Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania
Książka Czas żniw 2. Zakon Mimów
Samantha Shannon
Majówka z tanimi książkami!
Księgarnia » Literatura piękna » Powieść » Przygodowa » Czas żniw 2. Zakon Mimów

Czas żniw 2. Zakon Mimów

Nasza cena:
22,69 zł (zawiera rabat 35 %)
Czas żniw 2. Zakon Mimów - Dodaj do koszyka
Cena rynkowa: 34,90 zł (oszczędzasz 12,21 zł)
Autor: 

Samantha Shannon

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Rok wydania:2015
Oprawa:miękka
Liczba stron:544
Format:14.0x20.5 cm
Numer ISBN:9788379243389
Kod paskowy (EAN):9788379243389
Waga:572 g
Dostępność: pozycja dostępna (ponad 100 egz.)
Wysyłka
RuchOdbiór w kiosku RUCHu 2,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (20 egz. w magazynie)
PocztaPoczta Polska od 4,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (20 egz. w magazynie)
PaczkomatyPaczkomaty 7,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (20 egz. w magazynie)
KurierKurier 9,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (20 egz. w magazynie)
Bezpłatny odbiór osobisty w punkcie:
Katowice
ul. Staromiejska 6 50 m od Rynku
do odbioru w dniu 2017.05.29
Kraków
al. Daszyńskiego 8 blisko Hali Targowej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Batorego 15B przecznica od ul. Karmelickiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Kalwaryjska 67 250 m od ronda Matecznego
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. M. Dąbrowskiej 17A 50 m od CH Czyżyny
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Pawia 34 naprzeciwko Galerii Krakowskiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
Łódź
ul. Piotrkowska 193 200 m od Politechniki Łódzkiej
do odbioru w dniu 2017.05.29
Poznań
ul. Święty Marcin 47 250 m od Zamku Cesarskiego
do odbioru w dniu 2017.05.29
Rzeszów
ul. Jana III Sobieskiego 2D/2 300 m od Galerii Rzeszów
do odbioru w dniu 2017.05.29
Warszawa
al. KEN 51 skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej
do odbioru w dniu 2017.05.29
al. KEN 88 Ursynów - metro Stokłosy
do odbioru w dniu 2017.05.29
ul. Chmielna 4 50 metrów od ul. Nowy Świat
do odbioru w dniu 2017.05.29
ul. Czapelska 48 200 m od ronda Wiatraczna
do odbioru w dniu 2017.05.29
ul. Pańska 96 300 m od ronda Daszyńskiego
do odbioru w dniu 2017.05.29
ul. Stawki 8 450 m od CH Arkadia
do odbioru w dniu 2017.05.29
ul. Wspólna 27 przecznica Marszałkowskiej
do odbioru w dniu 2017.05.29
ul. Żeromskiego 1 przy stacji metra Słodowiec
do odbioru w dniu 2017.05.29
Wrocław
ul. ks. Piotra Skargi 22 200 m od Galerii Dominikańskiej
do odbioru w dniu 2017.05.29
ul. Plac Grunwaldzki 25 w budynku Grunwaldzki Center
do odbioru w dniu 2017.05.29
ul. Ruska 2 przy Placu Solnym
do odbioru w dniu 2017.05.29
Zamów przez telefon! (od poniedziałku do piątku):
Telefon12 210 09 02 (linia czynna w godzinach 8.00–20.00)

Czas żniw 2. Zakon Mimów – opis wydawcy

Kontynuacja bestsellerowego cyklu!

Zrobili z nas przestępców.

Czas odzyskać, co nasze.

Spektakularna ucieczka z kolonii karnej Szeol I ma tragiczny finał. Zaledwie garstce udaje się ukryć na ulicach Londynu. Sajon nie śpi. Czuwa. Każdy z ocalałych musi się mieć na baczności.

Paige, najbardziej poszukiwana osoba w całym Londynie, pragnie za wszelką cenę przekazać społeczności jasnowidzów informacje o Refaitach i Emmitach. Postanawia zwołać zebranie Eterycznego Stowarzyszenia. Czy najbardziej wpływowi przywódcy przestępczego syndykatu stawią się na wezwanie? Czy pogrążeni we własnych intrygach będą chcieli słuchać o rzekomych wytworach wyobraźni młodej dziewczyny?

Refaici wiedzą, że ich sekret nie jest już bezpieczny. Wyłaniają się z cieni, by wyeliminować zagrożenie. Paige musi się ukrywać. Nie może nikomu zaufać.

Rozpoczyna się polowanie na śniącego wędrowca.

***

Obcy świat. Obce rasy. Obca magia. I jedna dziewczyna, która potrafi zabijać umysłem. Czego tu nie kochać?

– Aneta Jadowska, autorka popularnej serii książek o Dorze Wilk

Samantha Shannon w Czasie Żniw zaczęła mocnym uderzeniem. W Zakonie Mimów idzie za ciosem.

– Jerzy Rzymowski, redaktor naczelny „Nowej Fantastyki”

Shannon nie spoczęła na laurach. Ponownie zachwyca wykreowanym przez siebie światem oraz trzymającą w napięciu akcją. To ekscytująca historia na wysokim poziomie.

– Agnieszka Dryjańska, Bookgeek.pl

O ile Czas Żniw przesycony był akcją i pełnił funkcję wprowadzenia, o tyle w znakomitym Zakonie Mimów na pierwszy plan wychodzą zdrada i polityczna intryga.

– „USA Today”

Rzeczywistość wykreowana przez Shannon jest oryginalna i intrygująca, zwłaszcza złożony, niemal mityczny półświatek jasnowidzów.

– „Publishers Weekly”

Pełna akcji, zwrotów i zaskakujących rozwiązań, jakich można się było spodziewać po Shannon. Nowy tom serii kończy się w zupełnie niemożliwy do przewidzenia sposób.

- „Library Journal”

Połączenie Mechanicznej pomarańczy, Opowieści o dwóch miastach i Harry’ego Pottera. To pomysłowa i urzekająca historia, która obiecuje jeszcze więcej w kontynuacji.

– Booklist

***

Samantha Shannon urodziła się w zachodnim Londynie w 1991 roku. Zaczęła pisać już w wieku piętnastu lat. W 2013 roku ukończyła studia literaturoznawcze na uniwersytecie w Oksfordzie. Rok wcześniej została zakwalifikowana do nagrody The Young Star. Czas Żniw, jej debiutancka powieść, a jednocześnie pierwsza część siedmiotomowego cyklu, została wydana w kilkudziesięciu krajach. Prawa do ekranizacji książki nabyła wytwórnia 20th Century Fox.

FacebookTwitter
Czas żniw 2. Zakon Mimów - Dodaj do schowka
Dodawanie do schowka jest możliwe tylko po zalogowaniu na swoje konto.
Data ukazania się w księgarni: 2015.04.14
Czas żniw 2. Zakon Mimów - opinie
Recenzja
Opinie czytelników o Czas żniw 2. Zakon Mimów
Średnia ocena: 4,7 na bazie 22 ocen z 22 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor: Natalia z Osobliwego Delirium, data: 17.04.2017 20:08, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Wśród wróżbitów

O ile pierwszy tom był ogólnym wstępem do tego dystopicznego cyklu, tak kontynuacja rozwinęła się i to bardzo pozytywnie. Nadal pojawiają się nieznane nazwy, jednak tak jak w Czasie Żniw na czytelników czekają słowniczek oraz mapa, a nawet podziały jasnowidzenia z krótkimi objaśnieniami. Uwielbiam jak takie rzeczy można znaleźć w książkach, wtedy mam wrażenie, że lepiej poznaję świat wykreowany.

Myślę, że autorka napisała tę powieść na dobrym poziomie, choć nie odczułam, by zawyżyła sobie poprzeczkę, jeśli chodzi o warsztat pisarski. Jednak nie mogę się do niego doczepić, bo nadal jestem usatysfakcjonowana. Styl pisania nieco inny, może dla niektórych zbyt ciężki. Ale nawet dla trochę wymagających będzie w sam raz.

W kontynuacji tempo pozostaje bez zmian, autorka zaskakuje nieoczekiwanymi zwrotami akcji, kreacja bohaterów zadowala. Nie zmieniło się też to, że Paige jest jedną z głównych bohaterek, które się po prostu lubi. Często jest tak, że damska część irytuje swoją głupotą, przewidywalnością, a jednak Paige ma w sobie to coś. Choć nadal moim ulubionym bohaterem pozostaje Naczelnik.

Cieszę się, że Shannon nie przerobiła z tego cyklu dystopijnego romansu, jak niestety często się dzieje i czytałam już sporo takich tytułów. Niektórzy obwiniają ją, że zniszczyła, bądź nawet nie rozwinęła wątku romantycznego. Jednak sądzę, że właśnie to jest atutem tej powieści. Niewymuszona subtelność, gra emocji, a jednak bez zbędnych wątków typowo romantycznych. Takie powieści bardzo cenię i z chęcią czytam.

Pomimo że zakochałam się w tym cyklu od pierwszych stron, nie mogę go czytać szybko, właśnie przez styl pisania autorki. To jedne z tytułów, które czyta się wolniej i delektuje się każdym zdaniem, chłonąc je jak gąbka wodę.

Zakon Mimów jest napisany na tym samym poziomie co Czas Żniw i fani tej serii nie powinni się rozczarować. Autorka wciąż zaskakuje, wplata dużo wątków, które nie są przewidywalne, a jedynie zaciekawiają czytelnika, przez co chce się więcej i więcej. Zakończenie również jest niczego sobie i już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po tom III. Zapowiada się mnóstwo akcji!

Recenzja pochodzi z osobliwe-delirium.blogspot.com
Autor: ola0034, data: 13.04.2017 18:14, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Polecam

Paige Mahoney udaje się uciec z kolonii karnej Szeol I i powrócić do Sajon Londyn, pod opiekę swojego mim-lorda Jaxona. Jest najbardziej poszukiwaną osobą w Londynie. Dziewczyna oczekuje, aby świat dowiedział się o istnieniu Emmitów i Refaitów, jednak jej pan nie zgadza się, co do tego pomysłu... Jest to początek wojny...
W książce ciągle się coś działo, akcja pędziła do przodu, ale niestety zdołała mnie zanudzić. Bardzo ciężko było mi się wgryźć i dopiero w połowie zaczęłam się wkręcać i nie miałam ochoty jej odkładać. Styl pisania autorki jest lekki i przyjemny, ale uważam, że opisy są czasami za długie i przynudzające. Zdecydowanie bardziej lubię dialogi (szczególnie Paige z Naczelnikiem). Bohaterowie są świetnie wykreowani i bardzo przyjemnie śledziło mi się losy głównej bohaterki. Najbardziej do gustu przypadł mi Naczelnik (lubię go od pierwszej części, ale jeszcze bardziej go pokochałam).
Książka jest ładnie wydana, jednak Czas Żniw podoba mi się bardziej. Właściwie to sam pierwszy tom wywarł na mnie większe wrażenie i lekko się zawiodłam na drugim, lecz uważam, że tak czy inaczej warto przeczytać tę powieść. Zakończenie wprawiło mnie w osłupienie i nie mogę się doczekać trzeciego tomu.
Myślę, że seria Czasu Żniw jest warta przeczytania i jest to naprawdę dobra fantastyka. Drugi tom był dla mnie słabszy, ale zakończenie było takie świetne! Świat, który wykreowała autorka jest bardzo ciekawy, ale myślę, że wzorowała się na Harrym Potterze i Igrzyskami Śmierci.
Autor: REDGIRLBOOKS.BLOGSPOT.COM , data: 07.04.2017 10:11, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

redgirlbooks.blogspot.com

Paige Mahoney wraz ze swoimi przyjaciółmi i ocalonymi z koloni karnej Szeol I, wraca do Londynu. Niestety tylko garstce udaje się przeżyć. Dziewczyna zamieszkuje noclegownię I - 4, bo nie zdecydowała się wrócić do swojego mim - lorda Jaxona Hall.
Nashira Sargas, która pociąga za sznurki w rządzie Sajonu za wszelką cenę chce odnaleźć dziewczynę. Wkrótce w całym Londynie są wyświetlane jej zdjęcia, a ona zostaje wrogiem publicznym. Paige, aby ochronić swoje życie jest zmuszona wrócić do Jaxona. Wie, że mężczyzna zapewni jej ochronę tylko w zamian za jej uległość. Dziewczyna wbrew jego woli nie zamierza siedzieć cicho.
Sajon zamierza podwoić liczbę stróżów na londyńskich ulicach. W przygotowaniu jest Tarcza Czuciowa, która może być zagrożeniem dla jasnowidzów i świata. Rozpoczyna się również plan budowy kolejnej kolonii karnej.
Paige chce, aby ludzie dowiedzieli się o zagrożeniu jakim są Rafaici i Emmici. Postanawia zwołać zebranie Eterycznego Stowarzyszenia, oraz wystąpić jako kandydat na stanowisko Zwierzchnika Syndykatu. Władza jaką niesie ze sobą ta ranga daje jej nadzieję na to, że społeczność jasnowidzów połączy się w obliczu zagrożenia.
Do miasta dociera również Naczelnik i inni Rafaici, którzy są przeciw rodzinie Sargas.
Czy połączą siły i uda im się usunąć zagrożenie? Jak rozwinie się relacja pomiędzy Paige, a Naczelnikiem?


Jeśli ktoś myślał, że debiutancka autorka zawiedzie przy kolejnym tomie, to grubo się pomylił! Początek książki jest jakby kontynuacją poprzedniego tomu. Zaczyna się jeszcze w momencie, gdy grupa uciekinierów zmierza pociągiem do Londynu.
Postać Jaxona Hall, która wcześniej była jedynie tłem, w tej części została wysunięta na pierwszy plan. Nadal poznajemy go tu jako nieodgadnionego faceta i tak będzie również przy końcu książki. I zapewniam Was, że jego postać jeszcze dużo namiesza.
Paige to nadal dziewczyna, która troszczy się o siebie i o innych. Walczy o lepszy świat i nie jest bierna przed ewidentnym zagrożeniem. Jest silna i niezłomna. I tak jak każdy z nas ma swoje słabości i lęki. Jej postać jest taka ludzka, że nie da jej się nie lubić.

No i teraz przejdę do mojej ukochanej postaci - Naczelnika. Chyba nikogo nie zdziwi, że uwielbiam tę postać! Twardy facet, który na co dzień ubiera maskę obojętności. Przez jego uczucia i myśli nie da się przeniknąć. Wciąż pozostał dla mnie wielką zagadką i obawiam się, że tak będzie nadal. Nie ukrywam, że z niecierpliwością czekałam, aż się pojawi.
Autorka w tej części poprowadziła nas przez samo centrum Syndykatu. Pokazała nam zwykły dzień jasnowidzów, oraz ich lęki i strach przed zmianą swojego losu.

''Zakon mimów'' to drugi tom niesamowitego cyklu. Samantha postawiła wysoką poprzeczkę samej sobie, bo ten tom jest zdecydowanie lepszy od pierwszego. Akcja od początku prze do przodu, fabuła jest opleciona tajemnicami. Trzyma w napięciu, a czytelnikowi nie pozwala się oderwać. Wszystko dzieje się powoli, aby za chwilę nabrać dynamiki. Końcówka za to pozostawia wielki apetyt na kolejną część. Dla mnie to mistrzostwo. Z niecierpliwością czekam na trzeci tom, którego premiera już niedługo. Jestem ciekawa co dalej będzie z Paige i z Naczelnikiem.
Czy znajdą sposób na bycie razem? Czy dziewczynie uda się zlikwidować zagrożenie? Do przeczytania!
Autor: @magical_reading, data: 02.04.2017 22:29, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Recenzja od @magical_reading

Po wspaniałym debiucie „Czasu Żniw” - Samantha Shannon nie osiadła na laurach. Przygoda Paige wciągnęła mnie bardzo, że jak tylko dostałam Zakon w swoje ręce to przeczytałam ją niemal naraz. Ta seria to gratka dla niejednego fana literatury fantastycznej. Jeśli chcecie wiedzieć co sądzę na temat tej książki, zapraszam do recenzji.

Ucieczka z kolonii karnej Szeol I na tragiczny finał. Tylko garstce ludzi udaje się ukryć w podziemiach Londynu. Sajon nie śpi. Każdy z uciekinierów musi mieć się na baczności. Paige jest najbardziej poszukiwaną osobą w Londynie, pragnie za wszelką cenę przekazać społeczności jasnowidzów informacje o Emmitach i Refaitach. Chce zwołać zebranie Eterycznego Stowarzyszenia. Ale czy wpływowi przywódcy odpowiedzą na wezwanie? Czy może pogrążeni we własnej sieci intryg nie będą chcieli wysłuchać o rzekomych wytworach wyobraźni dziewczyny. Refaici zdają sobie sprawę, że ich sekret przestał być bezpieczny. Paige musi się ukrywać, nikomu nie może zaufać. Z każdej strony czai się niebezpieczeństwo i wrogowie pragnący ją wyeliminować.

Świat stworzony w Zakonie mimów jest równie skomplikowany jak w pierwszym tomie serii. Postaci, które kreuje Shannon są tak rewelacyjne, że brakuje słów na opisanie ich. Niebanalna fabuła sprawia, że czytelnicy nie mogą się oderwać od lektury. Czytając Czas żniw jak i Zakon mimów niesamowite rzeczy dzieją się z wyobraźnią. Nie jest to kolejna lekka książka, którą czyta się i odstawia w kąt. Ta książka skłania do myślenia, bowiem trudne słownictwo, rasy obcych pojawiające się w powieści. Żeby zrozumieć kto jest kim trzeba się wysilić i czytać ze zrozumieniem. Bardzo mi się to podoba, że autor stawia przed czytelnikiem wyzwanie. To bardzo intrygujące. Ale wiecie co najbardziej mi się podoba? Główna bohaterka wreszcie nie jest niedojrzałą, rozhisteryzowaną nastolatką. To budujące, że są jeszcze autorzy, którzy potrafią kreować bohateria, który mimo przeciwności losu nie użala się nad sobą i robi swoje.

Samantha wykonała kawał dobrej roboty. Chociaż odnoszę wrażenie, że pierwszy tom bardziej mi się podobał. Nie czuję się zawiedziona ani trochę, jednak nie opuszcza mnie takie przeświadczenie. Fabuła, bohaterowie i dojrzały styl autorki (chociaż Samantha jest bardzo młoda) to niepowtarzalna mieszanka wybuchowa z przepisem na sukces. Tak sądzę.

Dla wielbicieli serii mam ciekawą informację:
Jesteście wielbicielami serii „Czasu Żniw”? Marzycie o autografie autorki? Macie do Niej jakieś pytanie? Mieszkacie w Warszawie lub Poznaniu? A może nie znacie jeszcze Paige oraz Naczelnika i czujecie, że to odpowiedni moment, aby ich poznać? Jeżeli choć na jedno pytanie odpowiedzieliście twierdząco, nie możecie przegapić tych wydarzeń!
Taka okazja może się już nie trafić. Samantha Shannon wybierze się w tournée ze swoją najnowszą powieścią.
26 kwietnia autorkę będziecie mogli spotkać w warszawskim Empiku na premierze „Pieśni jutra” i 28-30 kwietnia na Festiwalu Fantastyki „Pyrkon”.
Agnieszka
Autor: kasiaxczyta, data: 29.03.2017 13:08, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Zakon Mimów Samantha Shannon - Kasiaczyta

"Rzadko kiedy opowieść zaczyna się od początku. Bywa jednak, że to właśnie koniec jest początkiem. Historia Refaitów i Sajonu zaczęła się przecież niemal dwieście lat przed moimi narodzinami-zatem dla Refaitów ludzkie życie jest równie krótkie jak pojedyncze uderzenie serca. Niektóre rewolucje zmieniają świat w ciągu jednego dnia. Inne trwają dziesiątki, setki lat, albo i dłużej, jeszcze inne nigdy nie dochodzą do skutku. Moja rewolta zaczęła się w jednej chwili od wyboru. Od zakwitnięcia kwiatu w ukrytym mieście na granicy światów. Potrzeba czasu, aby się przekonać, jaki będzie jej finał. Witajcie ponownie w Sajonie."

Uciekając z Szeolu I i wsiadając do pociągu, który miał zabrać jasnowidzów do domu, żaden z nich nie wiedział, że ta ucieczka powiedzie się jedynie garstce. Wśród nich oczywiście znajduje się Paige, osoba dzięki której udało się rozbudzić wolę walki i nadzieję w jasnowidzach, którzy byli pod niewolą Nashiry. Mimo, że jedynie kilku osobom udaje się uciec i przeżyć , stają się oni najbardziej poszukiwanymi przestępcami w całym Londynie. Czy wszystkim uda się ukryć ? Cały Sajon, a także Refaici na czele z Nashirą polują na Śniącego Wędrowca.
Jedyną osobą mogącą dać schronienie Śniącej jest jej Mim-lord - Jaxon. Paige chce zawiadomić całą społeczność jasnowidzów, że są oni w niebezpieczeństwie. Zagrożeniem nie jest Tarcza Czuciowa i Sajon, ale ktoś, kto pociąga za sznurki i stoi za okropnymi wydarzeniami, a także za powstaniem Szeolu I- rodzina Sargas. W tym celu zwołuje- wbrew woli Jaxona - zebranie Eterycznego Stowarzyszenia. Ma nadzieję, że jeśli najbardziej wpływowi przywódcy przestępczego podziemia Londynu zechcą wysłuchać jej historii o Refaitach i Emmitach, będą w stanie zjednoczyć się i stanąć do wspólnej walki. Niestety do żadnego spotkania nie dochodzi. Paige - zdeterminowana i zbuntowana, nie chce stracić szansy, którą dostała uciekając z piekła. Chcąc chronić innych, zaczyna walkę na własną rękę.
"-Obojętność jest zabójcą. Większość ludzi rozumie to w taki sposób, że przeżyjemy, jeżeli nie będziemy się w to mieszać."
Jeśli podobała mi się pierwsza część, to nie wiem co mam powiedzieć o drugiej.. To, że autorka trzyma poziom, to za mało. Czas żniw był wprowadzeniem w ten niesamowity świat, a Zakon Mimów ukazuje jego zepsucie. Zepsucie całego podziemia, a także rządu. Fabuła naszpikowana jest ogromną ilością intryg i nawet jeśli wszystko rozgrywa się wolniej niż w Czasie żniw to nie jest to nudna historia i w odpowiednich momentach przyśpiesza tak, że nie chciałam się od niej oderwać. Moim zdaniem dopiero w Zakonie Mimów Samantha Shannon rozwija skrzydła i zabiera nas w zapierającą dech w piersiach rzeczywistość w której przyszło żyć Paige. Ukazuje funkcjonowanie Kohort, role jaką każdy spełnia w swojej sekcji, pokazuje jak wygląda zwykły dzień jasnowidza na którego polują wszyscy, a także uwydatnia podział między siedmioma kategoriami jasnowidzów. Dla mnie to majstersztyk w czystej postaci.

Czy Paige uda się coś zmienić w syndykacie? Kto odpowiedzialny jest za morderstwo, które przypisuje się Śniącej? Jak bardzo skorumpowany jest świat jasnowidzów? Jak daleko sięgają możliwości Nashiry? Ilu sprzymierzeńców ma Mahoney ? Czy Białemu Spoiwu zależy na Paige, czy jedynie na jej darze ? Jak potoczy się dalej historia z Naczelnikiem ? Czy dane jest im zbliżyć się do siebie tak bardzo jak tego chcą ? Czym jest Zakon Mimów ?

Najlepszymi postaciami, które budzą jeszcze więcej pytań i sprawiają, że trzeba pokochać tą książkę są :
- Paige, która naprawdę mimo, że cała historia opisana jest z jej perspektywy umie wyrwać nas z butów ;)
- Jaxon, który w końcu nabiera wyrazistości, za czym idzie kompletny brak możliwości rozszyfrowania go .
- Naczelnik, który dla mnie stał się jeszcze większą zagadką ! A byłam pewna, że już większą być nie może..
- Ivy, która zupełnie Was zaskoczy swoją opowieścią.

Jedyne co mogę dodać, to wiadomość, że z niecierpliwością czekam na kolejny tom serii.
Autor: Natu, data: 26.03.2017 15:34, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Natu opowiada o Zakonie

Samantha sprzedaje mi ogrom informacji za każdym razem, gdy sięgam po kolejne książki. Co jest plotką, a co fałszem? Jak odróżnić jeden spisek od drugiego? Najwyższy poziom gry w politykę gangów w jaką miałam przyjemność zagrać. Zabawa w zbieranie informacji i haków na przeciwników niekiedy sprawiała, że zarywałam noce. Czasami byłam tak blisko wskazania podejrzanego, że prawie omijałam swoją stację. W pośpiechu uciekałam przed zabójcami, tylko po to, by omal nie wywalić się jak długa na schodach w pociągu. Powiesz mi, że to tylko książka, dla mnie do gra. Gra w kto dłużej utrzyma się przy życiu.

Wszystko narasta, akcja tworzy schodek po schodku piramidę wydarzeń i powiązań, by za moment zwalić mnie z samego czubka i zaserwować kaca. Czy czytanie tej książki jest przyjemne? Zdecydowanie, ale czy bezpieczne? Dla mnie niekoniecznie. Ale lubię ryzyko. A Ty?

Nie spodziewałam się, że drugi tom może być lepszy od pierwszego, przecież Samantha już pokazała się z najlepszej strony - dała nam, czytelnikom, schemat kategorii jasnowidzenia, słowniczek pojęć i eteryczną listę piosenek do całej historii! A jednak myliłam się, bo poprowadziła mnie przez ciemne ulice Londynu, pokazywała mi najgorsze szumowiny, które mają władzę nad jasnowidzami. Miałam wrażenie, że szeptała mi wprost do ucha; "Czytaj szybciej, już zaraz na następnej stronie Ci wszystko wyjaśnię! Na następnej stronie się tyle dzieje, że to dziwne, że jeszcze Cię tam nie ma!".
Czy polecam książkę? Jak najbardziej, o ile macie cały dzień, by ją czytać. Ona nie pozowli Wam odłożyć się na półkę.
Autor: szumiabooki, data: 14.09.2016 10:32, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

szumiabooki.blogspot.com

Nieczęsto zdarza się, że kolejny tom serii jest zupełnie inny od poprzedniego. Zazwyczaj autorzy poruszają się wokół tych samych problemów, w tym samym świecie i na tym samym tle. Tak nie zdarzyło się w przypadku kontynuacji bestsellerowego Czasu żniw. Co było inaczej? Czy Samantha Shannon zdołała utrzymać stworzony w pierwszej części magiczny klimat?

Po ucieczce z kolonii karnej, Szeolu I, Paige wraca do Siedmiu Pieczęci. Jest poszukiwana w całym Londynie, a jej mim-lord może zapewnić jej pozycję i bezpieczeństwo. Dziewczyna stara się pogodzić obowiązki faworyty z chęcią udowodnienia wszystkim jasnowidzom, że Refaici istnieją i stanowią ogromne zagrożenie. Czy jej się to uda?

W pierwszej części serii Samantha Shannon skupiła się na prezentacji wykreowanego przez siebie świata. Ukazała wielu bohaterów, podzieliła je na "grupy" według ich zdolności, przedstawiła złożony system klasowy społeczeństwa wróżbitów i jasnowidzów. Akcja pędziła przed siebie już od pierwszej strony, rzadko pozwalając czytelnikom na złapanie dłuższego oddechu. W Zakonie mimów natomiast jest już spokojniej. Na pierwszy plan wychodzi polityka i intrygi. Główna bohaterka, choć nie pragnie władzy i sławy, chce zapewnić wszystkim bezpieczeństwo. Odkrywa kolejne niesprawiedliwości władz i licznych spisków. I choć w książkach fantasy jestem zwolenniczką szybkiej, porywającej akcji, takie poprowadzenie fabuły również mi się spodobało. Choć jest spokojniejsza, zachowała dynamikę Czasu żniw. Razem z główną bohaterką odkrywamy kolejne punkty ogromnej układanki. To powieść dopracowana w najdrobniejszych szczegółach, nieprzewidywalna, zaskakująca na każdym kroku.

Brakło tu jednak magii, która wylewała się ze stron Czasu żniw. Autorka mniejszą uwagę poświęciła samym wróżbitom i jasnowidzom, posiadanym przez nich umiejętnościom. Przez to książka nieco traci. Nie mamy okazji przypatrywać się, jak wykorzystują swoje zdolności, jak je rozwijają.

Poza dominującym, politycznym wątkiem, autorka poruszyła temat oddania, przyjaźni i miłości. Najbardziej skupiła się na lojalności wobec mim-lordów, na tworzących się więziach pomiędzy członkami jednego gangu. Skontrastowała ze sobą różne relacje, np. samą kwestię wierności - tej ślepej i bezgranicznej z tą kierującą się rozsądkiem i niewychodzącą poza wyznawane wartości. Wszystkie związki pomiędzy postaciami są przemyślane.

Na uwagę zasługuje również samo wydanie książki - od pięknej, przyciągającej wzrok czerwonej okładki, po dodatki w środku. Znajdziemy tu mapkę ułatwiającą poruszanie się po świecie wykreowanym przez Shannon, słowniczek pojęć nie pozwalający na zgubienie się wśród nowych nazw oraz rozbudowana tabela Siedem kategorii jasnowidzenia przedstawiająca rodzaje jasnowidzów i wróżbitów.

Zakon mimów to świetna kontynuacja Czasu żniw. Pozbawiona przewidywalności i luk w fabule. Złożona, dopracowana i zaskakująca. To powieść o pozostawaniu wiernym wyznawanym wartościom, o przyjaźni i oddaniu - państwu, władcy, ale przede wszystkim - sobie. Polecam!
Autor: Nieortodoksyjny., data: 20.11.2015 21:50, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Zawalcz o prawdę...

http://nieortodoksyjny.blogspot.com/2015/11/zakon-mimow-recenzja.html

Paige Mahoney po ucieczce z koloni karnej Szeol I powraca do Londynu, gdzie decyduje się dalej pracować dla swojego mim-lorda Jaxona. Po tragicznych wydarzeniach, jakie miały miejsce w po porwaniu, Paige postanawia poinformować świat o istnieniu Refaitów, a także o krwiożerczych bestiach zwanych Emmitami, jednak niektóre osoby z jej otoczenia nie dają wiary w opowieści o tych niezwykłych stworzeniach i starają się, by informacje te nie ujrzały światła dziennego. Paige będzie musiała zawalczyć o prawdę i stawić czoła wielu innym wyzwaniom, bowiem dochodzi do tragicznego morderstwa, które rzuca na nią podejrzenia. Dodatkowo nasza mała Śniąca (czyli Paige) poszukiwana jest przez cały Sajon. Czyżby Nashira maczała w tym palce?

Tym razem nie ma już wstępów i zapoznawania z poszczególnymi bohaterami. Akcja od samego początku mocno prze do przodu, a sama atmosfera jest napięta niczym struna w dobrze nastrojonej gitarze. "Zakon Mimów" w przeciwieństwie do poprzedniej części pozwala czytelnikowi zwiedzić Sajon i to jest właśnie element, którego zabrakło mi w Czasie Żniw, w którym mogliśmy zaledwie uszczknąć tego niezwykłego miejsca. Tym razem każda ulica i każdy ciemny zaułek staje przed nami otworem. Londyn, który został obrócony przez autorkę o sto osiemdziesiąt stopni jest czymś tak intrygującym, że możliwość jego bliższego poznania go stanowi niezwykłą przyjemność. Przy okazji o wiele jaśniejsze dla czytelnika staje się funkcjonowanie "podziemnego" świata jasnowidzów, ich życia codziennego, podziału i roli. Coraz bardziej widoczna staje się także ogólna wymowa serii mocno odnosząca się do władzy, polityki i podziału klas społecznych na lepsze i gorsze i chociaż "Zakon Mimów" zgrabnie wpisuje się w kanon modnych obecnie młodzieżówek, nadal zaskakuje, podsuwając nietuzinkowe rozwiązania i zakończenie, które mówiąc wprost... zlasowało mi mózg. Ta obszerna powieść oferuje coś innego niż "Czas Żniw" w wyniku czego nie nudzi, lecz elektryzuje w taki sposób, że ciężko się od tej książki oderwać.

O ile "Czas Żniw" miał za zadanie zbudowanie twardego gruntu pod nogami, o tyle "Zakon Mimów" pozwolił autorce rozwinąć naprawdę pokaźnych rozmiarów skrzydła i mam dzięki temu ogromną nadzieję, że kolejne tomy utrzymają tendencję wzrostową i pozwolą Samanthcie Shannon wzbić naprawdę wysoko. Jeżeli czytaliście już "Czas Żniw", koniecznie musicie sięgnąć po jego kontynuację. Nawet jeśli pierwszy tom Was nie porwał to gwarantuję, że "Zakon Mimów" mimów nadrobi wszelkie braki, bowiem w porównaniu do poprzednika jest jeszcze lepsza część, dojrzalsza i przy tym treściwsza. Pozostaje jedynie czekać na trzeci tom serii ("The Song Rising"), którego premiera ponoć dopiero w listopadzie przyszłego roku.

Ocena książki: 9/10

Plusy:
-całość lepsza od Czasu Żniw
-niesamowite zakończenie
-rozbudowana fabuła
-możliwość lepszego poznania Sajonu

Minusy:
-brak
Autor: Maadziuulekx3, data: 26.10.2015 21:00, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Rewelacyjna

Po sześciomiesięcznym więzieniu w kolonii karnej Szeol I nastąpiła spektakularna ucieczka. Odmieńcy połączyli siły, tak by wydostać się z nienawidzonego miejsca. Wszyscy pokaleczeni, zranieni, postrzeleni, ale w miarę szczęśliwi bo w końcu wyrwali się z niechcianego i złego Szeolu. Jednak szczęście w nieszczęściu otrzymuje nieliczna garstka, której udaje się ukryć na ulicach Londynu. Ale to jeszcze nie koniec kłopotów w życiu ocalałych. Każdy z nich musi się mieć na baczności, Sajon nie dopuści do tego by ktoś dowiedział się o Szeolu I. Będą próbowali za wszelką cenę odnaleźć Paige, oraz innych jasnowidzów, którzy uciekli, by w końcu sprzątnąć ich z powierzchni ziemi. Dlatego strach nie spędza im snu z powiek, boją się wyjść poza mury swoich schronień, paraliżujący lęk nie pozwala im zapomnieć o tym co się wydarzyło.

Paige, najbardziej poszukiwany jasnowidz w całym Londynie nie chce siedzieć spokojnie i pozwolić Sajonowi decydować jak ma wyglądać jej życie. Dlatego postanawia za wszelką cenę przedstawić społeczności jasnowidzów informację o Refaitach, Emmitach, jak byli traktowani w niewoli i co skutkuje, gdy pozwolą im sobie wejść na głowę. Postanawia zwołać zebranie Eterycznego Stowarzyszenia. Nie chce się poddać bez walki, bo gdyby się tak stało to ,,oni" wygrają. Nie wie, czy jasnowidze mogą walczyć z Refaitami i w jaki sposób, ale jedno było pewne, nie poddadzą się tak łatwo i wytępią pasożyty. Czy im się uda? Czy najbardziej wpływowi przywódcy przestępczego syndykatu stawią się na wezwanie? Czy w ogóle zechcą wysłuchać tego co Paige ma im do powiedzenia? Uwierzą jej? Nie dowiecie się jeżeli nie przeczytacie.

Czy pamiętacie Paige, która potrafiła dostać się do zaświatów przez senny krajobraz? Nie? To wam przypomnę. Główna bohaterka wraz z innymi jasnowidzami trafiła do Szeol I. Tam przez sześć miesięcy żyje pod czujnym okiem Naczelnika. Szeol I to miejsce do którego nikt nie chciałby trafić. Jednak, gdy się to już stanie, bardzo trudno się z niego wydostać. Cały teren jest zaminowany, a w niektórych miejscach stacjonują nieznane stwory Emmity, z którymi nikt nie chciałby mieć styczności. Żeby przeżyć trzeba robić to co każą Refaici, kto się sprzeciwi otrzymuje kary cielesne, wstrzyknięcie fluxu do organizmu, albo co gorsza- śmierć. Jednak Paige nie poddaje się, walczy z przeciwnościami losu i pomaga wydostać się nie tylko sobie, ale także nielicznej grupce z okropnego miejsca. Teraz dopiero zaczyna się zapierająca dech akcja. Trzeba przekonać innych do istnienia Szeolu tak by go w końcu obalić jak i Refaitów, nie dać się Sajonowi omamić i walczyć o swoje prawa. Jednak nie będzie łatwo. Czy Paige sobie poradzi?

Kolejny raz mogłam powrócić do cudownie wykreowanego świata, który znowu zaskarbił sobie moje serce. Nie zabrakło bogatych opisów, zaskakujących detali, dopracowany w najmniejszych szczegółach, pełnych emocji i niekończącej się akcji. Wciąż zaskakuje mnie wyobraźnia autorki, stworzyła coś niesamowitego. Nowy świat, który z przejęciem i dokładnością chce nam przekazać, zobrazować, tak byśmy wraz z nią przeżywali coś niezwykłego. ,,Zakon Mimów" to kolejna cudowna część trzymająca w napięciu, pełna akcji, niekończącej się adrenaliny. Autorka utrzymała taki sam poziom. Zaskakuje, zadziwia, szokuje, doprowadza do złości. Czytelnik nie jest w stanie oderwać się od powieści. To istny kalejdoskop wydarzeń, który od pierwszej karki pochłania do reszty.

Większość osób wspominała mi, że książka ,,Zakon Mimów" jest bardzo słaba i nie ciekawa tak jak pierwsza część, jednak ja się nie mogę z nimi zgodzić. Moim zdaniem autorka dalej utrzymuje wysoki poziom. Obie części są bardzo ciekawe i dopracowane w detale. Przyjemnie i szybko się je czytało, chęć poznania co się wydarzy dalej popychała czytelnika coraz bardziej w głąb powieści. Książka mnie nie nudziła, nie sprawiła zawodu, zachęciła mnie do wyczekiwania na dalszą część, która mam nadzieję szybko się niebawem pojawi. Jednym słowem autorka sprawiła, że mam książkowy niedosyt i pragnę więcej. Powieść gorąco polecam i zachęcam do zapoznania się z niezwykłym światem Sajonu, który zaskoczy i zadziwi każdego.
Autor: Karolina Matecka, data: 20.09.2015 15:25, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Nie pożałujecie!

Drugi tom zaczyna się w momencie zakończenia pierwszego. Autorka wrzuca nas w sam wir akcji i nie daje odetchnąć aż do końca! Akcja, akcja i jeszcze raz akcja! ,,Zakon Mimów" utrzymuje genialny klimat z pierwszego tomu. Samantha Shannon stworzyła bardzo dopracowany świat i w tym tomie możemy bardziej go poznać i zrozumieć panujące w nim zasady. Pomimo ogromnej ilości akcji pojawia się też wątek miłosny, który jest idealnie wpleciony w całą historię. Delikatny, ale wciąż ważny. Gdy doszłam do momentu kulminacyjnego, czyli ostatniej strony po prostu nie mogłam się pozbierać i dalej nie mogę! W głowie pojawiło mi się milion pytań!JAK?!

Paige ewoluowała. Stała się bardziej dorosła i odpowiedzialna. Jej postępowanie coraz mniej mnie irytowało i nawet ją polubiłam! Naczelnik dalej jest cudowną postacią. Zdecydowanie moją ulubiona. Relacja pomiędzy nim, a Paige stopniowo się rozwija i intryguje. W tej części poznajemy bliżej Jaxona, czyli mim-lorda Paige, który także bardzo mnie zainteresował i ciągle próbuję go rozgryźć.Każda z postaci w Zakonie Mimów ma swoją rolę i nie jest w żaden sposób pominięta.

Pióro Samanthy Shannon jest za razem lekkie i dojrzałe. Autorka tworzy bardzo plastyczne opisy, dzięki którym w wyobraźni maluje nam się bardzo realistyczny obraz Sajonu. W ogóle nie czuć tych ponad 500 stron, a wręcz chce się by było ich jeszcze więcej i więcej!

Krwisto czerwona okładka idealnie oddaje to co dzieje się w powieści, bo krwi jej nie brakuje. Okładka przyciąga i intryguje czytelnika.W środku znajdziemy mapy Sajonu, listy jasnowidzów, słowniczek trudnych pojęć i wiele innych dodatków pomagających nam wkręcić się w serię i jeszcze bardziej zrozumieć jej zasady. Cudo!

Drugi tom okazał się jeszcze lepszy od pierwszego. Samantha Shannon sprawiła, że oczekiwanie na następny tom będzie bardzo,bardzo trudne. Bierzcie się za tę serię jak najszybciej. Nie pożałujecie!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non!

Recenzja z bloga http://love-ksiazki.blogspot.com/
Autor: Michał P. Lipka, data: 02.09.2015 06:51, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

MIMowolne ofiary

Ucieczka z Szeolu I to dopiero początek. Pociąg, którym Paige wraz z pozostałymi zbiegami zdołała wymknąć się z kolonii karnej, a więc i z rąk pewnej śmierci, nie prowadzi wprost do wolności – ostatnim przystankiem jest Archon, gdzie roi się od wrogów. Ci, którym uda się zbiec do Sajon Londynu, staną się najbardziej poszukiwanymi z ludzi, a w szczególności Paige, która stara się za wszelką cenę przekonać przywódców przestępczego świata do wiary w Refaitów, Emmitów i wszystko, co się z nimi wiąże. Refaici zaś, nie mając nic do stracenia, gotowi są na wszystko, by tylko osiągnąć swoje cele. Zaczyna się zabawa w kotka i myszkę, w której stawką jest życie mnóstwa ludzi…

Hide ‘n’ seek to najlepsze określenie „Zakonu mimów”. Ukrywanie się, poszukiwania, ciągła ucieczka i walka. Walka o wolność, ale wolności nie ma nigdzie, jest tylko zagrożenie. Mimowolną ofiarą jest tu każdy, kto sprzeciwił się ustalonym normom – nie ważne, że sprzeciwieniem jest moc nadana przecież z urodzenia. Moc, której pragną Refiaci, a za którą tak łatwo jest zginąć. W takim klimacie, przepełnionym na dodatek polityką i spiskami, na tle futurystycznego Londynu, dzieje się akcja drugiego, równie dobrego jak pierwszy, tomu „The Bone Sesaon”.

Stylistycznie rzecz jest bez zmian – to samo lekkie pióro, takie same poprowadzenie akcji, i choć fabuła zasadniczo uległa zmianie, nadal jest to ten sam stary dobry „Sezon Żniw”. Akcja atakuje czytelnika od pierwszych stron, nie brak jednak też spokojniejszych momentów, rozbudowana została również mechaniki świata, a i kilka nowości także znalazło tu dla siebie miejsce. Efekt jest taki, że książki tej nie czyta się, a pochłania. Lekko, szybko i z przyjemnością. Bo choć to stricte rozrywkowa seria, stanowi zarazem rozrywkę na znakomitym poziomie. Rozrywkę bliższą dawnej fantastyce niż obecnym trendom, a zarazem świetnie się w te trendy wpasowującą.

Kto lubi takie klimaty, będzie więcej niż zadowolony i nie pożałuje czasu spędzonego nad „Zakonem Mimów”. A czas ten wcale nie będzie krótki – powieść liczy bowiem niemalże 550 stron. Co ważne, przy takiej objętości, wydano ją w bardzo atrakcyjnej cenie. Jeśli więc chętnie czytacie fantastykę, nie wahajcie się. I pamiętajcie, że autorka zapowiada jeszcze pięć tomów przygód buntowniczej Paige, więc jest na co czekać.

Polecam, a wydawnictwu Sine Qua Non składam serdeczne podziękowania za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.
Autor: Ksiazkomaniacy, data: 19.08.2015 19:33, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Zakon Mimów

"Zakon Mimów" to kontynuacja wychwalanego przeze mnie w ostatnim czasie "Czasu Żniw". Nie mogłam wręcz doczekać się kiedy następny tom serii trafi mi w ręce. Młoda Samantha Shannon i tym razem nie zawiodła, a książka okazała się nawet dużo lepsza od poprzedniczki. Kompozycja utworu kolejny raz oparta na pomyśle przezwyciężania przez główną bohaterkę przeciwności losu, strachu - Paige cały czasz szlifuje swoje umiejętności i dąży do uparcie do celu.

"Lubimy myśleć, że jesteśmy odważni, ale przecież jesteśmy tylko ludźmi."

Po ucieczce z kolonii karnej Szeol I Paige ponownie wraca do pracy u swojej mim-lorda Jaxona, ale mimo wszystko musi się ukrywać. Zmiana wizerunku początkowo pomaga, ale wraz z kolejnymi kłopotami staje się coraz bardziej rozpoznawalna.

"Nigdy nie można chcieć za bardzo. Właśnie w taki sposób oni nas uciszają- odrzekłam.- Powiedzieli nam, że mamy szczęście zginąć od NitKindu, a nie od stryczka. Mamy szczęście, że żyjemy, nawet jeśli nie jesteśmy wolni. Kazali nam przestać chcieć więcej, niż nam dali, ponieważ dali nam więcej, niż na to zasłużyliśmy."

"Odetnę sznurki marionetkom."

Okrucieństwo, którego Paige była świadkiem w kolonii karnej zmotywowało ją do działania, do przeciwstawienia się tyranii. Jej wrogiem jest cały Sajon, ale niebezpieczeństwo grozi jej na każdym kroku - Refaici wiedząc, że ich sekret nie jest bezpieczny pragną wyeliminować zagrożenie.

"- Aby wygrać rozgrywki, poddasz się naszemu szkoleniu. Errai, Pleione, poinstruujcie śniącego wędrowca, jak spełnić standardowe wymagania.
Sądząc po spojrzeniu, jakie posłał mi Errai, można by pomyśleć, że poprosiła go, a by wylizał podłogę."

Śniący wędrowiec zostanie poddany próbie. W rozgrywkach nie liczy się tylko dar, liczą się umiejętności walki fizycznej, spryt i siła.

Czy Paige uda się przeżyć?
Czy jest w stanie zdradzić bliskich?
Czy Śniący Wędrowiec jest w stanie zmienić świat?

Czerwonokrwista okładka doskonale odzwierciedla ilość krwi przelanej w książce. Zbrodnia za brodnią, coraz więcej krwi, intrygująca powieść z rozmachem. Wykorzystanym przez pisarkę chwytem artystycznym organizującym fabułę jest powiązanie prostego języka z językiem typowym dla powieści (np. zgniłek, śniąca forma, zimny odczyt - najważniejsze znajdziecie w słowniku na końcu książki). Kompozycja utworu od początku do końca trzyma w napięciu. Wszystko jest idealnie przemyślane i konsekwentnie realizowane - nie ma ani jednego potknięcia. Dialogi między bohaterami wzbogacają akcję i trzymają w napięciu. Jedyną rzeczą, nad którą ubolewam okropnie jest mało rozwinięty wątek miłosny. Po zakończeniu "Czasu Żniw" liczyłam na dużo więcej, ale jednak się zawiodłam.W zestawieniu z innymi powieściami fantastycznymi ta seria jest naprawdę wysoko a Samantha Shannon mimo młodego wieku stworzyła fantastycznego dzieło i jest wyjątkowo oryginalnym twórcą fantasy.

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwo Sine Qua Non

Izabela Nestioruk
https://www.facebook.com/pages/Ksi%C4%85%C5%BCkomaniacy/822672187794113
http://recenzjeksiazkomaniacy.blogspot.com/
Autor: Cynamonkatiebooks, data: 19.08.2015 18:19, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Życie, jakkolwiek wspaniałe, jest jednak na końcu trochę marne

Kontynuacja bestselerowej serii "Czas żniw"

Po 6 miesiącach walki o przetrwanie, Paige wraz ze swoimi przyjaciółmi, opuszcza mury koloni. Jasnowidze nie wiedzą jednak, że Sajon tylko czeka na ich powrót. Rząd, który od ponad 200 lat pracował w zmowie z Refaitami nie spocznie dopóki nie odnajdzie wszystkich uciekinierów. Dlatego każdy z ocalałych musi mieć się na baczności. Refaici wiedzą, że ich sekret nie jest już bezpieczny, ale mimo tego Szeol nadal prowadzi swoją działalność. Paige nie pozwoli na dalsze okrucieństwa wywołane przez "Czasy żniw" - zbiory niewinnych jasnowidzów, służących głównie za posiłek dla bestialskich dowódców koloni. Dziewczyna za wszelką cenę pragnie ujawnić społeczeństwu prawdę o pozaziemskich istotach. W tym celu zwołuje Eteryczne Stowarzyszenie. Liczy na ich pomoc i wsparcie przeciwko Refaitom, ale czy najbardziej wpływowi jasnowidze uwierzą w bajki młodej dziewczyny? Nashira wraz ze swoimi sprzymierzeńcami nie odpuści dopóki nie dorwie w swoje ręce zdrajczyni stanu. Rozpoczyna się polowanie na śniącego wędrowca.

"Wiedz, że słowa, mój wędrowcze, słowa są wszystkim. Słowa dodają skrzydeł nawet tym zdeptanym, załamanym i pozbawionym nadziei."

Pierwszy tom tej serii bardzo przypadł mi do gustu, dlatego szybko zabrałam się za jego kontynuację. Tym razem autorka przedstawiła świat z nieco innej perspektywy. Akcja rozgrywa się w Sajonie, kiedy to główna bohaterka wróciła do "domu". Razem z nią próbujemy zaznajomić się z nowym otoczenie, bo jednak po półrocznej rozłące ciężko jest się z powrotem przyzwyczaić do starych śmieci. Mamy tutaj bardzo dużo opisów z jej życia przed Szeolem, a także streszczeń z pierwszego tomu. Jak się czyta tak jeden po drugim to może to trochę przeszkadzać. Nie będę owijać w bawełnę, gdyż tak jak mówiłam w recenzji pierwszego tomu, styl Pani Shannon jest niesamowity przy czym niezwykle trudny. Na pewno nie każdemu przypadnie do gustu. Na szczęście do tej pory zaznajomiłam się z tym światem na tyle, że już w tej części nie musiałam ani razu zaglądać do słowniczka :D.

"Życie, jakkolwiek wspaniałe, jest jednak na końcu trochę marne"

Zdecydowanie ta część podobała mi się dużo bardziej od poprzedniej. Więcej akcji, więcej działania no i główna bohaterka, która niesamowicie zmieniła się w tej części (ale o tym powiem później). W "Zakonie mimów" autorka poruszonych wiele aspektów politycznych, dzięki czemu możemy lepiej poznać wykreowany świat oraz prawa jakimi się on posługuje. Pomysł na zwierzchników, mim-lordów, faworytów, jest moim zdaniem niezwykle oryginalny. Do tego wspaniale wykreowani bohaterowie, do których zapałałam sympatią dopiero w tym tomie.

Paige Mahoney jest bardzo twardą główną bohaterką. Potrafi zawalczyć o swoje i nie czeka na wybawienie przez kogokolwiek. Wie doskonale, że tak naprawdę jest zdana na siebie i w ostatecznej walce o przetrwanie nikt nie może jej pomóc. Muszę przyznać, że bardzo zmieniła się przez ostatnie tomy. Z przyjemnością obserwowałam jak "nabierała kręgosłupa". Jej zawziętość, spontaniczne decyzje, sprawiły, że jeszcze bardziej ją polubiłam. W tej części mamy również szansę nieco bliżej poznać Jaxona, najbardziej cenionego mim-lorda w całym Sajonie. Możemy przyjrzeć się jego różnym odsłonom, wychwytywać jego motywy i plany działania. Jego osoba nabiera barw i intryguje, nie ukrywam, że przez całą część zastanawiałam się która z jego twarzy jest prawdziwa. Ta postać nadal pozostaje dla mnie zagadką.

"Lubimy myśleć, że jesteśmy odważni, ale przecież jesteśmy tylko ludźmi."

Oczywiście, dla fanów romansu nie zabraknie tutaj wątku miłosnego. Z resztą bardzo specyficznego. Paige i Naczelnik. Ludzka rasa na zawsze związana z rasą Refaitów. Nie typowe połączenie, ale od początku było wiadomo, że ta dwójka musi być razem. Sam Naczelnik również jest nietypowy jak na Refaitę, ale w pozytywny sposób. Nie wiem czemu, ale jakoś darzę go ogromną sympatią. Wysoki, dobrze zbudowany, jak dla mnie trochę za sztywny, mimo to i tak bardzo go lubię :).

Podsumowując: Cudowna, pełna napięcia opowieść, która poruszy każdego. Genialnie wykreowany świat, zabawne dialogi no i oczywiście wątek romantyczny. Czego chcieć więcej? Specyficzny styl pisania Samanthy Shannon sprawi, że w historii odnajdą się zarówno młodzież jak i dorośli. Polecam szczególnie fanom fantastyki, bo to jest właśnie bardzo, bardzo dobra fantastyka :).
ze zniecierpliwieniem wyczekuję trzeciego tomu....

cynamonkatiebooks.blogspot.com
Autor: Claudia Ann, data: 21.07.2015 16:18, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Sajon nie śpi

Czasami życie rzuca kłody pod nogi. A nawet cały las. Los płata figle i nawet wtedy, gdy jest się na dobrej drodze do szczęścia, wszystko w jednej chwili zaczyna się walić, jak domek z kart. Rzeczywistość jest nie do zniesienia, każdy kolejny dzień jest walką o życie. Czasami jedynym sposobem na przeżycie jest ucieczka od tego wszystkiego. A czasami trzeba wyjść z ukrycia i walczyć o swoje.

Paige Mahoney udało się uciec z piekła, jakim była kolonia karna Szeol I. Ale nawet na ulicach Londynu żaden z uciekinierów nie może czuć się bezpieczny. Refaici wiedzą, że ich tajemnica może wyjść na jaw i pragną jak najszybciej wyeliminować zbiegów. Paige, najbardziej poszukiwana osoba w londyńskiej społeczności, musi ostrzec wszystkich przed Refaitami i Emmitami. Jednak to wcale nie jest takie proste. Musiałaby przekonać do siebie cały syndykat. Ale przywódcy nie chcieliby słuchać opowieści, która zdaje się być wyssana z palca. Blada Śniąca musi znaleźć sposób, by uchronić Londyn, zanim będzie za późno. Do czego będzie zdolna, by to osiągnąć?

Po wciągającym "Czasie Żniw" byłam bardzo ciekawa dalszych losów Paige. Dlatego też do drugiego tomu podeszłam podeszłam z wielką chęcią, jednocześnie mając nadzieję, że autorka utrzyma wysoki poziom. I nie zawiodłam się. Już "Czas Żniw" był bardzo dobry, ale "Zakon Mimów" przebił wszystko. Już od pierwszych stron zostałam wciągnięta w intrygujący świat jasnowidzów i tworów mogących łączyć się z zaświatami. Samantha Shannon bardzo sprytnie to wszystko sobie obmyśliła. Nie raz byłam zaskakiwana w trakcie lektury. Niektórych zdarzeń po prostu nie dało się przewidzieć.

Trzeba przyznać, że autorka miała genialny pomysł i naprawdę bujną wyobraźnię. Zadbała o każdy, nawet najdrobniejszy szczegół. A żeby ułatwić czytelnikowi połapanie się w tej rzeczywistości, w książce zamieszczono słowniczek pojęć, mapki i szczegółowy podział jasnowidzów. Uważam, że to bardzo przydatny dodatek.

Wielkim plusem są bohaterowie. Barwni, intrygujący i przede wszystkim różnorodni. W tej książce można spotkać całą gamę przeróżnych postaci. W poprzedniej części tak średnio polubiłam Naczelnika, ale teraz, w zupełnie innych okolicznościach, zaczęłam się do niego przekonywać. Ale to Jaxon Hall najbardziej mnie interesował. Był dla mnie jedną wielką zagadką i za nic nie mogłam odgadnąć prawdziwych motywów, które nim kierowały w danej chwili.

Ciekawy był także wątek romantyczny. Zakazana miłość, czyli coś, co lubię od czasu do czasu. Po lekturze pierwszej części zastanawiało mnie, jak to dalej się potoczy. I jestem w pełni usatysfakcjonowana dalszym rozwojem relacji pomiędzy główną bohaterką, a Refaitą. Nie będę wiele zdradzać, ale powiem jedno: tego oczekiwałam.

Podsumowując, "Zakon Mimów" to bardzo dobra kontynuacja serii. Autorka utrzymała poziom poprzedniej części, a nawet postawiła sobie poprzeczkę jeszcze wyżej. Jestem po wielkim wrażeniem jej talentu. Ta powieść wyglądała, jak dzieło kogoś z wieloletnim doświadczeniem, a nie młodej pisarki. Ten intrygujący i niesamowity świat wciągnął mnie całkowicie. Wprost nie mogłam się oderwać! A zakończenie było dla mnie jednym wielkim zaskoczeniem. Zapragnęłam więcej i więcej... Niestety na kolejną część trzeba będzie jeszcze poczekać. "Zakon Mimów" powinien się spodobać osobom, które lubią ambitne i pomysłowe książki fantastyczne na wysokim poziomie. Polecam!
___________
http://zagubiona-wslowach.blogspot.com/
Autor: Sheti, data: 13.07.2015 11:08, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Czy książka idealna istnieje?

„Zakon mimów” to książka, na którą czekałam z niecierpliwością! Do tej pory mam w głowie ten dzień, gdy skończyłam czytać „Czas żniw”, a moje serce rozsypało się na kawałki. Historia Paige Mahoney pochłonęła mnie całkowicie i do tej pory nie jestem w stanie uwierzyć, że debiuty literackie mogą być tak dobre! Twórczość Samanthy Shannon to coś niesamowitego i z góry ostrzegam, że ta recenzja nie będzie recenzją, a raczej odą pochwalną.
Ucieczka z kolonii karnej Szeol I nie zakończyła się tak, jak Paige by oczekiwała. Zaledwie garstce uciekinierów udaje się ukryć na ulicach Londynu, reszta nie ma tyle szczęścia. Nikt nie może liczyć na chwilę wytchnienia, muszą pozostać czujni i mieć się na baczności. A zwłaszcza Paige Mahoney, gdyż staje się ona najbardziej poszukiwaną osobą w Sajonie – rozpoczyna się polowanie na Bladą Śniącą. Dodatkowo wie, że nie tylko Sajon będzie ją ścigał… Nashira nigdy nie wybaczy jej tego, co Paige zrobiła. A czy może liczyć na pomoc Jaxona i przyjaciół? Nikt nie wydaje się być skory do ujawnienia prawdy o Refaitach i Emmitach, a Naczelnik gdzieś zniknął. Śniący wędrowiec znajduje się w sytuacji kryzysowej, ale kimże byłaby Paige, gdyby się poddała?
I od czego ja mam zacząć moje pochwały? Ja kocham ten cykl całym swoim sercem, uwielbiam twórczość autorki, a z drugiej strony nienawidzę jej za to, że muszę tak długo czekać na kolejne tomy… Ale doskonale wiem, że Samantha Shannon robi to tylko i wyłącznie dla swoich fanów – nie odda w nasze ręce książki niedopracowanej i jestem przekonana, że naprawdę wkłada w pisanie całe swoje serce. To się widzi i czuje. Jej pomysł jest oryginalny i niepowtarzalny, a co więcej – idealnie przelała na papier swoją wizję, zachwycając nie tylko mnie, ale i całe mnóstwo innych czytelników. Jej powieść jest dopracowana, doszlifowana i nie można tutaj znaleźć żadnego błędu – czy to w chronologii, czy to w logice rozgrywających się wydarzeń. Pani Shannon nie pozwoliła sobie na ani jedno potknięcie!
Paige Mahoney jest bohaterką, z którą całkowicie się zżyłam. Myślałam to, co ona, czułam to, co ona, moje ciało reagowało tak samo, jak jej. To naprawdę niesamowite, że można aż tak bardzo wejść do świata jakiejś powieści. I mimo że zdarzyło mi się odłożyć książkę na półkę, aby zająć się czymś innym, to w momencie, gdy otwierałam ją na nowo, potrzebowałam ułamków sekund, aby ponownie całkowicie zagłębić się w tym świecie – jakbym miała w głowie przełącznik. A swoją drogą „Zakon mimów” nie leżał zbyt długo na tej półce, bowiem nie byłam w stanie skupić się na niczym innym – pragnęłam czytać i czytać, chociaż z drugiej strony obawiałam się tego, że szybko skończę – bo ja nie chciałam się ponownie żegnać z tym światem. A zakończenie ponownie rozdarło moje serce na kawałki, sprawiło, że przed dłuższą chwilę siedziałam z książką na kolanach, patrząc w jeden punkt i myśląc: „Co ja mam teraz ze sobą zrobić?”.
Rozwój wydarzeń jest po prostu niesamowity! Autorka wciąż potrafi zadziwić swoich czytelników i zasiać w ich sercach niepewność. Fabuła jest wciągająca i nieprzewidywalna, a ja zostałam całkowicie wchłonięta przez tę książkę. Zapomniałam o tym, co mnie otacza, żyłam w świecie wykreowanym przez panią Shannon. A jest on naprawdę niezwykły, a wszystkie dodatki wspomagają tylko zrozumienie go i zatracenie się w nim. Mapki, schematy, definicje – wyszlifowane do granic możliwości! Książka wzbudza również całe mnóstwo skrajnych emocji – żałuję, że nie nagrywałam się podczas czytania, bo jestem przekonana, że wyraz mojej twarzy ulegał niesamowitym zmianom. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jak moje ciało reagowało w poszczególnych sytuacjach, bowiem chwilami nawet pozwoliłam sobie na krzyki, łzy i komentarze – nic dziwnego, skoro po prostu przez dobrych parę godzin żyłam życiem Paige.
„Zakon mimów” jest powieścią cudowną, wspaniała, nieprzewidywalną, wciągającą, zachwycającą, niepowtarzalną i jedyną w swoim rodzaju. To istna bomba, obok której nie można przejść obojętnie. To powieść, która wywołuje w duszy czytelnika obrażenia. To powieść, która na długo pozostaje w pamięci, wżera się w umysł, ciało i duszę. Nie pozwala myśleć o niczym innym, tylko całkowicie pochłania. Ekscytująca, trzymająca w napięciu i pełna zaskakujących zwrotów akcji – trzyma nas w swoich sidłach od początku do końca, a my nie chcemy, aby nas kiedykolwiek wypuściła. Czy książki idealne istnieją? Tak. I „Zakon mimów” jest tego najlepszym przykładem.
bookeaterreality.blogspot.com
Autor: Mateusz Janik, data: 06.07.2015 22:19, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Ćma

Dwa lata oczekiwania na kontynuację, coraz częstsze spoglądanie na kalendarz, obgryzanie paznokci w oczekiwaniu na premierę. No, może nie każdy przeżywał ten czas tak intensywnie, ale czekać było trzeba. Sama autorka przyznała, że przesunęła datę premiery drugiego tomu Czasu Żniw, by zapewnić czytelnikom naprawdę dobrą lekturę. Czy wyszło? Boże, jak wyszło! Ten post może przypominać hymn pochwalny, jednak nie jest to w żaden sposób ustawione, a świadczy jedynie o wielkim zachwycie autora posta nad jedną z najlepszych książek wydanych w 2015 roku w jego osobistym, jakże wartościowym rankingu.

Paige Mahoney. Zapamiętaj to nazwisko. Dziewczyna, której udało się zorganizować ucieczkę z kolonii karnej Szeol staje się najbardziej poszukiwaną osobą w Londynie. Uciekinierka chce przekazać wszystko, co zobaczyła w obozie, jednak mało kto chce ją słuchać. Szansę na zabranie głosu dają jej zapowiadane rozgrywki o władzę w elitarnym wśród jasnowidzów Eterycznym Stowarzyszeniu. Ale konkurencja jest silna, walka toczy się na śmierć i życie, a jakby tego było mało Paige swoją kandydaturą może zostać uznana za zdrajczynię swojego mim-lorda, Jaxona. Cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Ciężko jest wytknąć Shannon jakikolwiek błąd w jej pracy nad tą książką. Można jedynie chwalić ją za rozwijanie się, bo Zakon Mimów jest jeszcze lepszy od Czasu Żniw, który już sam w sobie był świetną lekturą. W drugim tomie serii lepiej poznajemy czarne realia życia jasnowidzów w futurystycznym Londynie. Wszystko jest szare, czarne, granatowe i niebezpieczne. Jasnowidze muszą dbać o swoją anonimowość, a utrudniają im to coraz ostrze zasady postępowania z nimi oraz kolejne rozwiązania technologiczne mające na celu ułatwić wytropienie szczególnie uzdolnionych obywateli.

Agresja, brutalność, nieufność z każdej strony. Paige obraca się w środowisku ludzi opryskliwych, zmuszonych do troszczenia się tylko o siebie. Nie ma miejsca dla słabeuszy, dlatego główna bohaterka chcąc nie chcąc musi pozostać twarda. I taka pozostaje. Nie ma czasu na użalanie się nad sobą, nad innymi, jest ostrożna w tym komu ufa, udoskonala swoje techniki walki, ale jest przy tym też honorowa. Jedyną osobą (a może bardziej istotą?), przez którą jej serce mięknie, jest Naczelnik, z którym bohaterka miała epizod w pierwszym tomie i teraz oboje nie są pewni, co robić z tym faktem dalej. Na szczęścia Shannon wciąż odsuwa romanse na tło powieści, a ckliwych przesłodzonych scenek nie ma tu w żadnym rozdziale, przez co można sobie oszczędzić odruchów wymiotnych, a skupić się na miłości jako na kolejnym problemie, z którym Paige musi się borykać w tych trudnych realiach.

O bohaterach można pisać i pisać, jednak po co się powtarzać? Wszyscy są nakreśleni precyzyjnie, z dominacją zimnych charakterów. Jednak trochę ciepła wprowadzają na przykład Nick i Eliza. Mimo że przez powieść podróżujemy z perspektywy Paige, nie brakuje tu spojrzeń w stronę jej przyjaciół i ich trudnych sytuacji. Chyba największą niewiadomą jest postać Jaxona, szefa gangu Siedmiu Pieczęci. Zagmatwana relacje pomiędzy mim-lordem a faworytą jest jednym z najciekawszych wątków w powieści, a sam Jaxon, pomimo swojego chamstwa, a może właśnie dzięki niemu, przyciąga do siebie jak światło ćmę (o, bardzo trafne porównanie - zrozumiecie dlaczego po przeczytaniu Zakonu...).

Nie brakuje akcji, oj nie brakuje. Autorka nie przynudza, widać że szczegółowo przemyślała fabułę tomu (i miejmy nadzieję, że równie dobrze przemyślała strukturę całej siedmiotomowej serii), przez co historię czyta się z zapartym tchem aż do ostatniej strony (nawet po rozwiązaniu akcji okazuje się, że przed nami trochę jeszcze zostało, a do końca książki przecież jeszcze tylko kilka stron!). Wrażenie robią sceny walki, zwłaszcza tej finałowej: Samantha zręcznie posługuje się językiem, dynamizuje go, a w odpowiednich momentach daję przerwę na odetchnięcie zarówno Paige, jak i czytelnikowi. A do tego opisy, które są po prostu w sam raz: Shannon nie pastwi się przez kilka stron nad kolorem kwiatka, a jednocześnie nie zapomina pokazać czytelnikowi sytuacji tak jak sama chce ją zobaczyć. Zwłaszcza, gdy sięga wykreowanego przez nią sacrum: Zaświaty tętnią energią i dają o sobie znak w profanum. Rozmaite aury, różnorodne duchy, podróż po sennych krajobrazach... po prostu magicznie. A przy tym nie pozwala się czytelnikowi pogubić (choć czasem bywa ciężko, owszem): książka ozdobiona jest mapami kilku stref Sajonu Londyn, listą członków Eterycznego Stowarzyszenia oraz słowniczkiem pojęć, tak jak w Czasie Żniw. Jedyne, czego na tym polu brakuje, to playlista składająca się utworów muzycznych przewijających się przez książkę, którą autorka umieściła w pierwszym tomie.

Zakon Mimów jest książką niesamowitą. Przemyślaną w każdym calu, słowo po słowie. Zachwycająca barwna fantastyka osadzona w klimacie szarej przyszłości imponuje kontrastami, przyciąga akcją i wzbudza emocje przez poczynania bohaterów, a szczególnie głównej bohaterki. Perypetie Paige mogą być odczytywane alegorycznie, pokazując nam obraz zagubionej młodej dziewczyny stawiającej czoła światu bez serca i rozdartej pomiędzy walką o wyższe dobro, a pozostaniem wierną komuś, komu zawdzięcza przetrwanie. Czy warto było czekać na kontynuację Czasu Żniw? Och, jak bardzo było warto!


http://revievv.blogspot.com
Autor: Izabela Sojka, data: 26.05.2015 18:50, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Zakon Mimów

Londyn to niebezpieczna mozaika ulic. Wróżbici, augurzy, media i sensorzy to jedynie wierzchołek góry lodowej jaką jest społeczeństwo Sajonu. Dzieli się ono na Kohorty i Sekcje, gdzie samotna jednostka nie jest w stanie przetrwać. Powstają więc grupy, lepsi i gorsi lordowie, a wkrótce powstanie i całkowity nadzór. To świat, gdzie solidarność jest rzadkością, a ludźmi rządzi desperacja, chęć władzy czy przetrwania i mim-lord wiecznie wstrzymujący wypłatę. Tu nie jest bezpiecznie. Uciekaj, lecz nieustannie oglądaj się za siebie.

Pamiętasz pewien listopadowy dzień, około półtora roku temu? No pewnie, że pamiętasz, czytelniku. Wtedy to oficjalną premierę miał „Czas Żniw”, debiut młodej i piekielnie utalentowanej Brytyjki. Książka ta była swego czasu niemalże na każdym blogu czy literackim portalu, a i nieco wcześniej można było się w nią zaopatrzyć na krakowskich Targach, o ile mnie pamięć nie myli. „Czas Żniw” powoli dezorientował czytelnika skomplikowanym obrazem i strukturą Londynu przyszłości, następnie wzbudzał falę ochów i achów, by na sam koniec pozostawić go głodnego dalszych przygód. Może to nudne, ale… „Zakon Mimów” powiela ten schemat.

Ucieczka Paige i jej grupy z Szeolu I zakończyła się powodzeniem, lecz teraz na ich głowy spływają kolejne problemy. Priorytetem stało się ukrywanie przed władzami i możliwe niewychylanie się. Paige ma do powiedzenia więcej niż niektórzy chcą, by powiedziała, jej stosunki z Jaxonem Hallem, mim-lordem I Kohorty stają się napięte, odwieczny wróg całkiem pomocny, życie w cieniu nużące, a prawda coraz bardziej uciążliwa. Twarz Paige znajduje się w każdym zakątku Londynu, a dziewczyna poszukiwana martwa lub żywa wdaje się w grę, w której pozycja faworyty jej absolutnie nie ratuje.

„Zakon Mimów” to porządny kawał literatury. Ta ponad pięciusetstronicowa powieść okazała się jedną z najlepszych przygód, przez które przebrnęłam w ostatnich miesiącach. Przyznam, że początek nie należał do najłatwiejszych. Trochę czasu od lektury pierwszego tomu minęło, lecz wraz z pojawianiem się kolejnych postaci, pewne zakamarki mojej pamięci zaczęły się odblokowywać i już w okolicach trzech czwartych „Zakonu Mimów” wciągnęłam się na dobre. W drugim tomie „The Bone Season” spotykamy starych dobrych bohaterów. Paige wciąż ta sama, odważna i szybka, lecz moim zdaniem o nieco gorącej głowie. Faworyta Jaxona Halla chce wciąż więcej i nie boi się po to sięgać, lecz o konsekwencjach myśli nieco później. Jaxon Hall, jedna z ulubionych i fascynujących mnie postaci w tym cyklu. Ekscentryczny, niedoskonały i o nieodpartym uroku osobistym. To w moich oczach najlepsza kreacja w tej powieści, ale ja zawsze miałam słabość do czarnych charakterów, nie zaprzeczę. I w końcu Naczelnik, postać budząca ciekawość i odrazę społeczeństwa, potwór wśród ludzi, który tutaj pokazuje twarz o wiele bardziej ludzką niż ci, od których jest to oczekiwane.

Paige dojrzała. Nie pragnie zemsty, lecz sprawiedliwości. Przelała wiele krwi, ale nie jest to machiavellistyczna wizja „po trupach do celu”, a ofiary sytuacji, w której się znalazły. Samantha Shannon zrobiła spore zamieszanie „Czasem Żniw”, lecz nie odczuwam, by następczyni była lepsza czy gorsza w jakimkolwiek stopniu. Jest to płynna kontynuacja, czasem myślę, że nawet zbyt doskonała na stworzenie tak skomplikowanej historii w tak młodym wieku, o czym oczywiście muszę napomknąć.

Dwudziestoczteroletnia Shannon ma zaskakującą łatwość w operowaniu dialogami i akcją, niewymuszenie, niewyczuwalnie. Groza, napięcie, namiętność, wątpliwości i intrygujące postaci. Choć tu mam ból co do niektórych kreacji. Bohaterowie nie są biali i czarni, autorka przejawia pewne odcienie szarości w poszczególnych postaciach, lecz mogłoby być ich więcej. Nie przepadam za przylepianiem komukolwiek etykietki tyrana, lecz ciekawa jestem jak rozwinie się to w następnej części.

Czytelniku, jeśli masz za sobą lekturę pierwszego tomu, doskonale wiesz o czym mówię, jeśli nie, nie masz powodu by po niego nie sięgnąć. Sajon to fascynujące i niebezpieczne miejsce, to dystopijna wizja Londynu w całkiem niedalekiej przyszłości. Już „Czas Żniw” wzbudził we mnie ciekawość i zachwyt, „Zakon Mimów” utwierdził mnie jedynie w przekonaniu, że czekanie na kolejne i kolejne tomy będzie tego warte. Na rynku wydawniczym debiutuje mnóstwo młodych autorek i autorów, którzy w swoich powieściach idą w antyutopię i fantastykę, co czasem daje mi się we znaki i ostrzeżenie, że tematy te już mi się przejadły. Samantha Shannon tworzy świat, który wciągnął mnie bez reszty, to mój konik, ot co. Teraz pozostaje mi wyczekiwać trzeciego tomu i marzyć, że kiedyś, może kiedyś, będę w stanie sama stworzyć coś takiego. Marzyć przecież można, prawda?

[jasubiektywnie.blogspot.com]
Autor: Elenkaa_, data: 12.05.2015 21:41, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Nietypowa dystopia

Po przeczytaniu pierwszej części "The Bone Season" "Czas Żniw" nie mogłam się doczekać kontynuacji. Ale w końcu autorka wydała drugą część (z zaplanowanych siedmiu) a Wydawnictwo Sine Qua Non szybko wzięło się za tłumaczenie. I dzięki temu mogę podzielić się z wami moja opinią o "Zakonie Mimów".

Z Paige Mahoney, 19-letnią mieszkanką Saj-Lo będącą Bladą Śniącą (czyli jedną z najwyższych jasnowidzących) rozstaliśmy się, gdy wraz z wieloma innymi jasnowidzami zdołała wydostać się z kolonii karnej - Szeol I, w której to przeżyła prawdziwe piekło. W ucieczce pomógł jej jeden z wrogów - Refaita, zwany Naczelnikiem, który znika zaraz po tym wydarzeniu. Paige wraca do swojej cytadeli i do mim-lorda Jaxona, choć bardzo niechętnie. Jednak nie ma wyboru, gdyż musi się ukrywać przed praktycznie całym Sajonem, bo Refaici nie spoczną, dopóki jej nie znajdą. Ale nie tylko Refaici są jej wrogami, ale również... cały Sajon.

Powrót do niesamowitej wyobraźni autorki był bardzo pozytywny. Tym razem nie było już mi tak trudno przystosować się do bardzo rozbudowanego świata Paige, bo jednak w pierwszej części trochę się z nim oswoiłam. Co nie zmienia faktu, że nadal jestem pod wielkim wrażeniem wyobraźni tak młodej autorki (zaledwie 24-letniej). Zbudowała naprawdę wspaniałe uniwersum, z któego może jeszcze wiele wyciągnąć. Tym razem trochę nam urozmaiciła powieść dołączając do niej słowniczek pojęć, co jest bardzo pomocne. Ale to nie wszystko co zafundowała nam autorka. Oprócz słowniczka i dołączonego już w pierwszej części drzewa przedstawiającego "Siedem kategorii jasnowidzenia" tym razem dodała również członków Eterycznego Stowarzyszenia poprzydzielanych do Kohort oraz dwie mapki - Dzielnce I i II Kohorty. Uwielbiam takie dodatki w powieściach, zwłaszcza w seriach, które są rozbudowane.

Na pewno trzeba też wspomnieć o wielkiej różnorodności bohaterów. Znajdziemy tutaj przeróżne postaci. Od tych złych (np. Jaxon, który jest bezwzględnym mim-lordem udającym troskę o Paige) do dobrych (np. Nick, który jest bardzo oddany głównej bohaterce, troszczy się o nią i martwi). Jest również wielu bohaterów, którzy nie są jednoznacznie dobrzy, ani źli. Przykładem może być Naczelnik, który jest bardzo kontrowersyjną i jedną z najlepiej wykreowanych według mnie postaci w całej literaturze fantastycznej. Pewnym smaczkiem w tej serii jest również sposób przedstawienia historii Anglii przez Samantę Shannon, która nieco ubarwia i zmienia dawne dzieje wpasowując te wydarzenia w swoją historię.

"Zakon Mimów" to rewelacyjna kontynuacja równie dobrej pierwszej części. Jeśli szukacie niekonwencjonalnego fantasy, niekoniecznie typowej dystopii to jest to seria dla was. I co mi teraz pozostaje... Tylko czekać na dalszy ciąg historii Paige, Nicka, innych jasnowidzów i Refaitów. Gorąco polecam!
Autor: Sylwia Węgielewska, data: 12.05.2015 16:22, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Członkowie Syndykatu... usłyszcie mnie!

Półtora roku temu odkładając na półkę powieść „Czas Żniw”, literacki debiut Samanthy Shannon, a zarazem pierwszy tom świetnie zapowiadającej się wówczas serii fantastycznej, nie mogłam doczekać się chwili, w której w me ręce trafi kontynuacja, bym mogła czym prędzej poznać dalsze losy głównych bohaterów. Z biegiem czasu stopniowo jednak zapominałam o tej książce… Zatarły się w mej pamięci szczegóły historii, a także co niektóre postaci i związki pomiędzy nimi. Kiedy więc pojawiła się okazja do przeczytania drugiego tomu serii – Zakonu Mimów, zabrałam się za niego pełna obaw, czy w ogóle dam jeszcze radę powrócić do tej opowieści.

Historia rozpoczyna się dokładnie w tym samym momencie, w którym zakończyła się w poprzedniej części – od ucieczki Paige oraz grupy jasnowidzów z koloni Szeol I, w której byli więźniami Refaitów. Niestety nie wszystko przebiega zgodnie z oczekiwaniami, w efekcie czego z życiem uchodzi zaledwie garstka z nich. Teraz zmuszeni są się ukrywać, gdyż władze Sajonu Londyn uznały ich za przestępców najgorszego kalibru i zwiększyły skalę poszukiwań oraz przesłuchiwań mieszkańców na ulicach miasta. Za najbardziej niebezpieczną uznana została Paige, dlatego też, nie widząc innego wyjścia, postanawia ona wrócić do swojego mim-lorda.

"Byłam teraz uciekinierem. Poszukiwanym zbiegiem. Bez gangu i żyjąc z groźbą kary Białego Spoiwa, stałabym się pośmiewiskiem każdego chałturnika i żebraka, być może gotowego donieść na mnie do Sajonu. Traktowano by mnie jak powietrze. Jaxon stanowił moje jedyne połączenie z syndykatem, a ten był jedyną organizacją, która mogłaby się sprzeciwić Sajonowi."

Nie zamierza jednak milczeć i zapomnieć o tym, co wydarzyło się w koloni. Pragnie poinformować członków syndykatu o niebezpieczeństwie grożącym im ze strony Refaitów oraz Emmitów, uświadomić im, że władze Sajonu są jedynie marionetkami w rękach refaickiej przywódczyni. Jedyną szansą opowiedzenia o wszystkim syndykatowi jest zwołanie Eterycznego Stowarzyszenia – a tego nie czyniono od dziesięcioleci…

"– To nie jest coś, co wydarzy się w ciągu jednej nocy. Nie uwierzą w ani jedno twoje słowo (…). A nawet jeśli uwierzą, to stawisz czoła dziesiątkom lat tradycji i korupcji. Wiekom. Wiesz, co się dzieje, kiedy wsadzisz kij w mrowisko.
– Mrówki zaczynają atakować."

O ile poprzedni tom w głównej mierze nastawiony był na wartką akcję, tak tym razem autorka skupiła się na przedstawieniu czytelnikom kwestii politycznych – tego, w jaki sposób wyglądają rządy w syndykacie. I trzeba przyznać, że zrobiła to bardzo dokładnie. Główna bohaterka szybko przekonuje się, a my wraz z nią, iż podziemny świat pełen jest zepsucia, intryg, spisków, knowań, podziałów, wzajemnych walk i podkopywania autorytetów. Tu jeden drugiemu patrzy na ręce. Nikomu nie można ufać, bo tak naprawdę nigdy nie wiadomo, kto dla kogo pracuje i po czyjej stoi stronie. Czy zatem w obliczu grożącego jasnowidzom niebezpieczeństwa ze strony Refaitów i Emmitów, przywódcy poszczególnych sekcji będą w stanie połączyć siły, by stanąć do walki przeciwko wspólnemu wrogowi? I czy w ogóle dadzą wiarę doniesieniom Paige o ich istnieniu?

„Zakon Mimów”, oprócz ciekawie opowiedzianej historii, dostarcza nam też wielu cennych informacji na temat Refaitów oraz samych Międzyświatów, czyli miejsca, z którego pochodzą, znajdującego się pomiędzy życiem a śmiercią. W końcu dowiadujemy się czegoś więcej na temat tego, dlaczego opuścili oni swój świat, a także w jaki sposób rodzina Sargas, z której wywodzi się ich przywódczyni, doszła do władzy. Poznanie ich historii pozwala nam lepiej zrozumieć te istoty, a także motywy, jakimi się kierują.

Główna bohaterka ma niezwykle silną, charyzmatyczną osobowość. Autorce udało się wykreować bardzo wyrazistą postać o niebagatelnych cechach charakteru, co bardzo lubię w powieściach. Nie uznaję historii, w których bohaterowie są nijacy, miałcy, niczym szczególnym się nie wyróżniający. Na całe szczęście Samantha Shannon sprostała moim oczekiwaniom tworząc postać, której losy śledziłam ze sporym zaciekawieniem od samego początku do ostatniej strony. Od wydarzeń, które miały miejsce w pierwszym tomie serii, Paige mocno się zmieniła. Dojrzała, ale nie tylko tylko pod względem psychicznym. Również jej dar się wzmocnił. Jest teraz w stanie dokonywać rzeczy, o których kiedyś nie pomyślałaby, że będą możliwe. Uświadomiła sobie też, iż żyje w podwójnym świecie, w cieniu którego kryją się mistrzowie manipulacji. Na domiar wszystkiego w jej życiu ponownie pojawia się Naczelnik, z którym, oprócz złotego sznura, czyli łącza pomiędzy dwoma duchami, zaczyna łączyć ją coś więcej niż wzajemny szacunek i potrzeba dalszej współpracy w celu odsunięcia od władzy przywódczyni Refaitów. Muszę przyznać, że ten wątek śledziłam z największą uwagą. Dlaczego? Ze względu na Naczelnika, czyli Arcturusa Mesarthima, który od samego początku był dla mnie postacią niezwykle interesującą i intrygującą. To, co zaistniało pomiędzy nim a Paige, zarówno dla ludzi, jak i Refaitów, jest czymś nie do pomyślenia – a wiadomo, że zakazany owoc smakuje najlepiej…

Chociaż „Zakon Mimów” nie wywarł na mnie tak wielkiego wrażenia i nie wzbudził tylu emocji, co poprzedni tom, to mimo wszystko warto było sięgnąć po tę część. Gdyby nieco więcej było w niej akcji, a mniej politycznych wojenek, wówczas śmiało stwierdzić bym mogła, że „Zakon Mimów” był wyśmienitą lekturą. Niestety tempo akcji w tym tomie osłabło na rzecz przedstawienia czytelnikom innych aspektów historii, które choć pod wieloma względami były bardzo ważne, to odebrały mi jednak przyjemność z lektury i sprawiły, że momentami miałam uczucie znużenia.

Ciekawa jestem tylko, jak długo przyjdzie nam czekać na kolejną część – zważywszy na to, że zakończenie powieści pozostawia nas z mnóstwem pytań cisnących się na usta…

Moja ocena: 4/6
http://magicznyswiatksiazki.pl/recenzja-zakon-mimow-samantha-shannon/
Autor: riana, data: 07.05.2015 17:19, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Nie możesz tego przegapić

W tym przypadku nie było możliwości, by nie sięgnąć po tę książkę tuż po premierze. Ponad rok temu, gdy przeczytałam pierwszą część Czasu Żniw, byłam po prostu oczarowana. Chociaż muszę przyznać, że wtedy jeszcze nie zajmowałam się blogowaniem, stąd brak mojej recenzji. Jednak z drugiej strony ciągle miałam przebłyski tej historii i sądziłam, że nie będę miała problemu z wkroczeniem do tomu drugiego. Jakże wielce się myliłam.

Paige Mahoney uciekając z jednego piekła, tak naprawdę wpadła do kolejnego kręgu piekielnego. Jest na ustach innych osób, stając się jednocześnie najbardziej poszukiwaną osobą w Londynie. Czy Naczelnik przeżył? Oraz jak odnajdzie siebie główna bohaterka, w tym kotle kłamstw?

Wkraczamy w tym tomie do znanego nam uniwersum, a jednak z drugiej strony, wciąż poznajemy nowe szczegóły związane z tym światem. Tym razem wtapiamy się w tłum na ulicach Londynu w 2059 roku. Kroczymy jak cień za Paige, w odmętach gangów, ich machlojek, a przede wszystkim musimy się odnaleźć w spiskach, knutych nawet przez najbliższych. Tak jak już wspomniałam, trudno było mi się przebić do historii na początkowych stu stronach. Gdzieś z tyłu głowy posiadałam blokadę, co do miejsc, zdarzeń, a przede wszystkim, co do imion bohaterów. Ot tak, wyleciały sobie z głowy przez ostatnie półtora roku. Nie dawałam jednak za wygraną i jak wspaniale się czułam, gdy wreszcie trybik wpadł w odpowiednią szczelinę. Od tamtej pory nie mogłam się od książki oderwać.

Nie jestem do końca przekonana, czy w mojej recenzji dostrzeżecie jakąkolwiek obiektywną część. W szczególności, jeżeli mówimy o Zakonie mimów, czyli drugim tomie, nie ma szans na subiektywną opinię. Nie musicie się martwić, że kontynuacja nie sprosta waszym oczekiwaniom. Ona uderzy was bezlitośnie w twarz i w dodatku będziecie błagać o więcej. Tak właśnie na czytelnika działa saga Czasu Żniw. Każda strona jest wypełniona zaskakującymi zwrotami akcji, nieprzerysowaną fabułą i co najważniejsze: bohaterami, którzy zawładną waszym życiem.

Paige Mahoney to bohaterka, jaką należy szukać ze świecą. Wie czego chce, a dodatkowo nie pozwala sobie dyktować warunków. Nie ma więc możliwości, byście nie poczuli z nią więzi. Każdy jej siniak na twarzy, kopniak w żebra, będzie odczuwalny na waszym ciele. Jesteście gotowi na taką dawkę agresji? Ostrzegam, Autorka nie oszczędza swoich bohaterów, a co za tym idzie, nie zważa na to, czy czytelnik będzie się z nią zgadzał. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa.

Nie lada gratką dla czytelnika, są zamieszczone w książce mapki, czy słowniczek. W szczególności polecam zaglądać do nich tym osobom, które jak przez mgłę pamiętają, z czym wiąże się uniwersum Samanthy Shannon. Z tego świata nie chce się wyjść, nawet na chwilę, a trzeba pamiętać, że nie są to czasy zbyt kolorowe.

Jeżeli macie jeszcze jakiekolwiek obiekcje przed tym, by sięgnąć po kontynuację, czy po pierwszy tom, to ja nie wiem, z jakiej planety jesteście. Obok tej serii nie możecie przejść obojętnie. Sięgajcie po nią czym prędzej, jestem pewna, że się nie zawiedziecie.
Autor: PatrycjaTelega, data: 22.04.2015 21:46, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Zakon Mimów

Debiutancka powieść Samantha Shannon zrobiła wielką furorę na rynku wydawniczym. "Czas żniw" napisany wówczas przez dwudziestodwuletnią Brytyjkę, która swoją wizją i nowym światem wykreowanym tylko i wyłącznie przez nią, podbiła serca czytelników na całym świecie i zebrała masę pozytywnych opinii wśród krytyków. Uniwersum jakie stworzyła Samantha jest niepowtarzalne. W żadnej innej powstałej książce nie ma mowy o jasnowidzach, którzy są podzieleni według siedmiu kategorii i zamieszkują świat.
Autorka ma w planach siedem tomów, a druga część - "Zakon Mimów" właśnie wchodzi na rynek.

Paige nareszcie wydostała się z potwornego miejsca, jakim była dla niej i dla wielu innych jasnowidzów kolonia Karna - Szeol I. Kiedy główna bohaterka powraca do Londynu, prawie natychmiast zaczyna działanie, jakie mają na celu ujawnienie prawdy o Szeolu I i istotach zamieszkujących go.
Mahoney chce zwołać Eteryczne stowarzyszenie, Paige głowi się czy ktoś będzie chciał jej wysłuchać, skoro z Szeolu nikomu nie udało się jeszcze uciec.

Osobą, która utrudnia działania Paige jest jej mim-lord,Jaxon Hall, który w żaden sposób nie stara się pomóc dziewczynie w ujawnieniu prawdy. Czy Jaxon Hall ma jakąś korzyść w zatajeniu całej sytuacji?

Paige Mahoney z każdym dniem, ba z każdą godziną zostaje najbardziej poszukiwanym jasnowidzem w kraju. Na domiar złego Nashira wysyła za nią swoich ludzi.

"Zakon Mimów" tak samo jak "Czas żniw" ma dość skomplikowane i lekko nudnawe rozpoczęcie. Mimo wprowadzeń wielu terminów i nowych bohaterów nie zaglądałam do słowniczka z tyłu książki, starałam się sama wszystko ogarnąć i uwaga, udało mi się! Autorka po raz kolejny na kilkunastu stronach zgromadziła szeroki wachlarz terminów, których wyjaśnienia co kilka minut należy szukać w zamieszczonym w książce słowniczku, a także wprowadziła całą masę nowych postaci. W tej części nie miałam takich problemów ze skojarzeniem o co chodzi. Mając za sobą pierwszą część, przez tą przebrnęłam wzorowo, a kiedy doszłam do zakończenia, żałowałam, że tak szybko ją przeczytałam (bo przeczytałam ją już dawno, ale zepsuty komputer wstrzymał mnie w podzieleniu się moją opinią z Wami).

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona dokładnością z jaką Samantha Shannon tworzy świat Paige Mahoney. Tak jak w pierwszy tomie i w drugim znajduje się dużo rozbudowanych opisów. Z uwagą na każdy szczegół pokazuje nam funkcjonowanie syndykatu ,a także całej cytadeli Sajon Londyn.

Samantha Shannon została moją ulubioną autorką, po jej książki sięgam z wielką przyjemnością i ciągle wyczekuje nowych. W "Zakonie Mimów" powoli buduje napięcie, by w końcowych rozdziałach mocno zaszokować czytelnika i sprawić, aby na kolejny tom czekał w napięciu.

Tę książkę polecam Wam z największą przyjemnością, a jeżeli nie czytaliście "Czasu Żniw", to teraz jest najwyższa pora by nadrobić zaległości.

"Liczy się tylko Sajon"

http://odkryc-tajemnice-ksiazek-recenzje.blogspot.com/2015/04/24-zakon-mimow-samantha-shannon.html
Autor: Martha Oakiss, data: 19.04.2015 11:08, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Jaxon to mój Benedict Cumberbatch!

ZAKON MIMÓW
/ Samatha Shannon

RECENZJA NIE ZAWIERA SPOILERÓW DO TOMU PIERWSZEGO!


Chciałabym mieć taki mózg jak Samatha Shannon. Samatha, która w wieku dwudziestu kilku lat stworzyła opowieść tak dopracować, tak wymyślną, przemyślaną na każdym kroku, gdzie żaden detal nie jest przypadkowy, przy której czytaniu trzeba wysilić wszystkie szare komórki by pojąć skomplikowane nazewnictwo i hierarchię całego wykreowanego od podstaw świata. Samanthę, która napisała tak uwielbiany i wychwalany przeze mnie na każdym kroku Czas Żniw. A teraz Sajon znów się przebudził. Czas na zjednoczenie. Koniec czuwania. Trzeba działać. Kryptonim: Zakon Mimów.

Seria Samathy Shannon rozgrywa się w roku 2059, w świecie wypełnionym istotami o przedziwnych mocach. Wśród nich jest dziewiętnastoletnia Paige Mahoney pracująca w kryminalnym podziemiu, potrafiąca włamywać się do umysłów, do sennych krajobrazów, gdzie przechowywane są wspomnienia i w ten sposób zdobywa niezbędne informacje i niesie śmierć. W Londynie pojawiają się Emmici i Refaici, rozpoczynają się zamieszki i walki o władzę.

Ciąg dalszy + video recenzja:
http://secret-books.blogspot.com/2015/04/witajcie-ponownie-w-sajonie-czytamy.html
Samantha Shannon
- pozostałe pozycje w naszej księgarni:
Czas żniw. Tom 3. Pieśń jutra Samantha Shannon
Czas żniw. Tom 3. Pieśń jutra
Samantha Shannon, 23,99
Czas Żniw 1 Samantha Shannon
Czas Żniw 1
Samantha Shannon, 22,69
Klienci, którzy kupili Czas żniw 2. Zakon Mimów, wybrali również:
Czas Żniw 1 Samantha Shannon
Czas Żniw 1
Samantha Shannon, 22,69
Czas żniw. Tom 3. Pieśń jutra Samantha Shannon
Czas żniw. Tom 3. Pieśń jutra
Samantha Shannon, 23,99
Szklany tron Sarah J. Maas
Szklany tron
Sarah J. Maas, 23,99
Szklany tron. Dziedzictwo ognia. Tom III Sarah J. Maas
Szklany tron. Dziedzictwo ognia. Tom III
Sarah J. Maas, 25,99
Szklany Tron. Korona w mroku. Tom II Sarah J. Maas
Szklany Tron. Korona w mroku. Tom II
Sarah J. Maas, 25,94
Czerwona królowa Victoria Aveyard
Czerwona królowa
Victoria Aveyard, 22,69
Światło, którego nie widać Anthony Doerr
Światło, którego nie widać
Anthony Doerr, 25,99
Szóstka wron Leigh Bardugo
Szóstka wron
Leigh Bardugo, 25,35
Zabójczyni Sarah J. Maas
Zabójczyni
Sarah J. Maas, 25,99
Hopeless Colleen Hoover
Hopeless
Colleen Hoover, 22,69
Dwór cierni i róż Sarah J. Maas
Dwór cierni i róż
Sarah J. Maas, 25,99
Królowa Tearlingu Johansen Erika
Królowa Tearlingu
Johansen Erika, 25,94
Porwana Pieśniarka. Trylogia Klątwy. Tom 1 Danielle L. Jensen
Porwana Pieśniarka. Trylogia Klątwy. Tom 1
Danielle L. Jensen, 23,99
Po zmierzchu Alexandra Bracken
Po zmierzchu
Alexandra Bracken, 23,99
Niezłomni C.J. Daugherty
Niezłomni
C.J. Daugherty, 25,94
Osobliwy dom pani Peregrine Ransom Riggs
Osobliwy dom pani Peregrine
Ransom Riggs, 22,75
Wyszukiwarka
Wpisz tytuł, autora lub wydawcę
tylko w dostępnych
tylko z wyprzedaży
Cała oferta Wydawnictwa Zielona Sowa 40% taniej!
Ostatnio oglądane
KCzas żniw 2. Zakon Mimów
KZapisane w wodzie
KDeniwelacja
KJezu, Ty się tym zajmij! o. ...
KJak przejąć kontrolę nad świ...
KDuchowe życie zwierząt (edyc...
KCzereśnie zawsze muszą być d...
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Gry - 10
Sprawdź szczegółowe koszty dostawy...
Zespół nienasyconego czytelnictwa
PayU
Sprawdź szczegółowe koszty dostawy...
© 2006-2017 Bonito.pl  Polityka prywatności i plików cookies Tania książka, tania księgarnia, książki dla dzieci i dla dorosłych Bestsellery