
RODZINA, KTÓR MILIONY ŚLEDZIŁY NA YOUTUBIE SZEŚCIORO DZIECI TERRORYZOWANYCH PRZEZ MATKĘ
Przerażająca historia, która wstrząsnęła Ameryką, zekranizowana w serialu dokumentalnym „Demon w rodzinie: Sprawa Ruby Franke”. Szokująca prawda o influencerce parentingowej, opowiedziana przez jej najstarszą córkę, Shari Franke. Dzieciństwo Shari i pięciorga jej rodzeństwa było nieustanną walką o przetrwanie. Ich matka, Ruby Franke, dręczyła dzieci, jednocześnie kreując wizerunek idealnej rodziny na youtube’owym kanale 8 Passengers, obserwowanym przez oszałamiającą liczbę 2,5 miliona subskrybentów. Książka nie tylko odsłania przerażającą prawdę o sharentingu, o toksycznym wpływie niektórych guru parentingowych oraz o nadużyciach, których dopuszczają się influencerzy. Przedstawia także osobistą walkę Shari o wyzwolenie, prawdę i uzdrowienie.
Tytuł oryginalny: The House of My Mother: A Daughter's Quest for Freedom
Tłumacz: Monika Skowron
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Filia Sp. z o.o., Kleeberga 2, 61-615 Poznań (PL), adres e-mail: kontakt@wydawnictwofilia.pl
| Autor | Shari Franke |
| Wydawnictwo | Filia |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 408 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8402-238-2 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788384022382 |
| Wymiary | 135 x 205 mm |
| Data premiery | 2025.05.16 |
| Data pojawienia się | 2025.05.01 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 902 szt. (realizacja 2026.07.15) |
| Dostępność w naszym magazynie | 0 szt. |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.07.16 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz 2026.07.15 |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz 2026.07.15 |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz 2026.07.15 |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz 2026.07.15 |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.07.15 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz 2026.07.15 |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz 2026.07.15 |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.07.15 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.07.15 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz 2026.07.15 |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz 2026.07.15 |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz 2026.07.15 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.07.16 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.07.16 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.07.16 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.07.16 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.07.16 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.07.16 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.07.16 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.07.16 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.07.16 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Uświadomiłam sobie ostatnio, że pełnoletność osiągnęło już pokolenie, które nie zna zupełnie życia analogowego. Sama miałam to szczęście, że załapałam się na zupełnie nie połączone z internetem dzieciństwo, widziałam działający czarno-biały telewizor, słuchałam muzyki z kaset, płyt i odtwarzaczy mp3, bajki nagrywali mi na kasety, a obejrzenie jakiegoś filmu wiązało się dla mnie z wyśledzeniem jego emisji w papierowym programie. A i oczywiście było jeszcze śledzenie wyników sportowych na telegazecie.
"Dom mojej matki" to historia spisana przez Shari Franke. Ta dziewczyna nie miała tyle szczęścia, co ja, choć to mocne niedopowiedzenie. Ja mogłam dorastać pod czujnym okiem rodziny, jej życie od pewnego momentu stanowiło pożywkę dla milionów obserwujących konto założone przez jej matkę. Idealny obrazek kreowany w internecie nie miał jednak nic wspólnego z piekłem codzienności.
Jestem daleka od negowania platform internetowych, bo wciąż jest na nich przestrzeń na wartościowe treści. Mam też wrażenie, że w ostatnich latach algorytmy udoskonalono na tyle, że naprawdę możemy je dostosować tak, by pokazywały nam to, co nas interesuje. Na pewno wzrosła też świadomość zagrożeń i wielu rodziców dba o to, by wizerunki ich dzieci nie pojawiały się w ich publikacjach. Niestety niektórzy realizują na swoim potomstwie własne niespełnione ambicje i wykorzystują je do zarabiania - to właśnie oni powinni sięgnąć po tę książkę.
Ruby Franke bez wątpienia była od początku poważnie zaburzona, jednak prowadzenie kanału parentingowego tylko pogarszało jej stan. Podatna na wpływy, gotowa na wszystko dla wyświetleń, żyjąca we własnych wyobrażeniach, kompletnie pogubiła się w realnym świecie, zadając nieodwracalne krzywdy tym, których powinna chronić za wszelką cenę.
Jej najstarsza córka zdecydowała się opisać to, co przeżyła i jej opowieść po prostu boli. Dawno nie byłam tak przerażona tym, na jaki poziom wspięła się przemoc w XXI wieku. Pocieszające jest to, że Stany Zjednoczone nadążają za zmianami społecznymi i osoby takie jak Ruby trafiają do więzień, a ich dzieci mogą ubiegać się o odszkodowania. Dzieciństwa nic im jednak nie zwróci. Nie ma też żadnych gwarancji, że terapie będą w stanie dać im szansę na zbudowanie swoich charakterów na właściwych podstawach i dalsze szczęśliwe życie. Szczerze w to wątpię, ale mam też ogromną nadzieję, że się mylę.
"Dom mojej matki" to historia dziecka, które chciało zasłużyć na miłość. Shari Franke w końcu wyrwała się spod wpływu toksycznej matki i miała w sobie dość odwagi, by ocalić swoje rodzeństwo, a ostatecznie podzielić się swoimi przeżyciami ze światem, pokazując życie swojej rodziny w zupełnie innym świetle niż przez lata robiła to Ruby. Lektura obowiązkowa dla każdego, kto korzysta z internetu.
Moje 8/10.
Piekło za fasadą perfekcji. Szokująca prawda o influencerce parentingowej, opowiedziana przez jej najstarszą córkę, Shari Franke.
"Dom mojej matki" to więcej niż autobiografia to akt odwagi i terapia poprzez słowo. Shari Franke, najstarsza córka Ruby Franke (influencerki parentingowej, której kanał "8 Passengers" śledziło 2,5 mln osób), odsłania przerażającą prawdę o życiu w rodzinie terroryzowanej przez matkę, ukrytej za fasadą idealnego życia na YouTube . Książka demaskuje mechanizm "sharentingu"wykorzystywania dziecięcego wizerunku dla zysku. Podczas gdy filmy pokazywały uśmiechniętą rodzinę mormońską, za kulisami dzieci doświadczały głodu, izolacji, publicznego upokarzania i przemocy psychicznej. Ruby Franke stosowała kary jak zakaz łazienki na dni czy odmawianie posiłków, tłumacząc to "dyscypliną" . Toksyczna kontrola i sekciarstwo. Gdy Ruby związała się z Jodi Hildebrandt ((terapeutką, która stała się "duchowym przewodnikiem"), przemoc eskaluje. Wprowadza zasady rodem z sekty. Dzieci muszą "zasłużyć" na miłość, a ich prywatne myśli są kontrolowane. Shari opisuje, jak matka radykalizowała się, odcinając rodzinę od przyjaciół i normalności . Bierność ojca to drugie oblicze zła. Kevin Franke, ojciec rodziny, przedstawiony jest jako "pantoflarz" wspierający decyzje żony nawet w obliczu skrajnego okrucieństwa. Jego milczenie to według Shari współudział w traumie . Odzyskiwanie głosu bez zemsty. Choć książka jest aktem oskarżenia, Shari unika taniej sensacji. Nie epatuje drastycznymi scenami z życia rodzeństwa, skupia się na własnych emocjach. Od dziecięcej tęsknoty za miłością, po bunt nastolatki i wreszcie decyzję o ucieczce i zgłoszeniu matki na policję w 2023 r. (co doprowadziło do skazania Ruby na więzienie). Narracja Shari jest wyciszona, ale druzgocąca. Uniwersalne ostrzeżenie, bo książka zmusza do refleksji nad granicami rodzicielskiej ekspozycji w sieci. Wiara jako narzędzie kontroli. Wątek mormońskiego wychowania pokazuje, jak religia została wypaczona do usprawiedliwiania przemocy. Shari nie odrzuca wiary, ale piętnuje jej instrumentalizację.
Brak nowych faktów dla śledzących sprawę. Jeśli znasz dokument "Demon w rodzinie: Sprawa Ruby Franke" to książka nie zaskoczy Ciebie faktografią. Jej siłą jest jednak perspektywa ofiary, np. opis, jak Shari ukrywała się w bibliotece, by oderwać myśli od głodu . Jak każda autobiografia, to jedna strona historii. Jednak analiza psychologiczna (m.in. mechanizmy wyparcia u ojca) nadaje jej głębi.
Dla kogo jest ta książka?
Tę książkę powinni przeczytać rodzice publikujący treści o dzieciach. To przestroga przed traktowaniem dzieci jako "materiału" na content. Ta książka pokazuje ofiarom toksycznych rodzin, że zerwanie z traumą jest możliwe. Książka demaskuje hipokryzję "idealnego życia" w social mediach.
"Dom mojej matki" to ważny głos w debacie o prawach dzieci w erze cyfrowej. Choć momentami wstrząsający (zalecana przerwa w czytaniu!), nie jest tanim reportażem. To studium przetrwania i empatii. Shari nawet dziś nie odmawia matce człowieczeństwa, ale nie pozwala, by ktokolwiek zapomniał o cenie, jaką zapłaciła jej rodzina za "lajki".
Moja ocena: 9/10
Czytajcie! Zdecydowanie polecam!
BRUNETTE BOOKS
Dom mojej matki jest historią opowiedzianą przez najstarszą córkę Ruby Franke. Shari od początku zaczyna opisywać w jaki sposób jej matka dorastała oraz w jaki sposób związała się z mężczyzną, czyli ojcem bohaterki. Cały początek życia rodzinnego Ruby rozpoczyna się jak dla mnie z perspektywy braku miłości. Córka nie podkreśla tego dosłownie, bo dla niej jawi się to jako obsesja posiadania kolejnych dzieci. Najlepiej aby co jakiś czas udało jej się donosić ciążę i po oddechu kolejne. Lubiła czuć się potrzebna i kochana, więc taką miłość odczuwała nosząc pod sercem kolejne dzieci. Trochę szkoda, że nie słowa jej męża nie były uwzględnione w tym temacie. W końcu w jakiś sposób te dzieci powstawały;-)
Nie znajdziecie tutaj jednak pięknej miłości matczynej, a jedynie historię o kolejnych dzieciach, które musiały się matki słuchać usługując od najwcześniejszego wieku. Ich zdanie nigdy się nie liczyło, a najstarsza córka żyła przekonaniami rodzicielki i myślała co takiego zrobić, żeby choć kawałek tej miłości od niej uzyskać. Lata jednak mijały, a ona wpadała z obsesji w obsesję. Wymyśliła sobie życie, które chciała i wprowadzała do internetu bez zgody samych pociech. Poprzez swoje niezadowolenie i chore dążenie do sławy niszczyła swoje dzieci kawałek po kawałku narażając je na cierpienie oraz pośmiewisko. W najpodlejszy sposób przekroczyła wszystkie możliwe bariery godności swoich dzieci. Tak naprawdę z matki stała się dla nich największym potworem. Zachęcam do sięgnięcia po tą książkę, gdyż pokazuje nam moment, kiedy już przestaje się robić przyjemnie i powstaje zmuszenie do pozowania i odgrywania scen przez swoje dzieci. Momentami dosięgnie was wzruszenie, gdyż od strony samej matki będzie to inny obraz niż z miejsca jej dzieci. Najstarsza córka nie opisuje tego z żalem, tylko chłodnym dystansem, który być może już przepracowywała właśnie tworząc tą historię. Jak przysłowie mówi, wypluła tą opowieść po to, by oczyścić krzywdę, którą przez wiele lat nosiła w sercu. Jeśli zatem macie ochotę przeczytać książkę o cichej krzywdzie, to szczerze zachęcam do lektury!
Tematy dotyczące sytuacji domowych – gdy bliska osoba zamiast chronić, postępuje zupełnie inaczej, zawsze wywołują we mnie masę emocji. I tym razem nie było inaczej, nie dało się powstrzymać łez.
Córka influencerki parentingowej, Shari Franke, postanowiła podzielić się swoją historią. Wraz z rodzeństwem dorastała w domu, w którym dochodziło do przemocy i manipulacji pod przykrywką „idealnej” rodziny w mediach społecznościowych. Udowadnia, że to, co widzimy na zdjęciach, nie zawsze odzwierciedla rzeczywistość. I choć wydarzenia te miały miejsce w Stanach Zjednoczonych, z pewnością nie jest to jedyne miejsce, gdzie dochodzi do takiej przemocy i gonitwy za sławą.
Cieszę się, że jednak, w przeciwieństwie do swojej rodzicielki, nie postanowiła zdradzić prywatnych spraw swojego rodzeństwa bez ich zgody. Tym bardziej, że był to traumatyczny okres w ich życiu. Jestem za to pełna podziwu, ile siły miała w sobie sama Shari.
Jest to książka autobiograficzna, w której emocje potrafią uderzyć ze zdwojoną siłą. Napisana prostym i zrozumiałym językiem, który chłonie się w bardzo szybkim tempie – nim czytelnik się zorientuje, jest już przy końcu. Ciężko mi oceniać takie książki punktami czy gwiazdkami, zwłaszcza gdy poruszają tak ważny i trudny temat. Właściwie pozostaje tu do oceny jedynie konstrukcja i zrozumiałość. Dlatego dla mnie będzie to maksymalna ocena, warto przeczytać.
Ruby Franke to amerykańska influencerka, która pokazywała swoją rodzinę na YouTubie. Nie słyszałam wcześniej o tej sprawie, ale temat upubliczniania wszystkiego social mediach jest aktualnie bardzo na czasie i potrzeba wymówić również o tych skrajnie złych przypadkach. Nigdy nie wiemy, co tak naprawdę kryje się po drugiej stronie ekranu i takie historie jak ta mogą uchronić innych przez traumą i złym traktowaniem.
Ruby prowadziła kanał "8 Passengers" gdzie pokazywała życie jej, męża i ich szóstki dzieci. Zaczęło się niewinnie od pary filmów, ale poczucie sławy i dochody zawróciły w głowie obojgu dorosłych tak bardzo, że ich życie stało się scenariuszem. Choć złą postacią tej historii jest Ruby, to mimo wszystko równie mocno winię jej męża Kevina. W końcu to on był dorosły i powinien zatrzymać żonę, kiedy przestała się kontrolować.
Matka udostępniała wizerunek swoich dzieci w sieci, ale to nie były tylko niewinne zdjęcia. Ruby pokazywała wszystko, nawet trudne, emocjonalne i prywatne chwilę swoich dzieci. Wszystko było materiałem na nowy film i pokazanie się w internecie. Gdy się buntowały próbowała ich sobie przyporządkować. Nie zdajemy sobie sprawy, że taka psychiczna przemoc jest równie zła co fizyczna. To jednak tylko kawałek ich historii. Gdy przeczytacie zrozumiecie jak wiele złych rzeczy zdarzyło się w życiu tej rodziny.
Co, to może wielu zaszokować, to spokój, który płynie z opowieści córki. Spodziewalibyśmy się żalu, bólu i wielu różnych emocji. Jednak autorka przedstawia nam swoją historię jakby opisywała suche fakty, w których sama nie brała udziału. Jeśli jednak doczytamy do końca zrozumiemy, że jest to zasługa wielomiesięcznej terapii. Próby przepracowania traumy tak, by nie przekazać jej kolejnym pokoleniom.
To historia, której nie da się opisać słowami. Do każdego dotrze w różny sposób. Trzeba jednak ją przeczytać. Jest wstrząsająca, a fakt, że wydarzyła się naprawdę tylko potęguje to uczucie.