Bonito - Bo liczą się dobre chwile
Bonito - Bo liczą się dobre chwile
Google PlayHuawei AppGallery
Aplikację pobrało już 63 129 osób!
Pobierz aplikację Bonito!
Google PlayHuawei AppGallery
Aplikację zainstalowało już 63 129 osób!
Czytaj z nami bajki Disney'a!
Księgarnia » Książki » Literatura piękna » Powieść » Science fiction » Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?
Facebook Twitter

Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?

Nasza cena:
31,67 zł (zawiera rabat 31 %) (nie)
Cena rynkowa: 45,90 zł (oszczędzasz 14,23 zł)
Autor: 
Philip K. Dick
Wydawnictwo: Rebis
Rok wydania:2011
Oprawa:twarda
Liczba stron:272
Format:15.0 x 22.5 cm
Numer ISBN:978-83-7510-131-7
Kod paskowy (EAN):9788375101317
Waga:582 g
Dostępność: nie (ostatnio dostępna: 04.06.2020 21:28)
Jeśli chcesz dostać powiadomienie, gdy pozycja będzie dostępna, podaj swój e-mail:
E-Mail:

Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach? – opis wydawcy

Książka, na podstawie której Ridley Scott nakręcił „Łowcę androidów”. Obejrzawszy ten film, Dick uznał ponoć, że grający tytułowego eksterminatora Harrison Ford dostał zlecenie i na niego...

„Co to jest człowiek?” To pytanie jest tematem Blade Runnera i żeby na nie odpowiedzieć, stworzył Dick człowieka sztucznego... W powieści Blade Runner sztuczni ludzie to nie poczciwe roboty Asimova z wmontowanymi bezpiecznikami moralności zwanymi trzema prawami robotyki. Androidy Dicka są groźne, bo są kłamstwem, wyglądają jak ludzie, ale brakuje im człowieczeństwa – poczucia winy, współczucia, sumienia... Łowca zbiegłych androidów Rick Deckard poddaje je testowi na współczucie. Istoty niezdolne do współczucia likwiduje. Tylko co dzieje się z jego współczuciem?

Opinie czytelników o „Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?”
Średnia ocena: 5,0 na bazie 2 ocen z 2 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor:
Data: 12.05.2017 07:47
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Wspaniała klasyka!

Myślę, że fanom fantastyki Philipa K. Dicka przedstawiać nie trzeba - to autor, który miał ogromny wpływ na rozwój literatury science fiction, choć przez większość życia pozostał niedoceniony. Jednym z jego najbardziej znanych i rozpoznawalnych dzieł jest Blade Runner i to właśnie z tą książką postanowiłem rozpocząć moją przygodę z twórczością Dicka. Zaś piękne wydanie w twardej oprawie z obwolutą i niesamowitymi dziełami Wojciecha Siudmaka, tylko mnie utwierdziły w przekonaniu, że trzymam w ręku niezwykłą książkę.

Mamy rok 2021 - świat jest zniszczony po wojnie nuklearnej, którą nie wiadomo już nawet kto wywołał. Każdy kto może opuszcza Ziemię, by wieść spokojne życie na jednej z marsjańskich kolonii wraz z otrzymanym od ONZ androidem. Natomiast ten, kto pozostanie naraża się na radioaktywny pył wszechobecny w powietrzu, powodujący liczne choroby i bycie specjalem, czyli wykluczonym człowiekiem, który nie może zakładać rodziny, ani płodzić dzieci... Jednak wraz z rozwojem techniki androidy zaczęły się wymykać spod kontroli, a wręcz stały się do złudzenia podobne do ludzi. Mają wolę życia, a także chęć przetrwania, a ich jedyną ucieczką jest skażona Ziemia, przez co stały się niebezpieczne dla ludzi, którzy na niej pozostali. Muszą zostać zlikwidowane i do tego celu zostaje wynajęty policjant Rick Deckard, który będzie musiał zmierzyć się z najnowszą wersją androida, pozbawioną współczucia, sumienia czy poczucia winy.

Nie spodziewałem się, że Blade Runnerze wywrze na mnie tak ogromne wrażenie. Pomimo że książka powstała w 1968 roku, czyli blisko 50 lat temu, to podczas lektury zupełnie nie daje się tego odczuć. Autor posiadał niezwykłą wyobraźnię, dzięki której stworzył wiele interesujących wynalazków, takich jak np. programator nastroju, który pozwala zaprogramować nastrój od ochoty do pracy, po smutek i depresję. Dzięki temu jego wizja przyszłości niczym nie ustępuje wielu współczesnym powieściom spod znaku science fiction, jeśli nie jest od nich znacznie lepsza. Dlaczego? Ponieważ wbrew pozorom, autor nie poświęca dużo czasu na przedstawienie nowoczesnych technologii, czy zniszczonego świata. Stanowią one miłe i interesujące akcenty, lecz tym co jest najważniejsza, to rozważania bohaterów i rozterki jakie ich trapią.

Przez całą książkę towarzyszy nam pytanie "Co to jest człowiek?" Poprzez głównego bohatera, zabójce adroidów, autor snuje rozważania na temat tego, co jest wyznacznikiem człowieczeństwa, czym się ono objawia, a także jak ono może być mierzone. W końcu w dobie coraz lepszych modeli androidów nie da się już ich tak prosto rozróżnić od ludzi, a coraz to kolejne testy stają się zawodne. Na początku książki Rick Deckard nie ma najmniejszego problemu z zabijaniem zbuntowanych robotów, ponieważ nie traktuje ich jako ludzi. Jednak z czasem zaczyna mieć coraz mocniejsze wątpliwości, i staje się niepewny, co do swoich przekonań... Genialną opozycją do tej postaci jest John Isidore - specjal, który wykonuje najgorsze z prac. Z racji bycia innym od zdrowych ludzi, nie jest przez nich akceptowany - jest pomiatany i spychany do robienia najgorszych prac. Znajduje on niejako akceptację i zrozumienie wśród trójki zbiegłych androidów, przy których w końcu czuje się dobrze. W ten sposób mam wrażenie, że autor chciał pokazać, że androidy to nie tylko bezduszne maszyny, ale istoty zdolne jednak do współczucia, a czytelnik sam ma zdecydować, co jest wyznacznikiem człowieczeństwa. Nie mamy podanej odpowiedzi na tacy, lecz jesteśmy pozostawieni z tyn pytaniem, które jeszcze długo po lekturze rozbrzmiewa w głowie.

Blade Runner jest świetną klasyką science fiction, którą warto znać i czytać. To niesamowita historia o poszukiwaniu człowieczeństwa, co jest tak naprawdę jego wyznacznikiem, czy jaka jest granica pomiędzy człowiekiem a androidem. Zaś mroczny klimat postapokaliptyczny, rozterki dwójki głównych bohaterów i interesujące wynalazki, stanowią niemniej interesującą część książki. Polecam!

hrosskar.blogspot.com
Autor:
Data: 09.11.2015 14:19
Ocena: 5,0 OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

ELEKTRYCZNE OWOCE, CZYLI OWCA ANDROIDÓW

Gdyby spróbować wybrać z jakże bogatej i imponującej twórczości Dicka jedna jedyną książkę, jego opus magnum, bez którego nie można by było wyobrazić sobie tego autora, padłyby z pewnością dwa tytuły: „Ubik” i „Blade Runner”. Ze względu na popularność filmowej adaptacji jednak to „Blade…” wysunąłby się z pewnością na prowadzenie. I nie ma się czemu dziwić – to w końcu jedna z najlepszych powieści Science Fiction jakie powstały i mimo upływu niemal półwiecza wciąż, a nawet z czasem coraz bardziej, pozostaje aktualna.

Niedaleka przyszłość. Świat w jakim przyszło żyć Rickowi Deckardowi to ruina, która ocalała po Ostatniej Wojnie Światowej. Spustoszała, wyludniona, niemalże pozbawiona zwierząt, których posiadanie jest największym pragnieniem, prawie że pustynia zagrożona wypaczającym ludzi promieniowaniem. Ci, którzy tylko mogli, których było na to stać, albo nie zostali zmienieni przez radiację, przenieśli się na Marsa, gdzie żyją, jak w raju, obsługiwani przez coraz nowocześniejsze androidy. I to właśnie androidy są źródłem utrzymania dla Ricka, który na zlecenie policji poluje na te, które uciekły na Ziemię. Niestety, najnowsze zadanie usunięcia 6 niebezpiecznych nowych typów Nexus 6 sprawi, że Rick będzie musiał zrewidować własne poglądy co do życia, istnienia i tego, co za nie uważać należy…

Cała głębia „Czy androidy marzą o elektrycznych owocach?” zasadza się nie na dywagacjach i filozoficznych analizach tematu, a prostym acz jakże skutecznym zbiegu – by pozwolić niby banalnym pytaniom i klasycznej akcji zaprzęgnąć emocje i myśli czytelnika do działania. A zaprzęgnąć jest do czego. Temat czy maszyna może być istotą równą żywej, autonomicznym bytem posiadającym uczucia i marzenia, czy może być bardziej ludzka od człowieka, już w roku 1968, kiedy to „Blade Runner” ukazał się po raz pierwszy, nie stanowił większego novum. Novum stało się jednak podejście do tematu. Dick nie odkrywa tu nowego lądu, on ląd dobrze zdawałoby się znany, eksploruje na obszarach, do jakich nie dotarli poprzednicy. Jego androidy chcą „żyć”, chcą istnieć i chcą być samodzielne, ale brak im uczuć. Są chłodne, są wyrachowane, są obojętne wobec cierpienia człowieka, a zarazem czują nienawiść i czują także potrzebę bytu. Z tych sprzeczności wyrasta portret niejednoznaczny, prawdziwy i zmuszający do myślenia. Tak samo, jak i odczucia Ricka, który zaczyna współczuć niektórym andkom, ale w tym współczuciu szybko rozbrzmiewa ludzka hipokryzja i ułomności cielesne.

Poza tym Dick, niewątpliwy szaleniec, choć w tym szaleństwie genialny, paranoik, znakomicie potrafi oddać targające nim emocje, a kulminacją zagubienia i paranoi staje się scena z Rickiem zabranym na posterunek policji. Scena perełka i prawdziwa eksplozja odczuć.

Dlatego też polecam niniejszą pozycję każdemu ceniącemu książki, które nawet niepoważane gatunki wynoszą na wyżyny literackie. „Blade…” takie właśnie jest, a spuścizna Dicka, swoiste elektryczne owoce jego poglądów, profetyczne niemal wizje i ta auto parodystyczna satyra na SF, chyba już na zawsze pozostaną wzorem do naśladowania. Dodajcie jeszcze do tego genialne wydanie, rewelacyjnie zilustrowane przez Siudmaka, i otrzymacie książkę, którą przeczytać powinien absolutnie każdy. Każdy. A ja dziękuję wydawnictwu Rebis za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.
Philip K. Dick - pozostałe pozycje w naszej księgarni:

© 2006-2021 Bonito – Bo liczą się dobre chwile

Polityka prywatności i plików cookies

Obowiązek informacyjny o przetwarzaniu danych osobowych

Pobierz naszą aplikację!
Aplikacja Bonito w Google Play Aplikacja Bonito w App Store Aplikacja Bonito w AppGallery
Jesteśmy tanią księgarnią internetową. Oferujemy tanie książki i komiksy, muzykę na płytach CD, filmy DVD i Blu-ray, zabawki dla dzieci, puzzle i gry planszowe. Koniecznie sprawdź nasze Bestsellery!