
Poruszający opis walki starzejącego się mężczyzny o zachowanie godności i kontroli nad własnym życiem.
Bo ma coraz mniej czasu… Choć z drugiej strony, po tym, jak jego żona trafiła do ośrodka dla osób cierpiących na demencję w Östersund, czas to jedna z niewielu rzeczy, które mu pozostały. Monotonną egzystencję urozmaicają mu jedynie wizyty pracowników opieki, którzy dbają o niego w domu. Ciało zdradza go nie od dziś i wkrótce ręce Bo stają się zbyt słabe, by otworzyć cenny słoik, w którym przechowuje szalik swojej Frederiki, nadal noszący jej zapach.
Mężczyzna nie jest jednak sam, wciąż ma do towarzystwa swojego ukochanego Sixtena – choć nie wiadomo, na jak długo, bo jego syn coraz usilniej nalega na odebranie mu psa. To ten sam syn, z którym Bo chciałby naprawić relacje, zanim jego czas dobiegnie końca. Jednak groźba utraty Sixtena wywołuje wir zdarzeń i emocji, które sprawiają, że Bo spogląda wstecz na swoje życie i ojcostwo i zastanawia się, czy aby we właściwy sposób wyrażał uczucia…
Zdumiewająca, delikatna i wybitnie napisana powieść o ostatnich chwilach starszego mężczyzny. Życiowa historia o przyjaźni, związkach, starzeniu się i zadośćuczynieniu. Mocna lektura, która budzi emocje, empatię i łzy.
Wspaniała i aktualna powieść dla wielbicieli Mężczyzny imieniem Ove Frederika Backmana i Małych eksperymentów ze szczęściem Hendrika Groena.
Bestsellerowy debiut został uznany za Książkę Roku 2024 w Szwecji, stając się również ulubioną lekturą krytyków i dziennikarzy całej Skandynawii! Powieść znalazła się na krótkiej liście nominowanych do nagrody Waterstones Debut Fiction Prize 2025. Prawa do książki sprzedano do 38 krajów.
„Potężna, głęboko emocjonalna powieść o życiu i śmierci oraz o fundamentalnych relacjach w naszym życiu. Książka, która odbije się echem w waszych duszach”. – Garth Stein
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Hlonda 2a/25, 02-972 Warszawa (PL), adres e-mail: kontakt@wydawnictwoalbatros.com
| Autor | Lisa Ridzén |
| Wydawnictwo | Albatros |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 368 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8361-804-3 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788383618043 |
| Data premiery | 2025.09.24 |
| Data pojawienia się | 2025.09.03 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 703 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 46 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | 2 szt. na miejscu |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | 4 szt. na miejscu |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | 4 szt. na miejscu |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | 2 szt. na miejscu |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | 3 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | 2 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | 1 szt. na miejscu |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Stawki 8 (450 m od CH Arkadia) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
"Kiedy żurawie odlatują na południe" to poruszająca opowieść o codziennej walce starzejącego się mężczyzny i zachowaniu choć resztki kontroli nad własnym życiem, bowiem zdaje on sobie sprawę z tego, że ma coraz mniej czasu.
Jego dni płyną niemal identycznie, przerywane jedynie wizytami pracowników opieki, którzy pomagają mu funkcjonować w codziennej rzeczywistości, a w tej powoli kurczącej się przestrzeni życia najważniejszym towarzyszem mężczyzny pozostaje jego ukochany pies, Sixten.
"Kiedy żurawie odlatują na południe" to książka, w której autorka przedstawia świat widziany oczami starszego człowieka, który stara się doceniać każdy dzień własnego życia, choć staje się coraz bardziej ograniczony.
Lektura pozostaje w pamięci czytelnika na długo po jej przeczytaniu, a także nakłania do tego, aby zatrzymać się na chwilę i spojrzeć z większym zrozumieniem na osoby starsze.
Coś absolutnie przepięknego.
Choć mocnego, bolesnego i bezbrzeżnie wzruszającego…
TO NAJBARDZIEJ PRZEJMUJĄCA KSIĄŻKA ROKU, obok powieści „Cały ten błękit”.
Te dwa tytuły wyryły się na zawsze w moim serduchu. To dwie powieści, podczas lektury których spłakałam się tak straszliwie, że ledwo widziałam na oczy, a każdy kto mnie zna wie, że o ile prywatnie beczę z byle powodu (głównie ze wzruszenia), o tyle nad książkami w zasadzie nie płaczę. Nie i tyle. Zawsze z tyłu głowy mam myśl, że to… fikcja.
W przypadku powieści „Kiedy żurawie odlatują na południe”, byłam boleśnie świadoma tego, że los głównego bohatera podzieli prawdopodobnie każdy z nas, choć pewnie nie w tak komfortowych warunkach, jak seniorzy w Szwecji.
Bowiem o seniorze to opowieść. A w zasadzie opowieść seniora, osiemdziesięciodziewięcioletniego Bo, czy raczej Bossego, bo tak na niego mówiono. Mężczyzna u schyłku swojej ziemskiej drogi, rozlicza się z życiem, wspomina dzieciństwo, małżeństwo z ukochaną Frederiką, której szal przechowuje w słoiku, by nie ulotnił się z niego jej zapach… Żona chorująca na Alzheimera przebywa w domu seniora, Bosse zaś - choć wbrew sobie, gdyż uważa, że kobieta nie jest już sobą, że w tym ciele nie ma już jego drogiej żony - odwiedza ją z synem.
No właśnie. Syn.
Mężczyzna, który w imię troski pozbawić chce ojca jego najlepszego przyjaciela, psa Sixtena, wiernego towarzysza, nieodstępującego Bossego nawet na krok. No, może z wyjątkiem jednego razu :)
I oto stajemy się niemal naocznymi świadkami codzienności staruszka, jego słabości, wstydliwych sytuacji, kiedy to ciało odmawia mu posłuszeństwa, a on czuje się poniżony. Ze wzruszeniem obserwujemy, jak opada z sił, doświadczamy jego problemów z poruszaniem się, złości, gdy palce powykrzywiane artretyzmem uniemożliwiają, silnemu niegdyś mężczyźnie, odkręcenie słoika. Obserwujemy człowieka, który stał się cieniem samego siebie, potrzebującego opiekunki wyręczającego go w podstawowych niekiedy czynnościach. A mimo wszystko, MIMO WSZYSTKO skorego do żartu, sarkazmu, inteligentnego, samodzielnego na tyle, na ile pozwala mu jego zmęczone ciało.
To absolutnie, obezwładniająco przepiękna opowieść, studium starzenia się, walki o godność nawet w obliczu zawodzącego nas ciała. To czuła, przekazana z szacunkiem i delikatnością historia człowieka u kresu życia, historia miłości, przyjaźni, godzenia się ze swoim losem.
Jeśli napiszę, że kocham tę książkę nad życie i tak nawet w małym stopniu nie wyrażę swojego wobec niej zachwytu.
Nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek mógł tej książki nie przeczytać…
Polecam z całego serca ♥
Nasze życie jest tylko mgnieniem pomiędzy narodzinami a śmiercią. Szkoda, że najczęściej dostrzegamy to dopiero u jego schyłku, i dobrze, jeśli mamy jeszcze czas poukładać swoje sprawy, powiedzieć „kocham” najbliższym i odejść spokojnie.
Przy czytaniu „Kiedy żurawie odlatują na południe” Lisy Ridzen płakałam. Łzy płynęły nie tylko na końcu tej poruszającej historii, ale kilkakrotnie w jej trakcie, kiedy osiemdziesięciodziewięcioletni Bose oddawał stopniowo stery swojego życia innym ludziom - synowi, wnuczce i opiekunom z Pomocy Domowej.
Bo starość to taki czas, który stopniowo i nieubłaganie nam coś zabiera. Bossemu odebrała bliską osobę, możliwość samodzielnego brania prysznica, chodzenia na spacery bez ryzyka utraty równowagi i w końcu opiekowania się jedyną radością, trzymającą go przy życiu. Jego psim przyjacielem, Sixtenem.
Czułam tę bezsilność starego człowieka, który stopniowo traci godność i jedyny powód, by żyć, którego ciało zdradza z każdym dniem bardziej, którego słowa trafiają w pustkę, bo przecież inni wiedzą lepiej, co dla niego najlepsze. A z drugiej strony tak dobrze rozumiałam jego syna, przez którego przemawiała troska i miłość. Bo czy można rozwikłać ten pokoleniowy konflikt bez bólu, oporu i goryczy?
Krótkie rozdziały, przeplatane notatkami pracowników opieki, rysują przed nami przeszłość mężczyzny złożoną ze wspomnień, którym coraz częściej się oddaje i jego obecne życie naznaczone przypadłościami starości. Autorka oddaje je bez tabu, z ogromnym autentyzmem, ale też wrażliwością i nie sposób było nie pomyśleć przy tym o rodzicach, z każdym dniem coraz bardziej potrzebujących pomocy, a także o własnej starości.
To powieść o przemijaniu, które pięknie symbolizują odlatujące żurawie, o tęsknocie zamkniętej w szczelnej puszce i pragnieniu zachowania godności w obliczu nieuchronności naszego losu. Ta słodko-gorzka historia rozdziera serce, bo choć wiemy, że czasu nie da się zatrzymać, to tak trudno się z tym pogodzić.
I wiecie co? Nie czytajcie jej w pośpiechu. Zróbcie sobie herbatę, przytulcie psa, kogoś bliskiego i pozwólcie tej historii wybrzmieć w Waszych sercach.
"Kiedy żurawie odlatują na południe" to powieść, w której cisza codzienności staje się echem dawnych uczuć, a wspomnienia maja smak jesiennego powietrza. To historia o mężczyźnie, który uczy się godzić z przemijaniem, odnajdując sens w najmniejszych gestach i niedokończonych słowach. To tez niezwykle delikatna opowieść o miłości, która choć wystawiona na próbę czasu - nie zna końca, bo trwa w pamięci , zapachu, dotyku i spojrzeniu psa czekającego z boku.
Bo - starszy mężczyzna, żyje w cieniu wspomnień i zapachu szalika swojej ukochanej Frederiki. Każdy dzień to walka o godność, o oddech, o małe gesty, które pozwalają zachować sens codzienności. Jedynym wiernym towarzyszem pozostaje Sixten - pies, przyjaciel, ostatni pomost między przeszłością a teraźniejszością. Ale co stanie się, gdy i jego będzie musiał oddać?
"Kiedy żurawie odlatują na południe" to powieść o kruchości starości, o ojcostwie, które boli ale nade wszystko o o miłości, która nie przemija nawet wtedy, gdy pamięć gaśnie. Powieść, która pachnie wspomnieniami, szelestem skrzydeł żurawi i cichym pragnieniem, by jeszcze raz poczuć, że życie miało sens.
Jeśli szukacie książki, która poruszy Was do lez, zatrzyma na chwilę i przypomni jak ważne są drobne gesty - "Kiedy odlatują na południe" jest właśnie tą historią. Nie tylko o odchodzeniu, ale o pięknie trwania.
"Kiedy żurawie odlatują na południe" to powieść, w której cisza codzienności staje się echem dawnych uczuć, a wspomnienia maja smak jesiennego powietrza. To historia o mężczyźnie, który uczy się godzić z przemijaniem, odnajdując sens w najmniejszych gestach i niedokończonych słowach. To tez niezwykle delikatna opowieść o miłości, która choć wystawiona na próbę czasu - nie zna końca, bo trwa w pamięci , zapachu, dotyku i spojrzeniu psa czekającego z boku.
Bo - starszy mężczyzna, żyje w cieniu wspomnień i zapachu szalika swojej ukochanej Frederiki. Każdy dzień to walka o godność, o oddech, o małe gesty, które pozwalają zachować sens codzienności. Jedynym wiernym towarzyszem pozostaje Sixten - pies, przyjaciel, ostatni pomost między przeszłością a teraźniejszością. Ale co stanie się, gdy i jego będzie musiał oddać?
"Kiedy żurawie odlatują na południe" to powieść o kruchości starości, o ojcostwie, które boli ale nade wszystko o o miłości, która nie przemija nawet wtedy, gdy pamięć gaśnie. Powieść, która pachnie wspomnieniami, szelestem skrzydeł żurawi i cichym pragnieniem, by jeszcze raz poczuć, że życie miało sens.
Jeśli szukacie książki, która poruszy Was do lez, zatrzyma na chwilę i przypomni jak ważne są drobne gesty - "Kiedy odlatują na południe" jest właśnie tą historią. Nie tylko o odchodzeniu, ale o pięknie trwania.
Myślicie czasami o starości?
Życie Bossa przeleciało w mgnieniu oka. Teraz jest starym człowiekiem, powoli tracącym pamięć, wymagającym pomocy innych. Opiekują się nim pracownicy Pomocy Domowej oraz jego syn Hans. Jego najwierniejszym towarzyszem jest pies Sixten. Bosse będzie musiał go jednak oddać, bo nie jest w stanie się nim opiekować.
Powieść ta dociera do najgłębszych lęków, do najkruchszych uczuć. Boli i śmieszy. Zatrzymuje czas w miejscu i koncentruje się na tu i teraz. Każe nam złapać oddech, rozejrzeć się dookoła, pomyśleć o naszych bliskich. Młodość przemija szybko, nie jest ostrożna, często jest w wielkim pędzie, koncentruje się na błahostkach. Starość jest uważna, ma na wiele rzeczy czas, ale nie ma na nie siły. Odbiera samodzielność, stawia ograniczenia, czasami osacza samotnością.
Bosse zawieszony jest pomiędzy swoją przeszłością a teraźniejszością. Wspomina stare czasy, śni o swojej małżonce, rozlicza się z bolesny dzieciństwem. Jego codzienność to walka z ułomnościami, odchodzącą pamięcią i poszukiwanie radości obok psiego przyjaciela. Resztkami sił stara się zachować swoją niezależność i godność.
„Kiedy żurawie odlatują na południe” to przepiękna opowieść o istocie życia, o przemijaniu, o trudnej starości. Pełna jest ciepła, troskliwości oraz smutku. Pokazuje jak czasami bardzo się od siebie oddalamy, jak trudno jest nam się porozumieć i zrozumieć. Przejmującym jej elementem jest wątek z Sixtenem. Miłość czasami nie wystarczy, trzeba na nią mieć jeszcze siły.
Lisa Ridzén zagłębia się w jedno z najtrudniejszych i najbardziej intymnych ludzkich doświadczeń – choroby i umierania. I czyni to w sposób autentyczny, z wrażliwością i zrozumieniem. Zabiera nas do Szwecji – tam, gdzie słychać trzepot odlatujących na południe żurawi i gdzie w domowym zaciszu życie starszego, schorowanego mężczyzny powoli dobiega końca. Zesztywniałe palce, osłabienie, problemy z poruszaniem się, pamięcią i wzrokiem... Bo toczy walkę z własnym starzejącym się ciałem – i doskonale zdaje sobie sprawę, że coraz bardziej zbliża się do śmierci. Przy życiu utrzymują go syn, pracownicy Pomocy Domowej i wierny Sixten. Lisa Ridzén utkała powieść z codziennych zmagań, wspomnień, małych radości i smutków. Siła tej książki tkwi w prozatorskiej i fabularnej prostocie, zoomie na osobiste przeżycia i doświadczenia – "Kiedy żurawie odlatują na południe" porusza do głębi w zwykłych, niepozornych momentach, w wyszeptanych z trudem ostatnich słowach, posiłku przygotowanym z troską, pustym fotelu i zapachu psiej sierści. Lisa Ridzén wspaniale portretuje ostatnie miesiące życia Bo; rzuca światło na skomplikowane relacje rodzinne, opowiada o utracie sprawności i niezależności, walce o zachowanie godności i kontroli, próbie rozliczenia się z życiem, mieszance wstydu, złości i wdzięczności oraz pięknej relacji człowieka i psa.
Intymna, ciepła i chwytająca za serce historia odchodzenia – a przy tym uniwersalna refleksja na temat miłości i ojcostwa, starości, straty, pamięci i ludzkiej wytrwałości. Mocno mnie wzruszyła. Polecam!