Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania
Książka Tak cię straciłam
Jenny Blackhurst
Skorzystaj z 45% rabatu na całą ofertę Wydawnictwa SBM!
Księgarnia » Literatura piękna » Powieść » Thriller » Tak cię straciłam

Tak cię straciłam

Nasza cena:
28,43 zł (zawiera rabat 25 %)
Tak cię straciłam - Dodaj do koszyka
Cena rynkowa: 37,91 zł (oszczędzasz 9,48 zł)
Autor: 

Jenny Blackhurst

Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania:2019
Oprawa:miękka ze skrzydełkami
Liczba stron:416
Format:13.5 x 20.5 cm
Numer ISBN:978-83-8125-504-2
Kod paskowy (EAN):9788381255042
Waga:436 g
Dostępność: pozycja dostępna (ponad 100 egz.)
Wysyłka
PocztaPoczta Polska od 7,99 zł
wysyłka w następny dzień roboczy (15 egz. w magazynie)
RuchOdbiór w kiosku RUCHu 7,99 zł
wysyłka w następny dzień roboczy (15 egz. w magazynie)
KurierKurier 11,99 zł
wysyłka w następny dzień roboczy (15 egz. w magazynie)
PaczkomatyPaczkomaty 10,99 zł
wysyłka w następny dzień roboczy (15 egz. w magazynie)
Bezpłatny odbiór osobisty w punkcie:
Bielsko-Biała
ul. 11 Listopada 60 przy Placu Wolności
do odbioru w następny dzień roboczy
Chorzów
ul. Jagiellońska 4 przecznica ul. Wolności
do odbioru w następny dzień roboczy
Gdańsk
ul. Dmowskiego 12 obok stacji Gdańsk Wrzeszcz
do odbioru w dniu 2019.11.19
Gdynia
ul. Świętojańska 14 przy skwerze Kościuszki
do odbioru w dniu 2019.11.19
Katowice
al. Korfantego 51 blisko Spodka
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Staromiejska 6 50 m od Rynku
do odbioru w następny dzień roboczy
Kraków
al. Daszyńskiego 8 blisko Hali Targowej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Batorego 15B przecznica od ul. Karmelickiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Dobrego Pasterza 122 Prądnik Czerwony
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Josepha Conrada 79 obok stacji BP
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Kalwaryjska 67 250 m od ronda Matecznego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Kobierzyńska 93 osiedle Ruczaj-Zaborze
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. M. Dąbrowskiej 17A 50 m od CH Czyżyny
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Pawia 34 naprzeciwko Galerii Krakowskiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Pilotów 2E 300 m od ronda Młyńskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Wielicka 28 200 m od Cmentarza Podgórskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Wysłouchów 3 Kurdwanów
do odbioru w następny dzień roboczy
Lublin
ul. Narutowicza 11 przy przystanku Plac Wolności 01
do odbioru w dniu 2019.11.19
Łódź
ul. Piotrkowska 193 200 m od Politechniki Łódzkiej
do odbioru w dniu 2019.11.19
Poznań
ul. Święty Marcin 47 250 m od Zamku Cesarskiego
do odbioru w dniu 2019.11.19
Rzeszów
ul. Jana III Sobieskiego 2D/2 300 m od Galerii Rzeszów
do odbioru w następny dzień roboczy
Warszawa
al. KEN 51 skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej
do odbioru w następny dzień roboczy
al. KEN 88 Ursynów - metro Stokłosy
do odbioru w następny dzień roboczy
al. Niepodległości 54 przy stacji metro Wierzbno
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Chmielna 4 50 metrów od ul. Nowy Świat
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Czapelska 48 200 m od ronda Wiatraczna
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Kondratowicza 37 blisko Szpitala Bródnowskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Pańska 96 300 m od ronda Daszyńskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Powstańców Śląskich 3 obok restauracji McDonald's
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Stawki 8 450 m od CH Arkadia
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Wspólna 27 przecznica Marszałkowskiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Żeromskiego 1 przy stacji metra Słodowiec
do odbioru w następny dzień roboczy
Wrocław
al. Armii Krajowej 12 Budynek Centrum AB
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Jedności Narodowej 122 blisko Parku Słowiańskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. ks. Piotra Skargi 22 200 m od Galerii Dominikańskiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Plac Grunwaldzki 25 w budynku Grunwaldzki Center
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Ruska 2 przy Placu Solnym
do odbioru w następny dzień roboczy (3 egz. na miejscu)
Zamów przez telefon! (od poniedziałku do piątku):
Telefon12 210 09 02 (linia czynna w godzinach 8.00–20.00)

Tak cię straciłam – opis wydawcy

Powiedzieli jej, że zabiła własne dziecko. Odkupiła winy.

Co, jeżeli kłamali...?

Zaufała niewłaściwym ludziom.

Emma wychodzi ze szpitala psychiatrycznego. Ma nową tożsamość. Niewiele pamięta z okresu poprzedzającego jej zamknięcie w ośrodku. Jak tam trafiła? Bliscy, policja, lekarze, wszyscy mówią, że Susan – tak miała wtedy na imię – zabiła Dylana. Swojego syna. Miał trzy miesiące.

Teraz, gdy Emma próbuje zacząć nowe życie, mroczna tajemnica sprzed lat przypomina o sobie szybciej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Pewnego dnia otwiera list zaadresowany na swoje dawne nazwisko. Jest w szoku. W środku jest zdjęcie chłopca. Ma na imię Dylan.

Co zrobi, by odzyskać swoje dziecko?

Czy ma uwierzyć, że jej syn nie żyje? Kto mówi prawdę, a kto kłamie? Komu zależało, by obwinić ją o tą przerażającą zbrodnię? Co, jeżeli tej zbrodni nie było? Emma musi cofnąć czas i dowiedzieć się, co tak naprawdę zdarzyło się przed laty. Może ufać tylko sobie.

FacebookTwitter
Tak cię straciłam - Dodaj do schowka
Dodawanie do schowka jest możliwe tylko po zalogowaniu na swoje konto.
Data ukazania się w księgarni: 2019.02.25
Recenzja
Opinie czytelników o „Tak cię straciłam”
Średnia ocena: 4,2 na bazie 9 ocen z 9 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor: MargoRoth, data: 06.05.2019 22:15, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

(Nie)Winna dzieciobójczyni

Emma Cartwright jeszcze do niedawna nazywała się Susan Webster i była dzieciobójczynią. A przynajmniej tak jej powiedziano. Po tym, jak odsiedziała czteroletni wyrok w więzieniu, wyszła na wolność i zmieniła nazwisko, jej życie zaczęło się od początku tam, gdzie nikt jej nie znał i nie osądzał za czyn, któremu rzekomo była winna. Kiedy kobieta myśli, że przeszłość udało jej się zostawić daleko za sobą, zaczyna dostawać niepokojące listy, które sugerują, że… jej syn żyje. Susan chwyta się tej myśli jak tonący brzytwy i rozpoczyna śledztwo, które doprowadzi ją do nadawcy tajemniczych wiadomości. Być może wcale nie jest morderczynią… Jeśli tak, będzie gotowa zrobić wszystko, aby poświadczyć o swojej niewinności i odzyskać syna.

Po Tak cię straciłam sięgnęłam w zasadzie w ciemno, mając w pamięci jedynie poprzednią książkę Jenny Blackhurst (Zanim pozwolę ci wejść) i pozytywne wrażenie, jakie ona na mnie wywarła. Pamiętam, że określiłam ją mianem „wzorcowego thrillera psychologicznego” i faktycznie taka była – trzymająca w napięciu, maksymalnie wciągająca i zmuszająca do zagłębiania się w dusze bohaterów. Cieszy mnie fakt, że wydawnictwo Albatros bierze pod swoje skrzydła powieści tej autorki, ponieważ – jak wcześniej podejrzewałam, a teraz nabrałam pewności – jest ona jedną z tych pisarek, po których twórczość będę mogła sięgać z zamkniętymi oczami, nie martwiąc się o to, czy lektura przypadnie mi do gustu. Przypadnie, z pewnością, ponieważ Jenny Blackhurst tworzy PORZĄDNE w każdym tego słowa znaczeniu książki, w których ciężko odkryć jest wady.

Na samym początku poznawania historii Susan miałam w głowie tę myśl, że właściwie to już skądś tę całą sytuację znam – motyw matki dzieciobójczyni tudzież kobiety, której wmawia się morderstwo, nie jest niczym odkrywczym. Nie zmienia to jednak faktu, że temat ten wciąż jest kontrowersyjny i nie sposób podejść do niego bez emocji. Domniemane morderstwo, jakiego dopuściła się Susan, szerokim echem obiegło kraj, a media rozpisywały się o nim, nie pozostawiając na kobiecie suchej nitki. Choć lekarze, świadkowie oraz mąż kobiety nie mają wątpliwości co do tego, co naprawdę wydarzyło się tego dnia, sama Susan nie pamięta ani chwili z tego zdarzenia. Do tej pory bez sprzeciwu wierzyła we własną winę, popartą wieloma dowodami, jednak z biegiem czasu – i kolejnymi przesyłkami, jakie zaczyna dostawać – budzi się w niej opór. Jak to możliwe, że po tak straszliwej zbrodni w jej głowie nie pozostało ani jedno wspomnienie? Czy istnieje choć najmniejsze prawdopodobieństwo, że od samego początku była oszukiwana?

Susan od pierwszych stron nie zrobiła na mnie pozytywnego wrażenia, jednak jej zachowanie można zrozumieć, mając w pamięci to, przez co przeszła – zabójstwo, proces, więzienie, społeczny ostracyzm… Kobieta była złamana życiem, krótko mówiąc. Obawiała się wychodzić na ulicę i patrzeć ludziom w twarz, nie chcąc być rozpoznaną. Była krucha, potulna i nieporadna. Susan jest jednak bohaterką, która ewoluuje – z każdą kolejną stroną stawała się silniejsza, a moment, w którym w jej sercu pojawia się iskierka nadziei na to, że jej syn jednak żyje, jest dla niej momentem przełomowym. Od tej pory, choć często nieudolnie, ale stara się odzyskać pewność siebie, zdecydowanie i siłę, aby walczyć o swoje dziecko. Nie powiem, abym w jakiś szczególny sposób zapałała sympatią do tej postaci, jednak biorąc pod uwagę determinację, z jaką dążyła do celu, musiałam spojrzeć na nią z podziwem i uznaniem.

Historia opowiedziana w Tak cię straciłam ma dwa główne wątki: pierwszy skupia się na głównej bohaterce Susan Webster, jej rzekomym przestępstwie, otrzymywanych pogróżkach i dochodzeniu do prawdy; natomiast równolegle z nim toczy się wątek pozornie zupełnie niezwiązany z Susan, w którym poznajemy młodych chłopców: Willy’ego, Jacka i Matta. Jak można się domyślić, wątki te z każdą kolejną stroną coraz bardziej się zawiązują, zdążając do połączenia obu historii. Ogromny plus autorce należy się za to, że sposób, w jaki to następuje, jest całkowicie nieoczywisty i domyślenie się, co wspomniani nastolatkowie mają wspólnego z Susan i jej synem, jest niesamowicie trudne. Dodam jeszcze, że w związku z drugim z wątków, opowieścią o Willym, Jacku i Mattcie, nieoczekiwanie jesteśmy świadkami wielu scen brutalności. Są one zaskakujące i miejscami budzą autentyczną grozę i zgorszenie. Ale w końcu cóż by to był za thriller bez odrobiny strachu?

Jenny Blackhurst bardzo sprytnie szerzy nieufność czytelnika do wszystkich bohaterów. Choć o niewinności Susan byłam przekonana od samego początku, pozostałe postacie ani trochę nie budziły mojego zaufania. Przez kwestie, jakie autorka wkładała w ich usta, oraz zachowanie, jakie im narzucała, miałam wrażenie, że każda osoba, która kręci się wokół Susan, jest potencjalnie winna, a już na pewno nie ma czystego sumienia. Choć w thrillerach często zdarza się autorom (celowo lub też nie) podsuwać czytelnikowi podpowiedzi i sugestie prowadzące do poznania prawdziwego toku zdarzeń, co bywa zbyt ostentacyjne i nad wyraz podkreślone, a tym samym skutkuje rozwiązaniem zagadki po pierwszym rozdziale, Jenny Blackhurst udało się tego uniknąć. W zasadzie do ostatnich stron książki nie byłam pewna, co tak naprawdę się wydarzyło, a nowe elementy fabuły pojawiające się raz za razem bynajmniej nie ułatwiały mi zadania.

Choć powieść jest pełna zalet, jednocześnie nie mogę pozbyć się wrażenia, że opiera się na podobnych schematach, co wiele innych thrillerów. W związku z tym naszła mnie taka refleksja, że thrillery dają autorom bardzo ograniczone pole do popisu, a pozycje należące do tego gatunku są wyjątkowo mało różnorodne. Nie odbiera im to oczywiście uroku, jednak… jeśli ma się już za sobą kilkanaście/kilkadziesiąt thrillerów, to ciężko jest dać się czymś zaskoczyć. No bo ile scenariuszy morderstwa można wymyślić? Ile okoliczności przestępstw i oszustw? Choć w każdej z książek bohaterowie noszą inne imiona i fabuła może posiadać kilka cech wyróżniających ją spośród innych, wciąż możliwości zaskoczenia wytrawnego czytelnika są dosyć wąskie. Chcę jednak podkreślić, że Tak cię straciłam jest na tyle dobrze skonstruowana, zgrabnie napisana i wciągająca, że można przymknąć oko na brak świeżości w kwestii motywów.

Powieści Jenny Blackhurst od dziś będą tymi, na które będę czekać i chwytać bez zastanowienia. Mam pewność, że sięgając po książki tej autorki spotkam się z thrillerem naprawdę dobrej jakości – absorbującym, wzbogaconym o wiele momentów zaskoczenia i suspensu. Decydując się na Tak cię straciłam możecie liczyć na intrygującą historię, której wielowątkowe tory połączą się w najbardziej nieoczekiwany sposób.

booksofsouls.blogspot.com
Autor: Patrycja , data: 30.04.2019 15:33, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Tak Cię straciłam

"Zawsze wiedziałam, że kara za mój czyn była zbyt lekka. Dopiero ten ktoś każe mi naprawdę cierpieć"


Powieść "Tak Cię straciłam" miała swoją premierę 03.04. Dla mnie było to pierwsze spotkanie z twórczością Jenny Blackhurst , a jak się okazało ta książka to jej debiut wydawniczy . W Polsce zostały wydane jeszcze dwie jej powieści i po jedną z nich sięgnęłam od razu po przeczytaniu tej.
Był to bardzo udany debiut i ja jestem na tak!


Susan Webster miała życie jak z bajki. Kochający mąż, piękny dom i cudowny kilkumiesięczny synek. Wszystko pęka jak bańka mydlana. Kobieta zostaje skazana i osadzona za zabójstwo własnego dziecka. Po kilku latach wychodzi na wolność. Zmuszona jest do zmiany tożsamości i przeprowadzki.
Susan, a teraz już Emma stara się za wszelką cenę ułożyć sobie życie i wybaczyć czyn, którego się dopuściła.
Niestety koszmar sprzed lat wraca do kobiety ze zdwojoną siłą. Otrzymuje ona zdjęcie chłopca, który podobno ma być jej zmarłym synkiem. Kolejną przesyłką okazuje się być kocyk Dylana. Susan jest przekonana, że ktoś poznał jej tożsamość i stara się zemścić za zabójstwo, którego dokonała. Jednak kolejne wydarzenia zmuszają ją do działania i próby odkrycia prawdy. Kobieta chcę udowodnić, że nie zabiła swojego syna. Na światło dzienne wychodzą sprawy, które dla Susan miały na zawsze zostać tajemnicą.
Czy kobieta udowodni swoją niewinność i odnajdzie syna? W jaki sposób jej historia związana jest z morderstwem studentki sprzed ponad dwudziestu lat?

"Nie ufałam sobie jako kobiecie, matce i generalnie jako człowiekowi"



"Tak Cię straciłam" to naprawdę dobrze skrojony thriller psychologiczny, który przyjemnie się czyta od pierwszych stron. Autorka dozuje nowe fakty i dzięki temu stopniowo puzzle całej układanki wskakują na miejsce.
Akcja toczy się dwutorowo. Obserwujemy wydarzenia z życia Susan oraz historię kilkorga przyjaciół zaczynającą się w latach osiemdziesiątych. Przyznaję, że nie bardzo wiedziałam jak te wydarzenia mogą być ze sobą powiazane, co tylko wzmagało moją ciekawość podczas lektury. Bardzo interesujący był też poruszony w książce temat depresji poporodowej.
Jenny Blackhurst potrafi wciągnąć czytelnika w wir wydarzeń co jak dla mnie jest bardzo dużym plusem tej książki! Pozostaje mi do przeczytania jeszcze jedna książka tej autorki i oczekiwanie na kolejne, a wszystkim, którzy lubią dobre thrillery psychologiczne polecam tę powieść z czystym sumieniem.
Autor: Martyna Myszke (ryszawa.blogspot.com(, data: 28.04.2019 18:44, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Thriller opowiadający losy matki oskarżonej o zabicie syna, którego kochała nad życie...

Susan została skazana za zabicie swojego maleńkiego synka. Podobno udusiła go poduszką, problem w tym, że zupełnie tego nie pamięta. Po wyjściu na wolność zmienia imię oraz nazwisko i próbuje na nowo zacząć życie, choć piętno przeszłości ma ciągnąć się za nią do końca jej dni. Wkrótce zaczynają się dziać dziwne rzeczy, które wzbudzają w kobiecie nadzieję, że jej syn żyje.

Temat utraty pamięci, czy to częściowy, czy też całkowity bardzo często pojawia się w thrillerach psychologicznych i jest dość oklepany. Muszę przyznać, że twórczość Jenny Blackhurst nie przypadła mi zbytnio do gustu. Zanim sięgnęłam po „Tak cię straciłam”, miałam już za sobą lekturę książki pt. „Zanim pozwolę ci wejść”. Obie pozycje mnie wynudziły, ale możliwe, że jest to po prostu kwestia gustu, gdyż mojej koleżance bardzo się one podobały.

Jaki jest mój największy zarzut wobec opisywanej przeze mnie pozycji? Całość jest ogromnie naciągana, wręcz odrealniona i ledwo trzyma się przysłowiowej kupy. Począwszy od zabójstwa dziecka, na które nie ma dostatecznej ilości dowodów, poprzez sytuacje z przeszłości, które są ukazywane czytelnikowi w formie wspomnień, aż do przekombinowanego zakończenia. Nie wspominając już nawet o tym, że w życiu głównej bohaterki pewnego dnia zjawia się mężczyzna, który bezinteresownie stara się jej pomóc, stając się dla niej niemal rycerzem, brakuje mu jedynie zbroi.

Główna bohaterka działała mi niekiedy na nerwy. Z jednej strony próbowałam ją zrozumieć ze względu na sytuację, w której się znalazła oraz na bezwarunkowe uczucia, jakimi matka darzy swoje dziecko, ale zachowywała się ona skrajnie nieodpowiedzialnie. Jej wybuchy nerwów w stosunku do osób, które próbowały jej pomóc, były równie nie na miejscu.

Uważam, że potencjał został zmarnowany. Przez większą część książki najzwyczajniej w świecie się nudziłam i marzyłam tylko o tym, by nareszcie dobić do końca, poznać prawdę i ze spokojem móc odłożyć tę pozycję na półkę. Szkoda, że dłuży się ona w nieskończoność. Może, gdyby autorka poprowadziła tę historię w nieco inny sposób, to byłaby ona ciekawsza.

W „Tak cię straciłam” prócz bieżących sytuacji, poznajemy również zdarzenia mające miejsce między 1987, a 1992 rokiem. Zdecydowanie bardziej byłam ciekawa ich, niźli dochodzenia prowadzonego przez Susan. Początkowo owa retrospekcja zdaje się zupełnie niepowiązana z historią bohaterki, ale z czasem poszczególne elementy układanki wskakują na odpowiednie miejsce.

Postaci jest całkiem sporo i ciężko było mi się wśród nich odnaleźć, na szczęście, gdy udało mi się to zrobić, łatwiej było mi zrozumieć opowieść, co nie zmienia jednak faktu, że w dalszym ciągu była ona dla mnie nużąca. Nie mogę stwierdzić, bym do kogokolwiek w tej pozycji zapałała sympatią. Raczej wszyscy byli mi obojętni.

Pozycję można potraktować jako niezobowiązującą lekturę, ale raczej nie jest ona czymś, co zapamiętam na długo. Widziałam, że zbiera ona również wiele pozytywnych recenzji, więc najlepiej będzie, jeśli przekonacie się sami, czy odpowiada Wam ona, czy też nie.
Autor: Caroline Livre, data: 26.04.2019 19:01, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Naprawdę, zabiłam?

Susan Weber wychodzi na wolność po 4-letnim pobycie w zakładzie karnym, w którym odsiadywała wyrok za zabójstwo swojego syna. Kobieta zupełnie nie pamięta popełnionej zbrodni i nadal ciężko jej uwierzyć, że w wyniku depresji poporodowej mogła się dopuścić takiego czynu. Gdy próbuje rozpocząć nowe życie, z nową tożsamością i w nowym miejscu, zaczyna otrzymywać rozmaite “znaki” – wycinki z gazet, listy i zdjęcia, z których jasno wynika, że jej dziecko żyje. Czy to może być prawda? Czy naprawdę mogło dojść do tak tragicznej pomyłki?

Po "Tak Cię straciłam” sięgnęłam z zainteresowaniem. Jak i w poprzedniej książce autorki, tak i tym razem bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę powieści. W końcu sama wizja jest niezwykle intrygująca i skłania do zadania sobie samemu nadrzędnego pytania – kim jesteś i jak dobrze siebie znasz? Niestety, nie wzięłam jednak pod uwagę, że nawet najlepszy potencjał bardzo łatwo można zmarnować. Prawdę mówiąc, przez pierwsze pół książki nudziłam się niemiłosiernie. Niby wszystko w porządku, ale książka zupełnie nie porywa, nie intryguje i nie potrafi zainteresować. Przynajmniej nie mnie…

„Będę grzebać w przeszłości i obym tylko nie wykopała za wiele kościotrupów.”

Powieść składa się z dwóch przeplatających się narracji – oprócz historii Susan i bieżących wydarzeń mamy również do czynienia z retrospekcją z przeszłości, która wydaje się zupełnie niezwiązana z głównym tokiem fabuły. Jeśli chodzi o bohaterów, to nie mogę powiedzieć, żebym zapałała do nich sympatią. W sumie ciężko mi dokładnie określić, co właściwie było z nimi nie tak, ale wydawali mi się zbyt neutralni, sztywni, a chwilami – niekoniecznie zbyt inteligentni. Może po prostu jestem przyzwyczajona do zdecydowanych, pewnych siebie mądrych postaci, ale to inna kwestia. Co do fabuły, to dopiero pod koniec zaczyna się robić ciekawie. Historia okazuje się mocniej skomplikowana i zagmatwana, niż ktokolwiek by przypuszczał. W moim odczuciu – również chwilami nie do końca realna, ale cóż, to moja opinia. W książce najbardziej zabrakło mi takiej typowej psychologii – wytłumaczenia, co wpłynęło na to, że bohaterowie postępują w określony sposób, a w kontekście Susan – zastanowienia, czy aby na pewno wie, kim tak naprawdę jest.

“Tak Cię straciłam” to dla mnie kryminał ze średniej półki – ani nie beznadziejny ani nie wyśmienity. Polecić mogę przede wszystkim fanom autorki 🙂

www.carolinelivre.pl
Autor: Szkolny Klub Recenzenta, data: 25.04.2019 11:12, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Polecam!

Strata dziecka to chyba najgorsza rzecz, jaka może przydarzyć się matce. Syn Susan Webster, głównej bohaterki kryminału „Tak cię straciłam” umiera. Zostaje zamordowany i to nie przez jakiegoś losowego mordercę, ale przez swoją własną matkę. To znaczy, najprawdopodobniej tak właśnie było, bo Susan nic nie pamięta. Lekarze tłumaczą, że morderstwo było wynikiem depresji poporodowej i przedawkowaniu leków na uspokojenie. Kiedy po kilku latach Susan wychodzi z ośrodka psychiatrycznego, chce zapomnieć o przeszłości. Zmienia miejsce zamieszkania i imię. Nadaje sobie nową tożsamość. Przez jakiś czas udaje się jej żyć normalnie, ale pewnego dnia dostaje zdjęcie jakiegoś chłopca w wieku około czterech lat. Emma (nowe imię Susan) nie wie co o tym myśleć i początkowo podejrzewa, że to pomyłka, ale zdjęcie podpisane jest imieniem jej zmarłego synka. Oznaczałoby to, że tak naprawdę nie zamordowała go ona, a ktoś po prostu go porwał... Od tego wydarzenia Emma i jej dwoje przyjaciół będą starali się odkryć prawdę.

„Tak cię straciłam” to pierwsza książka Jenny Blackhurst, którą przeczytałam, ale z pewnością nie ostatnia. Praktycznie przez cały czas jej czytania pozostawałam w napięciu, bo nie wiedziałam, co może wydarzyć się dalej, a to przy lekturze takiego typu książki jest rzeczą jak najbardziej pożądaną.

Reasumując, książka (mimo że wygląda według mnie niepozornie) jest jedną z najlepszych, jaką czytałam. Polecam ją serdecznie każdemu!
M.K., lat 16
źródło: www.szkolnyklubrecenzenta.pl
Autor: Agnieszka Kaniuk, data: 15.04.2019 18:16, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dzieciobójczyni czy ofiara?

Dzieciobójczyni czy ofiara?

Kiedy stajesz się matką, chcesz chronić swoje dziecko i robisz wszystko, aby zadbać o jego bezpieczeństwo. Wydaje się to tak oczywiste, że często nie jesteśmy nawet w stanie, pomyśleć o tym, by mogło być inaczej. Niestety, w życiu tak naprawdę niczego nie możemy brać za pewnik.
Przekonała się o tym główna bohaterka najnowszej książki Jenny Blackhurst „Tak cię straciłam” - Susan.

Gdy na świat przychodzi jej synek Dylan, nic nie jest takie, jakie miało być. Młoda mama popada w depresję poporodową, a kiedy już bodźce ze świata zewnętrznego trafiają do jej świadomości, dociera do niej coś, co zmienia jej życie w piekło.
Wszyscy wokoło twierdzą, że z zimną krwią zabiła swoje własne zaledwie trzymiesięczne dziecko.
Susan nie pamięta niczego z tamtejszych wydarzeń. Po prostu wierzy w to, co mówią jej policja, lekarze i mąż.
Dźwigając na barkach piętno dzieciobójczyni, kobieta zostaje skazana na roczny pobyt w szpitalu psychiatrycznym oraz trzyletnią karę pozbawienia wolności.

W momencie, kiedy my czytelnicy wkraczamy w życie bohaterki, jej pobyt w więzieniu dobiega końca, a ona sama, choć nigdy nie potrafiła do końca pogodzić się z tym, co zrobiła, stara się, na tyle, na ile to możliwe rozpocząć nowy etap w swoim życiu.
Powrót do funkcjonowania na wolności nie jest łatwy i nasza bohaterka doskonale zdaje sobie z tego sprawę, dlatego postanawia całkowicie odciąć się od dawnego życia.
Zmienia nie tylko miejsce zamieszkania, ale i tożsamość, mając nadzieję, że to pomoże jej pozostać anonimową. Tym bardziej że do starego życia, nie ma po co wracać. Mąż nigdy jej nie wybaczy, a ojcu, który wspierał ją w całej drodze przez piekło, przez które, przeszła, nie potrafi spojrzeć w oczy.
Z pomocą kuratora i poznanej w więzieniu przyjaciółki wszystko zaczyna się powoli układać, ale niestety względny spokój, który zapanował w życiu kobiety, nie trwa zbyt długo. Nagle przeszłość ponownie domaga się uwagi. Tajemnicza przesyłka, która w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach trafia do Susan, wywraca jej kruchy świat do góry nogami, bowiem wszystko wskazuje na to, że to, w co do tej pory wierzyła, może okazać się kłamstwem. Ktoś, kto przysłał jej tajemniczą kopertę ze zdjęciem chłopca, sugeruje, że Dylan żyje, a ona jest niewinna.

Czy jest to tylko okrutny żart ze strony kogoś, kto mimo usilnych starań kobiety, by nikt nie kojarzę jej ze zdarzeniami, które miały miejsce cztery lata wcześniej, zdołał poznać jej przeszłość, czy rzeczywiście prawda?
Tego oczywiście za wszelką cenę, będzie chciała dowiedzieć się matka dziecka.

Zachęcam Was do tego, abyście wspólnie z główną bohaterką zaangażowali się w proces dążenia do prawdy, ponieważ, jak się przekonacie, wraz z tą trudną sprawą, zaczną wychodzić na jaw inne, nieznane dotąd Susan fakty z życia bliskiej jej osoby, o której dotychczas była przekonana, że wie wszystko.

„Tak cię straciłam” to przyjmujący, trzymający w napięciu od pierwszej do ostatniej strony thriller psychologiczny, w którym autorka doskonale połączyła ze sobą płaszczyznę społeczną i obyczajową.
Bohaterka opisanej na kartach książki historii, doskonale wie, jak społeczeństwo traktuje takie osoby, jak ona, dlatego pierwsza myśl, jaka przychodzi jej do głowy, to to, że jednak ktoś zna jej przeszłość i zrobi wszystko, by o niej nie zapomniała. A może nawet, chce wymierzyć jej jedyną, w jego mniemaniu słuszną karę.
Czy życie Susan Jest w niebezpieczeństwie?
Oczywiście, ode mnie tego się nie dowiecie, dlatego sięgnijcie koniecznie po książkę.

Teraz skupmy się przez chwilę na samej konstrukcji powieści, ponieważ czytając książkę, zapewne zgodzicie się ze mną, że dla całości historii, jest to element niezwykle znaczący.
Otóż w przypadku tej książki, akcja dzieje się dwutorowo. Czytamy o wydarzeniach, które miały miejsce cztery lata temu oraz o tym, co dzieje się obecnie, jak również o przyszłości, cofając się do zdarzeń rozpoczynających się w roku 1987.

Muszę przyznać, że początkowo, zupełnie nie mogłam zrozumieć, czemu owa dwutorowość akcji ma służyć i jaki związek wydarzenia z lat 90-tych mogą mieć z tym, co przeżyła Sudan.
Natomiast, kiedy już wszystko zaczęło układać się w jedną całość, a te, wydawałoby się niemające ze sobą nic wspólnego wątki, zaczęły się uzupełniać, byłam naprawdę pełna podziwu i uznania dla pomysłowości autorki i jestem pewna, że Wy również będziecie pod wrażeniem. A samo zakończenie sprawi, że nie będziecie mogli uwierzyć w to, co właśnie przeczytaliście.
Ja sama po poznaniu zakończenia, którego nawet przez chwilę się nie domyślałam, miałam nieodpartą ochotę, by zacząć czytać wszystko jeszcze raz.

Nie możemy również pominąć bez słowa kreacji bohaterów, którzy są bardzo wyraziści i autentyczni. Każda postać, nawet drugoplanowa jest w tej historii po coś, nie stanowi zbędnego tła, a ma do wykonania swoje zadanie, które w mniejszym, lub większym stopniu dopełnia całości historii.

Kochani możecie mi wierzyć, że autorka oddała w nasze ręce historię, która jeśli po nią sięgniecie, nie pozwoli wam na odłożenie książki do momentu, aż nie przeczytacie ostatniego zdania. Nawet jeśli będziecie musieli odejść do czekających was codziennych obowiązków, ta historia będzie trwała ciągle w waszej głowie. Nie przestaniecie o niej myśleć.
Jej mroczny, pełen napięcia klimat wciągnie Was bez reszty. W tej historii niczego nie można być pewnym. Ona zaskoczy Was niejednokrotnie.
Myślę, że nie znajdę więcej słów, aby przekonać Was do lektury „Tak cię straciłam”, jednak nie martwię się tym, gdyż o tym, co dobre, nie trzeba mówić wiele. To, co dobre obroni się samo.
Ta książka jest rewelacyjna.

https://kocieczytanie.blogspot.com/2019/04/dzieciobojczyni-czy-ofiara.html?m=1
Autor: Mroczne_historie, data: 07.04.2019 20:50, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Tak Cię straciłam

" Nazywam się Suzan Webster. Prawie cztery lata temu zabiłam swojego trzymiesięcznego syna Dylana (...) trudno mi przyjąć fakt, że zabiłam swoje maleńkie dziecko, a jeszcze trudniej pogodzić się z tym, że najdroższe wspomnienia - jedyne, co mam po moim pięknym synku, są wytworem mojego własnego wypaczonego umysłu (...) choć pogodziłam się z tym co zrobiłam, wiem, że nigdy nie wybaczę sobie samej (...)"

Suzan po odsiadce i spędzeniu dwóch lat w zakładzie psychiatrycznym, wychodzi na wolność. W niewielkim miasteczku, z nową tożsamością, z dala od przeszłości, chce rozpocząć nowe życie. Nie ma pojęcia, że koszmar, który przeżyła kilka lat temu, dopadnie ją na nowo.

Kobieta pod drzwiami swojego domu znajduje fotografię dziecka, na odwrocie napisane jest imię jej syna, a w torebce wycinek z gazety o zamordowanym dziecku. Otrzymuje również przesyłkę w postaci kocyka, który należał do jej syna. Żeby tego było mało, ktoś morduje jej kota i demoluje dom. Czy komuś zależy żeby zostawiła przeszłość w spokoju? A może ktoś chce jej w czymś pomóc? Gdy do jej domu dzwoni obcy mężczyzna, sprawy nabierają rozpędu. Suzan zaczyna grzebać w przeszłości, w czym pomaga jej nowo poznany facet. Ale uwaga! Dla Nicka, bo tak ma na imię, udowodnienie, że Suzan nie zabiła syna nie jest priorytetem. Kieruje nim inny powód. Na jaw zaczynają wychodzić przerażające fakty z przeszłości. Sprawy, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego, o których Suzan miała się nigdy nie dowiedzieć.

Jak ja się polubiłam z tą bohaterką. Za siłę, odwagę i ogromną determinację. Autorka wykreowała kobietę, która rzekomo przeszła załamanie psychiczne, depresję poporodową, czego skutkiem było morderstwo swojego dziecka. Mogłam wejść w najgłębsze zakamarki umysłu tej kobiety, przeżywałam tę tragedię razem z nią. Złościłam się i płakałam, popadałam w obłęd, nie wiedząc już co jest prawdą a co kłamstwem. Tragiczna a zarazem smutna powieść, która trzyma w napięciu od początku do samego końca. Ta historia nigdy nie powinna się wydarzyć. Gorąco polecam!
Autor: itysiek_reads, data: 07.04.2019 14:46, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Tak Cię straciłam

Jenny Blackhurst kolejny raz mnie zaskakuje. Nie tylko tym, że tak naprawdę to ta książka jest jej debiutem na rynku wydawniczym, ale także treścią, pomysłem na fabułę i zwrotami akcji. Czy warto sięgnąć po tę książkę? Na pewno!

Susan Webster cierpiała na depresję poporodową, w wyniku której udusiła swoje trzymiesięczne dziecko. Trafiła do szpitala psychiatrycznego i do więzienia, gdzie odsiaduje swoją karę. Jednak w końcu wyrok się kończy, a kobieta wychodzi na wolność. Nie ma do czego wracać – mąż nigdy nie wybaczy jej zbrodni, której się dopuściła, a ojcu nie może spojrzeć w twarz. Przybiera inne nazwisko i zaczyna nowe życie, ale koszmar znowu się zaczyna, gdy ktoś podrzuca jej niepokojące przesyłki. Czy możliwe jest, że wszystko co ją spotkało jest jedynie kłamstwem? Ale kto mógłby przygotować taką intrygę?

Historia Susan aka Emmy od początku mnie zainteresowała. Los ciężko się z nią obszedł, a ja nie chcę sobie nawet wyobrażać jak trudne musi być życie ze świadomością, że zabiło się własne dziecko. Po kolei odkrywamy kolejne karty i dopasowujemy puzzle tej pogmatwanej układanki. Równocześnie śledzimy wątek, którego akcja dzieje się w latach 90-tych i wcześniej i opowiada historię kilku znajomych. Całość czyta się świetnie, a tajemnice sięgają tak daleko, że nawet nie spodziewamy się jaka jest prawda – byłam całkowicie zaskoczona! Książka trzyma w napięciu, ciekawi, zaskakuje i szokuje. Jestem bardzo zadowolona z lektury i zdecydowanie Wam polecam. :)
Autor: Bookendorfina, data: 04.04.2019 09:57, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

"Choć pogodziłam się z tym, co zrobiłam, nie oczekuję wybaczenia. Wiem, że nigdy nie wybaczę sobie samej."

Wbrew pozorom prawda nie zawsze jest jednoznaczna i klarownie przejrzysta, nawet dla osoby, która była naocznym świadkiem danego wydarzenia, a co dopiero dla osoby, która na skutek dramatycznych przeżyć częściowo straciła pamięć i pozostaje jej zaufać relacjom innych. A jeśli bliscy i przyjaciele znają tylko kilka z wielu odcieni prawdy, czy można w oparciu o ich słowa przyjmować, że taki był faktyczny przebieg wypadku, przyjąć konsekwencje własnych czynów, zmierzyć się z wyrzutami sumienia, odpokutować za winy i starać się budować nową tożsamość, nadać sens dalszemu życiu?

Autorka porusza w powieści wiele aspektów relacji z innymi ludźmi, stopnia ufności wobec ich życzliwości, przyjaźni i miłości, skłania do zastanowienia, czy jesteśmy w stanie w pełni poznać drugą osobę. Podobał mi się pomysł na intrygę, z jednej strony wszechobecny i powtarzający się, z drugiej cechujący się indywidualizmem i odrębnością. Mniej już przekonała mnie jakość nici użytych do uszycia intrygi, kilka elementów wydawało się zbyt naciąganych i przejaskrawionych, brak realności przeszkadzał w intensywnym wpływaniu na wyobraźnię czytelnika. Przykładowo psychologiczna oprawa portretu matki starającej się wyjaśnić, co tak naprawdę stało się z jej trzymiesięcznym synkiem, z okrojoną paletą skrajnych emocji towarzyszących utracie dziecka. Nie chodzi o to, że kluczowa postać miała wpadać w ekstremalną rozpacz, nawet cztery lata po fatalnym zdarzeniu, ale nie do końca rozumiałam zachowania bohaterki nazbyt ulegającej wpływom chwilowych uczuć, niekoniecznie ukierunkowanych w dobrą stronę. I choć thrillerowi brakuje nieco esencjonalności, to jednak mknie się po jego stronach. Równomiernie rozkłada napięcie, utrzymuje uwagę odbiorcy, kumuluje akcję w dobrych momentach, nadaje dynamiczne rytmy. Niektóre elementy fabuły cechują się łagodną przewidywalnością, ale za to inne potrafią zaskoczyć i zachęcić do snucia interpretacji, a o to głównie chodzi w budowaniu napięcia i niecierpliwości poznawania.

Emma Cartwright, skazana za nieświadome zabicie synka Dylana, odsiedziała już karę, teraz od pięciu tygodni próbuje ułożyć swoje życie na nowo, zrywa dawne znajomości, nawet z rodziną, zmienia tożsamość i miejsce zamieszkania. Jednak ktoś nie pozwala na zapomnienie bolesnych faktów, drobne złowrogie incydenty odgrzebują wyrywkowe wspomnienia, odświeżają rany i zmuszają kobietę do stawienia czoła demonom przeszłości. Wraz z pomocą nowej przyjaciółki i mocno zainteresowanego sprawą dziennikarza, Emma rozpoczyna własne dochodzenie. Czy za zabójstwem dziecka kryje się jedynie jej depresja poporodowa? Kilka kawałków układanki życia nie chce wskoczyć na właściwe miejsce, pomimo oficjalnej wersji zdarzeń, zatwierdzonej przez męża, lekarzy, policję i sąd. Jakie kłamstwa wypełzają na światło dzienne i jak sobie z nimi poradzić? Dlaczego trzeba cofnąć się do faktów sprzed niemal trzydziestu lat? Co najbardziej przeraża w tej historii, czym szokuje, a czym zadziwia?

bookendorfina.pl
Klienci, którzy kupili Tak cię straciłam, wybrali również:
Złota klatka Camilla Läckberg
Złota klatka
Camilla Läckberg, 27,99
Pacjentka Alex Michaelides
Pacjentka
Alex Michaelides, 27,99
Szept syberyjskiego wiatru Dorota Gąsiorowska
Szept syberyjskiego wiatru
Dorota Gąsiorowska, 27,93
Czerń i purpura Wojciech Dutka
Czerń i purpura
Wojciech Dutka, 28,43
Najlepsze, co mnie spotkało Agata Przybyłek
Najlepsze, co mnie spotkało
Agata Przybyłek, 25,83
Jeszcze się kiedyś spotkamy Magdalena Witkiewicz
Jeszcze się kiedyś spotkamy
Magdalena Witkiewicz, 27,93
Dworek w Miłosnej Agnieszka Olejnik
Dworek w Miłosnej
Agnieszka Olejnik, 27,93
Nasze małe kłamstwa Sue Watson
Nasze małe kłamstwa
Sue Watson, 27,93
Listy zza grobu Remigiusz Mróz
Listy zza grobu
Remigiusz Mróz, 27,93
Kochaj mnie czule Gabriela Gargaś
Kochaj mnie czule
Gabriela Gargaś, 27,93
Odbiorę ci wszystko Ruth Lillegraven
Odbiorę ci wszystko
Ruth Lillegraven, 27,93
Zagubiona Katarzyna Michalak
Zagubiona
Katarzyna Michalak, 31,12
Kołysanka z Auschwitz Mario Escobar
Kołysanka z Auschwitz
Mario Escobar, 27,93
Owoc granatu. Tom 3. Świat w płomieniach Maria Paszyńska
Owoc granatu. Tom 3. Świat w płomieniach
Maria Paszyńska, 24,43
Bezpieczny port Anna Karpińska
Bezpieczny port
Anna Karpińska, 25,90
Uśmiech losu. Tom 3. Szczęście na wyciągnięcie ręki Agnieszka Krawczyk
Uśmiech losu. Tom 3. Szczęście na wyciągnięcie ręki
Agnieszka Krawczyk, 27,93
Wyszukiwarka
Wpisz tytuł, autora lub wydawcę
tylko w dostępnych
tylko z wyprzedaży
Skorzystaj z 35% rabatu na całą ofertę Wydawnictwa Babaryba!
Ostatnio oglądane
KTak cię straciłam
KBieguni, dodruk
KKicia Kocia na lotnisku
KKsięgi Jakubowe, dodruk
KNie ma
KProwadź swój pług przez kośc...
KUśmiech losu
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Awangarda - 421
Blues - 513
Country - 182
Dubstep - 244
Etniczna - 218
Filmowa - 776
Hardcore - 164
Hip-hop - 1187
Jazz - 2559
Kabaret - 25
Klasyczna - 3844
Metal - 7485
Pakiety - 132
Pop - 9681
Punk - 360
Religijna - 213
Retro - 34
Rock - 6274
Soul - 125
Swing - 17
Gry - 92
© 2006-2019 Bonito.pl – Radość z czytania Polityka prywatności i plików cookies Obowiązek informacyjny o przetwarzaniu danych osobowych
Jesteśmy tanią księgarnią internetową. Oferujemy tanie książki i komiksy, muzykę na płytach CD, filmy DVD i Blu-ray, zabawki dla dzieci, puzzle i gry planszowe. Koniecznie sprawdź nasze Bestsellery!