Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania
Książka Dżozef
Jakub Małecki
Zapoznaj się z nowymi tytułami wydawnictwa Czarne!

Dżozef

Nasza cena:
27,68 zł (zawiera rabat 25 %)
Dżozef - Dodaj do koszyka
Cena rynkowa: 36,90 zł (oszczędzasz 9,22 zł)
Autor: 

Jakub Małecki

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Rok wydania:2018
Oprawa:miękka ze skrzydełkami
Liczba stron:320
Format:15.0 x 21.5 cm
Numer ISBN:978-83-81291-09-5
Kod paskowy (EAN):9788381291095
Waga:384 g
Dostępność: pozycja dostępna (105 egz.)
Wysyłka
PocztaPoczta Polska od 7,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (7 egz. w magazynie)
RuchOdbiór w kiosku RUCHu 7,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (7 egz. w magazynie)
PaczkomatyPaczkomaty 9,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (7 egz. w magazynie)
KurierKurier 9,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (7 egz. w magazynie)
Bezpłatny odbiór osobisty w punkcie:
Bielsko-Biała
ul. 11 Listopada 60 przy Placu Wolności
do odbioru już jutro
Chorzów
ul. Jagiellońska 4 przecznica ul. Wolności
do odbioru już jutro
Gdańsk
ul. Dmowskiego 12 obok stacji Gdańsk Wrzeszcz
do odbioru już jutro
ul. Kartuska 149 dzielnica Siedlce
do odbioru już jutro
Gdynia
ul. Świętojańska 14 przy skwerze Kościuszki
do odbioru już jutro
Gliwice
ul. Zwycięstwa 32 250 m od DTŚ
do odbioru już jutro
Katowice
al. Korfantego 51 blisko Spodka
do odbioru już jutro
ul. Staromiejska 6 50 m od Rynku
do odbioru już jutro
Kraków
al. Daszyńskiego 8 blisko Hali Targowej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Batorego 15B przecznica od ul. Karmelickiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Dobrego Pasterza 122 Prądnik Czerwony
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Josepha Conrada 79 obok stacji BP
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Kalwaryjska 67 250 m od ronda Matecznego
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Kluczborska 17 przy pętli "Krowodrza Górka"
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Kobierzyńska 93 osiedle Ruczaj-Zaborze
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. M. Dąbrowskiej 17A 50 m od CH Czyżyny
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Pawia 34 naprzeciwko Galerii Krakowskiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Pilotów 2E 300 m od ronda Młyńskiego
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Wielicka 28 200 m od Cmentarza Podgórskiego
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Wysłouchów 3 Kurdwanów
do odbioru jeszcze dzisiaj
Lublin
ul. Narutowicza 11 przy przystanku Plac Wolności 01
do odbioru już jutro
Łódź
ul. Piotrkowska 193 200 m od Politechniki Łódzkiej
do odbioru już jutro
ul. Pojezierska 1A skrzyżowanie z ul. Zgierską
do odbioru już jutro
ul. Retkińska 119 osiedle Retkinia
do odbioru już jutro
ul. Strażacka 5 w parku handlowym
do odbioru już jutro
Poznań
ul. Święty Marcin 47 250 m od Zamku Cesarskiego
do odbioru już jutro
Rzeszów
ul. Jana III Sobieskiego 2D/2 300 m od Galerii Rzeszów
do odbioru już jutro
Warszawa
al. KEN 51 skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej
do odbioru już jutro
al. KEN 88 Ursynów - metro Stokłosy
do odbioru już jutro
al. Niepodległości 54 przy stacji metro Wierzbno
do odbioru już jutro
ul. Chmielna 4 50 metrów od ul. Nowy Świat
do odbioru już jutro
ul. Czapelska 48 200 m od ronda Wiatraczna
do odbioru już jutro
ul. Kondratowicza 37 blisko Szpitala Bródnowskiego
do odbioru już jutro
ul. Pańska 96 300 m od ronda Daszyńskiego
do odbioru już jutro
ul. Powstańców Śląskich 3 obok restauracji McDonald's
do odbioru już jutro
ul. Stawki 8 450 m od CH Arkadia
do odbioru już jutro
ul. Wspólna 27 przecznica Marszałkowskiej
do odbioru już jutro
ul. Żeromskiego 1 przy stacji metra Słodowiec
do odbioru już jutro
Wrocław
al. Armii Krajowej 12 Budynek Centrum AB
do odbioru już jutro
ul. Jedności Narodowej 122 blisko Parku Słowiańskiego
do odbioru już jutro
ul. ks. Piotra Skargi 22 200 m od Galerii Dominikańskiej
do odbioru już jutro
ul. Plac Grunwaldzki 25 w budynku Grunwaldzki Center
do odbioru już jutro
ul. Ruska 2 przy Placu Solnym
do odbioru już jutro
Zamów przez telefon! (od poniedziałku do piątku):
Telefon12 210 09 02 (linia czynna w godzinach 8.00–20.00)

Dżozef – opis wydawcy

Dresiarz Grzegorz, biznesmen Kurz, stary Maruda i ten Czwarty. Doborowe towarzystwo w jednej sali szpitalnej. Ich historia byłaby jednak zupełnie inna, gdyby nie włączył się w nią jeszcze ktoś: Joseph Conrad. Jego obecność zmienia tutaj wszystko.

Grzesiek Bednar zostaje napadnięty na warszawskiej Pradze i trafia do szpitala ze złamanym nosem. Tu poznaje trzech mężczyzn, z którymi wyruszy do swoistego jądra ciemności: pięćdziesięcioletniego biznesmena, wiecznego malkontenta oraz Czwartego – wielbiciela prozy Josepha Conrada. To właśnie ten czwarty, Stanisław Baryłczak, stanie się przyczyną kłopotów. Majacząc, skłania Grzegorza do spisania swojej „ostatniej powieści”. Opowiada o małym Stasiu powołującym do życia kozła z drewna, który staje się jego towarzyszem i przekleństwem.

Opowieść Czwartego z każdym dniem jest bardziej mroczna, a przestrzeń, w której przebywają mężczyźni, zaczyna się kurczyć. Sale znikają, a ściany zaczynają się do siebie zbliżać – wszystko to potęguje lęki bohaterów i wzmaga niepokój narastający w czytelniku.

„Dżozef” w nowej odsłonie. Poprawiona wersja powieści z 2011 roku.

***

„Ryzykowny gest: napisać dziś powieść, dla której punktem odniesienia jest Joseph Conrad. Jakub Małecki podjął to wyzwanie i wygrał. Udowodnił aktualność patrona swojej prozy, a przy tym zachował własny, niepowtarzalny głos”.

– Piotr Gajdowski, „Newsweek”

FacebookTwitter
Dżozef - Dodaj do schowka
Dodawanie do schowka jest możliwe tylko po zalogowaniu na swoje konto.
Data ukazania się w księgarni: 2018.04.04
Recenzja
Opinie czytelników o „Dżozef”
Średnia ocena: 4,7 na bazie 6 ocen z 6 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor: Patrycja C., data: 28.09.2018 11:36, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Nie daj się swojemu Drewniakowi!

Dżozef” to moja trzecia powieść od Jakuba Małeckiego. Trzeba przyznać, że ta książka jest zupełnie inna, niż pozostałe książki autora. Z jednej strony mamy obraz polskiego szpitala, poznajemy dresiarza Grzegorza, który do końca nie wie kim jest, biznesmena Kurza, który uwielbia swoją pracę i całe jego życie kręci się wokół niej, starego Marudę, który uskarża się na wszystko wokół oraz Pana Stacha – czwartego pacjenta zakochanego w powieściach Josepha Conrada. W tym miejscu powieść całkowicie się zmienia, podczas silnych gorączek Czwarty pacjent postanawia podyktować Grzegorzowi powieść, która jak się okazuje jest odzwierciedleniem historii Stanisława, jego choroby, lęków, obaw i omamów w ciele drewnianego kozła.
Trudno mi do końca powiedzieć, czy książka opowiada o schizofrenii, która jak wiadomo jest zaburzeniem psychicznym, gdzie dochodzi do rozczepienia tego co chora osoba myśli, czuje i robi. W te chorobie mogą pojawić się omamy wzrokowe, słuchowe, a tym samym pacjent może przerzucać własne emocje na obiekty i rzeczy oraz widzieć w tych obiektach to czego naprawdę nie ma. Czy też może Stanisław Baryłczak cierpiał na rozczepienie osobowości.
Myślę, że jednak bliżej Stachowi będzie do obraz schizofrenika, który jest przedstawiony w sposób bardzo tajemniczy. No, ale przecież schizofrenik nie zdaje sobie sprawy, że choruje! Tak samo mamy w powieści Małeckiego, poznajemy historię Stasia, którego dzieciństwo okazuje się być pasmem nieszczęść, bólu i cierpienia. Całe życie Stasia jest przepełnione samotnością, jedynym jego towarzyszem okazuje się być Drewniak – kozioł, którego chłopiec wystrugał mają nadzieję, że ten będzie go bronił przed wsiowym pijaczkiem. Drewniak okazuje, się jednak nie być symbolem dzieciństwa. Okazuje się, że drewniany kozioł jest wyobrażeniową prezentacją wszystkich lęków chłopca, zła świata i niepowodzeń. Przejmuje on władzę nad chłopcem i niejednokrotnie zmusza do złych czynów.
„Ja jestem tylko narzędziem, jestem jak strzała spuszczona cięciwy…” („Dżozef” J. Małecki, s.262)
Drewniak z zabawki zmienia się w Pana, który pragnie rządzić życiem chłopca. Drewniany Kozioł prześladuje Stanisława do późne dorosłości, odbiera mu marzenia, pragnienia i zsyła tylko ból. Jednocześnie Kozioł bardzo obawia się śmierci i zapomnienia.
To co mi się najbardziej podoba w stylu pisarskim Małeckiego to jego „szufladkowanie” fabuły. Pisząc „szufladkowanie” mam na myśli, że każda strona to swego rodzaju nowa zamknięta półeczka, z której wyciągniemy fragment historii – dopiero, kiedy otworzymy wszystkie półeczki będziemy mogli zobaczyć całość historii i jej prawdziwe przeslanie. Ponadto Małecki w swojej prozie już niejednokrotnie zamyka historię w historii.
Trzeba przyznać, że „Dżozef” nie jest powieścią łatwą. Jest niesamowicie klimatyczna, atmosfera powieści jest dusza, gęsta i zaciska się na czytelniku z każdą stroną., tak jak opowieść Stacha zmyka pacjentów w czterech ścianach szpitala. Małecki momentami pozwala czytelnikowi odetchnąć wracając do szpitalnej sali, ale jednocześnie wie, że następnym razem porwie nas jeszcze głębiej. Autor stopniowo dawkuje nam emocje, nie pozwalając im jednocześnie opaść. Zaczynając „Dzożefa” miałam w głowie takie myśli – „ale co to ma być?”, „nie rozumiem tej książki” – i faktycznie, żeby zrozumieć tę powieść trzeba ją przeczytać w całości, poczuć wszystkie emocje, a nawet obłęd w niej przekazany. Trzeba wczuć się w każdego bohatera z osobna, poznać ich i zrozumieć.
„Dżozef” to swego rodzaju przestroga, a także rada, aby tworzyć własne życie według oczekiwać i potrzeb, aby brać z życia garściami ponieważ „w życiu są tylko opowieści…” („Dżozef” J. Małecki, s.305)
Autor: Szkolny Klub Recenzenta, data: 10.07.2018 13:14, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Polecam!

Trudno chyba znaleźć dzisiaj Polaka – czytelnika, który na żadną z książek Jakuba Małeckiego nie natknął się, chociażby epizodycznie. Ten młody jeszcze autor już dołączył do grona znanych polskich prozaików pierwszej połowy XXI wieku, a jego dorobek literacki, liczący obecnie zaledwie kilka pozycji, wskazuje na pracowitość pisarza. Wychodzące spod jego ręki historie są plastyczne, posiadają specyficzny klimat i wyróżniają się dużą kompatybilnością na linii języka i myśli twórcy. Jakub Małecki nie ucieka również od swoich korzeni – prawdopodobnie właśnie dzięki temu powstaje tak duża swoboda w operowaniu przestrzenią, jaką można dostrzec w jego prozie.

Jego najnowsza powieść. „Dżozef”, wykracza jednak poza „podwórko” autora. Odwołuje się przecież do dzieła Josepha Conrada, osadzonego w realiach dalekich od kujawskiej wsi jak Piekło od Nieba. Już taki wstęp może być źródłem ogromnego sceptycyzmu dla miłośników literatury pięknej, ponieważ Conrad do dzisiaj należy do ścisłego kanonu cenionych autorów. Jego powieści słyną z presji psychicznej, którą wywiera po równo na bohaterze i czytelniku, zaś sam sposób snucia historii odznacza się bardzo indywidualistycznym, zabarwionym przez bogatą biografię pisarza stylem. Czy w starciu z dziełem tak uznanym, jak „Jądro ciemności” powieść J. Małeckiego może uniknąć pewnej sztampowości, płytkości, albo wręcz – odpukać – naśladownictwa?

Sam Jakub Małecki broni swoich racji niebagatelnym pomysłem na fabułę. Akcja powieści ma miejsce w Sali szpitalnej, do której trafiają wspólnie trzej pacjenci, pochodzący z trzech pokoleń i znajdujący się w zasadzie w kompletnie różnych sytuacjach życiowych. Narratorem autor czyni najmłodszego z nich, stereotypowego przedstawiciela miejskiego blokowiska, ukrywającego najwyżej wstyd po młodzieńczej fascynacji literaturą. Jego język jest ubogi i przesycony prostym, często wulgarnym słownictwem, bardzo emocjonalny. Trudno się dziwić – Grzegorz właśnie stracił pracę, a to tylko rąbek zasłony, za którą kryją się jego najnowsze problemy osobiste. Nie tylko on snuje historię, jaką serwuje nam pisarz. Najstarszy z pacjentów, zwany Czwartym, zdaje się cierpieć na osobliwą chorobę, a w maglinie dyktuje osobliwe opowieści o chłopcu i Koźle Drewniaku. Podczas tych napadów mówi o sobie jako o Conradzie – który, jak niedługo się okaże, odegrał niebagatelną rolę w życiu chłopca z opowiadania. Ponadto pacjenci zaczynają z niepokojem obserwować osobliwe zmiany, jakie zachodzą w szpitalu w miarę postępowania historii Czwartego. I nie są to bynajmniej zmiany natury niematerialnej.

Sama fabuła powieści J. Małeckiego jest jak na względnie krótką pozycję, bardzo rozbudowana. Stwarza to chwilami wrażenie nadmiernego nasycenia, natomiast w innych fragmentach trudno oprzeć się myśli, że autor zbyt pochopnie spłyca pewne części ważne dla akcji powieści. Język jest gawędziarski, jednocześnie potoczny i niepozbawiony refleksyjności, chociaż oczywiście podanej w dość uproszczonej formie. Zdaje się, że w kwestii operowania środkami językowymi autor poszedł w ślady czołowych twórców współczesnych, stawiając na słownictwo kolokwialne. I tutaj tkwi najsłabszy punkt powieści. Styl J. Małeckiego sprawdziłby się doskonale przy dosadnych opisach codzienności, jakie królują obecnie w prozie. Sama powieść nie wpisuje się jednak w ten trend dosadności i naturalizmu, a uproszczenie słownictwa szkodzi tylko atmosferze pewnej ponadmaterialnej grozy, którą przekazuje sama fabuła utworu. Krótko mówiąc – zamiast wpadać coraz głębiej w makabryczne lęki bohaterów, czytelnik pozostaje na pozycji obserwatora. I choćby chciał poczuć dreszcz towarzyszący lekturze, nie jest w stanie przebić się przez barierę powszedniości, którą stawia przed nim autor. Tutaj mistrzostwo obraca się przeciw J. Małeckiemu – styl gawędy, obecny w „Jądrze ciemności”, tutaj jest zbyt spowszechniały. Hermetycznego środowiska marynarzy nie da się do końca oddać poprzez porównanie ze sferą blokowisk.

Mimo tych mankamentów moim zdaniem J. Małecki wyszedł z pojedynku z Conradem zwycięsko. Jego powieść jest nadal plastyczna, oryginalna i stanowi coś więcej, niż tylko hołd dla twórczości dawnego mistrza. Ona żyje własnym życiem – zupełnie jak drewniane postacie, które uwalnia mały chłopiec gdzieś pośród kujawskiej wsi pod Włocławkiem. Widać w niej indywidualizm pisarza, który potrafi łączyć pozornie sprzeczne i niepasujące do siebie elementy, a ponadto potrafi robić to w zaskakujący sposób. Chociaż zawiodłam się na pewnych mankamentach językowych, poza nimi tę akurat pozycję przeczytałam z czystą przyjemnością. To wciąż jedna z niewielu pozycji tego autora, jakie ukazały się na rynku wydawniczym. Kto potrafi zatem przewidzieć, jak wysoko wzniesie się Jakub Małecki w swojej – przypuśćmy – dziesiątej powieści?
Weronika, lat 17
Źródło: www.szkolnyklubrecenzenta.pl
Autor: niepoczytalna.com, data: 18.06.2018 18:46, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dickens na miarę XXI wieku

Małecki (jak zwykle) zachwyca autentycznością bohaterów i hipnotyzuje językiem. Potrafi jednocześnie rozbawić do łez, zbić czytelnika z pantałyku zaskakującym dialogiem lub zmusić do refleksji. Dwutorowa narracja nie pozwala się znudzić i zmęczyć duszną atmosfera sali szpitalnej.
Dla mnie "Dżozef" mógłby się stać współczesnym zamiennikiem dickensowskiej "Opowieści wigilijnej", co prawda nie ze względu na konstrukcję, czy podobieństwa fabularne (bo tych właściwie brak), ale że względu na mocne przesłanie, które ze sobą niesie. W obu przypadkach najważniejszym elementem było zderzenie bohaterów z ich potencjalną przyszłością. Autor doprowadza bohaterów do odczucia pełnej odpowiedzialności za podejmowane przez nich decyzje oraz świadomego kształtowania swojego losu. "Dżozef" uświadamia, że czasem ważniejsza od uświadomienia sobie tego czego chcemy, jest wiedza o tym, czego nie chcemy na pewno.
Autor: Idę czytać , data: 12.06.2018 18:22, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

"W życiu są tylko opowieści."

„Kolejne wyrazy przyciągały go do siebie, czytał je teraz po kolei, od pierwszej strony, chwytając ukrytą pod nimi opowieść.”
Czterech mężczyzn w sali szpitalnej: Grzegorz - typowy dres, Kurz - biznesmen, stary Maruda i Czwarty - miłośnik Josepha Conrada. Operacja nosa, zabiegi, nic szczególnego.
Bohaterowie spędzają ze sobą całe dnie, dogadują się, rozmawiają, oglądają tv. Cóż innego można robić w szpitalu? Może jedynie gapić się w ścianę lub za okno.
Czwarty, Pan Staszek w majakach zaczyna dyktować powieść, którą zapisuje Grzegorz. Opowieść wydaje się relacją z dzieciństwa. Mały Stasiu widzi skrzaty, które są uwięzione w kawałkach drewna. Postanawia je ratować, rzeźbi nadając drewnu kształt uwiezionego skrzata. Pewnego dnia spod ręki Stasia wychodzi kozioł. Już nigdy nic nie będzie takie samo.
Pewnego dnia Pani Kurzowa nie może trafić do sali, gdzie leży mąż, innego dnia kolega Grzegorza wysyła sms-a, że nie przyjdzie, bo wszystko pozamykane. Początkowo mężczyźni nie zdaje sobie sprawy z tego co się dzieje.
Nie chcąc zdradzać jaki związek mają drewniane rzeźby z opowieści Czwartego ze zmieniającym się szpitalem, powiem tylko, że w tej historii kolejny raz można dostrzec niezwykły kunszt Jakuba Małeckiego.
"Dżozef" to opowieść o podejmowaniu decyzji, własnych wyborach, o demonach, które mieszkają w każdym z nas. Momentami o wyrzutach sumienia? Nie można w kilku słowach streścić "Dżozefa", bo to powieść szczególna, szczegółowa, nie ma tam ani jednego niepotrzebnego słowa, zdania, akapitu. Realizm magiczny, który upodobał sobie Jakub Małecki jest tu niezwykłej jakości.
I teraz mam problem. Która z powieści Jakuba Małeckiego jest najlepsza?
Powiedzieć polecam, to nic nie powiedzieć. Czytajcie polskich autorów!
Autor: subiketywnik literacki, data: 07.06.2018 11:41, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dżozef

Przeżyłam niemałe zdziwienie, kiedy wydawnictwo podało informację, że będzie wznowienie jego powieść napisanej przed 10 laty. "Dżozefa"przeczytałam w jeden wieczór. Czy to dobrze świadczy? Przeczytajcie dalej.

Warszawski szpital. Na oddział ortopedii trafia Grzegorz, który niefortunnie został napadnięty, okradziony i pobity. Ma złamany nos, wizję zabiegu, którego boi się panicznie, nadopiekuńczą matkę, małomównego ojca i brak pomysłu na życie. Leży na sali z trzema dziwnymi typami. Każdy ma inną historię, przypadłość czy styl bycia. Czy Grześ wyniesie z tego pobytu coś więcej niż tylko naprostowany nos?

Ileż to już razy moja koksiarska aparycja utrudniała mi życie: w sklepie, w tramwaju, w salonie dostawcy internetu - wszędzie spoglądano na mnie takim wzrokiem, jakbym się właśnie szykował, by rabować, palić i gwałcić. s.13
Jakub Małecki po raz kolejny udowadnia, że z prostej historii da się wycisnąć dużo więcej, niż tylko opowieść fabularną. Genialność w prostocie, bo kto był w szpitalu choć jeden dzień ten wie jak to jest. Wszystko jest jednocześnie bardziej przerysowane i zamazane niż w rzeczywistości. Każdy dzień to kopia poprzedniego, a zarazem nowa przygoda. Szpital to metafora filozoficzna bardziej niż można przypuszczać.

- A jak byś chciał przeżyć swoje życie?
Zatkało mnie. Podniosłem się na łokciach, popatrzyłem na niego. s.39
Uwielbiam prozę Małeckiego. Mogę to potwierdzić po raz kolejny. To w jaki sposób buduje opowieść, to jak pod opowieścią przemyca treści naddane to jest mistrzostwo.
W "Dżozefie" oprócz historii Grzegorza mamy też wiele wątków pobocznych. Mamy całą plejadę charakterystycznych bohaterów. Jest biznesmen, jest malkontent i wreszcie Czwarty. Starszy tajemniczy Stanisław, wielbiciel prozy Josepha Conrada. Doznaje on pewnego rodzaju wizji, wpada w letarg w którym opowiada o Stasiu z przeszłości. Historia chłopca, odmieńca z talentem do rzeźbienia jest metaforyczna, iluzoryczna i jednocześnie prawdziwa. Powolne stopniowanie napięcia przy ujawnianiu dalszych losów, urywanie opowieści w najciekawszych momentach, to wszystko sprawia, że chce się czytać i czytać dalej, by dowiedzieć się co się wydarzyło.

- "Niech myślą, co chcą, ale nie miałem zamiaru się utopić. Zamierzałem płynąć, dopóki nie utonę - a to nie to samo." s.147
Powracanie w fabule do przeszłości bohaterów to znak rozpoznawczy Jakuba Małeckiego. Ja uwielbiam takie opowieści, bo za każdym człowiekiem stoi jakaś historia i właśnie to pokazuje nam autor w swoich książkach. Skupia się na człowieku, na tym co go buduje, jak doświadczenia wpływają na to kim jest, kim się staje, kim może być.

- Każdy wie, ale dopiero w ostatniej chwili. Umierając, doświadczamy tego objawienia, wiedza spływa na nas niechciana i przytłaczająca. Mogliśmy robić to, czy tamto, trzeba było spróbować czegoś wielkiego, nie powinniśmy marnować się tu czy tam... s.40
Polecam wam ogromnie, bo to wielka literatura! Każdy odnajdzie tutaj coś dla siebie. I dresiarz z podwórka, bo opisuje kumpli takich jak on sam, i samotny człowiek poszukujący impulsu do działania i czytelnik lubiący nietuzinkowe historie, również ci co kochają lub nienawidzą Josepha Conrada. A jeśli chcecie się dowiedzieć czym lub kim jest drewniany kozioł z okładki i jaką rolę odgrywa w książce, musicie sięgnąć po "Dżozefa ".
Autor: Justyna, data: 24.05.2018 17:17, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dżozef

Jakub Małecki jest moim odkryciem 2017 roku. Każdą z dotychczas przeczytanych książek podziwiam i uwielbiam. W moim odczuciu nikt tak nie pisze o polskiej prowincji jak Małecki, dodatkowo łącząc rzeczywistość z realizmem magicznym. „Dżozef” został wydany w 2011 roku, teraz wraca w nowej poprawionej wersji.

Zaczyna się jakby zwyczajnie. Dresiarz Grzegorz obrywa w nos. Ma rozpocząć pracę w sklepie motoryzacyjnym, gdzie pierwszym klientem okazuje się lekarz, który szybko odkrywa, że nos jest złamany i konieczna jest interwencja chirurgiczna. Grzegorz trafia do szpitala, gdzie jego towarzyszami zostają biznesmen Kurz, Maruda i Czwarty - pan Stasio. To właśnie za sprawą pana Stasia do szpitalnej prozy dołączy Joseph Conrad (tak, TEN Conrad!). Stasio w gorączce będzie utrzymywał, że jest wielkim pisarzem i musi dokończyć dzieło życia dyktując swoją powieść Grzegorzowi. Tak poznajemy też Drewniaka, kozła z drewna który ożywa i który będzie towarzyszył Stasiowi przez całe życie.

Z powieści Małeckiego znane mi są „Ślady”, „Dygot” i „Rdza”. Wszystkie podobne w wymowie, łączy je symbolika i sposób narracji. „Dżozef” choć najmłodszy z nich, wiele nie odbiega. Odniosłam wrażenie że w „Dżozefie” właśnie ta warstwa magiczności wygrywa z tą realną, co dodatkowo podkreśla spora porcja absurdu. Drewniak ożywa i towarzyszy Stasiowi w różnych etapach życia, jednocześnie mając wpływ na inne osoby. Podobnie jak w pozostałych zdania są krótkie, a jednocześnie pełne treści. Wystarczy kilka linijek żeby nakreślić rys bohatera, a dalsza lektura jedynie podsyca naszą ciekawość. Co zwraca uwagę to duża dawka humoru, gdzie w innych powieściach stanowiła delikatne tło, to w „Dżozefie” wychodzi na prowadzenie. I sporo jest Conrada – nawiązanie do jego twórczości, filozofii życia, cytowanie i odgrywanie bohaterów – co można traktować jako hołd złożony pisarzowi.

Co tu dużo pisać - Małecki to klasa sama w sobie. Genialny w treści, urzekający w prostocie. Każdą kolejną jego powieść można brać w ciemno.
Wyszukiwarka
Wpisz tytuł, autora lub wydawcę
tylko w dostępnych
tylko z wyprzedaży
Skorzystaj z 40% rabatu na cała ofertę M Wydawnictwa!
Ostatnio oglądane
KDżozef
KPowrót z Bambuko
KKicia Kocia u dentysty
KProsta sprawa
KZdarzyło się w Watykanie. Ni...
KDziki łubin
KPokora
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Gry - 66
© 2006-2020 Bonito.pl – Radość z czytania Polityka prywatności i plików cookies Obowiązek informacyjny o przetwarzaniu danych osobowych
Jesteśmy tanią księgarnią internetową. Oferujemy tanie książki i komiksy, muzykę na płytach CD, filmy DVD i Blu-ray, zabawki dla dzieci, puzzle i gry planszowe. Koniecznie sprawdź nasze Bestsellery!