Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania
Książka Nie poddawaj się
Rainbow Rowell
W okresie stanu epidemii punkty odbioru zamówień są czynne tylko od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00 - 18.00
Skorzystaj z 20% rabatu na całą ofertę LEGO !
Księgarnia » Literatura piękna » Powieść » Fantastyka » Nie poddawaj się

Nie poddawaj się

Nasza cena:
22,20 zł (zawiera rabat 40 %)
Nie poddawaj się - Dodaj do koszyka
Cena rynkowa: 37,00 zł (oszczędzasz 14,80 zł)
Autor: 

Rainbow Rowell

Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Rok wydania:2016
Oprawa:miękka
Liczba stron:512
Format:14.5 x 21.5 cm
Numer ISBN:978-83-276-2062-0
Kod paskowy (EAN):9788327620620
Waga:512 g
Dostępność: pozycja dostępna (3 egz.)
Wysyłka
PocztaPoczta Polska od 7,99 zł
wysyłka w dniu 2020.04.08 (6 egz. w magazynie)
RuchOdbiór w kiosku RUCHu 7,99 zł
wysyłka w dniu 2020.04.08 (6 egz. w magazynie)
KurierKurier 11,99 zł
wysyłka w dniu 2020.04.08 (6 egz. w magazynie)
PaczkomatyPaczkomaty 10,99 zł
wysyłka w dniu 2020.04.08 (6 egz. w magazynie)
Bezpłatny odbiór osobisty w punkcie:
Bielsko-Biała
ul. 11 Listopada 60 przy Placu Wolności
do odbioru w dniu 2020.04.08
Chorzów
ul. Jagiellońska 4 przecznica ul. Wolności
do odbioru w następny dzień roboczy
Gdańsk
ul. Dmowskiego 12 obok stacji Gdańsk Wrzeszcz
do odbioru w dniu 2020.04.08
ul. Kartuska 149 dzielnica Siedlce
do odbioru w dniu 2020.04.08
Gdynia
ul. Świętojańska 14 przy skwerze Kościuszki
do odbioru w dniu 2020.04.08
Gliwice
ul. Zwycięstwa 32 250 m od DTŚ
do odbioru w następny dzień roboczy
Katowice
al. Korfantego 51 blisko Spodka
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Staromiejska 6 50 m od Rynku
do odbioru w następny dzień roboczy
Kraków
al. Daszyńskiego 8 blisko Hali Targowej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Batorego 15B przecznica od ul. Karmelickiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Dobrego Pasterza 122 Prądnik Czerwony
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Josepha Conrada 79 obok stacji BP
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Kalwaryjska 67 250 m od ronda Matecznego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Kobierzyńska 93 osiedle Ruczaj-Zaborze
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. M. Dąbrowskiej 17A 50 m od CH Czyżyny
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Pawia 34 naprzeciwko Galerii Krakowskiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Pilotów 2E 300 m od ronda Młyńskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Wielicka 28 200 m od Cmentarza Podgórskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Wysłouchów 3 Kurdwanów
do odbioru w następny dzień roboczy
Lublin
ul. Narutowicza 11 przy przystanku Plac Wolności 01
do odbioru w dniu 2020.04.08
Łódź
ul. Piotrkowska 193 200 m od Politechniki Łódzkiej
do odbioru w dniu 2020.04.08
ul. Pojezierska 1A skrzyżowanie z ul. Zgierską
do odbioru w dniu 2020.04.08
ul. Retkińska 119 osiedle Retkinia
do odbioru w dniu 2020.04.08
Poznań
ul. Święty Marcin 47 250 m od Zamku Cesarskiego
do odbioru w dniu 2020.04.08
Rzeszów
ul. Jana III Sobieskiego 2D/2 300 m od Galerii Rzeszów
do odbioru w dniu 2020.04.08
Warszawa
al. KEN 51 skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej
do odbioru w następny dzień roboczy
al. KEN 88 Ursynów - metro Stokłosy
do odbioru w następny dzień roboczy
al. Niepodległości 54 przy stacji metro Wierzbno
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Chmielna 4 50 metrów od ul. Nowy Świat
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Czapelska 48 200 m od ronda Wiatraczna
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Kondratowicza 37 blisko Szpitala Bródnowskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Pańska 96 300 m od ronda Daszyńskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Powstańców Śląskich 3 obok restauracji McDonald's
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Stawki 8 450 m od CH Arkadia
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Wspólna 27 przecznica Marszałkowskiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Żeromskiego 1 przy stacji metra Słodowiec
do odbioru w następny dzień roboczy
Wrocław
al. Armii Krajowej 12 Budynek Centrum AB
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Jedności Narodowej 122 blisko Parku Słowiańskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. ks. Piotra Skargi 22 200 m od Galerii Dominikańskiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Plac Grunwaldzki 25 w budynku Grunwaldzki Center
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Ruska 2 przy Placu Solnym
do odbioru w następny dzień roboczy
Zamów przez telefon! (od poniedziałku do piątku):
Telefon12 210 09 02 (linia czynna w godzinach 8.00–20.00)

Nie poddawaj się – opis wydawcy

Ulubiony książkowy bohater znanej z Fangirl – Cathy powraca z własną historią

Simon Snow rozpoczyna właśnie ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Nie żeby przez ostatnie kilka lat jakoś bardzo się podszkolił – wciąż słabo radzi sobie z różdżką, w dodatku nieustannie coś podpala albo sam wybucha. Na domiar złego porzuca go dziewczyna, a jego mentor nie daje znaku życia. Simon zupełnie nie wie, dlaczego akurat on uznawany jest za najpotężniejszego czarodzieja, skoro każde z jego życiowych przedsięwzięć to porażka.

Ale gdy w Świecie Magów zaczyna wrzeć, Simon musi sprostać wyzwaniu i zapanować nad sytuacją. Nie pomaga przeczucie, że Baz, jego współlokator, a zarazem największy wróg, prawdopodobnie knuje coś za jego plecami.

Nie poddawaj się to powieść o magii, duchach, miłości i tajemnicy. Jest w niej tyle pocałunków i sekretów, ile można się spodziewać w książce Rainbow Rowell, autorki Fangirl, ale pojawia się tu znacznie więcej wampirów i innych potworów.

FacebookTwitter
Nie poddawaj się - Dodaj do schowka
Dodawanie do schowka jest możliwe tylko po zalogowaniu na swoje konto.
Data ukazania się w księgarni: 2016.10.10
Recenzja
Opinie czytelników o „Nie poddawaj się”
Średnia ocena: 3,7 na bazie 20 ocen z 20 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor: DominikaJ, data: 12.03.2017 13:58, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Nie poddawaj się!

Simon Snow rozpoczyna ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Chociaż jest uważany za najpotężniejszego maga na świecie, wciąż niezbyt dobrze radzi sobie z czarami. Niezwykle często zdarza mu się jednak wybuchać, niszcząc wszystko dookoła. Nie pomaga też fakt, że ostatnimi czasy coś poróżniło go z jego dziewczyną, a jego współlokator Baz znika, co zwiastuje zbliżające się kłopoty.

Kiedy w Świecie Magów niepokojące rzeczy, a Podstępny Szarobur znów próbuje go zabić, Simon musi stawić mu czoła i zrobić to, czego oczekuje się od Wybrańca.

Jeśli przeczytaliście opis książki, mogę się założyć, że waszym pierwszym skojarzeniem był Harry Potter. (Możecie też poniekąd znać tę historię, jeśli mieliście okazję czytać powieść Fangirl tej samej autorki). Nie da się ukryć, że liczne podobieństwa same się nasuwają: tytuł Wybrańca nadany Simonowi, dotyczące go proroctwo, urodziny głównego bohatera w lipcu... lub choćby to, że Wielki Mag konsekwentnie unikał Simona na jego szóstym roku, co przywodzi na myśl sytuację Harry'ego Pottera i Albusa Dumbledore'a w Zakonie Feniksa. Sama na początku książki byłam lekko przytłoczona wieloma zbieżnościami, chociaż książka maksymalnie wciągnęła mnie od samego początku. Jeśli obawiacie się, że Nie poddawaj się jest tylko spóźnioną o wiele lat współczesną kopią serii J.K. Rowling, to, na szczęście, mogę Was zapewnić, że dalsze zdarzenia w książce przybierają całkowicie inny obrót. Wygląda to trochę tak, jakby Rainbow Rowell skorzystała z kilku pomysłów autorki Harry'ego Pottera i w oparciu o nie stworzyła własną historię.

Nie poddawaj się jest powieścią o magii i czarach, występuje w niej wiele fantastycznych stworzeń, takich jak trzpioty, bezliki, gobliny lub śnieżne diabły. Styl pisania autorki jest jednak zadziwiająco młodzieżowy, nie zmienił się wcale w stosunku do innych powieści Rainbow Rowell. To, że pisarka używa współczesnego slangu, a bohaterowie nie różnią się wcale od zwyczajnych dzisiejszych nastolatków (pomijając to, że są czarodziejami!), tworzy intrygującą mieszankę świata magicznego z rzeczywistym. Brak zawoalowanego, okraszonego podniosłością języka sprawia, że łatwiej wyobrazić sobie istnienie świata czarów w naszym realnym świecie.

W książce pojawiają się jednocześnie proste, ale i ciekawe formuły zaklęć. Niektóre z nich to: Z drogi, śledzie!, Życie na gorąco!, Nonsens!, Więcej skruchy! lub Zrób sobie przerwę na kit-kata! Naprawdę spodobały mi się używane przez bohaterów zaklęcia. Autorka słusznie nie zawracała sobie głowy wymyślaniem skomplikowanych formuł, bo zwyczajne zwroty okazały się znacznie lepszym wyjściem - są zarazem intrygujące i zabawne.

Jak wspominałam już w opisie książki, poznajemy Simona Snowa podczas jego ósmego roku nauki w Watford. Od początku miałam wrażenie, jakbym czytała kolejny tom serii, nie znając poprzednich. Rainbow Rowell wspomina o wydarzeniach poprzedzających akcję książki w taki sposób, jakby były one tylko krótkimi retrospekcjami zdarzeń, które zostały już uprzednio opisane. W pierwszym momencie wprowadziło mnie to w lekkie zmieszanie, ale później miałam już tylko ogromną ochotę, aby jak najszybciej zabrać się za te nieistniejące tomy!

Muszę przyznać, że w niektórych momentach książka ta przypominała mi o wiele wiele WIELE lepszą wersję Harry'ego Pottera i Przeklętego Dziecka. Podczas gdy ten twór nazwany "ósmym tomem serii" jest idealnym przykładem na to, jak NIE należy tworzyć historii umieszczonych w świecie magii, Nie poddawaj się jest wzorem na to, jak należy to robić.

Nie poddawaj się to powieść, która nie pozwalała mi spać. Szczerze, nie spodziewałam się, że będzie AŻ TAK dobra, a okazała się najlepszą książką, jaką przeczytałam w tym roku. Rainbow Rowell stworzyła cudowną powieść fantasy dla młodzieży, której głównym atutem, poza chwytającymi za serce wydarzeniami, trafnym humorem i magiczną aurą, są nieziemscy bohaterowie. Simon Snow i Tyrannus Basilton Grimm-Pitch (w skrócie Baz).Simon i Baz, Baz i Simon. Nigdy  w życiu nie spotkałam tak bardzo pasujących do siebie postaci, które jednocześnie byłyby tak różne. Jeśli czytaliście wspomnianą Fangirl, to wiecie, że między głównymi bohaterami rodzi się ogromne uczucie - tak, występuje tu miłość homoseksualna. Jednak jest ona tak ekscytująca, tak piękna i tak zaskakująca, że mam ochotę czytać wspólne momenty Simona i Baza w kółko i w kółko. Przyrzekam - czułam się jak mała dziewczynka, po raz pierwszy oglądająca scenę pocałunku: czytałam tą książkę z co najmniej tak dużą fascynacją. Może to dziwne, patrząc na to, że romanse w literaturze nie są dla mnie niczym nowym, ale pierwszy raz trafiłam na parę bohaterów, która powoduje u mnie typowy "fangirling". Kiedy skończyłam czytać tę powieść był już środek nocy, ale nie potrafiłam spać i leżałam tylko, gapiąc się w przestrzeń i szczerząc się jak głupia. Rainbow Rowell stworzyła tak doskonale zgranych bohaterów, którzy razem zdolni są zdziałać wszystko, że aż mnie ciarki przechodzą. Chcę więcej Baza, więcej Simona! Teraz, zaraz, tutaj!

Chociaż chętnie mówiłabym całe dnie tylko o Simonie i Bazie, w książce jest wielu innych bohaterów, którzy też zasługują na uwagę. Choćby Penelope, która wykazuje się ogromną inteligencją i lojalnością, zawsze gotowa do pomocy Simonowi. Czasem widziałam w Penny samą siebie. Jest też Agatha, którą postanowiłam konsekwentnie ignorować, ponieważ była postacią niezaprzeczalnie ważną, ale przeszkadzającą głównym bohaterom swoją obecnością.

Żadna książka od bardzo dawna nie wywołała u mnie takiego entuzjazmu jak Nie poddawaj się.
To powieść pełna magii, fantastycznych stworzeń i zapadających w pamięć bohaterów. Zawiera absolutnie zaskakujący i cudowny wątek romantyczny, który porusza serce. Chociaż z bólem przyjmuję do wiadomości, że książka ta prawdopodobnie nie będzie miała kontynuacji, to staje się moją ulubioną powieścią jednotomową.

booksofsouls.blogspot.com
Autor: Marta Korytkowska, data: 24.11.2016 10:43, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Ciekawy fanfik

Na początku lektury Nie poddawaj się mocno rzucają się w oczy podobieństwa do Harrego Pottera. Najpotężniejszy czarodziej i niezwykłe dziecko wyciągnięte ze świata Normalnych, jego zaprzysiężony wróg z wpływowej rodziny czarodziejów, niejaki Mag, stojący na czele Szkoły, Penny - mądralińska przyjaciółka Snowa, Szarobur - potężny czarodziej siejący postrach w Świecie Magów i polujący na Simona. Brzmi znajomo? Z czasem jednak Rowell zaczyna tworzyć własną historię, coraz mocniej odbiegającą od książek J.K.Rowling. W pewnym momencie zaczyna nawet zaskakiwać obrotem spraw.
Powieść o Simonie i Bazie traktuję zdecydowanie jako fanfik. Myślę jednak, że to naprawdę dobry fanfik i czytało mi się go z wielką przyjemnością. Ponieważ akcja książki rozpoczyna się dopiero z ostatnim rokiem nauki Simona i Baza, początkowo możemy być nieco zagubieni i przytłoczeni ilości wątków i wydarzeń, które miały miejsce w latach wcześniejszych. Rowling na uporządkowanie wszystkiego miała 7 tomów - tutaj mamy tylko jeden, jest więc co nadrabiać. Ogromnym plusem książki Rowell jest humor - sytuacyjny, ale przede wszystkim komiczne hasła zaklęć. Zamiast avada kadavra mamy życie na gorąco, tu nie ma nic do oglądania czy deklamowanie rymowanki biedroneczko leć do nieba. Można się zdrowo ubawić :)
Jedyne, co mogę odnotować na minus, to zakończenie. Nie do końca jasne i po prostu dziwaczne. Jednak cała reszta nadrabia. Świetnie bawiłam się przy tej książce, szybko się wciągnęłam i bardzo szybko mi się ją czytało. Cieszę się, że Rainbow Rowell wpadła na pomysł, aby poświęcić osobną książkę bohaterom stworzonym na potrzeby Fangirl. Simon i Baz zdecydowanie prosili się o własną powieść.
Autor: Przychylnym Okiem, data: 14.11.2016 11:18, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

"Nie poddawaj się"

18-letni Simon Snow po wakacjach spędzonych w sierocińcu w świecie Normalnych wraca do Watfordzkiej Szkoły Czarodziejów, by odbyć tam ostatni rok nauki. Mimo iż dysponuje największą mocą i uważany jest za najpotężniejszego czarodzieja, to wciąż ma problem z kontrolowaniem swojej magii i bywa zagrożeniem dla wszystkich znajdujących się w jego otoczeniu. Nie wie też, jak rozprawić się z niebezpiecznym i podstępnym Szaroburem, który próbuje zniszczyć cały magiczny świat i od kilku lat nie daje mu spokoju. Nie pomaga też fakt, że pokój musi dzielić ze swoim odwiecznym wrogiem, wampirem Bazem, który ciągle spiskuje przeciwko niemu, a jego mentor i opiekun każe mu opuścić ukochaną szkołę i ukryć się w bezpiecznym miejscu. Simon nie zamierza jednak porzucić przyjaciół i uciekać, tylko za wszelką cenę chce stawić czoło niebezpieczeństwu, jakie na nich czyha.
„Nie poddawaj się. Wzlot i upadek Simona Snowa” to już moje trzecie spotkanie z twórczością amerykańskiej autorki, Rainbow Rowell, która tym razem postanowiła osadzić swoją historię w świecie fantasy, a za cel obrała sobie główną postać z fanfiction, które pisała Cath – bohaterka książki „Fangirl”. Na początku trochę obawiałam się tego spotkania, bo „Nie poddawaj się” w sporej mierze opiera się na serii o Harrym Potterze i pomimo znaczących modyfikacji, trudno nie doszukiwać się podobieństw. Początek opowieści o Simonie Snowie nie był najlepszy i z trudem przebrnęłam przez pierwsze kilkadziesiąt stron, które bardzo mi się dłużyły i ich przeczytanie zajęło mi sporo czasu. Na szczęście wraz z pojawieniem się Baza historia zaczęła nabierać barw i stała się bardziej interesująca. Muszę przyznać, że ta pozycja przypadła mi bardziej do gustu, niż książka „Załącznik” tej autorki, z którą miałam okazję niedawno się zapoznać, choć nie obyło się bez kilku potknięć, zwłaszcza na początku. „Nie poddawaj się. Wzlot i upadek Simona Snowa” to przesycona czarem, niepowtarzalną atmosferą i pełna uroku opowieść o sile przyjaźni, niespodziewanej miłości oraz wyjątkowych czarodziejach i innych magicznych stworzeniach, w której nie brakuje charakterystycznego humoru autorki i zaskakującego wątku miłosnego. Amerykańska autorka serwuje swoim czytelnikom nietuzinkową historię pełną magii, tajemnic i nieoczekiwanych zwrotów, która świetnie się sprawdzi w roli lekkiej i niezobowiązującej lektury. Pozycję tę z pewnością docenią miłośnicy niepowtarzalnego pióra Rainbow Rowell oraz entuzjaści fantastyki.
Autor: Ines de Castro, data: 13.11.2016 19:57, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Nie wolno Ci się teraz poddać

Opis fabuły
Simon Snow wraca do Watford - szkoły magii - na ostatni rok nauki. Wszystko zaczyna się niewinnie i niepozornie, jak na fakt, iż główny bohater jest Wybrańcem, obdarzonym niezwykłą mocą. Chłopak spotyka się ze swoją przyjaciółką, Penelope, oraz Agathą, ukochaną. Najdziwniejsze jest to, że współlokator Simona, a jednocześnie jego zaprzysięgły wróg, Baz, nie wraca do szkoły. Simon z jednej strony się o niego niepokoi, a z drugiej podejrzewa, że Baz knuje przeciwko niemu i całemu czarodziejskiemu światu. Pozostaje jeszcze kwestia Szarobura - najgorszego czarodzieja ze wszystkich, chcącego zniszczyć Simona i Maga. Czy Szaroburowi się uda? Jak zakończy się konflikt Starych Rodzin? Czy Simon rzeczywiście jest Wybrańcem? I po czyjej stronie stoi Baz?

Opinia

Podczas lektury innych recenzji tej powieści, spotkałam się z określeniem, że jest to podróbka Harry'ego Pottera lub też jego marna parodia. Fakt, jakieś podobieństwa są, ale niech ktoś wymyśli mi coś nowego, inspirowanego światem Rowling, ale żeby było to jednocześnie oryginalne. I co, wcale to nie jest takie proste, prawda? Uważam więc, że jak na inspirację, to książka i tak cieszy się sporą oryginalnością.

Sam fakt uczynienia z Simona Wybrańca przypominał mi troszkę sytuację Geda z Czarnoksiężnika z archipelagu (nawiasem, książka bardzo mi się nie podobała). Niby jest tym Wybrańcem i wiedzą o tym wszyscy, ale on jakoś tego nie pokazuje. No i w końcu nikt nie wie, łącznie z rzeczonym wybranym przez nie wiadomo kogo. Jeśli chodzi o samego Simona, to jest on troszkę nijaki. Niby ma wielką moc, pcha się w środek każdego zamieszania, a średnio mu idzie korzystanie z magii... Z charakteru podobnie - szału nie ma, niczego nie urywa. Penelope jest wykreowana na typową kujonkę, a Agatha jest przedstawiona jako osobowość niezwykle płytka, wręcz płaska. Najlepiej wykreowaną postacią jest Baz. Jest on wielopłaszczyznowy, a czytelnik podziela jego rozterki, mimo że czasem sama zastanawiałam się nad sensem jego postępowania. Nie umiałam też dojść do tego, co autorka chciała osiągnąć poprzez ukazanie go w takim, a nie innym świetle. Długi czas poświęciłam rozmyślaniom, czyją rolę miał grać Baz w całej historii. Ale na to pytanie odpowiesz sobie także Ty, czytelniku, sięgając po Nie poddawaj się. Jak to w większości powieści, zwłaszcza tych autorstwa Rainbow Rowell, niektórzy bohaterowie byli bardzo słabo rozwinięci. Na przykład tego całego Maga poznajemy głównie z opowieści i przemyśleń innych postaci. No i jeszcze jedno. Kim, do licha ciężkiego, jest Lucy?!
Jeśli chodzi o cały świat przedstawiony, to jest on bardzo podobny do świata Rowling, ale wydaje się, że tutaj magia jest bardziej otwarta na Normalnych. Sam tytuł również intryguje, gdyż niezbyt wiem, czy autorce nie chodziło przypadkiem o to, żeby czytelnik nie poddawał się w trakcie czytania. Sama chciałam to wielokrotnie zrobić. Jednak gdy parokrotnie musiałam zmusić się do przeczytania rozdziału lub kilku, ponownie zatracałam się w świecie Simona Snowa.
Drogi czytelniku, jeśli chcesz sięgnąć po tę książkę tylko po to, by potem uparcie doszukiwać się podobieństw do Pottera, nie rób tego. Weź tę książkę i pomyśl o niej jak o przygodzie, nowej przygodzie w zupełnie nowym świecie magii. Jeszcze kilka słów o wydaniu. Ogółem tłumaczenie i korekta nie pozostawiają nic do zarzucenia. Natomiast, wstyd się przyznać, ale na początku nie wiedziałam co jest na okładce. Dopiero w połowie lektury dokładniej się jej przypatrzyłam i... olśniło mnie. No ale co tam. Najważniejsze, że jednak olśniło, prawda?
Autor: Detektyw Książkowy, data: 07.11.2016 22:33, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Magia!

Dzisiaj przybywam do Was z recenzją książki, która na parę godzin zabrała mnie do magicznego świata, pełnego wampirów, czarodziejów i innych paranormalnych stworzeń. Jesteście ciekawi co to za pozycja?

Simon Snow rozpoczyna właśnie ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Nie żeby przez ostatnie kilka lat jakoś bardzo się podszkolił – wciąż słabo radzi sobie z różdżką, w dodatku nieustannie coś podpala albo sam wybucha. Na domiar złego porzuca go dziewczyna, a jego mentor nie daje znaku życia. Simon zupełnie nie wie, dlaczego akurat on uznawany jest za najpotężniejszego czarodzieja, skoro każde z jego życiowych przedsięwzięć to porażka.
Ale gdy w Świecie Magów zaczyna wrzeć, Simon musi sprostać wyzwaniu i zapanować nad sytuacją. Nie pomaga przeczucie, że Baz, jego współlokator, a zarazem największy wróg, prawdopodobnie knuje coś za jego plecami.

"Myślenie o tym, czego nie można mieć ani zmienić, boli".

Nie ma chyba książkoholika, który nie słyszałby nazwiska Rainbow Rowell. Kilka miesięcy temu ta amerykańska autorka zawładnęła sercami czytelników na całym świecie takimi pozycjami jak "Eleonora i Park", "Załącznik" czy "Fangirl". Nie wiem dlaczego, ale ja zawsze unikałam książek tej Pani, aż w końcu postanowiłam zapoznać się z jej najnowszą powieścią pt."Nie poddawaj się". Jednak czy było warto?

Absolutnie tak! Pierwsze czym autorka skradła moje serce to narracja prowadzona z punktu widzenia kilku postaci i to nie tylko tych pierwszoplanowych, lecz także tych drugoplanowych. Mogłam obserwować, poznawać i analizować tok myślenia innych postaci i próbować postawić się w ich sytuacji. Skutek tego był taki, iż podczas czytania "Nie poddawaj się", ani razu się nie nudziłam. Byłam strasznie ciekawa kolejnych rozdziałów i innych perspektyw bohaterów.

"Chyba jest mnie zbyt mało. Kto by pomyślał - nie miałam w sobie wystarczająco dużo życia, żeby umrzeć jak trzeba. Za mało,żeby się przebić , i za mało,żeby się cofnąć."

Niektórzy z Was mogą sobie pomyśleć, iż "Nie poddawaj się" to taka kopia kochanego przez cały świat Harrego Pottera. Owszem ja tez na początku tak myślałam, ale po kilku stronach zobaczyłam, iż autorka obrała sobie zupełnie inny kierunek. Owszem jest kilka podobieństw, lecz naprawdę nie ma ich tak dużo. Rainbow Rowel jak tylko mogła zaskakiwała czytelnika na każdym kroku i to było świetne. I za to się ceni autorów!

Co do kreacji bohaterów nie mam zastrzeżeń. Jestem totalnie nimi zauroczona i nie mogłabym złego słowa o nich napisać. Simon Snow to taka pozytywna i barwa postać! Zazwyczaj tryskał energią i był pod każdym względem niesamowicie uroczy. Trochę byłam zła na autorkę za to, że tak go męczyła przez całą powieść.
Bardzo polubiłam też wroga młodego czarodzieja Buza. Nie wiem dlaczego, ale od pierwszego spotkania go polubiłam. Miał w sobie coś tak rozbrajająco irytującego. Cieszę się, że Rowell postanowiła troszkę zaszaleć z jego charakterkiem.
A jeśli chodzi o żeńskie postaci to najbardziej zżyłam się z Penelope, ponieważ była cudowna, rozsądna, troskliwa i po prostu uwielbiałam czytać rozdziały z jej perspektywy!

"Nie witaj się Simonie, bo wtedy będziemy musieli później się pożegnać, a ja nie znoszę pożegnań"

Jestem pod wrażeniem świata wykreowanego przez autorkę. W tej książce pojawia się absolutnie wszystko chochliki, wampiry, czarodzieje, szkoła z internatem i zaklęcia. Każdy detal został dokładnie przemyślany i dopracowany na ostatni guzik. A oprócz tego możecie spodziewać się dużej dawki kłamstw, zdrad, miłości, namiętności i przede wszystkim przyjaźni. Nic dodać, nić ująć, tylko czytać!

"Nie poddawaj się" to powieść, którą bardzo szybko się czyta, choć ma ponad pięćset stron. Historia Simona i jego przyjaciół to nietuzinkowa i szalona przygoda, jaką na pewno chcecie przeżyć, wiec nie zastanawiajcie się długo, tylko biegnijcie do księgarni po swój egzemplarz.


" - Jesteś cholerną klęską żywiołową, Snow. Nie mógłbyś być gorszym popaprańcem.
Próbuje mnie pocałować, ale tym razem się cofam.
- I tobie się to podoba?
- Ogromnie - odpowiada.
- Dlaczego?
- Bo do siebie pasujemy."
Autor: Skryta-Ksiazka, data: 05.11.2016 10:43, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

skrytaksiazka.blogspot.com

Simon Snow rozpoczyna ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Przez ostatnie lata nie za bardzo się podszkolił - wciąż słabo radzi sobie z różdżką, nieustannie coś podpala lub sam wybucha. Żeby tego było mało, porzuca go dziewczyna, a jego mentor nie daje znaku życia.

Główny bohater nie ma pojęcia dlaczego akurat on jest uznawany za najpotężniejszego czarodzieja, skoro każde z jego życiowych przedsięwzięć to porażka. Świat Magów zaczyna się komplikować, Simon musi sprostać wyzwaniu i zapanować nad sytuacją. Nie pomaga mu przeczucie, że Baz (jego współlokator i największy wróg) najprawdopodobniej coś knuje za jego plecami.

Już od samego początku byłam strasznie podekscytowana na samą myśl o tym, że przeczytam historię książkowego bohatera z "Fangirl", ponieważ fragmenty historii o Simonie i Bazie w poprzedniej książce Rainbow Rowell mnie ogromnie zainteresowały.

Uważam, że książka ma i plusy i minusy, jednak ja zauważyłam więcej tych pozytywnych aspektów. Genialni bohaterowie, ciekawie wykreowany świat i interesujący wątek, który trzymał w napięciu. Jak dla mnie - największą zaletą tej powieści, była genialna relacja Simona i Baza, którym kibicowałam do ostatniej strony.

Autorka stworzyła świetne osóbki, które można było pokochać od pierwszej strony. Byłam i dalej jestem ogromnie zauroczona osobą Simona, Baza i nawet Penelope. Zdarzały mi się chwile kiedy śmiałam się z ich rozmów, ale też wzruszające i ciepłe, przy których uśmiechałam się i chciałam tylko więcej i więcej. Najbardziej przeszkadzała mi postać Agathy, która sprawiała, że czasami miałam ochotą nią porządnie wstrząsnąć. Do końca pozostała dla mnie ogromnie irytująca.

Wszystkie wydarzenia były interesujące, ale mam wrażenie, że nie tak dokładnie dopracowane. Pojawiało się według mnie mnóstwo informacji, które momentami zaczęły się ze sobą mieszać. Dopiero po jakimś czasie książka stała się dla mnie jasna i zaczęłam obstawiać różne opcje, jak ona się skończy.

Najśmieszniejsze było to, że zły charakter/postać w książce (z którą miał zmierzyć się Simon) został nazwany "Szaroburem" - zabrzmiało to jak z jakiejś bajki dla dzieci, mimo, że ta historia nie jest tak zupełnie pozycją dla młodszych czytelników. Niestety ten pseudonim nie był zbytnio trafny, a wręcz dziwny i nie wiedziałam co o nim myśleć.

Książka została podzielona na perspektywy różnych postaci: tych pierwszoplanowych, jak i drugoplanowych. Podobał mi się ten zabieg, ponieważ zostały nam przestawione myśli większości bohaterów i przynajmniej wiedziałam (a przynajmniej domyślałam się) czego się spodziewać, chociaż czasami nie łatwo było to zrobić.

Zdarzały się momenty kiedy pani Rowell ogromnie mnie zaskakiwała, oczywiście na plus. Dzięki temu cała fabuła zyskała więcej w moich oczach, ponieważ oprócz świetnie wykreowanych bohaterów, których dosłownie pokochałam, chciałam również czegoś więcej od samej akcji i historii. Dostałam to i zakończenie "Nie poddawaj się" sprawiło, że mój nastrój automatycznie się poprawił.

Książka jest genialną powieścią o miłości, przyjaźni, duchach, tajemnicach i zagadkach. Pojawiają się w niej czarodzieje, wampiry i inne istoty nadprzyrodzone. Uwielbiam czytać takie historie, które sprawiają, że zaczynam żyć i myśleć o zupełnie innym świecie. Uwielbiam tą książkę i jestem pewna, że do niej kiedyś wrócę, tak samo jak do "Fangirl."
Autor: Zagubiona w słowach, data: 03.11.2016 19:37, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Simon Snow

Pożyczasz postacie. Bierzesz ich świat i zaczynasz tworzyć coś zupełnie nowego. Czujesz, że możesz doprowadzić ich dokądkolwiek tylko chcesz. Zrobić z nimi co tylko dusza zapragnie. To właśnie magia fanfiction. Umożliwia każdemu fanowi poprowadzenia historii na całkiem inny tor, czasami przekraczając najśmielsze wyobrażenia. A jak wyglądałby Twój fanfic?
Simona Snowa poznałam już przy okazji czytania Fangirl. Pojawiały się fragmenty fanfiction pisanego przez główną bohaterkę i ucieszyłam się, gdy okazało się, że będę mogła poznać całość tej historii. Już na początku muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że Nie poddawaj się aż tak mnie wciągnie.
Świat przedstawiony przez autorkę wypełniony był magią. Niektórzy mogą upierać się, że to parodia Harry'ego Pottera, jednak fanfiction rządzą się nieco innymi prawami. Ja dla przykładu czuję się całkowicie oczarowana. Dawno tak nie śmiałam się podczas lektury i tak mocno trzymałam kciuki za bohaterów. Nie brakowało akcji, humoru i genialnych sytuacji w jakże przewrotnej relacji Simona z Bazem. Autorka bardzo sprytnie wszystko sobie obmyśliła i sprawiła, że aż przypomniały mi się czasy, kiedy sama pisałam dalsze losy moich ulubionych postaci.
Bohaterowie byli zdecydowanie najlepszym elementem tej opowieści – barwni i ciekawie wykreowani. Pokochałam ich już od pierwszej chwili, a w szczególności Simona i Baza. Ich wzajemne dogryzanie sobie sprawiło, że nie raz szczerzyłam się jak głupia do książki. Jeszcze lepsze było to, że byli swoimi współlokatorami i... największymi wrogami od dobrych paru lat. Każde miało swoje sekrety, mniej lub bardziej mroczne. Wpleciony został również wątek Szarobura, ale nie mogło obejść się również bez fantastycznych stworzeń jak na przykład wampirów.
Pojawił się wątek romantyczny. Byłam bardzo ciekawa, jak wypadnie on na tle całej opowieści i muszę przyznać, że się nie zawiodłam. Z wielkim zainteresowaniem śledziłam miłosne perypetie Simona, szczególnie, gdy do gry wkroczył Baz. Spodobał mi się sposób, w jaki autorka poprowadziła całą relację. Miłość była czymś odkrywczym i zaskakującym, a przynajmniej dla głównego bohatera, dla którego świat nagle stanął na głowie. Była zupełnie jak jego wybuchy. Pochłonęła wszystko dookoła.
Podsumowując, Nie poddawaj się to książka, w której nie brak akcji, intryg i miłości, która czasami potrafi zaskoczyć. Od pierwszej chwili pokochałam ten magiczny świat i bohaterów wraz z ich potyczkami słownymi, które momentami potrafiły rozłożyć mnie na łopatki. Ta historia bardzo mi się spodobała i muszę przyznać, że Rainbow Rowell wykonała kawał dobrej roboty. Myślę, że książka powinna się spodobać tym, którzy szukają czegoś lekkiego i wciągającego na długie godziny. Gorąco polecam. Zdecydowanie warto poznać historię Simona i Baza.
Autor: Carmen, data: 03.11.2016 19:32, ocena: 2,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Nie poddawaj się

Istnieją książki, o których można opowiadać godzinami. Istnieją książki, których nie da się kompletnie czytać. I istnieją też takie, które nie mieszczą się w żadnej z tych kategorii. Tak, wpadła mi w ręce książka właśnie z tej ostatniej kategorii – z jednej strony przyjazna, ale z drugiej nijaka. Mowa o „Nie poddawaj się” pióra Rainbow Rowell. Mam względem niej tak mieszane uczucia, jak odchudzający się względem kostki czekolady. Spróbuję poukładać bałagan, który mam w głowie i napisać coś w miarę sensownego. Mam nadzieję, że mi się uda. A zatem zaczynamy!

„Nie poddawaj się” to kolejna książka poczytnej pisarki, która w Polsce ma naprawdę wielu fanów. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę tytuł jakiejś jej książki, a zaraz pojawi się mnóstwo recenzji i filmików. Na czym polega jej fenomen? Ciężko mi powiedzieć. Z jednej strony jej twórczość jest łatwo przyswajalna i trafia do czytelnika, ale czy to wystarczy? Nim sięgnęłam po „Nie poddawaj się”, miałam przyjemność czytać „Fangirl” – obie książki są ze sobą powiązane i jeśli ktoś czytał tę drugą, dobrze wie, że „Nie poddawaj się” to w pewien sposób uzupełnienie. W „Fangirl” poznajemy Cath, lubiącą samotność nastolatkę, która bez pamięci zakochana jest w Simonie – fikcyjnym bohaterze, którego losy opisuje ona sama w fanfiku. Chłopak jest dokładnie taki, jaki ona chce, aby był. Czego chcieć więcej? Cath ma kontrolę nad mężczyzną swego życia i jest jej z tym naprawdę super. Świat rzeczywisty jest gdzieś obok. Ona żyje swoim opowiadaniem, którym dzieli się w internecie – nawiasem mówiąc, jej blog jest naprawdę poczytny. I w tym momencie Rainbow Rowell postanowiła podać nam na tacy „Nie poddawaj się”, czyli nic innego, jak losy Simona.

Simon Snow to nastoletni czarodziej, który uczy się w Watford, elitarnej szkole prywatnej – właśnie tak szkołę magiczną postrzegają Normalni, czyli ja i Ty, osoby mające z magią tyle wspólnego, co kolor biały z czarnym. To trochę taki Hogwart, tyle że każdy wie, gdzie mieści się Watford i każdy może się do niej zbliżyć. A zatem Simon… osiemnastoletni chłopak, który jest na ostatnim roku. Ma dziewczynę Agathę, przyjaciółkę Penelopę i odwiecznego wroga, czyli Baza – oczywiście wszyscy są uczniami tej samej szkoły i spotykają się na każdym kroku. Klasyka sama w sobie, prawda? Aha, zapomniałabym! Jest jeszcze Szarobur – osoba tajemnicza, o której istnieniu wie każdy magiczny obywatel, ale którą widzieli jedynie nieliczni. Ale zobaczenie Szarobura to raczej wątpliwy przywilej, więc tak, większość ma się z czego cieszyć! Nie mogę nie wspomnieć również o Magu, czyli takim naszym prezydencie – włada on światem magii i stara się utrzymać stołka. W świecie magii również biją się o władzę, nie ma że boli! Jednocześnie, co ważne, Mag rezyduje w szkole. Ma swój gabinet, swoje tajemnice, swoje przywileje, i jak już wspomniałam, swoich wrogów. Stara się trzymać Simona blisko siebie, ponieważ wierzy, iż jest on Wybrańcem – osobą, która uwolni wszystkich od okrutnego Szarobura.

Akcja sama w sobie fajna, ale wykonanie pozostawia sporo do życzenia. Książka zaczyna się w momencie rozpoczęcia nowego roku szkolnego, ostatniego dla Simona, jak i jego paczki. Szarobur nie próżnuje, główny bohater wciąż czuje jego oddech na karku, Penelope chce zatrzymać całą uwagę Simona przy sobie, Agatha oddala się od Simona, a Baz… nie pojawia się przez wiele dni na zajęciach, wywołując obsesję u Simona. Swoją drogą naprawdę krzywa akcja – Simon, wielki Wybraniec korzysta z każdej okazji, by podokuczać swemu współlokatorowi (nieprzyjacielowi), a gdy ten się nie pojawia, nie może spocząć, póki go nie znajdzie. Serio? Okazało się, że nie robił tego bez przyczyny, ale nim to się wyjaśniło, to ogarniał mnie trochę śmiech. Ale prawdziwy śmiech wzbudzała we mnie ta cała ich magia. Dosłownie! Podczas czytania postanowiłam zorganizować sobie karteczkę i wypisywać na niej najlepsze kąski. Jesteście gotowi na porcję okrutnych zaklęć, które wielokrotnie ratowały życie wielu bohaterom? Chociaż nie, na to nie da się przygotować. Uwaga, cytuję!
„Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje” – zaklęcie uzdrawiające, które jako jedno z pierwszych rozbawiło mnie niemalże do łez. Ale chwilka, były też inne, niejednokrotnie lepsze! Nie zatrzymujmy się!
„Motylem jestem” – w tym nie byłoby może nic zabawnego, gdyby nie okoliczności. Oczywiście chodzi o umiejętność latania. Od tej pory słowa słynnej polskiej piosenki będą mi się naprawdę ciekawie kojarzyły.
„Biedroneczko, leć do nieba, przynieś mi kawałek chleba. Jak nie chleba, to bułeczki, włożę sobie go do teczki i zjem gdzieś nad brzegiem rzeczki” – NAPRAWDĘ? Wydawało mi się, że czytam książkę dla młodzieży, a nie bajki dla dzieci. Oczywiście okoliczności znów nie pasowały do zaklęcia, które, trzeba Wam wiedzieć, miało kilka wariantów!
Ja rozumiem, że autorka mogła nie mieć pomysłów, ale wystarczyło spojrzeć na przykład Harrego Pottera, którego magia nie śmieszy za każdym razem, gdy ten otwiera usta, by wypowiedzieć jakieś swoje hokus pokus. No litości! Nie potrafiłam się nie śmiać i robię to i teraz. Pod tym względem ta książka poniosła porażkę. Podobało mi się wiele sytuacji, które Rainbow Rowell stworzyła, ale wszystko ulatywało, gdy tylko ktoś otwierał usta i zaczynał czarować. Oczywiście podałam tylko trzy przykłady, ale jest tego duuużo więcej. Choć może to jest wina tylko i wyłącznie tłumaczenia?

Z tego wszystkiego zapomniałam nadmienić, iż autorka podzieliła książkę na cztery części, w których naprzemiennie opisywała akcje z perspektyw poszczególnych bohaterów – tych pierwszoplanowych jak i drugoplanowych. Tutaj daję plusik, ponieważ mogłam śledzić akcję z wielu perspektyw jednocześnie. W pierwszy rozdziale przeważała perspektywa Simona, w drugim Baza, a potem było mniej więcej wszystkiego po równo – oczywiście w zależności od opisywanej sytuacji.

Moje drugie spotkanie z twórczością Rainbow Rowell uznaję za średnio udane. Ciężko mi wystawić ocenę, ponieważ mam z tą książką ogromny problem. Średnio podobał mi się początek, polubiłam środek, ale koniec znów średnio do mnie przemówił. Może gdyby te zaklęcia były jakieś ambitniejsze… tak, wtedy moja ogólna ocena byłaby o wiele większa. Jakoś nie przemawia do mnie sytuacja, w której grozi mi śmierć, a ja wyciągam różdżkę i jadę z tekstem: „Biedroneczko leć do nieba, przynieś mi kawałek chleba…”. No nie! Jednak każdy fan Rainbow Rowell powinien sam się przekonać, czy ta pozycja do niego przemawia, czy też nie. Do mnie przemówiła, ale tylko po części. Tragedii nie ma, o nie! Ale mogło być lepiej.
Autor: książko, miłości moja., data: 03.11.2016 09:05, ocena: 2,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

NIe poddawaj się

Nie poddawaj się to dobry tytuł, naprawdę trzeba mieć w sobie wiele siły, żeby się nie poddać i przeczytać tę książkę do końca. Mnie strasznie wynudziła, czytając ją robiłam sobie przerwy na inne tytuły, a nawet na seriale. Niestety nie zapałałam wielką radością ani do historii, ani do stylu autorki i już jakoś nie mam ochoty sprawdzać, czy inne książki Rainbow Rowell były lepsze. Nie mogę wam tej książki polecić z czystym sumieniem, myślę, że jest to lektura dla młodzieży w wieku 11-14 lat, może takim młodym czytelnikom książka przypadnie do gustu. Ja już do tej grupy się nie zaliczam, choćbym bardzo chciała i niestety dla mnie książka była słaba.
Autor: Layken, data: 30.10.2016 19:42, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

O innym świecie czarodziejów...

Simon Snow rozpoczyna swój ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Zawsze z utęsknieniem czekał na początek roku szkolnego, bo tylko wśród czarodziejów miał przyjaciół. Nie lubił przebywać w świecie Normalnych. Jednak ten rok nie zaczyna się tak, jak inne. Jego odwieczny wróg - Baz, nie wraca do szkoły, a Mag próbuje odesłać go z Watford w ''bezpieczniejsze'' miejsce. A to zaledwie początek, bo Simon jest wybrańcem. I tylko on może pokonać Szarobura.

Nie czytałam Fangirl. A wiem, że to tam po raz pierwszy pojawił się Simon Snow i jego przygody, chociaż nie w takiej formie jak w Nie poddawaj się. Mimo to, bardzo cieszyłam się, kiedy zawitała do mnie ta książka. Byłam niesamowicie ciekawa tego świata, niejako kreowanego na ten, który przypuszczalnie znamy my wszyscy. I chociaż nie przepadam za twórczością tej autorki - postanowiłam spróbować. Co z tego wyszło?

Z początku zapowiadało się naprawdę bardzo ciekawie. Kartka po kartce poznawałam zakamarki tego innego świata czarodziejów. Nie zakochałam się w nim, ale w niektórych sprawach Rainbow Rowell wykazała się pomysłowością. Jednak czasami odnosiłam wrażenie, że nie do końca dopracowała pewne szczegóły, co trochę zakłócało spójność lektury. Nie przypadły mi do gustu również pewne rozwiązania fabularne. Bardzo chciałam w najmniejszym detalu poznać tamtejszy świat, lecz niestety autorka nie skupiła się na nim wystarczająco, przynajmniej dla mnie.

Od połowy książki akcja zaczęła wyczuwalnie przyspieszać i pojawiało się coraz więcej tajemnic oraz zagadek. Jednak gdy patrzyłam wstecz, na pierwszą część tej historii, właściwie nie wiedziałam, co zabrało aż tyle kartek. Mam na myśli to, że nie zawarło się tam aż tyle istotnych rzeczy. Doprowadziło mnie to do wniosku, że książka w pewnych momentach została trochę "przegadana".

Jednak najdziwniejsze odczucia mam w stosunku do wątku romantycznego. Był dla mnie totalnym zaskoczeniem i absolutnie nie spodziewałam się takiego rozwiązania. Lecz nie do końca przypadł mi do gustu. Lubię, gdy uczucia pojawiają się subtelnie i uzasadnienie, a tutaj miałam wrażenie, że to wszystko zjawiło się jakby znikąd. Jak dla mnie, autorka zbyt szybko przeszła od nienawiści do miłości.

Z bohaterami też nie było wcale tak różowo. Na początku naprawdę lubiłam Simona, czyli tego, który grał tu pierwsze skrzypce. Wydawał mi się fajną i całkiem sensowną postacią, chociaż swoje wady też miał. Jednak potem, sama nie wiem dlaczego, stał się całkiem inny. Jakby na jego miejsce wskoczył zupełnie inny charakter. Nie wiem czy to tylko moje wrażenie, ale szkoda, że tak się stało. Inne postacie również były obecne, ale właściwie nie potrafiłam się z nimi zżyć.

Nie poddawaj się okazało się dla mnie zaskoczeniem. W pewnych momentach pozytywnym, a w innych negatywnym. Świat przedstawiony, jaki wykreowała Rainbow Rowell był dość ciekawy, jednak żałuję, że nie mogłam poznać go lepiej. Z początku myślałam, że w mojej końcowej ocenie ta historia będzie musiała zmierzyć z tą, którą zdążyłam pokochać już dawno.

Jednak wiecie co? Postanowiłam nie patrzeć na Nie poddawaj się przez pryzmat Harry'ego Pottera, bo to dwie odrębne i zupełnie inne historie. Mimo początkowych podobieństw. Chociaż zupełnie nie podobało mi się zakończenie i do końca nie poznałam paru szczegółów. Rainbow Rowell nie sprostała moim oczekiwaniom, co do zwykłej, nienawiązującej do niczego książki. Jak wyżej - były dobre momenty i chwile wielkich zaskoczeń, ale to chyba za mało, by zwalić mnie z nóg.
Autor: riana, data: 30.10.2016 08:19, ocena: 2,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

A ja się jednak poddałam

Ciężko było mi przez nią przebrnąć. Ciągle dawałam jej szansę, że już zaraz się rozkręci akcja, przecież muszę się tylko w nią wczytać. Sam tytuł wołał do mnie: nie poddawaj się. Więc starałam się, ale to nie wychodziło. Była to męka, istny bieg po szyszkach. Nie wiem co w moim przypadku zadziałało najbardziej na nie; jednak zażenowanie przebija się tutaj najmocniej. Może nie mam w sobie takiego dużego dystansu do czytanych przeze mnie książek, bo nie mogę powiedzieć, że z takich historii wyrosłam, bo to zdecydowanie jest książka inna niż wszystkie. Jest to po prostu parodia, i proszę, by osoby, które lubią twórczość Rowell mnie nie zlinczowały, ale naprawdę postrzegam to jako parodię, tylko chyba niezbyt udaną i momentami aż głupią.
Autor: monweg, data: 28.10.2016 23:41, ocena: 2,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Słabiutka

Simon Snow rozpoczyna właśnie ostatni rok nauki z Szkole Czarodziejów w Watford. Nie żeby przez ostatnie kilka lat jakoś bardzo się podszkolił – wciąż słabo radzi sobie z różdżką, w dodatku nieustannie coś podpala albo sam wybucha. Na domiar złego porzuca go dziewczyna, a jego mentor nie daje znaku życia. Simon zupełnie nie wie, dlaczego akurat on uznawany jest za najpotężniejszego czarodzieja, skoro każde z jego życiowych przedsięwzięć to porażka.

Naczytałam się tyle dobrego o autorce Nie poddawaj się. Jej wcześniejsze powieści Eleonora i Park, Fangirl, Linia serc wyniosły ją na pierwsze miejsca New York Timesa, a prawa wydawnicze sprzedano do wielu krajów świata. Niestety po najnowszej książce naprawdę nie wiem, czy mam ochotę poznać twórczość Rainbow Rowell. Ale od początku.

Od pierwszych stron Nie poddawaj się miałam nieodparte wrażenie, że zbyt dużo pisarka zaczerpnęła z Joanne Kathleen Rowling. Harry Potter już był i ja dojrzała wiekiem potteromaniaczka nie zgadzam się z czymś, co za bardzo ociera się o plagiat. Wszak Simon Snow to nowa wersja Harry’ego; jego przyjaciółka Penelope stanowi mieszankę wybuchową dwóch postaci Hermiony i Rona; współlokator i wróg Baz jest jak Draco Malfoy; no i jeszcze postać Szarobura, który przypomina Lorda Voldemorta. Nie zapomniałam oczywiście o Magu, który w świecie Harry’ego również ma swojego odpowiednika Albusa Dumbledora. Zakazany Las jest tutaj Ukrytym Lasem. Dość żałosne, prawda?

Po pisarce, o której czytałam prawie w samych superlatywach oczekiwałam czegoś więcej niż otrzymałam. Wiedziałam, że ma być o magii, ale jakieś to wszystko nieudolne i mało ciekawe. Spodziewałam się burzy z piorunami a dostałam ledwie przyjemny majowy kapuśniaczek. Dla mnie, fanki młodego czarodzieja i miłośniczki fantasy to zdecydowanie niewiele, aby mnie zaczarować.

Postaciom też dość dużo brakuje, żeby zainteresować czytelnika. Mam wrażenie, że są niezbyt dopracowane, wydają się płaskie, papierowe; brak im oryginalności. Jak więc widzicie wykreowanie postaci obdarowuję sporym minusem. Wychodzimy na zero, gdyż daję dużego plusa za wykorzystanie wątku homoseksualnego. To chyba najmocniejsza strona tej książki.

Według mnie Rowell powinna pozostać przy gatunku literackim, który jej wychodzi. Po co, u diabła, brała się za fantastykę? Mimo lekkiego pióra powieść Nie poddawaj się szła mi się jak po grudzie. Dawno aż tak bardzo nie wymęczyłam się podczas lektury. Nie wiem, czy założeniem było naśmiewanie się z pierwowzoru. Zaklęcia w książce są żałosne i zamiast coś wnosić, śmieszą (dla przykładu przytoczę jedno z nich, roztapiające masło – Życie na gorąco). Bardziej pasuje do serialu sensacyjnego niż do zaklęcia. A takich zaklęć-niezaklęć jest znacznie więcej i już nie mam pojęcia czy śmiać się, czy płakać.

Ogólnie uznaję powieść Rowell za słabą, mimo niezłego zakończenia. Czuję się mocno rozczarowana. Nie poddawaj się może trafić do licznej rzeszy wielbicielek twórczości amerykańskiej pisarki. Zdecydowanie odradzam fanom fantasy, a przede wszystkim nieprzebranej ilości potteromaniaków.
Autor: Zatracona w słowach, data: 28.10.2016 00:14, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Nie poddawaj się!

Simon Snow rozpoczyna właśnie swój ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Nadal jednak nie rozumie, dlaczego jest uważany za najpotężniejszego czarodzieja, skoro wszystko, czego się dotknie, zmienia się w katastrofę. Wkrótce w Świecie Magów zaczyna wrzeć, Simon traci dziewczynę, a na domiar złego jego współlokator, a zarazem wróg zdaje się coś knuć. Czy uda mu się ocalić świat, skoro nie potrafi zapanować nawet nad własną mocą?

Rainbow Rowell jest już autorką dobrze znaną w Polsce, która zdobyła w naszym kraju rzeszę wiernych fanów. Są jednak osoby, które nie przepadają za tą autorką. Ja plasuję się gdzieś pomiędzy, ponieważ nie jestem wielką fanką twórczości Rainbow Rowell, jej książki są według mnie przeciętne i nie wyróżniają się niczym szczególnym. Na ten moment ukazało się u nas już pięć jej powieści. Miałam okazję przeczytać „Linię serc”, a także „Załącznik” i zarówno jedna, jak i druga książka nie wywarły na mnie ogromnego wrażenia. Nie były też jednak wyjątkowo słabe. Do tej pory nie przeczytałam niestety jeszcze „Fangirl”, która jest zdecydowanie najpopularniejszą książką tej autorki. „Nie poddawaj się” nawiązuje właśnie do historii Cat, która napisała fanfiction na podstawie swojej ulubionej serii o czarodziejach.

Pióro Rowell jest jak zawsze lekkie i proste, a akcja prowadzona jest bardzo swobodnie. Niestety zawiodłam się na kreacji Simona, który jest głównym bohaterem powieści. Jest on raczej komiczną postacią, jednak przedstawioną bez polotu, zapewne miał nas rozbawić, jednak nie zawsze mu się to udawało. Pozostałe postacie występujące w tej książce również nie wywarły na mnie wielkiego wrażenia, a jedynym bohaterem, którego polubiłam, jest Baz – całkowite przeciwieństwo Simona i jego skryta sympatia. Można się więc łatwo domyślić, że w książce pojawia się wątek homoseksualny, który oczywiście nie każdemu musi przypaść do gustu.

„Nie poddawaj się” dzieli się na cztery księgi. Każda kolejna jest na pewno lepsza od poprzedniej, jednak dopiero na ostatnich stu pięćdziesięciu stronach akcja poszła do przodu na tyle, że książce udało się na dłużej przykuć moją uwagę. Pierwsza połowa nie była szczególnie interesująca, a momentami nawet mnie nudziła. Miałam ochotę odłożyć tę powieść na bok, jednak jak podpowiadał mi tytuł, nie poddałam się i dobrnęłam do końca. Zakończenie oczywiście mnie nie zaskoczyło, było słodkie i urocze, tak jak ma w zwyczaju kończyć swoje książki Rowell.

„Nie poddawaj się” jest książką przeciętną i momentami męczącą. Niestety Rainbow Rowell po raz kolejny nie udało się przekonać mnie do swojej twórczości, jednak ostatnią nadzieję pokładam w „Fangirl”, po którą na pewno kiedyś sięgnę. Nie spodziewajcie się po tej książce czegoś wyjątkowego, a na pewno oszczędzicie sobie rozczarowania. To nieskomplikowana i łatwa w odbiorze historia, która na pewno spodoba się fanom autorki, jednak pozostałym czytelnikom już niekoniecznie może przypaść do gustu.

http://someculturewithme.blogspot.com/2016/10/nie-poddawaj-sie.html
Autor: Natalie Bane , data: 28.10.2016 00:08, ocena: 2,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Nie poddawaj się

Rainbow Rowell jest dość kontrowersyjną autorką. Niektórzy są jej zdecydowanymi zwolennikami, a inni wręcz przeciwnie. Ja zawsze bardzo ją ceniłam, zaczęłam swoją przygodę z jej twórczością od „Fangirl”, która bardzo mi się podobała. Kolejne książki tej autorki też zrobiły na mnie dobre wrażenie. Powieść, o której chcę dziś powiedzieć jest historią Simona Snowa, czyli postaci, która jest wykreowana w książce „Fangirl”. Rowell postanowiła opowiedzieć jego historię i tchnąć w nią życie, tak właśnie powstało „Nie poddawaj się”.
Simon Snow zaczyna ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Sam nie potrafi nadal poprawnie wypowiadać zaklęć i posługiwać się różdżką. Często kiedy nie kontroluje swoich emocji zdarza mu się wybuchnąć, a przy tym coś niechcący podpalić. Jednak będzie musiał nauczyć się panować nad swoją potęgą, aby zmierzyć się z groźnym Szaroburem, który zatruwa świat magii. Oprócz tego zrywa z nim jego dziewczyna, a on czuje, że jego największy wróg Baz coś knuje. Wojna wisi na włosku, a Simon musi zapanować nad zaistniałą sytuacją.
Bardzo podobała mi się „Fangirl”, z której tak naprawdę powstała owa pozycja. Niestety o niej nie mogę powiedzieć tego samego. Ta książka była po prostu średnia. Naprawdę bardzo, bardzo, bardzo średnia. Czytało mi się ją bardzo wolno i wkurzali mnie wszyscy bohaterowie oprócz Penny. Simon był prawdziwym niezdarą i pesymistą. Ciągle użalał się nad sobą, że albo Agatha go nie chce lub, że Baz coś knuje i tak praktycznie na okrągło. Według mnie był bardzo bezbarwną postacią. Sam Baz nie był też szczególnie interesujący. Typowy emo wampir, który nienawidzi całego świata, więc udaje rozkapryszonego dzieciaka. Agatha była całkowitą porażką. Jeszcze nigdy tak bardzo nie byłam zniesmaczona zachowaniem jakiejś dziewczyny. Niestety nie mogę przytoczyć argumentów bez spojlerów. Co do fabuły, do mniej więcej końca książki nic się nie działo, dwa ostatnie rozdziały były maksymalnie nasączone akcją, zaś reszta to było użalanie się Simona, że jest beznadziejny i użalanie się Baza, że Simon jest beznadziejny. Penny była jedynym dobrem tej powieści, ponieważ kiedy przychodziło do jej myśli zawsze znajdowaliśmy tam jakąś konstruktywną i inteligentną uwagę i zawsze potrafiła zaciekawić. Największym minusem tej powieści była przewidywalność, domyśliłam się zakończenia zaraz na początku książki. Kiedy zobaczyłam jakie narracje czasami zostawały dodane i z rozmów bohaterów dodałam dwa do dwóch i w kilka sekund, wiedziałam kto jest tym „złym”. Ponadto uważam, że szczegóły tego jak do tego wszystkiego doszło nie są bardzo ciekawe. Aby nie zostawić recenzji z samymi wadami wspomnę oczywiście o plusach. Pierwszym z nich jest na pewno to, że książka jest lekka i zupełnie niepotrzebującą, aby się na niej skupić. Mogłam spokojnie wyłączyć moje myśli i podenerwować się na bohaterów zamiast martwić się najbliższym sprawdzianem. Co do kolejnej zalety, to uważam, że ta powieść jest wspaniałą gratką dla fanów „Fangirl”, a zwłaszcza Simona i tych, którzy czują niedosyt po tylko wspominaniu go w tamtej powieści. Dla mnie książka była średnia, ale nie była gniotem, niewypałem, mnie jednak w ogóle nie przypadła do gustu.
Autor: Karolina, data: 27.10.2016 11:08, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Urocza historia

Twórczość Rainbow Rowell ogółem budzi we mnie niesamowicie ciepłe uczucia, ale to „Fangirl” niezmiennie pozostaje powieścią, za którą najbardziej cenię ów autorkę. Tym bardziej powinnam odczuwać ekscytacje premierą „Nie poddawaj się”, w końcu historia Simona i Baza pojawiła się we fragmentach tamtej powieści jako fanfik stworzony przez główną bohaterkę Cath - tylko że nie do końca tak było. Owszem, byłam ciekawa jak autorka poradzi sobie w nowym gatunku i czym zachwyca się zagraniczny booktube. Ale równocześnie miałam dziwne przeczucie, że to już nie będzie to samo. I nie było.


Simon Snów powraca do Szkoły Czarodziejów w Watford na swój ostatni rok nauki. Sytuacja w Świecie Magów jest napięta - czarodzieje walczą między sobą o władzę; Szarobur dokonuje kolejnych zniszczeń; a rozmaite magiczne stworzenia życzą Simonowi śmierci. Całej sytuacji nie ułatwia także fakt, że pomimo lat nauki i wsparcia przyjaciółki - Penelope, chłopak nie potrafi wciąż zapanować nad własną magią a jego głowę cały czas zaprząta Baz. Współlokator i największy wróg Simona najpierw sprawił, że rozstał się z Agathą a potem nie wrócił po wakacjach do szkoły. Z pewnością knuje coś niedobrego.

„Nie poddawaj się” znacząco różni się od pozostałych powieści autorki i równocześnie posiada z nimi wiele punktów wspólnych. Rainbow Rowell, nawet w historii fantastycznej, tworzy niesamowicie rzeczywistych bohaterów z którymi łatwo jest się utożsamić ze względu na wszelkie ich niedoskonałości - w wyglądzie, zachowaniu czy charakterze. I równe sukcesywnie przedstawia łączące ich relacje - zwłaszcza tą łączącą Simona i Baza. Nie jest tajemnicą, że „Nie poddawaj się” porusza wątki LGBTQ i chociaż miałam pewne wątpliwości jak autorka sobie z nim poradzi to właśnie przedstawiony w powieści związek przekonał mnie najbardziej.

Rainbow Rowell ma przy tym niesamowicie lekkie, dowcipne pióro - o czym przekonała nas już wcześniej i gdyby „Nie poddawaj się” było młodzieżową obyczajówką nie miałabym się do czego przyczepić. Ale mam. Rainbow Rowell podejmuje próbę wykreowania własnego świata, tyle że do złudzenia przypomina on ten stworzony przez J. K. Rowling w Harry'm Potterze. A podobieństwa nie występują jedynie na płaszczyźnie kreacji świata. Szkoła magii, wystawne posiłki, Wybraniec wychowany w świecie zwykłych ludzi; ukazanie bliskiej relacji głównego bohatera z dyrektorem i opiekunem/opiekunką zwierząt.

Autorka różnicuje te dwie historie w znaczący sposób w drugiej połowie powieści, gdy tak naprawdę dopiero zaczyna się akcja. Owszem, dowiedzieliśmy się w „Fangirl”, że seria o Simonie Snowie jest czymś na kształt Harry'ego Pottera, ale wówczas nie był to główny element historii. Nie da się też ukryć, że momentami w trakcie lektury „Nie poddawaj się” czujemy się dokładnie tak jakbyśmy coś pominęli [coś czyt. poprzednie tomy serii] i zostali wrzuceni już w środek historii, bez wszystkich potrzebnych informacji. Dawno nie czułam się tak rozdarta po lekturze.

„Nie poddawaj się” uwiodła mnie pod wieloma względami, ale przyniosła ze sobą także pewną dozę rozczarowania. Rainbow Rowell po raz kolejny udowadnia lekkość pióra i umiejętność do kreowania niesamowitych postaci. Wszystko wskazuje jednak na to, że po prostu preferuje jej “poprzednie wydanie” a nie powieści fantastyczne. Czy żałuję lektury? Absolutnie nie - zwłaszcza przez wzgląd na Baza&Simona. Jestem też ogromnie ciekawa czy pozostanę odosobniona w swojej opinii a już zwłaszcza - jak ów historie odbiorą dotychczasowi krytycy Rainbow Rowell.
Autor: Angelika, data: 25.10.2016 15:08, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Średnia

Sądziłam,że fabuła dotycząca magii i czarodziejów została na tyle wyczerpana ,że na rynku wydawniczym nie pojawią się już nowości o tej tematyce.Jednak się myliłam.Rainbow Roweel była na tyle odważna,że ponowiła tą tematykę.
Kolejna książka, wprowadzając nas w świat czarodziei i magów.Głównym bohaterem jest chłopak o imieniu Simon Sinow. Uczeń Szkoły dla Czarodziejów od zawsze miał poczucie,że jest osamotniony i niezrozumiały.Tęsknota w nim do rodziny jest ogromna.W Szkole dla Czarodziejów ,w której się uczy ,nie jest idealnie.Samego Bohaterka poznajemy w najmniej szczęśliwym momencie.Simon nie jest wybitnym czarodziejem, posługiwanie się różdżka zostawia wiele do życzenia, mimo to jest uznawany za najpotężniejszego czarodzieja.Na domiar złego Simona zostawia dziewczyna.W świecie czarodziejów zaczynają się problemu,a Simon będzie musiał stanąć w oko w oko ze swoim wrogiem.
Zabierając się po tą książkę obawiałam się,że będzie to mocny niewypał podobnie jak z książką Fangril.Odnośnie tej książki mam podobne odczucia. Zapoznając się z okładką wiedziałam,że jest to powieść o czarodzieju.Nie zdawałam sobie sprawy jednak,że będzie bardzo podobna do Harry’ego Pottera. Czytając ją czytelnik nie jest w stanie nie porównywać jej do Harry’ego Pottera.Przez większość czasu śledząc losy bohaterów miałam przed oczami Harry’ego. Powieść miała tendencje to tego,że akcja się rozkręcała, po czym wszystko zastygało w martwym punkcie.Momentami miałam ochotę zostawić książkę i dalej nie czytać.Moim zdaniem w książce Rainbow znajdziemy wiele magicznych zaklęć,które w porównaniu z piórem J.K. Rowling są niskich lotów.Jest jeden plus tej książki sama autorka i jej odwagę.Nieliczne autorki odważyłyby się napisać, powieść o czarodziejach,która może być porównywana do słynnego Harry’ego Pottera.Czy chcę Wam ją polecić ?Niekoniecznie.Pozdrawiam Angelika
Autor: Thievingbooks, data: 25.10.2016 10:18, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Nie poddawaj się

Kiedy pierwszy raz przeczytałam zapowiedź tej książki powiedziałam zdecydowane nie. Czytałam "Fangirl" i chociaż ta historia przypadła mi do gustu to dlaczego mielibyśmy wyciągać fanfiction na światło dzienne i tworzyć z tego odrębną historię? Ale jak to w życiu każdego czytelnika bywa - skusiłam się, bo przecież książka to książka i nie wypada odmówić.

Podeszłam jednak bardzo sceptycznie do całej fabuły i nastroiłam się z góry na to, że ta historia nie przypadnie mi do gustu. W końcu w "Fangirl" miałam śladowe ilości do czynienia z Simonem i wtedy nie wychwyciłam między nami żadnej chemii. Ale kontynuowałam lekturę, poznawałam co raz bliżej głównego bohatera i nawet się nie obejrzałam a moje nastawienie ze sceptycyzmu zmieniło się na tryb dobrej zabawy.

Przyznaję, że jest to przede wszystkim książka dla fanów autorki i wielbicieli gatunku, bo z góry Was ostrzegam - ta historia nie przypadnie każdemu do gustu. To bogaty świat żywcem wyciągnięty z powieści fantastycznych, w których magia, duchy, wampiry i różne potwory wyskakują z każdego zakamarka. Simon - główny bohater rozpoczyna ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów i jest niestety kiepski w tym co robi. Wszyscy dookoła uważają go za potężnego czarodzieja, a on sam nie wie skąd to porównanie, skoro wszystkiego co się dotknie psuje się i rozpada. Jednak magia jest przewrotna i nie daje się przebłagać - uderza z siłą pocisku i wymusza na Simonie zaangażowanie w rozgrywane wydarzenia.

Historia prowadzona jest bardzo lekko, swobodnie, trochę jakby w subtelnie prześmiewczym tomie, bo Simon jest komiczną postacią - nie radzi sobie kompletnie w świecie, w jakim żyje. Jako bohater jest przyjemny w odbiorze, ale przy tym niestety bardzo ślamazarny, ale ratuję go Baz - przeciwieństwo Simona i jego wielka, skrywana miłość. Na tej podstawie rodzi się całkiem przyjemny wątek romantyczny, który nawiązuje do tego, że miłość zawsze utoruje sobie drogę, niezależnie od miejsca i wydarzeń.

Podsumowując "Nie poddawaj się" to książka w stylu Rowell - nieskomplikowana, przyjemna, pełna dynamicznych dialogów i trochę ironiczna, kiedy trzeba. Autorka kieruje ukłon w stronę fanów Harry'ego Potter'a, bo motyw tej historii przejawia się na każdym kroku przygód Simona. Bez wątpienia jest to książka przesiąknięta po brzegi optymizmem, poczuciem humoru i dobrą zabawą - trochę na bazie uproszczonej powieści fantasy, a trochę na bazie typowej historii miłosnej. Myślę, że dla niedowiarków będzie to idealna książka na rozpoczęcie przygody z twórczością autorki. Bo chyba fanów Rowell nie muszę zachęcać, prawda?
Autor: paulina0944, data: 24.10.2016 17:07, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Magia, szkoła i wampir!

Simon rozpoczyna ostatni rok w szkole magii. Jest wybrańcem, który ma pokonać największego wroga i ocalić cały magiczny świat. Jednak nie jest to takie proste jakby się wydawało. Co zrobi Snow by spełnić oczekiwania innych?

"Nie poddawaj się" to historia Simona Snowa, znanego Wam z powieści Fangirl. Jest to fanfick, który pisała Cath. Jednak mam do Was pytanie, czy ten opis nie przypomina Wam pewnej historii, którą pewnie wszyscy książkoholicy znają z książek lub filmów?

Tak, ta historia przypomina bardzo Harry'ego Pottera. I z tym miałam największy problem podczas lektury. Zamiast Simona, Baza i Penelope, ja wyobrażałam sobie Harry'ego, Draco i Hermione.

Historia Simona, który ma ocalić świat, bo jest potężniejszy niż inni, to już było. Arcy wróg, który uparł się na głównego bohatera aby go zniszczyć, to już też było. Trójka głównych bohaterów, było. Jak widzicie w książce nie znajdziecie nic co by Was zaskoczyło.

Bohaterowie tej powieści są ciekawi i to jeden z niewielu plusów tej książki. Simon to taka typowa niezdara, mimo że się stara rzadko co mu wychodzi. Za to jest lojalny, kochany i uroczy. Baz za to jest specyficzny, bo raz jest zarozumiały, arogancki i wszystkimi gardzi, a zaraz potrafi współczuć i pocieszać. Penelope jednak polubiłam najbardziej, za jej bystrość, inteligencję i charakterek! ♥

Jeżeli czytaliście książki Rainbow Rowell to wiecie, że umie ona tworzyć mocne punkty kulminacyjne i tu właśnie był bardzo mocny ten punkt, jednak jest pewno "ale",książka ma ponad 500 stron, a ta prawdziwa akcja zaczyna się na 400 stronie, a do tego czasu wszystko ciągnie się, wlecze i czasami mamy ochotę książkę rzucić w kąt. Jednak dla samego końca warto przebrnąć przez początek! A moje drugie "ale" to to, że ja już na 300 stronie przewidziałam o co chodzi i jak może się to zakończyć.

Dlatego reasumując, jeżeli jesteście fanami Fangirl i podobały Was się fragmenty ze Snowem i Bazem to polecam Wam tę książkę. Jeżeli za to, tak ja mi, średnio się ona podobała to nic nie stracicie nie czytając tego. A Ci co nie czytali Fangirl i Ci co chcieliby zobaczyć jak autorka poradziła sobie z powieścią fantazy, niech spróbują. Na pewno miło spędzicie z tą powieścią czas, bo czyta się ją lekko i przyjemnie, dodatkowym plusem jest zmienna narracja. Dlatego sami przekonajcie się czy to książka dla Was czy nie :)
Autor: Natalia z Osobliwego Delirium, data: 24.10.2016 16:50, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

W świecie magii - osobliwe-delirium.blogspot.com

Nie poddawaj się to książka, do której z pewnością będę powracać, ze względu na cudowny magiczny klimat i niezwykle lekką fabułę, która nie jest ani zbyt banalna, ani zbyt poplątana - po prostu w sam raz. Jest to bardziej pozycja dla młodzieży w stylu Harry'ego Pottera, choć nie nazwałabym Carry on[oryginalny tytuł] kopią.

Bohaterowie zostali bardzo ciekawie zarysowani, możemy ich poznać jeszcze bliżej za sprawą rozdziałów, które prowadzone są z różnych perspektyw. Niektóre postacie polubiłam bardziej, niektóre mniej. Moim faworytem jest zdecydowanie Baz, czyli typowo czarny charakter, ale jednak nie do końca. Natomiast najmniej polubiłam Agathę, zbyt dużo razy mnie irytowała i tylko czekałam, aż zniknie.

Nawet nie umiem zliczyć, ile razy uśmiałam się albo nieco wzruszałam przy tej lekturze. Zdecydowanie to jeden z lepszych lekarstw na jesienną chandrę! Magiczne zaklęcia, które są tak nietypowe, że aż absurdalne, ubawiły do łez, a przygody Simona Snowa napełniły mnie pozytywną energią.

Fabuła nie jest mocno nowatorska, lecz powieść czyta się z przyjemnością. Może momentami zdawać się przewidywalna, ale w książkach dla młodzieży jest to prawie nieuniknione. Wkradł się tu wątek homoseksualny, za co jestem wdzięczna, bo nie było to wymuszone, a naturalne. Choć z drugiej strony, przez ten aspekt, niektórym może nie być po drodze z tą powieścią. Na pocieszenie dodam, że nie jest to wcale książka o miłości, lecz o magicznych przygodach czarodziejów. Akcja mogłaby być nieco bardziej dynamiczna, ale Rainbow Rowell tworzy bardzo luźne utwory, które są nieco rozwlekłe.

Nie poddawaj się to niezwykle ciepła opowieść o przyjaźni, magii i tajemniczych zagadkach. Znajdziemy tu interesujących bohaterów, niebanalną fabułę oraz cudowny klimat, dzięki któremu możemy przemienić się w czarodziejów. Nie jest to pozycja z szybką akcją, lecz na pewno nie można się przy niej nudzić. Dla osób, które lubią się pośmiać i czytać fanficki, jest to powieść idealna. Prosty język i podział na rozdziały sprawia, że czyta się niezwykle szybko, ale też z uśmiechem na twarzy. Idealna lektura dla młodzieży w szare i deszczowe dni!
Autor: Dobra.ksiazka, data: 23.10.2016 20:19, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Simon Snow

Simon Snow jest czarodziejem i właśnie rozpoczął ostatni rok w szkole Warford. Całe jego życie skupia się wokół magii, tym że jest Wybrańcem oraz na misji, w której musi pokonać groźnego Szarobura. Ma wokół siebie fantastycznych ludzi: dziewczynę Agathe, przyjaciółkę Penelope, Maga oraz znajomych. Jednak w Szkole Czarodziejów kogoś brakuje. Otóż współlokator, z którym dzielił pokój przez wiele lat nie pojawił się na zajęciach. Baz nie jest zwykłym kolegą z pokoju, jest jednym z największych wrogów Simona, który bezustannie zatruwał mu życie. Bohater zastanawia się, czy nieobecność Baza to początek jakieś kolejnej intrygi. Snow będąc na ostatnim roku w Warford będzie musiał zmierzyć się z przeciwnościami losu, stanąć do ostatecznej walki oraz zapanować nad niespodziewanym uczuciem.
Wyobraźcie sobie, że czytacie finałowy tom niezwykle popularnej serii, którą kocha cały świat, a wy tę historię widzicie po raz pierwszy na oczy. "Nie poddawaj się" jest właśnie taką książką, a w zasadzie fanfiction. Kojarzcie zapewne głośną "Fangirl" oraz zakochaną w Simonie Snow Cath, która pisze własne zakończenie serii. Ta pozycja to nic innego, tylko przeniesienie tej historii na karty osobnej powieści. Zamiast pojedynczych fragmentów dostajemy pełnowymiarową fabułę, która pędzi i ciągle czymś zaskakuje. Simona i Baza poznałam właśnie czytając "Fangirl", ich losy spodobały mi się na tyle, że postanowiłam sięgnąć po nową książkę Rainbow Rowell. Jak zapewne się domyślacie całe fanfiction jest oparte na uniwersum Harry'ego Pottera. Możemy w nim znaleźć odpowiedniki postaci oraz zarys świata czarodziejów. Oczywiście autorka dodała coś od siebie, jednak i tak nadal wyraźnie widać tu wzorowanie się na J.K.Rowling. Nie mówię, że jest to plagiat, absolutnie, gdyż jestem świadoma, że "twórcą" tej historii była nastoletnia Cath z "Fangirl". Jeśli chodzi o postacie, to były one wykreowane w ciekawy, lecz nie zawsze oryginalny sposób. Zaczynając od Simona, to niezbyt przypadł mi do gustu, miał w sobie coś, co mnie irytowało. Dodatkowo był niepewny siebie, czasem lekkomyślny, a jego decyzje wynikały ze spontaniczności. Baz z kolei jest moim ulubionym bohaterem. Pozuje na czarny charakter, którego zadaniem jest zatruć życie Wybrańca, jednak rozdziały pisane z jego perspektywy pokazały, że jest osobą o wielu twarzach. Skrywa pewien sekret, który jest moim zdaniem uroczy i sprawia, że lubi się go jeszcze bardziej. Penelope zachowuje się jak Hermiona, jednak nie przeszkadzało mi to, gdyż ta wszystkowiedząca czarownica zawsze mi imponowała. Jeśli chodzi o kreację świata przedstawionego to w zasadzie go nie było, co jest typową cechą fanfiction. Momentami trudno było mi się połapać, gdyż nie znałam podłoża, ale Rainbow Rowell starała się łatać dziury i stopniowo eliminować dezorientację czytelnika. Akcja toczyła się w sposób dość szybki, ciągle działo się coś ciekawego i mimo że książka liczy sobie ponad pięćset stron, to przeczytałam ją zaskakująco szybko.
Podsumowując, "Nie poddawaj się" jest przyjemną, choć niewymagającą lekturą. Ma kilka wad, lecz jej zdecydowaną zaletą jest płynna akcja i zabawne dialogi. Jeśli macie ochotę zapoznać się z tą pozycją, to najpierw radziłabym przeczytać "Fangirl", gdyż wprowadzi Was ona w świat Simona Snow i sprawi, że nie będziecie się czuć bardzo zagubieni.
Rainbow Rowell
- pozostałe pozycje w naszej księgarni:
Zbłąkany syn Rainbow Rowell
Zbłąkany syn
Rainbow Rowell, 23,39
Załącznik Rainbow Rowell
Załącznik
Rainbow Rowell, 22,19
Klienci, którzy kupili Nie poddawaj się, wybrali również:
Trzy kroki od siebie Rachael Lippincott, Mikki Daughtry, Tobias Iaconis
Trzy kroki od siebie
Rachael Lippincott, Mikki Daughtry, Tobias Iaconis, 25,13
Buntowniczka z pustyni. Tom 3. Duchy rebelii Alwyn Hamilton
Buntowniczka z pustyni. Tom 3. Duchy rebelii
Alwyn Hamilton, 27,93
Fangirl Rowell Rainbow
Fangirl
Rowell Rainbow, 30,72
Hopeless Colleen Hoover
Hopeless
Colleen Hoover, 26,87
Felix, Net i Nika oraz sekret Czerwonej Hańczy Rafał Kosik
Felix, Net i Nika oraz sekret Czerwonej Hańczy
Rafał Kosik, 30,81
Zbłąkany syn Rainbow Rowell
Zbłąkany syn
Rainbow Rowell, 23,39
Eleonora i Park Rainbow Rowell
Eleonora i Park
Rainbow Rowell, 28,41
Silver. Pierwsza księga snów Kerstin Gier
Silver. Pierwsza księga snów
Kerstin Gier, 28,08
Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych Christel Petitcollin
Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych
Christel Petitcollin, 26,53
Buntowniczka z pustyni. Tom 2. Zdrajca tronu Alwyn Hamilton
Buntowniczka z pustyni. Tom 2. Zdrajca tronu
Alwyn Hamilton, 25,83
Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi Rafał Kosik
Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi
Rafał Kosik, 30,81
Denim blue Katarzyna Ryrych
Denim blue
Katarzyna Ryrych, 11,70
Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek (czterech prawych i sześciu lewych) Justyna Bednarek
Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek (czterech prawych i sześciu ...
Justyna Bednarek, 27,93
Buntowniczka z pustyni Alwyn Hamilton
Buntowniczka z pustyni
Alwyn Hamilton, 25,83
Czerwień rubinu Kerstin Gier
Czerwień rubinu
Kerstin Gier, 28,08
Afryka Kazika Łukasz Wierzbicki
Afryka Kazika
Łukasz Wierzbicki, 24,43
Wyszukiwarka
Wpisz tytuł, autora lub wydawcę
tylko w dostępnych
tylko z wyprzedaży
Skorzystaj z 40% rabatu na całą ofertę Wydawnictwa Esprit!
Ostatnio oglądane
KNie poddawaj się
KMoje szlaczki
KPisanie literek 4-6 lat
KMoje cyferki
K100 zabaw - nauka przez zaba...
KEkstradycja
KBlok techniczny A4 biały, mi...
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Awangarda - 396
Blues - 476
Country - 178
Dubstep - 237
Etniczna - 204
Filmowa - 714
Hardcore - 159
Hip-hop - 1173
Jazz - 2476
Kabaret - 25
Klasyczna - 3617
Metal - 7258
Pakiety - 122
Pop - 9417
Punk - 353
Religijna - 200
Retro - 32
Rock - 6195
Soul - 117
Swing - 20
Gry - 76
© 2006-2020 Bonito.pl – Radość z czytania Polityka prywatności i plików cookies Obowiązek informacyjny o przetwarzaniu danych osobowych
Jesteśmy tanią księgarnią internetową. Oferujemy tanie książki i komiksy, muzykę na płytach CD, filmy DVD i Blu-ray, zabawki dla dzieci, puzzle i gry planszowe. Koniecznie sprawdź nasze Bestsellery!