu “Korony Popiołów”, ponieważ przeglądając pobieżnie opinie “Pierścienia ognia” jestem pewna, że nie będę mogła się doczekać kolejnego tomu. Jeśli nie znacie jeszcze autorki, to bardzo wam polecam zapoznanie się z jej twórczością właśnie od Kronik Atlantydy, wydaje mi się, że niejednemu czytelnikowi książki przypadną do gustu, tak bardzo jak mi.
W Bostonie, w miasteczku o skomplikowanej przeszłości mieszka 24 letnia Nefertari de Vesci. Dziewczyna, która zajmuje się odzyskiwaniem skradzionych obiektów sztuki. Są to przedmioty, które powstały setki, a czasami nawet tysiące lat temu i zostały skradzione przez bogaczy, którzy nie zdawali sobie nawet sprawy z ich wartości. Jest raczej samotniczką. Jej najbliższą osobą jest brat, Malachim. Chłopak cierpi na dystrofię mięśni. Choroba, która stopniowo go wyniszcza, a ostatnio bardzo przyspieszyła. Życie dziewczyny odmienia się, gdy niespodziewanie zjawia się anioł śmierci. Od teraz jej świat to demony, anioły, dżiny oraz inne tajemnice postacie.
Azrael to najwyższy dowódca armii archaniołów, który nie starzeje się od 12 000 lat. To on wykreśla imiona ludzi z Księgi Żywych. W całym dość długim życiu był tylko raz zakochany. Czy będzie jeszcze w stanie oddać komuś swoje serce?
Archanioł odnalazł Nefertari ponieważ chciał by odnalazła berło, które zaginęło tysiące lat temu. Dziewczyna zgadza się pomóc pod warunkiem, że anioł śmierci nie zabierze ze sobą jej brata.
Książka chociaż nie jest cienka czyta się ją bardzo szybko. Od pierwszych stron wciąga. Należy do tych co chce się szybko przeczytać, by rozwiązać wraz bohaterami zagadkę zaginionego berła i nie tylko berła.
Autorka wspaniale wykreowała bohaterów, którzy potrafią dostarczyć wielu emocji. Moją ulubienicą została Nefertari, która posiada nie tylko wewnętrza siłę, ale również cięty język. Przepychanki słowne z Azrealem wielokrotnie doprowadzały mnie do śmiechu. Świat, który stworzyła Marah bardzo mnie zaskoczył i był dla mnie pewną nowością. Dotychczas czytałam o elfach, czarodziejach i różnych dziwnych stworach. Tym razem współczesność przeplata się z mitologią, głównie egipską. Poznajemy wiele postaci historycznych (tj. Ramzes II czy Król Dawid), Bogów ( Ozyrysa, Sata) i cała armie aniołów. Nie brakuje również Dżinów.
Autorka dzięki wspaniałemu połączeniu czasów współczesnych z historycznymi sprawiła, że nie jeden raz dałam się nabrać i, że berło światła jak też inne artefakty naprawdę istniały. I dlatego uważam, że książka jest naprawdę świetna.
Dopełnieniem całości jest całkiem ciekawie rozwinięty wątek miłosny głównych bohaterów i relacja pomiędzy nimi.
Jeśli chcecie poznać dalsze losy Nefertari i Azraela koniecznie sięgnijcie po ?Berło światła?!
Książkę polecam nie tylko młodzieży, ale również starszym czytelnikom. Warto czasami przenieść się w czasy, gdy czytało się trochę inne gatunki niż obecnie i przy okazji odkryć naprawdę ciekawe tytuły jak właśnie "Berło światła".
Z autorką Marah Woolf miałam pierwszy raz do czynienia i powiem Wam, że uważam to spotkanie za nawet udane. Język i styl ów lektury są lekkie, przyjemne i dzięki nim przez powieść się "leci", strona ucieka za stroną i mimo iż jest to grubasem, nie czuć tego. Pisarka zaskoczyła mnie swoją historią, nie sądziłam, że można połączyć ze sobą tyle elementów, tyle postaci, żeby wyszło coś tak dobrego. Mamy tutaj mnóstwo bohaterów, zaczynając od ludzi śmiertelnych, kończąc na egipskich bogach, dżinach, aniołach. Powiem Wam, że nie sądziłam, że takie misz - masz mi się spodoba, a jednak! Każda postać wnosi coś do tej powieści, "malowała" tę książkę i powodowała, że stała się ona jeszcze barwniejsza. A ich kreacja była na wysokim poziomie, każdy miał swój charakterek, swoją rolę do odegrania. Główna postać Nefertari podobała mi się i kibicowałam jej w dążeniach. Była bardzo zdeterminowana i uparta w swoich działaniach, a jak wiecie, lubię takie bohaterki. Wplatanie przez pisarkę egipskich bogów takich jak: Set, Ra, Ozyrys, Horus to było niezwykłe doświadczenie i z miłą chęcią mi się to czytało. Jednak jest mały minus, a mianowicie sceny seksu, które dla mnie były niesmaczne zważywszy, że jest to gatunek literacki fantasy i moim skromnym zdaniem tutaj tego nie powinno być. Jak już mogła być jakaś mała wzmianka o tym, ale na tym koniec. To zaważyło na ocenie, jest mi przykro z tego powodu, ale jestem zgodna ze swoimi odczuciami i sumieniem. Jak będę chciała przeczytać sceny łóżkowe, to wezmę sobie romans bądź erotyk. Ogółem - jest to ciekawa, intrygująca historia, która została przedstawiona w niebywały sposób. Zachęcam do sięgnięcia po nią, jeśli ktoś lubi ów gatunek literacki jakim jest fantasy. Ja, jeśli pojawi się drugi tom, wtedy zdecyduję czy sięgnę po niego, czy nie. Na tę chwilkę nie wiem tego, jeszcze "siedzą" we mnie te sceny... Niemniej jednak polecam!
Twórczość Marah Woolf udało mi się poznać, bardzo mi się spodobało jej pióro, to jak wspaniale potrafi wykreować bohaterów. Kiedy tylko mam okazję zapoznać się z jakąś książką jej autorstwa to po prostu to robię. Kobieta posiada niesamowitą wyobraźnię i umiejętność zarażania nią innych ludzi. Wspaniale potrafi łączyć ze sobą światy, a w fabule nic ta do końca nie było oczywiste. Marah Woolf czerpie inspirację z wielu mitologii, sprawiają, że są wiecznie żywe, a nie popadają w zapomnienie. Tym razem autorka postanowiła na zabrać do Egiptu, więc przygotujcie się na spotkanie z tą mitologią, która połączy się ze współczesnością. Jesteście gotowi na niesamowitą przygodę?
Główną bohaterką książki autorstwa Marah Woolf pod tytułem „Berło światła” jest dwudziestoczteroletnia Nefertari de Vesci. Zajmuje się odzyskiwaniem skradzionych przedmiotów. Jej działalność dotyczy dzieł sztuki, a jest najlepsza w tym, co robi. Dobrze sobie radzi przy współpracy z bratem, Malachim hrabią de Mandeville. Pewnego dnia otrzymują zlecenie, którego nie mogą odrzucić, stawka jest wysoka, a ten, kto ją złożył interesująca istotą. Anioł Azrael to niezwykle arogancki mężczyzna, wie, że rodzeństwo może sprostać przedstawionemu zadaniu, jakim jest odnalezienie Berła Świata. Insygnia mocy została ocalona przed zatonięciem Atlantydy, Azrael nie cofnie się przed niczym, aby ją odzyskać, nawet, jeśli oznacza to duszę Malachiego. Czy Nefertari uda się wyjść z tego sojuszu obronną ręką? Gdzie się znajduje berło?
„Berło światła” to początek trylogii Kroniki Atlantydy autorstwa Maraf Woolf. Szczególną uwagę należy zwrócić na fakt, że ksiazka zawiera w sobie przeróżne wierzenia, religie i mitologie, co da miłośników takiej tematyki jest nie lada perełką. Wszystko zostało wplecione we współczesny świat, odwiedzamy stare biblioteki piramidy, grobowce napotykając coraz to nowe sekrety i rodzące się w głowie pytania. Mocnym punktem powieści są główni bohaterowie, rodzeństwo miało niesamowitą relację, wspierali się w trudnych chwilach, nie poddawali i doskonale dogadywali. „Berło światła” wnosi w fantastykę przyjemny powiew świeżości, przeniesieniem do starożytnego Egiptu i poznaniem go nieco lepiej. To niesamowita książka, która oderwała mnie do rzeczywistości i przeniosła do świata, który zgłębiałam, nie można nie wspomnieć o wątku romantycznym, który nie dominuje fabuły powieści. Jest do niej przyjemnym dodatkiem. Nie mogę się doczekać, kiedy pojawi się kolejny tom, jest bowiem na co czekać.
„To anioł śmierci. Oddziela duszę od ciała. Wykreśla imiona z Księgi Żywych i tym samym przynosi ostateczną śmierć, chociaż w tym celu nie musi nawet nikogo dotknąć.”
Ach, pomysł na fabułę popieram całym serduszkiem... Wspaniała myśl, a dodatkowo starannie wykreowani bohaterowie z ogromnym charakterem budzącym podziw podczas niewinnej lektury. Jakby tego było mało, nie zapominajmy o szybkiej akcji, która powoduje, że powieść czyta się z ogromną łatwizną oraz zapartym tchem. Chwila, i książki nie ma! A jedyne co po niej pozostają to cudowne wspomnienia…
Świeżo po przeczytaniu pierwszego tomu najnowszej serii Marah Woolf, która z tego co wiem sukcesywnie będzie się pojawiać na polskim rynku wydawniczym, mogę wyrazić chęci do przeczytania poprzedniej trylogii tej autorki. Już nie raz słyszałam o książkach napisanych przez Woolf, ale nie spodziewałam się, że jej pióro będzie aż tak dobre!
Na co dzień nie sięgam po fantastykę, natomiast już teraz jestem pewna, że owy gatunek będzie coraz częściej trafiać w me dłonie. Jeśli tylko szukacie świetnej, porywającej książki, to mogę oznajmić, że „Berło światła” niezwykle zasługuje na uwagę! Jest to jedna z tych pozycji, które bez dwóch zdań muszą znaleźć się na Waszych półkach. Rekomenduję!
"Po jej zdradzie żyłem już tylko zemstą."
*
Nefertari de Vesci jest gotowa zrobić wszytko, aby ocalić życie swojego śmiertelnie chorego brata Malachiego . Nawet jeśli oznacza to wplątanie się w sprawy Nieśmiertelnych. Jednak czym jest odnalezienie zaginionego przed tysiącleciami skarbu z Atlantydy dla wybitnej poszukiwaczki skarbów...! Zwłaszcza gdy stawką jest życie ukochanej osoby. Jak Nefertari poradzi sobie z powierzonym jej zdaniem odzyskania Berła Świtała i doką zaprowadzi ją znajomość z aroganckim aniołem Azraelem... O tym musicie przekonać się sami.
*
Anioły, demony, bogowie, dżinny, silna główna bohaterka i zaginione skarby ? oto co oferuje nam "Berło Światła". Przez ten intrygujący zestaw od razu na usta nasuwa się pytanie: "Czy można chcieć więcej od dobrej fantastyki młodzieżowej?" . Cóż...
*
Zacznę od tego, że "Berło światła" całkowicie oczarowało mnie kreacją świata i pomysłem na fabułę, które były po prostu genialne. Szczególnie podobało mi się wyjaśnienie, jak zatonęła Atlantyda oraz fakt, że była zamieszkiwana przez Nieśmiertelnych ? anioły, bogów czy dżinny ? którzy po jej zniknięciu zaczęli ukrywać się wśród ludzi, wpływając na ich losy. Co więcej, zmieszanie faktów historycznych z różnymi mitologiami oraz własną inwencją autorki były dla mnie po prostu WOW! Za to wielki brawa dla Pani Woolf.
*
Mam jednak trzy "ale" do tej historii:
1. Przedstawiony tu romans hate/love był kiczowaty. Jedno ślini się do drugiego od pierwszego spotkania, a teksty w stylu "Ona jest zupełnie inna niż kobiety, z którymi spałem do tej pory. Jest taka silna i niezależna, a jednocześnie delikatna. Najchętniej bym ją nieustannie chronił, ale wiem, że wydrapie mi za to oczy. Bla, bla, bla..." po czwartej wariacji, jaką przeczytałam, przyprawiły mnie o mdłości. Ale żeby nie było ? gdyby usunąć te "przemyślenia" ta samo przekomarzanie pomiędzy bohaterami było dość zabawne.
2. Kreacja bohaterów ogólnie mi się podobała. Szybko się z nimi polubiłam, jednak... Czy anioł/bóg, który ma na karku dwanaście tysięcy lat, powinien cały czas zachowywać się jak rozchwiany emocjonalnie nastolatek ? I nie zrozumcie mnie źle ? ja nie mam problemu, z tym że Nieśmiertelni prowadzą dość "luźny" tryb życia, to było fajne . Ale wpadanie w histerię czy nieradzenie sobie z uczuciami przy byle okazji to lekka przesada.
3. Zapychacze, które nie wnosiły nic do fabuły. Zdecydowanie wolałabym dodatkowe starcie z demonami niż fragment poświęcony rodzinnej kolacji, z którego nie wynikało nic istotnego dla fabuły.
*
Ostatecznie ? nawet pomimo tych moich "ale" - "Berło światło" wciągnęło mnie i zafundowało fajną przygodę przepełnioną mitami oraz legendami. Książkę oceniam na 7/10, a jako że finał nie daje innego wyboru, wyglądam zapowiedzi kolejnego tomu!
„Berło światła” to pierwszy tom serii „Kroniki Atlantydy” autorstwa Marah Woolf — niemieckiej autorki, która na swoim koncie ma już cykle powieści takie jak „Trzy czarownice” czy „Iskra bogów”.
Główna bohaterka, Nefertari de Vesci, należy do najlepszych poszukiwaczy zaginionych dzieł sztuki. Od śmierci rodziców pracuje tylko ze swoim bratem, Malachim, który jest śmiertelnie chory. Dlatego też, gdy pojawia się przed nią Azrael - anioł śmierci, żądając od niej znalezienia tytułowego Berła Światła w zamian za niezabranie duszy jej brata do królestwa umarłych, kobieta nie może odmówić. Razem wybierają się na poszukiwania artefaktu ocalonego przez nieśmiertelnych tuż przed zagładą Atlantydy. Po drodze napotkają mnóstwo niebezpieczeństw, zagadek i jeszcze więcej nieśmiertelnych. Tylko czy wszystko pójdzie zgodnie z planem? Czy Taris zdąży odnaleźć berło przed upływem wyznaczonego czasu i uratować brata?
Powiem szczerze, że książka naprawdę mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się historii tak dobrze trafiającej w mój gust. Interesuję się różnymi mitologiami, a egipska jest jedną z moich ulubionych, dlatego też cieszę się, że w końcu miałam okazję przeczytać kolejną wspaniałą powieść o tej tematyce. Dodatkowo Nefertari została naprawdę świetnie wykreowana. Silna, mocno stąpająca po ziemi kobieta, posiadająca niesamowitą wiedzę, zdolną zaskoczyć nawet nieśmiertelnych. Taris nie traktowała bogów jako jakieś niesamowite i potężne istoty. Nie bała się ich, a niektóre dialogi naprawdę sprawiały, że nie mogłam przestać się śmiać. Styl pisarki jest lekki i przyjemny, dlatego nim się obejrzałam, byłam już na ostatniej stronie. Teraz nie pozostało mi już nic innego jak z niecierpliwością czekać na następne części tej trylogii.
Gorąco polecam „Berło światła” wszystkim miłośnikom fantastyki, a już szczególnie osobom takim jak ja, lubującym się w mitologii egipskiej, której, niestety, nie ma na rynku książkowym zbyt wiele. Historia Taris z pewnością przyjemnie wypełni wasz wolny czas.
WL
Marah Woolf poznałam już wcześniej. Strasznie spodobał mi się styl pisania i świat wykreowany przez autorkę, dlatego byłam ogromnie ciekawa co skrywa się za tą piękną okładka jej nowej książki. Nie zawiodłam się. W "Berle światła" pisarka odkrywa przed nami zupełnie inną rzeczywistość - świat, w którym życie śmiertelników przeplata się z losem nieśmiertelnych. Wraz z bohaterami możemy podróżować po Londynie i Egipcie w poszukiwaniu zaginionego artefaktu.
Książka przepełniona jest mitologią. Nie jest ona jedynie wspomniana, a wręcz wypływa z każdej strony.
Oprócz wszechstronnego ukazania dawnych wierzeń, ogromnie spodobały mi się również aspekty historyczne. Poza aniołami, bóstwami, ludźmi oraz dżinami, zauważymy też postacie takie jak Ramzes II czy Nefertari I. Po t
Z drugiej strony tak duża liczba bohaterów może nas przytłoczyć i spowodować zagubienie. Jednak tu z pomocą przychodzi nam spis postaci z końca książki. Tak przy okazji wspomnę, że znajdziemy tam również oś czasu z najważniejszymi datami oraz przepis na crime brlée Azraela.
W książce panuje zagadkowy nastrój. Wraz z bohaterami wyruszamy na poszukiwanie berła, ale nie jest to takie proste. Po drodze musimy odkryć wiele sekretów i zagadek, które trzeba ze sobą odpowiednio połączyć.
Polubiłam również bohaterów. Nefertari jest silną kobietą, która zrobi wszystko aby uratować brata. Do tego możemy zauważyć jak zmaga się ze stratą rodziców. Mimo tego, jest waleczna i nie poddaje się.
Trochę mniej przypadł mi do gustu Azrael. Ogólnie był w porządku, jednak niektóre jego zachowania były dla mnie infantylne i bezduszne.
Tak właściwie bardziej polubiłam postacie drugoplanowe i żałuję, że nie pojawiali się częściej na kartkach książki.
W historii występuje również wątek miłosny. Dostajemy relacje hate to love, która z reguły ogromnie lubię. W tym przypadku niby mi się podobała, ale czegoś mi brakowało. Do tego momentami irytowały mnie przemyślenia bohaterów, szczególnie właśnie te dotyczące ich relacji.
W książce znajdzie się też trochę literówek, mi osobiście nie zmniejszyły przyjemności z czytania, ale myślę, że warto o tym wspomnieć.
Marah Woolf jest mistrzynią zakończeń, które mają zachęcić do sięgnięcia po kolejne tomy. Również w tym przypadku pozostawia nas w niewiedzy. Choć nieco przewidziałam zakończenie, to i tak w pewnym stopniu czułam się zaskoczona, że autorka podjęła taką decyzję. Przez to jeszcze bardziej nie mogę doczekać się kontynuacji.
Książkę naprawdę bardzo polecam. Jest to świetna historia, którą wypełniają tajemnice oraz emocje poprzeplatane z mitologią. Nie jest to typowa fantastyka YA, a według mnie coś nieco bardziej dojrzałego. Z "Berłem światła" spędziłam naprawdę miłe chwile.
„Berło światła” jest pierwszym tomem serii „Kroniki Atlantydy” autorstwa Marah Wolf, znanej mi z trylogii „Trzy czarownice”. Myślałam, że będzie trochę podobna do czarownic, że będę trochę porównywać, ale to jest zupełnie inna opowieść. Moim zdaniem jeszcze lepsza niż ta o czarownicach.
Autorka w bardzo ciekawy i porywający sposób łączy świat współczesny z postaciami znanymi z mitologii. Chociaż nigdy za bardzo się tym tematem nie interesowałam, tak w książce bardzo mi się to podobało. Akcja wciągnęła mnie do tego stopnia, że pierwszy raz od dawna książka wygrała ze snem. Nie odłożyłam jej, aż poznałam zakończenie. Bohaterów pojawia się sporo, ale każdy jest wyraźnie nakreślony. Narracja prowadzona jest z perspektywy dwóch głównych postaci, co lubię, ponieważ można lepiej ich poznać i wiedzieć, co myślą. Zagadka w stylu „Kodu da Vinci” Dana Browna bardzo przypadła mi do gustu. A wątek romantyczny? Nie będę zdradzać szczegółów, powiem tylko, że przepadłam ;)
Książka bardzo mi się podobała. Jedyny minus jest taki, że muszę czekać na kolejną część.
"Berło światła" to najnowsza powieść autorstwa Marah Woolf - autorki bestsellerowej trylogii Trzy czarownice. Powieść ukazała się nakładem Wydawnictwa Jaguar, a swoją premierę miała 18.05.2022 r.
Zatopione miasto
Nieśmiertelni
Zginiony przedmiot
Główną bohaterką jest Nefertari de Vesci. Zajmuje się ona odnajdywaniem cennych skradzionych rzeczy. W poszukiwaniach zawsze pomaga jej brat - Malachi - który walczy z chorobą. To dla niego podejmuje się niełatwego zadania, jakim jest odnalezienie "Berła światła" - jednego z insygnium mocy, które zostały zabrane z Atlantydy przed jej zagładą. Nefertari jest pewną siebie, odważną i mądrą kobietą. Zna się na swoim fachu jak nikt. Można pomyśleć, że to chodząca encyklopedia. Uwielbia to co robi.
Jej zleceniodawca to Azrael - anioł śmierci, który zawiera z nią pewnie układ. Na pierwszy rzut oka arogancki, choć tak naprawdę dobry i opiekuńczy. Ale czy zatajenie pewnych informacji przed Nefertari to dobry pomysł?
Z początku obydwoje zachowują się profesjonalnie, choć docinkom nie ma końca. Ich przytyki i wzajemne przekomarzania są urocze. "Kto się czubi, ten się lubi". Starają się ukrywać i wypierać swoje uczucia, ale im dłużej przebywają w swoim towarzystwie tym jest im trudniej. Romans między bohaterami rozwija się stopniowo. Mnie się podobał i podtrzymywał w napięciu.
Oprócz głównych bohaterów bardzo polubiłam Malachiego, boga Horusa, dżina Dantego, kuzynkę Kimmy - czy lokaja Harolda. Ich kreacje były bardzo ciekawe. Każdy wnosił coś do tej powieści na swój sposób. Oczywiście nie zabraknie tu humoru i śmiesznych sytuacji.
Pomysł na fabułę jak dla mnie świetny. Rozpoczynamy w Londynie, następnie przenosząc się do słonecznego Egiptu. Poszukiwanie skarbów, mitologia egipska, zagadki i tajemnice do rozwiązania. Wszystko to ze sobą współgrało. Autorka w intrygujący sposób poprowadziła akcje. Nie pędzi, lecz pozwala czytelnikowi powoli poznawać i zrozumieć niektóre działania bohaterów. Dostajemy opisy pomieszczeń, przedmiotów, systemu poszukiwań, czy sposobów rozwiązywania zaszyfrowanych wiadomości. Mnie to wciągnęło i się nie dłużyło. Czytałam z zainteresowaniem, choć pewnie znajdą się czytelnicy, dla których te opisy będą przydługie. Połączenie świata współczesnego i nieśmiertelnych istot z mitologii to strzał w dziesiątkę.
Autorka jest mistrzynią cliffhangeru. Po raz kolejny pozostawiła mnie w lekkim szoku. Domyślałam się, że coś takiego może mieć miejsce, ale nie sądziłam, że tak po prostu zakończy się ten tom. Z niecierpliwością wyczekuje już tomu drugiego.
"Berło światła" to fantastyczna powieść, okraszona nutką historycznych i kulturowych smaczków, pełna dobrego humoru, czarujących bohaterów oraz barwnych dialogów, więc jeśli lubicie takie połączenie to myślę, że ta pozycja się Wam spodoba.