
Wioletta Piasecka w zimowej powieści przenosi nas w malownicze tereny nad Zalewem Wiślanym, snując pełną ciepła historię sióstr poróżnionych przed laty…
Jagoda i Malina dwie siostry, które kochały tego samego mężczyznę. Od tamtych młodzieńczych porywów serca minęło dwadzieścia lat i każda z sióstr ułożyła sobie życie, ale zadra w sercu obu kobiet pozostała. Po śmierci rodziców ukochany dom pod starym świerkiem, w którym siostry spędziły szczęśliwe dzieciństwo stoi niezamieszkały. Jagoda jest cenionym lekarzem pediatrą, ma kochającego męża i niespełnioną potrzebę macierzyństwa. Namawia męża na adopcję, ale wtedy wychodzi na jaw skrywany przez mężczyznę sekret. Malina spełniona mama dwójki synów prowadzi z mężem spore gospodarstwo rolne odziedziczone po rodzicach męża. W wyniku przeinwestowania jedynym ratunkiem na poprawę sytuacji finansowej jest sprzedaż domu po rodzicach. Gdy dochodzi do konfrontacji sióstr, wychodzą na jaw głęboko skrywane tajemnice, obu kobiet. Odkrycie prawdy, wywróci świat Jagody i Maliny do góry nogami.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Agencja Wydawniczo-Reklamowa Skarpa Warszawska Sp. z o.o., ul. Tadeusza Borowskiego 2/24, 03-475 Warszawa (PL), numer telefonu: 22 416 15 81, adres e-mail: redakcja@skarpawarszawska.pl
| Autor | Wioletta Piasecka |
| Wydawnictwo | Skarpa Warszawska |
| Rok wydania | 2024 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 320 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8329-633-3 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788383296333 |
| Wymiary | 135 x 205 mm |
| Data premiery | 2024.10.21 |
| Data pojawienia się | 2024.09.30 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Jagoda i Malina, dwie siostry, które dwadzieścia lat wcześniej zerwały ze sobą kontakt. Jedyne co w jakiś sposób je łączy to odziedziczony dom po rodzicach. Jedna z nich jest zmuszona go sprzedać, a druga szuka w nim azylu. Co wydarzyło się w życiu starszej siostry,że niespodziewanie się w nim pojawiła i to nie sama. Czy siostrom uda się odnowić relacje?
To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki ale za to jak bardzo udane. Takie książki świąteczne to ja mogę czytać.
Zdrada, tajemnice, niedopowiedzenia i decyzje podjęte bez dokładnego przemyślenia, które zaważyły na dalszym życiu. Do tego chłopiec, brutalnie pobity przez ojczyma i matkę, zamknięty w sobie ale mający maleńką iskierkę nadziei, która dzięki Jagodzie nie gaśnie. Znalazła się także osoba, którą całą sobą nie znosiłam. Arogancka, bezczelna Oliwia, kochanka męża Jagody patrząca na sobie i swoje ja. Tylko jej małej córeczki było mi ogromnie żal.
Wciągająca, bardzo emocjonalna i piękna opowieść idealna na świąteczny czas.
Droga autorko, tak, poproszę kontynuację, ponieważ niesamowicie ciekawi mnie rozwój relacji między Jagodą,a jej mężem. Teraz już jestem pewna,że muszę poznać inne książki spod pióra Pani Wioletty.
Jagoda jest pediatrą, kocha dzieci, jednak niedane jej było mieć własnego. Namawia męża na adopcję, jednak on nie chce o tym słyszeć. Pewnego dnia na jej oddziale pojawia się pewien chłopiec, który nie miał łatwego życia. Jest zlękniony, pobity, nieufający nikomu. Praktycznie od razu skrada serce pani doktor, która pragnie zabrać go, chociaż na święta do domu.
Malina jest żoną i szczęśliwą mamą. Jej codzienność to zajmowanie się domem, pomoc w gospodarce i opieka nad dziećmi, pomoc teściowi. Może nie jest idealnie, ale jest naprawdę dobrze, a przynajmniej do momentu, w którym okazuje się, że jej mąż zbyt wiele zainwestował i ich gospodarstwo może tego nie przetrwać. Jedynym ratunkiem jest sprzedaż domu rodzinnego. Tylko jest jeden problem.
Jagoda i Malina są siostrami, które w latach młodości się pokłóciły i nie utrzymują kontaktu do tej pory. Jak w takiej sytuacji sprzedać dom, który należy do nich oboje? O co poszło siostrą, że nie mają kontaktu tak wiele lat? Czy Jagodzie uda się przekonać męża, aby wzięli chłopca na święta Bożego Narodzenia do swojego domu? Jak potoczą się losy obu sióstr?
Uwielbiam świąteczne książki, a ta taka była i zdecydowanie mi przypadła do gustu. Historia okazała się ciekawa, wciągająca, wywołująca emocje, pełna świątecznej magii. Akcja sprawnie poprowadzona, z ciekawymi zwrotami.
Książkę czytamy z perspektywy obu sióstr, co moim zdaniem wiele wnosi. Dzięki takiemu rozwiązaniu poznajemy myśli, uczucia, punkt widzenia zarówno Jagody, jak i Maliny.
Głównymi bohaterkami są obie siostry i moim zdaniem są postaciami ciekawymi. Bardzo się od siebie różnią, a jednocześnie okazuje się, że łączy ich więcej niż początkowo można by pomyśleć. Jednak dokładnie jakie są, musicie odkryć już sami, a warto.
„Chata pod starym świerkiem” to ciekawa książka ze świętami w tle. Z przyjemnością polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - Mama, żona - KOBIETA
Za wszystko w swoim życiu trzeba zapłacić, prędzej czy później. Uczynki popełnione w przeszłości wracają po latach jak bumerang. Siostry, które były najlepszymi przyjaciółkami, poróżnił jeden facet. To, co wtedy wydarzyło się, rozdzieliło owocowe siostry, Jagodę i Malinę, na dwadzieścia długich lat. Nawet śmierć rodziców i ich pogrzeb nie zdołały pogodzić sióstr, które wciąż ze sobą nie rozmawiają. Czy dom rodzinny spowoduje, że kobiety zakopią w końcu topór wojenny? Czy Jagodzie i Malinie uda się odbudować dawne relacje?
Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, a w ustabilizowanym życiu sióstr szykują się wielkie zmiany, których nawet nie przeczuwają. Los potrafi zaskakiwać w najmniej spodziewanym momencie – zwłaszcza wtedy, gdy wszystko wydaje się być poukładane i działać jak w szwajcarskim zegarku.
Jagoda ma piękny dom, kochającego męża, pracę, którą uwielbia, lecz do pełni szczęścia brakuje jej dziecka. Kiedy decyduje się na adopcję ośmioletniego Piotrusia – chłopca, który po brutalnym pobiciu przez matkę i jej konkubenta leży w szpitalu, jej mąż stanowczo się temu sprzeciwia. Jagoda nie wie, że człowiek, którego kocha ponad życie i któremu bezgranicznie ufa, skrywa tajemnicę, mogącą zmienić wszystko. Gdy prawda wychodzi na jaw, jedyne, co przychodzi Jagodzie do głowy, to powrót do rodzinnego domu, w którym nie była od lat.
Malina wraz z mężem prowadzi dobrze prosperujące gospodarstwo, które przejęli po jego rodzicach. Okazuje się jednak, że sytuacja finansowa nie jest idealna, ponieważ jej mąż przeinwestował, co doprowadziło do poważnych problemów. Jedynym ratunkiem wydaje się sprzedaż rodzinnego domu Maliny, który stoi pusty. Aby tego dokonać, kobieta musi skontaktować się z siostrą, ponieważ połowa spadku należy do niej. Czy presja ze strony męża skłoni Malinę do rozmowy z siostrą? Czy znajdzie w sobie siłę, aby po latach milczenia poprosić siostrę o zgodę na sprzedaż domu?
„Chata pod starym świerkiem” dostarczyła mi mnóstwa emocji i skłoniła do refleksji, a takie książki lubię najbardziej. Uczucia i rozterki bohaterów zostały oddane w niezwykle realistyczny sposób, co wzbudziło mój szczery zachwyt. Znakomite kreacje postaci sprawiły, że jednych polubiłam od razu, a innych niekoniecznie. Czasami miałam ochotę potrząsnąć niektórymi z nich z powodu ich bezmyślności, braku refleksji, empatii i zadufania w sobie. Z drugiej strony były postacie, które od razu zdobyły moją sympatię, na przykład Jagoda i Malina. Jagoda to ciepła i serdeczna kobieta z dobrym sercem, która zaznała wielu krzywd od najbliższych. Natomiast Malwinę zaczęłam lubić dopiero po głębszym poznaniu jej historii. Zrozumiałam, że życie na wsi oraz presja lokalnej społeczności doprowadziły ją do wyborów, które miały nieodwracalny wpływ na innych.
Nie do wiary, jak ludzie potrafią pokomplikować swoje losy. Zamiast żyć spokojnie i cieszyć się tym, co mają, można odnieść wrażenie, że celowo igrają z losem, wchodząc na grząski grunt. Na wszystko w życiu trzeba zapracować, a gdy już się to osiągnie, warto o to dbać i pielęgnować. Troszczyć się o to, by dodawało nam wiary i nowej energii – dzięki temu nie stracimy szacunku do samych siebie, a więzi rodzinne nie tylko przetrwają, lecz także się zacieśnią.
Kolejny raz autorka pozytywnie mnie zaskoczyła, ponieważ „Chata pod starym świerkiem” to nie tylko opowieść świąteczna, lecz także powieść o życiu pełnym niespodzianek, nie zawsze przyjemnych. Pokazuje, jak wiele zależy od nas samych, od naszych wyborów i tego, jakimi jesteśmy ludźmi.
Wioletta Piasecka opisała chyba najbardziej szaloną Wigilię wszech czasów. Poruszyła mnóstwo problemów życia codziennego: brak komunikacji między partnerami, zdradę i jej konsekwencje, aborcję oraz zmagania z jej skutkami, przemoc domową i możliwość adopcji. Było wiele łez, kłótni i wzajemnego obarczania się winą, ale po rachunkach sumienia nadeszła zgoda, wybaczenie i pojednanie – bo to przecież Boże Narodzenie.
„Chata pod starym świerkiem” to przepiękna historia pełna optymizmu, otulająca serce. Oprócz opisów trudów życia codziennego zawiera ona piękne przesłanie, że w jedności siła. W rodzinie tkwi moc, a chata pod świerkiem odgrywa rolę symbolu, który pozwala dawnym mieszkańcom odnaleźć to, co zagubili w codziennym życiu, biegając za czymś, co w końcu i tak nie przyniosło im szczęścia. Autorka podkreśla znaczenie rodzinnych więzi, uświadamiając, jak często nie dostrzegamy tego, co mamy tuż obok siebie, oraz jak silna jest w nas potrzeba miłości i bliskości. Pokazuje, że czasem do szczęścia wystarczy naprawdę niewiele, a osiągnięcie sukcesu kosztem więzi rodzinnych to jedynie iluzja o słodko-gorzkim smaku. Budowanie szczęścia na krzywdzie innych przyniesie więcej strat niż zysków, ponieważ za wszystko w życiu trzeba zapłacić.
Książki Pani Wioletty biorę w ciemno!
Tak było i tym razem, nawet nie czytałam opisu tylko tytuł i nazwisko autorki.
Myślę sobie - o, świąteczna książka, takiego nastroju i książki do kocyka potrzebuję.
Jakież było moje zdziwienie, że fabuł okazała się wyciskającym łzy dramatem w otoczeniu Bożego Narodzenia i sekretów!
Oczywiście była genialna, pochłonęła ją niemal jednym tchem, z kilkoma przerwami na ocieranie łez.
Dawno nie zdarzyło się, żebym płakała podczas lektury a tym bardziej, że przy tej przecież niezbyt długiej pozycji, płakałam kilka razy.
Losy Piotrusia i jego babci to był mój największy wyciskacz łez, tym bardziej, że mój syn też ma tak na imię i niemalże tylko samo lat, w bo w styczniu stuknie mu 8.
Więc obraz chłopca miałam ukształtowany w pełni.
Ile to dziecko przeżyło a mimo to potrafi być tak dobre, tak czystą duszę zachować...
Bardzo się cieszę, że trafił na dr Jagodę ale przyznam, że jej męża miałam chęć złapać i dosadnie mu pokazać, co o nim myślę.
Jak on mógł być aż takim tchórzem, ślepy na manipulacje kochanki, od kilku lat prowadzący podwójne życie a jednocześnie tak skrzywdzić osobę, którą ponoć kochał nad życie...
Malina, siostra Jagody, nie utrzymuje z nią kontaktów od wielu lat, kiedy poróżnił ich spór o mężczyznę.
Malina pozornie wiedzie szczęśliwe życie ale jak wiadomo, nic nie jest takie idealne jak to z zewnątrz wygląda.
Ma swój sekret, który ją uwiera i zero wsparcia bliskich.
Owocowe siostry mają dom po rodzicach, jedna jest zmuszona sprzedać swoją część by spłacić długi rodziny, druga niespodziewanie postanawia tam zamieszkać.
Co z tego wyniknie?
Czy siostry zakopią topór wojenny?
Czy Piotrusiowi uda się w końcu mieć prawdziwe święta?
Czy przeszłość zostanie wyklarowana?
Emocjonująca historia kilku rodzin, których losy do ze sobą splatają, magii świąt i ich cudów.
Pełna wzruszeń, przemyśleń ale także siły i determinacji oraz miłości, chociaż nie zawsze okazywanej w sposób oczywisty.
Były maleńkie elementy, które bym powiedziała, że za szybko się wkradły ale kompletnie odsunęłam to na bok.
Są one nieistotne w obliczu całości fabuły, która gra na emocjach i żeby zrozumieć, o czym piszę, trzeba ją po prostu przeczytać. A warto!
„Chata pod starym świerkiem” autorstwa Wioletty Piaseckiej „przenosi nas na malownicze tereny nad Zalewem Wiślanym, snując pełną ciepła historię sióstr poróżnionych przed laty…” .Jagoda i Malina to dwie siostry, które w młodości kochały tego samego mężczyznę. Jak to w takich historiach bywa, intryga młodszej z nich spowodowała, że wybrał właśnie ją. Cała ta sytuacja poróżniła je do tego stopnia, że po ponad dwudziestu latach, kobiety dalej nie utrzymywały ze sobą kontaktu. Dopiero ich niespodziewana konfrontacja, spowodowana mniejszymi i większymi zawirowaniami w ich wydawać by się mogło, poukładanych życiach, sprawia, że odbywają że sobą szczerą i oczyszczającą rozmowę. Wychodzą wtedy na jaw głęboko skrywane tajemnice obydwu z nich. Tajemnice, po których nic już nie będzie takie samo… Czy magia świąt spowoduje, że życie, które wydawać by się mogło, legło w gruzach, otworzy przed nimi zupełnie nowy, lepszy rozdział?… .Uwielbiam powieści autorstwa Wioletty Piaseckiej. Są to bowiem ciepłe i otulające historie, w których mimo przeciwności losu, bohaterom udaje się odbudować własny świat na nowo. Tak było i tym razem. Mamy ciekawie skonstruowaną fabułę, interesujących bohaterów, także po przejściach! Są też sekrety, podwójne życie, a także zadry i tajemnice z przeszłości. A wszystko to w przedświątecznej scenerii i wśród malowniczego krajobrazu Zalewu Wiślanego. I mimo iż wydawać by się mogło, że ostatecznie wszelkie trudności i patowe sytuacje zostają rozwiązane jak za wyciągnięciem czarodziejskiej różdżki, to przecież o to chodzi w tych zimowo-świątecznych opowieściach! Bo czyż nie ku pokrzepieniu serca są tworzone?
Książki autorki są zawsze dla mnie takim balsamem na zbolałe ciało. Tam zawsze czuć magię, taki spokój, choć nieraz pisany przez łzy. Tutaj postacie mają prawdziwe problemy i choć kochają całym sercem, to jednak ich pojemność jest czasami dużo większa, niżby sami się spodziewali. W tej historii tak naprawdę poznamy niby jedną główną parę, ale w jednej odnodze znajduje się życie dwóch innych osób, o których również tutaj przeczytamy. Będziemy zerkali od jednych do drugich, by zobaczyć jak niesprawiedliwe potrafi być życie, gdyż jednego człowieka nie da się podzielić na pół. Nieraz błąd młodości kosztuje naprawdę słono, a z bezsilności rośnie do niewiarygodnych rozmiarów. Poznając siostry, które bardzo długo nie mogły dojść ze sobą do porozumienia widzimy jakie były do siebie podobne, tylko żal jednej do drugiej znacznie przesłoniła im życie. Miłość, którą obdarzyły tego samego człowieka sprawiła, że zerwały ze sobą kontakt. Z opowieści Jagody widzimy jak często chodzi jej to po głowie. To bardzo wrażliwa osoba, która marzy o dziecku, jeśli nie własnym, to chciałaby je zaadoptować. Malina z kolei nie ma łatwego życia, gdyż mieszkając w domu teścia często jest narażona na zaczepki z jego strony. Obie czasami myślą o sobie nawzajem. Czy wydarzy się coś, co by mogło ponownie zawęzić ich więzy?
Naprawdę prześliczna historia. Napisana z sercem na dłoni, lekką historią, którą zapamięta się na długo. Tak jak wykazane tu były rzeczy, które je podzieliły, tak później być może ujrzymy coś, co może je połączyć. Ogromnie przejęłam się opowieścią małego chłopca, który został poturbowany przez swoich rodziców. Niestety są ludzie, którzy według mnie nigdy nie powinni mieć dzieci, a często bywa tak, że ci, którzy chcą je mieć, starają się latami i nie dane jest dostąpić im tego szczęścia. Ten wątek również będzie tu poruszony. Zatem jeśli i wy macie jakieś niewyjaśnione sprawy w kręgu własnej rodziny, to jestem przekonana, że tą historią autorka pokaże wam, że czasami zwyczajnie trzeba zaglądać głębiej, aniżeli tylko do zwaśnionych chwil. Cudowna, bardzo ją polecam!
„Chata pod starym świerkiem” to emocjonalna powieść o możliwości przywrócenia utraconej relacji sióstr,która została zerwana lata temu.To także odkrywanie długo skrywanych sekretów,realizacji niespełnionych marzeń,naprawieniu relacji rodzinnych oraz zrozumieniu,co w życiu jest najważniejsze,by mieć poczucie szczęścia każdego dnia.
W tej historii przeszłość miesza się z teraźniejszością w której emocje grają dużą rolę.Chęć pomocy najbliższym jest sprawą pierwszorzędną,a spełnienie w roli mamy jest bardzo ważne przysłowiowe przez kłamstwa.Zdrada niszczy wszystko a za bezmyślne decyzje trzeba ponieść konsekwencje,choć chciałoby się zmienić przeszłość.
Tytułowa chata odgrywa ważną rolę w relacji sióstr,których los nie oszczędził.Jest rodzinnie i nieprzewidywalnie a prawda zaskakuje ogromnie.Odkrywanie tajemnic wzbudziło nie tylko wzruszenie,ale także ogromne zaskoczenie.
Każdy element historii tworzy znakomitą historię,dzięki którym na sercu robi się lżej,bo szczęście zawsze staje się najważniejsze,a podjęte decyzje przynoszą oczyszczenie i zamknięcie drzwi,dla osób nieszczerych.
Piękna,wzruszająca i rodzinna opowieść o poznaniu prawdy oraz znalezienia utraconego szczęścia.Czytajcie,bo historia jest wspaniała.
Polecam
Tym razem Wioletta Piasecka zabiera nas nad malownicze tereny Zalewu Wiślanego otulonego zimowo-świątecznym klimatem. Nie będzie to jednak historia ociekająca lukrem (choć świąteczne akcenty też się pojawią), a historia z trudnymi tematami. Znajdziemy tu motyw relacji małżeńskich i siostrzanych, zdrady, kłamstwa, podwójnego życia czy adopcji.
Jagoda i Malina to siostry, które w przeszłości poróżniło uczucie do tego samego mężczyzny. Teraz gdy po latach się spotykają, zaczynają rozumieć, że miały o sobie mylne wyobrażenie. Prowadzi to do wielu zmian w ich życiu. Z kolei ich małżonkowie Artur i Fabian stanowią swoje przeciwieństwo. Sporo namieszają w życiu kobiet. Żadna z postaci nie jest krystalicznie czysta, posiada wady i słabości, co czyni je realnymi.
Fabuła obfituje w zaskoczenia. Bohaterowie będą musieli podjąć niełatwe decyzje, które wywrócą ich życie do góry nogami. Autorka doskonale buduje napięcie, świetnie ukazuje głębię emocji i uczuć.
Moje serce skradł rezolutny ośmioletni Piotruś. To chłopiec bardzo skrzywdzony przez najbliższych, którzy powinni go chfonić, zapewnić bezpieczeństwo. Trudno pojąć jak można tak traktować dziecko, ale w prawdziwym świecie też dzieją się takie straszne rzeczy.
Pojawia się również temat aborcji. Autorka przedstawiła go w sposób wielowymiarowy. Nie tylko jako problem społeczny, ale, a może przede wszystkim jako dramatyczne wybory i moralne dylematy jednej z kobiet.
Podczas lektury nasuwają się liczne pytania. Czy miłość może przetrwać wszystko? Ile jesteśmy w stanie wybaczyć drugiej osobie? I kto tak naprawdę jest rodzicem - ten, kto dał życie, czy ten, kto otacza opieką i miłością? Analizując wydarzenia i zachowanie bohaterów, na niektóre pytania trudno było mi znaleźć jednoznaczne odpowiedzi. Myślę, że trzeba byłoby znaleźć się w podobnej sytuacji co postaci. Poza tym nie wszystkie moje pytania i wątpliwości zostały wyjaśnione, więc liczę na kontynuację.
"Chata pod starym świerkiem" to pełna emocji, wzruszeń, radości i smutku oraz ciepła powieść o relacjach międzyludzkich, tajemnicach, popełnionych błędach z konsekwencjami żutującymi na całe życie, tęsknocie za macierzyństwem, stracie, próbuje zrozumienia innych i siebie, przebaczeniu. To książka skłaniająca do refleksji, która długo, o ile nie na zawsze pozostaje w myślach czytelnika. Poznajcie owocowe siostry!