Bonito - Bo liczą się dobre chwile
Bonito - Bo liczą się dobre chwile
Google PlayHuawei AppGallery
Aplikację zainstalowało już 129 078 osób!
Pobierz aplikację Bonito!
Google PlayHuawei AppGallery
Aplikację zainstalowało już 129 078 osób!
Razem z Rebisem tniemy ceny!
Księgarnia » Książki » Dla dzieci i młodzieży » Dla młodzieży » Miłość, która przełamała świat
Facebook Twitter

Miłość, która przełamała świat

Miniaturka
Nasza cena:
27,19 zł (zawiera rabat 32 %)
Cena rynkowa: 39,99 zł (oszczędzasz 12,80 zł)
Autor: Emily Henry
Wydawnictwo: YA! / GW Foksal
Rok wydania:2017
Oprawa:miękka
Liczba stron:400
Format:13.5 x 20.2cm
Numer ISBN:9788328042667
Kod paskowy (EAN):9788328042667
Waga:360 g
Dostępność: nie (ostatnio dostępna: 04.10.2021 22:12)

Jeśli chcesz dostać powiadomienie, gdy pozycja będzie dostępna, podaj swój e-mail:

E-Mail:

Miłość, która przełamała świat – opis wydawcy

Zaryzykować przyszłość, zanurkować w nieznane i zdobyć wymarzoną miłość

Natalie spędza lato w swoim rodzinnym miasteczku w Kentucky. To ostatnie tak leniwe wakacje przed rozpoczęciem studiów. Dzień za dniem toczy się bez żadnych ciekawych wydarzeń, dopóki dziewczyna nie zacznie obserwować dziwnych rzeczy. Zielone drzwi do jej pokoju nagle stają się czerwone, znika ogród, który rozciągał się obok przedszkola. W miejscu miasteczka znikąd pojawiają się wzgórza. Natalie czuje, że dzieje się cos niepokojącego.

Wtedy odwiedzą ją sympatyczna ale tajemnicza postać, którą ostrzega: "masz tylko trzy miesiące, aby go uratować". Następnej nocy Natalie spotyka na boisku szkolnym pięknego chłopca imieniem Beau, a czas i przestrzeń przestają dla niej istnieć. Istnieją tylko Natalie i Beau...

Przepiękna opowieść o słodko-gorzkim końcu dzieciństwa gdy marzymy nie tylko o naszej przyszłości, lecz także o tysiącach dróg, którymi nie odważyliśmy się podążyć.

Opinie czytelników o „Miłość, która przełamała świat”
Średnia ocena: 4,3 na bazie 12 ocen z 12 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor:
Data: 02.09.2017 20:21
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Miłość która przełamała kwiaty

„Miłość, która przełamała świat” Emily Henry to powieść, która zaciekawiła mnie swoim opisem, a jej minimalistyczna okładka skradła moje serce. Jesteście ciekawi, jakie wrażenie wywarła na mnie ta książka? Jeżeli tak, to zapraszam na recenzję.

Natalie spędza lato w swoim rodzinnym mieście, to ostatnie takie leniwe wakacje, gdyż dziewczyna jesienią zaczyna studia. Wszystko w jej życiu wygląda w miarę normalnie, ale w pewnym momencie zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Zielone drzwi do jej pokoju nagle robią się czerwone, obok jej łóżka zaczyna przesiadywać stara kobieta, która snuje opowieści, a park, który rozciągał się koło przedszkola, znika. Natalie czuje, że dzieje się coś niepokojącego i ma rację. Pewnego razu odwiedza ją tajemnicza postać, która przekazuje jej dziwną wiadomość „masz tylko trzy miesiące, aby go uratować”. Następnej nocy dziewczyna spotyka chłopca o imieniu Beau i wtedy, czas i przestrzeń przestają istnieć. Istnieją tylko oni...

Czasami mam tak, że zanim zacznę czytać książkę, to wiem, że będę miała względem niej wielkie oczekiwania. Nie wiem czemu tak się dzieje, ale tak jest i już. Akurat przy tej książce myślę, że stało się tak, przez tajemniczy opis i tak samo tajemniczą okładkę. Już teraz napiszę Wam, że moje oczekiwania w pełni zostały zaspokojone, bo jest to powieść wyjątkowa, fascynująca i inna od tych, które do tej pory czytałam. Myślę, że mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że ta książka jest najlepszą młodzieżówką, jaką czytałam. Dopiero po przeczytaniu książki dowiedziałam się, że jest to debiut Emily Henry i byłam w niemałym szoku. Oby więcej takich debiutów.

Ogromnym atutem tej powieści jest jej inność, jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim pomysłem na fabułę i bardzo mnie to cieszy, gdyż uwielbiam powiew świeżości w literaturze. Autorka stworzyła książkę, którą czyta się w zastraszającym tempie, gdyż akcja cały czas jest dynamiczna. Spodobało mi się zawarcie w książce wielu indiańskich legend, które były niesamowicie ciekawe i chłonęłam je całą sobą. Emily Henry stworzyła niebanalną opowieść o miłości oraz o przeznaczeniu, ale opisała to w sposób taki, jakiego jeszcze nie znałam. Po prostu wszystko w tej książce jest inne, inne, ale bezapelacyjnie warte przeczytania. Na pewno sięgnę po kolejne książki autorki, bo wiem, że warto i czuję, że i następnym razem się nie zawiodę.

Kolejny atut tej powieści to postać Natalie. Jest to bohaterka, która momentalnie zyskała moją sympatię. To dziewczyna trochę zagubiona, która nie do końca wie czego chce, lecz mimo tego jest bardzo odważna. Jak każda nastolatka boryka się z problemami takimi, jakie mają dziewczyny w jej wieku, ale nie to spędza jej sen z powiek. Natalie bowiem widzi inne światy, a to już jest coś „nienormalnego”. Oczywiście na uwagę zasługuje również Beau, bez którego ta historia byłaby niepełna, to ciekawa i intrygująca postać.

Jeżeli lubicie książki z elementami fantastyki, to koniecznie musicie przeczytać historię Natalie i nie martwcie się, że to książka dla młodzieży, bo ja do młodzieży już dawno się nie zaliczam, a spędziłam przy niej świetnie czas. To niesamowicie emocjonująca opowieść, która chwyta za serce, To przepiękna historia o miłości, która przełamała świat.

Polecam!
Autor:
Data: 28.08.2017 14:07
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

To nie kolejna banalna książka

Główna bohaterka to Natalie, która spędza lato w miasteczku Kentucky. To są jej ostatnie prawdziwe wakacje, bo zaraz po nich rozpoczyna naukę na studiach. Z pozoru jest to tylko przeciętna nastolatka, jednak jak wiecie pozory zawsze mylą. Dni przemijają, a ona zaczyna widzieć coraz dziwniejsze rzeczy. Zaczyna się od postaci w pokoju (która jest najprawdopodobniej duchem), potem rzeczy zmieniają kolor lub swój kształt. Owa postać to sympatyczna babcia, która ostrzega ją: "Masz trzy miesiące, aby go uratować". Dzień później na boisku szkolnym zauważa przystojnego chłopca o imieniu Beau, który odwraca jej życie do góry nogami.


Okładka książki rzuca się w oczy od razu i to właśnie dzięki niej stwierdziłam, że muszę ją przeczytać, nie zważając na to, że treść może być naprawdę okropna. Jednak odzwierciedla ona dokładnie to, co znajduje się w środku i przez to mam ochotę wam powiedzieć "Oceniajcie książki po okładkach", jednak jak wiadomo, nie zawsze się to powiedzenie zgadza.


Jak Was zachęcić do tej pięknej historii? Na początku chciałabym poruszyć temat, w jaki sposób cała opowieść jest napisana. Emily Henry ma naprawdę genialny styl pisania, przez co całą książkę czyta się w rekordowo szybkim tempie. Przede wszystkim nie jest to oklepana opowieść o miłości, bo autorka porusza naprawdę inne, ważne wątki. Wydaje mi się, że lepszej książki nigdy nie czytałam. Jest naprawdę dopracowana, dynamiczna, akcja toczy się w idealnym tempie, a całość wydaje się bardzo tajemnicza oraz zachwycająca. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że "Miłość, która przełamała świat" podbiła moje serce w szczególności tym, że jest "inna" niż pozostałe młodzieżowe romanse.


Od początku wiedziałam, że łączy mnie pewne podobieństwo z główną bohaterką. Gdy w opisie przeczytałam "leniwe wakacje" od razu wiedziałam, że to po prostu cała ja. Po kolejnych stronach książki wydawało mi się, że jesteśmy jak bliźniaczki, mimo tego, że ja nie jestem adoptowana, jestem blada i nie mamy tak samo na imię, to łączy nas przede wszystkim sam charakter.



Podsumowując książka "Miłość, która przełamała świat" to piękna opowieść o miłości, która jak sam tytuł wskazuje podbija świat tak samo jak niektóre serca czytelników. Według mnie jest to najlepsza książka, jaką w tym roku czytałam i dlatego naprawdę Was do niej zachęcam.
Autor:
Data: 23.08.2017 12:15
Ocena: 4,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

https://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/

Zaburzenia psychiczne czy wątek paranormalny? Które określenie trafniej opisuje treść tej książki? To pytanie towarzyszyło mi podczas czytania przez długi czas, więc nie mogę zdradzić Wam odpowiedzi. Autorka uwiła akcję wokół niebanalnej koncepcji, wprowadzając w świat dorastającej nastolatki niemałą dawkę zamętu. Spotkania z tajemniczą postacią, terapia u boku szanowanej badaczki, internetowe poszukiwania i miłość – wcale nie ta oklepana i schematyczna, bo również mająca w sobie element magii. Nie powiedziałabym, że akcja tętni życiem, niemniej jednak przez cały czas dzieje się coś wystarczająco godnego uwagi, a co najlepsze i najbardziej wartościowe – trudno przewidzieć kierunek zmierzania tej historii i niełatwo odgadnąć, jaki będzie jej finał. A zakończenie okazuje się równie zaskakujące.

Nie brak dezorientującego klimatu, tej aury niepewności. Pojawiają się niespotykane w rzeczywistości zjawiska, ale także indiańskie opowieści – mądre, choć z czasem odrobinę męczące. Z jednej strony świat stawiany pod znakiem zapytania, z drugiej środowisko zwyczajnych nastolatków – zakochanych, uczciwych, fałszywych, imprezujących. Co powiedziałabym na temat samych bohaterów? Tutaj doszukałam się skaz.

W tej całym świeżym pomyśle fabularnym zabrakło mi wyrazistych osobowości. Adoptowana, kończąca szkołę i poszukująca prawdy Natalie za nic nie chciała utworzyć w moim umyśle pełnego zarysu osoby. Podobnie było z Beau, który na samym początku mocno mnie fascynował, z czasem jednak stał się papierowy i odległy. Ucierpiał na tym wątek miłosny, który i tak przytłoczony wieloma pobocznymi wątkami (na ilość dodatkowych tematów narzekać nie mogę), nie porwał mnie i nie oczarował.

Dla młodzieży zmęczonej powielanymi schematami treści – jak najbardziej. Świeży pomysł fabularny, towarzysząca czytelnikowi niepewność, zaskakujący finał. Brzmi bardzo ciekawie i jest. Gdyby nie fakt, że musiałam doczepić się do bohaterów, oceniłabym tę książkę bardzo wysoko. Pamiętajcie też, że jeśli szukacie wielce romantycznej, tytułowej miłości, która zrodzi wywołujące lawinę namiętności love story, nie tędy droga. Wiecie zatem czego możecie się spodziewać.
Autor:
Data: 10.08.2017 12:31
Ocena: 4,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Wspaniała historia

Główna bohaterka to Natalie, dziewczyna, która została adoptowana, różni się ona od pozostałych członków rodziny, ma ona Indiańskie korzenie. Natalie ma właśnie wakacje, skończyła liceum i wkrótce wybiera się na studia. Wydawać się może że Natalie to zwyczajna nastolatka, jednak jest coś, co ją wyróżnia - widzi osoby i rzeczy, których nie powinna. Wygląda na to, że jej wyobraźnia jest bardzo rozwinięta, widzi duchy, z którymi rozmawia, a także różne sytuacje. Wkrótce Natalie poznaje chłopaka, który jest tak dojrzały jak ona, a na dodatek coś ich łączy. Jak rozwinie się dalej ta znajomość?

Ta książka była zupełnie inna od młodzieżówek, które wcześniej czytałam. To z pewnością nie jest banalna historia o miłości, ma ona urozmaicenia, jest barwna i interesująca. Akcja książki nie jest zbyt wolna, jest dynamiczna i zaskakuje. Książkę urozmaicają także indiańskie opowieści. To wprowadzenie indiańskich korzeni Natalie sprawia, że staje się ona jeszcze bardziej barwną bohaterką. To dziewczyna, która jest zagubiona przez to, co usłyszała. Ma ona dość ciężki czas w swoim życiu, wkrótce rozpoczyna studia, jednak pewne wiadomości nie pozwalają jej cieszyć się wakacjami. To sprawia, że nadchodzący etap jest dla dziewczyny przerażający. Dziewczyna nie może w racjonalny sposób wytłumaczyć swoich wizji, są one niesamowite, jednak także uciążliwe. To nie jest coś normalnego, co przytrafia się każdemu nastolatkowi.

"Miłość, która przełamała świat" to książka młodzieżowa z elementami fantastyki, co bardzo ją urozmaiciło i bardzo mi się spodobało. Nie jest to książka bardzo podobna do książek z tego gatunku. Ta powieść ma wiele cech, które wyróżniają ją od pozostałych, co sprawia, że jest ona z pewnością wyjątkowa i warto ją poznać!
Autor:
Data: 21.07.2017 16:31
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Miłość, która przełamała świat

Była kiedyś dziewczyna, którą odwiedzała Babcia. Kochała ją całym sercem i słuchała pilnie każdej opowieści, którą opowiadała. Była kiedyś dziewczyna, która kochała Babcie, której nikt inny nie widział, ale Natalie widzi wiele niezwykłych rzeczy. Ostatnie lato, które spędza w rodzinnym miasteczku okazuję się pełne niewyjaśnionych zdarzeń i niebezpiecznych sytuacji. Babcia ostrzegała ją, że ma tylko trzy miesiące, by go uratować! Natalie walczy o prawdę, lecz jest zagubiona i tylko Beau daję jej bezpieczeństwo i zrozumienie. Była kiedyś dziewczyna, która zakochała się, a ta miłość przełamała świat.

Do lektury podeszłam z wielkimi oczekiwaniami, bo zarówno opis jak i okładka są przepiękne. Szybko przekonałam się, że ta historia jest wyjątkowa i jest jedną z najlepszych książek młodzieżowych, jakie miałam okazję przeczytać.

Główną bohaterką jest Natalie, którą łatwo polubić. Jest zagubiona, wystraszona i czasami nie wie, czego chcę, ale jest też odważna. Pięknie wykreowana postać. Jej emocje oraz uczucia mocno wypływają na czytelnika. Dziewczyna dorasta, a tak właściwie stoi na granicy dorosłości. Niedługo wyjedzie na studia, porzuci przyjaciół, dom i zacznie nowy etap, a myśl o zmianach z jednej strony jest ekscytujący, lecz również przerażający. Natalie boryka się z nastoletnimi problemami, ale nie to jest najważniejsze w jej życiu. Widzi inne światy, a tego już nie da się wyjaśnić w sposób racjonalny. Pozostali bohaterowie również wzbudzają zainteresowanie. Beau jest intrygujący, przyjaciele Natalie wprowadzają nieco zamieszania i normalności, a wątek z byłym chłopakiem jest prowadzony niezwykle rozmyślnie.

Świat postrzegany przez Natalie jest niesamowity. Ostateczne wyjaśnienie jest nico chaotyczne i być może nie zrozumiałam dokładnie wszystkich naukowych i fantastycznych kwestii, ale jestem całkowicie oczarowana. Jest to debiut i to na wysokim poziome. Autorka ma przyjemny styl, dobrze i szybko się czyta, a pomysł na fabułę jest oryginalny. Książka zasługuję na uwagę, bo jest czymś nowym, a historia całkowicie pochłania. Powieść niby dla młodzieży, ale uważam, że spodoba się również starszym czytelnikom. Akcja jest szybka i nieprzewidywalna, a całą opowieść spowija niezwykły, nieco eteryczny klimat.



„Miłość, która przełamała świat” to prawdziwa czytelnicza bomba! Jest to książka z elementami fantastycznymi, ale obawy oraz lęki młodych ludzi stojących na pograniczu dorosłości, zostały trafnie ujęte i czytelnik całkowicie przeżywa ich rozterki. Autorka pokazała historię pewnej miłości, która rozwijała się na moich oczach, a kiedy rozkwitła w pełni, pozostawiła po sobie nutę nostalgii i długo zastanawiałam się nad losem bohaterów. Powieść chwyta za serce, łamie dusze i ostatecznie otwiera oczy na szersze postrzeganie świata.

Polecam 8/6
Autor:
Data: 17.07.2017 21:31
Ocena: 3,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Miłość, która przełamała świat

Od miesiąca poszukuję idealnej wakacyjnej książki. Znacie ten typ, prawda? Lekki romans z nutką wątku paranormalnego. Coś co pozwoli całkowicie się odmóżdżyć przy zabawnych, ciekawych bohaterach. Po opisie byłam pewna, że Miłość, która przełamała świat będzie właśnie moim wakacyjnym graalem. Po przeczytaniu tej książki żałuję, że miałam co do niej takie oczekiwania, bo teraz moja opinia jest jeszcze bardziej krytyczna.

Niestety, jedyną pozytywną rzeczą jaką jestem w stanie o niej powiedzieć, to fakt, że autorka miała naprawdę oryginalny i ciekawy pomysł na fabułę. Opowieści indiańskie, czy omamy senne sprawiały, że pierwsze rozdziały naprawdę mnie zaciekawiły. Jednak im dalej w las tym gorzej. Fabuła coraz bardziej zaczęła skupiać się na innych wątkach, niż na głównym temacie. Zamiast czytać z zapartym tchem o tym jak Natalie rozwiązuje zagadkę, którą pozostawił jej tajemniczy gość, ja musiałam zmęczyłam 200 stron jej jęczenia, mazania się i nie zauważania niczego. Bohaterka nie dostrzegała rozwiązań podawanych jej na tacy, a gdy w końcu ktoś wyjawia jej o co chodzi, zajmowało to jakieś dwie linijki.

Bohaterowie również mnie nie zauroczyli i nie uratowali tej historii. Jedyną iskierką nadziei była Alice - uczona, która badała przypadek Natalie. Jej żarty i ciekawe usposobienie sprawiały, że chociaż kilka rozdziałów sprawiło, że mogłam się trochę pośmiać i zrozumieć całą historię. Nie licząc jej, irytującej głównej bohaterki, miałam całą galerię płaskich i nic nie znaczących postaci.

Wiecie co jednak jest najgorsze? Czytając zakończenie byłam wściekła na autorkę, bo po zmianie kilku rzeczy uwielbiałabym tę historię z jej magią, poruszaniem tematu poszukiwania siebie i niebanalnym rozwiązaniem. To jak zakończyła się książka było niewiarygodne i sprawiało, że prawie potrafiłam wybaczyć autorce wcześniejsze przewinienia. Niestety prawie.
Autor:
Data: 17.07.2017 19:03
Ocena: 4,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

dwiestronykultury.pl

Gdy Magda przeczytała opis książki i dowiedziała się, że główną bohaterką jest Natalie, która leniwie spędza wakacje, to od razu pomyślała o mnie. Choć liceum skończyłam już jakiś czas temu, a po samym wyrażeniu “leniwe wakacje” miałam wątpliwości co do mojego podobieństwa z główną bohaterką, to postanowiłam sprawdzić czy coś jest na rzeczy.

I okazało się, że faktycznie jest. Z biegiem stron coraz bardziej utożsamiałam się ze swoją imienniczką, aż w końcu nie mogłam się oderwać od tej powieści. Może i nie jestem adoptowana, nie mam wyróżniającego się koloru skóry ani nie lubię sportu, ale wewnętrzne rozterki bohaterki są podobne do moich. Nie jest to dziewczyna, która nagle odkrywa supermoce i jej przeznaczeniem jest uratowanie świata. Jest to zwykła nastolatka wkraczająca w dorosłe życie, której od czasu do czasu przytrafiają się niezwykłe sytuacje.

Sama fabuła szybko nabiera tempa i chwilami dzieje się aż za szybko. Tytułowa miłość rozwija się w mgnieniu oka, ale nie uważam tego za wadę. Historia właśnie tego potrzebowała. Pomysł na wydarzenia początkowo przypominał mi serial Sense8 (no halo, dziewczyna widzi świat, którego nie dostrzega nikt inny poza jedną osobą), później zaczęłam się zastanawiać, czy nie idzie to w stronę Głębi Challengera. To fantastyka czy choroba psychiczna? Tego już musicie dowiedzieć się sami.

Miłość, która przełamała świat okazała się miłą lekturą. Realni bohaterowie i nierealna historia okazała się bardzo dobrym połączeniem. Autorka miała dobry pomysł na fabułę i nie zniszczyła go postaciami czy bezsensownymi wątkami. Czyta się szybko i przyjemnie oraz nie brakuje tu humoru czy chwil na wzruszenie.

Książka ta jest zdecydowanie dla osób lubiących zrelaksować się przy młodzieżówce czy romansie. Jeśli narzekacie na powtarzalność w tego typu powieściach, to Miłość, która przełamała świat raczej was nie zawiedzie.
Autor:
Data: 13.07.2017 18:33
Ocena: 4,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

O miłości, która przełamała świat

Natalie właśnie kończy liceum i ma okazję cieszyć się ostatnimi letnimi wakacjami, beztroskim czasem przed rozpoczęciem studiów. Wszystko wygląda normalnie poza faktem, iż Natalie zaczyna dostrzegać coś, czego nie widzi nikt inny. Obok jej łóżka przesiaduje starsza kobieta snująca opowieści, drzwi jej pokoju zmieniają kolor, znika ogród rozciągający się obok przedszkola w jej rodzinnym miasteczku… Mimo tych dziwacznych wydarzeń dziewczyna stara się prowadzić w miarę normalne życie. Spędza czas z przyjaciółmi i cieszy się wakacjami, jednak któregoś wieczoru tajemnicza starsza kobieta przekazuje jej tajemniczą wiadomość: Natalie ma trzy miesiące żeby kogoś uratować. Nie ma jednak pojęcia, co to oznacza…
Miłość, która przełamała świat to nie jest kolejny, zwykły romans młodzieżowy. Mamy tutaj do czynienia z bardzo racjonalną i dojrzałą bohaterką, która pragnie odkryć prawdę o towarzyszących jej wizjach czy też iluzjach. Natalie spotyka na swojej drodze chłopaka o imieniu Beau, który w dziwny sposób wydaje jej się być powiązany z tym, co zaczęło dziać się w jej życiu. Z drugiej jednak strony wciąż nie może się pożegnać ze swoim byłym chłopakiem, Mattem. A właściwie to on nie może zapomnieć o Nat, co bywa dla dziewczyny bardzo uciążliwe. Nie, nie mamy tutaj do czynienia z trójkątem miłosnym, bowiem Natalie jasno powiedziała Mattowi, że to koniec. Trzyma się swojego postanowienia i nie zamierza do niego wrócić. Chce dać szansę nowo poznanemu chłopakowi, ale wydaje mi się jednak, że romans stanowi ładne uzupełnienie tej książki, a nie wątek przewodni, choć na to wskazywałby tytuł.
Tutaj skupiamy się przede wszystkim na poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące główną bohaterkę pytania. Dlaczego towarzyszą jej takie wizje? Czy Beau ma z tym coś wspólnego? Dlaczego starsza kobieta pojawiająca się przy jej łóżku mówi półzagadkami i snuje indiańskie opowieści? Czy Natalie po prostu ma problemy schizofreniczne związane z tym, że jako dziecko została adoptowana i boi się odrzucenia, czy może jednak kryje się w tym coś więcej? Zdecydowanie coś więcej! Samo nawiązanie do kultury Indian jest przepiękną sprawą, motywem, który bardzo mi się spodobał. Czytałam je z ogromną przyjemnością, a ich powiązanie z życiem głównej bohaterki i morały, które można by z nich wysnuć, nie pozostają tutaj bez znaczenia.
Pewnie ciekawi Was również to, dlaczego okładka nawiązuje do fizyki. Dlaczego ma być to miłość, która przełamała świat. Bo właśnie tak było. W pewnym sensie. Nie jestem pewna, czy będzie to spoiler, czy też nie, dlatego może niektórzy powinni przymknąć oczy na ten akapit tej opinii, choć właściwie już sam zarys fabuły daje do myślenia w tym kierunku. Pojawia się tutaj kwestia fizyki, może nawet kwantowej, choć akurat to słowo nie pada w książce ani razu. Mamy tutaj do czynienia z motywem równoległych rzeczywistości, przenikających się czasoprzestrzeni, mieszania się przeszłości, teraźniejszości pi przyszłości. Jest to dosyć skomplikowana sprawa, ale zdecydowanie warta uwagi! To naprawdę znakomite, że autorka skierowała się w tym kierunku. Choć ta książka ma w sobie taką prostotę życia codziennego, taką jak nastoletnie miłości, pierwsze imprezy, początek studiów, to jednak właśnie te metafizyczne kwestie nadają jej charakteru i pięknego tonu.
Miłość, która przełamała świat to naprawdę bardzo przyjemna i wciągająca pozycja, z nieoczywistym i nieprzewidywalnym zakończeniem. Jeżeli szukacie pewnej odmiany w młodzieżowych romansach, które nie skupiają się tylko na ckliwej, wręcz cukierkowej miłości, to zdecydowanie powinniście zwrócić na nią uwagę. Ta powieść niesie ze sobą coś znacznie więcej. Przypomina nieco serię Wszechświaty Leonardo Patrignaniego, ale ten motyw z przenikającymi się rzeczywistościami jest tutaj zdecydowanie lepiej zrealizowany. Główna bohaterka z łatwością budzi w czytelniku sympatię, a jej rozsądek i zaangażowanie w sprawę oraz taka dobroć płynąca z czystego serca są na swój sposób urzekające. To powieść pełna zaskakujących zwrotów akcji, z niesamowitym klimatem i ciekawym zakończeniem, dlatego zdecydowanie warto się z nią zapoznać!

www.bookeaterreality.blogspot.com
Autor:
Data: 27.06.2017 23:44
Ocena: 4,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

Ostatnie lato Natalie w jej rodzinnej miejscowości przed wyjazdem na studia okazuje się być pełne wrażeń. Po kilku latach nieobecności, w nocy objawia jej się Babcia, która tłumaczy Nat, że ma trzy miesiące, żeby go uratować. Nie powiedziawszy, kogo – znika i zostawia dziewczynę z masą pytań. Następnego dnia, podczas szkolnej uroczystości, Natalie poznaje Beau. Razem starają się dojść do tego, kogo ma ocalić dziewczyna, pomaga im w tym pewna pani naukowiec. Nat i Beau zaginają rzeczywistość, sprawiają, że czas płynie innym tokiem, spędzają ze sobą coraz to więcej czasu... Jakie znaczenie, mają dziwne rzeczy, które widzi Natalie? O co tu tak właściwie chodzi? I kogo ona ma uratować?

„[...] musisz cieszyć się tym, co masz. Jeśli nie będziesz uważać, to całe życie przeleci ci koło nosa, kiedy będziesz zajęta myśleniem o przyszłości albo rozpamiętywaniem przeszłości.”

Ta książka była... dziwna. Po przeczytaniu ostatniego zdania taki przymiotnik przyszedł mi na myśl. „Miłość, która przełamała świat” w swojej dziwności zawiera naprawdę oryginalną fabułę, nad która widać, że autorka poświęciła sporo czasu. Wszystkie szczegóły są dopracowane, pojęcia, których nie znamy, są wytłumaczone. W życiu bym nie pomyślała, żeby na stworzyć historię opartą na tego typu sprawach (nie chcę mówić dokładnie na jakiej podstawie, bo na pewno sami chcielibyście to odkryć ;)). Był to dość ciekawy pomysł, ale... no właśnie, mam jedno ale. Opisy wyjaśniające dane zagadnienia były przydługawe i trochę mnie nudziły. Nie interesuję się takim czymś, więc się nie dziwię.

„[...] miłość ostatecznie łamie człowiekowi serce – czy to przez tysiąc drobnych pęknięć, czy też jednym szybki uderzeniem.”

Plusem dla autorki jest to, że ma bardzo ciekawy styl pisania. Lekki, przyjemny i naprawdę szybko się czyta. Sprostanie zadaniu, jakim był opis rzeczywistości nie było proste (czemu? Dowiecie się czytając), ale jak dla mnie spisała się na medal. Potrafiłam sobie to wyobrazić, jednak pod warunkiem, że uważnie i ze skupieniem czytałam. A to jest ważne! Jeśli zrobicie to z rozkojarzeniem, łatwo możecie się pogubić w treści, gdyż ona często ulega zmianie, otoczenie jest inne.

„Czasami najpiękniejsze chwile naszego życia to te, które najbardziej bolą w danym momencie. Dopiero u samego końca, kiedy spoglądamy w przeszłość, widzimy, czym naprawdę były.”

Może kilka słów o postaciach, aczkolwiek jak zauważyłam – nie za bardzo potrafię o nich pisać. Tak ogólnie. Ale wracając do tematu - polubiłam oboje naszych głównych bohaterów - Natalie i Beau. Czasami wkurzał mnie Matt, przy czym odniosłam wrażenie, jakoby autorka na siłę próbowała stworzyć trójkąt miłosny, który na szczęście nie dochodzi do skutku.

Po samym tytule, można się domyślić, że spora uwaga, zostanie poświęcona miłości. Do mnie może i nie trafiła w takim stopniu, w jakim powinna, ale można z niej wyciągnąć przesłanie, mówiące,że prawdziwa miłość, może istnieć pomimo wszelkich przeszkód, że zawsze warto o nią walczyć, choćby sprawa była beznadziejna.

Mimo, że autorka zadbała o większość szczegółów, nie jest to książka idealna. Całe szczęście, że została napisana w taki sposób, że szybko się czytało, bo inaczej skończyłabym ja później. Niby była ciekawa, ale jednak bez jakiegoś większego szału, nie porwała mnie na tyle, żebym myślała po przerwaniu czytania, co będzie dalej.
„Miłość, która przełamała świat” jest po prostu lekką młodzieżówką, przy której można trochę odpocząć, zrelaksować się. Nie podnoście poprzeczki zbyt wysoko, to się nie zawiedziecie ;) Jako taka lektura na ciepły dzień, na podwórku, przy szklance z chłodnym napojem będzie idealna.
Autor:
Data: 21.06.2017 14:13
Ocena: 4,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

redgirlbooks.blogspot.com

Natalie prowadzi zwyczajne życie, jak każda nastolatka. Ma przyjaciół, dobrze się uczy i bywa na imprezach. Ma również plan, który chce zrealizować wybierając się na wymarzone studia. Chociaż dziewczyna została adoptowana, wychowała się w kochającej ją rodzinie. Jednak pomimo, że miała wszystko, nie czuła się na swoim miejscu. Pragnęła dowiedzieć się kim jest, jakie przysługuje jej miejsce w świecie i przede wszystkim odnaleźć brakujący kawałek samej siebie.


Dziewczyna nie jest zwyczajną nastolatką. Natalie od małego odwiedza ''Babcia'', która oprowadza ją przez piękne, indiańskie opowieści. Wtedy nie przepuszczała, że każde słowo starszej kobiety odnosiło się do niej samej.
Babcia znika na trzy lata, a kiedy powraca przynosi ze sobą również ostrzeżenie:

'' - Masz trzy miesiące, żeby go ocalić, Natalie.- Ocalić? Ale kogo? ''

Dziewczyna nie wie, o kogo może chodzić. Czy to jej brat jest w niebezpieczeństwie? A może ojciec lub były chłopak - Matt? Natalie chce zapobiec tragedii, ale wcale nie jest to łatwe.
Tego samego dnia w szkole pojawia się nowy chłopak. Natalie i Beau od pierwszej chwili do siebie przyciąga jakaś niewidzialna siła. Wszechświat staje dla nich w miejsce. Istnieją tylko oni.

Dla Natalie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Miejsca, w których przybywa zmieniają scenerię, a ona sama przeskakuje pomiędzy równoległymi rzeczywistościami, w którym jej przyjaciele mają więcej lat.


''Miłość, która przełamała świat'' pokazuje nam historię nastolatków, którzy stoją u progu dorosłości. Na Natalie czeka trudny czas, podczas którego będzie musiała podjąć nie łatwą decyzję. Główna bohaterka poszukuje prawdy o sobie i własnego miejsca na świecie.
Jej wątpliwości, lęki i strach są udziałem czytelnik i towarzyszą mu przez całą lekturę.
Autorka tak zamotała, że niezrozumiałe sytuacje, były niezrozumiałe i dla mnie.
Ta książka na pewno nie należy do przewidywalnych. Do ostatniej strony czytelnik nie wie czego się może spodziewać.
Bardzo podobało mi się wplecenie do fabuły opowieści indiańskich plemion i szczerze mówiąc mam niedosyt ich.
Pomysł na fabułę jest świetny, wykreowane przez autorkę postacie również udane, ale brakowało mi większej ilości akcji. Spodziewałam się, że w związku z tym, że Natalie ma kogoś uratować, tej akcji będzie więcej i bardziej dynamicznej.
Jeśli chodzi o wątek z romansem w tle, jest on ciut przesłodzony, ale nie wypełnia całej książki.

''Miłość, która przełamała świat'' zawróci nam w głowie, poprzez otoczkę tajemniczości. Lekki styl autorki sprawia, że książkę się czyta szybko, a ona sama nie zamęcza czytającego.

Książka wciąga od pierwszej strony, aby na końcu pozostawić czytelnika w szoku i z niedosytem. Zdecydowanie powinni zabronić autorom kończyć w ten sposób książki. Gdyby akcja była bardziej dynamiczna to nie miałabym się do czego przyczepić. Jednak to debiut autorki, więc nie można spodziewać się zbyt wiele. Jednak styl autorki i jej wyobraźnia ma potencjał. Z chęcią przeczytam kolejną książkę autorstwa Emily Henry.
Autor:
Data: 14.06.2017 20:46
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

ogrodksiazek.blogspot.com

Nastolatkę o indiańskich korzeniach odwiedzają nocą Inni. Najczęściej widzi pomarszczoną staruszkę, która pojawia się u niej w pokoju, siada w fotelu bujanym i snuje opowieści o początku świata. Twierdzi, że każda z nich ma znaczenie i kryje w sobie ważną prawdę. Ale czy dziewczyna zdoła odkryć ją na czas? Kim tak naprawdę jest kobieta nazywana przez nią Babcią - Bogiem, aniołem, duchem... czy może jeszcze czymś innym?

Po traumie z dzieciństwa Natalie przez lata doświadczała halucynacji. Gdy w końcu ustały, wydawało się, że terapia EMDR przyniosła rezultaty. Dziewczyna lada moment kończy liceum, a po wakacjach ma wyjechać na Uniwersytet Browna. Tymczasem zaczynają się dziać dziwne rzeczy - stojąc na boisku pełnym ludzi, Natalie czuje szarpnięcie i nagle wszyscy znikają, na murawie pojawia się za to samotny chłopak, którego nigdy wcześniej nie widziała. Babcia znów ją odwiedza, mówiąc "masz tylko trzy miesiące, aby go uratować". Kogo ma ocalić nastolatka i w jaki sposób może tego dokonać? Skąd biorą się jej halucynacje i czy na pewno są właśnie tym, czy się wydają?

Natalie to zdecydowanie wyjątkowa osóbka, nie tylko ze względu na to, co ją spotyka. Adoptowana, gdy miała zaledwie 11 dni, bardzo starała się wtopić w otoczenie. Taniec w zespole czy związek z popularnym i ogólnie lubianym futbolistą pomagały jej tłumić dojmujące poczucie inności. W momencie, gdy Babcia znika z jej życia, coś się jednak zmienia. Próbując na nowo odnaleźć swoje miejsce, dziewczyna odchodzi z grupy i zrywa z chłopakiem, choć wciąż jej na nim zależy. Stara się odkryć, kim tak naprawdę jest i czego pragnie. Nie będzie to łatwe, gdy halucynacje powracają, a wraz z nimi pojawia się tajemniczy Beau...

Emily Henry oczarowała mnie tą wyjątkową opowieścią o poszukiwaniu własnej tożsamości, o przyjaźni i poświęceniu, ale przede wszystkim o uczuciu tak silnym, że potrafi zmienić świat. Dzięki oryginalnej fabule i ciekawym bohaterom przygoda z tą książką okazała się dla mnie naprawdę udana. Historia Natalie nie tylko zaintrygowała mnie i wciągnęła już od pierwszych stron, ale również zapewniła sporo wzruszeń i humoru. Opowieści snute przez Babcię dodawały jej tajemniczości i tworzyły niemal baśniową aurę. Ta ciepła i skłaniająca do refleksji, a jednocześnie lekka i przyjemna, książka zdecydowanie mnie urzekła. Z pewnością sięgnę również po następne powieści tej autorki, a tymczasem polecam Wam gorąco "Miłość, która przełamała świat" - naprawdę warto!
Autor:
Data: 08.06.2017 17:29
Ocena: 4,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Urzekająca młodzieżówka

Sięgając po tę książkę nie liczyłam na zbyt wiele. Owszem, wydała mi się ciekawa, jednak nie spodziewałam się po niej żadnego efektu "wow", ani nic w tym stylu. Liczyłam po prostu na kilka przyjemnie spędzonych godzin... I zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona

Autorka stworzyła historię, od której nie sposób było się oderwać. Połączyła indiańską mitologię, motyw podróży w czasie i różnych rzeczywistości, dodała do tego nieco romansu... i powstała bardzo ciekawa mieszanka.

Już na samym początku okazuje się, że mity i legendy rdzennych amerykan będą stanowić ważną część tej historii. Jest to oczywiście bardzo miłym urozmaiceniem i swego rodzaju powiewem świeżości pośród wszystkich dostępnych na naszym rynku młodzieżówek. Sama główna bohaterka jest z pochodzenia w połowie Indianką, dzięki czemu przynajmniej wiemy, że te wszystkie opowieści nie wzięły się tak znikąd. Stanowią one nieodłączną część tej historii i dzięki nim czytelnik zaczyna się zastanawiać nad wieloma rzeczami. Szuka powiązań między nimi a fabułą, snuje hipotezy, stara się je zrozumieć... słowem: angażuje się w lekturę. Autorka wpadła na genialny pomysł dodając taki wątek i zrealizowała go na wysokim poziomie.

Kolejnym ciekawym zabiegiem jest wprowadzenie w fabułę wątku różnych rzeczywistości, które "dzieją się" w tym samym czasie. Książka rzuca inne światło na samo zjawisko jakim jest "czas i jego miara" - pokazuje, że każda, nawet najmniejsza nasza decyzja może wywołać ciąg innych reakcji, które na zawsze zmienią przyszłość. Jest to oczywiście wielkie pole do popisu i autorka nie wykorzystała go w pełni, bo byłoby to bardzo trudne, jednak fragment, jaki otrzymujemy, wywiera bardzo pozytywne wrażenie.

Jeśli zaś chodzi o wątek romantyczny... było słodko. Nie tak, żeby "rzygać tęcza" (co niestety bardzo często zdarza się w wypadku literatury young adult) - raczej tak, że podczas lektury czytelnikowi robiło się ciepło na serduchu. Przyznaję: być może relacja między bohaterami rozwinęła się zbyt szybko, być może była z lekka tandetna... jednak urzekała swoim przesłaniem. Pani Henry pokazała, że miłość to nie tylko serduszka, kwiatki, misie, ale i poświęcenie, wsparcie, i wiele innych rzeczy. Całość została napisana bardzo subtelnie, przez co niejednokrotnie siedziałam i uśmiechałam się pod nosem jak głupia, ale na to już nie da się nic poradzić...

PODSUMOWUJĄC:

Książkę czyta się bardzo szybko, jeśli ktoś nie chce robić sobie przerw (a w moim wypadku po prostu nie dało się oderwać od lektury), to uda mu się ją pochłonąć w kilka godzin. Styl autorki jest lekki i całość czyta się bardzo dobrze. Tę historię można potraktować równie dobrze jako lekturę na odprężenie, jak i coś, co skłoni nas do refleksji nad naszymi decyzjami (lub teorii Einsteina o pojęciu, jakim jest czas...) i wszystkim dookoła. Całość wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i być może wrócę do niej w przyszłości a jak na razie chcę ją polecić każdemu miłośnikowi młodzieżówek i nie tylko ;)
Emily Henry - pozostałe pozycje w naszej księgarni:
Pobierz naszą aplikację!
Aplikacja Bonito w Google Play Aplikacja Bonito w App Store Aplikacja Bonito w AppGallery
Jesteśmy tanią księgarnią internetową. Oferujemy tanie książki i komiksy, muzykę na płytach CD, filmy DVD i Blu-ray, zabawki dla dzieci, puzzle i gry planszowe. Koniecznie sprawdź nasze Bestsellery!