Bonito - Bo liczą się dobre chwile
Bonito - Bo liczą się dobre chwile
Google PlayHuawei AppGallery
Aplikację zainstalowało już 142 873 osób!
Pobierz aplikację Bonito!
Google PlayHuawei AppGallery
Aplikację zainstalowało już 142 873 osób!
Black Weekend + cyber week
Facebook Twitter

Wyspa na końcu świata

Miniaturka
Nasza cena:
27,36 zł (zawiera rabat 28 %)
Cena rynkowa: 38,00 zł (oszczędzasz 10,64 zł)
Autor: Kiran Millwood Hargrave
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania:2020
Oprawa:twarda
Liczba stron:288
Format:14.5 x 20.5 cm
Numer ISBN:978-83-08-07045-1
Kod paskowy (EAN):9788308070451
Dostępność: nie (ostatnio dostępna: 12.10.2021 11:14)

Jeśli chcesz dostać powiadomienie, gdy pozycja będzie dostępna, podaj swój e-mail:

E-Mail:

Wyspa na końcu świata – opis wydawcy

Autorka bestsellerowej Dziewczynki z atramentu i gwiazd powraca z piękną, magiczną opowieścią o przyjaźni i tolerancji.

Dokoła przejrzysty ocean, błękitny jak niebo, w którym pływają żółwie i delfiny. Pagórki porośnięte lasami. Śpiew ptaków. Taka jest wyspa Culion, ale „nikt nie przybywa tu z własnej woli”…

Dla dwunastoletniej Amihan to dom. Tu dorastała u boku kochającej mamy. Razem wylegiwały się na ulubionej plaży i sadziły kwiaty, żeby przyciągnąć do swego małego raju kolorowe motyle. Jednak z dnia na dzień, wraz z przybyciem urzędnika z dalekiej Manili, pana Zamory, ten raj zamienia się w piekło. Mieszkańcy zostają podzieleni na SANO (czystych) i LEPROSO (trędowatych). Zdrowe dzieci zabiera się chorym rodzicom i umieszcza w sierocińcu na dalekiej wyspie Coron.

Ami również tam trafia. Musi zmierzyć się wykluczeniem i samotnością, ale w końcu poznaje prawdziwych przyjaciół. Razem z Mari i Kidlatem dziewczynka odkrywa listy od rodziców, które Zamora chował przed podopiecznymi sierocińca. Dowiaduje się z nich, że stan jej mamy się pogorszył i wraz z przyjaciółmi postanawia wyruszyć w niebezpieczną podróż przez ocean.

Czy dzieci wyjdą cało z tej przygody? Czy Ami zobaczy jeszcze mamę? Czy zdoła sprowadzić dla niej na Culion wielobarwne motyle, o których obydwie marzyły?

To historia zakorzeniona w prawdziwych wydarzeniach, ale wzbogacona odrobiną magii. Opowieść o przyjaźni i odnajdywaniu drogi do domu. Pisząc ją, uczyłam się inaczej patrzeć na świat. Chciałam zabrać moich czytelników w ekscytującą podróż, w mroczną przeszłość wyspy.

- Kiran Millwood Hargrave

Opinie czytelników o „Wyspa na końcu świata”
Średnia ocena: 4,9 na bazie 8 ocen z 8 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor:
Data: 06.08.2021 17:34
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Wyspa na końcu świata

Z pewnością nie takiej lektury się spodziewałam. Byłam pewna, że to bardziej bajka dla dzieci, a tymczasem ona poruszała tak ważne tematy, aż chwilami miałam łzy w oczach.
Główną bohaterką jest dwunastoletnia dziewczynka, która mieszka wraz z matką chorą na trąd. Nie jest jej łatwo, ale sobie radzą. Jednak nadchodzi czas w którym okrutni rządowcy rozdzielają dzieci od rodziców. Robią selekcję na chorych i zdrowych. Dzieci niepełnoletnie wysyłają na wyspę do zbiorowego sierocińca, który nie ma w sobie tyle miłości, co ich poprzedni. Na domiar złego do Ami nie przychodzą żadne listy od mamy. Pełna tęsknoty i bólu planuje coś bardzo niebezpiecznego. Nic nie jest w stanie zastąpić jej miłości matki.
Osoby wrażliwe nie raz uronią łzę podczas lektury. Już sam pomysł odebrania dzieci rodzicom był bardzo emocjonujący, a ich wywóz... Nic nie przygotowało mnie na taką treść. Opisy były niezwykle emocjonujące i takie szczere. Dzieci cieszyły się nawet najmniejszymi chwilami radości próbując nie myśleć o stracie. Ludzie oznaczeni trądem byli traktowani jak najgorsze rzeczy. Wiedzieli, że są zagrożeniem dla osób zdrowych, ale pilnowali się, aby ich nie zarazić. Serce mi stawało, kiedy otwarcie mówili o zgładzeniu choroby przy osobach nią dotkniętych. Aż bałam się przewracać kartki, bo strach przesłaniał mi wzrok.
Książkę czyta się szybko, ale z dużą dawką emocji. Rozdziały są krótkie i każdy z nich zapoczątkowuje dalsze losy Ami, ale z nową historią. Bohaterowie są aż za dobrze opisani, przy czym możemy łatwo sobie ich wyobrazić. Te zniekształcenia również...
Nie musiałam długo czekać, by przekonać się jaki udział mają tu przedstawione na obrazku motyle. Ich symbolika będzie piękna i chwyci was za serce. Mi książka bardzo przypominała inną o obozach Auschwitz, ale nie pamiętam jej tytułu. Niemniej jednak ma w sobie pewną wyjątkowość, która sprawia, że zapada w pamięć. Od tej chwili ja sama kiedy ujrzę motyle będę myślała o scenach, które się tu wydarzyły. Tę historię po prostu trzeba poznać;-)
Autor:
Data: 06.09.2020 15:01
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Wyspa na końcu świata

Ostatnio czytam same emocjonalne książki. "Wyspa na końcu świata" to kolejna pełna emocji pozycja. Tym razem skierowana do młodszego czytelnika, ale myślę, że każdy z nas powinien ją przeczytać, bo porusza ważne kwestie, wzrusza i uczy.

Dwunastoletnia Ami mieszka wraz z mamą Nanay, na pięknej wyspie, Culion. Kto z nas by nie chciał spędzać dni na tropikalnej wyspie? Brzmi iddylicznie prawda? Ale wyspę spowija pewien cień, cień choroby - trądu. Stąd wyspa omijana jest szerokim łukiem, traktowana jako kolonia dla trędowatych.

Ami opiekuje się chorą mamą, żyje sobie spokojnie z nią na wyspie oczekując motyli, które obydwie pragną zobaczyć.

Wszystko zmienia się z chwilą gdy na wyspę przybywa pan Zamora, wysłannik rządowy, który ogłasza dekret, że zdrowe dzieci z wyspy Culion zostaną odebrane chorym rodzicom i przeniesione do sierocińca na wyspie Coron. Zaś wyspa Culion zostanie podzielona na dwie strefy: Sano - czyści i Leproso - dotknięci.

Ami wyrusza w podróż na wyspę Coron wraz z gromadką dzieci. Nie chce zostawiać mamy samej, jej serce jest rozdarte, obiecują sobie z Nanay, że będą pisać do siebie codziennie listy, i że ta rozłąka nie będzie trwała wiecznie. Mimo to Ami jest zrozpaczona, smutna, pełna żalu do rządu i tęsknoty za mamą i przyjaciółmi z wyspy.

Na całe szczęście w sierocińcu odnajduje bratnią duszę w osobie Mariposy. Wkrótce wraz z innymi dziećmi postanawiają odnowić starą łódź i uciec z wyspy. Czy Ami i jej przyjaciołom uda się powrócić do domu? Czy rozdzielone rodziny odnajdą się na nowo. I będzie dane im żyć razem. Tego dowiecie się sięgając po tę cudowną opowieść.

Na uwagę zasługuje wydanie książki. Jest prześliczne ! Okładka błękitna, w motyle, w twardej oprawie, no cudo po prostu. Dziękuję wydawnictwu za tak piękne wydanie i za tak piękną i ważną historię, która ta śliczna oprawa skrywa.

"Wyspa na końcu świata" rozdarła mi serce. Decyzja rządu o rozdzieleniu dzieci z rodzicami łamie serce, oburza i szokuje.
To jak traktowani przez niektórych są ludzi chorzy na trąd, np. przez pana Zamorę, przyprawia o ból głowy. Mimo że chorzy, to nadal ludzie do diaska, czują jak zdrowi, i takie piętnowanie rani ich uczucia, niszczy ich psychikę. Ta stygmatyzacja ludzi trędowatych podniosła mi ciśnienie jak kiedyś "Dżuma" Alberta Camus'a. Aż chciałam momentami chwycić za fraki tego całego Zamorę i potrząsnąć nim i przemówić do rozumu !

Postać Zamory natrętnie kojarzyła mi się z nazistami i doktorem Mengele, to jego umiłowanie do czystości ( aż do przesady i krwi), do porządku, ta niechęć do ludzi, a tym bardziej dzieci, to jego wywyższanie się, egoizm, brak empatii, to traktowanie przez niego żywych istot (motyli), pokazuje jak złym i chłodnym, wyzutym z uczuć wyższych człowiekiem jest ta postać. Brr... nie chciałabym mieć z takim typem do czynienia.

"Wyspa na końcu świata" to mądra opowieść o przyjaźni, miłości, tęsknocie, o marzeniach, o tym by nie dzielić ludzi, nie piętnować, nie traktować ich jak przedmioty pozbawione uczuć, i wreszcie o motylach, które udowadniają nam, że choć życie czasem nie trwa długo, nie oznacza że nie może być piękne, pełne miłości, przyjaźni, i najważniejszego - sensu. Bo każde życie ma taką samą wartość. I każdy zasługuje na szacunek.
Przepiękna, pełna emocji, wzruszeń opowieść. Polecam wszystkim !
Autor:
Data: 04.08.2020 19:01
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Wyspa na końcu świata

Amihan ma 12 lat i urodziła się na wyspie Culion. Wszyscy mówią jej, że miała więcej szczęścia niż ci, którzy na wyspę zostali przesiedleni, nie musiała bowiem znosić wyzwisk czy wytykania palcami. Dla Amihan życie na wyspie było jedynym, jakie znała. Dziewczynka mieszka w kolonii z mamą, której choroba zabrała zdrowie, sprawność ruchową, a nawet urodę. Nastolatka nigdy nie zaraziła się trądem, pomimo że żyje wśród wielu chorych. Ami, jak ją zdrobniale nazywają przyjaciele, jest niezwykle pogodną i zaradną dziewczyną. Chętnie pomaga mamie oraz innym mieszkańcom wyspy, uczy się w lokalnej szkole i marzy, by na wyspę przyleciały motyle. Razem z mamą sadzą w ogródku przeróżne rośliny, by skusić te piękne owady do zamieszkania na wyspie.

Ani Amihan, ani pozostali mieszkańcy wyspy nie spodziewają się, jak wielkie zmiany zajdą niebawem w ich życiach. Wraz z przybyciem pana Zamory w kolonii trędowatych nastał bardzo smutny czas. Decyzją rządu wszystkie zdrowe dzieci, przybywające na Culion, zostają odebrane rodzicom i trafiają do sierocińca na sąsiedniej wyspie. Ami i jej mama ogromnie to przeżywają. Żadna z nich nie wyobraża sobie życia bez tej drugiej. Nastolatce jest szczególnie ciężko, gdyż w sierocińcu spotyka się z odrzuceniem przez rówieśników i oschłymi, pełnymi niesprawiedliwości i krzywdy rządami pana Zamory.
Gdy Ami wraz z Mariposą odkrywają, że pan Zamora ukrywa listy adresowane do dzieci przesiedlonych z Culion, postanawiają uciec. Będzie to początek niesamowitej przygody, pełnej nieprzewidywalnych zwrotów akcji, zwątpienia, tęsknoty, strachu i aktów odwagi. Czy Amihan znajdzie drogę do domu? Czy niepełnosprawna Mariposa podoła trudom wyprawy przez tropikalny las? Czy motyle pojawią się na wyspie na końcu świata? Sięgnijcie po książkę i poznajcie niewiarygodną historię Amihan, Nenay, Mariposy i Kidlata.

„Wyspa na końcu świata” to jedna z piękniejszych książek dla nastolatków, jakie miałam okazję przeczytać. Jest to niezwykle ciekawa i porywająca opowieść, która przedstawia historię bezgranicznej, silnej miłości, pokonującej wszelkie przeciwności losu. Czytelnicy będą mieli okazję nie tylko poznać losy Amihan, jej rodziny i przyjaciół, ale przede wszystkim poznają realia, w których musiały żyć osoby dotknięte trądem na początku XX wieku. Przyznam szczerze, że byłam wstrząśnięta tą historią! Niemniej pomimo moich początkowych obaw, książka okazała się być bardzo ciepłą i wzruszającą opowieścią.

Kiran Millwood Hargrave wspaniale uchwyciła emocje, towarzyszące przygodom Amihan. Z jednej strony Ami tęskni za mamą, pragnie wrócić do domu i cieszy się, że w podróży towarzyszą jej przyjaciele. Z drugiej zaś - wpada w trudną do opanowania złość, gdy na ich drodze pojawiają się przeszkody. Cieszę się, że bohaterka książki nie jest wyidealizowana czy przekolorowana – dzięki temu staje się bliższa czytelnikowi. Przecież każdy z nas targany jest sprzecznymi emocjami, zwłaszcza w skrajnie trudnych sytuacjach. Dodam, że każdy z bohaterów książki jest niezwykle wyrazisty. Mamy tu nieśmiałego, zamkniętego w sobie Kidlata, silną i odważną Mariposę, surową siostrę Teresę i okrutnego, bezwzględnego pana Zamorę. Każda z postaci wzbudza w czytelniku silne emocje – nie sposób pozostać wobec nich obojętnym!

Czytając „Wyspę na końcu świata” nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że nie jest to książka wyłącznie dla nastolatków. Jestem przekonana, że dorośli również będą czytać ją z zapartym tchem. Jest to lektura ucząca tolerancji, szacunku i współczucia. Jest to zdecydowanie jedna z tych książek, która dotyka naszego sumienia i sprawia, że już nic nie będzie takie samo.

Gorąco polecam książkę „Wyspa na końcu świata” wszystkim czytelnikom od 12. roku życia. Uważam, że powinien przeczytać ją również każdy dorosły. Będzie to nie tylko cenna lekcja historii, ale przede wszystkim szkoła empatii i poszanowania dla drugiego człowieka!
Czytelnicze Podwórko
Autor:
Data: 30.07.2020 11:42
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Recenzja

Myślę, że jest to jedna z lepszych książek, które przeczytałam. Jestem zaskoczona, jak szybko ta historia dotarła do mojego serca.
To jest absolutnie piękne – historia widziana oczami dziecka, które miało zostać oddzielone od jedynej osoby na świecie, którą kochała i która ją kochała.
Zasadniczo historia rozgrywa się w kolonii trędowatych na wyspie (dotkniętej) na Filipinach na początku XX wieku i opowiada o tym, jak rząd źle traktował pacjentów i ich rodziny.
„Wyspa na końcu świata” to książka, która opowiada historię dwunastoletniej Ami, która urodziła się w kolonii trędowatych.
Chociaż sama choroba jej nie dotyczy, żyje szczęśliwie na wyspie, dopóki pan Zamora, urzędnik państwowy, który planuje oddzielić zdrowych od chorych i postanawia deportować wszystkie dzieci z wyspy i zamknąć je w sierocińcu.
Jest też pełna magii - Ami i jej matka dzielą się między sobą pięknymi historiami ze swojej ostatniej wspólnej nocy.
Motyle te stają się znaczącą częścią życia Ami.
Ich piękno i spokój dodają jej odwagi i ostatecznie stają się dziełem jej życia.
Ta historia opowiada o Ami, która próbuje wrócić do matki.
Istotną część historii stanowi także morze i krajobraz wyspy - język używany przez Kirana Millwooda Hargrave'a jest piękny, prosty i sugestywny. Po prostu możesz poczuć morską bryzę, poczuć, jak unosi się ona we włosach. Na ustach możesz posmakować soli morskiej.
Jest to piękna książka. Naprawdę oszałamiająca. Pisana tak poetycko z powtarzającymi się motywami miłości, straty i przyjaźni, wszystko naznaczone motywem motyla. To znacznie wykracza poza literaturę dla dzieci: zachęciłabym wszystkich, których znam, do jej przeczytania.
Historia jest wzruszająca i szczera, przepełniona pięknymi obrazami.
To, chyba jak dotąd moja ulubiona książka dla dzieci z tego roku.
Autor:
Data: 17.07.2020 11:25
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Wyspa na końcu świata

~ W domu Amihan i jej Nanay pojawia się siostra Klara i informuje, że po popołudniowej mszy odbędzie się obowiązkowe zebranie. Po nabożeństwie ojciec Fernan przedstawia gościa specjalnego, pana Zamorę reprezentującego rząd w Manili. Mężczyzna informuje zebranych, że rząd podjął decyzję jak zapobiec rozpowszechnianiu się trądu, na który choruje spora część mieszkańców wyspy. W najbliższym czasie mieszkańcy zostaną podzieleni na Sano- czysty oraz Leproso- trędowaty i oddelegowani do wyznaczonych obszarów miasta. Dzieci chorych rodziców, mające mniej niż osiemnaście lat, zostaną przekazane pod opiekę Ministra Zdrowia i trafią do sierocińca na wyspie Coron. Informacje przekazane przed pana Zamorę powodują złość i strach wśród mieszkańców malowniczej wyspy. Niestety próby protestu i zakwestionowania tych decyzji nie przynoszą pożądanych efektów i mieszkańcy muszą zaakceptować nadchodzące zmiany. Ami i jej mama starają się spędzić jak najprzyjemniej ostatnie wspólne chwile. Po raz pierwszy dwunastolatka słyszy o swoim ojcu, o domu porośniętym kwiatami i motylach, które do nich przylatywały. Niestety dzień rozstania nastąpił szybciej niż przypuszczano, dzieci zostały odebrane rodzicom i razem z Zamorą musiały udać się na odległą wyspę. Nastąpiła wielka rozpacz wśród rozłączonych rodzin, które być może już nigdy nie będą miały szansy się spotkać. Po dotarciu do sierocińca nie było wcale lepiej, tamtejsze sieroty nawet nie próbowały poznać nowo przybyłych, a siostra Teresa sprawiała wrażenie bardzo oschłej. Z czasem Ami zaprzyjaźnia się z dziewczynką o imieniu Mariposa, które po hiszpańsku znaczy motyl. Choć serce dziewczynki przepełniała tęsknota i żal za mamą, starała się nie tracić nadziei na powrót do swojej Nanay. Czarę goryczy przelewa fakt, że bezduszny pan Zamora przetrzymuje listy od rodzin z Culion. Wtedy dziewczynki postanawiają podjąć heroiczną próbę ucieczki z wyspy. W tym celu naprawiają starą łódź, którą wcześniej znalazła Mari.
~ Przyznam, że dawno nie czytałam tak wzruszającej książki, którą w większości przepłakałam. Autorka w cudowny sposób przedstawiła determinację dziewczynki, która pomimo ogromnego strachu i obaw stara się dotrzeć do umierającej mamy. Pokochałam Amihan za jej dobre serce, opiekuńczość i wytrwałość. Za to, że będąc dzieckiem poradziła sobie w tak trudnej sytuacji, w której niejeden dorosły poniósłby klęskę. Książka uczy nas tolerancji i akceptacji, bez względu na wady i ułomności. Choć porusza bardzo poważne i trudne tematy, daje również nadzieję. Polecam każdemu tę magiczną książkę, która zachwyciła mnie już od pierwszej strony.
Autor:
Data: 16.07.2020 15:49
Ocena: 4,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Recenzja

Przedpremierowy egzemplarz powieści Kiran Millwood Hargrave pt. „Wyspa na końcu świata” otrzymałam w styczniu tego roku. Początkowo, jej premiera miała być 6 maja, lecz w związku z pandemią koronawirusa, termin ten przeniesiono na 15 lipca.
O twórczości tej autorki, a dokładnie jej debiutanckiej powieści pt. „Dziewczynka z atramentu i gwiazd” słyszałam wiele pozytywnych opinii, dlatego też zdecydowałam się na lekturę jej kolejnej powieści.
Dokoła przejrzysty ocean, błękitny jak niebo, w którym pływają żółwie i delfiny. Pagórki porośnięte lasami. Śpiew ptaków. Taka jest wyspa Culion, ale „nikt nie przybywa tu z własnej woli”…
Dla dwunastoletniej Amihan to dom. Tu dorastała u boku kochającej mamy. Razem wylegiwały się na ulubionej plaży i sadziły kwiaty, żeby przyciągnąć do swego małego raju kolorowe motyle. Jednak z dnia na dzień, wraz z przybyciem urzędnika z dalekiej Manili, pana Zamory, ten raj zamienia się w piekło. Mieszkańcy zostają podzieleni na SANO (czystych) i LEPROSO (trędowatych). Zdrowe dzieci zabiera się chorym rodzicom i umieszcza w sierocińcu na dalekiej wyspie Coron.
Ami również tam trafia. Musi zmierzyć się wykluczeniem i samotnością, ale w końcu poznaje prawdziwych przyjaciół. Razem z Mari i Kidlatem dziewczynka odkrywa listy od rodziców, które Zamora chował przed podopiecznymi sierocińca. Dowiaduje się z nich, że stan jej mamy się pogorszył i wraz z przyjaciółmi postanawia wyruszyć w niebezpieczną podróż przez ocean.
Czy dzieci wyjdą cało z tej przygody? Czy Ami zobaczy jeszcze mamę? Czy zdoła sprowadzić dla niej na Culion wielobarwne motyle, o których obydwie marzyły?
Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie informacja, że historia ta oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Wyspa Culion na Filipinach naprawdę istnieje, a w latach 1906 – 1998, była ogromnym skupiskiem ludzi dotkniętych przez trąd.
Na pierwszy rzut oka, wydawać by się mogło, że powieść ta przeznaczona jest dla młodszych czytelników. Ciężko jednak wyobrazić sobie, że nastolatek bierze się za historię o nieuleczalnej chorobie, śmierci itp. Dlatego też, każdy (niezależnie od wieku) powinien znaleźć w tej książce coś dla siebie, gdyż jej lektura uwarunkowana jest wrażliwością czytelnika. To od nas samych zależy, co wyciągniemy z tej historii.
Pomimo trudnych tematów, jakie podejmuje autorka w swej powieści, historia ta napisana jest w baśniowym stylu. Trójka przyjaciół wyruszająca w niebezpieczną przygodę, zły charakter w postaci pana Zamory, mnóstwo morałów, dzięki czemu ta książka na dłużej pozostanie w pamięci czytelnika – to wszystko znajdziemy w tej niesamowitej historii.
„Wyspa na końcu świata” została przepięknie wydana. Myślę, że okładkowe sroki skuszą się na tą powieść m.in. dzięki ślicznemu wydaniu. Nie mniej jednak warto podkreślić, że historia ta, sama siebie broni. Oryginalna fabuła i bardzo dobre wykonanie to kluczowe zalety tej książki.
Choć temat trądu współcześnie jest mniej aktualny, to za jego pomocą, Hargrave uczy za pomocą swej książki tolerancji, akceptacji wszystkiego i wszystkich. Nawet tego, co jest nam nieznane i wzbudza w nas niepewność, strach. Pokazuje, jakie konsekwencje niosą ze sobą pochopne decyzje, podjęte pod wpływem strachu przed czymś nieznanym.
„Wyspa na końcu świata” to piękna i magiczna opowieść o potędze miłości i przyjaźni w czasach zarazy i cierpienia.
Idealnie nadająca się do lektury w jakże trudnym dla nas okresie.

Moja ocena: 8/10
https://kochajacaksiazki.blogspot.com/2020/07/307-kiran-millwood-hargrave-wyspa-na.html
Autor:
Data: 15.07.2020 19:42
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Wyspa na końcu świata

Tym razem słów kilka o książce, która właśnie dziś ma swoją premierę. "Wyspa na końcu świata" Kiran Millwood Hargrave została przepięknie wydana przez @wydawnictwoliterackie. Okładka i środek książki bardzo zachęca do sięgnięcia po tę pozycję. A opis jeszcze bardziej za tym przemawia. Amihan, dwunastoletnia dziewczynka, mieszka wraz ze swoją matką na wyspie Culion. Jej rodzicielka jest jednak chora, a dziewczynka zdrowa, dlatego Amihan zostaje odesłana do sierocińca, który znajduje się na sąsiedniej wyspie Coron. A dzieje się tak dlatego, że tamtejszy rząd odseparowuje ludzi trędowatych od zdrowych. Pewnego dnia dziewczynka dowiaduje się, że stan jej matki się pogorszył. Amihan postanawia więc za wszelką cenę dotrzeć na wyspę, na której przebywa jej mama. Czy jej się to uda? Zważywszy, iż jest to książka przeznaczona dla młodszych czytelników, można powiedzieć, że autorka dość odważnie dobrała tematykę swojej opowieści. Jest ona bowiem trudna, ale z drugiej strony z pewnością warta poruszenia. Hargrave pisze bardzo ładnym, płynnym językiem, dzięki któremu czytanie lektury przychodzi z wielką łatwością. Poza tym sama fabuła jest niesamowita, przepiękna i wzruszająca. Jest to znakomita lektura o sile miłości i przezwyciężaniu własnych lęków, która porusza do głębi. Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić Wam "Wyspę na końcu świata". Nie będziecie żałować.
Autor:
Data: 14.07.2020 18:35
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

FANTASTYCZNA I SZOKUJĄCA

„Wyspa na końcu świata” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Kiran Millwood Hargrave, ale na pewno nie ostatnie. Już mam zamówioną „Dziewczynkę z atramentu i gwiazd” i zamierzam zabrać się za nią jak tylko do mnie dotrze, bo „Wyspa...” całkowicie wbiła mnie w fotel. Książka porusza trudny temat i już po kilku stronach zastanawiałam się kto jest odbiorcą tej historii. Powieść poniekąd kierowana jest do młodych nastolatków, ale myślę, że to nie wiek jest tu wyznacznikiem, ale nasza wrażliwość. Mówimy tu przecież o trądzie i o śmierci. Nie każdy gotowy jest na takie wyzwanie i nie jednego dorosłego ściśnie w gardle podczas poznawania tej historii, a co dopiero nastolatka. Wszystko też zależy oczywiście od dojrzałości czytelnika, ale wiem, że ja mając 12 lat byłabym zszokowana i przerażona taką tematyką. W tym wieku patrzyłam jeszcze na świat przez różowe okulary a rodzice oszczędzali mi trudnych tematów. Zgodzę się więc z Danielem i Natalią ze Strefy Czytacza, że ciekawą opcją jest czytanie tej książki wspólnie i omawianie jej fragment po fragmencie. W każdym wieku odbierzemy ją bowiem inaczej i warto wymieniać się tymi wrażeniami, bo ta książka zmienia coś w ludzkiej duszy. Jest piękna i uczy jak należy patrzeć na drugiego człowieka. Historię Amihan po prostu się pochłania, pomimo tego, że nie jest ona usłana różami. Kibicujemy dziewczynce całym sercem w jej podróży, dojrzewamy wraz z nią i uczymy się odróżniać biel od czerni oraz szarość. Chcę więcej tak mądrych książek i cieszę się, że czuję się na siłach, aby je poznawać, bo jest to fantastyczna przygoda przez historię ludzkości i człowieczeństwa.
Kiran Millwood Hargrave - pozostałe pozycje w naszej księgarni:
Pobierz naszą aplikację!
Aplikacja Bonito w Google Play Aplikacja Bonito w App Store Aplikacja Bonito w AppGallery
Jesteśmy tanią księgarnią internetową. Oferujemy tanie książki i komiksy, muzykę na płytach CD, filmy DVD i Blu-ray, zabawki dla dzieci, puzzle i gry planszowe. Koniecznie sprawdź nasze Bestsellery!