Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania
Książka Bez słów
Mia Sheridan
Cała oferta Wydawnictwa Zielona Sowa 40% taniej!

Bez słów

Nasza cena:
26,18 zł (zawiera rabat 25 %)
Bez słów - Dodaj do koszyka
Cena rynkowa: 34,90 zł (oszczędzasz 8,72 zł)
Autor: 

Mia Sheridan

Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania:2016
Oprawa:miękka ze skrzydełkami
Liczba stron:384
Format:13.6 x 20.5 cm
Numer ISBN:9788375153873
Kod paskowy (EAN):9788375153873
Waga:363 g
Dostępność: pozycja dostępna (46 egz.)
Wysyłka
RuchOdbiór w kiosku RUCHu 2,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (17 egz. w magazynie)
PocztaPoczta Polska od 4,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (17 egz. w magazynie)
PaczkomatyPaczkomaty 7,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (17 egz. w magazynie)
KurierKurier 9,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (17 egz. w magazynie)
Bezpłatny odbiór osobisty w punkcie:
Katowice
ul. Staromiejska 6 50 m od Rynku
do odbioru w następny dzień roboczy
Kraków
al. Daszyńskiego 8 blisko Hali Targowej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Batorego 15B przecznica od ul. Karmelickiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Kalwaryjska 67 250 m od ronda Matecznego
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. M. Dąbrowskiej 17A 50 m od CH Czyżyny
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Pawia 34 naprzeciwko Galerii Krakowskiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
Łódź
ul. Piotrkowska 193 200 m od Politechniki Łódzkiej
do odbioru w następny dzień roboczy
Poznań
ul. Święty Marcin 47 250 m od Zamku Cesarskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
Rzeszów
ul. Jana III Sobieskiego 2D/2 300 m od Galerii Rzeszów
do odbioru w następny dzień roboczy
Warszawa
al. KEN 51 skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej
do odbioru w następny dzień roboczy
al. KEN 88 Ursynów - metro Stokłosy
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Chmielna 4 50 metrów od ul. Nowy Świat
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Czapelska 48 200 m od ronda Wiatraczna
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Pańska 96 300 m od ronda Daszyńskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Stawki 8 450 m od CH Arkadia
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Wspólna 27 przecznica Marszałkowskiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Żeromskiego 1 przy stacji metra Słodowiec
do odbioru w następny dzień roboczy
Wrocław
ul. ks. Piotra Skargi 22 200 m od Galerii Dominikańskiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Plac Grunwaldzki 25 w budynku Grunwaldzki Center
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Ruska 2 przy Placu Solnym
do odbioru w następny dzień roboczy
Zamów przez telefon! (od poniedziałku do piątku):
Telefon12 210 09 02 (linia czynna w godzinach 8.00–20.00)

Bez słów – opis wydawcy

Czy są takie rany, których miłość nie zdoła uleczyć?

Czasem słowa nie są potrzebne, by wyrazić, co kryje się w sercu.

Archer, obarczony niewypowiedzianym cierpieniem, mieszka w swojej samotni blisko lasu. Jest przekonany, że tylko tyle mu zostało.

Do sennego, pobliskiego miasteczka przybywa Bree. Dziewczyna liczy na to, że w końcu odnajdzie rozpaczliwie poszukiwany spokój. Gdy spotyka Archera, jej początkowa nieufność zamienia się w rosnącą fascynację outsiderem. Próbując przedrzeć się przez warstwy niedostępności i dzikości, jakimi Archer przez lata zasłaniał się przed innymi, Bree powoli rozbiera go z kolejnych tajemnic.

Czy budzące się w ciszy uczucie uwolni ich od bolesnej przeszłości?

FacebookTwitter
Bez słów - Dodaj do schowka
Dodawanie do schowka jest możliwe tylko po zalogowaniu na swoje konto.
Data ukazania się w księgarni: 2016.02.25
Recenzja
Opinie czytelników o „Bez słów”
Średnia ocena: 4,6 na bazie 12 ocen z 12 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor: Zjadam Szminkę , data: 23.08.2017 12:41, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

"Przyniosłeś ciszę, najpiękniejszy dźwięk, jaki słyszałam" | "Bez słów" Mia Sheridan


O tej książce można nasłuchać się co nie miara, a na dodatek w samych superlatywach (mówię o tym, z czym ja się spotkałam). Każdego zagorzałego książkoholika, w tym oczywiście mnie, kusiła niemiłosiernie swoją zawartością. Oczekiwałam od niej naprawdę dużo, zresztą jak od każdej książki tak wychwalanej. Czekałam z niecierpliwością na wszystkie chwile zachwytu i wzruszeń, które miała mi podarować w zamian za wspólnie spędzony czas. Niestety takowych było tyle, co kot napłakał.

NIEZASŁUŻONE "OCHY" I "ACHY"

Niestety, ludzie. Ja się zawiodłam dosyć mocno, jeśli nie bardzo. Mia Sheridan stanęła w szranki z Brittainy C. Cherry, i to tej drugiej pani jestem fanką. Obie książki kupiłam ze względu na to, że chciałam w końcu wiedzieć o co jest ten szum. Sheridan (tak mi się wydaje) jest bardziej popularna od Cherry, to o jej książkach było baaardzo głośno. Liczyłam na zaciętą walkę, ale Bez słów moim zdaniem sporo ustępuje Powietrzu, którym oddycha. Przy tamtej książce śmiałam się, ryczałam jak bóbr i zakochiwałam. A przy tej… cóż, wydaje mi się, że jest „sztywna”. Bywały momenty, kiedy się uśmiechałam, ale nic więcej. Ten zawód boli.

MASZ PŁAKAĆ, TERAZ!

Czytając, czułam się jak marionetka. Były momenty, kiedy miałam nieodparte uczucie, że Autorka oczekuje ode mnie łez, może nawet całego morza. Przejścia Bree zupełnie mnie nie przekonały (nie, nie jestem nieczuła). Niezbyt ją polubiłam, wydawała mi się odrobinę sztuczna. Ze wszystkim pozostawała wręcz w lukrowych relacjach, pełnych sympatii i miłości. Trauma po poznaniu Archera przeszła jej w trymiga, a ona sama zakochała się na zabój i postanowiła wziąć się za działalność dobroczynną. Wybaczcie mi sarkazm, ale ta postać nie przekonała mnie ani trochę. Natomiast Archer jest postacią jeszcze bardziej wyidealizowaną niż Bree, z dużo cięższymi przejściami. Nie zakochałam się w nim ani trochę (lojalność w stosunku do Kuca ;) Wydał mi się postacią wyidealizowaną do bólu – materiał na faceta idealnego. Niestety po raz kolejny miałam wrażenie, że Autorka ma na celu wylanie na mnie eliksiru miłosnego. Archer jest postacią zranioną do szpiku kości, z naprawdę bolesną przeszłością i w sumie na tym mogłabym skończyć wyliczanie rzeczy, które czynią go choć trochę realistycznym. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że mam go kochać, bo pomimo tego, że nie mówi, jest samotnikiem i trochę sierotką w życiu, okazał się tak wspaniałym i silnym facetem. Dając już spokój głównym bohaterom, chciałabym przejść do Travisa i mieszkańców miasteczka. On to taki typowy manipulant, mąci ile może i ile tylko się da – tak mu się w życiu nudzi. Natomiast reszta mieszkańców to ludzie do bólu życzliwi, pomijając fakt, że plotkarze jakich mało. Zdecydowanie nie lubię z tej książki nikogo i jest mi z tego powodu przykro.

ZWRACAM HONOR

Żeby już nie smęcić i nie narzekać, chciałabym przejść do zalet tej historii.

Po pierwsze – największą zaletą moim zdaniem okazało się miejsce. Pelion jest malownicze i śliczne, od razu przywodzi na myśl małe, klimatyczne amerykańskie miasteczko. Przyjemnie mi się wyobrażało te wszystkie tereny. Domki, w których mieszkali Bree i Archer, pobudzały moją wyobraźnię do czerwoności.
Po drugie – piękna przemiana z gąsienicy w motyla. Archer na początku jest niepewny, zlękniony, osamotniony i nieufny pomijając, że o życiu wie tyle, ile mrówka o byciu słoniem. Po poznaniu Bree jego egzystencja nabiera sensu i tempa, a on przestaje być życiową sierotką i znajduje swoje klejnoty. Jeśli mam być poważna, to powiem Wam, że to w tej książce podobało mi się najbardziej. Jest w niej cudowny przekaz. Jeden człowiek może zrobić dla drugiego naprawdę dużo – może zwrócić mu normalne życie. Także wiecie… wzruszyłam się troszkę.

TECHNICZNIE

Narracja w pierwszej osobie jak zawsze na propsie. Większość relacjonuje Bree, Archer się czasami wtrącił. Trochę powrotów do przeszłości Archera, aczkolwiek nie dużo (mnie trochę nudziły). Dla mnie ta powieść to nieudolna gra na uczuciach. Czasami za dużo dramatu, a czasami za dużo brokatu. Nic w idealniej ilości. Czułam zbyt poważnie czytając tę książkę, mało tego przeciągałam ją jak żadną inną. Nie pamiętam, żeby cokolwiek teraz tak długo czytała. Bywało, że odkładałam ją na półkę na kilka dni (!!!). Nie było żadnego momentu, w którym nie mogłabym wysiedzieć z zachwytu. Uśmiechy mogłabym wyliczyć na palcach jednej ręki, a łezka poleciała jeden skąpy raz. Przykro mi, że ta książka okazała się dla mnie w większej części porażką.

NA KONIEC

Mam nadzieję, że jeszcze mnie lubicie :D

Tym razem Mia Sheridan nie wciągnęła mnie i nie zachwyciła swoją historią. Bez słów posiada jednak bardzo piękny przekaz. Opowiada o nadziei, którą można wskrzesić i życiu, które można podarować komuś na nowo. Dla mnie największymi wadami byli nierealni bohaterowie i zbyt oczywista manipulacja uczuciami czytelnika. Wiem, że i tak przeczytacie (sama bym tak zrobiła), a nawet Was do tego zachęcę. Myślę, że warto poznać tę historię, choćby ze względu na wartościową przemianę Archera.

http://zjadaczka.blogspot.com/2017/08/przynioses-cisze-najpiekniejszy-dzwiek.html#
Autor: Ósemkowy Klub Recenzenta, data: 26.05.2017 11:49, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Polecam!

Mia Sheridan - autorka miłosnych historii, które trafiają prosto w serca każdej kobiety. Mieszka ona w Cincinnati w stanie Ohio. Urodzona w Stanach Zjednoczonych. Napisała książki, które zmieniły życie wielu młodych, jak i starszych pań. Jej inne dzieła to „Bez Szans”; „Bez Winy”; „Eden. Nowy początek”.

Książka „Bez słów” to niesamowita opowieść o wręcz niemożliwej miłości. Ukazuje, że jeżeli jest komuś przeznaczona wspólna przyszłość, nastanie ona w najbardziej nieoczekiwanym momencie, odmieni życie dwójki ludzi, którzy mają nieciekawą przeszłość i nijaką teraźniejszość. Czytając poznajemy Archera określanego jako „dziwaka”, przez ludzi w mieście. Jest on mężczyzną, który nie mówi. Ma za sobą ciężki wór przeżyć z dzieciństwa co powoduje brak zaufanie do innych i prowadzenie trybu samotnika. Z czasem poznaje Bree, kobietę, która szuka bezpiecznej przystani, i miejsca, gdzie na chwile zapomni o tym, co się stało kiedyś. Odcina się od wszystkiego i wszystkich i zaczyna wszystko od „pustej kartki”. Archer staję się zagadką dla kobiety. Ona pragnie złamać szyfr do jego życia i odsłonić jego przeszłość. Czy miłość bez słów może być silna i czy ma szanse przetrwać? Czy tych dwoje coś połączy? Na te pytanie, odpowiedź znajduje się w tej pięknej miłosnej historii.

Bardzo szybko czyta się tę opowieść. Czytając ją miałam problem, czy czytać dalej i skończyć ją w jeden dzień? Czy nie czytać i ograniczać się do kilku stron dziennie i wiecznie myśleć o tym, co się stanie dalej w życiu Bree i Archera? Nie można czytać tej książki bez towarzystwa chusteczek. Człowiek nagle wyobraża sobie sceny z tej powieści w swojej głowie. Widzi oczami jak wyglądają główni bohaterowie. Każdy pragnie być na miejscu Bree albo Archera.

Tę książkę powinien przeczytać każdy, który uważa, że nic mu nie jest przeznaczone. Mia Sheridan pokazuje, że w najmniej oczekiwanym momencie przyjdzie czas na tę „wyczekane” uczucie. Nie potrzeba słów, by wyrazić to, co się czuje, to co siedzi w duszach dwójki zakochanych ludzi.
Ducky, lat 17
źródło: osemkowyklubrecenzenta.blogspot.com
Autor: Gemma, data: 15.06.2016 20:52, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Brak słów! Coś pięknego...

Są takie książki, po których refleksje nad własnym życiem stają się bardziej namacalne; bliższe sercu i dotykające fragmentów duszy. Przewracasz ostatnią stronę i... I zastanawiasz się nad tym, jak wiele masz; jak bardzo szczęśliwym człowiekiem jesteś i jak bardzo powinieneś to docenić. Doznajesz uczucia tzw. "kaca książkowego", czyli stanu, w którym nie masz możliwości sięgnięcia po inną lekturę. Bo ta dopiero co przeczytana TKWI w Twoim wnętrzu, nie dając o sobie zapomnieć.

Do takich właśnie publikacji należy "Bez słów" Mii Sheridan, o której dziś nakreślę kilka słów.

"(...) walczyłam, by się nie rozsypać. Cóż, pewnie każdy radzi sobie z tym inaczej - cierpienie i sposoby, żeby je złagodzić, są tak różne jak ludzie, którzy go doświadczają".

Bree przyjeżdża do Pelion, by zaznać spokoju i w samotności poszukać ukojenia; tragedie, których zaznała właśnie w życiu są wystarczającym powodem do ucieczki. Dziewczyna pragnie wyciszenia, mającego przynieść jej nadzieję na lepsze jutro. Bree nie ma pojęcia, jak wiele zmian szykuje dla niej przyszłość.

Archer jest młodym, bo 23 - letnim mężczyzną okrutnie doświadczonym przez los. Odizolowany od społeczności miasteczka, osamotniony, żyje w pobliżu lasu, myśląc, że jedyne co mu pozostało, to właśnie taka wegetacja. W najśmielszych snach nie liczy na uśmiech od życia, coraz bardziej zamykając się w swojej samotni. Do momentu, gdy pojawia się Bree.

Zacznę od wizualnej kwestii, czyli okładki. Powiem szczerze, że obawiałam się, iż treść książki będzie jej odpowiednikiem; że będzie dużo erotyki. Komukolwiek bym nie pokazywała tej lektury - odnosił takie właśnie wrażenie. I mimo, że scen erotycznych tutaj nie brakuje, to są one ukazane w sposób naprawdę przyzwoity (jeśli mogę użyć takiego słowa w owej sytuacji :)). Jednak okładka to coś więcej; przyciąga wzrok i daje do zrozumienia, że książkę należy oceniać przede wszystkim po treści. A ta jest... Bardzo dobra.

Młodzi ludzie, Bree i Archer. Wydawać by się mogło, na pierwszy rzut oka, że więcej ich dzieli niż łączy. Nic jednak bardziej mylnego. Oboje przeżyli w swojej przeszłości tragedie, jakimi obdarować by można spokojnie kilkoro ludzi; i jedno i drugie zamyka się w swoich rozmyślaniach o życiu, stracie bliskich osób i nadziei na odmianę kapryśnego losu. Nigdy bym nie pomyślała, że ta książka pochłonie mnie tak bez reszty. Przeczytałam ją w dwa dni, nie mogąc się oderwać od przejmującej historii, która wywarła ślad w mojej psychice. "Bez słów" kruszy na kawałki serce, kroi duszę, wgryzając się w najbardziej zapomniane elementy myśli. Lektura ta przynosi ukojenie, udowadniając, że czasem nie potrzeba zbyt wielu słów, by wyrazić uczucia; że momentami wystarczy cisza, by usłyszeć to, co najważniejsze - dźwięk własnego serca.

"(...) wystarczy na chwilę zamilknąć, zamiast wciąż napawać się brzmieniem własnego głosu".

Autorka bardzo wyraźnie nakreśliła postaci; niesamowicie zżyłam się z głównymi bohaterami, kibicując ich decyzjom, złoszcząc się momentami z powodu ich zachowania, płacząc nad nieustępliwością ludzkiego życia, wzruszając się. Nie wiem, co mogę więcej powiedzieć, ta książka odcisnęła swojego rodzaju piętno w mojej głowie; jestem pewna, że o niej nie zapomnę. To cudowna opowieść o cierpieniu, bólu, sile do ich przezwyciężenia; o MIŁOŚCI, która jest w stanie pokonać odrzucenie, wyrok społeczeństwa, samotność, brak zaufania, nietolerancję. Bo czasem najbardziej potrzebujemy tylko tego, by ktoś nas wysłuchał. Po prostu.

www.wirtualnaksiazka.blogspot.com
Autor: ejotek, data: 09.06.2016 21:37, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Bez słów

"Bez słów" to książka, o której powinno się pisać się recenzję bez słów... ale tak się nie da... To autorka pokazała jak wiele może się w życiu wydarzyć bez użycia słów, jak bardzo mogą na siebie oddziaływać ludzie nie mówiąc ani jednego wyrazu, jak mocno mogą do siebie lgnąć mimo, że ich usta pozostaną zamknięte... Ile można uczynić dobrego w całkowitej ciszy przerywanej jedynie oddechem, biciem serca i mruganiem powiek.

Ta powieść to kolejna przedstawicielka gatunku, która wywołuje gęsią skórkę, która sprawia że myśli galopują, że kolejne odsłaniane tajemnice wprawiają w konsternację i niedowierzanie, która każe nieustannie myśleć o tym, co przydarzyło się bohaterom i jak potoczą się ich losy. Oprócz ludzi dobrych, ciepłych i podnoszących na duchu, w powieści nie brakuje również "czarnych charakterów", których zachowanie wprawiło mnie w stan zadziwienia i zaczęłam się zastanawiać dlaczego niektórzy stawiają tylko na władzę, pieniądze i nie martwią się o innych, choćby o rodzinę...

Jednak książka to nie tylko problemy i smutek. Nie brakuje tu chwil radosnych, przyjemnych ani humoru - na łopatki rozłożył mnie "bukiecik" z batoników! Koniecznie muszę też zwrócić Waszą uwagę na "momenty", czyli erotyczną część powieści, która jest wprost fenomenalna! Opisy są tak delikatne, eteryczne, wysublimowane wręcz, bije z tych scen taka czułość, radość i chęć sprawienia przyjemności drugiemu, że miałam ciarki na rękach (i chyba nie tylko) podczas czytania. To było niezwykłe przeżycie, bo dawno już nie spotkałam się z tak cudownie napisanymi scenami zbliżeń. Może to zasługa boskiego Archera...?


Podsumowując serdecznie polecam tym, którzy książki jeszcze nie czytali. Ja czuję się zszokowana, wzruszona (choć łez tym razem nie wylałam), uwiedziona i lekko poturbowana emocjonalnie. I zaskoczona, że wreszcie w powieści prym w relacjach może wieść kobieta :) Fascynująca i pełna wrażeń lektura, w której nie wszystko jest przewidywalne i nie każdy jest aniołem... a nawet początkowo przydzielone bohaterom role potrafią się diametralnie odwrócić.

całość recenzji: https://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2016/06/mia-sheridan-bez-sow.html
Autor: Sylwia Cz, data: 04.04.2016 21:01, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

miłość znaleziona w ciszy

Nie, nie było czytelniczego BUM. Nie należę do grona czytelników, którzy po kilku stronach zostali pochłonięci przez lekturę Bez słów. Niestety. Przez ponad dziesięć rozdziałów byłam – można powiedzieć – lekko zirytowana. Niektóre rozwiązania autorki nie przekonały mnie. Denerwowałam się przez przewidywalność zdarzeń czy przesłodzoną kreację sąsiadów głównej bohaterki. Było to dla mnie niewybaczalnie cukierkowate, a kilka scen wręcz infantylne. Nie muszę chyba tłumaczyć, że trochę się załamałam. Pomyślałam, że może coś jest ze mną nie tak, skoro wszyscy się zachwycają tą historią, a tylko ja narzekam i krytykuję. No gdzie to jest?! Chciałam krzyczeć. Czyżbym stała się już całkowicie czepialską zołzą o zerowej przyswajalności romantyzmu? Musiało minąć kolejne kilkadziesiąt stron, abym w pełni pojęła, dlaczego ludzie zakochali się w tej pozycji.

A tym powodem jest… Archer. Mężczyzna o trudnej przeszłości, która odcisnęła na nim piętno. Bohater, który walczy ze swoimi demonami, przełamuje bariery cielesne i duchowe, powoli, krok po kroku, wyłania się ze swojej ciasnej skorupy, pokazując wreszcie światu swoją prawdziwą, piękną twarz. Czy ktoś może tego nie kupić? Było warto przetrwać trudny początek, aby dotrzeć właśnie do takich momentów. Kocha się tę postać nie dlatego, że jest przystojny. Uczuciem darzy się jego niewinność, dobre serce i wolę walki. Ogromnie podoba mi się konstrukcja tego bohatera, autorka świetnie poradziła sobie z opisem traumy oraz ciężkiego procesu godzenia się z losem.

Uwielbiam w tej pozycji mocno zakorzeniony motyw ciszy. To, że bohaterowie porozumiewają się bez słów. Wszystkie ich działania są zsynchronizowane przez wzajemne przyciąganie, przeznaczenie. To piękne i motywujące uczucie, które pokazuje, że miłość przełamuje wszystkie bariery. Historia wzrusza, łamie serce, zachwyca, ściska za gardło i porusza wszystkie te struny wrażliwości, które my – kobiety po prostu czasem potrzebujemy odkurzyć.

Bez słów to książka, która zapewnia emocjonalny rollercoaster – mądra, z przesłaniem, chwytająca za serce. Niby (nie)zwykły romans, który jednak skłania nas do refleksji nad niepełnosprawnością, innością i ignorancją społeczną. W lekkim gatunku, autorce udało się przemycić jakąś ważną treść i warto to docenić. Nie każdy pisarz to potrafi. Oczywiście Sheridan nie ustrzegła się schematyczności i przewidywalności, a opowieść bywa nieco przesłodzona i fragmentami nierealna, ale… nie wszystko trzeba dotknąć, aby uwierzyć, że istnieje. Tak więc pozycja nie bez wad, ale sądzę, że warto przymknąć na nie oko i dać się wciągnąć w wir zdarzeń, od których naprawdę trudno się oderwać.

Jeśli oczekujecie lekkiego, przyjemnego romansu z elementami erotyku, po którym nie będziecie mogły zasnąć to Mia Sheridan wam go zapewni. Zniszczy wasze umysły i pokroi serce. Mamy miłość, tragizm i niepewną przyszłość zarówno bohaterów jak i całego miasta. Dobre dialogi, lekki styl, retrospekcje, intrygujące wątki poboczne. Nie jest to literatura wysokich lotów, ale pod względem emocjonalnym bardzo ujmująca.

czytaj więcej: http://recenzentkaksiazek.blog.pl/2016/04/04/bez-slow-mia-sheridan-milosc-znaleziona-w-ciszy/
Autor: Maadziuulekx3, data: 30.03.2016 21:08, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Rewelacyjna

Czasem słowa są zbędne, by wyrazić to, co się czuje do drugiej osoby. Zwykły gest może wyrazić więcej niż tysiąc słów. Oczy są odzwierciedleniem naszej duszy, łatwiej kogoś zrozumieć bez użycia mowy.

,,Życie to nie bajka, nic nie jest nam dane raz na zawsze, a w świecie trudno o sprawiedliwość".

Od dłuższego czasu zastanawiałam się, czym jest Book Tour oraz na czym on w ogóle polega. Gdy to zrozumiałam, od razu chciałam się w to zaangażować, aż w końcu przyszła ku temu okazja. Zaproponowano mi, bym przeczytała przedpremierowo pewną książkę. Od razu zaintrygował mnie jej tytuł - co takiego lektura może w sobie skrywać, o czym może opowiadać i co ma takiego w sobie, że inne blogerki ją zachwalają.

Opis świadczy o tym, że książka zapewni wiele emocji i wrażeń, po których nie będę wstanie się podnieść. Z bijącym sercem zabrałam się za czytanie. Chciałam przekonać się na własnej skórze, jak ją odbiorę, czy wniesie coś do mojego życia i sprawi, że zapamiętam ją na bardzo długo. To, co otrzymałam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

Małe, malownicze miasteczko Pelion - tu właśnie przyjeżdża Bree Prescott, by uciec przed demonami przeszłości, które towarzyszą jej na każdym kroku. Przeżyła okropną tragedię, z którą nie może się pogodzić. Ma nadzieję, że nowe miejsce sprawi, iż wciąż nawracające wspomnienia w końcu znikną. Nie wie jednak, że los przygotował dla niej inny scenariusz.

Już pierwszego dnia, gdy wraca z zakupów, na jej drodze staje dziwny, tajemniczy mężczyzna. Dziewczyna nie wie dlaczego, ale czuje do niego istne przyciąganie, postać fascynuje ją i intryguje. Okazuje się, że to Archer - miastowy odludek, który w wieku siedmiu lat przeżył okropne tragedie. Dla mieszkańców stał się osobą niedostrzegalną, niewidzialną, jakby w ogóle nigdy nie istniał. Odrzucony przez wszystkich żyje we własnym świecie. Do czasu, aż na jego drodze staje dziewczyna, która tak jak on dźwiga bagaż doświadczeń, która sama zmaga się z demonami przeszłości. Ona jako jedyna dostrzega w Archerze zwyczajnego faceta, rozumie go i nie potępia. Kto lepiej zrozumie osobę zmagającą się z przeszłością, niż druga osoba, która przeżywa to samo?

,,Cierpienie i sposoby, żeby je złagodzić, są tak różne jak ludzie, którzy go doświadczają"

Długo zastanawiałam się nad tą recenzją, jak ją najlepiej napisać, żebyście od razu po jej przeczytaniu pobiegli do księgarni, by zakupić tę wspaniałą lekturę. Do teraz próbuję zebrać myśli, które wciąż buzują w mojej głowie. Nie spodziewałam się, że aż tak pokocham tę opowieść. Dwójka bohaterów, dwie różne, przejmujące historie, różne sposoby na ucieczkę od demonów przeszłości. Nauka z niej prawdziwa - żeby udźwignąć bagaż doświadczeń, potrzeba drugiej osoby, która pomoże ci w chwili, kiedy znowu upadniesz. To nie tylko opowieść o pięknej miłości, ale też historia pokazująca, jak w dzisiejszych czasach jesteśmy wykluczani ze społeczeństwa. Wystarczy, że jesteśmy inni, a już zostajemy skreśleni z życia społecznego.

Autorka przedstawiła nam opowieść z dwóch perspektyw. Mamy okazję poznać przemyślenia Bree, jej historię, tajemnice, zmagania z bolesnymi wspomnieniami, emocje, które nią targają, a także naszego samotnika Archera. Bardzo mi się to spodobało, lubię zagłębiać się w psychikę bohaterów, poznawać ich tok myślenia, widzieć wszystko ich oczami, przeżywać razem z nimi ich cierpienie, a także zmagania ze zwykłą codziennością. Do tego postacie są bardzo ciekawe, barwne, takie prawdziwe, że nie sposób ich nie polubić. Ma się wrażenie, że gdzieś tam na świecie żyją tacy Bree i Archer, którzy starają się udźwignąć brzemię własnego losu.

Książka jest bardzo dobrze skonstruowana, wczuwamy się w historię, przenosimy się do maleńkiego, malowniczego miasteczka, żyjąc wspólnie z bohaterami. Opowieść złapała mnie w swoje sidła, nie pozwoliła mi oderwać się od lektury do samego końca. Autorka zauroczyła mnie swoją powieścią, zawładnęła umysłem, duszą, sercem, a nawet całym ciałem. Mia Sheridan ma bardzo lekkie pióro, stworzyła książkę doskonałą, która opowiada o niełatwym życiu, przed którym nie zawsze możemy uciec. Ta powieść jest naprawdę godna przeczytania, warto po nią sięgnąć. Gorąco polecam.
Autor: Agnieszka Kaniuk, data: 30.03.2016 19:15, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Recenzja premierowa

Kochani czy rozglądacie się uważnie wokół siebie? Czy zdarza Wam się zastanowić dlaczego osoba mieszkająca w Waszej okolicy stroni od ludzi,zamyka się we własnym świecie,jest cicha i wycofana?Większość z nas zapewne pomyśli sobie,że ten ktoś to zwyczajny dziwak i nie poświęci chwili uwagi by zastanowić się,co jest przyczyną takowego odosobnienia.Jeśli czytasz teraz moją recenzję i właśnie uświadomiłeś sobie,że jesteś jedną z takich osób zapewniam cię,że książka "Bez słów" Mii Sheridan jest właśnie dla Ciebie.

Archer jest młodym mężczyzną wiodącym niemalże pustelnicze życie w swojej samotni.Młody mężczyzna jest naznaczony piętnem wielkiego cierpienia jakiego doświadczył w dzieciństwie.Cierpienia będącego skutkiem złych wyborów i decyzji dorosłych.Wszyscy mieszkańcy miasteczka zdają się nie dostrzegać jego samotności,a może wcale nie chcą jej dostrzec.W sercu chłopaka wciąż żyją demony bolesnej przeszłości z którą nie potrafi sobie poradzić żyjąc w nieustannym poczuciu winy.Co więcej jest pogodzony z życiem jakie wiedzie będąc przekonanym,że nie pozostało mu nic innego jak tylko zaakceptować taki kształt swojej codzienności.Jednak pewnego dnia nieoczekiwanie przypadek,a może przeznaczenie stawia na drodze chłopaka Bree. Dziewczyna szuka spokoju,który pomoże jej ukoić ból po brutalnej śmierci bliskiej osoby,której była świadkiem. Bree jest zafascynowana tym niezwykłym mężczyzną.Postanawia zbliżyć się do niego.Nie jest to łatwe ponieważ musi przedrzeć się przez mur jaki ten zbudował wokół siebie.Jak łatwo się domyślić między młodymi rodzi się uczucie. Jednak myślicie,że jest to miłość bajkowa,usłana różami niestety tak nie jest.Na kartach powieści odnajdziecie wiele bólu rozdzierającego serce,krzywdę i niesprawiedliwość ludzką.Wspólnie z Bree odkryjecie wiele tajemnic z życia Archera,które uczyniły go tym kim jest dziś. Czy miłość jest siłą która ma moc uleczenia ran,których nie da się uleczyć? Czy wystarczy,by odnaleźć wewnętrzny spokój? Musicie przekonać się o tym sami.
Tak naprawdę nie wiem jak przekonać Was do lektury "Bez słów".Brak mi słów by w pełni oddać jej wyjątkowość.Autorka rozdziera czytelnikowi serce i duszę. Daje nadzieję by za chwile ją zabrać i pozostawić w niepewności.Wzrusza,wstrząsa i i wyciska łzy.Uświadamia nam,że cisza może powiedzieć więcej niż tysiące słów.Musimy tylko zechcieć posłuchać ciszy.

Moja ocena to 10/10
Pozdrawiam,
Agnieszka Kaniuk
Autor: Monika, data: 24.03.2016 23:43, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Bez słów

Bree chcąc uciec przed traumą i wspomnieniami zaszywa się w małej, turystycznej miejscowości nad urokliwym jeziorem. Gdy spotyka Archera, zaczyna się nim interesować. Tajemniczy i zamknięty w sobie pustelnik, zaprząta je myśli i kiedy w końcu udaje się jej nawiązać z nim wątłą przyjaźń, zaczyna rozumieć, że ten mężczyzna jest jej nadzieją na udaną przyszłość.

O książce ostatnio sporo słychać, a ja bezwstydnie uległam reklamie i powiem Wam, że to najlepsza rzecz, jaką ostatnio zrobiłam! Nastawiłam się na przyjemny romans i moje oczekiwania zostały zrujnowane już po kilku pierwszych stronach. Zaskoczyła mnie całkowicie i okazała się czymś więcej niż dobrym romansem.

Bohaterowie są tak nasyceni wartościami i emocjami, że nie sposób ich nie lubić. Zarówno Bree jak i Archer borykają się demonami przeszłości, lecz te, z którymi oni się mierzą są z jednej strony druzgocące, a z drugiej do bólu prawdziwe i ten realizm jest fascynujący. Na pozór zwykła dziewczyna, która pragnie tylko spokoju jest tak doskonale nakreślona, że czułam jej myśli, emocje i doskonalę wczułam się w jej rolę. Jak opisać bohaterkę, która niczym się nie wyróżnia, a mimo to zachwyca swoją osobą? Jest to bardzo trudne, lecz Bree taka właśnie jest. Normalna i cudowna zarazem. Pomimo, że uważam ją dobrą osobę, to autorce udało się stworzyć jeszcze jedną, nawet bardziej skupiającą na sobie uwagę postać. Mam na myśli Archera, tego cudownego, wrażliwego i nieśmiałego mężczyznę. Jego droga życiowa zasługuję na gruntowną analizę, a wyciągnięte wnioski są wartościowe. Jego niepełnosprawność stanowi część książki i z takim pomysłem jeszcze się nie spotkałam.

Relację między bohaterami są proste, to życie jest trudne, a oni starają się je jakoś poukładać. W tej książce nie znajdziecie przesady, czy grama sztuczność, jest w niej tylko prawda i ogromne uczucie. Inni bohaterowie również zasługują na uwagę. Śledząc losy bohaterów, łatwo dojrzeć znieczulacze i okrucieństwo społeczeństwa, które wywołały momenty zadumy i złości.

Seks, bo i on się pojawia w książce, jest również zaskakujący. Namiętny i odważny, lecz niepozbawiony romantyzmu. Dawno nie spotkałam tak doprze napisanej książki, w której pomimo częstego seksu, liczy się wszystko inne.

Powieść porusza istotne aspekty życia. Oczywiście znalazły się chwile smutne, wyciskające łzy, lecz to nadzieja, która emanuję z tej powieści mnie zachwyciła. Niebywale czuła i wrażliwa osobowość Bree i Archera oddziałuję na czytelnika, a sprawienie tego nie jest łatwym zadaniem, jednak autorce doskonale się to udało.

Nieszablonowy obraz miłości. Trudny i bolesny, lecz niebywale czuły. Pomimo trudnego tematu, napawa nadzieją. Całości dopełnia urok spokojnej mieściny i piękne nadjeziorne widoki. Zjawiskowa i doskonała książka o trudnym i niedoskonałym życiu, w którym miłość jest wszystkim, co może ocalić duszę bohaterów.
6/6
Autor: Inwazja Czytadełek, data: 17.03.2016 13:56, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Bez słów

Bree Prescott przeżyła wiele w swoim życiu, jej psychika potrzebuje spokoju, regeneracji, dlatego też postanowiła na jakiś czas przeprowadzić się do małego miasteczka nad jeziorem. Archer Hale jest samotnikiem, mieszka na odludziu, nie rozmawia z ludźmi, nosi brzemię, które go wyniszcza.
Ich drogi się przecinają, w ciszy odkrywają swoje tajemnice, pojawia się uczucie, jednak nie jest ono beztroskie, wręcz często ktoś próbuje burzyć ich relacje. Czy zdołają zaleczyć swoje dusze? Czy miłość wystarczy, by zapomnieć o bolesnej przeszłości i zacząć żyć pełnią życia?

"Ja sama miewałam dni, kiedy minuta po minucie walczyłam, by się nie rozsypać. Cóż, pewnie każdy radzi sobie z tym inaczej - cierpienie i sposoby, żeby je złagodzić, są tak różne jak ludzie, którzy go doświadczają"


Ja do tej pory nie wiem zbytnio jak mam do tej książki podejść. Nie sądziłam, że będzie wzruszać do łez. Jak zwykle przy obyczajówkach, najgorzej przebrnąć przez pierwsze 50-70 stron, a potem człowiek się wciąga. Ja tak miałam i mam nadzieję, że wam pójdzie to lepiej. Zresztą, od razu, gdy dowiecie się, co przeżyli bohaterowie i dlaczego Archer zachowuje się w tak.. inny sposób, to już się od tego nie oderwiecie, to zostanie na lata. Dodatkowo, rozdziały mamy raz z punku widzenia Archera, a raz Bree, co tylko potęguje nasze uczucia. Ja (przykładowo) denerwowałam się często, szczególnie przez opinie ludzi z miasteczka, bo w końcu, jak można zapomnieć o drugim człowieku? Irytowało mnie ich podejście, a nawet sam fakt, że nie zrobili czegoś, co powinni zrobić na samym początku. Po prostu pomóc. A wzruszenie? Tego jest zdecydowanie więcej. Pierwsza obustronna rozmowa głównych bohaterów, gdy wszystko stało się bardziej jasne. Momenty w których wyjaiali swoje tajemnice, kiedy przłamywali swoje traumy i odkrywali się przed światem, ich odwaga przy tym jest godna podziwu. Przyznaję, przywiązałam się do tej historii i nie mam zamiaru tego przerywać. Archer i Bree mnie zafascynowali, wprawili w osłupienie z którego ciężko mi będzie teraz wyjść. Pokochałam ich i na wiele długich lat będę o nich pamiętać.
Co może denerwować w tej książce? Jestem uszczypliwa co do szczegółów, więc... Seks. Tak, to jedna z tych książek, które autorka chciała tym zapełnić, choć ja uważam, że 3/4 scen nie było wymagane, ale nie jest tego aż tak dużo, więc sądzę, że spokojnie można na to przymknąć oko.

"Norm usiadł naprzeciwko mnie przy stoliku z kawałkiem ciasta dyniowego mojego autorstwa. Ugryzł duży kęs.
-To najlepszy placek dyniowy, jaki w życiu jadłem -oznajmił, a ja się rozpłakałam, ponieważ wiedziałam, co chciał mi powiedzieć.
- Ja też cię kocham! - zaszlochałam. Norm zmarszczył brwi i natychmiast wstał.
- O rany. Tylko nie to. Maggie! - zawołał - Bree cię potrzebuje.
Może byłam odrobinę przewrażliwiona."


Jeśli szukacie trudnej historii pełnej uniesień i zmuszającej do myślenia, to ta książka jest właśnie dla was. Wzruszająca, wyciskająca łzy, pełna emocji, wymaga od czytelnika skupienia i zmusza do przemyśleń. To nie jest lekka lekturka, to jest książka po której nie będziecie mogli się pozbierać. U mnie książkoholizm podpowiada, że muszę mieć swój własny egzemplarz, by postawić na półce i co jakiś czas wracać do tej historii, bo warto.
Wydawnictwo Otwarte podarowało mi egzemplarz recenzencki w postaci ebooka, bym przed premierą mogła wam to opisać, za co serdecznie dziękuję.

"Nie uciekaj ode mnie - zamigałem - Nie mogę cię zawołać. Proszę, nie uciekaj ode mnie."

http://inwazja-czytadelek.blogspot.com/
Autor: kobiecerecenzje365@gmail.com, data: 16.03.2016 22:26, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Cudowna

Dziś zapraszam Was na przedpremierową recenzję powieści pt. "Bez słów" Mii Sheridan. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, ale już teraz mogę Was zapewnić, że na pewno nie ostatnie.

Młodziutka Bree Prescot przeprowadza się do małego i malowniczego miasteczka - Pelion. Ta przeprowadzka to ucieczka przed wydarzeniami, które w tragiczny sposób odebrały jej ojca. Bree ma nadzieję, że uda jej się o tym wszystkim zapomnieć i uwolnić od poczucia winy, które zatruwa jej życie. Pierwszego dnia podczas wyprawy na zakupy spotyka na swej drodze, tajemniczego oraz dziwnego młodego mężczyznę, do którego czuje niespodziewanie niezwykłe przyciąganie. Tym tajemniczym mężczyzną okazuje się Archer Hale - miastowy odludek, który w wieku siedmiu lat stracił swoich rodziców, wtedy też wydarzył się kolejny dramat w wyniku którego stracił głos. Dla społeczeństwa tego małego miasteczka Archer stał się niewidzialny, tak gdyby po prostu go nie było. Archer żyje więc w tej swojej samotni do czasu, gdy niespodziewanie w jego życie wkracza Bree Prescot. Co wyniknie z tego niezwykłego spotkania? Co połączy tę dwójkę? O tym wszystkim dowiecie się czytając "Bez słów".

Przyznam szczerze, że chyba nie ma takich słów, którymi mogłabym opisać tą przepiękną powieść. Jest to książka o cudownej sile miłości, ale również o odrzuceniu przez najbliższych oraz przez całe społeczeństwo. Poznajemy młodego mężczyznę, który jest wyśmiewany, napiętnowany za coś na co nie miał najmniejszego wpływu. Aż serce się kraja, gdy czytamy retrospekcje z dziecięcych lat Archera. W dorosłym życiu samotność jest dla naszego bohatera normalnością dnia codziennego, nie szuka on kontaktów z ludźmi i pogodził się ze swoim losem. Wszystko się zmienia, gdy spotyka Bree, dziewczynę, która ciągnie za sobą demony własnej przeszłości. Bree wnosi w świat Archera światełko nadziei, jest to osoba która jako pierwsza postrzega go jako normalnego człowieka, rozumie go, akceptuje takiego jakim jest. Niewinne spotkania, ukradkowe spojrzenia oraz uśmiechy są początkiem miłości. Trudnej miłości, ale chyba najpiękniejszej o jakiej kiedykolwiek czytałam.

"Byłem za głupi, żeby Cię wyśnić , Bree, a jednak się pojawiłaś. Jakim cudem? Kto wyczytał w moich myślach, czego pragnę, gdy nawet ja sam nie zdawałem sobie z tego sprawy"

Powieść ta napisana jest w przepiękny sposób. Styl jakim operuje Mia Sheridan ma w sobie coś magicznego. Coś co nas przyciąga i nie chce puścić dopóki nie skończymy czytać. Rewelacyjna kreacja głównych bohaterów zasługuje na ogromne brawa. Bree jest idealnym wzorem do naśladowania. Jej spojrzenie na świat jest wspaniałe, tak jak wspaniały jest system jej wartości. Za to Archer to bohater, jakiego jeszcze nigdy nie spotkałam w żadnej z czytanych przeze mnie książek. To osoba nieskazitelnie czysta wręcz kryształowa, mimo tego jaki ciężar dźwiga na swoich barkach oraz ile bólu doświadczył w życiu. Udowadnia nam, że nawet w wieku dwudziestu trzech lat można nauczyć się żyć od nowa i pokonywać kolejne przeszkody losu. Archer skradł moje serce, uwiódł mnie swoją dzikością oraz nieokiełznaniem. Jestem przekonana, że każda z Was kochane czytelniczki po lekturze "Bez słów" powie dokładnie to samo.

Książka napisana jest z perspektywy obojga bohaterów, a jak już wiecie, uwielbiam ten zabieg stosowany przez autorów. Mogę wtedy wniknąć w umysł obu postaci i pozwala mi to dogłębnie poznać naszych ulubieńców. W tym przypadku są to głównie opisy zdarzeń, poruszające najbardziej ukryte pokłady mojej wrażliwości.

Mii Sheridan udało się to, co potrafi jedynie garstka autorów. Rozłożyła mnie po prostu na emocjonalne łopatki, pozbawiła hektolitrów łez, odebrała mi mowę oraz doprowadziła do tego, że chwilami moje serce przestawało bić. Ta książka to miłość w najczystszej postaci, taka która trwa do końca, która radzi sobie z przeszkodami, intrygami oraz złośliwościami losu. Przecież każdy z nas zasługuje na miłość, bez względu na to kim jesteśmy, jacy jesteśmy i bez strachu przed odrzuceniem.

"...Uważam, że miłość to na tyle abstrakcyjne pojęcie, że każdy z nas ma swoje własne słowo na określenie tego, co dla niego oznacza. Dla mnie miłość to Bree."

Mia Sheridan chwyciła mnie za serce tą piękną opowieścią i już wiem, że przeczytam wszystko co wyjdzie spod jej pióra, a do "Bez słów" zapewne jeszcze nie raz powrócę, by wraz z Bree i Archerem przeżyć kolejny raz tą zachwycającą historię.

Gorąco polecam Wam tę zapierającą dech w piersiach powieść, jestem przekonana, że spotkanie z Archerem zapadnie w Waszej pamięci na długo. Może nawet na zawsze?

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

Data premiery: 30.03. 2016
Autor: riana, data: 07.03.2016 12:53, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Nieoczywista miłość

Chciałoby się napisać, że jest to błaha historia, ale to wcale nie prawda. Może i jest tak, że jeżeli myślimy o wątku romansowym w tej książce, to wszystko wydaje się przesądzone, ale w rzeczywistości tak nie jest. Każdy z nas uważa, że już nic nie może nas zaskoczyć w romansie, a jednak Mia Sheridan, dodaje za pomocą swego stylu czegoś specyficznego, taką kropkę nad i, która wyróżnia tę historię.

W tej lekturze zdecydowanie odnajdą się fanki twórczości Coleen Hoover. Nie wiem dlaczego, ale podczas jej czytania naszła mnie taka myśl. Nie powiem, że to dokładnie, wręcz skopiowany styl, bo jest w nim coś innego. I nie próbujcie się zrażać tym zdaniem, bo to ma być dla was zachęta. Lubię takie historie, właśnie ze względu na miłosny charakter, ale jednocześnie gdzieś tam w głębi jest wpisana jakaś tragedia. W końcu nikt z nas nie ma życia usłanego różami. Ta historia to pomieszanie uczuć. Odnajdziecie w niej nadzieję, smutek, ale i radość. Wszystkiego po trochu.
Autor: werka777, data: 05.03.2016 08:01, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/

„[…] tak naprawdę to opowieść o samotności i o dziewczynie, która okazuje się symbolem szczęścia dla mężczyzny, który nigdy go nie zaznał.”

Miłość to wsparcie, zaufanie, upływający czas dający dowód na to, że żadna z przeszkód nie jest w stanie zniszczyć zbudowanej relacji. To szczere i przemyślane kocham cię, wypowiedziane w kierunku kogoś, bez kogo nasze serce nie byłoby w stanie dłużej bić. Miłość to jednak także podarowany drugiej osobie oddech, to zgrany ruch ciał i dążenie tą samą ścieżką, gdzie podczas wspólnej wędrówki nawet cisza wypełniona jest dozgonnym wyznaniem. Bo powierzając w czyjeś ręce własne życie, nie potrzeba hucznej ody. Wystarczą czyny, bo można kochać bez słów. Tym wstępem, nawiązującym do fabuły niesamowitej powieści, którą miałam okazję ostatnio przeczytać, chciałam Was zaprosić do zapoznania się z jej recenzją. Przed Wami Mia Sheridan i jej przepełniona wrażeniami historia o miłości i ludziach, którzy brodząc w mroku ciemności odnajdują płomyk nadziei.

Młodziutka Bree Prescott samotnie przeprowadza się do nowego miasteczka, by uciec i schować się przed bolesnymi wspomnieniami przeszłości. Dręczona przytłaczającymi wizjami rozpoczyna nowy rozdział życia pośród wielu życzliwych, poznanych ludzi. Pewnego dnia na jej drodze staje tajemniczy mężczyzna, zaniedbany, dziwny, i cichy, ale mający w sobie coś, co przykuwa jej uwagę. Archer Hale, miejscowy odludek i samotnik, to człowiek, który na wskutek drastycznych przeżyć minionych lat stroni od kontaktów z innymi, zaszywając się w swoim własnym świecie. Kiedy jednak ścieżki tych dwojga krzyżują się, historia zaczyna zmieniać swój bieg, a pośród zgliszcz zrujnowanych wspomnień rodzi się uczucie, które może wybawić zarówno ją, jak i jego.

Dziewczyna wciąż wyraźnie pamięta rozegrane kiedyś sceny. Śmierć ojca, próba gwałtu i brak walki, którego nie potrafi sobie wybaczyć. Dręczona wyrzutami wspomnienia i opuszczona przez tych najbliższych odnajduje ukojenie w miasteczku Pelion, gdzie u boku ukochanej psiny urządza sobie swój własny, mały kąt. Jednak Bree z pewnością nie spodziewała się tego, że próg jej życia przekroczy człowiek jeszcze bardziej poraniony niż ona. Wyciągając pomocną dłoń w kierunku tajemniczego mężczyzny okazuje się, że Archer może podarować jej o wiele więcej, niż wyrazy wdzięczności.

Archer, w miasteczku znany jako głuchoniemy odludek, na własnym ciele przekonał się jak smakuje zapach czającej się śmierci. Nieszczęśliwa rodzina i wypadek, w wyniku którego utracił wszystkich bliskich przyozdobiły go w rany – te widoczne na skórze jak i umyśle. Odcinając się od społeczeństwa nie oczekuje współczucia i zrozumienia, ale kiedy odwiedza go napotkana przypadkiem Bree, jego życie zaczyna stawiać powolne kroki w stronę nadziei. Archer, postanawiając jej pomóc, sam wkracza na nieznany tor, który udekorowany szczerym uczuciem prowadzi ich oboje w kierunku lepszej przyszłości.

Ja: Letnie wieczory, kiedy przez chmury przebija złoty
promień światła, i świadomość, że jesteś mój.
Archer: Na zawsze.

„Bez słów” to wzruszająca powieść o ludziach okaleczonych przez złośliwy los, o dzieciach, w sercach których lęk wyrządził tak wiele szkód, że nie w sposób tak łatwo się ich pozbyć. To jednak głównie książka o cudownej mocy miłości, która potrafi cierpliwie brnąć do przodu, zmywając z okaleczonych dusz i ciał oznaki cierpienia. Główni bohaterowie, odkrywając i ucząc się siebie nawzajem, wyzbyci uprzedzeń docierają razem tam, gdzie nikt dotąd nie dotarł. A kiedy spada piętno przeszłości i kurtyna kryjąca ból odsłania się, wychodzi na jaw chowane piękno, bo tylko miłość ma taką moc, by odkrywać skarb drzemiący na dnie mroku.

Niech jednak nie zmyli Was banalny opis obrazujący miłość, która potrafi wyeliminować każdą z przeszkód. W życiu często bywa tak, że szczęście wymaga wielu poświęceń i prób, a autorka książki najwyraźniej dobrze o tym pamiętała, kreując tę historię. Mia Sheridan targa emocjami czytelnika i kiedy prowadzi na sam szczyt, funduje bolesny upadek. Oferuje radość, uśmiech, ale także ból bogaty w niejedną łzę. „Bez słów”, pomimo niemego tytułu to lektura przepełniona wymownym uczuciem. Przeżyjecie z nią prawdziwy szok wrażeń, bo paleta emocji spoczywająca pośród jej kart wsysa, angażuje i nie pozwala o sobie zapomnieć jeszcze na długo po odłożeniu książki na bok.

Tę powieść, która niewątpliwie wkroczyła do pierwszej dziesiątki moich ulubionych historii, polecę wszystkim kobietom kochającym romantyczne, ale niebanalne i nieociekające słodyczą fabuły. Oryginalni bohaterowie, poruszająca treść i bardzo dobry styl tworzą idealną kompozycję, z którą aż żal się rozstać. Jeżeli czytałyście kiedyś „Maybe Someday” czy „Kochając Pana Danielsa” i klimaty tych tytułów pozytywnie zapisały się w Waszej pamięci, „Bez słów” powinien do nich dołączyć. Nie pożałujecie.
Wyszukiwarka
Wpisz tytuł, autora lub wydawcę
tylko w dostępnych
tylko z wyprzedaży
Cała oferta Wydawnictwa Amber 40% taniej!
Ostatnio oglądane
KBez słów
KCzarownica, wydanie 2
KPoczątek
KGwiazdka z nieba
KKochaj
KMagiczne drzewo. Berło
KCzarownica, wydanie 1
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Gry - 90
Sprawdź szczegółowe koszty dostawy...
Bonito.pl Instagram
PayU
Sprawdź szczegółowe koszty dostawy...
© 2006-2017 Bonito.pl  Polityka prywatności i plików cookies Tania książka, tania księgarnia, książki dla dzieci i dla dorosłych Bestsellery