
Kronika zmieniającego się świata
Barcelona 1968. Początkujący dziennikarz Rufo Batalla ma zrelacjonować ślub pozostającego na wygnaniu księcia Liwonii z piękną arystokratką. Książę powierza mu dziwaczną misję, po czym znika.
Z czasem duszny klimat frankistowskiej Hiszpanii staje się dla dziennikarza zbyt uciążliwy. Rufo wyrusza do Nowego Jorku z niewielką sumką i mocnym postanowieniem zmiany swojego statycznego życia. Katalończyk będzie świadkiem burzliwych przemian politycznych, kulturalnych i obyczajowych lat 60. i 70. Sam jednak, niczym w pierwszej zasadzie dynamiki, pozostaje bezwładny wobec napierających na siebie sił i fermentu nowych zjawisk.
Wkrótce w jego życiu ponownie pojawia się ekscentryczny książę...
Pierwsza część trylogii „Zasady Dynamiki” to wyjątkowe spojrzenie na Barcelonę i Nowy Jork lat 60. i 70. oraz za żelazną kurtynę do położonego nad Bałtykiem niezwykłego królestwa Liwonii – kraju, który polskiemu czytelnikowi wyda się zaskakująco znajomy. Ukochany hiszpański pisarz Polaków stworzył błyskotliwą, osobistą kronikę wydarzeń, które zdefiniowały świat, w jakim żyjemy.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o., ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków (PL), numer telefonu: 126199500, adres e-mail: sekretariat@znak.com.pl
| Autor | Eduardo Mendoza |
| Wydawnictwo | Znak |
| Seria wydawnicza | Zasady Dynamiki |
| Rok wydania | 2019 |
| Oprawa | twarda |
| Liczba stron | 352 |
| Format | 14.0 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-240-5578-4 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788324055784 |
| Wymiary | 140 x 205 mm |
| Data premiery | 2019.09.05 |
| Data pojawienia się | 2019.09.05 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Eduardo Mendozy za sprawą powieści „Król przyjmuje” nie wypadło zbyt zachęcająco. Zaledwie skończyłam czytać i nie mam ochoty na dalszą przygodę z tym autorem. Jego utwór to sama polityka, komentarz do wydarzeń roku 1968, kiedy dzieje się akcja i kiedy poznajemy młodego dziennikarza – Rufo Batallę, któremu przypadł wątpliwy zaszczyt relacjonowania ślubu księcia Liwonii z arystokratką. Jego zadanie nabiera innego wymiaru, kiedy udaje mu się osobiście spotkać z księciem i porozmawiać o jego nieistniejącym królestwie, do którego korony rości sobie prawa.
Wybór księcia, aby to właśnie Rufo stał się powiernikiem jego myśli, wydaje się co najmniej dziwny. Rufo jest człowiekiem biernym, nieciekawym, mało energicznym, pod każdym względem przeciętnym. Tak naprawdę to nie on jest bohaterem powieści, jej treść wypełniają autentyczne wydarzenia polityczne dziejące się w opisywanych latach, ich wpływ na zwykłych ludzi oraz przemiany społeczne, jakie można było wtedy zaobserwować. W książce mamy do czynienia z całą plejadą bohaterów, którzy prezentują swoje poglądy, komentują wydarzenia, zamachy, wojnę wietnamską, aferę Watergate. Społeczeństwo się zmienia – kobiety stają się coraz bardziej samodzielne, homoseksualiści wychodzą z cienia i spotykają się w klubach przeznaczonych tylko dla nich, obyczaje ulegają rozluźnieniu, a razem z nimi więzy rodzinne.
Akcja książki jest powolna i dla mnie nużąca. W życiu bohatera właściwie nic wielkiego się nie dzieje, spotyka się z różnymi osobami, które dzielą się z nim swoimi poglądami i przeżyciami. Nie ma tu żadnych emocji, żadnych zwrotów akcji i zaskakujących wydarzeń. Narracja jest dostosowana do treści – równie niespieszna i jednostajna. Autor czasami popada w długie dygresje, jednak przez większość utworu nie zaznamy żadnej dynamiki. W połączeniu z zupełnie bezbarwnym i bezwolnym głównym bohaterem książka zwyczajnie mnie zmęczyła, zamiast dostarczyć rozrywki, wiedzy czy jakkolwiek inaczej rozumianej przyjemności.
Mimo wszystko nie mogę pominąć pozytywnego aspektu, jakim jest dojrzały, wyważony język autora. Literatura iberyjska ma w sobie ten charakterystyczny rytm, spokój, równowagę wyczuwalną już od pierwszych stron i jestem pewna, że za jego sprawą również ta pozycja znajdzie swoich wielbicieli. Ja osobiście po twórczość Mendozy już nie sięgnę, jednak nie chcę przez to powiedzieć, że należy jego utwory wyrzucić i spalić, bo zasługują na uwagę. Są o czymś, nie są nijakie, zatem, ze zwykłej ciekawości, co w trawie piszczy, warto po nie sięgnąć choćby po to, by się przekonać, czy do nas przemówią bardziej niż do skromnego recenzenta.