Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania
Mamy dla Ciebie apkę! Pobierz z:
Książka Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze
Gail Honeyman
Skorzystaj z 38% rabatu na całą ofertę wydawnictwa Zwierciadło!
Księgarnia » Literatura piękna » Powieść » Obyczajowa » Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze

Nasza cena:
26,59 zł (zawiera rabat 30 %)
Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze - Dodaj do koszyka
Cena rynkowa: 37,99 zł (oszczędzasz 11,40 zł)
Autor: 

Gail Honeyman

Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Rok wydania:2017
Oprawa:miękka
Liczba stron:352
Format:14.5 x 22.0 cm
Numer ISBN:9788327628695
Kod paskowy (EAN):9788327628695
Waga:350 g
Dostępność: pozycja dostępna (15 egz.)
Wysyłka
PocztaPoczta Polska od 7,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (13 egz. w magazynie)
RuchOdbiór w kiosku RUCHu 7,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (13 egz. w magazynie)
KurierKurier 10,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (13 egz. w magazynie)
PaczkomatyPaczkomaty 9,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (13 egz. w magazynie)
Bezpłatny odbiór osobisty w punkcie:
Bielsko-Biała
ul. 11 Listopada 60 przy Placu Wolności
do odbioru już jutro
Chorzów
ul. Jagiellońska 4 przecznica ul. Wolności
do odbioru już jutro
Gdańsk
ul. Dmowskiego 12 obok stacji Gdańsk Wrzeszcz
do odbioru już jutro
ul. Kartuska 149 dzielnica Siedlce
do odbioru już jutro
Gdynia
ul. Świętojańska 14 przy skwerze Kościuszki
do odbioru już jutro
Gliwice
ul. Zwycięstwa 32 250 m od DTŚ
do odbioru już jutro
Katowice
al. Korfantego 51 blisko Spodka
do odbioru już jutro
ul. Staromiejska 6 50 m od Rynku
do odbioru już jutro
Kraków
al. Daszyńskiego 8 blisko Hali Targowej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Batorego 15B przecznica od ul. Karmelickiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Dobrego Pasterza 122 Prądnik Czerwony
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Josepha Conrada 79 obok stacji BP
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Kalwaryjska 67 250 m od ronda Matecznego
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Kluczborska 17 przy pętli "Krowodrza Górka"
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Kobierzyńska 93 osiedle Ruczaj-Zaborze
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. M. Dąbrowskiej 17A 50 m od CH Czyżyny
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Pawia 34 naprzeciwko Galerii Krakowskiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Pilotów 2E 300 m od ronda Młyńskiego
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Wielicka 28 200 m od Cmentarza Podgórskiego
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Wysłouchów 3 Kurdwanów
do odbioru jeszcze dzisiaj
Lublin
ul. Narutowicza 11 przy przystanku Plac Wolności 01
do odbioru już jutro
Łódź
ul. Piotrkowska 193 200 m od Politechniki Łódzkiej
do odbioru już jutro
ul. Pojezierska 1A skrzyżowanie z ul. Zgierską
do odbioru już jutro
ul. Retkińska 119 osiedle Retkinia
do odbioru już jutro
ul. Strażacka 5 w parku handlowym
do odbioru już jutro
Poznań
ul. Święty Marcin 47 250 m od Zamku Cesarskiego
do odbioru już jutro
Rzeszów
ul. Jana III Sobieskiego 2D/2 300 m od Galerii Rzeszów
do odbioru już jutro
Warszawa
al. KEN 51 skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej
do odbioru już jutro
al. KEN 88 Ursynów - metro Stokłosy
do odbioru już jutro
al. Niepodległości 54 przy stacji metro Wierzbno
do odbioru już jutro
ul. Chmielna 4 50 metrów od ul. Nowy Świat
do odbioru już jutro
ul. Czapelska 48 200 m od ronda Wiatraczna
do odbioru już jutro
ul. Kondratowicza 37 blisko Szpitala Bródnowskiego
do odbioru już jutro
ul. Pańska 96 300 m od ronda Daszyńskiego
do odbioru już jutro
ul. Powstańców Śląskich 3 obok restauracji McDonald's
do odbioru już jutro
ul. Stawki 8 450 m od CH Arkadia
do odbioru już jutro
ul. Wspólna 27 przecznica Marszałkowskiej
do odbioru już jutro
ul. Żeromskiego 1 przy stacji metra Słodowiec
do odbioru już jutro
Wrocław
al. Armii Krajowej 12 Budynek Centrum AB
do odbioru już jutro
ul. Jedności Narodowej 122 blisko Parku Słowiańskiego
do odbioru już jutro
ul. ks. Piotra Skargi 22 200 m od Galerii Dominikańskiej
do odbioru już jutro
ul. Plac Grunwaldzki 25 w budynku Grunwaldzki Center
do odbioru już jutro
ul. Ruska 2 przy Placu Solnym
do odbioru już jutro
Zamów przez telefon! (od poniedziałku do piątku):
Telefon12 210 09 02 (linia czynna w godzinach 8.00–20.00)

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze – opis wydawcy

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze. Skończyła trzydzieści lat, jest filologiem klasycznym, ale pracuje w księgowości, oszczędzając każdego pensa. Nosi niezniszczalny bezrękawnik, ma stały harmonogram posiłków i niechętnie rozmawia z kolegami z pracy. Uwielbia zakupy w Tesco i swoją jedyną roślinę doniczkową.

Eleanor doskonale wie, jak przetrwać, ale nie wie, jak żyć. Nie brakuje jej niczego, z wyjątkiem... wszystkiego. Ludzie na ogół mają ją za wariatkę. Są jednak wyjątki – ci, którzy chcą jej pokazać, że życie może być lepsze, nie tylko „znośne”.

FacebookTwitter
Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze - Dodaj do schowka
Dodawanie do schowka jest możliwe tylko po zalogowaniu na swoje konto.
Data ukazania się w księgarni: 2017.04.19
Recenzja
Opinie czytelników o „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze”
Średnia ocena: 4,4 na bazie 14 ocen z 14 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor: szumiabooki, data: 12.07.2017 14:21, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

szumiabooki.blogspot.com

Przyznaję, ta książka przyciągnęła mnie swoją okładką. Dopiero później zerknęłam na opis i stwierdziłam, że może mi się spodobać. Nigdy wcześniej nie słyszałam o Gail Honeyman, nie czytałam też nic Jojo Moyes (nadrobię w wakacje, obiecuję), która tę powieść poleca. Nic z tych rzeczy nie powstrzymało mnie jednak przed sięgnięciem po nią. Zaczęłam czytać Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze i dopiero wtedy mój zapał osłabł.

Eleanor Oliphant to samotna trzydziestolatka nie radząca sobie za dobrze w kontaktach z ludźmi, ale wcale się tym nie przejmująca. Wystarcza jej ukochana roślinka w niewykończonym, pozbawionym dekoracji mieszkaniu. Ma pracę, której nie chce zmieniać i cotygodniowe rozmowy z matką, zawsze o tej samej porze. Niczego więcej nie potrzebuje. Kiedy jednak pomiędzy nią a Raymondem, nowym informatykiem z firmy, zaczyna rodzić się przyjaźń, coś się zmienia. Co sprawiło, że Eleanor woli być sama?

Powieść dzieli się na dwie części. Najpierw autorka, oddając narrację Eleanor, prezentuje jej dobre dni. Czytając, miałam wrażenie, że wcale nie są takie dobre. Później nastały jednak złe dni... i te zdecydowanie były gorsze. W pierwszej części główna bohaterka, choć ciekawie wykreowana, pozostawała nieznośna i irytująca. Jej podejście do ludzi, ciągłe komentowanie oraz nieumiejętność czytania niewerbalnych znaków i ludzkich reakcji, sprawiły, że nie dało jej się polubić. Pomiędzy jedną a drugą partią tekstu następuje jednak zdarzenie, które powoduje zmianę. Zachowania bohaterki zostają wyjaśnione. Jeśli ktoś nie podda się przed dotarciem do nich – będzie później zadowolony.

Autorka porusza wiele problemów wśród których najbardziej istotne stają się relacje matka-córka oraz kobieta-mężczyzna. Pojawia się tu kwestia miłości i rożnych jej oblicz oraz wymiarów. Honeyman do jej opisania nie używa jednak górnolotnych, pełnych patetyzmu wyrażeń. Ukazuje ją jako coś, co nie zawsze można zrozumieć. Jako coś, co nie zawsze bywa uczuciem pięknym, ale także wyniszczającym, jednostronnym lub pozornym.

Eleonora Oliphant ma się całkiem dobrze nie wzruszyła mnie, choć historia opowiedziana przez Gail Honeyman ma potencjał. Książka skłoniła mnie jednak do refleksji i ukazała ciekawe spojrzenie na tragedię oraz strach. To opowieść o międzyludzkich więziach, które nie zawsze przybierają taki charakter, jakiego oczekujemy. To historia o tym, jak jedno wydarzenie może wpłynąć na całe życie, a także o tym, że aby zacząć od nowa, trzeba odbić się od dna.
Autor: Erna, data: 19.06.2017 12:14, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

„ELEANOR OLIPHANT MA SIĘ CAŁKIEM DOBRZE”

Często oceniamy ludzi po pozorach. Wydają się być zamknięci w sobie, unikamy ich, bez pytania o ich potrzeby. Wolimy zostawić, nie rozumiejąc, że może pragną wyjść ze skorupy, tylko nie są w stanie tego zrobić bez pomoc. Bez przyjaznego słowa, podania dłoni.

Eleanor Oliphant skończyła trzydzieści lat. Z wykształcenia filolog klasyczny, jednak pracuje w dziale księgowości. Nie przelewa jej się, ciągle oszczędza, prowadzi monotonne życie. Ciągle nosi to samo ubranie, je o określonych porach, unika kontaktów z innymi ludźmi. Małą radość sprawiają jej zakupy spożywcze w Tesco. Sprawia wrażenie niedostępnej i ekscentrycznej, jednak za jej zachowaniem kryje się coś więcej, trauma z przeszłości, która daje o sobie znać. Zazwyczaj raz w tygodniu. Czy ktoś jest w stanie dotrzeć do wnętrza Eleanor i pomóc jej poradzić sobie z problemami?

Po raz kolejny dałam się zauroczyć okładką. Wiem, miałam unikać zbytniej ekscytacji, gdy zobaczę coś ślicznego, ale znowu nie mogłam się powstrzymać. Druga sprawa — imię i nazwisko tytułowej bohaterki. Takie dźwięczne oraz wdzięczne, doszłam do wniosku, że może kryć za sobą interesującą postać. Tym samym zabrałam się za lekturę książki autorstwa Gail Honeyman. Na początku sądziłam, iż mam do czynienia z lekturą bardzo lekką, pozbawioną głębszej puenty. Ot, przyjemny przerywnik w dniu pełnym pracy. źle oceniać po pozorach! To powieść głęboka, zręcznie skonstruowana, jednocześnie wymagająca odrobiny cierpliwości. Dlaczego? O tym za chwilę. Wielu sklasyfikuje Eleanor w kategorii brzydkich kobiet, które muszą w finale odnaleźć wielką miłość, bo tak zazwyczaj konstruuje się pewien rodzaj lektur. Błąd, choć go rozumiem, gdyż odrobinę się na to nabrałam, za co mi wstyd.

Gail Honeyman ma lekkie pióro, nie szczędzi szczegółów, ale skupia głównie na akcji. Jeśli nie przepadacie za rozległymi opisami dywanu, to będziecie w pełni usatysfakcjonowani. W trakcie czytania trudno się nudzić, poszczególne sytuacje są wyważone, Powieść nieźle skonstruowana. Wątek szalonego zauroczenia w nieznajomym muzyku działa w dwojaki sposób. Osobiście miałam ochotę popukać się po głowie, lecz za moment próbowałam zrozumieć uczucia Oliphant. Samotna, kurczowo trzymająca utartych schematów, w końcu znajduje iskrę, aby przerwać błędne koło. Weszła w nie przed laty, poniekąd pogodziła z losem. Bezradność stopniowo przeradzająca się w depresję. I który z etapów jest gorszy? Nie można określić.

Narracja prowadzona z punktu widzenia Eleanor pozwala lepiej poznać jej psychikę. Obserwujemy zmagania, wspólnie obserwujemy otoczenie. Nam, jako czytelnikom, niezwykle ułatwia to przekonanie się do postaci. Mamy szansę zrozumienia targających nią emocji, które chciałaby zdusić, choć się do tego niezbyt przyznaje. To wszystko brzmi smutno, ale należy zaznaczyć, że powieść nie jest dramatem. To dwojaka historia, specyficzna, wzbudzająca mieszane uczucia. Z jednej strony, bawi nieporadność Oliphant, to nieprzystosowanie do normalnego świata, który znamy. Z drugiej, zaczynamy głębiej analizować zachowania, spoglądając też na siebie.

Wiem, że trudno przekonać się do bohaterki. Momentami miałam ochotę nią potrząsnąć, oburzała mnie ta niechęć do kolegi z pracy, który nie poddawał się w staraniu o poprawę jej nastroju. Krzywiłam usta, gdy Eleanor bezpardonowo wytykała ludziom ich wady, gdy nie potrafiła docenić prostych gestów. W trakcie dalszej lektury już wiedziałam, że to nie jej wina. Przeszła przez piekło (nie wolno mi więcej zdradzać). Moja złość przeszła zgrabnie we współczucie. Ile takich osób odrzuciłam, ponieważ nie byłam w stanie pojąć ich problemów? Przed laty byłam podobna. Powinnam pomóc, wbrew uderzeniom. Wielki plus za zakończenie, niespecjalnie cukierkowe, a dające nadzieję na lepsze.

Gail Honeyman stworzyła książkę ciepłą, idealną na prezent dla bliskich, którzy zmagają się z kłopotami, większymi i mniejszymi. Postać Oliphant pokazuje, iż my, ludzie, nie jesteśmy samotnymi wysepkami, potrzebujemy wsparcia, uśmiechu i słowa otuchy.
Autor: Przychylnym Okiem, data: 19.06.2017 12:12, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

"Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze"

Eleanor Oliphant nie ma się dobrze. Dobiega trzydziestki, nie ma żadnej rodziny i przyjaciół i od dziewięciu lat pracuje w tym samym biurze, w dziale księgowości, działając według stałego harmonogramu i starając się unikać wszelkich kontaktów z innymi. Mimo niskich zarobków i słabej perspektywy rozwoju, nie narzeka, sumiennie wykonując swoją pracę i oszczędzając jak najwięcej pieniędzy. W głębi duszy jednak zdaje sobie sprawę, że życie, które prowadzi, bez względu na to, jak bardzo uporządkowane i stabilne, nie jest prawdziwym życiem, tylko pustą, pozbawioną celu egzystencją. Nie wie jednak, jak je zmienić i otworzyć się na innych, bo wciąż nie potrafi się uporać z trudnymi przeżyciami z dzieciństwa. Jednak pewnego dnia w jej pełen smutku i samotności świat wkracza Raymond Gibbons, który uczy ją przyjaźni i tego, że nigdy nie jest za późno, by zacząć wszystko od nowa…
„Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” to debiutancka powieść brytyjskiej pisarki, Gail Honeyman, która została bardzo ciepło przyjęta przez czytelników i zebrała wiele pozytywnych opinii. Muszę przyznać, że gdy tylko zobaczyłam w zapowiedziach tę pozycję, wiedziałam, że muszę się z nią zapoznać. Zwykle ostrożnie podchodzę do debiutów i staram się nie mieć zbyt wygórowanych oczekiwań, jednak na szczęście tym razem trafiłam na naprawdę rewelacyjną książkę, którą kończyłam z żalem. „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” to przede wszystkim opowieść o samotności, z której trudno się wyrwać, bez względu na to, jak bardzo by się pragnęło kontaktu z innymi ludźmi. Eleanor to postać nieidealna, mająca swoje wady i dziwactwa, która dźwiga ciężar traumatycznej przeszłości i mimo iż udaje jej się przetrwać, to nie wie tak naprawdę, jak żyć. Gail Honeyman udało się stworzyć bohaterkę z krwi i kości, która nie zawsze budzi sympatię, ale z pewnością nie pozostaje się na jej losy obojętnym. „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” to zaskakująco udany debiut brytyjskiej pisarki, który wzrusza, bawi i wzbudza wiele ciepłych uczuć, niosąc za sobą pozytywne przesłanie i zachęcając do refleksji. Dawno nie miałam okazji zapoznać się z tak wyjątkową i angażującą emocjonalnie powieścią, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że wyszła ona spod pióra początkującej pisarki. Gail Honeyman zrobiła na mnie wrażenie i z niecierpliwością będę czekać na jej kolejne książki. Serdecznie zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję, zarówno entuzjastów powieści obyczajowych, jak i wszystkich innych czytelników, bo naprawdę warto!
Autor: KC, data: 18.06.2017 20:59, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Mamy się całkiem dobrze

Książka ta z niewiadomych przyczyn zachwyciła mnie okładką. Lubię powieści obyczajowe, bardzo się przy nich relaksuję, a patrząc na okładkę Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze tknęło mnie, że i ja mogę się dzięki niej czuć się całkiem dobrze. Jej minimalizm mnie urzekł. A że minimalizm uwielbiam... musiałam się z nią zapoznać. Przejdźmy jednak do konkretów. Nie lubię, gdy treść książki wypełniają nudne opisy codziennych czynności. Wyjście do pracy, powrót, coś co nic nie wnosi do fabuły. Oczywiście, czasem jest to potrzebne, by znaleźć w postaci siebie, swoje odzwierciedlenie, to nas ze sobą spaja. Ale nie zawsze. W przypadku Eleanor musieliśmy przeczytać te opisy na początku, by zobaczyć jej normalne życie, to, że mimo trudności żyje jak my i dobrze sobie radzi. Eleanor w zamyśle ( tak, uwielbiam wypatrywać ukrytych przesłań wszystkiego ) ma uczyć nas, że mimo swojej przeszłości z bliznami da się te blizny zakryć, tylko potrzeba czasu. Jeżeli szukacie książki na letnie wieczory przy spotkaniach towarzyskich rodziców, a wy sami się nudzicie to weźcie ze sobą historię Eleanor. Może Was to zaciekawi.
Autor: Justyna Gul (Qultura słowa), data: 18.06.2017 20:55, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Pustka samotności

„Teraz samotność to nowy rak – wstydliwa, żenująca przypadłość, której człowiek nabawił się niejasny sposób. Przerażająca, nieuleczalna, tak straszna, że lepiej w ogóle o niej nie wspominać; inni nie chcą o niej słyszeć z obawy, że mogliby się nią zarazić albo skusić los, by zesłał na nich podobne nieszczęście. W przypadku większości ludzi ich odejście z tego świata byłoby osobistą stratą przynajmniej dla garstki bliskich. Ja jednak nikogo takiego nie miałam” – te pełne goryczy słowa mogła wypowiedzieć tylko osoba, która sama doświadczyła smutku i wszelkich konsekwencji związanych z brakiem bliskiej osoby. Z brakiem jakiegokolwiek towarzystwa. Smutne jest to, że współcześnie coraz więcej osób boryka się z tą samotnością, niekiedy na własne życzenie, czasami jednak jest to wynik splotu wielu okoliczności. I choć próbujemy tę pustkę wokół nas zagłuszyć różnymi sposobami – rzucając się w wir zakupów, pracy czy nałogów – to ona i tak zagląda nam w oczy każdego poranka.
Eleanor Oliphant, trzydziestoletnia pracownica księgowości, sięga po alkohol. To on towarzyszy jej wieczorami, to on tuli do snu. Poza nim kobieta ma jeszcze audycje radiowe, książki na wiele dziwnych tematów oraz rozmowy z matką. Wszystko to w przeraźliwej regularności, przywodzącej na myśl zaburzenia kompulsywno-obsesyjne, Eleanor bowiem nie tylko regularnie raczy się wódką, ale także codziennie rozwiązuje w porze lunchu krzyżówki, zawsze zjadając kanapki. Poza tym unika zarazków, bakterii, nieprzewidzianych zdarzeń oraz … bliższych kontaktów z innymi ludźmi. Od lat nikt, poza pracownikami socjalnymi i osobami przeprowadzającymi odczyt liczników nie przestąpił progu jej mieszkania, od lat też nie kupiła sobie nic nowego. Dziwne? Może się takie wydawać, szczególnie, że Eleanor, będąc z wykształcenia filologiem klasycznym, nie rozumie metafor, przerażają ja również żarty. Czyżby cierpiała na zespół aspergera?
Rozwiązanie tej zagadki nie jest takie proste szczególnie, że Eleanor, bohaterka powieści „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze”, wcale nie chce dać się poznać. Gail Honeyman stworzyła wyjątkową postać kobiety po przejściach, która tak naprawdę sama dla siebie jest zagadką. Książka, opublikowana nakładem Wydawnictwa HarperCollins, łącząca w sobie elementy powieści obyczajowej i dramatu, to pozycja dla tych, którzy wobec lektury mają wysokie oczekiwania, którzy lubią zagłębiać się w psychikę bohaterów i badać motywy ich zachowania. Przy Eleanor taka analiza staje się prawdziwym wyzwaniem, bowiem ona sama niewiele pamięta z okresu dzieciństwa. Zamiast wspomnień ma bliznę na twarzy i uczucie panicznego strachu przed matką.
Być może to właśnie chęć zaimponowania rodzicielce sprawia, że Eleanor postanawia przerwać swoją samotność. Szczególnie, że los stawia na jej drodze ukochanego. Jest przystojny, utalentowany, pije sok pomarańczowy z kawałkami owoców i … nie wie, że Eleanor istnieje. Kobieta wymyśla zatem skomplikowany plan, który skutkować ma płomienną miłością. Tyle tylko, że jego realizację wciąż przerywają nowe wydarzenia, które mają swój początek w zasłabnięciu na ulicy pewnego mężczyzny…
Jak zakończy się ta opowieść? Z pewnością zaskakująco, bowiem zaskoczenie, szok, współczucie o tylko kilka emocji i naszych reakcji, które wydają się być wpisane w fabułę powieści. Strona po stronie autorka odkrywa przed nami duszę Eleanor, a co więcej, odsłania ją również przed samą Eleanor. Ta zaczyna powoli wychodzić ze swej skorupy, przekonując się, że kontakty towarzyskie mogą być naprawdę miłe, podobnie jak dotyk drugiej osoby. Gail Honeyman, kreując postać głównej bohaterki, pokazała całe spektrum swoich umiejętności i wielkość talentu który sprawia, że jeszcze nie raz o niej usłyszymy. Książka zaś jest lekturą, która już na zawsze pozostawia po sobie ślad, a także skłania do tego, by rozejrzeć się wokół siebie. Kto wie, być może w naszym otoczeniu też jest taka Eleanor? A może … to my nią jesteśmy?
Autor: niebieska_zakladka, data: 17.06.2017 20:31, ocena: 2,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Chyba czytałam inną książkę niż wszyscy...

Czasem zastanawiam się, czy popularni pisarze podpisujący się pod rekomendacjami na książkach swoich kolegów/koleżanek (zazwyczaj mniej znanych pisarzy), faktycznie ich książki przeczytali. Bo cytatu Jojo Moyes na okładce debiutu Gail Honeyman jakoś nijak nie mogę przełożyć na rzeczywistość.

Dla mnie tytułowa bohaterka nie była ani „zabawna”, ani „wzruszająca”, ani „nieprzewidywalna” – jak to sugeruje Moyes. Wręcz przeciwnie, była irytująca, nudna i przewidywalna do bólu. Ale spokojnie – patrząc na pozytywne opinie na „Lubimy czytać”, jest szansa, że jestem odosobniona w swojej opinii i prawdopodobnie Wam, jak wielu innym czytelnikom, opowieść o ekscentrycznej Eleanor jednak się spodoba.

Dlaczego mnie nie przypadła do gustu? Ponieważ cały czas miałam wrażenie, że autorka sili się na oryginalność i sztucznie stara się uczynić ze swojej bohaterki kogoś odstającego od reszty. Kogoś z jednej strony niby komicznego, a z drugiej tragicznego. Teoretycznie w tym, że kobieta (mimo swoich 30 lat), nigdy nie tańczyła, zakochuje się jak nastolatka w raz widzianym rockmanie i go śledzi, a także daje się poniżać matce i bić chłopakowi, nie ma nic nowego. Wszystko to już było w literaturze, ale zamknięte w jednej (nijakiej i biernej) postaci, staje się po prostu niestrawne.

Kolejną dyskusyjną kwestią jest postawa wrednej matki, z którą raz w tygodniu rozmawia Eleanor. To postać wyjęta żywcem z „Milczenia owiec”. Tylko w jakim celu pojawia się ktoś taki w sennej powieści obyczajowej? Zupełnie nie pasuje do klimatu całości, przez co fabuła dodatkowo trąci sztucznością. Jedynym pozytywnym bohaterem jest Raymond, czyli przyjaciel głównej bohaterki, ale czy jedna sympatyczna postać jest w stanie uratować kiepską książkę?

Troszkę reanimuje ją też zakończenie. Jest dość zaskakujące i zgrabnie tłumaczy wiele zawiłych spraw. Dlatego chociaż początkowo miałam ocenić debiut Honeyman na 2/10, ostatecznie daję mu ocenę 3. Dobrze, że książkę czytałam na zagranicznym urlopie i nie miałam akurat pod ręką niczego innego w ojczystym języku, bo naprawdę nie byłabym w stanie dotrwać do ostatniej kartki.

A jednak się udało. :-) Z jednej strony dobrze, bo mogłam napisać tę recenzję, być może ostrzegając niektórych przed tak nudną, bezcelową lekturą. Z drugiej jednak strony mam świadomość, że gust jest kwestią mocno subiektywną i – jak już wspomniałam – zauważyłam na różnych blogach, że Eleanor udało się zdobyć sympatię niektórych osób. Pozostaje mi zatem chyba tylko poczucie straconego czasu i poniższy cytat (notabene właśnie z książki „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze”) – totalnie adekwatny do opisywanej tu sytuacji. :-)

„Na świecie jest tak wiele książek – skąd wiedzieć, które są warte przeczytania? (…) Okładki także niewiele pomagają, bo zamieszcza się na nich tylko pochwały, które, jak się własnym kosztem przekonałam, rzadko kiedy odpowiadają prawdzie”.
Autor: Estrella23, data: 12.06.2017 08:48, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Polecam!

Eleanor ma trzydzieści lat, pracuje w księgowości, nosi niezniszczalny bezrękawnik oraz wygodne buty na rzepy. Każdego tygodnia pije tę samą wódkę, rozmawia z matką w każdą środę. Uwielbia zakupy w Tesco i ma stały harmonogram posiłków. W wolnym czasie czyta Telegraph i rozwiązuje kalambury. Nie utrzymuje relacji z innymi ludźmi. Ona zupełnie nie rozumie innych, a inni nie rozumieją jej. Mimo wszystko Eleanor uważa, że jej życie jest całkiem dobre. Ale czy na pewno? A co jeśli mogłoby być lepsze?

W życiu Eleanor pewnego dnia pojawia się mężczyzna. Jest przystojny, czarujący, wprost idealny materiał na chłopaka a nawet męża. Kobieta dochodzi do wniosku, że to przeznaczenie skrzyżowało ich drogi i zakochuje się w nim, niczym nastolatka. Nieznajomy mężczyzna staje się bodźcem do zmiany - kosmetyczka, fryzjer, nowe ubrania. Ale w jej życiu pojawia się jeszcze ktoś. Raymond jest nowym informatykiem w firmie i nie ma nic przeciwko dziwactwom Eleanor...

Niech was nie zmyli opis fabuły. Na pierwszy rzut oka historia może nie wydawać się interesująca. Trzydziestoletnia kobieta poznaje mężczyznę, dla którego traci głowę i postanawia się zmienić. O nie, nie! Ta książka nie jest o tym. To tylko jej część.

Eleanor Oliphant to złożona postać. Początkowo irytowała mnie swoim zachowaniem. Wyobcowana, patrzyła na ludzi z góry, a jej zachowania wydawały mi się niedorzeczne. Jednak z każdą następną stroną, Eleanor odkrywa swoją historię i coraz lepiej zaczęłam ją zrozumieć. A gdy lepiej poznałam jej historię, od razu poczułam do niej ogromną sympatię. Zaczęłam kibicować jej w pokonaniu koszmarów z dzieciństwa oraz znalezieniu miłości .

Trudne dzieciństwo odcisnęło na niej swoje piętno. Grubym murem odizolowała się od rzeczywistości. Mieszka sama, a jej jedynym towarzyszem jest roślina doniczkowa. Dziwactwa Eleanor czasem śmieszą, a czasem wzbudzają współczucie. To wyjątkowa kobieta, której po latach przychodzi zmierzyć się z tragicznymi wydarzeniami z przeszłości. Z wydarzeniami, których nie pamięta, bo była zaledwie dziesięcioletnią dziewczynką. Chciała zmienić swoje życie, ale nie potrafiła, bo nikt nie pokazał jej jak żyć. Gdy emocje wytrącały ją z równowagi, zapijała je alkoholem. To pozwalało funkcjonować jej dalej. W końcu z pomocą Raymonda rozumie, że potrzebuje i chce czegoś więcej.

"Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze" to debiut literacki Gail Honeyman. Autorka stopniowo angażuje nas w życie Eleanor, dzięki czemu nie potrafiłam oderwać się od książki. Pragnęłam dowiedzieć się, co wydarzyło się w dzieciństwie głównej bohaterki, a jednocześnie kibicowałam jej, aby otworzyła się na ludzi, pokonała wspomnienia z dzieciństwa i odcięła się od toksycznej matki. Ze smutkiem zamknęłam książkę, gdyż chętnie poznałabym dalsze losy tej niezwykłej i odważnej kobiety.

Gail Honeyman tworząc książkę, wykonała kawał dobrej roboty. To opowieść poruszająca temat trudnego dzieciństwa, ale także odnosząca się do sfery emocjonalnej człowieka w tym samotności, która w XXI wieku staje się coraz bardziej popularnym zjawiskiem, dotykającym ludzi w każdym wieku. Ale nie tylko o samotności opowiada Honeyman. O czym jeszcze? Musicie przekonać się sami. Nie chce zdradzać Wam więcej szczegółów, aby nie popsuć przyjemności z czytania. Gorąco polecam "Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze"! To niesamowita książka z bardzo dobrym zakończeniem, która uświadamia, że życie może być lepsze, jeśli nie popadniemy w rutynę.

www.mowmikate.blogspot.com
Autor: DominikaJ, data: 10.06.2017 10:03, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Fantastyczna!

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze. Ma trzydzieści lat i pracuje w księgowości, chociaż z wykształcenia jest filologiem klasycznym. Jej życie toczy się według ustalonego harmonogramu, a każda czynność jest dokładnie zaplanowana. Eleanor uwielbia zakupy w Tesco i długie wieczory z lampką wina, podczas których jedyną "osobą", do której może się odezwać, jest jej ulubiona roślina doniczkowa Polly. Stwierdzenie, że w pracy jest osobą niezbyt lubianą, byłoby dużym niedopowiedzeniem. Ludzie zwykle uważają ją za wariatkę i zbyt często staje się głównym obiektem żartów. Ku jej zdziwieniu, istnieją jednak osoby, które chcą jej pokazać, że życie może być lepsze, a nie tylko znośne.

Czasem tak bywa, że widząc jakąś książkę, w zasadzie na podstawie samej okładki, możemy stwierdzić, że to będzie coś wielkiego. Jako zapaleni książkoholicy często mamy wrodzony instynkt, który pomaga nam wybrać spośród miliardów powieści na całym świecie. Oczywiście nie da się uniknąć bolesnych rozczarowań, kiedy książka, której wyjątkowości byliśmy tacy pewni, okazuje się totalną pomyłką, ale nic nie cieszy nas bardziej od momentu, kiedy nasze przewidywania okazują się trafne.

Kiedy tylko zobaczyłam okładkę Eleanor Oliphant, od razu miałam przeczucie, że będzie to coś niezwykłego. Jakimś sposobem na podstawie samej oprawy potrafiłam zgadnąć, o czym będzie ta powieść, a nawet jakiego typu bohaterka będzie w niej występowała. Jeszcze przed samym rozpoczęciem czytania miałam co do tej książki pewne oczekiwania, ale to, co zastałam w jej wnętrzu przerosło moje najśmielsze marzenia.

Kim jest Eleanor Oliphant? Jest księgową w biurze, gdzie w zasadzie nikt jej nie lubi. Nie jest obyta w towarzystwie, przez co swoimi wpadkami nieustannie wystawia się na pośmiewisko. Nosi niezniszczalny bezrękawnik, posiłki jada według stałego harmonogramu i co tydzień zalicza obowiązkową rozmowę przez telefon ze swoją matką. I chociaż sama Eleanor utrzymuje, że jej samotność daje jej siłę i pozwala być samowystarczalną, czegoś w jej życiu brakuje.

To, jak doskonale autorka wykreowała tak pozornie typową postać, jaką jest Eleanor, zasługuje na ogromne brawa. Jest ona bohaterką określoną od A do Z, stworzoną z niezwykłą dbałością o szczegóły. Muszę przyznać, że bardzo polubiłam Eleanor za jej bezpośrednie i nieco niezdarne zachowanie w towarzystwie, ale także to, że jakkolwiek bardzo by się nie myliła, jest gotowa trzymać się swojego zdania i nie da sobie wejść na głowę. W trakcie powieści Eleanor powoli odkrywa, że świat ma jej do zaoferowania znacznie więcej niż samotne wieczory z krzyżówkami, biurową codzienność i cotygodniowe rozmowy z matką.

Jednym z moich ulubionych motywów w książkach jest motyw metamorfozy. Uwielbiam czytać o tym, jak bohaterka zmienia się z brzydkiego kaczątka w piękną kobietę, jednak Eleanor poza przemianą widoczną z zewnątrz, przechodzi też ogromną metamorfozę swojej psychiki. W pewnym momencie okazuje się, że nie jest to tylko humorystyczna, niezobowiązująca książka. Za postacią Eleanor kryje się tajemnicza i przerażająca historia z jej przeszłości, którą odkrywamy razem z naszą bohaterką. Było to coś, czego za nic się nie spodziewałam i co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Powieść ta porusza tematy choroby psychicznej, depresji i samotności, przedstawione w lekki, jednak niepozbawiony wartości sposób.

Powieść ta od samego początku wciągnęła mnie na sto procent. Styl autorki jest jednym z najlepszych, z jakimi spotkałam się w ostatnim czasie - lekko sarkastyczny i humorystyczny, z dużą dawką oryginalności i pomysłu. Książkę czytało mi się niezwykle szybko i z wielką przyjemnością, pomimo tego, że porusza ona dosyć poważne tematy. Połączenie to było więc doskonałe - wartościowa, godna zapamiętania historia przekazana w lekki i niezobowiązujący sposób.

Końcówka książki głęboko mnie wzruszyła. Kolejny raz było ono czymś, czego się kompletnie nie spodziewałam, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To, do czego na końcu dochodzi Eleanor, to, co udaje jej się osiągnąć, a czego my jesteśmy uważnymi obserwatorami, jest po prostu piękne. Przy tej powieści śmiało można uronić kilka łez.

Ta książka przerosła moje oczekiwania - całkowicie niebanalna bohaterka, zmagająca się ze śladami trudnej przeszłości, proces dojrzewania w czasie trwania powieści i w końcu poruszająca, zapadająca w pamięć końcówka. Jestem pewna, że powrócę do historii Eleanor Oliphant jeszcze nieraz, bo jest to opowieść, która pozwala czytelnikowi odczuć miliony emocji - radość, rozbawienie do łez, wzruszenie, niepokój i nadzieję. Gorąco polecam Wam tę książkę - powinna to być obowiązkowa pozycja na Waszej liście książek na lato!

booksofsouls.blogspot.com
Autor: Marta Korytkowska, data: 09.06.2017 15:19, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Świetna!

Na ŤEleanor Oliphant ma się całkiem dobrzeť zwróciłam uwagę, gdy przygotowywałam zapowiedzi wydawnicze na maj. W oczy rzuciła mi się zwłaszcza rekomendacja Jojo Moyes na okładce. Bardzo lubię tę pisarkę, dlatego dałam złapać się na haczyk i właśnie za sprawą tego jednego zdania zapragnęłam zapoznać się z powieścią Gail Honeyman

Eleanor Oliphant od dziewięciu lat pracuje jako księgowa w tej samej firmie. Nie ma przyjaciół, a jej dni wyglądają niemalże tak samo. Ma wypracowaną, wygodną rutynę, której nie planowała zmieniać, do czasu, gdy na horyzoncie pojawia się przystojny muzyk. Eleanor zaczyna obmyślać plan, jak zwrócić na siebie uwagę mężczyzny. To niespodziewane zauroczenie wniesie w jej życie dużo zmian, ale też sprawi, że będzie musiała wrócić pamięcią do wspomnień, które najchętniej by z niej wymazała.

Bardzo ciężko było mi przekonać się do tej książki. Na początku główna bohaterka niesamowicie mnie irytowała – ma dopiero trzydzieści lat, a zachowuje się jak pięćdziesięcioletnia stara panna z osobowością Sheldona Coopera z TBBT. Jednak im bardziej poznawałam Eleanor, tym lepiej rozumiałam, czemu jej postać jest taka dziwna. A jej stopniowa przemiana sprawiała, że zaczęłam nabierać do niej sympatii i szacunku.

Eleanor Oliphant jest jedną z najdziwniejszych bohaterek literackich, jakie poznałam, ale właśnie to sprawia, że powieść Gail Honeyman jest wyjątkowa. Początkowo denerwujemy się dziwacznym zachowaniem kobiety, aby z czasem śmiać się z jej wpadek i tego dziwactwa. Przychodzi też moment, gdy przeszłość Eleanor łapie nas za serce, wyciska z oczu kilka łez, sprawia, że zmieniamy kompletnie zdanie na temat tej postaci.

Powieść Gail Honeyman zaczęłam z pewnym zniechęceniem, z irytacją, że główna bohaterka jest taka… dziwna, oderwana od współczesnego świata. Skończyłam ją za to zachwycona i pełna przeróżnych emocji: współczucia, dumy, sympatii, podziwu. Jeśli więc ciężko Wam będzie przebrnąć przez początek, nie zniechęcajcie się! To piękna i mądra historia o radzeniu sobie z traumami z przeszłości.
Autor: ryszawa.blogspot.com, data: 09.06.2017 13:44, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Czy aby na pewno ma się całkiem dobrze?

Główna bohaterka jest trzydziestoletnią kobietą, która wiedzie poukładane życie. Od lat pracuje w tym samym miejscu, jest typem introwertyka, jest inteligentną oraz wykształconą osobą. Całe jej życie jest poukładane, wszystko, co robi, ma swój czas i miejsce, pewnego dnia, za sprawą nowego pracownika, zaczyna jednak zauważać, że czegoś w jej świecie brakuje.

Początkowo myślałam, że historia Eleanor Oliphant jest lekką komedią, myliłam się, to smutna, poruszająca opowieść o samotnej, skrzywdzonej kobiecie, która przeżyła tragedię, która była upokarzana przez matkę, która zadurzyła się w muzyku, który nie wiedział o jej istnieniu, która przez kolegów z pracy uznawana była za dziwadło, która zastanawia się nad tym, czy jej życie ma sens. Podczas lektury zrobiło mi się jej bardzo żal. Każdy potrzebuje czasem oparcia w drugiej osobie i nie chce być na tym świecie sam jak palec. Gdybym mogła, przytuliłabym ją mocno.

„Masaż głowy u fryzjera, szczepienie na grypę poprzedniej zimy — ludzie dotykają mnie, tylko kiedy im za to płacę, a i wtedy przeważnie używają jednorazowych rękawiczek”

Książka wywołała we mnie wiele sprzecznych emocji, z jednej strony rozbawiła mnie nieporadność Eleanor, która była kompletnie odizolowaną osobą, odciętą od świata, nieumiejącą zamówić pizzy, która idąc na urodziny, daje solenizantowi do połowy wypitą wódkę i paczkę sera. Z drugiej strony wzbierał się we mnie gniew na jej matkę, bo który rodzic mówi swojemu dziecku, że jest niepotrzebnym zlepkiem tkanek i przypomina mu o tym regularnie, co tydzień? Czułam radość, obserwując rozwój społeczny głównej bohaterki, ze smutkiem śledziłam jej bolesne upadki. Przez cały czas trzymając kciuki, by jej życie wreszcie wyszło na prostą, czy tak się właśnie stało?

Ta historia bardzo mnie poruszyła. W pewien sposób, choć niedosłowny, wyczuwałam podobieństwo Eleanor, do mnie samej z przeszłości. Zdarzyło mi się nawet otrzeć łzę, a mało która książka potrafi doprowadzić mnie do tego stanu. Nie jest to jakiś specjalnie ciężki dramat, powieść tę czyta się szybko, stanowczo za szybko, to za sprawą lekkiego pióra i luźnego stylu autorki. Pomyślałam o Gail Honeyman jako o poczytnej pisarce, tymczasem z zaskoczeniem odkryłam, że jest ona debiutantką. Z niecierpliwością czekam na kolejne działa autorki, tymczasem tę dodaję do listy swoich ulubionych pozycji.

„Eleanor Oliphant ma się dobrze”, to połączenie komedii, thrillera, dramatu i w pewnym sensie romansu. Przez cały bieg historii, poszczególne elementy wskakują na swoje miejsce, a zakończenie, które jest punktem kulminacyjnym, wręcz szokuje. Zupełnie nie spodziewałam się takiego biegu wydarzeń. Akcja rozwija się stopniowo, ale nieustannie mknie do przodu. Ta pozycja jest książką wartą uwagi, dlatego też polecam ją Wam wszystkim.
Autor: Amanda Says, data: 09.06.2017 12:28, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

amandaasays.blogspot.com

POZNAJ ELEANOR OLIPHANT
Oto Eleanor Oliphant. Niebanalna trzydziestolatka o niemodnym ubiorze, z bezrękawnikiem na czele i funkcjonalnymi butami na rzepy, która tak niewiele wie o życiu, chociaż tak wiele przeżyła. Wyobcowana, dziwna, staromodna, ze specyficznymi nawykami. Tej kobiety nie dałoby się na ulicy pomylić z nikim innym. Początkowo może nieco irytować swoim brakiem obeznania ze wszystkim wokół i ogólnym zachowaniem, jednak gdy z czasem poznamy ją lepiej i zrozumiemy całą sytuację, zaczniemy czuć do niej ogromną sympatię i coraz bardziej kibicować, by wszystko się ułożyło. Bo wierzcie mi, ale Eleanor jak mało kto zasługuje na szczęśliwe zakończenie. Jednak czy je dostanie?

ZMIANY I NOWE ŻYCIE
Dotychczasowe życie Eleanor było monotonne - praca, dom, sen, wódka w weekend. Żadnej przyjaznej duszy, kogoś, kto wsparłby ją w ciężkich chwilach. Jest więc zachwycona, gdy pewnego dnia spotyka JEGO - idealnego, przystojnego, utalentowanego. Chociaż widzi go z daleka, to czuje, że są dla siebie stworzeni i postanawia, że podejmie wysiłek i zdobędzie mężczyznę swojego życia. W między czasie, w pracy również szykują się zmiany - jedni odchodzą, drudzy przychodzą, a przed nią otwierają się nowe szanse. Przyszedł też ktoś, w kim można byłoby dopatrywać się przyjaciela, ale czy Eleanor w porę to zauważy?

ŚMIEJ SIĘ I PŁACZ Z ELEANOR
Plan zdobycia serca mężczyzny trzeba zacząć od drastycznych zmian w sobie. I to właśnie prowadzi do ogromu zabawnych momentów, które powodują szczere rozbawienie i sprawiają, że zaczynamy kibicować naszej Eleanor. Jednak nie tylko się pośmiejemy - Gail Homeyman zafundowała nam również moc wzruszeń, przy okazji poznawania przeszłości bohaterki i jej wpływu na obecne kontakty z ludźmi. Wszystko to jest tak idealnie dawkowane, że otrzymujemy niezwykle ciepłą i klimatyczną historię, którą pochłania się praktycznie w jeden dzień. Warto również wspomnieć, że chociaż nasza bohaterka ma swój mały plan zdobycia miłości, to jednak nie jest to typowy romans - historia opiera się głównie na perypetiach Eleanor, co jest moim zdaniem ogromnym plusem.

STRUKTURA
Powieść podzielona jest na kilka części, w ramach których występuje jeszcze podział na rozdziały, co jest ciekawym zabiegiem, zwłaszcza ze względu na subtelne tytuły każdej z części - niby na początku nic nie mówiące, jednak po zapoznaniu się z książką okazuje się, że są idealnie dobrane. Narratorem zaś jest Eleanor, więc możemy spojrzeć na świat jej oczami, co okazuje się często niezwykle zabawne, a czasami też poruszające.

IDEALNE NA EKRANIZACJĘ
Czytając, cały czas miałam w głowie swoją wizję Eleanor i innych bohaterów. Byłam z kobietą na zakupach i w salonie kosmetycznym, gdzie przeżyła niemały szok na wykonaną usługę (nie chcę spoilerować, ale rozbawienie gwarantowane!). Patrzyłam na inne postacie jej oczami. I miałam nieodpartą ochotę, by obejrzeć tę historię na dużym ekranie. I wiecie co? Będę miała na to szansę! Prawa do ekranizacji zakupiła firma Reese Witherspoon. Czekam z niecierpliwością na więcej szczegółów!

PODSUMOWUJĄC
Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze, to historia pełna ciepła i radości, chociaż przepleciona jest wzruszeniami. Autorka wykreowała niesamowitą bohaterkę, o której jeszcze długo nie zapomnę. I pokuszę się o stwierdzenie, że film na podstawie tej opowieści może okazać się strzałem w dziesiątkę. Warto już teraz poznać historię Eleanor! Serdecznie polecam!
Autor: Michał Lipka, data: 08.06.2017 06:41, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

ELEANOR JAKOŚ SIĘ MA

Prosta, może nawet aż za prosta, okładka, opis jakich wiele… Nie wiele więc brakowało, bym nie sięgnął po tę powieść, ale na szczęście trafiła w moje ręce. Dlaczego na szczęście? Bo to naprawdę ciekawa książka, której zaletą jest jej prostota. I ta pozornie nijaka bohaterka, będąca postacią ciekawszą, niż większość wymyślnych heroin zaludniających stronice podobnych utworów. A zatem, bez zbędnego przedłużania, poznajcie Eleanor Oliphant!

Eleanor Oliphant to kobieta jakich wiele. Można rzec szara myszka, która nigdy z tej roli nie wyrosła. Zbliża się do trzydziestki, od dziewięciu lat pracuje w tej samej firmie na najniższym biurowym stanowisku, które dostała z litości i dlatego, że była bezpiecznym wyborem, który nie odejdzie z tej pracy, jest wycofana i zamknięta w swoim świecie. Nie chce, żeby coś się w jej życiu zmieniło, bo choć nie jest cudownie, nie jest też wcale źle. A przynajmniej Eleanor stara się o tym nie myśleć, robiąc wszystko według ustalonego wzoru – wciąż ta sama gazeta, to samo ubranie, te same sklepy, filmy polecane wciąż przez ten sam brukowiec, podobne, tanie nawyki żywieniowe – a w weekendy pijąc, ale nie upijając się. Jest samotna, kontakt z rodziną ogranicza do trwającej kwadrans rozmowy telefonicznej z matką, nie szuka związku, unika znajomości z ludźmi. Na pytanie czy można tak żyć, odpowiada we własnej głowie, że przecież właśnie tak żyje. Cóż z tego, że czasem czuje się jakby wcale nie istniała? Czy jednak długo da się tak egzystować? Co sprawiło, że Eleanor woli bezpieczną nijakość, zamiast szukania prawdziwej radości i szczęścia? I czy zdoła je w końcu znaleźć?

Eleanor Oliphant to nie postać tragiczna. To postać do bólu prawdziwa. O osobach takich, jak ona się jednak nie mówi, bo nie są ciekawi. Nie są gwiazdami, nie mają interesującego życia, nic nie osiągnęli, nie wiążą się z nimi żadne ciekawe ekscesy, plotki… Wszyscy przechodzą obok nich, śmieją się z nich albo po prostu nie zauważają, a świat kręci się bez ich udziału. Trzydziestoletnia bohaterka tej powieści udowadnia jednak, że warto zatrzymać się przy kimś takim na dłużej, przyjrzeć mu i przekonać co ma do powiedzenia. W tym wypadku, jak w wielu innych podobnych, okazuje się, że jest tego bardzo dużo, a niewiele wystarczy by odmienić ich los. Ale czy aby na pewno? Ile wysiłku może kosztować podtrzymanie ewentualnych zmian? I co właściwie jest zmianą na lepsze?

Oczywiście książka nie porusza wszystkich wątków, do przemyślenia których skłania czytelników, ale to też jej zaleta. Poza tym autorka posługuje się stylem lekkim, nieskomplikowanym, jednak ciekawym i przyjemnym w odbiorze. Nie prostym, nie prostackim, ale też i nie ciężkim, ani tym bardziej nie nużącym.

Chcecie lekkiej, ale skłaniającej do zastanowienia lektury na lato? Dobrej, obyczajowej opowieści na kilka wieczorów? Będziecie usatysfakcjonowani.
Autor: Śnieżynka, data: 08.06.2017 00:09, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Ciepła, pełna humoru opowieść o przemianie samotnej kobiety

Eleanor to trzydziestoletnia, samotna księgowa. Skończyła filologię klasyczną, dostała umeblowane mieszkanie od opieki społecznej i tak sobie w nim żyje.

Uwielbia rozwiązywać krzyżówki, robić zakupy w Tesco i podchodzić do wszystkiego niezwykle ekonomicznie. Bo po co wymieniać meble, jeśli wciąż są użyteczne? Po co przepłacać, jeśli z kartą jest taniej? Jaki sens w kupowaniu normalnego biletu jednorazowego, jeśli okresowy wychodzi zdecydowanie korzystniej!?

Przeczytałam kilka pierwszych stron i pomyślałam sobie: rety, Aga, coś ty sobie wzięła do czytania? Toż to jakaś kosmitka z tej Eleanor. Bo wiecie, poznałam dziewczynę: aspołeczną hipokrytkę, zgryźliwą i nieprzyjemną, wyrażającą się pięknym literackim językiem, z totalnym brakiem empatii. Jej życie toczy się między pracą i domem, w którym upija się w każdy weekend. Pije by zasnąć, by nic nie czuć, by nie myśleć. Dziewczyna, która starszemu panu do szpitala kupuje pestki dyni, ekologiczny jarmuż, sałatkę z kalmarów i… Playboya!

Początkowo sceptycznie podeszłam do książki, lecz okazała się dużym zaskoczeniem. Nie wierzyłam, że polubię tę smutną, zarozumiałą księgową. A jednak w miarę pokonywania kolejnych stron zauważyłam, że czuję do Eleanor coraz większą sympatię i naprawdę trzymam za nią kciuki!

To historia o przemianie, jaka następuje w życiu skrzywdzonego, zamkniętego w sobie człowieka. Udowadnia, że czasami zaledwie mały impuls lub odpowiednia osoba wystarczą, by zainicjować coś naprawdę niezwykłego.

Autorka pokazuje jak wielką moc ma siła prawdziwej przyjaźni i serdeczność, jaką można okazać innym ludziom. Uśmiechaj się do obcych, bądź miły, życzliwy i pomocny, bo nigdy nie wiadomo, jak bardzo możesz wpłynąć na czyjeś nastawienie do życia. A może ta osoba nie wierzy w ludzi i jakiekolwiek pozytywne uczucia? Może właśnie ten uśmiech sprawi, że otworzy się na piękno świata?

Okładka średnio do mnie przemawia. Strasznie przygnębiająca i taka… nijaka. Kurczę, a bohaterka wcale nie jest nijaka! To, co myśli na temat wuefu w szkole, jedzenia w Mc Donald’s czy o pracownikach opieki społecznej to prawdziwe „smaczki” w tej powieści! Nie wspominając o żywej reklamie sieci sklepów Tesco, bo dziewczyna darzy tę markę wielkim uwielbieniem. Tak wielkim, że momentami miałam ochotę zapytać ich dział marketingu , czy zapłacili autorce za takie pochlebstwa :D

Największym zdumieniem okazało się zakończenie. Tajemnice, które gdzieś w tle oplatają tę nietypową osóbkę, powoli wychodzą na światło dzienne. Autorce udało się mnie jednocześnie zaskoczyć, rozczarować i chwycić mocno za serce.

Choć spodziewałam się dużo większych fajerwerków, to z drugiej strony cieszę się ogromnie, że tego nie ma i jej historia potoczyła się tak a nie inaczej. To właśnie dodaje tego cudownego, wspaniale stonowanego ciepła i spokoju. Za jakiś czas chętnie przeczytam tę książkę po raz kolejny. A tymczasem gorąco polecam!
Autor: singwithme, data: 24.05.2017 10:33, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Samotność wśród ludzi

„Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” to debiutancka powieść Gail Honeyman. To historia trzydziestoletniej kobiety, która szuka swojego miejsca w świecie. To świetnie napisana i wciągająca powieść obyczajowa, która spodoba się miłośnikom „Projektu Rosie”, ale nie tylko. To historia dla wszystkich tych, którzy choć przez chwilę czuli się samotni, dla wszystkich, którzy choć raz czuli się niezrozumiani.

Eleanor Oliphant ma trzydzieści lat. jest filologiem klasycznym, ale pracuje za marne grosze w księgowości. Ma swoją ulubioną roślinkę doniczkową, nieśmiertelny bezrękawnik, zawsze robi zakupy w Tesco. Słowem - wiedzie prozaiczne, uporządkowane, schematyczne życie. Ma za sobą traumę, nie ma przyjaciół, jest outsiderką. Z trudem kontaktuje się z innymi, dlatego jest uważana za wariatkę. Na jej drodze pojawią się jednak ludzie, którzy udowodnią jej, że życie może być więcej niż tylko znośne.

Powieść „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” autorstwa Gail Honeyman jest wciągająca i wzruszająca. Eleanor to bardzo ciekawie skonstruowana bohaterka – z jednej strony dziwaczka, z drugiej – każdy znajdzie w niej coś z siebie samego. W książce „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” autorka porusza ważny współcześnie i szeroko dyskutowany przez socjologów problem samotności wśród ludzi. Eleanor – choć otoczona ludźmi w pracy, w sklepie, na ulicy – tak naprawdę była dramatycznie samotna. A jakie byłoby nasze życie bez innych ludzi?
Gail Honeyman
- pozostałe pozycje w naszej księgarni:
Eleanor Oliphant is Completely Fine Gail Honeyman
Eleanor Oliphant is Completely Fine
Gail Honeyman, 37,60
Klienci, którzy kupili Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze, wybrali również:
Małe ogniska Celeste Ng
Małe ogniska
Celeste Ng, 27,93
Gdzie śpiewają raki Delia Owens
Gdzie śpiewają raki
Delia Owens, 31,52
Nasz dom płonie Bonnie Kistler
Nasz dom płonie
Bonnie Kistler, 27,93
Susza Jane Harper
Susza
Jane Harper, 20,99
Zostać panią Parrish Liv Constantine
Zostać panią Parrish
Liv Constantine, 26,59
Morderstwo w pociągu Jessica Fellowes
Morderstwo w pociągu
Jessica Fellowes, 26,59
Powrót z Bambuko Katarzyna Nosowska
Powrót z Bambuko
Katarzyna Nosowska, 27,93
Spadek Beata Dmowska
Spadek
Beata Dmowska, 27,29
Maria Fiodorowna. Pamiętnik carycy C. W. Gortner
Maria Fiodorowna. Pamiętnik carycy
C. W. Gortner, 31,49
Nocny prom do Tangeru Kevin Barry
Nocny prom do Tangeru
Kevin Barry, 27,93
Pestki Anna Ciarkowska
Pestki
Anna Ciarkowska, 30,72
Homo deus. Krótka historia jutra Yuval Noah Harari
Homo deus. Krótka historia jutra
Yuval Noah Harari, 43,13
Seksografie. Reportaż uczestniczący o seksie i seksualności Gabriela Wiener
Seksografie. Reportaż uczestniczący o seksie i seksualności
Gabriela Wiener, 27,99
Zawsze mieszkałyśmy w zamku Shirley Jackson
Zawsze mieszkałyśmy w zamku
Shirley Jackson, 26,53
Pięć toastów Hannigana Anne Griffin
Pięć toastów Hannigana
Anne Griffin, 22,19
Dziewczyna z konbini Sayaka Murata
Dziewczyna z konbini
Sayaka Murata, 25,19
Wyszukiwarka
Wpisz tytuł, autora lub wydawcę
tylko w dostępnych
tylko z wyprzedaży
Skorzystaj z rabatu do 35% na całą ofertę Wydawnictwa Dolnośląskiego!
Ostatnio oglądane
KEleanor Oliphant ma się całk...
KCzuły narrator
KŚreżoga
KPowrót z Bambuko
KKicia Kocia u dentysty
KGorzko, gorzko
KBaśń o wężowym sercu albo wt...
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Gry - 58
© 2006-2020 Bonito.pl – Radość z czytania Polityka prywatności i plików cookies Obowiązek informacyjny o przetwarzaniu danych osobowych
Jesteśmy tanią księgarnią internetową. Oferujemy tanie książki i komiksy, muzykę na płytach CD, filmy DVD i Blu-ray, zabawki dla dzieci, puzzle i gry planszowe. Koniecznie sprawdź nasze Bestsellery!