Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania
Książka Prawdodziejka
Susan Dennard
Cała oferta Wydawnictwa Zielona Sowa 40% taniej!

Prawdodziejka

Nasza cena:
29,52 zł (zawiera rabat 20 %)
Prawdodziejka - Dodaj do koszyka
Cena rynkowa: 36,90 zł (oszczędzasz 7,38 zł)
Autor: 

Susan Dennard

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Rok wydania:2016
Liczba stron:400
Format:13.5x21.0 cm
Numer ISBN:978-83-7924-695-3
Kod paskowy (EAN):9788379246953
Waga:424 g
Dostępność: pozycja dostępna (72 egz.)
Wysyłka
RuchOdbiór w kiosku RUCHu 2,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (15 egz. w magazynie)
PocztaPoczta Polska od 4,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (15 egz. w magazynie)
PaczkomatyPaczkomaty 7,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (15 egz. w magazynie)
KurierKurier 9,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (15 egz. w magazynie)
Bezpłatny odbiór osobisty w punkcie:
Katowice
ul. Staromiejska 6 50 m od Rynku
do odbioru w następny dzień roboczy
Kraków
al. Daszyńskiego 8 blisko Hali Targowej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Batorego 15B przecznica od ul. Karmelickiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Kalwaryjska 67 250 m od ronda Matecznego
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. M. Dąbrowskiej 17A 50 m od CH Czyżyny
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Pawia 34 naprzeciwko Galerii Krakowskiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
Łódź
ul. Piotrkowska 193 200 m od Politechniki Łódzkiej
do odbioru w następny dzień roboczy
Poznań
ul. Święty Marcin 47 250 m od Zamku Cesarskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
Rzeszów
ul. Jana III Sobieskiego 2D/2 300 m od Galerii Rzeszów
do odbioru w następny dzień roboczy
Warszawa
al. KEN 51 skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej
do odbioru w następny dzień roboczy
al. KEN 88 Ursynów - metro Stokłosy
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Chmielna 4 50 metrów od ul. Nowy Świat
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Czapelska 48 200 m od ronda Wiatraczna
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Pańska 96 300 m od ronda Daszyńskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Stawki 8 450 m od CH Arkadia
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Wspólna 27 przecznica Marszałkowskiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Żeromskiego 1 przy stacji metra Słodowiec
do odbioru w następny dzień roboczy
Wrocław
ul. ks. Piotra Skargi 22 200 m od Galerii Dominikańskiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Plac Grunwaldzki 25 w budynku Grunwaldzki Center
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Ruska 2 przy Placu Solnym
do odbioru w następny dzień roboczy
Zamów przez telefon! (od poniedziałku do piątku):
Telefon12 210 09 02 (linia czynna w godzinach 8.00–20.00)

Prawdodziejka – opis wydawcy

Safiya i Iseult, młode czarodziejki, znów wpadły w tarapaty. Muszą uciekać. Natychmiast.

Safi jest jedyną w Czaroziemiach prawdodziejką, zdolną zdemaskować każde kłamstwo. Swój dar trzyma w sekrecie, inaczej zostanie wykorzystana w konflikcie między imperiami. Z kolei prawdziwe moce Iseult są tajemnicą nawet dla niej samej. I lepiej, żeby tak zostało.

Safi i Iseult pragną jedynie wolności. Niebezpieczeństwo czai się tuż za rogiem. Zbliżają się niespokojne czasy, wojna wisi w powietrzu i nawet sojusznicy nie grają fair. Przyjaciółki będą walczyć z władcami i ich najemnikami. Niektórzy posuną się do ostateczności, by dopaść prawdodziejkę.

***

Prawdodziejka to niesamowita opowieść o pięknej przyjaźni i odkrywaniu swojego przeznaczenia. Nieprzewidywalnie uknuta intryga, porywająca przygoda, oryginalny świat i pełnokrwiści bohaterowie – nie możecie tego przegapić! – Magdalena Senderowicz, BookGeek.pl

W Prawdodziejce jest wszystko: zuchwałe kradzieże, szermierka, głęboka przyjaźń, oszustwa, magia, piraci i romans. Ta powieść was zachwyci! – Robin Hobb

Zróbcie miejsce na półce z ulubionymi książkami – Prawdodziejka wejdzie do kanonu. Przypomniała mi, dlaczego sięgnęłam po fantastykę: znajdziemy tu niebezpieczny i tętniący życiem świat, bogato nakreślone postaci i olśniewającą intrygę godną najlepszych powieści Megan Whalen Turner, Robin Hobb i Jacqueline Carey. I o ile Susan Dennard oddaje hołd klasyce, to kładzie również podwaliny pod zupełnie nowy rozdział w historii gatunku. Nie przegapcie! – Sarah J. Maas

Dynamiczna opowieść i w pełni wykreowany magiczny świat. Bogactwo opisów Dennard, wnikliwa charakterystyka bohaterów i zapierające dech w piersiach sekwencje akcji trzymają czytelnika w napięciu! – „Publishers Weekly”

Dwie zadziorne bohaterki, które wolą same wyratować się z opresji, niż zostać uratowanymi. Czytelnicy zatoną w tym świecie i z niecierpliwością będą czekać na kolejną odsłonę. – Booklist

FacebookTwitter
Prawdodziejka - Dodaj do schowka
Dodawanie do schowka jest możliwe tylko po zalogowaniu na swoje konto.
Data ukazania się w księgarni: 2016.10.06
Recenzja
Opinie czytelników o „Prawdodziejka”
Średnia ocena: 4,6 na bazie 59 ocen z 59 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor: Stella Aga, data: 01.11.2017 11:18, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Odwiedź Czaroziemie

W fantastyce podoba mi się przede wszystkim to, iż przenosi ona czytelnika do zupełnie innego świata, w którym wszystko może się zdarzyć. Z niecierpliwością wyczekuję kolejnych serii fantasy, które mnie porwą i pozwolą oderwać się od rzeczywistości. Czy tak się stało w przypadku w przypadku pierwszej części "Czaroziemia", zatytułowanej "Prawdodziejka"?

Safiya i Iseult są więziosiostrami i już niejednokrotnie ratowały siebie nawzajem z różnych opresji. Tym razem jednak sprawa wydaje się poważna, bowiem podąża za nimi niebezpieczny krwiodziej. Na domiar złego Safi zostaje wplątana w misterną intrygę polityczną. Zmuszona jest zaufać księciu Merikowi, do którego żywi niechęć, przynajmniej na początku... Czy przyjaciółki wyjdą cało z opresji i tym razem?

Początek książki czytało mi się dość ciężko i nie mogłam wciągnąć się w tę historię. Na szczęście w pewnym momencie nastąpił przełom, akcja przyspieszyła i zainteresowała mnie, co na szczęście już się nie zmieniło do końca powieści. Zważywszy na to, że jest to dopiero pierwsza część, myślę, że można spodziewać się jeszcze więcej w kolejnych tomach. Ważne jest to, iż wyłączając początek, nie można się nudzić podczas lektury. Styl autorki jest przyjemny w odbiorze, pasuje do tego typu powieści. Opisy nie zanudzały mnie, ale za to pozwalały sobie wyobrazić wymyślony przez Dennard świat i bohaterów.

Autorce udało się stworzyć bardzo interesujących bohaterów. Szczególnie polubiłam Safi, która ma cięty język, jest uparta i waleczna. Równie interesującą postacią okazał się chociażby Merik. Jego intencje nie były dla mnie do końca jasne, a poza tym ma skomplikowany charakter i pewną nutkę zadziorności. Tylko Iseult wydała mi się trochę nijaka, zabrakło mi czegoś w jej przypadku. Niestety momentami odnosiłam wrażenie, że to, iż np. Safi jest prawdodziejką było za mało pokazane przez autorkę. Sam pomysł jest oczywiście bardzo ciekawy, zresztą jak cały wymyślony przez autorkę świat, ale chciałoby się czegoś więcej. Trochę poopowiadania czytelnikowi o prawach rządzących tym światem, strukturach itp. nie zaszkodziłoby i na pewno pomogłoby lepiej zrozumieć książkę.

"Prawdodziejka" jest wielowątkową powieścią, w której oprócz elementów fantasy, odnaleźć można także chociażby emocje. Podobała mi się chemia, którą autorkea stworzyła między bohaterami. Nie musicie jednak obawiać się, że znajdziecie w książce łzawy wątek miłosny, nic z tych rzeczy. Oprócz tego na uwagę zasługują przedstawione w niej braterskie więzi. Jest to również historia o odwadze, determinacji i poświęceniu.

Myślę, że "Prawdodziejka" zainteresuje każdego wielbiciela fantastyki i przygód. Akcja toczy się w naprawdę szybkim tempie, autorce nie brakuje pomysłów, a bohaterowie są z krwi i kości. Osobiście liczę na to, że kolejne części okażą się jeszcze lepsze i wprost mnie porwą do swego świata.
Autor: Książkowy zakątek, data: 29.03.2017 21:38, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Prawdodziejka, czyli książka o niesamowitej przyjaźni

"Młode wiedźmy Safiya i Iseult mają zwyczaj często wpadać w tarapaty. I przez to teraz muszą opuścić swój dom. Safi jest bardzo rzadką wiedźmą prawdy, która jest zdolna zdemaskować każde kłamstwo. Wielu zabiłoby dla jej umiejętności. Dlatego Safi musi pozostać w ukryciu. Inaczej zostanie wykorzystana w konflikcie między imperiami. Z kolei prawdziwe moce Iseult są tajemnicą nawet dla niej samej. I lepiej, żeby tak zostało.
Safi i Inseult pragną jedynie wolności. Niebezpieczeństwo czai się tuż za rogiem. Zbliżają się niespokojne czasy, wojna wisi w powietrzu i nawet sojusznicy nie grają fair. Przyjaciółki będą walczyć z władcami i ich najemnikami. Niektórzy posuną się do ostateczności, by dopaść prawdodziejkę."

Posłużyłam się opisem z okładki, ponieważ uznałam, że każde zdanie dodane przeze mnie może być spoilerem, a nie chciałabym wam tego zrobić :) Po książce właściwie spodziewałam się tego, co dostałam, czyli pełnej akcji i nieprzewidywalnych wydarzeń historii o dwóch czarownicach. Szczerze powiedziawszy nie myślałam, że będzie ona całkowicie o przyjaźni. Postrzegam to oczywiście jako ogromny plus. Dwie główne bohaterki - Safi i Inseult są niczym ogień i woda. Ta pierwsza jest roztargniona i działa pod wpływem impulsu, natomiast druga zawsze poprzedza działanie myśleniem i utworzeniem planu. Mogłoby się wydawać, że kompletnie się nie zgrały, jednak jest to mylne stwierdzenie - dziewczyny idealnie się dopełniają i tworzą naprawdę zgrany duet. Właściwie w literaturze rzadko zdarza się twór traktujący właśnie o przyjaźni i ukazujący całe jej piękno, siłę poświęcenia i miłości, którą darzą się dwie bratnie dusze. Bardzo przyjemnie czytało mi się o ich losach, choć książka faktycznie nie jest idealna, ale o tym za chwilę.

"Jest w tobie potrzeba zmieniania świata. I nienawiść, która tę potrzebę napędza. Wściekłość, która wiedzie cię ku zniszczeniu tego świata."

Nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła waszej uwagi na tę piękną okładkę. Zapewniam was, że na żywo wygląda jeszcze lepiej niż na zdjęciu - jest połyskująca, napis odstający (?), a kolory bardzo żywe i cudowne. Jestem okropną sroką okładkową, ale nic nie sprawia mi większej radości, niż tak pięknie prezentujący się twór na mojej półce :D Dodatkowo na niemal pierwszej stronie znajduje się coś, co kocham nad życie w książkach fantastycznych - mianowicie mapkę ukazującą przedstawiony świat. Możemy śledzić palcem wszystkie wyprawy postaci, których jest na szczęście bardzo dużo.

W książce mamy narrację trzecioosobową, co zazwyczaj mnie denerwuje, ale w tym przypadku autorka dobrze to sobie przemyślała. Mamy tu wielu bohaterów, którzy mogą uchodzić za pierwszoplanowych, więc dobrze jest poznać ich punkt widzenia i zobaczyć przebieg akcji z ich strony. Jednym z minusów jest jednak natłok informacji na samym początku książki, gdy jeszcze nie do końca oswoiliśmy się z tym światem. Jest powiedziane, że Inseult i Safi to więziodziejki, że jest coś takiego jak sercowięź, ale nigdzie nie jest wytłumaczone co to właściwie jest. Liczyłam na jakiś słowniczek na końcu książki, ale się przeliczyłam.


Zapewne wielu z was jest ciekawych wątku miłosnego. Otóż mamy tu taki, ale fabuła w żadnym wypadku nie jest od niego zależna. Jest on bardzo delikatny, polega mniej więcej na budowaniu napięcia, aby przejść do kulminacji, a na końcu pozostaje tylko uczucie niedosytu nakazujące czekać na kolejną część - nic infantylnego i natarczywego; ot, delikatne uczucie między bohaterami. Właśnie, bohaterowie! Oczywiście najważniejszą postacią jest tu Safi, która jest prawdodziejką, co znaczy mniej więcej tyle, że wie kiedy ktoś kłamie i jakie są jego intencje. Pokochałam ją już od pierwszej strony. Poważnie, to takie słoneczko tej książki. Z początku lekkomyślna, wraz z biegiem wydarzeń zmienia się w kobietę gotową poświęcić wszystko dla swojej więziosiostry i dla spraw, które są dla niej ważne. Inseult natomiast wydawała mi się trochę zbyt poważna - dopiero później się rozluźniła i ukazała swoje prawdziwe oblicze. Jedną z najciekawszych postaci jest dla mnie książę Leopold, który mega mi zaimponował. Myślałam o nim w samych negatywach, dopiero pod koniec książki zdobył moją sympatię. To samo tyczy się krwiodzieja, który z zaangażowaniem ściga Safi. Przestawia się mniej więcej jak czarny charakter z honorem i zamiłowaniem do wypełniania długów i darowania życia. Chciałabym się dowiedzieć o nim zdecydowanie więcej w kolejnej części. Pozostaje nam jeszcze oczywiście Merik, czyli chłopak, młody książę, który z początku nie zaskarbił sobie mojej sympatii - gbur i tyle. Dopiero później go doceniłam, zauważyłam jego bagaż doświadczeń i zrozumiałam, co już poświęcił dla swojego ludu. Jest to bowiem utwór silnie zabarwiony polityką; mamy kończący się Rozejm, a wojna zbliża się wielkimi krokami. A kto nie rozpacza z tego powodu? Oczywiście władza, która będzie siedzieć sobie bezpiecznie na tyłku i patrzeć, jak giną ich ludzie.

"Może po prostu traci rozum, a wszelkie nadzieje i plany na przyszłość przeciekają jej przez palce? Może w końcu ugina się pod nićmi świata, które, cios za ciosem, mielą jej serce na proch?"

Podsumowując: Polecam tę książkę, choć miała swoje minusy. Jest ciekawa, akcja pędzi jak szalona, a my musimy jakoś za nią nadążyć. Jest tu mnóstwo interesujących postaci, na które warto zwrócić uwagę. Mam szczerą nadzieję, że druga część będzie trzymać ten sam poziom, a nawet podskoczy wyżej w rankingu :)
Autor: leszczynska0, data: 28.03.2017 08:51, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Prawdodziejki są wśród nas

Za czytanie Prawdodziejki wzięłam się właściwie niewiele o niej wiedząc. To znaczy, wiedziałam, że to fantastyka, z którą już dawno nie miałam do czynienia, oraz to, ze opowiada o losach czarodziejki.
Zaraz po jej wydaniu chciałam ją przeczytać, moją ciekawość dodatkowo potęgowała ta przecudowna okładka na którą nie mogę się wprost napatrzeć.
Nie zdradzając za wiele o fabule powiem tyle, że książka opowiada o losach dwóch nastoletnich przyjaciółek: Safiya fon Hasstrel i Iseult det Midenzi.
Akcja książki rozpoczyna się od momentu w którym przyjaciółki, albo mówiąc w języku „Prawdodziejki” -więziosiostry, wpadają w poważne tarapaty i muszą uciekać. W świecie w którym żyją od przeszło 19 lat panuje równowaga, ale wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, że pokój nie potrwa już długo, a nasza tytułowa bohaterka odegra tam niemałą rolę.Wszyscy znamy historie o słynnych wybrańcach, którzy mają wpływ na losy świata. W "Prawdodziejce" ten schemat niestety (lub stety, jak kto woli) się powiela, jednak ta książka niesamowicie wyróżnia się od innych tego typu. Dlaczego? Głównym powodem jest to,że Safi najzwyczajniej w świecie nie chce uczestniczyć w niczym ważnym, chce zwykłego pozbawionego ambicji życia razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Iseult.
Muszę przyznać, że na początku ta książka wydawała mi się mocno średnia, ale im dalej brnęłam w tę historię tym bardziej pozytywnie byłam zaskoczona.
Autorka stworzyła swój własny świat książki w którym początkowo ciężko mi było się połapać, ale chyba się przyzwyczaiłam, bo w końcu nazwy typu „krwiodziej” albo „więziosiotry” stały się dla mnie całkowicie naturalne, mimo że wcześniej wydawały się wręcz kiczowate. Ale pomijając te neologizmy, styl Dennard sprawia, że książkę czyta się łatwo, szybko i przyjemnie.
Bohaterowie byli świetni, szczególnie trójka głównych bohaterów: Safiya, Iseult i Merik. Już nie pamiętam w jakiej innej książce polubiłam wszystkie postacie, a w tej tak właśnie było.
W tej książce uwielbiam to, że główna relacją międzyludzką przedstawioną przez autorkę była przyjaźń dziewczyn. Susan Dennard pokazała,że Safi i Iseult są gotowe zrobić dla siebie wszystko, a także przedstawiła je jako idealnie dopasowane postacie. Żadna z nich nigdy się nie wywyższała i zawsze była przy tej drugiej. Były przedstawione na równi tak bardzo, że nie jesteśmy w stanie nawet polubić żadnej z nich bardziej! Jakby były jedną osobą.
Wątek miłosny, jak to w książkach młodzieżowych, oczywiście wystąpił i chociaż początkowo strasznie mi się nie spodobał, w dalszych częściach książki był on przeprowadzony tak subtelnie, że nie mogłam się w nim nie zakochać.
Podsumowując, „Prawdodziejka” ma swoje minusy, ale pozytywne aspekty zdecydowanie je przeważają. Jest świetną powieścią, przy której naprawdę łatwo można się oderwać od rzeczywistości. Świat przedstawiony przez autorkę jest dopracowany, bohaterowie barwni, a sama fabuła przepełniona akcją. Czego chcieć więcej?
Tak więc, jeśli ktoś z was jeszcze nie czytał „Prawdodziejki”, możecie mi wierzyć, nie pożałujecie!
Autor: Zaksiążkowana, data: 22.03.2017 21:40, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Czy odróżnisz kłamstwo od prawdy?

Różnie to bywa z literaturą fantasy. Czasem natrafiam na książki na naprawdę wysokim poziomie, a czasem na takie, które chyba jedynie z nazwy zaliczają się do gatunku. Dlatego dość sceptycznie podchodzę do książek, które na rynku figurują jako fantasy, ale są kierowane głównie do młodzieży. Jak więc było z "Prawdodziejką"?

Safiya i Iseult to więziosiostry. Jedna mogłaby skoczyć w ogień za drugą, co nie jest aż tak dalekie od prawdy, gdyż młode czarodziejki nieustannie wpadają w tarapaty. Safi ma wyjątkowy dar, potrafi rozpoznać, czy ludzie mówią prawdę. To dlatego władcy imperiów pragną ją wykorzystać do własnych celów, a dziewczyna musi ciągle uciekać i żyć w ukryciu. W ślad za nią podąża Iseult, lecz pewne okoliczności zmuszają przyjaciółki do rozstania…

Tak jak wspomniałam we wstępie, różnie to bywa z książkami o takiej tematyce. "Prawdodziejka" miała ciekawy koncept i autorka całkiem ciekawie zbudowała podwaliny na nowe uniwersum fantasy, lecz nie można powiedzieć, aby wybrnęła z zadania całkowicie bezbłędnie. Książka ma ogromny potencjał, który moim zdaniem nie został w pełni wykorzystany w tym tomie, natomiast widzę tu pewne pole do popisu dla autorki przy kontynuacji. Tym samym do pierwszej części mam pewne zastrzeżenia, mimo tego, że całokształt wywarł na mnie całkiem pozytywne wrażenie.

Już sam początek zwiastuje nam szybką akcję i multum wydarzeń. Mimo to, "Prawdodziejka" porwała mnie dopiero od mniej więcej drugiej połowy, gdyż przez pierwszą część książki, starałam się nie zagubić w stworzonym przez autorkę świecie. Bo chociaż uniwersum jest bardzo ciekawe, to jednak nie zostało w pełni przybliżone czytelnikowi. Mamy więc Czaroziemie, miejsce, gdzie ludzie obdarzeni są innymi mocami – i trzeba przyznać, że zapowiada to iście wyjątkową uczta dla miłośników tradycyjnego fantasy. Książka czerpie z pewnych klasycznych motywów, ale jednocześnie zachowuje przy tym oryginalność. Najwyraźniej jednak szybkość akcji sprawiła, że Susan Dennard nie poświęciła wystarczającej uwagi na opisanie świata, który stworzyła. Pobieżnie opisuje kolejne miejsca, i choć dokładnie przemyślała historię krain Czaroziemia, to praktycznie nic nie wspomniała o kulturze, czy tradycji. Czuć pewien niedosyt, gdyż uniwersum zapowiada się na tyle obiecująco, że czytelnik chciałby dowiedzieć się jak najwięcej na jego temat.

Liczyłam też na trochę szersze rozwinięcie wątku prawdodziejstwa. Safi używała swej mocy sporadycznie i właściwie nie robiła tego do żadnych co istotniejszych celów. Tutaj jednak jestem w stanie przymknąć na to oko, ponieważ zakończenie sugeruje, że to dopiero w kontynuacji, główna bohaterka naprawdę pokaże, co potrafi. Bardzo chciałabym dowiedzieć się więcej na temat umiejętności Safi, prześledzić jej działania w naprawdę poważnej kwestii i wygląda na to, że wszystko to, pojawi się w drugim tomie. Jak już mowa o mocach, to bardzo intrygującą postacią jest Krwiodziej. Czarny charakter, którego potęga fascynuje i momentami zatrważa czytelnika.

Minęło trochę czasu, zanim przekonałam się do Safi, za to od pierwszej strony moją sympatię zdobyła Iseult. Jej rozsądek i opanowanie były mi zdecydowanie bliższe niż wybuchowy temperament Safi, który jednak z czasem również polubiłam. Szczególnie, kiedy było mi dane śledzić jej utarczki słowne z księciem Merikiem, inteligentne i humorystyczne, czyli takie, jakie powinny być takie słowne utarczki. Postać księcia została zbudowana na pewnych schematach, a jednak widocznie mam zbyt miękkie serce, ale nie jestem w stanie narzekać na Merika, gdy pomyślę o jego oddaniu dla załogi oraz umiejętności postawienia dobra poddanych, nade wszystko inne. I choć wątek miłosny jest przewidywalny, to tu również nie mogę zaprzeczyć, że relacja między bohaterami jest w pewien sposób ujmująca. Taka… urocza? W takich momentach zastanawiam się, gdzie podziało się to moje zwyczajowe uprzedzenie do wątków miłosnych ;)

To jednak nie miłość, a przyjaźń, gra w tej historii pierwsze skrzypce. Safi i Iseult to przyjaciółki na śmierć i życie, i byłam pod wielkim wrażeniem siły ich przyjaźni. Tej relacji bardzo często brakuje mi w książkach fantasy – Susan Dennard uzupełniła tę lukę, dzięki czemu i inne wady powieści bledną w obliczu ponadczasowych wartości, jakie wplotła w fabułę.

"Prawdodziejka" to książka dobra, nie wybitna, nie wyjątkowa, ale taka, którą warto poznać. Mimo pewnego niedopracowania w kreacji świata i zbyt powierzchownego rozwinięcia niektórych wątków, z pewnością wyróżnia ją ciekawy pomysł i zaakcentowanie roli przyjaźni w naszym życiu. Bohaterowie zyskują naszą sympatię, choć może nie od pierwszej strony, ale później z zainteresowaniem śledzimy rozwijające się pomiędzy nimi relacje. Prawdodziejka może nie wejdzie do kanonu, jak to stwierdziła Sarah J.Mass, ale warto dla niej zrobić miejsce na naszej półce.
Autor: Elenkaa_, data: 16.03.2017 08:08, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Magiczne Czaroziemie

"Prawdodziejka" przyciągnęła mnie tytułem oraz magiczną okładką, która zapowiadała powieść fantastyczną. Gdy przeczytałam opis książki, od razu zapragnęłam przeczytać tę historię.

Główną bohaterką jest Safiya, Prawdodziejka, która wpakowała się w poważne tarapaty razem ze swoją więzisiostrą - Iseult, która jest Więzidziejką. Razem próbują uciec z Venazy, miasta w Imperium Dalmockim, w którym mieszkają od kilku lat. Niestety ich plany zostają pokrzyżowane m.in. przez tropiącego Safi potężnego Krwiodzieja - Aeduana. Iseult jest Nomatasanką i postanawia znaleźć schronienie u swojego plemienia, które opuściła wiele lat temu, natomiast Safi musi wziąć udział w balu w pałacu Doży, gdzie znajduje się cała śmietanka towarzyska Czaroziem - łącznie z Imperatorem Cartorry oraz Imperatorką Marstoku. Jednak tym razem również dziewczyny nie mają szczęścia - obie znajdują się w potrzasku, a na pomoc przychodzi im książę Nubrevny - Merik, Wiatrodziej... Safi ukrywa swoje wyjątkowe zdolności, bo im mniej osób wie o jej prawdodziejstwie, tym lepiej, gdyż mogłyby zostać wykorzystane do wygrania zbliżającej się wielkimi krokami wojny...

Czaroziemie to kontynent nieco przypominający Europę, który zamieszkują ludzie z magicznymi zdolnościami, czyli Czarodzieje i Czarodziejki. Akcja powieści przenosi nas do Imperium Dalmockiego, jednego z trzech imperiów Czaroziem. Na jej terenie panuje Doża, który również rządzi Gildią Mistrzów, do której uczęszczają osoby chcące podszkolić się we władaniu swoimi zdolnościami. W tym rejonie panuje demokracja, nie ma żadnych reguł odnośnie magii. Kolejnym i zarazem największym imperium jest Cartorra, którym włada Imperator Henrick. "Niebezpieczna magia" tzn. bardzo żadka oraz magia niezarejestrowana i ukrywana jest tropiona przez specjalną jednostkę zwaną "Oddziałem Piekielnych Bardów". Ostatnim wielkim imperium jest Marstok rządzony przez Imperatorkę Vanessę. Magia związana jest z czterema żywiołami: Ziemią, Wodą, Powietrzem i Ogniem oraz dwoma innymi elementami: pierwszy związany jest z życiem, natomiast drugi ze śmiercią (Otchłanią), jednak tylko pięć z nich uważa się za prawdziwe - magia związana ze śmiercią jest uważana za mit, ale tak naprawdę istnieje. Przykładami Otchłaniarzy są Krwiodzieje lub Klątwodzieje. Są to niezwykle rzadko spotykane umiejętności, jednak jeszcze rzadszymi są tzw. Prawdodzieje, których zdolności należą do grupy magicznej związanej z życiem. Prawdodzieje potrafią odróżnić prawdę od kłamstwa. Innym przykładem są Więzidzieje, którzy widzą Więzi innych ludzi oraz mogą je tworzyć. Czarodzieje władający żywiołami to np. Wiatrodzieje, Ogniodzieje, czy też Pływodzieje.

Uznałam, że przyda wam się jakiś wstęp odnośnie świata przedstawionego przez autorkę, abyście łatwiej mogli zrozumieć, o czym to ja piszę w streszczeniu fabuły. Ja początkowo byłam nieco oszołomiona nowymi nazwami: miast, krajów, wysp, narodowości, a jak doszły jeszcze umiejętności magiczne bohaterów, to się troszeczkę pogubiłam. Bardzo pomocny był dla mnie słowniczek dotyczący państw w Czaroziemach oraz drugi opisujący magię. Oba te słowniczki znajdują się na stronie autorki (http://thewitchlands.com/). Po jego przejrzeniu zaczęłam od nowa czytać książkę i wtedy wszystko rozumiejąc, całkiem inaczej podeszłam do całej historii. A jest ona naprawdę niesamowita. Styl pisarski Susan Dennard jest bogaty i żywy, mogę zamknąć oczy i wyobrazić sobie ocean, czuć powiew wiatru na twarzy i zapach morza. Mnisi, potwory morskie, Prastudnie, magiczne przepowiednie, źli i mroczni czarodzieje, rządni władcy - wszystko to jest częścią wspaniałej i epickiej fantastycznej sagi. Myślałam, że w temacie fantastyki i magii nie można już niczego więcej wymyślić, jednak myliłam się - Susan Dennard udało się znaleźć niszę, którą zapełniła dzięki swojej wybitnej wyobraźni. Ten świat mnie oszołomił i sprawił, że zachłysnęłam się tą wymyśloną krainą i doskonałymi postaciami. Safi i Iseault są kompletnie różne - jak woda i ogień. Ich charaktery świetnie się uzupełniają, dlatego jak znajdą się daleko od siebie, obie są zagubione i nie wiedzą, jak wyjść z opresji bez tej drugiej. Ich przyjaźń jest prawdziwa, szczera i autorka pięknie nam to przekazała. Merik natomiast to taki wspaniały książę, który chciałby aby świat był dobry i bezpieczny, jednak gdy zajdzie taka konieczność, potrafi pokazać siłę i odwagę. Ale przede wszystkim jest lojalny wobec osób, które kocha i które obiecał bronić. Na nudę na pewno nie można narzekać - akcja nawet nie pędzi, lecz galopuje! Nie ma czasu na poznawanie nowych światów i postaci, bo za chwilę jesteśmy przenoszeni do kolejnych. Współczesność przeplata się ze wspomnieniami bohaterów z wcześniejszych lat i głównie w taki sposób dowiadujemy się dlaczego znaleźli się w takiej sytuacji aktualnie, a nie innej. Nie brakuje również zaskoczenia - w kilku momentach otwierałam szeroko oczy ze zdziwienia i zacierałam ręce wiedząc, że w kolejnych częściach zostaną poruszone różne, ciekawe wątki, których już nie mogę się doczekać!

"Prawdodziejka" to przede wszystkim opowieść o przyjaźni, miłości, magii, dworskich intrygach i przygodach. Na pewno jeszcze wrócę do magicznego świata wykreowanego przez Susan Dennard. Na szczęście będę miała taką możliwość za sprawą drugiego tomu rozgrywającego się w Czaroziemiach pt. "Wiatrodziej", który będzie miał polską premierę w maju.
Autor: @magical_reading, data: 07.03.2017 13:15, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Prawdodziejka

Świat fantastyczny, to ciekawy, ale jakże trudny temat do czytania. Trudny, zwłaszcza jeśli czyta się w większości książki pozbawione do cna magii. Taka wydawała się dla mnie „Prawdodziejka”, trudna, ale to były tylko pozory. Bardzo szybko wciągnęłam się w jej magiczny świat i poznałam wiele wspaniałych postaci. Zatem zapraszam na krótki wpis.


Przedstawię wam pokrótce autorkę, czyli Susan Dennard. Pochodzi z małego miasteczka w stanie Georgia. Podróżniczka, pisarka, instruktorka pisania oraz magister w dziedzinie biologii morskiej.

„Prawdodziejka” to opowieść o młodej czarodziejce Safiyi i jej przyjaciółce więziodziejce Iseult. Safi posiada potężną moc. Magia, którą włada potrafi powiedzieć jej czy ktoś mówi prawdę czy kłamie. Swój dar utrzymuje w sekrecie, aby ustrzec się przed wykorzystaniem przez jedno z imperiów. Iseult to więziodziejka, potrafi dostrzec więzi łączące ludzi, ale również poprzez więzi wyczuć ludzkie emocje. Dziewczyna nie do końca jest świadoma drzemiących w niej mocy.

Pierwszy tom z serii Czaroziemie to klucz do wspaniałego świata magii. Wątek magiczny jest rozbudowany. Magia, to nie są zwykłe czary-mary. Czarodzieje i czarodziejki przedstawieni w utworze posiadają moce z różnych dziedzin np.: żywioły - wododzieje, ogniodzieje, wiatrodzieje oraz ziemiodzieje; krwiodzieje – Aeduan, który ścigał więziosiostry i wiele innych. Wątek magii, polityki, wojny oraz miłości został połączony w sposób wyważony.

Susan Dennard w swojej powieści rzuca czytelników na głęboką wodę. I to dosłownie. Nigdzie nie ma choćby odrobiny wprowadzenia do świata przedstawionego w książce. Bohaterowie również nie są przedstawieni, co może na początku sprawiać problem w zrozumieniu fabuły. Opowieść rozpoczyna się od nieudanej zasadzki, którą przygotowały Iseult i Safiya. Akcja toczy się od samego początku i dostarcza solidnej dawki magii i sprawia, że nie można oderwać się od lektury.

Polecam „Prawdodziejkę” wszystkim fanom fantastyki. Jestem pewna, że książka znajdzie uznanie wśród osób, które uwielbiają polityczne rozgrywki i niebanalne słownictwo. Myślę jednak, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Zapraszam was do magicznego świata Safi, Iseult i innych wspaniałych postaci, które poznajemy na przestrzeni lektury. Ja na pewno sięgnę po drugi tom z serii „Wiatrodzieja”, który już wkrótce będzie miał premierę. Tytuł ten zajmuje szczególne miejsce na mojej biblioteczce, ponieważ pozwolił mi się przenieść w świat zupełnie innych od tego, który nas otacza. Zachęcam was do sięgnięcia po „Prawdodziejkę”.

To była cudowna historia, mam wrażenie, że kontynuacja będzie jeszcze lepsza.

Agnieszka
Autor: Wiedźmowa głowologia, data: 06.03.2017 13:31, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Prawdodziejka

Czytałam wiele recenzji na temat Prawdodziejki autorstwa Susan Dennard. Niektóre były pozytywne i pełne zachwytów, inne wręcz przeciwnie. Sama też miałam nieco mieszane uczucia, chociaż ostatecznie zwyciężyła ciekawość. Opis z tyłu okładki sugerował, że nie będzie to typowa pozycja z gatunku young adult, ponieważ przyjaźń wychodziła na pierwszy plan i nie było mowy o jakimś "czarującym mężczyźnie, z którym główna bohaterka nie powinna być, a jednak...". Pojawiła się sugestia przygody, niebezpieczeństwa, nieznanych mocy i intryg, czyli to, co lubię i generalnie odbieram pozytywnie. A jak to wyglądało naprawdę?

Główne bohaterki, Safiya i Iseult, to młode czarodziejki, próbujące żyć na własny rachunek. Nieszczególnie im to wychodzi, ponieważ wiecznie wpadają w tarapaty. I tym razem nie jest inaczej, chociaż rozmiar kłopotów, jakie na siebie zrzuciły znacznie przekracza wszystko, co do tej pory udało im się zepsuć. Muszą uciekać z miasta, nie mając żadnych środków do życia, a jakby tego było mało, obie muszą się mocno pilnować. Safiya jest prawdodziejką, jedyną czarodziejką potrafiącą rozpoznać kłamstwo, więc nikogo nie powinno dziwić, że władcy ostrzą sobie na zęby na jej umiejętności, a Iseult pochodzi z nieszczególnie lubianego ludu.

Safi i Iseult są przyjaciółkami i więziosiostrami, chociaż dzieli je właściwie wszystko: pochodzenie, charakter, rodzaj magii. I niestety przez te różnice obie postaci są bardzo naciągane. OK, rozumiem, że taka była idea: wzajemne uzupełnianie się, wypełnianie braków itp., ale to się nie sprawdziło. Prawdodziejka jest żywiołowa, najpierw działa, a dopiero potem myśli (chociaż co do tego drugiego nie mam całkowitej pewności), nie potrafi się na niczym skupić i... przerasta ją podstawowa tabliczka mnożenia. Z kolei Iseult jest ostoją spokoju i rozsądku. Zawsze ma plan jak wyciągnąć je z kabały, w którą wplątały się dzięki Safi. Podstawowe pytanie: dlaczego w ogóle pozwala na podejmowanie takich głupich akcji, skoro wie, że skończą się porażką?

Takich bzdur jest niestety bardzo dużo. Mam wrażenie, że wynikają z tego, że autorka na siłę chciała rozbudować fabułę i przez to stworzyła kilka absolutnie bezsensownych potworków. Bo gdyby jedna z dziewczyn zabiła prawie nieśmiertelnego przeciwnika, kiedy miała ku temu okazję, to w sumie nie miałyby już przed kim uciekać. W związku z tym lepiej było stwierdzić: "Eee, nie... Jednak cię nie zabiję, chociaż wiem, że będziesz nas ścigał...". Gdyby Safi chociaż raz posłuchała wtedy, gdy to było rozsądne nawet w jej mniemaniu, to nie doszłoby do większości wydarzeń z jej udziałem. No i czy naprawdę tak ciężko jest zostać w płaszczu, w którym jest się niewyczuwalnym dla bardzo potężnego wroga? To byłoby zbyt proste i oczywiste, prawda? Lepiej zrzucić osłonę przy najbliższej okazji, żeby dać się wyczuć. Naprawdę rozumiem potrzebę tworzenia zwrotów akcji budujących dynamiczną fabułę, ale nie zgadzam się na opieranie ich na głupocie i absurdzie.

Z powodu bardzo kiepsko napisanych głównych bohaterek oraz tych potworków fabularnych początek historii czytało się tragicznie. Nie pomagał tu również styl Dennard, która postawiła sobie za sprawę honoru wrzucanie tekstów i opisów rodem z fanficków gimnazjalistek. Książę z truskawkowymi lokami, który był zbyt przystojny, żeby go poważnie traktować, "malownicze opady szczęki" (dosłowny cytat dotyczący kobiet na uroczystym balu), infantylne przepychanki słowne zakończone wytykaniem języka lub niechęć Safi do mew, które zawsze załatwią się akurat na nią (i potem chodzi z "ptasim gówienkiem" na ramieniu)... Bardzo, ale to bardzo psuło mi to odbiór książki.

Poza tym na przestrzeni pierwszych 70 czy 80 stron autorka próbowała wyjaśnić tyle rzeczy dotyczących świata, że w pewnym momencie nie miałam już pojęcia, o co jej chodzi. Poza tym dodawała informacje niby przy okazji czegoś innego, przez co wypadało to w sposób wymuszony i nienaturalny.

Ale trzeba przyznać, że książka nie jest pozbawiona solidnych zalet. Niestety problem polega na tym, że pojawiły się mniej więcej dopiero w połowie książki, przez co wiele osób mogłoby nie dojść do tego momentu. Przede wszystkim uwielbiam kilku bohaterów pobocznych, a szczególnie wuja Safi, Leopolda (to ten książę z truskawkowymi włosami) i Evrane. Są to doskonałe, nieoczywiste postaci z ogromnym potencjałem i mogą jeszcze bardzo mocno namieszać w historii. Mam nadzieję, że Dennard wykorzysta ich możliwości. A gdybym miała wybrać wyłącznie jedną postać, którą chciałabym lepiej poznać, to bez chwili wahania wybrałabym wuja Safi.

Podoba mi się, że najważniejszym elementem spajającym ze sobą postaci jest przyjaźń. Owszem, pojawia się wątek romansowy (dość irytujący), jednak nie przyćmiewa najważniejszych więzi. Szkoda tylko, że dużo bardziej przypadła mi do gustu para Merik-Kullen niż Safi-Iseult. Może dlatego, że przyjaźń obu panów jest bardziej dojrzała i stabilna, podczas gdy dziewczyny wpadają w kolejne problemy, ponieważ nie potrafią/nie chcą się rozstać nawet na kilka godzin. Zupełnie jakby cały świat chciał je rozdzielić, więc nie mogą stracić kontaktu wzrokowego.

Poza tym w pewnym momencie fabuła nabiera bardzo ładnego i (prawie) niewymuszonego tempa, więc całość zmienia się w prawdziwą powieść przygodową. Dużo się dzieje, akcja rozgrywa się na kilku płaszczyznach i jest wystarczająco spójna, żeby sprawiała przyjemność. Nawet jeśli nie rozumiem, dlaczego Merik nie mógł przenieść Safi do wyznaczonego miejsca albo przynajmniej przyspieszyć tej podróży, to i tak było miło.

Wygląda na to, że wraz z rozwojem fabuły Dennard trochę uspokoiła swoje fanfickowe zapędy i skupiła się na stworzeniu czegoś ciekawego. Rzuciła kilka uwag, zostawiła parę sugestii i niedopowiedzeń, zaintrygowała wątkami pobocznymi... Mam nadzieję, że w kolejnej części skupi się na rozbudowaniu i wyjaśnieniu tych fragmentów, ponieważ to one stanowią najmocniejszy element książki i sprawiają, że mimo wielu wad, ostateczny wydźwięk Prawdodziejki jest pozytywny.

W ramach podsumowania napiszę jedynie, że spodziewałam się czegoś lepszego. Owszem, znalazłam przyjaźń, wątki przygodowe, niebezpieczeństwo, nieznane moce i intrygi, ale większość była mocno naciągana. Tylko intrygi w pełni spełniły moje oczekiwania, co jest o tyle ciekawe, że spodziewałabym się czegoś wręcz odwrotnego. Wydawać by się mogło, że napisanie przygodówki jest prostsze niż porządne uknucie sieci spisków, a tu proszę, takie zaskoczenie! To świadczy o potencjale Dennard i daje nadzieję na niezłą kontynuację. Na plus wychodzą też nieznane moce, a nawet przyjaźń (tyle że nie w wykonaniu głównych bohaterek). Niestety bardzo dużo zepsuł kiepski, fanfickowy styl autorki oraz fatalne kreacje Safi i Iseult. Niewykluczone, że ta druga jeszcze mnie czymś zaskoczy, ale na razie nie popisała się niczym szczególnym.

Nie mogę z czystym sumieniem polecić Prawdodziejki, ponieważ początek jest bardzo toporny, chaotyczny i infantylny. Mimo to, gdy książka się skończyła, poczułam nutkę żalu, bo w pewnym momencie nawet udało mi się wciągnąć w fabułę i chętnie poznałabym tajemnice stworzone przez Dennard. Ostatecznie oceniam Prawdodziejkę dość dobrze, chociaż przestrzegam przed stylem i brakiem spójności, szczególnie w pierwszej połowie książki.
Autor: Kobiece recenzje, data: 04.03.2017 00:34, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Prawdodziejka

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Od dawna nie czytałam książek fantasy. Odkąd w gimnazjum w moje ręce wpadła seria o Harrym Potterze i do tej pory czekam na list z Hogwartu, to nie ciągnęło mnie do tego typu literatury. Kocham Harrego, ale inne powieści tego typu nigdy mnie nie fascynowały. Czemu? Nie wiem, bo czarownice i magiczne klimaty zawsze mi się podobały. Po prostu omijałam takie książki i teraz wiem, że mam sporo do nadrobienia.

O Prawdodziejce dowiedziałam się na Krakowskich Targach Książki w tamtym roku. Szłam alejką i po prostu spodobała mi się okładka. Jest naprawdę piękna i ma w sobie coś magicznego. Przeczytałam opis i coś tknęło mnie, że powinnam koniecznie przeczytać tę powieść. Zanim doszło jednak do realizacji mojego planu minęło sporo czasu, a ja podchodziłam do lektury Prawdodziejki kilkukrotnie. Jaki jest ostateczny efekt tego spotkania? Zapraszam na moją opinię!

Kłopoty. Przygoda. Magia. To trzy słowa, które idealnie opisują Prawdodziejkę. Wiem, że to mało, by przekonać Was do lektury, ale uwierzcie mi, że to w zupełności powinno wystarczyć, bo ja zakochałam się w tej niesamowitej powieści.

Poznajemy dwie młode czarodziejki, które uwielbiają pakować się w kłopoty. Safiya i Iseult posiadają moce, które sprawiają, że obie są wyjątkowe. Ta pierwsza jest wiedźmą prawdy, która musi swoją moc trzymać w tajemnicy, gdyż wiele osób z chęcią wykorzystałoby jej umiejętności w niecnych czynach. Ta druga sama do końca nie zdaje sobie sprawy ze swojej siły i nie ma świadomości, że lepiej, by się o niej nie dowiedziała. Co może wyniknąć z połączenia takich dwóch szalonych czarownic? Czasy rozejmu między imperiami dobiegają końca, a wojna wisi w powietrzu. Dziewczyny narażają się Krwiodziejowi i tutaj zaczyna się cała przygoda. Obie będą musiały zmierzyć się z niebezpieczeństwem, które pojawia się prawie od razu.

Tutaj nie ma miejsca na nudę, bo od samego początku wpadamy w wir akcji, która trwa do ostatniej kartki tej powieści. Pojawia się mnóstwo postaci, czarodziejów, a każdy z nich charakteryzuje się innymi zdolnościami. Komu można ufać? Komu nie? Naprawdę fajne było to, że bardzo zaangażowałam się w lekturę i przeżywałam wszystko co się działo. W dodatku w książce pojawia się wątek miłosny, który nie dominuje, ale dla mnie, czyli miłośniczki romansów, to coś co bardzo pasuje do tego typu powieści. I jestem przekonana, że Wam też by się spodobał :)

Styl Susan Dennard jest lekki, a powieść czyta się naprawdę szybko. Ja pochłaniałam kolejne strony z prędkością światła, a przeczytanie tej książki zajęło mi raptem dwa dni.

Prawdodziejka to powieść o młodych silnych kobietach. O przyjaźni, która jest tak mocna i prawdziwa, że można oddać za nią życie. I przyznam się Wam szczerze, że bardzo żałuję, że długo odmawiałam sobie lektury tej książki, bo świat w niej przedstawiony i przygody dwóch czarodziejek, naprawdę mnie zafascynowały i wciągnęły bez reszty. W dodatku widziałam gdzieś zapowiedź drugiej części cyklu Czaroziemie i nie mogę się jej doczekać! Wiatrodziej ma mieć premierę jeszcze w tym roku.

Serdecznie polecam!
Autor: redgirlbooks, data: 01.03.2017 17:31, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

redgirlbooks

Zanim sięgnęłam po tę książkę, już kilka razy przewinęła mi się w postach na książkowych profilach, na instagramie. Jestem okładkową sroką. Również i w tym przypadku, moją uwagę przykuła oprawa. Gdy już miałam ją w łapkach, byłam do niej sceptycznie nastawiona i do rekomendacji na przodzie okładki:

''Zróbcie miejsce na półce z ulubionymi książkami - Prawdodziejka wejdzie do kanonu.'' Sarah J. Maas

Obawiałam się, że dostanę mdłą historię, z jednorożcami w tle, ale ta książka przeszła moje oczekiwania! Dlaczego? O tym napiszę poniżej.

Więziosiostry, oddadzą za siebie życie. Jeśli nadepniesz jednej z nich na odcisk, one zrobią wszystko byś tego pożałował. Łączy je silna i nierozerwana więź. Nic nie zniszczy ich przyjaźni.

Safiya i Iseult, to młode czarodziejki. Safi jest Prawdodziejką, która rozpozna każde kłamstwo i fałsz. Musi ukrywać się ze swoim talentem, gdyż może on zostać wykorzystany jako broń. Iseult, to z kolei Więzidziejka, która rozpoznaje emocje ludzi, za pomocą wici Więzi. Nie widzi jednak swoich, ani podobnych jej magów. Obie dziewczyny, chociaż są połączone ze sobą silną więzią, są bardzo od siebie różne. Iseult, jest urodzonym taktykiem i potrafi trzymać nerwy na wodzy, podczas gdy Safiya jest impulsywna i działa pochopnie. Obie czarodziejki, szybko wpadają w kłopoty i muszą uciekać przed strażnikami. Dodatkowo, w pościg za nimi, ruszył krwiożerca, który im nie odpuści.
Zaczynają zbliżać się trudne czasy. Ponad dwudziestoletni rozejm, pomiędzy imperiami się kończy i w powietrzu wisi widmo,Wielkiej Wojny. Imperator Cartorry, Henrick, zamierza wziąć Safi za żonę, aby móc wykorzystać jej zdolności w walce. Dziewczynie w ucieczce, pomaga jej wuj, który chce uniknąć bitwy. Wynajmuje księcia Merika, który ma za zadanie wywieźć ją, do opuszczonego miasta portowego. Jeśli czarodziejka dotrze cała i zdrowa do Lejny, to mężczyzna dostanie, to czego pragnął dla swojego kraju. Więziosiostry czeka droga pełna niebezpieczeństw. Walka z władcami, ich najemnika i krwiożercą. Czy dziewczynom się uda? Czy na końcu drogi czeka na nie zwycięstwo?

Zaczynając czytać tę książkę, myślałam, że zanim akcja się rozwinie, to minie trochę czasu. Jednak tu, obie czarodziejki, już od pierwszych stron są w tarapatach. Akcja prze do przodu, czytelnik wstrzymuje oddech i jest oczarowany. Tak było ze mną, zdecydowanie się nie zawiodłam. Na początku miałam problem z załapaniem tych różnych nazw, ale w miarę czytania, ta bariera zanikała.
Co mi się podobało? Autorka ukazała nam, dwie młode kobiety, które były silne i wytrzymałe. Same o siebie dbały, bez pomocy żadnego mężczyzny. Znajdzie się tu mały wątek miłosny, ale Dennard skupiła się bardziej na przyjaźni obu dziewcząt. Ukazała nam przyjaźń, zdolną do wszystkiego. Przyjaciółki, które pomimo wszystko nadal przy sobie trwają. Każdemu życzyłabym kogoś tak oddanego i lojalnego. Piękne opisy, dobre dialogi, niespodziewane zwroty akcji, to wszystko sprawiało, że płynęłam przez tę powieść. Niekiedy było zabawnie, a niekiedy cała się spinałam, czekając na dalszy rozwój wydarzeń. Co do bohaterów, to bardzo polubiłam, Merika. Ujął mnie swoją uczciwością i troską o swoją załogę i poddanych. Safi, za cięty język i zawziętość. Zdecydowanie lubię postacie kobiece z pazurem. Sama Iseult, była dla mnie momentami zagadką, ale nie mogę powiedzieć o niej złego słowa, bo za wszelką cenę chciała chronić przyjaciółkę.
Podsumowując, powieść jest naprawdę wciągająca. Z każdą stroną poznajemy kogoś nowego, obdarzonego mocami, m.in; wiatrodzieje, ogniodzieje, czy żelazodzieje. Czyta się ją łatwo, jest pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, a sami bohaterowie są świetnie wykreowani. Tej powieści się nie czyta. Przez nią się płynie. Z niecierpliwością będę oczekiwać drugiego tomu, pod tytułem ''Wiatrodziej''. Mam nadzieję, że trafi w moje łapki, bo jestem ciekawa dalszych losów, moich ulubionych postaci.
Autor: Paula, data: 13.02.2017 17:30, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Świetna książka o przyjaźni

Już od premiery Prawdodziejki, miałam wielką ochotę ją przeczytać. Z opisu fabuły wnioskowałam, że powinna mi się spodobać, bo takie książki lubię. Okazja do poznania jej, trafiła się kilka miesięcy później. Czy moje pierwsze spostrzeżenie o tej książce było trafne? Zapraszam do przeczytania recenzji, aby poznać odpowiedź ;)

Główne bohaterki to Safiya i Iseult, (przy czym muszę dodać, że bardzo podoba mi się imię tej pierwszej) dwie przyjaciółki, które są więziosiostrami. Safi i Is są zupełnym przeciewieństwem, ale oddałyby za siebie życie. Gdy jedna jest w opałach, druga robi wszystko, żeby jej pomóc.
Safi jest Prawdodziejką, do tego jedyną w Czaroziemiach. Długo jej się udaje utrzymać swój dar w tajemnicy. Iseult z kolei jest więziodziejką.

Już z pewnością zauważyliście, że jest tu (zresztą, jak w większości książek fantastycznych) oryginalne słownictwo – więziosiostry, prawdodziejka, Czaroziemie, więziodziejka itd. Każdy czarodziej w tym świecie, przynależy do danej grupy, np. ziemiodzieje, wiatrodzieje, wododzieje. Z początku, gdy zostajemy przysypani tymi nowymi określeniami, jest troszkę ciężko się połapać. Ale autorka wszystko z czasem wyjaśnia, więc im dalej w fabułę, tym więcej wiemy i jest łatwiej.

Na początku akcja powoli nabiera tempa. Także to, plus lekki problem z połapaniem się w tym świecie, może niektórych zniechęcić, do kontynuowania. Jedank mnie to nie zniechęciło. Akcja w pewnym momencie nabiera tempa i potem już nie sposób się oderwać. Przeczytanie Prawdodziejki zajęło ok. tydzień. Najprosztsze wytłumaczenie – szkoła. Ale gdyby nie to, pochłonęłabym ją, myślę w dwa – trzy dni.

Susan stworzyła naprawdę ciekawy świat, wykreowała świetnych bohaterów. Polubiłam obie nasze bohaterki, aczkolwiek w niektórych momentach Safi mnie irytowała. Ale myślę, że mogę jej to wybaczyć, bo często wynikało to z troski o bezpieczeństwo swoje lub Iseult. Merik, książę Nubrevny także okazał się bardzo interesującym bohaterem. Czekałam z upragnieniem na pewien momet, który w końcu miał miejsce... Albo nie, nic nie gadam ;P

Prawdodziejka mimo małych wad, jest naprawdę cudowną historią o przyjaźni. Iseult ma wielkie szczęście, że ma Safiyę, a Safi, że ma Is. Przyjaźń, to naprawdę piękna rzecz, i bardzo mi się podobało to, jak została przedstawiona w Prawdodziejce.

Odwołując się do mojego pytania na początku recenzji – tak, moje spostrzeżenie było jak najbardziej trafne ;) Teraz z wielką niecierpliwością wyczekuję Wiatrodzieja, bo jestem strasznie ciekawa co tam się dalej wydarzy :D Więc byle do kwietnia, bo wtedy ma być premiera <3

zabookowanyswiatpauli.blogspot.com
Autor: zatraceniwkartkach, data: 10.02.2017 19:33, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Kreatywna "Prawdodziejka"

Patrząc po tytule możemy się spodziewać jednej głównej bohaterki. Idąc dalej tropem dedukcji i wcześniejszego sprawdzenia gatunku, zakładamy, że będzie to dziewczyna obdarzona magicznymi mocami. I oczywiście będzie coś z prawdą. W połowie dobrze, a w połowie nie. Jest to bowiem historia, która skupia się na kilku osobach, chociaż tylko jedna z nich prowadzi narrację.

Zacznijmy jednak od początku. Cała akcja skupię się wokół Safiyi i Iseult, które są młodymi czarodziejkami. Kiedy je poznajemy są w czarnej du.... Wogóle cała książka jest tak naładowana akcją, że czytelnik nie ma chwili wytchnienia. Od początku do końca coś się dzieje, co sprawia, że odłożenie tej książki graniczy z cudem. Miałam jednak wrażenie, że jest to troszeczkę przytłumione, że to taki wstęp do czegoś większego.

Iseult jest więziodziejką. To znaczy, że widzi więzi innych i je rozumie. W ten sposób może wyczuć kogoś emocje, pobudki, co sprawia, że łatwiej jest jest przeżyć w społeczeństwie, w którym jest cudzoziemką. Pochodzi ona z plemienia Nomatsanów, którzy są znienawidzeni przez mieszkańców Venazy. Dziewczyna ze względu na swój kolor skóry stara się żyć na uboczu i nikomu nie przeszkadzać. Niestety sama jeszcze do końca nie odkryła swoich zdolności.
Safiya pochodzi z arystokratycznej rodziny. Jej rodzice nie żyją, więc była wychowywana przez wuja. Całe dzieciństwo przygotowywała się do przejęcia majątku całego rodu. Ukrywa swój dar. Jest jedyną żyjąca prawdodziejką. Jej dar jest wielce pożądany. Wyobraźcie sobie, że wiecie, kiedy ktoś kłamie, przydatne, no nie? Zwłaszcza w czasie zbliżającej się wojny.
Dziewczyny różnią się statusem, pochodzeniem, urodą i charakterem, a mimo wszystko stają się więziosiostrami. Taki siostrami z wyboru.

Przyznam się Wam do czegoś. Ogromnie lubię słowotwórstwo. Jestem w klasie polonistycznej, więc takie rzeczy mam na co dzień. Tutaj autorka przeszła samą siebie. Mamy wiatrodzieji, krwiodzieji, prawdodzieji,więziodzieji,ziemodzieji, ogniodzieji i wiele wiele więcej. To prawdziwe mistrzostwo. Choć mam małą radę dla pani Dennard. Może by się tak zlitować nad czytelnikiem i dodać mały słowniczek pojęć najpotrzebniejszych? Bo moja początkowa lektura wyglądała tak: przeczytałam kilka stron, ale nie wiedziałam co tak naprawdę przeczytałam. Po raz pierwszy spotkałam się z tak oryginalnym pomysłem. Chyba nikt nie może zarzucić tej książce powtarzalności. To świat stworzony od podstaw. Brak tutaj "inspiracji" innymi książkami fantastycznymi. Jest tutaj zastosowany jednak zabieg, który jest również w "Czasie żniw". Czytelnik zostaje wrzucony w cały świat, bez wcześniejszego przygotowania. Sami musimy zbudować sobie pewne tłumaczenia, cegiełka po cegiełce zrozumieć intrygi polityczne i rodzinne. Czy tutaj to działa? Tak, chociaż pierwsze pięćdziesiąt stron było dla mnie trudne. Potrzebowałam czasu, żeby wgryźć się w historię. Kiedy mi się to udało wszystko leciało jak z płatka, a ja chłonęłam każdą stronę. Czasami się zdarza, że trochę książki przeskakujemy, czekamy na dialogi, omijamy opisy, a tutaj tak nie można było. Miałam wrażenie, że każde słowo jest potrzebne, umieszczone we właściwym miejscu.

Wreszcie trafia się książka fantastyczna, gdzie podkreślona jest rola przyjaźni. Już nie skupiamy całej swojej uwagi na rodzącym się romansie. O nie! Oczywiście lekki wątek romantyczny się pojawia, ale nie gra to pierwszych skrzypiec. To nawet nie gra drugich!
Na uwagę zasługują oczywiście wykreowane postacie. Przede wszystkim Safi i Iseult. One nie chcą ratować świata i być w centrum uwagi. One pragną spokoju. Gdybym teraz musiała między nimi wybierać, to nie zrobiłam bym tego. Pokochałam obie.

Już nie mogę się doczekać drugiej części pt. "Wiatrodziej". Obstawiam, że będzie to historia Merika, który ma swoją rolę w części pierwszej. Mam nadzieję, że poziom będzie jeszcze większy. "Prawdodziejka" to historia, która skupiła się na przygodzie. Powiem Wam, że nie bez powodu książkę poleca Sarah J. Mass. Naprawdę to jest coś mocnego. Czy jest to lepsze od "Szklanego Tronu"? Postawię te dwie książki na równi.

Książkę polecam zarówno fanom fantastyki, jak i maniakom politycznych rozgrywek czy wali bronią białą. Jeśli lubicie perfekcję, to śmiało, czytajcie. Świat Susan Dennard jest bardzo dopracowany, ale przede wszystkim instygujący. Gratuluję wydawnictwo SQN, bo ostatnio mają ogromny talent do wydawania perełek.
Autor: Przeczytanki, data: 31.01.2017 17:51, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Śmiertelna prawda

"Oceń swoich przeciwników-mawiał. Zbadaj teren. Jeżeli to możliwe, wybierz pole walki."

Od pewnego czasu ciągnie mnie do fantastyki, a dzięki nowej współpracy z Wydawnictwem Sine Qua Non, mam częstszą ku temu okazję. Testuję więc nowe literackie światy i szukam czegoś, co wbije mnie w fotel. Na razie takiej pozycji nie znalazłam, chociaż "Prawdodziejka" narobiła mi smaku...
Historia o jedynej na świecie czarodziejce, której magia pozwala rozpoznać fałsz, miała ogromny potencjał. Jednak dla mnie za długo się rozpędzała, a gdy już nabrała tempa – urwała się. Wiem, że to pierwszy tom serii i liczę, że kolejne wniosą nieco światła do pogmatwanej historii bohaterki i jej przyjaciół.

Safiya to Prawdodziejka, która ukrywa przed wszystkimi swoją moc, z obawy o próby jej wykorzystania w złych celach. Jej wsparciem i najbliższą osobą jest Iseult – wywodząca się z powszechnie piętnowanej rasy Więziodziejka. Jej darem, a jednocześnie przekleństwem jest to, że widzi nici więzi wszystkich wokół niej. Widzi ich ból, strach i gniew. Jednak jest w niej coś specyficznego, co sprawia, że nigdzie nie ma dla niej miejsca. Zawsze odpychana i odsuwana od reszty, spokój znajduje jedynie w pobliżu Safi – swojej więziosiostry. Niestety gorąca krew Prawdodziejki często pcha je obie w ogromne kłopoty.

Książka Susan Dennard to pełna magii opowieść o przyjaźni i odkrywaniu własnej tożsamości. O przewartościowywaniu planów i marzeń. O empatii i dorastaniu. O wolności i samodzielności. Ma naprawdę ogromny potencjał, chociaż, jak dla mnie, męczy trochę chaotycznością i infantylnością głównej bohaterki.

"Bądź jak kwiat, jak kwiat na tafli jeziora."
Pakowanie się w kłopoty to specjalność Safiyi a ratowanie jej tyłka należy do Iseult. Razem tworzą parę prawie niepokonaną, jednak dla mnie ciekawszą i dojrzalszą osobowością jest Więziodziejka i nie rozumiem zamieszania wobec magii prawdy, którą (jak sama Safi przyznaje) można oszukać. Dla mnie moc Iseult oraz tajemnica z nią się wiążąca jest o wiele bardziej magnetyczna i to na niej skupiała się moja uwaga podczas lektury. Z pewnością sięgnę po "Wiatrodzieja" by poznać dalsze losy bohaterek, które ruszają ku swojemu przeznaczeniu.

A z ciekawostek – Dennard stworzyła opisany przez siebie świat na podwalinach Europy. W książce znajdziecie też mapę krain, przez które wędrują postaci literackie. Mnie szczególnie zaciekawił... Poznin ;)
Autor: Książkowe Wyznania , data: 26.01.2017 13:32, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Prawodziejka- Książkowe wyznania

Safija fon Hasstrel i Iseult det Midenzi to są dzisiejsze główne bohaterki.
Dwie przyjaciółki, czarodziejki połączone niezwykle silnymi więzami, są w stanie oddać za siebie życie.
Różnią się od siebie wszystkim: charakterem, wyglądem, temperamentem czy sposobem podejmowania decyzji, a jednak są od siebie niezależne.

Safija jest jedyną na Czaroziemiach prawdodziejką, która potrafi odróżnić każde kłamstwo. Niestety musi ona trzymać swój dar w sekrecie, aby nie zostać wykorzystaną w konflikcie.
Iseult to z kolei więziodziejka, która za pomocą koloru więzi danego człowieka jest w stanie odczytać jego emocje.
Jednak jej prawdziwe moce są tajemnicą dla niej samej.
I może lepiej, aby moce nie wyszły na światło dzienne.

Bohaterki są więziosiostrami i marzą tylko o jednym.
Chcą mieć cisze i wieść spokojne życie.

Niestety Dwudziestoletni rozejm dobiega końca, a wojna wisi w powietrzu.
Sojusznicy zaczynają być do siebie wrogo nastawieni i coraz więcej kombinują. Na domiar złego dziewczyny po raz kolejny wpakowały się w niemałe kłopoty.
Są zmuszone uciekać przed Krwodziejem, który zaczyna deptać im po piętach.
Dziewczyny muszą zmierzyć się w czekającymi na nie niebezpieczeństwami, będą musiały walczyć z najemnikami oraz władcami.
Przecież nikt nie cofnie się przed zdobyciem kogoś tak cennego w konflikcie jak Prawdodzieja.


Każda z dziewczyn posiada bardzo bujną historię, sprzed opisanych na początku zdarzeń.
Więziosiostry bardzo szybko zyskują sympatię czytelnika, są bardzo barwnymi postaciami.
Podoba mi się pomysł, że autorka wykreowała dziewczyny na tak waleczne i inteligentne osoby, są niezależnie od żadnego mężczyzny i polegają na sobie.
Jednak rola męska się pojawi w wątku miłosnym.

W książce też znajdziemy wielu innych drugoplanowych bohaterów, którzy są równie dobrze wykreowani postaciami.
Każdy z nich jest inny, ma swoją unikalną osobowość, co na pewno daje wielkiego plusa dla książki.

Czytając na pewno nie staniemy się ofiarami nudy. Tu akcja goni jeszcze większą akcję, nie ma chwili na wytchnienie.
Każda z przygód jest dynamiczna i bardzo ciekawa, co tylko zachęca do czytania więcej, więcej ...
W książce znajdziemy główną fabułę i wątki. Z czego wątek miłosny jest dość dobrze z pewną dozą niepewności widoczny.
Fabuła z licznymi zwrotami akcji i czekającymi na drodze czytelnika zagadkami wciągnęła mnie dogłębnie.
Pomijają pewien fakt, a mianowicie okładkę, która mówi sama przez siebie.
Co tylko potwierdza mnie w przekonaniu, że tą książkę można ocenić po okładce. Jednak i w tym jest pewna niezgodność, ponieważ książka jest lepsza od okładki.
Na chwilę obecną wyczekuję kolejnego tomu tej Epickiej, wciągającej i wgniatającej czytelnika w fotel powieści.
Autor: Ines de Castro, data: 08.01.2017 22:53, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Prawda może okazać się niebezpieczna

Opis fabuły
Safi i Iseult są więziosiostrami. Ta pierwsza ma moc prawdodziejstwa - rozróżniania prawdy i fałszu. Trzyma swój dar w sekrecie, by nie paść ofiarą spisków oraz nie zostać marionetką potężnych władców królestw Czaroziemia. Iseult natomiast sama nie wie, kim jest. Obie dziewczyny pragną wolności i spokoju. Niestety, Rozejm dobiega końca i atmosfera w królestwach robi się gęstsza niż kiedykolwiek. Wojna wisi w powietrzu i nikt już nie gra fair. Do czego zdolni są posunąć się władcy i ich najemnicy, by schwytać Safi, gdy jej moc wyjdzie na jaw? A kto okaże się prawdziwym przyjacielem prawdodziejki?

Opinia
Ostatnio coraz częściej sięgam po fantasy i okazuje się, że coraz częściej mi się to podoba. Tym razem to Susan Dehnard przedstawiła mi swoje czarodziejskie uniwersum, w którym się zakochałam.
Wszechobecna magia - tak w skrócie można opisać tę powieść. Muszę też zauważyć, że jest tu najżywszy opis tańca, jaki kiedykolwiek czytałam. W czasie lektury miałam wrażenie, że razem z głównymi bohaterkami uciekam uliczkami, wędruję po lasach i górach Czaroziemia, a zaczarowany wiatr Kullena i Merika muskał mnie po twarzy. Świat, w którym toczy się akcja jest równie oryginalny, jak jego mieszkańcy. Nie ma tu groźnych smoków ziejących ogniem ani walecznych rycerzy w lśniących zbrojach. Są za to czarodzieje i czarodziejki o naprawdę nietypowych imionach. Aeduan - co to ma być? Jednakże, właśnie imiona, takie jak Aeduan, Safiya i Kullen, sprawiają, że ta książka jest tak magiczna.
Od pierwszych stron zostajemy wrzuceni na głęboką wodę, a akcja mknie najszybciej, jak to możliwe. Na każdej z prawie 400 kart powieści coś się dzieje. Osobiście, w trakcie lektury miałam rumieńce na twarzy, gdy tylko myślami przenosiłam się do zaczarowanej i tajemniczej krainy, wykreowanej przez Dehnard. W książce mamy ogromną wielowątkowość, a nic nie jest wspomniane przypadkowo. Każdy szczegół jest wart naszej uwagi, a wszystko ma swoją przyczynę i skutek. Pod tym względem powieść jest niezwykle dokładnie dopracowana. Nic nie jest także powiedziane bezpośrednio. Czytelnik dostaje odpowiednią porcję faktów, by w odpowiedniej chwili odkryć prawdę i czerpać przyjemność z lektury w jej pełnym wymiarze. Wszelkie emocje bohaterów są tak znakomicie opisane, że sami możemy utożsamić się z postaciami Prawdodziejki. W gruncie rzeczy nie rozumiem jednak, czemu moc Safi jest aż tak pożądana. W końcu nie ma to żadnego znaczenia militarnego... Jednakże może akurat ja nie cenię sobie prawdy na tyle, by zrozumieć chęć wykorzystania Safi przez władców imperiów.
Okładka, tak jak cała powieść, jest przepełniona magią. Od Safi aż bije aura czarów i tajemniczości. Tłumaczom i korektorom udało uchronić Prawdodziejkę od błędów. Jak w każdej powieści, mamy jakieś niedomówienia, ale jest to kolejny powód, by sięgnąć po drugi tom, Wiatrodziej. Mam nadzieję, że tam rozwinie się ten wątek miłosny, który został tu wprowadzony i bardziej skupimy się na Meriku.
Ines de Castro
Autor: OgródKsiążek, data: 03.01.2017 22:16, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dwie wyjątkowe przyjaciółki i świat pełen magii

Sarah J. Maas i jej "Dwór cierni i róż" to moje wielkie odkrycie ubiegłego roku. Zakochałam się w tej historii tak mocno, że oczekiwanie na drugi tom dłuży się niemiłosiernie. Ten czas trzeba sobie jednak jakoś zająć, a czy może być coś lepszego niż książka, której jej zdaniem nie można przegapić? A do tego jeszcze opatrzona tak piękną okładką!

Safiya i Iseult to młode czarodziejki - prawdodziejka i więziodziejka, które łączy coś szczególnego. Są więziosiostrami, co oznacza przyjaźń wyjątkową, gotową pokonać wszelkie przeciwności, taką na dobre i złe, aż po grób. A trudności spotyka ich niemało. Safi przegrywa w karty wszystkie ich oszczędności. Chcąc dać oszustowi nauczkę, przygotowują zasadzkę. Niestety zamiast Rzeźbimieszka trafiają na Mistrza Gildii i w rezultacie muszą uciekać przed strażnikami. W dodatku zaczyna ich ścigać również pewna postać rodem prosto z Otchłani... Tajemnica dziewczyny jest niebezpiecznie bliska ujawnienia, wuj składa jej niespodziewaną (i podejrzaną) propozycję, a nad Czaroziemiami unosi się widmo rychłej wojny. Safi i Iseult wyszkolono w magii i w walce, ale czy wystarczająco, by wyszły z tego cało?

Ogromnie spodobał mi się świat stworzony przez Susan Dennard - te wszystkie krainy i czarodzieje dysponujący przeróżnymi rodzajami magii (wiatrodzieje, wododzieje, ogniodzieje, jadodzieje, klątwodzieje i inni) zupełnie zawładnęli moim wolnym czasem. Gdy już się wciągnęłam w czytaną historię, nie chciałam się od niej oderwać. W dodatku żaden moment nie był odpowiedni na przerwanie lektury - cały czas coś się działo! Nie było zbędnych opisów ciągnących się w nieskończoność ani przydługich rozmyślań bohaterów. Wręcz przeciwnie. Gdy tylko Safi lub Iseult znajdują chwilę, by zebrać myśli, zaraz zostają wciągnięte z powrotem w wir wydarzeń.

Chociaż akcja powieści skupia się głównie wokół domny Safiyi i jej więziosiostry, pozostali bohaterowie także zasługują na uwagę. Są to bowiem postaci oryginalne i nieschematyczne. Szczególnie zaintrygował mnie Aeduan. Spodziewałam się typowego czarnego charakteru, skupionego bez reszty na wykonaniu swojego zadania. Myślałam, że po prostu będzie dziewczyny ścigał do końca tomu (a pewnie i dłużej) i tyle. Tymczasem okazał się postacią o wiele bardziej złożoną. Nie definiuje go jego misja ani nawet rodzaj magii, jaką dysponuje. Razem z domem Eronem (którego też nie mogę rozgryźć) był dla mnie chyba największym zaskoczeniem.

"Prawdodziejka" Susan Dennard zabierze Was w ekscytującą podróż, pełną zwrotów akcji i nieprzewidzianych zdarzeń. Pokaże krainy pełne magii i czarodziejów władających wszystkimi żywiołami. Towarzyszyć Wam będą na każdym kroku postaci wyjątkowe i nieschematyczne, targane najróżniejszymi emocjami. A gdy już dobrniecie do końca i wciąż będzie Wam mało, pozostanie świadomość, że ta wspaniała przygoda dopiero się przecież zaczyna. Polecam!

https://ogrodksiazek.blogspot.com
Autor: Natalia z Osobliwego Delirium, data: 10.12.2016 16:07, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Safi i Iseult

Z początku ciężko było mi się przyzwyczaić do bohaterów, jak i klimatu powieści. Nie wynika to z tego, iż bohaterowie są źle wykreowani, bo jest odwrotnie. Sądzę, że to kwestia dwóch głównych bohaterek. Raz czytałam coś z perspektywy Safi, a następnie nagle przeskakiwałam do odczuć Iseult. Momentami czułam się nieco zdezorientowana. Na szczęście dosyć szybko uporałam się z tym problemem i w krótkim czasie pochłonęłam tę książkę!

Myślę, że największą zaletą Prawdodziejki jest świat wykreowany przez autorkę. Nie jest on zbyt skomplikowany, ani za prosty. Czytelnik stopniowo się z nim zapoznaje, wnikając w niego, jego historię, mieszkańców i tradycje.

Wspomnę też co nieco o bohaterach, bo zdecydowanie warto. Mimo mojej początkowej dezorientacji, naprawdę się zżyłam ze wszystkimi postaciami. Zostały one bardzo dobrze przedstawione, żadna nie była nijaka, co mnie bardzo cieszy. Szczególnie polubiłam Aeduana, bo wydał mi się najbardziej tajemniczy, zawsze mam słabość do takich bohaterów.

Pomysł na fabułę jest dość oryginalny, ale nie idealny, gdyż widzę podobieństwo do innych młodzieżówek. Lecz traktuję to raczej z przymrużeniem oka, gdyż ciężko stworzyć coś nowego, co będzie zupełnie czymś niespotykanym.

Bardzo polecam Wam Prawdodziejkę, gdyż pozytywnie się zaskoczyłam. Pomimo paru niedociągnięć, powieść czytało mi się przyjemnie i lekko. Wartka akcja i narastające napięcie aż do samego końca spowodowały, że niecierpliwie oczekuję kontynuacji losów Safi i Iseult! Dlatego jeśli nadal się zastawiacie nad tą książką, lećcie czym prędzej do księgarni!

Recenzja pochodzi z osobliwe-delirium.blogspot.com
Autor: Polecam Goodbook, data: 08.12.2016 10:13, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Lojalnośc i odwaga

Pierwsze wrażenie

Z początku myślałam, że książka mi się nie spodoba. Nie dlatego, że akcja się dłużyła, bo wręcz przeciwnie, cały czas coś napędzało bohaterki do działania. To przez to, że nie gustuję w takiej fantastyce. Miałam też problem z wymawianiem imion postaci, występujących w książce. Naprawdę! Jednak jestem zadowolona z tego, że Prawdodziejka trafiła w moje ręce.

Styl pisania
Nie jestem dużym fanem trzecioosobowej perspektywy, ale przyznaję się, że w tej książce to mi nie przeszkadzało. Susan Dennard umie oczarować słownictwem, którym się posługuje, budując ciekawe opisy, dialogami, które naprawdę są zabawne.

Zaciekawienie
Czasami gubiłam się w wydarzeniach, które działy się tak szybko, ale jednak nie było nudno. Autorka nie pozwala czytelnikowi zmrużyć oka. Co chwila napędza jakaś akcję. Głowne bohaterki nie mają ani trochę odpoczynku, cały czas podróżują, walczą, uciekają. Najbardziej podobało mi się to, że obie były w stanie oddać za siebie życie. Były tak mocno ze sobą związane przyjaźnią, więzią, że nie potrafiły sobie nie pomóc w trudnych sytuacjach.
Książka udowadnia, że lojalność i przyjaźń istnieją. Istnieje także miłość.

Kreowanie bohaterów
Obie bohaterki, czyli Safi i Iseult były ciekawymi postaciami. To trzeba przyznać. Nie mogę wybrać, która podobała mi się bardziej.
Jednak bardzo lubiłam, kiedy pojawiał się książę Merik, uparty, zabawny i śmiesznie się denerwujący. No i oczywiście wątek między nim i Safi...
Ale, ale, ale... Krwiodziej tez swoje zrobił i mnie zafascynował. Ostatnie strony książki wręcz pochłonęłam, licząc na to, że może jednak wróci tam, gdzie zostawił bohaterkę (nie powiem którą, nie chcę zdradzać). Nie stało się tak. Podobała mi się jego postać, jego charakter był na tyle ciekawy, że przestałam go mieć za złego bohatera.

Podsumowując
Książka bardzo mi się podobała. Nie do końca rozumiem zakończenie. Jest dla mnie bardzo otwarte, a takich nienawidzę. Jednakże to nie zmieni oceny. Prawdodziejka to świetna lektura, którą serdecznie każdemu polecam.

polecam-goodbook.blogspot.com
Autor: Singielka007, data: 06.12.2016 15:04, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Iseult i Safi

W świecie, w którym żyją Iseult i Safi, ludzie mają pewne zdolności. Można być ogniodziejem, wododziejem, krwiodziejem, ziemiodziejem, żelazodziejem... Jest wiele 'odmian' magii, którymi mogą władać.
Safi to prawdodziejka. Potrafi wyczuć, kiedy któś ją okłamuje, a kiedy mówi prawdę. Potrafi walczyć. Taka moc zdarza się bardzo rzadko. Jest domną - potomkinią tronu, jednak jej wuj (pijaczyna) upiera się, że dziewczyna nie poradzi sobie. Tak naprawdę, mimo że Safija rzadko zgadza się z wujkiem, uważa tak samo. Jest dobrą aktorką, jest roztrzepana, najpierw robi i mówi, a potem myśli. Tak zdecydowanie nie może zachowywać się następczyni tronu.
Iseult to więziodziejka. Widzi jak w danej chwili czują się inni. Czerwone nici więzi - wstyd, różowe - radość, szare - strach, niebieskie - smutek... Jednak nie widzi swoich nici więzi oraz innych więziodziejek. Dlatego też mówi się, że więziodziejki nic nie czują. Powinny być spokojne i opanowane. Dziewczyny zaprzyjaźniły się, kiedy w wieku dwunastu lat Iseult uratowała życie Safi przed rozszczepionym. Stały się nawet więziosiostrami. Od tamtej chwili więziodziejka uczyła się razem z przyjaciółką na dworze.
Obie musiały jednak uciec od tego wszystkiego. Magia Safi jest bardzo pożądana, zwłaszcza dlatego, że ma skończyć się 20-letni rozejm wszystkich krain. Nie wiadomo, kto mówi prawdę a kto nie, dlatego wszyscy chcą mieć prawdodziejkę tylko dla siebie. Iseult i tak nie ma się gdzie podziać i za nic w świecie nie opuściłaby swojej więziosiostry, więc pomaga jej i ukrywa się razem z nią. Iseult bowiem kilka lat temu uciekła ze swojej krainy i nawet nie wie, jak bardzo wszystko się tam zmieniło...

Na początku książki postaci są wrzucone dosyć nagle i trzeba czytać powoli, żeby móc rozróżnić osoby. Jednak w trakcie akcji można się wciągnąć, ponieważ potem kolejne postacie pojawiają się, ale można je dosyć łatwo zapamiętać.
Według mnie w książce było trochę za dużo opisów krain i rzeczy kompletnie niepotrzebnych. Mimo to, pochłonęłam ten świat tylko w trzy wieczory.
Osoby w książce były bardzo dobrze wykreowane. Śmierci bardzo dobrze opisane. Ludzie zakochiwali się w sobie, przyjaźnili się, nienawidzili. Chcieli żyć, chcieli umrzeć za swoją ojczyznę. Mieli uczucia i, mimo że niektórzy postępowali źle, mieli na to swoje wytłumaczenia. Robili coś dla kogoś innego - nawet ci najgorsi. To bardzo podobało mi się w tej książce.
Poza tym - ukazana przyjaźń. Nie tylko Iseult i Safi, ale także na przykład Marika i Kullena - więziobraci (poznacie ich w trakcie czytania książki ;)).
Na koniec mogę tylko jeszcze zaznaczyć, że poświęcenie to był najlepszy atut tej książki. Razem z bohaterkami płakałam, zakochiwałam się, lubiłam innych bądź nie. Na pewno nieraz wrócę jeszcze do tej niezwykłej opowieści.
http://intheheavenofbooks.blogspot.com/2016/12/25-recenzja-prawdodziejka.html
Autor: kiniabook, data: 06.12.2016 11:31, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Prawdodziejka wejdzie do kanonu!

„- Czy właśnie tak ubierają się wszyscy Nubreveni? – Safi chwyciła drugą połę koszuli. – To zapinasz tutaj.
- Wiem – wycedził. – jak zapina się koszulę. – Odtrącił nadgarstek Safi. – I nie potrzebuje rad od kobiety, która nosi na ramieniu ptasie gówienko.”

Kiedy na swojej drodze spotykasz więziosiostre, wiesz, że Twoje życie nigdy nie będzie takie jak przedtem. Dlaczego? Szczególna nić, która połączy wasze serca na wieki spowoduje, że staniecie się jeszcze bliższe niż wasza rodzina. Będziecie troszczyć się o siebie, wyciągać nawzajem z kłopotów, wspierać i wybijać z głowy głupie pomysły. Więzosiostra zawsze postawi życie Twoje życie nad swoim i dopilnuje, że z opresji wyjdziesz cało, nawet jeżeli na szwank wychyli swoje zdrowie. Tak właśnie jest z Safiyą i Iseult. Przyciągają kłopoty jak magnez i często wpadają w tarapaty. Muszą uciekać, szukać schronienia. Nawet wtedy kiedy po piętach drepcze im najgorszy koszmar i nic nie jest tak jak powinno.

Susan Dennard stworzyła świat pełen napięcia, tajemnic oraz niebezpieczeństw, które czyhają tuż za rogiem. Nie wiadomo komu ufać. Nawet wuj może okazać się nie tym za kogo dotychczas go miałeś. Może uratować życie lub wręcz przeciwnie, opłacić mordercę. Kiedy ktoś wyciąga pomocną dłoń, trzeba trzy razy zastanowić się, czy nie chce wykorzystać Twojej magii lub po prostu z chciwości wbić nóż w plecy, kiedy tylko stracisz czujność. Tym bardziej, że wojna zbliża się wielkimi krokami.

„Szkoliłaś się w magii i w walce – powiedział jej wtedy Merik. – Władasz mocą, za którą można zabić. Pomyśl, Safi, ile mogłabyś zdziałać. Pomyśl, kim mogłabyś być.”

Safiya posiada niezwykły dar, z którego każdy chciałby skorzystać. Potrafi określić, czy ktoś kłamie lub mówi prawdę. Jej moc jest darem, ale także przekleństwem, ponieważ każdy chciałby wykorzystać go do niecnych celów. Jest on sekretem i tylko nieliczni o nim wiedzą. Najbardziej zaufaną osobą jest Iseult, najlepsza przyjaciółka i towarzyszka tarapatów. Jej moc jest niezidentyfikowana. Widzi więzi, zmianę nastrojów, dzięki czemu potrafi szybko ostudzić emocje szarpiące Safi. To ona jest głosem rozsądku i całkowitym przeciwieństwem więziosiostry. Safi ma zostać domną i reprezentować swoją rodzinę, Iseult przez swoje pochodzenie jest wytykana palcami, ale ich przyjaźń przezwyciężyła wszystko.

Fabuła jest zbudowana na genialnie wykreowanym świecie magii. Opisy miejsc sprawiają, że czujemy się częścią opowiadania, wnikamy w nie i stajemy się obserwatorem, który kroczy tuż za bohaterkami. Susan Dennard pokazała, że jest świetną pisarką, utalentowaną i kreatywną. Nie każdy potrafi stworzyć rozbudowany, wielowarstwowy świat tak, aby czytelnik nie pogubił się w nim, rozumiał każdy szczegół i w ciągłym napięciu czekał na kolejny niuans układanki. Pikanterii dodają zuchwałe kradzieże, szermierka, walka kobiet z dużo silniejszymi mężczyznami, ale także wielka przyjaźń i delikatny romans.

W stu procentach zgadzam się z Sarah J. Maas, która powiedziała: „Zróbcie miejsce na półce z ulubionymi książkami – Prawdodziejka wejdzie do kanonu”. Książka zabrała mnie w świat fantasy, który jest tak bliski memu sercu. Sama chciałabym stanąć obok więziosióstr i walczyć z przeciwnościami losu. Poznać Merika, Aeduana, wuja Erona oraz Kullena. Było warto czytać cały dzień, nie zrobić obiadu, ani posprzątać mieszkanie, tylko pod kołdrą z kubkiem gorącej herbaty przenieść się w magiczny świat. To najlepszy pomysł na prezent.
Autor: kolejnyksiazkowy, data: 28.11.2016 00:30, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Magiczna książka, idealna pod choinkę

Niedawno mając przez kilka dni trochę więcej wolnego zabrałam się wreszcie za „Prawdodziejkę” Susan Dennard. Dlaczego wreszcie? Trochę z nią zwlekałam słysząc, że jest tam dużo wątków, postaci i trzeba się na niej skupić, aby niczego nie przeoczyć. A więc na książkę do pociągu się nie nadawała, bo tam ciągle ktoś przeszkadza, a i moja trasa jest za krótka żeby należycie się wciągnąć. Tak więc, któregoś dnia, mając chwilę czasu zaczęłam czytać i kompletnie przepadłam! Po wielu pochlebnych opiniach i rekomendacji Sarah J. Maas spodziewałam się czegoś wielkiego i na szczęście ani trochę się nie zawiodłam.
Ciężko ustalić jednego głównego bohatera tej historii, jednak najbardziej wyróżniającymi się postaciami są Iseult i Safiya, dwie więziosistry. W wyniku pewnych nieprzemyślanych wydarzeń stają się poszukiwane i muszą uciekać przed wrogiem. Później pojawiają się kolejne komplikacje związane z pochodzeniem obu dziewcząt, ich mocami i kończącym się rozejmem. Wojna czai się tuż za rogiem i jedna intryga może pomóc uchronić się przed nią. Wówczas przychodzi im z pomocą pewna załoga morska, a dziewczęta mają dotrzeć do bezpiecznego miejsca, jednak na drodze do celu staje nieznana dotąd magia oraz szereg osób pragnących pokrzyżować im plany.
Czytając czuć, że historia dopiero się rozwija, że jest to dopiero początek ciekawej i przemyślanej fabuły. Pojawia się wątek miłosny, który nie jest on nachalny, a przyjemny w odbiorze. Jak dla mnie jest to duży plus, coś całkiem innego niż spotykamy teraz w każdej tego typu książce. Dzięki mapce zamieszczonej w środku możemy zobaczyć jak wygląda Czaroziemie, czyli świat w którym toczy się akcja. Kolejna rzecz, która działa na korzyść tej pozycji. Pozytywów jest naprawdę wiele, tak samo jak wiele jest zaskoczeń i niespodzianek, które napotykamy wraz z rozwojem akcji. „Prawdodziejka” jest zdecydowanie godna polecenia, a ja sama nie mogę się doczekać kolejnego tomu, o którym już słychać wiele pochlebnych recenzji zza granicy.
Autor: Zatracona w słowach, data: 27.11.2016 23:58, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Czasami sprawiedliwość objawia się w małych zwycięstwach

Safiya i Iseult są najlepszymi przyjaciółkami i siostrami z wyboru. Razem bardzo łatwo wpadają w tarapaty i trudne sytuacje, jednak wspólnymi siłami zawsze udawało im się z nich wyplątać. Safi jest tytułową prawdodziejką — niezwykle rzadką wiedźmą prawdy, która jest w stanie zdemaskować każde kłamstwo. Dziewczyna jest również porywcza i impulsywna, najpierw działa, a potem myśli. Iseult jest natomiast całkowitym przeciwieństwem swojej więziosiostry. Opanowana i solidna, jest więziodziejką, rozpoznaje emocje innych poprzez nici więzi, które dostrzega. Jej moc jest tajemnicą nawet dla niej samej i nie poznała jeszcze wszystkich swoich możliwości. Dziewczyny marzą o wolności i spokojnym życiu, niestety taki los nie jest im pisany.

„Prawdodziejka” to książka, o której przed jej przeczytaniem nie wiedziałam za wiele, oprócz tego, że otrzymuje wiele pozytywnych opinii i wysokie oceny. Do sięgnięcia po powieść Susan Dennard zachęcił mnie opis, ale i blurb Sarah J. Maas, której twórczość bardzo sobie cenię, dlatego wiedziona ciekawością zdecydowałam się sięgnąć po kolejną książkę fantasy, z nadzieją, że ona również wniesie coś nowego do mojego ulubionego gatunku.

Choć zetknęłam się już z wieloma fantastycznymi światami, to jednak Susan Dennard udało się mnie zachwycić. Autorka stworzyła ogromną, świetnie wykreowaną i dopracowaną rzeczywistość. Zaskoczyła mnie pozytywnie tym, że nie wprowadziła nas do niej krok po kroku, tylko od razu rzuciła na głęboką wodę w wir akcji. Ominął nas przez to nużący wstęp, choć na początku byłam trochę zdezorientowana nowym słownictwem, to jednak od razu zatraciłam się w tej historii. Styl autorki jest lekki, a akcja wartka, dlatego książkę czyta się w zawrotnym tempie. Kiedy już zaczęłam, nie mogłam się od niej oderwać.

Susan Dennard wykreowała niesamowitych bohaterów, którzy nie irytują, a błyskawicznie zyskują naszą sympatię. Safi, choć gra główne skrzypce w tej historii i jest zdecydowanie najbardziej wyrazistą postacią, to jednak nie dominuje całej powieści. Fabuła nie skupia się tylko na tytułowej prawdodziejce, choć tak może się na pierwszy rzut oka wydawać. Okazuje się, że ma ona znacznie więcej do zaoferowania. Iseult, choć nie wyróżnia się tak bardzo, jak swoja więziosiostra, to zdecydowanie nadrabia charakterem. Do tego w książce pojawia się również Merik, który panuje nad wiatrem. Bardzo polubiłam jego postać, a ze względu na to, że kolejny tom serii nosi tytuł „Wiatrodziej”, mam nadzieję, że będzie skupiał się właśnie na nim. W książce pojawia się również wątek romantyczny, jednak nie jest on najważniejszy, a wręcz przeciwnie prawie go nie ma, jednak w odpowiednich momentach nadaje książce napięcia.

„Prawdodziejka” to magiczna pełna akcji, scen walki i wspaniałych bohaterów powieść, która porwała mnie od pierwszych stron. To świetny początek dobrze zapowiadającej się serii, na której kolejne tomy czekam z wielką niecierpliwością. Ta książka z pewnością ożywi nieco szarą, jesienną rzeczywistość i zapewni kilka godzin świetnej rozrywki, więc jeśli jeszcze wahacie się, czy po nią sięgnąć, to naprawdę nie ma nad czym się zastanawiać, bo na pewno nie pożałujecie.

http://someculturewithme.blogspot.com/2016/11/czasami-sprawiedliwosc-objawia-sie-w.html
Autor: Przewodnik_czytelniczy, data: 27.11.2016 08:29, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Świetna Przygoda:)

Książka przenosi nas do niezwykłej krainy, nazwanej Czaroziemie, w której żyją dwie przyjaciółki - Sofiya i Iseult. Jedna z nich to Prawdodziejka, niezwykła czarownica, która posiada niesamowitą moc - potrafi poznać intencje każdego człowieka, jaki znajdzie się w okolicy. To potężna magia, ale też niebezpieczna. Jak można się domyśleć społeczeństwo Czaroziemia nie może się dowiedzieć o umiejętnościach Sofiyi, ponieważ mogłaby ponieść śmierć lub stać się marionetką władz. Dlatego Prawdodziejka stara się ukrywać swoją nietuzinkowość. Iseult sama nie wie, jaką posiada moc, wszystko jest dla niej tajemnicą. Powieść już od samego początku nie pozwala się nudzić, gdyż dziewczyny wpadają w ogromne tarapaty, będące dopiero początkiem problemów:)

Jestem zachwycona lekturą:) Gdy Wydawnictwo SQN zaproponowało mi tę książkę, nie wahałam się ani chwili. Przyciągnęła mnie niezaprzeczalnie piękna, magiczna okładka oraz opis, który zwiastował powiew świeżości w literaturze fantasy, jakiej, jak wiecie, jestem wielką fanką. A co najbardziej mi się podobało w "Prawdodziejce"?

Największą zaletą tej powieści jest przede wszystkim trzymająca w napięciu akcja i ciągłe zwroty akcji. Książka nie pozwala choć na chwilę znudzenia i od razu wciąga nas w swój świetnie wykreowany świat, ponieważ miejsce akcji jest drugą najlepszą częścią "Prawdodziejki". Pani Dennard stworzyła krainę, w której nieistnienie aż trudno uwierzyć. Dla, niewprawionego w fantasy czytelnika, może na początku być to problematyczne (wygląda to podobnie jak w "Grze o Tron" G. R. R. Marina). Jeśli jednak uważnie przeczytacie pierwsze rozdziały, na pewno dalsza lektura sprawi Wam jeszcze więcej frajdy:)

Należy również pogratulować autorce za świetną kreację antagonisty. Krwiodziej nie jest zwykłym "złym" bohaterem książki. Pani Dennard nie pokazała go tylko jako zagrożenie, przedstawiła również jego historię i pobudki, przez co można go zrozumieć, a nawet poczuć sympatię (bo świetnych złych charakterów nigdy za wiele;D ).
Książka nie jest zwykłym przygodowo-fantastycznym czytadłem. Porusza również szeroko znane, społeczne problemy, na przykład nienawiść rasową wobec Iseult. "Prawdodziejka" jest również książką o dozgonnej przyjaźni, stojącej niemal na miejscu protagonisty w tej opowieści.

Teraz pora na minusy, ale na szczęście jest tylko jeden. Delikatnie nie podobał mi się wątek miłosny. Nie odczuwam tej skazy jakoś szczególnie, ponieważ motyw ten jest tylko delikatnie zarysowany na kartach powieści i pojawia się dość rzadko, ale jednak. Jest to typowy schemat znany z innych książek. Co nie zmienia mojej oceny:)

Nic dodać, nic ująć - lektura przednia! Polecam wszystkim fanom fantastyki i nie tylko. Jestem pewna, iż każdy książkoholik zakocha się w tej opowieści. Ja już czekam z niecierpliwością na "Wiatrodzieja":)

http://przewodnik-czytelniczy.blogspot.com
Autor: zznosemwksiazkach.blogspot.com, data: 20.11.2016 11:49, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Podwójne kłopoty

Czarownice. Każdy mógłby wymienić przynajmniej kilka książek w których ten motyw się pojawia. Są to zarówno powieści dla młodzieży, jak i te skierowane do najmłodszych. Tych magicznych postaci jest po prostu pełno. Magiczną rzeczywistość znajdziemy w naprawdę wielu książkach - w tym również w "Prawodziejce". Na początku nie mogłam przekonać się do tego tytułu. Co mogłoby być w nim oryginalnego i ciekawego? Opis nie był szczególnie kuszący. Długo zastanawiałam się nad jej przeczytaniem. Nie dawała mi jednak spokoju. Przemykała na różnych grupach książkowych i blogach. Dziewczyna na okładce zdawała się wręcz krzyczeć: "Przeczytaj mnie!". W końcu skusiłam się. Był to świetny wybór.

"Prawdodziejka" może i nie wyróżnia się szczególnie, ale rewelacyjnie spędziłam z nią czas. Potrzebowałam takiej książki - lekkiej, ale przepełnionej akcją. Wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Autorka serwuje czytelnikom niesamowicie dynamiczną, trzymającą w napięciu historię. Tu ciągle coś się dzieje - przygoda goni przygodę. Nie byłam w stanie oderwać się od lektury. Za każdym razem, kiedy już miałam wrócić do rzeczywistości, działo się coś, co nie pozwoliło mi odejść. Musiałam się przecież natychmiast dowiedzieć, co będzie dalej! Już od pierwszych stron Susan Dehnard porywa nas w wir intryg i tajemnic. Nie dostajemy nawet chwili wytchnienia!

Autorka wykreowała ciekawy, niesamowity świat przepełniony magią. Bardzo dokładnie oddała jego czarodziejski klimat. Barwne opisy pozwalają w pełni wyobrazić sobie to miejsce. Bohaterowie świetnie go dopełniają. Autorka stworzyła ich wyśmienicie. Każda postać jest na swój sposób oryginalna. Nasze główne bohaterki Safi i Iseult to intrygujące młode kobiety. Mają swój charakterek. Ciągle pakują się w tarapaty, jednak nie czekają na ratunek, ale biorą sprawy w swoje ręce. To ten typ dziewczyny, z którą nie chcielibyście zadrzeć. Uwielbiam je!

W książce pojawia się również wątek miłosny. Martwiłam się, że będzie przedstawiony głupio i tandetnie, ale na szczęście i tu udało się autorce mnie zaskoczyć. Jest poprowadzony w bardzo subtelny i ciekawy sposób. Ani trochę mi nie przeszkadzał.

Uwielbiam styl Susan Dehnard. Powieść napisana jest z niesamowitym rozmachem! Czyta się ją strasznie szybko. Autorce idealnie udało się oddać klimat fantastycznego świata i jego mieszkańców. Nie brakuje tu też sporej dawki humoru, a wiecie, że uwielbiam to w książkach.

"Prawdodziejka" to książka, którą z całego serca polecam! Jeżeli lubicie dużą dawkę przygód i emocji to ta powieść to dla was "must have". Nie mogę doczekać się, aż sięgnę po kontynuację i poznam dalsze losy tych niezwykłych czarodziejek. Część pierwsza Czaroziemia, tak jak zapowiadała Sarah J. Maas, trafia na moją półkę z ulubionymi książkami. Mam nadzieję, że was również zachwyci.
Autor: ola0034, data: 20.11.2016 11:31, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Świetna fantastyka!

Zapewne wielu z was słyszało o tej książce,ponieważ ostatnio było na jej temat wiele szumu.Przeglądając opinie na jej temat nie przeczytałam żadnej negatywnej ,co trochę mnie zdziwiło i sprawiło,że chciałam zagłębić się w tej lekturze.

Trzeba przyznać,że sama okładka przyciąga czytelnika,ponieważ jest przepiękna! Fabuła może nie przypaść każdemu do gustu,ale myślę,że każdy znajdzie w tej lekturze coś dla siebie.Miłośnikom fantastyki na pewno się spodoba to,co stworzyła Susan.


Już na samym początku akcja jest bardzo rozbudowana i ciągle coś się dzieje.I właśnie ten początek jest jednym z minusów tej powieści.Przez pierwsze sto stron w ogóle nie rozumiałam,co się dzieje i miałam ochotę odłożyć ją na półkę.Jednak na szczęście tego nie zrobiłam i przekonałam się,jakie książka skrywa w sobie wartości.

Bohaterowie są świetnie wykreowani.Każda postać jest inna i wyjątkowa na swój sposób.Szczególnie do gustu przypadła mi Safi,Evrane i Merik.Nie obyło się bez wątku miłosnego,ale był on zepchnięty na dalszy plan i zdecydowanie popieram tę relację.

Świat wykreowany przez autorkę jest niezwykły i idealnie dopracowany.Sam pomysł na całość powieści jest bardzo oryginalny.

Warto zaznaczyć,że książka jest rekomendowana przez Sarah J.Maas-autorka ''Szklanego Tronu''.Wyraża się tak na temat ''Prawdodziejki'':

''Zróbcie miejsce na półce z ulubionymi książkami-Prawdodziejka wejdzie do kanonu.''

Czy zgadzam się z tym stwierdzeniem? Otóż nie.Uważam,że jest to dobra pozycja,ale do ulubionych nie należy.Jednak każdy ma inną opinię i może dla was będzie to jedna z ulubionych książek? Aby się o tym przekonać musicie koniecznie przeczytać ''Prawdodziejkę'' i sprawdzić,jakie wartości w sobie skrywa,bo jest ich naprawdę sporo.
Autor: Kamila Orłowska @camilleshade, data: 11.11.2016 17:36, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Prawdodziejka <3

Zatem przyszedł czas aby napisać parę słów o „Prawdodziejce” 
Nigdy jeszcze nie spotkałam się z takim pomysłem na historię, autorka niezwykle mnie zaskoczyła i sprawiła, iż pragnę sięgnąć po kontynuację. Teraz! Już!

Poznajemy młode czarodziejki, Safi i Iseutl, czyli więziosiostry. Safi jest prawdodziejką a Iseult więziodziejką. Dziewczęta posiadają pewne zdolności, które są bardzo przydatne, jednak nie zawsze wszystko idzie po ich myśli. W chwili gdy wkraczamy w ich świat, dziewczęta już mają kłopoty i jedyne co im pozostaje to ucieczka. Po drodze napotykają wiele przeszkód, ale wytrwale mkną do przodu. Jak myślicie co je czeka, za niby „zaplanowaną” napaść? Był to tylko przypadek, ale niestety czekają je konsekwencje. W dodatku pojawia się krwiodziej, który jest w stanie wytropić każdego i wszędzie, gdy tylko pozna zapach krwi danego człowieka. Oj, nieciekawie.

Dziewczyny trzymają się razem i dzięki sprytowi, doświadczeniu oraz magii, są w stanie sobie poradzić….,ale pojawiają się osoby pragnące prawdodziejstwa Safi oraz jej śmierci i są gotowe zrobić wszystko by ją dopaść.

Czekają nas chwile niepewności, gdy dziewczęta się rozłączą i każda z nich będzie walczyć o własne życie, ale również o swoje nawzajem. Łączy je niezwykła więź i są gotowe zrobić wszystko aby tylko uratować swoją więziosiostrę.

Intrygi, nieplanowane przymierza a także pewne uczucie, które rozwija się nieco burzliwie i dopiero pod koniec powieści, jednak mam nadzieję, że w kontynuacji uczucie to rozwinie się znacznie bardziej.
Od pierwszych stron towarzyszymy dziewczynom w ich jakże emocjonującym życiu. Myślę, że jedną z największych zalet tej powieści, jest nieustannie pędząca akcja. Nie sposób się nudzić czytając tę historię. A słowotwórstwo jakim powitała nas autorka jest niezwykłym urozmaiceniem. Na początku możemy poczuć się nieco zdezorientowani, ale później wszystko jest już w zupełności jasne.

Towarzyszymy również pewnemu następcy tronu i jak się później okazuje Merik, bo tak ma na imię nasz książę, będzie odgrywał niezwykle ważną rolę w całej powieści. Jest wiatrodziejem i również niezwykle intrygującą postacią.

Wartka akcja, niesamowite przygody, tajemnice, magia, pościgi konne, morskie wyprawy, walki z morskimi potworami a także liczne pojedynki z wrogami, miłość, przepowiednie, poświęcenie, odwaga i wiele więcej! To wszystko znajdziecie właśnie w Prawdodziejce.

Jeżeli chodzi o zakończenie to bardzo mnie zaskoczyło, pojawia się tyle kwestii bez odpowiedzi, co sprawia, że nie mogę się doczekać drugiej części!
Autor: Quidportavi, data: 09.11.2016 09:48, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Kłamstwo ma krótkie nogi!

Wiele lat temu na terenie całych Czaroziem toczyła się wojna, której kres położył Rozejm podpisany przez walczących. Na jego mocy państwa na czas dwudziestu las obiecały zaprzestać walk. Po dziewiętnastu latach od podpisania dokumentu władcy przystępują do negocjacji, mających na celu przedłużenie Rozejmu. W tym samym czasie dwójka młodych czarodziejek – Safi oraz Iselut czają się w przydrożnych zaroślach, chcąc napaść na wóz transportujący pokaźną sumkę pieniędzy, która pozwoliła by dziewczynom w końcu prowadzić niezależne życie. Ten skok ma im zapewnić wolność… ale dzieje się dokładnie na odwrót. Konsekwencje ich napaści będą je gonić przez całe Czaroziemie. W pościg za czarodziejkami udadzą się władcy, pragnący schwytać Safi – jedyną prawdodziejkę, ćmiącą rozpoznać najmniejszy fałsz. Czy uda się przedłużyć Rozejm? Po czyjej stronie opowie się Safi? I jaką moc skrywa Iselut? Pytań, jakie rodzą się podczas lektury Prawdodziejki nie sposób zliczyć. Czytajcie więc Moi Drodzy! To jedyny sposób, aby poznać odpowiedzi na… cóż, przynajmniej na część z nich ;)

OSTRZEŻENIE! POCHŁANIACZ CZASU!
Tak, wiem, że opis nie zachwyca, ale nie umiałam jakoś stworzyć czegoś krótkiego, wyzbytego spoilerów, a zarazem wyjaśniającego o co biega w książce :’( Wybaczcie, następnym razem będzie lepiej ;). Musicie uwierzyć mi na słowo, że historia jest warta uwagi… bo tak! (odwieczny argument każdego rodzica xD) Muszę Wam się przyznać, że obawiałam się Prawdodziejki. Nastraszono mnie, że będzie to droga przez męki, więc z początku starałam się odwlec czytanie tej książki. A, no i skrupulatnie omijałam wszelkie recenzje Prawdodziejki – nie lubię czytać tekstów dotyczących czegoś, o czym sama wiem, ze będę pisała w najbliższym czasie. Także nie miałam wglądu w opinie innych, z wyjątkiem tych z rozmów prywatnych, a one nie zachęcały. No ale mus to mus, w końcu zaparzyłam sobie ogromny kubek gorącej herbaty, przygotowałam herbatniki, poduchę i koc, zgarnęłam Dziejkę (wybaczcie, ale Prawdodziejka jest strasznie długa, więc postanowiłam ją zdrobnić do Dziejki. Nie pogniewacie się, prawda? )… i przepadłam. Serio, jak czytać zaczęłam, tak z trudem się oderwałam na rzecz ohydnej matematyki. I tak oto każda wydartą szkole wolna chwilę przeznaczałam na czytanie kolejnych rozdziałów. A musicie wiedzieć, że listopad zasypał mnie sprawdzianami i czasu na czytanie mam cholernie mało. Swoją drogą, jeśli macie problemy z snem, to kategorycznie zabraniam wam czytania Prawdodziejki! Słowo daję, tyle godzin, ile zmarnowałam leżąc w łóżku i zastanawiając się co bym odkryła, gdybym przeczytała jeszcze tylko jedną (tsaaa…) stronę, to naprawdę okrutna kradzież czasu! Tak więc Dziejkę odradzam – nic tylko wam w głowie zawróci, spać nie da i czas ukradnie. No same minusy, nieprawdaż? ;)

WIĘC CHODŹ, POMALUJ MÓJ ŚWIAT…
O tym muszę Wam powiedzieć, bo pieruńsko mi się spodobał ten motyw. Otóż wiedzcie, że ludzie w całych Czaroziemiach emitują, wytwarzają, czy… nie wiem jak to fachowo nazwać, w każdym bądź razie wydzielają z siebie wielobarwne nici. Każdy kolor odpowiada jakiemuś odczuciu, emocji. Więziodzieje, czyli jedni z wielu rodzajów czarodziejów stworzonych przez panią Dehnard mogą te nici widzieć, mogą pleść z nich kamienie więzi i tworzyć inne cuda. Kurczę, coś dziś mi opornie idzie operowanie słowem :/ Grrrr! Ale wracając do kolorowych nici – bardzo, ale to baaardzooo podobały mi się rozdziały widziane oczami Iseult, która była właśnie więziodziejką (aczkolwiek specyficzną >;)). Możliwość wglądu w serca innych, odczytania ich emocji i wykrycia obecności na podstawie kolorowych nici Więzi ogromnie przypadła mi do gustu. To było prawie tak fajne, jak smoki. PRAWIE :D.

NIE KAŻDEMU MAGOWI CZARODZIEJ NA IMIĘ
Ano właśnie, tym mnie straszono. Susan Dehnar w Prawdodziejce postanowiła dość konkretnie uporządkować magię. Nie dość, że każdy z czarodziejów włada tu jedynie jednym z pięciu żywiołów, to każda z tych grup podzielona jest na podgrupy. Brzmi trochę jak binominalne nazewnictwo, to od Linneusza (ha! Miało się tę szóstkę z biologii xD), i gdy tak wydrze się z tekstu to całe nazewnictwo, zamknie w cudzysłowie i powie tak o, na serumater, po przecinku, to brzmi debilnie. No bo sami popatrzcie: prawdodziejka, wododziej, więziodziej, wiatrodziej, krwiodziej... to nie brzmi dobrze. Momentalnie mi się skojarzyło z babojagołakami z Nie poddawaj się xD Ale kiedy czytałam książkę, to w najmniejszym stopniu mi te kalekie nazwy nie przeszkadzały. Były bo były, no i co im zrobię? Taka mikro rysa na szkle, w samym rogu ekranu, i to tam, gdzie nie leci film, a jest ten czarny pasek. Jednym słowem – drobiazg ;).

OD KIEDY ŻMIJA TO FACET?!
To będzie minus tak mały, że ledwo widoczny i w sumie mogłam go podczepić pod poprzedni, ale jednak go oddzielę. Bo żmijom się należy. Rozumiem czemu autorka wojowników specjalizujących się w truciznach nazwała żmijami. Czaję. Ale kurna! Czemu, ja się pytam CZEMU pani Dehnard z cudownej, jak byk od wieków odmienianej w rodzaju żeńskim żmii zrobiła faceta, i tak też odmieniała to słowo w całej Dziejce? Nie rozumiem :’(.

JAK KRWI SIĘ BOJĘ, TAK JEGO…
Wyobraźcie sobie mnicha. Macie go? To teraz czym prędzej załatajcie mu tę łysinkę na czubku głowy, zdejmijcie szaroburą szatę i zetrzyjcie mu z buźki pobożny uśmieszek. A, i koniecznie odmłódźcie chłopa, tak do dwudziestu wiosen niech ma, nie więcej. I obwieście go mieczami, sztyletami i innymi ostrymi zabawkami, niechaj będzie szczupły i śliczniutki. Teraz natchnijcie osobnika magią pozwalającą władać nad krwią wszystkich istot żywych – zatrzymywać pracę organów, odłączać fonię i wizję, wyczuwać człowieka po samym zapachu jego czerwonych krwinek i płytek krwi – która będzie zapalać jego oczy czerwonym blaskiem. Macie to? A więc poznajcie mojego męskiego ulubieńca, krwiodzieja Aeduana <3. Niby jest to postać zła, bo goni za Safi z zamiarem porwania jej, no albo przynajmniej zabicia, ale mam nieodparte wrażenie, że mnich jeszcze mnie zaskoczy. Nie mogę doczekać się kolejnego tomu, w którym mam nadzieję na jeszcze więcej Aeduana i jego krwistej magii. I mówię to ja, która panicznie krwi się boi, a to chyba o czymś świadczy :P.

DOBRY KSIĄŻĘ NIE JEST ZŁY ;)
Zgodzicie się ze mną prawda? Która z nas nie chciała by mieć takiego własnego, osobistego księciunia, niechaj pierwsza rzuci kamieniem! A w Prawdodziejce znajdziecie aż dwóch takowych, wolnych i do wzięcia! Pierwszym z nich jest Leopold, którego w całej książce niestety jest niewiele, ale żywię nadzieję, ze w kolejnym tomie dostanę go w porządnej dawce, bo polubiłam typka. Okej, muszę przyznać, że przejrzałam go… i przez to nie mogłam go znienawidzić. Dehnard mogła nieco bardziej zamaskować manipulacje księcia, bo wtedy mogłabym odkryć go na nowo i zachwycić się nim dwukrotnie… ale w sumie jeden zachwyt też mi wystarczy, ten początkowy. Leopold urzekł mnie swoją pozorną beztroskością i bezczelnością. Jestem ciekawa gdzie się teraz podziewa i czy zdoła zaskoczyć mnie czymś w kolejnej części cyklu.
Drugim z książąt jest Merik Nihar, który byłby moim numerem jeden, gdyby nie Aeduan. Peszek :’). Nie mniej jednak zapałałam do Merika ogromną sympatią. Podobała mi się jego honorowość i upór. Nie bez znaczenia było też to, jak troszczył się o swoja załogę (a, bo Merik jest admirałem <3 Ma statek i w ogóle, także… No kurde, już samym tym statkiem mnie kupił xD). Współczułam mu, gdy dowiedziałam się, co spotkało jego ojczyznę, i w jak opłakanym jest ona stanie. Merik zdobył dość pokaźny kawałek mojego serducha, a że kolejny tom nosi tytuł Wiatrodziej, a tak się składa, że właśnie taką magią włada książę Nihar… to coś czuję, że w następnej części wiele razy się z nim spotkam <3. Cudownie!

UWAGA! PRODUKT ZAWIERA ŚLADOWE ILOŚCI MIŁOŚCI!
Dosłownie. Bo owszem, w książce nie zabrakło wątku miłosnego (a mam przeczucie, ze w kolejnych częściach pojawi się też drugi ;)), ale nie był on przytłaczający, nie zdominował historii. W zasadzie akurat ten aspekt książki był do przewidzenia. Z góry można było założyć, że admirał poczuje mięte do prawdodziejki, bo chemię miedzy tą dwójką czuć było na kilometr. Z resztą rozdziały, w których Iseult opisywała nici więzi, które widziała nad Safi i Merikiem definitywnie zdradzały, że będą z tego dzieci. Mimo wszystko podobał mi się ten wątek ;). Był taki przyjemny, czasami z delikatnym pazurem, ale takim… świeżo po wizycie u kosmetyczki. Miłość była poprowadzona po bożemu, nie ciśnięto mi jej prosto w twarz, a krok po kroku wprowadzono do całej historii. I to się chwali, i za to się dostaje plusika ;).

TAŃCZ – NIE ŻAŁUJ PODŁOGI! TAŃCZ – NIECH NIOSĄ CIĘ NOGI!
Chyba pierwszy raz w mojej recenzji pojawi się coś dotyczącego konkretnego fragmentu tekstu. Nie bójcie się, to żaden spoiler :P. Ogólnie opisy w książce są niezłe. Czyta się je przyjemnie, nie są pieruńsko długie, a i wyobraźnię potrafią pobudzić. Ale to, jak Dehnard zobrazowała taniec Safi i Merika mnie rozłożyło. NIENAWIDZĘ opisów balów, a tańca to już w ogóle. Zawsze są jakieś takie nijakie. Coś tam sobie potupią, pokręcą się, pokiziają i po tańcu. Tu tak nie było. Tu wiały wiatry, żarzył się ogień i leciały iskry. Wreszcie widziałam tańczących z krwi i kości, a nie jakieś badziewie kukły. Nareszcie poczułam kropelki potu i przyspieszone tętno tancerzy. Brawo dla pani Dehnard! Kto wie, może w końcu polubię książkowe harce na parkiecie? ;)

POLITYKA TO ZŁO!
Nie lubimy. A fuj. Ale nie w Prawdodziejce. Tu polityka jest bardzo mile widziana, i bardzo dobrze pomyślana. Czytając czułam napięcie, jakie wytwarzało się pomiędzy władcami państw. Rozejm im się kończy, wszystko wskazuje na to, ze lada moment na nowo wybuchnie wojna, a oni nie mogą wyprzedzić faktów, bo inaczej wykluczą ich z umowy o zawieszeniu broni i… no, będzie klops. Bardzo podobał mi się zarówno aspekt polityczny, jak i cały świat stworzony przez Susan Dehnard. Według mnie autorka poradziła sobie zarówno z wykreowaniem różnych narodowości, jak i historii każdego z państw, wojny i jej następstw. Co prawda można by rozbudować to jeszcze bardziej, ale być może w kolejnych częściach Dehnard to właśnie uczyni ;). Na chwilę obecną ma u mnie mocną piątkę z minusem, a co będzie dalej? Czas pokaże.

KOŃCZĄC (TĘ PIERUŃSKO DŁUGĄ RECENZJĘ)…
Susan Dehnard odwaliła kawał dobrej roboty. Prawdodziejka skradła mi niespostrzeżenie wiele godzin, ale zrobiła to w tak wciągający, tak przyjemny sposób, że jej wybaczam. Książkę jak najbardziej mogę polecić wszystkim fanom lekkiej fantasy. Ale lekkiej, pamiętajcie! Nie takiej męskiej, krwawej i z flakami. Nie tędy droga ;). Ja tymczasem z niecierpliwością czekam na Wiatrodzieja - oby został wydany jak najszybciej <3.
Autor: kate627, data: 08.11.2016 18:16, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Prawdodziejka

„Był dobry. Najlepszy wojownik, z którym kiedykolwiek walczyła. Ale Safi i Iseult były lepsze.”

Autor: Susan Dennard
Tytuł: Prawdodziejka
Seria: Czaroziemie #1
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Narracja: trzecioosobowa
Główny bohater: Safiya – ok. 20 lat (?)

Ogumienie: Okładki do tej serii niezwykle mi się podobają. Są wymowne i w interesujący sposób przedstawiają nam świat ukazany w całej książce. Tutaj ewidentnie mamy do czynienia z Safi, a wskazuje na to przede wszystkim broń, którą trzyma w rękach. Okładka drugiego tomu również nawiązuje do tytułowego bohatera, co podoba mi się niezmiernie.

Najlepsze zastosowanie: Życie prawdodziejki w Czaroziemiach nie może być łatwe. Każdy z władców pragnie jej mocy dla siebie. Chce wiedzieć czy to, co obiecuje druga strona jest prawdziwe. Czy nie oszukuje ich małżonek. Uważają, że ta zdolność jest ogromna i niesamowita. Posiadanie kogoś takiego w swoich szeregach jest bardzo ważne i każdy zrobi wszystko, aby ją mieć. Właśnie z tego powodu prawda o mocach Safi pozostaje tajemnicą dla większości osób. Jedynie jej najbliżsi wiedzą o jej umiejętnościach. Iseult, jej więziosiostra przemierza razem z nią świat, co rusz pakując się w kłopoty. Teraz jedna decyzja doprowadza do tego, że za dziewczynami zaczyna podążać krwiodziej. Istota trudna do pokonania. Aby go zabić należy odciąć mu głowę, nic innego nie jest w stanie pozbawić go życia. Poza tym po zapachu krwi potrafi wytropić każdego. Życie Safi i Iseult znajduje się w niebezpieczeństwie. Muszą uciekać jak najdalej od potężnego maga. Ponadto prawdodziejka musi uwolnić się od swoich obowiązków i dopiero wtedy będzie mogła zaznać wolności. Jednak nic nie jest takie proste. Kiedy wydaje się, że wszystko zaczyna się układać pojawiają się komplikacje, a krwiodziej pojawia się na horyzoncie. Czas uciekać i szukać sposobu na ocalenie. Ale czy taki istnieje?

Tykać to kijem?: Zaintrygował mnie opis tej książki, a także polecajka Sary J. Maas. Co prawda później dowiedziałam się, że jest ona przyjaciółką autorki Prawdodziejki, więc czasami takie opinie trzeba nieco wykorygować, ale i tak czułam się zaintrygowana i pomyślałam, że warto sprawdzić, co w trawie piszczy.

Bohaterowie: Mimo tego że w całej opowieści mamy styczność z narracją trzecioosobową dość dobrze poznajemy bohaterów. Teoretycznie w tej historii najbardziej uwypukloną postacią powinna być Safiya, na co wskazuje jednoznacznie tytuł, jednak nie widać tego aż tak mocno w książce. Prawdą jest, że większość akcji jest z nią związana i w większości napędza cały ten motor, jednak inni bohaterowie grają również ważne role w tym przedstawieniu. Jednak zanim przejdę do nich, kilka słów o samej Safi. Może nie jest to najwspanialsza postać z jaką miałam styczność, ale jako wojowniczka jest świetna. Posiada bardzo wyraziste cechy, które wyróżniają ją z tłumu. Razem z Iseult tworzą niesamowitą parę, która jest zabójcza. Poza tym przyjaźń, która je napędza buduje całkiem inne napięcie i sprawia niesamowitą radość i zachwyt.

Postacią, która może nie od razu skradła moje serce, ale dość mocno mnie do siebie przekonuje jest Merik, czyli wiatrodziej. Jedynym jego mankamentem jest tajemniczość. Chciałabym więcej się dowiedzieć na jego temat. Poznać go od początku do końca i zrozumieć jego decyzje i całą sytuację, która panuje w jego ojczyźnie. W sumie to nie do końca mankament, gdyż czytelnik jest bardziej zaintrygowany i z całą pewnością z większym zapałem zabierze się za drugi tom, który nosi tytuł Wiatrodziej. Można się domyślić, że wszystkie sprawy zostaną tam wyjaśnione. Mi po prostu się nie chce czekać i z niecierpliwością wyczekuję kolejnych przygód Merika i Safi.

Pióro: Mimo tego, że cały świat wykreowany przez autorkę wcale nie jest taki łatwy do ogarnięcia to całą książkę czyta się dość szybko dzięki niezbyt ciężkiemu stylowi pisania. Aż byłam zaskoczona, że tak szybko uciekały strony.

Całokształt: Co do całości. Mamy tutaj magiczny świat, gdzie ludzie posiadają najróżniejsze zdolności. Są ogniodzieje, wiatrodzieje, wododzieje etc. Pojawiają się uzdrowiciele, wojownicy, osoby przepowiadające przyszłość. Wszystko jest dość zawiłe i nie zawsze wszystko można zrozumieć. Ale kiedy coraz bardziej wsiąka się w ten niesamowity i czarodziejski świat, coraz trudniej jest się z niego wydostać. Łaknie się kolejnych historii, niesamowitych zwrotów akcji i mimo wszystko nutki miłości. Wydarzenia są barwne, nie zawsze przewidywalne, czasami zaskakujące i intrygujące. Świat wykreowany przez autorkę jest kompletny. Nie ma większych znaczących mankamentów. Są niesamowite zdolności magiczne, które czytelnik sam chciałby posiadać. Do tego mamy pasjonującą historię z ciekawymi i pełnymi energii bohaterami. Nic tylko czytać i się zakochiwać.

Nie jestem pewna gdzie, ale w jakimś miejscu w Internetach przeczytałam, że porównuje się tę książkę do Szklanego tronu. Ogólnie chodziło o to, że fani Sary J. Maas będą zachwyceni tą pozycją. Mówiąc szczerze zgadzam się z tą opinią. Te opowieści są całkiem różne, ale mają w sobie pewną dozę podobieństwa. Przede wszystkim chodzi o magię i całkiem nowy świat, gdzie władza gra bardzo dużą rolę. Z tego powodu jestem przekonana, że większość fanów Szklanego tronu będzie zachwycona Prawdodziejką. Widać, że przyjaciółki oddziałują na siebie i czerpią ze swoich pomysłów, choć przekształcają je na swój własny, niepowtarzalny sposób. Liczę na to, że Susan Dennard zachwyci nas w kolejnych częściach. I mam nadzieję, że nie weźmie przykładu z Sary, która całkowicie zepsuła tom drugi. Historia o Meriku musi być wspaniała!

Kasia radzi: Jak wspominałam wyżej fani Szklanego tronu powinni być zadowoleni z historii zawartej na kartach tej powieści. Natomiast osoby, które nie znają tego tytułu, ale uwielbiają magię, niesamowite światy i wojownicze bohaterki również znajdą tutaj coś dla siebie. Przynajmniej mam taką nadzieję.

Mój osąd: Potężny heros – 8/10
Autor: dobrerecenzje.pl, data: 07.11.2016 18:54, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Prawdodziejka

Wyobraźcie sobie, że żyjemy w świecie w którym istnieją ludzie o ponadnaturalnych i niezwykłych mocach.
Ludzie, tacy jak: Krwiodziej, Wiatrodziej i najważniejszy Prawdodziej.
Ten ostatni jest najbardziej ceniony i rzadki. Na całe miasteczko, bądź jedno wielkie królestwo przypada tylko jeden.

Safi ma moc prawdodziejstwa, choć stara się to skrzętnie ukryć, to czasami jej się to nie udaje. Natura nieproszona ujawnia swoje moce w najbardziej nieoczekiwanych sytuacjach, doprowadzając tym samym do katastrofy.
Dzieciństwo spędziła jako smutne dziecko bez rodziców.
Wychowywana przez wujka nienawidziła go i gardziła nim do reszty.
Ale to dzięki niemu teraz tak dobrze walczy. Pod czujnym okiem mistrza szkoli się nie tylko w zabijaniu i obronie, ale i tym samym uczy się jak być wygadaną.
Kiedy spotyka rówieśniczkę, która ratuję jej życie, Safi czuje, że odnalazła coś bardzo rzadkiego. Więzisiostra, czyli osoba nie spokrewniona, lecz dzięki uratowaniu życia staje się dla drugiej osoby tak bliska jak siostra.
Razem przemierzając ziemie Czaroziem, napotykają na drodze różnych ludzi i wiele różnych rzeczy. Pewnego razu podczas próby niezauważonej ucieczki dziewczyny, na głowę sprowadzają sobie Krwiodzieja. Osoba nie z tego świata, legendy głoszą, że osobnicy ci żyją w zakonach i pochodzą z Wielkiej Otchłani skąd czerpią moce. Po zapachu krwi mogą każdego, chociażby na końcu świata odnaleźć.
Suszony krwią Prawdodziejki w walce postanawia tropić ją aż do kresu swojego życia. Tymczasem Safi i Is niespodziewanie nie z własnej woli rozdzielają się. Is ze względu na swoje pochodzenie musi uciekać, a Safi ma zostać żoną potężnego, starego władcy. Co się nie udaje, ponieważ dziewczyna zostaje porwana.

Książka świetnie napisana. Bardzo lubię takie fabuły, w których są ponadnaturalne moce i starsze klimaty. Coraz więcej jest takich książek, co bardzo mnie cieszy.
Przygody i nieoczekiwane zwroty w akcji bardzo zadziwiają i wciągają w czytanie. Cóż, niestety to co dobre kiedyś się kończy. Bardzo żałuję, że książkę skończyłam w tak krótkim czasie, jednak na pocieszenie mogę zdradzić, że niedługo będzie druga część.
Czekam i z niecierpliwością zacieram ręce na myśl o kolejnej magicznej przygodzie.
Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Autor: OkiemMK, data: 06.11.2016 12:25, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Miłe zaskoczenie

Prawdodziejka to opowieść fantasy skierowana przede wszystkim do młodzieży, ale i starszy czytelnik może odnaleźć w niej coś dla siebie, gdyż bohaterowie są różnorodni i idealnie wpisani w otoczenia, świat stworzony jest z rozmachem, a losy bohaterek zawierają w sobie sporo intrygujących tajemnic. Polecam! Pozostała część opinii na OkiemMK
Autor: wielopokoleniowo.pl, data: 03.11.2016 21:49, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Prawdodziejka

www.wielopokoleniowo.pl

Wiatrodziej, krwiodziej, żelazodziejka, więziodziejka, prawdodziejka; piraci, magicy, mnisi, imperatorzy i książęta; świat, który jest barwny i niezwykle bogaty w rozmaite postaci, a każda z nich posiada jakieś zdolności, ujawnione bądź też starannie ukrywane. Ten świat nie jest jednak pełen spokoju i harmonii - konflikty, intrygi, bójki są na porządku dziennym, a wisząca w powietrzu wojna sprawia, że nie wiadomo, komu można ufać, kto po czyjej stoi stronie i czy przyjaciel jest prawdziwym przyjacielem czy jednak wrogiem pozbawionym wszelkich skrupułów.

Safi i Iseult to dwie połączone więziami przyjaciółki. Różne jak ogień i woda uzupełniają się swoimi mocami i zdolnościami. Skomplikowane okoliczności sprawiają, że ich życie staje się jedną wielką ucieczką na przemian z porwaniem i walką na śmierć i życie. Nic nie jest jednak w stanie je przerazić ani złamać, najwyżej zadziwić i wprowadzić w lekką zadumę. Jedna z dziewczyn pozna także pewne rodzące się, niepokojące uczucie, którego wcześniej nie miała okazji doświadczyć. Uczucie to zmieni nieco jej spoglądanie na świat i potwierdzi tezę, że nic nie jest do końca tym, czym się wydaje.

Przedstawiona w powieści rzeczywistość została wykreowana przez pisarkę dokładnie i starannie. Autorce nie brakowało wyobraźni i czytając "Prawdodziejkę" musimy zachować czujność, aby nadążyć za wszystkimi informacjami i by po prostu nie przegapić czegoś istotnego. A dzieje się w tej książce, oj, dzieje! Tak naprawdę wartka akcja toczy się już od pierwszych stron, trzymając wysoki poziom przez wszystkie stronice. Czytamy stronę za stronę, zastanawiając się, co jeszcze się wydarzy, kto kim się okaże i czy wybuchnie wielka miłość ;-) Pisarka posługuje się przyjemnym w odbiorze językiem literackim, dzięki czemu powieść, mimo licznych stron, czyta się lekko i z ogromną przyjemnością. Z dużą niecierpliwością pozostaje mi teraz czekać na dalsze dzieje bohaterów w kolejnej powieści z tej cyklu - czuję, że będzie to kolejna czytelnicza gratka ;-)
Autor: Książki Moni, data: 02.11.2016 18:40, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Prawdodziejka

Safiya jest Prawdodziejką i potrafi rozpoznać kłamstwo. Swój dar trzyma w sekrecie, bo wie, że stałaby się celem niejednego władcy. Wraz z przyjaciółką, która jest również jej więziosiostrą, Iseult, mają plan, który rozpada się w mgnieniu oka, kiedy po raz kolejny wpadają w tarapaty. Uciekają, lecz po piętach depcze im Krwiodziej, niemal niepokonany wojownik. Przed dziewczynami waliki, intrygi i pradawne potwory.

Sarah J. Maas jest znaną autorką, dlatego jej rekomendacja na okładce podziałała na mnie jak magnes. Musiałam przeczytać tę książkę!  Susan Dennard stworzyła niecodzienną książkę i muszę przyznać, że podoba mi się to, co trzymam w swoich rękach. Nie można jej odmówić oryginalności i wartkiego pióra. Obie autorki przyjaźnią się od lat i dostrzega się podobieństwo stylów.

Bohaterowie są całkowicie nieprzewidywalni. Safiya to narwana dziewucha, która najpierw robi, później myśli, lecz podoba mi się jej temperament. Jej lojalność jest wartością, którą niezwykle cienie w bohaterach, dlatego jej oddanie dla przyjaciółki zrobiło na mnie wrażenie. Iseult, jest równie ważną postacią. Tajemnicza i rozważna, ale również twarda. Obie zdominowały tę powieść, lecz postacie drugoplanowe również są wyraziste.   Admirał pewnego statku, pragnie ocalić swój lud i jest zmuszony podejmować decyzję, które nie zawsze spodobają się czytelnikowi, sama niejednokrotnie wzdychałam z irytacji na Wiatrodzieja. Pojawiają się liczni władcy, przywódcy Gildii i najemnicy, którzy pragną jednego, Prawdodziejki. Bohaterowie zmieniają się. Safiya dorasta i zaczyna dostrzegać władzę, którą może wykorzystać. Uwielbiam, kiedy postacie ewoluują, a drastyczne zdarzenia wpływają na ich charaktery, wtedy wydają się prawdziwsi.


Świat przedstawiony w książce, to całkowicie nawa rzeczywistość. Nad Czaroziemiami wisi widmo wojny, bo dwudziestoletni rozejm dobiega końca. Surowe tereny, magiczni bohaterowie, nowy ustrój polityczny i dziwne nazwy oraz imiona. Przyznaję, że początek był dla mnie trudny. Nie mogłam odnaleźć się w tej historii, jednak potencjał drzemiący w książce wręcz bije po oczach i zawzięcie czytałam. Z czasem wniknęłam w ten świat. Zachwyciły mnie umiejętności bohaterów, oraz morska podróż, która była burzliwa pod wieloma względami. Wątek miłosny jest na tyle subtelny, że nawet przeciwnicy romansu nie będą narzekać. Mi bynajmniej miłość nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że w przyszłości nabierze rozpędu i rumieńców. Wiele tematów nadal pozostaje dla mnie tajemnicą. Inne są całkowicie niezrozumiałe, być może czytałam niezbyt uważnie, ale odniosłam wrażenie, że niektóre wybory bohaterów były bezsensowne. Niemniej jednak „Prawdodziejka” jest dobrym początkiem serii „Czaroziemie”, a kolejny tom już niebawem. Nie mogę doczekać się, bo wiem, że autorka jeszcze zaskoczy.

Akcja jest zawrotna i gwałtowna. Liczne, zjawiskowe walki, są bardzo dobrze opisane i w pełni absorbują uwagę czytelnika. Narracja trzecioosobowa jest kolejnym plusem. Czytelnik poznaje losy nie tylko głównych bohaterów, ale i tych o niecnych motywach. Jeśli chodzi o magie, to jestem usatysfakcjonowana. Lubię postacie obdarzone przeróżnymi zdolnościami. Nie ma tu powolniej akceptacji zdolności paranormalnych. Magia jest częścią życia bohaterów i spowija świat, w którym żyją.

Jestem zachwycona kierunkiem, w którym zmierza autorka i pójdę za nią w ciemno. Świat jest doskonale skonstruowany, a narowiści bohaterowie zabierają czytelnika w epicką podróż. Mam ochotę na kolejną dawkę kapitalnych starć i magii! Polecam 5-/6
Autor: suomianne, data: 27.10.2016 17:21, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Miłe zaskoczenie!

Widząc Prawdodziejkę w zapowiedziach, kręciłam nosem, ponieważ nie byłam przekonana co do pomysłu oraz koncepcji na świat przedstawiony w nowej serii Susan Dennard, ale mimo to postanowiłam spróbować. Z tegoż samego względu nie stawiałam tej książce zbyt wysokich wymagań, co by się przypadkiem nie rozczarować, a początkowo to nie mogłam się w nią nawet wgryźć z powodu tych wszystkich specyficznych określeń. Tylko, że gdzieś w trakcie tej niesamowicie pędzącej akcji okazało się, że autorka naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła i teraz z niecierpliwością będę oczekiwać kolejnych przygód bohaterów Czaroziemi.

Safiya i Iseult są jak ogień i woda pod każdym względem. Pierwsza pochodzi z popadającej w ruinę, arystokratycznej rodziny. Jest impulsywna. Często najpierw myśli, a potem robi. Druga to członkini znienawidzonego, koczowniczego plemienia Nomatsów, która uciekła w poszukiwaniu lepszego życia. Poza tym różnią się również wyglądem - Safiya jest wysoką blondynką, a Iseult brunetką o ciemnej karnacji. Jednak nie są to powody, dla których nie mogą zostać najbliższymi przyjaciółkami, które gotowe są skoczyć dla siebie w ogień. Dosłownie, ponieważ niewinny wybryk Safi sprawia, że dziewczyny znajdują się w samym środku konfliktu pomiędzy czterema imperiami.

Początek książki był dla mnie bardzo wyboistą drogą, ponieważ autorka w żaden sposób nie przedstawiła nam kreacji świata przedstawionego, ani nie stworzyła nawet słowniczka, w którym moglibyśmy odnaleźć wytłumaczenia niektórych trudniejszych nazw. Od razu rzuciła nas w wir pędzącej akcji i dość trudno mi się było w tym odnaleźć. Wydarzenia dzieją się niesamowicie szybko przez co trzeba bardzo dokładnie skupić się nad czytanym tekstem, żeby zrozumieć niektóre sytuacje i powiązania między bohaterami, a im bardziej oswajałam się z nowym uniwersum oraz określeniami tym zdawało się to łatwiejsze, a potem nim się obejrzałam byłam już po uszy na wodach Morza Jadańskiego razem z bohaterami przeżywając ich historię. Jak można się domyślić jest to przede wszystkim opowieść o niezwykle silnej przyjaźni pomiędzy głównymi bohaterkami i w zupełności się z tym zgadzam, ponieważ nawet w najtrudniejszych sytuacjach druga myślała tylko o tym, czy jej więziosiostra jest cała, zdrowa i bezpieczna, ale w tle czają się również inne, niezwykle ważne wątki, jak walka i oddanie dla swojego ludu czy poszukiwanie niezależności od toksycznej rodziny oraz przeszłości. Każdy może znaleźć w niej jakiś interesujący go temat, ale ma ona dość specyficzny klimat i styl pisania, które nie wszystkim może się spodobać.

Bohaterowie są niesamowici, ciekawi, pełnokrwiści i posiadają historię, które ukształtowały ich osobowość na obecny obraz. Na pierwszy plan wysuwają się oczywiście Safiya oraz Iseult - więziosiostry, których przyjaźń można opisać wieloma niezwykle adekwatnymi porównaniami, jak wspomniane wcześniej ogień i woda, czy sól i pieprz, słońce i księżyc oraz masa innych. Jednak moje serce zgarnął ktoś zupełnie inny, książę Merik na swoim statku zwany admirałem, niezwykle honorowy, oddany ludowi oraz wrażliwy. Chciał uwolnić swój naród spod jarzma głodu nie walką zbrojną a słowem i czynami, które nie spowodowałby rozlewu krwi niewinnych ludzi. Poza tym brakuje mi jedynie większego rozwinięcia wątku antagonistów, których w tej serii zapowiada się nawet kilku i jestem ich niesamowicie ciekawa, zwłaszcza jednego.

Pomimo moich obaw Prawdodziejka okazała się niesamowicie interesującą i pochłaniającą lekturą. Posiada świetnie skonstruowany świat przedstawiony, z którym wystarczy jedynie się bliżej poznać, aby już nigdy nie zapomnieć tego specyficznego klimatu. Wisienką na torcie są bardzo dobrze skonstruowani bohaterowie, w których da się zakochać, tylko trzeba dać się im poznać. Ja w tym wszystkim przepadłam i z niecierpliwością oczekuję kolejnych tomów.
Autor: Ladyflower123, data: 24.10.2016 20:37, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Witam w Czaroziemiach

„Prawdodziejka” narobiła szumu w Internecie. Boxy z tą książką w momencie obiegły sporo instagramów, twitterów i innych tego typu mediów. Jedni się nią zachwycali, inni potrzebowali chwili, by wpaść w podziw, a pozostali stwierdzili, że książka ta nie wnosi do ich literackiego życia zupełnie nic. Ja jak zwykle mam swoje zdanie i zaraz dowiecie się w jakiej grupie z trzech wymienionych bym się umiejscowiła.

Rozpoczynając lekturę już wiemy, że akcja będzie toczyła się szybko, bo autorka bez zbędnych wstępów umieszcza nas w środku akcji. Na pierwszych stronach powieści znajdziemy przydatną mapę, która pozwoli dokładniej zrozumieć nam rozmieszczenie krain. Bohaterki i ich charaktery też poznajemy w trakcie trwania akcji, brak wstępnego zarysu.

Zacznę od najbardziej pozytywnego aspektu tej historii, oczywiście moim subiektywnym zdaniem. Mnie zauroczyły pojawiające się coraz to nowe typu magów oraz opisy krain. Widzimy problemy świata przedstawionego i osoby, które próbują z nimi walczyć. Legendarne istoty, które żyły jedynie w mitach i opowieściach stają się rzeczywistością, a niemożliwe staje się realne.

Safiya, czyli tytułowa prawdodziejka to dziewczyna porywcza, która najpierw zrobi, a potem pomyśli nad konsekwencjami swoich czynów. Wbrew swojej woli zostaje wplątana w intrygę, która raz na zawsze zmieni jej życie. Wciąż obawia się ujawnienia jej nietypowej mocy, która może zostać użyta przeciwko niej przy pierwszej, lepszej nadarzającej się okazji. Ściga ją wiele osób. Dla każdego jej dar jest drogocenny, w jakim celu ma ona zostać użyta? Lepiej nie sprawdzać. Pytanie tylko czy dziewczynie uda się uciec? Kto tak na prawdę jest wrogiem, a kto przyjacielem?

Iseult to więzi siostra Safiyi, która zawsze jest „mózgiem operacji”. Kobieta jest więzodziejką i potrafi widzieć więzi emocji towarzyszących jej osób. Sama nie do końca wie jak daleko włada jej moc, a coraz częściej odczuwa, że to co do tej pory wiedziała o magach swojego rodzaju jest prawdą i ona sama może zdziałać o wiele więcej niż mogłoby się jej wydawać. Powracające do niej sny o tajemniczej treści dają nieoczekiwany rezultat. Jak daleko idąca w skutkach może być ta tragiczna w skutkach gra, której stawką są istnienia wielu istot? Jaki Iseult ma udział w rozgrywanych wydarzeniach? Może jest jedynie marionetką w tym przedstawieniu?

Główne bohaterki muszą zmagać się z wieloma przeciwnościami losu. Obietnica wolności Safiyi nie okazuje się tym czym miała być, a więź łącząca kobiety jest tak silna, że nawet na koniec świata pójdą razem. Jak niebezpieczna może być ta podróż? Czy kobiety znów znajdą azyl, gdzie w miarę spokojnie będzie mogło toczyć się ich dalsze życie?

Autorka w niesamowity sposób uzmysławia nam czym jest prawdziwa przyjaźń. W powieści znajdziemy kilka więzisióstr i więzibraci, którzy pokazują czym jest przywiązanie do drugiej osoby. W naszych czasach ciężko o prawdziwego przyjaciela, a ta książka naprawdę w kilku krokach może być dla nas poradnikiem w stylu jak być prawdziwym i wiernym towarzyszem drugiej osoby, czym jest wsparcie i całkowite oddanie. Relacje łączące Safiye i Iseut powinny być dla nas przykładem.

Pozytywnie zaskoczenie przeżyłam również porównując nasze osiągnięcia techniki do mocy danych czarodziei. Nie masz telefonu? Jaki to problem, gdy na twoim statku znajduje się głosodziej, który umożliwi twoją rozmowę z osobą znajdującą się na drugim końcu Czaroziemi? Silniki statkom też nie są do szczęścia potrzebne, bo są wiatrodzieje oraz pływodzieje, którzy poprowadzą twój kręt tam gdzie będziesz tego potrzebował z zawrotną szybkością. W takim razie na co komu ta cała nowoczesna technologia?

Kolejne niekonwencjonalne fantasy na mojej półce i powiem szczerze, że czekam z niecierpliwością na drugi tom zatytułowany „Wiatrodziej”, który rozwieje moje wątpliwości i pokaże dalsze losy prawdodziejki. Czy dane jej będzie zaznać czym jest prawdziwa miłość? Może w końcu odnajdzie swój wymarzony dom? Przede wszystkim zastanawiam się jak dalej potoczą się losy Iseult i jej pojawiającej się silnej mocy.

Powieść ta idealnie nadaje się dla fanów fantasy, a nawet dla osób nie gustujących w tym gatunku może okazać się ciekawa. Wracając do początku mojej opinii ja umiejscowiłabym się wśród osób, które zakochały się w książce od pierwszego wczytania. Oby więcej tego typu dzieł, a już nigdy nie będziecie musieli czytać moich zniechęcających recenzji. Podsumowując macie tylko jedno wyjście z sytuacji - zabierajcie się za lekturę czym prędzej.
Autor: Wiktoriaczytarazemzwami, data: 24.10.2016 19:08, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Był dobry. Najlepszy wojownik, z którym kiedykolwiek walczyła. Ale Safi i Iseult były lepsze, czyli recenzja "Prawdodziejki" Susan Dennard

Rozkładamy książkę na łopatki, czyli jej plusy i minusy.

✔ Jeju czy ta książka nie jest przepięknie wydana? Parę elementów na okładce może i bym zmieniła, ale całokształt wyszedł znakomicie. Mapa, która znajduję się w środku rewelacyjnie się prezentuje, chociaż sama rzadko z nich korzystam, to w tym przypadku była pomocna. Rozdziały nie są za długie, więc jak tylko miałam wolną chwilę czytałam.
✔ Główne bohaterki to silne kobitki, a takie moim zdaniem są najlepsze. Oszczędzają nam wyżalania się nad swoim losem. Jak tylko coś się dzieje, przechodzą do działania. Mimo że się różnią, bo Iseult nosi czarny warkocz, ma bladą skórę, piwne oczy, a Safi nosi rozpuszczone kosmyki o kolorze jasnopszennym, posiada ciemną opaleniznę i niebieski oczy, to łączy je skomplikowana więź. Dzięki temu, że Iseult uratowała kiedyś życie Safi, złączyły się i kiedy tylko są razem ich moce działają lepiej. Wtedy też zaprzyjaźniły się, ta więź między nimi jest tak rewelacyjnie opisana, że od razu uwierzyłam Pani Susan, że nie mogłoby być inaczej, one skoczyły by za sobą w ogień, obie się wspierają w każdej decyzji, mimo że niektóre są bardzo głupie.
✔ Wszystko zaczyna się od popełnienia błędy przez prawdzodziejkę, przez to że nie było obok jej więziosiotry, jej moc zawiodła, nie wyczuła kłamstwa i przegrała ich wszystkie pieniądze. Od tego momentu nie opuszcza nas napięcie. Cały czas coś się dzieję, targają nami emocję. Radzę wam tę książkę czytać w skupieniu, bo jak tylko na chwilę zamkniecie oczy może wam coś umknąć.
✘ No i tutaj mam jedyny minus. Ja czytałam ją o różnych porach dnia, w różnych miejscach, nie miałam w danej chwili czasy by usiąść i przeczytać ją w całości, i przez to się czasami gubiłam. Po prostu w wypadku tej książki jest potrzebne dużo skupienia.
✔ Nowy świat fantastyczny. Jaki miłośnik literatury fantastycznej tego nie lubi? W tym wypadku było to wyzwanie, ale bardzo mi się podobało. Autorka potrafi opisać nam to co ma w głowie, w tak dobry sposób, że czułam się jakbym sama tam była, a to nie często mi się zdarza. Pani Susan stworzyła też coś bardzo świeżego, pradzodziejki, słowodziejki, krwiodziej, więziodzieje, sercowięzi itd. Nowe nazwy, która poznać przyszło mi bardzo łatwo. Jeśli tylko pojawiała się nowa nazwa to zaraz była ona w jakiś ciekawy sposób tłumaczona. W tym świecie możecie się zatracić.
✔ Wątek miłosny też się pojawia. Nie chce zdradzać między kim, bo to się rozkręca pod koniec tej książki, ale sama tak się w niego wkręciłam, że aż mi było smutno pod koniec tej części, że się muszę z nimi rozstać. Ja już chce następną część!
✔ Lekki bardzo humorystyczny styl autorki, który bardzo pomaga nam zatracić się w tej historii. Żarty, które się pojawiają wydaję mi się, że rozśmieszą każdego, więc pozostaje wam tylko czytać i się śmiać.
✔ Zakończenie było niesamowite. Mogłabym napisać, że pod koniec dużo się działo, ale przez całą książkę bardzo dużo się działo i to trwało do samego końca. Czuję wielką ochotę by sięgnąć po następną część, już się nie mogę doczekać i mam nadzieję że wy również zostaliście chociaż troszkę przeze mnie zachęceni.

Podsumowując Prawdzodziejka to cudowna historia, w której zakochacie się jak tylko poświęcicie jej troszkę czasu. Niesamowity świat fantastyczny jak zarówno humor pozwoli wam przenieś się do zupełnie innej krainy i na pewno oderwiecie się od rzeczywistości. Poznacie też bardzo dobrze wykreowane bohaterki, autorka opisała je oraz ich relację rewelacyjnie. Nie odkładajcie tej książki na później! Idźcie do sklepu i kupcie tę książkę, bo naprawdę warto.
https://wiktoriaczytarazemzwami.blogspot.com/2016/10/53-by-dobry-najlepszy-wojownik-z-ktorym.html
Autor: agido16, data: 22.10.2016 19:20, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Prawdodziejka

Do sięgnięcia po „Prawdzodziejkę” zachęciły mnie dwie rekomendacje od moich ulubionych autorek, a mianowicie: Sarah J.Maas („Szklany Tron”) i Robin Hobb („Trylogia Skrytobójcy”). I to mi w zupełności wystarczyło. Chociaż niekiedy można nadziać się na głośną reklamę, która skrywa przeciętną książkę. Czy tak właśnie było w tym przypadku? Już teraz mogę Wam oznajmić, że NIE! Obie autorki miały zupełną rację twierdząc, że ta powieść mnie zachwyci i jest tak samo dobra, jak te z tak zwanej „najwyższej półki”. Pod niepozorną okładką i krótkim streszczeniem fabuły, odnalazłam fantastyczną niespodziankę, dzięki której przeżyłam epicką przygodę.

Safiya i Iseult to młode, utalentowane czarodziejki, które posiadają talent do pakowania się w kłopoty. Kiedy jednak wpadają w poważne tarapaty, pozbawione środków do życia i uzbrojone jedynie w swoje zdolności muszą stawić czoło najgorszemu wrogowi - krwiodziejowi. Safi posiada umiejętność rozpoznawania kłamstwa, dzięki któremu mogłaby opływać w luksusach. Zaś Is, jako więziodziejka, potrafi wczuć się w emocje każdego człowieka. Obie nie zamierzają brać udziału w konflikcie, który od wieków toczy się między imperiami. W tym wypadku przyjaciółki zmuszone są stawić czoło niebezpieczeństwu i walczyć w wojnie, w której nie jest do końca wiadomo, komu można zaufać i zdradzić swój największy sekret.

Po przeczytaniu książki, byłam oczarowana zarówno stylem pisarskim autorki, jak i wykreowanymi przez nią postaciami, emocjonalnością, zaskoczeniami i przemyślaną fabułą. Autorka stworzyła swój własny świat, który dopracowała w najmniejszym szczególe. Ale przede wszystkim zafascynował mnie system magii. Każdy w Czaroziemiu może urodzić się z pewną zdolnością. Znajdziemy pośród nich między innymi: prawdodziejki, witarodziejów, pływodziejów i wielu innych. Już sama nazwa wskazuje, na czym polega ich umiejętność. Jednak najrzadszym talentem, zaraz po prawdodziejce, jest krwiodziejstwo – pozwala kontrolować czyjąś krew, czy też śledzić zapach ofiary. W ten sposób skonstruowany świat pozwala mi wierzyć, że pośród niezliczonych książek z gatunku fantasty, można jeszcze znaleźć takie perełki, jak „Prawdodziejka”, które są nietuzinkowe i wnoszą powiew świeżości do współczesnej literatury.

Jeżeli chodzi o wykreowane postacie, to nie są oni idealni: mają wiele wad, z którymi muszą się borykać, oraz piętna z przeszłości, które dają o sobie znać w najmniej oczekiwanych momentach. Na świat patrzymy nie tylko oczami Safi, tytułowej Prawdodziejki, lecz również jej więziosiotry – Iseult, tropiącego je krwiodzieja oraz księcia Merika, który dla dobra swojego państwa jest gotów poświęcić naprawdę wiele. Dzięki takiemu zastosowaniu, mamy wgląd na rozgrywające się wydarzenia w całym Czaroziemiu. I chociaż główne bohaterki zostały bardzo wyraźnie przedstawione, to postacie drugoplanowe już mniej. Szkoda, bo według mnie zasłużyły na większą uwagę i zaangażowanie autorki. Mam nadzieję, że zostanie to naprawione w kolejnych częściach.

Powieść zawiera żywą, pełną niesamowitych zwrotów, dynamicznie rozwijającą się akcję. Nie da się odłożyć książki na kilka dni, bo myślami wciąż wraca się do ostatniej sceny. Najbardziej do gustu przypadły mi pojedynki, które zapierały dech w piersiach, tak samo jak pościgi – a tych było kilka. Lecz to nie polityka ani ucieczka była najważniejszym tematem rozgrywającej się historii. Była to przyjaźń łącząca Safi oraz Iseult. Pierwszy raz spotkałam się z tym, że wątek miłości jest zepchnięty na najdalszy plan, a główną rolę odgrywa przyjaźń, która jest wyraźnie zarysowana, czy to w dialogach, czy w przemyśleniach głównych bohaterek. Czuć pomiędzy nimi nierozerwalną więź, która działa na dwie strony: obie skoczą za sobą w ogień, ale to co ich łączy, wpędza je w coraz większe tarapaty.

„Prawdodziejka” to fascynująca powieść, pełna intryg, politycznych spisków i walki o władze. To przede wszystkim książka o przyjaźni i magii, gdzie posiadana umiejętność może okazać się darem, lub też największym przekleństwem. Susan Dennard stworzyła świat, w którym moja wyobraźnia pozostanie jeszcze przez dłuższy czas, a który mogę polecić z czystym sumieniem każdemu wielbicielowi fantastyki.
Autor: LirycznaRzeczywistosc, data: 20.10.2016 17:56, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Mhe verujta, czyli opowieść o głębokiej przyjaźni

Prawdodziejka to magiczna opowieść, której pierwszoplanowymi postaciami są dwie czaroziemskie, młode dziewczyny – tytułowa prawdodziejka Safiya fon Hasstrel (czarodziejka z wysokiego rodu, władająca umiejętnością odkrywania w ludziach prawdy) oraz Iseult det Midenzi (więziodziejka, towarzyszka i zaufana przyjaciółka Safi). Powieść to bogata dysertacja, która jest nie tylko dopracowana fabularnie, ale także językowo i stylistycznie. Niebanalny język i wprawiające w zakłopotanie nazewnictwo może na początku odstraszyć czytelnika, ale z kolejnymi rozdziałami nabiera kształtów i jest przyswajalne.

Język i styl Susan Dennard odznacza się oryginalnością i z czasem klaruje się. Bohaterowie spod jej pióra noszą intrygujące imiona i profesje. Podczas lektury spotkamy postaci władające różnymi żywiołami: wiatrodziei, prawdodziei, ogniodziei i chociażby jak nasza pierwszoplanowa postać Iseult – więziodziei.

Pierwsze strony dosyć chaotycznie wprowadzają nas do świata akcji. Czytelnik wyprowadzony jest na głęboką wodę, aby bez zbędnego, powolnego rozwoju akcji wstąpić do wykreowanego świata. Główne bohaterki spontanicznie przeplatają się, ze strony na stronę padają coraz to nowsze określenia i dla początkującego czytelnika mogą być w jakimś stopniu niezrozumiałe. Kolejne rozdziały przyzwyczajają nas do zmiany klimatu z codzienności do świata intrygującej magii i z każdą kartką trudniej jest od niego odejść. Świat wykreowany przez Susan Dennart jest unikatowy, posiada własną autonomię i swoisty klimat utrzymany w dobrym smaku. Bohaterom poświęcona jest spora dawka czasu i każdy z nich przybliża nas swoją historią do zrozumienia całokształtu powieści.
Burzliwą akcję rozpoczyna ucieczka dwóch więziosióstr (neologiczny twór mający na celu podkreślenie silnej więzi pomiędzy bohaterkami), mocno związanych ze sobą przyjaciółek, które dążą do uniknięcia wytropienia ich przez panoszącego się po imperium Krwiodzieja – mitycznego mnicha, który mas zdolność wyczucia ludzkiej krwi i magii. Co za tym idzie, Safiya ma obawy, że jej zdolność prawdodziejstwa zostanie zdemaskowana, a wtedy żadna ucieczka nie będzie możliwa i tropiciel bez wahania wyśledzi ją na każdym kontynencie. „To jak walka z wiatrakami”.

Ucieczka prawdodziejki ma swoje mocne uzasadnienie – jedyne czego pragnie dziewczyna to zaznanie spokoju. Stoi przed obawą ujawnienia jej umiejętności, co mogłoby zostać dwojako wykorzystane: z jednej strony mogłaby zostać usunięta lub co gorsze wykorzystana do celów władz imperialnych. Nastają niespokojne czasy, kończy się rozejm i szykuje coś niepokojącego. Przeplatają się intrygi polityczne i społeczne, a motorem magicznego świata jest filar oparty na głębokiej i szczerej przyjaźni aż po grób (mhe verujta).

W powieści można wyróżnić pewne zauważalne wątki, m.in. wątek przyjaźni i pogłębiania jej więzi, na których oparte są relacje pomiędzy bohaterami. Gdyby nie te więzi, nasze bohaterki straciłyby wyrazistość i byłby niczym nie wyróżniającymi się kolejnymi pionkami w literaturze magicznej. Zauważalnym i ważnym wątkiem jest też motyw imperialny, obrazujący gotowość do walki, konflikty wewnątrz świata przedstawionego i ich ciąg przyczynowo-skutkowy. Pojawił się też mało znaczący wątek miłosny, a jedną sceną, która co prawda nie ma wpływu na kolejne wydarzenia jest scena pocałunku bohaterów, która niestety nie miała większego znaczenia. Był to raczej zabieg mający na celu jednorazowe ubarwienie. Czytelnik dostaje także możliwość poznania wyrazistej historii Krwiodzieja, który na początku ukazany jest tylko jako tyran i nieustępujący tropiciel.

Świat wtłoczony w powieść to nie tylko imperialni władcy, czarodzieje, mnisi czy mityczne stworzenia, ale także większego formatu ziemie, na których przyszło im żyć. Czaroziemie, czyli świat przedstawiony, w którym rozgrywa się akcja powieści składa się z lądu i wód. Podzielony jest na krainy opatrzone oryginalnym nazewnictwem i magicznym akcentem. Najbardziej intrygującym obszarem są Ziemie Snu. Obszerne lądy opływają m. in. Śródmorze, Morze Północne, Kariadińskie i Jadońskie oraz licznie powstałe na nich wysepki. Książka została opatrzona dodatkową mapą ilustrującą omawiane tereny. Świat przedstawiony to barwna otoczka, w którą zostali wrzuceni jej przedstawiciele. W naszej wyobraźni starannie wykreowanego świata słychać huk morskich fal, w spiętrzonych wodach widać latarnię morską i niepojętą głębię ciemnego morza, otoczonego ostrymi skałami. Dygotanie z zimna, szczękanie zębami, rozległy ból poranionych ciał to tylko dodatek wstrzyknięty do naszej fantazji. Piękno stworzenia świata przedstawionego polega na tym, iż nawet oporny czytelnik nie przejdzie obojętnie intrygującym widokom terenu imperium i jego zakątkom.

O punkcie kulminacyjnym nie napiszę, gdyż nie chcę spoilerować. Przewijają się zwroty akcji, intrygi aż po sam koniec, a meritum powieści zostaje oszałamiająco zobrazowane w zakończeniu.

Sięgając po tę niezwykle barwną powieść musimy od razu zdać sobie sprawę, że nie jest to kolejna pospolita młodzieżowa przesłanka, czy też motyw literacki powtarzający się po raz kolejny. Ta opowieść jest czymś głębszym i na pewno odciśnie piętno na wyobraźni i długo nie pozwoli o sobie zapomnieć. Nigdy wielką fanką powieści o tematyce fantasy nie byłam i aż wstyd przyznać, że zadomowiona u mnie na regale Prawdodziejka jest pierwszą książką tego rodzaju.

Po raz kolejny jestem świadkiem przepięknie wydanej pozycji książkowej przez Wydawnictwo Sine Qua Non, któremu serdecznie dziękuję za włączenie mnie do tego fantastycznego świata magii. Moje ostatnie dni i noce to nieskończony sen o oryginalności i solidnym warsztacie pisarskim tejże powieści.

W konkluzji pragnę powtórzyć, że Prawdodziejka autorstwa Susan Dennard to solidna i dopracowana powieść, w której nie znajdziecie miejsca na obszerne i wlekące się opisy. Autorka z prawdziwą gracją łączyła słowa w zdania w lekki i barwny sposób, mając na uwadze dopieszczenie czytelników. W żadnym calu treść lektury nie przytłacza i nie zanudza, środki językowe są odpowiednio wyselekcjonowane, dzięki czemu opowieść płynie przyjemnym nurtem. To nie lada gratka dla początkujących moli książkowych, jak i dla fanów powieści o tematyce magicznej i świecie tak realnie skonstruowanym, że aż dającym wrażenie realnego. Niektóre losy celowo nie zostały zamknięte, a to wszystko po to, aby zagłębić się jeszcze bardziej z kolejnym, nadchodzącym tomem zatytułowanym „Wiatrodziej”. Chyba domyślacie się, kto zagra pierwsze skrzypce w kolejnej części? Zdecydowanie połapiecie się, gdy skończycie Prawdodziejkę, do której gorąco zachęcam.
Autor: BookParadise, data: 20.10.2016 17:12, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

BookParadise

Recenzja również na https://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

" - Mamy dwa wyjścia - zaczęła Iseult, przysuwając się do Safi. - Albo się poddamy...
- Po trupie mojej babki - fuknęła Safi. "

Magia, tajemnice, intrygi, niebezpieczeństwo.
Więziosiostry, które są w stanie oddać za siebie życie.
Jeden błąd, który rozpętał wojnę.
Nieosiągalna wolność.
Nieoczekiwane zwroty akcji.

Safiya i Iseult, więziosiostry, przyjaciółki, w których żyłach płynie magia.
Safi, Prawdodziejka, jedyna dotąd spotkana. Posiada bardzo rzadką moc, której ujawnienie byłoby dla niej ogromnym niebezpieczeństwem. Inni chcieliby ją schwytać, żeby wykorzystać do celów politycznych.
Jej moc polega na odkrywaniu prawdy, nie można jej oszukać, ale działa ona w pełni tylko wtedy, gdy jest przy niej jej więziosiostra.
To ona zawsze sprowadza na siebie i Iseult kłopoty, wpada na pomysły, które nie są dobre. Tym razem też tak było, tylko, że finał tego pomysłu był nieoczekiwany i najgorszy z możliwych.
Zaczyna na nią polować Krwiodziej oraz inni najemnicy władców.

Iseult jest rozsądniejsza od Safi. To ona zawsze musi naprawiać wszystkie błędy swojej więziosiostry. Is jest więziodziejką. Widzi więzy innych, ale nigdy nie może zobaczyć swoich. Poprzez więzy jest w stanie ocenić, co odczuwa druga osoba, strach, smutek, radość, odczytuje jej wszystkie emocje. Jednak to tylko kawałek tego, co powinna umieć. Tak naprawdę do końca nie wie, w czym się specjalizuje i przez to była wyśmiewana. Jako, że Is to Nomatsanka, ludzie się jej boją, nie mają do niej szacunku, źle ją traktują, chociaż nic im nie zrobiła.

Obie więziosiostry są w stanie oddać za siebie życie, wiąże je silna więź, a gdy nie są razem, nie mogą wiele zdziałać. Ich siła polega na współpracy i więziach, które je łączą.

Is i Safi zagościły na dobre w moim sercu. Są tak pozytywnymi postaciami, które wzbudzają sympatię od pierwszych stron. Pokazują siłę prawdziwej przyjaźni, która jest cenniejsza od własnego życia. Nie sposób ich nie lubić.
Bardzo spodobał mi się ich sekretny język, taki typowy dla przyjaciółek, który jako jedyne znają, ale nie będę więcej o nim pisać, nie chcę wam zepsuć niespodzianki.

" - To zdecydowanie najgorsza modlitwa, jaką w życiu słyszałam.
- A niech cię oszcza łasica, Is! "

Fabuła książki jest CUDOWNA! I jest to ten rodzaj fantastyki, który trzeba czytać w ciszy i spokoju. Występują tutaj różni królowie, nowe nazwy, pojęcia, magia. Cały świat jest nietypowy i z takim się jeszcze nie spotkałam. Mamy tutaj Więziodziejów, Krwiodziejów, Prawdodziejkę, Ziemiodziejów, jest tego naprawdę sporo i zapamiętanie wszystkich ich specjalizacji jest trudne. Niektórzy uważają, że te nazwy są dziwne, jakby napisane przez 5-latka, ale wiecie co? Ja tak nie uważam. Właśnie cały urok i wyjątkowość kryją się w różnych, z pozoru dziwnych nazwach. Imiona bohaterów nie są zwyczajne - Henrick, Habim, Mathwe - imiona, które nie są często spotykane. I to właśnie przez te drobne szczegóły tak bardzo zakochałam się w tej książce. Czułam się przy niej tak samo, jak podczas czytania "Dworu cierni i róż", cudownie, wyjątkowo, magicznie. Zostałam w pełni przeniesiona do nowego świata magicznego, pięknego świata, w którym jest mnóstwo niebezpieczeństw.
Wątek królów ogromnie mnie ucieszył, polityka, walka o władzę, takie trochę średniowieczne, ale jak pięknie przedstawione.

Cała historia została przedstawiona w delikatny i powolny sposób. Autorka nie pędzi z nią, a wprowadza wszystko na swój wyjątkowy sposób, żeby później nas zgnieść akcją. Może i nie jest to ten rodzaj książek, które czyta się szybko, ale za to bardzo przyjemnie. Ja, osoba, która nie lubi, gdy w książce wszystko wolno się rozwija, zakochałam się w "Prawdodziejce". Susan Dennard ma w swoim piórze coś, co przyciągnęło mnie jak magnez. Wciągnęła mnie w swoją książkę i rozbiła serce na drobne kawałki i mam nadzieję, że poskleja je w kolejnym tomie.
Zachęcam was do sięgnięcia po tę powieść, jest naprawdę genialna i nie można przejść obok niej obojętnie. Ubawicie się przy niej, dlatego też ... przygotujcie się na nią, na dobrą dawkę humoru i na to, że rozkocha was w sobie i już nigdy nie wypuści!

" - Wiem - wycedził - jak zapina się koszulę. I nie potrzebuje rad od kobiety, która nosi na ramieniu ptasie gówienko. "
Autor: Wioleta14, data: 19.10.2016 16:23, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

"Prawdodziejka" Susan Dennard

Safiya i Iseult to młode czarodziejki. Safi jest jedyną w Czaroziemiach prawdodziejką, która potrafi rozpoznać każde kłamstwo. Musi jednak trzymać swój dar w sekrecie, ponieważ może zostać wykorzystana w konflikcie między imperiami. Iseult to z kolei więziodziejka, która rozpoznaje za pomocą nici więzi emocje każdego człowieka. Jej prawdziwe moce są jednak tajemnicą nawet dla niej samej i będzie lepiej jak tak zostanie. Dziewczyny są więziosiostrami, a jedyne o czym marzą to wolność i spokojne życie.
Niestety zbliżają się straszne czasy. Dwudziestoletni rozejm wkrótce dobiegnie końca. Krążą pogłoski, że wojna wisi w powietrzu. Sojusznicy przestają grać fair, a na domiar złego dziewczyny znów wpakowały się w poważne kłopoty i po piętach depcze im krwiodziej. Więziosiostry będą musiały stawić czoła niebezpieczeństwom i walczyć z władcami oraz ich najemnikami, gdyż niektórzy zaczynają posuwać się do ostateczności, żeby dopaść prawdodziejkę. Na swej drodze spotkają wiele ludzi, ale komu tak naprawdę mogą zaufać? Dokąd będą musiały uciekać przed prześladowcami?
Pierwszą rzeczą jaka od razu przykuła moją uwagę do tej książki jest przepiękna okładka, na której znajdują się słowa: "Zróbcie miejsce na półce z ulubionymi książkami - Prawdodziejka wejdzie do kanonu". Muszę przyznać, że bardzo zaintrygowała mnie ta powieść jak tylko je przeczytałam. Sarah. J. Mass jest jedną z moich ulubionych pisarek, więc skoro ona ją poleca to pomyślałam, że warto dać jej szanse i oczywiście się nie zawiodłam.
Byłam zaskoczona tym, że akcja nie rozwija się powoli jak to prawie zawsze ma miejsce, ale już na samym początku główne bohaterki wpadają w poważne kłopoty, walczą i uciekają. Pojawiają się nowych miejscach i rozmawiają z nowymi postaciami. Na początku nie do końca mogłam się w tym wszystkim połapać, ale bardzo szybko zaczęłam wczuwać się w klimat tej powieści i coraz bardziej zaczęła mnie ona wciągać.
Świat przedstawiony przez Susan Dennard jest pełen magii i czarodziejów. Z tym, że każdy czarodziej posiada nieco odmienne zdolności. Mamy tutaj m. in. więziodziejki, ogniodziejów, żelazodziejów, wiatrodziejów, głosodziejów oraz naszą jedyną prawdodziejkę, której zdolność może zostać wykorzystana przez niewłaściwych ludzi...

Bardzo spodobało mi się to, że autorka postanowiła wykreować główne bohaterki na silne dziewczyny, które potrafią same o siebie zadbać i nie potrzeba im żadnego mężczyzny. Mimo tego mężczyźni także pojawiają się na kartach tej powieści tworząc kolejny wątek miłosny, ale bez obaw. Co najważniejsze nie znajdziecie tutaj żadnych trójkątów miłosnych, a głębsze relacje między bohaterami widoczne są (w małym stopniu) dopiero pod koniec powieści.

"Prawdodziejka" Susan Dennard to głównie historia o przyjaźni. Autorka w doskonały sposób pokazuje nam jak ważna jest przyjaźń i co jesteśmy w stanie dla niej zrobić. Główne bohaterki to nie tylko doskonałe czarodziejki i więziosiostry, ale przede wszystkim prawdziwe przyjaciółki. Jedna zależna jest od drugiej i gotowa za nią oddać nawet własne życie. Mimo, że różnią się od siebie rodzajem magii, charakterem, sposobem podejmowania decyzji to jednak wspaniale się dogadują, rozumieją, wyczuwają swoje emocje i zamiary oraz doskonale uzupełniają się wzajemnie.
Podsumowując "Prawdodziejka" to książka, którą czyta się bardzo szybko i z wielkim zaciekawieniem. Jest to powieść pełna magii, intryg, nieoczekiwanych zwrotów akcji i wspaniałych bohaterów, których nie można nie lubić. Nie żałuję ani chwili spędzonej przy "Prawdodziejce", którą już umieściłam na półce z ulubionymi książkami. Serdecznie ją polecam i mam wielką nadzieję, że ta powieść Wam także przypadnie do gustu.

http://zapoczytalna.blogspot.com/2016/10/prawdodziejka-susan-dennard.html
Autor: Maadziuulekx3, data: 19.10.2016 08:18, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Niezwykła

Nigdy nie sugeruję się opiniami innych czytelników na temat książek, które mnie akurat zainteresują. Jak wiadomo - ile osób tyle opinii. Jednym może podobać się opowieść, drugim niekoniecznie. Sama muszę sprawdzić, czy dana lektura mnie zaciekawi, czy wprost przeciwnie, czy warto było tracić na nią swój cenny czas. Często jednak zdarza się tak, że książka przez wszystkich zachwalana mi się nie spodoba, a ta która zostaje zmieszana z błotem najbardziej zapada w mojej pamięci, bo zaintrygowała, zaciekawiła czymś wyjątkowym. Dlatego wyłączam się na otaczający świat, wszystkie za i przeciw chowam do najciemniejszego zakamarka mojej podświadomości i całym sercem oddaje się opowieści, by sprawdzić na własnej skórze, czy mnie czymś zachwyci, czy bardziej uśpi.

Zawsze pragnęłam być wyjątkowa. Inna od wszystkich. Posiadać jedną niezwykłą umiejętność: czytać w myślach, znikać na zawołanie, lewitować, mieć laser w oczach, czy nadnaturalną siłę. Ratować świat przed złem, walczyć na śmierć i życie, czy używać mocy do własnych celów. Dlatego zawsze chętnie sięgam po książki, dzięki którym mogę spełniać swoje marzenia wcielając się w rozmaite postacie. Tak było z lekturą ,,Prawdodziejki”. Na moment wcieliłam się w bohatera, który ramię w ramię walczy z przeciwnościami losu, stara się za wszelką cenę ujść z życiem, by nie wpaść w łapska tych, którzy chcą wykorzystać niezwykłą moc do własnych celów. Przed moimi oczami rozpościerał się niezwykły świat, który zapierał dech w piesiach, adrenalina dodawała wiele energii do działania, a strach przed czyhającym złem nie pozwalał normalnie funkcjonować.

Safi i Iseult to dwie przyjaciółki, które posiadają niezwykłe moce, które łączy szczególna, nierozerwalna więź. Dopełniają się wzajemnie, mogą na sobie polegać, jedna odda życie za drugą, walczą ramię w ramię. Pomimo, że wiele je różni od charakteru po wygląd bardzo dobrze się dogadują, rozumieją bez słów. Przez niefortunne wydarzenia obie bohaterki wpadają w tarapaty, muszą uciekać przed czyhającym złem. Czy sobie poradzą?

Jestem szarą myszką. Nie lubię być w centrum uwagi, wolę trzymać się na uboczu, nie wychylać się poza szereg. Może na pierwszy rzut oka wydaje się osobą odważną, gadatliwą, otwartą, ale tak naprawę w głębi siebie boje się odezwać do kogokolwiek w przeświadczeniu, że powiem coś głupiego i wyjdę na mało inteligentną osobę. Jestem nieśmiała, często skryta, emocje trzymam wewnątrz siebie. Wcielając się w bohaterki stałam się waleczną dziewczyną, która pod osłoną niewinności skrywa niezwykłą siłę, hart ducha, ogromną odwagę i to najbardziej spodobało mi się w tej powieści. Pozostawiłam za sobą swoje prawdziwe ,,ja", by choć przez chwilę stać się kimś zupełnie innym.

Dwa różne światy, dwie różne osobowości, które stanowią wspólną jedność. Przyjaźń to niezwykły dar, którym obdarowuje nas los. Mamy osobę na której możemy zawsze polegać, bez względu na wszystko, nigdy się na niej nie zawiedziemy. Tak było w przypadku Safi i Iseult, które podziwiałam z ogromnym uśmiechem na ustach, ich wspólną więź, relacje. Z każdą z nich w jakimś stopniu się utożsamiłam, kibicowałam im na każdym kroku, gdy kolejny raz otrzymywały kłody pod nogi przez los. Jednak Safi najbardziej zapadła w mojej pamięci. Tak samo jak ja woli najpierw działać niż chłodno wykalkulować, czy jej decyzje są dobre, czy raczej złe. Wplątuje się w różne tarapaty i czeka, aż ktoś uratuje ją z opresji. Jest wybuchowa, a przede wszystkim, gdy ktoś zadziera z jej najbliższymi walczy jak lew.

Fabuła jest doskonale przedstawiona, świat ciekawie wykreowany, bohaterowie są barwni i interesujący. Autorka rzuca nas od razu w wir wydarzeń, z czego czytelnik czuje niewielkie zdezorientowanie i na początku ma trudność z zapamiętaniem różnych nazw, ale z biegiem czasu wszystko trafia na właściwe tory i z przyjemnością pochłania się kolejne strony powieści. Dużym ułatwieniem jest to, że autorka na każdym roku szczegółowo opowiada nam co dzieje się w fabule dzięki temu czytelnik może sobie z łatwością wszystko wyobrazić. Może i momentami treść sprawiała mi trudność, to pod kątem całości jestem zadowolona z książki. Nie tylko towarzyszyłam bohaterom w ucieczkach czy walce, ale też przeżywałam niezapomniane przygody. Adrenalina nie odstępowała na krok, a strach o losy postaci wzrastał z kolejnymi rozdziałami. Gorąco polecam.
Autor: Dziewczyna z książkami, data: 18.10.2016 19:32, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Spektakularna ucieczka, pradawne stworzenia i krwiodziej...

Rekomendacja Sarah J. Maas na okładce Prawdodziejki niemal na wstępie obiecuje czytelnikowi wyrafinowaną, fantastyczną przygodę, której autorka, wedle jej słów, dzięki swej wspaniałej, magicznej serii przejdzie do kanonu gatunku. Jakże, więc nie ufać jednemu z czołowych twórców fantastyki, której serie niezmiennie biją rekordy popularności? Jako osoba, dla której ów gatunek jest jednym z dwóch najczęściej w literaturze wybieranych, nie mogłam przejść obojętnie obok dzieła Susan Dehnard. Złożyło się na to wiele czynników, nie tylko entuzjastyczny odbiór jednej z moich ulubionych autorek, lecz również niezwykle intrygujący opis, dobre przyjęcie książki za granicą oraz obietnica odejścia od znanych wszem i wobec w kręgu czytelników schematów. Jednak czy Susan
Dehnard zasługuje na wieszczone jej przez przyjaciółkę po fachu miano?

Safi i Iseult wpadły w tarapaty. Znowu... Tym razem jednak konsekwencje ich pomyłki mają bardziej dalekosiężny wymiar - narażają się bowiem na gniew potężnego oraz szerzącego strach krwiodzieja, maga potrafiącego wytropić każdego dzięki zapachowi jego krwi. Gdyby tego było mało, coraz więcej osób zaczyna upominać się o niezwykle rzadki dar Safi, jakim jest prawdodziejstwo - zdolność do przejrzenia kłamstwa oraz ujrzenia prawdziwych intencji danej osoby. W konsekwencji więziosiostry muszą uciekać dalej niż kiedykolwiek podczas gdy nieświadomie stają się ważnymi pionkami w grze o utrzymanie zawartego dwadzieścia lat temu Rozejmu pomiędzy państwami leżącymi w Czaroziemach. Magia, pradawne stworzenia oraz niebezpieczne kontrakty. A dla Safi i Iseult to dopiero początek...

Był dobry. Najlepszy wojownik, z którym kiedykolwiek walczyła.
Ale Safi i Iseult były lepsze.
Miałam spory problem z początkiem tej książki, co w żaden z sposób nie jest powiązane z jej poziomem. Było to spowodowane natłokiem stworzonych przez autorkę nazw określających dla przykładu rodzaje żyjących na terenie Czaroziem magów, zasad ich mocami rządzących, czy też słów określających specyficzne relacje między bohaterami. Pierwsze sto stron było powolnym wkraczaniem, rozumieniem świata, którym zasypała nas autorka. Można rzec - wpuszcza ona czytelnika na głęboką wodę, ponieważ w większości przypadku, w fazie początkowej książki osoba dopiero wkraczająca w świat Czaroziem musi rozwikłać wszelakie niuanse niemal na własną rękę. Natomiast występujące już opisy zdolności są niekiedy na tyle niejasne, że ich istotę poznajemy dopiero dzięki konkretnym przykładom ich działania.

Chcę jednak zaznaczyć, iż książka mimo drobnych mankamentów naprawdę mi się podobała. Po pokonaniu pierwszych stu stron Prawdodziejka stała się interesującą oraz niezwykle wciągającą lekturą. Zżyłam się z bohaterami oraz z uwagą zaczęłam śledzić subtelnie klarujące się wątki miłosne. Dzieło Susan Dennard to książka idealna dla fanów akcji oraz niebanalnej fantastyki. Elementem równie istotnym jest fakt, iż brak tu tak dobrze znanych wszystkim schematów jakimi są chociażby trójkąty miłosne. Autorka niewątpliwie stworzyła coś nowego, coś czym może zaintrygować oraz rozciągnąć swą wyobraźnią w naprawdę obiecujące tereny, których przemierzanie dla czytelnika będzie prawdziwą przyjemnością, godną porównania do emocji towarzyszących lekturze popularniejszych serii fantastycznych.

Opowieść rozgrywająca się na terenie Czaroziem ma swoisty klimat przesiąknięty do cna magią, morską żeglugą oraz więzią gotową stawić czoła największym próbom. Podczas lektury, mimo oryginalności nie można jednak pozbyć się mimowolnie nachodzących porównań. Książka ta niewątpliwie przypadnie do gustu wielbicielom Trylogii Grisza oraz znanej serii Sarah J. Maas. Zachowuje jednak charakterystyczną, osobliwą aurę, która niczym za sprawą Wiatrodzieja owiewa czytelnika pozostając z nim do końca trwania opowieści... a nawet troszkę dłużej. Sądzę, iż w kolejnych częściach swej serii, Susan Dennard uda się dodać swemu pióru ostatnie szlify, które wzniosą ją do miana współczesnych, czołowych przedstawicieli gatunku. Wierzę, że Prawdodziejka była jedynie przedbiegiem, że autorka w kolejnych częściach w pełni rozwinie skrzydła oraz ukaże nam jeszcze mroczniejszy, jeszcze bardziej wciągający oraz nietuzinkowy, fantastyczny świat.

Świat, którym już w pierwszych rozdziałach zaczęła szczelnie otaczać nas autorka zaskakuje wielowymiarowością. Na jego rozległych terenach nie odnajdziemy jedynie dynamicznej akcji, lecz również różnorakie, skomplikowane wątki polityczne oraz ciekawie zarysowane postacie. Czaroziemie mają przeszłość, która swe echo coraz wyraźniej odciska w teraźniejszości. Mamy do czynienia z czymś w rodzaju mitologii, na ten moment jedynie delikatnie przez autorkę poruszonej. Myślę, iż jest to wstęp do wątków, które dopiero zostaną czytelnikowi przedstawione na dalszym etapie historii. Spotykamy pradawne stworzenia, tajemne miejsca oraz mity, które okazują się mieć odniesienia w rzeczywistości. Świat na naszych oczach rozrasta się na wszystkie strony, ukazując naszym oczom krainę niezwykle dobrze skonstruowaną, skomplikowaną oraz wielowymiarową.

Pierwszoplanowi bohaterowie są wyraźnie wykreowani. Nie są kryształowi; mają swoje wady oraz piętna przeszłości, które niekiedy potrafią oddziaływać na nich w najmniej oczekiwanych momentach. Sama narracja pozwala czytelnikowi zajrzeć w historię głębiej, niżeli w przypadku opowieści jednej osoby z całej rzeszy bohaterów. Patrzymy na otaczający ich świat nie tylko oczami Safi, tytułowej Prawdodziejki, lecz również jej więziosiostry - Iseult, tropiącego je krwiodzieja oraz Merika - księcia, który dla dobra swego państwa jest gotów zrobić naprawdę wiele. Co mnie naprawdę ujęło to fakt, że każda postać była oryginalna, nie była powieleniem innej. Niektóre z nich zostały jednak potraktowane po macoszemu, co mam nadzieję zostanie poprawione w kolejnych częściach serii. Ciężko było zżyć się z postaciami nie występującymi jako pierwszoplanowe, gdyż ich nikły opis oraz występowanie, ważyły na obojętności w stosunku do ich losów. Autorka zbytnią wagę przywiązała do przedstawienia bohaterów grających pierwsze skrzypce i nieco zapomniała o tych, niekiedy równie istotnych.

To nie polityka ani ucieczka były najważniejszymi tematami tej historii. Była to przyjaźń, czy też raczej szczególna więź łącząca Iseult i Safi, zwana więziosiostrzeństwem. Pierwszy raz w przypadku lektury książki fantastycznej, czy też pochodzącej z innego gatunku przyjaźń jest wątkiem istotniejszym, bardziej zarysowanym niżeli miłość. Relacja łącząca te dwie bohaterki, jest niezwykle podkreślona. Każda z nich gotowa jest skoczyć za drugą w ogień. Opis ich wzajemnej relacji oraz dialogi, sytuacje je tworzące sprawiają, że czytelnik zżywa się z tymi czarodziejkami oraz gorąco kibicuje ich niemal, siostrzanym stosunkom. Co również za ich sprawą zostało wprowadzone to humor, który niejednokrotnie wywołuje na twarzy uśmiech. Co jak co, ale te dwie dziewczyny przyciągają kłopoty niczym magnes.

Akcja książki była niezwykle dynamiczna. Po przekroczeniu pewnej bariery odłożenie książki na dłuższy okres zawadzało o niemożliwość, gdyż pędzące wydarzenia wymagały na czytelniku ciągłe, nieprzerywane zaznajamianie się z dalszymi niebezpieczeństwami, czy też rozwiązaniami poszczególnych wątków akcji. Wpadłam w wir, nie mogąc się z niego uwolnić już do ostatnich zdań. Nieprzewidywalność oraz pęd sprawiały, że z niecierpliwością przewracałam strony w oczekiwaniu na kolejne dawki przygód Safi, Iseult oraz Marika. Końcówka książki może nie tyle co wbiła w fotel, co zaskoczyła. Niewątpliwie pozostawiła mnie w momencie, w którym nie mogę się doczekać kolejnej części.

Co do wątków miłosnych, które mimo małego udziału, są dość intrygującymi wątkami pobocznymi, muszę rzecz, iż niezwykłą radość przyniosło mi czytanie historii, w której nie widać nawet zalążku schematu zwanego - trójkątem miłosnym. Mam nadzieję, iż autorka odchodząc od współcześnie popularnej konwencji sprawi, iż klarujące się w tej części wątki, szczęśliwie, bądź nie znajdą swoje rozwiązanie w ostatnim fragmencie, finalnej książki. Nie mieszajmy w to osób trzecich! Naprawdę kibicuję dotychczas ukazanym, potencjalnym parom oraz mam nadzieję, iż brak schematyczności pozostanie zaletą, którą będę mogła podkreślać przy recenzji każdej z części serii o Prawdodziejce.

I wtedy poczuła, jak drapiące dotknięcie jej magii zwiastuje coś złego - coś ogromnie, nieskończenie złego.

Podsumowując, naprawdę mogę Wam polecić wstęp do serii Susan Dennard, gdyż jest to książka z niewątpliwym potencjałem, którego wykorzystanie może przynieść w przyszłości naprawdę wiele fascynujących wątków. Książka dodatkowo zawiera mapę, która nie tylko jest uatrakcyjnieniem przebywanej wraz z bohaterami podróży, lecz staje się również obietnicą, otwierających się przed postaciami możliwości, w postaci niezmierzonych lądów i krain. Jeśli poszukujecie czegoś naprawdę dobrego, pozbawionego schematów, z fascynująco wykreowanym światem, którego niezliczone tereny pozostawiają obietnicę, wspaniałych podróży to powinniście sięgnąć po Prawdodziejkę. To dobry wstęp to fantastycznie rokującej serii, które już niebawem może stać się topową pośród przedstawicieli swojego gatunku. Mimo mankamentów, uważam, że wielbiciele fantastyki powinni zaznajomić się z dziełem Susan Dennard.
Autor: Blue Kuba Books, data: 17.10.2016 14:13, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Doskonałe fantasy i wiedźmy

Safiya i Iseult, młode czarodziejki, znów wpadły w tarapaty. Muszą uciekać. Natychmiast. Safi jest jedyną w Czarnoziemiach prawdodziejką, zdolną zdemaskować każde kłamstwo. Swój dar trzyma w sekrecie, inaczej zostanie wykorzystywana w konflikcie między imperiami. Z kolei prawdziwe moce Iseult są tajemnicą nawet dla niej samej. I lepiej, żeby tak zostało. Safi i Iseult pragną jedynie wolności. Niebezpieczeństwo czai się tuż za rogiem. Zbliżają się niespokojne czasy, wojna wisi w powietrzu i nawet sojusznicy nie grają fair. Przyjaciółki będą walczyć z władcami i ich najemnikami. Niektórzy posuną się do ostateczności, by dopaść prawdodziejkę.

Fenomen Prawdodziejki był dla mnie zagadką. Słyszałem bardzo dużo pozytywnych opinii na temat tej powieści i ucieszyłem się niezmiernie jak dowiedziałem się o premierze w Polsce. Przede wszystkim należy docenić okładkę, która jest wprost bajeczna! Mógłbym spędzić godziny wpatrując się w nią, ma w sobie magię bijącą od tworu Dennard. Warto wspomnieć, że jest to książka nieco wyższa od większości pozycji na mojej półce. Nie jest to opowieść bardzo długa, dzięki krótkim rozdziałom opowieść zyskała na spójności, dlatego też szybko udało mi się ją przeczytać. No i mapa - Czaroziemie swoim położeniem przypomina mi Europę, jakoś tak od razu miałem to skojarzenie. Tak więc przeczytałem. Susan Dennard po prostu mnie kupiła, to było fenomenalne!

Od samego początku akcja pędzi jak struś pędziwiatr. Przyznam szczerze, że na początku trudno było mi się wgryźć w tę historię, głównie przez wiele skomplikowanych nazw i dość niezrozumiałych problemów politycznych, jednak wystarczyło około 150 strony, bym wciągnął się bez bicia. Zdecydowanie warto przebrnąć przez nużące i z początku niezrozumiałe fragmenty, ponieważ to co dostajemy na samym końcu zaskakuje nas samych. Przez całą książkę nie ma momentu wytchnienia, można porównać ją do pędzącego pociągu, który zatrzymuje się jedynie na kilku stacjach, owszem - mamy kilka powolniejszych chwil, ale bardzo dobrze zrobiły one powieści.

Główne bohaterki są po prostu strzałem w dziesiątkę. Safiya i Iseult to osoby zupełnie od siebie różne i niezwykle barwne. Pierwsza z nich jest tytułową prawdodziejką, czyli czarodziejką, która potrafi rozszyfrować każde kłamstwo, natomiast Is to więziodziejka, której specjalnością jest - przynajmniej ja to tak odebrałem - panowanie nad więziami. Ich przyjaźń jest naprawdę ciekawa i uważam, że wiele osób powinno brać z nich przykład, pomimo wielu różnic, potrafią znaleźć wspólny mianownik i ostatecznie tworzą świetny duet. Ostatecznie na pierwszy plan nie wyróżnia się żaden bohater, każda z postaci, nawet te drugoplanowe są przemyślane i po prostu ciekawe. Takie osoby, jak Merik, Kullen, Evrane czy matka Is sprawiły, że ta historia była jeszcze lepsza.

Świat wykreowany przez autorkę jest jednym z najbardziej dopracowanych i ciekawych, o jakich do tej pory miałem okazję czytać. Główną rolę grają tutaj wiedźmy, które mają bardzo wiele odmian. Głosodziejki, pływodziejki, wododziejki, krwiodzieje, wiatrodzieje, więziodzieje oraz oczywiście jedyna w swoim rodzaju prawdodziejka. Z pewnością jest więcej tych odmian, ale nie pamiętam wszystkich. Sam chciałbym odwiedzić krainy Nubreveny, opisy tego miejsca mnie zachwyciły. Przez znaczną część książki jesteśmy na statku, dlatego też fajnie było dowiedzieć się o smaczkach i takich szczegółach odnośnie żeglugi morskiej. Mimo wszystko jest mi mało. Chciałbym dowiedzieć się jeszcze więcej o tym uniwersum i liczę, że w kolejnej części moje wątpliwości zostały rozmyte.

Jak można opisać tę powieść w trzech słowach? Bardzo dobra fantastyka! Jest to coś zupełnie innego od wszystkich tego typu książek na rynku wydawniczym. Na to właśnie liczyłem, potrzebowałem czegoś oryginalnego i nieszablonowego i właśnie to otrzymałem. Język, którego używa autorka jest luźny i nie odczuwamy zmęczenia lekturą, to niezwykła umiejętność, żeby pisać o rzeczach skomplikowanej w bardzo łatwy sposób. Jeśli, chodzi o wątek miłosny, występuję, aczkolwiek nie ma zbyt wielkiego znaczenia. Osobiście uważam, że można było to rozegrać trochę inaczej, pewne wydarzenie powinno mieć miejsce w następnym tomie, jednak sam kibicuje tej parze. Przeczytajcie, a będziecie wiedzieli o co mi chodzi. Ciekawy jest także wątek krwiodzieja, który poluje na dziewczyny, czekam na rozwinięcie tego wszystkiego, Aeduan - jak zobaczyłem to imię, to od razu na myśl przyszedł mi Aedion z serii Szklany tron.

Lekkim zaskoczeniem było dla mnie zakończenie, które pozostawiło po mnie coś w rodzaju konsternacji. Z jednej strony cieszyłem się z takiego obrotu wydarzeń, jednak z drugiej miejsce miały wydarzenie, które według mnie zdarzyć się nie powinny. Niemniej jednak mam nadzieję, że pisarka wybrnie z tego w nieszablonowy sposób i dam się zaskoczyć. Bez dwóch zdań Prawdodziejkę porównać można do jednej z moich ulubionych serii Szklany tron, te uniwersa są niezwykle podobne, jednak moje serce nadal pozostaje z Celaeną Sardothien, być może następne tomy sprawią, że dopuszczę się zdrady, tego nie wykluczam.

Podsumowując Prawdodziejka to doskonała powieść fantastyczna, która jest bardzo dobrze napisana, Susan Dennard wykreowała dopracowany i przede wszystkim intrygujący świat. Warto sięgnąć między innymi dzięki dwóm nieszablonowym bohaterkom, których przyjaźń jest wręcz idealna. Jeśli szukacie dobrego fantasy, to uwierzcie mi - nie pożałujecie, jak przeczytacie. Zdecydowanie polecam i nie mogę się doczekać kolejnego tomu!

Moja ocena: 9/10
Autor: Pabottyro, data: 17.10.2016 10:51, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Prawda kluczem do zwycięstwa?

W książce poznajemy dwie przyjaciółki, które są w stanie oddać za siebie życia. Mamy też paskudnego imperatora, zbuntowanego księcia, dziwnego mnich i szaloną Lalkarkę (przynajmniej na razie tak bym ją określiła). Koniec dwudziestoletniego rozejmu jest bliski – jedni zrobią wszystko by go utrzymać, inni natomiast by go unieważnić. Każdy władca pragnie całkowitej potęgi tylko dla siebie i zrobi wszystko by ją zdobyć.

Wielkim plusem samej powieści są zapewne świetnie napisane dialogi. Mają w sobie bardzo dużo autentyczności i lekkości. Mnie szczególnie spodobały się wymiany między Safi i Merikiem. Ta dwójka jest bezbłędna.

Co jeszcze wyróżnia „Prawdodziejkę”? Na pewno ciekawa wizja świata, w jakim przyszło żyć naszym bohaterom. Bardzo interesująca idea połączenia ludzi za pomocą więzi, inne spojrzenie na świat czarodziejów i władającą przez nich magią. Susan Dennard udało się stworzyć kompletny i dopracowany świat. (Nie mówię, że nie było niedociągnięć. Kilka wątków mogłoby być lepiej rozwiniętych.) Ciekawa historia „Czarnornoziemia”, wojny, rozróżnień nacji i ich magii.

„Prawdodziejka” opowiada o szukaniu swojego miejsca na świecie, walce o lepsze jutro, o wolność i akceptację. Uważam, że wielkim plusem jest pokazanie przyjaźni, jako siły napędowej. Akcja rozkręca się z każdą stroną coraz bardziej, a napięcie staje się prawie niemożliwe do zniesienia. Intrygi, tajemnice, porywające przygody, świetni, wielowymiarowi, autentyczni bohaterowie nie przebierający w słowach i cudowny, mroczny świat. Nie mogę doczekać się kontynuacji, bo zatonęłam w tej niesamowitej historii.Sarah J. Maas, Robim Hoob i Publishers Weekly mieli rację. Ta powieść jest świetna!
Autor: aniaczytapl.bloog.pl, data: 16.10.2016 19:18, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Wow!

Safiya jest jedną z dwóch czarownic. Dziewczyna jednak ukrywa swą magię, by nie została wykorzystana w zły sposób przez imperia. Iselut z kolei wciąż nie wie, jakie są jej prawdziwe moce. Obie marzą tylko o wolności, choć do wojny jest niedaleko...

Problem w tym, że czeka ich jeszcze wiele walki, by ją osiągnąć...

I uwaga uwaga!

Tym razem dostajemy nie tylko wspaniałą powieść fantasy, lecz również świetnych bohaterów, o których inni autorzy mogą tylko pomarzyć. Nic tutaj nie dzieje się przypadkowo, a na pewno nie przypadkowo ta powieść powinna trafić w wasze ręce.

Polecam!!!!!!!!!!!
Autor: riana, data: 16.10.2016 12:24, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Magia na wyciągnięcie ręki

Brak w tej książce skomplikowania i zbytniego rozwodzenia się na tematy mało ważne. I taka właśnie powinna być książka. Autorka skupia się na tym, co chciała przedstawić i to właśnie zrobiła. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom i mam nadzieję, że długo nie będę musiała czekać...
Autor: Wybebeszamy książki, data: 15.10.2016 21:48, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

O niedosycie

Jest już tyle recenzji tej książki. W większość są pozytywne, a ja, choć lubię wyłamywać się ze schematu, to nie mam takiego zamiaru.

Prawdodziejka

Pomysł okazał się unikatowy. Tworzenie odgałęzień magii, bazując na słowie 'czarodziejka' tworzy wiele, naprawdę wiele możliwości. Dennard zdecydowała się powołać do życia całkiem nowy świat. Projekt na wielką skalę - to jej trzeba przyznać. Wielu się na tym potknęło. By wprowadzić czytelnika w fantastyczną rzeczywistość trzeba albo dobrze rozwiniętego zmysłu przewodnika i gawędziarza, albo wielu kartek papieru, które uniosłyby podwaliny nowego świata.
Dennard zdecydowała się na coś pośredniego. Nie zarzuciła nas szeroką gamą opisów, które same mogłyby tworzyć osobną książkę. Nie wyznaczyła także jednego, wiodącego przewodnika.
"Prawdodziejka" nie straciła przez to na wartości, ale czytelnikowi, czyli mi, trudniej było złapać wszystkie nitki. Ogrom obcych i trudnych nazw, skomplikowane powiązania, przeszłość determinująca teraźniejszość i przyszłość. Było tak wiele do zrozumienia, a ja zgubiłam się gdzieś pomiędzy.

Pokonywanie z Safi i Iseult kolejnych etapów podróży było czystą przyjemnością. Razem z nimi walczyłam, biegłam, śmiałam się i drżałam, ale nie do końca pozwoliłam sobie na wolność myśli. Wciąż musiałam pozostawać w pełni skupiona. "Prawdodziejka" okazała się po prostu za krótka, by zaspokoić mój głód wiedzy, pragnienie odmalowania obcego świata i potrzebę związania się z którymś z bohaterów.
Dla jednych nie będzie to wadą i w sumie chyba nawet nie powinna używać tego słowa. Dennard po prostu za bardzo powściągnęła dłoń. Rozmach zawsze jest w takich pozycjach mile widziany.

Więziodziejka

O ile w kwestii świata przedstawionego nie jestem do końca usatysfakcjonowana, o tyle bohaterowie spełnili wszystkie, wygórowane wymagania. Są barwni, zróżnicowani, powiązani ze sobą na różne sposoby. Swoją plastycznością i autentyzmem wywołują wiele emocji. Nie sposób pozostać zdystansowanym.

Główną bohaterką jest Safiya - prawdodziejka - ale pokusiłabym się o stwierdzenie, że ta powieść ma wielu głównych bohaterów.
Zależy, kogo obdarzymy naszą sympatią. Autorka dała nam wolność wyboru. Ja skierowałam swoje oczy na Iseult. Lekko zamrugałam też w stronę Aeduana. Oboje są postaciami nie tylko skrytymi, ale również wbrew pozorom, najbardziej interesującymi. Przynajmniej dla mnie.
Safi jest głośna, energiczna, porywcza. Nie działa racjonalnie, choć ma wielki potencjał. Zastanawia mnie, jak potoczą się jej losy w następnych książkach. Merik, który wiąże swoje losy z życiem Safi, jest postacią do jądra swej istoty... prawą. To jeden z tych dobrych, przystojnych, właściwych mężczyzn. Z zainteresowaniem będę śledzić ich przyszłość w następnej książce, ale nie ukrywam, że bardziej zainteresowana jestem drugą parą.
Iseult i Aeduan. Ona jest logiczna, spokojna, pełna rezerwy i jakby nieodkryta przez otoczenie. Na dodatek jej siła leży wciąż uśpiona. Czeka na przebudzenie. Aeduan natomiast to energia, niebezpieczeństwo, posmak adrenaliny na języku.

Są zaledwie kilkorgiem z plejady bohaterów. Dennard przedstawia nam szeroki wachlarz możliwości. Jednocześnie osadza postacie w świecie nie tylko nowym, ale również wielostopniowym. Pełnym intryg i pułapek.
My nie tylko czytamy. My prześlizgujemy się pomiędzy ostrymi krawędziami, unikamy śmiercionośnych ostrzy i kołyszemy się na statku. Pędzimy razem z fabułą. Odkrywamy kolejne karty.

Krwiodziej

"Prawdodziejka" to dopiero pierwszy krok, jaki poczyniła autorka. Zaledwie cisza przed prawdziwą burzą, której oczekuję w "Wiatrodzieju". Teraz pozostaje mi tylko czekać i fantazjować o przyszłych losach bohaterów. Susan Dennard ma lekkie, płynnie prowadzone pióro. Tworzy historię, od której trudno się oderwać. Szkicuje świat pełen energii, życia i stąpania pośród intryg. To trzeba przeczytać.
Autor: Layken, data: 15.10.2016 12:32, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Cudownie magiczna przygoda!

Safi i Iseult wpadają w tarapaty. Nieudana zasadzka przysparza im sporych kłopotów. Większych niż mogłyby się spodziewać. Muszą uciekać z Venazy. Jednak ucieczka nie będzie wcale taka łatwa, bo na ich trop wpadł krwiodziej, który nie ustanie póki ich nie zabije. Podczas szalonej próby ratowania swojej skóry, więziosiostry wystawione będą na przeróżne niebezpieczeństwa. Będą zmuszane wrócić do przeszłości. I dowiedzą się czegoś o sobie i o swej magii.

Przyznam się szczerze, od kiedy tylko zobaczyłam pozytywne recenzje Prawdodziejki za granicą, wprost nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu będę mogła przekonać się o jej niezwykłości na własnej skórze. No i czekałam, czekałam i czekałam, aż w końcu mogłam sama przeczytać to cudo! Ale czy od samego początku było tak kolorowo?

Od razu powiem, że nie. Na samych pierwszych stronach czułam się dość niekomfortowo. Przede wszystkim zaskoczyła mnie ilość informacji, jakimi zostałam obrzucona od samego początku. Trochę mnie to przytłoczyło i przez to nie potrafiłam złapać takiego rytmu i porządnie wczytać się w Prawdodziejkę. Jednak teraz już wiem, że to wszystko wynikało wyłącznie z tego, że świat wykreowany przez Susan Dennard został dopracowany w absolutnie każdym stopniu.

Gdy po jakimś czasie zrozumiałam, że cała już jestem w Czaroziemiu, wiedziałam, że coraz trudniej będzie mi się oderwać od lektury. I tak właśnie było. Ta książka jest tak napakowana akcją, że jeśli nie gonią człowieka jakieś śmiertelnie ważne sprawy, to da się spędzić na czytaniu cały dzień. Nawet tego nie zauważając. Ja jednak nadal nie mogę wyjść z podziwu nad tym, jak wspaniałą wyobraźnię musi mieć autorka by stworzyć coś tak wspaniałego... Jak wspomniałam wyżej - dzieło dopracowane w każdym calu!

Musze też pochwalić wątek romantyczny. Jestem nim absolutnie zachwycona i oczarowana! Bardzo doceniam to, gdy autor nie skupia się wyłącznie na nim. Kiedy nie przesłania fabuły. I tu taki właśnie był. Susan Dennard wykreowała go bardzo subtelnie i spokojnie. Bardzo podobało mi się to niewinne i nieświadome zauroczenie, stopniowo przeradzające się coś większego. Naprawdę wielkie brawa!

A tu przechodzę do bohaterów. Absolutnie wspaniałych bohaterów. Bardzo podobała mi się ich kreacja. Większość z nich została okryta tajemnicą, ale było to dobre rozwiązanie. Fajnie było krok po kroku odkrywać ich osobowość. Autorka nie zapomniała również o ich przeszłości, która potrafiła zaskakiwać. Cieszy mnie bardzo to, że nie zapomniała, by stworzyć ich od samego początku, do końca.

Prawdodziejka to niezwykle złożona i momentami dość skomplikowana powieść. Całość jest jednak warta główkowania, do którego chwilami zmusza nas autorka. Idealnie wykreowany świat, tajemnicza magia i wyraziści bohaterowie. Jesteście gotowi na ten magiczny miks?
Autor: Sheti, data: 13.10.2016 20:24, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Więziosiostrzana ucieczka

Do tej pory nie miałam okazji zapoznać się z twórczością Susan Dennard. Miałam kiedyś w planach jej powieść Something Strange and Deadly, ale plany jakoś się rozmyły, a ja o tej książce po prostu zapomniałam. Zapomniałam nawet o tej autorce. Jednak dzięki wydawnictwu SQN zadebiutowała ona w naszym kraju inną swoją powieścią, której tytuł brzmi Prawdodziejka. To pierwszy tom jej nowej serii, który obecnie wypada na portalu Goodreads znacznie lepiej niż poprzedni cykl. Niestety, nie jestem w stanie ocenić, czy faktycznie jest lepszy, ale z pewnością mogę napisać co nieco o historii zaprezentowanej w Prawdzodziejce.
Głównymi bohaterami powieści są dwie młode wiedźmy o różnych zdolnościach, Safiya i Iseult. Łączy je coś więcej niż zwykła przyjaźń, ponieważ są więziosiostrami. Jedna jest gotowa oddać życie za drugą, nie odstępują siebie na krok, ale też często wpadają w różnego rodzaju tarapaty. Z tego powodu muszą uciekać ze swoich rodzinnych stron, choć początkowo wydaje się, że cała sytuacja to tylko lekkie nieporozumienie. Wkrótce jednak dziewczęta przekonują się, że to zaledwie początek ich problemów. Zdolności Safi są bardzo rzadkie, jako wiedźma prawdy jest w stanie zdemaskować każde kłamstwo. Wielu ludzi byłoby skłonnych zabić, aby umieć to, co ona. Jej zdolności są po części jej przekleństwem, gdyż może pozostać wykorzystana w narastającym konflikcie pomiędzy imperiami. Natomiast moce Iseult ciężko sprecyzować – są tajemnicą nawet dla niej samej i chyba lepiej by było, gdyby tak już pozostało…
Przyznaję szczerze, że zaintrygował mnie świat stworzony przez autorkę, choć czuję lekki niedosyt w związku z jego przedstawieniem. Nie dlatego, że jest on źle wykreowany, bo z tym Susan Dennard poradziła sobie całkiem dobrze, jednak pragnę więcej! Chciałabym bardziej zgłębić genezę tego świata, wiedźm oraz hierarchii, jaka została tutaj zaprezentowana. Ponieważ uwielbiam motyw magii w literaturze, zawsze chętnie sięgam po powieści, w których on się znajduje. Tutaj tej magii jest naprawdę sporo, poznajemy wiele rodzajów wiedźm, choć są to bardziej ich zarysy niż zbiór kompletnych informacji. Może warto byłoby pomyśleć o jakimś słowniczku panno Dennard? Nie jest to mój zarzut, ale jedynie drobna uwaga, bowiem wydaje mi się, że znajdzie się wielu innych czytelników, którzy chcieliby wiedzieć nieco więcej. Jednak trzeba przyznać, że zasady, którymi rządzi się ten świat, są wystarczająco dobrze widoczne.
Akcja powieści toczy się tempem umiarkowanym, właściwie odczułam wrażenie, że to taki wstęp do czegoś większego – dlatego też wiążę spore nadzieje z drugim tomem, który być może rozwieje wszelkie moje wątpliwości, co do twórczości Susan Dennard. Prawdodziejka jest ciekawą powieścią, ze sporym potencjałem, który mam nadzieję zostanie odpowiednio wykorzystany. Są takie sytuacje, w których akcja przyspiesza i wszystko dzieje się bardzo szybko, ale nie sposób pogubić się w historii Safi i Iseult. Podczas ich podróży poznajemy całe grono bohaterów, czy to stojących po ich stronie czy nie, ale nie ukrywam, że chwilami nie byłam już pewna, kto jest kim i jaką rolę odgrywa w tej historii. Są oni wykreowani w miarę dobrze, choć zdecydowanie mogło być lepiej. Safi i Iseult mają w sobie pewną iskrę, którą z łatwością można rozbudzić, choć w głębi mojego umysłu pojawia się myśl, że nie każdemu czytelnikowi przypadną one do gustu. Jednakże w moim przypadku nie znalazł się żaden bohater, którego obdarzyłabym nienawiścią, ale też nikt nie stał mi się wyjątkowo bliski.
Prawdodziejka to historia skupiająca się na przygodzie i podróży – nie zawsze w pozytywnych znaczeniach tych dwóch słów, ale jednak. Na pewno pięknie prezentuje istotę przyjaźni i więzi pomiędzy ludźmi, potrafi wciągnąć i na swój sposób zaintrygować czytelnika. Nie ukrywam, że fabuła jest naprawdę ciekawa, a stworzony przez autorkę świat zasługuje na miano oryginalnego. To chyba pierwszy przypadek, w którym niedosyt uznaję za pozytywną cechę tej powieści, a to dlatego, że trzyma mnie w ciekawości i zachęca do sięgnięcia po kolejny tom. Twórczość Susan Dennard z pewnością zyska swoich fanów, bowiem każdy znajdzie tutaj coś dla siebie – wciągającą fabułę, elementy magii, nutkę intrygi, sporo tajemnic, piękną przyjaźń i subtelnie rozwijający się romans. Jeżeli całkowicie oddacie się tej powieści i będziecie ją czytać z odpowiednim zaangażowaniem, to z pewnością nie pożałujecie!

www.bookeaterreality.blogspot.com
Autor: Hrosskar, data: 13.10.2016 19:45, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dobre i lekkie fantasy

Do przeczytania Prawdodziejki musiałem się dość długo przekonywać i byłem niemalże o krok, aby po nią w ogóle nie sięgnąć. Być może wynika to z faktu, że opis fabuły na okładce nie obiecywał w mojej ocenie wielkich fajerwerków, czy niesamowitych i urzekających pomysłów. Stało się jednak inaczej i zdecydowałem się na przeczytanie książki Susan Dennard. Powiem tyle - nie żałuję, ponieważ jest to bardzo przyjemna i lekka lektura a autorka zdecydowanie pilnie odrabiała lekcje z pisania.

Prawdodziejka to opowieść o dwóch nie takich całkiem zwyczajnych młodych kobietach - Safi i Iseult. Właściwie nawet określenie niezwykłe wypada w porównaniu do nich blado. Safi jest jedyną w Czaroziemiu prawdodziejką - potrafi wykrywać i zdemaskować każde kłamstwo. Pilnie jednak strzeże swojego sekretu, ponieważ jest to umiejętność niezwykle cenna i każdy chciałby ją wykorzystać do własnych celów, zwłaszcza królowie. Natomiast Iseult jest więziodziejką i jedyne co wiemy o jej umiejętnościach, to fakt, że potrafi widzieć więzi innych osób, które przybierają różne kolory w zależności od uczuć i intencji danej osoby. Sama również nie zna czym dokładnie jest jej moc... Splotem kilku nieszczęśliwych i nie do końca przypadkowych wydarzeń, zostają obie wrzucone między rywalizację wielkich mocarstw. Bowiem 20-letni pokój w Czaroziemiu dobiega powoli końca a wojna niechybnie wisi w powietrzu... Każdemu z imperiów z pewnością przydałaby się prawdodziejka i nie będą szczędzić środków, aby ją dopaść...

Z początku Safi i Iseult mogą się ze sobą mylić, ponieważ niewiele jest scen w których występują osobno. Z czasem pojawia się jednak coraz więcej różnic między nimi i nie wydają się już być tak podobne. Każda z nich posiada ponadto całkiem bogatą historię sprzed opisanych wydarzeń, o których oczywiście chciałoby się więcej przeczytać, ale znów nie ma uczucia niedosytu. Obie bohaterki bardzo szybko zyskują sympatię czytelnika - są zabawne, wykształcone a z drugiej strony biegle posługują się bronią do walki w wręcz - bynajmniej nie są to słabe i bezbronne kobiety. Oprócz tej dwójki, w książce poznamy również cały szereg postaci pobocznych i podobnie jak Safi i Iseult, zostały bardzo wykreowane. Jest to niewątpliwie plus tej książki, ponieważ dość często bohaterowie kuleją u wielu autorów, zwłaszcza tych początkujących.

Książka posiada również dobrze przemyślany i dopracowany system magii. Każdy w Czaroziemiu może urodzić się obdarzony określoną mocą. Znajdziemy wśród nich prawdodziejkę wykrywającą kłamstwa, wiatrodziejów władających wiatrem, pływodziejów władających pływami, żelazodziejów, klątwodziejów i tak dalej. Jedną z najciekawszych mocy jest krwiodziejstwo - bardzo rzadka umiejętność, pozwalająca kontrolować czyjąś krew u innych osób, czy śledzić w ten sposób zapach ofiary. Jak się łatwo domyślić, to właśnie krwiodziej jest jedną z postaci ściągających Iseult i Safi. Nie jest to jednak taki typowy czarny charakter i skrywa on w sobie wiele tajemnic...

Ponadto w Prawdodziejce znajdziemy dynamiczną akcję, pościgi, pojedynki, czy niewielkie potyczki. Nie zabrakło scen opisujących świat, magię, czy bohaterów. Znajdzie się nawet całkiem ciekawie napisany wątek romantyczny, choć niepozbawiony pewnej sztampowości. Fabuła być może nieco mniej mnie porwała niż sądziłem, ale w gruncie rzeczy nie jest ona zła, w żadnym wypadku. Jest ona całkiem dobrze skonstruowana z licznymi zagadkami i zwrotami akcji. Mnie jedna cała historia przypominała bardziej długi i interesujący wstęp, aniżeli osobny, pełnoprawny tom cyklu. Oceniając książkę jako całość, to ciężko byłoby mi znaleźć jakąś znaczącą wadę, poza drobnym czepialstwem się a z drugiej strony zabrakło mi takich elementów, które porwałyby mnie i czarowały bez reszty.

Prawdodziejka nie oczarowała mnie tak jak myślałem, widząc reakcje innych osób, ale też nie była to lektura zła i nudna. Była to dla mnie książka po prostu dobra, ale nic więcej - lekka i dobrze napisana pozycja z interesującym zakończeniem, obiecującym znacznie ciekawszą fabułę w kolejnych tomach.

hrosskar.blogspot.com
Autor: Justowa, data: 13.10.2016 08:21, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dobre fantasy

To jest dobra fantastyka. Kreacja świata, bohaterów, motywów i wątków jest taka jak być powinna. Miłośnicy tego gatunku będą zachwyceni. Nawet ja czekam na kontynuację tej serii jestem ciekawa jakiego asa z rękawa jest w stanie wyjąć pani Dennard. Ci, którzy chcą się zapoznać z tym gatunkiem również mogą wybrać tę pozycję. Poznają go wówczas od najlepszej strony.
Autor: Natalie Bane , data: 12.10.2016 21:12, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Prawdodziejka i Więziodziejka

Safiya i Iseult są najlepszymi przyjaciółkami, są dla siebie jak siostry, a dokładniej są dla siebie więziosiostrami, ponieważ obie są czarodziejkami. Safiya posiada jedyny w całych Czaroziemiach dar prawdodziejstwa, zaś Iseult należy do plemienia Nomatsów i jest więziodziejką. Dziewczyny wpadły w poważne tarapaty i muszą jak najszybciej uciekać. Safiya ze względu na swój rzadki dar byłaby niezwykle pożądaną osobą w kraju, dlatego trzyma go w tajemnicy. Obie pragną w życiu tylko wolności, jednak ze względu na duży błąd Safi, przyjaciółki znalazły się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Dodatkowo rozejm zaczyna się kończyć, a najbliższa osoba może obrócić się przeciw tobie. Wszyscy mają jeden cel: dopaść prawdodziejkę.
Szczerze to wolałabym, żeby tytuł tej książki brzmiał „więziodziejka”. Ja mam ten problem, że zwykle nie przepadam za głównymi bohaterkami i w tej książce też tak było. Safiya często mnie denerwowała swoim lekkomyślnym zachowaniem i tym, że narażała tym nie tylko siebie, ale także swoją więziosiostrę. Safiya pochodziła z zamożnej rodziny, była domną, czyli kimś na kształt damy dworu czy wręcz księżniczki. Uważała, że wszystko jej się należy i jeśli coś nie szło po jej myśli to wściekała się bez powodu, używała rękoczynu itp. Była naprawdę irytująca. Jednak miała też swoje dobre strony, ponieważ to denerwowanie mnie nie było na kształt tego, że jestem skłonna rzucić tą książką. Jedną z jej zalet było całkowite oddanie i chęć w razie czego poświęcenia się dla Iseult. Dziewczyna należała do plemienia, które cieszyło się naprawdę ponurą sławą i wszyscy mieli ją za demona, a Safi w każdej chwili gotowa była do ucięcia kilku palców osobom, które zaczynały za bardzo strzępić język. Zanim przejdę do plusów, chcę jeszcze wspomnieć o jednej wadzie tej książki. Kiedy zaczęłam ją czytać czułam się jak przy czytaniu „Eragona”. Jeśli też znacie tą lekturę to wiecie, że autor ma specyficzny sposób na nazywanie każdej rzeczy jakimś skomplikowanym i trudnym do zapamiętania imieniem. Susan Dennard tu zafundowała nam coś podobnego. Przez pierwsze 100 stron nie mogłam do końca wbić się w tą książkę i czytać ją płynnie, ponieważ ciągle zapominałam kto jest kim. Dodatkowo książka napisana jest z wielu perspektyw przez co przeskakując z jednej na drugą czasami gubiłam się w tych księciach, imperatorach i ziemiach. Na szczęście po jakimś czasie zaczęłam bardzo dobrze operować nazwami państw i ich przywódcami. Dlatego od razu piszę, że nie warto się zniechęcać. Przejdźmy może teraz do zalet powieści. Zacznijmy od drugiej głównej bohaterki, czyli Iseult. Dziewczyna nie miała łatwego życia, kiedy każdy na kogo spojrzała wyzywał ją od demona i kazał wracać do Otchłanii. Jednak więziodziejka jest bardzo zdeterminowaną osobą i odcinała się od wszystkiego przy czym kształciła się w sztuce walki i zabijania. Jest tak samo oddana swojej przyjaciółce jak ona jej. Iseult jest osobą spokojną i opanowaną, nie poddaje się emocjom jak Safi i to ona zawsze obmyśla plan ataku lub ucieczki. Kolejną postacią, która mnie zaintrygowała był tak naprawdę czarny charakter. Krwiodziej o imieniu Aeduan tropi dziewczyny przez całą książkę z zamiarem zabicia ich. Jednak w jakiś sposób jego postać mnie zaintrygowała. Akcja książki cały czas pędzi i mamy dosłownie kilka chwil na oddech, kiedy znów zaczyna się coś dziać. Myślę, że to wspaniała gratka dla fanów fantastyki oraz akcji, która ciągle pędzi. Dodatkowo wątek romantyczny jest na tyle mało rozwinięty i subtelny, że w ogóle nie przeszkadza w całej książce, a wręcz ją zmysłowo ubarwia. Szczerze powiedziawszy niektórych rzeczy się domyśliłam i prawie zgadłam jak zakończy się książka, jednak mimo to uważam, że to była lektura niezwykła. Susan Dennard stworzyła magiczny świat gdzie panuje monarchia, mamy wiele odmian czarodziejów i śledzimy losy dwóch bardzo odmiennych, ale naprawdę czarujących więziosióstr.
Autor: ReviewJunkie, data: 12.10.2016 15:35, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dzieje się w Prawdodziejce.

Przyjaźń — poza więziami rodzinnymi — jest jedną z ważniejszych więzi w naszym życiu, ciężko jest znaleźć kogoś, komu możemy powierzyć swoje sekrety, kogoś, komu możemy ufać. Jednak, gdy już znajdziemy taką osobę i będziemy jej pewni, wytworzy się więź, którą będzie bardzo ciężko zniszczyć, ponieważ przyjaźń to”… obietnica, która mówi: byłem, jestem i będę przy Tobie w każdej chwili, w której będziesz mnie potrzebował”. Prawdodziejka jest książką, w której liczy się właśnie więź między przyjaciółkami, które zawsze ochraniają siebie nawzajem i są jednością.

Prawdodziejka jest powieścią z literatury fantastycznej, gdy po nią sięgałam, nie bałam się, że będzie to powtórka, czegoś znanego, nie bałam się, że się zawiodę, jednak miałam ogromny problem z wejściem w historię, możliwe, że problem leżał po mojej stronie, bo po prostu nie był to czas na taką powieść, albo zostałam zasypana informacjami o wszystkich rodzajach wiedźm. Na początku książka jest dość chaotyczna i autorka skacze ze sceny na scenę, ale później zaczyna się to porządkować i przechodzimy w płynniejszą część, która jest przyjemniejsza dla czytelnika. Podczas czytania towarzyszyło mi uczucie „o to wyglądałoby świetnie na filmie”, tak Prawdodziejka, genialnie wypadłaby na ekranie, ponieważ jest to historia przepełniona akcją, magią oraz ciekawymi postaciami.

Safiya i Iseult są najlepszymi przyjaciółkami, które mają tendencję to wpadania w tarapaty, jednak tym razem ucieczka i wymiganie się z kłopotów może nie pójść tak łatwo, jak miały w założeniu. Safi jest impulsywna i czasem naiwna, podejmuje decyzje nie myśląc o konsekwencjach, czasami jest głupiutka i to może denerwować, jednak jest bohaterką, którą się lubi. Ja jednak wolałam Is, której moc jest tajemnicą, jej głównymi cechami jest opanowanie i nieśmiałość. Obydwie są jak ogień i woda, jednak równoważą siebie nawzajem, obydwie wpływają na siebie. Pomimo że są dwiema indywidualnościami, to potrafią działać jako zespół, jak jeden organizm i do tego są twardymi sztukami.

Oczywiście poza głównymi postaciami w książce występują inne z bardzo barwą przeszłością i motywem działania.

Podobała mi się ta publikacja ze względu na inność od tych, które już są na rynku wydawniczym. Nie znajdziemy tutaj trójkątów miłosnych, nie znajdziemy potężnego wroga, który chce zniszczyć świat. Jest to dobrze złożona powieść o przyjaźni, odkrywaniu samego siebie, o łączeniu narodów i o pokoju. Dodatkowo mamy tutaj nienarzucający się wątek miłosny, który wbrew pozorom nie jest schematyczny, bardzo ciekawie było czytać, jak bohaterowie się wykłócają i wywołują w sobie wszystko, co najgorsze.

Susan Dennard pisze z lekkością i pomysłowością. Widać, że starała się stworzyć coś różniącego się od spopularyzowanych powieści i udało jej się, oczywiście nie obyło się bez pomyłek i niepotrzebnych elementów, ale bardzo cieszy mnie to, że stworzyła świat, który jest magiczny i tajemniczy. Ciekawi mnie kontynuacja powieści, mam nadzieję, że już niedługo trafi do druku i nie będę musiała na nią długo czekać.

Polecam przeczytanie i przekonanie się na własnej skórze, czy jest to powieść warta uwagi. Moim zdaniem tak, ale wiadomo gusta i guściki.

Review Junkie, Anna
Autor: Justowa, data: 12.10.2016 14:32, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dobre fantasy

Wiecie jakie książki się źle recenzuje? Nie te, które są całkiem złe, albo te, które są całkowicie dobre, nawet nie te, które są w połowie takie, w połowie owaki. Mi źle recenzuje się te pozycje, które są dobre, ale nie trafiają w mój gust. Tak miałam z „Prawdodziejką.”
Wiece, że po fantastykę sięgam rzadko, aczkolwiek zdarza mi się to. Lubię poznawać gatunki i eksperymentuję. Ta książka miała być fenomenem. Ostatni miesiąc przed premierą był gorący. Plakaty z nią związane były widoczne na, co drugim blogu. Skusiłam się, więc i sięgnęłam po przedpremierowy egzemplarz z wydawnictwa. Jakie są moje wrażenia?
Zacznę od początku, czyli od okładki. Z tego, co zauważyłam miłośnicy fantasy ją cenią. Mi się ona zwyczajnie podoba. Ilustracje z tego gatunku nie są tymi, które wielbię, ale uważam, że tej niczego nie brakuje. Jest ona bardzo ładna, w pięknej niebieskiej tonacji, z dobrze narysowaną postacią i te wypukłości, które pojawiają się na mieczu i tytule dają razem całkiem porządny efekt. Mamy, więc pierwszy plus. Ta lektura na półce będzie się prezentować godnie.
Co do treści to też niczego jej nie brakuje a już na pewno nie akcji. W tej książce co chwilę się coś dzieje. Czytelnik nie ma chwili wytchnienia. Jeden wątek popycha drugi. Wszystko się plącze, przewija i wyjaśnia w dobrym tempie. Na nudę narzekać nie można. Jednak ze względu na to, że to nie mój gatunek fabuła mnie nie porwała. Przyznam, że trochę się męczyłam i po raz pierwszy od dłuższego czasu czytałam coś dłużej niż trzy dni. Zapewne jest to wina tego, że pojawia się tutaj dużo opisów. Wiadomo, że nierealną przestrzeń trzeba czytelnikowi dokładnie zaprezentować.
Jest jednak coś, co i mnie się spodobało mianowicie bohaterowie. Kreacje bohaterów są na bardzo wysokim poziomie. Nie tylko tych głównych, ale i drugoplanowych. Autorka miała ciekawe pomysły, co do ich charakterów, osobowości i działań. Nawet mnie zainteresowały problemy Safi i jej więziosiostry. Swoją drogą idea stworzenia tego typu magicznego świata też jest czymś za, co można tę powieść docenić.
Ja najbardziej w tej lekturze lubię subtelny motyw miłości, który się w niej przewija. Jest on zupełni inny niż ten, z którym spotykam się w swoich ulubionych romansidłach, a mimo wszystko uważam go za intrygujący. To głównie ze względu na ten wątek nie zrezygnowałam z czytania tej powieści i dobrze zrobiłam, bo zakończenie okazało się inne niż się spodziewałam.
Podsumowując nie mam się do czego doczepić. To jest dobra fantastyka. Kreacja świata, bohaterów, motywów i wątków jest taka jak być powinna. Miłośnicy tego gatunku będą zachwyceni. Nawet ja czekam na kontynuację tej serii jestem ciekawa jakiego asa z rękawa jest w stanie wyjąć pani Dennard. Ci, którzy chcą się zapoznać z tym gatunkiem również mogą wybrać tę pozycję. Poznają go wówczas od najlepszej strony.
Autor: kastepien, data: 12.10.2016 13:33, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

szumiabooki.blogspot.com

Na tę książkę czekałam od dawna! Prawdodziejka zbierała same pozytywne opinie od zagranicznych booktuberów, często pojawiała się na zdjęciach publikowanych na Instagramie. I w końcu przyszła też do nas - z piękną, wyróżniającą się okładką i zapowiedziami niesamowitej, wciągającej fabuły. Od razu wiedziałam, że to powieść, którą muszę przeczytać. Czy spełniła moje oczekiwania?

Safi i Iseult to przyjaciółki, więziosiostry. Pierwsza z nich posiada rzadki dar - jest prawdodziejką. Potrafi odróżnić prawdę od kłamstwa. Nie chce jednak, by ktoś wykorzystał jej zdolności, dlatego utrzymuje je w sekrecie. Pomaga jej w tym Iseult - więziodziejka dostrzegająca więzi pomiędzy ludźmi, rodzaje relacji i targające nimi emocje. Ale to nie wszystko, co potrafi. Ciągle odkrywa kolejne umiejętności.
Obie pragną wolności. Nie chcą uczestniczyć w politycznych układach i intrygach, których w Czaroziemiu jest niemało. Czy uda im się uciec i wieść spokojne życie?

Dla Safi i Iseult warto przeczytać tę książkę. To dziewczyny, które potrafią walczyć na równi z mężczyznami i nie potrzebują ich opieki. Mają swoje zdanie, wyznają własne wartości i trzymają się tego. Nie poddają się wpływom innych. To bohaterki typu bad-ass, które porównać można do Celaeny Sardothien. W przeciwieństwie do niej nie skupiają się jednak na swoim ubiorze. Bez wahania drą suknie, jeśli przeszkadzają im w walce. Ich budowa jest fantastyczna. To silne, pewne siebie bohaterki, posiadające słabe i mocne strony. Ogromnym plusem jest ukazanie łączącej je przyjaźni. Dziewczyny uzupełniają się i nie zlewają się w jedną postać. Są jak ogień i woda. Całkowicie się od siebie różnią. Razem pokonują kolejne przeszkody. Zrobią dla siebie naprawdę wszystko!

Reszta stworzonych przez Susan Dennard postaci również zasługuje na uwagę. Jest ich sporo, ale każdy odznacza się zarówno posiadaną mocą, jak i cechami charakteru. Najsłabiej wypadł jednak Merik. Zainteresował mnie na początku i byłam ciekawa jego losów, ale jego postać została zbudowana raczej na jednej, poziomej linii. Nie zaskakuje i w dalszej części książki staje się nieco mdły. Mam nadzieję, że "odżyje" w kolejnym tomie, bo zapowiadał się naprawdę dobrze.

Zdecydowanym minusem Prawdodziejki jest wątek miłosny. Kibicowałam parze od początku, ale sposób, w jaki "zetknęła" ich autorka i to, jak poprowadziła relację między bohaterami sprawiło, że nie raz uderzyłam dłonią w czoło lub przewróciłam oczami. Postaci zachowują się infantylnie, ich reakcje przypominają sceny ze szkolnego korytarza, kiedy to "zakochani" starają się nie patrzeć w swoją stronę i nie zwracać na siebie uwagi, kiedy to wewnętrzny głos niecierpliwie, bez przerwy pyta "Patrzy? Patrzy?". Niestety nie do końca mnie to przekonało.

Akcja powieści rozgrywa się w Czaroziemiu i choć świat ten ma ogromny potencjał, nie został on do końca wykorzystany. Co prawda jest tu wiele osób, nazw i miejsc, a autorka całkiem sprawnie porusza się po Venazie i okolicznych ziemiach, ale daje mało informacji na ich temat. Niewiele dowiadujemy się o ich historii, a polityczne zawiłości ukazane są dość pobieżnie, choć są istotnym elementem powieści. Niemniej jednak świat przedstawiony przez Susan Dennard jest intrygujący i choć pozostawił mnie z niedosytem, z chęcią do niego powrócę.

Podsumowując - choć moja opinia może wydawać się nieco negatywna, naprawdę dobrze bawiłam się podczas czytania Prawdodziejki. Fabuła ma sporo luk i niedopatrzeń, ale akcja powieści wciąga, a główni bohaterowie są oryginalni i ciekawi. Jest tu przyjaźń ponad wszystko, intrygujący świat i - przede wszystkim - magia, która niejednego czytelnika przekona do czekania na kolejny tom. Mnie przekonała.
Autor: www.ohnoitsmegan.worpress.com, data: 11.10.2016 21:41, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

'Przyjaźń i magia w cudownym świecie"

Safiya i Iseult są młodymi czarodziejkami i często zdarza im się pakować w kłopoty. Tym razem ich problemy są poważniejsze niż zwykle. Safi jest jedyną w Czaroziemiach prawdodziejką, która potrafi zdemaskować każde kłamstwo. Nikomu nie mówi o swoim darze, gdyż wówczas mógłby zostać wykorzystany w wojnie między imperiami. Z kolei Iseult nie ma pojęcia, na czym tak naprawdę polegają jej moce i szczególnie nie spieszy jej się do odkrycia prawdy.

Obie dziewczyny pragną tylko jednego, wolności. Niebezpieczeństwo czi się tuż za rogiem i zbliżają się niespokojne czasy. Wojna to tylko kwestia czasu a wieści o prawdodziejce szybko się rozchodzą... A co za tym idzie, władcy są w stanie posunąć się do każdej podłości, by tylko mieć ją po swojej stronie.

Fascynująca, pełna zwrotów akcji powieść o przyjaźni, wyborach i walce o wolność. Niesamowity świat, wykreowany przez autorkę sprawia, że po prostu nie można się oderwać od lektury. Uwielbiam obie główne bohaterki, które pomimo wielu różnic, zawsze mogą na siebie liczyć i wspierają się w każdym momencie. Prawdziwa przyjaźń, jaka je łączy urzekła mnie i chcę poznać ich dalsze losy.

Pomijając już samą historię, trzeba też powiedzieć, że autorka poświęciła bardzo dużo miejsca na opisywanie świata oraz języków, jakimi posługują się poszczególne ludy. Nadało to całej opowieści realności i urozmaiciło przeżycia czytelnicze. A piękna mapa, zamieszczona na początku oraz klimatyczna okładka sprawiły, że "Prawdodziejka" trafia na listę moich ulubionych książek.

Podsumowując, polecam gorąco. Porywająca przygoda, nieprzewidywalna intryga, szermierka i przyjaźń, gotowa pokonać wszelkie próby to jest idealny przepis na rewelacyjną powieść przygodową, osadzoną w świecie rządzonym przez magię!
Autor: Michał Lipka, data: 11.10.2016 19:29, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

NIECH DZIEJE SIĘ PRAWDZIWA ROZRYWKA

Zacznijmy od tego, że nie jestem jakimś wielkim miłośnikiem fantasy i jeśli już, preferuję jej oblicze w wersji urban. Poza tym niewiele znam autorek poruszających się w tym gatunku, które miałyby coś dobrego do zaoferowania. Dodajcie do tego czarownice, których w fantastyce pełno, awanturniczą treść i dużo humoru. Typowe, prawda? Nic odkrywczego? A jednak dostajemy sympatyczną i ciekawą książkę, która dostarcza solidnej porcji rozrywki.

Te dwie młode kobiety potrafią pakować się tarapaty, jak chyba nikt inny. Kiedy je poznajemy nie mają środków do życia, więc wykorzystując swoje talenty decydują się zrobić napad. Akcja idzie… no jakoś idzie im ta akcja, mogło być lepiej (bo trudno za sukces uznać zdobycie wroga w magu, który najwyraźniej nie zamierza im już nigdy darować), ale mogło być też gorzej. Mogły na przykład nie żyć. Teraz obie muszą radzić sobie dalej, a nie jest łatwo. Jedna z nich, Safiya, jest jedyną czaroziemską prawdodziejką – takiej nie da się oszukać, przejrzy każde kłamstwo, a co za tym idzie jest pożądanym towarem. Szczególnie, że możni chętnie wykorzystaliby ją w trwających od wieków konfliktach. Jej towarzyszka, Iselut, jakieś moce także posiada, ale chyba nikt - łącznie z nią samą – nie chciałby wiedzieć jakie. Dlatego w niespokojnych czasach, w jakim przyszło im żyć, czeka na nie (a w szczególności na Safiyę) wielkie niebezpieczeństwo….

Jak sobie z nim poradzą? Te dwie dziewczyny są, jak bohaterki kultowego już filmu Ridleya Scotta, Thelma i Louise. Możecie oczekiwać więc, że nie będzie przyjemnie dla ich wrogów. Co nie wyklucza dużej dawki humoru i nutki szaleństwa. Przede wszystkim jednak pierwszy tom „Czaroziemi” obfituje w przygody i niebezpieczeństwa. Dzieje się dużo, przy okazji dzieje się szybko i w naprawdę niezłym stylu. Jest magia, jest fantastyczny świat, chociaż bardzo mocno oparty na geografii Europy, są też ciekawe postacie. Może nie głębokie, może nie odkrywcze, ale przy okazji także i nie sztampowe.

Stylistycznie jest lekko, prosto i przyjemnie. „Prawdodziejkę” czyta się więc szybko i bez chwili nudy. Czyli czytelnicy otrzymują dokładnie to, czego mogli oczekiwać. I chociaż nie jest to wyższa literacka półka, szczerze polecam powieść Susan Dennard Waszej uwadze, bo zabawa jest znakomita, a co więcej na horyzoncie czai się już drugi tom cyklu zatytułowany „Wiatrodziej”.
Autor: Bookendorfina, data: 11.10.2016 06:47, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Magia i przygody

"I wtedy poczuła, jak drapiące dotknięcie jej magii zwiastuje coś złego - coś ogromnie, nieskończenie złego."

Intrygująca powieść, przygoda goni przygodę, dynamicznie, ciekawie, porywająco, z przyjemnością się w nią zagłębiamy. Przekonująco sportretowani bohaterowie, obdarzeni zaletami i przywarami, darzymy ich sympatią, łatwo się z nimi zaprzyjaźniamy, chętnie śledzimy ich losy, kibicujemy w trudach podejmowanej walki. A gra toczy się o wielką stawkę, w szerszym wymiarze o utrzymanie rozejmu, niedopuszczenie do wojny, przetrwanie słabszych i biedniejszych księstw, a w węższym o sprostanie niebezpiecznym wyzwaniom, indywidualnym zmaganiom, pełnym pułapek i zagrożeń. Mnóstwo sekretów, tajemnic, niewyjaśnionych spraw z przeszłości, niewiadomych, do których trzeba dopiero dotrzeć i przez nie przeniknąć. Wydaje się, że to przeznaczenie kieruje wszystkim, posiłkuje się legendami i przepowiedniami, tworzy fascynujący scenariusz zdarzeń, w którym nie brakuje białej i czarnej magii, klątw i uroków, nadzwyczajnych uleczeń i rewitalizacji sił, zawiłej gry przeczuć i intuicji. Różne oblicza dobra i zła, mieszanka skrajnych emocji, walka wypełniona determinacją, nieustępliwością i poświęceniem. A wszystko utrzymane w klimacie nieustannej podróży lądem i morzem, bajkowych scenerii, mrocznych krajobrazów, nadzwyczajnych mocy, magicznych darów i wyjątkowych czarów. Pięć żywiołów - eter, ziemia, woda, powietrze i ogień, oraz odpowiadające im prastudnie w Czaroziemiach, których znaczenia dopiero trzeba się nauczyć. Interesująca propozycja fantasy, zwłaszcza dla młodzieży, świetnie bawi i mocno wciąga, sporo dobrego humoru i zaskakujących zdarzeń, zręczne wykorzystanie plastycznych opisów i elementów sensacji, czyta się szybko i z zadowoleniem. Jestem ciekawa kontynuacji, liczę na pogłębione opisy wykreowanej krainy i jej mieszkańców. Trudno będzie cierpliwie wytrwać w oczekiwaniu na drugi tom, tyle pootwieranych wątków, a przecież wszystko może się w nich wydarzyć.

Safija fon Hasstrel i Iseult det Midenzi to dwie prawdziwe przyjaciółki, niesamowite czarodziejki, związane niezwykle silnymi więzami, świetnie współdziałające, jedna zależna od drugiej i gotowa za nią oddać życie. Tak bardzo różnią się od siebie charakterami, temperamentami, sposobami podejmowania decyzji, a jednak wspaniale się zgadzają, rozumieją, wyczuwają swoje intencje i zamiary, doskonale uzupełniają się wzajemnie. Dzięki niefortunnemu zbiegowi okoliczności młode dziewczyny wpadają w poważne kłopoty, niebezpieczne tarapaty, muszą uciekać, aby wydostać się z poważnych opresji, uniknąć dostania się do niewoli. Jednak wszelkie plany zaczynają zawodzić, problemy i perturbacje wydają się mnożyć z każdym dniem. Jakie fascynujące przygody przyjdzie im przeżyć? Czego się podczas nich dowiedzą o sobie? Dokąd zmuszone będą uciekać przed prześladowcami? Czy zdołają pozyskać sojuszników do swojej walki? Kim tak naprawdę jest Merik Nihar, nubreveński wiatrodziej, który stanie na ich drodze, czy będzie można obdarzyć go zaufaniem? Jak silne jest przymierze Cartorry, Dalmacji i Marstoku? Dlaczego to właśnie Safi jest tak bardzo poszukiwana przez imperatorskich władców? Jakie obietnice będzie zmuszona złożyć, ile poświęcić, aby uratować to, co dla niej najcenniejsze? Co kryje się za tajemniczymi mocami Iseult, dlaczego tak niewiele jeszcze o nich wiadomo?

bookendorfina.blogspot.com
Autor: onlypretender, data: 09.10.2016 18:45, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

polecam :)

Uwielbiam Szklany Tron Sarah J. Maas, dlatego kiedy usłyszałam jej słowa o Prawdodziejce, umieszczone również na okładce książki (wejdzie do kanonu), nie mogłam przejść obok tej pozycji obojętnie. Skusił mnie również jej opis. Jak wypadła w moich oczach? Zapraszam do rozwinięcia.

Safi i Isault urządzają zasadzkę na szlaku, ale w ich sidła wpada nie ten powóz, na który czekały. Zadzierają tym samym z potężnymi czarodziejami i muszą uciekać.

Otworzyłam książkę i kompletnie wsiąknęłam w jej świat! Akcja powieści jest bardzo dynamiczna, ciągle się coś dzieje. Pojedynki magiczne i niemagiczne, pościgi, skoki po dachach, walka z potworami nie mają końca. Autorka używa przyjemnego w odbiorze języka, wykazała się również pomysłowością w kreowaniu świata przedstawionego. Informacje na jego temat są dawkowane, wiemy tylko tyle ile potrzeba do zrozumienia rozgrywających się wydarzeń. Napięcie jest wciąż podsycane, pierwsze sto stron przeczytałam błyskawicznie, dalej było też bardzo szybko. Nie zabrakło również zabawnych momentów, bo dwie wiedźmy nie mogły przeżyć kilku godzin bez nowych problemów. Czas akcji to zaledwie kilka dni, w ciągu których bardzo dużo się dzieje.

Safi, tytułowa prawdodziejka, oraz Iseult, jej więziosiostra ciągle wpadają w jakieś kłopoty. Bardzo je polubiłam, ponieważ nie są w żaden sposób idealizowane. W dodtku Iseult walczy... kosą :D Ludzi dzielą ich magiczne, wrodzone specjalności. Poszczególne imperia słyną z danego rodzaju umiejętności, niektóre są też bardzo rzadkie. To, co czytelnik wie od początku, czyli fakt, że Safi jest prawdodziejką, jest przez bohaterkę ukrywany od urodzenia. Jako jedyna wiedźma o takiej mocy na całym kontynencie stanowiłaby broń w zbliżającej się wojnie. Susan Dennard tłem dla przygód młodych wiedźm uczyniła polityczne rozgrywki między imperiami leżącymi w Czarnoziemiach.

Spodobał mi się również nieco inny niż zwykle, bardzo subtelny wątek miłosny. Nie mogę powiedzieć o tej książce nic złego, ponieważ jest również pięknie wydana. Grzbiet nie złamał się podczas czytania, a okładka mnie zachwyciła. Uwielbiam też mapy, a w Prawdodziejce znajduje się ilustracja przedstawiająca całe Czarnoziemie.

Prawdodziejka jest świetną rozrywką dla miłośników fantastyki, magii, pojedynków oraz politycznej walki o przyszłość kontynentu. Nie można nudzić się przy tej książce. Jest to również opowieść o uniwersalnych wartościach, takich jak przyjaźń, honor, lojalność. Polecam Wam tę pozycję, której premiera przypada na najbliższą środę 12 października, a mi pozostaje czekać na kolejną część, czyli Wiatrodzieja. Ukaże się już w kwietniu 2017. W sam raz na moje urodziny <3
Autor: Robert, data: 09.10.2016 16:07, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Opinia o "Prawdodziejka"

PRZEDPREMIEROWO

Tak się jakoś złożyło, że ostatnimi czasy czytam dużo książek których akcja osadzona jest w jakiejś magicznej krainie, albo pomijając aspekty samej rzeczywistości istoty występujące tu i ówdzie, są ze wszech miar czarodziejskie.Mają albo rozliczne talenty, wskazujące na jakąś interesującą moc, bądź same w sobie są magiczne.Jako, że lubię takie klimaty, nie narzekam zbytnio, tym bardziej jestem zadowolony, po zapoznaniu się z powieścią, którą opiszę poniżej.

"Prawdodziejka", bo taki tytuł nosi owa publikacja, to pierwszy tom całkowicie nowego cyklu, który już podbija światowe listy, stając się ulubioną lekturą rzeszy czytelników.Czy to uznanie zasłużone? Cóż, przedstawię może o co chodzi w tym dziele i sami zdecydujcie.

Dwie młode, a przede wszystkim utalentowane czarodziejki, wpadają w tarapaty, przy których ich wcześniejsze problemy schodzą na plan dalszy.Pozbawione środków do życie, uzbrojone jedynie w swoje zdolności ruszają na podbój świata.A jeden z tych talentów, to najbardziej poszukiwana umiejętność, której od wieków wszyscy pragną i pożądają.Safi potrafi bowiem odkryć i zdemaskować każde najbardziej nawet ukryte kłamstwo.Za podzielenie się swoim talentem, mogłaby opływać w luksusy, nie chce jednak aby wykorzystano ją w konflikcie, który od wieków toczy się między imperiami.Natomiast jej towarzyszka sama nie wie czy posiada jakikolwiek dar.Akcja się zagęszcza kiedy okazuje się, że wojna która puka do drzwi może nawet unicestwić świat.Jak się zachować, czy stanąć do walki.Odrzucić swoje zasady i poddać się biegowi wydarzeń? Przekonajcie się sami.

(Opis książki, jest niemal zgodny z tym widniejącym na okładce, zgadza się.Uważam bowiem, że każdy kto chce poznać tą historię powinien sięgnąć po powieść, a nie sugerować się czyimś streszczeniem.)

Dwie bohaterki, każda z nich indywidualnie sprawia, że zgrzytam zębami, ale razem to najciekawsza para pań, z jakimi miałem do czynienia, od dawna.I to nawet nie tylko na łamach jakiejś powieści.Świat towarzyszący całej tej intrydze również daje duże pole do popisu i mam nadzieję, że autorka, w kolejnym tomie postara się bardziej nam przybliżyć swoje wyobrażenia o tym wszechświecie.Pozostaje mi polecić i czekać na kolejną tak udaną podróż.

Premiera 12 października.
Autor: bookmoment, data: 07.10.2016 08:15, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Nadchodzi "Prawdodziejka"!

Drogi Czytelniku,

Zapraszam Cię do oryginalnie wykreowanego świata magii, czarów i niebezpieczeństwa. Do świata w którym każde kłamstwo prędzej czy później wyjdzie na jaw, a przyjaźń odgrywa niebanalną rolę. Rozsiądź się wygodnie w fotelu bowiem nadchodzi "Prawdodziejka"!

Czaroziemie są krainą gdzie człowiek postrzegany jest poprzez pryzmat swoich umiejętności - poznajemy między innymi wiatrodziejów, klątwodziejów, ogniodziejów, a nawet krwiodziejów. Każdy dar jest niezwykle cenny, aczkolwiek może być bardzo niebezpieczny...

Główne bohaterki są młodymi czarodziejkami, które z doskonałą precyzją potrafią pakować się w kłopoty. Tym razem jednak miarka się przebrała i dziewczyny muszą niezwłocznie uciekać...
Safiya jest potężną czarodziejką, której nie sposób okłamać bowiem jako jedyna w Czaroziemiach posiada moc prawdodziejstwa - potrafi wyczuć fałsz. Dziewczyna skrupulatnie tuszuje swój dar w obawie przed tym, iż może stać się narzędziem w walce pomiędzy imperiami. Jej więziosiostra Iseult bezbłędnie dostrzega ludzkie emocje, natomiast prawdziwy dar, który zamieszkuje pod fasadą spokoju i opanowania jest tajemnicą nawet dla samej czarodziejki. Kto wie, może tak jest lepiej?
(...)

Początek powieści wprawia w konsternację ponieważ Czytelnik zostaje wrzucony w wir zawiłych wydarzeń. Ogrom przedstawionego świata może spowodować niemały mętlik w głowie, jednakże z każdą kolejną stroną wszystko (powoli) zaczyna nabierać określonego kształtu. W powieści nie uraczysz przesytu romantyzmu, trójkąta miłosnego lub tym podobnych andronów - akcent położony jest na akcję.

Bohaterowie dostarczają nietuzinkowej rozrywki od której nie łatwo się oderwać. Niemal każda postać wywołuje u Czytelnika swego rodzaju sympatię, dzięki której z zapartym tchem śledzimy dalsze wydarzenia nieraz kibicując postaciom. Doskonale dopracowane cechy dodatkowo potęgują ich wyjątkowość.

"Prawdodziejka" w dużej mierze oparta jest na jednej z najważniejszych wartości egzystencji ludzkiej - przyjaźni. Autorka wspaniale opisuje lojalność, zaufanie oraz pokazuje czym tak naprawdę jest więź łącząca dwojga ludzi.
(...)

Nie da się ukryć, że książka stanowi dobry fundament cyklu poświęconemu Czaroziemiom. Powieść zawiera wszystko to, czego można oczekiwać od fantasy - niebanalny świat, barwni bohaterowie, nietuzinkowa fabuła, spektakularna przygoda i wszelakie intrygi. Co prawda dostrzegłam parę niedociągnięć (m.in terytoria, które według mnie zasługują na szerszy opis) jednakże mam nadzieję, że Susan Dennard rozwieje wszelkie wątpliwości w kolejnych częściach serii. Zatem z niecierpliwością czekam na kontynuację, a Tobie drogi Czytelniku gorąco polecam "Prawdodziejkę"!

www.bookmoment.pl
Susan Dennard
- pozostałe pozycje w naszej księgarni:
Wiatrodziej Susan Dennard
Wiatrodziej
Susan Dennard, 29,52
Klienci, którzy kupili Prawdodziejka, wybrali również:
Wiatrodziej Susan Dennard
Wiatrodziej
Susan Dennard, 29,52
Szóstka wron Leigh Bardugo
Szóstka wron
Leigh Bardugo, 29,25
Dwór cierni i róż Sarah J. Maas
Dwór cierni i róż
Sarah J. Maas, 29,99
Harry Potter i Przeklęte Dziecko. Część pierwsza i druga J.K. Rowling, Jack Thorne, John Tiffany
Harry Potter i Przeklęte Dziecko. Część pierwsza i druga
J.K. Rowling, Jack Thorne, John Tiffany, 17,99
Osobliwy dom pani Peregrine Ransom Riggs
Osobliwy dom pani Peregrine
Ransom Riggs, 26,25
Czas Żniw 1 Samantha Shannon
Czas Żniw 1
Samantha Shannon, 27,92
Skaza Cecelia Ahern
Skaza
Cecelia Ahern, 29,93
Biblioteka dusz Ransom Riggs
Biblioteka dusz
Ransom Riggs, 29,25
Magnus Chase i bogowie Asgardu. Tom 2. Młot Thora Rick Riordan
Magnus Chase i bogowie Asgardu. Tom 2. Młot Thora
Rick Riordan, 29,93
Harry Potter i Przeklęte Dziecko. Część pierwsza i druga J.K. Rowling, Jack Thorne, John Tiffany
Harry Potter i Przeklęte Dziecko. Część pierwsza i druga
J.K. Rowling, Jack Thorne, John Tiffany, 23,99
13 powodów Jay Asher
13 powodów
Jay Asher, 26,93
Miasto cieni Ransom Riggs
Miasto cieni
Ransom Riggs, 26,25
Dwór mgieł i furii Sarah J. Maas
Dwór mgieł i furii
Sarah J. Maas, 33,74
Szklany tron Sarah J. Maas
Szklany tron
Sarah J. Maas, 27,68
Chłopak z sąsiedztwa Kasie West
Chłopak z sąsiedztwa
Kasie West, 28,43
Spójrz na mnie Nicholas Sparks
Spójrz na mnie
Nicholas Sparks, 29,52
Wyszukiwarka
Wpisz tytuł, autora lub wydawcę
tylko w dostępnych
tylko z wyprzedaży
Cała oferta Wydawnictwa Amber 40% taniej!
Ostatnio oglądane
KPrawdodziejka
KCzarownica, wydanie 2
KPoczątek
KGwiazdka z nieba
KKochaj
KMagiczne drzewo. Berło
KCzarownica, wydanie 1
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Gry - 90
Sprawdź szczegółowe koszty dostawy...
Bonito.pl Instagram
PayU
Sprawdź szczegółowe koszty dostawy...
© 2006-2017 Bonito.pl  Polityka prywatności i plików cookies Tania książka, tania księgarnia, książki dla dzieci i dla dorosłych Bestsellery