Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania
Mamy dla Ciebie apkę! Pobierz z:
Książka Fynf und cfancyś
Michał Witkowski
Black Week z Sine Qua Non!
Księgarnia » Literatura piękna » Powieść » Obyczajowa » Fynf und cfancyś

Fynf und cfancyś

Nasza cena:
29,19 zł (zawiera rabat 23 %) (pozycja niedostępna)
Cena rynkowa: 37,91 zł (oszczędzasz 8,72 zł)
Autor: 

Michał Witkowski

Wydawnictwo: Znak
Rok wydania:2015
Oprawa:twarda
Liczba stron:320
Format:12.4x19.5 cm
Numer ISBN:978-83-240-2742-2
Kod paskowy (EAN):9788324027422
Waga:362 g
Dostępność: pozycja niedostępna (ostatnio dostępna: 04.10.2018 07:38)
Jeśli chcesz dostać powiadomienie, gdy pozycja będzie dostępna, podaj swój e-mail:
E-Mail:

Fynf und cfancyś – opis wydawcy

Dianka szuka szczęścia w Wiedniu, który zdaje się być spełnieniem marzenia o zachodnioeuropejskim raju. Wstępem do niego jest jednak męski szalet, w którym zarobić najłatwiej. Na jej drodze staje pewien Polak o wiele obiecującej ksywie „Fynfundcfancyś”.

Cierpki humor, groza codzienności i niedyskretny urok lat 90. Najnowsza powieść enfant terrible polskiej literatury to powrót autora do jego literackich korzeni.

FacebookTwitter
Fynf und cfancyś - Dodaj do schowka
Dodawanie do schowka jest możliwe tylko po zalogowaniu na swoje konto.
Data ukazania się w księgarni: 2015.03.31
Recenzja
Opinie czytelników o „Fynf und cfancyś”
Średnia ocena: 4,1 na bazie 14 ocen z 14 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor: wercix99, data: 09.08.2016 09:46, ocena: 2,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Książka była nudna, przytłaczająca i bez sensu...

Witkowski w swojej powieści przenosi nas do lat 90. na tereny państw niemieckojęzycznych: Austrii, Niemiec i Szwajcarii. Dla kontrastu główni bohaterowie pochodzą z Polski i ze Słowacji.
Tytuł, to nic innego jak ksywka Michała (Polaka), która podpowiada nam o długości jego męskiego przyrodzenia. A więc o czym jest książka? W dwóch słowach - o męskich prostytutkach.

Michał i Słowak Dianka przyjeżdżają do Austrii, dokładnie do Wiednia, jako biedni imigranci. Poszukują pracy, jednak nie zamierzają stać na zmywaku czy kosić trawy. Oferują siebie do wynajęcia dla starszych, samotnych panów, którzy potrzebują kogoś do towarzystwa.

Fynfundcfancyś jest człowiekiem, który jest zdolny praktycznie do wszystkiego. Zna się na strategii i potrafi zarządzać "zarobionymi" pieniędzmi. Za zdobyte fundusze znajduje nowych klientów. Kradzieże, różne wybryki i kurewstwo, to jego sposób na życie. Michał dodatkowo to pochwala, uważa, że to, co robi, jest dobre i nie ma powodów do jakichkolwiek wyrzutów sumienia.

Z kolei Dianka jest zupełnie odmienną postacią. Jest totalnie niepoukładaną osobą, nie potrafi zorganizować sobie dnia, bierze co popadnie, a klienci uchodzą w jej oczach za milionerów. Nie potrafi zaoszczędzić lub mądrze wydać "zarobionych" pieniędzy, wszystko, co zdobędzie, od razu wydaje na słodycze. Jest w ogóle nieodpowiedzialną osobą. Często wznosi się na wyżyny, żeby potem boleśnie upaść na ziemię.

Autor nie przebiera w słowach, pisał ostro, nie wygładzając codzienności. Mimo iż przeczytałam tę książkę w trzy dni, to była dla mnie strasznie ciężka, nie mogłam się w niej połapać aż do połowy, potem też nie było z tym najlepiej. Język Witkowskiego wzbudził we mnie niesmak. Dodatkowym utrudnieniem w czytaniu książki były wymieszane języki: polski, angielski i niemiecki. Czytając opinie natknęłam się na takie, które mówiły o występującym w tej pozycji humorze. Ja się na nic takiego nie natknęłam. Książka była nudna, przytłaczająca i, jak dla mnie, w ogóle bez sensu. O ile niektóre książki zmuszają czytelnika do refleksji, tak ta kompletnie mnie zniechęciła do twórczości Witkowskiego.
Może kiedyś się do niej przekonam, ale na chwilę obecną mówię NIE powieściom tego autora.

Zapraszam: https://ksiazkowyswiatwyobrazni.blogspot.com/2016/06/13-fynf-und-cfancys-micha-witkowski.html
Autor: Konrad Akowacz, data: 20.03.2016 20:07, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Namiastka Ameryki Południowej w Polsce

„Tańczymy już tylko w zaduszki” ma wszystko to, co dobry zbiór reportaży mieć powinien: ciekawe historie, barwną relację i bezstronność autora.

Maria Hawranek i Szymon Opryszek kontynuują tradycję najlepszych polskich reportażystów wchodząc pomiędzy ludzi nieoceniając ich, ale opisując ich historie. Czytelnikowi, czyli końcowemu odbiorcy reportażu pozwala to na wyrobienie sobie własnego zdania na temat faktów, które autorzy mają za zadanie tylko opisać.

Dobór tematów jest niezwykle ciekawy i moim zdaniem bardzo dobrze oddaje ducha Ameryki Południowej, w taki sposób, jak wyobraża sobie ją przeciętny Europejczyk. Mamy tu historię o miejscach gdzie czas wyraźnie się zatrzymał, a ludzie nie przejmują się zewnętrznym światem, który znajduje się poza zamieszkiwaną wioską (Macondo, Tańczymy już tylko w zaduszki, czy Ostatni Lodziarz). Pokazana zostaje także mroczna strona kontynentu targanego przez biedę, kartele narkotykowe i nieudolne dyktatury (Matka Boga, Kombinezon, Lepiej nago). W końcu opisane są liczne enklawy, sekty, które w kontynentalnej puszczy znalazły odpowiednie schronienie (Skąd wiadomo, kto jest głową?, Zgniłe jabłka, Daj mi, Lamaland), czy po prostu historie niezwykłe (Mój tato jest głupiutki, Świnka).

Choć czasami może się wydawać, że niektóre historie zostały nieco ubarwione, to i tak poniższy zbiór stanowi bardzo wartościową i bardzo ciekawą lekturę, pokazującą złożoność i barwność południowoamerykańskiego kontynentu. Polecam wszystkim miłośnikom podróży, ludziom ciekawym świata, jak i fanom wszystkiego co związane z krajami hiszpańskojęzycznymi.
Autor: aagataa, data: 07.01.2016 13:41, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Podręcznik praktycznej nauki zawodu homoseksualna męska prostytutka

„Fynf und cfancyś” Michała Witkowskiego to powieść turpistyczna, pełna naturalistycznych, odrażających opisów scen z życia prostytuujących się na ulicach Niemiec, Austrii i Szwajcarii chłopców. To książka nie o gejach, ale o ciotach – gejach, którzy upadli. Tekst, w którym nie brak ironii, cierpkiego, wulgarnego języka, ale też błyskotliwych żartów. Ale to także studium skutków odrzucenia i homofobii.

Najnowsza powieść Witkowskiego posiada co najmniej trzy wymiary. Można uznać ją za kontrowersyjną, nakierunkowaną na wzbudzenie sensacji, wulgarną i wydumaną. Można dostrzec w niej szaloną komedię utkaną z zabawnych, przerysowanych postaci, charakteryzujących się niekonwencjonalnym podejściem do życia i rezolutnymi przemyśleniami. W końcu, można postrzegać ją jako najsmutniejszą opowieść o konsekwencjach homofobii, braku wsparcia w rodzinie i ludzkim upodleniu. I choć Witkowski bardzo się stara, by to ostatnie oblicze swojej książki zakamuflować, ja nie potrafiłam go stracić go z oczu. Ale do tego spojrzenia potrzebny jest dobry podkład. I wcale nie mam na myśli kilku głębszych, a dokonanie małego researchu i zapoznanie się z historią Michała Witkowskiego. Trzeba zmienić perspektywę w spojrzeniu na tego człowieka. Pod płaszczykiem kolorowego klowna, Miss Gizzi, geja z nieznikającym z twarzy uśmiechem, kryje się mężczyzna uzależniony od antydepresantów, z bagażem trudnych, przytłaczających przeżyć. Jeśli dostrzeże się przyczyny, dla których jego życie potoczyło się w kierunku doświadczeń, jakie opisał w „Lubiewie”, wówczas zaczyna się w Witkowskim widzieć nie wesołka, ale do głębi tragiczną postać.

Według nomenklatury Witkowskiego, nie każdy homoseksualista – gej, jest ciotą. Cioty to mężczyźni utożsamiający się z kobiecymi cechami, nadający sobie damskie imiona, przegięci do granic, pieszczotliwie nazywający siebie „kurwami”, „szmatami” i „zdzirami”. Sami siebie postrzegają jako buntowniczki, wyrzucone przez społeczeństwo na margines, ale akceptujące ten stan rzeczy. „Geje – w przeciwieństwie do ciot – w pełni akceptują kapitalistyczne społeczeństwo, którego są wytworem, wyznają wartości mieszczańskie i nie chcą uchodzić za buntowników. Cioty są zadrą w tkance społecznej, a przynajmniej tak same siebie interpretują.” Jednak „cioty nie biorą się znikąd”, jak twierdzi narrator powieści. I to klucz do interpretacji tej książki. Cioty to w wielu przypadkach homoseksualiści odrzuceni przez najbliższych, niezaakceptowani przez rodzinę, środowisko, ukrywający swoją orientację seksualną i szukający przestrzeni, w której mogą być sobą.

Książka jest bezczelnie realistyczna, nawet jeśli nie podoba nam się akceptowanie takiej rzeczywistości. To naga prawda o tym, jak ludzie, których natura stanowi problem dla otoczenia, a czasami także dla nich samych, szukają jakiejkolwiek akceptacji i przez to trafiają w najgorsze możliwe bagno – na zagraniczne ulice, gdzie się prostytuują, żebrzą, kradną, chorują, głodują, padają ofiarami przemocy. I łapią się każdej obrzydliwości, która nęci, obiecuje zainteresowanie lub choćby marny zarobek. Czasem ucieczka z domu jest dziecinnym buntem, chęcią wyrwania się spod zakazów i nakazów rodziców, pozyskaniem wolności do robienia tego, na co się ma ochotę, niejedzenia typowych posiłków, obżerania się słodyczami, picia, palenia i niespania w nocy. Jeśli jednak ta ucieczka kończy się upadkiem i upodleniem, a człowiek nadal nie chce wracać do domu, to relacje w takiej rodzinie muszą być powierzchowne i fikcyjne.

Czy życie bohaterów jest niemoralne? Na pewno etycznym nie jest dopuszczenie do sytuacji, w której człowiek zmuszony jest do pozbycia się własnej godności w imię pozostania sobą. Cioty z ulicy stają się specyficzną wspólnotą, funkcjonującą na bardzo mętnych i przewrotnych warunkach. Nie istnieje między nimi przyjacielskie wsparcie, nikt nie podaje sobie życzliwej dłoni w trudnych chwilach, o materialnej, fizycznej, a nawet emocjonalnej pomocy nie ma mowy. A jednak jednoczy ich status outsidera, dają sobie nawzajem poczucie bycia kimś normalnym. W tej dziwacznej grupie nie ma zgorszenia, zniesmaczenia i odrzucenia ze względu na to, kim się jest. A takie życie bez maski, nawet za cenę funkcjonowania na dnie, zdaje się być dla tych ludzi ważniejsze, niż poukładany dom rodzinny, który nie oferuje zrozumienia, skoro mając możliwość powrotu, nigdy nie wracają. Co gorsza, niektórzy w tym świecie się świetnie odnajdują, zatracają, pozbywają się swojej godności, wstydu, a ciało traktują jak osobny byt, przeznaczony do zdobywania pieniędzy. Akceptują hierarchię, w której chłopak poniżej 16 roku życia to najcenniejszy towar, bo wraz z wiekiem popularność wśród klientów spada. Szczytem reklamy staje się tutaj tytułowe „fynf und cfancyś” – powtarzana w środowisku długość penisa. Witkowski z każdą kolejną stroną książki coraz usilniej stara się udowodnić, że życie cioterskiej prostytutki to żaden dramat, zwykła praca, fach, który trzeba opanować i dostosować się do rynku. To życie wcale nie jest gorsze od naszej stabilnej, przewidywalnej egzystencji, ba, ono jest nawet lepsze, bardziej wartościowe, bardziej prawdziwe. Im więcej luksusu i zepsucia, tym większy sukces.

Witkowski ma niesamowity dar przyglądania się ludziom, wychwytywania ich cech, zachowań, upodobań. Jego antropologiczne obserwacje zadziwiają swoją trafnością i błyskotliwością. Sportretował sprzedających się chłopców i ich klientów, brudny świat prostytucji. A może tylko tak nam się wydaje? Przecież Witkowski głośno zapowiadał, że pisze książkę o polskim show biznesie, powieść, w której pojawi się każda osoba, która bryluje na ściankach. Więc może tylko trzeba podmienić twarze i nazwiska, a dowiemy się, jak plugawe i ohydne jest środowisko rodzimych celebrytów?
Autor: recenzent.com.pl, data: 24.11.2015 19:39, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Jak zawsze obce łóżko, bez mycia zębów

I co z tego, że „Fynf fund cfancyś” jest napisane dużo lepiej; że już sama konstrukcja fabuły i prowadzenie bohaterów są zdecydowanie bardziej przemyślane, skoro to wszystko pachnie fałszem i próbą przywrócenia się do łask i wypłynięcia – już dzięki kalkulacji – w ten sam sposób, co po premierze „Lubiewa”. Cała ta książka z jej obscenicznością, wulgarnością i pozostałym pakietem jest jak człowiek ze zbyt mocnym makijażem. Budzisz się obok kogoś takiego rano, tapeta została wchłonięta przez poduszkę, i kompletnie go nie poznajesz. Trzeźwość lub jej brak poprzedniego wieczoru nie ma tu nic do rzeczy. Podczas, gdy „Lubiewo” było atrakcyjne bez makijażu, „Fynf und cfancyś” to wypomadowana brzydula.
Autor: monikadr, data: 16.11.2015 20:27, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

25cm do sukcesu

„Fynf und cfancyś” to nowy rozdział „ciotowskiego Dekameronu”, czyli równie odrażającego i kontrowersyjnego „Lubiewa”, ale przeniesiony na arenę międzynarodową. Po nieudanym romansie z kryminałem Witkowski wraca do świata ciot i spełnia marzenie swoich bohaterów z bloku wschodniego o zachodnioeuropejskim raju. Jednak z marzeniami jest tak, że trzeba uważać, czego sobie życzymy, bo nie wiadomo jak i kiedy owe marzenia się spełnią.

Dla Polaka o ponad przeciętnej długości przyrodzenia (fynf und cfancyś!) nie było rzeczy niemożliwych. Żyjący na emigracji już dobre parę lat poznał wszystkie tajniki wiedeńskiego kurestwa, bryluje na ciotowskich salonach, jest najjaśniejszą gwiazdą tego półświatka i ma „most fejmest kok in Wiena, ja ja”. Wszystkich zna, wszystko wie, po niemiecku mówi, chociaż nie umie, a ewentualne luki uzupełni bajdurzeniem. Jednym słowem jest to wielki powrót Michaśki – narratora nadającego jak radio 24/7 i to z reklamami. I jak to w radiu bywa Michaśka często opisuje świat z przesadą, wyolbrzymieniem, czasami okłamie czytelnika i czasami nawet się do tego przyzna. W obrzydliwie bogatym Wiedniu towarzyszy jej Dianka – 16-letni chłopiec z Bratysławy, przeciwieństwo obrotnego Polaka. O ile Fynf und cfancyś sięga blichtru i przepychu Zachodu, o tyle Dianka poznaje drugą stronę medalu – biedę, jakiej nie widziała nawet w ubogiej Bratysławie. Fanka pucharów lodowych i jajek niespodzianek doświadcza luksów Zachodu jedynie przez szyby sklepowych witryn lub spryskując się perfumami Dior Fahrenheit w łazienkach klientów. Bliższe jest jej życie widziane z poziomu chodnika, żałoba pod paznokciami, burdele czy cały park zamieniony w melinę narkomanów.

Najciekawszym wątkiem powieści nie będą jednak przygody zawodowe Michaśki i Dianki, ale wizja świata przedstawionego. Witowski zbudował w powieści świat na postawie kontrastów i sprzeczności, jakie ewokuje spotkanie Wschodu i Zachodu. Ze zderzenia niemieckiej pracowitości i słowińskiej spontaniczności na tle prostytuujących się chłopców wynika niezwykle precyzyjny i unikatowy obraz lat 90. Obraz biedy zestawionej z bogactwem, młodości ze starością, sukcesu z porażką w rzeczywistości gdzie rządzi pieniądz, gdzie pieniądz jest najwyższą wartością. Natomiast patrząc na powieść holistycznie jest to bezładna opowieść największej plotkary wśród ciot, bez wyraźnego początku i końca, pełna przesady i kłamstw, ale także kąśliwego humoru oraz empatii. Ciekawa, ale sukcesu „Lubiewa” nie powtórzy. Styl Witkowskiego gra tutaj główną rolę i nie pozostawił on wiele miejsca na chociażby wyrazistych bohaterów, na emocje. „Lubiewo” sprawiło, że czytelnik śmiał się, płakał, wpadał w zadumę i z całą pewnością jeszcze długo nosił tą historię w sobie. W przypadku „Fynf und cfancyś” na długo zapamiętam przede wszystkim świnkę-skarbonkę z okładki, która już zawsze będzie kojarzyła się mnie z prostytucją.
Autor: RECENZENT: Agnieszka Miśkowiec, data: 13.11.2015 21:16, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Fynfundcfancyś

Jestem zdania, że należy poznawać coraz to nowsze rodzaje literatury. Nie warto zamykać się na jeden gatunek. Dlatego więc wzięłam do rąk najnowsze dzieło Michała Witkowskiego. To było hardcorowe posunięcie.

Polak o dziwnej ksywie Fynfundcfancyś oraz pochodzący z Bratysławy Milan to dwaj emigranci, którym jest dane spotkać się w Wiedniu. Nie zamierzają oni pracować na zmywaku lub zatrudnić się w innej normalnej miejscówce. Korzystając ze swego młodego wieku, siły, energii postanawiają skosztować życia w prostytucji (są na każde zawołanie starszych panów). I na tym etapie powinnam się zatrzymać i odesłać Was do lektury ponieważ... to na tym aspekcie głównie oparta jest książka.

Fynfundcfancyś to człowiek zdolny do absolutnie wszystkiego. Nie obce są mu liczne kradzieże oraz wybryki. On to pochwala i nie ma powodu do jakichkolwiek wyrzutów sumienia. Bez czego nie mógłby funkcjonować? Bez seksu i pieniędzy. Te dwie sprawy są mu niezbędne. Za fundusze zdobywa nowych klientów, więc jak bez tego żyć?

Postać Dianki - Milana jest zgoła inna. Kiedy wyemigrował do Wiednia miał szesnaście lat, kiedy kończymy czytać, ma już czterdzieści. Wiedzie totalnie nie poukładane życie. Bierze co popadnie klienci, którymi się zajmuje uchodzą w jej oczach za milionerów. Mimo, że ma, jak ma to marzyła i marzy o bogatej, wystawnej egzystencji... Raz wznosi się na wyżyny i choć przez chwilę pławi się w luksusach, by następnym razem boleśnie spaść na ziemię. Często doświadcza bicia.

Historia prowadzona jest dwutorowo. Czytelnik ma wgląd w życie Słowaka i Polaka jednocześnie. Autor nie przebierał w słowach, pisał ostro nie wygładzając codzienności, nie przymykając oka nawet na fizjologię. Pierwszy raz tyle się naczytałam o naturalnych potrzebach każdego człowieka! . Książka jest ciężka. Jak dla mnie. Język Witkowskiego nie porwał a wzbudził niesmak. Podobno był w tej pozycji humor? Nie odnalazłam go. Na dzień dzisiejszy jestem na nie co do tej opowieści. Może za jakiś czas znów sięgnę po nią i powiem, że się myliłam, że jest świetna? Zobaczymy.
Autor: klaudus20, data: 02.11.2015 17:10, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Każdy chciałby mieć "Fynfundcfancyś"

Średnia długość członka mężczyzny zamieszkującego Europę to 14-16 cm. Tak powiada mój seksualny mentor, prywatnie wujek mojego przyjaciela Zbigniew Lew-Starowicz.

25 cm to legendarna długość członka. Drogie panie, szanowni panowie, jeśli po zmierzeniu wychodzi Ci powyżej dwudziectu to jesteś w zacnej trójce procentowej świata.

Bohaterem powieści Witkowskiego jest Polak o mitycznym dwudziestopięciocentymetrowym ekwipunku w gaciach. Pochodzi z Polski ale obecnie od ładnych kilku lat przebywa na terytorium Austrii i tam wykorzystuje swój cielesny gadźet. Nic więc dziwnego, że w świecie przepełnionym seksualnym, dworcowym i ulicznym syfem nosi on pseudonim "Fynfundcfancyś", całe 25 osławionych na mieście centymetrów.
Funfundcfancyś to nie byle jaka kurwa spod latarni, bo są "kurwy i kurwy". On ma zasady, których trzyma się i żyje według własnej (nieco sponiewieranej) moralności. Ma tylko jednego Boga - siebie, dąży do celu za wszelką cenę. Kradzieże, kłamstwa i wybryki wbrew prawu są dla Fynfundcfancyś oczywiście akceptowalne.
Głównymi rozkoszami życia bohatera są pieniądze i seks. Jedne nie mogą istnieć bez drugich i odwrotnie. Fynfundcfancyś sprzedaje się i czerpie satysfakcję z seksu. Dupczy i jest dupczony by zarabiać pieniądze. Za pieniądze kupuje luksus, dzięki któremu zdobywa właściwych klientów. Trzeba mieć kredkę od Diora, torebkę LV i złoty łańcuch na klacie by uchodzić z dobrą sztunię. Życie bohatera to koło, w którym sam tkwi, ale jego życie wbrew waszej opinii jest godne.

Upadek Lady Di

Nieco inną postacią obsługującą wiedeńskich, zamożnych klientów jest Dianka vel Dajana Spenser. Lady Di trafia do Austrii ze Słowacji jako szesnastoletni chłopiec o imieniu Milan. Gdy powieść dobiega końca Dianka ma już niemal 40 lat i skancerowane życie. Dlaczego? Bo nigdy nie umiała walczyć o swoje, bo brała co padło i cieszyła się każdym klientem. Wszyscy starsi panowie uchodzili w jej oczach za milionerów, a potem ją poniewierali i zostawiali z niczym, lub z kilkoma banknotami. A życie Dianka lubiła obfite i wszystko co zarobiła szybko przepuściła na jedzenie i nietani alkohol. A potem nie miała pieniędzy i klepała biedę. Chodziła głodna i niemyta, nie miała za co zjeść i nie miała jak zarobić, bo była zmarnowana i cuchnąca.
Dianka również tkwi w swoim własnym kole, ale koło Di jest obłędne a droga wyboista. Raz Dianka wznosi się na wyżyny, znajduje faceta i jest jej dobrze, a raz boleśnie wpada w bagno - jest więziona i bita.
Postać Milana jest dramatycznym obrazem destrukcji, pokazuje czym jest życie bez zasad w tak trudnym świecie.


Powieść Michała Witkowskiego to w zasadzie powrót do swoich literackich korzeni.
Książkę czyta się lekko. Wątki jakie porusza autor w powieści są istotne i ważne, ale będą takie dla kogoś, kto dotychczas nic z twórczości Michała nie czytał.
Ja jestem rozczarowana odrobinę i czuję niedosyt, nie samą książką, bo ta w mojej opinii jest świetna, lecz samą koncepcją. Tym, że Witkowski do tej powieści nie wniósł niczego nowego, nic o czym już by nie pisał.

Narracja w powieści pierwszoosobowa. Książka podzielona jest na rozdziały. Język utworu jest naprawdę oszałamiający. Zawsze po lekturze Witkowskiego jestem bogatsza o słownictwo slamsowe :) Kreacja ułożona w sposób ciekawy.

Książka jest przyjemna i ciekawa. Polecam wszystkim, którym nie obce są zagadnienia LGBT, nie brzydzą się dosadnych opisów, skarpetkowego seksu, którzy nie przelecą wzrokiem, gdy ujrzą w tekście kurwę.
Autor: kredka, data: 01.11.2015 18:09, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

ciekawa podróż na zachód

Witkowski jest moim ulubionym autorem, bardzo lubię jego książki. Jak tylko się dowiedziałam, że książka pojawi się w księgarniach byłam zachwycona.
Autor: Małgorzata R., data: 01.11.2015 15:01, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Zderzenie dwóch światów

W powieści Michała Witkowskiego widzimy zderzenie Europy Wschodniej i Zachodniej, biedy i bogactwa lat 90 tych. Autor opisuje losy dwóch młodych homoseksualistów, którzy pracują w Niemczech Austrii i Szwajcarii. Wraz z bohaterami poznajemy dworce, perony metra, parkingi, dworcowe toalety, bary i alfonsów ale też piękne domy, bogato urządzone mieszkania z najnowszymi sprzętami i wygodami. Patrząc oczami bohaterów widzimy ich charaktery, potrzeby i wartości, którymi się kierują aby przeżyć. Wraz ze zmieniającym się światem i doświadczeniem obserwujemy”zmianę zachowań”-dostosowywania się do panującej rzeczywistości. Książka pokazuje bogate społeczeństwo, które niestety nie chce dostrzec biedy i ubóstwa. Powieść ma potencjał ale nie do końca przemawiają do mnie przesycone opisy usług seksualnych a także język książki jest zbyt bezpośredni, cierpki i dosadny.
Autor: blanka, data: 01.11.2015 12:51, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Świetna książka

Przyznam, że nie mogłam się jej doczekać. Przez chwilę nawet się bałam, że się w ogóle nie ukaże, ale na szczęście to były puste obawy. Cieszę się, że będę mogła ją przeczytać, bardzo lubię ten styl, dowcip.
Autor: Marychetka, data: 31.10.2015 04:09, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Najmłodsze dziecko Michaśki

Po półrocznych porodowych bólach związanych z odwołaniem kwietniowej premiery książki, narodził się "Fynf und cfancyś": potomek długo oczekiwany, a i kontrowersyjny. Najmłodsze dziecko Michaśki jest krnąbrne, niepokorne, obsceniczne, śmierdzące dworcami i seksem, a przy tym posiadające niewiarygodnie bystre spojrzenie na świat i zdegenerowaną, sterowaną pieniądzem ludzkość.
Bohaterami książki są dwaj homoseksualni emigranci zarobkowi: Dianka - szesnastoletni Milan z Bratysławy, oraz Fynfundcfancyś - nieco starszy Polak, zawdzięczający swój "artystyczny" pseudonim... długości przyrodzenia. Chcąc utrzymać się w największych miastach Zachodniej Europy parają się męską prostytucją, i wokół tego zawodu i jego niuansów utrzymana jest fabuła powieści, skonstruowana na zasadzie luźnych, wspomnieniowych narracji tytułowego bohatera (utrzymanych - co bardzo na plus - w retoryce "Lubiewa", najlepszej książki Witkowskiego). Drogi obydwu chłopców schodzą się i rozchodzą; czasem starszy i zaradniejszy Fynfundcfancyś pomoże zadłużonej Diance, czasem młoda, więc i naiwna Dianka "przetestuje" dla Fynfundcfancysia jakieś rzekomo darmowe mieszkanie czy polecany dom uciech. Postacie te są bowiem skrajnie różne: o ile Dianka jest pochodzącym z ubogiej słoweńskiej rodziny niemalże jeszcze dzieckiem (z całą swoją dziecięcą skłonnością do słodyczy - lodów, czekolady, tudzież zabawek, kreskówek i zbieranych "fantów"), to Fynfuncfancyś jest nieco wyrachowanym (acz, trzeba przyznać, niepozbawionym wrażliwości) świadomym poszukiwaczem lepszego jutra, posiadającym ambitną, mocną siłę przebicia i umiejętność chłodnej kalkulacji rzeczywistości (oraz pieniędzy!). Obydwaj jednak, niezależnie od aktualnego stanu finansowego, posiadają typowe młodzieżowe marzenia - lepsze, firmowe ubrania którymi mogliby się pochwalić kolegom, sprzęt muzyczny, płyty ulubionych zespołów, markowe produkty - cały konsumpcyjny dobrobyt Zachodu.
Książka posiada w całej swojej ironicznej konstrukcji jawnie pejoratywny wydźwięk: to czarny obraz zdegenerowanego zachodu, dla którego najważniejsza staje się sprzedaż - zarówno przedmiotu, marki, jak też (pojmowanego jako przedmiot) ciała; wszystko po to, aby włączyć się w machinę pozyskiwania i wydawania pieniędzy.
Całość recenzji: http://meaculpabibliophilia.blogspot.com/2015/10/najmodsze-dziecko-michaski.html
Autor: Monika, data: 30.10.2015 17:44, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Wschód na Zachodzie bez cenzury

Wstyd się przyznać, ale Witkowskiego kojarzyłam z fatalnej stylizacji szeroko swego czasu komentowanej od Pudelka po poważniejsze środki masowego przekazu. Ot, 'enfant terrible' i to po całości. Tym bardziej z rezerwą sięgnęłam po jego najnowszą powieść, 'Fynf und Cfancyś'. No i od samego początku pojawia się pytanie o tajemnicze '25' w tytule... Okazuje się ono pseudonimem (reklamą?) pewnego Polaka, którego na samym początku historii spotyka Dianka. Oboje trudnią się tą sama profesją - są chłopcami do towarzystwa dla głównie, starych i bogatych dziadów. Dianka początkowo próbuje swoich sił w Wiedniu, ale po serii porażek wyrusza w podróż za kasą, blichtrem, słodyczami i lepszymi warunkami życia. Od samego początku historia prowadzona jest dwutorowo - widzimy obrotnego Polaka z niecodzienną ksywką, który potrafi szybko odnaleźc się i doskonale zaadaptować do sytuacji panującej w gejowskich klubach. Sam siebie tytułuje 'bardziej psychologiem niż facetem do towarzystwa'. W środowisku czuje się jak ryba w wodzie - ma wyostrzony zmysł przetrwania i bez problemu potrafi się ustawić w każdej sytuacji. Po drugiej stronie jest Dianka ze Słowacji. Dziecinna (ma przecież około szesnastu lat!), nieodpowiedzialna, lekkoduch. Nie potrafi zadbać o siebie, co skutkuje jedynie tym, że co chwilę wpada w kłopoty, trafia na trudnych klientów i stacza się tak nisko, że jedyną szansą na przeżycie jest dla niej upodlenie się. Ścieżki bohaterów krzyżują się co jakiś czas i za każdym 'fynf und cfancyś' pojawia się w życiu Dianki jako zbawca, ponieważ pomaga jej wychodzić z tarapatów. Nie jest to jednak akt przyjaźni czy sympatii... raczej litość nad niedoszłym konkurentem, który po prostu kiepsko sobie radzi. Niestety, nawet litość ma swoje granice, a w opisanej rzeczywistości nie ma miejsca na sentymenty. Powieść napisana jest dosadnie - nie ma tu cenzury, wygładzania rzeczywistości, przymykania oczu na fizjologię. Przedstawiony świat, świat lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku na Zachodzie, dla bohaterów ze Wschodniej Europy jawi się jako definicja kasy, seksu, blichtru i przepychu. Niestety, rzeczywistość do tej definicji dopisuje także speluny, rynsztoki, wymiociny i smród.Powieść Witkowskiego w prawie organoleptyczny sposób prowadzi czytelnika przez oba oblicza Zachodu. Czuje się wszystko - markowe perfumy, aromaty obrzydliwie drogich potraw, dym papierosowy, pot spoconych ciał na szybkim numerku w toalecie, smród bezdomnych na dworcu. Głównie dlatego nie jest to łatwa lektura - z drugiej strony właśnie przez swoją sensualność i liczne wtrącenia autora staje się ona pozycją masochistycznie magnetyczną i trudno się od niej oderwać. Cóż... zakazany owoc, mimo, że lekko podgniły, smakuje najlepiej.
Autor: houseferatu, data: 28.10.2015 22:27, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Upadki i wzloty

Michał Witkowski to pisarz lubujący się w światach przejaskrawionych oraz historiach z pogranicza realizmu i przesady. Tym razem narrator przedstawia nas młodemu Diance i w dwóch stopniach oddalenia opowiada przypadki męskich prostytutek - stricherów. Po pierwsze, podmiot snuje niedbale i nonszalancko własne losy, po drugie, umieszcza w ich kontekście przygody Di. Taki zabieg daje czytelnikowi wrażenie, że tocząca się opowieść to jedna z dobrze mu znanych miejskich legend. Główny bohater przetacza się przez życie od trosk do radości, od załamania do podekscytowania, od hossy do bessy i z powrotem. Przy tym wszystkim jest to książka o pragnieniu ucieczki/uwolnienia się od przeszłości i rozpoczęcia życia na nowo w nowym miejscu i na nowych zasadach. Tak jak w rzeczywistości jednak okazuje się to być misją niemożliwą. Bez znaczenia Wiedeń, Zurych lub Monachium, wszędzie czeka na nas to samo szczęście i ten sam niefart -zdaje się między wierszami mówić autor.

Pisarz posługuje się przy tym charakterystycznym dla siebie językiem ironii i sarkazmu. Zdania następują po sobie wyjątkowo płynnie, przez co lektura staje się lekka i mimo ciężaru poruszanych tematów podnosi na duchu. Zawsze można sobie przecież przypomnieć, że Dianka miewała gorzej a i tak wychodziła z opresji cało.
Autor: Konrad_Akowacz, data: 25.10.2015 20:03, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Na saksy tylko z Witkowskim.

Witkowski po serii raczej chłodno przyjętych kryminałów wraca w swojej najnowszej powieści do konwencji dobrze znanej (i lubianej przez czytelników) z Lubiewa. Najnowsza powieść przenosi nas we wczesne lata 90 na tereny państw niemieckojęzycznych: Austrii, Niemiec i Szwajcarii. Głównymi bohaterami są za to Polak i Słowak, to tak dla kontrastu. Właśnie na tym kontraście oparta jest zresztą siła powieści.

Polak Fynf und Cfancyś i Słowak Dianka przyjeżdżają do Austrii jako biedni imigranci z państw byłego bloku wschodniego. Nie zamierzają oni jednak pracować na zmywaku, lecz korzystając z młodego wieku, pieniądze zarabiają jako chłopcy do wynajęcia dla starszych samotnych panów. Ciekawie i kontrowersyjnie, ale dla czytelników Lubiewa nie jest to już nic nowego.

Młodzi chłopcy i starzy wysuszeni starcy. Bogaty zachód i biedny wschód. Niemiecka precyzja i rozwaga, z drugiej strony słowiański zapał i spontaniczność. Przeciwieństwa można by mnożyć, ale jak wiadomo plus i minus się przyciągają. Ten ciągły taniec wysokiego z niskim oraz młodości ze starością jest na pewno głównym atutem książki, jak i świadectwem dojrzałości literackiej autora.

Poza tym, w dziele znajdziemy wszystko za co Witkowskiego lubiliśmy do tej pory- kicz, zadymione pomieszczenia i pozornie autobiograficzną relację z homoseksualnego świata.

Czytając Fynf und Cfancyś możemy dostrzec jeszcze jedną rzecz. Świat podrzędnych knajp, przygodne miłości, cała beztroska i pustka, a zarazem rozpacz opisywanej rzeczywistości nasuwają jeszcze jedno skojarzenie: gdyby część postaci zamienić z mężczyzn w kobiety, trudno by było rozróżnić prozę Witkowskiego z prozą Bukowskiego. W Fynf und Cfancyś czuć ten sam zapach stęchlizny i bezsensu i ten sam sprzeciw na współczesny odromantyzowany świat bankierów i coraz bardziej śrubowanych wyników sprzedażowych.

Reasumując, najnowsza powieść autora Lubiewa, przez swoją tematykę, na pewno nie spodoba się wszystkim. Szczególnie tym, którzy nie wiedzą czego się można po autorze spodziewać. Jednak zaznajomionym z twórczością autora mogę powiedzieć jedno: to z pewnością jego najlepsza dotychczasowa powieść.
Michał Witkowski
- pozostałe pozycje w naszej księgarni:
Fynf und cfancyś, wydanie 2 Michał Witkowski
Fynf und cfancyś, wydanie 2
Michał Witkowski, 38,49
Drwal, wydanie 2 Michał Witkowski
Drwal, wydanie 2
Michał Witkowski, 33,80
Wymazane Michał Witkowski
Wymazane
Michał Witkowski, 30,72
Margot Michał Witkowski
Margot
Michał Witkowski, 28,41
Klienci, którzy kupili Fynf und cfancyś, wybrali również:
Bingo Marcin Szczygielski
Bingo
Marcin Szczygielski, 31,12
Virion. Wyrocznia Andrzej Ziemiański
Virion. Wyrocznia
Andrzej Ziemiański, 31,52
Tu mówi Polska. Reportaże z Pomorza Cezary Łazarewicz
Tu mówi Polska. Reportaże z Pomorza
Cezary Łazarewicz, 24,43
Pakiet. Cykl Kroniki Riyrii. Tom 1-3 Michael J. Sullivan
Pakiet. Cykl Kroniki Riyrii. Tom 1-3
Michael J. Sullivan, 45,82
Kamerdyner Michał Pruski, Mirosław Piepka, Marek Klat, Paweł Paliński
Kamerdyner
Michał Pruski, Mirosław Piepka, Marek Klat, Paweł Paliński, 29,99
Jeśli tylko... Karolina Klimkiewicz
Jeśli tylko...
Karolina Klimkiewicz, 20,30
Różany. Część 1 Bogna Ziembicka
Różany. Część 1
Bogna Ziembicka, 31,20
Smutek cinkciarza Sylwia Chutnik
Smutek cinkciarza
Sylwia Chutnik, 22,40
Mindhunter. Podróż w ciemność John Douglas, Mark Olshaker
Mindhunter. Podróż w ciemność
John Douglas, Mark Olshaker, 33,03
Lunchbox na każdy dzień. Przepisy inspirowane japońskim Bento Malwina Bareła
Lunchbox na każdy dzień. Przepisy inspirowane japońskim Bento
Malwina Bareła, 34,57
Jeden pocałunek Julia Quinn
Jeden pocałunek
Julia Quinn, 27,86
Wodecki. Tak mi wyszło Kamil Bałuk, Wacław Krupiński
Wodecki. Tak mi wyszło
Kamil Bałuk, Wacław Krupiński, 29,99
Dziewczyna z gór Małgorzata Warda
Dziewczyna z gór
Małgorzata Warda, 27,93
Nie ukryjesz się Susan Lewis
Nie ukryjesz się
Susan Lewis, 27,93
Primum non nocere Emelie Schepp
Primum non nocere
Emelie Schepp, 28,73
Dom bez klamek Jędrzej Pasierski
Dom bez klamek
Jędrzej Pasierski, 24,43
Wyszukiwarka
Wpisz tytuł, autora lub wydawcę
tylko w dostępnych
tylko z wyprzedaży
Poznaj świat niezwykłych zabawek od MGA - obok tej oferty nie można przejść obojętnie!
Ostatnio oglądane
KFynf und cfancyś
KCzuły narrator
KKicia Kocia u dentysty
KChłopiec z lasu
KPowrót z Bambuko
KBaśń o wężowym sercu, albo w...
KIdą święta! O Bożym Narodzen...
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Gry - 59
© 2006-2020 Bonito.pl – Radość z czytania Polityka prywatności i plików cookies Obowiązek informacyjny o przetwarzaniu danych osobowych
Jesteśmy tanią księgarnią internetową. Oferujemy tanie książki i komiksy, muzykę na płytach CD, filmy DVD i Blu-ray, zabawki dla dzieci, puzzle i gry planszowe. Koniecznie sprawdź nasze Bestsellery!