Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania
Książka Dygot
Jakub Małecki
Skorzystaj z rabatu do 35% na ofertę Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego!

Dygot

Nasza cena:
28,78 zł (zawiera rabat 22 %) (pozycja niedostępna)
Cena rynkowa: 36,90 zł (oszczędzasz 8,12 zł)
Autor: 

Jakub Małecki

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Rok wydania:2015
Oprawa:miękka
Liczba stron:320
Format:15.0 x 21.5 cm
Numer ISBN:978-83-7924-438-6
Kod paskowy (EAN):9788379244386
Waga:384 g
Dostępność: pozycja niedostępna (ostatnio dostępna: 18.10.2019 07:41)
Jeśli chcesz dostać powiadomienie, gdy pozycja będzie dostępna, podaj swój e-mail:
E-Mail:

Dygot – opis wydawcy

Naznaczona wstrząsającą tajemnicą ballada o pięknie i okrucieństwie polskiej prowincji. Porywające obsesje, niszczące namiętności i groza przemijania. Uciekająca przed Armią Czerwoną Niemka przeklina Jana Łabendowicza, który odmówił jej pomocy.

Wkrótce jego żona rodzi odmieńca – chłopca o skórze białej jak śnieg. A wiejska społeczność nie akceptuje wybryków natury… Córeczkę Bronka Geldy ściga klątwa Cyganki. W wieku kilku lat dziewczynka zostaje ciężko poparzona w wyniku wybuchu granatu.

Na losy Geldów i Łabendowiczów wpływają nie tylko kolejne dziejowe zawirowania i przepowiednie, lecz przede wszystkim osobiste słabości i obsesje. Drogi obu rodzin przecinają się w zaskakujący i niespodziewany sposób.

Na dobre zespaja je uczucie dwojga odmieńców, introwertycznego albinosa i okaleczonej w płomieniach dziewczyny. Po kilkudziesięciu latach mroczną tajemnicę rodzinną mimowolnie rozwikła ich jedyny syn Sebastian – utracjusz i aferzysta, który postanawia wykorzystać możliwości, jakie daje Poznań, kipiąca życiem metropolia.

Jakub Małecki snuje opowieść o przedwojennej polskiej wsi, wojnie, latach PRL-u i współczesności. Realizm magiczny łączy z groteską, a nostalgię za światem, który przeminął, przeplata z grozą istnienia w sposób godny mistrzów: Wiesława Myśliwskiego i Olgi Tokarczuk.

Odważna i dojrzała powieść jednego z najciekawszych młodych polskich autorów. *** Małecki pisze o polskiej prowincji jak o wojnie, a o ludziach jak o demonach. Znakomita powieść obyczajowa. Nigdy nie polecam książek polskich autorów.

Dla Dygotu warto zrobić wyjątek.Łukasz Orbitowski Dobre. I to bardzo. Po cóż pisać więcej?Michał Nogaś, Program III Polskiego Radia Bez wątpienia najlepsza dotąd powieść Małeckiego. Ludzie – żywioły. Życie – zagadka.

Przemijanie – suspens. Historia Polski plus historia rodzinna, ale wariacko i poetycko, serdecznie i bezpretensjonalnie.Jacek Dukaj Dygot to strach przed życiem, przed cierpieniem, przed przyszłością. Dygot to także samo życie.

Dlatego Dygot to również tytuł świetnej powieści o życiu, o strachu, o cierpieniu i okrutnych wyrokach losu. I o tym, że nie można się wyrwać z kręgu przeznaczenia. Tak jak nie można się oderwać od lektury.Leszek Bugajski, „Wprost" Małecki nie musi sięgać po sensacyjne triki, aby przykuć uwagę czytelnika.

On po prostu znakomicie opowiada ludzi: ich wewnętrzne napięcia, małe dramaty i codzienne sprawy. Po raz kolejny literatura pokazuje, że najbardziej fascynujące jest zwykłe ludzkie życie.Wit Szostak *** Jakub Małecki (ur.

1982)Pisarz i tłumacz, autor licznych opowiadań i książek: Błędy (2008), Przemytnik cudu (2008), Zaksięgowani (2009), Dżozef (2011), W odbiciu (2011) i Odwrotniak (2013). Przełożył z języka angielskiego wiele pozycji, między innymi Brudne wojny Jeremy’ego Scahilla, Paryż wyzwolony Antony’ego Beevora, Moją prawdę Mike’a Tysona i zbiór korespondencji Listy niezapomniane.

Publikował w „Newsweeku", „Polityce", „Angorze", „Miesięczniku ZNAK", „Nowej Fantastyce" i „Tygodniku Powszechnym". Laureat nagrody Śląkfa w kategorii Twórca Roku, dwukrotnie nominowany do Nagrody im.

Janusza A. Zajdla. Mieszka tu i ówdzie, obecnie w Warszawie.

FacebookTwitter
Dygot - Dodaj do schowka
Dodawanie do schowka jest możliwe tylko po zalogowaniu na swoje konto.
Data ukazania się w księgarni: 2015.10.05
Recenzja
Opinie czytelników o „Dygot”
Średnia ocena: 4,8 na bazie 28 ocen z 28 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor: Antonia, data: 15.01.2018 08:32, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dygot

Dziwna książka. I to nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Musiałam poznać, polubić. „Dygot” Jakuba Małeckiego opowiada o ludziach żyjących gdzieś, gdzie diabeł mówi dobranoc. To daleka prowincja – tam mieszka Jan Łabendowicz. Wybucha II wojna światowa a on służy u pewnej Niemki. Kiedy nadchodzi Armia Czerwona Frau Eberl prosi go żeby zabrał ją do swoich. Na początku Jan się zgadza, później zostawia ją na polu. Niemka przeklina go i drugi syn rodzi się biały. Jest Albinosem. I myślałam że tylko w Afryce tacy ludzie mają pod górkę mówiąc eufemistycznie. A okazuje się że i w Polsce istnieją zabobony. „Ty mocy masz w sobie tyle a tyle, byś mógł babci pomóc, ozdrowić babcię, wystarczyłoby troszeczkę krwi twojej. Rozpruć brzuszek i porozdawać chorym to, co masz w brzuszku”. Kiedy Wiktor – Albinos jest już dorosły spotyka na swojej drodze Emilię i jak to było w tej piosence – kobieta z przeszłością, mężczyzna po przejściach – zaczynają żyć wspólnie. On – biały człowiek, ona – poparzona po wybuchu granatu. Rodzi im się jedyny syn Sebastian. I po latach Sebastian znajdzie zabójcę swojego ojca. Książka wielowątkowa, niejednoznaczna, przepełniona takim realizmem magicznym, do końca nie wiadomo co tu jest jawą a co snem. Polecam.
Autor: Justyna, data: 07.01.2018 13:29, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dygot

„Jesteś krzyk, jesteś dygot, jesteś kropla w rzece.”

„Dygot” to mistrzowski portret prowincji. Trzy pokolenia dwóch rodzin. Jako tło burzliwe dzieje XX w. II Wojna Światowa, lata po niej, odbudowa, PRL, wyjście z komunizmu, raczkująca demokracja. Małecki trzyma poziom ze „Śladów”, pierwszej części nieoficjalnej trylogii. Mam wrażenie, że nikt dotąd w Polsce nie przedstawiał w ten sposób prowincji. Jest szaro, brudno i zwyczajnie. Codzienność przytłacza.

Bohaterowie „Dygotu” Geldowie i Łabendowiczowie, zwyczajni mieszkańcy zwyczajnych domów, nie mają misji ratowania świata. Po prostu żyją. Spotykają ich niezliczone dramaty i absurdy istnienia. W Piołunowie Janek Łabendowicz konstruuje pierwsze radio, dzięki któremu pod dach trafiają wojenne fale; przychodzą Niemcy i chociaż żyje się z nimi dobrze, to jednak obcy, przeklinają rodzinę na pożegnanie wypędzenia, co skutkuje narodzinami bezbarwnego chłopca, albinosa. W pobliskim Kole Bronek Geld wystrzega się „klątwy” Cyganki, po czym jego córka zostaje okaleczona przez płomienie, a on sam z czasem traci wzrok. Losy rodzin splatają się w dość oczekiwany sposób. Im dalej, tym bardziej dramatycznie. Tak jakby demon coraz bardziej ciążył nad ich losami.

Do tego Małecki nikogo nie oszczędza. Nikt nie ma łatwiej czy wygodniej. Historie przewidziane są od początku do końca, nie ma przypadku. Każda postać pojawia się „po coś”, ma określoną rolę do zagrania. Czytelnik jest tu tylko obserwatorem, nie ma jak kibicować czy zaprzyjaźniać się z bohaterami.

Moją rolą nie jest zdradzanie fabuły i choć nie jest to thiller, książka trzyma w napięciu. Realizm przeplata się z magią.

Zakochałam się w tej książce od pierwszego akapitu: „Poznał ją na tym samym polu, na którym dwadzieścia sześć lat później umarł pod pożartym księżycem. Lało od kilku godzin. Szedł wolno, uważając, by nie poprzebijać pęcherzy na stopach. Czuł smród bijący spod koszuli.”.

Cóż dużo pisać, sponiewierała mnie ta książka. Przeżuła i wypluła. Oby takich więcej! Z niecierpliwością sięgnę po „Rdzę”.
Autor: Blanka94, data: 04.12.2017 01:32, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Cudowna!

Na polach w jednej z polskich wsi Jan Łabendowicz poznaje swoją przyszłą żonę – Irenę. Mieszkają u Niemki – Frau Eberl i u niej rodzi się ich pierwszy syn – Kazimierz. Kiedy Niemcy muszą uciekać przed Armią Czerwoną, Jan ma odwieźć Frau Eberl do domu, jednak w trakcie drogi ucieka. Chcąc się zemścić, Niemka przeklina go – życzy śmieci Janowi i jego żonie będącej w drugiej ciąży. Życzy także, aby Łabendowiczom urodził się diabeł nie dziecko. I rodzi się Wiktor – nie diabeł, a odmieniec – albinos, jednak na prowincjonalnej wsi nie potrafiąc inaczej wytłumaczyć sobie jego wyglądu, Wiktor dla wiejskiej ludności staje się wcieleniem zła, wężem… Około sześćdziesięciu kilometrów dalej, w Kole mieszkają Bronisław i Helena Geldowie. Mają córkę Emilkę. Kiedy Bronisław, spotykając Cygankę, zbył ją, nie chcąc jej wróżby, wtedy ta rzuca klątwę na jego dziecko. Wkrótce, Emilia zostaje poparzona i jej ciało szpecą blizny, przez co i ona staje się odmieńcem. Po jakimś czasie, ścieżki życia obu rodzin łączą się.

Przyznam, że potrzebowałam kilku kartek, aby przyzwyczaić się do stylu pana Jakuba Małeckiego, ale kiedy to już nastąpiło — przepadłam… CUDOWNA i niesamowicie WCIĄGAJĄCA. Szkoda tylko, że tak szybko się kończy, ponieważ czyta się ją bardzo szybko. Strasznie podobały mi się opisy polskich wsi i panujących w nich zwyczajów, przesądów i zabobonów w różnych okresach historycznych. Co więcej, poznajemy, aż trzy pokolenia Łabendowiczów, ale wszystko jest takie spójnie i klarowne… rozpływam się.

Reasumując, jestem pod naprawdę ogromnym wrażeniem. „Dygot” jest opowieścią o miłości, przemijaniu szukaniu akceptacji, szczęściu, pechu i o tym, jak krzywdząca dla kogoś może być czyjaś niewiedza. Książka niebanalna, a tym samym godna uwagi i polecenia. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jest to jedna z lepszych pozycji przeczytanych przeze mnie w tym roku.
Autor: Honorata, data: 03.12.2017 10:03, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dygot

„Dygot” Jakuba Małeckiego świetna lektura opisująca losy poszczególnych osób z problemami natury psychicznej. Są odrzucenie przez społeczeństwo, napiętnowani przez swoją inność. Upośledzenie, zachowanie, albinizm, deformacje itp. Opis bardzo szczegółowy po przeczytaniu widzi się tego człowieka tak jakby stał przed tobą. Losy wszystkich. Bohaterów są ze sobą splątane. Początek przekleństwa tak jakby nie miał końca, ponieważ odnawia się w następnym pokoleniu. Możemy tutaj zobaczyć okrucieństwo , a zarazem głupotę innych w stosunku do głównego bohatera jakim jest chłopak dotknięty albinizmem. Nikomu nic nie zawinił, a wszyscy wieszają na nim tzw. „ psy”, uważają , że całe zło to przez niego. Są to czasy powojenne, ale i późniejsze gdzie alkoholicy, narkomani to też zło tego świata. Książka świetnie napisana, można ją przeczytać jednym tchem, a jeżeli nie to cały czas chodzi po głowie co dalej. Bardzo polecam.
Autor: Idę czytać, data: 02.12.2017 19:54, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Drżenie ciała, dygot wewnątrz mnie.

Jakub Małecki ten rok zaliczy do niezwykle udanych. Premiera "Rdzy" dobitnie utwierdziła czytelników w przekonaniu, że warto sięgać po młodego, polskiego autora. Ja sama uległam "Rdzy" i wątpię bym przeczytała w tym roku lepszą książkę.
"Dygot" to moje trzecie spotkanie z Małeckim i opisywaną przez niego rzeczywistością. Czas wojny i następujące po niej lata to ulubione czasy autora. Bohaterowie "Dygotu" również ich doświadczają. Wiktor to człowiek inny. Z początku odrażający, onieśmielający i budzący strach. Jego bladość, niezrozumiała wśród mieszkańców polskiej wsi, z czasem oswojona jako tajemniczy albinizm na zawsze stygmatyzuje jego życie i jego życie zakończy. Jednak ludzie nie wiedzą do końca jakie życie ma Wiktor, co widzi, co słyszy i co czuje. Jakub Małecki ponownie porusza w swojej książce bardzo ważny temat. Odmienność. Stygmatyzowanie. Naznaczanie. Kiedy Wiktor spotyka "czekających na niego za wiaduktem" pomyślałam, że w dzisiejszym świecie ciągle jeszcze można spotkać takich ludzi. Ludzi, którzy ze strachu przed innością, z braku wiedzy reagują przemocą, siłą chcą pokonać innego.
"Dygot" to ważna opowieść o ludziach, polskiej mentalności zmieniającej się wraz z biegiem lat. Szalone lata 90-te kojarzone z kiczem i eksplozją możliwości są tak samo trudne dla Sebastiana – syna Wiktora, jak lata wojny dla Jana. Z innych powodów, ale jednak trudne. Ballada o polskiej prowincji (jak głosi okładka) jest niesamowicie przepełniona emocjami, ludzkimi dylematami i siłowaniem się z życiem na rękę. Tylko kto w tym pojedynku jest silniejszy?
Autor: duch lasu, data: 31.10.2017 14:07, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dygot

Gdy przed ponad miesiącem rozwodziłam się w zachwytach nad najnowszą powieścią autora, nie sądziłam, że przyjdzie mi sięgnąć po jego starsze książki tak szybko. Nie ukrywam, nie brakowało mieszaniny niepokoju i dystansu, zwłaszcza gdy nasłuchałam się stwierdzeń, że to właśnie Rdza jest póki co najlepszym dziełem pisarza - szybko jednak zignorowałam przypominający mi o tym fakcie głos w mojej głowie i dałam się ponieść kolejnej niebywałej historii (kolejnych niebywałych historii, w końcu to nie opowieść o jednym człowieku, a kilku pokoleniach). Ponownie połknęłam ją na raz, ponownie skończyłam z burzą wypełniających mnie emocji i ponownie przyjdzie mi z nie lada trudem złożyć jakiekolwiek sensowne zdanie. Ale spróbujmy.

W gruncie rzeczy, przy pierwszej styczności z autorem, nie wiedziałam do końca, czego się spodziewać. To było jak powolne odkrywanie czegoś zupełnie nowego, z czym nie miało się wcześniej styczności, nie wiedząc jeszcze, czy jest to coś zachwycającego, czy wręcz przeciwnie. Trochę jak błądzenie w labiryncie, który trzeźwo ocenić można dopiero po jego opuszczeniu - wtedy z całą pewnością ośmielimy się stwierdzić, czy brak bądź obecność niespodzianek po drodze była czymś intrygującym czy nie. W Rdzy błądziłam. Nie wiedziałam, czy mam się spodziewać nagłych zwrotów akcji, czy spokojnej ballady, czy mam zwracać uwagę na szczegóły, skupić się na teraźniejszości, emocjach, relacjach, czy dać się ponieść refleksji. W moim przypadku proza Małeckiego zyskała przy drugim spotkaniu. Sposób prowadzenia narracji, powolne splatanie rozrzuconych sznurków w jeden, podróże przez dekady - to było jak powrót do rodzinnego domu, do czegoś znanego. I tym samym, znając fundamenty, nie musiałam już myśleć nad intrygującą budową powieści, oddałam się temu, co naprawdę chciało zostać przekazane.

I znów, jeśli ktoś szuka fajerwerków, tutaj ich nie znajdzie. To nie jest miejsce dla nich, fajerwerki zarezerwowane są dla miast. Wieś jest cicha, tworząca z pozoru idylliczny obraz, ale za to potrafi skrywać okrutniejsze historie. To właśnie uderza najbardziej - prawdziwe uprzedzenia, które kilkadziesiąt kilometrów dalej, w wielkim mieście, są uważane za anegdotkę nawiązującą do zamierzchłych czasów, na prowincji są czymś powszechnym. Albinos na ulicy może co najwyżej przyciągnąć kilka ciekawych spojrzeń, godzinę drogi od miasta jest uważany za wcielenie szatana, obarczane o nieudane plony, którego krew leczy wszelkie dolegliwości. Wydaje się nieprawdopodobne, dlatego tym bardziej daje do myślenia.

Tym, co w książkach Małeckiego zachwyca najbardziej, jest kalejdoskop ludzkich losów. Przez karty powieści przewija się kilka pokoleń i choć ma się wrażenie, że w takiej plątaninie życiorysów nie sposób się nie zgubić, to jest wręcz odwrotnie. Obserwujemy kolejne postaci, które kończą żywot rozpoczęty kilkadziesiąt stron wcześniej. Nie da się przejść obok tego obojętnie, przemijanie i ludzkie tragedie uderzają, wymuszają refleksję. Dochodząc do końca człowiek poruszony jest nie tylko ważniejszymi wątkami fabularnymi, co również tłem. Nie da się zrozumieć tego fenomenu, nie doświadczając tego na własnej skórze.

Dlatego zdecydowanie polecam. Warto. Po prostu.
Autor: wrotkaczyta, data: 28.09.2017 11:57, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

"Życie to jeden wielki dygot"


Powieść Dygot to historia trzech pokoleń, splecionych ze sobą losów dwóch rodzin od czasów przedwojennych, aż do współczesności. Na tle zachodzących przemian społecznych Jakub Małecki snuje liryczną opowieść o życiu, miłości, klątwie, tragedii, przemijaniu, trudnych wyborach, odkupieniu i zawiedzionych nadziejach. W cudowny, prosty sposób opisuje człowieka i jego zmagania ze swoim losem, z prowincjonalnością i zabobonnością polskiego społeczeństwa. Życie bohaterów to chwile szczęścia przeplatane tragicznymi zdarzeniami, to ich codzienne decyzje, złe i dobre wybory.
Czym zatem jest ten tytułowy dygot? Dygot to drżenie, to nagły wstrząs. Z dygotów składa się życie każdego z nas. Z dygotów strachu, niepewności, miłości, namiętności, bólu aż do zatracenia. Życie to jeden wielki dygot.
Poetycka narracja powieści uwiodła mnie już od pierwszej strony, zatraciłam się w niej bez reszty. Autor następujące po sobie zdarzenia przedstawia w sposób niezwykle piękny i klimatyczny. Cudownie uchwycony aspekt przemijania każe nam przystanąć i zastanowić się nad nieuchronnością końca i życiem, które zawsze zatacza koło. Jest to książka, o której nie zapomnę, Dygot pozostanie we mnie już na zawsze.

"Jesteś krzyk, jesteś dygot, jesteś kropla w rzece"

"Życie zatacza koło, życie musi zatoczyć koło, inaczej się nie da. Ty siałeś krzywdę i krzywdę teraz zbierasz"
Autor: Zaczytana od pierwszego wejrzenia, data: 22.09.2017 12:26, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Smutna ballada o ludziach przegranych


Świat z pogranicza baśni

Czy istnieje tylko świat realny i namacalny? Czy wszystko, co nas otacza, dzieje się naprawdę, czy tylko w naszej głowie? Czy możliwe, że klątwa rzucona w gniewie, zmienia ludzkie losy? Co kieruje naszym życiem – fatum? Siła wyższa? Czy może nasze wybory?

Na małej, kujawskiej wsi rodzi się odmieniec. Duch. Diabeł. Biała skóra, białe włosy i czerwone ślepia. Jan Łabendowicz wie, dlaczego jego syn ma skazę. Jan został przeklęty a razem z nim jego rodzina. Jego karą ma być wystawienie na wieczny ostracyzm wiejskiej społeczności. To, co współcześnie jest genetyczną anomalią, kilkadziesiąt lat temu było przekleństwem. Chłopiec widzi rzeczy, których nikt inny nie widzi, chłopiec sprowadza nieszczęście. Bóg pokarał.

Ten sam Bóg pokarał też małą Emilkę i oszpecił ją strasznymi poparzeniami. Dwoje odmienców, dwoje potępionych (choć tych ostatnich w powieści jest znacznie więcej) musi się spotkać. Odmienność zbliży ich do siebie, ale czy będą w stanie pokonać ciążące nad nimi fatum?

Dygot jest nietypową sagą rodzinną, z nurtu realizmu magicznego, przepełnioną ludowymi wierzeniami z czasów, kiedy w mrocznych zakamarkach chłopskich chat skrywały się różne upiory. Wbrew opisowi z okładki, w książce znajdziemy więcej niż dwoje głównych bohaterów. Autor pokazuje losy ich rodziców, sąsiadów, dziwadeł włóczących się po wiosce. W swojej powieści Jakub Małecki przedstawia życie małych społeczności, pierwotnych, żeby nie powiedzieć – prymitywnych. Często brutalnych i bezmyślnych. Jak w każdej społeczności zdarzają się tu mniejsze i większe dramaty, ludzkie tragedie, skandale i tajemnice.

Podsumowując, Dygot jest jedną z najbardziej niesamowitych powieści ostatnich lat, która w sposób magiczny pokazuje powojenną rzeczywistość, często bardzo niemagiczną, szarą i brutalną. W moim odczuciu jest to przede wszystkim oniryczna opowieść o ludziach, którzy szarpią się z życiem, lecz najczęściej są skazani na porażkę, nie przez wpływ złego losu i nieprzychylności otoczenia, ale własnych wyborów.
Autor: Zielona Małpa, data: 18.09.2017 14:31, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Życie to jest jeden wielki dygot

W "Dygocie" czytelnik śledzi historię dwóch rodzin. Każda z nich zostaje w inny sposób naznaczona przez los. W każdej z nich jest jedna osoba, która ucierpiała i wyraźnie wyróżnia się w społeczeństwie. Odmienność nie jest prosta. Wiąże się z wieczną walką o akceptację, szacunek i stanie się częścią społeczności. Odmienność jest jeszcze trudniejsza na prowincji, gdzie ludźmi rządzą uprzedzenia. Tam bycie odmieńcem wiąże się z ciągłym strachem, prześladowaniem i samotnością.
Oczywiście odmienność jest głównym wątkiem "Dygotu", ale nie jedynym. Czytelnik śledzi losy dwóch rodzin, Łabendowiczów i Geldów. Przechodzi przez każdy etap ich życia, przez trzy pokolenia, dobre i złe momenty. A wspólnym mianownikiem jest strach, który powoduje, że dygoczemy. Strach przed niepewnością, strach przed przyszłością, strach przed brakiem akceptacji, strach o życie najbliższych. A mimo wszystko budzimy się każdego dnia i robimy śniadanie, idziemy do pracy, zakochujemy się... Jednym słowem żyjemy.
"Dygot" ujmuje prostym, ale trafiającym w sedno językiem, absurdalnością niektórych sytuacji i niezwykłym dopracowaniem fabuły. Starsi czytelnicy poczują nostalgię, kiedy odnajdą elementy charakterystyczne dla swoich czasów, młodsi natomiast przekonają się, że historia jednak kołem się toczy. Pokolenia, choć próbują być odmienne, zawsze z dalszej perspektywy okazują się podobne. Zmienia się tylko otoczenie. Najbardziej prymitywne problemy pozostają takie same na przestrzeni lat.
Jeśli ktoś się waha, polecam mimo wszystko przeczytać tę książkę i dać się wciągnąć w tę niesamowitą historię balansującą na granicy realizmu magicznego. Z całą pewnością przeczytam także inne książki Jakuba Małeckiego, bo pisarz ten potrafi przyciągnąć uwagę do treści. Polecam od serca!
Autor: a0a0, data: 18.09.2017 00:30, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dygot

Niewygodny. Realistyczny. Okrutny. Magiczny. Wciągający.
Świat w "Dygocie" jest zbudowany z detali, opisanych w bardzo konkretny, miejscami wręcz skrótowy sposób.
Kilka zdań, a niekiedy pojedyncze wyrazy wystarczą by opowiedzieć historię, wnikliwie opisać postać czy zbudować atmosferę.
Nie ma tu zbędnych słów, a język jest niezwykle plastyczny i świetnie przemawia do wyobraźni. To sprawia, że książka wciąga od pierwszej strony.
A o czym jest "Dygot"? O inności, trudach życia, zmienności losu, ludzkich słabościach, szukaniu swojego miejsca, przesądach i tajemnicach, a także o tym, że jedna decyzja może zmienić całe nasze życie.
Choć książka miejscami nie jest łatwa, a w kilku miejscach trzeba wziąść głębszy oddech, to i tak nie sposób jej odłożyć póki się nie przeczyta ostatniej strony.
Zarówno "Dygot" jak i "Ślady" pokazują, że Jakub Małecki ma wyjątkowy talent do snucia małych opowieści i lepienia z nich sieci historii ludzkich.
Autor: zaczytana_owca, data: 14.09.2017 22:57, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

"Bo życie to jeden, kur....a, wielki dygot"

Istnieje zło, które przywiera do człowieka niczym druga skóra i na zawsze odciska swoje piętno, które kształtuje życie poprzez uprzedzenia doprowadzające do tragedii. Widać to m. in. poprzez okrucieństwo powojennej polskiej prowincji nie wybaczającej odmienności. Opowiada też o tym „Dygot” autorstwa Jakuba Małeckiego.
„Dygot” jest uniwersalną opowieścią o codzienności, wewnętrznych rozterkach, wyobcowaniu wśród rodzimej społeczności, czy inności z góry skazanej na odrzucenie. Słowa w tej książce mają olbrzymią moc i potrafią nawet zabijać. Klątwy rzucone przez cygankę i Frau Eberl ścigają członków obu rodzin nawet po upływie wielu lat. Sam dygot jawi się jako mieszanina cierpienia, zagubienia i jakiegoś wewnętrznego rozmycia. To tajemnicze drżenie wywołane obawą, co będzie dalej.
Książka ta opowiada czytelnikom historię zwyczajnych ludzi, którzy są opisywani z perspektywy ich wewnętrznych przeżyć i rozterek wpływających na podejmowane przez nich decyzje. Ja osobiście miałam wrażenie, że dzięki temu stali się oni tacy swojscy, jakby żyli gdzieś obok nas. Jednocześnie autor w subtelny sposób pokazał okrucieństwo społeczności, która nie wybacza odmienności.
W„Dygocie” Jakuba Małeckiego zostały opisane losy 2 rodzin na przestrzeni prawie 70 lat. Jest to historia ich codzienności i brak jest zawirowań wpływających na większą grupę ludzi. Z drugiej strony są w opowieść zostały wplecione wydarzenia, które rzeczywiście miały miejsce (jak np. wybór kard. Wojtyły na papieża czy atak na wieże World Trade Center), jednakże one również nie mają wpływu życie bohaterów. Ich losy są opisane dosyć dynamiczne, ale w taki sposób że czytelnik podczas lektury ma wrażenie, jakby świat wokół niego zwolnił. Jako swego rodzaju smaczek mogę wyjawić, że przez część książki przewija się postać pewnej znanej polskiej aktorki przedwojennej, jednakże to też nie wpływa znacząco na akcję.
Bardzo podobał mi się styl książki. Została ona napisana w niezwykle pięknym, literackim języku, dopracowanym w najmniejszych nawet szczegółach. Nawet detale są opisane w wysmakowany sposób. Można by powiedzieć, że przy użyciu minimum słów jest tu pokazane maximum treści. Świat nierealny w wyrafinowany i dobrze zbalansowany sposób są tutaj połączone ze światem rzeczywistym. Jakub Małecki stworzył utwór pełny emocji, wymykający się utartym schematom.
„Dygot” jest dla mnie książką wyjątkową, literacką perełką, która hipnotyzuje od pierwszej do ostatniej strony. Wchodzi gdzieś głęboko w człowieka i zakotwicza się na wiele tygodni. W pełni rozumiem i podzielam zachwyty nad nią.
Autor: merry08, data: 22.09.2016 17:00, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Przewidziana odmienność

Jakiś czas temu obiło mi się o uszy, że "Dygot" Jakuba Małeckiego to bardzo dobra książka. Prawdę powiedziawszy rzadko sięgam po tego typu literaturę, ale postanowiłam zrobić wyjątek, tym bardziej, że już czeka na mnie najnowsza powieść autora.

Polska prowincja. Przestrzeń kilkudziesięciu lat, kilku pokoleń. Jan Łabendowicz odmawia pomocy uciekającej Niemce. Ta rzuca na niego klątwę. Wkrótce na świat przychodzi syn Jana, jednak nie jest to zwykłe dziecko. Nienaturalnie blade. Białe włosy. Jak to bywa w okrutnym świecie, Wiktor szybko staje się tematem plotek, obiektem drwin, wyzwisk i tym podobnych. Tymczasem córkę Bronka Geldy dosięga klątwa Cyganki. Emilka zostaje ciężko poparzona. Na życie zarówno Łabendowiczów, jak i Geldów wpływa wiele sytuacji, zdarzeń, a także przepowiedni. W końcu obie rodziny łączą się w dość nieoczekiwany sposób poprzez związek Wiktora i Emilii, a po wielu latach zostaje rozwiązana zagadka tragicznego wydarzenia.

Ta książka jest po prostu niesamowita. Mroczna, tajemnicza, zaskakująca. Na pewno nie należy do powieści łatwych, ale przy tym czyta się ją bardzo szybko i z zainteresowaniem. Wracając do jej niesamowitości. To historia, która dzieje się na przestrzeni kilku pokoleń. Widać, jak zmieniają się czasy, wartości. To także pokazanie inności, która dawniej, zwłaszcza na prowincjach, była wytykana palcami, przeklinana, uznawana za wcielenie zła. Z tym wiąże się również mrok tej powieści. Negatywna siła ciągle gdzieś się przewija. Nie zawsze jest widoczna gołym okiem. Po prostu, wyczuwa się ją. Tajemnicza śmierć jednego z bohaterów to również bardzo ciekawy, zaskakujący i ważny element tej powieści.

Przepowiadanie przyszłości, klątwy, stereotypy. Tego tutaj także nie zabrakło. Kiedy sprawdzają się wypowiedziane słowa, wszystko staje się bardziej przerażające. Ma się wrażenie, że nic nie da się już zrobić, zmienić. Przekleństwo, przed którym nie da się uchronić. Co za tym idzie, kiedy rodzi się Wiktor, który, jak się okazuje, choruje na albinizm, staje się obiektem drwin poprzez stereotypy. Przecież takie dziecko na pewno jest gorsze. Każde odstępstwo od przyjętych norm, nie jest wszak mile widziane. Nikt nie zastanawia się nad tym, że takie zachowanie wobec niego, może nie skończyć się dobrze. Człowiek "obdarzony" innością często musi się mierzyć z nieprzychylnie nastawionym otoczeniem, co z pewnością utrudnia mu normalne życie. Zaczyna zadawać sobie pytania. Dochodzi do takich, a nie innych wniosków.

"Dygot" to niełatwa powieść. Wymagająca. Poruszająca ważne tematy o inności, ale nie tylko. Nostalgiczna, mroczna i szokująca. Chociaż rzadko sięgam po tego typu powieści, ta już samym opisem na okładce bardzo mnie zaintrygowała, a kiedy zaczęłam lekturę, nie mogłam od niej odejść. Bardzo mi się spodobała i z chęcią niebawem rozpocznę "Ślady". Z kolei "Dygot" polecam osobom, które lubią niebanalne książki nienależące do łatwych i przyjemnych.

http://fascynacja-ksiazka.blogspot.com/2016/09/dygot-jakub-maecki.html
Autor: wiktorus124, data: 16.05.2016 15:10, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Przyprawiająca o dreszcze ballada o polskiej prowincji.

Dygot to jednocześnie piękna i przerażająca powieść. To wielowątkowa, mroczna saga rodzinna, która w pewnym stopniu opowiada o nas samych. To także opowieść o odrzuceniu, uprzedzeniach, tolerancji, lękach, miłości i cierpieniu. Jednak przede wszystkim to niezwykle prawdziwa, szczera i trudna powieść. Pod płaszczykiem realizmu magicznego, kryje się (nie)zwykła codzienność. Codzienność polaków, codzienność polskiej prowincji, codzienność każdego z nas.
Są takie książki, o których nie zapomina się nigdy, które na zawsze pozostawią po sobie ślad. Dygot jest właśnie jedną z nich.

Recenzja do poczytania na:
http://mybooktown.blogspot.com/2016/05/dygot-jakub-maecki.html
Autor: Bookendorfina, data: 16.02.2016 09:26, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Wędrówki życia

"...bała się już wielu rzeczy. Głównie tego, ze w jej życiu nic już się nie wydarzy."

Powieść zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. Poprowadziła mnie w świat złożoności, dramatyzmu i piękna ludzkiego życia. Skłoniła do refleksji i głębokiej zadumy nad istotą naszych losów, towarzyszących nam silnych emocjach i pragnieniach. To walka o szczęśliwy byt, ale też nieustanne przeświadczenie o potrzebie i możliwości dotknięcia najważniejszych jego wartości. Zawiedzione nadzieje, niespełnione marzenia, przekreślone szanse, bitwa o uchwycenie sensu istnienia, odnalezienia się w splocie codziennych wydarzeń, czucia bliskości z innymi ludźmi, potrzebie namiętności, akceptacji i zrozumienia jednostkowych odmienności. Uwielbiam taką poetycką narrację wypełnioną pięknym słowem, wrażliwością, celnością spostrzeżeń, wymowną symboliką i malowniczym klimatem.

Książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem, dokonując wielu intelektualnych wycieczek, analiz podobieństwa scenariuszy ludzkich losów, nieuchronnego mierzenia się z niewypełnionymi potrzebami, wołaniem o zabliźnienie ran duszy. Strach przed poczuciem utraty życia, lęk przed uciekaniem jego fragmentów, obawa przed zapomnieniem i monotonią życia, w którym nic się nie dzieje, a codzienność nie spełnia pokładanych w niej oczekiwań. Ale to również ufność, wiara i wewnętrzna potrzeba, aby trwać, łapać ulotne chwile szczęścia, cieszyć się nimi i pielęgnować je w swojej pamięci. A nade wszystko wspaniale i wzruszająco przedstawiony aspekt przemijania, pokoleniowej wymiany, przy zachowaniu intensywności uczuć i pragnień. Ogromne zrozumienie wewnętrznych zmagań człowieka, pięknie nakreślone emocje postaci, sugestywnie oddane ich myśli, pragnień i obsesji.

Bardzo wszechstronny i wstrząsający obraz ludzkiej prowincjonalnej doli, silnych korzeni pochodzenia determinujących życie, trudno się od nich uwolnić, przerwać łańcuszek pokoleniowych zależności i naznaczeń. Bohaterowie powieści w mniej lub bardziej udany sposób poszukują własnej tożsamości, tocząc zmagania nie tylko z samym sobą, ale również ze środowiskiem i społecznymi wzorcami zachowań. Niemal każdy dzień staje się polem bitwy, krążeniem wokół wzajemnie odpychających się sił przeznaczenia i przypadkowych zdarzeń. Jakże wiele widzimy w nich podobieństw do nas samych, bo przecież dygot to zawirowania naszego życia, nagłe wstrząsające i dramatyczne zdarzenia, nieoczekiwane chwile czystej radości i szczęścia, drżenia naszych myśli, drganie różnorodnych emocji, dreszcze pogoni za spełnieniem, ciarki choroby, to też trzęsienie w postaci narodzin i śmierci.

bookendorfina.blogspot.com
Autor: Iwona_C_, data: 30.11.2015 08:42, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Życie to jeden wielki dygot

Jakub Małecki "Dygot"

Fizyczna odmienność zawsze wiąże się z napiętnowaniem, szczególnie w małych, hermetycznie zamkniętych, wiejskich społecznościach. Właśnie w niewielkiej wsi, blisko Koła przyszedł na świat wyjątkowy chłopiec – albinos, którego losy naznaczyła klątwa Niemki rzucona na jego ojca. Jakub Małecki w Dygocie przedstawia losy „odmieńców”, którzy szukając szczęścia często się gubią w swoim postępowaniu. Ukazuje polską prowincję na przestrzeni blisko siedemdziesięciu lat – pokazuje jak niszczy ją od środka marazm, zastój i brak perspektyw na przyszłość dla tamtejszej społeczności.

Janek Łabendowicz został przeklęty przez Niemkę uciekającą przed Armią Czerwoną. Miał ją bezpiecznie odwieźć do domu, jednak stchórzył i uciekł. Kobieta przeklęła jego nienarodzone dziecko – klątwa szybko dała o sobie znać. Jego żona Irena rodzi albinosa, co w tamtejszej, niewielkiej społeczności budzi nie lada sensację. Chorą sensację i zafascynowanie. Według wierzeń ludowych krew i części ciała albinosa mogą czynić cuda – uzdrawiać, poprawiać zdrowie i przynosić szczęście. Mimo przeciwności losu mały Wikuś rośnie zdrowo, jednak kreuje swój własny świat, w którym pojawia się „rozmyte”.

W oddalonej o 60 km miejscowości żyje rodzina Geldów. Bronkowi i Helenie rodzi się córeczka – Emilia, na którą wszyscy wołają Milka. Pewnego dnia Cyganka mówi Bronkowi, że piekło pochłonie i wypluje ich dziecko. I tak też się dzieje. W domu ciotek, u których akurat przebywa Milka wybucha granat, dziewczynka cudem przeżywa, jednak jest bardzo poparzona. Całe jej ciało jest jedną wielką raną. Również i ona jest piętnowana w społeczeństwie, lecz nieco inaczej niż Wiktor Łabendowicz.

Odrzuceni przez społeczeństwo, żyjący niejako poza nim zakochują się w sobie i biorą ślub… Jak potoczą się ich losy, czy w końcu przełamią ciążące nad ich rodami klątwy i odgonią nieszczęścia?

Jakub Małecki stworzył naprawdę wyjątkową powieść. Opowieść o Wiktorze i jego rodzinie hipnotyzuje już od pierwszych słów. Przyciąga tak samo jak wyjątkowa okładka, od której nie sposób oderwać oczu. Autor zręcznie łączy motywy naturalistyczne, tak charakterystyczne dla powieści XIX-wiecznej z pewną poetyką, a nawet mistycyzmem. Wyraźne widoczne są również elementy realizmu magicznego. Świat żywych łączy się ze światem niematerialnym. Twarde, proste myślenie o tym, jak przeżyć dzień pokrywa się z wiarą w klątwy, gusła i ludowe przesądy. Szczególnie uderza fakt, że i na ziemiach polskich uważa się, że części ciała albinosa mogą uleczyć lub dodać sił, a sam człowiek o mlecznej skórze może powodować szereg nieszczęść.

Na pozór prosty, czasami brutalny i dosadny język doskonale współgra z tłem dla wydarzeń stworzonych przez autora.

Niepokojący, a zarazem niezwykle realny jest obraz polskiej wsi przedstawiony w powieści. Jest tu prostota codziennego życia, marazm, brak perspektyw, wszechobecny alkohol, bieda i brutalność zmieniających się w Polsce realiów politycznych na przestrzeni siedemdziesięciu lat. Uzupełnieniem dla świata ludzkiego jest otaczająca go natura i zwierzęta – wierni przyjaciele człowieka, którzy nie zawsze na tej przyjaźni wychodzą dobrze.

Powieść Małeckiego to lektura dla wymagającego czytelnika. Jednak osoby kochające czytelnicze wyzwania powinny po nią sięgnąć. Na pewno się nie zawiodą. Niezapomniany klimat utworu i jego przesłanie zamknięte w ludzkim dygocie zostaje z nami jeszcze na długo po przeczytaniu ostatniego zdania książki.
http://czytajac.pl
Autor: Ewelina Gondela, data: 22.11.2015 13:13, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Gorączka polskiej prowincji.

Dygot to ciarki, to drżenie i gorączka.

„Dygot” to także tytuł książki Jakuba Małeckiego opowiadającej o przenikaniu się losów dwóch rodzin. Ród Geldów i Łabendowiczów to swoisty model, w którym nie brakuje cierpienia, miłości i słabości, a to wszystko na tle zmieniającej się Polski. Nasz kraj jest kolejnym z wielu bohaterów, który przeistacza się w walczącego herosa, by następnie wkroczyć w lata PRL-u, a z czasem przejść transformację godną współczesności. (...)

Akcja „Dygotu” toczy się na polskiej prowincji. Zdawałoby się, że jest ona na tyle zacofana, że może cechować ją jedynie przewidywalność. Nic bardziej mylnego. Polska prowincja jest naznaczona okrucieństwem, strachem przed życiem ale i walką o życie.
Życie na polskiej prowincji szczególnie w czasach wojny było związane z rozpamiętywaniem przeszłości i dygotem na myśl o przyszłości. Niektórzy ludzie zamieszkujący ją stali się swego rodzaju demonami, stąd książce Jakuba Małeckiego nie można odmówić psychodelicznego charakteru. Jednocześnie ci sami ludzie to twórcy historii rodzinnych, siostry, bracia, żony i mężowie. Serdeczni, bezpretensjonalni, ale i narażeni na ślepy los.
Im dłużej się zastanawiam, tym bardziej jestem pewna, że życie ludzkie jest fascynujące.

W książce Jakuba Małeckiego na plan pierwszy wysuwa się postać Wiktora Łabendowicza - najpierw bezbronnego chłopca, a następnie zagubionego mężczyzny, albinosa. Jego ojciec - Jan Łabendowicz - do końca życia był pewien, że odmienność swojego syna „zawdzięcza” uciekającej przed Armią Czerwoną Niemce, której nie udzielił pomocy.

Poniewierany od dziecka, porównywany do kosmity i do przyczyny wszystkich plag w zamieszkiwanej prowincji Wiktor, wreszcie odnajduje osobiste szczęście u boku okaleczonej dziewczyny z rodziny Geldów. Ślub naznaczony dyskryminacją i poczęcie syna Sebastiana to jednak ostatnie chwile wspólnego szczęścia tego małżeństwa. Po latach to właśnie on - Sebastian Łabendowicz - człowiek o wielu twarzach ma szansę na odkrycie wielkiej rodzinnej tajemnicy, która niejako przypadła w spadku. Czy prowincjonalna mentalność zabiła mu ojca?

Książka Jakuba Małeckiego składa się z pięciu etapów historycznych. Jest to nasza czytelnicza wędrówka od 1938 roku ku współczesności. Można by powiedzieć, że najbardziej jaskrawy bohater tej powieści, czyli Wiktor Łabendowicz wybrał sobie najgorszy z możliwych momentów na bycie „dziwolągiem”. Kim jest albinos? Może ma coś wspólnego z siłami nieczystymi? Skąd ta inność, skoro wszyscy w rodzinie byli normalni? Krótki artykuł ze Stanów Zjednoczonych to jedyna wzmianka o tej odmienności, a co więcej wzmianka, która nie miała racji bytu wśród mieszkańców polskich wsi i miasteczek lat 40. i 50. XX wieku.

„Dygot” prezentuje panoramę ludzkich zachowań. Zwyczajni bohaterowie stanowią plejadę charakterów. Chłopak patrzący na mnie z okładki, który początkowo budził we mnie lęk i intrygował, nabierał znaczenia im głębiej poznawałam fabułę książki.
„Dygot” mnie zasmucił. Pełno tu nostalgii i zapachu minionych czasów, które swoją drogą, dobrze że są już za nami. Książkę Jakuba Małeckiego warto przeczytać ze względu na jej oryginalność i poetycką wymowę, wymagającą umiejętności czytania między wierszami.

Jeśli jesteście zaintrygowani tą historią, to musicie po nią po prostu sięgnąć. Nikt w tak realistyczny sposób nie opisze Wam losów wspomnianych rodzin, jak autor „Dygotu”.

www.NiebieskaObwoluta.blogspot.com
Autor: Jemich, data: 14.11.2015 21:57, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dygot

„Dygot” to saga rodzinna, której akcja dzieje się na wielkopolskiej wsi i w Poznaniu od lat 30. XX wieku aż do 2004 roku. Poznajemy Janka Łabendowicza, który ma odwieźć do Niemiec uciekającą przed Armią Czerwoną Niemkę, ale porzuca ją w drodze. Kobieta przeklina go za to, grożąc, że urodzi mu się diabeł, przeklęte dziecko. Niedługo potem na świat przychodzi Wiktuś, chłopiec dotknięty albinizmem… Na wsi ta choroba to przekleństwo, dlatego chłopiec szybko zaczyna być szykanowany i prześladowany. Niektórzy wierzą nawet, że narządy i krew „bielutkiego chłopca” mają uzdrawiającą moc... Gdy we wsi wybucha epidemia grypy, Wiktor poznaje, czym jest prawdziwa nienawiść, bo staje się kozłem ofiarnym miejscowej ludności.
Z drugiej strony mamy rodzinę Geldów. Mała Emilka zostaje poparzona w wyniku wybuchu granatu. Jej ojciec, Bronek, słyszy straszną przepowiednię – w zamian za szczęście swojej córki, będzie musiał oddać coś bardzo cennego… Dziewczynka pozna w życiu miłość, ale ten, kto ją pokocha, nie będzie całkiem normalny… jak można się domyślić, Emilia zakochuje się w Wiktorze, i z wzajemnej fascynacji rodzi się wielka miłość. By dowiedzieć się, co się stanie, gdy losy Łabendowiczów i Geldów się splotą, będziecie musieli sięgnąć po „Dygot”.

Straszliwe przekleństwo i cygańska przepowiednia – świat bohaterów powieści zanurzony jest w realizmie magicznym. Cała ta historia przedstawia walkę z losem i własnym życiem, które staje się próbą oszukania rzeczywistości. Niestety nie da się odwrócić tego, co jest nam pisane. Jednak pomimo tragedii, z którymi na co dzień się stykamy, życie toczy się dalej. Pomimo dygotu. Dygotu przed tym co nastąpi, dygotu na wspomnienie tego, co już było. Dygot to życie. Dygot – to my.

Warto sięgną po „Dygot” ze względu na jego bohaterów. Emilia i Wiktor tworzą niezwykłą parę. Oboje są dotknięci klątwą, oboje cierpią z powodu swojego wyglądu. Wiktor jest szykanowany i doświadcza nienawiści od dzieciństwa. Nawet najbliżsi czasem czują się w jego towarzystwie nieswojo. Emilia z kolei cierpi w duchu, ponieważ nigdy nie pogodziła się do końca ze swoim okaleczonym ciałem. Oboje pełni są wątpliwości co do swoich uczuć, miotają się między tym, co prawdziwe, a tym, co w marzeniach. Wydaje mi się, że każdy z nas nosi w sobie cząstkę Emilii lub Wiktora, dlatego warto przeczytać powieść Małeckiego i przyjrzeć się dokładnie jej bohaterom.

W końcu „Dygot” to też literacka uczta. To przepięknym językiem opowiedziana historia zmian, które zaszły w naszym kraju przez 70 lat. Moją szczególną uwagę zwrócił opis barwnych lat 90., które pamiętam, więc przyjemnie było mi się cofnąć do czasów dzieciństwa. Myślę, że i dla starszych czytelników „Dygot” będzie miłą, sentymentalną podróżą w przeszłość, bo w końcu to powieść i o nas – o Polakach. Zachęcam Was wszystkich gorąco, żebyście sięgnęli po powieść Jakuba Małeckiego, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście.

Po pełną recenzję zapraszam na bloga (http://ktoczytazyjepodwojnie-blogliteracki.blogspot.com/2015/11/dygot-jakub-maecki-recenzja-12.html) i vloga (https://www.youtube.com/channel/UCpFkjxVLLiTySxlCwe6OB-Q) :)
Autor: riana, data: 09.11.2015 11:28, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Urok polskiej prowincji

Rzadko sięgam po powieści obyczajowe, ale w przypadku tej treści i zakrawającej o perfekcję okładki, nie mogłam jej sobie odpuścić. Kiedy słyszę dodatkowo, że jest to książka inna niż wszystkie; zadziwia, przeraża i odkrywa wiele tajemnic, to wiem, że już przepadłam.

W tej pozycji nie mamy do czynienia tylko z jednym głównym bohaterem. Jest to powieść wielopokoleniowa, gdzie początek mamy w roku 1938, a kończy się w 2004. Te spektrum czasu pozwala nam wysnuć wniosek, że będziemy mieli styczność z przemianami dotyczącymi: pokoleń, ustroju, a nawet i samego myślenia. I to wartość dodana w tej pozycji, ponieważ sprawny czytelnik odszuka w niej pewną perełkę, którą warto zapamiętać na dłużej. Na okładce dostrzegamy napis: Naznaczona wstrząsającą tajemnicą ballada o pięknie i okrucieństwie polskiej prowincji. I pod tym zdaniem się podpisuję.

Historia tu przedstawiona nie jest banalna, gdyż krążymy wokół tematów zakazanych i niecodziennych. W końcu albinizm w dawnej Polsce (i w niektórych zakątkach świata do dziś) było czymś nowym, tłumaczone wyłącznie wierzeniami i związano je z przekleństwem. Stąd też, dzięki Jakubowi Małeckiemu mamy dostęp do świata, gdzie albinizm bohatera, poparzenia i blizny drugiej bohaterki, wydają się być napiętnowane i z góry skazane na okrutny los. W moim mniemaniu saga rodzinna źle brzmi, ale świetnie opisuje tą historię, która jest tajemnicza, czasami odrażająca, ale zarazem ciekawa i dlatego chcemy brnąć w jej treść dalej i dalej.

Nie wiem dlaczego, ale gdy czytałam Dygot, jakoś tak przypomniała mi się Zbrodnia i kara Dostojewskiego. Ten obłęd i irracjonalność ma coś wspólnego z książką Jakuba Małeckiego. Gdy czytamy tę pozycję, a raczej poszczególne rozdziały, które zwiastują nam dany rok wydarzeń, sami niechybnie przenosimy się do tych czasów. Nie przyznam, że styl Autora jest łatwy w odbiorze, ponieważ krąży on wokół czegoś lirycznego i nieoczywistego. To jest sztuka, by za pomocą prostych słów stworzyć tekst dosadny, ale i inny zarazem. Nie wiem jak inaczej opisać ten styl, jest bezbłędny i ciekawy, jednak trzeba się w niego odpowiednio wczytać.

Wspomniana prowincja jest niecodzienna, ale jego mieszkańcy w jakiś sposób porażają głupotą, owymi wierzeniami, zapędami i chociaż nie mi oceniać dawne dzieje, to jednak chyba tak było. Coś co było nowe, traktowano je jak nasienie szatana i próbowano się tego pozbyć. Ważne dla tamtych ludzi było dobro domu i rodziny, a jak wiadomo wierzeniom bardzo łatwo ulec. Jakub Małecki w sposób konkretny i przejrzysty przedstawił tamte czasy, ale również nie zapomniał o dalszych pokoleniach i ich zmian, gdy w ich życie wkraczało nowe millenium.

Nie czytam takich historii zbyt często, a nawet teraz po Dygocie mogę śmiało stwierdzić, że za rzadko sięgam po taką literaturę. Autor w tej powieści ukazał najwartościowszą rzecz, z jaką przyszło mi się spotkać w literaturze: że czasy w których żyjemy mają wpływ na nasze myślenie, czyny i ostatecznie kierują naszym życiem. Stąd też ta ballada o pięknie, brzydocie, przemijaniu i przede wszystkim samotności ma taki uniwersalny, a zarazem niejednoznaczny wydźwięk.

O niektórych pozycjach nie da się zbyt wiele napisać, bo czasem brakuje słów i tym razem nie jest inaczej. Dopóki nie przeczytasz tej pozycji czytelniku, to nie będziesz wiedział co miałam na myśli.
Autor: GR, data: 31.10.2015 21:09, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dygot

Losy dwóch rodzin zostają splecione poprzez małżeństwo dwóch pokrzywdzonych osób. Przesądy, mroczne tajemnice oraz brutalne realia wiejskiego życia na przestrzeni ostatnich kilku dziesięcioleci stanowią sedno snutej przez Małeckiego opowieści. "Dygot" to książka urzekająca, którą czyta się jednym tchem. Autor zgrabnie łączy wątki, opisuje odchodzący świat i przyszłość, która wcale nie musi być lepsza. Bardzo dojrzała książka.
Autor: SlownikSztuki, data: 26.10.2015 19:20, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dygot to szaleństwo, nieszczęście i miłość.

Słowa mogą naznaczyć czyjś żywot, mogą czynić więcej niż choćby najbardziej radykalne czyny. Pochwała może dać komuś nowy pokład sił, skarga doprowadza człowieka do utraty zapału. Złorzeczenie może spędzić sen z powiek, napiętnować i wprowadzić w ciemność. Okres wojen i rewolucji. Jan Łabendowicz wiedzie jak dotąd spokojne życie, opiekując się ciężarną żoną i małym jeszcze synem. Armia Czerwona naciera na Polskę. Niemka, która ofiarowała im kąt do życia prosi Polaka o pomoc. Ten zostawia ją w środku szczerego pola. Ona przeklina jego i nienarodzone dziecko, które nosi pod sercem jego żona. Bronisław Gelda, szczęśliwy mąż i ojciec spotyka na ganku swojej kamienicy brudną, ale wystrojoną cygankę. Ta proponuje mu powróżyć z dłoni. Mężczyzna odmawia, a w odpowiedzi słyszy, że piekło pożre jego dziecko- wypluje je jak szmatę. Syn Jana Łabendowicza rodzi się ze skórą białą jak kreda. Wieśniacy twierdzą, że dziecko jest pomiotem szatana, ale może ono mieć uzdrowicielskie właściwości. Córeczka Bronka Geldy usmażyła część swojego ciała po tym, jak w kamienicy wybuchł już dawno zapomniany granat. Przekleństwo. Mistyczne, metafizyczne przekleństwo zżera większość ich istnienia. Przekleństwo łączy obydwie rodziny w niespodziewany sposób.

Odwet
Znacie mit o Labdakidach? Jeśli nie, szybko wam go przytoczę. Otóż Labdakos, ojciec rodu przed laty zamordował jednego ze smoków bogini olimpijskiej- Hery. Ta ze złości i rozpaczy przeklęła zbrodniarza oraz wszystkich jego potomków. Szpony klątwy dosięgają jego synów, jego wnuczęta. Dociera również do Edypa, który zostaje ukarany za wszystkie błędy jakie popełnił jego daleki przodek. Fatum sprawia, że król Teb upada na kolana i oślepia się z rozpaczy, konsternacji i gniewu.
Nie wie, że jego córki i synowie, kiedyś również staną się ofiarami występku człowieka, który dał im nazwisko. Podobną sytuację w mistrzowski sposób obrazuje nam Jakub Małecki- autor, po którego dzieła nie miałam okazji jeszcze sięgnąć (ale jestem przekonana, że zrobię to wkrótce). W roli ojca rodu stawia Jana Łabenowicza, na miejscu Hery- krzyczącą i wymachującą rękami Niemkę. On zostawia ją na pastwę Armii Czerwonej, a ta w zemście przeklina dziecko. W rzeczywistości zaciska pętlę na szyi uciekającemu Polakowi, jego żonie, jego wnukowi. Każdemu z nich zdarza się coś co przesądza o jego życiu. Rak. Choroba. Wypadek. Oziębłość. Depresja.
Wykreślenie z listy żywych.

Piękno tego porównania polega na tym, że ukazuje życie takim jakim jest naprawdę- na pierwszy rzut oka niesprawiedliwe, po dalszym drążeniu wydaje się podążać w dobrym kierunku, później traci sens, na nowo go odzyskuje. Historia się powtarza. Raz, dwa, trzy, zero razy. Każde podejście ma w sobie coś mistycznego i innego, jakbyśmy przeżywali życie kilkukrotnie zaczynając od punktu wyjścia- od przełomu w naszym życiu, po całe chmary porażek. I to wszystko jest logiczne.
Los daje nam kolejne szanse, abyśmy dobrze rozegrali przeszkodę stojącą przed nami. Choć tak naprawdę trudno nam oszukać nasze przeznaczenie, chcemy je nagiąć, aby wmówić sobie, że ono należy do naszej dyspozycji. Autor pokazuje nam, że błędnie postrzegamy nasz los, że tylko tracimy siły na odwrócenie sytuacji na naszą korzyść- z góry wyznaczony dla nas plan i tak znajdzie sposób, aby zepchnąć nas z powrotem na właściwy tor. Wystarczy tylko iskra, aby odpalić melodię naszego życia.

Biały demon
Ma mleczną skórę, czerwone oczy i wyblakłe włosy. Na jego ramionach warstwami puchną oparzenia słoneczne, jakby słońce go krzywdziło. Jest dziwny, mało mówi. Nie ma przyjaciół, przynosi nieszczęście.
Ale i tak jego krew, ciało, dotyk to coś czego szemrająca wiejska ludność potrzebuje. Boją się, kiedy przechodzi obok nich skołowany codziennymi wyzwiskami, na wszelki wypadek czynią znak krzyża mający odpędzić zarazę jaką jest śnieżnobiała, martwa skóra. Jednak polują na dziecko.
Wiktor jest c h o r y na albinizm, choć wieśniacy nie przyjmują tej wersji wydarzeń do porządku. Oficjalna wersja mówi, że jest albinosem nie bez powodu- przyszedł na świat, aby leczyć, aby czarować, a po jego śmierci jego ciało posłuży chorym i cierpiącym. Jan Łabendowicz ostatecznie stwierdza, że wygląd jego syna to przypadek, choć pod powiekami ciągle widzi krzyczącą Frau Eberl. Nic w tej sytuacji nie może dziać się przypadkowo, bo błąd Jana wprawia w ruch maszynę katuszy Wiktora.

Jakub Małecki wplata w świat PRL-u i polskiej wsi elementy metafizyczne, niezrozumiałe dla człowieka, niedostrzegalne w pierwszej fazie, pozostawiające widoczne skutki. Przekleństwa rzucane jak czary dotykają adresata i połykają jakąś część jego funkcjonowania. O wadze wypowiadanych słów już wcześniej wspomniałam- teraz o oddziaływaniu gestów.

To wiadome, że nikt nie spojrzy na Wiktora jak na normalnego chłopaka. Wyprana z koloru skóra odebrała mu człowieczeństwo, które należy mu się bardziej niż nie jednemu pozornie dobrodusznemu człowiekowi. Bo przecież o ile łatwiej jest odczłowieczyć odmieńca, stawiając go w świetle pół-boga albo pół-demona? O ile trudniej wytłumaczyć naiwnemu obywatelowi, że ten groteskowy potwór jest naprawdę taki sam jak wszyscy?

Historia, którą przedstawia nam młody polski autor, jest unikalną opowieścią, przerażającą, gotycką baśnią XX wieku, która wbrew pozorom nie może mieć dobrego zakończenia. Poprowadzona jak najprawdziwsze arcydzieło, napisana pięknie i melodycznie. Uderzająca, pozostająca w pamięci tak głęboko, że nie zapomnicie o niej do końca życia. Na dodatek- pomimo występujących elementów realizmu magicznego- Dygot jest bardzo prawdziwy. Dołujący, zaskakujący, ekscytujący. Najprawdziwszy.
Autor: Izabela Sojka, data: 18.10.2015 16:27, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dygot

Dygot to życie, dygot to miłość, dygot to szaleństwo, dygot to śmierć, nieszczęście, inność i naturalność w jednym. Człowiek dygocze całe swoje życie. Ze strachu, przerażenia, rozpaczy, namiętności, radości czy złości. Dygocze chłopiec, który właśnie dowiedział się o śmierci dziadka, dygocze kobieta chora na białaczkę, dygocze nastolatek na stercie siana z dziewczyną, ale dygocze także kot, który duszony jest przez tego bladego syna Łabendowiczów. Życie to dygot. Zdaje się on dotykać tylko tych wyjątkowych. Tych, co dużo przeszli, co zbyt wiele stracili, co noszą w sobie ten niecodzienny rodzaj smutku. Mówi o tym, że żyjemy, choć od dawna czujemy się martwi. W końcu zdaje się być wszystkim, bo dygot i ciało stają się jednością i nie sposób je rozdzielić. Dygoczesz? Bo ja każdego dnia.

Uciekająca przed Armią Czerwoną Niemka rzuca klątwę na Janka Łabendowicza, który z obawy przed krzywdą własną, ucieka odmawiając pomocy kobiecie. Od tego momentu wszystko idzie nie tak, jak powinno. Janowi i jego żonie rodzi się syn odmieniec. Albinos ściąga na siebie nie tylko przerażone spojrzenia mieszkańców wsi, ale także jest kozłem ofiarnym rówieśników i szybko staje się ich ofiarą. Mały Wiktuś od samego początku nieco wycofany, niepokojący w swym zachowaniu, jako introwertyk staje się dziwolągiem, którego wytyka się palcami. Dorosły już Wiktor bierze za żonę Emilię. W oczach społeczeństwa równie nieatrakcyjną, inną i odmienną, gdyż poważnie poparzoną w dzieciństwie z powodu wybuchu granatu. Życie Wiktora to pasmo cierpień, tajemnic, niezdrowych fascynacji oraz dygotu. Wszystko co zrobił, wróci do niego w przyszłości. Zagadkę karmy i splotów zdarzeń odkryje po latach Sebastian, syn Wiktora.

„Dygot” to mocna powieść. Powieść polska mówiąca o polskiej prowincji bez zbędnych ozdobników. Powieść z odrobiną magii. Powieść, która od początku gdzieś tam między wierszami przypominała mi „Dracha” Twardocha i co przez połowę powieści nieprzyjemnie pulsowało mi w umyśle. Że język taki podobny, że podobny smutek w słowach. Spychając to uczucie na peryferie mojej świadomości cieszyć się mogłam historią, kolejną polską, nadmienię, historią, która aspiruje na książkowego szarpacza wnętrznościami. Wśród polskich żyjących autorów miałam dotychczas niezawodną czwórkę autorów, których książki są na tyle dziwne, na tyle niepokojące i zajmujące, że bez wahania sięgam po ich kolejne niełatwe opowieści. A lubię ich dlatego, że o rzeczach zwykłych piszą tak pięknie. Tak poetycko, że czytając, wie się, że kiedyś będzie się chciało wrócić do zaznaczonych fragmentów tylko po to, żeby zrobić sobie przyjemność. Małecki pisze i ładnie, i brzydko. A przynajmniej brzydko w ładny sposób. Pisze niebanalnie, świadomie i bez przeintelektualizowanego bełkotu. Małecki opowiada. A ja kiedyś poproszę, żeby opowiedział mi to jeszcze raz.

Wiktor jest wiejskim dziwolągiem. Chłopcem zbyt bladym, zbyt cichym, zbyt niebezpiecznym dla społeczeństwa. W umysłach mieszkańców jest kimś, kto spowodował wszystkie możliwe klęski. Kimś, kogo się trzeba pozbyć. Kimś, na kogo trzeba zapolować. To nie człowiek. To nie jeden z nas. Dla Łabendowiczów nie jest ukochanym synem. Jest karą, klątwą jak powiedziałam już na początku. Wzbudza duże emocje. Jednak wyrzuty sumienia uciszają nieustannie miłość i troskę. Dla swojego brata jest kimś ważnym. Jednak nie na tyle ważnym, by ochronić go przed wyzwiskami, krzywymi spojrzeniami czy szkolnymi łobuzami czekającymi przy bramie szkoły. Lepiej nie widzieć, odwrócić wzrok i nie brać na barki problemów, które są zbyt ciężkie dla nastoletniego chłopca. Wiktor Łabendowicz to cały punkt tej powieści. Cała historia jest o nim, choć w większości występuje w niej biernie. Wiktor jest tajemnicą pokoleń.

Jakub Małecki tworzy intrygującą rzeczywistość. Korzysta głównie z realizmu, bo Wiktor, Sebastian, wybuchający granat czy Pies w stajni są do bólu prawdziwe. Misternie wplata w to wszystko klątwę i przepowiednię przyszłości. Bo jak zostało powiedziane na samym początku, tak się stało. Wierzyć czy nie? To kwestia nadzwyczaj subiektywna. Bo co jeśli zrobimy coś złego? Pójdziemy do piekła, zło uderzy w nas rykoszetem, śmierć przyjdzie zbyt szybko do naszych bliskich czy w końcu nic się nie stanie? Bohaterowie Małeckiego są targani wyrzutami sumienia, niepokojami, sprzecznościami, które powodują konflikty nie tylko w ich sercach, ale i w związkach z innymi. Tu, tak jak w życiu, każdy ma swoje demony. Nie każdy o nich mówi. Nie każdy daje im wygrać. Każdy jednak dygocze. W „Dygocie” jest wszystko. Jest szaleństwo, jest przepowiednia, jest namiętność i jest smutek. Jest inność, która hipnotyzuje. Jest życie.

[jasubiektywnie.blogspot.com]
Autor: przeczytanenadkawa, data: 15.10.2015 00:53, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Rewelacyjna!

"Jesteś krzyk, jesteś dygot, jesteś kropla w rzece."

Wystarczy jedna chwila, gdy porzucasz swoje człowieczeństwo, by linia Twojego losu diametralnie zmieniła bieg. Wystarczy, że raz odmówisz pomocy, powodowany strachem o własne życie, by na zawsze zostało ono przeklęte. A przekleństwa rzuconego w chwili największej rozpaczy nigdy nie cofniesz, nie zmyjesz win, a na pewno nigdy nie zapomnisz.

Jan Łabendowicz znalazł się w sytuacji, gdy na próbę zostało wystawione jego człowieczeństwo, a on się go wyparł. Kobieta, której obiecał pomoc w ucieczce przed Armią Czerwoną przeklina jego oraz całą jego rodzinę. Trudno nie uwierzyć w moc tej klątwy, gdy kilka dni później przychodzi na świat jego syn. Wiktor jest albinosem, ale w tym czasie termin ten nie jest powszechnie znany. Dla mieszkańców Piołunowa był tylko odmieńcem, karą za grzechy i powodem wszystkich spadających na nich nieszczęść.

Wiktor przetrwał. Nie tylko przetrwał, ale zdołał się zakochać z wzajemnością i założyć rodzinę. Któż lepiej zrozumie odmieńca, niż drugi odmieniec? Kto będzie w stanie go pokochać nie zważając na inność, wyalienowanie i nienawiść ludzi? Emilia, tak jak i on, wyglądała inaczej. Tak, jak i on musiała zmagać się z odtrąceniem przez rówieśników, z ciekawskimi spojrzeniami i szeptami za plecami. Jej kalectwo również było wynikiem przekleństwa rzuconego na jej ojca. Stworzyli tragicznie wspaniałą parę. Jednak klątwa tak szybko nie wygasa…

" …prawdziwymi szaleńcami są ci, którzy patrzą na to wszystko dookoła i pozostają normalni. Każdy, kto ma trochę oleju w głowie, musi w końcu zwariować."

Ich jedyny syn przychodzi na świat już po tym, gdy w Wiktorze zwycięża szaleństwo i wewnętrzna potrzeba autodestrukcji. Dopiero po latach, wychowywany jedynie przez matkę Sebastian, odkrywa prawdę o okolicznościach śmierci ojca. Do tej pory zdążył już na własnej skórze poczuć skutki dawnej klątwy. Pchany potrzebą zmian i lepszego życia, zmarnował je sobie ledwo rozpocząwszy… Nieszczęścia, cierpienia i bolesne ciosy od życia w rodzinie Łabendowiczów nigdy się nie kończą.

Realizm magiczny powieści porywa, przerażając i zachwycając jednocześnie. Sposób, w jaki przeplatają się w niej ludzkie losy, a przeszłość wpływa na teraźniejszość zadziwia, jednocześnie pozostawiając wrażenie właściwego i sprawiedliwego. Choć autor snuje opowieść fikcyjną, to jednocześnie tak dogłębnie prawdziwie ludzką. W dwóch małych miejscowościach i w dwóch rodzinach zawarł Małecki całe spektrum ludzkich uczuć, wad, zalet, lęków. Feeria barw, wachlarz emocji – czegóż więcej chcieć od dobrej współczesnej prozy?

„Dygot” to radość przeplatana z rozpaczą, to piękno wymieszane z ohydą, to sielanka polskiej wsi połączona z jej okrucieństwem, ciemnotą i brzydotą. To człowieczeństwo w wielu odmianach i odcieniach, miłość bliźniego wystawiana na najcięższe próby. To piętnowana inność, która okazuje się być pełniejsza i piękniejsza od tego, co uznawane jest za normalność. Małecki porusza trudne tematy, a robi to w sposób tak pięknie poetycki, że nie sposób oderwać się od lektury. Ta powieść jest jak pradawna ludowa pieśń – porywa od pierwszych słów, czyta się ją narzuconym przez kolejne rozdziały rytmem. Pod powiekami zostawia tysiące obrazów, które pojawiają się w formie krótkich błysków. Bo „Dygot” jest też, jak impresjonistyczny obraz, na którym najważniejsza jest gra świateł i cieni. Bo w życiu nic nie jest tylko czarne lub białe, a najważniejsze jest wszystko, co pomiędzy.
Autor: Ula, data: 13.10.2015 15:39, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Super

Dygotanie towarzyszy nam przy największych emocjach. Orgazm i ekstaza - miłość cielesna i platoniczna kiedy umysł szaleje i ciało się trzęsie. Strach i rozpacz, gdy nie wiemy, co ze sobą począć, kiedy spotyka nas tragedia i bliscy odchodzą. Wielka radość i szczęście, kiedy dobry sen się spełnia, dziecko przychodzi na świat lub kiedy wygrywasz los na loterii i zmieniasz życie na lepsze. Dygot - trafiony tytuł!
Autor: Michał Lipka, data: 13.10.2015 14:42, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

INNI

Gdy ambicja i chęć sięgnięcia wyżej spotyka się z kulturą popularną, efekty bywają różne, najczęściej jednak ciekawe. Taki też udało się uzyskać młodemu polskiemu autorowi, jakim jest Jakub Małecki, a jego książka prezentuje naprawdę znakomity poziom.

Rok 1938. To wtedy zaczynana się akcja „Dygotu”. Jej finał? Czasy nam współczesne, bo rok 2004. Na tle przemian jakie zachodzą przez ten czas w Polsce śledzimy losy członków dwóch rodzin – Łabendowiczów i Geld. Ci pierwsi próbują radzić sobie najpierw z okupacją hitlerowców, potem z Armią Czerwoną. Przekleństwem ich rodziny stają się po części Niemcy, po części wyzwoliciele, kiedy uciekają od pomagającej im Niemki kiedy ta zostaje wysiedlona przez Rosjan. Czyn ten ma swoje konsekwencje. Porzucona kobieta przeklina nienarodzone dziecko, te zaś wkrótce przychodzi na świat jako albinos. Mieszkańcy wsi nie pałają do niego sympatią, szczególnie, że wszystko wskazuje na to, że dziecko jest winne nieurodzaju…
Córka Geldów natomiast staje się ofiarą cygańskiej klątwy? Także i ona nie może znaleźć swojego miejsca wśród „normalnych ludzi”, kiedy zostaje oszpecona w wyniku wybuchu granatu. Jednak drogi obojga odmieńców w końcu się przetną a po latach światło dzienne ujrzy rodzina tajemnica…

Ta powieść jest jak jej okładka. Dziwna, ale intrygująca. Okładka kojarząca się z magazynem modowym albo lifestyle’owym, na pierwszy rzut oka wydaje się nie pasująca do treści, jest w niej jednak coś, co to połączenie ze snutą przez autora historią nawiązuje. Zostawmy jednak w spokoju oprawę i przejdźmy do treści. Omówić fabułę nie jest trudno, trudniej jest ją jednak sklasyfikować czy wcisnąć do jakiejś szufladki. Na myśl nasuwa mi się jednak hasło realizm magiczny, bo choć jest w „Dygocie” nuta fantastyki, całość trudno jest do gatunku tego przypisać. „Dygot” to także pewne swojskie mystery, mrok i sekrety, nieco dziwności i przede wszystkim głębia. I prawda.

Małecki nie pisze typowo lekko i przyjemnie. Jego styl jest bardziej wymagający, ale przy tym i bardziej… hmm… poetycki? To chyba dobre określenie, choć nie wyczerpujące tematu. Liryczny? Też nieźle oddaje słowa i frazę, ale nadal nie do końca. Na pewno nie jest rozpasany ani przesadnie kwiecisty. To styl ciekawy i w pewien sposób twardy, fajnie współgrający z treścią. Oryginalny.

I oryginalna i niebanalna jest ta propozycja. Godna polecenia i uwagi. A sam autor wart śledzenia jego kariery. Dlatego polecam „Dygot” Waszej uwadze, a wydawnictwu SQN składam podziękowania za udostępnienie mi go do recenzji.
Autor: wasilka, data: 12.10.2015 21:18, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Opowieść o prowincji, która wibruje poruszając kołem historii.

Ten wpis powstał bezpośrednio po przeczytaniu książki, która poruszyła mnie wyjątkowo. Czasem trafiają się takie literackie perełki, o których trudno zapomnieć. Do nich należy premierowa powieść Jakuba Małeckiego "Dygot" (premiera 7 października 2015 r.).
Wiedziałam, że należy spodziewać się czegoś wyjątkowego, ale nie sądziłam że będzie to książka, która w tak przejmujący sposób opowie o ludzkich losach, splecionych z sobą i uwikłanych w codzienność toczącą się wytyczonymi torami.
"Dygot" to opowieść bardzo spójna mimo wielu wątków i postaci. Tym, co mnie najbardziej zachwyciło była mozaika bohaterów, ludzi połączonych ściśle z sobą, uzupełniających się. Praktycznie nie znajdziemy w powieści takiej postaci, która została powołana przez autora na darmo. Każda jest ogniwem całości. Nikt tu nie jest tłem, ponieważ każdy ma rolę do odegrania w opowiedzianej historii.
A historia ta związana jest z dziejami dwóch rodzin Geldów i Łabendowiczów, których los splecie w świecie zmieniającym jedynie scenerię następujących po sobie wydarzeń z lat 1938 - 2004.
Można śmiało określić tę powieść mianem sagi o życiu polskiej prowincji, która wibruje swoim prywatnym rytmem i lekko porusza kołem historii.
Polska prowincja, powojenne losy małych wiosek i miasteczek z Kujaw i Wielkopolski , codzienność i troski chłopów narażonych na klęski nieurodzaju oraz ich zaciekła walka o przetrwanie momentami przywodziły mi na myśl reymontowskie Lipce. Wprawdzie czas wydarzeń historycznych odmienny a jednak chłopska mentalność podobna.
"Dygot" to opowieść o strachu, o ludzkich słabościach, wierze w przepowiednie i siłę klątwy, która może wpłynąć na losy wielu pokoleń niejednej rodziny. Strach przed odmiennością, której nikt nie rozumie. Lepiej jest wyrzucić ją poza nawias, jak wiejską wariatkę czy chorego psa.
Głównymi bohaterami powieści są albinos i poparzona w okrutny sposób dziewczyna. Odmieńcy, których prowincjonalna społeczność odrzuca, unika i odwraca od nich głowę. Tych dwoje połączy miłość oraz rodzinne tajemnice.
Ludzie z powieści żyją swoimi troskami. Autor w prosty sposób pisze o ich bólu, krzywdzie, niepokoju, małych radościach i chwilach szczęściach. To są do bólu prości ludzie, którzy żyją w przekonaniu, że każdy z nich ma los odgórnie przypieczętowany.
Świat wokół nich się porusza, tryby machiny przynoszą nowe wydarzenia, gdzieś tam daleko ludzie lądują na Księżycu a bohaterowie powieści przeżywają "sprasowane dni" a czasem dygoczą i krzyczą z bezsilności. Choć tytułowy dygot ma w powieści bardzo wielorakie i magiczne znaczenie.
Co mnie jeszcze urzekło w tej powieści? Każdy, nawet najdrobniejszy szczegół ma w niej znaczenie, tworzy wraz z ludźmi bogatą mozaikę i ma związek z historią (np.widły znalezione na polu w Piołunowie pochodzące z okresu bitwy pod Płowcami rzeczywiście znajdują się w warszawskim Muzeum Wojska Polskiego).
"Dygot" to świetnie napisana książka z barwnie przedstawionymi bohaterami, którzy żyją zwyczajnie, ale próbują wyrwać się z zaklętego kręgu zdarzeń. Całość dopełnia natura i zwierzęta, które w powieści nie są jedynie zbędnym tłem.
Autor: Beata, data: 07.10.2015 23:42, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Beata

Wszystkie przepowiednie sprawdzają się, każda jest osobistym dramatem. Opowieść obyczajowa napisana jak najlepszy kryminał. Nie jest pozytywna, chociaż kiedy czytamy, to nam lżej, że są inne czasy, inne realia. Polecam.
Autor: Jadzia, data: 07.10.2015 21:16, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Jadzia

Wiem, że to może wydać się dziwne, ale jestem na tyle fanką twórczości Małeckiego, że już dziś kupiłam ,,Dygot” i natychmiast go… przeczytałam. Historia ludzkich losów, trochę magii, ale takiej magii która dotyka nas każdego dnia. Baardzo przyjemna!
Autor: Dawid, data: 06.10.2015 00:40, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Polecam

Wróżby - starej Niemki i cyganki zmieniają życie dwóch rodzin, których losy są splątane ze sobą i tworzą specyficzną mozaikę, złożoną z tragedii, smutku, bólu istnienia, niedoli, niebezpieczeństwa, gniewu i wściekłości na świat.
Wyszukiwarka
Wpisz tytuł, autora lub wydawcę
tylko w dostępnych
tylko z wyprzedaży
Skorzystaj z rabatu do 25% na całą ofertę Wydawnictwa Naukowego PWN!
Ostatnio oglądane
KDygot
KPokrzyk
KFaustynka. Opowieści patriot...
KByć (nie)zwykłym wychowawcą
KPucio umie opowiadać
KFelix, Net i Nika oraz Gang ...
KCukiernia Pod Amorem. Jedna ...
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Awangarda - 426
Blues - 505
Country - 183
Dubstep - 244
Etniczna - 220
Filmowa - 766
Hardcore - 163
Hip-hop - 1057
Jazz - 2586
Kabaret - 28
Klasyczna - 3924
Metal - 7568
Pakiety - 129
Pop - 9545
Punk - 353
Religijna - 219
Retro - 35
Rock - 6181
Soul - 125
Swing - 19
Gry - 101
© 2006-2019 Bonito.pl – Radość z czytania Polityka prywatności i plików cookies Obowiązek informacyjny o przetwarzaniu danych osobowych
Jesteśmy tanią księgarnią internetową. Oferujemy tanie książki i komiksy, muzykę na płytach CD, filmy DVD i Blu-ray, zabawki dla dzieci, puzzle i gry planszowe. Koniecznie sprawdź nasze Bestsellery!