Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania
Książka Piąta pora roku
N.K. Jemisin
Szeroka oferta gier rodzinnych, towarzyskich i planszowych w najlepszych cenach!
Księgarnia » Literatura piękna » Powieść » Fantastyka » Piąta pora roku

Piąta pora roku

Nasza cena:
31,12 zł (zawiera rabat 22 %)
Piąta pora roku - Dodaj do koszyka
Cena rynkowa: 39,90 zł (oszczędzasz 8,78 zł)
Autor: 

N.K. Jemisin

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Rok wydania:2016
Oprawa:miękka ze skrzydełkami
Liczba stron:440
Format:13.5 x 21.0 cm
Numer ISBN:978-83-79246-98-4
Kod paskowy (EAN):9788379246984
Waga:466 g
Dostępność: pozycja dostępna (12 egz.)
Wysyłka
PocztaPoczta Polska od 7,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (8 egz. w magazynie)
RuchOdbiór w kiosku RUCHu 7,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (8 egz. w magazynie)
KurierKurier 11,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (8 egz. w magazynie)
PaczkomatyPaczkomaty 10,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (8 egz. w magazynie)
Bezpłatny odbiór osobisty w punkcie:
Bielsko-Biała
ul. 11 Listopada 60 przy Placu Wolności
do odbioru w następny dzień roboczy
Chorzów
ul. Jagiellońska 4 przecznica ul. Wolności
do odbioru w następny dzień roboczy
Gdańsk
ul. Dmowskiego 12 obok stacji Gdańsk Wrzeszcz
do odbioru w następny dzień roboczy
Gdynia
ul. Świętojańska 14 przy skwerze Kościuszki
do odbioru w następny dzień roboczy
Katowice
al. Korfantego 51 blisko Spodka
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Staromiejska 6 50 m od Rynku
do odbioru w następny dzień roboczy
Kraków
al. Daszyńskiego 8 blisko Hali Targowej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Batorego 15B przecznica od ul. Karmelickiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Dobrego Pasterza 122 Prądnik Czerwony
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Josepha Conrada 79 obok stacji BP
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Kalwaryjska 67 250 m od ronda Matecznego
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Kobierzyńska 93 osiedle Ruczaj-Zaborze
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. M. Dąbrowskiej 17A 50 m od CH Czyżyny
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Pawia 34 naprzeciwko Galerii Krakowskiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Pilotów 2E 300 m od ronda Młyńskiego
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Wielicka 28 200 m od Cmentarza Podgórskiego
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Wysłouchów 3 Kurdwanów
do odbioru jeszcze dzisiaj
Lublin
ul. Narutowicza 11 przy przystanku Plac Wolności 01
do odbioru w następny dzień roboczy
Łódź
ul. Piotrkowska 193 200 m od Politechniki Łódzkiej
do odbioru w następny dzień roboczy
Poznań
ul. Święty Marcin 47 250 m od Zamku Cesarskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
Rzeszów
ul. Jana III Sobieskiego 2D/2 300 m od Galerii Rzeszów
do odbioru w następny dzień roboczy
Warszawa
al. KEN 51 skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej
do odbioru w następny dzień roboczy
al. KEN 88 Ursynów - metro Stokłosy
do odbioru w następny dzień roboczy
al. Niepodległości 54 przy stacji metro Wierzbno
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Chmielna 4 50 metrów od ul. Nowy Świat
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Czapelska 48 200 m od ronda Wiatraczna
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Kondratowicza 37 blisko Szpitala Bródnowskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Pańska 96 300 m od ronda Daszyńskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Powstańców Śląskich 3 obok restauracji McDonald's
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Stawki 8 450 m od CH Arkadia
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Wspólna 27 przecznica Marszałkowskiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Żeromskiego 1 przy stacji metra Słodowiec
do odbioru w następny dzień roboczy
Wrocław
al. Armii Krajowej 12 Budynek Centrum AB
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Jedności Narodowej 122 blisko Parku Słowiańskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. ks. Piotra Skargi 22 200 m od Galerii Dominikańskiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Plac Grunwaldzki 25 w budynku Grunwaldzki Center
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Ruska 2 przy Placu Solnym
do odbioru w następny dzień roboczy
Zamów przez telefon! (od poniedziałku do piątku):
Telefon12 210 09 02 (linia czynna w godzinach 8.00–20.00)

Piąta pora roku – opis wydawcy

Rozpoczął się czas końca. Rozpoczął się wielką czerwoną wyrwą biegnącą przez środek kontynentu i plującą popiołem. Rozpoczął się śmiercią syna i porwaniem córki. Rozpoczął się zdradą i zaognieniem ran. Oto Bezruch, przywykły do katastrof świat, gdzie mocą ziemi włada się jak bronią. I gdzie nie ma litości. Essun, kobieta z pozoru zwyczajna, za nic ma nadchodzącą zagładę. Jej mąż właśnie jedno z ich dzieci zabił, a drugie uprowadził. Pogrążona w żałobie i rozdarta rozpaczą, przemierza dogorywający świat. Jest zdolna dokonać jeszcze większych zniszczeń, jeśli pomoże jej to odzyskać córkę.

„Jedna z najbardziej utalentowanych i ekscytujących pisarek fantasy ostatnich lat”.

– John Scalzi

„Kataklizm, sekrety, magia i zdrada. Mordercze intrygi, zjadacze kamieni i tajemnicze obeliski na niebie. Czytelnicza frajda na każdą porę roku”.

– Jakub Małecki

„Nie mogłem się oderwać od tej niepokojącej, intrygującej i pełnej niespodzianek książki. To fascynujący powiew świeżości na styku SF i fantasy”.

– Michał Hernes, „Nowa Fantastyka”

„Jemisin świetnie łączy magię, odrobinę technologii i potężne zagrożenie ze strony sił natury. Oryginalna i intrygująca fantastyka, w której wiele jest niedopowiedzeń, ale i spory rozmach”.

– Tymoteusz Wronka

„Katedra Wzniosła, złożona, intrygująca”.

– „Publishers Weekly”

„Wkracza na nieznany grunt”.

– „Library Journal”

FacebookTwitter
Piąta pora roku - Dodaj do schowka
Dodawanie do schowka jest możliwe tylko po zalogowaniu na swoje konto.
Data ukazania się w księgarni: 2016.11.16
Recenzja
Opinie czytelników o „Piąta pora roku”
Średnia ocena: 4,6 na bazie 33 ocen z 33 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor: ThievingBooks, data: 28.12.2017 19:31, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

iąta pora roku

Są takie książki, które powinien poznać każdy zaangażowany w literaturę mól książkowy. Kto wyznacza trendy i warunkuje jaka powieść zalicza się do tej kategorii - trudno powiedzieć. Sama zawsze kierowałam się opinią innych czytelników a ci jednoznacznie stwierdzili, że to autorka, której powieści warto poznać. Swoją przygodę rozpoczęłam od jej najnowszej serii i właściwie nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Miałam świadomość, że może czekać na mnie standardowa powieść fantasy, ale już pierwsze strony "Piątej pory roku" przekonały mnie, że trafiłam na coś nietypowego.

Przede wszystkim początek książki mocno mnie zaskoczył stylem - nie spodziewałam się, że będzie on tak oryginalny. Autorka wypracowała własny charakter pisania, do którego trzeba się przekonać, bo chociaż na samym początku może nie przypaść każdemu do gustu, to im dalej w lekturę, tym większe pojawia się zrozumienie. W dodatku Jemisin lubi zakręcić swoją fabułą jak tylko może. W swojej najnowszej powieści wprowadziła aż trzy na pozór odrębne historie - opowieść pogrążonej w żalu Essun, Sjenit szkolącej się by kontrolować aktywność sejsmiczną ziemi i odrzuconej przez wszystkich Damayi, przejawiającej zdolności magiczne. Ich historie na pierwszy rzut oka wydają się niezależne, choć każda z nich intryguje i wciąga równie mocno - jednak w końcowym rezultacie z zaskoczeniem zobaczyłam, że wszystko stanowiło kompletną całość.

Bez wątpienia autorka ma nieograniczoną wyobraźnię, bo świat jaki wykreowała od początku do końca fascynuje, intryguje i zachęca do kontynuowania przygody. Powieść skupia się na kształtowaniu planety, która nieoczekiwanie wprowadza piątą porę roku. A kiedy ta się zaczyna - rozpoczyna się walka o własne życie. Przyznaje, że wkręciłam się w ten świat przede wszystkim przez samą autorkę, która nie bawiła się w szczególne wyjaśnienia - nieznane słowa, dziwne określenia, nieoczekiwane wydarzenia - wszystko to spotkało mnie już na samym początku fabuły i to ode mnie zależało czy odnajdę się w tym wszystkim czy nie. Dopiero na ostatnich stronach odnalazłam słowniczek znaczeń, ale w tedy już właściwie nie był mi potrzebny. W tedy byłam już częścią tej historii.

Fabuła to jeden wielki splot pędzącej akcji, dynamizmu scen, wielowymiarowych bohaterów i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Spora liczba wątków nie przytłacza czytelnika a jedynie kusi do kontynuowania lektury, bo - wierzcie mi na słowo - trudno się od tego wszystkiego oderwać, kiedy już odnajdziecie się w tym nowym świecie.

"Piąta pora roku" to historia zupełnie nietypowa w świecie powieści fantasy. Po prawdzie nie ma w niej zbyt wielu momentów magicznych, ale ma w sobie urok tego gatunku, kiedy czujemy w powietrzu, że zdarzy się coś nieoczekiwanego i tylko na to czekamy. Proszę Was tylko o to, żebyście nie skreślali tej pozycji z góry - wiem, że początek nie jest zbyt kuszący, ale pozwólcie sobie przeczytać kilka pierwszych stron i przepadniecie bez reszty. Wiem to z własnego doświadczenia. Polecam!
Autor: Barso Re, data: 18.10.2017 23:42, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

"Piąta pora roku, czyli jak kończy się świat."

Dla miłośników science fiction pozycja idealna i wręcz obowiązkowa!
I chociaż mam niedosyt, a historia momentami się dłużyła to i tak bardzo zachęcam do przeczytania, ponieważ mam nieodparte wrażenie, że to była tylko rozgrzewka przed tym co czeka nas w kolejnych tomach!

Z pewnością nie da się długo zapomnieć o tym przedziwnym świecie, który się kończy, o kobietach górotworach, które nigdzie nie mogą się czuć bezpieczne i przez całe życie borykają się z samotnością, odrzuceniem i bólem.
Książka jest przejmująca, momentami brutalna, ale przede wszystkim... specyficzna. Nie każdemu przypadnie ona do gustu. Ja jednak nie żałuję, że ją przeczytałam chociaż miałam ogromne oczekiwania (poniekąd zostały one zaspokojone).
Jednak nie wszystko poszło dobrze - nie czułam sympatii do żadnego bohatera, wydarzenia rozgrywały się powoli i momentami czułam przez to przemożne znużenie.
ALE... książka jest niesamowita! Cały koncept, bogata historia, ciekawe i tajemnicze przedmioty, mroczne tajemnice... to wszystko OGROMNIE mi się podobało.

I owszem, mam mieszane uczucia, ale nie skreślam tej książki. Jestem zaintrygowana. Chcę przeczytać kolejne części. Dowiedzieć się co może się jeszcze wydarzyć!
Autor: duch lasu, data: 23.09.2017 16:08, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Piąta Pora Roku

Premiera tej książki w jakiś sposób mnie ominęła i w zasadzie o jej istnieniu dowiedziałam się dopiero przy okazji wydania kolejnego tomu - od tamtej jednak pory poczułam się zaintrygowana, w szczególności widząc nagrodę Hugo na okładce. Spotykając się z niezliczoną ilością entuzjastycznych recenzji, byłam przekonana, że i mnie ta historia zachwyci od początku do końca. Jednak pierwszy raz w życiu mój instynkt całkowicie mnie zawiódł. Tak, to prawdopodobnie będzie pierwsza mniej przychylna opinia, na jaką mogłeś, czytelniku, trafić.

Zanim jednak przejdę dalej, chciałabym zaznaczyć, że widzę, za co autorka została nagrodzona, rozumiem też, dlaczego tak wiele osób się w tej powieści zakochało. Jemisin użyła chwytów, które są interesujące i rzadko spotykane - ale które, w moim przypadku, nie padły na żyzny grunt.

Przede wszystkim w oczy rzuca się narracja; do wyboru, do koloru, pierwszo-, drugo-, trzecioosobowa, zależnie od wątku, a wszystko utrzymane w czasie teraźniejszym. Najciekawszym zabiegiem jest właśnie zwrot bezpośrednio do czytelnika - zupełnie przypadkiem sami stajemy się częścią historii, co ma za zadanie w pewien sposób nas poruszyć. W końcu, rzeczywistość, w którą zostaliśmy wrzuceni, mogłaby dotyczyć też nas samych. Niestety, u mnie to zupełnie się nie sprawdziło, a wręcz wywoływało irytację. A jako, że sam styl autorki również nie przypadł mi do gustu, lektura miejscami wydawała mi się prawdziwą udręką - nie brak zdań w nawiasach, rozstrzelonego druku i przemyśleń bohaterów, które nadają narracji emocjonalnego charakteru. A widząc kolejny i k o l e j n y rozstrzelony druk, naprawdę nabierałam o c h o t y, by odłożyć książkę i już do niej n i e wracać. Czasem położenie nacisku na jakieś słowo może mieć ogromne znaczenie, jednak z taką frekwencją, z jaką pojawia się to w Piątej Porze Roku, jest to zwyczajnie irytujące. Jednocześnie mój niesmak pogłębiało nadużywanie wulgaryzmów - i nie, nie były one zeufemizowane na potrzeby książki (bo wariacje z rdzą w roli głównej też się pojawiały), ale zwykłe podwórkowe przekleństwa. Nie przeszkadza mi to w kryminałach, ale po fantastyce spodziewam się poziomu. Jestem przyzwyczajona do tego, że porządny autor potrafi tak stworzyć opis, by bez żadnych słów ze strony bohatera było wiadomo, jakie emocje nim targają; jeśli ktoś załatwia tę sprawę prostym wulgaryzmem, jest to dla mnie jak pójście na łatwiznę. Zwłaszcza że słownictwo jednej z bohaterki, Sjenit, opiera się głównie na nich - gdyby nie przekleństwa, czytelnik w życiu nie domyśliłby się, że jest w jakikolwiek sposób zdenerwowana.
Możecie uznać, że się czepiam. Ale gdy ujrzałam beznamiętne "Na Spaloną Ziemię, przyszłam tu, żeby się z tobą ruchać", opadły mi ręce. Przykro mi, dla mnie to nie jest żaden poziom.

A jak już mowa o tych sprawach. Jeden z głównych wątków dotyczy misji Sjenit i Alabastra, w czasie której mają począć dziecko. I poczynają - każdego wieczoru. Później dochodzi jeszcze wątek homoseksualny, pojawiają się nawiązania do masturbacji. I nie, nie brak też, krótkich bo krótkich, ale za to soczystych opisów. Gdzieś spotkałam się z opinią, że odważnym było poruszenie takich tematów w książce. Może i odważnie, ale osobiście nie widzę potrzeby opisywania tego dogłębniej, a może ta bezpośredniość trafiła do krytyków, którzy przyznawali nagrodę. Jestem tolerancyjna względem różnych orientacji i, hm, preferencji seksualnych. Ale dla mnie było to po prostu niesmaczne.

Przez to cała wyobraźnia Jemisin straciła w moich oczach i choć naprawdę jestem pod wrażeniem świata, który stworzyła, oraz sposobu prowadzenia akcji, to sama myśl o sięgnięciu po kolejny tom wywołuje u mnie niechęć. Nie chcę jednak odradzać nikomu lektury, bo to, co z sobą niesie, jest wartościowe. Przede wszystkim, jest to powieść przemyślana od samego początku, nic nie pojawia się przypadkiem, a każde wydarzenie ma swoje odbicie w przyszłości - i dopiero pod koniec dowiadujemy się, czemu narracja obejmuje trzy postaci, choć opis na okładce skupia się tylko wokół jednego wątku. A gdy już do tego dochodzi, wzdłuż pleców przechodzi dreszcz podniecenia.
Czytelnik nie dostaje niczego na tacy i musi wykazać się nie lada cierpliwością; rozmowy bohaterów, często zupełnie niezrozumiałe z początku, wyjaśniają się z czasem, dzięki czemu nie możemy się od lektury oderwać. A sam fakt, że napisana jest stosunkowo lekko, tylko to potęguje.

I jak pomysły autorki są naprawdę warte uwagi, tak odnosiłam wrażenie, że bohaterowie są potraktowani trochę po macoszemu. Może to brzmieć stosunkowo dziwnie, jako że narracja w zasadzie skupia się właśnie na nich - ale nie miałam okazji obdarzyć ich sympatią czy w jakikolwiek sposób się związać. Mimo wszystko byli dla mnie obcy i choć przecież towarzyszyłam im cały czas, nie zawsze mogłam zrozumieć, czym się kierują i dlaczego mają taki, a nie inny stosunek do wydarzeń. Możliwe, że wiele wyjaśni się w kolejnych tomach, jednak po lekturze pierwszego tomu nie mogę powiedzieć, że jakaś postać była mi szczególnie bliska. Pewnie ma to też związek z długością książki: niewiele ponad 400 stron, bo dużo miejsca zajmują słowniczki. To zdecydowanie za mało, by faktycznie móc się całkowicie zanurzyć w powieści; bo ledwo się obejrzymy, a tu już koniec.

Czy żałuję przeczytania Piątej Pory Roku? Nie. Owszem, nie odczuwałam zbyt wiele przyjemności podczas czytania i stąd też, mimo zakończenia, które wręcz zmusza do sięgnięcia po kolejny tom, raczej nie będę kontynuować swojej przygody z tą serią. Jednak warto było sięgnąć po coś, co odbiega od znanych nam norm - nawet jeśli przekonało mnie to tylko o tym, że wolę pozostać przy klasycznych zagraniach. Ci, którzy szukają w fantastyce czegoś nowego (a o to ciężko!) albo po prostu nowych ciekawych rozwiązań i zabawy ze strukturą, na pewno się nie zawiodą, podobnie jak ci, którzy nie boją się tematów tabu. I mimo mojego negatywnego podejścia, dajcie szansę tej książce, może akurat was zachwyci.
Autor: Malinka94, data: 19.09.2017 00:11, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Koniec świata jest bliski

„Piąta pora roku” przedstawia całkowicie nowy, naprawdę wspaniale dopracowany świat Bezruchu, w którym oprócz nam znanych pór roku, jest również ta dodatkowa, tytułowa piąta pora roku. Nie pojawia się ona co roku, lecz co pewien czas, a sygnałami sygnalizującymi, że nadchodzi są wybuchy wulkanów, jakieś drgania sejsmiczne – ogólnie jakaś katastrofa. W naszym normalnym, szarym życiu również zdarzają się klęski żywiołowe, prawda? Dlatego też by zapobiegać takim wypadkom w świecie wykreowanym przez N. K. Jemisin istnieją ludzie-nieludzie zwani górotworami, czyli pewnego rodzaju istoty, które mają odpowiednie moce, by kontrolować ziemię, skały, czy ruchy płyt tektonicznych.

Tak naprawdę cały zarys świata jest skomplikowany i w pewnym momencie nie wiedziałam do końca co czytam, czy rozumiem to dobrze, poprawnie. Nawet, gdy konkretne pojęcie zostało wyjaśnione to w mojej głowie nadal były niedopowiedzenia. Zastanawiałam się czy to ze mną jest coś nie tak, że nie rozumiem czy po prostu autorka chciała, by było z przytupem, ale przerosło ją opisywanie. Pomimo tego, że wielu kwestii do tej pory nie potrafię rozszyfrować, to jestem pod ogromnym wrażeniem stworzonego świata, jego dopracowania, szczegółów, wymyślenia czegoś od podstaw. To jest plus.

Przechodząc do fabuły to na początku poznajemy Essun, która wraca do domu i zastaje tam martwego syna. Co się okazuje? Mąż zamordował synka, porwał córkę i uciekł w niewiadomym kierunku. Fajnym pomysłem przy rozdziałach Essun jest zwracanie się per „ty”. Czytelnik staje się bohaterką, nie ma pierwszo- ani trzecioosobowej narracji, jest ona prowadzona w drugiej osobie, więc zdania zaczynają się od „wstajesz”, „myślisz”, „robisz”. Jest to innowacja, bo osobiście nie spotkałam się wcześniej z takim prowadzaniem akcji. Kolejnymi głównymi bohaterkami są kilkuletnia Damaya oraz Sjenit, kobieta górotwór podróżująca ze swym mistrzem. Te trzy kobiety coś łączy, pewna tajemnica. Jaka? Przekonajcie się sami. I o ile Essun jako główna bohaterka powinna mnie zaciekawić swą historią, swoim życiem, bardziej ciekawiły mnie jednak rozdziały poświęcone Sjenit i Damai. Bardziej skradły moje serce, choć całą historię uważam ze trochę chaotyczną i niezrozumiałą.

Podsumowując moje pierwsze spotkanie z N. K. Jemisin… nie było źle. Mam dylemat w związku z nią, bo była to fantastyka już dość wysokich lotów, przemyślana i plastyczna, ale brakowało mi w niej może trochę większego wprowadzenia. Za dużo nazw, za dużo nazwisk… panował zamęt, którego mój rozum nie ogarnął. Nie mogę całkowicie zjechać tej książki, bo autorka postarała się z fabułą i stworzeniem świata, podaniami czy legendami. Brakowało mi jeszcze choćby małej mapki, by lepiej sobie wyobrazić odległości pomiędzy wymienianymi miastami. Ogólnie myślę, że książka znajdzie się gdzieś pośrodku mojej klasyfikacji, bo nie jest ani dobra ani zła.
Autor: Morigan, data: 20.06.2017 20:23, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Nowe oblicze magii

Do przeczytania tej książki zachęcił mnie tytuł – Piąta Pora Roku. Sięgając po książkę, zastanawiałam się, jak wygląda ten czas i czym różni się od pozostałych czterech pór roku? Czy ma coś wspólnego z ziemskimi porami? Nie zawiodłam się. Zostałam mile zaskoczona.

Autorka w tej książce robi coś niespotykanego – wiąże magię z geologią. W książce nie funkcjonuje pojęcie magii i czarów, tylko zdolności do górotwórstwa, czyli możliwość wpływania na zdarzenie sejsmiczne (po ludzku: manipulowania ruchami warstw ziemi). Później jednak okazuje się, że to nie jedyne umiejętności, które posiadają „wybrańcy”. Ciekawie wygląda także prawa z władzą, bo choć hierarchia jest oczywista nie do końca wiadomo kto kim rządzi.

Wydarzenia oglądamy oczami trzech różnych osób: dwóch dojrzałych kobiet: Essun i Sjenit oraz dziewczynki o imieniu Damaya. Pierwsza z nich traci syna, którego zbił jej mąż i wyrusza, pomimo nadejścia Piątej Pory, na jego poszukiwanie. Sjenit to wyszkolony przez Cesarstwo Górotwór wyruszający z misją usunięcia koralowców, co nie do końca odnosi pożądany skutek. Damaya, niewyszkolony górotwór, zostaje zabrana przez Stróża do stolicy Imperium, by tam odbyć szkolenie i być użyteczną.

Świat widziany oczami tych kobiet jest taki sam: brutalny, posępny i okrutny dla górotworów. Ludzie nienawidzą tych, którzy potrafią manipulować ziemią, boją się ich i atakują. Dlaczego? To dziełu Imperium, które wieki temu przejęło władzę nad jedynym znanym ludziom, wielkim kontynentem – Bezruchem. Władza postarała się o to, aby poddani przeszli indoktrynację, zostali nastraszeni i odpowiednio zmanipulowani, podobnie i górotwory.

„Górotwory nie mają prawa do domowy. Jestem twoim Stróżem. Złamię ci wszystkie kości w dłoni i w całym ciele, jeśli uznam, że to konieczne, aby chronić świat przed grożącym my z twojej strony niebezpieczeństwem.”

Dzięki temu, choć słaba może rządzić potężnymi górotworami, szkoląc ich i wykorzystując tak, aby nie mieli pojęcia o swoich prawdziwych możliwościach. Szkolone górotwory żyją w swoich klatach, pewne tego, że są tam dla własnego bezpieczeństwa. Indoktrynacja ich zaczyna się już w bardzo młodym wieku.

„Nie jesteśmy dziećmi. Jesteśmy żwirami: Cesarskimi Górotworami w trakcie szkolenia. Nikogo nie obchodzi, czy dwa górotwory zrobią sobie krzywdę.”

Czym w ogóle jest Piąta Pora Roku? Inaczej nazywana jest Sezonem, który może trwać nawet kilkaset lat. To okres, gdy kataklizm, najczęściej pochodzenia sejsmicznego, powoduje nastanie zimy. W tym przypadku kontynent rozrywa wielki uskok, który wywołał trzęsienia ziemi nawet w odległych częściach Bezruchu. Niebo zasnuwają chmury popiołu i dymu pochodzenia wulkanicznego, zaczyna się opad pumeksu i popiołów. W takich warunkach ludzie mają znikome szanse na przeżycie.

Wykreowana rzeczywistość brutalna i nie ma tam za dużo sprawiedliwości. Wykroczenia każe się śmiercią lub czymś gorszym (w przypadku górotworów). Fakty, które pokazują zło, jakie czyni imperium, na własne oczy zobaczy Sjenit podczas swojej misji dla cesarstwa. Przekona się także, ze szkolenie uczy ich tylko wykorzystania tylko pewnych zdolności, a niezwykle uzdolnionych wykorzystuje w inny sposób. Otarcie oczu bohaterki będzie bolesne, ale dzięki temu otworzy się przed nią nowa droga.

Portrety psychologiczne kobiet pokazują sprawne działanie wprowadzonego systemu. Wykorzystany motyw zemsty jest stopniowo rozwijany, wraz z podawanymi informacjami o wymyślonym świecie. Akcja rozwija się stopniowo i w dużej mierze bazuje nie na wielkich czynach, tylko na życiu istot zamieszkujących Bezruch. W pozycji nie ma momentów bardzo zabawnych czy wzruszających, przez co pozycja zyskała surowość i oddaje realia wykreowanej rzeczywistości. Postacie są jednak wyraziste, zróżnicowane tak jak wydarzenia. Na szczęście autorka nie odkryła wszystkich kart od razu i po przeczytaniu książki zostaje wiele pytań. Jedno z nich dotyczy Stróżów, którzy są wielką zagadką - jak to się dzieje, że panują nad górotworami? Czemu ich siedziba jest pilnie strzeżona? Kto ma nad nimi władzę? Mam nadzieję, że tego dowiemy się w kolejnych tomach.

więcej recenzji na: opiszmyto.blogspot.com
Autor: LeonZabookowiec, data: 03.04.2017 15:55, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Apokalipsa w nowym wydaniu

Piąta pora roku… Pierwszy raz mam tak wielki problem, by przelać na słowa, to co czuję po przeczytaniu powieści. Mam mętlik w głowie i tysiące teorii spiskowych dotyczących kolejnej części cyklu Pękniętej Ziemi. Piąta pora roku była czymś naprawdę odświeżającym, nie przypominała żadnej innej książki fantastycznej, jaką miałam okazję przeczytać. Na początku lekko porównywałam ją do Komornika, ale było to spowodowane raczej tym, że w obu tych historiach bohaterowie przemierzali ogołocony katastrofami świat. I co tu dużo ukrywać powieść Golkowskiego nie można porównywać do Piątej pory roku, która na każdej płaszczyźnie bije na głowe Komornika.

Sjenit, Damaya i Essun… homo viator. Wręcz nie sposób nie doszukiwać się tutaj tego motywu! Człowiek pielgrzym, Damaya musi wyruszyć w podróż, aby rozpocząć nowe życie, aby stać się kimś innym, by rozpocząć szkolenie na chodzącą broń. Sjenit razem z Alabasterem musiała wypełnić pewną misję, a podróż otworzyła jej oczy na wiele spraw, o których nie miała pojęcia i mam wrażenie, że chciałby o nich jak najszybciej zapomnieć, jednak to co zobaczyła, w pewnym stopniu ukształtowało jej dalsze postępowanie. Essun musi wyruszyć w drogę, by odnaleźć męża i córkę, by pomścić śmierć zabitego przez małżonka syna…Wszystkie wątki się pięknie splatają. Wszystkie wątki są spójne i niebywale przemyślane. Czytając pierwsze rozdziały, frustrowałam się, kiedy pojawiała się historia inna niż Essun, ale potem czekałam z równym utęsknieniem na opowieść o młodej dziewczynce Damai i twardej kobiecie Sjenit… Wzbudzały we mnie ciekawość, której już dawno nie miałam, czytąc jakąś powieść, cieszyłam się razem z bohaterami, jednak w większości momentów drżałam się o ich życie...

Górotwory – rogga – nacja nienawidzona przez ludzkość. Mieszkańcy Sanze boją się ich, z jednej strony górotwór mógłby w mgnieniu oka rozprawić się z całym miastem, wywołując chociażby trzęsienie ziemi, ale z drugiej strony, tylko on w razie potrzeby mógłby zapobiec wstrząsom. Damaya, Sjenit i Essun, rogga – nienawidzone przez społeczeństwo. Damaya gdy na jaw wyszła jej niszczycielska moc, była trzymana przez rodzinę w odosobnieniu – w stodole. Sjenit, gdziekolwiek pójdzie, tam wzbudza poruszenie, wzrok ludzi nie daje jej spokoju niemal nigdy. Essun, urodziła górotwora, istotę na jej podobieństwo, dziecko zostało zabite przez ojca. Historia opisana przez Jemisin jest miejscami naprawdę poruszająca. Mamy tu do czynienia z jawną nietolerancją, górotwory są nienawidzone i piętnowane, a czasem nawet mordowane – przez strach ludzi, którzy nigdy nie opanują potęgi, którą władają górotwory. Wielokrotnie było mi przykro, czytając o kolejnych sposobach na wykorzystanie tych potężnych istot. Jemisin działa na emocjach, zwłaszcza w wątku dotyczącym Essun, kiedy to narrator, snując opowieść, zwraca się bezpośrednio do Essun, ale to my ją jesteśmy, czytelnicy. Bardzo mi się ten zabieg literacki podobał, nie narzucał się, był raczej delikatnym dopełnieniem. Sprawiał, że lepiej rozumiałam postępowanie Essun, lepiej mogłam wyczuć jej ból i próby poskładania siebie w całość. Nie było to jednak łatwe, a Essun na swojej drodze będzie musiała uporać się z demonami przeszłości, które będą ją stale prześladować.

To co również istotne, to świat przedstawiony, który odgrywa niebagatelną rolę w Piątej porze roku, jego niejednoznaczność mnie urzekła. Jest w nim odrobina technologii, odrobina dziwnych, niemożliwych do zdefiniowania istot, ale to co jest w nim najbardziej wyróżniające to strach ludzi o kolejne dni. Sezony – piąta pora roku, gdy nadchodzą, świat nawiedzają kataklizmy, cywilizacje upadają, ludzie giną... Ogromnie podobał mi się ten wątek, ale również ten dotyczący rozrzuconych po kontynencie Bezruchu wspólnot, w których ludzie mają hierarchie i jej się trzymają. Nie chcę wchodzić tu większe szczegóły, by nie zdradzać Wam niespodzianek od Jemisin, jednak jestem przekonana, że i do Was dotrze to przerażenie, ta ciągła walka o życie, którą muszą toczyć mieszkańcy Bezruchu. Niebezpieczeństwo bowiem wisi w powietrzu, a każdy krok przybliża ludzi do nieuniknionego. Sezon może nadejść w każdej chwili, ale czy ludzie są na niego gotowi? Czy zebrali dostatecznie dużo zapasów? Jemisin pokazuje ból istnienia w świecie, w którym nic nie jest pewne, w którym odchodzi się od uciech dla duszy, zastępują je te dla ciała,

Pamiętajcie o jednym: nie zrażajcie się na początku, dajcie tej książce szansę, bowiem, cóż, można się w pierwszych rozdziałach całkiem pogubić, jednak z czasem, gdy odkrywamy tajemnice świata, Piąta pora roku, zaczyna wciągać. Jemisin nie próbuje nas powoli wprowadzać w świat, od razu wrzuca nas na głęboką wodę, by potem stopniowo przedstawiać wykreowaną przez siebie rzeczywistość. Wszyscy pisali o tym, że Piąta pora roku jest warta poznania, że zasłużyła na nagrodę Hugo, cóż... nie mogę się nie zgodzić. To świetny kawał fantastyki wymieszany z odrobiną science-fiction. Z całą pewnością długo nie zapomnę tej przygody – Jemisin nie próbuje bawić się w poetycki styl, kiedy opisuje proste rzeczy, seks to seks, a nie rozrywanie się na cząsteczki, jednak nie martwcie się, znajdziecie w jej słowach również, co nieco dla literackich serc. Nie możecie obok tej powieści przejść obojętnie, to świetna wizja post-apokaliptycznego świata, który walczy z kolejnymi kataklizmami. Polecam!
Autor: Ines de Castro, data: 08.03.2017 21:55, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Ile pór ma rok?

Opis fabuły
Poznajemy historię trzech kobiet. Ich losy schodzą jednak na boczny plan, gdy na środku kontynentu pojawia się wielka wyrwa, z której wylatuje popiół. Jedna z kobiet doświadcza w tym samym czasie osobistej tragedii - jej mąż zabił jej syna i uprowadził córkę. Zrozpaczona matka chce odnaleźć dziewczynkę mimo popiołu, śmierci i braku litości. Jest ona jednak w stanie dokonać czegoś jeszcze gorszego, by znaleźć córkę... Sjenit natomiast ma inne zmartwienia - przydzielono jej misję specjalną, której częścią ma być Alabaster - uznany dziesięciopierściennik. Trzecia bohaterka, Damaya, wkracza w świat górotwórstwa - brutalny i pełny przemocy. Jak kobiety poradzą sobie w nowej sytuacji? I jak powiązane ze sobą są ich losy?

Opinia
Z okazji dnia kobiet przygotowałam recenzję książki, której bohaterkami są właśnie kobiety. Powieść jest podzielona na trzy odrębne wątki, po jednym na kluczową postać. Jeden z nich zdecydowanie wyróżnia się spośród pozostałych - wątek Essun, o której dowiadujemy się z okładki. Występuje tam też inny typ narracji - czytelnik wciela się w zrozpaczoną kobietę (narrator zwraca się do nas 'ty', zwracając się jednocześnie do Essun i opisując jej losy). Pozostałe dwa wątki mają normalną, trzecioosobową narrację. Wątek Sjenit jest najbogatszy w długie opisy, ale to on najbardziej mnie zaintrygował. Nie czułam się dobrze czytając o Essun, bo jako nastolatka nie potrafiłam wczuć się w postać rozdartej rozpaczą matki. Wątek Damai pozostawał dla mnie neutralny, ale z czasem stawał się coraz ciekawszy (w momencie, gdy dziewczynka przystąpiła do Fulcrum).
N.K.Jemisin stworzyła swój własny, odrębny świat z masą nowych pojęć, ras i krain. W jednym z dodatków zawartych na końcu książki odnajdujemy spis wszystkich Sezonów, a w drugim mamy podręczny słowniczek. Nie ma w nim jednak wszystkich nowostworzonych pojęć, więc musimy się części domyślić. Sam wymyślony język stanowi jednak nieoderwalną cechę nowego świata, w który wprowadza nas autorka. Myślę jednak, że załączenie mapki byłoby bardzo dobrym pomysłem, bo chciałabym na bieżąco śledzić trasę bohaterek.
Widać, że autorka włożyła w swoją powieść mnóstwo pracy. W tej książce nie chodzi tylko o to, by dostarczyć nam rozrywki, ale także o to, by przekazać nam pewne wartości, które pozostają ukryte pod otoczką fantastycznego, nowego świata. Fabuła powieści jest bardzo oryginalna, wątpliwości rozwiewają się wraz z czytaniem. Każdy bohater stanowi pewną indywidualność, ale ma cechy charakteru, które można spotkać u ludzi w naszym najbliższym otoczeniu. Cały Bezruch został dokładnie zaplanowany i wykreowany, łącznie z jego historią i ukształtowaniem powieści. Przyznam jednak, że zdarzały się pewne niedomówienia, a język stanowił przeplatankę eufemizmów, kolokwializmów i wulgaryzmów. Każda rasa występująca w powieści ma inną nazwę i cechy charakterystyczne. Jemisin odeszła od wampirów, wilkołaków i elfów, a zastąpiła je górotworami i zjadaczami kamieni. Bardzo chętnie dowiedziałabym się czegoś więcej o Stróżach. Na razie Bezruch i jego mieszkańcy pozostają owiani wieloma tajemnicami, których chęć rozwiązania zachęca mnie do przeczytania kolejnej części.
Wydanie mi się podoba. Szczerze, to nie jestem pewna, co ma przedstawiać okładka, ale w jakiś sposób oddaje całe moje wyobrażenie Bezruchu. Pod adresem tłumacza nie mam żadnych zarzutów, ale jak wcześnie wspomniałam, przydałaby się mapa.
Autorka otrzymała za tę powieść nagrodę HUGO. Uważam, że znakomicie stworzony świat jest godny tej nagrody. Przeżycia w trakcie lektury są jednak zależne od każdego z nas - jestem przekonana, że wszystkie matki odbiorą ją inaczej niż nastolatki. Zawsze znajdzie się jednak coś wartościowego, co można wyciągnąć z treści powieści.
Ines de Castro
Autor: Natalia z Osobliwego Delirium, data: 16.02.2017 11:17, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Ostatnia pora roku

Piąta pora roku to książka, o której swego czasu było dosyć głośno, a przynajmniej za granicą. Właśnie z tego powodu czekałam na polską premierę; nie mogłam się doczekać aż zobaczę, przez co ta pozycja miała taki rozgłos.

Zaczynając swoją przygodę z tą powieścią, odniosłam niemałe wrażenie, że będzie ona nieco wymagająca i miałam rację. Już po przeczytaniu zaledwie 30 stron, zdałam sobie sprawę, że do czytania będę potrzebować skupienia, by nie pomylić się w wydarzeniach i bohaterach.

Akcja powieści dzieje się w kilku różnych miejscach, pośród różnych bohaterów, przez co nie jest tak prostolinijnie i fabuła jest ciekawsza. Jeśli mam napisać, co sądzę o samej fabule, nie mam tu nic do zarzucenia. Pokochałam świat wykreowany przez autorkę, głównie dlatego, że jest zupełnie inny, niż w innych pozycjach fantastycznych. Dlatego sądzę, że jest to pozycja dla osób, które nie od dziś czytają ten gatunek, gdyż ta książka jest na swój sposób specyficzna i niełatwa w odbiorze, trzeba ją dobrze zrozumieć.

Przez taki obrót spraw nie miałam łatwego zadania z czytaniem, doszedł też styl pisania autorki. I tu jest coś, co mi się nie spodobało, ponieważ spowalniało mnie i zniechęcało do czytania. Ale jest to kwestia indywidualna, myślę, że każdy ma inne upodobania jeśli chodzi o styl pisania.

Bohaterzy zaskoczyli mnie pozytywnie, bardzo polubiłam główną postać Essun, gdyż to wokół niej najwięcej się działo, a także widziałam jej metamorfozę przez całą powieść i to dosłownie. Ale moim sercem zawładnął zdecydowanie Alabaster, nawet nie wiem z jakiego powodu, bo nie polubiłam go szczególnie, aczkolwiek jego kreacja przypadła mi do gustu, bo jednak czymś się wyróżniał na tle innych postaci.

Pomysł by stworzyć coś takiego jak Górotwory, Zjadacze kamieni, zafascynował mnie. Autorka nie bała się stworzyć czegoś oryginalnego, przez to powieść pozostaje w pamięci, za sprawą niecodziennych funkcji bohaterów. Pozostaje kwestia nowych słów, które są używane, skojarzyło mi się to z Czasem Żniw, choć tam jest tego zdecydowanie więcej. Ale w obu pozycjach jest słowniczek, by ułatwić czytelnikowi zrozumienie powieści.

Jeśli mam być szczera, dopiero w połowie książki naprawdę poczułam ten cudowny klimat, który później towarzyszył mi do końca czytania. Żeby zrozumieć i pokochać tę powieść, naprawdę trzeba się wkręcić, mnie częściowo się udało, ale jednak miałam problemy z początkiem. Ale końcówka powieści tak mnie zaskoczyła, to jak elementy układanki łączą się ze sobą, nagradza wszystko i jestem skłonna przebaczyć ten niefortunny początek. Więc od razu mogę Wam zdradzić, że koniec książki to jeden z lepszych, jakie miałam okazję poznać, bo albo autorka umie zaskakiwać albo to ja jestem naiwna i mało sprytna (mam jednak nadzieję, że to opcja nr 1).

Muszę jeszcze wspomnieć o wydaniu! Muszę przyznać, że to jedna z lepszych okładek pozycji fantastycznych, jakie widziałam. Ogromnie się cieszę, że to wydanie gości na mojej półce, bo wygląda obłędnie!

recenzja pochodzi z bloga osobliwe-delirium.blogspot.com
Autor: Zatracona w słowach, data: 01.02.2017 00:23, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Wiosna, Lato, Jesień, Zima; Śmierć jest piąta, wszystko spina

Świat skąpany w ogniu. Nadchodzi koniec. Jednak czy ostateczny? Czas pokaże, gdyż w krainie zwanej Bezruchem cyklicznie przychodzi piąta pora roku. Ziemia drży, rozpada się i pęka. Żyjący w niej ludzie wiedzą, co nadchodzi. Spodziewali się tego. Na horyzoncie widnieje katastrofa. Nieliczni są w stanie okiełznać sejsmiczne moce i manipulować energią Ziemi, to rogga – górotwory.

„Piąta pora roku” była moim pierwszym spotkaniem z twórczością N.K. Jemisin. Czytałam wcześniej na temat tej autorki i jej książek wiele pozytywnych opinii, a szczególnie o powieści „Sto tysięcy królestw”, która została nawet wydana w Polsce. Jednak to właśnie za najnowsza książka autorka została laureatką prestiżowej nagrody Hugo, dlatego nie mogłam sobie odmówić lektury tej powieści.

N.K. Jemisin zachwyciła mnie wykreowanym przez siebie światem, który poznajemy od podstaw. Na kartach „Piątej pory roku” przenosimy się do Bezruchu. Jest to kontynent, na którym oprócz standardowych czterech pór roku, pojawia się również dodatkowa piąta. Nadchodzi ona nagle i nieoczekiwanie, niosąc ze sobą zniszczenie. Trzęsienia ziemi, wybuch wulkanów czy ruchy tektoniczne wyznaczają pewien koniec świata i początek nowej ery. Kraina, która dawniej przypominała naszą Ziemię, została prawie doszczętnie zrujnowana przez panujący chaos i szalejące, dzikie żywioły.

Muszę przyznać, że na początku trochę ciężko było mi się wbić w tę historię, ze względu na specyficzny styl autorki. Z każdą kolejną stroną było jednak coraz lepiej, a kiedy przyswoiłam sobie nowe słownictwo i przywykłam do sposobu, w jaki pisze N.K. Jemisin zatraciłam się w tej powieści. Fabuła „Piątej pory roku” skupia się na trzech kobietach należących do grona górotworów – ludzi, którzy ewoluowali i zdołali okiełznać sejsmiczne moce Ziemi. Essun to zrozpaczona, pragnąca zemsty kobieta. Damaya jest małą dziewczynką, porzuconą przez rodzinę, która obawiała się jej mocy. Trzeci punkt widzenia to przygody zbuntowanej Sjenit, która zostaje wysłana do pewnego nadmorskiego miasteczka w celu zniszczenia rafy koralowej.

„Piąta pora roku” to niesamowita pozycja, której nie da się zaszufladkować. Po powieść N.K. Jemisin mogą sięgnąć zarówno miłośnicy fantasy, jak i książek z gatunku science fiction, jednak uważam, że każda osoba otwarta na nowe doświadczenia może znaleźć w tej książce coś dla siebie. „Piąta pora roku” niewątpliwie wyróżnia się na tle innych książek fantastycznych, zachwyca wykreowanym światem, wartką akcją i niesamowicie wykreowanymi bohaterami. Ta książka wciąga, dziwi i zaskakuje. Już nie mogę doczekać się kontynuacji, a Wam serdecznie polecam sięgnięcie po tę książkę, bo nagroda, którą otrzymała, jest jak najbardziej zasłużona.

http://someculturewithme.blogspot.com/2017/02/wiosna-lato-jesien-zima-smierc-jest.html
Autor: Wioleta14, data: 16.01.2017 12:12, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Piąta pora roku

Bezruch to kraina ciszy i gorzkiej ironii zbudowana na gruzach dawno zapomnianych cywilizacji. W końcu w krainie tej dochodzi do zapowiadanej katastrofy, która zdarza się co kilkaset lat. Gdy kontynent zostaje rozdarty na dwie części przez wybuchy wulkanów i różnorodne ruchy sejsmiczne nastaje zima zbyt długa by przetrwały rośliny czy zwierzęta, dlatego mieszkańcy nazywają ją Piątą Porą Roku.

Dla czterdziestodwuletniej Essun to jednak nie jedyny powód do zmartwień. Jej świat skończył się w chwili, kiedy zobaczyła martwe ciało trzyletniego synka, którego własny ojciec pobił na śmierć. Ale to nie wszystko. Zniknęła także jej córka. Zrozpaczona kobieta postanawia wyruszyć na poszukiwania dziewczynki gotowa zrobić dosłownie wszystko, aby ją odnaleźć i dokonać zemsty.

Jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Nigdy wcześniej nie słyszałam o twórczości N.K.Jemisin, więc nie byłam przekonana do sięgnięcia po "Piątą porę roku", ale w końcu zdecydowałam się przeczytać jej nową powieść i bardzo się z tego cieszę, ponieważ jest to kawał niesamowitej lektury.

W niepowtarzalnym świecie wykreowanym przez Jemisin wybuchy wulkanów czy trzęsienia ziemi zdarzają się przez prawie cały czas. Dla mieszkańców nie jest to nic dziwnego. Jedni są na to bardziej przygotowani, a inni mniej, dlatego czasem zdarzają się tak potężne katastrofy, że zabijają ogromną liczbę ludzi. Mieszkańcy ciągle zadają sobie jedno pytanie: "A co jeśli tym razem Piąta Pora Roku nigdy się nie skończy?"

W krainie Bezruch istnieją także ludzie, którzy posiadają niezwykły dar jakim jest władanie procesami geologicznymi. Określa się ich mianem górotworów, ponieważ niektórzy z nich nie potrafią panować nad swoimi zdolnościami. W społeczeństwie traktowani są jako gorsza odmiana człowieka, która ma za zadanie służyć "normalnym" ludziom.

W tym wszystkim znajdują się nasze główne bohaterki. Bardzo zaskoczył mnie fakt, że Essun to nie jedyna osoba, której losy możemy śledzić. Oprócz niej poznajemy także losy małej Damai - dziewczynki, która (jak się okazało) jest górotworem, a rodzice przerażeni jej nietypowym darem postanawiają oddać ja do Fulcrum, gdzie będzie mogła nauczyć się panować nad swoimi mocami. Trzecią postacią jest natomiast Sjenit - młoda dziewczyna, która pod opieką bardziej doświadczonego górotwora ma za zadanie pomóc nadmorskiemu miastu oczyścić zatokę z rafy oraz (co jest jej kolejnym zadaniem) zajść w ciążę, żeby zapewnić Fulcrum kolejnego posłusznego górotwora.

"Pokładaj ufność w drewnie i w kamieniu, albowiem metal rdzewieje."

Każda z historii tych kobiet była interesująca i pokazywała wszystkie trudy i zmagania wiążące się z posiadania daru jakim jest górotwórstwo. Niezwykły styl pisania autorki sprawił, że czytając ani przez chwilę się nie nudziłam. Akcja, w której nie brak także nieoczekiwanych zwrotów, momentami pędziła bardzo szybko, przez co nie mogłam oderwać się od tej niesamowitej powieści.

Pierwszą rzeczą jaka od razu przykuła moją uwagę i ogromnie mi się spodobała jest narracja w drugiej osobie liczy pojedynczej. W ten sposób dowiadujemy się tylko o wydarzeniach związanych z Essun, bo jeśli chodzi o pozostałe bohaterki to występuje już tutaj narracja trzecioosobowa.

Książkę czyta się bardzo dobrze. Co prawda na początku czytanie szło mi trochę opornie, ale jak już przebrnęłam przez pierwsze rozdziały i poznałam wszystkie trzy bohaterki to było o wiele lepiej.

Bardzo spodobały mi się także dodatki, które znajdziemy na końcu książki. W pierwszym dodatku znajduje się katalog Piątych Pór Roku zarejestrowanych przed i po założeniu Równikowego Stowarzyszenia Sanzedu, a w drugim słownik pojęć używanych powszechnie we wszystkich kwardonach Bezruchu.

Podsumowując "Piąta pora roku" to oryginalna powieść z szybką akcją, niesamowitymi bohaterami i nietypową narracją. Nagroda Hugo, którą otrzymała za nią N.K.Jemisin jest całkowicie zasłużona, więc jeśli macie ochotę sięgnąć po naprawdę dobrą fantastykę to ta książka jest właśnie dla Was. Serdecznie polecam!

http://zapoczytalna.blogspot.com/2017/01/piata-pora-roku-nkjemisin.html
Autor: merry08, data: 11.01.2017 18:58, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Nadciąga koniec...

Kiedy "Piąta pora roku" trafiła w moje ręce, od razu miałam ochotę ją przeczytać. W zależności od nastroju lubię sięgać po różnego rodzaju książki. Czasami jest to nawet najbardziej banalna powieść obyczajowa, innym razem kryminał, a niekiedy właśnie coś z fantastyki. Tak było ostatnim razem, dlatego zabrałam się za dzieło Nory K. Jemisin.

Wszystko wskazuje na to, że zbliża się zagłada. Większość byłaby przerażona taką wizją, ale nie Essun. Jej koniec świata zaczął się już wcześniej. Mąż najpierw zabił ich syna, a następnie uprowadził córkę. Zrozpaczona kobieta postanawia wyruszyć w rozpadający się świat, aby odzyskać utracone dziecko. Jest przy tym zdolna do wszystkiego...

Mam nieco mieszane uczucia co do tej książki. Bardzo podoba mi się świat wykreowany przez autorkę. Uważam, że jest to ciekawy pomysł i coś, z czym jeszcze nie miałam styczności, a takie nowości bardzo sobie cenię. Potężna moc ziemi, która może służyć za przerażającą broń. Zjadacze kamieni, geodziarze, czy wreszcie tytułowa Piąta Pora Roku oznaczająca długą zimę, wywołaną przez aktywność sejsmiczną lub jakiś kataklizm, to tylko część fantastycznej, interesującej fabuły. Bohaterowie również są intrygujący. Szczególnie spodobały mi się rozdziały, w których główną postacią jest Damaya. Bardzo przypadł mi do gustu również sposób rozdzielania treści. Cyklicznie każdy rozdział należy do innego bohatera. Takie rozwiązanie sprawiło, że czytałam szybciej, bo byłam ciekawa, co tym razem wydarzy się u danej osoby, a wiedziałam, że odpowiedź znajdę dopiero po kilku lub kilkunastu stronach. To wszystko składa się na plus tej powieści.

Niestety, w pewnym momencie miałam czytelniczy zastój. Niby historia wciągająca, a jednak nie miałam ochoty na dalszą lekturę i częściej musiałam robić sobie przerwy. Nie wiem, czym było to spowodowane. Być może w którejś chwili nie czułam już takiego "wow", jak na początku. Czytałam po kilkanaście stron i miałam dosyć mimo, że przecież fabuła bardzo mi się podobała i właśnie dlatego, mam co do niej mieszane uczucia. Cóż, czasami bywa i tak.

"Piąta pora roku" to książka, w której na pewno odnajdą się fani fantastyki. Mamy tutaj ciekawie stworzony świat, interesujących bohaterów, a przede wszystkim niesamowitą moc ziemi, z którą, wydaje mi się, nigdy wcześniej nie spotkałam się w literaturze, a jak już wspomniałam wcześniej, lubię nowości. Zachęcam do sięgnięcia po nią czytelników, którzy kochają fantastykę i dobrze bawią się przy tego typu książkach. Polecam.

http://fascynacja-ksiazka.blogspot.com/2017/01/piata-pora-roku-nora-k-jemisin.html
Autor: dobrerecenzje.pl, data: 09.01.2017 19:47, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Piąta pora roku

Wyobrażaliście sobie jak będzie świat wyglądał, kiedy przyjdzie ostateczny świt, koniec świata, zagłada Ziemi?
Kula ziemska pęknie na pół, większa połowa ludzkości wyginie, a ci co przetrwają będą walczyć o ostatni kawałek chleba.
Z wnętrza głębokich wyrw będą buchać trujące opary, na dodatek wiecznie nieustające wstrząsy tektoniczne.
Czy tak naprawdę wygląda apokalipsa?

Przechodząc płynnie z jakże to przerażającego opisu końca świata jesteśmy w małej wiosce, w której żyje siła robocza kraju. Tam każdy jest „swój”, wszyscy są zadowoleni z tego co mają i nic więcej nie chcą od życia. W ich kulturze, a może raczej religii, nie ma Ziemi tylko jest Ojciec Ziemia, z którego przypływa życiodajna energia stworzenia. Jest także tak zwany margines społeczny, czyli „górotwory”. Istnieje takie powiedzenie „ludzie atakują to, czego nie rozumieją” i to jest niestety prawda. Dar od bóstw, zaszczyt życia z tak wielką mocą w jednej chwili staje się przekleństwem.
Essun, która ma wszystko jak na jej standardy, pracę, męża i ukochane dzieci. Lecz nikt nie wie, kim kobieta tak naprawdę jest. Pewnego razu następują ogromne wstrząsy Ziemi, jednak ta katastrofa nie dopada tej małej osady, w której żyje Essun. Dlaczego?
Wracając do domu spostrzega wielkie spustoszenie, bałagan w jaskini, a na środku tego wszystkiego leży małe, zgarbione ciałko dziecka. Posiniaczony i zakrwawiony maluch nie żyje, promyczek nadziei, który tlił się jeszcze w sercu kobiety szybko gaśnie, a ona sama nie może uwierzyć co się stało. Druga myśl, która przychodzi do głowy, to gdzie jest jej drugie dziecko?
To ostatnie co czuje, kiedy jej podświadomość zapada się w głęboką ciemność.

Powieść bardzo smutna, przygnębiająca, ale uświadamiająca nas w tym, że świat się kiedyś skończy i my albo będziemy to widzieć na własne oczy, albo będziemy mieli szczęście i umrzemy. W książce jest czterech różnych bohaterów, każdy z osobna ma swoją historię i opowiada ją nam. Włączając w to oczywiście wizję końca świata. Czytałam te opowieści jednym tchem, tak bardzo niektóre fragmenty mną wstrząsnęły, że musiałam ponownie do nich powracać i czytać po kilka razy.
Moim zdaniem książka zasługuję na bardzo duże uznanie wśród nas, ponieważ jest piekielnie dobrze napisana i na długo zostaje w pamięci jako „piąta pora roku”.
Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Autor: www.ohnoitsmegan.wordpress.com, data: 08.01.2017 22:22, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

"Każdy koniec to nowy początek"

" Musisz pamiętać, że koniec jednej historii to tylko początek kolejnej. Zdarzało się to już wcześniej. Ludzie umierają. Znika dawny ład. Powstają nowe społeczeństwa. Kidy mówimy, że "świat się skończył", zazwyczaj kłamiemy, bo sama planeta ma się dobrze. Ale tak właśnie kończy się świat. Tak kończy się świat. Tak kończy się świat. Po raz ostatni"
Świat zmierza ku końcowi, a przynajmniej tak to określają mieszkańcy Ziemi. Bo planeta, jako taka istnieć będzie dalej. Tylko wszystkie organizmy wyginą. Czy to przez kataklizmy czy przez inne czynniki... W Bezruchu żyją ci, którzy odważyli się stawić czoła temu, co nadejdzie. Wiedzą, że pewnego dnia wszystko się skończy. Superkontynent już zaczyna się dzielić a z wnętrza Ziemi buchają opary, tworząc nieprzepuszczalną warstwę chmur, grożącą brakiem słońca a to oznaczało bardzo długą zimę...

Essun jest zwyczajną kobietą. Pracowitą. Ma męża, dzieci. Wiedzie szczęśliwe, z pozoru, życie. I nie obchodzi ją koniec, który się zbliża. Bo niby, co ją to interesuje, jak ma o wiele większe problemy? Jej mąż zabił jedno z jej dzieci a drugie uprowadził. To jest teraz jej priorytet. Odnaleźć drania i odzyskać swoje dziecko. Swoją córeczkę. Zemścić się może? Lecz wokół niej, świat chyli się ku zagładzie. To nie jest teraz ważne. Jej emocje się burzą i skupiają tylko na jednym celu - zemście. Czy jej pobudki, doprowadzą do ostatecznej zagłady?

Poruszająca, przyprawiająca o dreszcz emocji powieść, która zabierze Was w podróż między światami. Niepokojąco prawdziwa historia, która pozostanie w Waszej pamięci na długo. Niby fantasy, niby post-apo, ale tak naprawdę jest to historia o kobiecie,która walczy o sprawiedliwość w świecie, który chyli się ku upadkowi... Opowieść o tym, jak bardzo życie potrafi nas zaskoczyć. Jemisin oczaruje stylem najbardziej wymagających czytelników. Fantasy czy science-fiction mogą być gatunkami, które zwykle kojarzą nam się z rozrywką, lecz tym razem zostaniemy zmuszeni do refleksji nad życiem i tym, jak bardzo zatracamy się we własnych sprawach a nie dostrzegamy tak zwanego "większego obrazu".

Zostałam zarzucona doskonale skomponowanymi motywami zarówno pochodzącymi ze świata sci-fi jak i pewnego rodzaju odniesieniami do świata, w którym współcześnie żyjemy.Historia dała mi do myślenia i długo jeszcze będę miała ją w pamięci.

Nie dziwi nagroda, jaką autorka zdobyła za swoje dzieło. Jest to swego rodzaju majstersztyk, do którego jeszcze nie raz powrócę. I czekam na kolejne opowieści jej pióra.
Autor: kiniabook, data: 08.01.2017 12:29, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Zachwycająca!

„Rozpoczął się czas końca.
Rozpoczął się wielką czerwoną wyrwą biegnącą przez środek kontynentu i plującą popiołem.
Rozpoczął się śmiercią syna i porwaniem córki.
Rozpoczął się zdradą i zaognieniem ran.
Oto Bezruch, przywykły do katastrof świat, gdzie mocą ziemi włada się jak bronią. I gdzie nie ma litości.”

Po „Piątą porę roku” sięgałam trzy razy. Po przeczytaniu pierwszych pięćdziesięciu stron, stwierdziłam, że ta książka nie jest dla mnie, że nie dam rady. Coś cały czas wydawało mi się nie tak, przeszkadzało i rozpraszało uwagę. Byłam zawiedziona. Powieść otrzymała nagrodę kapituły Hugo i byłam ciekawa, co kryje się za nią, dlaczego to właśnie ta pozycja została uhonorowana tak ważną nagrodą literacką. Zabierałam ją ze sobą wszędzie, aby się do niej przekonać, aż w końcu się udało.

Wszystko zaczyna się od trzęsienia ziemi, które dzieli kontynent na dwie części. Wielki, czerwony krater, buchający lawą i popiołem. W środku tych wydarzeń jest Essun. Pod maską zwyczajności, skrywa ogromny sekret. Ta tajemnica może wyrządzić wiele szkód, nawet większych niż trzęsienie ziemi, które podzieliło kontynent. Kobieta, a w szczególności matka, dla swoich pociech zrobi wszystko. Niestety Ucho, został pobity przez swojego ojca. Nie uchroniła go przed najbliższą mu osobą, która zamordowała go z zimną krwią, za jego inność. Jej mały syn nie żyje, a córce grozi jeszcze większe niebezpieczeństwo, została uprowadzona przez zabójcę. Essun nie ma czasu na żałobę. Jeżeli chce wyrwać z rąk swojego męża jej jedyne już dziecko, musi być silna. Musi walczyć. Nic ją nie powstrzyma.

„Jego towarzyszka nie odpowiada. Mężczyzna nie oczekiwał tego, choć jakaś jego część miała na to nadzieję. Doskwiera mu samotność.
Nadzieja jest jednak nieistotna, podobnie jak wiele innych uczuć, o których wie, że prowadzą wyłącznie do rozpaczy. Dokładnie to już przemyślał. Czas rozterek minął.”

N. K. Jemisin zabiera nas w niezwykły świat fantasy. Bohaterowie są nietuzinkowi, silni, posiadają mocne charaktery, które bardzo często się ocierają, niosąc zadziwiające skutki. Są to postacie z krwi i kości, którzy mają swoje problemy i tak jak my, stają przed trudnymi wyborami. Muszą walczyć z trudnościami losu, możemy utożsamiać się z nimi. Powieść przeplatana jest ludowymi powiedzeniami, które dodają naturalności i folku. Narracja jest całkowitym mistrzostwem – połączenie opowieści widzianej z różnej perspektywy Essun, Sjen, Damaya zachwyca. Mogłoby się wydawać, że to się nie uda, a jednak, wątki się splatają i tworzą spójną, zadziwiającą całość.

Książka niesie ze sobą przesłanie, które autorka w bezbłędny sposób ukryła pod osłoną dobrego fantasy. Właśnie to doceniła kapituła Hugo. N. K. Jemisin porusza w swojej powieści trudne tematy – pewien polityczny wymiar, przekleństwo inności, szkalowanie odrębności i prześladowanie grup etnicznych. Opowieść dzięki temu jest ponadczasowa, współcześnie prawdziwa.

„Powinnaś wiedzieć, jak wielkie masz szczęście: górotwory często poznają swoją prawdziwą naturę, zabijając członka rodziny albo któregoś z przyjaciół. W końcu to ci, których kochamy, najbardziej nas krzywdzą.”
Autor: Meg Sheti, data: 08.01.2017 09:01, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Zaczął się początek końca...

Do tej pory nie spotkałam się z negatywną opinią na temat Piątej pory roku. Choć książka pojawiła się niedawno, więc być może nie dotarła jeszcze do dużego grona odbiorców, ale tych, którzy już się z nią zapoznali, zdołała oczarować. N.K. Jemisin porwała rzesze czytelników na całym świecie i została laureatką Nagrody Hugo. Dobrze pamiętam moje pierwsze spotkanie z tą autorką… Pamiętam, że jej styl jest specyficzny, a jej pomysły niepowtarzalne i oryginalne. Sprawia to jednak, że nie każdy się odnajdzie w jej twórczości, która na pierwszy rzut oka może się wydać po prostu trudna, ciężka i niezrozumiała.
Powinnam wiedzieć, czego się mogę spodziewać, ale Jemisin chyba ponownie mnie nieco zaskoczyła, nieco zbiła z tropu. Nie wydaje mi się, żeby seria Sen o krwi przyjęła się dobrze w naszym kraju, podobnie jak i Sto tysięcy królestw, czyli pierwszy tom Trylogii Dziedzictwa. Obie serie jeszcze pamiętam, choć czytałam je dawno. Zdecydowanie bardziej spodobał mi się ten drugi cykl, ale wątpię, żebyśmy się doczekali kontynuacji. A jak sprawa się ma z Piątą porą roku? Czy w tym przypadku będzie inaczej i czytelnicy dadzą się porwać na tyle, aby ta autorka została w końcu doceniona w naszym kraju?
Ta książka otwiera cykl Pęknięta Ziemia, który prezentuje historię i losy wyjątkowych ludzi – górotworów. Mają oni zdolność wywoływania trzęsień ziemi, ale też zapobiegania im. Panują nad niezwykle niebezpiecznym żywiołem, który w przeciągu kilku minut może doprowadzić do tragedii. Dlatego są uznawani za nieobliczalnych i będących zagrożeniem – traktuje się ich z pogardą, jak kogoś, kto nie powinien żyć w społeczeństwie. Są w pewnym sensie wyrzutkami, których od małego pozbawia się wolnej woli i wiary w siebie. Całkowicie się ich tłumi, podcina skrzydła. Główną bohaterką jest Essun, jedna z nich, która za nic ma zagładę, jaka się właśnie rozpoczęła. Nadchodzi Czas Końca, jednak tej kobiecie to nie przeszkadza. Jest rozdarta i pogrążona w rozpaczy. Straciła dwóch synów, nie dba o walący się na jej oczach świat – wręcz przeciwnie. Jest w stanie dokonać jeszcze większych zniszczeń, aby tylko odzyskać zaginioną córkę.
W tej książce spotykamy kilka rodzajów narracji i trzy różne historie – przynajmniej tak to wygląda na samym początku. Wiecie, poczułam się nieco zmieszana. N.K. Jemisin nieźle namieszała mi w głowie i nawet przez chwilę czułam lekkie zniechęcenie do tej powieści, bowiem zagubienie dało mi się mocno we znaki. Dopiero po pewnym czasie mnie olśniło i na całe mieszkanie wykrzyknęłam „Aaaaa! O to chodzi!”. I wtedy chyba przepadłam, bowiem żadna siła mnie nie odciągnęła od kolejnych rozdziałów, kiedy już w pełni zrozumiałam, gdzie trafiłam i dlaczego. Ciekawym zabiegiem jest jedna z narracji, skierowana wybitnie do czytelnika, dająca mu uczucie zżycia się z Essun. Wchodzimy w jej skórę i przemierzamy rozpadający się świat, choć tuż obok poznajemy historię Damayi i Sjenit. Wierzcie mi, to co zrobiła tutaj autorka jest naprawdę genialne! Nigdy bym się nie spodziewała takiego powiązania pomiędzy tymi trzema historiami… To było coś!
Podziwiam autorkę za jej pomysłowość i niezwykłe wizje, które w tak umiejętny sposób przelewa na papier. Wiecie, to już trzecie uniwersum przez nią stworzone, z którym się zapoznałam… I każde z nich jest niepowtarzalne i urokliwe na swój sposób! Ta kobieta chyba nawet nie potrzebuje inspiracji, bo czegoś takiego, jak w jej książkach, nie spotkacie nigdzie indziej! Wyobraźnia Nory Jemisin musi być niewyobrażalna, nieskończona i niepohamowana. To wspaniała sprawa dla pisarza, co jest doskonale widoczne w jej powieściach, które jednak nie trafią do każdego… Wiecie, wydaje mi się, że najbardziej jej twórczość docenią wyrafinowani czytelnicy. To kawał dobrego fantasy, któremu trzeba dać się porwać, do którego trzeba przeniknąć, bowiem inaczej mija się to z celem.
Przyznaję się bez bicia, że początkowo czułam się zdezorientowana. Obawiałam się, że odłożę książkę na półkę, bowiem początek był trudny, a jednak coś trzymało mnie przy lekturze – całe szczęście! Chyba moja intuicja mnie nie zawiodła po raz kolejny, bo naprawdę warto było stopniowo wejść do tego świata, aby dotrzeć do końca tej powieści i mieć nadzieję na kolejny tom. To była naprawdę ciekawa, pełna pasji przygoda i cieszę się, że dane mi było się z nią zapoznać. N.K. Jemisin to wyjątkowa autorka pisząca niepowtarzalne powieści, więc jeżeli lubicie oryginalność i dopracowanie to koniecznie powinniście się zapoznać z jej twórczością.

www.bookeaterreality.blogspot.com
Autor: Klaudia 010, data: 03.01.2017 20:51, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Przyłączysz się do podróży

Idziesz przez pustkowie, podążasz wzdłuż Cesarskiego Traktu, wokoło widzisz ludzi równie spragnionych, głodnych, zmęczonych. Czujesz się odosobniona, wiesz, że nikt nie przyjmie cię do wspólnoty. Zdajesz sobie sprawę, że przed tym, co się zbliża nie uciekniesz. W głowie masz tylko jedno – odnaleźć córkę.

Dla Essun właśnie nastąpił jej osobisty koniec świata. Jej mąż jedno dziecko zabił, a drugie uprowadził. Kobieta postanawia odnaleźć porwaną córkę, nie zważając na to, że prawdziwy koniec świata jest coraz bliżej. Żyje bowiem w Bezruchu, świecie, który cyklicznie niszczony jest przez Piątą Porę Roku. Essun wybiera się w podróż zniszczoną kataklizmem ziemią, gdzie nie ma litości i gdzie odbędzie się jej własny sprawdzian woli walki, przetrwania i siły.

Wizja świata postapokaliptystycznego nie jest w literaturze już niczym nowym. Były klęski, zagłady, dystopie i końce światów. Byli ludzie walczący o przetrwanie, wizje społeczeństw zniszczonych przez naturę. Dlaczego więc, Piąta Pora Roku jest czymś co w pewien sposób wyróżnia się spośród tylu znanych nam schematów?

Wstęp do recenzji jest taki nie bez powodu. Miałam nadzieję, że te kilka zdań pozwoli Wam bardziej wczuć się w klimat Piątej Pory Roku. Spotykamy w tej książce zabieg dość osobliwy, jakim jest narracja drugoosobowa. I chociaż początkowo trudno jest się do tego przyzwyczaić, to później zaczynamy dostrzegać więcej i więcej zalet dzięki takiemu sposobowi narracji. Niemalże od razu zagłębiłam się w tę historię, a uwierzcie, jest to taka książka, która później trzyma czytelnika w napięciu aż do samego zakończenia. Momentami czułam się wręcz, jakbym sama brała w niej udział i spoglądała ten postapokaliptystyczny świat oczami Essun. Dzięki temu bardziej zżyłam się również z główną bohaterką książki, chociaż z początku wydawało się to niemożliwe ze względu na to, jak odmienna jest to postać.

No właśnie, na takie bohaterki jak Essun, nie natrafia się często w książkach, nawet tych dystopijnych. Poznajemy ją jako osobę, która nagle doświadczyła życiowej tragedii, która przepełniona jest pragnieniem zemsty, ale też miłością do swoich dzieci. Z drugiej strony, miejscami jej współczujemy, kiedy widzimy jej alienację w społeczeństwie, odrzucenie z powodu tego, kim jest i niezrozumienie dla osób takich, jak ona. Essun jest jednak również przykładem wielkiej determinacji, dążenia do celu i ta z pozoru chłodna i trzymająca się na dystans osoba, jest też w skryciu ducha bardzo czuła i wrażliwa. To po prostu życie nałożyło na jej barki zbyt ciężki bagaż emocji i tragedii.

Oprócz Essun, w książce spotykamy też kilku innych bohaterów, z których każdy jest bardzo charakterystyczny i zapadający w pamięć. Wydaje mi się, że taki minimalizm w ilości postaci, przełożył się zdecydowanie jakościowo na ich kreacje. Autorka stworzyła osoby z krwi i kości, barwne i jednocześnie bardzo różnorodne, a utajając niektóre fakty z ich przeszłości, tylko zwiększyła ciekawość czytelnika. Zaletą Piątej Pory Roku jest bowiem nie tylko angażująca fabuła, ale również dopracowane sylwetki bohaterów, których czytelnik pragnie poznać w równym stopniu, jak niektóre rozwiązania fabularne.

N.K.Jemisin ewidentnie włożyła dużo pracy w napisanie tej książki, a efekty są widoczne już z samego początku. Wymyśliła nowe uniwersum, panujące w nim zasady i hierarchie społeczne, ale wszystko to wyjaśnia również czytelnikowi. Nie wrzuca nas od razu na głęboką wodę, lecz najpierw stara się nam trochę przybliżyć miejsce wydarzeń. Z drugiej strony, nie zdradza nam również wszystkiego, z każdą stroną możemy bowiem sami odkrywać kolejne elementy tego świata. A później, kiedy te wszystkie drobne ułamki składają się już na całość, możemy tylko pozostać pełni podziwu dla autorki za jej ogromną wyobraźnię, ale też solidne podejście do tematu. Stworzyła świat, w którym żaden czytelnik nie chciałby się znaleźć, ale jednocześnie każdy czyta o nim z fascynacją.

Warto też wspomnieć, że rozdziały prowadzone są z perspektywy trzech osób. Wspomnianej już Essun, Damai oraz Sjenit. Wydawałoby się, że dzieli je wszystko, ale zaufajcie autorce, ona nie bez powodu wplotła tutaj te trzy postacie. Przez całą książkę zastanawiałam się, jak rozwiążą się wątki z nimi związane, a im bliżej końca, tym bardziej moje zaintrygowanie rosło. I tym sposobem doszliśmy do zakończenia i wybaczcie, lecz tych emocji, które towarzyszyły mi przy przekręcaniu ostatnich kart tej książki nie jestem w stanie ubrać w słowa. Powiem tyle – to, w jaki sposób autorka zręcznie pokierowała fabułą, jak ujawniała pewne fakty, ale też ciągle skupiała uwagę czytelnika na innych wydarzeniach i jednocześnie pozostawiała go w stanie błogiej nieświadomości – po prostu genialne! I to tylko po to, aby spotęgować efekt zaskoczenia na sam koniec. I muszę przyznać – udało się – bo czegoś takiego przenigdy bym się nie spodziewała. Może w kryminale, ale taki zwrot akcji w powieści fantasy? Naprawdę mistrzowski zabieg! I chyba to niema zemsta na czytelniku (za co?), aby kazać mu czekać na kontynuację.

Zakończenie to coś fenomenalnego, ale to nie zmienia faktu, że całą książkę można by tak określić. Autorka zbudowała od podstaw fascynującą, nową rzeczywistość, dodała pewne elementy magii oraz pełnokrwistych bohaterów. A na koniec, zostawiła trochę miejsca dla czytelnika, aby i on mógł przemierzać bezkresy Bezruchu i dać się porwać w wir wydarzeń. Więc jak, przyłączycie się do podróży?
Autor: fd5a, data: 30.12.2016 15:10, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Kulturalnie z Anią-recenzja na booktubie

Szukacie czegoś nowego, świeżego z gatunku fantasy? Dobrze trafiliście! N.K. Jemisin i jej "Piąta pora roku" zdały egzamin i zaciekawiły takiego starego, doświadczonego czytacza jak ja 💁🏼 Nowy świat, postacie, moce oraz wydarzenia - wszystko, czego można oczekiwać od książki fantasy dla bardziej wymagającego czytelnika. Myślę, że będzie to idealny prezent na zbliżające się święta, więc śmigajcie do sklepów i kupujcie w ciemno!
Autor: Przewodnik_czytelniczy, data: 28.12.2016 09:03, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Świetna lektura!

Książka rozpoczyna się dość spektakularnie - apokalipsą. Jesteśmy świadkami nadejścia najdłuższej Piątej Pory Roku w historii Bezruchu. Wielu przepowiada rychły koniec świata, dla innych natomiast nadszedł on już wcześniej. Obserwujemy bowiem zrozpaczoną, pogrążoną w żałobie po zamordowanym synku, Essun, która pragnie odnaleźć porwaną córkę, choćby za cenę własnej śmierci czy całkowitego unicestwienia zniszczonej już planety.


"Piąta Pora Roku" to niesamowita książka fantasy, która pochłonęła mnie bez reszty. Już od pierwszych stron autorka wbiła mnie w fotel sposobem pisania i opowiadania tej zajmującej, ale także niezwykle przerażającej historii o końcu świata. Uwielbiam nade wszystko motywy post apokaliptyczne obecne często i gęsto w tej pozycji. Wiecie, że jestem ogromną fanką tego typu klimatów, więc była to dla mnie niemała czytelnicza gratka. Uważam, iż Jemisin w tej średnio gabarytowej książce zawarła wszystko, co powinna mieć dobra publikacja fantasy - niecodzienny pomysł na świat przedstawiony, wiele zwrotów akcji oraz wspaniałych bohaterów.

Świetną stroną dzieła N. K. Jemisin jest niezaprzeczalnie zahaczenie o niezwykle ciekawą dziedzinę wiedzy, jaką jest geologia. Apokalipsa ukazana za jej pośrednictwem jest niesamowicie spektakularna. Jeśli dodamy do tego postaci, które są w stanie kierować tymi widowiskowymi procesami, jesteśmy w stanie się zakochać w wyobraźni autorki. W doskonały sposób wykorzystała owe nietuzinkowe pomysły. Podobało mi się także, iż rozbiła całą opowieść na kilka wątków. Możemy dzięki temu zobaczyć, jak ten świat jest rozległy i skomplikowany.


Najlepszym chwytem natomiast jest narracja. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z wykorzystaniem drugiej osoby liczby pojedynczej w jakiejkolwiek pozycji. "Piąta Pora Roku" przekracza bowiem pewną granicę w opowiadaniu historii. Porywa za serce, wbija się w duszę. Takiego czegoś na co dzień nie widzi się w literaturze, ale to ukazuje tylko kunszt pani Jemisin. Ja jestem zachwycona i żałuję, iż nie mogę czytać więcej i więcej.


Już okładka mówi nam, że powieść została nagrodzona prestiżowym wyróżnieniem HUGO. W moim mniemaniu zasługuje na jeszcze więcej. To na prawdę świetna prozy, obfitujący we wszystko, co kocham w tego typu pozycjach. Ja czekam z niecierpliwością na drugą odsłonę owej powieści i po raz kolejny Wam ją polecam. To kawał dobrej, niezwykle wciągającej historii. Ja już nie mogę się doczekać kontynuacji:)

http://przewodnik-czytelniczy.blogspot.com
Autor: Bookish Madeleine, data: 27.12.2016 12:14, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Piąta pora roku

Rozpoczął się czas końca.
Rozpoczął się wielką czerwoną wyrwą biegnącą przez środek kontynentu i plującą popiołem.
Rozpoczął się śmiercią syna i porwaniem córki.
Rozpoczął się zdradą i zaognieniem ran.
Oto Bezruch, przywykły do katastrof świat, gdzie mocą ziemi włada się jak bronią. I gdzie nie ma litości.

Essun, kobieta z pozoru zwyczajna, za nic ma nadchodzącą zagładę. Jej mąż właśnie jedno z ich dzieci zabił, a drugie uprowadził. Pogrążona w żałobie i rozdarta rozpaczą, przemierza dogorywający świat. Jest zdolna dokonać jeszcze większych zniszczeń, jeśli pomoże jej to odzyskać córkę.

"Piąta pora roku" to powieść, wobec której miałam duże oczekiwania. Wynikały one głównie z niesamowitej ilości pozytywnych recenzji, które pojawiły się w internecie. Podchodziłam więc do tej książki nieco sceptycznie, z pewnym wahaniem, czy mnie też się spodoba. Teraz jednak, po zakończonej lekturze, nie pozostaje mi nic innego, jak zgodzić się z tymi wszystkimi opiniami. "Piąta pora roku" jest powieścią wyjątkową w swoim rodzaju i z całą pewnością trafi ona do grona moich ulubionych pozycji z gatunku fantastyki. Dlaczego?
Składa się na to kilka czynników.

Bardzo mocną stroną tej książki są bohaterowie. Autorka przedstawiła ich w tajemniczy sposób tworząc postacie, o których na pewno przez dłuższy czas nie zapomnę. Nie są to istoty, które pojawiły się już w jakiś innych powieściach tego gatunku. Nigdy wcześniej nie miałam okazji słyszeć o kimś takim, jak zjadacze kamieni czy górotwory. Nie spotkałam się również z żadnymi stworami, które posiadałyby podobne moce; wszystko zostało od zera stworzone przez panią Jemisin. Taki zabieg wprowadza powiew świeżości do literatury fantasy. Ani razu nie odczułam „że to już gdzieś było”, jak często się zdarza, gdy autorzy nie mają własnego pomysłu. A na brak kreatywności autorka „Piątej pory roku” pod żadnym pozorem nie może narzekać.

Jej ogromną, nieograniczoną wyobraźnię najbardziej widać w kreacji świata, w którym żyją główne postacie. Poznajemy go stopniowo i wraz z upływem stron dowiadujemy się coraz więcej szczegółów i zaczynamy rozumieć prawa nim rządzące. Bardzo mi w tym pomógł mini-słownik pojęć umieszczony na końcu książki – pozwolił upewnić się, że prawidłowo wszystko zrozumiałam. Nie chcę nic spoilerować i zabierać Wam przyjemności z lektury, więc powstrzymam się od wymieniania poszczególnych elementów tego świata. Powiem tylko, że z czymś takim na pewno nigdy wcześniej się nie spotkaliście.

Jednak tym, co najbardziej cenię w „Piątej porze roku” nie są ani bohaterowie, ani wizja świata. To dość dziwne w moim przypadku, ale największe wrażenie zrobił na mnie styl autorki i język, jakim się posługuje. Jest on po prostu piękny – bogaty w różnorodne zwroty i wyrażenia, które niesamowicie działają na wyobraźnię. Spodobał mi się ten styl do tego stopnia, że teraz, gdy czytam zupełnie inną książkę niezwykle mi go brakuje (sama na początku w to nie wierzyłam, ale jednak). Wielkie brawa należą się też tłumaczowi tej cudownej powieści – wykonał pan bez wątpienia kawał dobrej roboty, próbując oddać słowa autorki jak najwierniej tylko się dało.

Cóż mogę powiedzieć więcej? Po prostu sięgnijcie po „Piątą porę roku”! Jestem pewna, że tego nie pożałujecie. To jedna z tych książek, które docenia się i którymi zachwyca się dopiero po zakończeniu całości. Na tę chwilę trafia ona do grona moich ulubionych powieści fantastycznych i, jak już wcześniej wspomniałam, jest to również jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. „Piąta pora roku” to lektura obowiązkowa dla każdego fana fantastyki, ale nie tylko. Gwarantuje bardzo miło spędzony czas i niezapomniane wrażenia.

readwithpassion.it27.pl
Autor: Przeczytanki, data: 25.12.2016 20:47, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Koniec świata, chociaż nie do końca..

"Przed nadejściem Sezonów życie i Ojciec Ziemia istniały w harmonii. (Życie też miało ojca. Stało mu się coś strasznego). Ojciec Ziemia wiedział, że potrzebuje inteligentnego życia, dlatego użył Sezonów, aby odsiać ludzi od zwierząt: chciał mieć zręczne ręce do wytwarzania różnych rzeczy, bystre umysły do rozwiązywania problemów, giętkie języki do wspólnej pracy i wyostrzone sejsody do ostrzegania przed niebezpieczeństwem. Ludzie stali się tym, czym chciał Ojciec Ziemia, a nawet czymś więcej. A potem zwróciliśmy się przeciwko niemu, a on od tamtej pory płonie nienawiścią."
Ludzie, żyją na kontynencie zwanym Bezruchem i od lat przestrzegają rygorystycznych zasad, które wyryte na kamiennych tablicach i przekazywane ustami mędrców, stanowią prawo rządzące najmniejszym aspektem życia. Zjednoczeni we wspólnotach, w których każdy nosi nazwisko określające jego przydatność społeczną i przygotowani do możliwego kataklizmu. Jednak tym razem Piąta pora roku, czyli czas zagłady, może trwać naprawdę długo i może mieć niespodziewane efekty...
Jemisin mnie zaskoczyła. Bardzo. Ta książka jest szeroko reklamowana i wysoko oceniana. Ja czytając poczułam kilka zgrzytów, ale całość robi naprawdę imponujące wrażenie. W "Piątej porze roku" poznacie Damayę – młodziutką dziewczynę, która nagle dowiaduje się, że jest górotworem. Skazuje ją to na odrzucenie przez rodzinę i społeczeństwo oraz lata trudnego szkolenia. Jest też Sjenit – silna i ambitna rogga, która wypełnia rozkazy choć pod skórą czuje chęć uwolnienia się spod jarzma narzuconych ograniczeń. I w końcu jest Essun – zrozpaczona matka, której jedno dziecko zostało zabite a drugie porwane przez własnego ojca. Co łączy wszystkie kobiety? Czym jest kataklizm, który zniszczył znany świat i pogrążył go w szarym popiele piątej pory roku?

Poszczególne wątki i postaci splatają się w niewiarygodną opowieść, zaskakując na każdym kroku. Gdy już nam się wydaje, że zaczynamy coś rozumieć, nagle sytuacja odwraca się o 180 stopni i nic nie pasuje do naszych wyobrażeń. Kiedy zaczynamy lubić któregoś z bohaterów, okazuje się nikczemnikiem. A ci, których się z początku baliśmy, stają się sprzymierzeńcami. Zresztą nikomu nie można zaufać a za każdym rogiem czyha niebezpieczeństwo, tym straszniejsze, bo nieznane..

Zachwycił mnie rozmach historii i ogromna wyobraźnia autorki, która stworzyła historię świata sięgającą tysięcy lat. Istoty obdarzone mocą poruszania ziemi są jednocześnie ludzkie i przerażające. Jak jednak na początku wspominałam, kilka elementów w powieści mi zazgrzytało. Po pierwsze – narracja – różna w poszczególnych częściach książki. Niestety forma narzucania mi wczucia się w głównego bohatera bardzo mnie drażni.
"Oto, czym jesteś w środku: drobnym i nieważnym stworzeniem. Oto fundament twojego istnienia. Ojciec Ziemia słusznie tobą pogardza, ale nie wstydź się. Wprawdzie jesteś potworem, ale jesteś też wielka."
Po pewnym czasie przestałam zwracać uwagę na ten drażniący styl, a wtedy czytało mi się o wiele lepiej. Jednak jeszcze jeden element lekko zminusował moją opinię o książce: nieco wtórne wykorzystanie wątku wspólnot społecznych i ról przydzielonych poszczególnym ich członkom. Na te same zasady można się natknąć choćby w powieściach Agenda 21 czy Dawca. Mocne nawiązania do rygoru narzuconego przez władzę, która ma wpływ na najdrobniejszy aspekt życia każdego człowieka nadają "Piątej porze roku" nieco polityczno-buntowniczy wydźwięk. Jednak ogólnie książkę przeczytałam z rosnącym napięciem i pomijając przedstawione powyżej irytujące mnie elementy oceniam ją bardzo pozytywnie. Z pewnością będę wypatrywać kolejnych dwóch tomów trylogii Pęknięta Ziemia.
Autor: wielopokoleniowo.pl, data: 21.12.2016 23:26, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Każda era ma swój kres

www.wielopokoleniowo.pl

Essun. Żona i matka małego synka i córki. Zwyczajna, prowadząca spokojne życie w niewielkiej społeczności. Jednak do czasu. Jej miły i równie zwyczajny mąż bije na śmierć ich 3-letniego synka, porywa córkę i znika bez śladu. Dlaczego dokonał takiego strasznego czynu? Co nim kierowało? Kobieta, choć jej serce krwawi z bólu i ogromnego smutku, nie załamuje się i wyrusza na jego poszukiwanie. A czas jest to niespokojny i w wędrówce nie brakuje niezwykłych zdarzeń i dziwnych spotkań...

Sjenit. Młoda kobieta, która rozpoczyna wyprawę z Alabastrem - dziesięciopierściennikiem, posiadającym niezwykłe zdolności. W trakcie ich misji okazuje się, że i jej umiejętności, mimo jedynie sześciu pierścieni na palcach, są niewiele mniejsze. Małym "urozmaiceniem" ich wyprawy jest fakt, że Sjenit powinna zajść w ciążę z tym mężczyzną i urodzić mu silne, zdrowe dziecko, które ma mieć w przyszłości poważne zadanie do wykonania. Jak zakończy się ta wyprawa, a raczej czym się zakończy? Czy dziecko przyjdzie na świat i jaki los będzie mu pisany? Czy kobieta stworzy przy okazji szczęśliwy związek z mężczyzną, czy też ich relacje będą zupełnie inne i niezwykle skomplikowane?

Damaya. Dziewczynka, której rodzice trzymają zamkniętą na klucz w drewnianej szopie. Odkryli u niej pewne zdolności, które lękają ich, a także siałyby strach wśród pozostałych ludzi ze wspólnoty, jeśli tylko dowiedzieliby się o nich. Rodzice bez zbędnych emocji pozbywają się córki, oddając ją w ręce Stróża, który odpowiednio ma się nią zaopiekować. Na czym polegać ma ta opieka? Jak wyglądać będzie teraz życie dziewczynki? I jakie posiada ona umiejętności?

Jest to powieść, która skusiła mnie informacją na okładce, iż jej autorka otrzymała za nią nagrodę Hugo. Sama nagroda może niewiele mi mówiła, ale jakby nie było, nagroda jest nagrodą :-) Sięgnęłam zatem po nią z dużym zainteresowaniem i już po kilku stronach przepadłam, dając się porwać niezwykle wciągającej narracji i zaczytując się o losach jej bohaterów żyjących w kończącym się nieuchronnie świecie. Pomysłowa narracja (pisząc o Essun autorka używa 2. osoby liczby pojedynczej), niesamowite przygody w trudnym do wyobrażenia świecie i zaskakujące zwroty akcji sprawiają, że od tej pozycji nie można się oderwać i myśli się o niej jeszcze długo po jej przeczytaniu. Polecam i to nie tylko fanom literatury fantasy!
Autor: Bookendorfina, data: 21.12.2016 07:37, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Mądrość kamieni

"Wiosna, Lato, Jesień, Zima; Śmierć jest piąta, wszystko spina. - przysłowie arktyczne"

Wciągająca narracja, plastyczna, intrygująca, pobudzająca wyobraźnię czytelnika, niewątpliwie duży w tym udział tłumaczenia. Czytając powieść czujemy przynależność do Ziemi, zespolenie się z jej energią, wychwytywanie mocy, która potrafi obdarować życiem, ale i też zabrać je w nagły sposób. Wiecznie istniejąca, odradzająca i samouleczająca się planeta, w równym stopniu niebezpieczna, jak i przyjazna dla ludzi. Doskonale czujemy jej pulsowanie i tętnienie, wszystko co znajduje się w niej i na jej powierzchni podlega fascynującej melodii istnienia.

Ruchy płyt tektonicznych, rozrywanie mas skalnych, uskoki, drżenia, wstrząsy, fale tsunami, gwałtowne erupcje wulkanów, wydobywanie się magmy, gazów, substancji piroklastycznych. Czy można nad tym zapanować, poddać kontroli, wykorzystać jako broń? Które powieściowe rasy potrafią precyzyjnie czuć lub nawet sejszyć procesy zachodzące wewnątrz planety? Czy kraina ciszy i gorzkiej ironii, jaką jest Bezruch, dotknięta katastrofą o zasięgu globalnym, jest w stanie wykorzystać mądrość kamieni przekazywaną z pokolenia na pokolenie? Jak przeciwstawić się smrodowi pękniętej Ziemi, wszechobecnej czerwonej poświacie, zachmurzonemu popiołem niebu, otaczającym miasta zniszczeniom, cierpieniom, chaosie, panice i groźbie zagłady?

Ogromnym atutem książki jest wytworzony przez nią niepowtarzalny i mocno wciągający klimat, bazujący na surowości praw natury, powtarzalności cyklów, trwałości cywilizacji jako zaledwie ułamku błysku w istnieniu wszechświata. I z tej makro perspektywy intrygująco schodzimy do losów tajemniczej kobiety Essun, którą dotknęła wielka tragedia i teraz próbuje zmierzyć się z nią. Towarzyszymy jej wędrówce przez ogromny kontynent przedzielony na pół, napotykamy bardzo zagadkowe osoby z niezwykłymi zdolnościami, przeżywamy fascynujące przygody, zdarzenia, zaskakujące obroty spraw, oryginalne zmagania i wyzwania. Kim tak naprawdę okaże się Essun, jakie odkrycia kryją się za jej przeznaczeniem, z czym przyjdzie jej walczyć i o jaką sprawę?

Kolorytu i aury opowiadanej historii dostarczają też przysłowia, legendy, fragmenty zaczerpnięte z dawnych opowieści mędrców, z tablic o przetrwaniu, prawdzie niekompletnej czy strukturze. Lubię takie odniesienia, nadają przyjazny rytm, ton, klimat i ciągłość różnorodnym wątkom fabuły. Łatwo przenikamy w powieściowy świat, główni bohaterzy przekonują profilami, świeże pomysły fantasy, nietuzinkowy nastrój, ciekawe analogie do ekologicznych, społecznych i politycznych dylematów współczesnego świata. Bardzo przyjemne zaczytanie, interesująca literatura, ciężko oderwać się, magnetycznie przyciąga, dostarczając wiele godzin satysfakcjonującego zaczytania. Zasługuje na pozytywną ocenę, podsyca ciekawość czytelnika, z niecierpliwością czekam na drugi tom.

bookendorfina.pl
Autor: www.doinnego.blogspot.com, data: 19.12.2016 19:58, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Najlepsza książka 2016!

ZACZNIJMY OD GORZKIEJ TABLETKI

Na początku powiem wam szybciutko o minusach, aby później móc się bezkarnie pławić we wspaniałościach tej książki <3 A wiec tak się prezentuje spis minusów Piątej pory roku:
1. Za długie rozdziały. Jestem zwolenniczką o wiele krótszych, bo nie lubię przerywać czytania w połowie rozdziału, a u byłam zmuszona robić to wielokrotnie :<.
2. Na samym końcu książki jest słowniczek pojęć i coś w rodzaju kalendarium. Ino że jak człowiek nie ma w zwyczaju zaglądać na ostatnią stronę przed zaczęciem lektury (a ja nie mam – zawsze sobie tym sposobem spoilerowałam zakończenie, auć!), to dowiaduje się o tych dodatkach dopiero, gdy ją kończy… a to nie jest dobre. Gdybym wcześniej znała definicje pojęć zawartych w słowniku, z pewnością oszczędziłoby mi to zachodzenia w głowę czym są niezliczone nowości, które autorka umieściła w stworzonym przez siebie świecie.
To tyle jeśli chodzi o minusy ;). Pora na hektolitry miodu!


JAK WPLEŚĆ CZYTELNIAK W OPOWIEŚĆ?

Zacznę od tego, co mnie w tej książce zaskoczyło na dzień dobry właściwie, a mianowicie od narracji, jaką zastosowała N.K. Jemins. Ale po kolei. W Piątej Porze Roku poznajemy trzy historie:
1. Historię Essun, która wyrusza na poszukiwania swojego męża, który jedno z ich dzieci porwał, a drugie zamordował.
2. Historię Sjenit, która zostaje wysłana razem z innym górotworem (o tym za chwilę) na misję do odległej nadmorskiej miejscowości.
3. Historię Damay, która odkrywa w sobie moce górotwórcze (nie wiem, czy właściwie to nazwałam, ale shhhh xD), przez co zostaje oddana pod opiekę Stróża i zabrana z rodzinnego domu.
I o ile w drugiej i trzeciej historii nie ma nic niezwykłego (Pfi! W tej książce wszystko jest niezwykłe <3), to pierwszy wątek został poprowadzony narracją drugoosobową (w sensie czasowniki były odmienione do „Ty” :D Czyli zamiast: Essun poszła do łazienki…, albo Poszłam do łazienki… tutaj będzie napisane : Idziesz do łazienki, myjesz twarz, czeszesz włosy i przyglądasz się swojemu odbiciu w lustrze. Czujecie to? <3) Nie wiem jak wy, ale ja po raz pierwszy się z tym spotkałam. Okej, czasami w książkach spotyka się wstawki pisane w ten sposób, ale żeby poprowadzić całą narrację tak, jakby to czytający był postacią książki? Wow. Ten zabieg mnie powalił. Z początku nie ogarniałam co się dzieje, ale już po chwili dałam się pożreć tej historii. Niesamowicie żałuję, ze przyszło mi ją czytać w grudniu, i nie mogłam spokojnie usiąść, żeby zatracić się w Piątej Porze Roku. Ale uwierzcie, ze sięgałam po nią w każdej wolnej minucie, żeby przeczytać chociaż pół strony, żeby dowiedzieć się czegoś więcej, żeby raz jeszcze poczuć popiół na włosach i drżenie ziemi pod stopami.


HISTORIA SKROJONA NA MIARĘ

Kolejną rzeczą, która mnie rozbroiła, jest to, jak autorka… no cóż, jak autorka WYMYŚLIŁA tę historię. To nie jest pierwsza lepsza powieść. Tutaj wszystko jest ze sobą powiązane w tak zryty sposób, ze głowa mała! W pewnym monecie książki zaczęłam podejrzewać, ze tak może się stać (nie powiem wam jak, jestem złą kobietą >;D), ale gdy moje podejrzenia się potwierdziły, to i tak musiałam się schylać, żeby wyzbierać wszystkie zęby z dywanu. Coś niesamowitego, wierzcie mi! Moi znajomi słuchają od tygodnia o tym, jaka to ta książka nie jest cudowna, a więc pora, abyście i wy się nasłuchali XD A tak na poważnie – śmiem twierdzić, że Piąta Pora Roku to jedna z najlepszych (jeśli nie najlepsza) książka, jaką czytałam w 2016 roku. Serio. A co jest jeszcze lepsze – będzie miała kontynuację! Już nie mogę się doczekać, bo to jak zakończyła się pierwsza część rodzi multum możliwości. Ciekawi mnie też jak autorka poprowadzi narracje drugiego tomu… ale tego wątku rozwinąć nie mogę, wybaczcie ;)
POWIAŁO ŚIWEŻOSCIĄ <3
Oj, zdecydowanie tak. Piąta Pora Roku dała mi niezłego kopa. Boję się sięgać po kolejna książkę fantasy, bo obawiam się, że długo żadna nie będzie w stanie mnie zadowolić. Czemu? Och, już Wam wyjaśniam ;). N.K. Jemisin w swojej książce stworzyła wszystko nowiutkie od podstaw. Mamy tu nowy świat, który rządzi się nowymi prawami, jest nowa pora roku, która w dodatku jest zawsze inna (nie zdradzę wam czemu, ale macie jej definicje w wspomnianym na początku słowniczku – zdobądźcie książkę, a się dowiecie!). Jest tu nawet cholerny dodatkowy zmysł (który powinien być w słowniczku, bo przez pół książki kminiłam czym on jest XD)! Są górotwory, które po prostu mnie oczarowały (to chyba nie jest dobre słowo, ale brakuje mi określenia na emocje, jakie czułam czytając o nich). Matulu, czytając strona po stroni poznawałam kolejne tajemnice dotyczące tej rasy, i naprawdę musiałam trzymać sobie buzie, bo z otwartą w autobusie jeździć nie wypada. To jest coś niesamowitego. To samo tyczy się zjadaczy kamieni i obelisków, a także całych społeczności powstałych z popiołów poprzednich cywilizacji. W tej książce co krok coś mnie zaskakiwało, co stronę wychodziły na jaw nowe fakty, skrywane lub zapomniane. Nie złośćcie się ze ta recenzja jest tak chaotyczna, ale ja nie wiem jak mogę pisać o tej książce nie zdradzając żadnej istotnej informacji :<


KSIĄŻKA BEZ CENZURY

Ano właśnie, to jest coś, co również zasługuje na uwagę. J.K. Jemisin nie cacka się. Piąta pora Roku nie jest delikatnym, „dziewczyńskim” fantasy. To jest porządna, mocna, często brutalna a czasami wulgarna fantastyka. Jeśli bohaterowie uprawiają seks, to autorka tego nie przemilcza. Tu nie ma akcji rodem z klanu (Grażyna i Rysiu trafiają do łóżka, całują się, po czym następuje zmiana sceny, a gdy wracamy do sypialni Grażyny i Rysia, ci w najlepsze piją już sobie herbatkę czy tam coś, ino nadzy, żeby widz był świadom, że na całusie się nie skończyło). Autorka nie boi się używać wulgaryzmów, ale robi to.. dobrze. Robi to tak, ze nie jest to niesmaczne, a jedyni podkreśla charakter postaci albo dramatyczność danej sytuacji. I za to biję jej brawa rzęsami, bo ostatnio ilekroć trafiam na książkę z przekleństwami, to autor partaczy sprawę, albo wychodzi mu obleśnie, albo komicznie. A tu wyszło … idealnie.


CHCĘ ALE NIE MOGĘ

Chcę, ale nie mogę opowiedzieć wam o bohaterach tej książki. Czemu nie mogę? Raz, że zepsułabym wam frajdę z odkrywania kto jest kim dla kogo, kto jest powiązany z kimś innym, etc. A dwa, że gdybym zaczęła rozpływać się nad tymi postaciami, to brakło by mi literek, serio. Tu jest tyle dziwactw, tyle charakterów, tyle perełek… nawet nie umiałbym wybrać jednego ulubieńca… chociaż…. Chociaż nie, mam ulubieńca. Jest nim Hoa. Pech, ze akurat o nim naprawdę nie mogę nic powiedzieć. Ale jeśli ktoś z was czytał już Piątą Porę roku, to z pewnością zrozumie, czemu mój wybór padł na tego uroczego chłopca ;).


PÓŹNO JUŻ!

A więc pora podsumować tę recenzję. Piata Pora Roku okazała się zbiorem niesamowitych przeżyć, cudowności i zachwytów. Książka mnie zaskoczyła do tego stopnia, ze trafiła na moją książkową TOP10 listę ( w sumie nie mam takiej listy, ale przez Piątą Porę Roku postanowiłam ją stworzyć xD) , i coś czuję, że utrzyma się tam… pieruńsko długo! Z całego serca polecam wam tę książkę (pod warunkiem, ze czujecie się odpowiednio dojrzali – patrz: KSIĄŻKA BEZ CENZURY ;P), i jeśli jeszcze nie wysłaliście listu do Świętego Mikołaja, to czym prędzej dopiszcie do niej powieść N.K. Jemisisn!

www.doinnego.blogspot.com
Autor: Wiktoriaczytarazemzwami, data: 19.12.2016 18:36, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

https://wiktoriaczytarazemzwami.blogspot.com/


Biedni mieszkają o rzut beretem od bogatych. Samozadowolenie sąsiaduje z beznadzieją. I tu, i tu życie obraca się wokół tej samej osi, ale jego uwarunkowania różnią się pod każdym względem.

Rozpoczął się czas końca.
Rozpoczął się wielką czerwoną wyrwą biegnącą przez środek kontynentu i plującą popiołem.
Rozpoczął się śmiercią syna i porwaniem córki.
Rozpoczął się zdradą i zaognieniem ran.
Oto Bezruch, przywykły do katastrof świat, gdzie mocą ziemi włada się jak bronią. I gdzie nie ma litości.

Essun, kobieta z pozoru zwyczajna, za nic ma nadchodzącą zagładę. Jej mąż właśnie jedno z ich dzieci zabił, a drugie uprowadził. Pogrążona w żałobie i rozdarta rozpaczą, przemierza dogorywający świat. Jest zdolna dokonać jeszcze większych zniszczeń, jeśli pomoże jej to odzyskać córkę.

Cisza jest największym wrogiem prawdy.

Rozkładamy książkę na łopatki, czyli jej plusy i minusy.

✔ Jak zawsze na samym początku pod lupę weźmiemy wydanie książki. Okładka jest przedziwnie tajemnicza, patrząc na nią nie miałam pojęcia co może znaleźć się w środku. Podobne jak na okładce budowle z kamienia znajdują się we wnętrzu książki. Prostota układu rozdziałów przypadła mi do gustu. To jeszcze bardziej okrywało historie tajemniczością. Na pewno dla osób, które zaczynają czytać tę historię będzie pomocny słownik z tyłu, który tłumaczy większość nowych słów, nazw. (Ja niestety dowiedziałam się o nim jak już skończyłam
czytać.)
✔ Czujecie się mało zaintrygowani po tym opisie? Ja kompletnie nie wiedziałam co znajdę w tej książce, ale czułam, że będzie to albo bardzo dobre, albo do niczego. Jest to pierwsze z czego ogromnie się cieszę. Mogę was jeszcze zaintrygować pisząc wam, że w książce znajdziecie aż trzy rodzaje narracji: pierwszoosobową; Hao (to było tak dziwnie przyjemne uczucie czytać jako ja, że aż nie mogę się pozbierać po skończeniu książki) , drugoosobową; Essun oraz trzecioosobową. Jeśli jeszcze czegoś takiego nie doświadczyliście polecam, jedyne w swoim rodzaju uczucie, które tak bardzo zwiążę was z książką. Oddychałam, walczyłam, patrzyłam na świat oczami Hao, a tym wszystkim byłam tak bardzo zachwycona, że pochłonęłam książkę na raz i teraz mi przykro, że to na ten moment koniec. Chce dalej!! Teraz!
✔ Chciałabym teraz poruszyć temat niesamowitej dokładności w kreowaniu postaci. Poznajemy trzy z pozoru zupełnie inne dziewczyny, jedyne co ich łączy to to że wszystkie są górotwórczyniami. Essun, czyli bohaterka którą najbliżej mogliśmy poznać przez wprowadzoną pierwszoosobowa narracje, jest silną, doświadczoną kobietą, walczącą o swoje. Sjen to moim zdaniem tajemnicza osoba, która maskuje to złośliwościami i sarkazmem. Co się wydarzy kiedy do jej życia wkroczy Alabaster, mężczyzna posiadający dziesięć pierścieni, jeden z najsilniejszych górotwórców, który razem z Sjen ma począć życie? Uprzedzę wasze myśli nie będzie tutaj wątku miłosnego, a coś zupełnie innego. Ostatnia z naszych dziewczyn to Damaya delikatna początkująca górotwórczyni, która dzięki Schaffa ma nauczyć się posługiwać swoim darem tak by nie zrobić nikomu krzywdy. Wszystkie bohaterki są niesamowicie wykreowane każda jest na swój sposób ludzka i nie trudno się z nimi utożsamić, a wręcz przeciwnie po przeczytaniu książki bardzo mi ich brakuje. W reszcie postaci zakochałam się tak samo jak w tych trzech dziewczynach.
✔ Zaginanie czasoprzestrzeni. Po pewnym czasie wychwyciłam, że autorka coś robi, a my czytelnicy jesteśmy tego zupełnie nieświadomi, bynajmniej ja na początku nie zwracałam na to uwagi. Mamy trzy główne postaci i myślałam że wszystko dzieję się w jednym czasie, ale w pewnym momencie autorka przenosi jedną bohaterkę do 3 lat później inne zostawia. To wszystko jest trudno do zrozumienia, ale jeszcze bardziej wciąga nas w tę historię.
✔ Świat przedstawiony to cudo! Ja już w trakcie czytania, myślałam o tym jak to wszystko pomieściło się w głowie jednej osoby. Te wszystkie nazwy, skomplikowane nici łączące wszystkie postaci, górotwórstwo tego w tej książce jest pełno. Czytając przemieszczamy się do tak cudownych krain, że ja sama nie byłabym w stanie sobie czegoś takie wyobrazić. Jak autorce się to udało?
✔ Jesteśmy przepełnieni wieloma informacjami w krótkim czasie przez co można się pogubić, ale muszę wam napisać, że ja przez całą książkę nie wiedziałam o co chodzi. Więc dlaczego tak wszystko chwalę? Ponieważ na koniec wszystko zostaje wyjaśnione i to jest taki moment kiedy odkładam książkę mam otwarte usta i myślę sobie Kurde, ale to było zajebiste! Bo ta książka właśnie taka jest. Na początku jesteśmy w amoku starając się to zrozumieć, bo zdajemy sobie sprawę że dzieje się tutaj coś niesamowitego, ale nie jesteśmy w stanie i na koniec jest takie BUM! ŁOŁ! Wciska w fotel. (Zalecane siedzenie podczas czytania.) Wykażcie się wytrwałością, a poczujecie się jakbyście byli w nieziemskim stanie ekscytacji.
✔ Język i styl autorki jak zresztą wszystko inne jest rewelacyjny. Mimo że nic nie rozumiesz dzięki jakimś magicznym zabiegom czytasz dalej i jesteś niczym objęty kontrolą, zaczarowany.
✔ I tutaj dla osób, które nie przepadają za wątkami miłosnymi praktycznie ich nie ma. Autorka stworzyła jakąś dziwną relację między niektórymi postaciami, ale nie nazwałabym tego relacją czysto miłość - miłość. Za to pojawiają się sceny erotyczne, które też na swój sposób są dziwne, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ukazany jest też w ciekawy sposób hmoseksualizm.
✔ Przeważnie w podsumowaniach zwracałam uwagę na to do kogo skierowana jest książka, a tutaj chciałam zrobić wyjątek ponieważ ta historia jest wyjątkowa. Na pewno pochłonią ją miłośnicy fantastyki, science fiction, ale znajdą tutaj też coś dla siebie osoby lubiące kryminały przez ukazany tajemniczy wątek. Można w tej książce odnaleźć też parę strasznych scen. Liczba odbiorców jest bardzo duża ze względu na to, że sama historia wpisuje się w wiele kategorii.

Podsumowując rozpisałam się szalenie w recenzji, wiec trudno będzie to objąć w parę słów, ale postaram się. Prześliczne wydanie skrywające niesamowite wnętrze. Bardzo dobrze wykreowani bohaterzy jak i świat przedstawiony, który pochłania czytelnika do reszty. Ale żeby przeczytać coś tak cudownego potrzebna jest cierpliwość i wytrwałość. Autorka wyróżniła się kreatywnością i pomysłowością niczym najlepszy detektyw. A zakończenie jakie napisała wciska nas w fotel i skłania do błagania o kolejny tom. Kiedy się go doczekamy? Mam nadzieję, że jak najszybciej!
Recenzja do przeczytania również na blogu: https://wiktoriaczytarazemzwami.blogspot.com/2016/12/niesamowite-odkrycie-tego-roku-chuj-i.html
Autor: ultramaryna, data: 15.12.2016 22:01, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Zaczyna się od trzęsienia ziemi...

Podobno apetyt rośnie w miarę jedzenia. I tak było ze mną i z "Piątą porą roku".
Już początek jest mocny i intrygujący, ale potem... Potem jest jeszcze lepiej. Powieść N.K. Jemisin przekonuje coraz bardziej z każdą stroną. Dla mnie to fabularny majstersztyk - chyba dawno nie czytałam tak dobrze przemyślanej i skonstruowanej powieści fantasy.

Zaczyna się od trzęsienia ziemi (i to akurat całkiem dosłownie!), a potem napięcie stale rośnie*.


Oto i nadszedł koniec świata. Tym razem naprawdę.
Końce świata w Bezruchu zdarzają się tak na sto, dwieście lat, nikt się nie dziwi. Nazywa się je Sezonami, piątą porą roku. Ziemia w Bezruchu drży niemal nieustannie. Trzęsienia ziemi i tsunami to chleb powszedni. Zdarzają się więc kataklizmy tak wielkie, że zupełnie paraliżują społeczeństwo. Ludzie i na to, na kolejny Sezon są, lepiej lub gorzej, przygotowani. Przetrwają najsilniejsi, ci najbardziej zapobiegawczy. Jak zawsze. Ale jeśli tym razem piąta pora roku będzie trwała nie dwa lata, nie dziesięć, nie dwadzieścia? Jeśli nigdy się nie skończy?

W czasie, gdy w Yumenes pęka ziemia, na pół pęka też życie Essun. Znajduje w domu martwego trzyletniego synka. Jej mąż, który dziecko najprawdopodobniej zamordował, zniknął razem ze starszą córką. Po kilku dniach rozpaczy kobieta postanawia działać. Wyrusza ze swojej Wspólnoty i w pogrążonym w chaosie świecie szuka córki.

Taki mamy początek. Taki jest jeden z początków. Bo szybko odkrywamy, że historia się dzieli, że fabuła ma trzy odnogi. Essun jest tylko jedną z nich. Jest też mała Damaya, która właśnie odkrywa, że ma moc górotwórstwa. Jest Sjen, która wybiera się na misję z wyjątkowo irytującym towarzyszem. Te trzy narracje zdają się bardzo odległe - może się wydawać, że nie mają ze sobą nic wspólnego, że nie łączy je żadna fabularna nić. Ale poczekajcie tylko, aż Jemisin zacznie te wątki splatać! Bardzo lubię ten sposób prowadzenia fabuły - stopniowo odkrywamy kolejne elementy, rozplątujemy zawiłe fabularne wątki, dostrzegamy połączenia. "Piąta pora roku" to błyskotliwa fabularna układanka - dopiero pod koniec mamy pełny obraz tego, co się wydarzyło, wtedy też zaczynamy dostrzegać wszystkie zależności, wszystkie fragmenty tych puzzli. Dzięki temu "Piąta pora roku" jest szalenie satysfakcjonującą lekturą - po skończeniu nie da się nie spojrzeć w tył i nie zauważyć, jak świetnie przemyślana to powieść, nie da się nie docenić literackiej zręczności Jemisin. A razem z fabułą umiejętnie budowane jest też napięcie. Wciągałam się coraz bardziej z każdą stroną, emocje narastały we mnie z każdym rozdziałem.

I duża w tym oczywiście zasługa tego, jak Jemisin prowadzi swoich bohaterów. Nie ustawia swoich postaci po dwóch stronach barykady, nie dzieli na złych i dobrych, nie, udaje jej się nakreślić bardzo wiarygodne i złożone sylwetki bohaterów. To postacie z krwi i kości, które stają przed poważnymi, realnymi trudnościami. W fantastycznym świecie Jemisin wyraźnie odbijają się nasze problemy, społeczne sytuacje z naszego świata przekładają się na to, z czym muszą mierzyć się bohaterki. Trudno powiedzieć, czy świat Jemisin to zupełnie nowa rzeczywistość, czy też przeobrażona Ziemia - w przyszłości, zniszczona, pęknięta, kipiąca znacznie większą niż teraz energią. To zresztą bardzo pesymistyczna wizja, jest w niej jakieś poczucie beznadziei, jest wrażenie, że ten świat nie może naszym bohaterom zaoferować niczego dobrego... Jemisin pomysłowo i ze skrupulatnością tworzy swoją rzeczywistość - zostajemy wrzuceni od razu w sam jej środek i stopniowe odkrywanie jej złożoności okazuje się sporą przyjemnością.

"Piąta pora roku" zdobyła nagrodę Hugo i słusznie, bo to po prostu znakomita powieść. Nie tylko doskonale skonstruowana - przy tym (choć w sumie została poskładana ze znanych elementów) jest świeża, na swój sposób oryginalna. Świetne kreacje bohaterów, inteligentna fabuła i intrygujące pomysły składają się na fantastykę najwyższej próby. A napięcie, które Jemisin buduje... Urwane zakończenie okazuje się prawdziwą udręką. Czekam na drugi tom.

Niecierpliwie, bardzo niecierpliwie.

www.kochajmy-ksiazki.blogspot.com
Autor: Książki Moni, data: 15.12.2016 10:25, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Piąta pora roku

Essun nie jest zwyczajną kobietą, jednak skrywa swój sekret przed światem. Pewnego dnia, mąż kobiety zabija ich syna i uprowadza córkę. Essun jest w żałobie, lecz pragnie ocalić swoje, nadal żyjące dziecko, oraz zemścić się na mordercy. Wyrusza w podróż przez tereny surowe, nieprzewidywalne i niebezpieczne, a Essun jest zdolna do rzeczy przerażających by osiągnąć swój cel.

Początek książki jest chaotyczny i zajęło mi kilkanaście stron, nim względnie odnalazła się w lekturze. Nowy świat, czy też wizja nienapawającej nadzieją przyszłości, jest czymś nowym i poznanie świata przedstawionego wymaga skupienia. Tak naprawdę miałam problemy z wizualizacją tego otoczenia. Początkowo wyobrażałam sobie ludzi żyjących w spartańskich warunkach, co zresztą jest prawdą, jednak pozbawionych technologii. Moje wyobrażenia ewoluowały i co kilka stron zmieniały się, bo tak naprawdę przyszłość jest wypełniona cudami techniki, często zapomnianym przez niektórych ludzi.

Opis sugeruję, że główną bohaterką jest Essun, ale czy na pewno? Szybko przekonałam się, że to nie jej historia mnie zainteresowała najbardziej. Z jednej strony mamy Essun i jej misje ratowania córki, z drugiej poznałam mała dziewczynkę wygnaną przez rodziców, bo jest górotworem. Od razu wyjaśniam, że górotwory mogą poruszać skałami i zamrażać żyjące wokół organizmy. Ludzie się ich obawiają i albą kończy się to linczem, albo wysłaniem do specjalnej szkoły. Taki los spotkał Damaye. Trzecia historia dotyczy Sjen, górotworu wysłanego na misję, podczas której ma ocalić losy pewnego nadmorskiego miasteczka, lecz to niejedyne jej zadanie. Przed rozpoczęciem lektury polecam zapoznanie się ze słowniczkiem, który znajduję się na końcu książki. Ułatwi to czytanie, a ponieważ ja tego nie zrobiłam, miałam początkowo problemy. Teraz wiem, że gdybym jednak zerknęła na koniec, to cala historia byłaby dla mnie klarowniejsza.

„Piątą porę roku” mogłabym przyrównać do puzzli, które ktoś w amoku rozrzucił i zajmuje sporo czasu, nim poszczególne elementy dopasuję się do siebie. Jednak, kiedy już się to zrobi, to efekt jest piorunujący i wymaga chwili zastanowienia i podziwu, by ostatecznie w szoku wyjąkać WOW! Tak, książka ma moc.

Narracja jest prawdziwym majstersztykiem. Poznajemy losy trójki bohaterów, lecz szybko można dojrzeć, że ramy czasowe się nie pokrywają, co jest cudownie dezorientujące. Narrator jest trzecioosobowy, lecz nie zawsze, bo w niektórych rozdziałach zwraca się bezpośrednio do Essun, co jest nie tylko oryginalnym pomysłem, co sprawia, że łatwo nawiązać więź z kobietą.

Wydarzenia opisane w książce rozgrywają się na przestrzeni, głównie, kilku miesięcy, lecz w szerszym zamyśle lat. Język jest wzbogacony o nowe słowa, co początkowo stwarza trudność, lecz tak jak już wspomniałam, słowniczek pomaga.

„Piąta pora roku” jest zajmującą pozycją, wymaga skupienia, lecz zawiła akcja oraz druzgocąca wizja przyszłości wciąga w lekturę. Jestem pełna podziwu dla kunsztu literackiego Pani Jemisin, która debiutuję tą powieścią, lecz zapewniam Was, że inauguracja trylogii „Pękniętej Ziemi” jest miażdżąca i przewyższa większość doświadczonych pisarzy, co jest nie lada osiągnięciem. Polecam!! 5+/6
Autor: Przy kawie z ksiazka, data: 11.12.2016 18:56, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

"PIĄTA PORA ROKU" N. K. JEMISIN

Świat przedstawiony w tej powieści jest zupełnie inny od tego, który znamy z codzienności. Jest to historia górotworów, czyli ludzi o wyjątkowych zdolnościach. Potrafią oni korzystać z tajemniczego piątego zmysłu, który w powieści nazywany jest sejszenią. Zmysł ten polegał na wsłuchiwaniu się w echo ziemi, wyczuwaniu ruchów tektonicznych i oczywiście wpływaniu na nie. Świat w którym żyją nasi bohaterowie to jeden ogromny kontynent, który targany jest różnego rodzaju kataklizmami. Nasilają się one kiedy nadchodzi tytułowa Piąta Pora roku, Co kilkadziesiąt lat natura niszczy miasta i cywilizacje, które za każdym razem odradzają się na nowo. Jest to wizja historii, która nigdy się nie kończy.

Jemisin w swojej książce podejmuje bardzo trudne wątki społeczne; sięga bowiem po pytania dotyczące równości, rasy czy wykluczeniu ze względu na odmienność. Nie robi tego wprost. Te pytania są umiejętnie wplecione w opowieść, która cechuje się swoim wspaniałym i wyjątkowym językiem.

Z pewnością kawał dobrej pracy wykonał tu tłumacz tej powieści Kuba Małecki. Terminologia górotwórstwa jest trochę skomplikowana, jest bardzo dobrze przełożona, stanowi spójny i precyzyjny obraz, który oddaje klimat historii.

"Piąta pora roku" jest pierwszym tomem, dlatego odnośnie zakończenia nie będę pisał zbyt wiele, aby nie popsuć niektórym przyjemności z czytania. Autorka daje poczucie niedosytu i poniekąd żalu ze względu na to, jaki los spotkał niektórych bohaterów. Według mnie świadczy to tylko o klasie powieści.

Jest to dobrze napisana opowieść o twardych kobietach, ogromnej sile natury i tajemnicach skrywanych przez ziemię. Podczas czytania znajdziemy wiele zaskakujących zwrotów akcji. Książka i jej historia jest naprawdę warta poznania.
Autor: mirya, data: 07.12.2016 21:56, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Moment, w którym kończy się świat

Nowość wydawnicza, Piąta pora roku, skusiła mnie przede wszystkim wielką informacją na okładce o treści "Laureatka nagrody HUGO". Zdobywając to wyróżnienie prześcignęła w konkursie między innymi bardzo dobrą książkę, którą czytałam wcześniej tego roku - mam na myśli tutaj Królów Dary. Już po zakończonej lekturze mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że Jemisin zasłużyła na nagrodę.
Nora Jemisin mieszka i tworzy na Brooklynie, w Nowym Jorku. Na koncie ma sporo krótkich opowiadań, a za swoją debiutancką powieść była nominowana do nagrody Nebula. Jej codziennym towarzyszem jest piękny, rudy kot - King Ozymandias, dla przyjaciół Ozzy. Autorka prowadzi również bloga, na którym możecie poznać ją bliżej.

Wydaje mi się, że im ktoś jest bardziej zagorzałym fanem fantastyki tym trudniej go zadowolić. Nawet jeżeli książka jest na dobrym poziomie to wciąż wadzą pewne schematy - typowy bohater, który musi uratować świat przed złym antagonistą. Jeżeli jednak obawiacie się, że coś podobnego spotka Was podczas czytania Piątej pory roku to możecie w tej chwili przestać, wierzcie mi.

Powieść od razu uderza swoją oryginalnością. Nawet przed poznaniem faktycznej fabuły, świata przedstawionego i bohaterów wiemy, że mamy do czynienia z czymś odmiennym od reszty gatunku. A to wszystko za sprawą ciekawej narracji. Narrator czasami zwraca się personalnie do czytelnika (prolog historii nosi tytuł „Jesteś tutaj”), przez co czujemy z nim pewną więź od pierwszych stron książki i zastanawiamy się kim może on być. Na dodatek od razu mamy okazję poczuć się słuchaczami jakiegoś bajarza, który ma nam do opowiedzenia jedną ze swoich historii. W innym przypadku mamy do czynienia z narracją drugoosobową, kiedy pojawia się okazja, żeby znaleźć się w głowie Essun. Występują również fragmenty, w których narrator jest wszechwiedzący, trzecioosobowy.

Sam styl pisania trafił w moje gusta w stu procentach. Zapewne jest tutaj trochę zasługi tłumacza, czyli Jakuba Małeckiego. Niemal wyczuwałam w tej powieści klimat Dygotu czy Śladów, poprzez podobną, oszczędną, ale pełną ukrytych emocji narrację. Neologizmów jest dość sporo, ale mi udało się nie pogubić. A jeżeli miałam chwile wątpliwości to zaglądałam do słowniczka na końcu książki.

Jemisin zbudowała świat inny niż wszystkie, przedstawiła nam jego tło historyczne, hierarchizację społeczeństwa, nakreśliła jego mapę, z geograficznymi niuansami. A udało jej się to zrobić na około czterystu stronach, równocześnie nie zapominając o akcji swojej historii. Niech się autorzy fantastyki od niej uczą. System magiczny również zyskał moją aprobatę. Dość dokładnie zostały opisane metody korzystania z mocy, którymi władają górotworzy, proces ich nauki, zdobywanie kolejnych stopni oraz zadania, którymi zajmują się uzdolnieni na co dzień. Autorka jednak nie poprzestaje na wymyślonym systemie, wraz z biegiem fabuły widzimy, że przed bohaterami stoi jeszcze sporo możliwości, które zapewne zaczną wykorzystywać w kolejnych tomach. Oprócz górotworów dużo uwagi przykuwają również zjadacze kamieni, o których mam nadzieję poczytać więcej w przyszłości.

Kreacja bohaterów to kolejna zaleta książki. Całą historię poznajemy z trzech perspektyw - Damai, Sjenit oraz Essun. Przez większą część powieści zachodziłam w głowę jak traktować ten podział na tak różne wątki - czasami wydawało mi się, że te kobiety dzielą kilometry a czasami że wręcz dekady. Jemisin potrafi trzymać czytelnika w niepewności, a na dodatek wielokrotnie udało jej się mnie zaskoczyć. Na dodatek bardzo pozytywnie zaskoczyć. Kiedy wątki zaczynały się przeplatać szczęka opadała mi po prostu coraz niżej, a radość z czytania zaczynała narastać.

Wszystkie postaci w książce są intrygujące i wzbudzają wiele emocji. Najpiękniejsze jest jednak to, że po przeczytaniu całości trudno jest określić czy główne postaci są nacechowane pozytywnie czy raczej negatywnie. Wszystko tak naprawdę zależy tutaj od perspektywy, z której będziemy chcieli ich oceniać. Czy to nie jest wspaniałe? Że czytelnik sam może określić po której stronie barykady stoją bohaterowie? Wyszło to wspaniale, ponieważ każda z postaci to taka cebula, z mnóstwem warstw, powoli ściąganych przed czytelnikiem ze strony na stronę. Nie ma tutaj ideałów. Ktoś może posiadać niewyobrażalną moc górotwórstwa, ale jednocześnie być nieszczęśliwy w życiu prywatnym. Wydawać by się mogło, że nad każdym z bohaterów wisi pewne fatum, które powoli prowadzi ich do jakiegoś końca świata, nieważne czy osobistego czy kontynentalnego.

Autorka zdecydowanie punktuje u mnie na jeszcze jednym polu - inteligentnie przenosi do swojej powieści sytuacje znane nam ze współczesnego świata. Przede wszystkim często dzięki niej stajemy się świadkami szykanowania jednostek za ich odmienność. Fakt, że ktoś urodził się górotworem z góry skazuje taką osobę na konkretny styl życia i traktowanie przez innych w odpowiedni, często pełny nienawiści, sposób.

Piąta pora roku trafia do ścisłego grona książek, które wzbudziły we mnie wiele emocji. Za pomocą surowych środków, bez zbędnego rozczulania się potrafiła sprawić, że ścisnęło mi się gardło, a oczy stawały się wilgotne. Bardzo szybko przywiązałam się do bohaterów, którym kibicowałam, nawet w chwilach, kiedy sytuacja wydawała się beznadziejna. Pozostaje mi tylko czekać na kolejne tomy, na które autorka przygotowała sobie oryginalny i pełen możliwości fundament. Czuję się oczarowana, a zarazem trochę zawiedziona, że tak szybko lektura się skończyła, ale Wam polecam również dać się oczarować!

http://magiel-kulturalny.blogspot.com/2016/12/moment-w-ktorym-konczy-sie-swiat-piata.html
Autor: Robert, data: 07.12.2016 09:24, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Opinia o "Piąta pora roku"

Mam jakąś słabość do książek, które według szumnych zapowiedzi na okładkach, wstrząsną moim światopoglądem, a nawet diametralnie go zmienią. Każda z tych powieści, to arcydzieło, bez dyskusyjne i każdy powinien je znać i uwielbiać. Od razu mam odruch odrzucający takie dzieła, bowiem zazwyczaj reklama wcale nie oddaje rzeczywistego stanu produktu, a nawet znacznie zawyża jego wartość. Jednak czasem coś co ma być dobre, jest wręcz doskonałe a tutaj mamy tego przykład.

Świat ma się ku końcowi. Właściwie ludzie są niemal znudzeni tymi podrygami umierającego świata, gdyż według zapisków, takie spektakularne wydarzenia, można liczyć w setkach co najmniej. Bezruch to kraina na której ludzie żyją, wiedząc, że katastrofa nadejdzie. A przecież wszystko co ma początek, ma i swój koniec. Także i końce świata mają swoje zakończenie. Essun wiedzie pozornie zwykłe życie, do czasu gdy mąż morduje ich kilkuletniego syna, a sam ucieka zabierając ze sobą ich córkę. Oszalała niemal z rozpaczy kobieta rusza w pościg za uciekinierem, gotowa poruszyć z posad ziemię aby odzyskać córkę. Dosłownie.

Największym plusem tej opowieści jest świat, w którym przyszło żyć bohaterom.Trochę przypomina mi pełen popiołów wszechświat z powieści Sandersona. Tajemnicze obeliski, świadkowie dawnej potęgi mieszkańców i bezpośredni współwinni katastrofy, czy ruiny niezwykłych miast. I mechanizmy, które przetrwały, lecz nie zawsze wiadomo do czego służyły i jak je uruchomić. I niemal zapomniane legendy o tym, że kiedyś Ojciec Ziemia utracił przez ludzi swoje jedyne dziecko, a katastrofy są następstwem jego gniewu...

Jak się odnaleźć w tym świecie, wiedząc, że chwila która nadeszła, jest tylko mgnieniem? Świat się kończy, ale nie znaczy to że nie ma nadziei czy miłości. Fantastyka naukowa połączona z fantasy. Kto by pomyślał, że takie połączenie jest w ogóle możliwe i że będzie takie dobre.

Jestem zachwycony całością. Z niecierpliwością będę oczekiwał na kolejne tomy cyklu. Myślę, że te nominacje i zdobyte nagrody, są jak najbardziej zasłużone. Polecam.
Autor: MartaZaczytana, data: 06.12.2016 07:15, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Powiew świeżości

Na gruzach dawno zapomnianych cywilizacji zbudowano Bezruch – niestabilny świat, którego bieg istnienia zaburzają pojawiające się co jakiś czas Piąte Pory Roku, czyli okresy długotrwałej zimy wywołanej przez ruchy sejsmiczne i wybuchy wulkanów. Właśnie rozpoczęła się najdłuższa z nich, która może oznaczać koniec świata. Dla Essun świat jednak skończył się na chwilę przed trzęsieniem ziemi, które zapoczątkowało ową Piątą Porę Roku. Jej synek został zamordowany, a córka porwana. Zdesperowana kobieta nie cofnie się przed niczym, by uratować córkę i dokonać zemsty. Jeśli będzie trzeba, użyje nawet swoich mocy i zniszczy ten świat, zanim dokona tego Piąta Pora Roku.

Wśród wielu powieści fantastycznych "Piąta pora roku" zdaje się być powiewem świeżości. Zasługa w tym głównie fabuły książki, która bazuje za procesach geologicznych zachodzących wewnątrz ziemi oraz istnieniu ludzi, którzy obdarzeni są mocą władania tymi procesami. Górotwory, bo tak zostali oni nazwani, przez swoje nieprzewidywalne zdolności, traktowani są jako gorsza rasa, która służy nieruchomym – zwykłym ludziom pozbawionym tej mocy – dbając o utrzymanie stabilności tak rozchwianej sejsmicznie ziemi. Już sama idea tak wykreowanego świata, w którym siłą umysłu można poruszać góry i wpływać na kształt otoczenia, niezwykle mnie zafascynowała i sprawiła, że w moich oczach ta powieść zyskała miano wyjątkowej.
O jej wyjątkowości świadczy także bardzo nietypowa narracja. Śledząc losy Essun, jesteśmy uraczeni narracją w drugiej osobie liczby pojedynczej. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się czytać książki z takim rozwiązaniem narracyjnym i byłam nim wręcz zachwycona. Od razu przypadło mi ono do gustu.

Opis na okładce książki mówi jedynie o Essun, która pragnie odzyskać porwaną córkę. Jakże ogromne było moje zdziwienie, gdy okazało się, że w książce znajdziemy kolejne dwie bohaterki. Pierwszą z nich jest Damaya – dziewczynka, której rodzice, przerażeni jej darem, postanawiają oddać ją do Fulcrum, gdzie nauczy się panowania nad swoimi mocami, by w przyszłości służyć nieruchomym. Drugą z nich jest Sjenit – młoda adeptka Fulcrum, przed którą stoją dwa zdania: pod opieką bardziej doświadczonego górotwora, Alabastra, ma pomóc nadmorskiemu miastu oczyścić zatokę z rafy oraz, co jest jej obowiązkiem, ma z nim zajść w ciążę, by zapewnić Fulcrum kolejnego posłusznego im górotwora.
Autorka zgrabnie i w bardzo satysfakcjonujący sposób prowadzi wszystkie te wątki, powoli odkrywając przed czytelnikiem sekrety swoich postaci i świata, w jakim przyszło im żyć. Każda z tych historii jest wciągająca i ani przez chwilę się nie nudziłam. N.K. Jemisin ciekawie opisuje to, z czym dla każdej z jej bohaterek wiąże się posiadanie daru górotwórstwa, ukazuje trudy, z jakimi przez niego muszą się zmagać, i w niezwykle fascynujący sposób przedstawia jego możliwości oraz działanie. Akcja powieści wciąga od samego początku, a jej tempo często nie daje chwili wytchnienia. Nie brak także zaskakujących zwrotów.

"Piątą porę roku" czyta się naprawdę dobrze. Główną zasługę ma w tym kreacja świata, wyraziści i nietuzinkowi bohaterowie oraz porywający styl autorki. Niemały także w tym udział, jak sądzę, ma tłumaczenie Jakuba Małeckiego, którego zdolności w tej materii dane było mi już poznać przy lekturze dwóch tomów "Listów niezapomnianych". Wydaje mi się, że lektura tej książki mogłaby nie być tak porywająca, gdyby za jej przekład odpowiadał ktoś inny.

Wraz z kreacją świata w "Piątej porze roku" pojawia się cała masa przeróżnych nazw i pojęć. Nie musicie obawiać się jednak, że czegoś nie zrozumiecie, bowiem autorka zadbała o to, by w dwóch dodatkach poprowadzić Was przez historię Piątych Pór Roku, jakie miały miejsce w Bezruchu, oraz wyjaśnić najważniejsze z pojęć, jakie odnajdziecie w tekście.
Z technicznych spraw warto wspomnieć, iż w książce nierzadko znaleźć można wulgarny język, zdarzają się także sceny erotyczne, również z wątkami homoseksualnymi. Z tego względu lekturę książki polecam jednak trochę starszym czytelnikom.

"Piąta pora roku" to kawałek naprawdę dobrej fantastyki. Nie bez powodu J.K. Jemisin została za nią nagrodzona jedną z najbardziej prestiżowych nagród literackich, jaką jest Nagroda Hugo. W pełni na nią zasłużyła. Jeśli poszukujecie powieści fantastycznej, która jest inna, niż wszystkie, koniecznie sięgnijcie po "Piątą porę roku". Polecam!

Zaczytana Dolina
Autor: Hrosskar, data: 30.11.2016 20:38, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Piąta pora roku

W literaturze fantasy bardzo trudno powoli o pomysły bardzo innowacyjne, czy bardzo świeże. Zazwyczaj obserwujemy powielenie znanych i cenionych motywów w kolejnym świecie z kolejnymi bohaterami, ale odmienną fabułą. Bardzo dobrze wybrnęła z tego N.K. Jemisin ze swoją Piątą porą roku, która zawiera całkiem dużo ciekawych a przede wszystkim oryginalnych pomysłów. Nie bez powodu też muszę przyznać autorka otrzymała za tę powieść nagrodę Hugo w 2016 roku.

Książka rozpoczyna się od potężnego trzęsienia się Ziemi, które powoduje wielką czerwoną wyrwą biegnącą przez środek kontynentu, buchająca popiołami przysłaniającymi niebo. Nadeszła bowiem Piąta pora roku - czyli długa zima, która cyklicznie dotyka Ziemię a będąca wynikiem aktywności sejsmicznej, lub innego kataklizmu. Dla z pozoru zwyczajnej kobiety Essun Piąta pora roku rozpoczęła się od śmierci syna i porwania córki. Pogrążona w żałobie i rozdarta rozpaczą, przemierza dogorywający świat. Jest zdolna dokonać jeszcze większych zniszczeń, jeśli pomoże jej to odzyskać córkę. Nie zawaha się użyć swoich mocy, aby osiągnąć ten cel...

Już na samym początku dowiadujemy się o końcu świata i jak to narrator stwierdza, miejmy to już z głowy i przejdźmy do ciekawszych rzeczy. Przyznaję, że to miło zaskakuje oraz intryguje a dalej jest równie interesująco. Nie inaczej pod tym względem wypada pierwszy rozdział, w którym po raz pierwszy narrator zwraca się bezpośrednio do bohaterki, czyli Essun, mówiąc jej co ona widzi, co czuje i kim jest. Nie mamy więc typowej narracji ani pierwszoosobowej, ani trzecioosobowej, która występują zapewne w ponad 90% książek, lecz znacznie rzadziej spotykaną drugoosobową. Zapewne wielu z Was nigdy się z nią wcześniej nie spotkała, ja z pewnością nie, dlatego było to dla mnie kolejne bardzo pozytywne zaskoczenie podczas czytania tej książki, ale z drugiej strony ciężko na początku przyzwyczaić się do tej narracji. Między innymi dlatego przez pierwsze 50-100 stron trudno zrozumieć o co dokładnie chodzi w tej historii i czym są te moce Essun.

Świat jaki stworzyła Jemisin z pewnością zauroczy wielu zagorzałych fanów fantasy. Przypomina on z grubsza naszą Ziemię, jednak prawa jakimi się rządzi, zostały mocno zaburzone. Według podań, to Ojciec Ziemia rozgniewał się na ludzi za to, że zanieczyszczają wodę oraz ziemię i zesłał na nich pierwszą Piątą porę roku, która zabiła niemalże wszystkie organizmy żywe. Ludzkość cudem przeżyła, ale nic nie jest już takie samo jak kiedyś... Co kilkadziesiąt lat, albo kilkaset ludzie muszą zmagać się z katastrofą, która trwa od kilku miesięcy do kilku lat, przyjmując najróżniejsze postacie. Mieszkańcy Ziemi poprzez lata doświadczeń i przekazywania wiedzy z pokolenia na pokolenie przyzwyczaili się do tych kataklizmów, choć zdarza się, że wiele z osad nie przeżywa tego okresu. Świat ten zamieszkują również ludzie potrafiący okiełznać sejsmiczne moce i nimi sterować. Są to tzw. rogga – czy inaczej mówiąc górotwory. Jednakże ich moc jest niebezpieczna, zwłaszcza u niewyszkolonego osobnika, przez co często stają się wykluczeni z życia zwykłych społeczności, bądź nawet są zabijani w dzieciństwie. Nie jest to jak widać typowa magia w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale coś bardziej nieokreślonego, o czym jednak czyta się z zapartym tchem, chcąc poznać kolejne tajemnice. Wydawać by się mogło, że zdradziłem za dużo, ale jak się przekonacie, jest to dopiero wierzchołek góry lodowej. Dla mnie osobiście jest to jeden z ciekawszych systemów magii, o jakim ostatnio czytałem a razem z tą niezwykłą kreacją świata jest połączeniem szalenie interesującym.

To co jednak powoduje, że jest to bardzo dobra książka jest fakt, iż nie ma tutaj mowy o żadnej przypadkowości. Widać, że autorka zaplanowała tę powieść od samego początku aż do końca. Nie ma zatem żadnych wymyślanych na kolanie rozwiązaniach fabularnych, czy wyjaśniania rzeczy bardzo ogólnikowo. Wszystko idealnie się zazębia, zwłaszcza po przeczytaniu całości. Pod koniec książki bardzo dobrze zrozumiemy dlaczego oprócz Essun mamy jeszcze dwie inne bohaterki, dlaczego występuje taka a nie inna narracja oraz wiele innych niezrozumiałych wcześniej rzeczy. Lecz bez obaw - po jej przeczytaniu wciąż mam wiele pytań, na które mam nadzieję znaleźć odpowiedzi w kolejnym tomie. Co jeszcze zasługuje na wspomnienie, to fakt iż autorka bez żadnego skrępowania wprowadza homoseksualizm do książki oraz fantazje z tym związane. Może się to wielu osobom nie podobać, mogą przez to nie sięgnąć po tę książkę, ale moim zdaniem pokazuje to tylko, że Jemisin nie boi się podejmować trudnych, czy wzbudzających wciąż kontrowersje tematów. Dlatego uważam to za duży plus, nawet jeśli nie jestem zwolennikiem tego typu zachowań.

Piąta pora roku jest niewątpliwie jedną z lepszych powieści fantasy jakie ostatnio czytałem. Urzekła mnie bardzo ciekawym system magii, światem oraz podejściem do fabuły. To bardzo dobry przykład, że fantasy wciąż może zaskakiwać a autorka nie boi się trudnych tematów. Nie mogę się już doczekać kontynuacji. Polecam!

hrosskar.blogspot.com
Autor: Michał Lipka, data: 29.11.2016 16:12, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

PIĄTA PORA ROKU – KONIEC ŚWIATA

Sięgając po niniejszą powieść miałem dość jasno sprecyzowane oczekiwania. Mianowicie chciałem dostać konkretną porcję fantastycznej rozrywki w niezłym stylu. Nie spodziewałem się jednak, że otrzymam coś aż tak dobrego. N. K. Jemisin stworzyła bowiem opowieść, w której schematy gatunkowe stanowią jedynie –naprawdę udane, ale jednak tło – dla bardzo ludzkiej historii o zmaganiach z własnymi problemami w obliczu końca wszystkiego, co nas otacza.
Kończy się świat. A przynajmniej to my nauczyliśmy się tak to określać, bo planeta jak istniała, tak istnieć będzie, zginą tylko istoty na niej żyjące, ale z ich perspektywy to faktyczny koniec wszystkiego. A może tym razem będzie inaczej? Może rzeczywiście skończy się wszystko? Czas pokaże. W krainie zwanej Bezruchem żyją ludzie, którzy osiedlili się tu nie z wygody, a odwagi. Wiedzą, że w końcu nastąpi katastrofa, a ta właśnie nadchodzi. Kiedy superkontynent zostaje rozdarty na dwoje, a z czerwonej szczeliny buchają popioły przysłaniające niebo, nastaje długa zima. Zima zbyt długa by przetrwały rośliny i zwierzęta. Kiedyś z pewnością ustąpi. Kiedyś.
Czterdziestodwuletnia Essun ma jednak inne zmartwienia. Po powrocie do domu znalazła ciało swojego trzyletniego synka – jego własny ojciec pobił go na śmierć. Co więcej zniknęła jej córka. Zrozpaczona Essun wyrusza na poszukiwania dziewczynki, gotowa właściwie na wszystko.
To jedna z najlepszych książek z gatunku fantasy/SF jakie (jeśli nie liczyć absolutnej klasyki mistrzów) czytałem w ostatnim czasie. Co sprawiło, że powieść tak przypadła mi do gustu? Na pewno znakomita sceneria i świat o konkretnej, ciekawej mechanice, w którym kryje się wiele intrygujących tajemnic (już na początku oprócz wspomnianych zdarzeń na scenę wkraczają dziwne obeliski, pamiątka po dawnych czasach, które mają swój udział w końcu świata, a także dziwny przedmiot, z którego „wykluwa” się równie dziwny człowiek(?)). Sama główna treść z poszukiwaniami Essun też została poprowadzona w ciekawy i satysfakcjonujący sposób, łącząc w sobie coś z przygodowej historii drogi, opowieści o zemście i kryminału. I jest też świetny, niebanalny styl. N. K. Jemisin pisze dojrzale, łącząc w sobie coś z klasyki, coś z nowoczesności, a nawet coś z Chucka Palahniuka, i żonglując motywami. Wymaga od czytelnika nieco więcej, niż to zwykle bywa w literaturze rozrywkowej, do jakiej zdecydowanie należy gatunek szeroko pojmowanej fantastyki, ale w zamian także więcej daje. Chociażby zaangażowane politycznie treści, które stanowią ciekawe odbicie problemów współczesnego świata.
Jak dla mnie znakomita rzecz. Aż szkoda, że na kolejny tom musimy jeszcze poczekać co najmniej kilka miesięcy – a na finalny, jeszcze nie wydany w Stanach, zdecydowanie dłużej. Ale jestem pewien, że będzie warto po nie sięgnąć. Polecam gorąco! Nagroda Hugo i nominacje do Nebuli i World Fantasy Award w pełni zasłużone.
Autor: aniaczytapl.bloog.pl, data: 27.11.2016 20:05, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Fajna

Essun jest pogrążona w żałobie...
Jej mąż zamordował jej syna...
Córka została porwana...
Losy obecnego świata nie są już jej problemem...
A co można zrobić bez wody, słońca i jedzenia?...

Książka ta porwała mnie od pierwszego rozdziału. Może nie jest napisana gładko i zwięźle, ale po kilku stronach, można zaczytać się i w niej zatracić. Po wdrożeniu się w fabułę, czytelnik nie jest w stanie przewidzieć co będzie dalej. I tutaj chciałabym wydawnictwu pogratulować nie tylko świetnej książki w swoich zbiorach, lecz również pięknej oprawy graficznej, przyciągającej wzrok.
Wyszukiwarka
Wpisz tytuł, autora lub wydawcę
tylko w dostępnych
tylko z wyprzedaży
Skorzystaj z 40% rabatu na całą ofertę Wydawnictwa Kapitan Nauka!
Ostatnio oglądane
KPiąta pora roku
KKsięgi Jakubowe, dodruk
KBieguni, dodruk
KKicia Kocia na lotnisku
KPsie sucharki. Wszystko, co ...
KNie ma
KMagiczne Drzewo. Tom 11. Pió...
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Awangarda - 417
Blues - 488
Country - 179
Dubstep - 239
Etniczna - 208
Filmowa - 738
Hardcore - 162
Hip-hop - 1223
Jazz - 2484
Kabaret - 25
Klasyczna - 3781
Metal - 7357
Pakiety - 128
Pop - 9511
Punk - 356
Religijna - 209
Retro - 33
Rock - 6149
Soul - 120
Swing - 18
Gry - 86
© 2006-2019 Bonito.pl – Radość z czytania Polityka prywatności i plików cookies Obowiązek informacyjny o przetwarzaniu danych osobowych
Jesteśmy tanią księgarnią internetową. Oferujemy tanie książki i komiksy, muzykę na płytach CD, filmy DVD i Blu-ray, zabawki dla dzieci, puzzle i gry planszowe. Koniecznie sprawdź nasze Bestsellery!