
NAJSTRASZNIEJSZE TAJEMNICE SKRYWANE S W CISZY.
Podczas remontu starej kamienicy w Kłodzku robotnicy natrafiają na ludzkie szczątki oraz tajemniczą figurę anioła z jednym skrzydłem. Następnego dnia lokalny historyk sztuki, Albert Sznajder, zostaje znaleziony martwy. Komisarz Miron Zaleski i prokurator Szymon Gawron podejmują śledztwo, które prowadzi w głąb historii miasta, do dramatycznych czasów przesiedleń i prób odbudowy powojennego świata. W tym samym czasie pojawiają się kolejne tropy ujawniające mroczne ludzkie sekrety. Sprawę komplikuje kilkuletni Staś, wychowanek domu dziecka, który maluje w swoim pokoju symbole anioła z jednym skrzydłem. Czy dziecko widzi coś, co dorośli boją się nazwać? Jak głęboko w mrok sięgają tajemnice miasta i jego mieszkańców?
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Filia Sp. z o.o., Kleeberga 2, 61-615 Poznań (PL), adres e-mail: kontakt@wydawnictwofilia.pl
| Autor | Agata Kunderman |
| Wydawnictwo | Filia |
| Seria wydawnicza | Mroczna strona |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 432 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8402-717-2 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788384027172 |
| Wymiary | 135 x 205 mm |
| Data premiery | 2025.10.10 |
| Data pojawienia się | 2025.09.26 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 426 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 29 szt. (realizacja już jutro) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.07.13 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Nie ma to jak kryminał z dobrym wątkiem psychologicznym:-) Od początku książek Pani Agaty poznawałam jej styl poznawczy, który cechowała przedłużająca się atmosfera zgęstnienia. Tutaj nie mamy niczego podanego na tacy. Napięcie utrzymywane jest na wysokim poziomie, gdzie już prawie widzimy gdzie ktoś zmierza, ale po drodze opisy lub osoba lub sytuacja sprawiają, że niewiele się wyjaśnia, tylko zaognione zostają kolejne momenty, by później odpowiedzieć nam na jedno pytanie i ponownie zaognienie kolejnych i znowu odpowiedź zamiast na trzy to na kolejne jedno pytanie. Nie każdego to zadowoli, ale mnie zachwyca:-) To nie tylko zwykły kryminał ze sprawami do rozwiązania, ale i większe przekazy, poszukiwanie znaków oraz symboliki, zwłaszcza posąg anioła z jednym skrzydłem będzie tutaj dosyć ciekawy. Najpierw znawca się nim zainteresował podpowiadając, że to może być coś większego. Następnie ten znawca ginie ułożony w postać anioła, którego odnaleźli, a później osoba bezdomnego, który krzyczy coś o przeklętym. Wcześniej wypadek w którym jeden z pracowników był przysypany gruzami. Co dalsze czytanie, tym wszystko układa się w więcej niewiadomych i nie wiemy, czy będzie chodziło o jakieś wierzenia, czy ktoś postanowił zabawić się w stwórcę, który odbiera życie, czy to tylko przypadkowa osoba, która ma swój cel, czy ktoś, kto planował cały ,,cyrk" od dawna. Aby odpowiedzieć sobie na jakiekolwiek z tych pytań, policja będzie musiała przyjrzeć się przeszłości i ludziom, którzy zamieszkiwali zgruzowany obecnie budynek. Wychodzi bowiem na to, że ta sprawa będzie miała drugie dno:-)
Ja jestem po prostu zachwycona całą książką, gdyż w kryminałach liczy się trop i szybkie rozwiązanie, a ja dostałam tutaj też napięcie, mrok i dawne krzywdy ludzi, którzy mieli pozostać zapomniani. W ten sposób autorka ułożyła mieszankę kryminału z thrillerem. Postacie nam się nie mylą, gdyż obserwujemy też ich życie prywatne, zachowania i słownictwo, gdzie mają takie swoiste cechy wymowy po których ich rozróżniamy. Dialogów jest średnia ilość, gdyż to opisy wywołują skojarzenia i nakreślają napięcie. Dużo dzieje się w ich głowach, co konkretnie przytoczone wpada od razu do wyobraźni, która kreuje obraz tego, co zastają wtedy, kiedy nie mówią.
Mi naprawdę się podobała, szybko ją przeczytałam dzieląc na trzy dni, choć gdybym mogła, pochłonęłabym ją na raz:-)
Powiem ci, moja droga, że po kilkunastu latach pracy w policji mogę stwierdzić, że czasami te filmy i książki są wręcz za grzeczne.
Nieszczęście kiedyś na nas tym sprowadzisz... Wyrzuć już to i zapomnij. Bo użytku z tego nie będzie, a śmierć jeszcze po nas może zastukać.
Anioł był jak ten głupi świat po głupiej wojnie. Z jednym skrzydłem nie mógł już latać, ale nadal mógł żyć.
W niewielkiej miejscowości Kłodzko każdy każdego zna ,przynajmniej z widzenia.
I to właśnie w tym mieście doszło do wypadku w jednej z kamienic.
A wraz z nim pojawiły się tajemnice i echa przeszłości, która wydawała się być pogrzebana na zawsze.
Na miejscu pojawiają się policjanci z komisarzem Mironem Zalewskim na czele oraz oczywiście prokurator- Szymon Gawwron.
Figura anioła z jednym skrzydłem oraz ludzka kość piszczelowa, a może udowa każą przypuszczać,że budynek był świadkiem zbrodni.
Miron decyduje, że anioła trzeba pokazać osobie związanej ze sztuką i filantropią.
Wybór pada na Alberta Sznajdera.
Niestety zainteresowanie znaleziskiem kończy się dla mężczyzny tragicznie.
Kto i dlaczego odebrał mu życie?
Tego mają się dowiedzieć Zaleski wraz z partnerką Laurą Rysą.
Co odkryją?
I jak ta sprawa łączy się z pięcioletnim chłopcem mieszkającym w domu dziecka?
Bardzo lubię czytać książki nowych autorów i odkrywać literackie perełki.
Co najfajniejsze właśnie taką osobą okazała się dla mnie pani Agata Kunderman.
Stworzyła historię w której Kłodzko odgrywa niebagatelną rolę na przestrzeni lat.
Prócz współczesnych wydarzeń autorka snuje historię starszej kobiety , pani Henryki Baziak , która dla policjantów jest niczym najlepsza babcia na świecie.
Zbrodnia , chciwość i oczywiście rodzące się uczucia splatają się ze sobą w niesamowicie ciekawą i angażującą lekturę.
Autorka świetnie buduje napięcie nie tylko poprzez samą zbrodnię, ale przede wszystkim przez ludzi – ich wybory, lęki i sekrety. To nie jest historia czarno-biała. Każdy bohater nosi w sobie coś, co może stać się początkiem tragedii. I właśnie ta ludzka warstwa sprawia, że „Kotlina” zostaje w głowie na długo po zamknięciu książki.
Miron zdecydowanie zasilił listę moich ulubieńców, a fabuła zaskakiwała na każdym kroku i to zdecydowanie jest najlepsze.
Ten tytuł to nie tylko kryminalna zagadka, ale też opowieść o winach, które nie chcą zostać zapomniane, i o przeszłości, która zawsze znajdzie sposób, by upomnieć się o swoje. Mroczny klimat małego miasta, w którym każdy coś wie, ale nie każdy chce mówić, sprawia, że napięcie czuć niemal od pierwszych stron.
To historia, która pokazuje, że z jednym skrzydłem może nie da się już latać — ale wciąż można walczyć o prawdę.
Mam nadzieję, że doczekam się kontynuacji tej historii.
Serdecznie polecam
Kłodzko, robotnicy przypadkowo natrafiają na ludzkie szczątki i figurę anioła bez jednego skrzydła. Dzień później znaleziono martwego mężczyznę. Ktoś albo chce coś ukryć, albo czegoś szuka. Komisarz Zaleski i prokurator Gawron prowadzą śledztwo. Na jaw wychodzą dawne tajemnice miasta. Muszą się oni cofnąć do czasów przesiedleń i funkcjonowania nowej władzy ludowej. Co o wydarzeniach wie mały Staś, który cały czas rysuje anioły bez skrzydeł. Kim okaże się zabójca? I na jaki trop naprowadzi policjantów starsza, samotna, pani Baziak.
Zanim zaczniecie czytać tę książkę, zarezerwujcie sobie odpowiednią ilość czasu, przygotujcie termos z herbatą czy tam kawą i jakąś przekąskę. Wciąga. Do samego końca trzyma czytelnika w niepewności i napięciu. Odkrywa tę drugą stronę ludzkiej natury, o której mało kto wie. Obnaża ludzką ułomność i chciwość spowodowaną chęcią posiadania...za wszelką cenę. Jednocześnie daje nadzieję, że nie wszyscy są źli i na tym świecie żyją ludzie bezinteresowni, dbający o innych. Moje serce skradła Henryka Baziak, która na początku może wydawać się osobą wtrącającą w sprawy innych, a ona tylko czeka,ciągle na coś czeka. Jej ciągła gotowość na wizytę innych i świeże ciasta, którymi hojnie tych ktosiów obdarza przypomina mi moją babcię, pewnie dlatego tak polubiłam tę postać. Mam nadzieję,że autorka niebawem napisze ciąg dalszy, pomimo iż sprawa została doprowadzona do końca - nie bez zaskoczenia - bo każdy z bohaterów woła - w moim odczuciu - o więcej. Oczywiście polecam.
Historia zaczyna się od znalezienia przez robotników podczas remontu starej kamienicy w Kłodzku ludzkich szczątków i tajemniczej figury anioła z jednym skrzydłem. Następnego dnia zostaje znaleziony martwy lokalny historyk sztuki Albert Sznajder, a jego ciało zostaje ułożone tak, by nawiązywało do anioła z jednym skrzydłem. Od tej chwili już nic nie będzie takie samo. Śledztwo prowadzi komisarz Miron Zaleski i prokurator Szymon Gawron. Wszędzie pojawia się symbol jednoskrzydłowego anioła. Ktoś maluje go na starych gazetach, a kilkuletni Staś, który mieszka w domu dziecka, maluje go w swoim pokoju.
Autorka stworzyła historię, w której przeszłość i teraźniejszość przenikają się. Bardzo dobrze potrafi budować klimat, napięcie, niepokój, wrażenie, że coś czai się za plecami. Stworzyła klimat pełen tajemnicy, niepokoju i niedomówień. Bardzo spodobał mi się sposób w jaki połączyła wątek kryminalny z historią regionu.
Akcja jest spokojna, ale i pełna napięcia. Historia wciąga powoli, ale skutecznie. Książkę czyta się z zaciekawieniem. Czytelnik błądzi razem z bohaterami, podejrzewa wszystkich i nikomu nie ufa. Każda strona przynosi kolejne tropy, które zamiast rozwiewać wątpliwości, tylko je mnoży. Bohaterowie są jednym z mocnych punktów tej historii. Postacie są realistyczne, z krwi i kości, a Staś – chłopiec z sierocińca, który maluje anioły, zostaje w pamięci na długo.
To nie jest lekka lektura. To historia o ludziach, ich tajemnicach i o tym jak przeszłość potrafi odcisnąć ślad na teraźniejszości. To opowieść o winie, o pamięci i o tym, że zło czasem nie znika tylko zmienia twarz. Czuć w niej przeszłość, jej ciężar i piękno, które się tam ukrywa. Książka jest dla tych, którzy lubią mroczne historie, kryminały z warstwą psychologiczną. Dla tych, którzy kochają thrillery zostające w głowie na długo. Polecam tę książkę każdemu kto lubi historie z tajemnicą.
„Sekunda trwa bardzo krótko. Trzy sekundy niewiele dłużej. Ale w niektórych przypadkach to wieczność. Czyjeś być albo nie być. Czyjeś życie lub czyjaś śmierć”.
Podczas remontu starej kamienicy w Kłodzku robotnicy znajdują ludzkie kości oraz tajemniczą figurkę anioła z jednym skrzydłem. Znalezisko trafia do Alberta Sznajdera, lokalnego historyka sztuki. Jednak następnego dnia mężczyzna zostaje odnaleziony martwy, a jego ciało ułożono tak, aby nawiązać do anioła z jednym skrzydłem…
Śledztwo prowadzi komisarz Miron Zaleski oraz Laura Rysa. Pojawiają się kolejne tropy, niektóre prowadzą w głąb historii miasta, do czasów przesiedleń i prób odbudowy powojennego świata. Poza tym wszędzie pojawia się symbol jednoskrzydłego anioła – ktoś narysował go w starych gazetach, a kilkuletni chłopiec z domu dziecka maluje go w swoim pokoju…
Co oznacza tajemniczy anioł z jednym skrzydłem?
Kto odpowiada za śmierć Sznajdera?
Czy dziecko widziało lub wie coś więcej na temat anioła lub mordercy?
„Kotlina” to bardzo dobry kryminał, który trzyma w napięciu od samego początku do końca. W książce pojawił się wątek kryminalny oraz historyczny. Bieżące śledztwo przeplata się z opowieścią o przesiedleniach oraz odbudowie powojennego świata. Przenosimy się do roku 1945 oraz w lata 60 XX wieku i poznajemy historię rodziny Jerzego Szulke. Autorka stworzyła ciekawą, wciągającą opowieść z duszną, gęstą atmosferą. Jeżeli chodzi o wątek kryminalny to pojawiają się tu liczne tropy, często mylne. Dlatego rozwiązanie zagadki nie jest takie proste. Uważam, że autorka bardzo dobrze wykreowała postaci policjantów prowadzących śledztwo. Bardzo polubiłam Rysę, która nie ma łatwego życia, jednak nie poddaje się i jest naprawdę silną kobietą oraz świetną policjantką. Tajemnice, duszny klimat, mroczna przeszłość, to wszystko sprawia, że trudno oderwać się od tej historii. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale na pewno nie ostatnie. Jej styl pisania przypadł mi do gustu, dlatego chętnie poznam inne jej powieści. Jeżeli lubicie czytać kryminały z historią w tle to koniecznie przeczytajcie tę książkę.
Podczas remontu starej kamienicy robotnicy natrafiają na ludzkie szczątki i tajemniczą figurę anioła z jednym skrzydłem, nikt jednak nie spodziewa się, że to dopiero początek dramatycznych wydarzeń.
Następnego dnia zostaje znaleziony martwy lokalny historyk sztuki, Albert Sznajder, a jego śmierć zdaje się być powiązana z makabrycznym odkryciem.
Śledztwo prowadzone przez komisarza Mirona Zaleskiego i prokuratora Szymona Gawrona szybko przeradza się w wyprawę do najmroczniejszych zakamarków historii miasta.
Agata Kunderman z wyczuciem balansuje między zagadką tajemniczej zbrodni, a powojenną traumą przesiedleń, odsłaniając tajemnice, które od lat ciążą nad mieszkańcami miasta, sprawiając przy tym, że atmosfera gęstnieje z każdym kolejnym tropem.
"Kotlina" to wciągający, pełen napięcia kryminał, który zdecydowanie warto poznać.
Agata Kunderman w swojej najnowszej powieści "Kotlina" zabiera nas do Kłodzka, gdzie przeszłość splata się z teraźniejszością wpływając na losy mieszkańców. Nie da się jej oddzielić grubą kreską, tym bardziej, że żal w sercu ma to do siebie, że podsycany urazami potrafi obrosnąć mrokiem, wpędzić w czarną otchłań i nakłonić do zemsty...
"Kotlina" to kolejny, wciągający kryminał autorki z historią w tle. Początek mi się nieco dłużył, ale później akcja nabrała szybszego tempa. Agata Kunderman tworzy oryginalne powieści, które swoją historią i zawartymi w niej symbolami oraz legendami dają się zapamiętać na dłużej i to jest duży plus jej twórczości.
W powieści Kotlina Agata Kunderman zaprasza nas do pewnego pięknego, historycznego, ale też często doświadczanego przez los, miasta położonego na Dolnym Śląsku. Miejscem wydarzeń, w których zagadka kryminalna łączy się z wątkami obyczajowymi, a współczesność przeplata z powojenną historią tego miasta jest Kłodzko.
Fabuła książki to połączone wydarzenia z dwóch linii czasowych – współczesności i kilku powojennych lat. W pierwszej linii prowadzone jest śledztwo w sprawie śmierci lokalnego filantropa i historyka sztuki Alberta Sznajdera. Druga linia czasowa przybliża nam sytuację jaka miała miejsce w Kłodzku po zakończeniu wojny. Osiedlano tutaj repatriantów ze Wschodu, a wysiedlano na zachód Niemców. Ale byli też tacy jak Jerzy Szulke, który ożenił się przed wojną z Niemką, a teraz chciał tu zostać z rodziną udowadniając, że jest Polakiem. No i byli jeszcze funkcjonariusze nowej władzy z różną, często niejasną przeszłością. W obu liniach czasowych pojawia się tajemniczy drewniany anioł z jednym skrzydłem. Co łączy wydarzenia, które dzieli blisko 80 lat? Okazuje się, że bardzo wiele. Czy tajemnice skryte w murach starych domów i kamienic powinny być ujawniane?
Osobiście bardzo lubię połączenia kryminału i historii, więc powieść Agaty Kunderman świetnie wpisuje się w ten schemat. Pisarka zręcznie połączyła przeszłość i teraźniejszość tworząc wielowątkową, wciągająca opowieść, w której obok zagadki kryminalnej znajdziemy ciekawą przeszłość i liczne wątki obyczajowe. Historia Ziem Odzyskanych, w których skład wchodzi też Ziemia Kłodzka, jest niesamowicie interesująca, intrygująca i tajemnicza. W Kotlinie autorka pokazuje trudne losy ludzi, którym przyszło znaleźć się w tym miejscu tuż po wojnie. Moją uwagę zwróciły losy Heni, która jako 6-letnia dziewczynka znalazła się tutaj wraz z rodzicami przesiedlona ze Wschodu i losy polsko-niemieckiej rodziny Szulkie. Obie rodziny ponosiły konsekwencje emocjonalne i materialne związane z przesiedleniami, niepewność, strach, zaburzone poczucie bezpieczeństwa, głód i biedę. A w przypadku Heni dołączyła jeszcze ogromna tęsknota, która nie mijała mimo upływu lat. Ciekawą, choć nie budzącą sympatii postacią jest Kazimierz Paszko, który korzystając z sytuacji politycznej i społecznej na tym terenie podejmował różne działania, aby osiągnąć maksymalne korzyści. Paszko jest typowym przykładem dorobkiewicza, który żerował na ludzkim strachu i nadużywał swojej pozycji. Te wątki są wyrazem pamięci o tych czasach i o ludziach, którzy ponosili konsekwencje decyzji, które zapadły po zakończeniu II wojny światowej.
Powieściowa zagadka kryminalna związana jest niedokończonymi sprawami z przeszłości. Dlatego też, aby ją rozwiązać trzeba ustalić powiązania rodzinne z tamtych czasów. Śledztwo utrudniają fałszywe ślady, poplątane tropy i ślepe zaułki ludzkiej pamięci, co w konsekwencji daje nam do rozwiązania niezłą łamigłówkę. W jej rozwikłaniu pomagają nam komisarz Miron Zaleski, młoda policjantka Laura Rysa i prokurator Szymon Gawron. Autorka nie szczędzi nam dramatycznych wydarzeń z ich udziałem zanim dotrzemy do ostatecznego rozwiązania, ale dzięki temu chwilami napięcie jest na naprawdę wysokim poziomie.
Bardzo oryginalnym pomysłem jest wprowadzenie wątku małego Stasia, półsieroty z kłodzkiego domu dziecka, który pewnego dnia zaczyna obsesyjnie rysować anioła z jednym skrzydłem. Czy mały chłopiec mógł coś widzieć? Osoba tego kilkulatka służy nie tylko dodatkowemu skomplikowaniu prowadzonego śledztwa, ale także zwróceniu uwagi czytelników na ważny problem społeczny jakim jest społeczne sieroctwo. Problem kontrowersyjny, ale moim zdaniem wymagający podjęcia konkretnych działań, bo aktualna sytuacja działa tylko na szkodę takich dzieci.
Dużym atutem książki są jej bohaterowie. Szczególnie postacie policjantów i Henryki Baziakowej (wspomnianej już wyżej Heni). Są to postacie wielowymiarowe, autentyczne, żywe i nieidealne. Miron Zaleski ma za sobą jakąś tragedię, której możemy się tylko domyślać. Jest zaangażowanym w swoją pracę policjantem ze zdolnością do dedukcji i niestereotypowego myślenia. Rysa mimo trudnej sytuacji życiowej nie korzysta z taryfy ulgowej, jest sumienna i precyzyjna w swoich działaniach, a w sytuacji krytycznej wykazała się odwagą i odpornością psychiczną. Jej sytuacja życiowa związana jest z kolejnym problemem społecznym. Niestety praktycznie nierozwiązywalnym. Na koniec niesamowita postać babci Baziakowej, samotnej starszej Pani, której życie nie ułożyło się tak jak chciała. Mimo to nie zgorzkniała, ale ma dobre serce dla potrzebujących i zawsze świeże ciasto dla gości. Jest też łącznikiem między przeszłością, a teraźniejszością. Emocje jakie przeżywają bohaterowie powieści są naturalne i adekwatne do sytuacji. Nierzadko udzielają się one czytelnikowi.
Kotlina przyciąga klimatem tajemnicy, mrocznej przeszłości ludzi i zagadki „kto i dlaczego zabił?” i nie da się jej odłożyć nie doczytawszy do końca. Wymaga uważności, bo tylko wychwycone te drobne okruszki ukryte na kartach książki dadzą nam ostateczne rozwiązane i po raz kolejny zaskoczą prawdą, że z jednej strony chciwość ludzka a z drugiej ludzka dobroć nie znają granic.
Agata Kunderman pisze w sposób lekki i naturalny. Zręcznie łączy wątki i buduje napięcie. W fabułę wplata celne obserwacje i ważne kwestie społeczne. Akcja biegnie w różnym tempie, ale sprawnie, a pod koniec zdecydowanie zagęszcza się i przyspiesza. Zwroty akcji potrafiły mnie zaskoczyć. Lektura zaangażowała mnie emocjonalnie. Zapewne, gdyby przyjrzeć się szczegółom konstrukcji powieści można dopatrzeć się pewnych nieścisłości, ale nie zakłóca to obrazu całości. Wprowadzenie do fabuły legendy o jednoskrzydłym aniele, który zwiastuje nieszczęścia i śmierć wprowadza element nadprzyrodzoności i dodatkowo podkreśla klimat tajemnicy i napięcia.
Lektura Kotliny była dla mnie ciekawą, angażującą literacką podróżą, która poszerzyła moją wiedzę o historii Kłodzka, dostarczyła emocji przy rozwiązywaniu zawiłej intrygi i pozostawiała po sobie różne społeczne refleksje. Polecam szczególnie tym czytelnikom, którzy lubią połączenia kryminału z przeszłością konkretnych miejsc i problemami społecznymi.
Od tej powieści trudno się oderwać…
Szymon Gawron, sumienny, konkretny i zawsze dobrze poinformowany prokurator oraz komisarz Miron Zaleski spotykają się w starej kamienicy, gdzie przypadkowo przy remoncie zostają odkryte powojenne ludzkie szczątki.
W tej samej piwnicy natykają się na oryginalną rzeźbę – anioła z jednym skrzydłem. O konsultacje w sprawie drewnianej figurki zostaje poproszony miejscowy znawca sztuki, Albert Sznajder. Sprawa nie wydaje się poważna, do czasu, gdy właśnie ten człowiek, dobry i empatyczny filantrop, zostaje zamordowany, a jego ciało upozowane na kształt jednoskrzydłego anioła. Podejrzanym zostaje miejscowy, dobrze znany komendzie ćpun, jednak policjanci szybko się orientują, że prawdziwy morderca zagrał im na nosie.
W innej linii czasowej wracamy do Kłodzka z 1945 roku, kiedy Polacy uciekający przed bandami UPA, zaczynają osiedlać się w domach i gospodarstwach, opuszczających te tereny Niemców. Poznajemy rodzinę Jerzego Szulke i sześcioletnią Henię. Hasło z okładki: „W Kłodzku przeszłość nie umarła” wyraźnie sugeruje, że istnieje silny związek aktualnej zbrodni z tamtymi czasami. To wrażenie szybko okazuje się prawdziwe, gdy u sympatycznej babki Baziakowej na marginesach starych gazet policjanci odkrywają rysunki aniołów z jednym skrzydłem.
Autorka pisze niesamowicie, trudno odłożyć tę historię, bo akcja nieustannie przyśpiesza. Ciągle podrzuca mylne tropy, przeplata informacje z powojennych czasów ze współczesnością w taki sposób, że napięcie rośnie.
Kryminał jest po prostu genialny, ale doceniam również wplecenie kilku wątków społecznych. Los Stasia, chłopca z domu dziecka sprawia, że boli serce. Jego historia jest smutnym przykładem społecznego sieroctwa. Czasami dorośli nigdy nie dorastają do rodzicielstwa, z presji społecznej wynika wiele zła, a patologia i ciemnota, ciągle ma się świetnie.
Moją ulubioną bohaterką jest jednak babka Baziakowa, cudowna, ale samotna staruszka, która piecze ciasta i z tęsknotą czeka na kogokolwiek, kto by ją odwiedził, całym sercem odwdzięczając się za najmniejszy serdeczny gest.
Podczas remontu robotnicy natrafiają na ludzkie szczątki, przy których leży anioł z jednym skrzydłem, to dopiero początek makabrycznej historii…
Strasznie nudna i słaba książka moim zdaniem. Nie pamiętam z niej zupełnie nic.
Denerwowały mnie wzmianki z przeszłości, wracanie do tego, mnóstwo przypadkowych osób, których próbowałam zapamiętać, ale było ich za dużo przez co momentami mieszało mi się, kto jest kim. Historie z przeszłości niektórych bohaterów nie wnosiły nic, a były tylko zapychaczem w tej książce, która już i ta liczy sporo stron.
Pomysł fajny, ale wykonanie do mnie nie przemawia. Niestety nie mam nic więcej do powiedzenia o tej książce, bo zwyczajniej w świecie mnie wymęczyła. Ale ja zawsze zachęcam do przeczytania i wyrobienia sobie własnego zdania.
*To jest moja prywatna opinia. Zachęcam do przeczytania i wyrobienia sobie własnego zdania.
" [...] Anioł był jak ten głupi świat po głupiej wojnie. Z jednym skrzydłem nie mógł już latać, ale nadal mógł żyć. [...]"
Czy wierzycie, w to, że niektóre przedmioty mogą być przeklęte i sprowadzać na człowieka śmierć lub nieszczęście?
Agata Kunderman swoją najnowszą powieścią pod tytułem "Kotlina", zabiera nas do mrocznego Kłodzka. Tutaj pod powierzchnią ukryte są siły nieczyste, które drzemały tam od wielu lat. Podczas remontu pewnej kamienicy, niestety wydostały się na powierzchnię. Będą ofiary, które tracą swoje życie w dziwnych okolicznościach. Policja i prokuratura będą intensywnie współpracować, żeby wyjaśnić tę sprawę. Czy będą w stanie rozwiązać zagadkę śmierci niewinnych ludzi? Kto straci życie, a kto je odbiera? Powiem wam, że to wcale nie będzie takie proste.
Autorka przedstawia nam czasy współczesne i wydarzenia, które miały miejsce w 1945 roku. Wszystko się ze sobą pięknie przeplata, tworząc wyjątkową historię.
Jeżeli czytacie uważnie, to nie macie szans na przegapienie szczegółów, które tutaj są bardzo istotne.
Cieszę się, że Agata Kunderman przedstawiła inną stronę Kłodzka, tę bardziej mroczną. Dzięki jej opisom mogłam to sobie wyobrazić.
Autorka stworzyła wyjątkową i barwną fabułę. Już sam początek wciągną mnie w swój wir i nie pozwolił odejść od czytania. Dalej było jeszcze lepiej.
Podobało mi się, że w ciekawy sposób autorka przedstawiła swoje postacie. Miałam wrażenie, że są bardzo realne. Chętnie wpadłabym na ciasto do babki Baziakowej. Czytając, czułam zapach jej wypieków. Nie dziwię się, że wszyscy kochali jej ciasta. Warto do niej zajrzeć.
Mogłabym razem z komisarzem Mironem Zaleskim i prokuratorem Szymonem Gawronem poprowadzić śledztwo. To byłaby dla mnie czysta przyjemność. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś o nich usłyszymy.
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki. Z przyjemnością sięgnę po wcześniejsze jej powieści.
Gdy spotkacie anioła bez twarzy z jednym skrzydłem, to uważajcie na siebie, bo zło jest już blisko.
„Kotlina” to powieść w której historia oddycha mrokiem, a przeszłość nigdy nie śpi. To książka na kartach której tajemnica, historia i emocje splatają się w hipnotyzującą całość. W końcu to książka pamięci, i o tym, jak bardzo teraźniejszość potrafi być uwięziona w tym, co nigdy nie zostało przepracowane.
Podczas remontu starej kamienicy w Kłodzku robotnicy odkrywają ludzkie szczotki i figurę anioła z jednym skrzydłem. Następnego dnia ginie miejscowy historyk sztuki, a śledztwo prowadzone przez komisarza Mirona Zaleskiego i prokuratora Szymona Gawrona odsłania coraz głębsze warstwy milczenia, win i starych grzechów.
Kłodzko, miasto na pograniczu, pełne historii, przesiedleń, przemilczeń staje się tu bohaterem samym w sobie. Każda ulica, każda kamienica zdaje się coś szeptać. A gdzieś między nimi błąka się chłopiec, Staś, który rysuje anioła z jednym skrzydłem… Czy widzi coś, czego dorośli nie potrafią dostrzec?
„Kotlina” to książka dla tych, którzy lubią , gdy fabuła wciąga od pierwszej strony, ale też nie boją się emocji i ciemnych odcieni ludzkiej natury. To proza, którą pachnie wilgocią starych murów , kursem archiwów i niepokojem, który nie daje zasnąć.
Jeśli cenicie sobie literaturę, w której kryminalna intryga spotyka się z historią i psychologiczną głębią, ta książka jest właśnie dla Was. To jedna z tych książek, które nie tylko się czyta! Ją się przezywa.
Podczas remontu jednej z kamienic w Kłodzku, robotnicy trafiają na ludzkie szczątki oraz tajemniczą figurę anioła. Następnego dnia lokalny historyk sztuki, zostaje znaleziony martwy. Komisarz Miron Zaleski podejmuje śledztwo, które prowadzi w głąb historii miasta.
„Kotlina” to najnowszy kryminał spod pióra autorki. Historia przedstawiona w powieści wciągnęła mnie od samego początku. Autorka buduje mroczny i oplatający czytelnika klimat. Stare miasto, tajemnice ukryte pod powierzchnią, historia miasta z przeszłością w tle, mroczne ludzkie sekrety. Śledztwo kryminalne jest dobrze skonstruowane i solidnie po prowadzone, wielowątkowe, dowody, poszlaki, analiza i łączenie faktów. Równolegle pojawia się wątek historyczny, po przez retrospekcje obserwujemy dramatyczne czasy przesiedleń i odbudowy powojennych ziem. Autorka z dbałością o szczegóły przedstawia te historię, a dodatkowym atutem stanowią również wspomnienia jej bliskich, które są podstawą do stworzenia tej powieści. Tło historyczne najbardziej mnie ciekawiło, nadawało głębi tej historii, dzięki temu to nie jest tylko prosta historia kryminalna. Figura anioła z jednym skrzydłem jako symbolem i elementem intrygi oraz zagadki, to ciekawy pomysł, który na pewno stanowi wyróżnienie na tle innych historii. Bohaterzy skonstruowani ciekawie, nie są schematyczni, a tchnięto w nich życie, różnorodni. Ich historie są gęste od emocji. Babcia Baziakowa oraz Staś, zapadną w mojej pamięci. Duet detektywów to elektryzujące połączenie i czekam na kolejne spotkanie z nimi.
„Kotlina” to kryminał łączący w sobie zagadkę, głębię psychologiczną oraz tło regionalne, a całość tworzy ciekawą i spójną historię. Historię, w której przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, polecam
„Kotlina” to książka, która wiedziałam, że spodoba mi się już patrząc na jej tytuł. Uwielbiam wracać do Kotliny Kłodzkiej w realu jak również literacko.
W Kłodzku zostają odkryte zwłoki w jednej z kamienic, w której zawalił się strop. Oprócz szczątek znaleziono również drewnianą figurkę aniołka z jednym skrzydłem. Na dugi dzień natomiast Albert Sznajder, lokalny historyk sztuki zostaje znaleziony martwy.
Sprawą zajmuje się komisarz Miron Zalewski i prokurator Szymon Gawron. Śledztwo zabiera ich w głąb historii miasta. Do czasów prób odbudowy miasta po wojnie.
Dreszczyk podczas lektury nie odpuszcza. Zwłaszcza gdy mały chłopiec Staś rysuje anioła z jednym skrzydłem. Wydaje się, że Staś widzi więcej niż dorośli. Co to takie? Jakie tajemnice o mieście i jego mieszkańcach wyjdą na jaw? Przekonacie się sami.
Dolny Śląsk bogaty jest w historię i bardzo lubię gdy chociaż małe wzmianki o niej znajdują się w książkach. I tak właśnie jest tutaj. Autorka wspaniale oddała klimat starej kamienicy i sekretów jakie skrywa. Napięcie podczas lektury wzrasta z każdym nowym rozdziałem. Akcja jest dość dynamiczna. Kolejne sekrety wychodzą na jaw dość szybko. Nie ma tutaj długich i nudnych opisów, które sprawiają, że ma się ochotę przeskoczyć parę stron, ale są takie które oddają mroczny klimat.
Wszystko to sprawia, że książka jest fantastyczną lektura na długie jesienne wieczory. Bardzo polecam!
Historia Kunderman od początku spowijała mnie mgłą, gęsta, niepokojąca i skrywająca mnóstwo tajemnic, które nie zawsze warte są odkrycia, bowiem przeszłość nieustannie upomina się o swoje.
Powieść zaczyna się z przytupem, ponieważ podczas remontu kamienicy znalezione zostają ludzkie szczątki oraz figura anioła z jednym skrzydłem. To zdarzenie okazuje się być łącznikiem w sieci powiązań z czasów powojennych, niegodnych i często przemilczanych rozdziałów historii.
Odnalezienie Alberta Sznajdera lokalnego historyka rozpoczyna istny dramat, a komisarz Zaleski wraz z prokuratorem Gawronem wchodzą na iście grząski teren śledztwa.
Kunderman znakomicie oddaje atmosferę wydarzeń i to zarówno za sprawą aury mglistej Kotliny Kłodzkiej, jak i wydarzeń pełnych niedopowiedzeń i przemilczeń, sprawiając, że byłam niemym świadkiem wydarzeń, gdzie każdy cień skrywał echa dawnych win.
Jest w tej historii motyw małego Stasia, który mnie osobiście zdewastował, złapał za czarną dusze i zmielił ją zupełnie, bo to właśnie za sprawą tej postaci „Kotlina” nabrała nieco metafizycznego i emocjonalnego wymiaru, bo to dziecko stało się symbolem, że dzieci często widzą więcej i postrzegają cos dojrzalej niż nam się wydaje.
Ta powieść zdecydowanie jest niejednoznaczna i przez swoją wielowarstwowość, balansując miedzy kryminałem a dramatem. Książka stopniowo odsłania swoje tajemnice, co dla niecierpliwych czytelników może być trudne, ponieważ każdy rozdział to fragment jednej wielkiej układanki.
Kunderman sięgnęła po rudny temat, co pewnie wymagało odwagi, ale moim zdaniem obroniła się przedstawiona historią. Samo zakończenie mnie usatysfakcjonowało pomimo tego, że jest otwarte i nieco melancholijne.
„Każde miasteczko ma swoje sekrety. Ale nie każde pozwala im przetrwać tak długo...”
Nowy polski thriller, który wciąga jak mgła nad Kotliną Kłodzką
Podczas remontu starej kamienicy zostają znalezione ludzkie szczątki i figura anioła z jednym skrzydłem...
Od tej chwili nic już nie będzie takie samo.
Agata Kunderman stworzyła historię, w której przeszłość i teraźniejszość przenikają się jak echo w górskiej dolinie.
To nie tylko kryminał – to opowieść o winie, pamięci i o tym, że prawda zawsze znajdzie drogę na powierzchnię.
Co mi się podobało?
Autorka świetnie potrafi budować klimat, poczucie napięcia, niepokoju, wrażenie, że „coś” czai się za rogiem. Wątek kryminalny jest interesujący i wielowarstwowy, nie tylko śledztwo, ale też historia regionu, przeszłość, skutki działań ludzi. Bohaterowie są zarysowani w sposób, który daje im pewną głębię. Nie są kartonowi, a ich relacje i motywacje mają swoje złożoności.
Uwielbiam klimat tej książki – duszny, niepokojący, pełen niedomówień i ludzi, którzy mają zbyt wiele do ukrycia
Dla kogo jest ta książka?
Jeśli lubisz mroczne historie, w których cisza i przestrzeń grają równie dużą rolę co wydarzenia,.kryminały z warstwą psychologiczną i refleksją nad przeszłością regionu,
niebanalnych bohaterów i intrygę, która nie zawsze daje proste odpowiedzi to „Kotlina” zdecydowanie Ci się spodoba. Jeśli lubisz thrillery, które zostają w głowie na długo po ostatniej stronie – „Kotlina” jest dla Ciebie!
Jeśli natomiast preferujesz bardzo szybkie tempo, bardzo uproszczoną fabułę i postaci bez głębi, to możesz momentami odczuć lekkie zmęczenie w trakcie czytania.
Książka ma wiele mocnych stron. Klimat, ciekawy pomysł, regionalne tło, dobrze poprowadzone śledztwo. Jednocześnie pewne elementy mogłyby być dopracowane przede wszystkim przejrzystość narracji i tempo w środkowej części.
Na pewno będę polecać ją znajomym, którzy lubią kryminały z duszą i mrokiem.
Moja ocena: 9/10
Polecam gorąco!
BRUNETTE BOOKS