Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania
Książka Straceńcy
Ingar Johnsrud
Skorzystaj z rabatu do 25% na wybraną ofertę wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego!

Straceńcy

Nasza cena:
11,47 zł (zawiera rabat 23 %) (pozycja niedostępna)
Cena rynkowa: 14,90 zł (oszczędzasz 3,43 zł)
Autor: 

Ingar Johnsrud

Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania:2017
Oprawa:miękka ze skrzydełkami
Liczba stron:504
Format:13.6 x 20.5 cm
Numer ISBN:978-83-7515-159-6
Kod paskowy (EAN):9788375151596
Waga:502 g
Dostępność: pozycja niedostępna (ostatnio dostępna: 15.05.2020 13:24)
Jeśli chcesz dostać powiadomienie, gdy pozycja będzie dostępna, podaj swój e-mail:
E-Mail:

Straceńcy – opis wydawcy

Nowa powieść Ingara Johnsruda, autora „Naśladowców”

Fredrik Beier przekroczył swój próg wytrzymałości. Rozwód, śmierć dziecka, nieudane śledztwo, które pociągnęło za sobą wiele ofiar... Budząc się w szpitalnym łóżku, Beier wie, że kilka pigułek więcej popitych alkoholem i byłby już tylko legendą norweskiej policji.

Gdy udaje mu się wreszcie stanąć na nogi, jego partnerka Kafa Iqbal odkrywa cztery trupy w różnych dzielnicach Oslo. Na miejscu jednej ze zbrodni uwagę policjantki przykuwa zdjęcie dziewczynki podpisane Kalypso. Pojawiają się kolejne ofiary, a w ich mieszkaniach Iqbal i Beier znajdują taką samą fotografię.

Co oznacza tajemniczy podpis? Ceną za odpowiedź na to pytanie może być niejedno życie.

Fredrik Beier i Kafa Iqbal powracają w napakowanym akcją i emocjami thrillerze.

FacebookTwitter
Straceńcy - Dodaj do schowka
Dodawanie do schowka jest możliwe tylko po zalogowaniu na swoje konto.
Data ukazania się w księgarni: 2017.01.27
Recenzja
Opinie czytelników o „Straceńcy”
Średnia ocena: 4,6 na bazie 10 ocen z 10 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor: LeonZabookowiec, data: 29.03.2017 17:01, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Brudny kryminał

Ponura, mroczna atmosfera? Śmierć, która czyha na każdym kroku? Nieustanne budowanie napięcia? To musi być norweski kryminał! Straceńcy nie są tutaj wyjątkiem, od niemal pierwszych stron mierzymy się z brutalnością, która będzie nam towarzyszyć przez większą część powieści. Nie ma tutaj miejsca na pół środki, są mocne akcenty przesiąknięte krwią, trupami i tajemnicami. Ingar Johnsrud nie poszedł na łatwiznę, stworzył wielowątkową powieść, która trzyma w napięciu do samego końca, zrobił to z niebywałym rozmachem: pomieszał teorie spiskowe, szpiegów i morderstwa, zachowując przy tym klimat kryminału. Dodatkowo nie musicie się martwić o to, że nie czytaliście Naśladowców, pamiętajcie jednak, że jeśli sięgniecie od razu po drugą część, to mogą pojawić się spoilery dotyczące wydarzeń z wcześniejszych wątków.

Poznajemy komisarza Fredrika Beiera, który jest na granicy załamania nerwowego, jeszcze krok, a pogrąży się w całkowitej niemocy - przeszłość nie daje mu o sobie zapomnieć, a on sam nie potrafi się z nią pogodzić... Stracił dziecko, rozwiódł się, ma za sobą nieudane śledztwo. Jest wrakiem człowieka. Próbuje stanąć na nogi, więc pogrąża się w wir pracy, kryminaliści przecież nie śpią, prawda? Kafa Iqbal, kobieta, z którą już jakiś czas temu współpracował, prowadzi śledztwo dotyczące śmierci tajemniczego mężczyzny. Beier odkrywa innego trupa. Problem jest jednak jeden: obaj denaci zostali zidentyfikowani tymi samymi danymi... O co chodzi? Co ma z tym wspólnego tajemnicze zdjęcie znalezione na miejscu zbrodni? Jedno jest pewne: łatwo nie będzie, dowody znikają, trupów jest coraz więcej, a Kafę i Beiera będzie gonił czas i ich własne słabości...

Wspomniałam o wątku szpiegowskim, ale nie mamy tutaj do czynienia z Bondem ratującym świat z opresji, Fredrik Beier to jego zdecydowane przeciwieństwo, mężczyzna ma problemy osobiste, jest wycofany, próbuje podnieść się po załamaniu nerwowym i poprawić relacje w rodzinie, jego sytuacja do najłatwiejszych nie należy. Należy podkreślić, że chociaż sprawy osobiste komisarza odgrywały dość istotne znaczenie w powieści, to nie grały w Straceńcach pierwszych skrzypiec. Były miłym akcentem obyczajowym, który miejscami rozładowywał rwącą akcję. W książce dużo się dzieje - nie mogłam się od niej oderwać. Ingar dozuje historię, przeplata ze sobą teraźniejszość i przeszłość, zręcznie operując retrospekcjami, które dotyczą szerokiej gamy postaci i wątków. Jesteśmy krok przed funkcjonariuszami prawa, jednak nie mamy pojęcia dokąd te tropy mogą nas doprowadzić... Bohaterowie zostali pieczołowicie nakreśleni, ich psychologiczne motywacje są nam znane, a autor powoli odkrywa przed nami ich tajemnice. W powieści norweskiego pisarza nie ma osoby, która by czegoś nie skrywała, która nie miałaby jakiś problemów, która byłaby nieskazitelnie czysta - dzięki temu możemy się nawet z niektórymi postaciami utożsamić. Beier współpracuje ze swoim przyjacielem Adreasem i Kafą Iqbal, mającą muzułmańskie korzenie, które co jakiś czas bywają obiektem kpin Adreasa. Kafa to kobieta błyskotliwa i potrafiąca postawić na swoim, jest też osobą o wysokiej empatii, jej postać niezwykle mnie zaintrygowała, muzułmanka i policjantka w jednym? To naprawdę ciekawe połączenie. Wyzwolona kobieta, czyż nie? Ależ tak, Kafa wiedzą i zaangażowaniem w śledztwo dorównuje Beierowi, dzięki czemu nie mamy tutaj czysto męskiego kryminału, wątek pani policjant sprawia, że historia wydaje się o wiele bardziej ciekawa.

Fabuła? Skomplikowana i wielowątkowa. Szczerze mówiąc, spodziewałam się raczej jednostajnej akcji, która będzie trzymać czytelnika w napięciu, ale raczej nie porwie... Myliłam się. Johnsrud okazał się świetnym pisarzem, który wykorzystując historyczne zawiłości, stworzył coś naprawdę godnego kryminalnej uwagi. Autor nie bawi się w piękny język - prostota i krótkie rozdziały napędzają do czytania kolejnych stron, jednak nie można odmówić Norwegowi braku plastycznych opisów czy krwistych dialogów, co to, to nie, zwyczajnie w Straceńcacach trudno szukać wyszukanego słownictwa, ale nie po to sięgałam po kryminał, prawda?

Ogólnie muszę przyznać, że bawiłam się przy tym kryminale świetnie - spełniał wszystkie moje wymagania, miał wciągającą fabułę, akcję, dobre merytoryczne przygotowanie i bohaterów, z krwi i kości, którzy nie przypominają Rambo na starydach. W tej książce nie możecie być pewni życia bohaterów, nie możecie być pewni rozwiązań fabularnych, bo Johnsrud bawi się i wodzi czytelnika za nos. Polecam!
Autor: bookmoment, data: 20.02.2017 09:51, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Straceńcy - Ingar Johnsrud

Nowe śledztwo, nowe otoczenie, starzy bohaterowie. Powieść ponownie koncentruje się na komisarzu Beierze, który notabene jest kontrowersyjną acz przyciągającą uwagę postacią. Zaczęłam się zastanawiać cóż ten człowiek ma w sobie, że pomimo tego, iż z przyjemnością walnęłabym go patelnią, to szczerze mu kibicuję. Otóż, wydaje mi się, że przyczyna moich mieszanych uczuć leży po stronie jej prawdziwości. Człowiek ten wyróżnia się wieloma cechami, które określają każdego z nas, przechodzi on trudne chwile, załamanie nerwowe, psychiczne. Na Twoich oczach upada i zwyczajnie nie ma siły się podnieść, nie ma w sobie ducha walki. W sumie po co ma walczyć? Dla kogo? Obraz jaki ukazał autor jest wprost fenomenalny. Chyba w żadnej dotąd przeczytanej książce nie spotkałam się z tak autentycznym i rzetelnym opisem upadku psychicznego. I choć bardzo podobał mi się ten element, tak teraz – patrząc z dystansu – uważam, że nie każdemu czytelnikowi przypadnie on do gustu. W końcu możesz nie mieć ochoty czytać o depresji bohatera, który kopie pod sobą coraz większy dół, prawda? Ale z drugiej strony… Czy nie taki był zamysł autora? Aby pokazać tę szarą realność, która może dotknąć Ciebie, mnie, naszych bliskich?

Im dalej zagłębiasz się w fabułę, tym więcej pytań napływa do Twojej głowy – nie tak prędko uzyskasz odpowiedzi, autor skrzętnie je ukrył. Każdy nowy wątek podsyła Ci wskazówki, które jeszcze bardziej komplikują obranie odpowiedniego kierunku. Rozwój narracji uzasadnia to, co dotychczas mogło wydawać się zbędnym kurzem dygresyjnym. Ingar potrafi tak zawojować przedstawionym przez siebie światem, że czytając powieść masz ochotę wskoczyć w samo centrum akcji, przedrzeć się przez tysiące słów, aby w końcu dotrzeć tam gdzie powinieneś. Przewijająca się tajemnica, wartka akcja i niebanalny scenariusz doskonale przyciągają uwagę.

Styl Johnsruda nie odbiega od tego, co zaprezentował w poprzedniej części – brutalne odniesienia czy język mogą nie przypaść Ci do gustu, aczkolwiek uważam, że obrany styl tylko podkreśla mocny charakter powieści. Angażujesz się, zaczynasz żyć życiem bohatera, zaczynasz czuć to samo co on, aż wreszcie orientujesz się, że autor schwytał Cię w swoje sidła. On nie boi się nieschematyczności, nie posypuje świata magicznym pyłem, który zmywa wszelkie zło – wręcz odwrotnie – czarno na białym pisze jak jest.

„Straceńcy” nie tylko dorównują swojej poprzedniczce – są dużo lepsi! Autor pokazał na co go stać i w pełni wykorzystał swój potencjał. Ukazał brutalną i surową rzeczywistość, uruchamiając przy okazji potężną machinę suspensu. „Straceńcy” zapewnią Ci solidny dreszcz emocji, sprawnie zapędzą Cię w ślepą uliczkę, aby na końcu zagwarantować Ci ogromną satysfakcję z lektury.
Autor: Angelika Paterak, data: 15.02.2017 23:27, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Świetny thriller

W ostatnim czasie bardzo lubię zagłębić się w lekturze thrillera bądź kryminału, książki z nutką grozy i suspensu, która dostarczy mi mnóstwa emocji i wrażeń, a także pozwoli na zabawę w detektywa i chwilowe podumanie nad rozwiązaniem zagadki. Może to przez ciągle obecną mroźną aurę za oknem, a może przez kuszące zimowe premiery książkowe? Najpewniej jedno i drugie. W związku z tym, mam za sobą kolejną już w tym roku powieść z gatunku thriller, a są to „Straceńcy” Ingara Johnsruda, czyli spora dawka klimatycznej, dynamicznej i po prostu bardzo dobrej prozy skandynawskiej.

Fredrik Beier to jeden z głównych bohaterów powieści. Mężczyzna jest aktualnie w bardzo słabej kondycji psychicznej - rozwód, śmierć dziecka i nieudana akcja, która pociągnęła za sobą wiele ofiar wśród podległych mu policjantów mocno odbiły się na jego zdrowiu. Kiedy zaczyna powoli wracać do siebie, natrafia na nową interesującą sprawę. Jego partnerka, Kafa Iqbal odkrywa trupy dwóch mężczyzn, których policja początkowo bierze za jedną i tę samą osobę. Kiedy dochodzi do konfrontacji, detektywi rozpoczynają śledztwo, bazujące na powiązaniu ze sobą tych nieboszczyków. Dodatkowo, na jednym z miejsc zbrodni odkrywają zdjęcie małej dziewczynki, podpisane rosyjską cyrylicą „Kalypso”. Powoli dochodzą do tego kolejne elementy układanki, następne ofiary i osoby powiązane ze sprawami. Co morderstwa mają ze sobą wspólnego i dlaczego trupy mężczyzn zostały błędnie rozpoznane? Kim jest dziecko z fotografii i co oznacza rosyjski podpis? A gdzie w tym wszystkim ma miejsce tajemnicza misja norweskich komandosów sprzed lat?

„Straceńcy” to już drugi tom kryminalnej serii z Fredrikiem Beierem i Kafą Iqbal na czele, który można czytać bez znajomości poprzedniego. Ja właśnie tak rozpoczęłam moją przygodę z twórczością Ingara Johnsruda i jestem absolutnie pewna, że szybko nadrobię braki! Autor udowodnił, że posiada fantastyczny warsztat pisarski, potrafi świetnie stopniować napięcie i logicznie budować wielopoziomowe intrygi. „Straceńcy” to bowiem historia bardzo rozbudowana, wielowątkowa, z mnóstwem interesujących bohaterów i tajemnic. Ukazuje realia pracy w policji, nie przerysowuje sytuacji, podkreśla brutalność i niebezpieczeństwa, jakie w takim zawodzie spotyka się niemalże codziennie. Mamy tutaj śledztwa, akcje ratunkowe, przesłuchiwania świadków i ciągły wyścig za przebiegłym mordercą. Wielkim plusem i jednocześnie aspektem, który nadaje tej powieści oryginalnego smaczku, jest wykorzystanie w tworzeniu fabuły faktów i wydarzeń historycznych. Autor nawiązuje do zimnej wojny, do konfliktów pomiędzy Rosją a Norwegią, a w tym również do tajnych misji norweskich komandosów.

Muszę jednak przyznać, że początkowo ciężko było mi się wgryźć w tę książkę i dać się porwać historii detektywów. Wszystko to za sprawą stylu pisania Ingara Johnsruda i kompozycji tej powieści, która przypomina nieco film akcji - w kolejnych rozdziałach przeplatane są sceny z zupełnie innymi bohaterami i z wątkami, które początkowo absolutnie nie mają ze sobą żadnego powiązania - niczym kolejno zmieniające się kadry. Taki zabieg może nieco zdezorientować czytelnika i sprawić, że nie będzie miał ochoty czytać dalej, bo będzie obawiał się nad wyraz rozbudowanej historii. W tym przypadku nie warto się jednak zrażać, ale przez te kilkadziesiąt początkowych stron maksymalnie skupić się na tekście i przyswoić niezbędne informacje, dzięki czemu w późniejszych etapach czytania zacznie się dostrzegać całe mnóstwo subtelnych połączeń pomiędzy wydarzeniami, które indywidualnie nie miały sensu. Jest to fantastyczną sprawą dla odbiorcy, który lubi sam domyślać się zakończenia, snuć przeróżne teorie na temat rozwiązania wątków i dalszego rozwoju intryg.

„Straceńcy” to książka, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i sprawiła, że jeszcze częściej będę sięgać po ten gatunek literatury. Świetnie bawiłam się podczas czytania, analizując przemyślenia i wnioski bohaterów, a także dorabiając własne ideologie do poszczególnych odkryć. Ingar Johnsrud pisze z polotem, ciekawie, a stworzona przez niego fabuła daleko odbiega od minimalizmu. Wątków jest całe mnóstwo, a pomimo tego wszystkie tworzą spójną, logiczną całość, która w pełni usatysfakcjonuje nawet bardzo wymagającego czytelnika. Polecam serdecznie miłośnikom gatunku i nie tylko!
Autor: Caroline Livre, data: 15.02.2017 20:11, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Nowa zagadka

Friedrik Bayer po ciężkich przeżyciach wraca na służbę i rozpoczyna nowe śledztwo wraz ze swoimi współpracownikami. Nie może jednak do końca pogodzić się ze śmiercią dziecka, a także nieudaną akcją, która przybrała dramatyczny obrót. Tym razem dochodzi do czterech zabójstw w różnych dzielnicach Oslo, które wydają się być ze sobą powiązane. Przy ofiarach funkcjonariusze znajdują tajemnicze zdjęcie dziewczynki podpisane Kalypso. Co oznacza ten podpis? I jaką rolę w tym wszystkim odgrywają niewyjaśnione sprawy sprzed lat?

„Straceńcy” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Ingara Johnsruda. Niestety, nie miałam okazji poznać pierwszego tomu serii, co okazało się małym utrudnieniem. Nie miałam pojęcia, co takiego dokładnie wydarzyło się w życiu głównego bohatera w poprzedniej części, co z pewnością miało wpływ na jego obecne zachowanie. Tylko dzięki krótkim retrospekcjom mogłam mieć ogólny obraz sytuacji.

Jak powtarzam często (może nawet zbyt często?), po prostu lubię czytać kryminały. Uwielbiam pędzącą akcję, napięcie, które rośnie z każdą stroną i tajemnice, które mogę poznać. I muszę przyznać, że pod tym względem nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń co do „Straceńców”. Rozdziały są raczej krótkie, napisane w typowo „męskim” stylu, a czytanie nie wymaga wiele wysiłku. Dodatkowo w powieści znajduje się wiele nawiązań zarówno do historii, jak i stosunków między Norwegią a Rosją, co może okazać się dla niektórych bardzo interesujące. Dodam jednak, że cała powieść ma dosyć skomplikowaną fabułę – autor plącze wątki i czasami nie pozwala się w nich odnaleźć, co mnie osobiście odrobinę denerwowało. Poza tym bohaterowie są bardzo dobrze opisani, niczym prawdziwi ludzie z krwi i kości, których życie mamy okazję obejrzeć na kartach powieści, co niewątpliwie wpływa na wysoki poziom powieści.

„Straceńcy” to interesujący kryminał, który łączy w sobie najlepsze cechy gatunku. Skomplikowana fabuła, rozbudowane tło historyczne oraz charyzmatyczni bohaterowie czynią z niego dobrą lekturę, którą jednak warto zacząć od pierwszego tomu, czyli „Naśladowców”.

www.carolinelivre.pl
Autor: uncafeconlibros, data: 15.02.2017 09:50, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Mroczny thriller z najwyższej półki

Fredrik Beier powrócił. Nieco neurotyczny i mało sympatyczny komisarz norweskiej policji to główny bohater trylogii Ingara Johnsruda, którego polscy czytelnicy mieli okazję poznać wiosną ubiegłego roku w powieści „Naśladowcy”. „Straceńcy”, którzy właśnie pojawili się na rynku nakładem Wydawnictwa Otwartego, to kontynuacja przygód policjanta i kolejna porcja skandynawskiego kryminału w doskonałym wydaniu.

Komisarz Beier właśnie opuścił szpital, w którym znalazł się po niepokojącym zdarzeniu. Policjanta znaleziono nieprzytomnego pod domem byłej żony. Był pijany i nafaszerowany lekami, których w ostatnim czasie zażywał zdecydowanie zbyt wiele. Ostatnie śledztwo i tajemnice, które się z nim wiązały odcisnęły na mężczyźnie wyraźne piętno, a wyrzuty sumienia spowodowane śmiercią syna tylko potęgowały jego fatalne samopoczucie. Kiedy Fredrik obudził się w szpitalu, uświadomił sobie, że nie ma pojęcia, jak doszło do tego zdarzenia. Pamiętał jedynie, że pił w jednym z okolicznych barów ze swoim przyjacielem i partnerem z pracy Andreasem. Co spowodowało załamanie?

Tymczasem komisarz Kafa Iqbal właśnie zaczęła prowadzić pierwsze samodzielne śledztwo w sprawie o morderstwo. W domu starej i zamożnej wdowy odnaleziono zwłoki mężczyzny w średnim wieku. Pozornie wydaje się, że śmierć nastąpiła w wyniku nieszczęśliwego wypadku, jednak kolejne wydarzenia wskazują, że zdarzenie może mieć inny charakter, niż zakładano początkowo. Nikt z sąsiadów nie kojarzy mężczyzny, co więcej – nikt nie wie, gdzie podziała się właścicielka rezydencji…

„Straceńcy” wciągają już od pierwszej strony. Niesamowite zwroty akcji, ciekawe wątki i pomysłowe intrygi sprawiają, że od książki nie sposób się oderwać. Książka Johnsruda to nie tylko doskonała kontynuacja udanego debiutu, ale też mistrzowsko skonstruowana fabuła, która nie pozwala nawet na chwilę oddechu. Nie mogę zdradzić zbyt wiele, jednak gwarantuję, że tą pozycją nie będą zawiedzeni ani fani mrocznego kryminału, ani książek akcji czy szpiegowskich intryg. W porównaniu do pierwszej części zyskali także bohaterowie, którzy stali się postaciami pełnowymiarowymi z bardziej rozbudowaną sferą emocjonalną i psychiczną. Widać także potencjał na kolejną część, autor bowiem rzuca nam strzępy informacji, które domagają się rozwiązania.

Reasumując gwarantuję, że fani „Naśladowców” nie będą rozczarowani „Straceńcami”. Ci zaś, którzy jeszcze nie poznali twórczości norweskiego autora, koniecznie powinni nadrobić swoje braki. Ingar Johnsrud potwierdził bowiem, że należy do czołówki skandynawskich „kryminalistów” i godnie stąpa po śladach Stiega Larssona, do którego jest z resztą porównywany. W moim rankingu plasuje się na wysokiej pozycji, a jego kolejna książka z pewnością znajdzie się na mojej półce już w dniu premiery.
Autor: DominikaJ, data: 12.02.2017 22:02, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Straceńcy

Kiedy dostałam propozycję zrecenzowania tej książki, nie byłam pewna, czy się za to brać. Ostatnio tonę w stosach własnych książek, które czekają na przeczytanie od żałośnie długiego czasu, a czas wolny też jakoś dziwnie się skurczył. Jednak po przeczytaniu opisu Straceńców nie potrafiłam wyrzucić tej książki z głowy, a intrygujący opis bez przerwy powracał do mnie w myślach. W końcu stwierdziłam, że skoro powieść Ingara Johnsruda tak nie daje mi spokoju, coś musi w sobie mieć. Czy miałam rację?

Na początek wspomnę, że nie czytałam pierwszego tomu cyklu o Fredriku Beierze. Szczerze, nawet nigdy o nim nie słyszałam, bo w kryminały zagłębiłam się całkiem niedawno. Ale w niczym nie przeszkodziło mi to w czytaniu Straceńców - autor zadbał o to, aby każdy czytelnik, nawet ten, który spotyka się z jego twórczością po raz pierwszy, potrafił się odnaleźć w realiach książki.

Zaczynając od pozytywów, powieść Ingara Johnsruda ma jeden ogromy plus. Podczas gdy wiele kryminałów jest pisanych ciężkim, wymagającym skupienia językiem, przez co sam czytający po pewnym czasie czuje się nieco zduszony, przez Straceńców mknie się bez mrugnięcia okiem. Styl autora jest lekki, ale zarazem potrafi niezwykle mocno absorbować uwagę czytelnika. To ważne, bo kryminał jest generalnie dosyć poważnym gatunkiem literacki wymagającym użycia logicznego myślenia, więc dzięki prostemu językowi udało się zrównoważyć odbiór książki.

Straceńcy to powieść pełna zwrotów akcji. Nie zliczę, ile razy tożsamość mordercy poszukiwanego przez Fredrika Beiera ulegała nagłej zmianie, ile razy niespodziewane zdarzenie zaskoczyło mnie w najmniej oczekiwanym momencie. Skandynawskie kryminały mają to do siebie, że potrafią wprowadzić w surowy, mroczny klimat i nie inaczej było ze Straceńcami. Wiele razy łapałam się na tym, że moje serce zamierało, a jedyną myślą było "o mój Boże".

Książka podzielona jest na ponad 100 krótkich rozdziałów, które także dają czytelnikowi chwilę na zaczerpnięcie oddechu, przemyślenie tego, co się wydarzyło, zanim znów wkroczymy w tajemniczy świat utworu. Osobiście preferuję właśnie podział książki na krótkie, kilkustronowe rozdziały, więc pod tym względem Straceńców czytało mi się znakomicie.

Teraz pora na rysę na perfekcyjnym jak dotąd obrazie Straceńców. Mimo tych wszystkich zwrotów akcji i zaskakujących momentów, które wbijały w fotel, powieść ma też niestety fragmenty, kiedy tempo bardzo zwalnia. Nie są one zwykle zbyt długie, ale jednak wpływa to na płynność książki. Bywało tak, że treść zwyczajnie mnie nużyła, chociaż już o chwili następował kolejny niesamowity zwrot wydarzeń. W tej kwestii krótkie rozdziały sprawdziły się idealnie, bo miałam pewność, że gorszy moment książki skończy się wraz z czytanym rozdziałem. Nie zmienia to faktu, że akcja powieści była nieco porwana i nierówna.

Bohaterów - Fredrika Beiera i Kafę Iqbal - rozpatrywałam pod dwoma względami. Po pierwsze, kilka razy zdarzyło mi się dojść do niektórych wniosków szybciej niż główni bohaterowie. Nie chcę umniejszać inteligencji postaciom z książki, ale, szczególnie na początku , nie wydawały mi się one zbyt bystre. Później na szczęście to wrażenie mija.

Po drugie, Ingar Johnsrud stworzył bohaterów nieidealnych. Było to dla mnie duże zaskoczenie, bo do tej pory w kryminałach spotykałam się głównie z piekielnie inteligentnymi, niemal nieomylnymi śledczymi, przed którymi niczego nie da się ukryć. Tutaj jednak, szczególnie Fredrik, jest bohaterem, który bardzo często popełnia błędy. Poznajemy go zresztą w momencie, kiedy znajduje się w ogromnym życiowym dołku, a w trakcie książki stopniowo z niego wychodzi. Sposób przedstawienia bohaterów w Straceńcach bardzo mi zaimponował - autor w  świetnym stylu pokazał zwyczajne życie: popełnianie błędów, zaliczanie porażek i w końcu wychodzenie na prostą.

Powieści Ingara Johnsruda wiele brakuje do ideału. Akcja mogłaby być bardziej płynna, a w niektórych fragmentach bardziej interesująca. Jednak Straceńcy mają w sobie ogromny potencjał. Nieoczekiwane zwroty akcji, intrygująca fabuła i do głębi prawdziwa kreacja bohaterów to cechy, które skłaniają mnie do pozytywnej oceny tej książki. Z chęcią przeczytam kolejne tomy cyklu o Fredriku Beierze. Już nie mogę się doczekać.

booksofsouls.blogsot.com
Autor: wasilka, data: 11.02.2017 16:01, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Czy może być jeszcze mroczniej?

Rok temu poznałam Fredrika Beiera - ekscentrycznego policjanta z Oslo, człowieka o smutnej i mrocznej przeszłości oraz skomplikowanych relacjach zawodowych. Moje spotkanie z norweskim detektywem zawdzięczałam lekturze powieści Ingara Johnsruda "Naśladowcy". Postanowiłam wówczas, że uważnie będę śledzić koleje pisarskiej kariery autora, który zapewnił mi spektrum wrażeń i emocji. I oto dzisiaj mogę podzielić się najświeższymi spostrzeżeniami o nowej książce Ingara Johnsruda "Straceńcy", czyli drugiej części cyklu: Fredrik Beier.

Przede wszystkim należy podkreślić, że "Straceńcy" to ambitna i wielowątkowa powieść, która doskonale wpisuje się w znane i wypróbowane schematy wykorzystywane w literaturze przez skandynawskich autorów, takich jak Jo Nesbř, Stieg Larsson czy Hĺkan Nesser. Jednocześnie jest przykładem powieści przeznaczonej dla wymagających czytelników, którzy nie stronią od wyzwań jakie niesie przemoc i śmierć, a te Ingar Johnsrud przedstawia wyjątkowo drobiazgowo i w bardzo ciężki męski sposób. Można pokusić się o stwierdzenie, że pisarz - dziennikarz ma dar odkrywania najbardziej mrocznych zakamarków ludzkiego umysłu. Jego spojrzenie jest ponure, ale rzetelne i zmuszające do przemyśleń na temat kondycji współczesnych społeczeństw, niepozbawionych lęków i codziennych frustracji.
Co stanowi o oryginalności prozy Ingara Johnsruda? Z pewnością są to bohaterowie powieści -skonstruowani niejednoznacznie, mający swoje słabości, przeżywający osobiste dramaty z wszystkimi konsekwencjami jakie przygotował im los. Podobno
"życie daje nam tylko tyle, ile jesteśmy w stanie udźwignąć".
Jednak wydaje się, że Fredrik Beier, jego policyjny partner Andreas Figueras oraz detektyw Kafa Iqbal obarczeni zostali wyjątkowym ciężarem, którego "zwykły" człowiek nie byłby w stanie udźwignąć. Zmagania z własnymi demonami, które prowadzą na krawędź samobójstwa, psychiczna destabilizacja, fizyczne słabości, popełniane błędy - to tylko niektóre z cech jakimi charakteryzują się pracownicy policji w Oslo. Narażeni na małostkowe zachowania aroganckich kolegów, stres codziennej pracy oraz presję czasu podczas skomplikowanego dochodzenia ukazują możliwości ludzkiego organizmu, które, jak się okazuje, często są w stanie przekroczyć wszelkie granice.

Policyjne śledztwo dotyczy serii makabrycznych zbrodni dokonywanych w różnych częściach norweskiej stolicy. Kolejne przestępstwa napędzają drobiazgowo skonstruowaną intrygę, która wiedzie do następnych niewiadomych i tajemnicy, która nie powinna w ogóle ujrzeć światła dziennego, do zagrożenia, wobec którego każdy rząd czy najbardziej wpływowy polityk pozostają bezradni. Współczesny obraz Norwegii został skonfrontowany z niezbyt odległą historią XX wieku, kiedy świat po upadku imperium ZSRR musiał stawić czoła nowym politycznym wyzwaniom. Na scenę wkroczyły międzynarodowe wywiady i służby specjalne, w nowej rzeczywistości zmagające się z mroźnymi podmuchami wiatru ze Wschodu. Co przyniosły nam wszystkim owe zmagania? Kolejne zagrożenia, wyreżyserowane przez ludzi owładniętych poczuciem zemsty, których możemy spotkać na naszej drodze, bo mieszkają obok nas, robią zakupy w osiedlowym sklepiku czy siedzą na widowni podczas popularnego koncertu.

"Straceńcy" Ingara Johnsruda nie są powieścią dla każdego. Czytelnik musi wykazać się nie lada odpornością na okrutną, skrajną i naturalistycznie ukazywaną przemoc. Autor ze Skandynawii potrafi pisać o niej ponuro, wprowadza nastrój bezgranicznego strachu, skrajnej rozpaczy i smutku. Jednocześnie każdy szczegół opisywanej przestrzeni, dynamiczne sceny i nieprzewidywalne zwroty akcji sprawiają, że trudno jest się oderwać od tej mrocznej lektury.

Ingar Johnsrud pozwala nam przeżyć chwile grozy i zmierzyć się z sytuacjami, które zmuszają do podejmowania decyzji niekiedy na granicy prawa. Jego "Straceńcy" mają wiele powodów do zemsty, przemocy i niekontrolowanej wściekłości. Ale potrafią też kochać i troszczyć się o bliskich na swój pokrętny sposób. Dokonują różnych wyborów, bo każdy z nas robi to codziennie, nie tylko w ekstremalnych warunkach.

Powieść została napisana wiarygodnie i uczciwie. Postaci są zróżnicowane i pełne ekspresji. Wątki fabularne połączone zostały w sposób logiczny. Historia toczy się w dobrym tempie. Świat zbrodni, współczesne zagrożenia bioterrorystyczne i ludzkie konflikty zostały świetnie zrównoważone. Całość zapewnia czytelnikowi intensywne i niezapomniane wrażenia. Ponadto odnajdziemy w niej kontynuację wielu wątków występujących w pierwszej części serii stworzonej przez Ingara Johnsruda. Dzięki temu możemy zrozumieć niektóre zachowania bohaterów, a także motywacje ich aktualnych działań.

Po lekturze "Straceńców" z pewnością będę oczekiwała kolejnej powieści w zaplanowanej przez Johnsruda trylogii o Fredriku Beierze. Jeśli nie czytaliście poprzedniej części - warto zapoznać się z "Naśladowcami".
Obie książki nie pozostawią nikogo obojętnym na ślady zbrodni, ludzkie dramaty i tajemnice, które nigdy nie powinny zostać upublicznione. Dla miłośników skandynawskich powieści z gatunku nordic - noir są to pozycje obowiązkowe.

Oficjalna polska premiera "Straceńców" już za parę dni, 15 lutego 2017 r.

A ja, zaintrygowana zakończeniem powieści, już czekam na kolejne spotkanie z Fredrikiem i... Iqbal. Myślę, że teraz to właśnie ona będzie grała pierwsze skrzypce w tym oryginalnym detektywistycznym duecie.
Autor: 3telnikPL, data: 08.02.2017 06:57, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Ingar Johnsrud nadal w formie!

W marcu ubiegłego roku czytałem „Naśladowców” Ingara Johnsruda, określanego jako „Jo Nesbř w świecie Stiega Larssona”. Wówczas po raz pierwszy zetknąłem się z dość oryginalnym śledczym, jakim jest Fredrik Beier. Tym razem znów musi on stanąć na wysokości zadania, razem z Kafą Iqbal i Andreasem Figuerasem rozwiązując kolejne śledztwo.

Fredrik Beier z objawami silnego zatrucia organizmu lekami i alkoholem trafia do szpitala. Nijak nie pamięta, co się wydarzyło dwie doby temu. Równocześnie Kafa Iqbal jedzie do zgłoszenia na Bydgřy – w domu zamieszkiwanym od lat przez staruszkę, panią Thrane, znaleziono zwłoki. Sęk w tym, że nie należące do niej (bo ona sama zniknęła bez śladu), a do młodego mężczyzny. Według dokumentów znalezionych przy ciele gość nazywał się Mikael Morenius. Na miejscu Iqbal natrafia też na tajemnicze zdjęcie dziewczynki z podpisem „Kalypso”.

Wkrótce po tym znalezisku, Fredrik, po pozbieraniu się już trochę, trafia do zupełnie innego zgłoszenia – w tunelu kanalizacyjnym znaleziono ciało mężczyzny. Gość był wprawdzie w stanie rozkładu i częściowego spożycia przez szczury, ale obok denata leżała jego proteza. Ta zaś wyjawia funkcjonariuszom kolejną zagadkę do rozwiązania… Oba trupy, jak i kilka innych znalezionych w okolicy, a także wspominana fotografia, zaprowadzają bowiem Norweską policję na trop pewnej jednostki specjalnej, wykonującej w 1992 roku misję na półwyspie Kolskim, na terenie dawnego ZSRR. Co zimnowojenna akcja może mieć wspólnego z tajemniczymi zgonami w teraźniejszości?

Ingar Johnsrud po raz kolejny stawia sobie bardzo wysoko poprzeczkę, a potem bierze solidny rozpęd i… udaje mu się. Naprawdę jestem pod wrażeniem tego, w jaki sposób wszystkie, nawet jak najdziwniejsze lub najbardziej odległe od siebie wątki w tej powieści zebrały się ostatecznie w jedną, przejrzystą całość. Zwłaszcza, że z początku im dalej brnąłem w lekturę, tym bardziej fabułą wydawała się pogmatwana i „rozlazła”.

W kwestii bohaterów… O ile w poprzednim tomie współpraca na linii Fredrik Beier – Kafa Iqbal oraz tej dwójki z Andreasem Figuerasem nie budziła we mnie żadnych zastrzeżeń, o tyle tym razem jest ona dość nietypowa, chwilami jednostronna, a chwilami jej po prostu nie ma. Bo oto Kafa z Fredrikiem są ze sobą w pewnym sensie skłóceni, a jakby tego było mało, to Antonio Banderas lokalnej policji zachowuje się przy tym co najmniej dziwnie i niejednoznacznie, tak że trudno pojąć, co chodzi mu po głowie i czy wszystkie policyjne klepki nadal ma na swoim miejscu. Sam Fredrik dość zaskakuje w pewnym sensie: przeorany przez życie, przeczołgany, jak tylko możemy to sobie wyobrazić, ale nadal znajduje w sobie siły do pracy w policji. Jasne, z jednej strony możemy uznać, że traktuje robotę jako swoistą terapię, ale z drugiej – w takiej pracy z pewnością wyniszcza się psychicznie coraz bardziej. Dwójka pozostałych głównych bohaterów, stojących po stronie prawa, też nieraz zaskakuje, nie wspominając już o finiszu…

„Straceńcy” – podobnie zresztą, jak „Naśladowcy” – to kawał solidnego, skandynawskiego kryminału. Jest mrocznie, intrygująco i zaskakująco. Bohaterowie to nie wymuskane, idealne postaci, ale ludzie z krwi i kości, z prawdziwymi problemami, nieraz bardzo poważnymi. To kolejny już tom Ingara Johnsruda, którego lekturę po prostu aplikuje się jednym ciągiem, zamiast w małych dawkach – przy czym pewne jest, że nie przedawkujemy, a jedyne, co nam może zaszkodzić, to kac książkowy po dotarciu do ostatnich stron… Gorąco polecam, a tym, którzy jeszcze nie czytali pierwszego tomu, polecam nadrobienie i poznanie najbardziej doświadczonego przez życie policjanta, jakiego kojarzę.

(tę i inne moje recenzje znajdziecie na 3telnik.pl)
Autor: Hanna Greń, data: 01.02.2017 20:12, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Bardzo dobry kryminał

Fredrik Beier mimo upływu lat ciągle nie może pogodzić się ze śmiercią syna. Czuje się winny, a skoro jest wina, musi być i kara. I karze bez umiaru sam siebie rozmyślaniami o nieżyjącym dziecku, a potem tłumi winę alkoholem i lekami psychotropowymi, aż doprowadza się do takiego stanu, że pewnego dnia budzi się w szpitalu z totalną pustką w głowie. Nie wie, skąd się tam wziął, nie pamięta, co robił przed utratą przytomności.
Beier nie ma jednak czasu na rozczulanie się nad sobą, czeka go bowiem śledztwo, i to w dodatku śledztwo, które nie będzie łatwe i proste, lecz wyjątkowo skomplikowane, najeżone pułapkami, mylnymi tropami i przeszkodami w postaci znikających dokumentów. Fredrik Beier nie ma więc innego wyjścia jak ukryć głęboko w podświadomości nękające go demony i wraz ze swoją koleżanką po fachu, Kafą Iqbal, poświęcić się całkowicie pracy.
Wkrótce przekonują się, że tropy wiodą ich daleko w przeszłość, do tajnej jednostki specjalnej, która w 1992 roku przeprowadziła operację na półwyspie Kolskim, wykorzystując osłabienie Rosji po upadku ZSRR.

Niewątpliwie największym atutem „Straceńców” jest para głównych bohaterów.
Z jednej strony mamy tu Fredrika Beiera, o którym wiemy praktycznie wszystko. Ta postać jest dla nas tak przejrzysta jak wielokrotnie oglądany pejzaż. Wiemy o jego słabościach, znamy jego sympatie i antypatie, co nie znaczy, że Beier nie ma szans nas zaskoczyć. Kilkakrotnie, kiedy już doprowadził mnie niemal do szału i miałam nieodpartą ochotę solidnie nim potrząsnąć, żeby wreszcie przestał użalać się nad sobą i zawalczył z losem o swoją przyszłość, Fredrick robił coś, co nakazywało mi całkowicie przewartościować osąd.
Jego partnerka, Kafa Iqbal, jest całkowitym przeciwieństwem Beiera, i to nie tylko dlatego, że nie okazuje żadnych słabości, prąc do przodu bez oglądania się na boki, bez zbędnych dylematów i gdybań. Jest postacią różną od Baiera także dlatego, że o niej z kolei nie wiemy zgoła nic. Kafa jest policjantką i muzułmanką, i to w zasadzie jest wszystko, co autor nam przedstawił. Reszta pozostaje w sferze domysłów.
Drugim ważnym atutem powieści jest sposób skonstruowania fabuły. Ingar Johnsrud wykonał tu prawdziwy majstersztyk, tworząc z zagadki kryminalnej coś na kształt chińskich pudełeczek. Gdy tylko wydaje nam się, że wreszcie coś zaczyna się wyjaśniać, odkrywamy ukrytą w poprzedniej, kolejną tajemnicę. Zagadka w zagadce, a tej zagadce kolejna zagadka.

„Straceńcy” to bardzo dobra powieść, a Ingar Johnsrud ma szansę stać się jedną z czołowych postaci wśród skandynawskich autorów kryminałów. Wyraźnie można dostrzec różnicę pomiędzy tą książką a jego debiutancką powieścią „Naśladowcy”, która momentami była zbyt chaotyczna i niespójna.
Johnsrud rozwija się jako autor, a to bardzo dobrze rokuje na przyszłość.
Autor: Bookendorfina, data: 01.02.2017 11:26, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Mocno, dynamicznie, z ciekawym kryminalnym pazurem

"W przeciwieństwie do zwierząt człowiek ma zdolność dostrzegania w innych siebie. Stawiamy się w miejscu cierpiącego, domyślamy się jego bólu. Nazywamy to współczuciem. Ale współczucie nie występuje samo. Żyje w symbiozie z ciemniejszą stroną człowieczej duszy."

Koniecznie muszę sięgnąć po pierwszy tom tej skandynawskiej serii, bardzo chętnie się z nim zapoznam, bo po przeczytaniu drugiego, czuję się usatysfakcjonowana i przekonana lekturą. Ingar Johnsrud pokazuje świetny pazur pisarski, potrafi niesamowicie zaskoczyć, umiejętnie wpleść wiele sensacyjnych elementów nadających dynamiczny rytm akcji. Mocno, surowo, wyraziście, sugestywnie, praca detektywa to nie intelektualna zabawa za biurkiem w snucie przypuszczeń, lecz twarda szkoła przetrwania, narażania życia w terenie, obrywania od złych ludzi, aktywne uczestnictwo w wyścigu za przebiegłym i bezwzględnym mordercą. No a jeśli do tego doda się jeszcze tajemnicze wydarzenia z przeszłości, echa politycznej atmosfery zimnej wojny, tajne akcje norweskich komandosów na rosyjskiej ziemi, mgliste wspomnienia świadków niejednoznacznych misji, a także dość skomplikowane relacje rodzinne głównego bohatera, jego niepokojące słabości, to powstaje bardzo dobry koktajl kryminalnej przygody.

Detektywi, Fredrik Beier i Kafa Iqbal, usiłują rozwiązać sprawę dwóch morderstw, które łączy tożsamość ofiary. Jednakże wszelkie ślady zebrane w trakcie śledztwa zaczynają ulatniać się jak dym, jeden za drugim znikają materiały dowodowe i tropy, jakby ktoś usiłował wymazać całe życie ofiary i jakiekolwiek nawiązania do niego. Niezwykle trudno uchwycić punkt zaczepienia, który poprowadziłby śledztwo naprzód, być może kluczem okaże się stare zdjęcie małej dziewczynki. I jeszcze niepowtarzalny klimat współczesnego Oslo. Bardzo wciągająca powieść, pędząca i intrygująco rozbudowana fabuła, poprzeplatana nagłymi zawieszeniami, silnymi momentami kulminacyjnymi, nagłymi zwrotami biegu zdarzeń, oraz zdecydowana, choć kontrowersyjna, kreacja głównego bohatera. Fredrik Beier wzbudza współczucie i zrozumienie, ale też złość i wzburzenie, to wyjątkowo barwna i ciekawa postać. Z niecierpliwością wyczekiwać będę kolejnej porywającej odsłony serii, w której rzeczywistość mocno naznaczona jest brutalnością, przemocą, przestępczością, nadużyciami, przekraczaniem prawa w imię pozornie słusznych idei.

bookendorfina.pl
Ingar Johnsrud
- pozostałe pozycje w naszej księgarni:
Winowajcy Ingar Johnsrud
Winowajcy
Ingar Johnsrud, 30,72
Klienci, którzy kupili Straceńcy, wybrali również:
Winowajcy Ingar Johnsrud
Winowajcy
Ingar Johnsrud, 30,72
Naśladowcy Ingar Johnsrud
Naśladowcy
Ingar Johnsrud, 30,72
Siostry Bernard Minier
Siostry
Bernard Minier, 27,29
Na krawędzi otchłani Bernard Minier
Na krawędzi otchłani
Bernard Minier, 32,33
Lusia gdzie jesteś praca zbiorowa
Lusia gdzie jesteś
praca zbiorowa, 10,50
Malowanki dla Malucha. Hipcio praca zbiorowa
Malowanki dla Malucha. Hipcio
praca zbiorowa, 1,37
Grób mojej siostry Robert Dugoni
Grób mojej siostry
Robert Dugoni, 26,86
Zawsze i wszędzie Brittainy C. Cherry
Zawsze i wszędzie
Brittainy C. Cherry, 29,53
Podręczny słownik haseł do krzyżówek Andrzej Szostek
Podręczny słownik haseł do krzyżówek
Andrzej Szostek, 24,50
12 x śmierć. Piekło w raju Michał Pauli
12 x śmierć. Piekło w raju
Michał Pauli, 21,83
Rany Julek! O tym, jak Julian Tuwim został poetą Agnieszka Frączek
Rany Julek! O tym, jak Julian Tuwim został poetą
Agnieszka Frączek, 17,43
Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek (czterech prawych i sześciu lewych) Justyna Bednarek
Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek (czterech prawych i sześciu ...
Justyna Bednarek, 27,93
Niewidzialny człowiek z Salem Christoffer Carlsson
Niewidzialny człowiek z Salem
Christoffer Carlsson, 24,50
Przyjemność szydełkowania Karola Luther-Hoffman
Przyjemność szydełkowania
Karola Luther-Hoffman, 11,70
Kapelusz Pani Wrony Danuta Parlak
Kapelusz Pani Wrony
Danuta Parlak, 21,52
Królowie Lechii i Lechici w dziejach Janusz Bieszk
Królowie Lechii i Lechici w dziejach
Janusz Bieszk, 27,57
Wyszukiwarka
Wpisz tytuł, autora lub wydawcę
tylko w dostępnych
tylko z wyprzedaży
Skorzystaj z rabatu do 22% na całą ofertę wydawnictw: W.A.B, Uroboros i Lipstick Books
Ostatnio oglądane
KStraceńcy
KBaśń o wężowym sercu, albo w...
KKicia Kocia u dentysty
KPowrót z Bambuko
KHalny
KProsta sprawa
KSelf-Regulation. Szkolne wyz...
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Gry - 69
© 2006-2020 Bonito.pl – Radość z czytania Polityka prywatności i plików cookies Obowiązek informacyjny o przetwarzaniu danych osobowych
Jesteśmy tanią księgarnią internetową. Oferujemy tanie książki i komiksy, muzykę na płytach CD, filmy DVD i Blu-ray, zabawki dla dzieci, puzzle i gry planszowe. Koniecznie sprawdź nasze Bestsellery!