Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania
Książka Rachunek
Jonas Karlsson
Skorzystaj z rabatu do 25% na wybraną ofertę wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego!
-31%

Rachunek

Nasza cena:
24,08 zł (zawiera rabat 31 %)
Rachunek - Dodaj do koszyka
Cena rynkowa: 34,90 zł (oszczędzasz 10,82 zł)
Autor: 

Jonas Karlsson

Wydawnictwo: Znak
Rok wydania:2016
Oprawa:twarda
Liczba stron:192
Format:12.4x19.5 cm
Numer ISBN:978-83-2403-532-8
Kod paskowy (EAN):9788324035328
Waga:248 g
Dostępność: pozycja dostępna (1 egz.)
Wysyłka
PocztaPoczta Polska od 7,99 zł
wysyłka w dniu 2020.11.02 (1 egz. w magazynie)
RuchOdbiór w kiosku RUCHu 7,99 zł
wysyłka w dniu 2020.11.02 (1 egz. w magazynie)
KurierKurier 10,99 zł
wysyłka w dniu 2020.11.02 (1 egz. w magazynie)
PaczkomatyPaczkomaty 9,99 zł
wysyłka w dniu 2020.11.02 (1 egz. w magazynie)
Bezpłatny odbiór osobisty w punkcie:
Bielsko-Biała
ul. 11 Listopada 60 przy Placu Wolności
do odbioru w dniu 2020.11.02
Chorzów
ul. Jagiellońska 4 przecznica ul. Wolności
do odbioru w dniu 2020.11.02
Gdańsk
ul. Dmowskiego 12 obok stacji Gdańsk Wrzeszcz
do odbioru w dniu 2020.11.03
ul. Kartuska 149 dzielnica Siedlce
do odbioru w dniu 2020.11.03
Gdynia
ul. Świętojańska 14 przy skwerze Kościuszki
do odbioru w dniu 2020.11.03
Gliwice
ul. Zwycięstwa 32 250 m od DTŚ
do odbioru w dniu 2020.11.02
Katowice
al. Korfantego 51 blisko Spodka
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Staromiejska 6 50 m od Rynku
do odbioru w dniu 2020.11.02
Kraków
al. Daszyńskiego 8 blisko Hali Targowej
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Batorego 15B przecznica od ul. Karmelickiej
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Dobrego Pasterza 122 Prądnik Czerwony
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Josepha Conrada 79 obok stacji BP
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Kalwaryjska 67 250 m od ronda Matecznego
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Kluczborska 17 przy pętli "Krowodrza Górka"
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Kobierzyńska 93 osiedle Ruczaj-Zaborze
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. M. Dąbrowskiej 17A 50 m od CH Czyżyny
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Pawia 34 naprzeciwko Galerii Krakowskiej
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Pilotów 2E 300 m od ronda Młyńskiego
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Wielicka 28 200 m od Cmentarza Podgórskiego
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Wysłouchów 3 Kurdwanów
do odbioru w dniu 2020.11.02
Lublin
ul. Narutowicza 11 przy przystanku Plac Wolności 01
do odbioru w dniu 2020.11.03
Łódź
ul. Piotrkowska 193 200 m od Politechniki Łódzkiej
do odbioru w dniu 2020.11.03
ul. Pojezierska 1A skrzyżowanie z ul. Zgierską
do odbioru w dniu 2020.11.03
ul. Retkińska 119 osiedle Retkinia
do odbioru w dniu 2020.11.03
ul. Strażacka 5 w parku handlowym
do odbioru w dniu 2020.11.03
Poznań
ul. Święty Marcin 47 250 m od Zamku Cesarskiego
do odbioru w dniu 2020.11.03
Rzeszów
ul. Jana III Sobieskiego 2D/2 300 m od Galerii Rzeszów
do odbioru w dniu 2020.11.02
Warszawa
al. KEN 51 skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej
do odbioru w dniu 2020.11.02
al. KEN 88 Ursynów - metro Stokłosy
do odbioru w dniu 2020.11.02
al. Niepodległości 54 przy stacji metro Wierzbno
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Chmielna 4 50 metrów od ul. Nowy Świat
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Czapelska 48 200 m od ronda Wiatraczna
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Kondratowicza 37 blisko Szpitala Bródnowskiego
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Pańska 96 300 m od ronda Daszyńskiego
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Powstańców Śląskich 3 obok restauracji McDonald's
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Stawki 8 450 m od CH Arkadia
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Wspólna 27 przecznica Marszałkowskiej
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Żeromskiego 1 przy stacji metra Słodowiec
do odbioru w dniu 2020.11.02
Wrocław
al. Armii Krajowej 12 Budynek Centrum AB
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Jedności Narodowej 122 blisko Parku Słowiańskiego
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. ks. Piotra Skargi 22 200 m od Galerii Dominikańskiej
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Plac Grunwaldzki 25 w budynku Grunwaldzki Center
do odbioru w dniu 2020.11.02
ul. Ruska 2 przy Placu Solnym
do odbioru w dniu 2020.11.02
Zamów przez telefon! (od poniedziałku do piątku):
Telefon12 210 09 02 (linia czynna w godzinach 8.00–20.00)

Rachunek – opis wydawcy

Błyskotliwa, podszyta absurdalnym humorem powieść w kafkowskim stylu.

Ponad pięć i pół miliona koron. Suma tak absurdalnie wysoka, że aż zabawna. Ktoś chciał z niego zakpić? Oszukać go? Rachunek wyglądał na autentyczny, ale przecież nie mógł być prawdziwy.

Nie ma wielkich ambicji ani oczekiwań wobec życia. Ma mieszkanie, ale wynajęte. Pracuje w starej wypożyczalni video, ale tylko na pół etatu. Miał dziewczynę, ale ich związek się rozpadł. Jest outsiderem, któremu wygodnie jest w jego małym, zamkniętym świecie. Kiedy otrzymuje wystawiony przez tajemnicze ministerstwo rachunek za całe dobro, którego w życiu doświadczył, jest w szoku, że musi aż tyle zapłacić. Dlaczego inni otrzymali dużo niższe rachunki? Dlaczego jego szczęście zostało wycenione tak wysoko?

Zabawna i zarazem gorzka refleksja nad znaczeniem tego, co nazywamy szczęściem. Paraboliczna opowieść, w której niczym w krzywym zwierciadle przegląda się nasza współczesność.

FacebookTwitter
Rachunek - Dodaj do schowka
Dodawanie do schowka jest możliwe tylko po zalogowaniu na swoje konto.
Data ukazania się w księgarni: 2015.12.28
Recenzja
Opinie czytelników o „Rachunek”
Średnia ocena: 4,4 na bazie 16 ocen z 16 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor: ArtMagda, data: 21.06.2016 12:40, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Definicja szczęścia

Całe życie można czekać na lepsze warunki, dogodniejsze okoliczności, grubszy portfel, a i tak człowiek się nie doczeka. Zmarnuje tylko dni, miesiące, lata. Zmarnuje jedyną szansę, by być szczęśliwym. Zbyt często nie dostrzegamy, że to co mamy, to co się dzieje tu i teraz, jest kwintesencją szczęścia. Nie doceniamy zdrowia, które przecież nie jest nam dane raz na zawsze, pracy, dzięki której jemy, ubieramy się, podróżujemy, nie widzimy beztroskiego uśmiechu dzieci, nie rozumiemy, że spokojny sen i poczucie bezpieczeństwa są stanami przejściowymi. Cały czas tkwimy w przeświadczeniu, że gdzieś tam trawa jest z pewnością zieleńsza, poranna kawa smakuje lepiej, mieszkania są przytulniejsze, a urlopy bardziej ekscytujące. Umyka nam prawdziwa wartość tego, co jest naszym udziałem. To zwykłe mieszkanie, rodzina, stała praca są przecież dla wielu nieosiągalnym marzeniem, są ich definicją szczęścia właśnie.

"Rachunek" to niepozorna książka, która w lekki, przystępny sposób opowiada o najistotniejszych kwestiach egzystencjalnych. Czym jest szczęście? Czy dla każdego z nas jest tym samym? Jak bardzo jest ono kwestią indywidualną? I jak wysoką cenę jesteśmy w stanie za nie zapłacić?

Powieść szwedzkiego aktora Jonasa Karlssona zaskakuje niebanalnym pomysłem na groteskową historię w iście kafkowskim stylu. Fabuła rozegrana w prostych dialogach toczy się błyskawicznie, autor hipnotyzuje czytelnika absurdalnością wydarzeń, w efekcie książka wciąga tak, że nie sposób odłożyć ją nieskończoną. Bardzo lubię ten stan, gdy dłonie pośpiesznie przewracają kolejne strony, wzrok śledzi tekst w pełnym skupieniu, a myśli galopują w zawrotnym tempie próbując wyprzedzić słowa autora.

Główny bohater, nieco wyalienowany, bez większych ambicji, żyjący w przeciętnej dzielnicy i mający zwyczajne życie, otrzymuje pewnego dnia niebotycznie wysoki rachunek. W pierwszej chwili lekceważy pismo sądząc, że jest to pomyłka. Gdy jednak po miesiącu trafia do niego przypomnienie o zapłacie, wystraszony kolosalną kwotą będącą całkowicie poza zasięgiem jego możliwości finansowych, kontaktuje się z nadawcą. I tu rozpoczyna się lawina zdarzeń, które mają na celu uzmysłowienia bohaterowi, ale także czytelnikowi, jak wiele ma i jak bardzo tego nie docenia. Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się ile byłaby w stanie zapłacić osoba mieszkająca w pokoju bez okna za widok, jaki ty masz codziennie i jakiego z pewnością nie doceniasz? Na ile wyceniłbyś swój spokojny sen? A ile zapłaciłbyś za to błogie poczucie bezpiecznej przystani, gdy co wieczór otwierasz drzwi swojego mieszkania?

Jonas Karlsson zmusza do smutnej refleksji. Mając wszelkie, niezbędne warunki nie wykorzystujemy ich. Żyjemy w niewiedzy, nieświadomi szczęścia, jakie jest naszym udziałem. Stopniowo, acz konsekwentnie, zatracamy zdolność cieszenia się życiem, doceniania jego najdrobniejszych aspektów. Dlaczego? Być może to współczesny pęd cywilizacji nie pozwala zatrzymać się, zrobić krok w tył by mieć szerszą perspektywę i spojrzeć z wdzięcznością na własne życie. Być może to podskórny, irracjonalny przymus posiadania więcej, podróżowania dalej, sięgania wyżej nakazuje nam nieustannie porównywać się z innymi. Nie bez powodu przecież tak popularne są obecnie media społecznościowe sprzyjające narcystycznej autokreacji. Autor nie daje jednoznacznej odpowiedzi, lecz subtelnie podkreśla na co warto zwrócić uwagę, by życie nie uleciało nam niedocenione przez palce. Nie traci przy tym wiary w człowieka, co może nieco naiwne, ale jest z pewnością bardzo budujące.

Szczerze polecam, doskonała lektura zmuszająca do przemyślenia swojej definicji szczęścia, ArtMagda
https://subiektywnieoliteraturze.blogspot.com/
Autor: Kamila Byrtek, data: 14.03.2016 16:14, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Miara szczęścia

„5 700 000 koron. Kto dostaje takie rachunki? Zaśmiałem się na samą myśl, że ktoś przez pomyłkę mógłby zapłacić tyle pieniędzy, i odłożyłem rachunek na bok”*. Niesłusznie. Okazuje się bowiem, że tajemnicze ministerstwo, posługujące się skrótem W.R.D., obciążyło bohatera tak ogromną kwotą z powodu dobra i szczęścia, jakich w życiu doświadczył. W świecie, w którym każdy dostaje swój rachunek, musi odnaleźć się on ponownie. Dlaczego jego doświadczenia zostały ocenione jako tak bardzo wartościowe? Dlaczego inni mają o wiele niższe rachunki? Przecież prowadzi całkiem przeciętne, raczej nudne i monotonne życie…

Wspomniany pechowiec pracuje na pół etatu w wypożyczalni wideo. Na niewiele go stać, ale też niewiele potrzebuje. Wynajmuje malutkie mieszkanie, płaci niski czynsz, utrzymuje się sam, nie będąc rozrzutnym. Często zamawia gotowe jedzenie, z reguły ten sam rodzaj pizzy, zazwyczaj jada te same smaki lodów. Po prostu przeciętny zjadacz chleba, którego egzystowanie może wzbudzać pewien rodzaj niechęci i politowanie. Jest typowym outsiderem, nie angażuje się w relacje z większą liczbą osób czy w jakiekolwiek działania mające społeczne znaczenie. Wręcz przeciwnie – jest oderwany od rzeczywistości, wydaje się nie mieć pojęcia o tym, co dzieje się poza jego małym światkiem. Nikt nie ingeruje w jego sprawy. Ot, wolny (również dosłownie – nigdzie się niespieszący) duch pozbawiony chęci podejmowania decyzji, bez zobowiązań, bez planów na przyszłość, bez większych zmartwień. Przeżył wielką miłość i równie ogromny ból wynikający z rozstania z ukochaną. Jego rodzice nie żyją, jednak jest z tym pogodzony. Miał udane dzieciństwo, dobry dom. Żyje we własnym, dość hermetycznym świecie, w którym czasami jest miejsce na spotkanie z jedynym przyjacielem, Rogerem.

Dlaczego inni ludzie są o wiele bardziej nieszczęśliwi?
Skąd ten dług?

Świat przedstawiony w powieści nosi znamiona rzeczywistości kafkowskiej, absurdalnej i na swój sposób niewytłumaczalnej. Obraz ministerstwa, które kontroluje (i wycenia) życie obywateli oraz zna dokładnie każdy ich ruch, przywołuje antyutopijne skojarzenia, zawsze zabarwione dawką niepokoju pojawiającą się, gdy myślimy o prawdopodobieństwie zaistnienia takich sytuacji w rzeczywistości nam współczesnej. Niepokój wzrasta, a w myślach tworzy się sieć powiązań i skojarzeń, odwołań do klasyków gatunku, którzy potrafili losami swoich bohaterów przyprawiać czytelnika o dreszcze.

Historia przedstawiona w „Rachunku” pozwala spojrzeć na świat poprzez pryzmat małych elementów, detali układających się w spójną całość, najczęściej dla nas niedostrzegalnych. Daje pretekst do rozważań nad znaczeniem szczęścia i jego wymiarami w życiu. Do zatrzymania się i odetchnięcia świeżym powietrzem. Rozliczanie z niemal każdego doznanego bodźca prowokuje refleksję na temat chwil, których łatwo nie dostrzegać, doświadczeń, o których nietrudno zapomnieć w zgiełku codzienności.

Od samego początku tej opowieści towarzyszyło mi pragnienie odkrycia jej zakończenia. To właśnie ono – rozwiązanie niedorzecznych oskarżeń – miało nadać wyrazisty kształt całej treści. Czy ministerstwo cofnie dług? Czy może wymierzy karę? Jaką? Co mogłoby się wydarzyć z bohaterem, jeśli nie zapłaciłby długu? Czego zostałby pozbawiony? Niedomówienia pozwoliły pobudzić wyobraźnię. Domyślanie możliwych scenariuszy było dobrą zabawą, która skończyła się jednak nieco za szybko. Jak na zapowiadany – kafkowski – styl historia była zbyt prosta i krótka. Niestety w powieści tej nie został wykorzystany potencjał, który mógłby dać jej miejsce wśród książek bardzo dobrych. Pozostaje uczucie niedosytu.

Z drugiej strony jednak wariacja na temat wyceny szczęścia jest bardzo interesująca. Jeśli znajdzie się człowiek, który jest zbyt szczęśliwy, ma dług niemożliwy do spłacenia, zbyt wysoki, by móc cokolwiek zrobić… jak zachowają się specjaliści z W.R.D.? Co zrobi wielkie, wszechwładne ministerstwo?

Historia małego człowieka pragnącego ucieczki przed wszechogarniającym systemem stać się może symboliczną wizją rzeczywistości każdego z nas. Z jednej strony świata wewnętrznego, w którym często nie doceniamy wartości własnych doświadczeń, z drugiej zaś zewnętrznego, który to coraz silniej wkracza w prywatność każdego z nas.


---
* J. Karlsson, Rachunek, Kraków 2016, s. 6.
Autor: JoannaJ, data: 16.02.2016 12:58, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Opłata za szczęście

Wyobraź sobie, że masz trzydzieści lat, pracujesz w podrzędnym sklepiku, masz jednego przyjaciela, z którym czasami pijasz piwo, kolekcję ulubionych płyt i odrapaną kawalerkę. Nie dokonałeś niczego, czym mógłbyś się pochwalić, z czasem marzenia zostały zastąpione przez rutynę. Czy jesteś szczęśliwy? Bohater książki "Rachunek" myślał, że nie. No bo w końcu nie miał nic cennego,nie był piękny, bogaty ani sławny. Jednak pewnego dnia, w jego życiu wydarzyło się coś niesamowitego. Dostaje pocztą rachunek opiewający na miliony. Pomyłka? Z pewnością tak. Okazuje się, że każdy mieszkaniec otrzymuje rachunek za doświadczone szczęście. Dlaczego więc, szczęście bohatera zostało wycenione aż tak wysoko? Nagle dowiaduje się, że ci wszyscy piękni, sławni i bogaci zostali wycenieni znacznie niżej. Czym w takim razie jest szczęście? Tym czym jesteśmy, czy tym, co mamy? Jak wysoki rachunek dostałby każdy z nas? I podstawowe pytanie, czy chciałbyś, żeby był jak najwyższy, czy może odwrotnie? Fantastyczna książka pozwalająca n przemyślenia nad własnym życiem. Gorąco polecam.
Autor: nat.kurzaj@gmail.com, data: 15.02.2016 11:22, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

RACHUNEK

Książa Karlssona Jonasa pt. Rachunek to swoista opowieść o tzw. SZCZĘŚCIU. Dlaczego z życia niektórzy czerpią garściami i nie ponoszą za to konsekwencji? Dlaczego ludzie żyjący asekuracyjnie często płacą swoistą cenę za doznane przeżycia? Być może odpowiedź znajdziesz w tej książce. Ja znalazłam.
Wciągająca opowieść, której nie możesz przerwać – ponieważ tak bardzo jesteś ciekaw jak zakończy się historia głównego bohatera.
Głównym bohaterem jest człowiek, który nie wyróżnia się z tłumu. Pracuje w wypożyczalni filmów, przyjaźni się z jednym kumplem, nie dba o sprawy doczesne. Mieszka sam w wynajętym mieszkaniu, nie ma żadnych lokat, wartościowych sprzętów, nie inwestuje na giełdzie. Żyje z dnia na dzień, nie narzekając na otaczającą go rzeczywistość. Pewnego dnia otrzymuje dość tajemniczy rachunek na pokaźną sumkę – 5 000 000 koron szwedzkich. Ignoruje dokument mieszając go z innymi ulotkami, reklamami i nie przywiązuje do niego zbyt dużej uwagi. Sytuacja się zmienia, kiedy ponownie otrzymuje wiadomość, iż kwota wzrosła o naliczone odsetki. Wtedy też, dzwoni pod podany numer telefonu (na rachunku), aby wyjaśnić całą sytuację. Od tego momentu historia przybiera na sile, jednocześnie dług z każdym kolejnym wyjaśnieniem wzrasta i osiąga niebywałą kwotę. Również wtedy dowiadujem
Czy nasz bohater poradzi sobie z tym rozliczeniem życia? Zachęcam do przeczytania i odnalezienia swojego SZCZĘŚCIA w życiu.
POLECAM TĘ KSIĄŻKĘ!
Autor: sarenka, data: 12.02.2016 13:13, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

super

Powieść inna niż wszystkie! Takim haslem najłatwiej zareklamowac nowa pozycję na naszym runku wydawniczym. Do tej pory chyba nikt nie wpadł na pomysł żeby wystawić każdemu człowiekowi rachunek za dobro. Kiedy tytułowy bohater, samonik, żyjący z dnia na dzień. Nie posiadający nawet żadnego zwierzaka już o drugim człowieku nie wspominając dostaje pewnego fakturę, której nikt nie potrafi mu wyjaśnić. Jest to książeczka zmuszająca do refleksji nad naszym życiem i zastanowienia się ile by wynosiła nasza faktura...?
Polecam
Autor: klaudus20, data: 11.02.2016 22:15, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Za wszystko przyjdzie zapłacić

Wychodzisz właśnie z lodziarni trzymając w ręku ulubione lody w chrupiącym wafelku. Masz za sobą orientalny i zmysłowy związek, wciąż żyjesz złudzeniami i wspomnieniem o przyjemności jakiej doświadczyłeś.

Nie są to doznania wybitne, ot nazwałbyś je zwykłym szczęściem - miłymi chwilami jakie spotykają Cię każdego dnia.

A co jeśli pewnego dnia za te doznania przyjdzie Ci zapłacić forsą?



Bohater powieści Karlssona pt. Rachunek jest facetem o dość zwyczajnym życiu i specyficznym usposobieniu odludka. Mężczyzna żyje zwykłym codziennym życiem w jednym ze szwedzkich miast. Bez zbędnych egzystencjalnych problemów. Nie udało mu się uzyskać wykształcenia, więc podjął się pracy w wypożyczalni wideo, ale jedynie na pół etatu. Stroni od ludzi, jego jedynym kumplem jest kolega z pracy.

Jego życie nie należy do specjalnie udanych, lecz nie zadręcza się - przeciwnie czerpie przyjemność z małych, codziennych zdarzeń: zamawia ulubioną pizzę, chodzi do lodziarni na najlepsze lody. Jego związek z egzotyczną dziewczyną z Bombaju nie miał szansy bytu, bo wiedział, że piękna Sunita po ukończeniu 24 lat wróci do kraju by wyjść za mąż. Specjalnie o niego nie zabiegał, nie pielęgnował - żył więc chwilą i uniesieniami we dwoje.


Wyrok spadł jak grom z jasnego nieba: 5 milionów 700 tysięcy koron - rachunek do zapłacenia.


Bohater nie dowierza i zmierza do rozwikłania zagadki. Skąd taki wysoki rachunek i za co? Ktoś musiał się pomylić, pewnie jego konto zostało obciążone długiem bogatego oligarchy.

Po wykonaniu kilku telefonów dowiaduje się o istnieniu ministerstwa, które rozlicza obywateli za dotychczasowe życie.

Jesteś szczęśliwy - płacisz, korzystasz z uciech - płacisz, masz przyjemne doznania - płacisz.

Za wszystko przyjdzie zapłacić... Ile więc kosztuje szczęście? Czy opłaca się być w życiu szczęśliwym? Do czego dąży ministerstwo i co chce ugrać narzucając absurdalne sumy na obywateli?


Te i inne pytania kłębią się w głowie po lekturze.


Powieść podzielona na rozdziały prowadzona narracją pierwszoosobową. Dość niewielkich rozmiarów z wąską kolumną czcionki sprawia, że czyta się lekko.


Zdarzenie w powieści sprawia, że książkę wręcz chce się pochłonąć. Rozwikłanie problemu bohatera przechodzi także i na czytelnika. Wciąż miałam wrażenie, że muszę mu w jakiś sposób pomóc, dlaczego ja mam być szczęśliwa, a ktoś przez absurd biurokracji ma zostać wplątany w niewygodny dług?


Powieść idealna dla każdego dorosłego czytelnika. Z pewnością spodoba się mężczyznom, więc może podsunę Ci właśnie pomysł na walentynkowy prezent?
Autor: Cmentarz Zapomnianych Ksiazek, data: 08.02.2016 15:36, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Wszystko ma swoją cenę

Nikt z nas się raczej nie zastanawia po nocach co to jest szczęście czy w sumie to jesteśmy szczęśliwi czy nie bardzo. Ale gdybyśmy mieli za nie zapłacić? Co byście wtedy zdefiniowali tą definicję? Jak wtedy ocenilibyście swoje życie?

Nasz bohater dostaje rachunek na 5 i pół miliona koron. Za co? Za całe dotychczasowe szczęście w życiu. Wydaje się to być fatalną pomyłką, szczególnie, ze nie jest on żadnym jakoś szczególnie uprzywilejowanym przez życie człowiekiem. Mieszka sam, w wynajętym mieszkaniu (nic specjalnego), dziewczyny nie ma, bo go zostawiła i pracuje na pół etatu w wypożyczalni DVD. Jedyna osoba z która utrzymuje kontakty to kumple, który podobnie jak on, ma tyle co nim. Skąd więc taki wielki rachunek za szczęście, skoro facet nie ma się zbytnio czym pochwalić?

„Rachunek” to książka ze specyficznym poczuciem humoru. Wyśmiewa absurdy biurokracji, pokazując, że są rzeczy, których nie da się zmierzyć, jednak gdy się próbuje to wychodzi coś tak bez sensu jak tytułowy rachunek. Tylko pojawia się zasadnicze pytanie: kiedy mówimy o szczęściu? A czy brak szczęścia to od razu nieszczęście?

Sam pomysł na taką historię jest już niebanalny, a przeprowadzenie nas przez walkę bohatera z niesprawiedliwym, według niego, systemem i równością społeczną, bawi do łez. Tak, ta książka zdecydowanie hołduje tezie, że najlepiej się uczy przez zabawę, szczególnie obserwując czyjeś błędy.

Chwilami czytając miałam wrażenie, że widzę przekrój każdej, nawet najmniejszej społeczności. Tak jak wszędzie, są jednostki słabe, nieporadne, jak nasz bohater, liczące, ze samo się zrobi, naprawi, odłoży na przyszłość i są też te kreatywne i przedsiębiorcze, których niewiele może złamać. Standard, w każdej grupie tak jest, tylko, że obserwując to na przykładzie, a nie słuchając suchych reguł widzi się to zupełnie inaczej.

Nie dziwię się, że wzbudziła zainteresowanie jeszcze przed premierą. Czegoś takiego dawno nie było, fakt, w dodatku autor jest człowiekiem o wielu twarzach. Doskonale znany w Skandynawii, jako aktor, scenarzysta, a teraz również jako pisarz. W dodatku książka jest tak pięknie oprawiona, że z przyjemnością bierze się ją do ręki i oddaje jej swój wolny dzień.

Zachęcam, szczególnie, że akurat ta przyjemność jest całkowicie za darmo
Autor: riana, data: 07.02.2016 12:04, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

A Ty ile musiałbyś zapłacić za swoje szczęście?

Krótka jest ta historia, ale w odpowiednim stopniu treściwa. Mógłbyś pomyśleć, że to zwykła opowiastka, dosyć absurdalna, ale jednak nie. Ponieważ w ten tekst trzeba się wczytać głębiej. Jej sensem jest dostrzeżenie własnego szczęścia. Czy jesteś zadowolony ze swojego życia? Absurd tej historii polega na tym, że bohater się dziwi, dlaczego on musi zapłacić aż tak wielką sumę, w porównaniu z innymi. Ma prawie 40 lat, nie ma żony, dzieci, samochodu. Pracuje na niepełny etat w wypożyczalni filmowej, nie ma niczego na własność, mieszka w wynajmowanym mieszkaniu. Skąd więc taka horrendalna suma? Czy naprawdę nie jest to błąd?

Właśnie to w tej historii jest najlepsze, ponieważ ukazuje, że szczęście wcale nie jest przeliczane na posiadane pieniądze, na dobra, którymi człowiek się otacza. To postrzeganie samego siebie i otaczającego go świata determinuje jego szczęście. Nawet pomimo tego, że zdarzają mu się niepowodzenia, ale lubi takie swoje życie. W końcu niepowodzenia mogą doprowadzić do szczęścia.

Zwykłe życie, to szczęśliwe życie. Tak właśnie zakończę tę recenzję.
Autor: recenzent.com.pl, data: 05.02.2016 12:29, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Wartość codzienności

(...)

Napis na okładce sugeruje, że „Rachunek” to powieść w kafkowskim stylu. I może coś w tym jest, ale wyłącznie przez kilka pierwszych stron. Faktycznie na początku ma się bowiem wrażenie, że proza Jonasa Karlssona to takie przepisanie „Procesu”. Jednak im dalej w las, tym dalej do austro-węgierskiego pisarza. W „Rachunku” akcent położony jest w zdecydowanie odmiennym miejscu. Nie chodzi o jednostkę, która pozbawiona wiedzy na temat tego, co się dzieje, samoistnie wtłacza się w niejasne tryby; o człowieka, który przejmuje prawdę o sobie od innych; a o wartość codzienności, każdej z chwil i wrażeń oraz względnej wyceny szczęścia.

(...)
Autor: kwiatusia , data: 04.02.2016 14:34, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

"Rachunek"

Głównym bohaterem "Rachunku", a także narratorem całej opowieści jest mężczyzna, który żyje z dnia na dzień. Człowiek przeciętny, niewyróżniający się z tłumu. Wynajmuje mieszkanie. Pracuje na pół etatu w wypożyczalni filmów. Nie ma ukochanej. Ma tylko jednego przyjaciela z którym widuje się od czasu do czasu. Jest typem samotnika, który stroni od rozrywek. Przywykł do tej swojej szarej monotonii dnia codziennego dzięki której czuje się bezpiecznie... Do czasu aż w skrzynce znajduje dziwne urzędowe pismo z którego dowiaduje się, że ma zapłacić ponad pięć i pół miliona koron. Początkowo traktuje to jako pomyłkę lub głupi żart lecz gdy pojawia się ponaglenie z wyliczonymi odsetkami za zwłokę postanawia skontaktować się z nadawcą przesyłki i dowiedzieć się czego ta wysoka kwota z rachunku dotyczy...

Jonasowi Karlssonowi w swojej dość krótkiej powieści udało się stworzyć klimat narastającego niepokoju z wielką niewiadomą, gdzie odrobina humoru i ironii łączy się z wielkim absurdem.
Na pierwszy rzut oka suma pieniędzy oraz sytuacja w której znalazł się główny bohater mogłaby się wydawać niedorzeczna; ale znając naszą urzędową rzeczywistość to wszytko jest możliwe...
Jeden człowiek, który nie ma o niczym pojęcia i ministerstwo o dziwnej i tajemniczo brzmiącej nazwie, które "przecież o wszystkim informowało w mediach"; przypomina tutaj "Wielkiego Brata", który o wszystkim wie najlepiej.
Nasz bohater tak ławo się nie poddaje (ale i tak w zaistniałej sytuacji wykazuje się dużym spokojem oraz cierpliwością) i podejmuje próby podjęcia telefonicznego dialogu z wyznaczonym pracownikiem urzędu podczas których stara się podsumować swoje dotychczasowe życie odnajdując w nim zarówno radości jak i smutki - których według niego jest zdecydowanie więcej.
Mężczyzna chce udowodnić, że jego życie wcale nie było tak szczęśliwe jak twierdzą pracownicy instytucji. Czy mu się to uda?

Powieść "Rachunek" bardzo mi się spodobała. Czyta się ją bardzo szybko - choć przyznaję, że z jednej strony bardzo chciałam poznać zakończenie tej historii to jednak z drugiej chciałam dłużej pozostać w tym nastroju niepewności i strachu, którym ta powieść jest przesycona.
Mogłaby mieć parę lub nawet kilkanaście kartek więcej.

Książka Karlssona zmusza do wielu przemyśleń dotyczących naszej codziennej egzystencji.
W nietypowy i niezwykle ciekawy sposób ukazuje miarę jaką liczymy nasze szczęście.
Przypomina nam o wspaniałych, ale także ulotnych chwilach o których za szybko zapominany: o miłych gestach, dobrych słowach, sympatii innych ludzi, które z biegiem czasu zostają zatarte w naszej pamięci lub zaczynamy podchodzić do nich z obojętnością, a to sprawia, że niepowodzenia, krzywdy oraz niewykorzystane szanse zaczynają górować w ogólnym rozrachunku.
Za często nie doceniamy tego, co mamy...

"Rachunek" Karlssona warto poznać!
Autor: uncafeconlibros, data: 03.02.2016 13:20, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Cena szczęścia

Czy zastanawialiście się kiedyś ile kosztuje szczęście? I co by się stało, gdyby nagle okazało się, że musimy za nie zapłacić? I nie, nie metaforycznie, a w żywej gotówce. Takiej z odsetkami, komornikiem i zajęciem wynagrodzenia. Odpowiedź na tak postawione pytania daje nam Jonas Karlsson w swojej pierwszej wydanej w Polsce książce "Rachunek".

Bohater książki wiedzie zupełnie zwyczajne życie. Chodzi do pracy, wraca do domu, dzwoni do kumpla i idzie spać. Żywi się jak przeciętny samotny mieszkaniec dużego miasta – fast foodami i lodami. Od czasu do czasu miewa jakieś romanse, ale o wielkiej miłości nie ma mowy, ta odeszła w zapomnienie wraz z pewną hinduska pięknością. Kiedy więc dostaje rachunek za swoje szczęście, jest pewien, że to jakaś kolosalna pomyłka. Tym bardziej, kiedy okazuje się, że z pozoru szczęśliwsi od niego ludzie dostają rachunki opiewające na o wiele niższą kwotę. Co więcej, każda kolejna próba skorygowania kwoty rachunku i wskazanie życiowych porażek, sprawia, że zadłużenie wzrasta coraz bardziej, aż wkrótce okazuje się, że ten dług nie będzie mógł zostać spłacony…

"Rachunek" to książka na jedno popołudnie. Jest mała, chuda i czyta się ją w ekspresowym tempie. Nic nie wskazuje na to, że jest to arcydzieło. A jednak, śmiało mogę powiedzieć, że jest to jedna z najlepszych i najciekawszych książek, jakie czytałam. Lekko ironiczna, w nutką skandynawskiego stylu i motywem walki jednostki z system, zachwyca niebanalnym pomysłem na fabułę, która zmusza nas do refleksji nad tym, czym naprawdę jest szczęście. Bohater nie jest bowiem postacią, którą opisalibyśmy jako szczególnie szczęśliwą, a jednak według obliczeń systemu, to on jest jednym z największych beneficjentów światowych zasobów tego uczucia. I tutaj rodzi się pytanie: czy to system się myli, czy może to, co powszechnie uważa się za szczęście, jest tylko jego pozorem? Może wielkie pieniądze, oszałamiające kariery czy wreszcie miłosne wzruszenia nie są ważniejsze od takich drobnych przyjemności jak smak ulubionych lodów na języku czy piękny pejzaż za oknem. Może szczęście to nie te chwile pełne euforii i emocji, ale właśnie momenty spokoju i cichego zadowolenia?

Tak naprawdę o książce Karlssona niezwykle trudno napisać jest coś konkretnego i odkrywczego. Jej recenzję powinnam skrócić do maksymalnie dwóch słów – przeczytaj koniecznie. A potem może zastanów się na jaką kwotę opiewałby Twój rachunek?
Autor: Marta, data: 03.02.2016 10:50, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Intrygująca

Książka reklamowana jest jako “błyskotliwa, podszyta absurdalnym humorem w kafkowskim stylu”. Nie miałam do czynienia z literaturą Kafki, ale i tak ten tekst mnie przyciągnął. Spodziewałam się książki nieco dziwnej, intrygującej, przewrotnej. Dobrej satyry z inteligentnym humorem. I nie zawiodłam się.

Opowieść przedstawiona jest w taki sposób, że nawet nie poznajemy imienia głównego bohatera. Mężczyzna pewnego dnia dostałe niesamowicie wysoki rachunek, nie mając bladego pojęcia, gdzie mógł aż tak się zadłużyć. Ma nadzieję, że to zwykłe oszustwo jakich wiele, ale niestety, to rzeczywistość. Dzwoniąc na infolinię W.R.D. dowiaduje się, że jest to kwota, na którą oszacowali jego przeżyte do tej pory szczęście. Absurdalne, prawda? Okazuje się, że nie ma nic za darmo, nawet szczęście ma swoją cenę. Mężczyzna uparcie próbuje obniżyć swój rachunek, przedstawiając dowody na to, że jego życie wcale nie jest takie dobre, jednak każdy z nich okazuje się tylko potwierdzać, jak wspaniałe życie wiódł do tej pory.

Komiczna książka.Karlsson w przewrotny sposób pokazuje, ile znaczy w życiu szczęście i że nie musi się ono wcale równać z posiadanym majątkiem. Główny bohater jest zwykłym człowiekiem, takim jak wielu z nas. Ma niewyróżniającą się pracę, jednego bliskiego przyjaciela, miał dobre dzieciństwo i kochających rodziców, kilka związków w swoim życiu. Ma swoje zainteresowania, ulubione jedzenie, knajpę, pub. Sam nie ma żony i dzieci, ale spełnia się jako wujek. Skromna egzystencja, jednak całkowicie zaspokaja jego potrzeby. I jak się okazuje, to właśnie on jest jednym z najszczęśliwszych ludzi na świecie. Przeciwieństwem głównego bohatera jest jego przyjaciel Roger, który ma pieniądze, spotyka się z pięknymi kobietami, posiada nawet własny jacht, jednak non stop narzeka, przez co jego rachunek od W.R.D. jest nieporównanie mniejszy.

Książka Karlssona pod postacią satyry w świetny sposób pokazuje jak niewiele do szczęścia potrzeba. Wystarczy, że doceniamy co mamy w życiu, nawet jeśli mamy niewiele. Bardzo przyjemnie i błyskawicznie czytało mi się Rachunek. Napisany jest w taki sposób, że można go przeczytać na raz w 2-3h, a potem następne kilka godzin poświęcić na refleksje dotyczące własnego życia i szczęścia. Jedyne co mogę zarzucić książce, to mało ciekawą okładkę, ale to tylko detal.
Autor: jezyna122, data: 31.01.2016 18:37, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Codzienność warta miliony

Jonas Karlsson to jeden z najlepszych szwedzkich aktorów, laureat wielu prestiżowych nagród za role fimowe. Jest również świetnym dramaturgiem, którego sztuki wystawiane są przez sztokholmskie teatry. Jako pisarz zadebiutował zbiorem opowiadań, który zyskał status jednej z najlepszych książek 2007 roku.
Bohaterem jego najnowszej powieści, jest niczym nie wyróżniający się, można stwierdzić nijaki mężczyzna, który prowadzi dość uporządkowane życie; pracuje na pól etatu w wypożyczalni kaset video, wynajmuje małe mieszkanie, tak właściwie nie ma wielkich potrzeb, żyje z dnia na dzień. Wszystko zmienia się, gdy dostaje pocztą rachunek, wystawiony przez tajemnicze ministerstwo na ponad pięć i pół miliona koron - jego codzienny tryb życia zostaje całkowicie zburzony. Mimo pewnej niewiary, że być może to nie on powinien być adresatem, zaczyna zastanawiać się, kto komu może być winny aż tak dużą kwotę. Gdy po wielkich trudach i wielu rozmowach z niejaką Maud dowiaduje się, że tak wyceniono jego szczęście, emocje, przeżyte dni, brak tragedii, chorób, popada w zdumienie. Jak to możliwe, że właśnie jego życie zostało wycenione tak wysoko? Dlaczego jego przeżycia uznano za tak ważne i cenne?
Niejednokrotnie mówimy o danym dniu, że był dobry, czy szczególnie zły. Na co dzień, w pośpiechu, nie zwracamy uwagi na znaczenie każdego z nich. Główny bohater zostaje nagle postawiony przez lustrem wspomnień, które ocenia, analizuje, nagle zauważając, że tak naprawdę pomimo tego, że jego życie wydawało mu się niekoniecznie atrakcyjne, w jakiś sposób jednak takim właśnie jest i być może wiele osób chętnie zamieniło by się z nim. Jednak na pewno nie jest niczym miłym, gdybyśmy nagle sobie uświadomili, że nasze życie ktoś zupełnie obcy ogląda, analizuje, wpisując do tabelki jego pozytywy i negatywy, sumując, mnożąc, obliczając różnicę naszych uczuć i emocji. My sami często uciekamy przez jego ocenianiem, bojąc się wspomnień, nie mając ochoty na pewne retrospekcje.
„Rachunek” to powieść, która ma przypomnieć nam o znaczeniu i wadze każdej chwili, zwrócić nam uwagę na naszą codzienność, która niejednokrotnie wydaje nam się nudna czy nijaka. Czy tak naprawdę jest, czy tak jak bohater powieści nie zdajemy sobie sprawy z tego, jaki w nas samych tkwi potencjał, być może warty właśnie miliony? Autor daje czytelnikowi swoistego kuksańca, i z lekko przewrotnym, dwuznacznym i ironicznym uśmiechem pyta- „co u Ciebie słychać?”
Konfrontacja z systemem, z państwem, jawi się jako mroczny tunel, gdzie wszystkie drogi kończą się zamurowanym wyjściem. Pojęcie szczęścia, tak względne, nie staje się wytrychem a wręcz przeciwnie jeszcze bardziej zwiększa poczucie bezradności.
Można by stwierdzić, że „Rachunek” to powieść przygnębiająca i smutna. Nic bardziej mylnego, autor umiejętnie operując słowem tworzy swoistego rodzaju literacką burleskę, która bawi lecz równocześnie zmusza czytelnika do wielu przemyśleń.
Ogromnie lubię właśnie te książki, które nie tylko wprowadzają w zdumienie, lecz budzą we mnie moc emocji. I choć na początku wydawało mi się, że jej pewna monotonność zdecydowanie mnie znudzi okazało się, że w niewątpliwy sposób stała się ona zaletą tej książki. Warto czasem zatrzymać się i usłyszeć te dźwięki, które trzeba wyłonić wśród innych czy popatrzyć na to, co oglądamy codziennie, innym, wybiórczym spojrzeniem. Dzięki tej powieści stanie się zdecydowanie łatwiejsze.
Autor: Tomasz, data: 31.01.2016 08:54, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

W życiu za wszystko trzeba zapłacić

Ile ludzi na Ziemi, tyle możliwych definicji szczęścia. Dla każdego z nas ta definicja może być zupełnie inna, ważne, aby uwzględniała nasze potrzeby, oczekiwania, marzenia. Jedni z nas mają w życiu więcej szczęścia, inni mniej, wszyscy jednak pędzimy za nim, walczymy o nie, zaklinamy rzeczywistość kupując kolejny los na loterii, czy zbierając figurki słoni z trąbą wzniesioną ku górze. Czasem szczęściu pomagamy, ale często mamy wrażenie, że to nie jest jeszcze to na co czekamy, czego oczekujemy. A jak byśmy zareagowali, gdyby pewnego dnia do naszej skrzynki pocztowej ktoś wrzucił rachunek za dotychczasowe życie? Jakie uczucie towarzyszyłoby nam, gdybyśmy zobaczyli, ile kosztowały przyjemne i radosne chwile naszej egzystencji?

Bohater Rachunku Jonasa Karlssona pewnego dnia otrzymał taki właśnie rachunek. Myśląc, że to jakaś pomyłka, zignorował go do czasu, kiedy zorientował się, że podobne wezwanie do zapłaty otrzymali też inni ludzie. Problem w tym, że suma na rachunku bohatera książki była zdecydowanie wyższa od kwot innych ludzi. Co więcej, wkrótce przyszło ponowne wezwanie do uregulowania należności, tym razem z odsetkami. Bohater postawia wyjaśnić sprawę, najpierw telefonicznie, potem osobiście w siedzibie tajemniczego ministerstwa, nadawcy faktury. To, czego się tam dowie, bardzo go zdziwi i zachwieje jego poczuciem bezpieczeństwa, a czytelnikom da dużo do myślenia.

Narrator w powieści nie ma imienia oraz nazwiska, jest przeciętnym człowiekiem: pracuje na pół etatu w wypożyczalni kaset video, wynajmuje skromne mieszkanie, nie ma zbyt wielu przyjaciół, jego związek dawno się skończył. Dobiegający czterdziestki mężczyzna wychował się w normalnym domu, a teraz nie wiedzie ani lepszego, ani gorszego życia od innych ludzi. Jest takim każdym/jedermanem/everymanem, którego w literaturze utożsamia się z uniwersalnymi cechami człowieka. I oto pewnego dnia taki przeciętny każdy zmuszony jest stawić czoła wszechobecnej i nieograniczonej biurokracji. Na nic zdają się próby tłumaczenia swojej sytuacji, do urzędników nie docierają sensowne argumenty - nasz bohater wpadł w siadła tabelek, wyliczeń i rozporządzeń i już się z nich tak łatwo nie oswobodzi. Skojarzenie z Kafką, Różewiczem a może trochę i z Orwellem wydaje się oczywiste. Jednostka nigdy nie masz szans w konfrontacji z państwem i wymyślonym przez nie systemem.

Wbrew opisowi fabuły nie jest Rachunek powieścią przygnębiającą. Karlsson sprawnie balansuje między delikatnym humorem i gorzką ironią w opisie wydarzeń, które spotkały bohatera jego książki. Jak na ironię właśnie, narrator musi płacić wysoką cenę za życiowe wybory, o których można napisać wszystko, tylko nie to, że świadczą o szczęśliwym życiu. Rachunek to współczesna przypowieść z uproszczonym światem przedstawionym, w którym autor wraz z narratorem zastanawia się, czym jest szczęśliwe życie, dlaczego ten sam jego aspekt jednych zadawala, a dla innych jest powodem do frustracji. Niewielka powieść Karlssona to także dzisiejsza wersja moralitetu, podczas lektury którego czytelnik zmuszony jest do podjęcia intelektualnego dialogu z bohaterem, do rozpoczęcia wewnętrznego dialogu o stanie własnego życia. Pierwszoosobowa narracja w książce pozwala skupić się na emocjach głównego bohatera i wyeksponować cechy jego psychiki.

Nie spodziewałem się, że ta dość prosta fabuła tak przypadnie mi do gustu. Jonas Karlsson celnie wytyka absurdy współczesnego świata, wskazuje na bolączki dnia codziennego. Wraz z narratorem uświadamiamy sobie również, że nie możemy być do końca spokojni o swój los. W każdym momencie życia może odezwać się ktoś, kto zażąda zapłaty za to wszystko, co nas spotkało. A im lepiej nam się żyje, tym cena będzie wyższa. Wszak wszystko ma swoją cenę, a stwierdzenie że najlepsze w życiu jest za darmo, dawno się już zdezaktualizowało. Historia jest niepokojąca i wypada mieć tylko nadzieję, że zostanie ona jedynie na kartach powieści.
Autor: houseferatu, data: 29.01.2016 20:05, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Cena szczęśliwości

Od pierwszych stron lektura idzie lekko, wraz z narratorem wsiąkamy w zwyczajne życie składające się z pracy na niepełny etat w wypożyczalni video, wspomnień oraz niewielkiej (bardzo niewielkiej) domieszki spotkań towarzyskich. Akapit po akapicie zaczynamy coraz intensywniej zastanawiać się nad śmiesznym rachunkiem wystawionym bohaterowi przez enigmatyczne W.R.D.

Generalnie cała historia odtwarza kafkowski model państwo kontra obywatel. Bohater nie ma zbyt wiele do powiedzenia w starciu z wielką organizacją – machiną do ściągania należności. Dług z każdym jego posunięciem rośnie zamiast maleć. Sytuacja wydaje się tyleż absurdalna, co beznadziejna. Okazuje się że ludzkie doznania i przeżyte emocje, nie ważne jakie, sumują się w punkty szczęśliwości, te zaś są bardzo kosztowne.

Ciekawa i przemyślana fabuła każe nieustannie kwestionować poczynania bohatera, ale też zmusza do zadawania sobie pytania, co ja bym zrobił na jego miejscu? Jak wyglądałyby moje próby rozwiązania sprawy? Wczuwanie się w główną postać nie sprawia czytelnikowi najmniejszego problemu, a to dlatego że prowadzi on spokojną i raczej wycofaną egzystencję. Jest szeregowym pracownikiem, pozbawionym wszelkich perspektyw i złudzeń, ponadto, potrafi zadowolić się małymi rzeczami. Funkcjonuje więc jako swego rodzaju everyman, z którym doskonale łatwo jest się utożsamić i któremu nawet wbrew sobie kibicujemy. Mamy przecież do czynienia z niesprawiedliwością, jak ktoś tak przeciętny może zostać uznany za jednego z najszczęśliwszych ludzi? Kluczowe w sprawie okazuje się nie to, ile dostajemy od życia, ale to, ile jesteśmy z niego w stanie wycisnąć. Narrator to bowiem osoba, która potrafi dostrzec nawet nieznaczny gest w niezbyt popularnej scenie nieznanego nikomu filmu i cieszyć się jego znaczeniem i mocą.

Krótka i wciągająca powieść Karlssona, dotąd przede wszystkim aktora i dramaturga, pozwala nam zastanowić się nad istotą szczęścia i spełnienia w ponowoczesnym świecie. Między wierszami zmuszeni zostajemy do zredefiniowania tak zwanego “sensu życia” i tym podobnych ogranych a przy tym przyjmowanych bez cienia zwątpienia pojęć. Okazuje się że czerpanie z życia małymi łyżeczkami może okazać się tak samo skuteczne jak operowanie chochelką.

Jeśli zaś chodzi o wątek nieprzejednanej, opresjonującej i wszechmocnej władzy, pisarz bawi się także i nim. Umiejętnie ukazuje, że w ostatecznym bilansie władze cechuje co najwyżej wielka absurdalność i nieprzystosowanie. Świetnie ową groteskę portretuje wspomniane w książce nie w całości powiedzenie:“Jeżeli jesteś winien bankowi milion, to twój problem, ale jeżeli jesteś winien sto milionów, to kłopot ma bank.”

Jedyną rzeczą, w którą jako odbiorcy trudno mi było uwierzyć była relacja zawiązująca się między główną postacią a Maud, konsultantką odpowiadającą na telefony setek osób w podobnym położeniu – zadłużonych i zagubionych. Oczywiście przypadek narratora nie jest jak wszystkie inne, choćby z racji sumy, jaką jest winien W.R.D. a dziewczyna cierpi na samotność, mimo to jednak rodząca się przez telefon więź wydaje się w pewnym stopniu niewiarygodna. Z drugiej jednak strony, właśnie owo nieprawdopodobieństwo pozwala nam domyślać się jej prawdziwego znaczenia niczym bohater oglądający scenę z ulubionego, bośniackiego filmu domyśla się małego, ledwie widocznego gestu.

Polecam książkę każdemu, kto lubi podczas czytania dawać się ponieść przemyśleniom i pomysłom, nie zawiedziecie się.
Autor: magdagr, data: 29.01.2016 11:13, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Rachunek

Rachunek Jonasa Karlssona to powieść traktująca o iście kafkowskiej sytuacji – główny bohater pewnego dnia otrzymuje opiewający na absurdalnie wysoką kwotę rachunek. Początkowe zdziwienie przeradza się w stopniowy niepokój i chęć uchylenia się od zapłaty za… no właśnie: za co? Otóż za całość przeżytego szczęścia. Ale jaką miarą zmierzyć szczęście? Czy szczęście to finansowy dobrobyt, dobra materialne, udane pożycie małżeńskie, gromadka dzieci? Karlsson językiem prostym, pozbawionym nic nie znaczących ozdobników, precyzyjnie kieruje uwagę czytelnika na to, co najistotniejsze: to co spotyka nas w życiu jest wyjątkowe i niepowtarzalne. To uczucia i przeżycia, są tym, co czyni nas (a przynajmniej powinno) szczęśliwymi. Niesamowite, że tak niewielka książka jest w stanie wzbudzić tak wielkie emocje i skłonić do zastanowienia się nad swoim życiem, a nawet je przewartościować… Zdecydowanie pozycja godna polecenia!
Klienci, którzy kupili Rachunek, wybrali również:
Żyje się tylko raz Grzegorz Polakiewicz
Żyje się tylko raz
Grzegorz Polakiewicz, 26,87
Weź głęboki wdech Kasia Bulicz-Kasprzak
Weź głęboki wdech
Kasia Bulicz-Kasprzak, 29,93
Zranić marionetkę Katarzyna Grochola
Zranić marionetkę
Katarzyna Grochola, 35,93
Oskar i Pani Róża Eric-Emmanuel Schmitt
Oskar i Pani Róża
Eric-Emmanuel Schmitt, 17,63
Oddech. Oddychaj świadomie, żyj pełniej Grzegorz Pawłowski
Oddech. Oddychaj świadomie, żyj pełniej
Grzegorz Pawłowski, 27,93
Dlaczego nie nazywam siebie gejem? Jak zrozumiałem moją seksualność i odnalazłem harmonię Daniel C. Mattson
Dlaczego nie nazywam siebie gejem? Jak zrozumiałem moją seksualność i ...
Daniel C. Mattson, 31,92
Trylogia Diny. Tom 2. Syn szczęścia Herbjorg Wassmo
Trylogia Diny. Tom 2. Syn szczęścia
Herbjorg Wassmo, 34,93
Nie mogę się doczekać... kiedy wreszcie pójdę do nieba Fannie Flagg
Nie mogę się doczekać... kiedy wreszcie pójdę do nieba
Fannie Flagg, 28,73
Pan Doubler zaczyna od nowa Seni Glaister
Pan Doubler zaczyna od nowa
Seni Glaister, 27,29
Ballada o pewnej panience Szczepan Twardoch
Ballada o pewnej panience
Szczepan Twardoch, 32,33
Insulinooporność. Zdrowa dieta i zdrowe życie Dominika Musiałowska
Insulinooporność. Zdrowa dieta i zdrowe życie
Dominika Musiałowska, 29,53
O naśladowaniu Chrystusa Tomasz A Kempis
O naśladowaniu Chrystusa
Tomasz A Kempis, 17,43
Angielski nie gryzie! Poziom A1-A2 + CD Agata Nowak
Angielski nie gryzie! Poziom A1-A2 + CD
Agata Nowak, 25,13
Powrót z Bambuko Katarzyna Nosowska
Powrót z Bambuko
Katarzyna Nosowska, 27,93
Radioakt One. CD Radioaktivists
Radioakt One. CD
Radioaktivists, 63,39
Wyszukiwarka
Wpisz tytuł, autora lub wydawcę
tylko w dostępnych
tylko z wyprzedaży
Skorzystaj z rabatu do 22% na całą ofertę wydawnictw: W.A.B, Uroboros i Lipstick Books
Ostatnio oglądane
KRachunek
KBaśń o wężowym sercu, albo w...
KKicia Kocia u dentysty
KPowrót z Bambuko
KProsta sprawa
KHalny
KZdarzyło się w Watykanie. Ni...
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Gry - 68
© 2006-2020 Bonito.pl – Radość z czytania Polityka prywatności i plików cookies Obowiązek informacyjny o przetwarzaniu danych osobowych
Jesteśmy tanią księgarnią internetową. Oferujemy tanie książki i komiksy, muzykę na płytach CD, filmy DVD i Blu-ray, zabawki dla dzieci, puzzle i gry planszowe. Koniecznie sprawdź nasze Bestsellery!