Bonito - Bo liczą się dobre chwile
Bonito - Bo liczą się dobre chwile
Google PlayHuawei AppGallery
Aplikację zainstalowało już 144 321 osób!
Pobierz aplikację Bonito!
Google PlayHuawei AppGallery
Aplikację zainstalowało już 144 321 osób!
Black Weekend + cyber week
Księgarnia » Książki » Literatura piękna » Powieść » Fantastyka » Szklany tron. Tom 4. Królowa cieni
Facebook Twitter

Szklany tron. Tom 4. Królowa cieni

Miniaturka
Nasza cena:
43,00 zł (zawiera rabat 14 %)
Cena rynkowa: 50,00 zł (oszczędzasz 7,00 zł)
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Uroboros / GW Foksal
Seria wydawnicza:Szklany tron
Rok wydania:2016
Oprawa:miękka
Liczba stron:848
Format:13.5 x 20.2 cm
Numer ISBN:978-83-280-2192-1
Kod paskowy (EAN):9788328021921
Waga:707 g
Dostępność: tak (7 egz.)
Wysyłka (za darmo już od 199 zł)
PocztaPoczta Polska 8,99 zł
wysyłka już jutro (7 egz. w magazynie)
OrlenORLEN Paczka 8,99 zł
wysyłka już jutro (7 egz. w magazynie)
KurierKurier 10,99 zł
wysyłka już jutro (7 egz. w magazynie)
PaczkomatyPaczkomaty 10,99 zł
wysyłka już jutro (7 egz. w magazynie)
Bezpłatny odbiór osobisty w punkcie:
Bielsko-Biała
ul. 11 Listopada 60 przy Placu Wolności
odbiór już jutro
Chorzów
ul. Jagiellońska 4 przecznica ul. Wolności
odbiór już jutro
Czeladź
ul. Będzińska 80 wyspa w centrum handlowym M1
odbiór już jutro
Gdańsk
ul. Dmowskiego 12 obok stacji Gdańsk Wrzeszcz
odbiór w dniu 2021.12.03
ul. Kartuska 149 dzielnica Siedlce
odbiór w dniu 2021.12.03
Gdynia
ul. Świętojańska 14 przy skwerze Kościuszki
odbiór w dniu 2021.12.03
Gliwice
ul. Zwycięstwa 32 250 m od DTŚ
odbiór już jutro
Katowice
al. Korfantego 51 blisko Spodka
odbiór już jutro
ul. Staromiejska 6 50 m od Rynku
odbiór już jutro
Kraków
al. Daszyńskiego 8 blisko Hali Targowej
odbiór już jutro
al. Pokoju 67 wyspa w centrum handlowym M1
odbiór już jutro
ul. Batorego 15B przecznica od ul. Karmelickiej
odbiór już jutro
ul. Dobrego Pasterza 122 Prądnik Czerwony
odbiór już jutro
ul. Josepha Conrada 79 obok stacji BP
odbiór już jutro
ul. Kalwaryjska 67 250 m od ronda Matecznego
odbiór już jutro
ul. Kluczborska 17 przy pętli "Krowodrza Górka"
odbiór już jutro
ul. Kobierzyńska 93 osiedle Ruczaj-Zaborze
odbiór już jutro
ul. M. Dąbrowskiej 17A 50 m od CH Czyżyny
odbiór już jutro
ul. Pawia 34 naprzeciwko Galerii Krakowskiej
odbiór już jutro
ul. Pilotów 2E 300 m od ronda Młyńskiego
odbiór już jutro
ul. Świętokrzyska 5 skrzyżowanie z Wrocławską
odbiór już jutro
ul. Wielicka 28 200 m od Cmentarza Podgórskiego
odbiór już jutro
ul. Wysłouchów 3 Kurdwanów
odbiór już jutro
ul. Zakopiańska 62 Park Handlowy Zakopianka
odbiór już jutro
Lublin
ul. Narutowicza 11 przy przystanku Plac Wolności 01
odbiór w dniu 2021.12.03
Łódź
ul. Piotrkowska 193 200 m od Politechniki Łódzkiej
odbiór w dniu 2021.12.03
ul. Pojezierska 1A skrzyżowanie z ul. Zgierską
odbiór w dniu 2021.12.03
ul. Strażacka 5 w parku handlowym
odbiór w dniu 2021.12.03
Poznań
ul. Święty Marcin 47 250 m od Zamku Cesarskiego
odbiór w dniu 2021.12.03
Rzeszów
ul. Jana III Sobieskiego 2D/2 300 m od Galerii Rzeszów
odbiór w dniu 2021.12.03
Warszawa
al. KEN 51 skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej
odbiór już jutro
al. KEN 88 Ursynów - metro Stokłosy
odbiór już jutro
al. Niepodległości 54 przy stacji metro Wierzbno
odbiór już jutro
Marki, ul. Piłsudskiego 1 wyspa handlowa w M1 Marki
odbiór już jutro
ul. Chmielna 4 50 metrów od ul. Nowy Świat
odbiór już jutro
ul. Czapelska 48 200 m od ronda Wiatraczna
odbiór już jutro
ul. gen. Felicjana Sławoja Składowskiego 4 wyspa w Centrum Skorosze
odbiór już jutro
ul. Kondratowicza 37 blisko Szpitala Bródnowskiego
odbiór już jutro
ul. Łopuszańska 22 wyspa w Centrum Łopuszańska
odbiór już jutro
ul. Pańska 96 300 m od ronda Daszyńskiego
odbiór już jutro
ul. Powstańców Śląskich 3 obok restauracji McDonald's
odbiór już jutro
ul. Stawki 8 450 m od CH Arkadia
odbiór już jutro
ul. Światowida 17 wyspa w Galerii Północnej
odbiór już jutro
ul. Wspólna 27 przecznica Marszałkowskiej
odbiór już jutro
ul. Żeromskiego 1 przy stacji metra Słodowiec
odbiór już jutro
Wrocław
al. Armii Krajowej 12 Budynek Centrum AB
odbiór już jutro
ul. Jedności Narodowej 122 blisko Parku Słowiańskiego
odbiór już jutro
ul. ks. Piotra Skargi 22 200 m od Galerii Dominikańskiej
odbiór już jutro
ul. Plac Grunwaldzki 25 w budynku Grunwaldzki Center
odbiór już jutro
ul. Ruska 2 przy Placu Solnym
odbiór już jutro
Zabrze
ul. Plutonowego Ryszarda Szkubacza 1 wyspa w centrum handlowym M1
odbiór już jutro

Szklany tron. Tom 4. Królowa cieni – opis wydawcy

Czwarty tom cyklu „Szklany tron”!

Powraca, by podpalić świat.

Nadszedł czas walki o wszystko, co ważne. Aelin wraca do Adarlanu, by pomścić bliskich, odzyskać tron i stanąć twarzą w twarz z cieniami przeszłości. A przede wszystkim po to, by chronić tych, którzy jej pozostali.

Mroczne bestie, magiczne moce, namiętność i pragnienie zemsty... Sarah J. Maas porywa i zaskakuje jeszcze bardziej niż do tej pory.

Opinie czytelników o „Szklany tron. Tom 4. Królowa cieni”
Średnia ocena: 5,0 na bazie 14 ocen z 14 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor:
Data: 08.08.2019 18:28
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Lepsza od poprzedniej?

Królewska Zabójczyni ma nieco inne plany niż Władca Adarlanu. Zamierza pokrzyżować nieco jego plany i skierować całą swoją energię ku lepszemu jutru. Chociaż ma przy swoim boku przyjaciół, to ich więź i wspólna wiara zostają złamane parokrotnie. Celaena musi wybrać między miłością do siebie, a miłością do innych. Czy dokona prawidłowego wyboru?

Jako całość książka tworzy wspaniały rozwój sytuacji. Nie ma co kłamać. Akcja mknie, dialogi pozwalają na całkiem dobrą orientację w sytuacji, a fabuła klei się od pierwszego tomu do końca tego. Owszem, jak wspomniałam, są pewne luki i nieścisłości. Historia pisana jest przez lata, więc czepianie się tego byłoby popsuciem całej radości z czytania.

Zaczyna się prawdziwa walka o przetrwanie. Ludzie zaczynają widzieć zło, takim jakim jest naprawdę. Istoty magiczne również wyciągają pazurki, aby zawalczyć o swoje lepsze jutro.
Autor:
Data: 12.02.2019 18:16
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

przez-zamrożone-okulary.blogspot.com

Po zakończeniu trzeciego tomu „Dziedzictwo ognia” nikogo nie powinno dziwić to, że od razu sięgnęłam po tom czwarty, pt. „Królowa cieni”. Nowe oblicze, a może prawdziwe zabójczej Cealeny Sardothien w końcu się ujawniło. To nie osiemnastoletnie dziewczątko z kopalni soli, to prawdziwa królowa Terrasenu Alien Ogniste Serce, która zamierza wałczyć o swoje. Trzymałam za nią kciuki, aby udało jej się spełnić swoje przeznaczenie. Dla tych, którzy chcieliby sięgnąć i poznać twórczość Sary J.Maas zachęcam do sięgnięcia po pierwszy tom, zaczynanie od środka, czy późniejszych części będzie zbyt skomplikowane, poza tym, co to za frajda?

„-Nie możesz nas po prostu wyrzucić! Co my teraz poczniemy? Gdzie się udamy?
-Słyszałam, że w piekle jest szczególnie ładnie o tej porze roku.”

Alien wraca do Adarlanu z zamiarem tego, żeby pomścić śmierć bliskich, ale nie tylko zamierza walczyć o należne jej prawa do tronu, aby uwolnić niewolników i wszystkich biednych ludzi, który dosięgła twarda ręką obecnego władcy. Ojciec Doriana jednak nie zamierza się poddać, z mroczną armią u boku rośnie w siłę, siejąc postrach, jakiego Adarlan dawno nie zaznał. Oddalona od księcia Fae zabójczyni, zaczyna zdawać sobie sprawę jak istotną partią jej samej stał się Rowan oraz jakimi płomiennymi uczuciami zaczyna go darzyć.
Nim dziewczyna zrealizuje swoje plany, musi uporać się z kilkoma czekającymi na nią w stolicy Adarlanu niespodziankami. Wysłannicy króla zaopatrzeni w czarne pierścienie polują na ludzi dawniej władających magią i poddają ich torturom, żywiąc się ich strachem oraz cierpieniem.

„-Ocaliłam świat (...) a pierwszą rzeczą, którą widzę po przebudzeniu, jest twój foch.”

To nie wszystko, Aedion kuzyn dziewczyny, oczekuje na egzekucję, która ma być misternie zaplanowaną pułapką na prawowitą władczynię Terrasenu. Dorianowi założono naszyjnik z czarnych Kamieni Wyrda, umożliwiający księciu Valgów zawładnięcie jego umysłem i ciałem. Alien nie ma wyboru, musi zawrzeć dość ryzykowne sojusze, które zaważą nie tylko na przyszłości Adarlan i Terrasenu, ale całej Erilei.
Już od pierwszych stron książki akcja posuwa się do przodu, zwalnia, jedynie w kilku miejscach, które dają nam chwilę wytchnienia. Aelin zbiera informacje, planuje, zawiera sojusze, wdaje się w różnego typu potyczki zarówno intelektualne i werbalne, jak i te przy użyciu siły fizycznej. Poszczególne wątki prowadzone są sensownie i logicznie, z niezwykłą dbałością o szczegóły, narastające napięcie, obawa o los poszczególnych bohaterów i dramatyczne wydarzenia nie pozwalają pozostać obojętnym wobec historii Alien.

„Każdy jest czymś. Nawet najpodlejsza wiedźma ma swój sabat.”

Zaskakiwanie czytelnika przez Sarah J. Maas, stało się stałym elementem cyklu Szklany Tron. Książka nie byłaby pełna bez zwrotów akcji, których byłam ciekawa, wprost nie mogłam się doczekać kolejnych zdarzeń i nie zawsze przemyślanych decyzji. Miałam dylemat, wiedziałam doskonale, że to ostatni posiadany przeze mnie tom charakternej i wyszczekanej Cealeny, z jednej strony chciałam dowiedzieć się, co będzie dalej, a z drugiej chciałam odwlekać to w nieskończoność, a przecież wydanie „Królowej cieni” jest dość obszerne.
Jednym z plusów całej serii jest humor, który przewija się przez znaczną część kart powieści, wprost nie mogłam powstrzymać wypływającego na moje usta uśmiechu. Sarkazm, jakim cechuje się główna bohaterka jest już kultowym elementem cyklu Szklany Tron, bez niego nie byłoby to samo.

„- Za każdym razem, gdy spoglądam za siebie - powiedziała, podchodząc do łóżka i opierając się o rzeźbiony słupek - mam wrażenie, że zmierzam w niewłaściwym kierunku lub jedno słowo dzieli mnie od porażki. Od tego, co robię zależy życie wielu ludzi, w tym twoje. Nie mogę popełniać błędów. (...)
- Ale będziesz je popełniać. Będziesz podejmować decyzje i czasami będziesz żałować swoich wyborów. Czasami wręcz nie będzie dobrego wyboru, a jedynie najlepsza z iluś tam złych opcji. Nie muszę ci mówić, że dasz sobie radę, bo sama o tym wiesz. Nie złożyłbym ci przysięgi na wierność gdybym myślał inaczej.”

„Królowa cieni”, co prawda ocieka krwią wrogów, ale nie tylko, także sprzymierzeńców. Nasycona jest brutalnością, intrygami, chęcią zemsty, ale również pozytywnymi cechami. Każdy znajdzie tutaj cos dla siebie miłość, honor, lojalność, a co najważniejsze magię, która przenika wszystko na wskroś i spaja w całość.
Autor:
Data: 19.10.2018 10:30
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Recenzja

Przy pisaniu recenzji trzeciego tomu narzekałam, że muszę się bardzo mocno ograniczać i powstrzymywać, żeby nie palnąć czegoś, co zdradziłoby Wam fabułę... Ale teraz to już naprawdę nie wiem, co i jak mam napisać, żeby wszystko było dobrze! :)

Po wydarzeniach opisanych w Dziedzictwie ognia praktycznie od razu zabrałam się za Królową cieni, bo zżerała mnie ciekawość i chyba nawet miałam książkowego kaca. Dobrze, że to nie była ostatnia część, bo chyba bym zwariowała. Na samym wstępie muszę podkreślić, jak ogromna przepaść jest między pierwszym a czwartym tomem - i to chyba na każdej płaszczyźnie! Mam na myśli przede wszystkim poprawę stylu autorki, bo z tomu na tom widać gołym okiem, że coraz lepiej jej idzie, a ja mam coraz większą frajdę z czytania. Po drugie, Celaena ciągle się zmienia, jest postacią plastyczną, z którą można zrobić naprawdę mnóstwo rzeczy, a Sarah J. Maas to wykorzystuje i idzie jej świetnie! A po trzecie - objętość. Szklany tron liczy około 500 stron, natomiast Królowa cieni to już konkretna objętość 850 stron! I mówię o tym nie bez powodu, ponieważ strony wypełnione są coraz ciekawszymi wydarzeniami...

O ile pierwszy tom był dość przewidywalny, tak z kolejnymi było coraz lepiej. A Królowa cieni to już totalny szok i niedowierzanie! Mamy coraz mniej wątku romantycznego, a coraz więcej akcji i to dość krwawej... W ogóle odnoszę wrażenie, że Sarah J. Maas zaczyna pisać coraz brutalniej, agresywniej, jej bohaterowie przybierają ciemniejsze odcienie, a cała akcja czasami wywołuje niepokojące uczucia... I bardzo dobrze! Tak trzymać! Seria Maas nie pozwala na chwilę wytchnienia, tu ciągle coś się dzieje, dzięki czemu wiem, że uczestniczę w naprawdę fantastycznej przygodzie, której długo nie wyrzucę z pamięci.

Przez chwilę miałam ochotę wrócić do poprzedniej części, bo w którymś momencie zaczęłam się gubić w fabule. Działo się tak wiele, że już nie nadążałam! Ale kiedy już przypomniałam sobie szczegóły, całość okazała się naprawdę fascynująca. Wydaje mi się, że Królowa cieni jest odrobinę lepsza od poprzedniej części, a przynajmniej mi się ją lepiej czytało. Już w całości wkręciłam się w świat Celaeny, Chaola, Manon czy Rowana. Najfajniejsze jest to, że czytelnik ma możliwość oceny bohatera. Autorka nie narzuca, kto jest dobry, a kto zły (zazwyczaj). Czytelnicy mogą się dzielić dowolnie i wzdychać do dowolnych bohaterów, a jest w czym wybierać!

Jeżeli wahacie się, czy sięgać po czwarty już tom Szklanego tronu, zapewniam Was, że zdecydowanie warto! A ja wkrótce zabieram się za Imperium burz i już czuję, że będzie o czym mówić... Miłej lektury! :)
Autor:
Data: 09.08.2018 11:48
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Tę książkę koniecznie powinniście przeczytać!

"Królowa cieni" to jeden z lepszych tomów Szklanego tronu. Bardzo mi się podobał i jeśli zatrzymaliście się na jakiejś wcześniejszej części, to koniecznie musicie zabrać się za nią ponownie! Byłam w wielkim szoku pod względem tego, co działo się w tym tomie. Jak najszybciej muszę zacząć czytać "Imperium burz".
Autor:
Data: 11.05.2018 14:53
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Powraca by podpalić świat

Czwarty tom to kawał lektury, ponad 800 stron. Przy poprzednich tomach miałem zawsze, jakieś małe zastrzeżenie, czegoś mi brakowało. A jak było tym razem?

Zacznijmy od tego, że Calaena wraca do Rifchold, a raczej Alien, bo nasza bohaterka już nie jest tą Caleaną z poprzednich tomów, ponieważ wróciła, jako królowa podbitego królestwa Terrasenu. Ma wiele planów i celów do zrealizowania, ale czy wszystko pójdzie po jej myśli? Tego musicie się dowiedzieć z lektury.

Podoba mi się to, że bohaterzy nie są jednostajni. Nie ma podziału na dobrego i złego, ponieważ często postacie mają moralne rozterki i ich role w książce się zmieniają, co sprawia, że całość nie jest taka płytka.

Wątek z Manon, sabatem wiedźm (trzynastki) bardzo się rozwinął i ma duży wpływ na bieg historii, a martwiłem się, że w poprzedniej części był to wątek, który zbytnio nie wnosi niczego do fabuły. Wydaje mi się, że w książkach Maas, żaden wątek nie jest nieważny. Każdy szczegół może mieć kolosalny wpływ na fabułę.

Intrygi grają tu główne skrzypce, są tak zawiłe, że głowa mała. Niejednokrotnie opadła mi szczęka i na szczęście większość z nich w tej części sięgnęła zenitu, a ich finały zawsze były zaskakujące.

Dla mnie był to najlepszy tom i dopiero po nim doceniam tę serię. Przy ostatnich 250 stronach nie sposób odłożyć książkę. Historia nabiera takiego tempa, że nie wystarczy wam powietrza w płucach. Spektakularne i epickie zakończenie, które jest tak naprawdę początkiem. To jest ta Maas, która zachwyciła mnie w Dworach.

W końcu mogę dać spokojnie 5/5 i już nie mogę się doczekać, aż sięgnę po "Imperium Burz".
Autor:
Data: 08.12.2017 09:53
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

dwiestronykultury.pl

Czytając każdy kolejny tom serii Szklany Tron autorstwa Sarah J. Maas myślę, że autorka już nie może mnie niczym zaskoczyć. Przecież to aż niewiarygodne by z każdym tomem podnosić sobie coraz wyżej poprzeczkę. Jednak autorce się to udaje, więc jeśli myśleliście, że trzy pierwsze tomy serii były genialne, to muszę was zmartwić. Teraz jest jeszcze lepiej.

W tej części Caleana nie jest już tą samą zagubioną dziewczyną co w poprzednich tomach. Przyszedł czas by zmierzyła się ze swoim największym wrogiem oraz stawiła czoło przeszłości.Uwielbiam w tej serii rozwój bohaterów. Sarah J. Maas decyduje się na dość drastyczne zmiany w ich charakterach, jednak sprawia to, że cała opowieść jest dynamiczna i zaskakująca.

W Królowej Cierni ważną rolę grają też bohaterowie drugoplanowi. Możemy spodziewać się pojawienia ważnej postaci z dawnych lat, która porządnie namiesza w życiu głównej bohaterki. Do tego serca czytelników kradnie pewna wiedźma, której historia w stopniowy sposób zmierza wprost do rozwiązania wielu tajemnic Cealeny. Ma ona też bezpośredni wpływ na wiele innych ważnych dla fabuły postaci. Jednak przede wszystkim w życiu naszej głównej postaci pojawia się nowy mężczyzna, który znajdzie miejsce w sercu każdej czytelniczki.

Osobiście moim jedynym zarzutem w tej części jest odsunięcie na dalszy plan Doriana, który z pewnością zasługuje na większą uwagę. Sarah J. Maas sugeruje, że odgrywa on ważną rolę w wydarzeniach, po czym całkowicie go od wszystkiego odsuwa. Z każdym tomem jest to dla mnie denerwująca kwestią, ponieważ po ogromnej uwadze jaką poświęciła tej postaci w Szklanym Tronie, nagle chyba przestała mieć na nią pomysł i błąką się gdzieś pomiędzy rozdziałami.

Jednak i tak, jak większość czytelników, ogromnie zachęcam do przeczytania Królowej Cierni jak i całej serii autorstwa Sarah J. Maas. Skoro tyle osób ją uwielbia, to coś musi być na rzeczy. Autorka wprowadza nowy wymiar dla fantastyki i tworzy świat, który zostanie w naszej pamięci na wiele lat.
Autor:
Data: 28.09.2017 21:46
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Może ten świat musi spłonąć?

Miałam chwilową przerwę od Sary J. Maas spowodowaną nowościami lub chęcią na coś innego niż fantastyka. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, choć skłaniałabym się ku pierwszemu wyborze, bo mogłam z nowym zapałem i jeszcze większą ochotą sięgnąć po “Królową cieni” i zatracić się w niej tak, jak w poprzednich częściach.
Aelin Galathynius żyje i pragnie odbudować swoje królestwo. Naprzeciw siebie ma pełno wrogów, obok zaś paru przyjaciół, którzy są gotowi oddać za nią życie. Trzeba załatwić kilka spraw sprzed lat i zmierzyć się ze swoim największym wrogiem, a aby to zrobić, Aelin ma coraz mniej czasu. Jest jednak nieugięta i pewna tego, co ma nadejść, nie pozwoli skrzywdzić nikogo z jej dworu. Jednak, żeby coś mogło nadejść, coś innego musi przeminąć. Trzeba zmienić nie tylko szaty, ale również całego siebie. Aelin stoi przed ciężkim wyborem, w którym musi zdecydować, kogo ratować, a kogo skazać na śmierć. W tym samym czasie Manon Czarnodzioba i jej sabaty szykują się do wojny pod okiem księcia Perringtona. Valgowie się rozprzestrzeniają i nie oszczędzają nikogo, nawet wiedźmy mogą czuć się zagrożone. W Morath dzieją się dziwne rzeczy, które nurtują Manon. Wygląda na to, że nie tylko Aelin dokona zmiany, bo również w sercu brutalnej i wyrachowanej Czarnodziobej coś zaczyna iskrzyć.
Jestem oczarowana Królową cieni i po uszy zakochana w Rowanie. To tak słowem wstępu. Świat, który wykreowała dla nas Sarah J. Maas jest niesamowity, magiczny, pełen wrażeń, intryg i tajemnic. Muszę przyznać, że nic się nie zmieniło, książka zaskakuje i wciąga tak samo, jak jej poprzedniczki, co sprawia, że trudno mi napisać cokolwiek nowego. Z początku denerwował mnie praktycznie każdy bohater; Celaena, co prawda, już od pierwszej części, ale teraz nawet warczałam na Chaola. Rozumiecie, co robi ta autorka? Obraca nas nawet przeciwko naszym ulubionym bohaterom. A potem to zmienia. A potem znowu. A potem mam ochotę wszystkich przytulić.
Tym razem nie zaczynało się niewinnie, aczkolwiek akcja toczyła się spokojnym rytmem z małymi odstępstwami. Wciąż jednak przewijały się szmery nadchodzącej bitwy, Aelin nawet przed nami miała mnóstwo tajemnic, a Maas nie miała zamiaru ich zdradzać. Przez chwile miałam wrażenie, że coś wiem, a potem wymykało mi się to z rąk. Bohaterowie spiskowali zarówno przeciwko sobie, jak i przeciwko czytelnikowi, wszystko po to, by namącić i nie dawać nam poczucia pewności. Mogłoby się wydawać, że to nieco denerwujący zabieg, ale w rzeczywistości jestem zafascynowana tym, jak Maas czaruje. Trudno było czytać bez ciągłego poczucia, że zaraz coś się wydarzy. A jak już się wydarzyło, to jakby wybuchła bomba. Emocje pędziły jak szalone, czytałam z zapartym tchem i mocno bijącym sercem, niesamowicie się wkręciłam. Miałam ochotę zabunkrować się w pościeli i syczeć na każdego, kto mi przeszkodzi w czytaniu. Jednocześnie kocham i nienawidzę Sary J. Maas; to, co ona robi, powinno być zakazane. Po raz kolejny mocno zachęcam do czytania.

Recenzja pochodzi z bloga: blue-spark-books.blogspot.com
Autor:
Data: 04.08.2017 19:35
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Królowa cieni

Nie chcąc nikomu przez przypadek zdradzić fabuły poprzednich części, tym razem pominę opis, jako że Królowa Cieni jest już czwartym tomem serii, więc nietrudno byłoby niepostrzeżenie wyjawić jakiś znaczący fakt. Dla mnie nigdy opisy kolejnych książek cyklu nie miały większego sensu, mam nadzieję, że to rozumiecie.

Moje wcześniejsze doświadczenia ze Szklanym tronem były bardzo różne, jednak seria zawsze była utrzymana na co najmniej przyzwoitym poziomie. Po tym, jak pierwszą część, czyli Szklany tron dosłownie POCHŁONĘŁAM w dwa dni, Korona w mroku była dla mnie maleńkim rozczarowaniem. Dziedzictwo ognia znów natchnęło mnie nadzieją na powrót tej niesamowitej akcji z początku serii. Jak więc w tym zestawieniu wypadła Królowa Cieni?

Pierwsze słowo, które przychodzi na myśl, to zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany. Nigdy bym się nie spodziewała, że Celaena wyląduje w tym miejscu, w którym jest, z tymi ludźmi, którzy ją otaczają, zajmując się tym, co aktualnie zaprząta jej głowę. Nigdy nie spodziewałabym się też, że tak będzie wyglądała jej relacja z Chaolem, który przecież swego czasu był jej przyjacielem lub nawet kimś więcej. Teraz kapitan i dziewczyna byli zdolni jedynie do nieustannego plucia na siebie jadem i gotowości do skoczenia sobie do gardeł. Jak widzicie, wiele się wydarzyło odkąd Celaena trafiła na dwór władcy Adarlanu, wyciągnięta z kopalni soli w Endovier. Czy te zmiany były złe? O nie, to właśnie one sprawiły, że Królowa cieni miała swój niepowtarzalny charakter i smak.

Uwielbiam to, jak Sarah J. Maas dba o dynamikę wśród bohaterów. Tak samo jak w poprzednim tomie przedstawiła nam nowe postacie - między innymi Sorschę i Lucę – a każda skrywała w sobie wyjątkową, tajemniczą historię, tak i tutaj kolejny raz poznajemy nowych bohaterów i zaryzykuję stwierdzenie, że byli oni jeszcze lepsi niż ostatnio (czy to w ogóle możliwe?). Elide, Lysandra, Nestryn… Postaci tak wyraziste i charakterne, że ciężko wykreować je lepiej niż zrobiła to Maas. Mam nadzieję, że w nie znikną one w kolejnych tomach, a autorka uchyli nam rąbka tajemnicy i pozwoli dowiedzieć się o nich czegoś więcej.

Oczywiście oprócz nowych bohaterów mamy jeszcze nasze stare, znane już twarze – Celaena (lub raczej Aelin), Aedion, Rowan, wspomniany już Chaol… Cała czwórka wraz z Lysandrą oraz Nestryn stworzyła coś w rodzaju drużyny gwiazd – śmiertelnie niebezpiecznej, przebiegłej i zabójczej. Jestem podekscytowana na samą myśl o nich, ponieważ przypominali mi grupę superbohaterów, coś w typie Avengers w innej rzeczywistości. Razem dają potężny pokaz sprytu i talentu. Niejednokrotnie Aelin lub jej drużyna wykazuje się imponującymi  umiejętnościami taktycznymi i przebiegłością, która pozwala im przygotować skuteczną zasadzkę, ucieczkę lub atak. W wodzeniu przeciwnika za noc przoduje jednak Aelin, która dzięki pomysłowości potrafi owinąć sobie wrogów wokół palca i robić z nimi co tylko jej się żywnie podoba.

Pora odnieść się do wątku miłosnego. W recenzjach wcześniejszych tomów wspominałam, że o ile postacie Celaeny i Chaola osobno były dla mnie fantastyczne, to ta dwójka wspólnie mi do siebie nie pasowała. Coś nie zgadzało mi się zarówno w Aelin i Dorianie, jak i Aelin i Chaolu, ale w końcu nadszedł ten moment, kiedy jeden z bohaterów dopełnia ją całkowicie – dzięki ci Rowanie! W końcu jest to para, którą potrafię sobie wyobrazić – śmiercionośni, groźni i niebezpieczni Aelin i Rowan.

Jedyną sprawą, która działała mi na nerwy, było zachowanie Chaola, który nagle doznał prawdziwego szoku widząc brutalną wersję Celaeny i robił jej z tego powodu wyrzuty. No naprawdę, kapitanie! Myślałam, że zdążyłeś już zauważyć, że Aelin to nie typ dziewczyny biegającej po łące z kwiatkami i goniącej motyle… Westfal naprawdę czasem zachowywał się nieznośnie i ciężko było ignorować jego zmiany nastroju.

O ile podczas dwóch poprzednich tomów Szklanego tronu miałam problem z wciągnięciem się w książkę na początku, Królowa Cieni porwała mnie od razu. Tutaj nie było miejsca na niepotrzebne wstępy czy długo rozwijającą się akcję – nie, tym razem o nudzie nie było mowy.

Szczerze mówiąc, zabrakło mi efektu zaskoczenia na końcu książki, jaki był obecny w każdym poprzednim tomie. Mam na myśli kilka ostatnich zdań, które potrafiło momentalnie rozerwać moje serce na kawałki. Tutaj, chociaż cała powieść była absolutnie fantastyczna, brakowało mi tego ostatniego, końcowego uderzenia.

Podsumowując, Królowa Cieni to najlepszy tom Szklanego tronu od czasu pierwszej części. Zachwycili mnie tutaj nie tylko wybitni bohaterowie, tworzący zgraną, piekielnie zdolną drużynę, ale także (w końcu!) doskonale zgrany wątek miłosny oraz akcja, która ani razu się nie zatrzymała. Mimo minimalnych zgrzytów w postaci irytującego zachowania Chaola praz braku zaskoczenia w końcówce powieści, jest to książka, którą pokochałam z całego serca.

booksofsouls.blogspot.com
Autor:
Data: 30.05.2017 22:25
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

skrytaksiazka.blogspot.com

Ciężko jest mi opisać fabułę książki unikając jakichkolwiek spoilerów (zwłaszcza, że to już czwarty tom serii), tak więc rezygnuję z tego i przejdę po prostu do innych aspektów, które chciałabym poruszyć w tym poście. Jak już napisałam - to moja czwarta przygoda z ukochanymi i niezastąpionymi bohaterami od których tak się uzależniłam, że mogłabym tę historię czytać w kółko i w kółko. Czy to już nałóg? Albo jakaś choroba psychiczna? Nie mam pojęcia, ale seria "Szklany tron" to mój WIELKI i OGROMNY numer jeden i wątpię, że cokolwiek go przebije.

Dopiero w "Królowej cieni" zauważyłam jaką ogromną metamorfozę przeszła główna bohaterka od pierwszego tomu. Od zawsze darzyłam ją sympatią, a jej ironia i arogancja wcale mi nie przeszkadzały. Teraz staje się zupełnie inną osobą. Jej charakter ogromnie się ukształtował, nie tylko przez wszystkie sytuacje, które ją spotkały, ale też przez to kim tak naprawdę jest. Zawsze wie co powiedzieć, co zrobić, jak zareagować.. a co najlepsze, jej intrygi i pomysły są nieobliczalne i momentami byłam w takim szoku, że nawet ja tak łatwo dałam się jej omamić.

Sytuacja z Manon i jej wiedźmami, które poznajemy w "Dziedzictwie ognia" nabiera intensywności. Ten wątek dziwnie mi się dłużył w poprzedniej części, ale teraz widzę, że to wszystko było potrzebne. Ta bohaterka również doświadcza pewną wewnętrzną przemianę, co było ważne dla fabuły i ogromnie przypadło mi to do gustu. Genialne jest to, jak Sarah J. Maas ma wszyściutko perfekcyjnie obmyślone. Nie wiem ile razy jeszcze wspomnę, że jestem pod ogromnym wrażeniem!

Rowan, Chaol, Dorian, Aedion.. dosłownie nie wiem, który z tych panów bardziej mnie oczarował. Co prawda głęboko w sercu zawsze będę za byłym kapitanem Gwardii, ale reszta owych mężczyzn również jest fenomenalna. Podobało mi się jaką rolę odegrał każdy z nich i jak to wszystko się rozwinęło. Najmniej mieliśmy wydarzeń związanych z Chaolem i Dorianem, ale jeśli już jakieś były, to były z pewnością istotne i przyprawiające o palpitacje serca. Na samym początku strasznie bawiła mnie relacja Rowana i Aediona. Ogólnie zdarzały mi się momenty w książce, kiedy miałam ochotę śmiać się do rozpuku, głównie przez zabawne dialogi.

Ile nowych odkryć, faktów i bohaterów! Z każdym tomem zostajemy zasypani nowymi informacjami, które całkowicie zmieniają bieg fabuły. Ja dosłownie zawsze nie mam pojęcia czego się spodziewać w trakcie lektury i ciągle myślę, co ta autorka wymyśliła. Jednymi z ważnych ról w historii zawartej w "Królowej cieni" odgrywają również Lysandra i Elide. Obie Panie nie znałam, ponieważ nie pojawiły się we wcześniejszych częściach, ale cieszę się, że miały swoje momenty. Obie mega odważne, silne i jak się okazuje - ważne w życiu naszej głównej bohaterki. Uwielbiam Sarah J. Maas za to, jak kreuje damskie postacie. To jak są waleczne, bezkompromisowe i nie płaszczące się przed nikim, jest niesłychane.

We wcześniejszych tomach akcja skupia się głównie na kilku ważnych miejscach, które odgrywają w fabule zasadniczą rolę. W "Szklanym tronie" i "Koronie w mroku" był to Adarlan. W "Dziedzictwie ognia" rozrasta się na Adarlan i Wendlyn, a tutaj wszystko dzieje się wszędzie.. dosłownie! Akcja bardzo się rozprzestrzeniła. Większość czytelników uważa, że pierwsza połowa książki jest raczej nudna, ale ja jestem zakochana w całości. Autorka specjalnie to zrobiła, aby potem na sam koniec wbić nam nóż w serce i zostawić z płaczącą duszą. Teoretycznie (z samego początku) ta powieść zaczyna się spokojnie, a później coraz bardziej nabiera tempa, niczym jazda na rowerze.

Moim największym zaskoczeniem było samo zakończenie książki i kolejny istotny fakt związany z miejscem Morath, ponieważ nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Ostatnie sto stron to była czysta apokalipsa w mojej głowie. Zdarzyło mi się odkładać tę książkę na dłuższy czas, bo nie mogłam przetrawić tego wszystkiego. No cóż.. za dużo emocji, zdecydowanie za dużo, a przecież każdy musi odpocząć od nadmiaru tego stresu, które wywołują w nas książki tej autorki. Nie żebym narzekała.. o nie, nie. Jestem zadowolona, ale nie chciałam tak szybko jej skończyć, bo z tomu na tom ta seria jest bliższa końcowi.

Po raz kolejny jestem zachwycona. Po raz kolejny jestem zakochana. Z każdym tomem kocham tę historię coraz mocniej i zawsze na końcu ciężko mi się rozstać z bohaterami, których pokochałam od pierwszej części. Sarah J. Maas z tomu na tom tworzy coraz bardziej niesamowitą fabułę. "Szklany tron" w porównaniu do "Królowej cieni" to nic, dosłownie nic. To aż nieprawdopodobne.
Autor:
Data: 28.03.2017 16:34
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Matulu, co to było

Aelin po kilku miesiącach przebywania w Wendlyn, wraca do Adarlanu. Zabójczyni wraca silniejsza, po treningu z Rowanem potrafi walczyć jeszcze lepiej. W Adarlanie jednak dziewczyna traci swoją moc władania ogniem. Królowa Terrasenu nie jest jednak sama. Z pomocą przyjaciół – Chaola, Lasandry, kuzyna Aediona, oraz Rowana szykuje zemstę dla okrutnego króla.
Jak już jesteśmy przy bohaterach... ludzie kochani, czy tylko mnie tak bardzo Chaol na początku wkurzał?! Miałam ochotę wejść do książki i porządnie nim potrząsnąć. Z biegiem czasu jednak się zrehabilitował w moich oczach.

W czwartym tomie poznajemy w końcu człowieka, który uratował i wytrenował Celaenę – Arobynna Hamela. Sama Aelin jednak nie żywi do niego zbyt przyjaznych uczuć. Nie po tym, co Król Zabójców zrobił jej ukochanemu kilka la t wcześniej. Postać Hamela odgrywa w Królowej cieni dosyć spore znaczenie i myślę, że autorka dobrze zrobiła nie wciskając go do poprzednich części, gdyż idealnie wykorzystała potencjał owego bohatera w tym konkretnym tomie.

Bardzo ciekawy zabieg Sarah zrobiła łącząc w pewnym momencie ścieżki wiedźm i naszej grupki bohaterów. Owe wiedźmy są bardzo interesującymi postaciami w tej serii, ale nie ukrywam, że ich wątek lubię najmniej, mimo że w Królowej cieni już bardziej je polubiłam.

Po skończeniu Dziedzictwa ognia, sądziłam, że trzecia część jest najlepsza. Myliłam się okay? Trzeci tom owszem, był świetny, ale czwarty był jeszcze lepszy *.* Aż się boję pomyśleć, co będzie w piątym. Królowa cieni może i ma ponad 800 stron, ale jej objętość widać tylko po tym, że jest ona ciężka XD Treść ani trochę się nie dłuży, w tych całych ośmiuset stronach nie ma miejsca na nudę... Tam się co chwile coś dzieje. Raz śledzimy wydarzenia z udziałem wiedźm w Morath, czasami zaglądamy do zamku zobaczyć co u naszego biednego Doriana, ale jednak najczęściej śledzimy losy Aelin i jej towarzyszy.

Nie wiem jak Maas to robi... ale czytając jej książki, mam wrażenie, że uczestniczę w tych wszystkich wydarzeniach razem z jej bohaterami. W Królowej nie było inaczej. Wiadomo, że książki przenoszą do innego świata ale... jak czytałam zakończenie (a jak wiemy, w zakończeniach Sarah szczególnie nie ma dla nas litości) miałam wrażenie, że jestem w Adarlanie razem z Aelin i resztą. Kiedy odłożyłam czytanie, aby iść spać, rzeczywistość uderzyła we mnie jak obuchem. Cały czas myślami krążyłam w tym świecie. Ciężko jest wykreować aż tak realistyczny świat, więc może i to mówiłam, ale powiem jeszcze raz – Sarah to mistrzyni świata fantasy.

Wyżej wspomniałam, że zakończenie typowe dla niej. Oj tak, bardzo podobne emocje, jak przy końcówce ACOMAFU... wściekłość, ból, przerażenie, lęk, radość, strach, euforia i tysiąc innych określeń. To mnie rozbiło. Skończyłam Królową z uśmiechem na twarzy, bo pomimo pewnego smutniejszego wątku, zakończenie mnie zadowoliło. Teraz z jednej strony z niecierpliwością czekam na Imperium burz... ale z drugiej.... kto wie, ile będziemy musieli czekać na kolejną część...
zabookowanyswiatpauli.blogspot.com
Autor:
Data: 08.08.2016 15:12
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Ideał!

Skończyłam czytać „Królową Cieni”… czwarty tom znakomitej serii tworzonej przez Sarę J. Maas, na który tak długo czekałam. Serce mi krwawiło, gdy widziałam, ile osób już ją ma u siebie, a ja jeszcze nie. Ale gdy nadszedł ten piękny, słoneczny dzień, gdy dotarła do mnie paczka, otworzyłam ją i zobaczyłam w niej to cudo, porzuciłam praktycznie wszystko inne i wzięłam się za lekturę. Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, ile emocji towarzyszyło mi podczas tych kilku godzin… Książka liczy sobie prawie 850 stron, a ja ją po prostu pochłonęłam. Nawet nie wiem kiedy. I to jest straszne… bo teraz muszę czekać na tom piąty…

Aelin powróciła do Adarlanu, aby zemścić się na wszystkich, którzy zrobili jej kiedyś krzywdę. Nie cofnie się przed niczym, aby sprawiedliwości stało się za dość. Tożsamość Celaeny Sardothien zostawiła już za sobą, teraz stała się prawdziwą następczynią tronu Terrasenu. Nadszedł czas zemsty i sięgnięcia po to, co należy się tylko i wyłącznie jej. Mimo że w Adarlanie nie może władać swoją magią, to może liczyć na swoich wiernych towarzyszy. Razem dokonają rzeczy, które wydają się być niemożliwe. Sytuacja jest po prostu beznadziejna, a zagrożenie czyha na nich z każdej strony. Valgowie rosną w siłę, krewni Fae Aelin nie kwapią się do tego, aby dziewczynę wesprzeć, a wiedźmy szykują się do wojny. Czy Aelin odzyska tron?

Ja nawet nie wiem od czego mam zacząć! Ta recenzja będzie czystym chaosem i z góry za to przepraszam, ale nie umiem inaczej. Tyle myśli kotłuje się w mojej głowie… Nigdy nie zrozumiem tych wszystkich czytelników, którzy uznali twórczość Maas za jakieś nieporozumienie pełne nieścisłości! Jak tak w ogóle można! Jakie w ogóle nieścisłości czy niedopowiedzenia? Jaka beznadziejna Zabójczyni? Czy naprawdę nie widzicie tego ognia, którzy drzemie w tej dziewczynie? Która jest wspaniałym strategiem i doskonale wie, że wszystko ma swój czas? Jej plany nie raz bywają zaskakujące, bowiem autorka ujawnia je dopiero po ich wykonaniu, a niesamowita logika i rozsądek Aelin są czymś wartym pozazdroszczenia! Mimo że kieruje nią chęć zemsty, to potrafi nad sobą zapanować i osiągać swoje cele w odpowiedni sposób. Nie boi się ryzyka, ale wie, kiedy należy odpuścić. Ta dziewczyna stała mi się bliską przyjaciółką, siostrą, rodziną… A i nie raz czułam się tak, jakbym była w jej skórze.

Te prawie 850 stron może przerażać, ale ja byłam przeszczęśliwa, gdy to zobaczyłam! To oznaczało, że będę mogła spędzić kilka cudownych godzin w świecie, który uwielbiam. Dodatkowo ta seria ma to do siebie, że każdy kolejny tom jest lepszy od poprzedniego. Z „Królową Cieni” nie było inaczej. W zachowaniu Aelin zaszła bardzo zauważalna zmiana, stała się dojrzałą kobietą, która z godnością przyjęła swoje dziedzictwo. Nie jest byle rozwydrzoną księżniczką. To prawdziwa królowa o wielkiej sile. A fabuła tej części jest po prostu niesamowita! Wspaniale przemyślenia, bardzo dobrze ułożona, porywająca, z wartką akcją i odpowiednim budowaniem napięcia tam, gdzie jest to konieczne. Przyznam szczerze, że chwilami sama nie wiem, czego mogę się spodziewać po autorce. Potrafi tak sprawnie operować piórem i tak kreować swoją historię, że w sercu czytelnika zasiewa sporą dawkę niepewności. A to wszystko jeszcze bardziej podsyca atmosferę! Poza tym naprawdę cudownie radzi sobie z kreacją książkowego świata i poszczególnych bohaterów.

No i nie mogę pozostać obojętna na ten wir emocji, który mną targał podczas czytania. W pierwszej kolejności miałam ochotę zabić Chaola Westfalla! Człowieku, jak ja Cię nienawidziłam przez pierwsze 400 stron! Masz szczęście, że się zreflektowałeś. Było mi bardzo szkoda Doriana, bo mimo wszystko jest on naprawdę sympatycznym facetem. Bardzo ciekawił mnie motyw wiedźm – rozpoczęło się to w trzecim tomie, a teraz zostało rozwinięte w bardzo ciekawy sposób. Cieszę się, że autorka obiera różne kierunki i wprowadza wiele wątków, które umiejętnie ze sobą łączy. Jeszcze mocniej zżyłam się z główną bohaterką, co pozwoliło mi mocniej przeżywać każdą sytuację rozgrywającą się w tym tomie cyklu. Dodatkowo chciałabym oznajmić wszem i wobec, że moje serce należy do Rowana Białego Ciernia! Ten Fae jest po prostu idealny pod każdym względem. Uwielbiam relację jego i Aelin, bo jest perfekcyjna. Myślę, że to właśnie czegoś takiego ludzie szukają przez całe życie. Są razem wspaniali, chemia między nimi, urocze złośliwości, wzajemne oddanie i przywiązanie, bycie przy sobie w najtrudniejszych chwilach. To jest po prostu piękne i nic więcej bym tutaj nie dodała.

„Królowa Cieni” to powieść doskonała, niepowtarzalna, cudowna, wspaniała… i mogłabym wymienić jeszcze wiele innych słów tego typu. Punkt kulminacyjny to czyste szaleństwo, które nie pozwala czytelnikowi na ani chwilę wytchnienia. Tej książki nie da się odłożyć na półkę. Nie da się tak łatwo przerwać czytania. Ona całkowicie porywa czytelnika, pochłania i nie wypuszcza – nawet gdy już ją skończymy czytać, to nadal jesteśmy w świecie stworzonym przez Sarę Maas, a nie w otaczającej nas rzeczywistości. Historia Aelin zajęła specjalne miejsce w moje sercu, Sarah J. Maas góruje na mojej liście ulubionych autorów, moje serce krwawi, że muszę czekać na kolejny tom, a jeszcze bardziej przeraża mnie to, co zrobię ze swoim życiem, gdy już zakończę ten cykl… Cóż więcej mogę napisać, ta seria jest po prostu idealna.

www.bookeaterreality.blogspot.om
Autor:
Data: 14.07.2016 20:36
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Powróciła by rozliczyć się z przeszłością!

Niejednokrotnie, na tym blogu mogliście już usłyszeć o Sarah J. Maas oraz jej przepełnionych magią, romansem oraz fantastyką książkach. Ta kobieta, to swoiste ucieleśnienie autora, który ma rzadko spotykany talent do posługiwania się słowem, kreacji bohaterów oraz tworzenia światów, które prześladują czytelnika nawet po odłożeniu lektury jego książki. Cealena Sardothien powraca po raz czwarty, natomiast Sarah J. Maas oczarowuje nas, podczas jej lektury niczym przy pierwszym spotkaniu.

Aelin wraca do Adarlanu - krainy, w której tak wiele straciła. Nadszedł bowiem czas na wyrównanie rachunków, zdobycie należnego jej tronu oraz rozliczenie się z przeszłością. Ojciec Doriana jednak nie zamierza się poddać, z mroczną armią u boku rośnie w siłę, siejąc postrach oraz zło, jakiego Adarlan dawno nie zaznał. Aelin Ogniste Serce robi wszystko co w jej mocy by ocalić, tych, którzy jej pozostali oraz pomścić osoby, które zostały jej odebrane. Jednak oddalona od księcia Fae zabójczyni, zaczyna zdawać sobie sprawę jak istotną partią jej samej stał się Rowan oraz jakimi płomiennymi uczuciami zaczyna go darzyć...

Ponad osiemset stron nieopisanego szczęścia. Tak określiłabym lekturę czwartego już tomu z serii Szklany tron. Nie chodzi mi tu o same wydarzenie, o których głębiej rozpiszę się w kolejnych akapitach, lecz o samą objętość, o to jak po tylu miesiącach czekania, mogłam usiąść wygodnie w fotelu i wpaść w świat Aelin na długie, długie godziny. Spotkanie to było, nie oszukujmy się, równie udane co każde poprzednie, w przypadku książek tej autorki. Wpadłam w świat dawnej Zabójczyni Adarlanu, niemal od pierwszego zdania, pierwszego rozdziału. Bardzo lubię powracać do serii, które jak wiem mnie nie zawiodą. Wielokrotnie to już powtarzałam i powtarzać będę - Sarah J. Maas to królowa współczesnej fantastyki, która mimo wielotomowych serii wciąż zachowuje poziom oraz potrafi trzymać czytelnika na krawędzi krzesła - niepewnego dalszych wydarzeń, przepełnionego emocjami oraz dalszymi, możliwymi scenariuszami dążeń prawowitej królowej do tronu.

Już dawno przekonałam się, że w przypadku Sarah J. Maas, zaskakiwanie czytelnika to stały element jej serii. Czytałam ten tom z zapartym tchem, nie mogąc się doczekać kolejnych zdarzeń, kolejnych decyzji, kolejnych stron. Dążyłam do końca, chcąc poznać dalsze losy bohaterów, jednocześnie, po raz czwarty mając dylemat; kolejne miesiące bez Aelin? Bez Rowana? Bez Chaola? Doriana? Magi, niebezpieczeństwa, fantastyki i cudownie wykreowanego świata? Zadanie wydaje się być niemożliwym do wykonania, jednak z autopsji wiem, że cierpliwość popłaca i za kilka miesięcy znów będę mogła wkroczyć do swojego ulubionego, fantastycznego świata.

Sama narracja, jak w przypadku poprzedniego tomu, podzielona jest między bohaterów. Tym razem jednak, oprócz punktu widzenia Aelin, Doriana, Chaola, czy też dziedziczki tronu Czarnodziobych, mamy do czynienia z nową postacią, która zapowiada się być jednym z istotniejszych bohaterów w kolejnych częściach cyklu. Oczywiście narracją, która najbardziej mi się podobała, była ta z punktu widzenia głównej bohaterki, która swym silnym charakterem oraz sarkastycznym sposobem bycia, już od pierwszej części zyskała moją dozgonną sympatię. Jest zaprzeczeniem większości nieporadnych, zależnych od mężczyzn bohaterek, jakie dane jest czytelnikowi spotkać w literaturze współczesnej i nie tylko.

Co do pozostałych bohaterów. Moją uwagę zyskał, rzecz jasna Rowan, czyli książę Fae, którego Aelin poznała podczas swej podróży do Wendyln w poprzednim tomie. Mężczyzna stał się nie tylko ważnym członkiem jej prywatnego dworu, lecz również bratnią duszą, dla której gotowa jest zginąć. Ich, powoli budująca się relacja, która weszła na nieco inny poziom, niż ten dotychczas ukazany, była dość mocno zarysowana. Bardzo sensualna, drapieżna, niekiedy wywołująca na twarzy czytelnika uśmiech. Mimo, iż dotychczas nie wyobrażałam sobie Cealeny u boku nikogo innego, niż Chaola, autorka, mało subtelnie przedstawiła dawnego Kapitana, w dość niekorzystnym świetle, co miało na zamiarze przyciągnięcie wzroku czytelnika w stronę relacji Aelin - Rowan oraz porzucenie wszelkich nadziei na rozkwit dawnego romansu. Gdyby nie fakt, że książę Fae, ja na ten moment jest moją ulubioną postacią w całym cyklu, zamysł ten zapewne spotkał by się z negatywnym odbiorem. Jest mi szkoda tej relacji, lecz ostatecznie widzę, że historia poszła we właściwym kierunku. Cealena Sardothien zginęła, jakże więc mogło być inaczej?

Ogromnym plusem całej serii, nie tylko tego tomu, jest humor, który przewija się przez znaczną część kart powieści Sarah J. Maas. Niejednokrotnie nie mogłam powstrzymać wypływającego na moje usta uśmiechu. Sarkazm jakim cechuje się główna bohaterka jest już kultowym elementem tej serii. Będę niewątpliwie wracać, do najznamienitszych ripost w ponure dni i ponownie wkraczać w świat Aelin. Aedion, był kolejną wartą uwagi postacią. Choć jego nadzwyczajne oddanie kuzynce, szczególnie w pierwszej połowie książki, może wydać się, aż nadto wyszczególnione, jest on bohaterem równie dobrze wykreowanym co pozostali. Co do jego pochodzenia oraz pokrewieństwa z Aelin nie ma żadnych wątpliwości.

Książka jest pełna zwrotów akcji, walk oraz dynamiki. Również dzięki temu, mimo ponad ośmiuset stron, pozycję tą czyta się z zapartym tchem i kończy niespodziewanie szybko. Odłożenie książki po zakończeniu danego rozdziału, często jest zabiegiem niemożliwym, gdyż bardzo często równoznaczne jest to z przerwaniem rozwoju jakiegoś wydarzenia. Ja nie jestem do tego zdolna, gdyż wiem, że zostałabym zalewana przez chmarę pytań, możliwych scenariuszy danego wątku. Więc czytałam, czytałam, czytałam, aż zauważyłam, ze zbliżam się nieuchronnie do końca. Wtedy pożałowałam tylko jednego - że za moment będzie mi dane poznać zakończenie tego tomu.

Rozwinięcie niektórych wątków nowo otwartych, jak i tych znanych z poprzednich tomów w pełni mnie usatysfakcjonowało. Autorka w wielu przypadkach trzymała mnie w niepewności, jednak strach przez nieznanym okazał się niepotrzebny. Mam wrażenie, że część ta była, mimo wielu wątków, bohaterów oraz akcji dość neutralna. Nie wywoływała, aż tak skrajnych emocji, jak dla przykładu tom poprzedni. Samo zakończenie było, mimo wszystko szczęśliwie, bezkrwawe, jeśli w stosunku do Aelin można użyć takiego określenia. Pierwszy raz zakończyłam lekturę nie przeklinając w myślach autorki. Oczywiście niczego bardziej nie pragnę, niż tego by móc przeczytać kolejny tom, jednak czuję się ukontentowana zakończeniem. Obawiam się jednak, że to tylko cisza przed nadchodzącą burzą...

Była taka jedna scena, pomijając te z udziałem Rowana, która wyjątkowo zapadła mi w pamięć. Mianowicie ta, w której Aelin na cmentarzu rozlicza się z przeszłością. Jest to scena tak konieczna, tak pięknie napisana, że brak mi zwyczajnie słów. Myślę, że czytelnicy również potrzebowali takiego zakończenie tego wątku. Takiej kropki nad i, która podkreśliłaby wagę tej postaci w życiu dziewczyny. Osoby, które czytały tę część myślę, że mogą wiedzieć o co mi chodzi. To jedna z tych scen, która otwiera, dawno zasklepione rany.

Sam styl pisania, którym posługuje się Sarah J. Maas, mimo, iż nie wysublimowany, co jednak nie jest pożądane w tym gatunku, zapada w pamięć. Idealnie opisuje otaczającą bohaterów rzeczywistość, ich charaktery oraz koneksje między nimi. Uważam, że z każdą książką widać progres w kunszcie autorki. Nie mogę się doczekać, tego co przygotowała dla nas w kolejnym tomie, ponieważ ona nigdy nie zawodzi. Dostarcza czytelnikowi niezwykłych emocji, nowych bohaterów, których mogą pokochać, bądź znienawidzić oraz pozwala, coraz głębiej zajrzeć do fantastycznego świata, który stworzyła.

Boję się kolejnego tomu. Tego co może mnie tam spotkać, bo tak neutralnym zakończeniu. Ponieważ zapowiada się na to, że wydarzenia w tym tomie, to dopiero początek problemów, które czekają Aelin w drodze do tronu. Niewątpliwie będzie to kolejna, z serii niezwykła podróż, na którą zapewne nie będę gotowa emocjonalnie. Mam nadzieję, że wydawnictwo wyda piątą część niedługo po amerykańskiej premierze.

Wiecie co? Nie przepadam za seriami, które mają więcej niż trzy tomy (rzadko też sięgam po takie), ponieważ zazwyczaj kolejne części, są pisane tylko i wyłącznie z myślą o zysku. Ja natomiast nudzę się na rozwlekanej przez wiele tomów historii, która równie dobrze mogłaby zakończyć się na pierwszej części. Sarah J. Maas jednak zmusza mnie do tego by sięgać po kolejne tomy swej serii. Tutaj nic się nie zmienia. Każdy kolejny tom jest równie dobry co poprzedni, jeśli nie lepszy. Fantastyka w najcudowniejszym wydaniu. Jeśli jeszcze nie sięgnęliście do przygód Cealeny Sardothien koniecznie to zmieńcie. Po prostu warto czasem przysiąść nad naprawdę dobrym kawałkiem fantastyki.
http://zagoramiksiazek.blogspot.com/2016/07/krolowa-cieni-sarah-j-maas.html
Autor:
Data: 10.07.2016 10:56
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Za śmierć mojego narodu

Nigdy nie byłam, nie jestem i z pewnością nie czuję się znawcą fantastyki. Do tej pory znajdzie się na rynku wiele książek, których nie tyle nie miałam okazji przeczytać, ale nawet o nich usłyszeć. A jednak na podstawie swojego skromnego doświadczenia powiem jedno – jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać serii „Szklany tron” autorstwa Sarah J.Maas, to koniecznie musicie to zmienić! Dlaczego? Odpowiedź znajdziecie w recenzji już czwartej części 🙂

ZA ŚMIERĆ MOJEGO NARODU

Aelin Galathynius, dawna królowa Terrassenu powraca, by walczyć o wolność dla swojej ojczyzny, która niegdyś została jej brutalnie odebrana przez nie kogo innego, jak samego króla Adarlanu. Aby jednak stanąć z nim do walki Celaena Sardothien, była Królowa Zabójców, więźniarka w Endovier oraz Królewska Obrończyni będzie potrzebowała czegoś więcej, niż siły i dobrej taktyki. Zwycięstwo może jej dać jedynie magia, która dawno temu przestała istnieć w Adarlanie. Czy uda jej się zemścić na władcy i jednoczesnym zabójcy jej rodziny jednocześnie nie tracąc nikogo z jej bliskich?

„Nie miała pojęcia, co o tym myśleć. Miała jednak nadzieję, że uda im się wszystkim to przeżyć. Wielką nadzieję.”
Tym razem nie będę owijać w bawełnę, bawić się w porównania i eufemizmy, nie. Powiem po prostu to, co ciśnie mi się na usta po przeczytaniu tej książki. JEST CUDOWNA. I tyle, koniec, kropka.

Sarah J.Maas po raz kolejny funduje nam fantastyczną podróż w nieznane, od której nie sposób uwolnić się choćby na chwilę. Jej cudowny i płynny język, a także charyzmatyczni i pełni tajemnic bohaterowie, których pokochałam już w „Szklanym tronie”, zatrzymują czytelnika na długo.

I tym razem mamy szansę podziwiać nie tylko kunszt pisarski autorki, ale sam pomysł na fabułę. Po „Dziedzictwie ognia” zastanawiałam się, czy Sarah J.Maas stać jeszcze na coś więcej. A jednak i tym razem wszystko jeszcze lepiej ze sobą współgra, wątki łączą się ze sobą jeszcze lepiej niż najlepsze puzzle, a całość kończy się w jeszcze lepszy, bardziej zaskakujący sposób, który tylko autorka byłaby w stanie wymyślić. Wiem, że prawdopodobnie się powtarzam, ale trudno znaleźć mi słowa na to, by opisać „Królową cieni”, która wzbudziła u mnie całą gamę emocji – od miłości do strachu.

Jeżeli szukacie kawałka dobrej fantastyki, to z czystym sumieniem mogę Wam polecić serię „Szklany tron”, której ostatnia część dosłownie zmiotła mnie z nóg. Moim skromnym zdaniem (nie)znawcy fantastyki to jedna z lepszych po Harrym Potterze i „Innych” Anne Bishops, które znajdziecie na rynku.

www.carolinelivre.pl
Autor:
Data: 26.06.2016 11:20
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Powraca, by podpalić świat

Celaena Sardothien przestała istnieć po tym, jak w Wendlyn odkryła swoje dziedzictwo, a także bratnią duszę. Do Adarlanu powraca już jako Aelin Galathynius, rządna zemsty królowa, która zamierza spalić swoich wrogów, obudzić magię i odzyskać swe należne miejsce w Terrasenie. Na miejscu staje twarzą w twarz z byłym dowódcą Gwardii Chaolem, z którym niegdyś łączyło ją namiętne uczucie. Od tamtego czasu wiele się zmieniło i zarówno zabójczyni jak i kapitan przeszli metamorfozę i teraz łączy ich jedynie wspólny cel i przyjaźń, choć nie obywa się bez ciągłych sporów. Ich sporym problemem jest książę Dorian, którego ciało opętał demon i zrobią wszystko, by uratować przyjaciela, a także zabić okrutnego władcę Adarlanu, który uciska lud. Pomagają im w tym Rowan, książę Fae, który zrobiłby dla swojej królowej wszystko, oraz jej niedawno odnaleziony, bliźniaczo podobny kuzyn Aedion. Wątków w tej części jest mnóstwo i żeby się w nich wszystkich nie pogubić, to trzeba samemu się w nią zagłębić.
O ile w trzecim tomie Aelin była irytująco pokonana, tak w tym znów stała się arogancka i zadziorna, czyli tak jak nasza dawna Celaena. Oczywiście dziewczyna ogromnie się zmieniła, do czego przyczyniło się wiele wydarzeń. Jednak nie jest to zła przemiana, podoba mi się jej władczy charakter oraz to jak oswaja się powoli ze swoim przeznaczeniem. Mimo, że nadal nie pałam wielką sympatią do Rowana, to muszę przyznać, że jego postać dużo wnosiła do fabuły, a także jego umiejętności walki. Cudownie było znów spotkać się z Chaolem i Dorianem, którzy pomimo wielu zawirowań nadal pozostali moimi ulubionymi postaciami męskimi. Konkurencją dla nich stał się generał Aedion, który ma poczucie humoru oraz silną osobowość. Bardzo podobały mi się jego potyczki słowne z kuzynką z tego względu, że ich charaktery są wybuchowe. Kolejną bohaterką, na którą zwróciłam szczególną uwagę była Manon, Przywódczyni Trzynastki. Ta wiedźma jest niezwykle barwną postacią i mam nadzieję, że w kolejnych częściach nie zabraknie jej przygód. Tę książkę czytałam dość długo, ale nie dlatego, że była nudna. Wręcz przeciwnie, chciałam delektować się każdą stroną, którą napisała Sarah J Maas. Powolne zagłębianie się w historię sprawiło, że nie gubiłam się w postaciach, wątkach, polityce oraz krainach. W trzeciej części narzekałam na to, że mało się działo. Na szczęście tak jak sądziłam było to tylko przejściowe i teraz autorka stanęła na wysokości zadania. Akcja była porywająca, nie dało się od niej oderwać, a nieoczekiwane zwroty akcji sprawiały, że opadała mi szczęka. Ostateczne starcie z królem zostało widowiskowo opisane i nie na darmo ta kobieta nazywana jest królową fantasy. Styl pisania się nie zmienił, nadal stopniowo buduje napięcie, by potem zarzucić czytelnika wirem zdarzeń. Historia, którą kilka lat temu poznałam w "Szklanym tronie" ogromnie się rozwinęła, jestem pod wrażeniem mnogości wątków i nowych wyraziście wykreowanych postaci.
Jeśli jeszcze nigdy nie sięgnęliście po tę serię, to musicie wiedzieć, że wiele straciliście. A jeśli już kiedyś poznaliście Celaenę Sardothien i jej przyjaciół, to koniecznie sięgajcie po kolejne tomy, gdyż utrzymują poziom!
Sarah J. Maas - pozostałe pozycje w naszej księgarni:
Pobierz naszą aplikację!
Aplikacja Bonito w Google Play Aplikacja Bonito w App Store Aplikacja Bonito w AppGallery
Jesteśmy tanią księgarnią internetową. Oferujemy tanie książki i komiksy, muzykę na płytach CD, filmy DVD i Blu-ray, zabawki dla dzieci, puzzle i gry planszowe. Koniecznie sprawdź nasze Bestsellery!