Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania
Książka Psiego najlepszego, czyli Był sobie pies na święta
W. Bruce Cameron
Najlepsze pomysły na gwiazdkowe prezenty w Bonito.pl!
Księgarnia » Literatura piękna » Powieść » Przygodowa » Psiego najlepszego, czyli Był sobie pies na święta

Psiego najlepszego, czyli Był sobie pies na święta

Nasza cena:
26,18 zł (zawiera rabat 25 %)
Psiego najlepszego, czyli Był sobie pies na święta - Dodaj do koszyka
Cena rynkowa: 34,90 zł (oszczędzasz 8,72 zł)
Autor: 

W. Bruce Cameron

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Rok wydania:2017
Oprawa:miękka ze skrzydełkami
Liczba stron:296
Format:13.5x20.5 cm
Numer ISBN:978-83-65740-77-9
Kod paskowy (EAN):9788365740779
Waga:300 g
Dostępność: pozycja dostępna (ponad 100 egz.)
Wysyłka
RuchOdbiór w kiosku RUCHu 2,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (946 egz. w magazynie)
PocztaPoczta Polska od 4,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (946 egz. w magazynie)
PaczkomatyPaczkomaty 7,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (946 egz. w magazynie)
KurierKurier 9,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (946 egz. w magazynie)
Bezpłatny odbiór osobisty w punkcie:
Katowice
ul. Staromiejska 6 50 m od Rynku
do odbioru jeszcze dzisiaj (14 egz. na miejscu)
Kraków
al. Daszyńskiego 8 blisko Hali Targowej
do odbioru jeszcze dzisiaj (8 egz. na miejscu)
ul. Batorego 15B przecznica od ul. Karmelickiej
do odbioru jeszcze dzisiaj (6 egz. na miejscu)
ul. Kalwaryjska 67 250 m od ronda Matecznego
do odbioru jeszcze dzisiaj (2 egz. na miejscu)
ul. M. Dąbrowskiej 17A 50 m od CH Czyżyny
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Pawia 34 naprzeciwko Galerii Krakowskiej
do odbioru jeszcze dzisiaj (11 egz. na miejscu)
ul. Pilotów 2E 300 m od ronda Młyńskiego
do odbioru jeszcze dzisiaj (14 egz. na miejscu)
Łódź
ul. Piotrkowska 193 200 m od Politechniki Łódzkiej
do odbioru jeszcze dzisiaj (6 egz. na miejscu)
Poznań
ul. Święty Marcin 47 250 m od Zamku Cesarskiego
do odbioru jeszcze dzisiaj (6 egz. na miejscu)
Rzeszów
ul. Jana III Sobieskiego 2D/2 300 m od Galerii Rzeszów
do odbioru jeszcze dzisiaj (5 egz. na miejscu)
Warszawa
al. KEN 51 skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej
do odbioru jeszcze dzisiaj (2 egz. na miejscu)
al. KEN 88 Ursynów - metro Stokłosy
do odbioru jeszcze dzisiaj (14 egz. na miejscu)
ul. Chmielna 4 50 metrów od ul. Nowy Świat
do odbioru jeszcze dzisiaj (1 egz. na miejscu)
ul. Czapelska 48 200 m od ronda Wiatraczna
do odbioru jeszcze dzisiaj (16 egz. na miejscu)
ul. Pańska 96 300 m od ronda Daszyńskiego
do odbioru jeszcze dzisiaj (11 egz. na miejscu)
ul. Stawki 8 450 m od CH Arkadia
do odbioru jeszcze dzisiaj (7 egz. na miejscu)
ul. Wspólna 27 przecznica Marszałkowskiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Żeromskiego 1 przy stacji metra Słodowiec
do odbioru w następny dzień roboczy
Wrocław
ul. ks. Piotra Skargi 22 200 m od Galerii Dominikańskiej
do odbioru jeszcze dzisiaj (2 egz. na miejscu)
ul. Plac Grunwaldzki 25 w budynku Grunwaldzki Center
do odbioru jeszcze dzisiaj (6 egz. na miejscu)
ul. Ruska 2 przy Placu Solnym
do odbioru jeszcze dzisiaj (8 egz. na miejscu)
Zamów przez telefon! (od poniedziałku do piątku):
Telefon12 210 09 02 (linia czynna w godzinach 8.00–20.00)

Psiego najlepszego, czyli Był sobie pies na święta – opis wydawcy

Najnowsza powieść autora bestsellerowej książki Był sobie pies

Josh Michaels z oburzeniem odkrywa, że sąsiad podrzucił mu pod drzwi ciężarną suczkę Lucy. Nie może jednak oprzeć się uroczemu spojrzeniu brązowych ślepi i chociaż nigdy nie miał zwierzęcia domowego, postanawia przygarnąć psiaka.

Kiedy na świat przychodzi pięć niesfornych szczeniaczków, Josh zgłasza się po pomoc do lokalnego schroniska. Tam poznaje uroczą i kochającą zwierzęta Kerri, która z zapałem uczy go, jak dbać o psią rodzinkę. Wspólnie przygotowują szczeniaki do adopcji w ramach świątecznego programu szukania nowych domów psiakom ze schroniska.

Wraz z upływem czasu Josh zaczyna darzyć dziewczynę coraz cieplejszym uczuciem. Im bardziej zakochuje się w Kerri, tym bardziej przywiązuje się do futrzaków, które wniosły w jego życie mnóstwo miłości. Kiedy zbliżają się święta i nieuchronny termin oddania szczeniaków, Josh zastanawia się, czy będzie w stanie bez nich żyć.

Najsłodsza psia historia, która wzruszy i rozbawi do łez każdego czytelnika!

„Ta książka pokazuje, że bezwarunkowa miłość, którą dostajemy od naszych pupilów może naprawdę wiele zmienić w życiu. Powieść dla miłośników czworonogów napisana przez autora, która doskonale rozumie psie dusze”.

„Kirkus Reviews”

„Ta urocza opowieść jest napisana z humorem i głębokim zrozumieniem wartości psiej miłości. To uczucie zmienia wszystko. Idealna na Święta!”

Greg Kincaid, bestsellerowy autor według „The New York Times”

„Pokrzepiająca i wesoła niczym świąteczny poranek. Jeśli jeszcze nie masz psa, to po lekturze tej książki pobiegniesz wprost do schroniska, żeby znaleźć własną futrzaną kuleczkę miłości”.

Iris R. Dart, bestsellerowy autor według „The New York Times”

___

O autorze:

W. Bruce Cameron – autor bestsellerowej książkiBył sobie pies. Dwukrotnie został wybrany najlepszym felietonistą przez National Society of Newspaper Columnist. Obecnie mieszka w Kalifornii. Bardzo bliska relacja z ukochaną suczką Cammie spowodowała, że pisarz zafascynował się najbardziej przyjaznymi czworonogami. Jest autorem licznych powieści o uroczych wyszczekanych bohaterach.

FacebookTwitter
Psiego najlepszego, czyli Był sobie pies na święta - Dodaj do schowka
Dodawanie do schowka jest możliwe tylko po zalogowaniu na swoje konto.
Data ukazania się w księgarni: 2017.09.15
Recenzja
Opinie czytelników o „Psiego najlepszego, czyli Był sobie pies na święta”
Średnia ocena: 4,6 na bazie 14 ocen z 14 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor: Ewelina Z., data: 11.12.2017 18:32, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Psiego najlepszego - Był sobie pies na święta

Psiego najlepszego to moje drugie podejście do psiej prozy Camerona. Choć reklamowane jest jako Był sobie pies na święta, w przeciwieństwie do Misji na czterech łapach / Był sobie pies, tutaj nie spoglądamy na świat z perspektywy czworonoga, choć psia rodzina pełni w książce kluczową rolę. Mało tego, tak naprawdę nie jest to książka o psach, tylko... romans. Ale taki ciepły, przyjemny, że nie będąc fanką tego gatunku (mało powiedziane) i tak czerpałam niemałą przyjemność z lektury.


Główny bohater, Josh, przypadkiem zostaje właścicielem swojego pierwszego psa w życiu. I to w dramatycznych okolicznościach: jego sąsiad podrzuca mu ciężarną suczkę, Lucy. Wkrótce potem oboje zostają rodziną zastępczą dla porzuconego na mrozie miotu pięciu puchatych szczeniaków, a przerażony Josh zwraca się z prośbą o pomoc do miejscowego schroniska. Gdy odwiedza go Kerri, pracowniczka psiego przytułku, czytelnik już wie, że między tymi dwojgiem musi zaiskrzyć. I wie też, że nie będzie tak łatwo, bo Kerri to dziewczyna po przejściach, a Josh od pół roku nie potrafi ogarnąć się po poprzednim związku. Do tego szczeniaki rosną, a kanadyjskie prawo nie pozwala na trzymanie tylu psów w ramach jednego gospodarstwa domowego... a jak tu je oddać?

Podejście Josha do Lucy i maluchów jest... urocze. I słodkie: w końcu wizja potężnego, poważnego mężczyzny, śpiewającego szczeniakom własne wersje kolęd jako kołysanki, to coś absolutnie kosmicznego. Co ważne, psi element jest tu świetnie dopracowany, zachowania psów są wiarygodne i pozbawione niepotrzebnej antropomorfizacji, a autor postarał się dodatkowo, żeby każdy pies miał swój własny charakter - nie tylko Lucy, ale też każda z pięciu puchatych kuleczek. Widać, że psy nie były tu tylko pustym pretekstem dla połączenia dwójki głównych bohaterów.

Dużo mniej wiarygodni od Lucy i jej dzieci są niestety Josh i Kerri. Ja rozumiem miłość od pierwszego wejrzenia, ale nie wierzę, że widząc obcego gościa po raz drugi, jakakolwiek dziewczyna zacznie go wypytywać o to, jak zginęła jego była ukochana. Jeszcze mniej prawdopodobne jest to, że facet w odpowiedzi zacznie rozklejać się i zwierzać ze wszystkiego, o czym przez ostatnie pół roku nie poinformował nawet najbliższej rodziny. A tu bach, dzieje się i jedno i drugie, prawdopodobnie po to, by przyśpieszyć trochę akcję (wiadomo, że szczeniaki rosną szybko i nasi zakochani muszą zdążyć pokochać się na amen, zanim wyadoptują maluchy do nowych domów). Wątek romantyczny jest więc banalny i przewidywalny do bólu...

...ale z drugiej strony, ten banał, nagromadzenie szczęśliwych zbiegów okoliczności i wzruszająco-cukierkowe zakończenie jakoś wcale nie przeszkadzają, bo świetnie wpisują się w przedświąteczną atmosferę. Czegóż innego można się spodziewać po takiej bożonarodzeniowej bajce dla dorosłych, do tego z psiakiem na okładce? Sięgałam po tę książkę z góry godząc się na taką ewentualność i muszę przyznać, że wieczory, które spędziłam pod grubym kocem, z gorącą herbatą i przy Psiego najlepszego, zaliczam do bardzo udanych: lekka lektura, napisana sprawnie i z widocznym uczuciem, jak to u Camerona, faktycznie, okazała się idealną lekturą na święta.

I jeszcze jedno: autor ma u mnie dodatkowy plus za zwrócenie uwagi na temat żywienia psów. Znam masę "miłośników zwierząt", którzy karmią czworonogi supermarketowym pedigree czy innym whiskasem. Spędziłam znaczną część życia próbując im wytłumaczyć, czemu jest to wybitnie kiepski pomysł, ale rzadko z jakimkolwiek skutkiem. Cameron pisze otwarcie - to, że masz na przodzie opakowania ładny rysunek pieska, a z tyłu podane właściwe proporcje białka, tłuszczu i włókna, to jeszcze nic nie znaczy, bo jak zmielisz skórzane buty z garścią słomy, to procentowo wyjdzie Ci to samo. I choć zaraz potem następuje najbardziej perfidny product placement karmy dla psów w historii literatury, to jednak doceniam ten zabieg i trzymam kciuki, żeby otworzył on oczy co niektórym właścicielom.

Psiego najlepszego to idealna książka na teraz - mroźny, zimowy klimat opisywanego górskiego miasteczka i ciepła, budząca uśmiech historia, przesycona miłością do psiej rodzinki po przejściach, powinny sprawdzić się dla każdego psiarza, który lubi takie obyczajowo-romansowe klimaty. A jeśli nie lubi, to cóż... Lucy i jej piątka dzieci z pewnością i tak sprawią, że lektura będzie bardzo przyjemna.
Autor: Czytaninka, data: 05.12.2017 22:18, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Cudowne pieski

Kiedy tylko zobaczyłam, iż W. Bruce Cameron wydaje kolejną powieść o psie, wiedziałam, że będę musiała ją przeczytać. Jako wielka miłośniczka zwierząt, nie mogłam przegapić takiej okazji. Czy zatem autorowi po raz drugi udało się mnie zachwycić?

Josh to mężczyzna, który na co dzień nie ma styczności ze zwierzętami, od kiedy porzuciła go dziewczyna żyje w samotności. Jednak pewnego dnia sąsiad podrzuca mu ciężarną suczkę Lucy i zostawia pod jego opieką, pomimo sprzeciwów. Wystarczy jedno spojrzenie w oczy suczki, a on przepada.

Ci z Was, którzy posiadają psa doskonale wiedzą jak wiele radości potrafi wnieść w życie człowieka, ale również zdają sobie sprawę z tego, jak wielką odpowiedzialnością jest posiadanie zwierzęcia. Zwierzę to nie zabawka, którą można odłożyć w kąt, gdy się znudzi. Nienawidzę ludzi, którzy najpierw biorą psiaka, a później go porzucają, wyrzucają z domu jak zużytą baterię. Zwłaszcza czas zbliżających się świąt jest doskonałą okazją do nabycia psa. Ale proszę Was o rozważne podejmowanie decyzji, jeśli chcecie wziąć psa, wieźcie również odpowiedzialność za niego. Natomiast jeśli nie jesteście pewni czy podołacie temu wyzwaniu, lepiej odpuśćcie sobie i nie fundujcie niepotrzebnego stresu zwierzakowi.

Nasz bohater Josh, to człowiek, który zgrywa twardziela, a w głębi duszy to niezwykle wrażliwy człowiek. Doskonale to widać, kiedy pod jego dach przybywa Lucy. Nie ma kompletnego pojęcia jak zajmować się suczką, w dodatku ciężarną, która lada dzień się oszczeni. Szuka pomocy u weterynarza oraz w schronisku. Tak poznaje Kerri, niezwykle sympatyczną, kochającą zwierzaki kobietę, pracującą w schronisku.

Jakie przygody przydarzą się naszemu bohaterowi? Co zrobi, gdy na świecie pojawią się szczeniaki? Czy zdoła zapanować nad niesfornymi pupilami? Czy Kerri stanie się dla niego kimś więcej?
O tym wszystkim dowiecie się, sięgając po powieść.

Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta to przepiękna opowieść o rodzącej się z dnia na dzień, miłości człowieka do suczki i szczeniąt. To historia potwierdzająca, iż pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Miłośnicy psów będą zachwyceni. Ta powieść chwyta za serce, ale daje nadzieję na lepszą przyszłość dla porzuconych czworonogów. Polecam.
Autor: janielka, data: 03.12.2017 21:45, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Psiaki pod choinkę

Mój syn ostatni ciągle mówi o psie. Jego marzeniem jest mieć psa i koniec. Tylko jest mały problem, on ma uczulenie na sierść psa, a jego siostra, ma uczulenie chyba na wszystkie istniejące zwierzęta. Ja będą dzieckiem, miałam psa, ale do dziś pamiętam, że nie chcieliśmy z braćmi chodzić z nim na spacery, nie miał go kto wyprowadzać i rodzice oddali psa do znajomych na wsi.
Po przeczytaniu tej książki zastanawiam się jednak, czy my na pewno słusznie robimy, że nasze dzieci nie mają zwierzątka?
Powieść zaczyna się miłą sąsiedzką wizytą, w której to sąsiad Josha prosi go o przysługę, zaopiekowanie się psem. Ten niechętnie, ale w końcu zgadza się na to. Okazuje się, że Lucy od razu skrada serce naszego bohatera, a po chwili okazuje się również, że jest ona w ciąży. Josh, który nigdy w życiu, nie miał psa, jest spanikowany i zestresowany. Postanawia szukać pomocy w schronisku. Nie, nie oddaje psa do schroniska, ale ma nadzieję, że tam pomogą mu jak, ma się opiekować suką, która spodziewa się szczeniąt. Pomaga mu Kerri, opiekunka ze schroniska.
Czy Jose poradzi sobie z psami? Co się stanie ze szczeniętami? Czy Lucy zostanie z Joshem?
Tu oczywiście nic więcej nie powiem.
Co jest istotne i zasługuje na to, żeby o tym napisać to przecudowna więź, jaka łączy naszego bohatera z psiakami. Jak one wpływają na niego jako człowieka, jaka przemiana się w nim dokonuje. Przepięknie napisane. Myślę, że każdy miłośnik psów znajdzie tu dla siebie przecudną opowieść. Trzecioosobowa narracja pomaga nam w poznaniu emocji, jakie towarzyszą naszemu bohaterowi. Jednak powieść to nie tylko psy, to również Josh i jego życie przed tym, jak został szczęśliwym posiadaczem psiaków. Jego problemy rodzinne i miłosne. O, jeśli chodzi o miłość, nie zabraknie jej i tutaj. O, tym ciii. Miałam nic przecież nie mówić.
Akcja książki nie jest zbyt skomplikowana i porywająca, ale o to w tym chodzi. O to, żeby się zatrzymać, pomyśleć, przemyśleć pewne sprawy. Klimat około świąteczny wprowadza nas w nastrój i bożonarodzeniową atmosferę. Jest to idealna książka na zimowe czy świąteczne wieczory. Zatem idealna na prezent świąteczny. Ja serdecznie polecam.
Autor: ejotek, data: 24.11.2017 21:25, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Pieskie życie...

Czasami żyjemy z dnia na dzień rozpamiętując przeszłość i starając się czerpać radość z każdej chwili. Jednak wystarczy iskra, moment, rozbłysk czy wydarzenie, które mimo naszej początkowej niechęci zmieniają nasze podejście do tego, co jeszcze nas czeka.

Zajrzymy do małego miasteczka Evergreen, położonego za zachód od Denver, u stóp Gór Skalistych. W domu na zboczu mieszka dwudziestoośmioletni Josh Michaels, którego życie w ciągu najbliższych trzech miesięcy ma się diametralnie zmienić. Oczywiście on nie ma o tym pojęcia a początkowo jest nawet oburzony i zły... Ale może po kolei.

Pierwszego października w domu Josh'a dzwoni telefon. To sąsiad - Ryan - z prośbą o zaopiekowanie się psem swojej byłej dziewczyny - Luzakiem, bowiem on musi polecieć do Francji, ratować brata. Josh jest przeciwny, nie doszedł do siebie po odejściu Amandy, nigdy nie miał psa i nie ma pojęcia jak się to stworzenie 'obsługuje'. Niespodziewanie okazuje się, że Luzak to Lucy i na dodatek oczekuje szczeniąt! Josh nie ma szans, bowiem Ryan ucieka a psia mordka rozmiękcza serce... Jak mężczyzna sobie poradzi? Wszak jego wiedza o psach ogranicza się jedynie do tego, że jak głaskasz to merda ogonem :)

Na szczęście doskonałą pomoc znajduje w osobie Kerri, pracownicy pobliskiego schroniska. Ta znajomość rozświetla mu znacząco tematykę nie tylko świata zwierząt, ale i ludzi. A z każdym dniem jego uporządkowane, choć samotne dotychczas życie, ulega gwałtownym zmianom... Dom przemienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki a życie... Josh nie może pogodzić się z tym, że nie wszystko w jego przeszłości było pozytywne. Rozpacza nad rozstaniami, stworzył istne muzeum z ołtarzykiem swojej byłej dziewczyny co nie przysparza mu nowych znajomości czy sympatii.

Każdy kolejny dzień w domu na stoku dostarczył mi nowych wrażeń. Miałam szansę poznać bohatera z wielu stron - jego zachowanie wobec rodziny, znajomych, obcych oraz zwierząt. Jego początkowy lęk, strach i panika pod wpływem psich oczu przemieniły się w opiekuńczość. Dzięki Lucy przestał być samotny a oblodzony karton spowodował niezłe zamieszanie.

Powieść Bruce'a Camerona to lektura przepełniona szczęściem, tęsknotą, próbą odcięcia się od przeszłości oraz tego, co złe. Jest doskonałym dowodem na to, że życie staje się lepsze kiedy ma się psa. Przeżywamy wtedy bardziej wartościowe chwile i lepiej czerpiemy pozytywy z każdego dnia. To właśnie czworonożni przyjaciele przekazują nam istotną naukę, że powinniśmy cieszyć się tym co mamy a kiedy trzeba - powinniśmy iść dalej...

Podczas lektury wciąż miałam przed oczami suczkę Arikę, która chodzi już po łąkach w innym świecie... Ale kiedy mieszkałam u rodziców była cudownym przyjacielem, opiekunką świnki morskiej, matką trzech miotów szczeniąt. Była z nami przez wiele lat i to ja bardziej przeżywałam oddawanie jej szczeniąt niż ona sama... Może dlatego lepiej odczuwałam historię Lucy... Może dlatego bardziej przeżyłam tę opowieść... Wzruszałam się, złościłam, rozczulałam i śmiałam. Fantastyczna!

"Bo towarzyszenie nam, ludziom, to sens życia psów (...)" *

Podsumowując -"Psiego najlepszego" to cudowna opowieść o ratowaniu Bożego Narodzenia, miłości człowieka do psa i psa do człowieka oraz konieczności i umiejętności pożegnania się z przeszłością. Piękna, pełna wzruszeń historia suczki, która odmieniła życie wielu ludzi. Ale też książka o mężczyźnie, który szukał sensu życia, tylko potrzebował kogoś, kto mu go wskaże.

* W. Bruce Cameron, "Psiego najlepszego", Wyd. Kobiece, Białystok 2017, s. 245
Autor: Kamila Idziaszek, data: 21.11.2017 20:29, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Psiego najlepszego

Dzisiaj przychodzę do was z recenzją niezwykle ciepłej i wzruszającej powieści, czyli "Psiego najlepszego". Spójrzcie tylko na tę okładkę. Prawda, że jest śliczna? Myślę, że absolutnie nikt jej się nie oprze. W. Bruce Cameron to autor, którego możecie kojarzyć z książki "Był sobie pies", która zdobyła dosyć dużą popularność wśród czytelników. Niestety ja jeszcze nie miałam okazji się z nią zapoznać, ale nie mogłam sobie odmówić lektury jego najnowszej powieści. Czy "Psiego najlepszego" skradło moje serce? Zapraszam do przeczytania dalszej części recenzji, z której z pewnością się tego dowiecie.

Życie Josha zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni kiedy jego sąsiad podrzuca mu ciężarną suczkę Lucy. Choć z początku bohater nie chce zajmować się powierzonym mu zwierzakiem, Lucy szybko wzbudza w nim ogromną sympatię. Każdy kolejny dzień spędzony w towarzystwie nowej przyjaciółki sprawia, że Josh coraz bardziej się do niej przywiązuje. Z uwagi na to, że nigdy wcześniej nie opiekował się dorosłym psem, a tym bardziej gromadą szczeniaków, zaczyna szukać pomocy w schronisku, gdzie poznaje Kerri - piękną opiekunkę czworonogów. Razem przygotowują szczeniaki do świątecznego programu adopcyjnego. Z biegiem czasu Josh zdaje sobie sprawę, że nie wyobraża sobie już życia bez futrzanej rodzinki i Kerri.

Fabuła książki zachwyca swoją prostotą i niesamowitym świątecznym klimatem. "Psiego najlepszego" to historia, która sprawia, że na naszej twarzy pojawia się uśmiech, a święta, które nadchodzą wielkimi krokami wydają nam się jeszcze bardziej atrakcyjne. W. Bruce Cameron stworzył powieść dla każdego miłośnika psów, ale także dla tych, którzy za psami nie do końca przepadają - gwarantuję wam, że po skończeniu tej lektury pokochacie te urocze czworonogi i zapragniecie jakiegoś przygarnąć. Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy. Kocham psy i nie wyobrażam sobie życia bez mojego pupila.

Bohaterowie są dosyć powierzchownie wykreowani, ale absolutnie mi to nie przeszkadzało. Zarówno Josh jak i Kerri okazali się bardzo sympatyczni i naprawdę mocno ich polubiłam. Ciężko było mi się z nimi rozstać, a jeszcze trudniej pożegnać pieski, które całkowicie podbiły moje serce. Chociaż nie zawsze zgadzałam się z decyzjami podejmowanymi przez Josha to nie potrafiłam się długo na niego wściekać i denerwować.

Język, którym posługuje się autor jest bardzo prosty i doskonale dla każdego zrozumiały, co sprawia, że powieść czyta się szybko i z wielką przyjemnością. W. Bruce Cameron pisze z ogromną lekkością, a do tego potrafi przekazać całą historię w niezwykle emocjonalny sposób. "Psiego najlepszego" to książka, od której ciężko się oderwać, a tym bardziej odłożyć ją na półkę. Każda kolejna strona dostarcza nam wiele radości i pozytywnych wrażeń.

Podsumowując - "Psiego najlepszego" to powieść, która zdecydowanie spełniła wszystkie moje oczekiwania. To historia skierowana do wszystkich - zarówno tych młodszych jak i starszych czytelników. Pozycja idealna na świąteczny prezent i doskonały umilacz wolnego czasu. Jeżeli tak jak ja kochacie psy, nie możecie przejść obok tej książki obojętnie. Polecam z całego serca i mam nadzieję, że dacie się skusić na tę cudowną przygodę.
Autor: Karolina G., data: 20.11.2017 10:25, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

WSPANIAŁA KSIĄŻKA!

Codzienność samotnego Josha totalnie się zmienia w chwili, gdy pewnego razu sąsiad podrzuca mu, niby "tylko na chwilę", spodziewającą się szczeniaków suczkę Lucy. Słodkie, brązowe czy pozostawionego mu psa sprawiają, że Joshowi mięknie serce. Mężczyzna postanawia więc przygarnąć pod swój dach Lucy, chce zająć się nią oraz oczekującą przyjścia na świat gromadką szczeniąt. Pech chce, że potomstwo suczki nie przeżywa. Los jednak przyszykował Joshowi niespodziankę - ktoś zostawia pod jego drzwiami pudło z... nowonarodzonymi szczeniakami. Jako, że opieka nad dorosłą suką oraz małymi pieskami to nie taka prosta sprawa, mężczyzna udaje się po pomoc do schroniska. Tam poznaje jedną z opiekunek czworonożnych przyjaciół - Kerri. Razem przygotowują zwierzęta do świątecznego programu adopcyjnego. Mijają dni, a Josh zaczyna dostrzegać, że nie wyobraża już sobie życia ani bez słodkiej, futrzanej rodzinki, ani bez Kerri... Co zrobi, gdy w końcu dobiegnie termin oddania piesków?

"Psiego najlepszego, czyli Był sobie pies na święta" to wspaniała powieść, taki must have na jesień, zimę i koniecznie na okres Bożego Narodzenia. W. Bruce Cameron stworzył przeuroczą, przesłodką i przesympatyczną historię, która ma jeden minus - zdecydowanie jest zbyt krótka! Ta lektura urzekła mnie od samego początku, zżyłam się z bohaterami, pokochałam psiaki (tego pewnie się spodziewaliście :D), wzruszyłam się (a właściwie wzruszałam), śmiałam, no po prostu książka idealna! Akcja toczy się spokojnie, nie mamy tutaj do czynienia z zaskakującymi zwrotami.

Nowa powieść W. Bruce'a Camerona to nastrojowa i mądra historia obyczajowa, w której odnajdziemy wątki uczuciowe, romantyczne, a co najważniejsze - morał. Ta lekka w odbiorze książka bez wątpliwości chwyci niejednego czytelnika za serce. Zauroczy Was nie tylko okładka, ale i wnętrze. Zobaczycie, ile radości w życie człowieka mogą przynieść wierne i oddane czworonogi. Bez wahania stwierdzam, że cudownie byłoby móc zobaczyć tę historię na wielkim ekranie!

Powieść pełna psiaków, wzruszająca, chwytająca za serce, a do tego utrzymana w świątecznym klimacie? Ja to bez zastanowienia kupuję! Jeśli nie macie jeszcze pomysłu na gwiazdkowe prezenty dla bliskich, pomyślcie o tej książce, naprawdę warto.
Autor: Śnieżynka (www.piorkonabiurko.pl), data: 16.11.2017 12:19, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Psiego najlepszego

To nie jest kontynuacja książki Był sobie pies. To po prostu kolejna książka o psach, tego samego autora, ale w zupełnie innej otoczce, klimacie i w zupełnie innej historii.

Jedno jest pewne: jest to kolejna przeurocza książka W. Bruce Camerona. Kocham jego twórczość, kocham jego podejście do zwierzaków. Uwielbiam wyobraźnię i to, jak wspaniale rozumie psy. Swoją zdolność interpretacji psich zachowań czy spojrzeń umieszcza w otoczce ciekawej fabuły, od której oderwać się nie sposób i serwuje nam tym samym taki wachlarz emocji, o jakim trudno zapomnieć jeszcze na długo po lekturze książki. Jego miłość do zwierząt, a szczególnie psów, widać w każdej scenie, jaką komponuje, a tym samym wydaje mi się, że sympatię do tych uroczych czworonogów potrafiłby rozbudzić chyba w każdym, kto ma choć odrobinę bijącego serca w piersi. Cokolwiek jeszcze nie napisze, ja chcę to przeczytać 😀

Psiego najlepszego to cudownie ciepła, pełna miłości i wzruszeń podróż prosto w psie objęcia w czasie zbliżającego się szybkimi krokami Bożego Narodzenia. Choć mamy dopiero połowę listopada, klimat świąt już otulił mnie swym czarem.

Oprócz psich bohaterów mamy też mężczyznę, który boryka się z problemami ukrytymi tak głęboko gdzieś w jego wnętrzu, że póki nie pojawiają się pieski, on nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, co go tak naprawdę do tej pory w życiu bolało. I jak poradzić sobie z tym bólem, gdy za chwilę na horyzoncie pojawia się widmo nowych katastrof uczuciowych? Czasem jest takim zagubionym chłopcem, jednak zawsze z sercem na dłoni.

Czy płakałam? Cóż, nie tak jak w przypadku Był sobie pies, aczkolwiek przyznaję, że były momenty, gdy coś mnie za gardło ściskało. I to całkiem mocno. Jedna łezka poleciała, ale pewnie dlatego, że z powodu pracy zmuszona byłam odkładać tę powieść co kilka rozdziałów na bok i przez to nie mogłam wczuć się tak, jak powinnam. Dlatego wciąż uważam, że autor doskonale wie, jak wywołać łzy. Ale to takie łzy, które niekoniecznie muszą być gorzkie…

Wątek romantyczny był, choć nie zachwycił mnie jakoś specjalnie i to chyba najsłabszy punkt powieści. Nie było iskier, których szukam w takich wątkach, ale też mi ich nie brakowało. To nie ma być romantyczna historia na święta. Autor próbował coś tam sklecić i w sumie wyszło delikatne tło z serduszkiem w kącie, ale nie przyćmiewa głównej idei książki. Na całe szczęście.

Cieszę się ogromnie, że miałam przyjemność przeżyć tę przygodę. Spędzić święta (choć miesiąc przed świętami) z Joshem i jego wesołą psią gromadką, obserwować zmiany, jakie zachodzą w jego postrzeganiu świata oraz kreowaniu własnych uczuć, a także poznać psią naturę z zupełnie innej strony, o jakiej nie wiedziałam, bo nie wszystko jest takie oczywiste, jak się może wydawać. Cieszę się, że ktoś potrafił ubrać ten obrazek w takie słowa, które wyrażają tak wiele, choć wydają się być prostą historyjką o przygarnięciu bezpańskich zwierząt przez człowieka, który nie ma o psach zielonego, ani jakiegokolwiek innego pojęcia. Polecam!
Autor: werka777, data: 14.11.2017 17:57, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

https://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/

Sięgający po książkę czytelnik mierzy się z postacią Josha, który o opiece nad zwierzętami wydaje się mieć raczej marne pojęcie. W efekcie dochodzi do nieco zabawnych sytuacji, ale tylko początkowo. Z czasem, jak można się domyślić, następuje jego wewnętrzna metamorfoza, a samotny dotąd, aczkolwiek sympatyczny, wrażliwy i opiekuńczy mężczyzna na brak wrażeń narzekać z pewnością nie może.

Nie wiedzieć czemu, być może na skutek doświadczenia wyniesionego z ostatniej książki Camerona, byłam przekonana, że ta historia zostanie ukazana z psiej perspektywy. W tym miejscu nastąpiło moje zaskoczenie, ponieważ autor zdecydował się na zwyczajną, trzecioosobową narrację. Lektura może nie jest więc tak oryginalna, ale na pewno czyta się ją całkiem przyjemnie.

Akcja powieści przebiega raczej spokojnie. Trudno mówić tutaj o wielkich punktach kulminacyjnych, bo to, co dla bohaterów okazuje się totalnym zaskoczeniem, dla czytelnika wydaje się być raczej dość przewidywalną fabułą. Choć pojawił się moment niepewności, któremu nawet udało się ukłuć mnie w serce. Być może w przypadku innych historii uznałabym to za fatalny mankament. Tutaj jednak sprawa wygląda nieco inaczej, bo to przecież ciepła, rozczulająca, psia, trochę filmowa i jak najbardziej świąteczna opowieść.

W. Bruce Cameron najwyraźniej mocno związał się z czworonożnym światem, fundując kolejną historię, w której dobro piesków stanowi priorytet. I dobrze, bo jego praca skutkuje lekką i przyjemną powieścią, u boku której mogą spędzić czas osoby w każdym wieku. Jak już wspomniałam, nie jest to wielce nieprzewidywalna fabuła i raczej trudno tutaj o elementy zaskoczenia. Miłośnicy zwierząt i ci, którzy chcieliby po prostu zrelaksować się u boku pełnej zimowego i pozytywnego klimatu książki, mogą odnaleźć na jej kartach coś w sam raz dla siebie.
Autor: Tygrysica, data: 09.11.2017 22:37, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Cudo!

Josh nieoczekiwanie pewnego dnia na progu swojego domu znajduje porzuconą suczkę. Mężczyzna nie potrafi oprzeć się jej ufnemu spojrzeniu, dlatego postanawia ją przygarnąć i zaopiekować się najlepiej jak potrafi. Wkrótce jednak okazuje się, że suczka jest w zaawansowanej ciąży. Kiedy na świat przychodzi pięć niesfornych szczeniaczków przerażony Josh postanawia poszukać pomocy w okolicznym schronisku, gdzie poznaje uroczą Kerri.

„Dlaczego nikt nigdy mu o tym nie powiedział? Dlaczego nikt nie powiedział mu, jak to jest mieć psa? Że dzięki temu każda chwila staję się ważniejsza, że w jakiś tajemniczy sposób można czerpać z każdego dnia to co najlepsze?”

Jako dumna posiadaczka czworonogiego przyjaciela z ręką na sercu mogę przyznać, że „Psiego najlepszego” to jedna ze wspanialszych historii jakie miałam okazję przeczytać. Zauroczyła mnie już sama okłada, ale to dopiero zawartość sprawiła, że zakochałam się w tej historii bez pamięci. Ale czy mogło być inaczej? W końcu sposób w jaki Josh opiekował się swoją psią rodzinką był niezwykle uroczy. A to jak rozmawiał oraz bawił się ze szczeniaczkami rozczulało mnie niesamowicie.

Jeśli chodzi natomiast o samych bohaterów to nie wiem do końca czemu, ale nie polubiłam w ogóle Kerri. Co prawda ta dziewczyna zachowywała się przez większość czasu dojrzale i odpowiedzialnie, ale bywały momenty, że miała zagrania niczym mała dziewczynka. Nie spodobały mi się zwłaszcza niektóre jej zachowanie względem Josha, którego w przeciwieństwie to Kerri polubiłam od pierwszej strony. Ta jego nieporadność oraz roztrzepanie miały w sobie coś takiego, że człowiek od razu uśmiechał się na samą myśl o tym. A Lucy i szczeniaczki? Chyba nie muszę mówić jak cudowne były.

„W pudełku poruszyło się następne szczenię. I następne. Nie wahając się ani chwili, Josh włożył je sobie pod sweter, przyciskając do gołej skóry. Czuł, jakby dotykał małych śnieżynek.”

W. Bruce Cameron w tej książce we wspaniały sposób pokazuje jak wiele radości i miłości wprowadzają do naszego życia zwierzęta. Historia Josha, Lucy i szczeniaczków bawi, wzrusza oraz daje naprawdę wiele do myślenia. Tutaj każdy miłośnik zwierząt znajdzie coś dla siebie. Więc jeśli ciągle zastanawiacie się czy sięgnąć po „Psiego najlepszego…” to śmiało możecie przestać. Drugiej tak rozczulające historii, która nauczy Was miłości do zwierząt na pewno prędko nie znajdziecie. Ta książka to idealny prezent na święta, dlatego dziś gorąco ją Wam polecam, a sama biegnę pobawić się z moim psiakiem.

Aleksandra
Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Psiego najlepszego…” autorstwa W.B. Cameron.

Szukaj mnie na:
http://tygrysica.tumblr.com/
https://www.instagram.com/tygrysicaa/
Autor: OgródKsiążek, data: 07.11.2017 14:12, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

ogrodksiazek.blogspot.com

Pamiętacie książkę "Był sobie pies"? To urocza, zabawna i chwytająca za serce historia opowiedziana z perspektywy czworonoga. Tym razem W. Bruce Cameron powraca z nową powieścią, utrzymaną w świątecznym klimacie. Wprawdzie zrezygnował w niej z psiego narratora, ale za to... przedstawia nam całą zgraję malutkich, słodkich szczeniaczków - a kto się oprze takim puchatym maleństwom?

Josh mieszka sam w górskiej chacie. Jest informatykiem i pracuje zdalnie, więc niezbyt często gdzieś wychodzi. W dodatku wciąż przeżywa rozstanie z Amandą, która nagle postanowiła zostawić go dla innego. Po cichu jednak liczy na jej powrót, o czym dobitnie świadczą liczne zdjęcia byłej ukochanej porozstawiane po całym domu. Pewnego dnia niespodziewanie dzwoni do niego sąsiad, Ryan, prosząc o przysługę (a właściwie wymuszając ją, bo nie zostawia biedakowi wyboru). Zupełnie nie zważa na protesty Josha i podrzuca mu psa. Suczkę, do tego w zaawansowanej ciąży. Mężczyzna jest przerażony. Nigdy w życiu nie miał czworonoga i nie ma pojęcia, jak się nim zajmować, a świadomość, że w każdej chwili mogą się pojawić szczeniaki, mocno go stresuje. Szukając pomocy, trafia do schroniska, gdzie poznaje piękną Kerri.

Główny bohater to samotny, zagubiony facet o dobrym sercu. Bardzo wrażliwy, choć z trudem przychodzi mu mówienie o emocjach. Wiele w życiu przeszedł i nadal nie może się pogodzić z pewnymi wydarzeniami z przeszłości. Momentami lekko irytuje, na przykład gdy dziwi go sugestia, że fotografie swojej eks powinien spakować do jakiegoś pudła zamiast tworzyć z nich ołtarzyk. Potencjalna nowa dziewczyna czuje się niekomfortowo, bo gdzie nie spojrzy, tam spotyka wizerunek poprzedniczki. Dziwne, prawda? Jak to w ogóle mogłoby komuś przeszkadzać? No ale to w końcu facet, niedomyślność to jego drugie imię. Na szczęście ratują go sceny w towarzystwie psiaków - są po prostu r o z b r a j a j ą c e. Jeśli chodzi o Kerri - sprawia wrażenie całkiem sympatycznej, ale też o wiele bardziej pewnej siebie i przebojowej niż Josh. Tych dwoje ma jednak spore problemy z komunikacją. On praktycznie cały czas błądzi jak dziecko we mgle, nie mając zielonego pojęcia, czego się od niego oczekuje. Ona natomiast czasem mówi otwarcie, co myśli, a czasem po prostu przybiera formalny ton i szybko się wycofuje. Szczerze mówiąc, parę razy nawet ja miałam problem z odgadnięciem, o co jej tak właściwie chodziło.

Jeśli lubicie opowieści z psimi bohaterami i świątecznym klimatem w tle, będziecie zadowoleni, sięgając po tę książkę. To nie arcydzieło ani powieść z wyższej półki, ale zdecydowanie ma swój urok. Momentami rozbawi, momentami też wzruszy, a przede wszystkim ukaże piękno niezwykłej przyjaźni człowieka z psem. Takiej niosącej nadzieję, zmieniającej życie. Potrafiącej przegonić najczarniejsze myśli i zastąpić je żywiołową radością. To bardzo lekka, optymistyczna, ciepła opowieść na jeden wieczór. Czy równie dobra jak "Był sobie pies"? Moim zdaniem nie, ale i tak zachęcam, byście dali jej szansę. Może akurat dzięki niej któregoś mroźnego zimowego dnia zrobi Wam się cieplej na sercu.
Autor: www.kochamciemojezycie.blogspot.com, data: 06.11.2017 11:35, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Polecam

"Psiego najlepszego, czyli Był sobie pies na święta." to niesamowicie klimatyczna powieść przedstawiająca losy kilkorga psiaków, oraz jego pana. Josh Michaels, nagle odkrywa, że podrzucona do niego "tylko na jakiś czas" suczka Lucy spodziewa się potomstwa. Josh oczywiście nie jest całą sytuacją zachwycony, szczególnie, że nigdy nie posiadał psa i tak naprawdę nie ma żadnego pojęcia na temat pielęgnacji i opieki nad tymi czworonogami. Wkrótce pod opieką mężczyzny znajduje się nie tylko Lucy, ale również pięć niesfornych szczeniaków. Opieka nad takim stadem nie jest łatwa. Josh zgłasza się do lokalnego schroniska po pomoc. Tam poznaje Kerri, która nie tylko uczy go opieki nad psiakami, ale również razem z psią rodziną wpływa na zmiany zachodzące w Joshem.

"Psiego najlepszego" to książka z niezwykle ciekawą i intrygującą fabułą, ale również z mądrym i potrzebnym przesłaniem dotyczącym obdarowywania na święta żywym zwierzęciem.
Poza tym, myślę że, ci czytelniczy, którzy mają już lekturę powieści "Był sobie pies" za sobą, nie muszą być dodatkowo namawiani do sięgnięcia po najnowszą książkę autorstwa W. Bruca Camerona. Tych, którzy jeszcze nie zdążyli po nią sięgnąć, zachęcam do lektury obydwóch. Obie bowiem są wspaniałe i pozostają na długo w pamięci.

A jeśli tak jak ja rozglądacie się wcześniej za podarkami bożonarodzeniowymi - obie pozycje moim zdaniem są idealne na taki prezent.Gorąco polecam.
Autor: ryszawa.blogspot.com, data: 03.11.2017 23:29, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Jestem oczarowana!

Wciąż pozostaje pod urokiem tej książki. Jest ona wprost idealna na jesienno-zimowe wieczory. Otula serce ciepłem, niczym kocyk zmarznięte ciało. Czy może być coś słodszego od zgrai puchatych szczeniaczków, uroczej suczki i ich nieporadnego, przystojnego właściciela? Niech mnie ktoś przeniesie do jego domku w górach!

Jak to się zaczęło? Pewnego dnia sąsiad Josha podrzucił mu ciężarną Lucy. Mężczyzna początkowo jest nastawiony opornie, ale z czasem całkowicie poddaje się jej głębokiemu spojrzeniu. Postanawia zaopiekować się nią, najlepiej jak potrafi, choć nie jest to łatwe zadanie, nigdy wcześniej nie mając do czynienia z żadnym psem. Sprawa staje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy w domu pojawiają się szczeniaki. Zdezorientowany szuka pomocy w schronisku, w którym poznaje Kerri – kobietę, która zmieni jego życie o trzysta sześćdziesiąt stopni.

Uwielbiam powieści z Bożym Narodzeniem, śniegiem i górami w tle. W. Bruce Cameron sprawił czytelnikom piękny prezent w postaci tej książki. Po przeczytaniu bestselleru pod tytułem „Był sobie pies” wiedziałam, że kolejna jego książka będzie niesamowita. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autor prowadzi stworzone przez siebie historie. Zmusza czytelnika zarówno do uśmiechu, jak i do potoku łez. Czytając „Psiego najlepszego”, czułam się jakbym była w Evergreen oraz uczestniczyła wraz z bohaterami w tej wzruszającej przygodzie. Aż trudno się oderwać, gdy dochodzi się do ostatniej strony. Mam nadzieję, że pisarz zaskoczy nas niebawem kolejną psią historią.

Bohaterów nie idzie nie lubić. Poza pieskami, które znajdują się oczywiście na pierwszym miejscu, moje serce podbił Josh. Jest tak nieporadny, zagubiony, roztrzepany, że aż chce mu się pomóc. Z drugiej strony jest również uroczy, opiekuńczy, przemiły, można się w nim zakochać. Kerri natomiast jest normalną, twardo stąpającą po ziemi kobietą z zasadami. Uzupełniają się nawzajem, tylko czy dane im będzie być razem? Jak potoczy się życie piesków? Koniecznie musicie przeczytać książkę, by się dowiedzieć :)

„Psiego najlepszego”, to klimatyczna lektura, która rozczuli największego twardziela. Będzie idealnym prezentem pod choinkę dla bliskich nam czytelników. Poza niezliczonymi wzruszeniami dostarczy chwilę relaksu i pozwoli oderwać się od ziemi. Jeśli lubicie czworonogi, to jest to dla Was pozycja idealna. Polecam!
Autor: Klaudia P , data: 03.11.2017 19:01, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Psiego najlepszego

Przy przygotowaniu zapowiedzi świątecznych od Wydawnictwa Kobiecego wpadło mi w oko „Psiego najlepszego”. Ta przesłodka okładka ze szczeniaczkiem kupiła mnie od razu myślę, że nie tylko mnie, prawda? Na fakt wybrania tej pozycji mogła wpłynąć moja wielka słabość do czworonogów i - nie ukrywam - do Wydawnictwa Kobiecego. Opis na okładce jeszcze bardziej zachęcił mnie do sięgnięcia po nią - miałam nadzieje, że ta świąteczna pozycja ogrzeje moje serducho i zaszczepi we mnie trochę bożonarodzeniowego ducha zwłaszcza, gdy pogoda jeszcze jest daleka od świątecznej. A czy jej się to udało, przekonacie się czytając dalszą część recenzji.

Autora Bruca Camerona znam dzięki książce „Był sobie pies”. Pamiętam ten duży „bum” zarówno na jego książkę, jak i na film na jej podstawie. Niestety, nie miałam okazji się jeszcze z nią zapoznać, choć już wtedy pisarz wzbudził moją ciekawość. Zaniedbaniu winne są inne zaległości czytelnicze, ale na pewno mam zamiar ją w niedalekiej przyszłości przeczytać.

Ale wracając do recenzji - cała historia rozpoczyna się od telefonu. Odbiera go główny bohater John, jeszcze nie wiedząc jak bardzo wpłynie on na jego dalsze życie. Do mężczyzny dzwoni sąsiad Ryan. Z nim to pewnego wieczoru omawiali swoje rozterki życiowe dotyczące rozstań ze swoimi dziewczynami. Znajomy prosi Johna o popilnowanie psa swojej byłej dziewczyny, gdyż on musi pilnie wyjechać. John bardzo niechętnie podchodzi do tej kwestii i próbuję odmówić, jednak nie udaje mu się i sąsiad stawiając na swoim przywozi psa. Jak się okazuję nie jest to pies… a suczka – Lucy! - która dodatkowo jest już bardzo zaawansowanej ciąży. John, postawiony w zupełnie nowej sytuacji, który nie ma bladego pojęcia jak się nim zachować. Dba o czworonoga jak potrafi najlepiej - rozmawiając z nią i zadając jej pytania. Zabawnie było czytać jak główny bohater próbuję rozmawiać z psem i przepytuje go, starając się czegoś dowiedzieć. W książce nie brakuje również innych zabawnych sytuacji, czy przemyśleń i tekstów bohatera. Oto jeden z nich, który mnie rozbawił:

„Wow, jesteś naprawdę duża. Ale nie gruba, nie to miałem na myśli. No, może trochę. Chociaż to głównie grubość ciążowa. Jesteś bardzo, bardzo ciężarna… Ale to już pewnie wiesz.”

Mimo braku wiedzy głównego bohatera na temat psów podchodzi on do Lucy z wielką troskliwością, stara się zdobyć niezbędne informacje potrzebne do jej pielęgnacji. Można to szczególnie dojrzeć gdy Lucy zaczyna w końcu rodzić. John bardzo to przeżywa i od razu zawozi ją do weterynarza, tam niestety dochodzi do przykrego zdarzenia. Ale jak to w życiu bywa po każdej burzy wychodzi słońce i gdy są już znów razem w domu rozpoczyna się cykl niespodziewanych zdarzeń, w wyniku których John zostaje opiekunem nie jednego psa a sześciu. Szukając pomocy w opiece nad nimi trafia na Kerri z oddziału ratowania zwierzaków. Dziewczyna przychodzi mu z pomocą w sprawie czworonogów, ale też wpada w oko Johnowi. Ten pod jej wpływem podejmuje decyzje, do których nie zawsze był przekonany. Książka w dalszej części ukazuję jak zmienia się życie Johna pod wpływem tej wesołej gromady. Każdego dnia ich wieź się pogłębia, a John przemienia się dzięki przyjaciołom. Mężczyzna zaczyna patrzeć na życie z zupełnie nowej perspektywy.

„Dlaczego nikt nigdy mu o tym nie powiedział? Dlaczego nikt nie powiedział mu, jak to jest mieć psa? Że dzięki temu każda chwila staję się ważniejsza, że w jakiś tajemniczy sposób można czerpać z każdego dnia to co najlepsze?”

Nie będę zdradzać dalszej części fabuły – dużo w niej ciekawej akcji, jak również pięknych momentów. One właśnie ukazują jaką wielką moc posiadają czworonogi – są nie tylko naszymi najlepszymi przyjaciółmi, ale możemy się od nich wiele nauczyć: cieszenia się każdym dniem, lojalności, bezwarunkowej miłości. Myślę, że to właśnie autor chciał nam przekazać. Niepozorne, małe stworzenia posiadają ogromną moc, potrafią rozpalić ogień w najbardziej skutym lodem sercu. Nie ma lepszych towarzyszy życia niż psiaki. Myślę, że każdy kto miał szczęście mieć w swoim życiu psiego przyjaciela z chęcią by się pod tym podpisał.

Podsumowując - jest to lekka lektura, napisana prostym językiem. Nieskomplikowana, na kilka godzin, idealna na chłodny jesienny (lub zimowy) wieczór. Historia nie jest bardzo rozbudowana, chociaż ma zaskakujące wątki. Posiada ogromny przekaz i myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Świąteczna atmosfera książki rozgrzeje niejedno serduszko - moje rozgrzało. Z lektury jestem bardzo zadowolona, miło było ją czytać i przypomnieć sobie, za co kocham najbardziej moje pieski. Mam nadzieję, że Wy również po nią sięgniecie i się w niej zakochacie.
Autor: 1991monika, data: 03.11.2017 14:34, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Psiego najlepszego

Josh Michaels prowadzi dość samotne życie – kilka miesięcy temu zostawiła go dziewczyna, a z rodziną nie ma najlepszych relacji ze względu na wydarzenia z przeszłości. Pewnego dnia jego spokojne i pustelnicze życie zostaje wywrócone do góry nogami. Sąsiad prosi o zaopiekowanie się ciężarną suczką Lucy. Josh nigdy nie miał psa i nie ma pojęcia jak się nim opiekować, a tym bardziej całą gromadą. Mądre pełne uczucia spojrzenie oraz wieź jaką zawiązuje z Lucy sprawia, że postanawia najlepiej jak potrafi zaopiekować się zwierzakami, a po pomoc zgłasza się do pobliskiego schroniska, w którym poznaje Kerri.

Kocham książki o zwierzętach! Uwielbiam zwierzęta (nie tylko psy) – są niezwykle mądre, a to jaką więź można z nimi nawiązać oraz ich odwzajemniona miłość do człowieka to coś absolutnie bezcennego i każdy powinien tego doświadczyć! Bardzo byłam ciekawa tej książki i tego jak zostanie tu przedstawiona wspaniała relacja psa z człowiekiem.

Spodobało mi się to, że autor pokazał, ile radości wprowadzają do naszego życia zwierzęta oraz że kiedy się je pokocha to można poświęcić dla nich wiele jak nasz bohater Josh i traktuje się ich niemal jak członków rodziny. Bliskość oraz lojalność psów w życiu Josha przewartościowała jego priorytety – w obliczu awaryjnej i podbramkowej sytuacji praca przestała być tak ważna jak do tej pory, bo coś innego zwyczajnie okazało się bardziej istotne.

„Psiego najlepszego” porusza również bardzo istotne kwestie, jakie się wiążą z tym, kiedy zwierzęta znajdują się pod opieką kompletnie nieodpowiedzialnych ludzi. Z uwagi na to, że akcja książki dzieje się na niedługo przed Bożym Narodzeniem zostaje poruszony temat kupowania zwierząt i dawania ich jako prezent. A jeśli ten okaże się nietrafiony to zwierzęta są na drugi dzień zwracane niczym para źle dobranych butów lub podrzucane do już i tak przepełnionych schronisk.

Kiedy się prowadzi tak osamotnione życie jak Josh, bardzo szybko można się przyzwyczaić do obecności zwierząt. Jego rzeczywistość do tej pory była niepełna, a miłość do psów sprawiła, że jego życie nabrało kolorów i kiedy przyszedł czas, aby się z nimi rozstać mężczyzna miał niemały problem i nie mógł sobie z tym poradzić.

„Chcę chyba powiedzieć, że nie możesz ich zatrzymać, bo… no cóż, bo nie możesz. Nikt nie może, nie tak długo, jak byśmy tego chcieli. I musimy cieszyć się nimi, dopóki możemy, a potem trzeba iść dalej. Tego właśnie uczą nas psy, że trzeba żyć tu i teraz, a potem zacząć kolejną piękną przygodę.”

Historia opisana w książce jest niezwykle wzruszająca i to nie przez wątek romantyczny, który jest drugoplanowy, co uważam za zaletę. Oprócz tego jest także bardzo zabawna i pozytywna – opisy zabaw i zachowań pięciu szczeniąt na pewno u wielu osób wywołają uśmiech.

Moim zdaniem ta książka jest idealna na teraz, tą przedświąteczną porę. Jest lekka, przyjemna i sprawi, że na sercu zrobi się ciepło.
W. Bruce Cameron
- pozostałe pozycje w naszej księgarni:
Był sobie pies Cameron W. Bruce
Był sobie pies
Cameron W. Bruce, 29,93
Był sobie pies W. Bruce Cameron
Był sobie pies
W. Bruce Cameron, 29,93
Klienci, którzy kupili Psiego najlepszego, czyli Był sobie pies na święta, wybrali również:
Był sobie pies W. Bruce Cameron
Był sobie pies
W. Bruce Cameron, 29,93
Jak zawsze Zygmunt Miłoszewski
Jak zawsze
Zygmunt Miłoszewski, 29,99
Magiczny wieczór Agnieszka Krawczyk
Magiczny wieczór
Agnieszka Krawczyk, 27,68
Światło Jay Asher
Światło
Jay Asher, 17,94
Dziennik cwaniaczka. Tom 12. No to lecimy Jeff Kinney
Dziennik cwaniaczka. Tom 12. No to lecimy
Jeff Kinney, 20,18
Wieczór taki jak ten Gabriela Gargaś
Wieczór taki jak ten
Gabriela Gargaś, 27,68
Wiedźmin. Szpony i kły praca zbiorowa
Wiedźmin. Szpony i kły
praca zbiorowa, 37,43
Pudełko z marzeniami Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński
Pudełko z marzeniami
Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński, 27,68
Magiczne drzewo. Berło Andrzej Maleszka
Magiczne drzewo. Berło
Andrzej Maleszka, 25,83
Światło w Cichą Noc Krystyna Mirek
Światło w Cichą Noc
Krystyna Mirek, 29,93
Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek Elena Favilli, Francesca Cavallo
Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek
Elena Favilli, Francesca Cavallo, 44,93
Początek Dan Brown
Początek
Dan Brown, 33,68
Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy Anna Dziewit-Meller
Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy
Anna Dziewit-Meller, 23,03
Kolekcja nietypowych zdarzeń Tom Hanks
Kolekcja nietypowych zdarzeń
Tom Hanks, 29,93
Smocza Straż Brandon Mull
Smocza Straż
Brandon Mull, 26,24
Na krańce świata. Podróż historyka przez historię Norman Davies
Na krańce świata. Podróż historyka przez historię
Norman Davies, 55,93
Wyszukiwarka
Wpisz tytuł, autora lub wydawcę
tylko w dostępnych
tylko z wyprzedaży
Cała oferta Wydawnictwa Zwierciadło 40% taniej!
Ostatnio oglądane
KPsiego najlepszego, czyli By...
KJak zawsze
KPoczątek
KNa krańce świata. Podróż his...
KWiedźmin. Szpony i kły
KPierwsza Książka Mojego Dzie...
KSen Alicji, czyli jak działa...
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Gry - 91
Sprawdź szczegółowe koszty dostawy...
Bonito.pl Instagram
PayU
Sprawdź szczegółowe koszty dostawy...
© 2006-2017 Bonito.pl  Polityka prywatności i plików cookies Tania książka, tania księgarnia, książki dla dzieci i dla dorosłych Bestsellery