Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania
Książka Inkub
Artur Urbanowicz
Skorzystaj z rabatu do 35% na ofertę Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego!

Inkub

Nasza cena:
38,43 zł (zawiera rabat 30 %)
Inkub - Dodaj do koszyka
Cena rynkowa: 54,90 zł (oszczędzasz 16,47 zł)
Autor: 

Artur Urbanowicz

Wydawnictwo: Vesper
Rok wydania:2019
Oprawa:twarda
Liczba stron:728
Format:14.5 x 20.5 cm
Numer ISBN:978-83-7731-319-0
Kod paskowy (EAN):9788377313190
Waga:900 g
Dostępność: pozycja dostępna (ponad 100 egz.)
Wysyłka
PocztaPoczta Polska od 7,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (30 egz. w magazynie)
RuchOdbiór w kiosku RUCHu 7,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (30 egz. w magazynie)
KurierKurier 11,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (30 egz. w magazynie)
PaczkomatyPaczkomaty 10,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (30 egz. w magazynie)
Bezpłatny odbiór osobisty w punkcie:
Bielsko-Biała
ul. 11 Listopada 60 przy Placu Wolności
do odbioru w następny dzień roboczy
Chorzów
ul. Jagiellońska 4 przecznica ul. Wolności
do odbioru w następny dzień roboczy
Gdańsk
ul. Dmowskiego 12 obok stacji Gdańsk Wrzeszcz
do odbioru w następny dzień roboczy
Gdynia
ul. Świętojańska 14 przy skwerze Kościuszki
do odbioru w następny dzień roboczy
Katowice
ul. Staromiejska 6 50 m od Rynku
do odbioru w następny dzień roboczy
Kraków
al. Daszyńskiego 8 blisko Hali Targowej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Batorego 15B przecznica od ul. Karmelickiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Dobrego Pasterza 122 Prądnik Czerwony
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Josepha Conrada 79 obok stacji BP
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Kalwaryjska 67 250 m od ronda Matecznego
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Kobierzyńska 93 osiedle Ruczaj-Zaborze
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. M. Dąbrowskiej 17A 50 m od CH Czyżyny
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Pawia 34 naprzeciwko Galerii Krakowskiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Pilotów 2E 300 m od ronda Młyńskiego
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Wielicka 28 200 m od Cmentarza Podgórskiego
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Wysłouchów 3 Kurdwanów
do odbioru jeszcze dzisiaj
Lublin
ul. Narutowicza 11 przy przystanku Plac Wolności 01
do odbioru w następny dzień roboczy
Łódź
ul. Piotrkowska 193 200 m od Politechniki Łódzkiej
do odbioru w następny dzień roboczy
Poznań
ul. Święty Marcin 47 250 m od Zamku Cesarskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
Rzeszów
ul. Jana III Sobieskiego 2D/2 300 m od Galerii Rzeszów
do odbioru w następny dzień roboczy
Warszawa
al. KEN 51 skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej
do odbioru w następny dzień roboczy
al. KEN 88 Ursynów - metro Stokłosy
do odbioru w następny dzień roboczy
al. Niepodległości 54 przy stacji metro Wierzbno
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Chmielna 4 50 metrów od ul. Nowy Świat
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Czapelska 48 200 m od ronda Wiatraczna
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Kondratowicza 37 blisko Szpitala Bródnowskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Pańska 96 300 m od ronda Daszyńskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Powstańców Śląskich 3 obok restauracji McDonald's
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Stawki 8 450 m od CH Arkadia
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Wspólna 27 przecznica Marszałkowskiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Żeromskiego 1 przy stacji metra Słodowiec
do odbioru w następny dzień roboczy
Wrocław
al. Armii Krajowej 12 Budynek Centrum AB
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. ks. Piotra Skargi 22 200 m od Galerii Dominikańskiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Plac Grunwaldzki 25 w budynku Grunwaldzki Center
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Ruska 2 przy Placu Solnym
do odbioru w następny dzień roboczy
Zamów przez telefon! (od poniedziałku do piątku):
Telefon12 210 09 02 (linia czynna w godzinach 8.00–20.00)

Inkub – opis wydawcy

Dwie epoki.

Dwie historie.

Jedna wioska.

Jedna czarownica.

Jedna klątwa.

Wyobraź sobie, że możesz wszystko. Nawet oszukać śmierć.

Nad Suwalszczyzną za kilka dni pojawi się zorza polarna. W Jodoziorach, małej wiosce na prowincji, zostają znalezione spopielałe zwłoki małżeństwa. Wśród lokalnej społeczności miejsce to owiane jest złą sławą, słynie ze szczególnego nasilenia przemocy, chorób, zaginięć i samobójstw. Mówi się też o zjawiskach nadprzyrodzonych – niezidentyfikowanym zielonym świetle, odgłosach niewiadomego pochodzenia, a także o nawiedzonym domu. Miejscowi wierzą, że to on rozsyła wokół negatywną energię, która wydobywa z ludzi najgorsze instynkty.

Tajemnicami wioski żywo interesuje się młody dzielnicowy, który wkrótce popełnia samobójstwo. Sprawę jego śmierci bada Vytautas Česnauskis, policjant na wpół litewskiego pochodzenia z komendy miejskiej w Suwałkach. Odkrywa, że mroczna historia Jodozior ma swoje korzenie w latach siedemdziesiątych. Wtedy miała tam mieszkać kobieta, która parała się czarami…

FacebookTwitter
Inkub - Dodaj do schowka
Dodawanie do schowka jest możliwe tylko po zalogowaniu na swoje konto.
Data ukazania się w księgarni: 2019.03.12
Recenzja
Opinie czytelników o „Inkub”
Średnia ocena: 4,4 na bazie 10 ocen z 10 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor: zielonooka_aga, data: 23.06.2019 17:11, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Super!

Choć grubość książki może początkowo przerażać to nie ma się co bać, bo każdą stronę połyka się niczym Pelikan kolejną, złowioną rybę.
Głównego bohatera poznajemy w ciemny, zimowy wieczór kiedy to postanawia samotnie odwiedzić opuszczony dom. Nie jest to zwykły dom tylko taki, o którym opowiada się historie mające wywołać dreszcz przerażenia. Nadzieja na zobaczenie niezwykłych zjawisk jest w chłopaku ogromna. Co zastał na miejscu? Jakie wydarzenia go spotkały? O tym dowiecie się z książki...
Historia opowiadana jest dwutorowo. Jedna tajemnica, która połączyła ze sobą dwie odlegle epoki, odkrywana jest stopniowo, a jej rozwiązanie wcale nie jest takie oczywiste. Bardzo podobało mi się opowiadanie historia za pomocą naprzemiennego zestawienia ze sobą dwóch bohaterów. Dzięki temu książkę czyta się szybko, a ciekawość kolejnych rozdziałów nie słabnie. Zdążały się momenty, kiedy obszerne opisy nudziły mnie znacząco, ale wkrótce okazywało się, że był to celowy zabieg, a zawarte w opisie fakty były kluczowe dla kolejnych wydarzeń.
Warto było przejść te wszystkie nieprzyjemności związane z dostarczeniem paczki i czekać tak długo żeby przeczytać tą książkę 😊😊
Autor: Agnieszka Kaniuk, data: 21.05.2019 20:23, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Bądźcie czujni, zło czai się wszędzie.

Kochani, polski mistrz grozy Artur Urbanowicz powraca, z długo wyczekiwaną przez wielu z nas książką. „Inkub”, bo właśnie o tej książce będziemy dziś mówić, to pokaźnych rozmiarów tomiszcze, które jeszcze zanim przystąpimy do jego lektury, już przykuwa naszą uwagę złowieszczym, a jednocześnie intrygującym tytułem oraz niezwykle tajemniczą i mroczną okładką. Można śmiało powiedzieć, że kiedy poznamy historię, którą skrywają karty powieści, przekonujemy się, jak bardzo już sama okładka oddaje klimat tego, co autor dla nas przygotował.

Jeśli o mnie chodzi, jest to już moje drugie spotkanie z twórczością autora i przyznaję, że mając w pamięci lekturę „Grzesznika”, wydawało mi się, że miej więcej wiem, czego mogę się po autorze spodziewać i wiecie co? Miałam rację, tylko mi się wydawało.

Tym razem zostajemy zabrani na Suwalszczyznę do niewielkiej wioski Jodoziory. Miejsca, do którego, uwierzcie mi, nikt, kto ma, choć odrobinę instynktu samozachowawczego nie powinien się wybierać. Dlaczego? O tyn przekonacie się za chwilę.
Niestety świadomości tego, co czeka na wszystkich, którzy pojawią się w tej wiosce, nie mają policjanci z komendy miejskiej w Suwałkach - Vytautas Cesnauskis i jego partner na służbie Mateusz - którzy, aby niejako odkupić swoje karygodne postępowanie, które może godzić w dobre imię komendy, postanawiają przyjąć bez szemrania polecenie służbowe dotyczące wsparcia, kolegów z pobliskiej jednostki w akcji ewakuacji mieszkańców Jedozior z przyczyn niewyjaśnionych zjawisk, które tam mają miejsce. Jeszcze nie wiedzą, że z tego miejsca nikt nie wychodzi, takim jakim był, zanim się w nim pojawił.

Nie trzeba długo czekać, aby niemalże na własnej skórze poczuć, że dzieje się tu coś niedobrego. Kiedy czytelnik wspólnie z funkcjonariuszami przekracza granicę wioski, wręcz natychmiast czuje się jakby zupełnie w innym świecie. Ta wioska to dosłownie klaustrofobiczne, duszne i mroczne środowisko, żyjące własnym życiem. Poznając jej mieszkańców i życie, jakie wiodą, ma się nieodparte wrażenie, że każdy ma tu coś do ukrycia, przez co musimy zachować daleko idącą ostrożność i czujność, bo tak naprawdę do końca nie wiadomo, komu można ufać.

Sytuacja zaczyna stawać się jeszcze bardziej przerażająca, kiedy wkrótce w wiosce zostają odnalezione spopielone zwłoki małżeństwa, będącego mieszkańcami wioski. Okoliczności śmierci małżonków są tak niecodzienne, że nie sposób ich racjonalnie wyjaśnić. Wioska od zawsze cieszyła się złą sławą, o czym doskonale wie młody dzielnicowy, który od dawna interesuje się jej historią. Przy okazji prowadzonego śledztwa, dzielnicowy dzieli się, tym, co udało mu się ustalić z kolegami po fachu. Okazuje się, że wśród lokalnej społeczności Jeziodory, to miejsce od dawna zapomniane przez Boga i ludzi, gdzie króluje przemoc i cierpienie. I rzeczywiście my czytelnicy też możemy to dobitnie dostrzec. Gdybym miała określić to, czego doświadczamy, to nieodparte wrażenie, że ktoś w tej wiosce otworzył puszkę pandory. Nasilają się choroby, zaginięcia i samobójstwa. Niestety więcej już się od dzielnicowego nie dowiemy, bo wkrótce chłopak popełnia samobójstwo.

Vytautas, jednak nie zamierza odpuścić. Chce nie tylko wyjaśnić przyczyny samobójstwa kolegi, ale także dalej idąc tropem dzielnicowego odkrywać tajemnice wioski. Miejscowi twierdzą, że w Jezodorach mamy do czynienia ze zjawiskami nadprzyrodzonymi, których źródłem jest zamknięty od lat nawiedzony dom. Wierzą, że to właśnie ten dom emanuje negatywną energią, która odziera ludzi z człowieczeństwa i wyzwala w nich najgorsze instynkty. Prywatne śledztwo policjanta ujawnia, że początek wszelkiego zła, które wydarzyło się na tej niewielkiej prowincji, miał miejsce w latach siedemdziesiątych, kiedy to, jedną z jej mieszkanek była kobieta parająca się czarami.

Czyżby historia zatoczyła koło? Czy wszystko to, co teraz dzieje się w tej wiosce, było dowodem na to, że niestety historia lubi się powtarzać? Niezwłocznie zabierajcie się za lekturę „Inkuba” i przekonajcie się o tym sami.

Jako że, jak wspomniałam przed chwilą, korzenie całego zła dziejącego się w Jeziodorach sięgają zupełnie innej epoki, tak też została podzielona akcja powieści. Czytelnikowi zostają przestawione wydarzenia mające miejsce tu i teraz, czyli w roku 2016, jak również mamy możliwość cofnięcia się w czasie, dzięki czemu autor umożliwia nam jeszcze głębsze wchłonięcie we wszystko, z czym przyjdzie nam się zmierzyć.

Zapewne jesteście ciekawi, czy „Inkub” straszy.
Oczywiście były momenty, kiedy czytając, byłam dosłownie przerażona. Jednak gdybym miała porównywać pod tym względem „Inkuba” i „Grzesznika”, którego również czytałam, to tym razem bardziej czułam napięcie i ciekawość tego, co będzie dalej, niż sam czysty strach, który przy czytaniu „Grzesznika” towarzyszył mi nieustannie. Artur Urbanowicz po raz kolejny udowodnił, że nie tylko doskonale potrafi budować napięcie, ale również doskonale potrafi zwieść czytelnika.
Ja sama, od samego początku do końca, czułam na plecach oddech wszechobecnej śmierci.

Już w prologu powieści zostaje zadane pytanie, na które ja starałam się, znaleźć odpowiedz przez cały czas, jaki spędziłam na lekturze książki.

„-Dlaczego tak lubisz się bać? Zastanawiałeś się nad tym?”

Do tej pory się nad tym nie zastanawiałam, ale teraz właśnie dzięki „Inkubowi” udało mi się znaleźć, moją subiektywną odpowiedz na to pytanie.
Otóż, kiedy czytamy tę książkę, bywają chwile, kiedy mamy ochotę przerwać, odłożyć książkę, chociaż na chwilę, jednak nie jesteśmy w stanie, ponieważ strach nas hipnotyzuje, nęci, kusi, oplata swoimi mackami i podnosi adrenalinę, a to uzależnia. Nawet jeśli życie codzienne zmusza nas do przerwania czytania, to wszystko to, o czym czytamy, ciągle w nas żyje. Nie możemy przestać o tej historii myśleć. Autor ma niezwykłą umiejętność malowania słowem obrazów grozy, których projekcja trwa w głowie czytelnika jeszcze na długo po skończonej lekturze.

Niedawno, podczas jednej z rozmów z moją przyjaciółką stwierdziłyśmy, że jako wielbicielki twórczości autora zawsze z niecierpliwością czekamy na każdą Jego książkę, ale doskonale rozumiemy, dlaczego musimy czekać na nie dość długo.
Wszystko, co wychodzi spod pióra Artura Urbanowicza to jedna wielka perfekcja. Wszystkie części składowe jego powieści począwszy od budowania klimatu poprzez fabułę, aż do kreacji postaci bohaterów, z których żadna nie pojawia się bez powodu, wszystkie pojawiają się w konkretnym celu, są dopracowane, tu nie ma miejsc na przypadek. A jak wiadomo, profesjonalizm wymaga czasu, pracy, zaangażowania i pasji. Zapewniam Was, że to wszystko i wiele więcej znajdziecie właśnie w „Inkubie”.

Nie pozostaje mi nic innego, jak z całego serca polecić Wam lekturę „Inkuba”. Na pewno ze względu na swoje gabaryty nie jest to książka, którą da się pochłonąć w jeden wieczór, ale na pewno czas z nią spędzony będzie bardzo emocjonalny. Z pewnością czytając, będziecie bali się spojrzeć za siebie, ale w ostatecznym rozrachunku ciekawość zwycięży. Na zakończenie mam dla Was ciekawostkę dotyczącą książki, która być może sprawi, że sami będziecie chcieli podążyć tropem opisanej w książce historii.
Otóż inspiracją dla powstania „Inkuba” stała się, jak sam autor podkreśla rzekomo prawdziwa historia, która została mu opowiedziana. Mamy tu również odniesienie do rodzimych legend.
Ja jestem pod wrażeniem „Inkuba” i chętnie obejrzałabym jego ekranizację, ale jednak ciągle to „Grzesznik” pozostaje moim numerem jeden.

Jeśli jesteście ciekawi, co pisałam na temat „Grzesznika”, zapraszam Was tutaj.

Bądźcie czujni, zło czai się wszędzie.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Vesper, za co bardzo dziękuję.

http://kocieczytanie.blogspot.com/2019/05/badzcie-czujni-zo-czai-sie-wszedzie.html
Autor: Bookendorfina, data: 17.05.2019 08:09, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

"Zaczęło się tam unosić coś złego."

Rozpisał się Artur Urbanowicz przy "Inkubie", ale przy rewelacyjnie podtrzymywanym zaciekawieniu i frapująco wytwarzanym napięciu, im dłużej przebywa się w książce, tym lepiej dla czytelnika. Autor fantastycznie oddaje klimat Suwalszczyzny, intrygująco wplata w fabułę elementy wyróżniające ją, ozdabia nićmi osobliwych legend i towarzyszących im tajemnic, wzbogaca o mentalność zamkniętej wiejskiej społeczności, sięga do historii, krajobrazów i bogactw.

Przenosimy się w świat, który zręcznie odwołuje się do wyobraźni podsuwając sugestywne obrazy balansujące na granicy fikcji i faktów. Coś uchwytnego rozumem przeplata się z czymś wymykającym się zmysłom, realne zjawiska niewymagające dowodów mieszają się z zagadkowymi incydentami i procesami. Pozornie zwykła rzeczywistość, spokojna wieś, scalona społeczność lokalna, ale robi się coraz mroczniej, zatrważająco i duszno, do głosu dochodzą siły, których lepiej nie napotkać w życiu. Zło może przyjść z każdego kierunku, jeśli tylko przejdzie przez Jodoziory, mieszkańcy sobie z nim poradzą, ale gdy zagnieździ się w którymś z gospodarstw, niezwykle trudno będzie go wykurzyć z kryjówki, by zatrzymać sączenie kropli trucizny do krwiobiegu małej społeczności.

Poprzez plastyczne i wyraziste opisy miejsc, ludzi i zdarzeń, poznając kolejne rozdziały powieści, mamy wrażenie jakbyśmy przenieśli się mentalnie do Jodoziorów, poznali nie tylko usytuowanie wsi, jej zagospodarowanie przestrzenne, specyficzny klimat wytworzony przez mieszkańców, ale każdy dom i chatę, pokolenie i generację, kobietę i mężczyznę. Ciekawy przekrój bohaterów drugoplanowych, odzwierciedlający różnorodność, odmienne spojrzenia na świat i to, co dzieje się w ich bliskim środowisku, rodzimej wsi. Zawiodłam się jedynie na kluczowej postaci, wydała mi się za mało spójna i zbyt rozczulająca się nad sobą, ale przypisać to mogę swoistej aurze wioski na końcu świata, stanie nawiedzenia i zmieniania osobowości, a może wpływ miały też zmiany pogodowe, skażenia ziemi, zatrucia zwierząt, czy inwazja niechcianych pajęczaków.

Nie przekonało mnie też kilka inscenizacji w scenariuszu zdarzeń, ale przymykam na nie oko, gdyż podkreślają mechanizmy wydobywające z ludzi pierwotne instynkty, niewytłumaczalne lęki, echa zbrodni, szybkość rozprzestrzeniania się zła, plotki i czarodziejskich zaklęć, oraz moc klątwy ciążącej nad Jodoziorami. Naprzemiennie stajemy przed obliczem wściekłego inkuba działającego na początku lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku i jego współczesnego wcielenia. Wydaje się, że czterdzieści pięć lat dla demona nie ma żadnego znaczenia, jednak chwilowe przyczajenie i osłabienie, wzmacnia tylko intensywność odrodzenia i przebiegłość.

Niewyjaśnione incydenty, nawiedzone miejsca, wzmożona przemoc, niejasne okoliczności śmierci, zagadkowe choroby, wszystko zgrabnie miesza się, mąci w głowach bohaterów, stawia mnóstwo pytań, diabelskich rozważań, ale nie oferuje od razu odpowiedzi. Zatem nie brakuje niepokojącej kryminalnej intrygi, elementów złowieszczego dreszczowca i przerażającego horroru. Opowieść przedstawiona w oryginalnym stylu i kolorycie, odwołuje się do dawnych wierzeń i ulotnej nadprzyrodzoności. Jeśli trafnie odnajdziemy szlak finalnych odsłon, to i tak zostaniemy czymś zaskoczeni.

bookendorfina.pl
Autor: Hrosskar, data: 07.04.2019 21:51, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Inkub

Akcja powieści biegnie dwutorowo i naprzemiennie mamy rozdziały z lat siedemdziesiątych i współczesności, z 2016 roku. Pierwsze z nich przybliżają wiele tajemnic i wydarzeń, jakie rozgrywały się przed wieloma laty, zaś z drugie opowiadają o tym jak prowadzone jest śledztwo i jakie nowe fakty wychodzą na światło dzienne. Urbanowiczowi bardzo dobrze udało się zachować równowagę pomiędzy tymi dwoma narracjami – żadna z nich nie dominuje, współistnieją obok siebie i są tak samo ważne do zrozumienia całej książki. Co ważne, autor nie powiela informacji – jeśli np. Vytautas dowiedział się o jakimś mrocznym zdarzeniu z przeszłości, to w kolejnym rozdziale z lat siedemdziesiątych, nie mamy już przedstawionego tego wydarzenia, co najwyżej wzmianki o nim. Co więcej, przejście pomiędzy tymi dwoma narracjami jest bardzo płynne i wzajemnie się one uzupełniają. Brak jednej z nich spowodowałby, że to byłaby zupełnie inna książka. Pokazuje to, że Urbanowicz dokładnie zaplanował swoją książkę, od początku do końca w najdrobniejszych szczegółach i nie pozostawił nic przypadkowi.

Historia rozwija się powoli, wręcz nieśpiesznie, ale jednocześnie z każdą stroną coraz bardziej towarzyszy nam uczucie niepokoju, tajemnicy, niewiadomego i dziwnych, niewytłumaczalnych zjawisk, które przeczą logicznemu rozumowaniu. Jednocześnie cały czas trwa śledztwo, które co chwila napotyka na dziwne i niewytłumaczalne zjawiska oraz tajemnice sprzed lat, które trzeba rozwiązać. Mamy też dość subtelny, aczkolwiek rozwijający się sukcesywnie wątek miłosny. W pewnym momencie odnosi się wrażenie, że Vytautas w swoich uczuciach przypomina chłopca niż mężczyzna, ale ostatecznie jednak jest to całkiem ciekawy dodatek do całej historii. W kwestii zagadki, to zawsze lubię snuć domysły co, jak i dlaczego, przez co czasami udaje mi się wydedukować zakończenie, a przynajmniej rozwiązanie zagadki. Jednak nie tym razem. Urbanowicz przez całą książkę bardzo zręcznie rozrzuca okruszki informacji, które pod koniec tworzą świetne i nieoczywiste rozwiązanie zagadki. Nic nie jest tym, czym wydaje się być i tyle tylko mogę zdradzić.

Jodoziory są małą wioską, w której mieszkańców jest raptem kilkudziesięciu – zarówno w 2016 roku, jak i w latach siedemdziesiątych. Urbanowicz bardzo dobrze oddał klimat i nastrój tej miejscowości oraz tajemnicy, którą skrywa. Nie tylko pod względem odwzorowania miejsc, ponieważ istnieją one naprawdę, ale przede wszystkim ludzkiej mentalności. Szczególnie widać to w rozdziałach z lat siedemdziesiątych, gdzie autor pokazał różne zachowania ludzi wobec kolejnych nieszczęść ludzkich - od obojętności, udawania, że to nie nasz problem, po szukanie kozła ofiarnego. A współcześnie natomiast mało osób chce rozmawiać o tragediach, jakie dotykają Jodoziory, a nieliczni żyjący mieszkańcy sprzed lat unikają kontaktu i nie chcą mieć nic wspólnego z tym miejscem. Ogólnie kreacja bohaterów nie jest zła, aczkolwiek można byłoby w tej kwestii jeszcze popracować.

Inkub jest bardzo dobrym połączeniem powieści grozy i kryminału, w której oba te gatunki łączą się w jedną, spójną całość. Znajdziecie w tej książce nieśpieszne tempo akcji, narastający nastrój grozy, tajemnica sprzed lat, czary i paranormalne zjawiska i wiele więcej. Polecam!

hrosskar.blogspot.com
Autor: Bookolover , data: 07.04.2019 21:49, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Polecam

Mrożąca krew w żyłach historia, która zaciekawi każdego. Znajdziemy w niej elementy grozy, tajemnicy i magii, a wiadomo, gdzie pojawia się owa magia, tam również dzieją się rzeczy nadprzyrodzone. Śmierć młodego dzielnicowego wytrąca ludzi tamtejszych okolic Suwałk z równowagi i zaburza ich codzienność. Inkub to połączenie horroru, z ludowymi wierzeniami i ową tajemniczością. Polecam tym, którzy cenią sobie literaturę grozy!
Autor: Książkoholik z powołania, data: 01.04.2019 10:08, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Trzymająca w napięciu powieść grozy!

Jodoziory, 2016 rok. W małej, urokliwej wiosce na granicy Suwalskiego Parku Krajobrazowego,, zostają odnalezione zwłoki starszego małżeństwa. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zmarli w ciągu jednej chwili zamienili się popiół. Kilka minut po odnalezieniu zwłok, dach budynku ulega rozpadowi pogrążając potencjalne dowody w gruzowisku. Do zabezpieczania terenu zostają oddelegowani policjanci z suwalskiej policji – Vytautas Cesnauskis i Mateusz Przekop. Na miejscu poznają młodego policjantka, który kilka godzin później popełnia samobójstwo. Okazuje się, że mężczyzna od lat interesował się makabryczną historią wioski, w której w latach 70 doszło do serii morderstw, samobójstw i tajemniczych śmierci, za które odpowiadać miała najprawdziwsza czarownica. W imię policyjnej solidarności, śledztwo zmarłego kolegi przejmuje Vytautas. Do jakich makabrycznych tajemnic dotrze mężczyzna ? Czy tragedie nawiedzające wioskę to sprawka ludzi, rud metalu, a może jednak czarów?

„Widniały na nich poziome, równoległe, głębokie, długie na kilkadziesiąt centymetrów ślady.
Jakby od porysowania.
Albo pazurów.”

Inkub to już trzecia książka Artura Urbanowicza, lecz tym razem zdecydowanie najlepsza. Chociaż Gałęziste cały czas lepiej wpisuje się w klimat horrorów, który lubię najbardziej, Inkub przerósł je zdecydowanie pod względem warsztatu oraz pomysłu na fabułę. Początkowo, obawiałam się czy autorowi uda się utrzymać moją uwagę przez ponad 700 stron, jednak okazało się że zupełnie niepotrzebnie. Historia chociaż prowadzona stosunkowo powoli, potrafi niesamowicie wciągnąć, przez co duża objętość powieści zupełnie traci na znaczeniu.

Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. Pierwsza to rok 2016, kiedy to w wiosce zostają odnalezione spopielałe zwłoki starszego małżeństwa. Drugie to rok 1970, kiedy to do Jodozior sprowadza się Teresa Oś. Prowadzenie narracji, na tych dwóch płaszczyznach pozwala nam na dokładne poznanie całej historii, psychologii bohaterów oraz kontekstu niektórych zdarzeń. Chociaż czasami nie zdajemy sobie sprawy, jaki wpływ na przyszłość mają z pozoru zupełnie nieistotne zdarzenia, autor po raz kolejny udowadnia że wszystko zostało przemyślane w najdrobniejszych szczegółach i w Inkubie nic nie dzieje się bez przyczyny.

Jednak czy Inkub w ogóle straszy? Owszem! Jednak nie zawsze w klasycznym tego słowa znaczeniu. Wyróżniłabym tu dwa źródła niepokoju i strachu. Pierwszy to oczywiście potencjalna czarownica i towarzyszące jej demoniczne siły. Jeżeli chociaż trochę śledzicie moje wpisy, to na prawno zdajecie sobie sprawę, że wszystkie paranormalne zjawiska to mój konik i czytam o nich z prawdziwą przyjemnością. Z tego też względu wszystkie przerażające zjawiska wywoływały u mnie jedynie lekkie ukłucie niepokoju. To co faktycznie przeraża w tej historii to prymitywna rządzą ludzi do zadawania bólu i cierpienia innym. Banda Żyndy to grupa młodych mężczyzn, która karmi się strachem pozostałych mieszkańców wioski. Ciężko właściwie określić ich pobudki. Jednak to co wyprawiają, jednocześnie nie ponosząc za to żadnej odpowiedzialności, wywołuje jeszcze większe przerażenie niż potencjalna czarownica.

„Widzi, że przybysz, chłop, którego sami wpuścili do domu, poczęstowali bimbrem i zaproponowali, by dołączył do stołu, ma jedną nogę ludzką, a drugą... końską!”

Jedyne, do czego mogę się przyczepić to sam finał historii. Jest on przemyślany i wciągający, jednak mam wrażenie, że wszystko rozegrało się za szybko. W tym kulminacyjnym momencie, zabrakło mi trochę stopniowania napięcia, co pozostawiło lekki niedosyt.

Należy jednak pamiętać, że autor stworzył nie tylko wciągająca powieść grozy, ale również powieść niezwykle uniwersalną. Przede wszystkim, mam tu na myśli opisy sytuacji, w której główną rolę odgrywa eter. Tak naprawdę, wioska została przeklęta jeszcze długo przed pojawieniem się czarownicy, a stało się to w momencie, w którym mężczyźni zaczęli odurzać się eterem. To on, a nie czary stał się głównym powodem nieszczęść mieszkańców. To samo dzieje się współcześnie, z tą różnicą że eter zastępują inne napoje lub używki. To one niszczą ludzi i sprawiają, że ten uśmiechnięty, życzliwy mężczyzna z bloku obok pojawia się na pierwszych stronach gazet z czarnym paskiem na oczach.

Inkub Artura Urbanowicza to świetna powieść grozy, którą pokocha każdy miłośnik tego gatunku. Wyważona, stopniowo postępująca akcja wciąga bez reszty, wywołując przyjemny dreszczyk niepokoju. Do tego świetnie rozegrany finał, który z jednej strony wyjaśnia najważniejsze aspekty historii, ale jednocześnie pozostawia sporo przestrzeni na własną interpretacje. Z prawdziwą przyjemnością polecam Wam tę niesamowitą historię, oraz inne powieści autorstwa Artura Urbanowicza.
Autor: Agata, data: 30.03.2019 18:40, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Kawał solidnej i wciągającej powieści grozy.

Rok 2016, mała wioska na Suwalszczyźnie. Zostają tam znalezione zwłoki starszego małżeństwa, które dosłownie rozpadły się na popiół. Do śledztwa dołącza dwóch policjantów, Vytautas – pół Litwin oraz jego przyjaciel, również policjant - Mateusz.
Wioska w której doszło do tego zdarzenia jest owiana złą sławą. W latach siedemdziesiątych doszło tam do serii nieszczęść, samobójstwo, morderstw, dziwnych chorób.
Mieszkała tam wtedy starsza kobieta, którą podejrzewano o paranie się czarną magią. Tajemnicą wioski interesuje się młody dzielnicowy, który niespodziewanie popełnia samobójstwo, co determinuje Vitka i Mateusza do odkrycia tajemnicy Jodozior.

Akcja powieści od samego początku biegnie dwutorowo, w latach 1971-1972 oraz w 2016. Autor przedstawia niejako dwie historie, których wspólnym mianownikiem jest czarownica zamieszkująca Jodoziory.
Bardzo dobrze kreśli obraz polskiej wsi z kilkunastoma domami początków lat siedemdziesiątych, mentalności jej mieszkańców, wciąż żywej wiary w zabobony, magię i złe moce.
Klimatu tej historii dodaje fakt, że w tamtych latach we wiosce nie było jeszcze elektryczności.

Historia rozgrywająca się w 2016 roku, podczas śledztwa w Jodoziorach i wybuchu niewytłumaczalnych wydarzeń, również przepełniona jest niesamowitym klimatem. Gdy cały świat pędzi do przodu, pełen techniki i wszystkich osiągnięć nauki, mała, zagubiona pośród lasów wioska nadal wydaje się być jakby żywcem przeniesiona z poprzedniej epoki.
Do tego natężenie niepokojących wydarzeń szczodrze okraszonych mistycyzmem i doprawionych grozą sprawia, że podczas czytania bywały takie momenty, że miałam ciarki na plechach i byłam przekonana, że coś mnie obserwuje.

Autor pisze w bardzo dobrym stylu, plastycznie, obrazowo, w sposób niesamowicie przemawiający do wyobraźni czytelnika.
Oczami wyobraźni widziałam dokładnie wszystko to, co działo się na kartach powieści, nie miałam problemu aby wczuć się w jej klimat i dać jej totalnie pochłonąć.
Akcja początkowo nie pędzie na złamanie karku, ale i siłą rzeczy nie mogło tak być, bo w tej powieści są przedstawione dwie historie połączone kilkoma postaciami i tajemniczymi wydarzeniami. Dopiero z czasem, gdy czytelnik dowiaduje się coraz więcej, akcja nabiera rozpędu, aby finalnie gnać do przodu w niesamowitym tempie.
Lekkie pióro pisarza sprawia, że czytanie Inkuba to była czysta przyjemność, a klimat grozy, który wylewa się praktycznie z każdej strony sprawił, że powieść zrobiła na mnie niesamowite wrażenie.

„Inkub” to nie jest typowy horror, gdzie każda strona nasycona jest brutalnością i makabrą. Tutaj mamy do czynienie z mistycyzmem, narastającą grozą, potęgującym się lękiem i strachem, jaki ogarnia człowieka, gdy wydaje mu się, że właśnie ma styczność z czymś, czego nie jest w stanie racjonalnie wytłumaczyć.
Do tego autor wiele razy „puszcza oczko” do czytelnika, zostawiając mu do odkrycia szczegóły, które sprytnie przemycił w fabule, a które mogą go naprowadzić na rozwiązanie zagadki czarownicy z Jodozior.

Na uznanie zasługuje kreacja bohaterów. Autor pokazuje ich brutalnie obnażonych, z ich słabościami, wadami, ukrytymi pragnieniami. Są to postacie z krwi i kości, pełnokrwiste, prawdziwe.
Nie wiem w jakim stopniu jest to zasługa talentu autora, a w jakim fakt, że „Inkub” inspirowany jest wydarzeniami, które kiedyś podobno (sam autor na końcu pisze o plotkach, a nie faktach) miały miejsce w pewnej małej wiosce pod Suwałkami.
Ale największe ukłony dla pana Artura Urbanowicza należą się ode mnie za niesamowity klimat grozy, którym przepełniona jest ta powieść i zakończenie, które jest niejako otwarte, dzięki czemu miałam wolną rękę w jego interpretacji.
Choć pewne fakty są niezaprzeczalne, to jednak moja wyobraźnia (dzięki pozostawionym przez autorka różnym wskazówkom i rzuconym „od niechcenia” stwierdzeniom) dostała szerokie pole do popisu, z czego skwapliwie skorzystała.
„Inkub” to wg mnie książka bardzo dobra. Wciągająca, dopracowana, niejednoznaczna, przepełniona grozą, budząca w czytelniku lęk.
Napisana bardzo dobrym stylem z niezwykle obrazowymi opisami i przepełniona niesamowitym klimatem.
Połączenie kryminału i horroru udało się autorowi bardzo dobrze i nawet ja, osoba, które nie przepada za akcją rozgrywającą się w Polsce, jestem oczarowana (czyżby dosłownie?) tą powieścią i bardzo zachęcona do sięgnięcia po inne książki autora.
„Inkub” nie pozwala o sobie szybko zapomnieć, skłania do refleksji, zmusza do krytycznego spojrzenia na samego siebie i odpowiedzenia sobie na pytanie „a czy ja oparłabym się pokusie?”.
Autor: kawazliterami, data: 28.03.2019 21:11, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Przed premierą

Lubicie się bać? Lubicie czytać historie z dreszczykiem? W "Inkubie"dreszczyk przewija się przez całą książkę. Czyli ponad 700 stron. I choć ja nie lubię się bać, to "Inkub" zaciekawił mnie opisem.

Dwie historie. Kilkadziesiąt lat różnicy. Czarownica. Małe miasteczko. I klimat. Coś unoszącego się w powietrzu. Coś Złego.

Polski policjant litewskiego pochodzenia, Vytautas Cesnauksis (świetny pomysł z tym nazwiskiem, prawda?) stara się rozwiązać sprawę nagłego wybuchu przestępczości w małej podsuwalskiej wsi - Jodoziorach (już sama nazwa miejscowości niepokoi). Im więcej wie, tym wydarzenia bardziej się gmatwają. Dodatkowo, odkrywa że kilkadziesiąt lat temu, w tej samej wsi działo się dokładnie to samo.

Książka wciąga. I trzyma. Czułam się jakbym sama podróżowała w czasie przez dwa różne okresy w dziejach wsi. I jakby cały czas towarzyszyło mi dziwne, zielone światło.

Gdyby było mniej żartów z psa-policjanta (taka autoironia na własny zawód, tyle że za często), a szef Vitka byłby bardziej realistyczny, byłoby jeszcze lepiej.
Ale i tak wyszła dobra książka o czarownicach.

Duże wrażenie zrobił na mnie...dopisek autora! Pan Artur na końcu, kiedy już wszystko wiadomo, pisze, że...możliwe, że to nie było do końca tak. Pomyślcie, co by było gdyby popatrzeć na sprawę inaczej.
Nie mogę zdradzać szczegółów, ale jego sugestie były przemyślane i bardzo ciekawe. Do tego stopnia, że byłabym skłonna przeczytać książkę jeszcze raz, tym razem patrząc na nią pod innym kątem.

I wisienka - sprawa Jodozior swoje korzenie ma... w prawdziwych wydarzeniach! Tzn, będąc fair powinnam napisać "w prawdziwych plotkach", ale to nadal jest taka wiadomość, która dodaje książce smaczku.

Podsumowując - podobało mi się. Nie szczękałam zębami, choć wiem, że filmu  na podstawie książki bym nie obejrzała (byłby straszny, a ja nie lubię się bać). Ciekawi i różnorodni bohaterowie, trochę sztampowi i przerysowani ale nie bardzo, nie irytują. Klimat małego, strasznego miasteczka opanowany do perfekcji.

Sprawdźcie koniecznie sami!

Premiera już 03.04
Autor: niepoczytalna.pl, data: 28.03.2019 08:53, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...

Mroczne i tajemnicze Jodoziory należą do największych atutów powieści – mgła, zimno, ponuro, nieprzyjaźnie – idealna sceneria, by wywołać u czytelnika dreszczyk. Suwalszczyzna tak złowroga, że z pewnością będę ją omijać szerokim łukiem.
Pomimo pewnych niedociągnięć, nadmiaru wątków i bohaterów (niektórych całkowicie zbędnych) przyznaję, że lektura "Inkuba" była przyjemna i wciągająca. Chociaż tylko niektóre rozwiązania fabularne były dla mnie zaskoczeniem, nie żałuję czasu spędzonego z powieścią Urbanowicza – potrzebowałam rozrywki i właśnie to otrzymałam.
Autor: Tylko skończe rozdział..., data: 16.03.2019 11:34, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Czaronica

Jodoziory – mała miejscowość na Suwalszczyźnie. To właśnie tam dochodzi do nietypowego nasilenia zła pod każdą postacią – aktów agresji, chorób, zaginięć, śmierci. Wśród mieszkańców krąży legenda, że to miejsce niegdyś zamieszkiwała czarownica. To w Jedoziorach kumuluje się zła energia, która popycha mieszkańców do okrutnych zbrodni...

Na miejsce przybywa policjant z komendy miejskiej w Suwałkach Vytautas Česnauskis wraz z partnerem Chesterem. Próbują rozwikłać tajemnicę rzekomego samobójstwa miejscowego policjanta, ale im bardziej zagłębiają się w tę sprawę, tym więcej nieprawdopodobnych faktów wypływa na światło dzienne. Jedno jest pewne, to, co dzieje się współcześnie, jest echem tego, co miało miejsce w Jodoziorach w latach siedemdziesiątych. Policjantom oraz mieszkańcom wioski grozi wielkie niebezpieczeństwo...


Przede wszystkim klimat. Cymesik. Pierwsze dwieście stron dosłownie się połyka, na wieczornym spacerze spierdziela ile sił w nogach na widok dziwnego tajemniczego, opalizującego światła w oddali. Akcja osadzona została w małej wiosce na Suwalszczyźnie. Jest chłodno, ciemno, zimno, szybko zapada zmrok, wydłużają się cienie, robi się niepokojąco. Czytelnik wsiąka w aurę niepewności, wkręca się w spiralę strachu i niewiadomej. Groza wyziera z kart powieści.

Niebywale śmiałym posunięciem jest kreacja głównego bohatera. Vytautas to kawał chłopa, inteligentny, elokwentny i... chorobliwie wręcz nieśmiały. W polskich powieściach nie było do tej pory miejsca dla niepewnych siebie, wrażliwych, a nawet lekko zakompleksionych facetów. Vytautas kradnie czytelnicze serce swoją absolutną delikatnością zamkniętą w ciele wielkiego, przystojnego gościa.

Sama intryga i jej zakończenie z twistem pod koniec to naprawdę kawał dobrej roboty. Nie sposób domyśleć się kto, jak, gdzie i w jaki sposób.

Inkub to przede wszystkim historia o magii, czarownicach i złych mocach, które zagnieżdżają się w miejscu, rzeczach i ludziach siejąc spustoszenie w niewielkiej społeczności. Dzięki dwutorowej narracji czytelnik dozuje emocje związane z czasami, w których rzeczywiście żyła czarownica, a czasem teraźniejszym, w którym rezonuje zło. Zło, które prawie 40 lat wcześniej zapuściło w tym miejscu korzenie. Ale Inkub to także opowieść o uporze, determinacji, poszukiwaniu własnej wartości i... miłości. Sporą rolę odgrywa w powieści warstwa obyczajowa. Dla jednych będzie to doskonałe dopełnienie intrygującej opowieści o mroku, dla innych nudnym przerywnikiem. Autor w bardzo wiarygodny sposób maluje tło: opisuje obyczaje niewielkiej wioski, umiejętnie wplata w treść zwyczaje, wierzenia i taka codzienność wsi.

Do największych minusów powieści muszę zaliczyć zbyt wolne tempo akcji. Lubię, naprawdę lubię rozkoszować się w niespiesznie toczącym się rytmie powieści, jednak umiejętnie stworzony klimat grozy został poniekąd, przez niespieszną, grzęznącą niekiedy akcję, lekko rozmyty. Od około 300 strony usilnie próbowałam doszukać się zrywu energetycznego, podrygu emocjonalnego. Niestety.

Spory dylemat przysparza mi ocena dialogów. Bo w większości wymiana zdań miedzy bohaterami zarówno w czasach współczesnych jak i w latach 70-tych była lekka i wiarygodna. Pojawiały się jednak dialogi bardzo wymuszone, pozbawione pazura, swego rodzaju oschłości, szczególnie miedzy Chesterem a Vytautasem. Zabrakło mi autentyczności.

Reasumując: Inkub to ciekawa, nasycona szczyptą grozy historia, napisana lekkim stylem. Fragmentów stricte przerażających jest niewiele, ale niepokojący klimat rekompensuje ewentualne mankamenty.
Artur Urbanowicz
- pozostałe pozycje w naszej księgarni:
Grzesznik Artur Urbanowicz
Grzesznik
Artur Urbanowicz, 26,60
Wyszukiwarka
Wpisz tytuł, autora lub wydawcę
tylko w dostępnych
tylko z wyprzedaży
Skorzystaj z rabatu do 25% na całą ofertę Wydawnictwa Naukowego PWN!
Ostatnio oglądane
KInkub
KFaustynka. Opowieści patriot...
KFelix, Net i Nika oraz Gang ...
KPucio umie opowiadać
KByć (nie)zwykłym wychowawcą
KPokrzyk
KWyrok
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Awangarda - 384
Blues - 511
Country - 171
Dubstep - 235
Etniczna - 219
Filmowa - 764
Hardcore - 163
Hip-hop - 1069
Jazz - 2618
Kabaret - 28
Klasyczna - 3928
Metal - 7511
Pakiety - 131
Pop - 9644
Punk - 343
Religijna - 213
Retro - 35
Rock - 6142
Soul - 127
Swing - 19
Gry - 101
© 2006-2019 Bonito.pl – Radość z czytania Polityka prywatności i plików cookies Obowiązek informacyjny o przetwarzaniu danych osobowych
Jesteśmy tanią księgarnią internetową. Oferujemy tanie książki i komiksy, muzykę na płytach CD, filmy DVD i Blu-ray, zabawki dla dzieci, puzzle i gry planszowe. Koniecznie sprawdź nasze Bestsellery!