Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania
Książka Firstlife. Pierwsze życie
Gena Showalter
Majówka z tanimi książkami!
Księgarnia » Literatura piękna » Powieść » Fantastyka » Firstlife. Pierwsze życie

Firstlife. Pierwsze życie

Nasza cena:
26,59 zł (zawiera rabat 30 %)
Firstlife. Pierwsze życie - Dodaj do koszyka
Cena rynkowa: 37,99 zł (oszczędzasz 11,40 zł)
Autor: 

Gena Showalter

Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Rok wydania:2017
Oprawa:miękka
Liczba stron:432
Format:14.5x21.5 cm
Numer ISBN:9788327625038
Kod paskowy (EAN):9788327625038
Waga:424 g
Dostępność: pozycja dostępna (ponad 100 egz.)
Wysyłka
RuchOdbiór w kiosku RUCHu 2,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (2 egz. w magazynie)
PocztaPoczta Polska od 4,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (2 egz. w magazynie)
PaczkomatyPaczkomaty 7,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (2 egz. w magazynie)
KurierKurier 9,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (2 egz. w magazynie)
Bezpłatny odbiór osobisty w punkcie:
Katowice
ul. Staromiejska 6 50 m od Rynku
do odbioru w dniu 2017.05.29
Kraków
al. Daszyńskiego 8 blisko Hali Targowej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Batorego 15B przecznica od ul. Karmelickiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Kalwaryjska 67 250 m od ronda Matecznego
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. M. Dąbrowskiej 17A 50 m od CH Czyżyny
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Pawia 34 naprzeciwko Galerii Krakowskiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
Łódź
ul. Piotrkowska 193 200 m od Politechniki Łódzkiej
do odbioru w dniu 2017.05.29
Poznań
ul. Święty Marcin 47 250 m od Zamku Cesarskiego
do odbioru w dniu 2017.05.29
Rzeszów
ul. Jana III Sobieskiego 2D/2 300 m od Galerii Rzeszów
do odbioru w dniu 2017.05.29
Warszawa
al. KEN 51 skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej
do odbioru w dniu 2017.05.29
al. KEN 88 Ursynów - metro Stokłosy
do odbioru w dniu 2017.05.29
ul. Chmielna 4 50 metrów od ul. Nowy Świat
do odbioru w dniu 2017.05.29
ul. Czapelska 48 200 m od ronda Wiatraczna
do odbioru w dniu 2017.05.29
ul. Pańska 96 300 m od ronda Daszyńskiego
do odbioru w dniu 2017.05.29
ul. Stawki 8 450 m od CH Arkadia
do odbioru w dniu 2017.05.29
ul. Wspólna 27 przecznica Marszałkowskiej
do odbioru w dniu 2017.05.29
ul. Żeromskiego 1 przy stacji metra Słodowiec
do odbioru w dniu 2017.05.29
Wrocław
ul. ks. Piotra Skargi 22 200 m od Galerii Dominikańskiej
do odbioru w dniu 2017.05.29
ul. Plac Grunwaldzki 25 w budynku Grunwaldzki Center
do odbioru w dniu 2017.05.29
ul. Ruska 2 przy Placu Solnym
do odbioru w dniu 2017.05.29
Zamów przez telefon! (od poniedziałku do piątku):
Telefon12 210 09 02 (linia czynna w godzinach 8.00–20.00)

Firstlife. Pierwsze życie – opis wydawcy

Żyje się tylko raz? Nie w tym świecie, tutaj prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci. Jesteś pełnoletni? A więc pora zdecydować, czy będziesz wyznawać zasady Trojki czy Miriady. Te dwie frakcje toczą zaciekłą walkę o dusze Niezwerbowanych i prawie nigdy nie grają czysto.

Tenley została naznaczona już w chwili narodzin. Jest obdarzona wielką mocą. I Trojką, i Miriada nie cofną się przed niczym, by ją przeciągnąć na swoją stronę. Wciąż nie zdecydowała, dokąd chce trafić po śmierci, a nie wie, że los przygotował dla niej kilka niemiłych niespodzianek.

FacebookTwitter
Firstlife. Pierwsze życie - Dodaj do schowka
Dodawanie do schowka jest możliwe tylko po zalogowaniu na swoje konto.
Data ukazania się w księgarni: 2017.02.14
Firstlife. Pierwsze życie - opinie
Recenzja
Opinie czytelników o Firstlife. Pierwsze życie
Średnia ocena: 3,7 na bazie 27 ocen z 27 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor: Co warto przeczytać?, data: 25.04.2017 13:54, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Rozczarowała mnie

W świecie, w którym żyje Tenley każdy ma dwa życia. W trakcie trwania pierwszego trzeba zdecydować, czy po śmierci dołączy się do jednej
z dwóch frakcji: Trojki lub Miriady, czy może do końca pozostanie się Niezwerbowanym.
Tenley jest obdarzona niezwykłymi zdolnościami, dlatego Trojce
i Miriadzie bardzo zależy, aby dziewczyna zasiliła właśnie ich szeregi. Robią wszystko, by ją przekonać i nie zawsze stosują czyste reguły gry. Nim Tenley dokona wyboru spotka ją wiele nieprzyjemnych niespodzianek, a jej życie zawiśnie na włosku.

Po przeczytaniu pierwszych 50 stron napisałam do Znajomej:
" Firstlife jest super! Na pewno Ci się spodoba."
Byłam zachwycona rozwijającą się fabułą, polubiłam dwóch męskich bohaterów i dowcip, jaki w niektórych fragmentach książki odnalazłam. Zapowiadało się świetnie. Z każdym kolejnym rozdziałem jednak zaczęłam czuć narastającą irytację. Denerwowały mnie wyrażenia głównej bohaterki, jak i ona sama. Dla mnie w połowie książki wybór był już oczywisty, a on wciąż się wahała i nie wiedziała czego chce. Myślała jedno, robiła drugie, nie było w jej zachowaniu logiki.
Gena Showalter miała w głowie mnóstwo pomysłów na poprowadzenie akcji, ale niestety, wszystkie te pomysły postanowiła wykorzystać w "Firstlife". Efektem jest niewyobrażalny chaos na kartach powieści. Ciągle coś się dzieje, ale nie w sensie pozytywnym. Wiele z tych zdarzeń wcale nie jest potrzebne i tylko sztucznie zapycha powieść, mając prawdopodobnie za cel trzymanie czytelnika w napięciu. Mnie się, niestety, tylko żyłka z nerwów napinała.
Ostatecznie czytałam tę powieść prawie miesiąc! Jest to egzemplarz recenzencki, więc nie wyobrażałam sobie go nie przeczytać do końca, ale z recenzją naprawdę grubo się spóźniam. Poczułam ogromną ulgę, że wreszcie przez tę książkę przebrnęłam. Spowodowała u mnie niewiarygodny zastój czytelniczy! To nie była powieść dla mnie.
Autor: Klaudia, data: 18.04.2017 10:53, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Nie masz tylko jednego życia

Już na pierwszy rzut oka zaciekawiła mnie okładka tej książki i wiedziałam, że chce ją przeczytać jak tylko nadarzy się ku temu okazja. Dzisiaj mam dla Was recenzję książki Firstlife. Pierwsze życie i mam nadzieję, że choć trochę Was zaciekawię tą pozycją.

Nie masz tylko jednego życia, masz dwa. Pierwsze, to które kończy się wraz z nadejściem śmierci oraz to drugie wieczne. Z tym, że teraz masz wybór. Możesz wybrać gdzie chcesz spędzić swój drugi żywot. Trojka i Miriada dwa odmienne zaświaty, które coraz zacieklej walczą o dominację nad zmarłymi duszami. Ten nie jest w stanie się określić, gdzie chciałaby należeć, a sama jeszcze nie wie, że jest cennym nabytkiem dla obu świtów. Nikt nie cofnie się przed tym aby zwerbować Ten.

Musze przyznać, że już dawno nie miałam okazji czytać książki z alternatywnym światem w tle, która zawiera drobne elementy dystopii i o dziwo stwierdzam, że trochę mi brakowało takiej książki. Niedawno, kiedy był na to taki boom, to omijałam tę tematykę szerokim łukiem, ale teraz… myślę, że fajnie sobie odświeżyć tę tematykę.

Nie powiem, żeby to była jakaś wybitna książka, ale rozważając wszystkie jej plusy i minusy jestem zdecydowanie na tak! Zaczęłam ją czytać w pociągu, a że był mocno opóźniony, to właśnie ta historia uratowała mnie przed śmiertelną nudą. Tak się zaczytałam, że nie wiedziałam kiedy przeleciał mi ten czas i już trzeba było wysiadać.

Od pierwszych stron zaintrygował mnie styl autorki. NIby nic nadzwyczajnego ale jednak bardzo mi przypadł do gustu. Mam ostatnio trochę mało czasu na czytanie, ale jak zaczęłam to szukałam każdej nadarzającej się okazji, żeby choć trochę móc przeczytać. I taki sposobem 3 dni i miałam książkę całą przeczytaną.

Jak to bywa z tego typu książkami główna bohaterka czasem mnie denerwowała, choć i tak musze przyznać, że przez zdecydowaną większość czasu była bardzo dobrze stworzoną bohaterką, więc to były bardziej epizody niż ciągłość bohaterki. Postaci jest sporo, większości z nich nie jesteśmy w stanie poznać choć trochę bliżej, ale nie przeszkadzało mi to jakoś specjalnie. Czołowe postacie były stworzone z pomysłem i mam wrażenie, że z taką „świeżością” z jaką już dawno nie miałam okazji się spotkać.

Podoba mi się to w jaki sposób zostały stworzone te dwa, konkurujące ze sobą światy. Zupełnie się od siebie różniące, każde z nich rządzi się swoimi prawami, ale tak naprawdę chodzi o to samo, aby zwerbować jak najwięcej ludzi na swoją stronę. Ciekawe jest to, że każdy ze światów w książce ma swoje odzwierciedlenie. Trojka, jest to biblijny Raj, a Miriada to Olimp czy Walhalla. W sumie na początku lektury nie wpadłam na to, dopiero jak zostało two stwierdzone w tekście to mnie oświeciło.

Fabuła nie należy do najbardziej oryginalnych, ale ostatecznie bardzo mi się podobała. NIe mogę się doczekać kiedy będę mogła zabrać za następną część, a jak narazie to gorąco Wam polecam, abyście sięgnęli po tę pozycję bo warto!
Autor: Angelika, data: 17.04.2017 15:45, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Firstlife.Pierwsz życie

Z piórem Genny Showalter miałam okazję się zmierzyć przy powieści Alicja w krainie Zombi,było to dość dawno,ale bardzo dobrze pamiętam tą powieść.Poprzednia publikacja była dla mnie zaskoczeniem ciekawi bohaterowie,powieść była napisana w lekkim stylu ,co sprawiło,że książkę czytało się naprawdę szybko.Czy ta książka będzie również dla mnie niespodzianką?
Tenley pochodzi z rodziny,w której zaraz po urodzeniu została naznaczona.Jestem bardzo utalentowana,ale dopiero po pełnoletności nabiera Tenley swoją moc.Dziewczyna jest umieszczona w szpitalu dla psychiatrycznym,w którym przechodzi istny horror.Tenley stoi pod podjęciem bardzo ważnej decyzji.Jaką decyzję podejmie bohaterka?
Zapoznając się z powieścią ,byłam wręcz pewna,że będzie to wielkie "ŁAŁ"zaskoczenie ,a powieść z czystym sumieniem będę mogła Wam polecić.Niestety jestem rozczarowana powieścią.Pomysł na główną fabułę powieści był dość ciekawie opracowany,gorzej w wykonaniem.Do książki podchodziłam kilka razy i w większości czasu męczyłam się ,ale dotrwałam do końca. Sami bohaterowie byli dość dobrze skonstruowani jednak dialogi i starcia między nimi były niezbyt ciekawe.Bohaterowie pomiędzy sobą tworzyli dziwną grę słów,która może być nużąca dla czytelnika. Podejście bohaterów,a zwłaszcza Tenley było to dość irytujące.Sądzę jednak,że warto wyrobić swój własny gust odnośnie do książki.Jeśli macie odwagę i chęć przeczytać książkę zapraszam do lektury. Pozdrawiam Angelika
Autor: Marta - ksiazeczki synka i coreczki, data: 12.04.2017 01:36, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Firstlife. Pierwsze życie

Mamy tutaj upartą, niezdecydowaną i niezwykle wytrwałą dziewczynę, mamy dwóch niesamowitych przystojniaków, którzy zrobią dla niej wszystko i którzy stali się jej prawdziwymi przyjaciółmi, a może i kimś więcej... Mamy także ośrodek pełen bydlaków znęcających się nad dzieciakami w nim siedzącymi, mamy też ucieczkę i kogoś kto zdecydowanie chce się pozbyć naszej głównej bohaterki. Przetrwanie nie będzie wcale tak proste jakby mogło się wydawać, a śmierć będąc Niezwerbowaną okaże się gorsza niż można sobie wyobrazić w najgorszych koszmarach. Jak sądzicie, czy Ten uda się rozwiązać te wszystkie pokręcone sprawy, w które jest wplątana? Czy znajdziemy tutaj happy end? Zdradzę Wam, że nie! Raczej nie często mi się to zdarza, ale tutaj mogę Wam to powiedzieć ponieważ koniec tej książki nie jest wcale końcem tej historii. Będzie bowiem kolejna część i przyznam, że nie mogę doczekać się kontynuacji. Jestem ogromnie ciekawa co będzie dalej! Historia Tenley, a także jej przyjaciół wciągnęła mnie na maksa i naprawdę bardzo żałowałam, że musiałam tak często przerywać czytanie z braku odpowiedniej ilości czasu. Byłam i nadal jestem ciekawa co wydarzy się dalej. Zdecydowanie będę wyczekiwała kolejnej części z tej serii. Choć przyznam, że i na film nakręcony na podstawie tej książki jak najbardziej bym się skusiła ;)
Autor: Przychylnym Okiem, data: 11.04.2017 17:54, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

"Firstlife. Pierwsze życie"

17-letnia Tenley Lockwood nie jest zwyczajną nastolatką. Posiada moc, która czyni ją niezwykle ważnym narzędziem dla dwóch zwalczających się frakcji, kierujących życiem pozagrobowym – Miriady i Trojki, które nie cofną się przed niczym, by przeciągnąć ją na swoją stronę. Tenley jest jedną z Niezwerbowanych, czyli takich osób, które jeszcze nie zdecydowały do której ze stref chcą należeć, będąc świadomym zalet i wad obu z nich. Jej rodzice, oddani zwolennicy Miriady, która kusi niezależnością i obietnicą spełnienia najśmielszych zachcianek, by zmusić ją do zawarcia przymierza z ich frakcją, umieszczają ją w zakładzie dla obłąkanych, gdzie zostaje poddana licznym torturom przez sadystycznego doktora Vansa, który za wszelką cenę pragnie złamać jej opór. Dziewczyna nie wie jednak, gdzie chce spędzić swoje Wieczne Życie, mimo iż zdaje sobie doskonale sprawę, że nie podejmując żadnej decyzji może trafić do trzeciej sfery, w której spełniają się najgorsze koszmary…
Gena Showalter jest bestsellerową autorką licznych książek z gatunku paranormal romance oraz young adult, a serca polskich czytelników zdobyła popularną serią dla młodzieży, „Kroniki Białego Królika”. Do tej pory nie miałam szansy zapoznać się z jej twórczością, dlatego gdy nadarzyła się ku temu okazja, nie wahałam się ani chwili. „Firstlife. Pierwsze życie” to pozycja, która skusiła mnie przede wszystkim obiecującym zarysem fabuły, dlatego nie mogłam się doczekać jej lektury, mając nadzieję, że autorce uda się spełnić moje oczekiwania. Dzieło amerykańskiej pisarki wciągnęło mnie od pierwszych stron; historię Ten śledziłam z zainteresowaniem, a świat przedstawiony w tej książce, mimo iż momentami nieco zagmatwany, okazał się być największym atutem tej pozycji. Już dawno nie miałam w rękach książki młodzieżowej z tak oryginalną i intrygującą fabułą, mimo iż autorce nie udało się uniknąć typowych błędów dla tego gatunku; mam tu na myśli przede wszystkim kreację głównego męskiego bohatera, który jest chodzącym schematem oraz banalny i przewidywalny wątek miłosny. „Firstlife. Pierwsze życie” to obiecujący początek ciekawie zapowiadającej się trylogii dla młodzieży, w której nie brakuje humoru, akcji i nieprzewidzianych zwrotów. Gena Showalter zaskakuje kreatywnością, tworząc niezwykle fascynujący i złożony świat, który wciąga i intryguje. Pomimo kilku mankamentów, moje pierwsze spotkanie z autorką uważam za całkiem udane i z pewnością sięgnę po kontynuację, która, mam nadzieję, ukaże się już niedługo. Jeżeli jesteście fanami twórczości amerykańskiej pisarki albo macie ochotę na lekką i przyjemną lekturę z nietuzinkową fabułą, to sięgnijcie po tę pozycję!
Autor: Zagubiona w słowach, data: 11.04.2017 09:12, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Pierwsze życie

Kto powiedział, że żyje się tylko raz? A gdyby prawdziwe życie zaczynało się dopiero po śmierci? Wyobraź sobie alternatywną rzeczywistość, rządzoną przez prawa wyznawanej frakcji. Nieprzerwane szczęście, życie we wspólnocie i wszystko, co tylko najlepsze. Opcje są dwie. Życie z zasadami lub bez nich. Jedna decyzja, na której ważą się losy wieczności. Tylko od Ciebie zależy, gdzie trafisz. Jak wybrać właściwie i nie znaleźć się wśród wrogów?

Z twórczością Geny Showalter zapoznałam się przy okazji czytania serii Kroniki Białego Królika, która całkiem mi się podobała. Do Firstlife przyciągnął mnie motyw drugiego życia po śmierci w wybranych przez siebie frakcjach. Pomysł bardzo intrygujący. Chyba nie da się tego zepsuć, prawda?

Trojka i Miriada. To dwie możliwości wyboru. Obie drastycznie się różniły: jedna pokryta mrokiem, druga oparta na świetle. Spodobał mi się pomysł ze Skorupami, które skrywały dusze posłańców. Cena przegranej był zbyt wysoka, więc każda ze stron musiała dać z siebie wszystko, nie zawsze grając czysto. Nie zabrakło akcji, specyficznego klimatu i szaleńczej walki o Niezwerbowanych. Język autorki był prosty i lekki, momentami przepełniony charakterystycznym humorem.

Bohaterowie byli całkiem dobrze wykreowani. Jedyna rzecz, która mnie raziła to fakt, że byli aż nazbyt wyidealizowani. Olśniewający, nieziemsko przystojni i utalentowani. Momentami aż nierealni tak jak Archer i Killian. Archera od pierwszej chwili polubiłam za jego sympatyczne nastawienie. Kompletnie rozłożył mnie na łopatki swoimi powiązaniami z Bow. Jeśli chodzi o Killiana, to na początku nie mogłam go znieść, jednakże stopniowo zyskiwał w moich oczach. Może nie na tyle, by polubić jego porywczą i nieokiełznaną naturę, ale koniec końców nie był taki zły. Z kolei Tenley wyróżniał pociąg do liczb. Potrafiła niemalże wszystko zamienić na cyfry i odnaleźć w nich pewien schemat. Ale jej charakter nie do końca mi spasował. Były sytuacje, gdy irytowała mnie swoim niezdecydowaniem i tendencją do wpadania w coraz to większe bagno.

Wątek romantyczny był bardzo skomplikowany. Momentami ciężko było odróżnić zwykłą manipulację, od prawdziwego zaangażowania w związek. W końcu walka toczyła się o duszę Ten i wszystkie chwyty były dozwolone. A co może być lepszym sposobem na przychylność niż przywiązanie emocjonalne? Spodobało mi się to, że autorka nie robiła na siłę trójkątu miłosnego, a postawiła bardziej na przyjaźń Tenley i jej chłopców. Oczywiście głębszej relacji również nie zabrakło, ale jej rola była raczej drugoplanowa...

Podsumowując, Firstlife. Pierwsze życie to opowieść o niekończącej się walce o dusze młodych ludzi. Autorka wykreowała dwie kontrastujące ze sobą rzeczywistości, rządzące się własnymi prawami. Nie mogło obejść się bez akcji, miłości i poświęcenia. Nie jest to może nic wybitnego, bohaterowie potrafili irytować, ale ogólnie rzecz mówiąc całość nie wypadła źle. Duży plus za zakończenie. Jestem ciekawa dalszych losów Tenley. Myślę, że powinna spodobać się fanom Geny Showalter i każdemu, kto szuka czegoś lekkiego z pewną dawką fantastyki.
Autor: Zatracona w słowach, data: 10.04.2017 23:45, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Żyje się tylko raz, ale czy na pewno?

W świecie Tenley prawdziwe życie zaczyna się dopiero po Pierwszej Śmierci. Jeśli jesteś pełnoletni, musisz zdecydować, do jakiej frakcji chcesz przystąpić. Masz tylko dwa wybory, jednym z nich jest Trojka, drugim natomiast Miriada, które od dawna toczą ze sobą zaciekłe walki o dusze Niezwerbowanych. Ten została naznaczona już w chwili narodzin. Dziewczyna jest obdarzona wielką mocą i żadna z frakcji nie cofnie się przed niczym, aby mieć ją po swojej stronie.

„Firstlife. Pierwsze życie” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Geny Showalter. Na pewno kojarzycie jej wcześniejszą serię „Kroniki Białego Królika”, o której swego czasu było dość głośno. Ja nie miałam okazji po nią sięgnąć i szczerze nie ciągnie mnie nawet do tych książek, szczególnie że opinie na ich temat były bardzo różne. Kiedy jednak usłyszałam o koncepcji jej nowej historii, byłam nią bardzo zainteresowana, więc niesamowicie się ucieszyłam, kiedy dotarła do mnie wiadomość, że zostanie wydana w Polsce. Podeszłam do tej książki z entuzjazmem, ale i z rezerwą, ponieważ już dawno przekonałam się, że im mniej wymagamy od książki, tym bardziej może ona nas zachwycić.

Gena Showalter nie bawi się w stopniowe wprowadzanie czytelnika w swoją historię, tylko od razu rzuca go na głęboką wodę. Przez całą powieść tempo akcji nie zwalnia, a w niektórych momentach wręcz przyspiesza. Nieustanie pojawiają się nowe postacie, zostają wprowadzane nowe wątki, a historia się rozwija. Bohaterowie również nie stoją w miejscu, nie zatrzymują się, tylko bez przerwy działają i wpływają na rozgrywające się wydarzenia.

Podział społeczeństwa nie jest niczym nowym, jednak mimo to spodobał mi się pomysł autorki z życiem po śmierci i założeniem, że dopiero wtedy rozpoczyna się prawdziwe, wieczne życie. Ludzie nie powinni przykładać wielkiej wagi do Pierwszego Życia, by móc skupić się na wyborze, gdzie będą wiedli życie po śmierci, w miejscu, gdzie panują określone zasady, czy może tam, gdzie króluje większa swoboda. Spodobała mi się ta koncepcja, jednak wykonanie już trochę mniej. Nie poznałam tak wiele szczegółów na temat świata wykreowanego przez autorkę, jakbym chciała. Zdaję sobie jednak sprawę, że jest to dopiero pierwszy tom, dlatego mam nadzieję, że Gena Showalter rozwinie temat w kolejnych częściach.

Główne skrzypce w całej historii gra siedemnastoletnia Tenley Lockwood, na której skupiają się wszystkie wydarzenia. Dziewczyna jest bardzo specyficzną bohaterką, pełną kontrastów i sprzeczności. Z jednej strony Ten jest niezwykle odważna i wierna swoim przekonaniom, gdyż nawet tortury nie są w stanie wymusić na niej zmiany decyzji. Choć cechuje ją inteligencja, to jednak potrafi być również niezwykle łatwowierna. Nie potrafi dostrzec oczywistych i jasnych faktów, dlatego często porusza się na ślepo i postępuje bardzo głupio. W jednej chwili potrafi się zachować niezwykle dojrzale, by po pewnym czasie zrobić coś nieprzemyślanego i nieodpowiedzialnego.


„Firstlife. Pierwsze życie” nie jest książką zaskakującą, ani szczególnie odkrywczą. Ma zarówno wady jak i zalety, jednak mimo wszystko czyta się ją bardzo szybko. Wciąga ze względu na wartką akcję i jej zwroty, a przez większość czasu trzyma w napięciu. Polecam ją jednak głównie nastoletnim czytelnikom, którzy na pewno lepiej zrozumieją główną bohaterkę i może będą mogli się z nią utożsamić. Choć nie jestem wybitnie zachwycona tą książką, to jednak czekam na kontynuację, ponieważ jestem bardzo ciekawa, jakie konsekwencje przyniosą decyzja i działania głównej bohaterki.

http://someculturewithme.blogspot.com/2017/04/zyje-sie-tylko-raz-ale-czy-na-pewno.html
Autor: kobiecerecenzje365@gmail.com, data: 09.04.2017 23:11, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Firslife. Pierwsze życie

Na samym początku muszę przyznać szczerze, że twórczość Geny Showalter była mi do tej pory nieznana. Oczywiście wiem, że napisała słynną serię „Kroniki białego królika”, która jest bardzo zachwalana przez czytelników na całym świecie, jednak mnie nigdy do tych książek nic nie przyciągało. Więc gdy nadarzyła się okazja, bym zrecenzowała „Firstlife. Pierwsze życie” właśnie jej autorstwa, stwierdziłam, że nadszedł czas, by poznać jej twórczość i przekonać się, czy to autorka, która usatysfakcjonuje mój czytelniczy gust. Zapraszam na recenzję.

Nastoletnia Tenley już od ponad roku przebywa w zakładzie dla obłąkanych, w którym umieścili ją rodzice, za to, że nie potrafiła wybrać, do jakiej frakcji chce należeć po pierwszej śmierci. Do wyboru dziewczyna miała Trojkę i Miriadę, jednak żadna z nich jej nie odpowiadała. Chciała zostać Niezwerbowaną, ale ani Trojka, ani Miriada nigdy się nie poddają i w nieczysty sposób walczą o każdą z dusz. A mają o co walczyć, gdyż Tenley została naznaczona już w chwili narodzin i posiadła ogromną moc. Żadna z frakcji się nie podda i na wszelkie możliwe sposoby będzie chciała przeciągnąć dziewczynę na swoją stronę. Komu się to uda? Czy Tenley zdoła wybrać jedną z nich? Przekonajcie się sami.

„Gena Showalter to autorka powieści znajdujących się na liście bestsellerów New York Times i USA Today. Jej ulubione gatunki literackie to paranormal, współczesny romans, a także opowiadania kierowane do młodych ludzi. Umiejętnie łączy zmysłowe opisy z wątkami sensacyjnymi, a przy tym daje ujście swemu poczuciu humoru. To sprawia, że od jej powieści trudno się oderwać.”

„Firstlife. Pierwsze życie” to powieść typowo dla młodzieży i choć lubię taką literaturę, bo nieraz trafiają się świetne perełki, to ta książka do mnie nie trafiła. Osobiście lubię znaleźć w lekturze trochę głębszych przemyśleń, trochę zawiłości. Wychodzi na to, że jestem po prostu za stara na powieści, które wychodzą spod pióra Geny Showalter, ale muszę przyznać, że z czystej ciekawości sięgnę po kolejny tom, by sprawdzić, czy będzie lepszy, tym bardziej, że dynamiczna akcja, jak i samo zakończenie daje na to nadzieję. Myślę, że niejeden młody czytelnik będzie zafascynowany tą historią, tym bardziej, że napisana jest bardzo prostym stylem i czyta się ją bardzo szybko. Nie ma w niej nic skomplikowanego ani zawiłego, więc to książka idealna na zrelaksowanie i odprężenie po męczącym dniu w szkole.

To, co najbardziej raziło mnie w tej powieści, to wiele niedomówień i błędów logicznych (czasami zostaje zmieniony wygląd bohaterów i to w odstępie kilku godzin), zabrakło mi też dokładnej charakterystyki Tenley, bo przez całą książkę dowiadujemy się o niej naprawdę niewiele. Pomysł na książkę fajny jednak coś poszło nie tak i uważam, że wybredny czytelnik może mieć z tym problem. Jednak mam nadzieję, że kolejny tom okaże się dużo lepszy, bo pisanie niepochlebnych recenzji to nic fajnego i nie chcę tego więcej robić. ;)

Uważam, że jest to kolejna powieść z typu... kochasz albo nienawidzisz, chociaż ja jeszcze w stu procentach nie potrafię wybrać i poczekam na kolejną część. Oczywiście niech każdy z Was oceni tę książkę po swojemu, bo to jest moja własna opinia, a wiem, że każdemu podoba się coś innego i każdy może mieć odmienne zdanie.

Muszę wspomnieć o okładce, która jest po prostu piękna i od razu przykuwa wzrok.
Autor: Justowa, data: 09.04.2017 16:06, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Firstlife

Po książkę chciałam sięgnąć jak tylko przeczytałam zarys fabuły. Poruszenie tematu życia po śmierci mnie zainteresowało. Nie jestem osobą religijną, ale ciekawią mnie spekulacje na ten temat. Świat przedstawiony przez Gene Showalters spodobał mi się. Jest pewnym powiewem świeżości. O takim wyobrażeniu drugiego życia jeszcze nie słyszałam. Lektura zafascynowała mnie i wciągnęła już od pierwszej strony. Wszystko było tam takie nowe. Z każdą kolejną kartką poznawałam tę fantastyczną krainę i jej bohaterów i zatracałam się w niej.

Należy jednak pamiętać, że nie było to błogie zatracenie, bo świat, w którym przyszło żyć Ten nie jest idyllą. Jego specyfika sprawia, że jest to miejsce pełne praw i zasad, od których nie ma odstępstw. Ludzie na stanowiskach mogą zrobić wszystko by osiągnąć swój cel. Co więcej Trójka i Miriada walczą ze sobą w ten sposób od lat i na pokój się nie zanosi.
Ze względu na warunki trudno mi ocenić bohaterów. Ich kreacje były dopracowane. Podobają mi się ich osobowości, bo są one charakterystyczne. Jesteśmy w stanie ich zapamiętać. Jednak nie powiem, że ich polubiłam. Ten i Bow raczej nie stały by się moimi kumpelami. Dla mnie były zbyt oschłe. Brak im ciepła, kobiecości i pozytywnych uczuć, ale wybaczam im to, bo tam obowiązywała inna moralność. Jeśli chciały przeżyć musiały takie być.
I w tym momencie dochodzimy do tego, co mi się nie podobało. Ta książka była dla mnie zbyt okrutna. Kilka pierwszych stron czytałam bardzo szybko. Tutaj należą się brawa za styl autorki. Jednak kolejne rozdziały dla mnie były męczarnią. Wielokrotnie odkładałam tę powieść, bo nie potrafiłam dalej jej czytać. Wracałam do niej by poznać zakończenie tej sceny i znów odkładałam by ochłonąć i... nie zwymiotować. Ja delikatna nie jestem i nie łatwo mnie obrzydzić, ale nie lubię jak co chwilę mam słyszeć dźwięk łamanych kości i wyobrażać sobie łamanie czaszki oraz wypadanie gałek ocznych z oczodołu. Ble, ble i jeszcze raz ble. Dla mnie to jest przesada. Ten motyw bardzo mi przeszkadzał i skutecznie zaniżył moją ocenę tego dzieła.
Natomiast oprawa graficzna skradła moje serce. Jestem okładkową sroką o czym już doskonale wiecie a ta okładka jest boska. Nie da się zaprzeczyć, że ma w sobie to coś. Uroku jej nie brakuje.
Podsumowując, książkę tę uznaję za hmmm... dobrą młodzieżówkę, bo starszy czytelnik raczej by po nią nie sięgał. Jednak jako tytuł dla młodszego odbiorcy posiada ona wadę w postaci brutalności i zbyt dużego rozlewu krwi. Jeśli ktoś lubi masakryczne klimaty to polecam. Powinien być zadowolony. Ja tę historię cenię za podjęcie tematu życia po śmierci i jego nową interpretację.
Autor: Ines de Castro, data: 08.04.2017 18:07, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Co tak naprawdę liczy się w życiu?

Opis fabuły

Tenley jest wyjątkowa. Ma wielką moc, o którą walczą Trojka i Miriada - frakcje, z których można wybrać tylko jedną, by spędzić tam Drugie Życie po Pierwszej Śmierci. Dziewczynie jednak nie spieszy się zbytnio, by dokonać wyboru, mimo że obie frakcje sięgają po najcięższe działa, by tylko ją zdobyć. Tenley nie ufa nikomu po tym, jak jej właśni rodzice umieścili ją w Prynne - ośrodku, w którym za pomocą tortur fizycznych i psychicznych, ma podjąć decyzję, gdzie trafi po śmierci. Czas bowiem nie jest jej sprzymierzeńcem, a sytuacji nie ułatwiają nowe nieprzyjemne niespodzianki oraz pojawienie się Killiana i Bow.

Opinia

Jest to moja pierwsza książka Geny Showalter, ale przyznaję, że już wcześniej chciałam sięgnąć po twórczość tej autorki. Podeszłam do tej powieści na luzie, z nadzieją na dobre młodzieżowe post-apo. Rzeczywistość natomiast okazała się zupełnie inna...
Większość historii poznajemy dzięki opisom głównej bohaterki. Wiemy tylko tyle, co ona, ale niektórych rzeczy możemy domyślić się szybciej. Mamy też przytoczone wymiany wiadomości między tajemniczym Archerem i Killianem a przywódcami ich frakcji. Dzięki temu możemy zagłębić się w strukturę Trojki i Miriady oraz lepiej poznać motywy, które kierowały naszymi cudownymi chłopcami w trakcie wykonywania zadania.


Tenley w założeniu chyba miała być silną dziewczyną, która jest niepewna swojej przyszłości. Niestety, wyszła nam może i silna, ale ciągle zmieniająca zdanie, mało inteligentna i powtarzająca słowo WOW osóbka. Jej postępowanie było dla mnie totalnie niezrozumiałe. Konsultowałam je też z kolegą, streszczając mu fabułę, ale on też stwierdził, że postać głównej bohaterki zachowuje się nielogicznie. Doskwierał mi także brak dokładnego opisu jej wyglądu - wiemy tylko, że to straszne chucherko, w którym zakochują się wszyscy jak leci. Natomiast chłopcy... ach, ci chłopcy! Oficjalnie deklaruję się jako Trojkanka, mająca słabość do Archera. Wszystko w nim wydawało mi się delikatnie i szczere. Z opisu przypomina mi postać Anioła z serii filmów X-Men. Killian oczywiście nie ułatwia wyboru między nimi, bo jest totalnym przeciwieństwem mojego "łucznika". W postaci tego mrocznego manipulatora urzekła mnie dynamiczność tego bohatera. Pięknie zostało pokazane, jak Killian uświadamia sobie, kim naprawdę jest i co czuje. Historia tych dwóch chłopaków wielokrotnie się przeplata i jest niezwykle zawiła, co czyni ich osobowości jeszcze bogatsze. Bohaterowie drugoplanowi dzielą się na bardziej i mniej dopracowanych. Jedni są jednopłaszczyznowi, inni natomiast zaskakują czytelnika różnymi cechami swojego charakteru.

Sam pomysł wykreowania dwóch walczących ze sobą frakcji jest bardzo ciekawy. Z wywiadu z autorką wiemy, że został zaczerpnięty z Biblii. Podziwiam autorkę za to, że każda z frakcji miała coś ciekawego do zaoferowania i nikt nie był całkowicie zły lub całkowicie dobry. Pod tym względem jest to bardzo realistyczne - świat składa się bowiem z różnych odcieni szarości. Zabrakło mi jednak jakiegoś konkretnego wprowadzenia w historię. Zostajemy brutalnie wrzuceni do świata, o którym wszyscy coś wiedzą, tylko nie my. Czytelnik musi sobie jakoś poradzić w tej sytuacji, ale nie ukrywam, że nawet na końcu powieści miałam pewne wątpliwości, jak, co i dlaczego zachodzi w Trojce, Miriadzie i Wielu Końcach. Odniosłam też wrażenie, że coś nie wyszło autorce w relacjach Tenley, Archera i Killiana. Być może nie miał być to typowy trójkąt miłosny, ale tak to wyglądało. Dziewczyna nazywała ich swoimi przyjaciółmi, ale moim skromnym zdaniem ich zażyłość była na zbyt wysokim poziomie, jak na przyjaciół.

Jak już wspomniałam, główna bohaterka nadużywa słowa WOW (kiedy już widziałam któreś kolejne WOW, chciałam rzucić książką i nigdy jej nie podnieść) oraz Zero, które jest jej przekleństwem. Obsesja Tenley na punkcie liczb jest natomiast fascynująca. Gra słów, wykorzystanie ich wieloznaczności oraz tajemnicza piosenka, którą dziewczyna ciągle nuci - te zagrywki językowe zostały znakomicie wymyślone i użyte w powieści. Oprócz tego pojawiło nam się wiele nowych zwrotów i terminów, których znaczenie albo jest wytłumaczone, albo musimy dojść do tego sami. Nie będę jednak zatajać, że mimo początkowej przyjemności, jaką sprawiło mi odkrywanie nowych smaczków w świecie Tenley, późniejsze niejasności robiły się męczące. Wydaje mi się też, że środkowa część książki jest najsłabsza - za dużo w niej wahań, zmiennych decyzji i zagadek. Na końcu akcja natomiast gna na łeb, na szyję i czyta się to z zapartym tchem, mimo że akcja rozgrywa się na wielu płaszczyznach życia i śmierci.

Okładka jest cudowna! Wydawnictwo zachowało tę z wydania oryginalnego i jest to jedna z najpiękniejszych w mojej biblioteczce. Tak fotogenicznego cudeńka dawno nie zdobyłam! Piękna kolorystyka, interesujący motyw klepsydry z przedstawieniem obu frakcji... śliczności! W wydaniu można znaleźć troszkę malutkich błędów, ale jest to bardziej wina korekty niż tłumaczenia.
Polecam tę książkę osobom o mocnych nerwach i dużej cierpliwości. Przyda się też chęć przeżycia niezwykłych przygód! Mimo że książka czasami jest nieco przewidywalna, jej tematyka i wykreowany świat nadrabiają to z nawiązką!
Autor: Skryta-Ksiazka, data: 08.04.2017 16:35, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

skrytaksiazka.blogspot.com

Siedemnastoletnia Tenley Lockwood, która posiada niezwykłą moc, od ponad roku przebywa w więzieniu Prynne, do którego wysłali ją rodzice przez to, że dziewczyna nie chciała dokonać wyboru, do której z dwóch frakcji jej dusza ma trafić po śmierci. Dwie walczące ze sobą frakcje - Trojka i Miriada zaciekle toczą bitwę o jej duszę. Jednak Ten decyduje się zostać Niezwerbowaną, gdyż w każdej z frakcji widzi mnóstwo zalet, jak i wad.. i ostatecznie nie chce wybierać. Żadna ze stron nie poddaje się. Chcą mieć Tenley po swojej stronie, więc wysyłają własnych Robotników, aby zwerbowali dziewczynę na swoją stronę.

Gena Showalter stworzyła bestsellerową serię o Alicji w krainie zombi, której nie miałam okazji jeszcze przeczytać, przez co było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki i zostałam pozytywnie zaskoczona. To co spotkało mnie na kratach tej powieści było zaskakujące. Co prawda książka nie będzie stanowiła mojego ulubieńca, jednak spodziewam się wiele w kolejnych częściach.. ponieważ TAK, TAK, TAK widziałam już zagraniczny opis drugiego tomu i zapowiedź trzeciego. Mam nadzieję, że to żadna pomyłka i serio tak będzie.

Nie polubiłam się zbytnio z główną bohaterką. Mimo, że narracja jest przeprowadzona tylko i wyłącznie z jej perspektywy, to zdecydowanie inne postacie interesowały mnie bardziej niż ona. Jeśli chodzi o Tenley - czasami była w porządku, bywały momenty kiedy irytowała mnie niesamowicie, ale podsumowując sądzę iż jest mi obojętna. Była bo była, chciała postawić na swoim i postawiła, buntowała się, ostatecznie chciała dobrze chociaż znów nie zawsze. Mam o niej mieszane zdanie. Została wykreowana na taką typową nastolatkę, którą często spotkamy w dystopiach młodzieżowych - dziewczyna silna, może wszystko, podbije świat. Właśnie taka ona jest. Mnie nie oczarowała, chociaż podziwiałam ją za odwagę i za to, że mimo wszystko nie ulegała.

Za to męscy bohaterowie są po prostu obłędni. Co prawda moje serce podbił Archer i od początku na sam widok jego imienia uśmiechałam się mimowolnie, to Killian też był niesamowitym gościem. Pomińmy, że oboje są urodziwi i mają cudowne, fantastyczne i genialne charaktery - bo tak jest i nie da się tego ukryć.. ale żadnemu z nich nie kibicowałam w związku z Tenley. Co jest najdziwniejsze - jeden z nich stał się bardziej przyjacielem, a drugi kimś więcej dla głównej bohaterki i nie wyniknął żaden trójkąt miłosny. Też jestem w szoku.

Na początku książki Ten przebywa w Prynne, w więzieniu gdzie jest bita i poniewierana. Jest tam też jedna dziewczyna o imieniu Sloan, która będzie miała swoje momenty w całej historii. Sloan polubiłam mimo tego jakie podejmowała decyzje. Wiem, że była bardzo zagubiona, zraniona i zrobiłaby wszystko aby osiągnąć sprawiedliwość dla samej siebie. Poznałam również Deacona, Claya, Kayle i Reeda (naprawdę świetne osoby) i chciałabym aby było więcej momentów z nimi w kontynuacji.

Pomysł na fabułę jest naprawdę intrygujący. Zaskoczyło mnie to, że cała historia ma drugie dno, w końcu porusza temat życia po śmierci. Bohaterowie mają dwie szanse na życie - Pierwsze Życie i Wieczne Życie zanim osiągną Spoczynek. Każda z frakcji ma swoje plusy, minusy i swoje racje. Ja od połowy książki wiedziałam jaką frakcję bym wybrała, nie tylko ze względu na bohatera który był po jej stronie, ale dlatego, że podzielam jej wartości.

Historia wciąga a akcja pędzi. Autorka ma płynny i plastyczny styl, który pochłania nas całkowicie. Rozdziały kończyły się w taki sposób, że nie dało się przetrwać czytania. Przypadło mi to do gustu, ponieważ czytając nie nudziłam się, tylko pochłaniałam kolejne strony. Oprawa książki jest cudowna, ogromnie podoba mi się grafika i cieszę się, że wydawnictwo postanowiło zostawić zagraniczną okładkę. Wydanie również jest świetne w środku, gdyż czytając rozdziały na pewno rzuci/lub rzuciło wam się w oczy co piszę pod każdym rozdziałem. Ma to związek z frakcjami. Więcej nie zdradzę. Dam wam szansę, abyście sami poznali tą książkę.

Zakończenie nie zdziwiło mnie pod jednym względem, bo troszkę podejrzewałam, że tak to może się skończyć. Jednak nie uważam aby było ono przewidywalne, ponieważ Tenley ma świetne relacje z obojgiem chłopców i ciężko stwierdzić co wybierze, jeśli w ogóle wybierze. Zranił mnie jeden moment, który nie wiem czy wybaczę autorce. Zobaczę co będzie w kolejnych tomach, bo nie tracę nadziei, że Gena Showalter wynagrodzi mi mój ból, który wstrząsnął mną na koniec.

Firstlife. Pierwsze życie jest świetną i wyciągającą dystopią młodzieżową. Bohaterowie są genialni a cały pomysł na historię ma przesłanie, drugie dno, które sami musicie odkryć. Książka ma zapewnić rozrywkę, ale dać też trochę do myślenia. Ja z niecierpliwością będę wyczekiwała drugiego tomu, ponieważ wiele spraw nie zostało wyjaśnionych a kontynuacja zapowiada się jeszcze lepiej niż część pierwsza.
Autor: Bookowa Dama, data: 07.04.2017 22:11, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Firstlife

O Genie Showalter usłyszałam przy "Kronikach Białego Królika", ale po przekartkowaniu kilku pierwszych stron "Alicji..." dałam sobie spokój. Jednak "Firstlife" zapowiadało się o wiele bardziej obiecująco i nie potrafiłam sobie odmówić przyjemności, jaką było przeczytanie tej książki.


Pomysł faktycznie nietypowy. Rzeczywistość, gdzie ziemskie życie staje się jedynie wstępem do tego wiecznego, gdzie Robotnicy Trojki oraz Miriady toczą walkę o duszę i starają się zwerbować na swoją stronę jak największą ilość osób - może miejscami to brzmi tandetnie, ale jak obiecująco! Szkoda tylko że pomiędzy to wszystko włożono kilka tak oklepanych wątków, które psuły nieco efekt i dawały wrażenia odgrzewanego kotleta. Zamiast postawić na coś zupełnie nowego, Gena Showalter decyduje się na powielanie, ale oprawione w atrakcyjniejsze i odrobinę nowe opakowanie. Niezbyt to rozbudowane, ale jednak dostajemy lekki zarys świata, który pozwala na zasianie ziarna ciekawości. Trzeba jeszcze dodać, że historia nadrabia płynną akcją, która nieustannie nam towarzyszy, krwawymi opisami i kilkoma brutalnymi scenami.

Na początku "Firstlife" wprost mnie oczarowało. Tanley miała w sobie trochę charakteru, nie była potulną dziewczynką. Przyszło jej zmagać się z osamotnieniem, stratą bliskich i torturami, a mimo to daje sobie radę i trzyma się swoich racji. Rozumiałam jej niepewność w podjęciu wyboru, dlaczego się buntowała, ale z czasem zrobiło się to nieco irytujące. Ten chyba sam a nie wiedziała, czego chce, autorka wykreowała ją na heroinę, która wiecznie się buntuje i mimo że udaje twardą babkę, to oczywiście ma złote i miękkie serducho.

Nie lubię takiej idealizacji bohaterów. A Tenley dodatkowo ma tendencję do częstego wzdychania do pewnego chłopaka, którego podobno powinna nienawidzić. W ogóle jej zachowanie przy Killianie jest, za przeproszeniem, żałosne. W jego obecności od razu pojawiały się motyle w brzuchu, dostawała małpiego rozumu i cała topniała pod jego spojrzeniem. Ogólnie rzecz biorąc, męscy bohaterowie byli dosyć słabo wykreowani, nie wyróżniali się niczym szczególnym, choć mieli w sobie potencjał.

I tak oto dochodzę do wniosku, że po obiecującym początku gdzieś musiało się coś popsuć i "Firstlife" stało się nieco oklepaną książką z ciekawym światem - to właśnie on wraz z wartką akcją są największymi zaletami tej książki. Czy polecam książkę? Zależy komu. Jeśli szukasz czegoś wyjątkowego i myślisz, że "Firstlife" wniesie coś świeżego, po części masz rację, pamiętaj jednak, że nie znajdziesz tu nic ponad to,co zazwyczaj oferują młodzieżówki.
Autor: Agniecha_, data: 03.04.2017 21:58, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Między piekłem, a niebem

Autorka sympatyzująca z zombiakami, a z drugiej strony miłośniczka Pisma Świętego. Dzięki takim fascynującym połączeniom Gena Showalter tworzy niezapomniane historie z nietuzinkowymi bohaterami. Po jej mocno uwspółcześnionej wersji „Alicji w krainie czarów” przyszedł czas na coś o wiele bardziej... duchowego, śmiercionośnego. Tym sposobem zafascynowała wszystkich swoją najnowszą książką „Firstlife. Pierwsze życie”. Pierwszą z trylogii Everlife, którą ma zamiar podbić także polski rynek wydawniczy.

Świat, w którym życie to dopiero początek, a śmierć nie oznacza jego końca. Dwie sfery, Miriada i Trojka, walczą o ludzkie dusze, bowiem to od decyzji konkretnego człowieka zależy, w której z nich spędzi Wieczne Życie. Los Tanley Lockwood wydaje się być przesądzony już od czasu narodzin, ale dziewczyna wciąż waha się ze swoim wyborem, nie zdając sobie sprawy, jak wiele od niego zależy. Obie sfery rozpoczynają zaciekłą walkę o życie dziewczyny wysyłając na misję swoich najlepszych Robotników.

Uwielbiam takie nieoczywiste książki. Wiążesz z jakąś powieścią wielkie oczekiwania i już na starcie załamujesz ręce, gdy pierwsze strony są mocno rozczarowujące. Nie dość, że mało wciągające, to w dodatku język mocno wulgarny, a jego charakter wymuszony. Masz jednak nadzieję i tym razem cię nie zawodzi, bowiem fabuła “Firstlife” mocno się rozkręca, dostarczając niespodziewanych emocji. I ciężko stwierdzić, czy to za sprawą pojawienia się wątku romantycznego, czy chwytu uderzającego prosto w serce każdej matki, ale naprawdę zaczyna nam zależeć na bohaterach. Rozwój wydarzeń, bądź co bądź bardzo makabryczny, nie pozostawia zbyt wielu złudzeń- koniec może być tylko jeden.

To po której stronie stanąć to tak naprawdę wielka loteria, gdyż i Trojka i Miriada ma swoje mocne, jak i słabe strony. Tenley ma jednak dodatkowe powody, aby wstąpić do jednej i drugiej. Nie mniej, odkrywanie kolejnych tajemnic, a także szokujące wydarzenia, mocno mieszają jej w głowie i naprawdę, ciężko jej się dziwić. Każdy miałby na jej miejscu rozterki czy wstąpić do przepełnionej miłością i oddaniem Trojki, czy do zaciekłej Miriady, w której może być naprawdę kimś. Tanley nie ustaje w swoim uporze, chce poczekać z decyzją do dnia poprzedzającego ukończenie przez nią pełnoletności. Bardzo ryzykowne, zważywszy na to, że na każdym kroku ktoś dybie na jej życie. Czy to odwaga, czy głupota, czy jej upór dyktowany jest egoizmem, czy altruizmem… nie nam to oceniać. Każdemu byłoby ciężko z taką decyzją wiedząc z czym to się wiąże.

Autorka zaczytuje się w Piśmie Świętym i nie ukrywa, że stanowiło ono sporą inspirację przy tworzeniu tej powieści. Co rusz odnajdziemy tutaj odwołania, do wiary chrześcijańskiej, do sfery duchowej każdego człowieka, gdzie sfery to odzwierciedlenie Nieba, w którym ostatecznie zjednoczymy się z naszymi ukochanymi, natomiast Niezwerbowani lądują w swoistym Piekle wśród szkarad i tortur, a dwójka wysłanników tj. Archer i Killian, to nietypowi aniołowie stróżowie. Z jednej strony tematyka jest interesującą, ale z drugiej dość ciężkostrawna. Niektóre rozwiązania są męczące, inne sytuacje- w szczególności ich powtórki mocno irytujące.

Bohaterowie niemalże tacy jak inni z literatury młodzieżowej. Nieokiełznani nastolatkowie szarpani hormonami. Dużo w nich gniewu, jeszcze więcej miłości i oddania. Aż serce się kraje. Tanley bardzo zawzięta, uparta, ale też i odważna. Próbuje rozważyć wszystkie opcje zanim podejmie ostateczną decyzję, która zaważy na jej życiu. Niestety, na pewnym etapie staje się w tym już nużąca. Dość zaskakującą postacią jest Archer, którego poznajemy w całkowicie odmiennej formie. Mocno zaskakujący, niezwykle oddany i tak skory do poświęceń. Jest gotów sprzymierzyć się z wrogiem byleby tylko uchronić ukochaną osobę. Za to Killian jako typowy Miriadczyk jest bardzo zawzięty. Dla niego liczy się tylko zwycięstwo bez względu na koszta. Jest typowym złym chłopcem, przez co staje się niezwykle pociągający. Jednakże to właśnie on przechodzi największą przemianę w tej całej historii.

Są takie powieści, które wywołują bardzo wiele skrajnych emocji. Podczas lektury będziemy płakać rzewnymi łzami, a autorka nie będzie miała obaw, żeby wyrwać nam serce. Taką książką jest właśnie “Firstlife”, która pomimo wielu odniesień do sfery duchowej potrafi być możliwie maksymalnie zaskakująca. Co rusz zmusza nas do refleksji, jednocześnie coraz bardziej wciągając w fabułę. Sprawia, że zakochujemy się w bohaterach i nienawidzimy ich wrogów. A na finiszu po prostu rzucimy książką w kąt, dosłownie, nie mogąc uwierzyć w to, że zostawiono nas z krwawiącym sercem.
Autor: Dobra.ksiazka, data: 03.04.2017 19:08, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Firstlife

Tenley Lockwood przebywa w Prynne, ośrodku dla trudnej młodzieży, która została tam umieszczona z wielu powodów. W tym miejscu młodzi ludzie poddawani są okrutnym torturom, by wreszcie ugięli się pod wolą rodziców i przyłączyli do poszczególnej frakcji. Świat, w którym dorasta Ten jest podzielony na Miriadę, Trojkę i Wiele Końców. Jej ojciec przyzwalając na tortury chce w ten sposób osiągnąć sukces i sprawić, że córka przyłączy się do Miriady. Jednak póki co Ten pozostaje w grupie Niezwerbowanych, choć po śmierci wiąże się to z przebywaniem w krainie pełnej zła. Życie doczesne nie jest tutaj traktowane jak coś niezwykle ważnego, raczej jako wędrówka, która szybko się kończy. Istotne jest życie pośmiertne, gdy dusza trafia do jednej z tych trzech krain. Zarówno Miriada jak i Trojka rywalizują o swoich członków i obie pragną mieć u siebie Tenley, dlatego na drodze dziewczyny stają Archer i Killian. Obu poznaje jeszcze w Prynne i każdy z nich w odmienny sposób próbuje przeciągnąć dziewczynę na swoją stronę. Jednak czy Ten jest gotowa podpisać umowę z frakcją?
Gena Showalter zyskała moją sympatię z każdym kolejnym tomem "Alicji w krainie zombi", dlatego z wielką chęcią zabrałam się za jej nową powieść. Autorka tym razem skupiła się na tak zwanym Pierwszym życiu bohaterów, dając jednocześnie przedsmak tego, co go czeka po śmierci. Chyba jeszcze nie miałam do czynienia z tego typu historią, jestem zatem miło zaskoczona tym pomysłem. Jednak oprócz tego powieść miała kilka mankamentów. Przede wszystkim postać głównej bohaterki niekiedy doprowadzała mnie do szału. Tenley z pewnych powodów jest ważna dla obu frakcji, więc miała wokół siebie mnóstwo ludzi próbujących ją przekonać do umowy, jednak nastolatka kompletnie nie wie, czego chce od życia. Nieprzemyślane decyzje i działania często przynosiły więcej szkody niż korzyści. Jej niezdecydowanie było bardzo męczące, dlatego wolałam skupić się na śledzeniu przygód Archera, Killiana i Sloan. Pani Showalter po raz kolejny wykreowała ciekawe męskie postaci, o zróżnicowanych charakterach i podejściu do różnych spraw. Jedyne, co mnie irytowało to ich trójkąt miłosny z Ten, który jest już za bardzo oklepanym schematem w powieściach dla młodzieży. Wykreowany świat przypomina mi ten, który poznałam w "Niezgodnej", niemniej jednak mam nadzieję, że w kolejnej części frakcje zostaną nam bliżej przedstawione. Styl Geny Showalter się raczej nie zmienił, nadal stawia bardziej na ekspresywne dialogi, niż nudne opisy i to jest kolejny plus tej powieści.
Podsumowując "Firstlife" nie jest idealną pozycją i troszkę szkoda, że nie została bardziej dopracowana, gdyż ma potencjał. Sądzę jednak, że tak jak w przypadku Alicji każdy kolejny tom będzie lepszy od poprzedniego.
Autor: Eviline, data: 03.04.2017 17:03, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Inwazja Czytadełek o "Firstlife"

Życie zaczyna się dopiero po śmierci, dla tej historii właśnie taka jest rzeczywistość, tylko umiera się szybciej, a każdy musi do dnia swojej śmierci wybrać frakcję do której dołączą- Trojkę, lub Miriadę, obie toczą zażarty bój o Niezwerbowanych. Tenley od zawsze posiadała ogromny dar, moc tak wielką, że obie frakcje pragną mieć ją po swojej stronie. Mimo wszystko Ten nie chce opowiedzieć się za żadną stroną, a niedługo ma się przekonać, że takie niezdecydowanie i zwlekanie przynosi niekoniecznie dobre skutki.

Trójkąt miłosny! Tak, nikt by się nie spodziewał, że to już tryliardowa powieść z trójkątem miłosnym (bo przecież przy każdej nastolatce zawsze kręci się dwóch chłopaków, tak?). Poznajcie Kiliana i Archera, dwóch adonisów, którzy kręcą się wokół naszej głównej bohaterki. Kilian jest aroganckim, zapatrzonym w siebie egoistą, a Archer... Hem... Archer też jest przystojny. Kogo wybrała Tenley? Oczywiście Kiliana, co możemy poznać po większym skupieniu się na jego osobie i cechach w książce. Tak, dobrze się czyta książki z trójkątem miłosny, ale to jest temat wałkowany od lat i nic nowego nam to już nie wniesie. Możemy jednak zawsze skoncentrować się na głównej bohaterce, która nie grzeszy inteligencją, jest bardziej łatwowierna niż dziecko, a mimo to uważa, że jest dość aspołeczna i zamknięta na innych. Cóż, z większą sprzecznością się jeszcze nie spotkałam

Powieść jaką jest "Firstlife" z pewnością przynosi wiele sprzeczności, między innymi dlatego, że bardzo kojarzy się z wieloma innymi książkami, przykładowo z "Niezgodną" V. Roth, albo z "Plagą samobójców" S. Young, co mówi nam, że nie jest łatwo napisać książkę bez (nawet przypadkowego) wzorowania się na tym co przeczytaliśmy. Pozytyw jest taki, że jeśli ktoś jest fanem wymienionych powyżej książek, to może po tę sięgnąć bez wahania, inaczej jest z tymi, co jeszcze mają lekkie uprzedzenia. Historia, która jest zawarta w tej książce, nie mówi nam praktycznie nic. Często błądziłam i szukałam odniesienia do tego, co autorka wymyśliła i nam podała na tacy, jednak dla mnie motyw przewodni był niemal niewyczuwalny, niezbyt było wiadomo o co chodzi samej autorce, a bohaterka chyba nie wiedziała nic o tym, co robi. Tak, dostajemy świetną akcję, ciągle coś się dzieje, nie ma momentu, byśmy się nudzili, jednak ona do niczego nie prowadzi. Do teraz nie mam pojęcia o co chodziło (a może po prostu nie umiem czytać ;) ). W dodatku jeśli myślicie, że przez całą książkę poznacie moc głównej bohaterki, to jesteście w błędzie, nie znajdziecie wzmianki o tym, a przecież książka nie należy do tych króciutkich. Nie wiem dlaczego autorka nam tego nie zdradziła, ale przecież nie opisała też dokładnie świata w jakim się poruszamy., czasami zmieniała wygląd bohaterów (a szkoda), nie mamy pojęcia też o ludziach odpowiedzialnych za frakcje. Jedyne co muszę przyznać, to fakt, że zakończenie książki sprawiło, że moja ocena jest wyższa, ale mnie łatwo przekonać samymi zakończeniami, bo wiadomo, że dobrze napisane zakończenie jest większością sukcesu, ludzie po prostu je najbardziej zapamiętują i dlatego strasznie oddziałuje to na ocenę końcową.

Podsumowując: książka wciąga mimo swoich błędów, zmarnowany potencjał książki, bohaterowie naiwni i płytcy, w dodatku mamy standardowy trójkąt miłosny, historia nie należy do najlepszych, ale za to okładka jest przepiękna. Wyczuwam, że to kolejna książka z tych, które albo się kocha, albo nienawidzi. Cóż, ja się bardziej skłaniam ku tej drugiej opcji, a wy?

Inwazja Czytadełek
Autor: Śnieżynka, data: 02.04.2017 20:04, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Firstlife. Pierwsze życie.

Opis z okładki mnie zaciekawił, ale już po pierwszych 50 stronach miałam wrażenie, jakbym czytała Niezgodną tylko dobrze przerobioną.
Tutaj mamy sfery, tam były frakcje. Tu są Niezwerbowani, tam byli Niezgodni.

„Istnieje garstka ludzi, którzy tak jak ja nie wiedzą, po której stronie się opowiedzieć. Dostrzegamy zalety obu sfer. Widzimy również ich wady.
Nazywa się nas Niezwerbowanymi.” (str.29).

Różnica jest taka, że w Niezgodnej ludzie wybierali frakcję na podstawie testu, tutaj dokonują wyboru sami. Poza tym, frakcję zmieniało się, po osiągnięciu odpowiedniego wieku. By dostać się do sfery, trzeba umrzeć…

Uwielbiam Niezgodną, Igrzyska Śmierci i inne tego typu powieści. Choć z początku bałam się, że ta książka będzie zbyt podobna do tamtej, to porównywanie szybko wyparowało mi z głowy. Sfery to coś zupełnie innego niż frakcje i działają na innej zasadzie. Werbowanie żywych do sfer to istna tragedia, jeśli człowiek nie chce podjąć decyzji, jakiej oczekują od niego inni, w tym jego własna rodzina. A Tenley właśnie taką tragedię przeżywa. Jej własna rodzina zamyka ją w zakładzie, okrutnym więzieniu, którego naczelnik robi wszystko, by zmusić dziewczynę do wybrania tej drogi, jakiej oczekują jej rodzice. Zwłaszcza ojciec nie cofnie się przed niczym- nawet torturowaniem własnej córki do granic jej wytrzymałości- gdy zbyt wiele ma do stracenia!

W powieści jest kilka drobnych smaczków, które dodają na swój sposób humoru.

„Naukowcy udowodnili, że dwie (lub więcej) lampki wina dziennie w znacznym stopniu ograniczają ryzyko zawracania sobie dupy rzeczywistością”.(str. 94)

Dla niektórych plusem też na pewno będzie fakt, że w powieści fruwały flaki, krew, czyjeś oko, czasem noga ;) Ja raczej nie przepadam za tym, aczkolwiek rozumiem, że tego typu literatura musi mieć dobrą akcję okraszoną taką pikanterią. Może nie cały czas, bo ilości hurtowe momentami się kończą, ale nie definitywnie.

Chyba najbardziej podobała mi się technologia, jaką dysponują obie sfery. Zasady są fajnie obmyślone, reguły gry ciekawe, np. opuszczanie skorupy, albo zablokowanie kogoś w niej, by nie mógł ani się w niej ruszać, ani z niej wyjść.

Wątek romantyczny oczywiście jest. Pewnie dla takich czytelników jak ja- uwielbiam je, choć znam powieści, w których nie występuje, a książki są świetne. Tutaj mam mieszane uczucia. Niestety czegoś zabrakło. Bardziej mi się podoba sam świat przedstawiony, walka między sferami i relacje między bohaterami, niż ten wątek, który powinien przyciągać moją uwagę (a tak było właśnie w Niezgodnej, kleiłam się do związku Tris i Four jak Kropelka do rąk). Zdecydowanie podoba mi się postać Archera, choć wg Ten facet bardziej nadaje się na idealnego starszego brata, niż obiekt westchnień. Ja uwielbiałam te momenty, gdy on wychodził na scenę, natomiast nie rozumiem zupełnie uczuć dziewczyny. Nie poczułam chemii tam, gdzie czuła ją ona.

Ten momentami denerwuje, zwłaszcza gdy zaczyna zbyt mocno zastanawiać się, która sfera bardziej jej odpowiada. Ja prawie od początku wiedziałam, którą z nich bym wybrała, a ta dziewczyna miała problem. Jej charakter był dla mnie drobną tajemnicą i nie do końca wiedziałam, jaka jest. To bardziej podobało mi się u Tris z Niezgodnej, jej zdecydowanie i poświęcanie dla innych. Z drugiej strony Ten ma podobno niezwykłą moc, która to właśnie jest powodem takiej nagonki na nią ze strony sfer. Każda chce ją dla siebie. Niestety ja w tej dziewczynie nie widziałam tego, co sfery, żadnej specjalnej mocy i dlatego tak wielką nadzieję mam odnośnie kolejnej części. Liczę na to, że cuda, niezwykłości i w ogóle to całe światło, moc i szał wypłyną z dziewczyny z całą swoją potęgą, gdy nadejdzie odpowiednia chwila. Oby w kontynuacji.

Tyle stwierdzam po lekturze Firstlife. Z niecierpliwością czekam na kolejną część. A na koniec jeszcze dodam, że jeśli lubicie wywiady z autorami, to na końcu książki właśnie to znajdziecie. I przyznam, że pytania, które postawiono pisarce, były bardzo trafione i dały mi odpowiedzi na kilka własnych pytań.
Autor: BookParadise, data: 02.04.2017 15:10, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

BookParadise

"Każdy może się potknąć. I kiedy pewnego dnia się potkniesz, a na pewno się potkniesz, bez dwóch zdań, wtedy ktoś będzie musiał pomóc ci wstać. Czy znajdzie się ktoś taki? Czy może ustawi się kolejka tych, którzy będą chcieli skopać cię, póki leżysz?"


Po jakże fenomenalnej serii "Kroniki Białego Królika" Geny Showalter moje serduszko pękło na pół i długo nie mogło pozbierać się po skończeniu przygody z jej twórczością. I kiedy zobaczyłam, że jej kolejna książka pojawiła się w zapowiedziach musiałam ją zdobyć. Nie było nawet innej opcji. I z całą pewnością nie żałuję swojej decyzji. Gena ponownie zawładnęła moim sercem. Łamała je, rozrywała i sklejała.

"Firstlife. Pierwsze życie" przenosi nas do zakładu psychiatrycznego, w którym znajduje się główna bohaterka Tenley. Dziewczyna trafiła tam, ponieważ nie chce zrobić tego, co nakazują jej rodzice, dla których ważniejsze od dziecka są dobra materialne oraz drugie życie, te które otrzymają po śmierci. Życie ludzkie składa się z dwóch etapów, tego ziemskiego i pozaziemskiego. W "Firstlife" jesteśmy zabierani do  świata, gdzie dwa pozaziemskie miejsca toczą ze sobą wojnę. Trojka oraz Miriada walczą wzajemnie ze sobą o dusze, bowiem kiedyś ktoś musi wygrać w ostatecznym starciu. Tym razem stawką jest Tenley, która nie jest niczego świadoma. Ten bowiem jest pewna, że nie pójdzie do żadnego z tych miejsc i trafi do Wielu Końców. Jest to jej jedyna alternatywa, a pogłoski mówią, że jest to straszne miejsce, pełne cierpienia i okrucieństwa.

"- No co? Mój zegar żołądkowy głośno tykał. Miałam ochotę zajść w ciążę spożywczą.
- W takim razie dobrze, że zrobiłem dziury w cieście."

Trojka jest miejscem okutym dobrą sławą, gdzie każdy ma takie same prawa. Jest to piękne miejsce, gdzie dobro jest dobrem, a zło to zło. Podstawową wartością jest równość. Ale nie ma przecież miejsca idealnego, prawda?
Miriada natomiast jest miejscem, które jest przepełnione intrygami, a Miriadczycy aby pozyskać nowe dusze są w stanie wiele oferować. Miejsce to owiane jest złą sławą. Tutaj jest pełno luksusów, ale otoczenie jest brzydkie.
Jednak każdy kij ma dwa końce... Czy ludzie mówią prawdę o tych miejscach? A może to tylko plotki?

W "Firstlife" życiem ludzkim władają istoty, które żyją poza śmiertnie. Każdy może trafić do jednego z tych miejsc, jednak musi wybrać za życia swoją drogę. Jednak aby tam trafić należy podpisać pakt lub wyrazić zgodę na trafienie do tamtego miejsca. Prawda nie jest pewna, bowiem obie pozaziemskie rasy rozsiewają na swój temat plotki.
Czy umieszczenie fabuły w takim świecie podobało się mi? Oczywiście, że TAK! Ta fabuła jest taka wyjątkowa, niepowtarzalna i pomysłowa, że przepadłam całkowicie w świecie wykreowanym przez Showalter. Zacznijmy jednak najpierw od psychiatryka. TOTALNA MIAZGA! Będąc tam i czytając myśli głównej bohaterki, która jest niepoczytalna, całkowicie wczułam się w jej rolę. W pewnym momencie byłam nią i czułam wszystkie jej emocje. Miałam wrażenie, jakbym to ja znalazła się w psychiatryku i była niespełna rozumu. No dobra, może i główna bohaterka nie do końca jest taka świrnięta. Owszem, ma trochę w głowie nie po kolei, ale do jej stanu doprowadził ją rok spędzony w tym miejscu. Aby przetrwać musiała mordować, bić się, po prostu walczyła o swoje. Jednak jej myśli często przerażały mnie. Ona łyżeczką potrafiła zabić!
Panował totalny chaos, który mimo wszystko podobał się mi, ale doprowadzał także do momentów, że gubiłam się w fabule. Przemyślenia Tenley przez większość czasu nie miały żadnego ładu i składu. Jej obsesja na punkcie liczb czasami mnie irytowała, ale to tylko małe wady. Jednak najważniejszym atutem Ten jest jej silna wolna, której najokrutniejsze tortury nie potrafią złamać.
W książce jest także dwóch głównych bohaterów Archer oraz Killian. Archer jest chłopakiem o dobrym sercu. Jest idealnym przyjacielem, który potrafi poświęcić bardzo wiele dla drugiej osoby.
Killian natomiast jest typowym złym facetem o ukrytym dobru. Oczywiście dwóch chłopaków polubiłam, bo są naprawdę zabawni w swoich przepychankach słownych, ale mają także dobre serce.

"Naukowcy udowodnili, że dwie (lub więcej) lampki wina dziennie w znacznym stopniu ograniczają ryzyko zawracania sobie dupy rzeczywistością."

W "Firstlife" bardzo dużo dzieje się. Nie brakuje emocji i momentów napięcia. Tortury, jakim poddawane są osoby stacjonujące w psychiatryku robią wrażenie i są naprawdę wstrząsające. Miejsce to okute jest złą sławą i łamie silną wolę. Bardzo podobała się mi także walka między Miriadą i Trojką. Zdecydowanie robiła wrażenie. Nieco zaskoczyło mnie, że książka ma mieć kolejny tom, bo obawiam się, że może to być nadmiar, ale okaże się wszystko później. W pierwszym tomie autorka czasami skupiała się na mało ważnych sprawach, ale nie odebrało to uroku książce. Wyjątkowy i niepowtarzalny klimat zdecydowanie są jej atutem, a psychiczne rozterki bohaterów wprawiają w osłupienie.
Zachęcam do sięgnięcia po książkę, zdecydowanie was zaskoczy.
Autor: redgilbooks, data: 01.04.2017 10:25, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Dla fanów fantastyki

Każdy z nas pragnie decydować o swoim życiu. Niekiedy rodzice mają wobec nas inne plany. Jak sobie z tym poradzić?

‘’Podobno historię piszą ci, którzy przeżyli, ale wiem, że to nie zawsze prawda. Nazywam się Tenley Lockwood. Wkrótce będę martwa. Oto moja historia - lecz mój koniec jest dopiero początkiem.’’

W świecie Ten przed osiągnięciem pełnoletności musisz zdecydować do jakiej frakcji chcesz należeć. Są dwie - Trojca i Miriada. Obie zaciekle walczą o duszę Niezwerbowanych.

Tenley Lockwood ma siedemnaście lat. Rodzice chcą przymusić dziewczynę, aby wstąpiła do Miriady. Jednak Ten pragnie, aby to ona mogła decydować o swoich wyborach i nie reaguje na ich prośby. Kiedy się urodziła jej rodzice podpisali cyrograf z Miriadą. Głosi on, że zanim dziewczyna osiągnie pełnoletność przymierzy się z ich frakcją. W przeciwnym razie stracą wszystko co osiągnęli. Pieniądze, prestiż i sławę. Jej ojciec, który jest senatorem nie może na to pozwolić. Wysyła dziewczynę do ośrodka dla obłąkanych z nadzieją, że to złamie dziewczynę. Jest torturowana, poniżana, ale i to nie zmienia jej decyzji.
Obie frakcje wysyłają do niej swoich Robotników. Archer i Kellan za wszelką cenę mają zwerbować dziewczynę do swojej. Dla nich obu przekonanie dziewczyny jest sprawą najwyższej rangi, gdyż dziewczyna jest kimś rzadkim, cennym i potężnym.
Tenley jest niezdecydowana i obawia się, że podejmie zły wybór. Jednak dziewczynie nie jest dany wystarczający czas. Obie frakcje są zniecierpliwione czekaniem, a jedna z nich nie zamierza dłużej czeka. Tenley grozi niebezpieczeństwo. Jednak to dopiero początek jej problemów.

Wiedziałam, że ta książka może być intrygująca. Przed jej premierą miałam ochotę ją przeczytać.
Niestety na początku trudno było mi się w nią wczuć. Jest to raczej spowodowane tymi dziwnymi nazwami w których nie mogłam się połapać. Dopiero gdzieś w połowie książki wiedziałam już mniej więcej co i jak.
Sama bohaterka jest dość silną osobą, ale jednocześnie zagubioną i niepewną. Pragnie sama decydować o swoim życiu i być kochana. Miała wielki żal do rodziców o zgotowanie jej takiego losu. Z drugiej strony wiedziała, że te przeżycia ją wzmocniły. Naprawdę polubiłam Tenley, ale z czasem zaczęło irytować mnie to jej niezdecydowanie. Już nie tylko w kwestii wyboru frakcji, ale i pomiędzy Archerem i Kellanem. No kurczę, miałam wrażenie, że się nimi bawi i testuje ich cierpliwość.
Moim zdaniem męskie postacie są dobrze wykreowane. Autorka stworzyła dwa przeciwieństwa siebie. Dobry i wyrozumiały Archer, oraz Kellan mroczny i zazwyczaj biorący to czego chce. Trudno mi stwierdzić, którego polubiłam, bo oboje są świetni.
Jeśli chodzi o fabułę było różnie. Raz zanudzała, by za chwilę czytelnik nie mógł się oderwać od historii. Jednak takich momentów na szczęście nie było dużo, bo bohaterowie wciąż uciekali przed niebezpieczeństwem. Dzięki temu ta powieść przez większość stron była dynamiczna.
Nie zabrakło też nieoczekiwanym zwrotów akcji i momentów, które wciskają w fotel. Nie mogę zaprzeczyć, aby końcówka mnie nie zaskoczyła. Naprawdę nie wiedziałam, że książka skończy się w tak napiętym momencie!

Autorka stworzyła lekką, młodzieżową fantastykę. Jest bardzo ciekawa i miała parę słabszych momentów, ale warto po nią sięgnąć. To opowieść o miłości, przyjaźni i wyborach. O poszukiwaniu siebie i własnego miejsca w świecie w którym żyjemy. W książce są takie momenty, które czytelnika rozbawią, a czasem zwyczajnie zmuszą do zastanowienia.
Mam nadzieję, że prędko będzie druga część. Jestem ciekawa dalszych losów bohaterki, oraz Kellana i Archera. I całego świata jaki autorka wykreowała, bo chcę poznać bliżej, to drugie życie. Obym nie musiała długo czekać! ''Firstlife. Pierwsze życie'' może okazać się interesującym cyklem, który pewnie jeszcze nas zaskoczy.
Autor: Półka na książki, data: 31.03.2017 18:06, ocena: 2,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Firstlife

Nie cierpię trafiać na złe książki. Nie znoszę tępych bohaterów, absurdalnej akcji i kalekiego stylu ich autorów. Mają one jednak jeden atut - wzbudzają emocje (chociaż niekoniecznie te pozytywne).
Wiecie, jakich książek nie lubię jeszcze bardziej? Nijakich.
Dokładnie takich jak nowa powieść Genny Showalter.

Carpe diem, YOLO, live boldly - w końcu życie masz tylko jedno.
Co jednak, jeśli nie do końca jest to prawdą? Jeśli Pierwsze Życie to tylko krótki przystanek przed tym Wiecznym, a ty już zaraz będziesz musiał zdecydować, gdzie je spędzisz?
Trojka czy Miriada - po której stronie się opowiesz? A może zostaniesz Niezwerbowanym i jak Tenley postanowisz grać (i żyć) według własnych zasad...?

Genna Showalter zasłynęła serią książek o przygodach Alicji i stada zombie. I chociaż nie czytałam jej Kronik Białego Królika, to entuzjastyczne o nich opinie sprawiły, że (troszkę bezpodstawnie) uważałam Showalter za dobrą autorkę i z ogromnym zapałem zabrałam się za "Firstlife". Czytałam, czytałam i czytałam, a mój zapał topniał szybciej niż Big milk w pełnym słońcu. Dawno nie trafiłam na tak nijaką (albo wręcz byle jaką) książkę. Wszystko było w niej nie tak i na nic nie czekałam tak bardzo jak na dotarcie do jej ostatniej strony i skrócenie swej męki.
Tenley nie jest irytująca. Nie jest głupia. Jest po prostu tak tępa, pozbawiona logiki i konsekwencji, że odchodząca od Christiana Ana to przy niej mistrzyni zdecydowania. Została okrzyknięta Wybranką, przez co stała się obiektem, który posiąść chce każda z obu sfer. Nie wiemy jednak, co sprawia, że Ten jest wyjątkowa, nie wiemy również na czym polegać ma jej dziejowa misja, wiemy za to, że do przekupienia jej i zrobienia z mózgu papki wystarczy czekolada w dłoni i kaloryfer na brzuchu. Uparcie odmawia przystania do Trojki i ucieka przed Miriadą, chociaż nikt - a już najmniej ona sama - nie ma pojęcia, z jakiej to właściwie przyczyny. Jestem w stanie zrozumieć wszystko, że można (a czasem nawet trzeba) się buntować, ale bunt dla samego tylko buntu jest z lekka absurdalny. Uważam też, że autorka nie do końca poradziła sobie z kreacją sfer - daje nam tylko pobieżne informacje o nich, a krótkie wstawki (motta? przykazania?) przed niektórymi rozdziałami, choć ciekawe, to trochę za mało, by na ich podstawie wyrobić sobie opinię czy to na temat Trojki, czy Miriady. Jednym z bardziej interesujących (i niestety nielicznych) fragmentów były króciutkie listy, które władze sfer wymieniały ze swoimi robotnikami, Archerem i Killianem. Ci zaś to bodaj jedyni bohaterowie z potencjałem - sarkastyczni, inteligentni i z jakimikolwiek wartościami. I chociaż Showalter musiała zarzucić banałem przy tworzeniu ich wyglądu zewnętrznego - bo obaj są nad wyraz przystojni, atletyczni i wręcz do schrupania- to można na to przymknąć oko. W całym gąszczu minusów jest to naprawdę drobnostka.
Do szału doprowadzało mnie powtarzane do znudzenia przez Tenley "Zero!" - ni to przekleństwo, ni okrzyk zdumienia, najczęściej rzucane przez nią w zupełnie randomowych sytuacjach. Zresztą cała akcja prowadzona była niesamowicie chaotycznie, a następujące po sobie wydarzenia bardzo często nie miały ze sobą absolutnie żadnego związku przyczynowo-skutkowego. Brak logiki, brak ciekawych zwrotów akcji i brak polotu - tak oto, w najprostszy sposób, podsumować można "Firstlife. Pierwsze życie".

Najgorsza książka, na jaką można trafić to zdecydowanie nudna książka. Taka, która niczym nie intryguje, a jej czytanie można porównać do stąpania po rozżarzonych węglach - ani to przyjemne, ani potrzebne. Książka, która nudzi, irytuje i męczy, i skutecznie zniechęca do innych powieści jej autora. Właśnie taką pozycją okazało się "Firstlife. Pierwsze życie" Genny Showalter. I całe szczęście, że jest już za mną, a ja nie mam zamiaru sięgać po jej kontynuację.
Bo wszystko ma swoje granice. Nawet mój masochizm.
Autor: Thievingbooks, data: 30.03.2017 18:53, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Firstlife

Pamiętacie serię "Alicja w krainie zombi"? Swego czasu kolejne tomy podbijały moje serce i przyznaję, że choć historia była trochę cukierkowa, to wracam do niej z wielkim sentymentem. Jest coś takiego w twórczości Geny Showalter, że nie sposób oderwać się od jej książek. A dziś, gdy pojawiła się kolejna propozycja nowej serii - Firstlife, w której pierwszy tom zapowiada się naprawdę obiecująco, mam przeczucie, że kolejna lektura stanęła w kolejce do podboju moich czytelniczych uczuć.

Fabuła subtelnie wkracza w kanon powieści fantastycznej, gdzie po części mamy do czynienia z powieścią młodzieżową, a po części wywróconą do góry nogami powieścią dystopijną. A jak wiadomo, ten ostatni gatunek mocno konkuruje z jednym z najlepszych w gronie powieści kierowanych do czytelników, bo od wielu lat antyutopje/dystopie intrygują i zapewniają czytelniczą ucztę na najwyższym poziomie. Jestem wielką fanką tego gatunku, więc to właśnie przekonało mnie do książek autorki - w serii Kroniki białego królika antyutopijny świat był naznaczony nalotem zombi. W najnowszej książce autorki mamy coś lepszego - otwiera nam ona możliwość zagłębiania nieskończoności życia, bo śmierć nie niesie ze sobą nicości. Wręcz przeciwnie! Dopiero po zakończeniu pierwszego życia bohaterowie rozpoczynają swoją największą przygodę.

Tenley zbliża się do swoich osiemnastych urodzin, a te jednoznacznie warunkują podjęcie decyzji, gdzie dziewczyna trafi po śmierci. Ma tylko dwa rozwiązania - Trojkę lub Miriadę, frakcji które zacięcie walczą o dusze Niezwerbowanych i nie cofną się przed niczym. Jednak wyznawane przez nich zasady nie są do przyjęcia, szczególnie dla głównej bohaterki, która - nie inaczej! - dostała od autorki cały zapas wiarygodnych cech charakteru, a w tym roztropność i zdolność do logicznego myślenia. To jednak prowadzi do kłopotów, bo jak wiadomo, ten kto chce wiedzieć za dużo, może srogo tego pożałować. Pech chciał, że naznaczona w chwili narodzin dziewczyna jednocześnie kryje w sobie wielką moc co stanowi nie lada kąsek dla obu frakcji, które podejmą się nieczystej gry, by przeciągnąć ją na swoją stronę.

Fabuła powieści nie jest skomplikowana - bardzo łatwo odnaleźć się w nowym świecie, który w dodatku został przedstawiony bardzo obrazowo. Frakcje i ich działania są łatwe do zrozumienia dla czytelnika, a bohaterowie obdarzeni indywidualnymi cechami charakteru stanowią spory kalejdoskop postaci w świecie, który tak naprawdę nie ma granic. Gena Showalter doskonale się spisała i w swojej nowej serii pokazała się od najlepszej strony - w całe fabule wyczuwalna jest jej lekka ręka do kreacji świata przedstawionego, a kłębiące się na każdej stronie emocje trafiają do czytelnika z miejsca. Przez to nie sposób nie polubić tej historii - za jej pomysłowość, styl i intrygujący świat.

Jestem pod wrażeniem, ale nie ukrywam, że liczyłam na to, że autorka mnie nie zawiedzie. Znam wszystkie jej serie i chociaż wiem, że kierowane są do młodzieży - nie mam nic przeciwko przyznając się, że bardzo je lubię. Właściwie uważam, że poza nastoletnimi bohaterami cała reszta jest kierowana do starszego czytelnika, a w pierwszym tomie Firstlife można wyczuć większą dojrzałość zarówno fabuły jak i głównej bohaterki. Bardzo łatwo jest stanąć po stronie Tenley, szczególnie że jej emocje widać jak na dłoni a te trafiają do czytelnika raz dwa. To dobrze rokująca na przyszłość seria, którą mogę polecić z czystym sumieniem.
Autor: Książkowe Zacisze, data: 30.03.2017 17:52, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Daj się zwerbować!

„Wolę, żebyś była moim szczęśliwym wrogiem niż smutnym przyjacielem.”


Wielokrotnie miałam przyjemność, niekiedy wątpliwą, kroczyć umysłem i wzrokiem po dystopijnych stepach, więc wiem, jak trudno znaleźć w tej schematycznej dżungli coś oryginalnego. Kiedy stale napotkasz na swej drodze epidemie, rozpacz czy władców-rzeźników, stopniowo zaczynasz uodparniać się na płacz wdów i smutne spojrzenia sierot, a z każdej kolejnej podróży, do zdegradowanych światów, przywozisz coraz większe słoiki irytacji.
Mimo sporej kolekcji takich słoików, nadal kocham historie o podzielonych społeczeństwach, walczących z systemem i chętnie odwiedzam każdy nowo otwarty, dystopijny przybytek.
Z mojej ostatniej wyprawy, oprócz małego słoiczka irytacji, przywiozłam, ku własnemu zaskoczeniu, wiadro dobrego dowcipu i banana na twarzy!


Niczego nieświadoma, otworzyłam "Firstlife. Pierwsze życie" i BUM! Na powitanie zostałam zdzielona trojkańsko-miriadzkim humorem i połaskotana pozytywnie głupawymi żarcikami.
Szok i niedowierzanie! W końcu książka, która zaskakuje i pachnie świeżością od pierwszych stron. Muszę przyznać, że Gena Showalter zapunktowała, aranżując moje spotkanie z główną bohaterką w lokalnym wariatkowie oraz przedstawiając mi ją, jako zdrowo stukniętą ofiarę rodziny i systemu.
Polubiłam Ten, liczbową maniaczkę, choć na przyjaźń z pewnością jeszcze za wcześnie. Spodobało mi się wprowadzenie do gry męskich przedstawicieli Trojki i Miriady, którzy mieli ją zwerbować i na pierwszy rzut oka wydało mi się, że "Firstlife" będzie czymś Genialnym, przez duże G. I było tak przez całkiem sporo stron, aż tu nagle, coś jakby powiedziało autorce: już czas popsuć humor tej naiwnej istocie, która zwierzyła ci skrawek swojego pierwszego życia. A autorka, niestety, posłuchała tego głosu...


Przekombinowała. I to porządnie.
Wszystko szło dobrze, humor tryskał z każdego rozdziału, akcja nie zwalniała nawet na moment, panowie werbowali, jak mogli, a mimo to… zaczęłam gubić wątek. Czytam, czytam i w pewnej chwili zadałam sobie pytanie: czy ta historia ma jeszcze jakikolwiek sens?
Nie ukrywam – zwątpiłam. Zalała mnie tak wielka fala akcji, że aż mój mózg przestał ogarniać, co się dzieje. Do tego główna bohaterka, pod wpływem męskiej obecności, dostała małpiego rozumu i zaczęła trochę przypominać pustą, stereotypową nastolatkę. A jakby tego było mało, panowie zaczęli walczyć o stanowisko samca alfa, czym również mnie denerwowali. Szczerze powiedziawszy, autorka jakoś niespecjalnie przyłożyła się do wykreowania tych męskich postaci i chwilami miałam problem z odróżnieniem, niby kontrastowych panów. Co dziwne, ani Archer, ani Killian mnie w sobie nie rozkochali, przez co czuję niedosyt, bo zwykle znajduję swojego faworyta w pojedynku miłosnym.
Zresztą, jak tak głębiej się nad tym zastanawiam, to mam wrażenie, że z kreacją świata autorka też nie poszalała, bo te wszystkie zasady Trojki i Miriady po pewnym czasie zaczęły mi się mieszać, przez co trochę się pogubiłam.
Miałam wrażenie jakby to wszystko żarło, żarło, narobił nadziei i zaczęło zdychać. Myślałam, że trzeba będzie spisać książkę na straty, mimo świetnego, pierwszego wrażenia, ale Gena Showalter, pod koniec, przystąpiła do reanimacji i... udało się! Końcówka naprostowała ścieżki bohaterów, rozjaśniła mi w głowie i sprawiła, że bardzo chcę poznać dalsze losy Ten.


"Firstlife" może nie spełniło moich oczekiwań w stu procentach, ale mimo wszystko nie odczuwam, że zmarnowałam przy nim życie. Urzekła mnie młodzieńcza głupawka, wymieszana ze zwariowanym humorem, której opary, towarzyszyły mi nawet w tych słabszych momentach historii.
Sądzę, że piętą Achillesa książki, okazali się niedoszlifowani bohaterowie i nieco zamotany wątek miłosny. Powieść jest bardzo lekka i zabawna, ale chwilami brakowało mi jednak większego uziemienia i konkretnego celu w tym wszystkim.

"Firstlife. Pierwsze życie" to zdecydowanie pozycja dla młodzieży i to takiej, bardzo wyluzowanej. Nie brak tu podtekstów i przyczernianego humoru, wzruszyć się raczej nie można, chociaż końcówka odrobinę zmiękczyła moje wymagające serce. Nie rozkłada na łopatki, lecz przyjemnie odpręża. Ostatecznie autorce udało się mnie zwerbować i już dziś deklaruję gotowość powrotu do świata Ten, w kolejnej części.


„Czasem można dać człowiekowi drugą szansę. Ale czasem nie powinno się tego robić."
Autor: Kamila Orłowska @camilleshade, data: 30.03.2017 17:03, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Bo bez końca nie ma nowego początku.

Bardzo lubię dystopie, powieści młodzieżowe z wątkiem romantycznym jak i paranormalnym. To istna uczta dla duszy, zgadzacie się? Kiedy zdecydowałam się przeczytać "Firstlife" po samym opisie nie mogłam się spodziewać, że ta książka zrobi na mnie tak ogromne wrażenie. Dosłownie przebiła moje wszelkie oczekiwania. Czy Wam polecam tę historię? Tak! Już, teraz! Cudowna, piękna, niesamowita! Koniecznie szybko sięgajcie i czytajcie! Bo drugi tom już czeka i mam nadzieję, że równie szybko pojawi się u nas.
"Firstlife" to opowieść, która od samego początku niesamowicie wciąga. Akcja tak pędzi, że dosłownie do samego końca miałam wrażenie, że nasi bohaterowie biegną. Tak! Cały czas biegną! Niespodziewane zwroty akcji i szokujące wydarzenia, tego Wam nie zabraknie.
Poznajemy 17-letnią Tenley, która ma niesamowitą obsesję na punkcie liczb i nie bez przyczyny mówią do niej Ten, bo dziesiątka oznacza coś pełnego. Było to bardzo ciekawym urozmaiceniem, gdyż na każdym kroku gdzie tylko pojawiały się liczby, Ten serwowała nam ciekawostki i ukryte znaczenie poszczególnych elementów.Dziewczyna żyje na Ziemi, która nazywana jest Krainą Żniw, gdzie każdy człowiek spędza swoje Pierwsze Życie. Podczas tego ziemskiego życia musi wybrać gdzie chce spędzić Drugie Życie. W strefie Trojki czy Miriady. Są to dwa zwaśnione światy, które werbują do siebie ludzi i tak budują społeczeństwo. Kiedy człowiek osiągnie wiek 18 lat, musi wybrać gdzie pragnie później żyć. Niestety Tenley na razie nie chce wybierać. Tym sposobem niszczy plany swoim rodzicom, którzy już dawno powierzyli swoje życie Miriadzie, a Ten również ma do niej należeć. Ale dlaczego? Co się za tym kryje?
Jak się okazuje Ten urodziła się w bardzo ważnym czasie. Jedni mówią, że jest Generałem a inni, że Anulantem, i właśnie którąś z tych ról ma pełnić w Drugim Życiu. Tak rozpoczyna się walka o dziewczynę, bowiem każda ze sfer pragnie deklaracji Ten. Dziewczyna jest niezwykle cenna dla Trojki jak i dla Miriady. Kogo wybierze? Każda ze sfer ma własne prawa i zasady, jednak Ten nie może się zdecydować i potrzebuje czasu...dużo czasu. Najlepiej to w ogóle by nie wybierała, ale wtedy byłaby Niezwerbowaną a to grozi trafieniem do Wielu Końców...krainy tak przyjaznej niczym piekło.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby żadna ze sfer tak nie naciskała na decyzję dziewczyny. Ale niestety stawka jest zbyt wysoka i tak rodzice Ten oddają ją do specjalnego zakładu, w którym dzięki torturom powinna w końcu się przełamać i wybrać Miriadę. Czy im się to uda?
Powiem Wam, że polubiłam Ten. To silna dziewczyna, odważna i wytrzymała. Jednak nie pochwalam jej wszystkich decyzji. Gdyby choć raz postąpiła tak jak ją o to proszono, jeżeli chodziło o jej zdrowie, to myślę, że niektóre sytuacje potoczyłby się zupełnie inaczej, ale pewnie wtedy nie powstałaby tak emocjonująca historia. Istnieje też pewna zasada. Każdemu człowiekowi przydzielony zostaje Robotnik Trojki i Robotnik Miriady, ich zadaniem jest przekonanie danej osoby do wyboru sfery, którą reprezentuje. Tak Ten zostaje przydzielony niesamowity Killian z Miriady oraz cudowny Archer z Trojki. I jak tu się nie zakochać, skoro to tak niesamowici chłopcy i w dodatku z niezwykłymi zdolnościami? I tu jest kolejny problem, Ci robotnicy zrobią wszystko by tylko wykonać zadanie, inaczej czeka ich kara. Zatem cóż to dla nich rozkochać w sobie ziemską dziewczynę i tym sprawić, że przyłączy się do ich sfery? Nic trudniejszego, ale Ten dobrze wie jak to jest i za żadne skarby nie da się omamić.
Czekają nas bardzo zabawne momenty, hipnotyzujące spojrzenia i miłość. Ale czy można uwierzyć Killianowi? Kocha Ten, czy to kolejny podstęp? Pojawia się również nowa przyjaciółka Bow, która jest dość specyficzną osobą. Koniecznie musicie ją poznać i odkryć jej tajemnicę 🙂.
Czeka Was wiele emocji, walk, miłość, poświęcenie, cierpienie oraz ból. Ten wiele przeżyje a Killian i Archer będą towarzyszyć jej na każdym kroku. Każdy z nich będzie o nią niezwykle dbał, a także przedstawiał swoją sferę w jak najlepszym świetle. Jednak rywalizacja pomiędzy nimi będzie niezwykle widoczna, na dodatek młodzieńców łączy wspólna przyszłość. Cóż takiego zatem się wydarzyło?Autorka stworzyła niesamowity świat, w którym najważniejsza jest walka o ocalenie istnienia. Na każdym kroku ktoś czyha na życie dziewczyny, zatem musi ocalić nie tylko siebie, ale i bliskich. Czy jej się uda? Obaj chłopcy stają się jej bardzo bliscy. Dużo razem przeszli i wiedzą, że mogą na siebie liczyć. Jednak dziewczyna wie, że wybierając jedną ze sfer wówczas będzie wrogiem dla tej drugiej...
Tajemnice, podstępy i sekrety, tego również tu nie zabraknie. Bo znajda się takie osoby, które zrobią dosłownie wszystko by tylko zrealizować swój cel.
Będziemy świadkami przemian bohaterów, każdy z nich w wyniku wydarzeń pokaże swoje prawdziwe ja, i teraz system nie będzie już mógł ich pokonać. Zaczną działać razem bo ocalenie jest najistotniejsze.Kochani, zakończenie było tak emocjonujące, tyle się wydarzyło, że dosłownie byłam w szoku, nie mogłam się pozbierać...autorka złamała mi serce jak i dała nadzieję, ale niestety nie na wszystko. Nie wiem jak wytrzymam do premiery 2 tomu! To nie mogło się tak skończyć!
Jeżeli chcecie poznać bliżej Ten jak i Killiana i Archera, to koniecznie musicie sięgnąć po tę historię! Dowiecie jak wyglądają ich światy oraz w jakiej formie mogą pojawiać się na Ziemi, a mowa o niejakich Skorupach 😀. Czeka Was podekscytowanie, zdenerwowanie wręcz irytacja jak i radość. Bo uczucie jakie rozwija się wśród tej całej pędzącej lawiny wydarzeń sprawi, że zapragniemy więcej i więcej. Nie chcę Wam już więcej zdradzać, ale zapewniam, że czeka Was jeszcze więcej, gdyż wyobraźnia autorki nie zna granic.Gorąco Wam polecam! Mnie się bardzo podobało i mam nadzieję, że Wam również przypadnie do gustu ta historia. Zapraszam camilleshade-books.blogspot.com
Autor: Amanda Says, data: 30.03.2017 14:40, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

amandaasays.blogspot.com

ŻYCIE ZACZYNA SIĘ PO ŚMIERCI, CZYLI ŚWIAT PRZEDSTAWIONY
Było już wiele książek, które traktowały o wizji przyszłości i walce o przetrwanie, jednak nie spotkałam się jeszcze z historią, która tak bardzo skupiała się na życiu po śmierci. Aż do momentu, gdy przeczytałam Firstlife. W tej książce, życie doczesne jest tylko okresem przejściowym, a cała zabawa zaczyna się po śmierci, gdy dusza człowieka trafia do jednej z trzech krain. I nie, nie jest to niebo, piekło bądź czyściec, ale za to Trojka, Miriada i Wiele Końców. Pierwsza z nich stawia na zasady, pracę, rodzinę i przyjaźń. Druga - dobrą zabawę, uciechy i zwycięstwo, osiągnięte nawet za wszelką cenę. Zaś ostatnia - jest krainą dla Niezwerbowanych i wszystkim jawi się jako okrutne i przerażające miejsce pełne potworów. Człowiek w czasie pierwszego życia wybiera, z którym światem najbardziej się utożsamia i do którego chce dołączyć po swojej śmierci. Jak pewnie się domyślacie, Trojka i Miriada są ze sobą skłócone i walczą o dusze, a zwłaszcza te, które wydają im się cenne, by pokonać wroga.
Bardzo podobało mi się takie rozwiązanie, a także historia powstania tych krain i uważam to za kluczowy plus powieści. I jak w tej części mogliśmy jedynie podejrzeć nieco te światy, tak czuję, że w kontynuacji akcja przeniesie się już konkretnie do którejś frakcji i moja rosnąca ciekawość zostanie zaspokojona.

ARCHER I KILLIAN
Czyli kolejne zalety książki. Postacie męskie były ciekawie przedstawione i nie chodzi tylko o wygląd, ale także ich charaktery i ich rozwój w trakcie trwania powieści. Archer należy do Trojki, Killian - do Miriady. Dlaczego wybrali te krainy? Co nimi kierowało? I czy istnieją jeszcze inne powody dla których tak bardzo się nie lubią? Historia tych postaci momentami bardziej napędzała całą fabułę, niż wątek głównej bohaterki, jednak ani trochę mi to nie przeszkadzało, gdyż Archera i Killiana polubiłam, czego niestety nie można było powiedzieć o Tenley.

TEN, CZYLI IRYTUJĄCE DZIEWCZĘ
Tenley Lockwood poznajemy na kilka miesięcy przed jej 18 urodzinami, gdy zamknięta jest w Prynne - ośrodku dla trudnych nieletnich, gdzie nastolatkowie poddawani są okrutnym torturom, by skłonić ich do poddania się woli rodziców lub podjęcia wyboru frakcji, do której dołączą po śmierci. Rodzice Ten umieszczają ją w ośrodku, gdyż dziewczyna nie chce nawiązać umowy z Miriadą, której ważnym członkiem jest jej ojciec. Dodatkowo, okazuje się cenna dla obu frakcji, które za wszelką cenę chcą ją pozyskać. I gdyby tylko dziewczyna była zdecydowana, czego chce od życia, kibicowałabym jej w walce o przetrwanie, jednak nasza bohaterka sama nie wie, czego chce i jej niezdecydowanie potrafi doprowadzić człowieka do szału. Zwłaszcza, gdy jej kolejne działania, a właściwie brak decyzji, pogarszają całą sprawę. Wiem, że gdyby nie to, nie istniałaby cała fabuła i całe szczęście, Ten pod wpływem swoich przeżyć zaczyna się w pewien sposób zmieniać, ale i tak nie obdarzyłam jej sympatią. Może zmieni się to w drugim tomie.

TRÓJKĄT MIŁOSNY?
Archer i Killian pojawili się w życiu Tenley jeszcze w czasie pobytu w Prynne, jako wysłannicy, mający zwerbować ją do swojej frakcji. Każdy z nich przyjmuje inną strategię i z ciekawością śledziłam ich poczynania. I tu oczywiście pojawia się pewna odmiana trójkąta miłosnego, jednak sprawę ratuje fakt, iż nie robi się mdło i niezdecydowanie bohaterki nie dotyczy również tego, którego chłopaka chce wybrać. Relacja między bohaterami jest dosyć specyficzna i o dziwo, podobało mi się rozwiązanie zaserwowane przez autorkę, więc dostaje ode mnie kolejnego plusa.

SLOAN
Bohaterka, o której może zbyt wiele Wam nie napiszę, ale zdecydowanie zasługuje na chwilę uwagi. Wykreowana na postać złożoną i niejednoznaczną. Nigdy nie wiesz, jak postąpi i co tak naprawdę siedzi w jej głowie. Jej relacja z Ten ewoluuje kilka razy w trakcie powieści i cieszy mnie taki obrót sprawy. Mam nadzieję, że w kontynuacji będzie odgrywała znaczącą rolę, gdyż czuję, że może jeszcze niejednokrotnie zaskoczyć czytelnika.

STRUKTURA I NARRACJA
Książka podzielona jest na rozdziały, a niektóre z nich poprzedzone są wiadomościami wymienianymi między Archerem i Killianem, a ich przełożonymi. Było to miłe urozmaicenie treści, zwłaszcza, że wkradały się tam momentami elementy humorystyczne. Dodatkowo, każdy rozdział rozpoczyna jakaś złota myśl z nauki Trojki lub Miriady, co pozwala nam lepiej poznać ich zasady. Narracja natomiast, prowadzona jest przez Ten, jednak autorka kieruje nią tak zgrabnie, że dowiadujemy się naprawdę dużo i nie pojawiają się żadne luki w fabule, nawet, jeśli nasza bohaterka nie znajduje się w dokładnym miejscu wydarzeń.

PODSUMOWUJĄC
Firstlife. Pierwsze życie, to interesujące rozpoczęcie trylogii. Zaciekawiło mnie światem przedstawionym i chętnie dowiem się o nim czegoś więcej w dalszych tomach serii. I chociaż nie obyło się bez wad, to lekturze nie można odmówić tego, że czyta się lekko i przyjemnie, bez większych zgrzytów. Ponadto, autorka przygotowała parę twistów oraz pełne akcji i niewiadomych zakończenie, które w pełni mnie usatysfakcjonowało i wzbudziło ogromną ciekawość dalszych losów bohaterów. Ja już czekam na tom drugi, a komu polecę pierwszy? Fanom dystopii i intrygujących pomysłów na świat przedstawiony - ta książka zdecydowanie może się Wam spodobać!
Autor: polecam goodbook, data: 30.03.2017 10:21, ocena: 2,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

pierwsze życie

Od samego początku mamy do czynienia z okropnym ośrodkiem, w którym przebywają ludzie bez podjętej decyzji, do jakiego miejsca chcą należeć. Tutaj przyszła mi na myśl Niezgodna. Poznajemy zbuntowaną bohaterkę – Ten oraz jej towarzyszy, którzy na początku są zwerbowani do planu, aby przekonać ją, by wybrała daną sferę. Oczywiście będą to niezmiernie przystojni chłopcy, choć jeden na początku was zaskoczy.
Styl pisania autorki nie jest najgorszy. Jednak nie podobają mi się wcięcia takie jak "Osuszam kieliszek i wstaję. No co? Chce mi się pić". Nikogo to nie obchodzi? Nikt się nie zastanawiał, czemu bohaterka osuszyła kieliszek, więc nie rozumiem po co to głupie pytanie "no co". Nie lubię tego w książkach. Opisy są w porządku, akurat to mi nie przeszkadzało. Jednakże dialogi – tutaj średnio jestem zadowolona. Czułam się czasem znudzona wymianą zdań między bohaterami. Nie zawsze. Albo wiem, że autorka zastosowała żart, ale wcale nie był zabawny, choć postać się śmiała.
Fabuła całej książki nie podobała mi się, chociaż po opisie, myślałam, że będzie lepiej. Nie czuję przekazu autorki. Są akcje, coś się dzieje, ale nie tak, bym była zainteresowana na dłużej. Dlatego nie sięgnęłabym drugi raz po tę książkę. Lecz nie oceniam jej jako złej. Nie jest zła. Nie jest po prostu dla mnie i sądzę, że innym mogłaby się bardziej spodobać.
Na przykład ja polubiłam Killiana oraz Archera, ale nie przepadam za główną bohaterką. Czytanie jej myśli wydawało mi się nudne i do niczego nie prowadzące, a czasem wręcz irytowało. Nie jest głupia. Jest po prostu denerwująca.
Podsumowując powiem, że książka nie wejdzie w kanon moich ulubionych powieści, ale nie była najgorsza i nie wyleję na nią kubła nienawiści. Nie. Raczej stwierdzę, że Firslife było "przeciętne".
Autor: Elenkaa_, data: 28.03.2017 11:15, ocena: 3,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Życie po życiu

Twórczość Giny Showalter nie była mi dotąd znana, choć słyszałam o jej słynnej serii pt. "Kroniki białego królika" o Alicji w Krainie zombie. Niestety ta seria mnie nie interesowała, jednak gdy tylko zobaczyłam okładkę "Firslife", zakochałam się w niej z miejsca. Opis fabuły zapowiadał bardzo ciekawą dystopię dla młodzieży...

Główną bohaterką jest siedemnastoletnia Tenley Lockwood, która od ponad roku przebywa w więzieniu Prynne. Umieścili ją tam rodzice, a było to karą za to, że nie potrafiła dokonać wyboru pomiędzy dwoma frakcjami werbującymi dusze po Pierwszej śmierci. Musi wybierać pomiędzy Trojką lub Miriadą, jednak Ten postanowiła zostać Niezwerbowaną, gdyż w zasadach obu frakcji widzi mnóstwo wad. Czeka aż osiągnie pełnoletność i będzie mogła żyć, tak jak będzie chciała. Żadna z frakcji nie rezygnuje jednak z Tenley, która posiada niezwykłą moc i obie grupy za wszelką cenę chcą ją mieć u siebie, w wyniku czego wysyłają własnych Robotników, aby pozyskać ją na swoją stronę.

Jedną z zalet tej powieści jest niezatrzymująca się akcja, ani an chwilę. Ciągle pojawiają się nowe wątki, nowe wydarzenia wpływające na dalszą fabułę i miałam wrażenie, jakby bohaterowie ciągle biegali i nie zatrzymywali się w miejscu. Takie skojarzenie przyszło na myśl właśnie przez tą galopującą akcję. Podobała mi się również historia i świat wykreowany przez autorkę, jednak wykonanie już trochę mniej. Nie dowiedziałam się aż tak dużo o tym świecie, jakbym chciała. Ale rozumiem, że to dopiero pierwszy tom, więc nie można wszystkiego od razu zdradzić. Przede wszystkim podobało mi się ukazanie życia po śmierci, tzn. że pierwsze życie jest bardzo krótkie i bohaterowie powinni bardziej skupić się na tym, gdzie będą wiedli życie wieczne: w świecie gdzie panują określone reguły i zasady, czy może w bardziej otwartym. To jest miła perspektywa, mieć taki wybór... Należy wspomnieć jeszcze o przepięknej okładce! Jest naprawdę śliczna i przyciąga wzrok, a o ile to w ogóle możliwe, drugi tom ma jeszcze ładniejszą okładkę.
Tenley jest dosyć trudną bohaterką do opisania. Z jednej strony jest bardzo odważna, trzyma się swojego zdania i nawet tortury nie zdołają ją przekonać do jego zmiany, wierzy w swoją sprawę bezgranicznie. Ale z drugiej strony jest bardzo łatwowierna, nie widzi oczywistych faktów, mimo że jest bardzo mądrą osobą i czasami zachowuje się po prostu bardzo nieodpowiedzialnie i głupio. Ale tak właściwie, czy nie takie są właśnie nastolatki? W młodych dziewczynach buzuje tyle emocji, że czasem zachowują się bardzo głupio z niezrozumiałych względów, a czasem całkiem jak dorosła, poważna osoba. Za to bardzo polubiłam dwóch Robotników, tzn. Killiana i Archera, którzy zostali zesłani po to, aby przekonać, naszą bohaterkę do wyboru strony. Przez całą powieść zastanawiałam się, którego faktycznie dziewczyna powinna wybrać i który świat jest tym lepszym. Jak można się domyśleć chłopcy nie pałali o siebie zbytnią sympatią, więc ich starcia były naprawdę ciekawe.

Książka ma sporo plusów, ale nie obyło się również bez minusów. Wydaje mi się, że faktycznie jest przeznaczona bardziej dla nastolatków, niż osób dorosłych. Może oni bardziej by się odnaleźli w tym galimatiasie uczuć i zachowań bohaterki. Jednam nie zmienia to faktu, iż zakończenie sprawia, że bardzo chętnie przeczytam kontynuację, bo w końcu Ten podjęła decyzję! I jestem ciekawa, jakie będą tego konsekwencje.
Autor: Ósemkowy Klub Recenzenta, data: 28.03.2017 10:13, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Polecam!

Gena Showalter jest autorką wielu interesujących książek m. in. powieści „Alicja w krainie zombi”, ale moim zdaniem „Firstlife” zasługuje na szczególną uwagę.

Akcja rozgrywa się na Ziemi wśród ludzi podzielonych na dwie frakcje - zwolenników Trójki oraz Miriady. Każdy człowiek w ciągu swojego pierwszego życia musi podjąć decyzję, gdzie chce spędzić życie po śmierci. Dla tych, którzy się nie zdecydują, przeznaczone jest spełnienie najgorszych koszmarów w Krainie Wielu Końców.

Główną bohaterką jest Tenley - uparta dziewczyna z zamiłowaniem do liczb, o niezłomnej duszy, okrutnie porzucona przez rodziców, usilnie starająca się zachować bezstronność, co jest niezwykle trudne, kiedy dwie potężne i zupełnie różniące się od siebie frakcje próbują ją do siebie przekonać. Pomyśl, że może być jeszcze gorzej, kiedy wiesz, że jeśli nie podejmiesz żadnej decyzji, to do końca wiecznego życia będziesz tułać się po Krainie Wielu Końców - krainie, w której małpopająki chcą cię rozszarpać, ptaki jak z horroru chcą cię pożreć i mrówki gustujące w ludzkim mięsie liczą na kolacje z ciebie. Ten jest rozdarta między jedną frakcją a drugą oraz między chęcią pozostania bezstronną. Będzie musiała dokonać wyboru, który zaważy nie tylko na jej pierwszym - ale co ważniejsze - na tym wiecznym życiu po pierwszej śmierci; niestety jej los jest ściśle związany z losem wielu innych i ta decyzja wpłynie również na nich… Wojna wisi w powietrzu i zachowanie neutralności staje się niemożliwe.

Którą drogą pójdzie Tenley? Czy będzie się kierować miłością, czy zdrowym rozsądkiem? A może nie podejmie żadnego wyboru i będzie wiecznie cierpieć za swoje ideały?

Książkę czytało się łatwo, choć z ciężkim sercem patrzyłam na cierpienia tej wspaniałej postaci. Szczerze mówiąc bardzo zżyłam się z Tenley i dwoma chłopakami, którzy narażali dla niej wieczne życie… (nie zdradzę imion, żeby nie zepsuć niespodzianek).

Dostrzegam pewną analogię (do której przyznała się sama autorka) do religii chrześcijańskiej. Pani Gena jednak pokazała możliwości pośmiertne na swój własny, niepowtarzalny sposób i w żaden sposób nie jest to obraźliwe. Jednocześnie wyjątkowo zgrabnie nawiązała do motywu reinkarnacji.

Bardzo spodobało mi się to, że przyjaźń odgrywa w tej powieści ogromną rolę. Każdy człowiek potrzebuje wsparcia i każdy na nie zasługuje. Myślę, że każdy czytelnik podświadomie przypisuje się do Trójki lub Miriady zależnie od własnych preferencji.

Podobała mi się ta książka i polecam ją młodzieży i każdemu dorosłemu.
OB, lat 17
źródło: osemkowyklubrecenzenta.blogspot.com
Autor: DominikaJ, data: 26.03.2017 17:15, ocena: 2,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Firstlife

W świecie, w którym żyje Tenley, prawdziwe życie zaczyna się po śmierci. Dwie istniejące frakcje, Trojka i Miriada, nieustannie toczą bój próbując zjednać sobie Niezwerbowanych. Do czasu osiągnięcia pełnoletności każdy musi opowiedzieć się za jedną ze stron.

Tenley już od urodzenia obdarzona była wielką mocą. Zarówno Trojka, jak i Miriada, nie spoczną, dopóki nie przeciągną jej na swoją stronę. Ten nie chce jednak podjąć decyzji i nie wie, dokąd trafi po śmierci. Wkrótce okazuje się, że granie na zwłokę ma swoje konsekwencje, a los przygotował dla Tenley kilka niemiłych niespodzianek.

Podczas czytania zawsze staram się tworzyć szybkie notatki i zapiski, które chcę uwzględnić w późniejszej recenzji. Zwykle są to chaotyczne i mało logiczne słowa lub zwroty, które wpadają mi do głowy w trakcie lektury. Przy żadnej książce nie zdarzyło mi się napisać tak dużo, jak przy Firstlife. Ta powieść wywoływała we mnie bardzo różne emocje, które czym prędzej przelewałam na papier. Niestety, zdecydowana większość moich notatek nie jest pozytywna. Ale od początku...

Pierwsze rozdziały nieustannie przywodziły mi na myśl jedno skojarzenie - Plaga samobójców Suzanne Young. Jeśli czytaliście tę powieść, to mogę być prawie w stu procentach pewna, że też zauważylibyście podobieństwo miejsca, w którym rozpoczyna się akcja, czyli szpitala psychiatrycznego, oraz imion bohaterów, bowiem pojawiają się James oraz Sloan.

Niewiele jestem w stanie powiedzieć o samej akcji tej książki. Przyznam, że nie do końca rozumiem motyw przewodni tej powieści. Często zastanawiałam się, o czym ona właściwie opowiada. Nie potrafiłam znaleźć głównego wątku tej książki i chociaż jest ona pełna akcji, wydarzenia wydawały mi się kompletnie losowe i takie... niespójne. Skoro już o tym wspomniałam, to rozwinę tą myśl: mimo wszystkich wad tej książki, do których przejdę później, nie mogę nie zauważyć, że Gena Showalter nieustannie rzuca nam pod nogi kolejne trzymające w napięciu zdarzenie. Akcja właściwie się nie zatrzymuje, co jest ogromnym plusem. Szczególnie ostatnie pięćdziesiąt stron podniosło poziom tej powieści i mocnym akcentem zakończyło książkę.

Teraz pora na nieco krytyki. W książce, ku mojej irytacji, pojawia się kilka niedomówień i błędów logicznych. Na przykład bohater, który jednym razem jest opisany jako chudy mężczyzna, zaledwie chwilę później staje się postawny i umięśniony. Brakowało mi bardziej szczegółowego opisu świata, w których umieszczona jest akcja książki. Chciałabym dowiedzieć się, dlaczego właściwie Tenley jest tak ważna, na czym polega jej moc i jaka miałaby być jej rola jako dowódcy każdej z frakcji. Wyglądało to trochę tak, jakby autorka miała ogólny zarys powieści, ale nie potrafiła wymyślić logicznych szczegółów.

Najwięcej emocji wzbudzali we mnie bohaterowie. Od bardzo długiego czasu nie spotkałam się z tak... głupią postacią jak Tenley Lookwood. Tak, najzwyczajniej w świecie, była ona głupia. Chociaż w niektórych momentach prezentuje wręcz heroiczną odwagę i butność, to poza tym zachowuje się jak totalna idiotka.

Warto wspomnieć o dwóch bohaterach, którzy kręcą się wokół Ten: Killian i Archer. Każdy z nich reprezentuje jedną z frakcji. Oczywiście, każdy z nich jest nieziemsko przystojny, po prostu chodzący bóg! Aż chce mi się przewrócić oczami... Killian dodatkowo jest aroganckim dupkiem, co jednak nie przeszkadza Ten w zadurzeniu się w nim. I tutaj pojawia się pierwszy element jej bezmyślności: sama Tenley uważa siebie za osobę zamkniętą na innych i dosyć wrogo nastawioną, jednak leci do Killiana jak ćma do światła, stając się łatwą i ufną dziewczyną, której można wmówić każdą głupotę. Krew mnie zalewa na myśl o takich bohaterkach! Wystarczy, żeby facet pojawił się na horyzoncie, a one już stają się bezmózgimi nastolatkami.

To kolejna sprawa: Killian i Archer próbują przekonać Ten do sprzymierzenia się ze swoją frakcją, Trojką lub Miriadą. Nasza bohaterka nieustannie lawiruje pomiędzy sferami, chcącymi ją zwerbować uciekając się do manipulacji, a ona bezmyślnie na wszystko się nabiera. Jest niezwykle łatwowierna, a wydawałoby się, że po ogromie zła, jakiego doświadczyła, powinna mieć trochę więcej rozumu. Ten, kto w jednej sekundzie jest wrogiem Tenley, w kolejnej jest już uznawany przez nią za przyjaciela. Bardzo łatwo jest zaskarbić sobie jej zaufanie. Czasem wystarczy po prostu... ciasto czekoladowe! Jedynym pozytywnie odebranym przeze mnie aspektem charakteru Tenley była jej fascynacja liczbami. Chociaż było to niezwykle interesujące, bardzo żałuję, że nie wykreowała całej osobowości Tenley z taką samą fantazją.

Jako zaletę można uznać też wydanie książki. Okładka jest naprawdę śliczna i pasuje do treści książki. Idealnie odzwierciedla przemijanie czasu i życie, które czeka na bohaterów po śmierci.

Niestety, bohaterowie stworzeni przez Genę Showalter zdołali skutecznie zdusić potencjał, jaki miała w sobie ta historia. Starałam się początkowo ignorować ich wady i skupić się na wydarzeniach, jednak im dalej w powieść, tym częściej widzi się idiotyczne zachowanie głównej bohaterki. Na plus mogę zaliczyć to, że akcja naprawdę pędzi i potrafi wciągnąć. Gdyby nie głupota Tenley, można by całkowicie dać się pochłonąć. Firstlife to książka, która świetnie się zapowiadała, jednak jej wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Decyzję o sięgnięciu po nią pozostawiam Wam.

booksofsouls.blogspot.com
Klienci, którzy kupili Firstlife. Pierwsze życie, wybrali również:
Królestwo kanciarzy Leigh Bardugo
Królestwo kanciarzy
Leigh Bardugo, 29,25
13 powodów Jay Asher
13 powodów
Jay Asher, 23,34
Głębia Challengera Neal Shusterman
Głębia Challengera
Neal Shusterman, 22,74
Baśnie Barda Beedle'a Joanne K. Rowling
Baśnie Barda Beedle'a
Joanne K. Rowling, 18,75
Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Oryginalny scenariusz J.K. Rowling
Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Oryginalny scenariusz
J.K. Rowling, 25,35
Opowieści z Akademii Nocnych Łowców Cassandra Clare
Opowieści z Akademii Nocnych Łowców
Cassandra Clare, 25,35
Dziennik cwaniaczka 11. Ryzyk-fizyk Jeff Kinney
Dziennik cwaniaczka 11. Ryzyk-fizyk
Jeff Kinney, 17,49
Nela i skarby Karaibów Nela Mała Reporterka
Nela i skarby Karaibów
Nela Mała Reporterka, 23,99
Eva Teva i więcej Tev Kathryn Evans
Eva Teva i więcej Tev
Kathryn Evans, 22,74
Królewska klatka Victoria Aveyard
Królewska klatka
Victoria Aveyard, 23,99
Outliersi Kimberly McCreight
Outliersi
Kimberly McCreight, 22,74
Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć Joanne K. Rowling
Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć
Joanne K. Rowling, 18,75
Imperium burz. Cykl Szklany Tron. Tom 5 Sarah J. Maas
Imperium burz. Cykl Szklany Tron. Tom 5
Sarah J. Maas, 32,49
Gorzka czekolada i inne opowiadania o ważnych sprawach praca zbiorowa
Gorzka czekolada i inne opowiadania o ważnych sprawach
praca zbiorowa, 20,80
Chłopiec w pasiastej piżamie John Boyne
Chłopiec w pasiastej piżamie
John Boyne, 21,39
Dom z kamienia, Opowieść Garneta Amy Ewing
Dom z kamienia, Opowieść Garneta
Amy Ewing, 16,19
Wyszukiwarka
Wpisz tytuł, autora lub wydawcę
tylko w dostępnych
tylko z wyprzedaży
Cała oferta Wydawnictwa Zielona Sowa 40% taniej!
Ostatnio oglądane
KFirstlife. Pierwsze życie
KZapisane w wodzie
KJezu, Ty się tym zajmij! o. ...
KDeniwelacja
KNowa jadłonomia. Roślinne pr...
KCzerwień jarzębin
KOszukana
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Gry - 10
Sprawdź szczegółowe koszty dostawy...
Zespół nienasyconego czytelnictwa
PayU
Sprawdź szczegółowe koszty dostawy...
© 2006-2017 Bonito.pl  Polityka prywatności i plików cookies Tania książka, tania księgarnia, książki dla dzieci i dla dorosłych Bestsellery