
Czy można zacząć od nowa, gdy serce wciąż pamięta melodię dawnych lat? W barwnej Barcelonie lat dwudziestych Lina szuka ukojenia i nowego początku. U boku Diego, charyzmatycznego artysty, odkrywa świat katalońskiej bohemy - pełen wolności, sztuki i nieznanych dotąd emocji. Wszystko się zmienia, gdy na jej drodze staje rosyjski emigrant, Michaił Pietrowicz Wołkoński. Mężczyzna, przy którym Lina po raz od dawna pozwala sobie uwierzyć, że przeszłość można zostawić za sobą. Ale są historie, które nie pozwalają o sobie zapomnieć. Wspomnienia z Polski, od których tak bardzo chciała uciec, zaczynają wracać z nową siłą, zmuszając Linę do wyboru między prawdą a życiem, które próbuje zbudować na nowo. Czy miłość i odnaleziona wolność wystarczą, gdy przeszłość upomni się o swoje?
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Filia Sp. z o.o., Kleeberga 2, 61-615 Poznań (PL), numer telefonu: 665897872, adres e-mail: kontakt@wydawnictwofilia.pl
| Autor | Weronika Ilska |
| Wydawnictwo | Filia |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | broszurowa |
| Liczba stron | 448 |
| Format | 205 x 135 mm |
| Numer ISBN | 9788384413517 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788384413517 |
| Wymiary | 205 x 135 mm |
| Data premiery | 2026.06.12 |
| Data pojawienia się | 2026.05.27 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 1549 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 25 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | 2 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Skusiły mnie niezwykle entuzjastyczne opinie i wysokie oceny debiutu Weroniki Ilskiej, więc z wielką ciekawością i wysoko podniesioną poprzeczką siadłam do lektury „Emigrantki”. I cóż... przespałam się ze swoimi odczuciami i niestety nie uległy one zmianie. Muszę napisać, że mnie ta historia nie porwała.
Zaznaczę od razu, że fabuła zapowiadała się niezwykle ciekawie, obiecując nam salony hiszpańskiej bohemy i traumatyczne wspomnienia z Polski, które nie pozwalają głównej bohaterce odciąć się od przeszłości. Osadzenie akcji w moim ulubionym okresie dwudziestolecia międzywojennego również skutecznie zaostrzyło mój apetyt.
Niestety, przez pierwszą połowę książki bezskutecznie wypatrywałam akcji i głębszych emocji, kręcąc się wraz z bohaterami po wystawach i balach rosyjskiej socjety tęskniącej za świetnością caratu. Najistotniejsze wydawały się tam opisy kreacji i rzucane w nieskończoność powłóczyste spojrzenia pomiędzy Liną a rosyjskim hrabią Michaiłem. I choć w drugiej połowie akcja wreszcie nabiera dynamiki i w końcu pojawia się tak wyczekiwany przeze mnie wątek polskich traum, to pozostawia on jednak niedosyt, bo został potraktowany bardzo powierzchownie.
Nie potrafiłam również wczuć się w emocje bohaterów. Ich związek, który z kilku powodów wydawał się niemożliwy, miał ogromne szanse na to, by porywać i budzić emocje. We mnie ich nie obudził. Po przemyśleniu doszłam do wniosku, że kwiecisty, wręcz pompatyczny język, który miał budować klimat tej powieści, do mnie po prostu zupełnie nie trafił, a irytacja, którą wywoływał, skutecznie odwracała moją uwagę od losów postaci.
Moją ocenę podniosło natomiast uczynienie z bohaterki kogoś więcej niż tylko femme fatale. Danie jej sprawczości co do własnego losu i sukcesu na polu sztuki. Podobała mi się jej odwaga do sięgnięcia po przekaz niezbyt wygodny, budzący pytania i kontrowersje, a jednocześnie bardzo intymny. Doceniam też jej siłę do trwania na przekór nieprzychylnym spojrzeniom i bezpośrednim docinkom tych, którzy nadal uważali się za elitę.
Żałuję bardzo, bo liczyłam na porywającą historię miłosną z wyraźnie zarysowanymi realiami ówczesnej Europy. Myślę jednak, że wielu z Was tak właśnie ją odbierze. Patrząc na dotychczasowe oceny, moja niezbyt pochlebna opinia, którą z ogromną przykrością formułuję, będzie pewnie jedną z nielicznych. I tego z całego serca Wam oraz autorce życzę, pozostając jednak w osobistym przekonaniu, że z tej historii można było wyciągnąć dużo więcej, a jej potencjał nie został w pełni wykorzystany.
Wyjechała, by zacząć od nowa.
Wyjechała, by zapomnieć.
Wyjechała, bo tylko w taki sposób mogła poczuć się bezpiecznie.
W Barcelonie mogła odetchnąć...ale tylko pozornie. Przeszłość bowiem lubi o sobie przypominać. Lina, mieszkająca z ekscentrycznym Diego, wkracza dzięki niemu w świat bohemy artystów, a jej obrazy są doceniane przez krytyków. W osobie Wiery odnajduje przyjaciółkę, a ta, rosyjska arystokratka wraz z mężem próbuje wskrzeszać carskie obyczaje. Chociaż dawnej Rosji już nie ma, ta ciągle za nią tęskni. Lina natomiast, chciałaby jak najprędzej o niej zapomnieć. W Polsce zostawiła serce i aż się rwie by tam wrócić. Chociaż nie każdy jest z tego pomysłu zadowolony.
Miłość, tęsknota, niemożliwy związek, mezalians, przeszłość, traumy i ta ciągła, niespokojna myśl o powrocie w rodzinne strony.
To tylko na pozór miłosna historia jakich wiele. Na pozór, bo autorka wplotła w powieść także pełną tajemnic, ciekawą i smutną przeszłość bohaterki. Bez powodu z Polski nie uciekła, spotkała na swojej drodze ludzi okrutnych, perfidnych ale i współczujących oraz o dobrym sercu. Jej tęsknota za krajem ma głębszy sens, o którym dowiadujemy się nieco później. Fajne jest to, że nie wszystko wiemy od samego początku. Dopiero wraz z kolejnymi kartkami książki, powoli poznajemy prawdę. Lata dwudzieste ubiegłego wieku cechowały się tym, że większość ludzi miała za sobą ciężkie przeżycia. Nie o wszystkich można było mówić, zwłaszcza kobiety, ciągle były w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Niby ważne, a jednak gdzieś obok, schowane za plecami mężczyzn. Niedocenione, nie wysłuchane, poniżane, obrażane, wykorzystywane. Za to silniejsze niż niejeden facet i bardziej uparte.
Po świetnym debiucie, autorka napisała drugą książkę, która jest tak samo dobra. Polecam.
Kiedy na pierwszych stronach książki dowiadujemy się o głównej bohaterce Linie wiemy o niej tyle, iż jest polską emigrantką przebywającą w Barcelonie. Z jakiegoś powodu opuściła swój kraj i zostawiła przeszłość za sobą, układając świat na nowo. W życiu towarzyszy jej przyjaciel Diego – lokalny, charyzmatyczny artysta. Im dalej brniemy w powieść to dowiadujemy się faktów z życia kobiety i tego, że duże znaczenie mają dwaj mężczyźni: Polak Aleksander oraz Rosjanin Michaił. Kiedy postanawia odwiedzić Polskę, jej życie diametralnie się zmienia. Czy kobieta będzie miała wystarczającą ilość sił, by zmierzyć się z tym co ją kiedyś spotkało?
Autorka opowiedziała historię ludzi, którzy poszukują swojego miejsca na ziemi – lepszego, bardziej spokojnego, otwierającego nowy, życiowy rozdział, z czystą kartą. Weronika Ilska oddała klimat lat 20 XX wieku i czasów przedwojennych, a także ukazała we właściwy sposób dwa światy: polski i hiszpański. Pomysł na fabułę był dla mnie oryginalny i ciekawy. Jednak, jeśli miałabym porównać „Emigrantkę” do debiutanckiej powieści autorki czyli „Dziewczyny z konspiracji” to ta pierwsza wydana przemówiła do mnie bardziej. To ona mnie porwała już od pierwszych stron i niesamowicie wciągnęła w treść. Niemniej jednak druga połowa „Emigrantki” została przeczytana nie wiadomo kiedy, bo więcej ciekawych rzeczy zaczęło się dziać. I co najważniejsze wszelkie tajemnice z życia Liny zaczęły się klarować. Zakończenie satysfakcjonujące. Jednym słowem udana powieść.
„Emigrantka” Weroniki Ilskiej to opowieść o poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi, ucieczce przed demonami przeszłości i trudnej sztuce zaczynania od nowa.
Główną bohaterką książki jest Lina, artystka, którą poznajemy w momencie, gdy próbuje ułożyć sobie życie w barwnej, ale też obcej Barcelonie. Ucieczka z rodzinnego kraju była dla niej koniecznością - krokiem drastycznym, ale jedynym, by odciąć się od bolesnych doświadczeń. W Hiszpanii powoli buduje swoją pozycję w świecie sztuki, przelewając na płótno emocje, z którymi sama nie do końca potrafi sobie poradzić.
Kiedy na jej drodze staje Michaił, rosyjski hrabia i także emigrant, wydaje się, że dziewczyna ma szansę na prawdziwą miłość. Autorka kreśli ten wątek z ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Choć momentami relacja Liny i Michaiła może wydawać się nieco egzaltowana, a opisy ocierają się o górnolotne tony, to ostatecznie ten zabieg broni się w całości. Autorka w niezwykle wyrazisty sposób pokazuje, jak potężna i bezkompromisowa potrafi być miłość, nawet jeśli los od początku piętrzy przeszkody.
Akcja pierwszej części książki toczy się powoli. Wszystko zmienia się, gdy w Barcelonie pojawia się Aleksander. Wraz z jego przybyciem dynamicznie wraca przeszłość, od której Lina tak rozpaczliwie uciekała. Fabuła gwałtownie przyspiesza i komplikuje się na tylu poziomach, że do samego końca trudno przewidzieć, czy bolesne wydarzenia sprzed siedmiu lat, które raz już złamały dziewczynę, nie zniszczą jej życia po raz kolejny.
„Emigrantka” to nie jest zwykły romans obyczajowy. To refleksja nad tym, jak bardzo zmieniamy się pod wpływem trudnych doświadczeń i jak wielki wpływ na losy pojedynczych ludzi ma historia, polityka i władza.
Weronika Ilska stworzyła opowieść o sercu, które bezustannie toczy walkę z rozumem, o traumach, które przy odpowiednim wsparciu można oswoić, ale o których nigdy nie da się zapomnieć, o przeszłości i tajemnicach, które zawsze zapukają do teraźniejszości. Ale przede wszystkim jest to historia o kobiecie, w oczach której znajdzie swe odbicie wiele czytelniczek.
"Czasem trzeba odejść, aby nie pozwolić, by coś złamało cię do końca."
Czasami trafiam na książki, które od pierwszych stron burzą mój wewnętrzny czytelniczy spokój i zmuszają do głębszej refleksji. Dokładnie tak stało się, kiedy w moje ręce wpadła „Emigrantka” autorstwa Weroniki Ilskiej. To pozycja zupełnie inna niż te, po które sięgałam w ostatnim czasie, daleka od banalnej, lekkiej opowiastki na jeden wieczór, choć muszę przyznać, że styl autorki sprawił, iż przez tę historię wręcz płynęłam. Zostałam wciągnięta w świat pełen skomplikowanych emocji i trudnych wyborów, które nie dawały mi spokoju jeszcze długo po zamknięciu okładki.
Autorka zabrała mnie w niezwykle podróż do barwnej, tętniącej życiem i przesiąkniętej sztuką Barcelony lat dwudziestych XX wieku. To właśnie tam, w stolicy iberyjskiej awangardy, poznajemy główną bohaterkę, Linę, która desperacko próbuje odnaleźć ukojenie i zbudować swoje życie całkowicie od nowa. U boku Diego, charyzmatycznego artysty, powoli zanurza się w fascynujący świat katalońskiej bohemy, pełen wolności, sztuki i emocji, jakich wcześniej nie znała. Wszystko wydaje się iść w dobrym kierunku, dopóki na jej drodze nie staje rosyjski emigrant, Michaił Pietrowicz Wołkoński, przy którym Lina zaczyna wierzyć, że bolesną przeszłość można wreszcie grubą kreską odciąć.
Weronika Ilska w genialny sposób ukazała w „Emigrantce” specyfikę i nastroje społeczności rosyjskiej oraz polskiej na emigracji po traumatycznych doświadczeniach I wojny światowej. To niezwykle trudna, bolesna tematyka, która rzadko bywa tłem dla powieści obyczajowych czy romansów w tak dobitny sposób. Obserwowałam, jak głęboko zakorzenione zasady, konwenanse oraz sztywne hierarchie społeczne potrafią skutecznie niszczyć ludzkie szczęście i więzi. Autorka nie oszczędza swoich bohaterów, rzucając ich w wir historycznych zaszłości i kulturowych barier, które momentami wydają się absolutnie nie do przeskoczenia.
Ta powieść doskonale pokazuje, że to, co widzimy na pierwszy rzut oka, rzadko okazuje się całą prawdą o człowieku i że pod żadnym pozorem nie należy oceniać książki po okładce – zarówno dosłownie, jak i w przenośni. Lina jest postacią wielowymiarową, rozdartą między pragnieniem wolności a demonami przeszłości, które wcale nie zamierzają o sobie zapomnieć. Wspomnienia z Polski, od których tak usilnie próbowała uciec na drugi koniec Europy, nagle wracają do niej z niszczycielską siłą. Z zapartym tchem śledziłam jej wewnętrzną walkę i moment, w którym została zmuszona do dokonania dramatycznego wyboru między bolesną prawdą a iluzją nowego życia.
Niezwykle mocnym punktem tej opowieści jest wątek miłosny, daleki od przesłodzonych schematów, do których przywykliśmy w literaturze popularnej. „Emigrantka” porusza trudny temat miłości wielowymiarowej, skomplikowanej, która nie ogranicza się tylko do jednej relacji czy prostego uczucia. To miłość uwikłana w lojalność, poczucie obowiązku i narodową tożsamość, stawiająca przed bohaterami pytania o to, ile są w stanie poświęcić dla własnego szczęścia. Zadawałam sobie pytanie, czy odnaleziona w hiszpańskim słońcu wolność i nowe uczucie mogą wystarczyć, gdy przeszłość bezlitośnie upomina się o swoje prawa.
Jako wieloletnia czytelniczka doceniam fakt, że autorka potrafiła stworzyć tak gęsty, duszny klimat niepokoju, który idealnie kontrastuje z barwnym, artystycznym tłem Barcelony. Przejmujące opisy tęsknoty za ojczyzną, poczucia obcości na emigracji oraz próby zachowania godności w obcym świecie mocno mnie poruszyły i zmusiły do refleksji nad losem tamtego pokolenia. Weronika Ilska nie boi się zadawać trudnych pytań o to, czy w ogóle można zacząć wszystko od nowa, gdy ludzkie serce wciąż pamięta melodię dawnych, minionych lat.
Książka okazała się dla mnie lekturą niełatwą, wymagającą skupienia i emocjonalnego zaangażowania, ale jednocześnie niezwykle satysfakcjonującą. To jedna z tych powieści, które zostawiają w czytelniku trwały ślad i nie pozwalają o sobie zapomnieć tuż po przeczytaniu ostatniego zdania. Choć porusza ciężkie tematy i analizuje skomplikowane ludzkie motywacje, to jej warstwa językowa sprawia, że przez te wszystkie dramaty przechodzi się z zapartym tchem.
Z całego serca polecam „Emigrantkę” każdemu, kto w literaturze szuka czegoś więcej niż tylko chwilowej ucieczki od rzeczywistości. To piękna, mądra i dojrzała opowieść o poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi, walce z konwenansami i cenie, jaką trzeba zapłacić za wolność. Jeżeli lubicie historie z głębokim tłem historycznym, nietuzinkowymi bohaterami i emocjami, które potrafią poruszyć najczulsze struny w duszy, koniecznie musicie po nią sięgnąć.
Barcelona rok 1927, miasto tętniące życiem, pełne artystów i ludzi ceniących wolność. Lina, młoda emigrantka z Polski próbuje odnaleźć się w tym jakże innym od jej rodzinnych stron miejscu.
Razem z Diego, charyzmatycznym artystą fotografem odkrywa świat artystycznej śmietanki Barcelony. Lina też staję się częścią tego środowiska, maluje, a jej obrazy zdobywają coraz większe uznanie. Wydaje się, że kobieta już przystosowała się do życia w Barcelonie, gdy na jej drodze staje rosyjski emigrant Michaił.
Czy przeszłość można zostawić za sobą?
Lina pozostawiła w Polsce historie o której nie może zapomnieć. Wspomnienia od których chciała uciec wracają do niej ze zdwojoną siłą.
Czy Lina wróci do swojej ojczyzny, by stawić czoła swoim traumom?
Autorka bardzo przekonująco zbudowała postać Liny, silnej, pewnej siebie kobiety, która mimo okrucieństw, które ją spotkały, podnosi się, walczy o bycie zauważoną i wyzwoloną kobietą. Ale też pokazuje, że czasami, gdy ktoś wydaje się nam, że jest twardy i niezniszczalny to jednak w środku walczy ze swoja przeszłością.
Weronika Ilska obrazowym językiem opisuje klimat artystycznej Barcelony, ludzi żyjących na własnych zasadach i pewnych siebie kobiet. Pokazuje odchodząc świat dawnej Rosji, z czym ówczesna arystokracja nie chce się pogodzić myśląc, że na obczyźnie stworzą namiastkę dawnej ojczyzny. Kontrastuje to z życiem na polskiej wsi, gdzie kobiety odziane w proste chusty miały być podporządkowane mężczyznom i ich decyzjom.
Nawet wątek artystyczny Liny ma głębszy sens, jej śpiew i jakże charakterystyczne obrazy, odzwierciedlają jej duszę, tęsknotę i ból.
„Emigrantka” to opowieść o miłości w trudnych czasach, z dużą dawką emocji. Autorka bardzo dobrze ukazała tamten świat, co sprawia, że czytając mamy wrażenie, że przenosimy się 100 lat do tyłu.
Historia bohaterki pokazuje, że nie jesteśmy w stanie uciec od przeszłości, nie zbudujemy nowego, lepszego bytu nie zamykając starych spraw.
Zdecydowanie polecam książkę wszystkim miłośnikom powieści obyczajowych z historią w tle, romantycznych wątków i emocji, które pozostają z czytelnikiem na długo po przeczytanej lekturze.â¨
Kiedy sięgnęłam po tę książkę, nie spodziewałam się, że aż tak mną wstrząśnie. Okładka zapowiada historię o ucieczce i nowym początku, ale to, co znajdziecie w środku, to surowy, prawdziwy obraz tęsknoty, samotności i siły, o której nie wiedziałyśmy, że mamy 💔✈️
Fabuła? Bez lukru i bez taniego patosu. Poznajemy losy kobiety, która decyduje się wyjechać za granicę, by zacząć wszystko od nowa. Żadnych różowych okularów – jest ciężka praca, niezrozumienie, codzienne zmagania, ale też chwile czułości i nadziei. Autorka nie ocenia, tylko pokazuje i to jest w tej opowieści najpiękniejsze.
Bohaterka momentami irytuje, a za chwilę chce się ją przytulić i krzyknąć: „DASZ RADĘ”. Jest autentyczna, pogubiona, ale twarda jak skała. Emocje buzują: frustracja, nostalgia, czasem bezsilność, ale i duma, że mimo wszystko idzie się do przodu. Ja łapałam się na tym, że oddychałam razem z nią.
Tempo akcji jest zaskakująco dobre – powieść nie pędzi na łeb na szyję, tylko płynie jak codzienność emigranta. To plus, bo macie czas poczuć jej świat. Styl autorki? Prosty, trafia prosto w serce. Ani jednego zbędnego słowa.
„Emigrantka” Weroniki Ilskiej to historia o tym, jak daleko można uciec przed własną przeszłością i kim się stajemy, gdy miejsce, które znaliśmy jako dom, już nie istnieje.
Główna bohaterka, Lina, ucieka z ogarniętej wojną Polski, by rozpocząć nowe życie w barwnej Barcelonie lat 20. XX wieku. W nowej rzeczywistości odkrywa świat pełen śródziemnomorskiego słońca, sztuki i artystycznej bohemy. U boku charyzmatycznego artysty Diego poznaje smak nieskrępowanej wolności. Jednak na jej drodze pojawia się Michaił, rosyjski emigrant, który sprawia, że Lina zaczyna wierzyć, iż z bolesną przeszłością można naprawdę zerwać.
Powieść ukazuje emocjonalną przeprawę przez żałobę po utraconej ojczyźnie oraz trud wrastania w nową rzeczywistość. Lina musi zmierzyć się z pytaniem, czy od przeszłości, która ukształtowała jej duszę, można uciec na zawsze. To opowieść o sile i samotności kobiet, które musiały podejmować nieoczywiste wybory, często balansując między prawdą a nowym życiem, które próbują zbudować.
Książka „Emigrantka” Weroniki Ilskiej trafi idealnie do:
✨ Emigrantek i emigrantów – zwłaszcza tych, którzy wyjechali z Polski i mierzą się z tęsknotą, poczuciem wyobcowania i budowaniem nowej tożsamości „obok”. Zrozumieją każdą jej chwilę zwątpienia.
✨ Kobiet po przejściach – bo historia Liny to opowieść o sile, o podnoszeniu się po stracie i o odwadze, by zacząć od zera, nawet gdy serce krwawi.
✨ Miłośniczek literatury obyczajowej z głębią – jeśli szukacie nie lukrowanego romansu, a prawdziwej, momentami bolesnej opowieści o życiu, ta książka jest dla Was.
✨ Osób planujących emigrację – daje do myślenia. Pokazuje, że zmiana kraju to nie tylko lepsze perspektywy, ale też cena, jaką płaci dusza.
✨ Fanatyczek klimatów śródziemnomorskich – Barcelona lat 20. XX wieku, artystyczna bohema, słońce, wino, ale też smugi cienia. Autorka buduje atmosferę, którą czuć na skórze.
A jeśli lubicie książki, przy których się wzruszacie, wkurzacie i ściskacie w środku – to też dla Was. 💔
Dla kogo NIE? Dla osób szukających wartkiej akcji, lekkiej komedii romantycznej albo happy endu podanego na tacy. Tu trzeba dać sobie czas i emocje.
MOJA OCENA: 8/10 🌟
BRUNETTE BOOKS
Barcelona, 1927 r.
Lina (a właściwie Kalina) to kobieta, która z dumą nosiła perły. Jest malarką i chce nauczyć się żyć na nowo z dala od Polski, zagłuszyć swoje myśli i wspomnienia. Jest muzą i inspiracją fotografa Diego Montiela, ale też jedyną osobą, która tak naprawdę go rozumie. To on pomógł jej po przyjeździe do Barcelony i łączy ich przyjaźń.
Michaił Pietrowicz Wołkoński formalnie nadal ma żonę, również tęskni za tym, co zostawił, i skrywa tajemnicę.
Aleksander Piechowicz to lekarz, który odkrył młodzieńczy sekret Kaliny i ją uratował. Gdy nagle pojawia się w Barcelonie, przywołuje wspomnienia i przywozi zaskakujące wieści.
Lina i Michaił poznają się i między nimi rodzi się uczucie.
Baronowa Wiera Korin jest sprzymierzeńcem ich związku, który u większości otoczenia budzi sprzeciw i niezrozumienie.
Zarówno Lina, jak i Michaił tęsknią za swoimi ojczyznami.
Dlaczego Kalina stała się Liną i znalazła się w Barcelonie?
„Czasem trzeba odejść, aby nie pozwolić, by coś złamało cię do końca” - Lina w rozmowie z baronową dopowiedziała, aby ktoś... Kto złamał Linę? Jaką kryje tajemnicę? Czy wszyscy okażą się tymi, za których się podawali? Czy przyjaciele rzeczywiście nimi są? Czy powrót do Polski okaże się zbawienny?
No powiem Wam, że nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy.
Ta powieść bardzo oddziałuje na zmysły. Czytając ją, miałam wrażenie, że czuję to powietrze gęste od emocji, że słyszę muzykę, widzę obrazy i fotografie, a nawet czuję zapachy. Gorąco Wam ją polecam.
„Emigrantka” to powieść, która łączy wątki obyczajowe i historyczne. Akcja tej książki rozgrywa się w Barcelonie w latach 20. XX wieku. Jej bohaterką jest Lina – młoda Polka, która decyduje się opuścić ojczyznę i rozpocząć nowy etap życia za granicą. W Hiszpanii poznaje Diego, dzięki któremu odkrywa świat katalońskiej bohemy. Gdy na jej drodze staje Michaił Pietrowicz Wołkoński, jej świat zmienia się.
Lina to kobieta, która pragnie odciąć się od przeszłości. Ale czy jest to możliwe, gdy wspomnienia o Polsce nie dają o sobie zapomnieć?
Książka ta jest opowieścią o emigracji, miłości, poszukiwaniu swojej tożsamości i swojego miejsca na świecie. I chociaż niesie duży ładunek emocjonalny, jest lekturą, którą czyta się szybko i przyjemnie.
Posiada ona wspaniały klimat Barcelony. Natomiast sama fabuła biegnie tutaj swoim rytmem. Dla mnie ta książka była powieścią, która skłania do refleksji nad tym, czym jest dom. Znajdziemy w niej wątek miłosny oraz wiele tajemnic z przeszłości bohaterki.
Jeśli szukacie książki, która dostarcza wielu emocji, czyta się szybko i nie pozwala o sobie szybko zapomnieć, to bardzo polecam „Emigrantkę”.
Pisanie o swoich odczuciach po lekturze niezwykłej powieści „Emigrantka” Weroniki Ilskiej chciałabym rozpocząć od cytatu:
„Puszkin wierzył, że są spotkania, które budzą duszę”...
Zastanawiam się, czy obcowanie z literaturą może być właśnie takim spotkaniem. Mam bowiem wrażenie, że każde słowo zapisane na kartach tej powieści budziło moją duszę. Ta książka jest tak subtelna, tak emocjonalna i nieoczywista, że chyba po raz pierwszy brakuje mi słów, by opisać to ulotne „coś”, unoszące się nad całą historią.
Czytając, czułam tę opowieść niemal wszystkimi zmysłami. Atmosferę miejsc, chłodną fakturę pereł na szyjach dam, zapach farby unoszący się w pracowni Niny i ciężkie od papierosowego dymu powietrze atelier.
Dlaczego Kalina stała się Liną? Dlaczego wyjechała tak daleko od ukochanej ojczyzny, którą kochała całym sercem i która w końcu odzyskała wolność? „Czasem trzeba odejść, aby nie pozwolić, by coś złamało cię do końca”. Lina uciekła, bo „wolność nie zależy tylko od mapy”. Jest silną kobietą żyjącą w trudnych dla kobiet czasach. Autorka niezwykle subtelnie, niemal między wierszami, odsłania ponurą rzeczywistość tamtej epoki. Z jednej strony przepych bali, bogactwo sukien i biżuterii, z drugiej zaś posłuszeństwo kobiet i decydowanie o ich losie przez ojców, mężów, wujów czy kuzynów. Lina, samotna malarka i artystka, kobieta samodzielnie decydująca o swoim życiu, mieszkająca z przyjacielem – staje się obiektem zainteresowania towarzystwa i świata katalońskiej bohemy. Wspomnienia nieustannie przywołują uczucia sprzed emigracji, a nowe rodzące się emocje również okazują się dalekie od prostoty. Konwenanse rządzą bowiem ówczesnym światem. Ona - Polka. On - rosyjski hrabia, skrywający nie do końca oczywiste tajemnice swojej przeszłości. Ich relacja budzi niesmak i oburzenie wśród otoczenia. Miłość zakazana, a jednocześnie tak piękna i czysta, że momentami zapiera dech w piersiach.
On kocha Puszkina, ona sięga po Mickiewicza, by choć na chwilę poczuć bliskość domu. A ponieważ poeci ci znali się i przyjaźnili, można odnieść wrażenie, że nawet oni sprzyjają tej niezwykłej miłości. Miłości połączonej nie tylko uczuciem, lecz także wspólną tęsknotą za utraconą ojczyzną - za Polską i za dumną carską Rosją, która odeszła już bezpowrotnie.
Jak Lina poradzi sobie z traumą przeszłości? Co zrobi, gdy dwaj mężczyźni, których kiedyś darzyła uczuciem, ponownie pojawią się w jej życiu? Czy jeszcze kiedyś zobaczy Polskę? Pozostawię tę historię właśnie w tym miejscu - niedopowiedzianą. Być może wzbudzi to w Was chęć poznania losów dzielnej Kaliny i subtelnej, tajemniczej Liny. Kobiety zdeterminowanej, odważnej i niezwykle silnej, która mimo przeciwności losu nie przestaje szukać własnej drogi do wolności, miłości i samej siebie.